The Walking Dead. Żywe trupy. Zejście - Bonansinga Jay

The Walking Dead. Żywe trupy. Zejście (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (3): Cena:
okładka miękka, 2015 30,99 zł
empik

Sprzedaje empik

Cena empik.com:
30,99 zł
Cena:
34,90 zł
Oszczędzasz:
3,91 zł (11%)
Koszt dostawy:
Salon empik - 0,00 zł
Produkt w magazynie empiku
Wysyłamy w 24 godziny
Kup teraz
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.
dostępność w salonie empik
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Opis

Z popiołów mrocznej przeszłości rodzi się nowe Woodbury. Oaza bezpieczeństwa w świecie opanowanym przez żywe trupy.

Po śmierci Gubernatora Woodbury znów jest wolne. Jednak życie wcale nie jest teraz łatwiejsze. Zwłaszcza że do miasta zmierza horda żywych trupów. Największa, jaką kiedykolwiek widziano. Tymczasem mieszkańcy Woodbury odkrywają nieopodal grupę pod przywództwem charyzmatycznego kaznodziei. Potrzebują pomocy, ale w zamian są gotowi przyłączyć się do walki o Woodbury.

Garstka wycieńczonych ludzi musi stanąć naprzeciw tysięcy wygłodniałych zombie. Muszą nauczyć się współpracować i… ufać sobie nawzajem.

Pełna zaskakujących zwrotów akcji opowieść o odwadze i szaleństwie – przymiotach, które tak trudno odróżnić w sytuacjach wyjątkowo kryzysowych. Przekonujące studium psychiki ludzi poddanych traumatycznym wydarzeniom.

Dane szczegółowe

Tytuł: The Walking Dead. Żywe trupy. Zejście
Tytuł oryginalny: The Walking Dead: Descent
Seria: The Walking Dead
Autor: Bonansinga Jay
Tłumaczenie: Czartoryski Bartosz
Wydawnictwo: Wydawnictwo SQN
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Ilość stron: 336
Numer wydania: I
Data premiery: 2015-09-09
Rok wydania: 2015
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 32 x 211 x 142
Indeks: 18016970

Recenzje

Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,6
5
10
4
5
3
1
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
12 recenzji
16-08-2016 o godz 11:20 Angelika Marchelewicz dodał recenzję:
Tym razem już bez pomocy Roberta Kirkmana, ale oczywiście na podstawie jego twórczości. „Żywe Trupy” zawładnęły kulturą na wysoką skalę. Nie ma co ukrywać, chyba mało kto nie słyszał o przygodach Ricka, czy komiksach Kirkmana. Na podstawie tej serii wyszło już prawie 160 zeszytów komiksowych (u Nas około 30, a to dlatego, że pięć zeszytów amerykańskich to Nasz jeden). Do tego 6 sezonów serialu TV (na jesień będziemy mieć już siódmy, a to na pewno nie będzie ostatni). Który okazał się absolutnym hitem. Obok jest jeszcze kilka gier + seria książkowa. „Zejście” jest już piątą z kolei częścią po „Narodzinach Gubernatora”, „Drodze do Woodbury”, oraz „Upadku Gubernatora 1-2”. Oznacza to, że osoba, która sięga po piątą część bez znajomości poprzednich będzie lekko zdezorientowana. Nie będzie znać losów bohaterów ani ich nazwisk. Podkreślam, że znajomość serialu nie przyda się, ponieważ seria tych książek nie opisuje losów Ricka, Carla ani reszty grupy. Jest to poboczna seria, która sprytnie splata wydarzenia serialowe. Po raz kolejny przyjdzie przeczytać Nam o przygodach Lilly Caul, Boba i reszty paczki. Fabuła skupia się na odpieraniu zombiaków z odbitego miasteczka Woodbury, w którym jeszcze niedawno siał terror Gubernator. Teraz po jego śmierci rozbłysnęła iskierka nadziei na rozpoczęcie nowego życia za murami „bezpiecznego” azylu. Na przywódcę wszyscy chcą wybrać chorą na klaustrofobię Lilly Caul, która wcale nie pali się na objęcie tak odpowiedzialnego stanowiska. W życiu widziała wiele śmierci, nie chce, by obwiniano ją o kolejne straty. Wracając do fabuły, na miasteczko rusza horda „sztywniaków”, którą Nasi bohaterowie będą starali się odeprzeć. Sytuacja wygląda trochę beznadziejnie, gdyż brakuje rąk do walki, a amunicji jest jak na lekarstwo. Problem ten występował też na początku 6 sezonu. Ktoś kto oglądał serial będzie trochę bardziej zorientowany. Jednak Ci, którzy go nie widzieli też szybko wczują się w sytuację. Jak się dalej okaże pokonanie hordy szwendaczy to dopiero początek problemów jaki będzie czekał mieszkańców Woodbury. Jak to bywa w serii TWD głównym problem jednego człowieka jest drugi człowiek, a umarlaki to tylko przykry dodatek. Co do samej powieści nie ma większych powodów do narzekań. Bohaterowie nie są „płascy”. Każdy ma swoją historię, traumę. Mamy dużo akcji, trup ściele się gęsto, choć czasem jest baaardzo nudno. Mamy tych dobrych i tych złych. Jest mnóstwo religijnych nawiązań. Potem to trochę odbija się czkawką. Klimat post apokalipsy jest jak najbardziej wyczuwalny. Mimo, że książkę czytało mi się średnio (lepiej bawię się na serialu i komiksach), to jednak powieść o truposzach to miła odskocznia. Zapraszam do lektury.

