Ballada ptaków i węży (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (2): Cena:

Oferta empik.com : 29,74 zł

29,74 zł 49,90 zł (-40%)
Odbiór w salonie 0 zł
Produkt w magazynie Empiku
Wysyłamy w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
Collins Suzanne Książki | okładka miękka
29,74 zł
asb nad tabami
Levenseller Tricia Książki | okładka miękka
26,13 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Dziesiąte Głodowe Igrzyska rozpoczyna poranek dożynek. Na Kapitolu osiemnastoletni Coriolanus Snow przygotowuje się, by jak najlepiej wykorzystać szansę na chwałę – jako mentor. Jego rodzinny dom podupadł i kruchy los mężczyzny zależy teraz od tego, czy Coriolanus zdoła pokonać innych mentorów urokiem i sprytem.

Tyle że los nie bardzo mu sprzyja. W udziale przypadła mu dziewczyna z Dystryktu Dwunastego, najbiedniejszego z biednych. Losy obojga splotą się ciasno – każda decyzja, jaką podejmie Snow, może prowadzić do sukcesu lub porażki, triumfu lub klęski. Na arenie walka trwa aż do śmierci, ale poza areną Coriolanus zaczyna współczuć trybutce… Wie jednak, że musi zrównoważyć obowiązek postępowania według zasad z chęcią przetrwania niezależnie od ceny.

Powyższy opis pochodzi od wydawcy. 

Tytuł: Ballada ptaków i węży
Seria: Igrzyska śmierci
Autor: Collins Suzanne
Tłumaczenie: Hesko-Kołodzińska Małgorzata, Budkiewicz Piotr
Wydawnictwo: Media Rodzina
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 544
Numer wydania: I
Data premiery: 2020-06-17
Rok wydania: 2020
Forma: książka
Indeks: 34982853
 
średnia 4,5
5
184
4
72
3
29
2
6
1
3
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
91 recenzji
5/5
21-06-2020 o godz 13:23 agahogata dodał recenzję:
Mimo wszysto chodzi tu o ocenę ksiazki, jej tresci, a nie recenzje działania sklepu, wydawcy, którzy podobnie jak wiekszosc spoleczenstwa boryka sie z opoznieniami spowodowanymi pandemia. Może trzeba bylo to przewidzieć i pofatygować się na wlasnych nogach do sklepu stacjonarnego?
Czy ta recenzja była przydatna? 5 1
5/5
22-06-2020 o godz 08:41 Joanna dodał recenzję:
Ballada ptaków i węży to niewątpliwie książka, która was zaskoczy. Dlaczego? To nie kontynuacja losów Katniss, a cofnięcie się do Dziesiątych Głodowych Igrzysk. Do czasów kiedy Coriolanus Snow był zupełnie innym człowiekiem. Ta książka jest jednym z najważniejszych punktów w drodze przez Igrzyska. Ukazuje nam jak dane wydarzenia wpływają na kształtowanie Snowa, który jak się dowiemy wczesnej kierował się zupełnie innymi wartościami. Zdolny był do emocji głębszych niż byśmy pomyśleli. Nie zabraknie w tym wszystkim również walki na głodowych Igrzyskach, gdzie Snow zostanie mentorem. Chcecie wiedzieć jak sprawdzi się w tej roli i jaki dystrykt dostanie pod opiekę? Jeśli ciekawi was przedstawienie wpływu władzy na obywateli w tej części to koniecznie sięgnijcie. Zapewniam, że was zaskoczy już na samym początku, a później będzie jeszcze lepiej. Ta książka jest tym czego do tej pory brakowało w tej serii. Jest jej idealnym uzupełnieniem!
Czy ta recenzja była przydatna? 3 0
5/5
23-06-2020 o godz 12:16 Anonim dodał recenzję:
Super książka, szybko się czyta, polecam nawet jeżeli ktoś nie czytał trylogii (wszystko jest wyjaśnione, niektóre kwestie nawet lepiej niż w ,,Igrzyskach Śmierci”, wiec będzie jakaś baza i obserwacja zmian w formule wydarzenia oraz lepsze zrozumienie Snowa). Poniżej dokładniejszy opis dla ludzi, którzy nie boja się spoilerów / przyszli tu zobaczyć, co o tej książce sadza inni, a sami już czytali. [UWAGA MOGĄ BYĆ DROBNE SPOILERY] Jeżeli nie znienawidziliście Snowa po ,,Igrzyskach śmierci”/chcecie wiedzieć jak wyglądały początku Snowa i Głodowych Igrzysk - mogę polecić te książkę z czystym sumieniem. Podczas trylogii osobiście nie odczuwałam jakoś osobistej nienawiści do Snowa, moim zdaniem był zły i nienawidził Katniss, tak w sumie tyle z charakterystyki (nie uważam tego za jakieś zło totalne, w końcu to nie on był głównym bohaterem), wiec cieszę się, ze powstał prequel poświęcony właśnie jego rozwojowi. Mamy odpowiedz między innymi na pytania: o co tak głębiej chodziło z wojna, kto wymyślił Głodowe Igrzyska, jak wyglądały pierwsze edycje, jak wprowadzono zakłady i możliwość wysyłania darów na arenę i najważniejsze : dlaczego Snow aż tak bardzo nienawidził Katniss? Czy miał on kiedyś ludzkie uczucia jak zakochanie? Kiedy poznał smak zbrodni? Czy miał dobre relacje z rodzina czy to to środowisko uczyniło go tym, kim jest w trylogii? Szczerze mówiąc, chociaż wiedziałam, jak kończy się jego historia, przez cała książkę miałam nadzieje, ze jednak nieuniknione się nie stanie; odcięłam się od Igrzysk i naprawdę go polubiłam, aby w trzeciej części zacząć za nim nie przepadać i w końcu w epilogu zupełnie znienawidzić. Bardzo fajny dodatek, widać, ze przemyślany i nie rozwala oryginalnej historii (tak jak ,,Fantastyczne zwierzęta: zbrodnie Grindelwalda”, gdzie akcja ma miejsce w 1927 r., a McGonagall, która występuje jako nauczycielka nawet we wspomnieniach Lety, wedle tego, co kiedyś czytałam, urodziła się w latach trzydziestych, wiec musiała uczyć w Hogwarcie kilkanaście lat przed swoimi narodzinami, o ile twórcy nie zorientują się, ze to niemożliwe i nie wyjaśnia ze w rodzinie męża Minerwy była bardzo podobna do niej imienniczka, która również postanowiła nauczać w Hogwarcie). Pomaga lepiej zrozumieć trylogię. Zmienili polski (nie wiem czy oryginalny tez, ale raczej nie) tekst ,,Drzewa wisielców” (swoją droga, okazuje się, ze stoi za nim pewna historia), ale nawet fani tej piosenki mogą się z tym pogodzić. Książkę bardzo fajnie i szybko się czyta (niecałe dwa dni), może tez dlatego, ze Snow zachowuje się w miarę normalnie - ma jakichś znajomych, jakieś wspomnienia, zwyczaje, nie lubi konkretnych rzeczy, ma dylematy, a wpływają na niego inni ludzie, a nie po prostu w pewnym momencie zmienia się ot tak. Poza tym wątek romantyczny między Lucy a Corolianusem, traktowanie trybutow tak odmienne niż to co poznaliśmy w trylogii, rozwój relacji między trybutami a mentorami z Kapitolu, cała rodzina Plinthow i relacja ich syna z trybutem z jego rodzinnego dystryktu i wątek Trupy jest całkiem przemyślany, postacie poboczne tez są dobrze zbudowane. Ja kupiłam to przedpremierowo, owszem, były drobne opóźnienia w porównaniu z innymi rzeczami zamówionymi właśnie w skuje formule, ale jest ok. Warto zamówić na promocji ;-) PS: Mamy tez życie strażników pokoju i szalona panią doktor, wiec książka jest jeszcze ciekawsza PS2: w książce występuje kuzynka Snowa Tigris (takie samo imię miała jedna z postaci z trylogii) o podobnych do tej drugiej upodobaniach (jedzenie surowego mięsa, zainteresowanie modą). Na wiki jest napisane, ze właścicielka sklepu z futrzaną bielizną ma prawdopodobnie około 20 lat, jednak z Kapitolonczykami nigdy nie można być pewnym 😉
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
19-10-2020 o godz 16:35 Anonim dodał recenzję:
