Bardzo długie popołudnie (okładka  miękka, 06.2021)

Wszystkie formaty i wydania (3): Cena:

Oferta empik.com : 26,49 zł

26,49 zł 42,90 zł (-38%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Znakomity kryminał o tym, jak American dream zamienia się w koszmar.

Jest lato 1959 roku, kalifornijskie słońce wypala wypielęgnowane trawniki przed domami w Sunnylakes. Pewnego bardzo długiego popołudnia w tej sielskiej atmosferze przedmieścia znika Joyce Haney.

Tego samego dnia Ruby Wright udaje się do pracy, spodziewając się, że czeka tam na nią to, co zawsze: obowiązki domowe, których nie cierpi, obolałe stawy, pogarda ze strony białych pracodawców… a także światełko w mroku codzienności: życzliwość Joyce.

Zamiast tego znajduje dwójkę przerażonych dzieci i plamę krwi na podłodze w kuchni. Po Joyce nie ma śladu.

Do sprawy zostaje przydzielony detektyw Mick Blanke, który niedawno trafił do Sunnylakes z Nowego Jorku i szybko odkrywa, że klucz do zagadki znajduje się w rękach Ruby, nikt bowiem tak dobrze jak ona nie zna tajemnic kryjących się za wykrochmalonymi, idealnie gładkimi zasłonami.

Tyle że czarnoskórych pomocy domowych na amerykańskim Południu nie prosi się o pomoc w śledztwie. Ich o nic się nie prosi…

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

ID produktu: 1264837515
Tytuł: Bardzo długie popołudnie
Tytuł oryginalny: Long, long afternoon
Autor: Vesper Inga
Tłumaczenie: Żuławnik Jacek
Wydawnictwo: Słowne (dawniej Burda Media Polska)
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 400
Numer wydania: I
Data premiery: 2021-06-02
Rok wydania: 2021
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 32 x 207 x 147
Indeks: 37913946
średnia 4,6
5
34
4
11
3
3
2
1
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
32 recenzje
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
4/5
01-01-2022 o godz 11:00 przez: zyta.czyta | Zweryfikowany zakup
IG zyta.czyta Lubie sobie poczytac kryminal raz na jakis czas 😉 Dla odprezenia, troche dla dreszczyku, pokumac kto zabil, why not 🤓 Ksiazka Vesper od samego poczatku wgniata w fotel i poczulam ten lepki, duszny klimat goracego powietrza rozplywajacego asfalt na ulicy w slonecznej Kaliforni latem 1959r… Serio, jak ktos ogladal Mad Men, poczulby lekkie dejavu ☺️ Mamy tu doskonaly obraz Ameryki tamtych lat-pieknie wypielegnowane domy i zieloniutkie trawniki w Sunnylakes, paniusie landrynki spedzajace czas na ploteczkach, zakupkach, kawusi i spotkaniach w roznych komitetach typu: jak byc lepsza pania domu, lepsza mama, lepsza zona itp itd 🤣😂 oczywiscie czekajace z kolacyjka na mezow pracujacych do wieczora w biurze. Jest to oczywiscie krzywe zwierciadlo-bogate panie domu mialy za zadanie tylko i wylacznie pachniec i ladnie wygladac, a ich ambicje i marzenia nie mialy znaczenia w meskim swiecie. Cale szczescie epoka takiego myslenia dawno minela. Historia kryminalna tez calkiem sprytnie poprowadzona, znika bowiem zyczliwa Joyce, pracodawczyni Ruby. Zapalalam sympatia i do pracowitej Ruby i do calkiem znosnego detektywa Micka, ktory rozpaczliwie staral sie odszyfrowac wszelkie tajemnice, jakie harpie z bogatych domow Sunnylakes kryly za plecami 😎 Plus za wyraziste postaci dramatu,w tym bezblednie ukazane bezduszne i wyslugujace sie wszystkimi wokol bogate mieszkanki miasteczka 🤭 Wspaniale przedstawiona iluzja American Dream 🌸 Tytul z pewnoscia trafi w gusta fanow klasycznych kryminalow i zagadek, props za bardzo dobre dialogi i fajnie przedstawiony rys pomiedzy bogata Ameryka a biednymi sluzacymi w ich domach, oddajacy duch minionej epoki walki o rownouprawnienie 👏 Bo nie wszystko jest tak piekne jak na obrazku 🙂😇 A gorszace tajemnice znalezc mozna w najlepszych domach z najbardziej wykrochmalonymi zaslonami 😆
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
30-05-2022 o godz 10:31 przez: Wanda Piątek | Zweryfikowany zakup
Świetny pastisz kryminału noir.Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
09-06-2021 o godz 10:30 przez: książki Haliny
„Imitacja szczęścia. Tyle że imitacja to tylko podróbka. Coś nieprawdziwego”. „Bardzo długie popołudnie”, to kryminał na przyzwoitym poziomie, który ma wiele do zaoferowania. Rewelacyjnie odtworzone realia czasu i miejsca. Przytłaczający upał lata i równie przytłaczające poczucie życia w tamtych czasach, kiedy władza mężczyzny była nieograniczona, a kobieta uwięziona w roli gospodyni domowej, niczym w złotej klatce. Jeszcze bardziej dramatyczna była sytuacja osób czarnoskórych. Zepchniętych na margines społeczeństwa, gnieżdżących się w dzielnicach biedy, próbujących normalnie żyć, na tyle ile pozwalali im biali, którym służyli za marną zapłatę. Świetnie pokazana era późnych lat pięćdziesiątych. Powieść, która daje sporo wiedzy na temat systematycznej dyskryminacji, która w tamtych czasach była bardzo rażąca. Wszechobecny rasizm, seksizm i mizoginizm. Pewnego dnia w idealnym Sunnylakes ze swojego domu w tajemniczych okolicznościach znika Joyce Haney, perfekcyjna pani domu, matka dwójki dzieci. Jedynym śladem, który pozostał, są, plami krwi w kuchni. Czarnoskóra pomoc domowa Ruby Wright, która to odkrywa, dla policji jest jedyną i oczywistą winną, natychmiast zostaje aresztowana. Natomiast detektyw Mick Blanke przydzielony do tej sprawy, nie jest tak bardzo przekonany o jej winie, postanawia uwolnić dziewczynę i namówić ją do współpracy, zdając sobie sprawę, że może mu ona dostarczyć więcej tropów niż jakakolwiek inna osoba. Czarnoskóra Ruby nie jest wiarygodnym świadkiem, o ile w ogóle może nim być. Jest tylko sprzątaczką brudów białych i nikt nie traktuje jej poważnie. Jawnie okazują jej niechęć, a do domu wpuszczają tylko z musu. Traktowana jak powietrze Ruby może przyjrzeć się niektórym aspektom sprawy, nie wzbudzając podejrzeń. Sunnylakes wygląda na cudowne miejsce do życia, z pięknymi domami i wypielęgnowanymi trawnikami. Niestety to tylko pozory, bo w rzeczywistości prawda jest zupełnie inna. Ten idealny świat, to tylko iluzja. Cała okolica od początku wydaje się dziwna, podobnie jak miejsce zbrodni i zachowanie niektórych postaci. Napięcie i intryga nasilają się niczym upał w LA. Inga Vesper wykorzystuje wiele perspektyw narracyjnych, dzięki czemu czytelnik uzyskuje różne punkty widzenia i wkrótce odkrywa, że każdy bohater ma pragnienia, nadzieje i marzenia, a