Moja ocena: 3,5/5
Plusy:
- klimat uniwersum TWD,
- czasem można aż „wyczuć” zombiaka,
- dzieje się dużo….

Minusy:
- ….choć czasem jest strasznie nuuudno,
- za dużo religijnych nawiązań
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-03-2016 o godz 16:33 Eviline dodał recenzję:
Zapewne większość kojarzy kultowe komiksy "Żywe trupy", od których wszystko się zaczęło, a jeśli nie to przynajmniej cieszący się oglądalnością serial "The Walking Dead". Każdy ma tam swoich mniej, lub bardziej lubianych bohaterów, którymi przeważnie i tak się długo nie nacieszą, bo głównym motywem serialu jest przeżycie w świecie zombie. W tej książce mamy podobnie, to uniwersum. Nie mamy głównych bohaterów z komiksu, ani serialu. Mamy nowych, bo autor chciał opisać życie w jednym miejscu, które przewijało się i w komiksie i serialu, czyli Woodbury.

Lily Caul, nasza główna bohaterka, objęła dowodzenie nad Woodbury po śmierci gubernatora (o czym możecie poczytać w poprzednich tomach, dziki człowiek z niego był). Stara się stworzyć bezpieczną przystań, choć prawda jest zupełnie inna. Kończy się jedzenie, zaczyna mocno brakować amunicji, a na domiar złego już na samym początku przychodzi horda trupów, które już nie są tak wrażliwe jak kiedyś. Teraz chodzą gromadami liczącymi około tysiąca osobników, nie boją się ognia, wchodzą w niego, jakby go nie widziały. Jak ochronić swoich ludzi i ponieść jak najmniejsze straty? Czy może zaufać ludziom, których nie zna? Jak pozbyć się tak wielkiej hordy zimnych?

Książka trzyma w miarę dobry poziom poprzedniczek, opisy są szczegółowe, dobre, choć czasami naprawdę potrafią człowieka obrzydzić, ale mnie to już chyba nic nie tknie, bo tematykę zombie uwielbiam i dużo się takich opisów naczytałam. Oczywiście przez połowę książki towarzyszyły mi obrazy tych zombie i po opisach nawet nie chciałam wiedzieć, jaki one wydzielały smród, bo tak, autor zawarł w książce dobre porównania i wiedział co robi, to nie był przypadek, on to robił specjalnie. Bohaterowie są znośni, Lily mnie niezwykle denerwowała, miałam ochotę wyrwać ją z książki i zamordować, bo ta kobieta jest tak inteligentna, że aż wcale. Nie może się wiecznie zdecydować, każdego pyta, a potem zmienia zdanie, a rządzić to by chciała.

Najgorsze jest to, że początek książki jest dobry, serio. Przemyślane opisy, trochę zaskakujących sytuacji, sporo akcji i nowych zagadek, szczególnie nowa rodzina jest interesująca, ale... Pod koniec wszystko zaczęło się tak gmatwać, że wydłużył mi się okres czytania tej książki. Czasami stronę czytałam dwa-trzy razy, albo się wracałam, bo coś mi się nie zgadzało. Przyznaję, do tego tomu trzeba mieć cierpliwość, ale warto. Nie jest to jakaś przewspaniała książka, ale zapewne jest dobra, ponad przeciętna.