Książka, na którą czekało wielu fanów trylogii Suzanne Collins. Zdradzę tylko, że na rodzinnej linii Dania – Polska trwała długa wymiana informacji, ciekawostek (takie to były emocje): Kiedy? Kto? O czym? O kim? Prequell? W końcu książka pojawiła się i ciekawość została zaspokojona. Jednak, by lepiej ją zrozumieć, warto wrócić do trzech pierwszych książek, w których pojawia się prezydent Snow. To on stoi na czele Panem- państwa, w którym wierzcie mi, nikt z nas nie chciałby żyć. W stolicy, Kapitolu, mieszkają wybrańcy. Reszta, ci gorsi (bohater najnowszej części myśli o nich: „hołota”), zamieszkuje 13 dystryktów. Wiele lat temu rebelianci zbuntowali się przeciw totalitarnej władzy i wybuchła wojna domowa. Jednak władza zwyciężyła i postanowiła ukarać dystrykty. Co roku odbywają się Głodowe Igrzyska, w których na śmierć i życie walczą trybuci – czyli dzieciaki przysłane przez poszczególne dystrykty, by uczcić wydarzenia sprzed lat. I właśnie na czele takiego totalitarnego tworu stoi bezwzględny i cyniczny prezydent Snow, który budzi strach i odrazę. Jednak, czy zawsze tak było? Czy człowiek z natury rodzi się zły? I w tym momencie wracamy do „Ballady…”. Głównym bohaterem jest właśnie Coriolanus Snow – sympatyczny młodzieniec, przed którym całe życie. Człowiek z marzeniami, głową pełną pomysłów. Żyje z babcią i kuzynką w Kapitolu, codziennie walczy z nimi o godny byt, bo po walce z rebeliantami ciężko jest zdobyć jedzenie i najprostszy ubiór. Osiemnastolatek ma plany co do swojej przyszłości, jednak ma też marne szanse na ich realizację z powodu braku funduszy i ważnych przyjaciół. Dlatego też kiedy zostaje wybrany na mentora trybutki z 12 dystryktu widzi w tym wielką szansę dla siebie. Robi wszystko, by Lucy Gray wygrała 10, jubileuszowe Igrzyska. Ryzykuje dużo zdobywając dla niej pożywienie, odwiedzając ją w klatce w zoo i troszcząc się o nią. Sama Lucy jest sprytną i zaradną dziewczyną. Zdaje sobie sprawę z tego, że dzięki współpracy ze Snowem mają szanse: on na karierę a ona na przeżycie w krwawych Igrzyskach. Dlatego jak tylko może kieruje Snowem, podpowiada mu rozwiązania, niekiedy wręcz manipuluje nim. Snow szybko rozpoznaje talenty Lucy i oddaje się w jej ręce. Jako czytelniczka stwierdzam, że dawno tak nie byłam zaskoczona. Z kilku powodów. Bo już po lekturze zachodzę w głowę, czy mamy tu do czynienia z bohaterem, który skrzętnie ukrywa swoja prawdziwą naturę, i u którego Igrzyska zdekonspirowały najgorsze cechy, jakie sobie możemy tylko wyobrazić, jakie drzemią w człowieku na dnie jego ciemnej duszy. Czy jednak Corio przechodzi swego rodzaju wewnętrzną przemianę od bohatera pozytywnego do negatywnego? Trudno odpowiedzieć mi na to pytanie, tym bardziej, że książka urywa się w ciekawym momencie. Czyżby była szansa na ciąg dalszy, na ukazanie drogi Snowa do prezydentury w Panem? Dużo tu znaków zapytania, ale otwarta fabuła daje czytelnikowi zdecydowanie dużo więcej możliwości interpretacyjnych – co ja akurat sobie cenię. Być może wskazówką będą tu sekwencje, które Autorka przytacza na początku książki: jak choćby ta, której autorem jest francuski filozof Rousseau: „Człowiek rodzi się wolny, a wszędzie jest skuty łańcuchami”. Wszyscy miłośnicy trylogii o Głodowych Igrzyskach mogą akurat w tej części zaobserwować, jak się one rozwijały, jak pojawiały się nowe pomysły co do ich organizacji. Niemniej – najnowsza książka – podobnie jak i inne części to przerażający obraz świata totalitarnego, który daje do myślenia.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
10-07-2020 o godz 11:06 kiiki.books dodał recenzję:
„Ballada ptaków i węży”, najnowsza powieść Suzanne Collins, która umożliwia nam zbliżenie się do znanego już wszystkim z „Igrzysk śmierci” prezydenta Snowa. Zanim jednak Coriolanus trafił na piedestał prezydencki odbył długą drogę. Cofnijmy się wstecz do dziesiątych Głodowych Igrzysk i poranka, który je rozpoczyna. Osiemnastoletni Snow przygotowuje się do roli mentora. Dla sławnej rodziny Snowów, która lata potęgi ma już za sobą, to ogromna szansa na lepszą przyszłość. Jednak czy zdoła on pokonać innych mentorów urokiem i sprytem? Los mu nie sprzyja, pod opiekę trafiła mu się dziewczyna z Dwunastego Dystryktu - Lucy Gray. Coriolanus jest tym załamany, jednakże podejmuje walkę. Losy tej dwójki ciasno się ze sobą splotą, a każda podjęta decyzja będzie na wagę złota. Na arenie walka trwa, aż do śmierci, a Snow coraz bardziej zaczyna współczuć swojej trybutce. Wie, że musi trzymać uczucia na wodzy, jednak ryzyko jest zbyt duże aby liczyć na łut szczęścia. Coriolanus postanawia lekko nagiąć zasady, tylko czy to aby na pewno było dobre posunięcie? Czytajcie! Czytajcie „Balladę ptaków i węży”! To jest tak genialna książka, że aż brakuje mi słów. Jeżeli mam być szczera podobała mi się o wiele bardziej niż cała trylogia „Igrzysk śmierci”. W końcu po latach otrzymujemy również wyjaśnienia niektórych kwestii. Decyzje prezydenta Snowa nie raz były dla mnie niezrozumiałe i można było odnieść wrażenie, że są one po prostu kaprysem. Dzięki najnowszej powieści Suzanne Collins wiem, że kryje się za nimi jakaś historia. Coriolanus nie miał lekkiego życia w młodości - wojna, utrata rodziców, powolny upadek szanowanej rodziny Snowów oraz brak grosza przy duszy. Poznajemy go w sytuacjach, w których troszczy się o bliskich i rodzinę, dostrzegamy ukrywane współczucie i wychodzące na światło dzienne uczucia. Byłam tym bardzo pozytywnie zaskoczona, bo poznajemy głównego bohatera z zupełnie innej strony. Kto by się spodziewał, że wielki prezydent Snow w młodości był chłopakiem, który potrafi wzbudzić niemałą sympatie? Jednak Snow zawsze pozostanie Snowem i trzeba o tym pamiętać. Przy okazji możemy również dostrzec jak wyglądał Kapitol „zaraz” po wojnie. Nie wiem czego się spodziewałam, ale ten obraz wywołał u mnie lekki szok. To zupełnie inny Kapitol, niż ten który mieliśmy okazje poznać do tej pory. To samo tyczy się Głodowych Igrzysk, które można by rzec, próbują stawiać swoje pierwsze kroki ale nie za bardzo im to wychodzi. Na przestrzeni lat weszły na naprawdę wysoki poziom. Już sam fakt traktowania trybutów jest zdumiewający, bo z początku byli traktowani jak zwierzęta. Nikt ich nie karmił, nie dbał o ich wygląd, żyli w zoo i to w klatkach... Szok, szok i jeszcze raz szok. Dla mnie jest to powieść z serii - nie wiedziałam, że tak bardzo jej potrzebowałam. Tytuł zobowiązuje, więc w książce znajdziemy dużą ilość pięknych i poruszających ballad, których autorką jest Lucy Gray - trybutka z Dwunastego Dystryktu. Dziewczyna odziana w tęczową sukienkę, urocza i podbijająca serca publiczności oraz samego czytelnika. Barwna postać, która wnosi do historii nutkę radości. Podsumowując - jestem oczarowana tą historią oraz szczerze z całego serca ją uwielbiam i polecam. Po zapoznaniu się z „Igrzyskami śmierci” jest to lektura obowiązkowa przez wielkie O! Liczę również, że pojawi się ekranizacja, bo naprawdę, ale to naprawdę pragnę zobaczyć wszystkie wydarzenia na dużym ekranie!