także swoje tajemnice. Pod spodem historii pokazanej z różnych perspektyw, kryje się obrazowy i niepokojący opis kwestii rasowych, roli kobiet i ówczesnych oczekiwań społeczeństwa. Bardzo długie popołudnie doskonale łączy elementy psychologicznego thrillera z klasycznym policyjnym kryminałem, ale to postacie napędzają fabułę. Zwłaszcza Ruby i Mike, są oni genialnym narzędziem do zaprezentowania różnych punktów widzenia tamtych czasów. Ruby niezwykle dobra i uczciwa osoba. Silna, mądra i zdeterminowana, bardzo chce pomóc w poszukiwaniu Joyce, która jako jedyna widziała w niej człowieka. Empatia, frustracja i hart ducha, oraz determinacja Ruby sprawiają, że czytelnik z zapartym tchem śledzi jej poczynania i z niecierpliwością oczekuje na finał. Sympatię zyskuje także Mick i jego cudownie radykalne podejście, jak na tamte czasy, zarówno do kobiet, jak i osób kolorowych oraz jego wzrastający szacunek do Ruby. Bardzo długie popołudnie , jest to powieść o wielu sprawach. Ocenianiu innych, pomaganiu bliźnim, podziałach rasowych i wiele więcej. Autorka zagłębia się także w historyczną stronę epoki, przedstawiając takie tematy, jak wspomniany wcześniej seksizm i rasizm, a także społeczne postrzeganie ról kobiet, praw obywatelskich, przemocy domowej i zdrowia psychicznego. Powieść, która jest jednocześnie intrygującą i wciągającą historią kryminalną, którą czyta się z ogromnym zainteresowaniem, jak i oszałamiającą wizją roli kobiet na całym świecie, która jest pomniejszana, wyciszana, a ostatecznie niedoceniana. Ta klimatyczna, debiutancka powieść jest zarówno doskonałym kryminałem, jak i oszałamiającym portretem surowych postaw społecznych lat pięćdziesiątych, w odniesieniu zarówno do płci, jak i rasy Zakończenie wydawało się trochę zbyt ładne i przewidywalne, ale mimo wszystko satysfakcjonujące. Urzekająca, głęboko nastrojowa powieść przedstawiająca iluzję amerykańskiego snu. Rzeczywistość tamtych czasów jest przedstawiona przez Ingę Vesper z ostrą jak brzytwa precyzją, nadając całej historii prowokujący do myślenia ton, który pozostaje z czytelnikiem na długo po przewróceniu ostatniej strony. „Mieszkańcy Sunnylakes żyją jak w krainie ze snu. Pilnują, żeby nikt nie przebił ich bańki, ale to tylko…pozory”.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
09-06-2021 o godz 11:25 przez: asia
Jeżeli nastawiacie się na mrożący krew w żyłach kryminał, to niestety się rozczarujecie. Moim zdaniem to raczej powieść społeczno – obyczajowa z wiodącym wątkiem kryminalnym. Co wcale nie oznacza, że książka nie jest warta przeczytania. Lata 50-te XX wieku, Stany Zjednoczone, Kalifornia, przedmieścia Sunnylakes. Tutaj, na osiedlu białych domków, przystrzyżonych trawników, zamieszkałym przez „białą klasę średnią” dom posiada rodzina Haneyów. Frank – głowa rodziny, dba o jej zabezpieczenie finansowe, Joyce to elegancka, młoda mężatka, która na co dzień zajmuje się opieką nad dwoma małymi córeczkami oraz dbaniem o dom. W obowiązkach pomaga jej przychodząca co kilka dni czarnoskóra służąca Ruby Wright. Przedstawiony obraz rodziny wygląda sielankowo i szczęśliwie, podobnie jak życie sąsiednich rodzin. Ale czy to nie są tylko pozory? Co tak naprawdę kryją mury białych domów? Czego nie widać przez białe firanki w oknach? Pewnego popołudnia Ruby, przychodzi do pracy w domu państwa Haneyów. Nie zastaje tu jednak nikogo dorosłego, pozostawione bez opieki dzieci są zdenerwowane i zapłakane. W kuchni na podłodze Ruby zauważa dużą kałużę krwi. Wpada w panikę, martwi się o Panią Joyce, która powinna być w domu. Jej zdenerwowanie jest tym większe, że obie kobiety są sobie bardzo bliskie. Mimo różnic społecznych i odmiennego koloru skóry, zwierzają się sobie, doradzają, Joyce traktuje pomoc domową z szacunkiem i sympatią. Ruby wzywa policję, sprawą zaginięcia pani Haney zajmuje się detektyw Mick Blanke. Jest to mężczyzna w sile wieku, ambitny, pewien swych umiejętności zawodowych. Jednak jego metody dochodzeniowe nie przyczyniłyby się do rozwiązania zagadki zniknięcia młodej pani domu, gdyby z pomocą nie przyszła mu Ruby. Decyzja o ich współdziałaniu w celu wykrycia sprawcy jest dla ich obojga trudna. Detektyw nie powinien przecież prosić czarnoskórej kobiety o pomoc... Również współpraca z policją, nie jest mile widziana w środowisku panny Wright. Ale ich wspólne działania przynoszą skutek i osoba odpowiedzialna za zaginięcie żony Franka zostaje ujęta. Wątek kryminalny nie jest zbyt skomplikowany, dla uważnego i analizującego fakty czytelnika, rozwiązanie jego nie będzie sprawiało problemu. Ale nie brakuje tu też zaskakujących zwrotów akcji, pojawiają się nowe dowody, sprzeczne zeznania świadków, na światło dzienne wychodzą kolejne popełnione zbrodnie. Więc kryminalne emocje znajdziemy tu jak najbardziej. Autorka porusza również problemy społeczne. Jednym z ważniejszych jest nietolerancja rasowa i nierówność społeczna z tym związana. Sposób traktowania czarnoskórych mieszkańców miasteczka przez „białą klasę średnią”, a nawet policję, władze miasta czy służbę zdrowia jest szokujący. Jednak najważniejszym, moim zdaniem, problemem poruszanym w książce jest podrzędna rola kobiety zarówno w związku małżeńskim jak i w lokalnej społeczności. Kobiety zamknięte w pięknych i czystych domach mają wyznaczony jako główny cel życiowy rodzenie i wychowanie dzieci, dbanie o dom, również o siebie – mają być eleganckie i uśmiechnięte. Są zależne finansowo od mężów, nie mogą realizować się zawodowo ani rozwijać swoich pasji. To prowadzi u nich do stanów nerwicowych, a nawet depresji. Aby sprostać przydzielonej przez społeczeństwo roli często korzystają z leków psychotropowych. Kobiety samotne, pozbawione opieki mężczyzny, uważane są za gorsze, niepełnowartościowe. Dużym atutem książki jest stworzony przez autorkę klimat idealnie oddający małomiasteczkową atmosferę lat 50- tych. Wiele szczegółów - wystrój domów, modele samochodów, sukienki noszone przez panie domu - nawiązują do tego okresu. Pod tym względem książka jest doskonale dopracowana. Czytelnik odczuwa również opisany kalifornijski upał, żar lejący się z nieba, razem z bohaterami ocieramy pot z czoła. Uważam literacki debiut Ingi Vesper za udany, książkę czytało się z dużą przyjemnością i zainteresowaniem.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