Zachęcam każdego lubiącego komiks, serial, czy tematykę zombie i świata po zagładzie, by sięgnął po tę książkę i po wcześniejsze, bo warto poznać tę historię z nieco innej strony. Dziękuję też wydawnictwu SQN, dzięki któremu miałam okazję zrecenzować tę książkę.

http://inwazja-czytadelek.blogspot.com/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-02-2016 o godz 16:11 SnakeCharmer dodał recenzję:
Ciekawa i wciągająca historia ukazująca jak potoczyły się losy ludzi z Woodboro po bitwie w więzieniu i śmierci Gubernatora
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-12-2015 o godz 17:23 Barbara dodał recenzję:
Po śmierci Gubernatora mieszkańcami Woddbury przewodzi Lilly Caul. Ocaleni próbują na nowo stworzyć bezpieczne schronienie. Niestety do miasta zbliża się niespotykana dotąd horda nieumarłych. Czasu jest coraz mniej na przygotowanie obrony. Tymczasem mieszkańcy Woodbury odkrywają nieopodal grupę pod przywództwem charyzmatycznego kaznodziei. Lilly decyduje się na połączenie sił. Czy to było dobre posunięcie? Czy garstka ludzi jest w stanie odeprzeć tysiące wygłodniałych zombie? Zapraszam do lektury.

Przyznam szczerze, że na przeczytaniu pierwszych kilku stron miałam już swoją wizję dalszych wydarzeń. Miło się rozczarowałam, a co najlepsze mamy więcej takich niespodzianek. Akcja jest szybka, nieszablonowa i z pewnością nie pozwala nam się nudzić. Opisy są bardzo realistyczne. Szczególnie spodobało mi się przedstawienie żywych trupów, a właściwie ich smrodu rozkładających się ciał i brudnych szmat. Zawsze mi tego brakowało w serialu.

Konstrukcja powieści jest bardzo spójna i zasadniczo nawiązuje do serialu tylko w temacie zombi oraz miasta Woodbury. Mamy kilka retrospekcji z serialu, ale są one traktowane marginalnie. Nie doszukamy się tutaj nawiązań do serialowych przygód Ricka i jego towarzyszy. Dla mnie to duży plus, bo książka wydaje się być zupełnie oddzielną serią. Nawet osoba, która nie oglądała serialu, spokojnie odnajdzie się w świecie zombi przedstawionym w The Walking Dead. Żywe Trupy. Zejście.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-11-2015 o godz 21:07 Triskel dodał recenzję:
"The Walking Dead. Żywe Trupy. Zejście" to kolejny już tom uzupełniający komiksowo-serialowe uniwersum "The Walking Dead". Książka obfituje w mocny język, zaskakujące zwroty akcji i nietuzinkowych bohaterów. Zaserwowano nam szeroki wachlarz postaci, które zostaną poddane niezwykle trudnym przeciwnością losu. Przerażające studium ludzkiej psychiki zostaje tutaj bardzo realistycznie unaocznione. Woodbury powraca ze zgliszczy i ruiny, aby spróbować po raz kolejny znaleźć choć namiastkę azylu w świecie zawładniętym przez żywe trupy.

Gubernator nie żyje, a Woodbury stara się odzyskać resztki normalności i bezpieczeństwa. Po mimo wyeliminowania tyrana i szaleńca, który despotyczną ręką rządził przez długi czas odbudowanie miasta nie będzie należało do łatwych zadań. Ogromna rzesza nieumarłych zmierza w kierunku miasta, największa jaką zdołano zaobserwować. Gdy już sytuacja staje się beznadziejna nasi bohaterowie napotykają na grupę pod dowództwem tajemniczego kaznodziei. Potrzeba pomocy i wsparcia staje się tak przemożna, że postanawiają zaufać nieznajomym podróżnikom. W zamian za pomoc w zwalczeniu zastępów żywych trupów. Tysiące żądnych krwi i mięsa zombie nieuchronnie zmierza do miasta, a wycieńczeni i głodni ludzie będą musieli przygotować się na ich przybycie. Przede wszystkim będą musieli nauczyć się ze sobą współpracować i mieć oczy dookoła głowy. W przeciwnym razie może czekać ich rychła zagłada.

Powracamy po raz kolejny do zniszczonego świata, po którym wałęsają się hordy wygłodniałych umarlaków. Postacie zostały wykreowane nad wyraz interesująco i realistycznie. Bohaterowie z krwi i kości są mocną stroną tej pozycji. Emocje są tak duże, że co kawałek zdarza się powiedzieć niecenzuralne słowo pod nosem. Postać Lilly Caul ewoluuje na naszych oczach, z bezbronnej i nieporadnej dziewczyny w kobietę zmuszoną podejmować niejednokrotnie decyzje o życiu i śmierci. Bob Stokey jest również wyrazistą postacią, przyciągającą do czytania. Całość pisana jest językiem mocnym i dosadnym, gdzie przekleństwa zdarzają się co i rusz. Dlatego dla nieco delikatniejszych czytelników ten fakt może być trochę rażący. W pozycji tej uświadczymy bohaterów dobrze już znanych jak i zupełnie nowe postacie, które wnoszą powiew świeżości do lektury. Seria ta jest już klasyką horroru, w szczególności u miłośników zombie. Jest to dystopia na bardzo wysokim poziomie, sprawiająca niejednokrotnie bardzo duże emocje i wrażenia. Przedstawiająca ludzi walczących o przeżycie w świecie owładniętym klęską i zniszczeniem.

