Zabij mnie, tato (okładka miękka)

Autor:
Wszystkie formaty i wydania (4): Cena:
audiobook , 2016 CD 24,99 zł
empik

Sprzedaje empik

Cena:
30,99 zł
Cena:
34,90 zł
Oszczędzasz:
3,91 zł (11%)
Koszt dostawy:
Salon empik - 0,00 zł
Produkt u dostawcy
Wysyłka w 24 godziny
Kup teraz
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.
dostępność w salonie empik
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Opis

Trzynastoletnia Wiktoria wraca ze szkoły wraz z dwiema młodszymi siostrami. Kilkaset metrów od domu spotyka znajomych i zostaje z nimi, pozwalając siostrom iść dalej. Dziewczynki nie docierają do domu...

Wiktorię dręczą wyrzuty sumienia. Zrozpaczona dziewczynka jest na skraju obłędu, a jej rodzice obawiają się, że może próbować odebrać sobie życie. Tymczasem policyjne dochodzenie nie przynosi rezultatów. Emerytowany policjant, przyjaciel rodziny, nieformalnie dowiaduje się, że zniknął psychopatyczny zabójca, który niedawno opuścił więzienie. "Ustawa o bestiach" i dyskretna obserwacja policji okazały się nieskuteczne. Wiele wskazuje na to, że obie sprawy mogą się ze sobą łączyć.

lenovo 1

Dane szczegółowe

Tytuł: Zabij mnie, tato
Autor: Darda Stefan
Wydawnictwo: Wydawnictwa Videograf S.A.
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Ilość stron: 432
Numer wydania: I
Data premiery: 2015-11-10
Rok wydania: 2015
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 208 x 135
Indeks: 17219761