23-06-2021 o godz 10:38 przez: SzkolnyKlubRecenzent
Książka pt. „Bardzo długie popołudnie” zaciekawiła mnie swoim tytułem i okładką. Jest to kryminalny debiut Ingi Vesper. Akcja rozgrywa się w latach pięćdziesiątych, w Ameryce, w stanie Kalifornia. Jedną z głównych bohaterek jest Ruby Wright, czarnoskóra dziewczyna, która pracuje jako pomoc domowa w pięknej i bogatej dzielnicy w Sunnylakes. Kobieta jak co dzień zmierza do domu Joyce Haney i jej męża Franka. Niespodziewanie przed drzwiami odnajduje przerażoną córkę pracodawczyni. Joyce Haney znika bez śladu, a na podłodze w kuchni pozostaje plama krwi. Na miejsce zdarzenia przyjeżdża detektyw Mick Blanke, który rozpoczyna śledztwo. Pierwszą podejrzaną jest Ruby, która zostaje aresztowana. Książkę czytało mi się dość szybko i płynnie. Mimo że „Bardzo długie popołudnie” sklasyfikowane zostało jako kryminał, jest to bardziej powieść obyczajowa z domieszką kryminału i rozwiniętym wątkiem społecznym. W utworze nie pojawiły się krwawe sceny, napięcie, niepokój, budowanie akcji, a zakończenie było przewidywalne. Nie byłam zaskoczona motywem zbrodni ani osobą, która stała za zaginięciem Joyce Haney. Głównym problemem, na który zwraca uwagę Inga Vesper, jest traktowanie osób czarnoskórych przez resztę amerykańskiej społeczności, pokazanie ile znaczyli dla społeczeństwa i jak ciężko było im żyć w tym świecie. Wśród wydawać by się mogło idealnych mieszkańców przedmieścia Sunnylakes, pojawiają się ludzie traktowani jak niewolnicy, którzy przez swój wygląd są dyskryminowani i nie mogą nic osiągnąć. Joyce Haney jako jedyna przyjaźniła się z Ruby, co w czasach ogólnej niechęci do czarnoskórych, było nie do pomyślenia, więc swoją relację utrzymywały w tajemnicy. Autorka porusza nie tylko problem szerzącego się w tamtych czasach rasizmu, ale również przedstawia sytuację kobiet żyjących w latach 50, które nie miały nic do powiedzenia. Ich rola sprowadzała się do ładnego wyglądu, dbania o dom i dzieci. Nie mogły realizować swoich pasji, były zależne od męża, a ich prawa były ograniczone. Zaletą tej książki bez wątpienia jest oryginalny klimat zbudowany wokół całej historii, dający możliwość przeniesienia się w czasie. Podczas czytania odczuwalna jest aura lat pięćdziesiątych i sielanka osiedla na przedmieściach. Dużym plusem okazała się też narracja z perspektywy kilku osób, która dodaje całej historii kolorytu. Narrator zmienia się w zależności od rozdziału. Jest nim detektyw Mick Blanke, Joyce Haney i Ruby Wright. Inga Vesper szczegółowo i ciekawie opisała wszystkich bohaterów. Podczas czytania książki bardzo polubiłam postać Ruby oraz detektywa. Kobieta, pomimo że jest poniżana przez pracodawców, zna wiele ich sekretów. Jest sprytna, uważna i rozsądna. W jej rękach tkwi klucz do rozwiązania tajemnicy zniknięcia Joyce. Natomiast Mick Blanke wzbudza sympatię swoją empatią. Momentami wydaje się nieporadny w prowadzeniu śledztwa, co dodaje mu autentyczności. On jako jedyny wierzy w niewinność Ruby. Historia przedstawiona przez Ingę Vesper nie zaciekawiła mnie. Sama książka okazała się bardzo przeciętna. Co prawda utwór czyta się łatwo, napisany jest prostym językiem i nie zawiera wiele porównań, ale wątki są bardziej obyczajowe niż kryminalne, a akcja i tempo śledztwa toczy się dość wolno. Myślę, że książka mogłaby przypaść do gustu osobom, które lubią lekkie kryminały bez krwawych scen. Stopniowo z wprowadzeniem nowych bohaterów i wydarzeń książka może zainteresować. Okazuje się, że mieszkający na przedmieściach sąsiedzi i przyjaciele zaginionej Joyce skrywają mroczne sekrety, a ich idealne życie jest złudne. E.G., lat 17 źródło: www.szkolnyklubrecenzenta.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
30-12-2021 o godz 14:57 przez: Anna-Maria
Mit amerykańskiego południa lat 50. wpisany jest w świadomość odbiorców kultury jako sielankowy obrazek przedstawiający przedmieścia z pięknymi domami, na podjazdach których stoją lśniące limuzyny marki buick i pontiac, a wewnątrz zawsze eleganckie panie domu z uroczymi dziećmi czekają na powrót z pracy męża i ojca. Kolacja, drink, telewizja i obowiązek małżeński. Taka sceneria stanowi tło dla świetnego kryminału retro Ingi Vesper „Bardzo długie popołudnie”, ale wspomniany mit zostaje przez autorkę opatrzony znakiem zapytania, a nawet zakwestionowany. Już pierwsze zdanie książki uruchamia wyobraźnię. Brzmi ono:”Wczoraj pocałowałam męża po raz ostatni...”, a wypowiada je Joyce Haney- z pozoru perfekcyjna pani domu. Co wydarzy się później? Nie ma tak łatwo, bowiem akcja powieści prowadzona jest tak, że w zasadzie do końca nie mamy pełnego obrazu sytuacji. Na początku wiemy tylko tyle, że czarnoskóra gosposia rodziny Haney znajduje pewnego popołudnia w kuchni swoich pracodawców kałużę krwi i zostawione samopas dzieci, a ich matka znika w niewyjaśnionych okolicznościach. Sprawę stara się rozwikłać detektyw Mick, przeniesiony na południe z powodu wcześniej popełnionych nadużyć w śledztwie. To bardzo ciekawie nakreślona postać. Inga Vesper wykorzystała do stworzenia tego bohatera najlepsze wzorce rodem z filmów i powieści z lat 50. Stosujący niekonwencjonalne metody, zbuntowany, nieakceptujący niesprawiedliwości i bezprawia, jednocześnie dżentelmen i drań, za wszelką cenę dążący do prawdy. Mimo ciągle obecnych i powszechnie akceptowanych nastrojów rasistowskich wśród amerykańskich elit korzysta on z pomocy Ruby, młodej czarnoskórej służącej i dzięki niej rozwiązuje zagadkę tajemniczego zniknięcia kobiety. Wielką zaletą tej powieści jest bogate i ciekawie zarysowane tło obyczajowe. Możemy zajrzeć za piękne parkany zamożnych rezydencji i obserwować prawdziwe życie przedstawicieli białej klasy średniej z wszechobecną przemocą, zakłamaniem, zniewoleniem kobiet i hipokryzją. To, co na zewnątrz wydaje się być lukrowanym ciasteczkiem, psuje się od środka. Jednocześnie mieszkańcy zamożnych dzielnic dużo wysiłku wkładają w kreowanie idyllicznego wizerunku swoich domów i rodzin. Autorka przedstawia także świat czarnoskórych obywateli Ameryki, którzy zasiedlają zupełnie inne rejony miast i mają inne problemy. Trudno im zdobyć wykształcenie, znaleźć dobrze płatną pracę, a dzielnice, w których znajdują się ich domy są bezpardonowo wyburzane, aby zrobić miejsce na nową drogę. Ruby to kobieta, która stara się wywalczyć dla siebie w tym okrutnym świecie odrobinę miejsca i dać sobie szansę na szczęście. Zakończenie książki pokazuje zresztą, jak bardzo Ameryka zmieniła się od tamtego czasu. Podobał mi się także sposób prowadzenia narracji. Kolejne krótkie rozdziały przedstawiają wydarzenia z punktu widzenia różnych bohaterów. I o ile detektyw Mick i Ruby relacjonują akcję związaną z dochodzeniem, o tyle głos Joyce pozwala nam powoli poznać relację ofiary i prawdziwy obraz wydarzeń. Polecam książkę Ingi Vesper miłośnikom klasycznych kryminałów, w których liczy się przede wszystkim zagadka i jej rozwiązanie. To miła lektura na tytułowe bardzo długie popołudnie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