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
4/5
19-09-2020 o godz 06:55 Wkp dodał recenzję:
IGRZYSKA PRZESZŁOŚCI Chociaż „Igrzyska śmierci” nie były zbyt odkrywczą serią, stały się międzynarodowym hitem. Sukces zagwarantowało im przeniesienie doskonale znanej miłośnikom fantastyki idei morderczej gry na młodzieżowy grunt, a także na pewno również kampania promocyjna oraz dopasowanie się do oczekiwań rynku, spragnionego podobnych dzieł po tym, jak „Harry Potter” przywrócił życie literaturze młodzieżowej. Nie zmienia to jednak faktu, że dzieło Suzanne Collins było całkiem niezłą lekturą. Cała opowieść ostatecznie zakończyła się na trzecim tomie i nic nie zapowiadało, że pisarska jeszcze kiedyś do niej wróci. A teraz, dokładnie dziesięć lat po wydaniu ostatniej części, fani dostają nową powieść z cyklu i chociaż nie jest to ciąg dalszy, a prequel znanych nam już wydarzeń, żaden miłośnik nie będzie zawiedziony. Powieść zabiera nas ponad sześćdziesiąt lat w przeszłość, do dziesiąty Głodowych Igrzysk. Osiemnastoletni wówczas Coriolanus Snow jest mentorem i chce zdobyć sławę, pokonując innych mentorów. Rzecz w tym, że trafia mu się dziewczyna z najbiedniejszego dystryktu. Jeszcze trudniej robi się, kiedy pojawiają się uczucia… Temat morderczej rywalizacji jest w literaturze dość popularny, ale tak naprawdę rzadko się udaje. Jeśli chodzi o powieści to jedynie dzieła Stephena Kinga (swoją drogą autora, który docenił cykl Collins) wydane pod pseudonimem Richard Bachman – „Wielki marsz” i „Uciekinier” – były w stanie mnie zachwycić i przerazić. Udany, choć niestety nieprzekonujący, był też „Battle Royale” Koshuna Takamiego (niedługo rzecz pojawi się w Polsce), który potrafił zrobić wrażenie brutalnością i drastycznością – przynajmniej dopóki czytelnikowi się one nie opatrzyły – ale niestety nie potrafił w należyty sposób umotywować istnienia samej przyczyny zmuszania młodych ludzi do zabijania się nawzajem na wyspie, aż pozostanie tylko jedno z nich. Z podobnym problemem zmaga się też seria Collins. Bo o ile jeszcze nastoletni odbiorcy przymkną oko na tłumaczenia, z dorosłymi już tak dobrze nie będzie. Lepiej chyba by wypadło pozostawienie całości bez wytłumaczenia, co miałoby zdecydowanie mocniejszy wydźwięk, jako jeszcze bardziej bezsensowna przemoc. Tak czy inaczej, jeśli przymknąć na to oko i przełknąć to wszystko, „Igrzyska śmierci” zmieniają się w dobrą rozrywkę. Momentami nawet bardzo. Dynamiczną, pełną akcji, niebezpieczeństw i kolejnych zgonów. Pomysłowość na uśmiercanie bohaterów nie jest może tu tak bogata, jak w serii filmów „Piła”, a sam taniec ze śmiercią tak niepokojący, jak w „Czyż nie dobija się koni”, niemniej zabawa jest dobra, wciągająca i nie zostawiająca miejsca na nudę. I tak jest też w przypadku „Ballady ptaków i węzy”. Jak poprzednie części nie jest to książka, która zaskakuje, ale czyta się ją lekko, szybko i przyjemnie. Ma swój klimat, w młodych czytelnikach obudzi też niejedne emocje, a przy okazji zapewni nieco dramatycznych momentów. W skrócie: dobry młodzieżowy thriller SF. Mógłby być głębszy psychologicznie (tym bardziej, że rozwija postać Snowa), mógłby oferować jakieś nieoczywiste przesłanie, została rozrywka. Ale jak na gatunek young adult jest to rozrywka udana i warta polecenia. Szczególnie, że w naprawdę dobrym stylu uzupełnia cały cykl. I pozostaje lepsza od przeciętnych, a momentami wręcz kiepskich i pełnych tandety filmowych adaptacji, które jeszcze kilka lat temu podbijały kinowe listy przebojów.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 1
5/5
22-06-2020 o godz 00:09 emilka000555 dodał recenzję:
Nie sądziłam że autorka po tylu latach od igrzysk śmierci napisze jeszcze coś ciekawego. Książka od początku bardzo wciąga w losy bohater , czyta się lekko i przyjemnie. Pozycja obowiązkowa dla fanów serii.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
21-06-2020 o godz 13:32 Anonim dodał recenzję:
Książka super. Jeżeli ktoś czytał trylogie "Igrzyska śmierci" na pewno mu się spodoba.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
21-06-2020 o godz 23:21 Kornelia dodał recenzję:
Książka bardzo wciągająca. Bardzo polecam wszystkim fanom igrzysk śmierci;)
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
29-06-2020 o godz 07:07 Anonim dodał recenzję:
Cudowna książka. Idealna dla fanów igrzysk śmierci.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
4/5
15-12-2020 o godz 23:51 writerat.pl dodał recenzję:
Jeżeli Suzanne Collins, pisząc trylogię Igrzysk śmierci, była świadoma, że wyda prequel z Coriolanusem Snowem w roli głównej, to jest geniuszem. Jeżeli nie wpadła już wtedy na ten pomysł i mimo to udało jej się stworzyć dzieło tak spójne z serią o Katniss, zasługuje na podziw. Ballada ptaków i węży pozostanie w moim sercu na długo i nie można o niej myśleć inaczej niż jak o arcydziele literatury młodzieżowej. Kiedy dowiedziałam się, że czytelnicy doczekali się kolejnej powieści o Panem, byłam sceptycznie nastawiona. Bałam się następnej książki pisanej na siłę, pod publiczkę i dla pieniędzy. Jednak kiedy usłyszałam, kto jest głównym bohaterem tego prequela, zaczęłam coraz bardziej się przekonywać do sięgnięcia po to dzieło. Jestem świadoma, że niewiele osób przepada za prezydentem Snowem. Mimo to przysięgam, że lektura Ballady ptaków i węży zmienia postrzeganie jego postaci. SNOW ZAWSZE NA SZCZYCIE Tak brzmi rodzinne motto, które podtrzymuje Coriolanusa na duchu za każdym razem, kiedy w oczy zagląda mu głód czy spotykają go kolejne niepowodzenia. Niestety, zdarzają się one nader często. Powojenne Panem nadal w pełni nie podniosło się z kolan po przeprowadzanych przez rebeliantów masowych atakach na stolicę. Mimo upływu dziesięciu lat wiele rodzin nadal stoi na skraju ubóstwa. Dystrykty nie są w stanie otrząsnąć się po przegranej wojnie. Aby przypomnieć wszystkim, jakie fatalne skutki niosą za sobą wszelkie konflikty, w Panem obowiązują coroczne Igrzyska Głodowe. W książce przedstawiona zostaje nam dziesiąta edycja tego wydarzenia. Podczas Dożynek ma miejsce losowanie, które wyłania po dwóch rekrutów obu płci z każdego dystryktu, zobowiązanych do przeprowadzenia ze sobą walki na śmierć i życie. Jest to pewnego rodzaju składanie ofiary Kapitolowi. Miejscem rzezi, sprowadzonej do wydarzenia sportowego, staje się arena. W Balladzie ptaków i węży jesteśmy świadkami jednej z początkowych edycji Igrzysk. Jest to mało spopularyzowane wydarzenie, oglądane przez nielicznych. Właśnie dlatego Kapitol wprowadza znaczną zmianę, która ma spowodować wzrost zainteresowania. Zaangażowani zostają uczniowie Akademii, którzy w ramach pracy końcowej mają mentorować trybutom. Zadanie zamienia się w rywalizację o nagrodę przyznawaną przez szkołę, czyli, jak można się domyślać, duże wyróżnienie. Wśród nich znajduje się oczywiście Corio. Mający idealne oceny oraz sprawowanie osiemnastolatek liczy na zawodnika z jednego z