"The Walking Dead. Żywe Trupy. Zejście" dzięki szybko pędzącej akcji czyta się bardzo sprawnie. Kroczące zombie co i rusz sieją grozę u napotkanych ludzi, a bohaterowie muszą znajdować liczne sposoby aby sobie z nimi radzić. Częstokroć bardzo drastyczne. Nie sposób się nudzić podczas lektury, dlatego pozycja ta na pewno przypadnie do gustu fanom komiksu oraz serialu. Jay Bonansinga po raz kolejny spisał się doskonale i zaserwował swoim fanom pozycję mrożącą krew w żyłach. Jak najbardziej polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
02-11-2015 o godz 20:31 GR dodał recenzję:
Żywe Trupy na stał zagościły w popkulturze. Komiksowa seria, dwa seriale, gry planszowe i komputerowe czy wreszcie powieści stworzyły intrygujący i spójny świat. Najnowsza powieść ze świata The Walking Dead zabiera nas do Woodbury, które próbuje podnieść się po upadku Gubernatora. Czy Lilly Caul i jej przyjaciele zdołają na czas i dadzą odpór hordom nieumarłych? Czy pastor Jeremiah i jego współwyznawcy pomogą mieszkańcom Woodbury, a może staną się przyczyną zagłady tej społeczności?

Jay Bonansinga zgrabnie opowiada o walce grupy ludzi z przeważającymi siłami szwędaczy. Jest tu trochę akcji, szczypta humoru, a także odrobina socjologicznych obserwacji. Dobra książka, polecana przede wszystkim fanom komiksu i seriali.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
23-10-2015 o godz 10:25 Wiedźma dodał recenzję:
Zanim do moich rąk trafiła kolejna książka z serii "The Walking Dead", zastanawiałam się czego będzie dotyczyć fabuła. Nie ma już przecież głównego "schwarz" charakteru, grupa Ricka uciekła z więzienia, które opanowały hordy głodnych zombie. Co teraz? Czy po tamtych brawurowych akcjach coś jeszcze byłoby w stanie wstrząsnąć czytelnikiem i wciągnąć go w wir wydarzeń? Okazuje się, że tak.

Gubernator nie żyje. Woodbury powoli przechodzi renesans, a jego mieszkańcom przewodzi Lilly Caul. Jest trudno, tym bardziej że w nieudanym ataku na więzienie zginęło dużo osób, które były niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania miasteczka. Szybko się jednak okazuje, że ostatnia walka Philipa Blake’a odbije się rykoszetem na ocalałych. W stronę Woodbury, w zaskakująco szybkim tempie, zbliża się niespotykana dotychczas horda nieumarłych. Mieszkańcy osady mają niewiele czasu na niezbędne przygotowania. Wkrótce ma się jednak okazać, że nie tylko żywe trupy stanowią dla nich zagrożenie.

"The Walking Dead. Żywe Trupy. Zejście" to kolejna powieść z serii o ludziach, którzy przeżyli czas Przemiany. Główną bohaterką książki w dalszym ciągu jest Lilly Caul. Dziewczyna w demokratyczny sposób sprawuje rządy w Woodbury, chcąc tym samym zmienić osadę w miejsce, które stanie się bezpiecznym i przyjaznym schronieniem. Lilly w niczym nie przypomina młodej kobiety, którą była w drugim tomie serii. Zhardziała, potrafi kierować ludźmi i podejmuje samodzielne decyzje. Nie jest już wystraszoną dziewczyną, szukającą pomocy u wszystkich dookoła. Ostatnie wydarzenia zmieniły ją, lecz nie zniszczyły w niej empatii i wrodzonej troski o drugiego człowieka, co okaże się decydującym czynnikiem.

W "Zejściu" pojawiają się bohaterowie znani z wcześniejszych tomów serii, jak Bob czy Sternowie, lecz autor wprowadził też spore grono nowych postaci, które mają decydujący wpływ na wydarzenia opisane w powieści. Są wśród nich wilki w owczej skórze, które – świadomie lub nie – staną się zagrożeniem dla mieszkańców Woodbury. Drugie zagrożenie, które wisi nad osadą może i nie jest sprytne i podstępne, lecz równie zabójcze. Są nimi tysiące zombie. Jest ich znacznie więcej niż we wcześniejszych tomach serii i w pewien sposób... ewoluowały, przez co stanowią o wiele większe niebezpieczeństwo. Wraz z nieumarłymi wróciło też gore w „najczystszej postaci”. Tradycyjnie już napiszę, że nie jest to powieść dla osób o słabych nerwach. I żołądkach.