08-06-2021 o godz 07:07 przez: Anna Szulist
Rok 1959. Stany Zjednoczone w fazie rozkwitu i dążenia do doskonałości. Stan Kalifornia. Sierpień. Żar lejący się z nieba i roztapiający asfalt. Piękne, wymuskane domy w schludnej „białej” dzielnicy. Idealnie przystrzyżone trawniki, idealny błękit wody w basenie, perfekcyjne panie domu czekające z chłodnym drinkiem na powrót swojego pana… ups... męża miało być. Sielanka? Tylko na pierwszy rzut oka. Gdy człowiek przyjrzy się wszystkiemu bliżej, odczuje fałsz i sztuczność stylu szczęśliwej amerykańskiej rodziny. Aż można się udusić, ale nie od sierpniowej spiekoty tylko od zaduchu sekretów i kłamstw, które rozgrywają się w na pozór idealnych czterech ścianach. Historię poznajemy z perspektywy 3 osób. Detektywa policji Micka, pomocy domowej Ruby i zaginionej Joyce. Krok po kroku z potem ściekającym po plecach z dreszczem obrzydzenia na hipokryzję i z powodów bzdurnej segregacji rasowej dowiadujemy się, co się stało z jedną z pań domu zamieszkujących bajkowe osiedle Sunnylakes. Ucieczka, porwanie, morderstwo? W pierwszych momentach śledztwa jeden z policjantów leżał sobie nad basenem na leżaczku, popijając zimny napój gazowany a żeby nie było, że nic nie robił na wszelki wypadek, prewencyjnie kazał aresztować pomoc domową. Dlaczego? Dla Ameryki lat 50. odpowiedź jest prosta jak drut – bo była czarna. Była więc pierwszą podejrzaną i jednocześnie nie istniała. Nikt by się nie upomniał o jej prawa i nie obronił. Czy w takich warunkach kiedykolwiek będzie wiadomo, co spotkało Joyce? Polecam ten debiut. Szczególnie że jest idealnie wpasowany w okres letni. Na własnej skórze można odczuć palące promienie słońca i zanurzyć się w fabułę, która przez skwar będzie nam bliższa, niż się komukolwiek wydaje. Sytuacje są tak plastycznie przedstawione, że gdy opisywana jest czarnoskóra Ruby, poczujemy się jak psia kupa na wypielęgnowanym, wymuskanym trawniku i będziemy mieć wrażenie, że pełne pogardy spojrzenia wręcz wypalają dziurę w plecach. Gdy rozdział dotyczy Joyce, doświadczymy siły samotności, niezrozumienia, odrzucenia i bólu niespełnionych marzeń. Gdy jest mowa o Micku, odczujemy ogromną presję by jak najszybciej i jak najsprawniej rozwiązać sprawę. Zdobyć uznanie w oczach przełożonego i kolegów z posterunku po haniebnym przeniesieniu z Nowego Jorku. Skuteczność w działaniu to dla policjanta priorytet. Niby jest w miarę wolny od uprzedzeń, jednak ma opory, by poprosić czarnoskórą dziewczynę o pomoc w śledztwie. Historia jest ciekawa i wciągająca jak ruchome piaski. Napisana ze swadą i oprócz intrygującego wątku kryminalnego tło obyczajowe gra główne skrzypce. Poruszone są problemy feminizmu, kobiecości, zależności ekonomicznej kobiet od mężczyzn i nietolerancji. Czytajcie i przekonajcie się, czy słynny American Dream by Wam się spodobał… Mnie ten lukier zemdlił… Za możliwość zapoznania się z treścią książki dziękuję Wydawnictwu Słowne
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
12-06-2021 o godz 16:35 przez: Anonim
Lata pięćdziesiąte w słonecznej Kalifornii, pośród zamożnych ludzi, żyjących w idealnie ułudnym świecie. Cisza, spokój i marazm. Jakim prawem ktokolwiek próbował zakłócić tę cudowną idyllę? W takie piękne popołudnie znika Joyce Haney. Jedyny ślad stanowiący o tym, że mogło wydarzyć się coś złego stanowią plamy krwi w kuchni. Czarnoskóra Ruby Wright, jak co dzień, udaje się do pracy. Czekają na nią porządki domowe u Państwa Haney oraz okolicznych sąsiadów. W domu zastaje bałagan, przestraszone dzieci i ślady krwi. Głównie z racji koloru skóry staje się główną podejrzaną i zostaje aresztowana. Dochodzeniem zajmuje się nowo przybyły w te strony, detektyw Mick Blanke. Jednak wina Ruby nie przemawia do niego. Ma przekonanie, że rozwiązanie zagadki zniknięcia Joyce znajduje się w jej rękach. Służąca wiele widziała i słyszała będąc codziennie u Państwa Haney, więc będzie stanowiła cenne źródło informacji. Czy rzeczywiście Ruby wie tak dużo, jak spodziewa się policjant? Czy Joyce miała tak cudowne i stonowane życie, jak uważają najbliżsi i sąsiedzi? Czy to tylko fasada dla oka innych, aby móc własne rozterki rozstrzygać w zaciszu domowym? Nie dajcie się do końca zwieść temu pięknemu obrazkowi. Zajrzyjcie głębiej, tak gdzie wzrok nie sięga, usłyszcie więcej, niż się mówi wkoło. Rozpocznijcie własne prywatne dochodzenie, a przekonacie się, jaki będzie finał. Intrygujący ... Bardzo długie popołudnie to senny kryminał, co nie jest w żadnym przypadku jego wadą. Przeciwnie, tą historią się żyje powoli, przeżywa się ją wraz z bohaterami, można się z nią oswoić i poszukiwać w odpowiednim tempie wszelkich możliwych śladów ewentualnej zbrodni. Brak pośpiechu pozwala przyjrzeć się bliżej sennej okolicy, podążyć śladami małżonka Joyce, poobserwować sąsiadów i spróbować obalić mit o cudownym i sielskim życiu zaginionej. Autorka stworzyła znakomity i niecodzienny klimat, przenikliwą atmosferę i podawała nam celowo mylne tropy. Zwodziła nas do ostatniej chwili, manewrowała nami i pozwalała żyć w przekonaniu, że rozwiązanie zagadki jest takie oczywiste. Ta powieść to nie tylko ciekawy kryminał, ale też znakomite tło społeczno-obyczajowe lat pięćdziesiątych w Ameryce. Wszechobecny rasizm, prześladowania czarnych, bezrobocie i problemy ze znalezieniem pracy, upokarzanie ich na każdym kroku i pokazywanie, że nic nie znaczą, są marginesem społeczeństwa. Ale widzimy też przemoc wobec kobiet, przebiegłość białych, fałsz i obłudę. Ludzie żyją w kłamstwie i nie widzą w tym nic złego. Warto bliżej się przyjrzeć otoczce całej sprawy i na dłużej zagłębić się w problemy, które autorka chciała nam pokazać, może nie bezpośrednio, ale poprzez określone zachowania i sytuacje. Polecam, ciekawa i intrygująca. Jej lektura sprawia czytelnikowi przyjemność, ja się nią delektowałam powoli i spokojnie. Sprawiła mi ogromną radość!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