Recenzje

Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,5
5
23
4
11
3
2
2
1
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
32 recenzje
03-06-2017 o godz 16:56 Monika Halman dodał recenzję:
W maju wszystko kwitnie. Pierwsze pączki wypuściła również moja miłość do Stefana Dardy... a raczej do jego twórczości. W tym miesiącu przywędrował do mnie thriller "Zabij mnie, tato". Okładka książki wywołała u mnie pewnego rodzaju niepokój, ale i ciekawość - im dłużej się w nią wpatrywałam, tym bardziej chciałam sprawdzić, co kryje się w środku. Pierwsze kilkadziesiąt stron to głównie retrospekcje Zdzisława z ostatnich kilku lat. Bohater snuje opowieść o powodach swojej przeprowadzki, a także o okolicznościach zawarcia znajomości z Kamilem i Izą. Poznajemy bliżej Szykowiaków, ich codzienne zwyczaje, atmosferę panującą w domu. Patrzymy, jak pogłębiały się relacje Zdzicha z nimi, jak krok po kroku stawał się ich przyjacielem, przyszywanym wujkiem, członkiem rodziny. To wszystko opisane jest w taki sposób, że wręcz emanuje sielskością, spokojem i beztroską, ale wciąż pozostaje bardzo realistyczne. Być może dlatego, że Szykowiakowie nie są jacyś nadzwyczajni. To normalni ludzie, otwarci, gościnni i przyjacielscy, ale mający swoje wady oraz mniejsze i większe problemy. Zdzisław w wyniku bolesnych doświadczeń życiowych postrzega rodzinę Kamila inaczej niż zwykły obserwator. Ci ludzie są dla niego ukojeniem, a poczucie bliskości - odskocznią od szarej codzienności. W pewnym momencie nadchodzi koniec idylli, a jej miejsce zajmują takie uczucia jak strach, rozpacz, złość, smutek czy żal. Po długim, spokojnym wstępie wywołuje to w czytelniku niemały szok. Radosna atmosfera zostaje nagle wyrwana z życia bohaterów, niczym kartka z notesu. Śledzimy bieżące wydarzenia, wzbudzające przerażenie, złość i smutek, co jakiś czas przerywane kolejną serią wspomnień i przemyśleń Zdzisława. Stajemy w obliczu tragedii razem z Szykowiakami, czując ich ból i lęk. Poczucie straty i cierpienie promieniuje niemal z każdej strony powieści. Rozważania i wspominki Mokryny pogłębiają melancholijną atmosferę, ale też trzymają napięciu czytelnika oczekującego na rozwój dalszych wydarzeń. "Zabij mnie, tato" to książka z dużą dawką realizmu. Sytuacje następujące w obliczu tragedii są przedstawione bardzo wiarygodnie. Chociażby reakcja mieszkańców miasteczka - niesprawiedliwa, pełna złośliwości. Paskudne plotki nie tylko usypiają czujność lokalnej społeczności, ale też wywołują falę obojętności. Przeżycia rodziców Oli i Julki, ich stan psychiczny nikogo nie obchodzi. Ważne, że jest o czym gadać. Pojawia się również wątek dotyczący niekompetencji władz, niewydolnego systemu sprawiedliwości. Autor pokazuje, że spokojne, sielskie życie to tylko pozory. Trwamy w poczuciu złudnego bezpieczeństwa, które może w jednej chwili runąć. Za sprawą polityków i przedstawicieli władzy podejmujących za naszymi plecami ważne decyzje, które mogą zaważyć bezpośrednio na naszym życiu. Bo kiedy psychopatyczni zabójcy mogą zostać wypuszczeni na wolność, a wszystko w świetle obowiązującego prawa, nikt nie może czuć się tak naprawdę bezpiecznie. Dużym plusem tego thrillera jest kreacja bohaterów, dość obszerna i zawierająca sporo szczegółów. Początkowo te rozwlekłe opisy uznałam za wadę. Później jednak doszłam do wniosku, że nie znalazły się w książce bez powodu. Dzięki nim jeszcze wyraźniej dostrzegamy zachodzące w obliczu tragedii zmiany w psychice bohaterów. A towarzyszący nam do momentu zniknięcia dziewczynek spokój wydaje się czymś tak odległym, jakby nigdy nie miał miejsca. To chyba jest najbardziej przerażające. Rodzinna sielanka, która trwa i trwa, a nagle znika. I zostaje ból, tęsknota i strach. A wreszcie gasnąca nadzieja. Wszystko to jest bardzo autentyczne i angażuje czytelnika emocjonalnie. Jeśli chodzi o minusy, przyznam, że zawiodła mnie tylko jedna kwestia - fabuła pozbawiona niedopowiedzeń. Wszystko mamy tutaj podane jak na tacy. Tajemnice szybko się rozwiewają, a czytelnik nie ma szans chociażby na jeden moment zawahania. Szybko zostaje ujawniona tożsamość porywacza (prawdę mówiąc... znajduje się ona już w opisie książki na okładce), więc trwamy w niepewności i napięciu jedynie względem zakończenia. Które na szczęście okazuje się odrobinę zaskakujące. Trudno mi wypowiedzieć się o tej pozycji jednoznacznie. To angażujący emocjonalnie i uzbrojony w realizm thriller, który ukazuje nie tylko nieudolność prawa, ale i przeżycia ludzi żyjących w cieniu wyrzutów sumienia. To również opowieść o wielkiej sile przyjaźni i poświęceniu. Ja, choć czuję drobny niedosyt, jestem zadowolona z lektury. W sieci natomiast krążą głosy, że jest to najsłabsza książka Stefana Dardy. Jeśli tak, to już nie mogę się doczekać, kiedy sięgnę po resztę twórczości tego autora. ** www.halmanowa.pl **
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
22-08-2016 o godz 10:12 IPHONE_USER dodał recenzję:
Jedna z najlepszych książek, jakie czytałam. Wciągnęło od pierwszych stron - a wiadomo, jak już się zacznie czytać Dardę, to skończyć nie można ot tak. Więc czytałam... i tak zastała mnie godzina 2 w nocy.
Thriller jakich mało w polskiej literaturze. I wydawać by się mogło: to tylko książka, a jednak ma się wrażenie, jakby działo się to gdzieś tu, obok nas.
Pozostały mi do napisania jedynie dwa słowa: COŚ NIESAMOWITEGO.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-07-2016 o godz 09:22 Zaczytany w Książkach dodał recenzję:
Stefan Darda – jest jednym z najpopularniejszych polskich autorów literatury grozy. Debiutował w 2008 roku entuzjastycznie przyjętą przez czytelników powieścią Dom na wyrębach. W kolejnych latach stworzył złożony z czterech tomów cykl powieściowy Czarny Wygon oraz antologię Opowiem ci mroczną historię. Utwory Stefana Dardy charakteryzują się realizmem umiejętnie łączonym z wierzeniami ludowymi, a ich odbiorcy wysoko cenią sobie wiarygodne wątki obyczajowe, zaskakujące i emocjonujące rozwiązania fabularne, a także umiejętne budowanie nastroju. Autor jest laureatem Nagrody Polskiej Literatury Grozy im. Stefana Grabińskiego za 2014 rok i Nagrody Nautilus 2013; był także wielokrotnie nominowany do Nagrody Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla.*