To, co szalenie spodobało mi się w tej części serii "The Walking Dead" to ukazanie destrukcyjnej siły fanatyzmu religijnego. W jaki sposób silna osobowość, obdarzona charyzmą, potrafi doprowadzić do katastrofy. Jak ludzie zaślepieni wiarą, będący pod wpływem innych, są w stanie bezmyślnie wykonywać rozkazy innych, które są ukryte pod pięknymi sloganami zbawienia. Choć w pewnym sensie z charyzmatycznym przywódcą czytelnicy mieli do czynienia w pierwszych trzech tomach cyklu, to w "Zejściu" sprawa przedstawia się zgoła inaczej. Okazuje się bowiem, że kierowanie się szeroko pojętą dobrocią i miłosierdziem, może przynieść równie katastrofalne skutki, jak terror i dyktatura.

Na dobrą sprawę "Zejście" można czytać bez znajomości wcześniejszych tomów serii. Powieść została skonstruowana ten sposób, że tworzy zgrabną całość, a liczne odwołania do wydarzeń z poprzednich części, zostały delikatnie czytelnikowi zasugerowane. Nie ma więc konieczności zapoznania się z historią Gubernatora, by zrozumieć wydarzenia z Zejścia. Niemniej jednak przez to traci się coś ważnego: późniejszą przyjemność czytania w przypadku, gdy odbiorca zdecyduje się na lekturę pierwszych trzech tomów serii.

W przypadku obu części "Upadku Gubernatora" narzekałam na to, że z początku trudno mi było wciągnąć się w lekturę. Choć akcja rozkręcała się już od samego początku powieści, jakoś nie mogłam się do niej przekonać. W przypadku "Zejścia" było zupełnie inaczej: już od pierwszych stron zaczytywałam się w lekturze, ciekawa tego, co w Woodbury stanie się w tej części. Akcja powieści jest brawurowa, szybka, pełna nieprzewidywanych zwrotów. Żywi i plastyczni bohaterowie dopełniają obrazu.

"Książkę The Walking Dead. Żywe Trupy. Zejście" polecam osobom, które znają wcześniejsze tomy serii, ale też tym, którzy dopiero zagłębiają się w krwawy świat zombie. Jeśli chodzi o mnie, z niecierpliwością czekam na kolejną część cyklu, "Inwazja". Biorąc pod uwagę fakt, jak zakończyło się "Zejście", jestem skłonna stwierdzić, że na ocalałych czeka teraz wszystko, co najgorsze.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-10-2015 o godz 13:34 Książkomaniacy dodał recenzję:

"Ale o tym dniu i godzinie nikt nie wie:
ani aniołowie w niebie,
ani Syn, tylko Ojciec.
Baczcie, czuwajcie; nie wiecie
bowiem, kiedy ten czas nastanie."

Ewangelia świętego Marka 13:32-33

Witajcie w świecie, w którym nie liczy się bogactwo, status społeczny, czy religia. Witajcie w świecie "The walking dead" - świecie opanowanym przez śmierć. Od teraz niebezpieczeństwa czyhają na każdym kroku, a zagrożeniem są nie tylko ludzie, ale również zombie..

Najważniejsze jest przetrwanie. A umiejętność walki, czy instynkt łowcy są na wagę złota. W grupie są większe szanse na przeżycie, ale czy wszystkich można obdarzyć zaufaniem?


Tak ogromnej hordy żywych trupów jeszcze nie widziano. A teraz zmierza prosto do Woodbury - miasta, które po rządach Gubernatora przeżyło niemały upadek, ale teraz po objęciu władzy przez Lilly Caul odradza się na nowo.

Jak mieszkańcy miasteczka z Lilly na czele poradzą sobie z nadciągającą hordą zombie, której nic nie jest w stanie zatrzymać?

Czy połączenie sił będzie dobrym wyborem?

Jaka jest szansa na przetrwanie?

Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w książce.

Zawarta w książce zupełnie nowa historia jest uzupełnieniem komiksowo-serialowego UNIWERSUM THE WALKING DEAD.

Jestem fanką serialu ( czytaj Daryla Dixona ;)), więc zapoznanie się z tą pozycją było dla mnie nie lada gratką. Pomimo tego, że nie czytałam poprzednich pozycji ani nie miałam do czynienia z komiksem, książka ta pochłonęła mnie do reszty. Barwne, bardzo szczegółowe, realistyczne opisy sprawiały, że chwilami można było wyczuć odór, które niosły za sobą zombiaki i dołączyć do walki o przetrwanie. Nie spodziewałam się, że książka będzie napisana tak prostym językiem, więc byłam miło zaskoczona.
Wulgaryzmy są, zombie są, krew jest - czyli wszystko co potrzeba do napisania dobrego survival horroru. Oczywiście wyszło świetnie. Fabuła wciągająca, trzymająca w napięciu, ale przede wszystkim nietuzinkowa.