najlepszych dystryktów. Dostaje dziewczynę z Dwunastki. Wtedy zaczyna się walka o wygraną… Snow, pchany ambicją, chce zwyciężyć bez względu na koszty. NIESKAZITELNY JAK ŚNIEG Nie umiem do końca tego wyjaśnić, ale głównego bohatera nie da się nie lubić. Wszyscy dobrze wiemy, jak skończyła się jego historia i jakim stał się człowiekiem. Mimo to niemożliwe jest pałanie nienawiścią do tej postaci. Młody, ambitny i utalentowany chłopak zachwyca nas swoim sprytem i z przyjemnością śledzimy jego kolejne poczynania. Naszą uwagę w szczególności skupia rozwijająca się relacja z Lucy Gray, dziewczyną z Dwunastki. Co sprawiło, że stał się tak zgorzkniały, złośliwy i okrutny? Jak doszedł do władzy i zmienił na zawsze Igrzyska Śmierci, które z prymitywnych rozgrywek na piaszczystej arenie stały się rozwiniętą technologicznie imprezą, śledzoną przez tysiące mieszkańców? Collins powoli odkrywa przed nami kolejne smaczki i zaspokaja naszą ciekawość, jednocześnie nie wyjaśnia wszystkiego. WSZYSTKO, ŻEBY PRZEŻYĆ Ta książka opowiada o tym, jak wiele człowiek jest w stanie poświęcić dla miłości i władzy. W powieści postaci niejednokrotnie zmagają się z tym, jaką podjąć decyzję, żeby nikogo nie skrzywdzić i zapłacić jak najmniejszą cenę. Moralność gra tutaj dużą rolę. Spora część dzieła toczy się w oparciu właśnie o dylematy moralne, często na tle dramatycznych wydarzeń, w których uczestniczyli bohaterowie. Ze względu na to, jak wąskie jest grono śmietanki towarzyskiej w Panem, jesteśmy w stanie dobrze poznać wielu bohaterów (dzięki temu momentalnie się do nich przywiązujemy, każdy wyjawiony sekret oraz wydarzenie z nimi związane mocno nami wstrząsa). Ci najbogatsi przez wiele lat niemalże wychowywali się razem, w związku z czym Snow jest w stanie powiedzieć wiele o większości znajomych z klasy. Ubarwia to historię, pozwala umieścić konkretne osoby i sytuacje w sieci powiązań. Nikt nie jest tu anonimowy. Powojenny Kapitol stał się drastycznie mały i słaby, mimo upływu lat nic się nie zmienia. Nie mogę też nie wspomnieć o Lucy Gray, czyli trybutce Coriolanusa, która kradnie całą uwagę czytelnika od pierwszego występu na kartach powieści. Jest tak barwna, tak przełomowa i fantastycznie napisana, że nie można o niej zapomnieć. Stanowi ona cały filar tej książki. Kiedy pojawiają się momenty wypełnione opisami i akcja przestaje płynąć tak wartko, wystarczy wspomnienie tej dziewczyny, krótka scena z jej udziałem, a wszystko znowu zaczyna pędzić. OD PRYMITYWNOŚCI PO MAJSTERSZTYK Trudno nie zwrócić uwagi na to, jak wielką transformacj
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
23-07-2020 o godz 03:35 Northman1984 dodał recenzję:
Wracamy na igrzyska! Wydawało się, że Suzanne Collins zamknęła już swą opowieść o "Igrzyskach śmierci" na cztery spusty. Zawsze jednak można popełnić jakiś prequel ;) "Ballada ptaków i węży" to właśnie ni mniej ni więcej tylko prequel - cofamy się wraz z autorką do 10-tych Głodowych Igrzysk, a na nich spotkamy 18-letniego Coriolanusa Snowa, który nie jest jeszcze ani prezydentem, ani geniuszem zła, lecz członkiem mocno podupadłego rodu, który rozpaczliwie usiłuje przeżyć w rzeczywistości stworzonej przez Kapitol. Jak wygląda Panem 65 lat przed wydarzeniami z trylogii z Katniss Everdeen w roli głównej? No cóż - wydaje się to być miejsce mniej zepsute niż jego przyszła wersja; mniej łase na krew, a bardziej... ludzkie. Trzeba jednak zaznaczyć, że zalążki zepsucia, bezwzględności i zasady zero litości dla Dystryktów są już w Kapitolu widoczne. Głodowe Igrzyska kształtują powoli swoją finalną i docelową formułę - wszystko dzięki przerażającej i chyba nie do końca normalnej doktor Gaul, która co rusz wymyśla coraz bardziej wyrafinowane formy rozrywki ludzkim kosztem. We wszystkim tym odnaleźć musi się młody Coriolanus Snow, który podczas 10-tych Głodowych Igrzysk ma pełnić rolę... mentora. Snow nie jest jeszcze tym Snowem, którego znamy z innych części serii. To inteligentny, przebiegły młody człowiek obdarzony darem do występów publicznych i do zjednywania sobie tłumów. Zdolny przyszły polityk. Póki co jednak... biedak. Biedak, który ledwo wiąże koniec z końcem, a na uroczystość Dożynek udaje się w połatanej koszuli po ojcu. Pomimo biedy to także do pewnego stopnia idealista, który wprawdzie chce tylko dobra swego rodu, jednak dostrzega niesprawiedliwość społeczną i zdaje się z nią...nie zgadzać (!). Szczerze? Takiego Snowa to się nie spodziewałem. Jeszcze bardziej zaskakujące staje się to, co wydarzy się podczas Igrzysk. Coriolanus dostanie pod opiekę dziewczynę z Dwunastki, niejaką Lucy Gray, w której - wiele na to wskazuje - Coriolanus się powoli zadurza... To naprawdę ten sam bezwzględny i znienawidzony przez wszystkich typ, który 65 lat później spróbuje utopić Rebelię Kosogłosa we krwi? Aż się wierzyć nie chce... Generalnie rzecz ujmując niniejsza książka pokazuje kim Snow był na początku swej drogi i dzięki jakim wydarzeniom zaczął on ewoluować w kierunku bezwzględności i tyranii, które to cechy stale domagały się w starszym wcieleniu Snowa krwi. Przyczyny tej przemiany zostaną w książce wskazane, lecz... nie do końca je opisano i wyjaśniono pod kątem chronologicznym (i charakterologicznym w zasadzie też). Czy można mieć zatem nadzieję na kolejne części cyklu? Ciężko to dziś powiedzieć i stwierdzić, ale Suzanne Collins na pewno zostawiła sobie tutaj spore pole do manewru. Nigdy nie ukrywałem, że byłem na autorkę wściekły za sposób napisania trylogii sprzed 10 lat... "Igrzyska śmierci", "W pierścieniu ognia" i "Kosogłos" miały w sobie niesamowity potencjał na to, by stać się trylogią ponadczasową. Potencjał ten według mnie zmarnowano przez beznadziejne pod kątem warsztatu pisarskiego "umiejętności" autorki, przez brak pomysłu na uwypuklenie w fabule spraw ważnych oraz przez rozwodnienie istotnych spraw w morzu infantylności i braku zdecydowania (zarówno w odniesieniu do osoby samej Collins, jak i w stosunku do jej głównej bohaterki; to była wkurzająca do granic możliwości tortura czytać, jak Katniss bezsensownie się miota - a na dodatek autorka nie miała żadnego pomysłu jak owo idiotyczne miotanie się umotywować i uzasadnić). "Ballada ptaków i węży" wypada na tle trylogii dużo lepiej. Nie idealnie, ale na pewno lepiej. Jest tu jakiś pomysł, który zrealizowano tym razem sprawnie, sedno sprawy nie umyka, a i warsztat pisarski Collins się poprawił - to co napisała wreszcie ma ręce i nogi. Być może za krytyczne wzmianki względem trylogii posypią się na mnie gromy. Jeśli tak - trudno; zawsze pisałem i mówiłem to, co myślę. I zawsze będę twierdził, że Collins koncertowo zmarnowała cały potencjał historii Katniss Everdeen. To jednak już było, a teraz ... jest pewna nadzieja. Bo choć to tylko prequel, to jednak prequel sensowny. I dający mglistą nadzieję na to, że coś jeszcze (może) o tym wszystkim przeczytamy. W każdym razie ma to potencjał. Znowu... To niebezpieczne twierdzić po tamtej trylogii, że cokolwiek autorstwa Collins ma potencjał... Ale jestem skłonny zaryzykować i podtrzymać to twierdzenie. Z nadzieją, że "Ballada ptaków i węży" nie będzie jednorazowym powrotem do Panem. Suzanne Collins ma, przynajmniej według mnie, sporo do naprawienia na polu opowieści o Kapitolu i o Dystryktach - może więc jeszcze tu wróci i zatrze raz jeszcze jakąś kolejną książką moje złe wrażenie sprzed dekady. https://cosnapolce.blogspot.com/2020/07/ballada-ptakow-i-wezy-suzanne-collins.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