Wiktoria wraca ze szkoły ze swoimi dwiema młodszymi siostrami. Gdy są już blisko swojego miejsca zamieszkania, nastolatka spotyka znajomych, więc dziewczynki idą dalej same, bo co może im się stać, gdy są już tak blisko? Widocznie wszystko, gdyż nie docierają do domu. Sprawą zajmują się lokalni policjanci, choć bardziej zaangażowany jest emerytowany policjant, który przeprowadził się do Rykowa, gdyż chciał wypocząć. Dowiaduje się on, iż zostaje zwolniony z więzienia psychopata. Czy może on mieć coś wspólnego z zaginięciem dziewczynek? Czy uda się je odnaleźć?

Sięgając po tę książkę chciałem przeczytać thriller, o którym nie będę mógł zapomnieć, gdyż tak mnie przerazi i mną wstrząśnie. I wiecie co? Dostałem to co chciałem. Zabij mnie, tato jest utworem, który bardzo mi się spodobał. Jestem nim zachwycony. Powieść została napisana lekkim językiem, od początku zostałem wciągnięty w akcję oraz klimat, mimo iż te kluczowe i najciekawsze rzeczy dzieją się później. Od połowy czytałem książkę w napięciu, a końcówka to totalne mistrzostwo. Autor miał świetny pomysł, wykonał go wyśmienicie. Do niczego nie mogę się przyczepić.

Zacznę od emocji, które nie towarzyszą nam od początku, ale gdy w końcu docierają one do czytelnika, wywołują łzy, smutek, radość, złość, agresję wobec niektórych osób… Po prostu Stefan Darda daje nam pełną paletę uczuć, których miks powoduje mieszankę wybuchową.

W całym utworze jest kilka głównych, ciekawych osób, niemniej napiszę tylko o jednej, gdyż innymi mogę przypadkowo zdradzić coś ważnego. Zdzisław Mokryna jest zarazem narratorem oraz jedną z najważniejszych postaci tego dzieła. Do Rykowa przybył dlatego, iż chciał odpocząć od zgiełku miasta oraz w samotności dożyć sędziwego wieku. Ma on dar do nawiązywania nowych znajomości oraz budzeniu w innych ludziach zaufania. Jest on osobą spokojną, zrównoważoną i charyzmatyczną, choć czasem wybucha, używa wulgaryzmów i mówi innym co mają robić. Polubiłem go dlatego, że wydało mi się, iż on tak naprawdę siedzi obok mnie i mi to wszystko opowiada w luźny, koleżeński sposób.

Bardzo spodobało mi się to, że pan Darda pokazał myśli Wiktorii. Mieliśmy okazję wejść do jej umysłu.

„Zabij mnie, tato” czyta się jednym tchem. Mimo iż to dość obszerna powieść, to czyta się ją w dzień, góra dwa. Autor pokazał, że nie specjalizuje się tylko i wyłącznie w literaturze grozy. Z łatwością wywołuje on dreszcze, pokazuje walkę wewnętrzną bohatera oraz zaskakująco rozwiązuje akcję. Wątek obyczajowy również został bardzo dobrze dopracowany.

Podsumowując: książkę polecam wszystkim miłośnikom thrillerów.

Za przekazanie egzemplarza do recenzji dziękuję Wydawnictwu Videograf.