Okładka w porównaniu do okładek poprzednich części podoba mi się dużo bardziej.Wierniej ddaje klimat powieści, nie jest nudna, ale intrygująca. Od razu atakują nas widniejące na okładce zombie, co jest moim zdaniem dużym plusem i przykuwa uwagę.

Książki są wspaniałym uzupełnieniem uniwersum The walking dead. Na pewno sięgnę po poprzednie, mimo że Gubernator nie był moją ulubioną postacią.

Polecam gorąco!

Izabela Nestioruk
ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
04-10-2015 o godz 00:00 Julia Kaczmarek dodał recenzję:
Wszyscy miłośnicy kultowych Żywych Trupów mają gratkę w postaci kolejnej części tej znanej i lubianej serii. Ja sama najpierw obejrzałam serial, potem przerzuciłam się na książki z tego cyklu. Całość wciąż trzyma dobry poziom, co jest dla mnie pozytywnym zaskoczeniem i za każdym razem z ciekawością sięgam po kolejny tom cyklu. Dużą zaletą Zejścia jest wyrazistość oraz sugestywność poszczególnych scen. Czasami w trakcie czytania wyobraźnia rzeczywiście potrafi bardzo mocno pracować. Całość sprawia wrażenie tak obrazowej, że nie raz miałam wrażenie jakbym miała przed oczami niektóre sceny, część z nich faktycznie sprawia wrażenie mocnych. Mam wrażenie, że fenomen The Walking Dead wciąż jest bardzo odczuwalny, w tej historii jest coś wyjątkowego, ale i dającego do myślenia, dla nas, ludzi praktycznie zawsze pewnych jutra. W The Walking Dead jest coś co zaburza ten pozorny komfort, wprowadzając pewien niezwykle realny element niepokoju i lęku. Według mnie po raz kolejny udana część tego cyklu.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
21-09-2015 o godz 15:03 Agnieszka Michalska dodał recenzję:
Jako fanka uniwersum The Walking Dead z niecierpliwością wyczekiwałam kolejnego spotkania z mieszkańcami Woodbury. Tym razem całkowitą pieczę nad książką przejął Jay Bonansinga, który wspierany przez Kirkamana bardzo szybko pozwolił nam powrócić do świata opanowanego przez żywe trupy.

Z popiołów mrocznej przeszłości odradza się Woodbury, wyzwolone z pod żelaznych rządów Philipa Blake, zwanego Gubernatorem. Pośród plagi nieumarłych, miasto okazuje się być oazą bezpieczeństwa dla ocalałych. Wciąż jednak szaleństwo Blake 'a, zdaje się nawiedzać każdy zakamarek otoczonego murem, małego społeczeństwa, ale Lilly Caul wraz z zespołem dowodzenia są zdeterminowani, aby przezwyciężyć traumatyczną przeszłość… pomimo tego, że do miasta zbliża się horda trupów. Jednak to nie będzie jedyny test, z jakim przyjdzie im się zmierzyć.

Sama horda idąca na miasto, mogłaby być idealnym materiałem na całą książkę. Akcja i towarzysząca temu adrenalina, bez wątpienia wzbogaciłyby powieść. Niestety, było to zaledwie kilka początkowych wątków, które zostały zastąpione odkryciem podziemnych tuneli prowadzących wiele kilometrów poza miasto. Do tego przybyła nowa grupa, na czele z tajemniczym kaznodzieją, który niewątpliwie wiele namiesza w przyszłych tomach.

Ponownie mamy do czynienia z bogato ukazanymi postaciami, rozwiniętymi emocjonalnie do tego stopnia, że w pewnych sytuacjach potrafią doprowadzić do palpitacji serca. Lilly Caul, która nie gra typowej przywódczyni, stara się utrzymać miasteczko w ryzach. Widoczna jest jej ewolucja: z zakochanej dziewczyny, po kobietę podejmującą trudne decyzje. Pomocą służy jej Bob Stokey, były alkoholik, który zajął miejsce po doktorze Stevensie. Oboje przeszli dużo i widzieli za wiele, dzięki czemu przemiana tych bohaterów jest najbardziej widoczna.

Żałuję jedynie, że oprócz wspomnianej dwójki i kilku już znanych mieszkańców Woodbury, autor nie zdecydował się wprowadzić nowych, wyrazistych postaci. Oczywiście, nowo przybyła grupa wraz z kaznodzieją są powiewem świeżości, ale w tej części nie wnoszą oni niczego znaczącego do fabuły. Dlatego też, niekiedy nudziło mi się podczas czytania.