30-06-2021 o godz 23:41 przez: Aleksandra
Schyłek lat 50. XX wieku. Ruby, czarnoskóra młoda kobieta, pracuje jako sprzątaczka w domu Haney'ów. Idąc do pracy nie spodziewa się, co zastanie na miejscu. Ślady krwi, dzieci same w domu i... Żadnego śladu po Joyce, która dla Ruby jest jak przyjaciółka. Mick Blanke zostaje przydzielony do sprawy zaginięcia pani Haney. W śledztwie pomaga mu Ruby, która dzięki możliwości sprzątania w domu zaginionej, może poznać prawdziwe oblicze ich sielankowego życia. Sytuacji nie pomaga fakt, iż Ruby ma ciemniejszy kolor skóry, który w tamtych czasach nie ma zbyt wielu praw. Klimat lat 50. jest świetnie przedstawiony przez autorkę. Ubiór bohaterów, sposób bycia, stosunki "białych do czarnoskórych" wydają się być autentyczne. Kalifornijskie słońce palące skórę. Kobiety, które należą do komitetów, by się wspierać. Sąsiedztwo, które wyciąga w potrzebie "pomocną dłoń". Zaginięcie Joyce Haney burzy spokój mieszkańców. Postać Ruby Wright przedstawia siłę kobiet tamtejszych czasów. Kobiet, które chcą mieć równe prawa, pracować w zawodzie, w którym chcą się spełniać, znaczyć coś więcej niż tylko kobieta, która musi wspierać męża, gotować obiadki i poświęcać się w pełni rodzinie, bez możliwości samorozwoju, nie będąc przy tym do końca szczęśliwą. Mówić głośno o krzywdach cielesnych, które mężczyźni nadużywają i czują się bezkarni, a także udzielać się w polityce, walcząc właśnie o swoje prawa. Przykrym faktem, który miał miejsce w przeszłości, to wyrzucanie ludzi czarnoskórych poza margines społeczeństwa. Autorka mocno naciska na aspekt taniej siły roboczej, bez równych praw, niebezpieczeństwo, które czai się z dzielnic zamieszkanych przez społeczności czarnoskórych. Książka nie do końca jest twardym kryminałem. Są tu jego elementy, ale bardziej klasyfikowałabym "Bardzo długie popołudnie" do literatury sensacyjnej. Fabuła skupiona jest na przyczynach, które doprowadziły do zaginięcia Joyce, ale także sytuacji mieszkańców Ameryki, podziały i prawa kobiet. Postać detektywa Micka miejscami mnie irytowała. Plusem jest, iż chciał współpracować z Ruby, potrzebował jej pomocy i autentycznie nie traktował jej jako osoby gorszego sortu. Natomiast jego podejście do kobiet, po tym jak musiał się przenieść własnie do Kalifornii, bo nabroił w poprzednim miejscu pracy cóż, pozostawia wiele do życzenia. Jeśli szukacie książki usytuowanej w XX wieku, gdzie każdy walczy o swoje prawa, jak ważna jest ta zmiana, a przy tym wszystkim mamy domieszkę kryminału, którego akcja rozgrywa się w domu państwa Haney'ów to serdecznie polecam tę książkę. Jak na debiut uważam, że jest to naprawdę ciekawa pozycja. W sam raz na długie popołudnie 😉
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
30-06-2021 o godz 14:26 przez: Bez książki w tytule
Idylliczne przedmieście – jednorodzinne domki, idealnie przystrzyżone trawniki, w nowoczesnych kuchniach panie domu, pilnujące dzieci i przygotowujące obiad dla mężów, czekające na moment, gdy ci „Budowniczowie Ameryki” wrócą z pracy. Taką rodziną są Haneyowie. Do czasu, gdy pani Haney znika bez śladu, zostawiając po sobie tylko plamę krwi w kuchni i wystraszone dzieci. Sprawę próbuje rozwikłać detektyw Mick Blanke, niedawno przeniesiony z wielkiego miasta. Czy wkradnie się w łaski zamkniętej społeczności sennego Sunnylakes na tyle, by rozwiązać zagadkę zaginięcia Joyce Haney? A może mieszkańcy też mają swoje sekrety, których nie zamierzają wyjawić obcym? Jest jeszcze Ruby, młoda czarnoskóra sprzątaczka, jedyny świadek zbrodni. Tylko kto na amerykańskim Południu, w 1959 roku traktował z szacunkiem ciemnoskórych obywateli? W „Bardzo długim popołudniu” Inga Vesper wystawia na światło dzienne mroczne tajemnice, spokojnego dotąd przedmieścia Los Angeles. Tylko czy spokój nie był pozorny? Z każdym przeczytanym rozdziałem, zaczynamy wątpić w sielankowość Sunnylakes. Pod tkanką poukładanego, udanego życia przedstawicieli tzw. American dream, kryje się coś, o czym sami woleliby zapomnieć, co dopiero ogłaszać światu. Inga Vesper umiejętnie nakreśliła w powieści realia lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Nie ukrywała ciemnych stron tamtych czasów, więc nie obeszło się bez problemu rasizmu. Bo niby niewolnictwo zostało zniesione, niby wszyscy stali się równi, ale w praktyce czarni mogą zamieszkiwać tylko najgorsze dzielnice Miasta Aniołów (przydomek ten raczej nie pasuje do South Central, skąd pochodzi Ruby). Nie dla nich domki na przedmieściach, pierwsze miejsca w autobusach. A praca? Mogą, co najwyżej, zostać tanią siłą roboczą lub sprzątać u „porządnych” białych obywateli. I mimo, że żadna praca nie hańbi, ta nie należy do najprzyjemniejszych. Ruby traktowana jest pogardliwie, w najlepszym przypadku jak zepsute powietrze. Wyjątkiem od reguły była Joyce Haney, ale ona zaginęła. Nawet wtedy Ruby, mimo że znalazła błąkającą się po posesji starszą córkę kobiety i wezwała pomoc, z automatu stała się pierwszą podejrzaną. „Bardzo długie popołudnie” to udany kryminał i bardzo dobry debiut, mieszkającej w Wielkiej Brytanii autorki. Łączy najlepsze cechy powieści retro, kryminału, mrocznej historii obyczajowej z ważnym tematem społecznym, który jest nadal bardzo aktualny. Polecam lekturę powieści, i to nie tylko na długie popołudnia.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
15-06-2021 o godz 11:11 przez: Lukrecja84