07-09-2020 o godz 09:46 booksoverhoes dodał recenzję:
Ile razy zastanawialiście się, jak czarny charakter zasłużył na rolę antagonisty? Co sprawiło, że stał się "tym złym"? W końcu będziecie mogli poznać odpowiedź na to pytanie - oto nadszedł czas, byśmy poznali historię Coriolanusa Snowa, najbardziej znienawidzonej postaci w całej trylogii "Igrzysk śmierci". Gdy podczas dziesiątych Głodowych igrzysk osiemnastoletni Snow został wytypowany do roli jednego z mentorów, nikt nie wróżył mu jeszcze przyszłości w roli prezydenta Panem (może oprócz jego babci). W dodatku przydzielono mu trybutkę z (a jakże) Dwunastego Dystryktu! A jednak to właśnie od tego momentu jego życie, a także sposób przeprowadzania Igrzysk zaczęły przechodzić wielką przemianę. Jeśli obawialiście się, że najnowsza powieść Collins nie dorówna pokochanej przez tysiące ludzi trylogii, że to tylko sposób, by dalej wyciskać pieniądze ze źródełka i będzie przez to dużo gorszej jakości, śpieszę, żeby Was uspokoić. Nie zamierzam, co prawda, zagłębiać się w motywy, które skłoniły autorkę do napisania "Ballady", ale efekt końcowy zdecydowanie mnie nie zawiódł. Wręcz przeciwnie - uważam, że to najlepsza część! Po pierwsze widać, że Collins się rozwija, że nie spoczęła na laurach po niekwestionowanym sukcesie poprzednich książek i dalej może stworzyć coś naprawdę dobrego. Ta część była zdecydowanie najlepiej napisana! Z jednej strony obfitowała w zwroty akcji, a czytelnikowi ciągle towarzyszył taki nieuchwytny rodzaj niepokoju. Z drugiej natomiast, był to bardzo interesujący portret psychologiczny. Po drugie (to akurat moje całkowicie subiektywne i indywidualne odczucie, z którym jak najbardziej możecie się nie zgadzać) Katniss była po prostu irytująca. Jej zachowanie przez większość czasu okropnie mnie drażniło. A Snow jest naprawdę fascynującą postacią! To ambitny, inteligentny, nieugięty i niesamowicie zaradny chłopak, który przeżywa głęboki konflikt wewnętrzny - między uczuciami i moralnością a pogonią za władzą i potęgą. Przyznaję, że przez większość czasu trudno było mi połączyć tego czarującego chłopca z cuchnącym krwią tyranem, który bez mrugnięcia okiem posyła ludzi na śmierć. Oczywiście, w jego zachowaniu momentami widać wyrachowanie, okrucieństwo i manię kontrolowania wszystkich i wszystkiego, ale równocześnie jest to część osobowości, z którą jeszcze stara się walczyć. Dlatego obserwowanie, jak się zmienia, jak powoli kształtuje się w nim ten bezduszny potwór, którego znamy z trylogii, jest jeszcze bardziej pasjonujące. Przez cały czas próbowałam wypatrzyć moment, w którym Snow ostatecznie przestanie walczyć i stanie się zły. Bardzo podobał mi się również pomysł Collins, by pokazać konflikt między Kapitolem a Dystryktami od drugiej strony - jakie piętno odbił on na Kapitolu i jego mieszkańcach, co utracili, jak wpłynęły na nich straszne wydarzenia i lata, gdy musieli znosić niedostatki wojny, przeżywać bombardowania, głodować i marznąć. Ten zabieg uświadamia nam, że Kapitolczycy to też ludzie, nie tylko feeria kolorów i nieczułych ekstrawaganckich indywiduów, których znamy z poprzednich książek. I to jest najbardziej realistyczne przedstawienie wojny - nieważne, kto jest "tym dobrym", a kto "tym złym" - ludzie, którzy cierpią, znajdują się po obydwu stronach. Znajdziemy tutaj też oczywiście wiele nawiązań do poprzednich książek (a raczej do kolejnych części), mnóstwo wstawek, które aż błagają nas, żebyśmy zaraz po przeczytaniu "Ballady" sięgnęli ponownie po trylogię i spojrzeli na wszystko nowymi oczami! W końcu w tej części dowiadujemy się na przykład, jak Głodowe Igrzyska przybrały znaną nam formę! Naprawdę trudno jest uczynić z głównego bohatera powieści kogoś, kogo nienawidzą z całego serca wszyscy czytelnicy i nakłonić ich, żeby spróbowali zobaczyć w nim człowieka. A Collins świetnie się to udało. Nie dość, że stworzyła wielowymiarowego, niezwykle interesującego bohatera, to jeszcze wprowadziła zamęt w uczucia swoich odbiorców - bo jak ostatecznie powinniśmy patrzeć na Snowa? Będziecie musieli sami odpowiedzieć sobie na to pytanie po przeczytaniu książki!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
25-07-2020 o godz 23:20 kingasiegert dodał recenzję:
Książka, która zrobiła na mnie niesamowite wrażenie. Z Igrzyskami Śmierci miałam do czynienia już ładnych parę lat temu i nie byłam ich fanką. Pierwszy tom był nawet ciekawy, jednak kolejne mnie nudziły i nie mam o nich najlepszego zdania. Początkowo trochę obawiałam się "Ballady ptaków i węży", ale finalnie jestem bardzo zadowolona z tej lektury i cieszę się, że postanowiłam dać jej szansę. Głównym bohaterem książki jest Coriolanus Snow, którego powinny kojarzyć osoby, które znają poprzednie książki autorki lub chociażby oglądały filmy. Przyznam się, że osobiście skojarzyłam go dopiero w momencie, kiedy byłam na samym końcu książki, dosłownie na jednej z ostatnich stron i wcześniej nie powiązałam go z postaciami znanymi z wcześniej ukazanych tomów. Myślę, że właśnie dzięki temu tak przyjemnie czytało mi się tę historię. Znając dalsze losy Coriolanusa pewnie nie zakładałabym aż tak wielu możliwości poprowadzenia jego historii i odebrałabym sobie przyjemny element zaskoczenia podczas czytania. Ogółem mogę powiedzieć, że bardzo podoba mi się pomysł przedstawienia przeszłości osoby, która odegrała tak ważną rolę we wcześniejszych częściach cyklu. Pokusiłabym się o stwierdzenie, że autorka chciała nam przybliżyć to, w jaki sposób osobowość młodego człowieka kształtuje się tak, aby z młodego ambitnego chłopaka stać się władczym, manipulującym i bezlitosnym dyktatorem. Jestem przyzwyczajona raczej do schematu, który zakłada przemianę ze złego w dobrego, dążącego do happy endu i szczęśliwej miłości, a tutaj spotykamy się z kompletnym przeciwieństwem. Coriolanusa poznajemy jako chłopaka chcącego zyskać sławę, pieniądze i miejsce na elitarnej uczelni, ma on kilka cech, które są moim zdaniem wywołane wychowaniem w przekonaniu, że jest jest się lepszym gatunkiem człowieka niż biedniejsi ludzie, jednak myślę, że można uznać go za dobrą postać. Z biegiem historii będziemy świadkami jego przemiany, pojawi się wyrachowanie, chciwość, zazdrość, które odcisną na nim swoje piętno. Spotkamy się tutaj też z wątkiem romantycznym, który moim zdaniem jest świetny, ponieważ nie jest to