Przedstawiony świat jest już klasyką horroru. Kroczące żywe trupy, siejące przerażenie i grozę u garstki ocalałych ludzi, walczących o przetrwanie w wymarłym świecie. Dystopia, która może być przedstawiona na miliony sposób, ale wciąż ma w sobie to coś, co pociąga wielbicieli tego tematu do zagłębiania się w te historie.

Jeżeli jesteś fanem The Walking Dead, na pewno nie zawiedziesz się na tej serii, którą wszystkim polecam – nawet sceptycznie nastawionym do tego wielkiego hitu. Warto czekać na każdy kolejny tom, chociażby po to, aby umilić sobie czas oczekiwania na kolejny sezon Żywych Trupów.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-09-2015 o godz 15:00 Adam Grochocki dodał recenzję:
Wreszcie jest! Kolejna książka z uniwersum The Walking Dead. Tym razem Jay Bonansinga dostał wolną rękę i całość jest jedynie firmowana nazwiskiem Kirkmana. Czy to źle, czy może wręcz przeciwnie? Przeczytacie w tekście. Zapraszam.

The Walking Dead: Zejście w porównaniu do poprzednich książek zdaje egzamin zarówno jako spin off komiksu, jak i serialu. Pod pewnymi warunkami oczywiście. Po pierwsze i chyba najważniejsze komiksowy i serialowy Bob Stokey to dwie zupełnie inne osoby. Obydwu łączy słabość do alkoholu, ale dzieli wiek, kolor skóry i ujmijmy to - status. Komiksowy Bob jest dużo starszy, jest biały i co najważniejsze żyje.
Druga sprawa to Lilly Caul. Jest to już czwarta książka, w której spotykamy tę postać i nie ma ona zbyt wiele wspólnego ze spotkaną w czwartym sezonie łatwowierną dziewczyną Gubernatora. Z resztą pierwsze odcinki czwartej serii pomieszały wątki serialowe z pierwszą książką pt. "Narodziny Gubernatora", co trochę pokręciło w głowie mi i zapewne wielu innym fanom.

Z powyższą wiedzą niezależnie czy czytacie komiks czy oglądacie serial AMC możecie spokojnie zasiąść do lektury, ponieważ wątek Lilly w obu przypadkach zakończony został bardzo podobnie.

Zejście rozpoczyna się niedługo po bitwie o więzienie i Upadku Gubernatora. Lilly Caul wraz z liczącą około 30 osób grupką powraca do Woodbury, aby raz jeszcze odbudować społeczność. Dziewczyna została nieformalnym przywódcą miasteczka i mimo pozornej demokracji, każdy ostatecznie pyta ją o pozwolenie. Spokój nie trwa zbyt długo, ponieważ zwiadowcy trafiają na największa hordę zombie z jaką się spotkali. Truposze jak nigdy dotąd wydają zorganizowani i prą niczym rzeka w stronę Woodbury.

Sam temat gigantycznej hordy wydaje się materiałem na całą książkę. W tym jednak przypadku jest to zaledwie jeden z wątków. Bob przypadkowo odkrywa sieć tuneli prowadzących wiele kilometrów poza miasto, do miasteczka dociera bardzo specyficzna rodzina, a także mieszkańcy postanawiają przyjąć prowadzoną nową grupę ocalałych prowadzoną przez gładko zjednującego sobie ludzi kaznodzieję. Co jest wątkiem głównym musicie dowiedzieć się sami, ale podczas lektury zadacie sobie pytanie czy tytuł "Żywe Trupy" mówi o zombie, czy o tym co stało się z ludzkością.

Akcja cały czas pędzi do przodu, praktycznie nie ma czasu na głębszy oddech. Znajdziemy też tutaj "fabularne fillery" (zapychacze nie wpływające na wątek główny), ale nie dało się tego uniknąć ze względu na tematykę. Przecież co jakiś czas zombie musi wyskoczyć "znikąd" i zasiać trochę paniki w szeregach bohaterów. Nie?

Parę słów o bohaterach. W serialu męczy mnie ciągłe kombinowanie z charakterami niektórych postaci. W każdym sezonie twórcy eksperymentują z bohaterami zmieniając ich podejście do problemów. Najbardziej widoczne jest to w przypadku Ricka, który zmienia się "zero-jedynkowo" praktycznie w każdej serii. Na szczęście Jay Bonansinga bierze przykład z Kirkmana i dzięki temu widzimy jak Lilly i Bob ewoluują na przestrzeni kolejnych książek. To nie jest jasny podział typu: wczoraj kochająca dziewczyna, dzisiaj bezwzględna suka. Dwójka głównych bohaterów przeszła bardzo dużo, aby znaleźć się w tym miejscu, a dzięki temu ich przemiana jest bardzo wiarygodna.
Szkoda jedynie, że ilość znaczących postaci jest znikoma. Oprócz wspomnianej dwójki pojawia się raptem parę wymienionych z nazwiska starych i nowych mieszkańców Woodbury. Z tej garstki ledwie z pięć ma znaczenie dla fabuły. Nie liczyłem na przedstawienie całego miasteczka, jak to bywa w przypadku Kinga, ale poszerzenie obsady byłoby mile widziane.