„BARDZO DŁUGIE POPOŁUDNIE” Inga Vesper Wydawnictwo Słowne Moje pierwsze spotkanie z autorką Ingą Vesper uważam za bardzo udane. Jej powieść „Bardzo długie popołudnie” przypadło mi do gustu. Czas i miejsce akcji powieści to rok 1959 Kalifornia. Wiadomo w tych latach ciemnoskórzy nie mieli nic do gadania. Dla białych byli tylko tanią siłą roboczą. Ich zdania się nie liczyły. Pewnego popołudnia znika biała kobieta Joyce Haney. Nikt nie wie, gdzie ona się podziewa. Służąca Ruby Wright jak co dzień przychodzi do pracy. Nie wie co ją czeka. Tylko ona ma informację co mogło się wydarzyć, ale nikt nie chce jej słuchać bo jest ciemnoskóra. Ona zabawi się detektywa. Przyjdzie jej niestety za to zapłacić. Do poszukiwań wkracza detektyw Mick Blanke. Tylko on przesłuchuje Ruby. Do jakich wniosków dojdą? Ta para będzie próbowała rozwiązać tą sprawę. Ruby nie jest głupia. Jest młodą dziewczyną z marzeniami. Pragnie iść na studia. Czy uda jej się spełnić swoje marzenia pomimo koloru skóry? Nie wszyscy biali to rasiści. Detektyw Blanke nim nie jest. Co się stało z Joyce? Prawda była dla mnie bardzo tragiczna i bolesna. Byłam bardzo przerażona. Co się w tamtych czasach wyprawiało. Czy kolor skóry ma znaczenie? Niestety w tamtych czasach miał ogromne. Przykro mi jak biali traktowali ciemnoskórych. Sami zachowywali się gorzej od nich. Idealna na pozór rodzina skrywa przed światem mroczne sekrety, które przez przypadek wychodzą na jaw. Niszczycielska machina została ruszona i się tak szybko nie zatrzyma. Zrani nie jedną rodzinę. Jeżeli oglądaliście film”Służące” to nie możecie przegapić tego tytułu. Będziecie zachwyceni. Czytając tą powieść przeniosłam się w czasie. Czułam emocje Ruby. Dziewczyna pełna marzeń , zmuszona do ciężkiej pracy. Znakomita bohaterka, dobra akcja i jeszcze lepsza fabuła sprawia, że nie można przejść obojętnie wobec tej historii. Amerykański sen zmienił się w amerykański koszmar. Kobieta, która ma być perfekcyjną żoną, matką i panią domu też ma marzenia. Czasami te marzenia powodują koszmary. Najgorsze jest to, jak taka kobieta zacznie swoje marzenie realizować. Aż strach się bać. Prawda jest tak brutalna, że aż włosy stają na głowie. Poczytajcie jak idealna rodzina zamienia się w koszmarną rodzinę. Polecam i zapraszam do przeczytania „Bardzo długie popołudnie”.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
02-06-2021 o godz 19:18 przez: Sylwia
Dzięki uprzejmości @wydawnictwo_slowne mogłam przeczytać książkę "Bardzo długie popołudnie". Od razu napiszę kilka słów na wstępie. Książka porusza temat feminizmu i walki kobiet o swoje prawa, porusza temat rasizmu, że czarny człowiek jest zawsze na przegranej pozycji. Książka to kryminał, czyli mamy kilku podejrzanych, a jedna osoba zaginęła, bądź, co gorsza, nie żyje. Zacznijmy zatem od początku l tym jak american dream staje się koszmarem. Lata 50 XX wieku, Kalifornia.  . Pewnego dnia Joyce Haney znika. Zostawia dzieci, męża. Ślady krwi świadczą o czymś innym. Czy w ogóle kobieta żyje?  Tego samego popołudnia, do domu Joyce przychodzi sprzątaczka Ruby... Zastaje krew w kuchni, dwójkę dzieci i brak kobiety. Co stało się z Joyce?  Sprawę kobiety zaczynają badać detektywi na czele z Mick'em. Ruby pomaga w śledztwie, mimo iż jako pierwsza stała się podejrzaną, a dlaczego? Bo jest czarna...  ❗"ciężki los czarnych to nawóz, na którym wyrósł dobrobyt białych".  Czy Ruby ma coś wspólnego z zaginięciem swojej szefowej?  Jedno jest pewne... Podejrzanym może być każdy... Mąż, sąsiedzi, a nawet kochanek... Joyce wcale taka bez winy nie jest jakby się mogło wydawać... Z czym zmaga się kobietą, co ukrywa?  ❗"piękny dom, piękne dzieci, pełne miłości małżeństwo, a pośrodku tego wszystkiego potworna tajemnica." Czego dotyczy sekret?  Wszystko ładne i piękne, jednak gdzie są w tym uczucia?  ❗"w naszym społeczeństwie miarą wartości kobiety jest jej mąż. Dlatego kobiecie, której nie uda się znaleźć odpowiedniego mężczyzny, przyszywa się łatkę życiowej kaleki."  .  Joyce stała się celem do wyeliminowania. Komu zawadzała?  Powiem Wam, że książka wciąga od pierwszej strony. Fajny kryminał, który porusza problemy walki kobiet o swoje prawa, rasizmu... Bajkowe American dream zamienia się w koszmar, z którego tak łatwo się da się uciec.  Polubiłam Ruby, która mimo swojego pochodzenia, pomagała w śledztwie... Bo "czarnoskórych o nic się nie prosi".  Chciałabym poznać oddzielną historię detektywa Mick'a, który ma mroczną przeszłoś, bo tutaj poznaliśmy tylko fragment jego przeszłości.  Podsumowując dobra książka, którą mogę Wam polecić.  7⭐/10
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
06-06-2021 o godz 22:24 przez: Nasturcja
Dziś na tapecie kryminał, który miał polską premierę 2 czerwca, "Bardzo długie popołudnie" autorstwa Ingi Vesper. Na wstępie powiem, że lekkie pióro autorki bardzo przypadło mi do gustu. Jak to w kryminałach bywa, każdy następny rozdział podsuwał coraz to inne rozwiązanie zagadki. Im więcej faktów dostarczała autorka, tym bardziej mój punkt widzenia się zmieniał. Ale odniosłam wrażenie, że nie samo rozwiązanie zagadki kryminalnej było ważne przy okazji tej lektury, lecz postacie i epoka, w której osadzona była fabuła. Autorka przenosi nas do Stanów Zjednoczonych z lat 50. ubiegłego wieku. Słodkie, wręcz cukierkowe lata powojenne były niczym innym jak bańką mydlaną. Ludzie dążyli do perfekcyjnego życia rodzinnego, ukrywając za fasadą ideału wszystkie brudy, problemy i niespełnione marzenia. Taki wzorowy obraz był promowany i stanowił niedościgniony ideał. W powieści przykładem takiej rodziny z amerykańskiego snu są Joyce i Frank Haneyowie. Rodzice dwóch córek, mieszkający w pięknej posiadłości. Jaką cenę trzeba zapłacić za życie jak z bajki i co się kryje za drzwiami pięknego domu? Co dojrzymy za odsłoniętą firanką Haneyów i wielu podobnych domów? Kolejną bohaterką związaną z przykładną rodziną z jest Ruby, czarnoskóra pomoc domowa państwa Haneyów. Wprowadzając tę postać autorka pokazuje nam kolejny nieodłączny element Stanów Zjednoczonych tamtego okresu - segregację rasową, dyskryminację i walkę Afroamerykanów o równouprawnienie. "Bardzo długie popołudnie" to nie tylko dobry kryminał, czytając który rozwiążecie zagadkę zniknięcia Joyce. To również powieść ukazująca kawał historii Stanów Zjednoczonych ze wszystkimi problemami społecznymi i politycznymi tamtej epoki. Jest to również opowieść o silnych kobietach, o ich walce o siebie, o własne marzenia i lepszą przyszłość. I Joyce, i Ruby pragnęły więcej, nie chciały się wpasować w istniejące ramy kosztem własnego dobra. I na tym etapie nie mogę nie wspomnieć o trzecim głównym bohaterze tej powieści - detektywie Micku. Postać postępowa jak na tamte czasy, będąca wsparciem dla walczących kobiet. Jeżeli lubicie nietuzinkowe powieści kryminalne z historia w tle, to ta z pewnością przypadnie wam do gustu.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
12-07-2021 o godz 16:36 przez: Agata G.