typowa historia miłosna nastolatków, jakby można się spodziewać, a coś zupełnie odmiennego, zaskakującego, co dostarczy nam zupełnie nowych odczuć podczas czytania. Bardzo podobał mi się też sam przebieg igrzysk, które możemy poznać w ich pierwotnej wersji, która dopiero z czasem wyewoluuje do tego, co znamy z wcześniejszych części cyklu. Mimo że dość duża część historii dzieje się poza areną i wydarzenia rozgrywane na niej nie są wątkiem dominującym to właśnie one najbardziej mi się podobały i te rozdziały pochłaniałam w ekspresowym tempie. Momentami nawet łezka zakręciła mi się w oku, a to jest najlepszym dowodem na to, że lektura zapewni nam niezapomniany, pełen emocji wieczór. Podsumowując jestem bardzo zadowolona z tej książki, fabuła mnie wciągnęła i myślę, że na długo pozostanie w mojej pamięci. Zastanawiam się też nad ponownym przeczytaniem całego cyklu Igrzysk Śmierci, jednak obawiam się, że przy takiej ilości nowości pojawiających się na rynku książkowym nie będę miała czasu, aby ponownie zabierać się za coś, co już kiedyś czytałam. Uwielbiam postać Snowa, ale zachwycałam się też tym, jak skonstruowani są też inni bohaterowie. Mamy ich tutaj od groma, a jednak każdy z nich jest dopracowany w każdym calu. Niesamowite. Polecam nie tylko fanom Igrzysk Śmierci, ale też tym czytelnikom, którzy nie byli z nich zadowoleni. Ja należę właśnie do tej nieusatysfakcjonowanej grupy, a ta książka skradła moje serce. Myślę też, że dla osób, które chcą rozpocząć przygodę z Igrzyskami dobrym pomysłem będzie rozpoczęcie cyklu od tego właśnie tytułu. Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
12-07-2020 o godz 14:44 Małgorzata Szustkiewicz dodał recenzję:
Prezydent Snow to jedna z najbardziej nielubianych postaci z trylogii. Nie ma się co dziwić, w końcu to on jest odpowiedzialny za Igrzyska Śmierci, to on utrudniał życie w dystryktach, to on bawił się losem niewinnych nastolatków. Miał na swoim sumieniu wiele ludzkich istnień. Był głównym antagonistą trylogii. Dzięki najnowszej książce czytelnicy mają okazję poznać Snowa jako nastolatka, zobaczyć co sprawiło, że stał się prezydentem, co kierowało jego decyzjami. Jest to szansa na pokazanie podłoża późniejszych wydarzeń, zbudowanie podwalin do trylogii. Coriolanus jest dla mnie postacią niejednoznaczną. W trakcie czytania „Ballady ptaków i węży” widziałam w nim dobro, może czasem wynikało z egoistycznych pobudek, ale jednak było. Był często mniej bezwzględny niż jego koledzy, wojna źle mu się kojarzyła, doznał w życiu wielu krzywd i pomimo wielkiego nazwiska, musiał walczyć o swoje. Przez cały czas czekałam na moment, w którym stwierdzę, że tak, teraz rodzi się w nim Snow, jakiego znamy. Snow, który będzie rządził Panem twardą ręką. I chociaż widzę wpływy, które ukształtowały dorosłego Coriolanusa, wciąż nie dostałam wszystkich odpowiedzi. Wielu czytelników czuje zapewne niedosyt i czeka na to, że Suzanne Collins napisze kontynuację tej historii. Trudno byłoby pisać o „Balladzie ptaków i węży” i nie wspomnieć o Lucy Gray, dziewczynie z Dwunastego Dystryktu, która musiała stanąć do walki na arenie. To właśnie Lucy rozbudziła w Coriolanusie uczucia, których nie spodziewał się nigdy poznać. Współczucie do trybutów, sympatię, troskę. To ona pokazała mu, że można żyć wśród przyjaciół, nie posiadając bogactw, ale cieszyć się i czerpać z życia na tyle, na ile pozwoli Kapitol. Wpływ Lucy widać w przyszłości, chociażby w piosence śpiewanej przez Katniss. Dziewczyna jest też jedną z najbarwniejszych postaci, jakie pojawiły się w uniwersum opisanym przez Collins. Wiele osób zachwyca się książką i uważa, że zostawia ona daleko w tyle trylogię. Uważam, że jest to dobra książka, bardzo potrzebna, dopełniająca historię. Dla mnie jednak jest nierówna. Pierwsza połowa była dla mnie dużo ciekawsza, bardziej wciągająca. Interesowały mnie wydarzenia na arenie, to jak na początku wyglądały Igrzyska. Poznawałam historię rodziny Snow, a także bohaterów z Kapitolu, ich reakcje na śmiertelną zabawę i pierwszą rebelię. Druga część, tocząca się już po zawodach, według mnie zwolniła. Owszem, dalej pokazywała dojrzewanie Corio, wpływ otoczenia na jego postawę, ale jednak coś mi zgrzytało i nie byłam tak zaintrygowana, jak wcześniej. Wydaje mi się, że ma to związek z rosnącą powoli irytacją w stosunku do głównego bohatera. Nie chcę za wiele zdradzać, ale zmiana, która w nim następuje, a właściwie uwidacznia się wpływ Kapitolu, coraz mniej mi się podobała, chociaż ostatecznie wiedziałam, w którym kierunku rozwinie się Snow. Chociaż „Ballada ptaków i węży” była nierówna, to ogromnie się cieszę, że powstała. Uważam, że była ona potrzebna dla wzbogacenia fabuły, ukazania narodzin Igrzysk Śmierci. Jest książką, którą na pewno muszą przeczytać fani cyklu. Jest też nadzieją na to, że Collins napisze kontynuację, bo wciąż czekam na odpowiedzi na wiele pytań. Jest powieścią, która miała nie tylko ukazać powstawaniem Panem takim, jakie znamy z trylogii. Miała sięgnąć głębiej i pokazać rozwój psychologiczny jednej z najważniejszych postaci w historii. Myślę, że spełniła swoje zadanie i rozbudziła chęć na więcej.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
31-01-2021 o godz 13:21 paula dodał recenzję:
Zbliżają się dziesiąte Głodowe Igrzyska, w tym roku zostają wprowadzone nowe zmiany. Trybuci otrzymają swoich mentorów, którzy będą mogli ich jakoś naprowadzić lub podpowiedzieć jak wygrać. Osiemnastoletni Snow otrzymuje pod swoje skrzydła dziewczynę z dwunastego dystryktu. Ich relacja zaczyna być inna niż innych, a on chce zrobić wszystko, by to właśnie ona zwyciężyła. Nie cofnie się przed niczym. To co może uzyskać jest ważniejsze od wszystkiego. Tylko co będzie w stanie poświęcić? Do czego będzie w stanie się posunąć? Czy jego trybutka wygra? Co stanie się z nim po igrzyskach? Igrzyska śmierci były jedno z pierwszych książkowych serii, z którymi się zapoznałam. Mam do nich sentyment, dlatego byłam tej książki bardzo ciekawa. Obawiałam się jednak, że może ona popsuć moje postrzegania i wspomnienia na gorsze. Jednak gdy już ją skończyłam, zaczęłam myśleć o tej trylogii zupełnie w innym kontekście i specjalnie obejrzałam ekranizacje, by zobaczyć nawiązania z tej powieści do głównej historii. Byłam w wielkim szoku jak to bardzo okazało się spójne i się wzajemnie uzupełniało! Jak można się domyślić to Snow jest głównym bohaterem, który dopiero poznaje, jak działa Kapitol od środka, zauważa jego wady i zastanawia się jak można to ulepszyć, jak ta "śmietanka" najważniejszych ludzi dyryguje wszystkimi, wykorzystuje ich i traktuje nieludzko i okrutnie. Ma dużo dylematów czy takie postępowanie jest dobre i potrzebne. Autorka świetnie oddała te rozmyślenia i rozterki, jednak czasami tych monologów było aż za dużo. Ogólnie Snow jako postać jest bardzo złożona, bo młoda osoba nie wie co chce robić w przyszłości, nie wszystko rozumie i chciałby, by było