Fanów serialu może zaskoczyć język. Dialogi są bardzo wulgarne, a przekleństwa robią tutaj za przecinki. Tak już jest z amerykańskimi serialami - można wypruwać flaki, obcinać głowy, ale po dwóch "fakach" trzeba zmieniać godziny emisji. Drodzy "serialowcy" wiedzcie, że komiks The Walking Dead był taki od zawsze i pewnie zawsze taki zostanie. Przeczytałem już sagę z Neganem i kilka przekleństw nie robi na mnie wrażenia.

Jeśli zadajecie sobie pytanie czy wydać parę złotych na The Walking Dead. Zejście to nie zastanawiajcie się dłużej. Interesując się tą pozycją na pewno jesteście fanami komiksu lub, co bardziej prawdopodobne, serialu. Niezależnie, po której stajecie stronie będziecie usatysfakcjonowani. Jay Bonansinga dostał swoją grupę bohaterów, którą bez obawy o zgodność z materiałem źródłowym może w przyszłości wystawiać na jeszcze większe zagrożenia. Na co bardzo mocno liczę! Polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
09-09-2015 o godz 14:14 Wkp dodał recenzję:
ZWYCIĘSKI POCHÓD TRUPÓW TRWA

W książkowej części uniwersum „Walking Dead” zaczyna się nowy rozdział. I nie tylko dlatego, że Jay Bonansinga przejmuje w pełni stery nad opowieścią, przez Kirkamana jedynie nadzorowany dla spójności materiału, Gubernator przecież nie żyje, Woodbury zostało pokonane… Potrzebna jest zmiana warty, a kto nadaje się do tego lepiej, niż doskonale nam już znana Lilly Caul?

Gubernatora nie ma już wśród żywych, ale to nie czas na żałobę. Mieszkańcy Woodbury muszą zapewnić sobie bezpieczeństwo, a to nie łatwe zadanie. Na ich czele staje Lilly Caul, która chce zaprowadzić własny porządek, ale przede wszystkim zmuszona jest stawić czoło największemu atakowi Zombie jaki dotychczas nastąpił. Atakowi, którego celem jest Woodbury właśnie…

Trylogia Gubernatora dobiegła końca wraz z jego upadkiem, nie mniej nowe rozdanie, choć śmiało można czytać je bez znajomości poprzednich tomów, nie stanowi powieści w pełni autonomicznej. Nie ma już Blake’a, ale towarzyszy nam przecież cała reszta mieszkańców Woodbury, a w szczególności Lilly. Lilly, która stanowiła poniekąd główną bohaterkę poprzednich książek, a która oczywiście nie traci i teraz swojego statusu.

Sama powieść zaś, jej treść i akcja, to kolejna porcja tego, co fanom „Żywych Trupów” podobało się dotychczas – dużo akcji, sporo brutalności, elementy gore i czysty survival horror. A wszystkiego więcej, mocniej i jakby w większym oderwaniu od materiału źródłowego, choć pozostając z nim w zgodzie. Czyta się to lekko i często z niemałym napięciem, a smaczki pozostawione dla fanów, szansa na rzut oka na zdarzenia znane z komiksu/serialu z innej perspektywy, stanowią jak zwykle przyjemny element.

Zresztą same „Walking Dead” to już klasa sama w sobie, wielkimi krokami zbliżająca się do stania klasyką (bo status dzieła kultowego przecież już posiada), największy komercyjny i artystyczny sukces w tematyce Zombie od czasów filmów George’a Romero. Dlatego fani horrorów powinni poznać losy grupki bohaterów zmuszonych walczyć o życie i człowieczeństwo. Nowy rozdział to znakomita ku temu okazja i szansa na wkroczenie do świata, jaki wykwitł w umyśle Roberta Kirkmana, jeśli ktoś jeszcze jakimś cudem nie otarł się o niego. Polecam, a wydawnictwu SQN składam serdeczne podziękowania za udostępnienie mi egzemplarza do recenzji.

Książka od dziś (9 września 2015r.) dostępna w sprzedaży.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Załaduj więcej recenzji Pokaż mniej recenzji

Dostawa i płatność

Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

TERMIN ZWROTU

14 DNI

Z KARTĄ

30 DNI

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanych

 zamknij  korzyści