Inga Vesper wciąga czytelnika w realia tzw. amerykańskiego snu. Życie jak z obrazka: pracujący mąż, szczęśliwe i śliczne dzieci, żona troszcząca się o rodzinę i dom. Autorka pokazuje czytelnikom kulisy tej rzeczywistości. To, co miało być spełnieniem marzeń kończy się depresją, stosowaniem leków psychotropowych i ciągłym zmęczeniem. Aby stworzyć obrazek szczęśliwej rodziny amerykańskie gospodynie poświęciły swoje marzenia, kariery, studia. Kwestia rasizmu to kolejny temat, jaki poruszyła Inga Vesper. Jedną z bohaterek - ciemnoskórą Ruby - gospodynie domowe traktują ją jako człowieka gorszego gatunku, którym można pomiatać. Czarnoskórych prawo dotyczy tylko oficjalnie, nieoficjalnie niewiele trzeba, by zasądzić ich winę. Inaczej się ich traktuje w restauracjach, autobusach, miejscach pracy. Poruszając wątki życia w latach 50-tych ubiegłego wieku Inga Vesper nie narzuca się z nimi. Nie uwypukla ich na siłę, ale tworzy z nich miejsce akcji odpowiadające ówczesnej rzeczywistości. Detektyw Mick Blanke jest zmuszony wniknąć w społeczność gospodyń z Sunnylake. Poznać ich zwyczaje, codzienność, a przede wszystkim sekrety. W śledztwie może się opierać tylko na zeznaniach kobiet. Musi wziąć pod uwagę to, że są nauczone tworzenia idealnego obrazka, który nie istnieje. Kluczy pośród zeznań oraz doszukuje się nieścisłości. Bardzo długie popołudnie napisane jest barwnym językiem. Czytelnik ma szansę poczuć żar lejący się z nieba, upalny klimat, atmosferę panującą wśród kobiet z Sunnylake. Może znaleźć się w centrum zamieszek na ulicach, duchotę wynikającą z braku tolerancji. Stosowane zwroty mogą być także zaskakujące dla współczesnego czytelnika, jednak autorka już na początku książki tłumaczy ten fakt chęcią oddania realizmu tamtych czasów. Bardzo długie popołudnie czyta się lekko i szybko, a przy tym z zainteresowaniem. Nie odebrałam go tak, jakby to miał być kryminał tylko z nazwy. Z zainteresowaniem śledziłam postępy detektywa i Ruby. Autorce nie zależało tylko na tym, by wprowadzić czytelnika w klimat lat 50-tych XX wieku, ale wykorzystała te czasy i miejsce do osadzenia ciekawej sprawy.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
16-06-2021 o godz 18:11 przez: Agnieszka
Jest to dość lekki kryminał. Książkę czytało mi się szybko i płynnie. Historia opowiada o zaginięciu pewnej białej kobiety. W całą sprawę jest wplątana przez przypadek pomoc domowa - czarnoskóra Ruby. Dlaczego mówię o kolorach ? A dlatego, że w tej historii mają one ogromne znaczenie. Autorka zwraca uwagę jak traktowani byli czarni ludzie, przez resztę Amerykańskiej społeczności. Jest to przykry temat - prześladowanie na tle rasowym, uważanie, że człowiek który nie jest biały jest gorszego sortu i nadaje się do najgorszej pracy... Jest to bardzo krzywdzący stereotyp, i nie rozumiem tego , jak w dzisiejszych czasach ludzie nadal mogą być prześladowani z tego powodu. Do tego mamy w dość ciekawy sposób przedstawioną społeczność ludzi mieszkającą w Sunnylakes. Zawsze mnie intrygują takie zamknięte grupy. Amerykański sen. Przykładni ojcowie i kochające żony, matki - dbające o dom i wychowujące dzieci. Idealny obrazek. Ale jak jest naprawdę ? Czy taka sielanka jest możliwa ? Czy może Ci wszyscy ułożeni, żyjący na względnym poziomie mieszkańcy spokojnego miasteczka skrywają za tą idealną fasadą mroczne tajemnice ? Lubię taki klimat i podoba mi się styl autorki. Jedynie co, to z przykrością stwierdzam, że książka mimo tego, że mnie zaciekawiła to była dla mnie od samego początku przewidywalna. Nie byłam zaskoczona ani motywem zbrodni , ani osobą, która stała za zaginięciem Jocelyn. Nie było napięcia, niepokoju, budowania akcji. Dodatkowym plusem jest narracja z poziomu kilku postaci. Mimo tego spędziłam miło czas z książką, i polubiłam detektywa 😀 Wydawał mi się momentami taki nieporadny w prowadzeniu tego śledztwa, ale zdążył wzbudzić moją sympatię swoją empatią. No i Ruby. Idealnie wykreowana postać, która dzieliła się z nami swoimi przemyśleniami i odczuciami. Cieszę się, że pomimo swojego koloru skóry potrafiła o siebie zawalczyć i wykazała się nie małą odwagą i niesamowitym sprytem. Jeśli lubicie takie lekkie, kryminalne historię to z pewnością spędzicie miło czas z tą książką.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
25-08-2021 o godz 12:44 przez: chabrowacczytelniczka
American dream. Lata 50. ubiegłego wieku. Piękne domy z wytapetowanymi w pastelowe kwiaty ścianami. Cudnie ubrane dzieci i zaaferowane panie domu, które w razie każdej słabości mogą poratować się lekami przepisanymi przez psychiatrę. Trudności jest dużo, a więc skwapliwie z tej możliwości korzystają. Gdzieś w tle, praktycznie niewidoczne - czarnoskóre pomoce domowe. Po prostu kocham ten klimat. Czytanie książek, których akcja toczy się w Stanach Zjednoczonych z ubiegłego wieku to dla mnie zawsze ogromna przyjemność wymieszana z gorzkim posmakiem wielkiej nierówności, niesprawiedliwości i upokorzenia. Tutaj klimat ogrywa zdecydowanie największą rolę i według mnie to po prostu powieść obyczajowa z wątkiem kryminalnym, który dodaje jej smaku, znacznie uwypukla problemy z segregacją rasową i obnaża pozornie idealne życie, które wielu chciałoby wieść, ale nie zdaje sobie sprawy, że pod nieskazitelną fasadą zawsze kryją się pęknięcia. Wątkiem kryminalnym jest historia młodej matki, idealnej pani domu, która znika pozostawiając w kuchni kałużę pełną krwi i właściwie na tym kończą się brutalne opisy. Jeśli szukacie rasowego kryminału czy pełnego akcji thrillera to tutaj go nie znajdziecie. Zaginięcie Joyce jest pretekstem do opowiedzenia o ludziach, jawnej pogardzie oraz przemianach społecznych i dzięki temu książka niesie ze sobą znacznie większą wartość, ponieważ plastyczne opisy wprost przenoszą w świat z kart powieści. Czyta się fantastycznie, ponieważ autorka używa sporej ilości dialogów. Polecam. Historia rezolutnej czarnoskórej Ruby, która próbuje rozwikłać zagadkę zaginięcia swojej pracodawczyni jednocześnie nie zostając wciągnięta w bagno pozorów i obłudy jest ogromnie ciekawa i wciągająca. Świetnie się bawiłam przy tej lekturze, a jednoczenie zasmuciłam nad kondycją świata i ludzkiej tolerancji, ponieważ lata mijają, a my z niektórymi poglądami stoimy w miejscu i dalej gardzimy człowiekiem, który jest odrobinę inny niż my.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
05-06-2021 o godz 21:07 przez: anonymous
Lata 50 ubiegłego stulecia dla Amerykanów, były okresem dążenia do doskonałości. Biali spełniali swój amerykański sen, zaś czarnoskórzy byli tylko dodatkiem do przelukrowanego, sztywnego ich modelu życia. Pewno bardzo długiego popołudnia, znika Joyce Haney. Młoda kobieta rozpływa się, zostawiając po sobie przerażoną dwójkę dzieci i ogromną plamę krwi na kuchennej podłodze. Kiedy Ruby Wright szykowała się do pracy, nie spodziewała się, że to leniwe, gorące popołudnie, okaże się początkiem drastycznych wydarzeń.Ta młodziutka czarnoskóra kobieta, pogardzana przez białych pracodawców, skrywa przez światem ich największe sekrety. Bo kto, jak nie ona zna najlepiej, świat, który za zasłoną idealnie skrojonej rodzinki, jest tylko obłudną, pruderyjną wersją rzeczywistości. Nawet detektyw Mick Blanke odkrywając co rusz nowe poszlaki, zagubi się w tym wyimaginowany świecie. Chcąc odkryć prawdę, będzie musiał polegać na Ruby, tylko, że czarnoskórych pomocy domowych nie prosi się o pomoc w śledztwie. One nie są widoczne, im się każe i o nic nie prosi. Co stało się z Joyce Haney? Jakie demony drzemią w trzewiach lukrowych domów z przedmieści? Kto okaże się winny? Czy American Dream zamieni się w koszmar? Znakomity debiut, którego polecam szczerze polecam. Klimat, który stworzyła autorka jest olśniewająco idealny. Czytając przeniosłam się na przedmieścia Sunnylakes, gdzie dusząca, oblepiająca atmosfera była wyczuwalna w każdym zdaniu. Vesper uknuła niesamowicie wciągającą, nieprzewidywalną intrygę. Otworzyła przed nami drzwi do świata, w którym kobiety nie miały prawa spełniać swoich marzeń.Będąc pięknym dodatkiem domu i męża, zatracały się w tym świecie, żyjąc na przekór sobie. Ta powieść to nie tylko świetny kryminał, ale bardzo wartościowa książka, mówiąca o borykaniu się z przeciwnościami losu, feminizmie oraz braku równouprawnienia rasowego i płciowego. Dajcie się wciągnąć w wir kalifornijskiego słońca.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