lepiej niż obecnie. Czasami zachowywał się irracjonalnie i robił kompletnie co innego niż miał w planach. Swoich najbliższych nie zawsze traktował tak, jak powinien. Momentami irytował i drażnił. Bardzo za to utożsamiałam się z Sejmusem. Kompletnie rozumiałam jego zachowanie i postępowanie. To była osoba, która miała swoje chwile słabości, a jednak mimo tego chciała zachowywać się jak należy i nie pozwolić na dyskryminacje ludzi. To tragiczna postać, ale podejrzewam, że wiele osób będzie się z nią utożsamiać. Książkę pomimo objętości, białych stron i dużej ilości monologów Snowa czyta się bardzo szybko. Autorka jakoś sprawiła, że idzie się przez nią jak burza i nie wiadomo kiedy minęło kolejne kilkanaście stron. Historia głównej postaci jest ciekawa, chociaż znając Igrzyska wiadomo jak musi się skończyć. Jednak to nie przeszkadza i jeszcze bardziej zachęca do kontynuowania czytania! Podsumowując Ballada ptaków i węży to niesamowicie ciekawa historia. Jak ja sama nie lubię zbytnio tego typu "dodatków", tak tutaj jestem szczęśliwa, że się z nią zapoznałam. Teraz ponownie oglądam ekranizacje i bardziej rozumiem pojedyncze nawiązania, które zostały przedstawione właśnie w tej pozycji. Dowiadujemy się dlaczego Snow nie lubi Dystryktu 12, skąd tyle o nim wie. Skąd jest jego zamiłowanie do róż no i skąd się wzięły pewne "atrakcje" podczas każdych kolejnych igrzysk. Jeżeli jesteście fanami tej historii, to zdecydowanie powinniście zapoznać się z tą pozycją!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
12-07-2020 o godz 14:42 BarbaraAndHerBooks dodał recenzję:
„Głodowe Igrzyska mają nam przypominać, jakimi jesteśmy potworami i jak bardzo potrzebujemy Kapitolu, bo chroni nas przed chaosem.” . . Poranek dożynek rozpoczyna Dziesiąte Głodowe Igrzyska. 18-letni Coriolanus Snow zamierza dobrze wykorzystać swoją szansę, jaką otrzymał dzięki roli mentora i stać się sławny. Niegdyś potężny ród Snowów jest teraz biedny, a jego los niepewny, więc wszystko zależy właśnie od niego. Niestety los nie jest dla niego łaskawy, ponieważ pod jego opiekę ma trafić trybutka z Dystryktu Dwunastego, czyli tego najbardziej biednego. Losy tej dwójki będą ściśle związane, a każda podjęta przez Coriolanusa decyzja będzie ważyć również nad jego losem. Na arenie trwa walka o życie, natomiast poza nią chłopaka zaczyna ogarniać współczucie. I jak tu postępować według zasad, gdy trzeba przetrwać za wszelką cenę? . . Uwielbiam trylogię „Igrzyska śmierci”, „W pierścieniu ognia” i „Kosogłos” autorstwa Suzanne Collins, więc gdy tylko zobaczyłam, że pojawi się kolejna książka z tego cyklu, wiedziałam, że muszę ją przeczytać. „Ballada ptaków i węży” jest prequelem poprzednich książek i ukazuje nam drogę, jaką musiał przebyć Coriolanus Snow, aby zostać Prezydentem. Jego rodzina była kiedyś bogata i bardzo szanowana, jednak podczas wojny wszystko się zmieniło i każdy dzień jest pełen niepewności i strachu przed jutrem. Kiedy więc Coriolanus zostaje mentorem, pragnie z całych sił wykorzystać swoją szansę, zdobyć popularność, władzę, bogactwo i szacunek. Jest niezwykle zdeterminowany i dosłownie nie cofnie się przed niczym, aby osiągnąć swój cel. Kdy dostaje pod swoją opiekę dziewczynę z Dwunastki – Lucy Gray, początkowo jest załamany, jednak szybko obmyśla plan, jak przekłuć w sukces to, że dziewczyna pięknie śpiewa. Jego podopieczna szybko zyskuje sympatię nie tylko widzów, ale i samego Coriolanusa. Rodzi się między nimi niezwykle kruche uczucie, które z wielu powodów nie ma szansy przetrwać… . Akcja książki została przedstawiona w narracji trzecioosobowej i o dziwo wcale mi to tutaj nie przeszkadzało, a wręcz bardzo mi się podobało. Autorka świetnie przedstawiła portret psychologiczny głównego bohatera. Początkowo można było w nim dojrzeć odruchy człowieczeństwa, jednak z każdym kolejnym rozdziałem mogliśmy obserwować jego powolną przemianę w osobę, którą mieliśmy okazję poznać w trylogii. Sporo się tu dzieje i zdecydowanie nie nudziłam się przy tej książce mimo, iż ma blisko 550 stron, a zakończenie bardzo mnie zaskoczyło i z pewnością nie wszystkim się spodoba. . Mamy tu sporo nawiązań do poprzednich trzech książek i dużo chociażby symboli nam się tu wyjaśnia. Dzięki lekturze „Ballady” możemy też zrozumieć obsesję Snowa na punkcie białych róż i Katniss Everdeen. . Wielu czytelników może się obawiać, że będzie nudno i Autorka nie wymyśliła nic ciekawego, ale zapewniam Was, że tu wcale tak nie jest. Historia Coriolanusa Snowa jest niezwykle interesująca i zdecydowanie warto po nią sięgnąć. Jest świetnym uzupełnieniem poprzednich historii i rzuca na nie inne światło.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
26-06-2020 o godz 23:09 Subiektyny Kuba dodał recenzję:
Kiedy dowiedziałem się o premierze nowej książki z cyklu „Igrzyska śmierci”, byłem bardzo zadowolony. Mimo tego, trochę się obawiałem, że powieść nie będzie trzymała poziomu trylogii, jak często bywa z innymi książkami. Na szczęście moje przeczucia okazały się błędne. „Ballada ptaków i węży” okazała się świetną książką, do której na pewno jeszcze nie raz powrócę. Akcja powieści oscyluje wokół 10 Głodowych igrzysk. Młody Coriolanus Snow mieszka razem z babką i kuzynką. Nie mają pieniędzy, bo wszystko utracili. Starcia z rebeliantami odcisnęły piętno na ich rodzinie. Po wielkiej wojnie, która podzieliła Panem młody Coriolanus Snow korzysta z szansy i zostaje mentorem. Chce zdobyć sławę i pieniądze, od których zależy jego przyszłość i los rodziny Snowów. Zostaje mentorem dziewczyny z najgorszego i najbiedniejszego dystryktu 12. Corio nie jest zadowolony z tego przydziału, ale robi wszystko, aby wygrać i wciąż być na szczycie. Dziewczyną wylosowaną w dwunastce jest charyzmatyczna Lucy Gray Baird, którą od razu polubiłem. Tak naprawdę nie pochodzi z dystryktu, ale z wędrownej trupy i żyje ze śpiewu. Na pewno wszyscy kojarzą piosenkę „Drzewo wisielców”-takich utworów w Balladzie jest dużo więcej. W książce mamy przedstawione narodziny zła. Snow, znany z trylogii jest bohaterem, którego nie da się lubić. W Balladzie 18 letni Corio początkowo budzi w nas współczucie, z czasem bohater zmienia się i uwidacznia się jego czarny charakter. Suzanne Collins poświęca się w tej przepięknej Balladzie rozmyślaniom na temat natury i moralności człowieka. Przed przeczytaniem usłyszałem, że prequel jest dojrzalszy od trylogii-podpisuję się pod tym. Wszystkie postacie zostały wykreowane w cudowny sposób. Szczególnie przypadła mi do gustu kreacja Lucy Gray i Snowa. Książka podzielona jest na 3 części i liczy ponad 500 stron. Akcja nie jest tak szybka, jak w poprzednich książkach, ale nie nudzi nas. Autorka zapewnia napięcie i wiele emocji podczas czytania. O książce i jej wątkach można pisać bardzo dużo. Oprócz dynamicznego bohatera, jakim jest Snow, pojawia się jeszcze 1 bohater, którego czarny charakter zapada bardzo dobrze w pamięć. Aby dobrze zrozumieć wydarzenia, które miały miejsce w trylogii, warto przeczytać „Balladę ptaków i węży”. Stanowi świetne dopełnienie do późniejszej historii. Dzięki niej możemy spojrzeć na igrzyska w inny sposób i zrozumieć to, co zostało niedopowiedziane w pierwszych 3 książkach z serii. Jestem bardzo zadowolony; dostałem to, co chciałem. Warto nadmienić, że Ballada ma mniej młodzieżową formę w porównaniu do "Igrzysk śmierci", co nie każdemu może się spodobać. Jeśli ktoś jeszcze nie czytał „Igrzysk śmierci”, to z całego serca polecam. Wydaje mi się, że lepiej zacząć od trylogii, później sięgnąć po prequel, ale kolejność czytania jest dowolna. Nie mogę się doczekać ekranizacji, która została już zaplanowana przez studio filmowe Lionsgate. Mam nadzieję, że zostaną w filmie odtworzone wszystkie piosenki z książki. "Balladę ptaków i węży" POLECAM, BO WARTO.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