02-07-2021 o godz 06:56 przez: zaczytanamatka
Końcówka lat 60-tych. Jest gorące lato, na osiedlu Sunnylakes na przedmieściach Kalifornii. W jedno takie popołudnie znika idealna pani domu i matka Joyce. Gdy jej pomoc domowa przychodzi do pracy, zastaje płaczące córki kobiety i pełno krwi w kuchni. Sprawą zaginięcia zajmuje się Mick, który został przeniesiony z Nowego Yorku. Trafia na ścianę milczenia. Idealne życie w idealnych domach nie zawsze jest perfekcyjne. Kłamstwa czają się tuż za oknem. Kluczem do zagadki jest czarnoskóra Ruby, która jak nikt inny może znać wszystkie tajemnice. Tylko czarnoskórych w Kalifornii się o nic nie pyta.. oni też nie chcą dać odpowiedzi. „Bardzo długie popołudnie” to kryminalny debiut mieszkającej w Niemczech autorki. Przeniósł mnie w idealny świat, wykrochmalonych pościeli, sukienek z kołnierzykami i domów jak z katalogu. On zarabia pieniądze, ona i dzieci mają wyglądać pięknie. Resztę codziennych obowiązków ma wykonać czarnoskóra pomoc domowa, którą traktuje się jako gorszą. Autorka idealnie pokazała jak różnice rasowe wyglądały w tamtych latach. Ruby żyła nadzieją, że uda jej się uzbierać sumę na college, codziennie znosi utyskiwania swoich pracodawczyń. Pod maską spokoju, cierpliwie odpowiada na każde zdanie, ale widzi i słyszy więcej. Tylko zaginiona Joyce okazywała jej odrobinę serca i przyjaźni. Dlatego też mimo początkowej obawy o swoją wolność stara się pomóc odnaleźć zaginioną kobietę, by wróciła do męża i dzieci. Tylko to całe idealne życie jest jednym wielkim kłamstwem… Książka idealna na taką pogodę jak ostatnio. Bardziej obyczajowa z wątkiem kryminalnym. Wciągająca, napisana dobrze i bardzo lekko. Mimo, że końcówkę można było przewidzieć to dobrze się bawiłam. Klimat, który stworzyła autorka rekompensuje pewne niedociągnięcia. Perfekcyjne życie i brzydkie sekrety to rzeczywistość tamtych lat. Moja ocena 7
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
21-06-2021 o godz 17:52 przez: Sylwia
Rok 1959. Stany Zjednoczone w czasach rozkwitu. Gorąca Kalifornia i miasteczko Sunnylakes z idealnymi pięknymi domami. Panie domu, pięknie ubrane z pięknymi dziećmi czekające na powrót mężów z pracy. I w tym sielankowym otoczeniu pewnego dnia czarnoskóra Ruby Wright pomoc domowa idąc do pracy do państwa Haney znajduje dwójkę przerażonych dzieci a po matce zostają tylko ślady krwi w kuchni, kobieta znika bez śladu. Kobieta jest przerażona sytuacja, ponieważ Joyce Haney była jedyną białą kobieta jej przychylna. Chce za wszelką cenę dowiedzieć się, co się z nią stało. Do sprawy policja przydziela detektywa Micka Blanke, który niedawno został przeniesiony z Nowego Jorku. Detektyw, szukając tropów, trafia na Ruby i wie, że tylko ona może mu pomóc wyjaśnić zagadkę, bo zna tych ludzi od środka, a nie widzi tylko idealnych rodzin. Autorka przedstawia nam sytuację kobiet żyjących w latach 50, które nie miały nic do powiedzenia. Ich rola kończyła się na ładnym wyglądzie i dbaniu o dom i dzieci. Nie miały prawa do niczego. Jednocześnie możemy zobaczyć, jak w tamtych czasach szerzył się rasizm. Jak były taktowane czarnoskóre kobiety i mężczyźni ile znaczyli dla społeczeństwa i jak ciężko było im żyć w tym świecie. Książka jest debiutem autorki, jak dla mnie bardzo dobrym. Jest to kryminał z przesłaniem. Czytając książkę, czułam się jakbym sama żyła w tamtych czasach. Pióro autorki bardzo lekkie, książkę czyta się z zainteresowaniem. Nie ma w niej jak w typowym kryminale wielkiego rozlewy krwi. Jest zaginiona kobieta i toczące się śledztwo. W tle ukazany wątek czarnoskórych, ich problemy z bezrobociem, i traktowaniem ich jak niewolników, którzy przez swój wygląd nie mogą niczego osiągnąć. Jeśli macie ochotę na kryminał bez wielkiego rozlewu krwi, z wątkiem obyczajowym polecam. love.s.books
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
14-06-2021 o godz 09:32 przez: Sylwia
Rok 1959. Stany Zjednoczone w czasach rozkwitu. Gorąca Kalifornia i miasteczko Sunnylakes z idealnymi pięknymi domami. Panie domu, pięknie ubrane z pięknymi dziećmi czekające na powrót mężów z pracy. I w tym sielankowym otoczeniu pewnego dnia czarnoskóra Ruby Wright pomoc domowa idąc do pracy do państwa Haney znajduje dwójkę przerażonych dzieci a po matce zostają tylko ślady krwi w kuchni, kobieta znika bez śladu. Kobieta jest przerażona sytuacja, ponieważ Joyce Haney była jedyną białą kobieta jej przychylna. Chce za wszelką cenę dowiedzieć się, co się z nią stało. Do sprawy policja przydziela detektywa Micka Blanke, który niedawno został przeniesiony z Nowego Jorku. Detektyw, szukając tropów, trafia na Ruby i wie, że tylko ona może mu pomóc wyjaśnić zagadkę, bo zna tych ludzi od środka, a nie widzi tylko idealnych rodzin. Autorka przedstawia nam sytuację kobiet żyjących w latach 50, które nie miały nic do powiedzenia. Ich rola kończyła się na ładnym wyglądzie i dbaniu o dom i dzieci. Nie miały prawa do niczego. Jednocześnie możemy zobaczyć, jak w tamtych czasach szerzył się rasizm. Jak były taktowane czarnoskóre kobiety i mężczyźni ile znaczyli dla społeczeństwa i jak ciężko było im żyć w tym świecie. Książka jest debiutem autorki, jak dla mnie bardzo dobrym. Jest to kryminał z przesłaniem. Czytając książkę, czułam się jakbym sama żyła w tamtych czasach. Pióro autorki bardzo lekkie, książkę czyta się z zainteresowaniem. Nie ma w niej jak w typowym kryminale wielkiego rozlewy krwi. Jest zaginiona kobieta i toczące się śledztwo. W tle ukazany wątek czarnoskórych, ich problemy z bezrobociem, i traktowaniem ich jak niewolników, którzy przez swój wygląd nie mogą niczego osiągnąć. Jeśli macie ochotę na kryminał bez wielkiego rozlewu krwi, z wątkiem obyczajowym polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

O autorze: Vesper Inga

Bardzo długie popołudnie Vesper Inga
ebook
4.7/5
(4,8/5) 2 recenzje
22,90 zł
31,90 zł

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Pielęgniarka J.A. Corrigan
4.4/5
26,25 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Dom na Riwierze Natasha Lester
4.6/5
31,58 zł
44,99 zł
26,99 zł
Inne z tego wydawnictwa The Outrage Hussey William
4.2/5
25,43 zł
42,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Rośnij Reyes Riz
5/5
29,67 zł
49,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Dookoła Bałtyku. 100 pomysłów na przygodę życia Opracowanie zbiorowe
5/5
29,34 zł
49,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Dzielni ratownicy Nash Eryl
5/5
21,22 zł
34,99 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Podobne do ostatnio oglądanego