30-06-2020 o godz 14:41 Kat.Poison_Girl dodał recenzję:
Szczęśliwych Igrzysk Głodowych i niech los wam zawsze sprzyja Po przeczytaniu trylogii Igrzysk śmierci nie sądziłam, że przyjdzie mi wrócić do Panem by tym razem stać się świadkiem wstąpienia na tak zwany tron Coriolanusa Snowa. Tak się właśnie stało za sprawą nowej powieści Suzanne Collins "Ballada ptaków i węży". Panem przygotowuje się do 10 "Głodowych Igrzysk" 18 letni Coriolanus Snow jest ubecnie uczniem akademii i przygotowuje się do roli mentora. Pod jego opieke trafia dziewczyna z 12 dystryktu. Dla Snowa igrzyska to sposób aby odnowić gaśniejącą już sławę Snow'ów i dostać się na szczyt. Lecz to zadanie nie należy do najłatwiejszych. Przedewszystkim dlatego, że każda jego decyzja będzie mieć wielki wpływ na życie dziewczyna na arenie. Ich relację trudno jest nazwać udaną czy mimo to uda się im stanąć na podium ? Fabuła "Ballady ptaków i węży" skupia się głównie na postaci Coriolanusa Snowa. Dzięki niej dowiadujemy się, że nie zawsze mieszkał w pałacu i nosił nowiutkie modne koszule. Wręcz przeciwnie dawna chwała rodu Snow'ów przeminęła, a Coriolanus trzyma się zaciekle tych ostatnich strzępków, które pozostało po nazwisku Snow. Jedząc zupę kapuściana zastanawia się nad tym jak przywrócić chwałę swojego rodu i wznieść się na wyżyny miasta Panem. Cała powieść utrzymana jest w dość mrocznym klimacie. W świecie Snowa ideologia głoszono przez Kapitol jest brutalna i bezwzględna, jak możecie się domyśleć bardzo ukształtowała ona młodość Snow'a. W czasach pierwszych igrzysk w Kapitolu dla trybutów na luksus i światła neonów nie ma miejsca, króluje strach i zasada zero litości. Drugą ważną postacią w balladzie jest charyzmatyczna Lucy Gray, czyli dziewczyna z dwunastego dystryktu, która miała to "szczęście" i została wylosowana na trybuta. Jej postać niezwykle łatwo polubić. Ale nie będę Wam za dużo zdradzać na jej temat, sami musicie ja poznać. Gdybym to dziś miała poznać historię Katniss, to na pewni zaczęłabym od "Ballady ptaków i węży". Oprócz postaci Snowa pojawiają się w niej nowe postacie, które mają bardzo duży wpływ na całą historię. Wiele wątków i kwestii poruszanych we wcześniejszych książkach tu zyskują wyjaśnienie. Po przeczytaniu ballady całkowicie inaczej patrzę teraz na historię Katniss i całej trylogii "Igrzyska Śmierci". Książkę czyta się szybko, wręcz pochłania, a sama historia napisana jest znacznie dojrzalszym stylem. Jeśli istniej jeszcze na świecie ktoś kto nie czytał już historii Katniss "dziewczyny igrającej z ogniem" to zdecydowanie powinien zacząć swoją przygodę z Igrzyskami od "Ballady ptaków i węży". Dla mnie 10/10 Za egzemplarz i możliwość recenzji dziękuje @media_rodzina P.S. Jeśli jesteście fanami piosenki „Drzewo wisielców” to w Balladzie ptaków i węży jest więcej takich utworów.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
04-07-2020 o godz 13:38 Snieznooka dodał recenzję:
Jestem pewna, że nie muszę nikomu przedstawiać Suzanne Collins, za sprawą „Igrzysk śmierci” stała się nie tylko znana, ale także rozpoznawana w środowisku filmowym i czytelniczym. Swoją przygodę tą trylogią rozpoczęłam od filmu, który dla każdego z nas był czymś ciekawym, inny i okrutnym. Ukazywał to, z czym od zawsze ściera się ludzkość, z nią samą. Jedne bitwy wygrywamy, inne znowu przegrywamy z kretesem. Minęło już dziesięć lat odkąd pojawiła się historia Kosogłosa, po tak długim czasie możemy ponowie przenieść się do Panem i się w nim odrobinę rozgościć. Jak prezentuje się „Ballada ptaków i węży” na tle innych powieści? Wydarzenia „Ballady ptaków i węży” rozgrywają się podczas trwania Dziesiątych Głodowych Igrzysk, muszę przyznać, że jedne z pierwszych krwawych widowisk nie były tak spektakularne, jak te, do których przywykliśmy. Nie bez znaczenia jednak było wybranie przez autorkę akurat tego momentu w historii Panem, ponieważ w tym czasie Coriolanus Snow, pomimo tego, że nie był prezydentem, zaczął inaczej spoglądać na wydarzenia, które miały miejsce. Nie ma zapewne osoby, która nie kojarzyłaby Snowa, jako brutalnego i bezwzględnego człowieka, jednak w tej historii to zaledwie osiemnastoletni mężczyzna, który ma zamiar wziąć swoje życie we własne ręce i odbić się od dna. Coriolanus był zwykłym uczniem kapitolińskiej Akademii, kiedy rebelia wywołana przez buntowników zmieniła wszystko. Mężczyzna stracił nie tylko bogactwa, ale także rodziców. Nikt nie rodzi się zły, czasami to kwestia dokonanych wyborów, a czasami wręcz to z cym przyjdzie mu się mierzyć, takim go kształtuje. Co takiego wpłynęło na tego człowieka, że stal się mordercą? W „Balladzie ptaków i węży” Collins sprawiła, że czytelnik zyskał nieco szersze spostrzeżenie na przeszłość. Nie tylko skupiliśmy się na wydarzeniach dostrzeganych z perspektywy Dystryktów, ale także poszczególnych mieszkańców Kapitolu. Nie zdawaliśmy sobie wcześniej sprawy z tego, że tam też jednak żyją ludzie i wiele stracili, należy pamiętać, że wojna zbiera żniwo zawsze po obu stronach konfliktu. Zawsze cierpią niewinni, a nie jedynie ci, co pociągają za sznurki, gdzieś tam siedząc wysoko. Główny bohater, Snow w czasach swojej młodości był zwyczajnym chłopakiem, co trudno było sobie wyobrazić, kiedy mamy przed oczami wizerunek z jego przeszłości. Wszystkie zabiegi autorki nie mają za zadanie sprawić, że zaczniemy żałować Snowa, jako bohatera, ale chociażby spróbować go zrozumieć i poznać. Ukazuje, że nie rodzimi się źli, ale za sprawą dokonywanych wyborów możemy zbłądzić. „Ballada ptaków i węży” jest dobrze skonstruowaną i dopracowaną powieścią, która jest dopełnieniem tego, co znamy, a także nauczką na przyszłość. Lekcją, którą nie powinniśmy zapomnieć.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Hazel Wood Albert Melissa
3.9/5
24,58 zł
39,00 zł
Inne z tego wydawnictwa Ikabog Rowling J.K.
4.2/5
30,90 zł
49,90 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Moxie Mathieu Jennifer
4.6/5
16,50 zł
33,00 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.