Tytuł: „Zabij mnie, tato”
Autor: Stefan Darda
Wydawnictwo: Videograf
Korekta: Urszula Bańcerek
Ilustracja na okładce: Dariusz Kocurek
Wydanie: I
Oprawa: miękka (ze skrzydełkami)
Liczba stron: 431
Data wydania: 10.11. 2015
ISBN: 978-83-7835-405-5

* Źródło – skrzydło książki.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-07-2016 o godz 10:27 Przeczytali - blog dodał recenzję:
Książka Stefana Dardy "Zabij mnie, tato" była pierwszą jaką przeczytałem tego autora i na pewno nie ostatnią. Skoro nie ostatnią, więc można się domyśleć, że mi się spodobała... i to bardzo. Powieść Dardy wciąga, a kiedy akcja dzieje się już na całego nie sposób się oderwać od niej. Jeżeli ktoś lubi klimaty tajemnicy, a do tego dobre śledztwo to powinien zdecydowanie sięgnąć po tą pozycję.

Cała recenzja znajduje się na moim blogu na który serdecznie zapraszam -> http://przeczytali.blogspot.com/2016/07/zabij-mnie-tato-stefan-darda.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-06-2016 o godz 17:23 Optymista dodał recenzję:
Reasumując, uważam, że najnowsza powieść Stefana Dardy jest udana. Nie równa się genialnemu debiutowi, czy serii "Czarny Wygon", ale jest intrygująca i godna polecenia. To całkiem nowa odsłona tego autora, który wkraczając w sensację poradził sobie bardzo dobrze. W "Zabij mnie, tato" znajdziemy wiele charakterystycznych dla jego twórczości elementów, m.in ciekawy bohater, fenomenalnie poprowadzona akcja z niespodziewanymi zwrotami czy poruszanie tematów niewygodnych i kontrowersyjnych. Słowem, znajdziemy to, co u tego autora lubimy najbardziej. Pomimo kilku mankamentów, gorąco zachęcam wszystkich do lektury najnowszej książki Dardy!

http://recenzjeoptymisty.blogspot.com/2016/06/kiedy-smierc-wydaje-sie-kuszaca-zabij.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-05-2016 o godz 20:42 Manster dodał recenzję:
[Recenzja również na moim blogu: doriangray.pl]

Zdzisław Mokryna, emerytowany policjant przeprowadza się z Miasta Wojewódzkiego do Rykowa, gdzie chce wieść spokojne życie.
Jak mawiają niektórzy Ryków to "dziura w dupie świata". Nie ma tu właściwie nic do roboty. Nic się nie dzieje. Przestępczość kończy się na głośnym żulu spod sklepu.
Zdzisław początkowo pragnie spokoju i nie planuje się z nikim zaprzyjaźniać, ale już na początku swojego pobytu w Rykowie poznaje Kamila Szykowiaka i jego rodzinę.
Kamil z żoną prowadzą tu pizzerię Isabella e Camillo. Mają trzy córki i wiodą na pozór szczęśliwe życie.

Do czasu.

Pewnego dnia najstarsza z córek Kamila, Wiktoria, wraca razem z młodszymi siostrami do domu. Gdy są już jakieś 200 metrów od celu dziewczyna spotyka znajomych
i zostawia Julkę i Olę wiedząc, że same na pewno dojdą na miejsce.

Jednak tak się nie dzieje.

Dziewczynki znikają bez śladu. Nikt nie wie gdzie są ani co się im stało.
Rodzina jest zrozpaczona.
Zdzisław postanawia wziąć sprawy w swoje ręce. Niedługo potem dzięki znajomościom dowiaduje się, że psychopatyczny zabójca,który wyszedł z więzienia zniknął.

Zaczynają się żmudne poszukiwania…

Stefan Darda znany jest głównie z pisania horrorów. Często jest nazywany "polskim Stephenem Kingiem". "Zabij mnie tato" to tak naprawdę debiut w jego wykonaniu. Pierwszy thriller jaki napisał. Wiecie, bez elementów paranormalnych.

Do przeczytania zachęciło mnie to, że po pierwsze już wcześniej miałem kontakt z tym autorem przy okazji czytania "Domu na wyrębach". Książka mnie zachwyciła, więc postanowiłem sięgnąć po następną.
Po drugie Darda mieszka w Przemyślu, więc głupio jest nie znać twórczości pisarza ze swojego miasta.

Ok, ale do rzeczy.

"Zabij mnie tato" to nietypowy thriller. Zaczyna się dość zabawnie. Zdzichu (tak został nazwany przez Szykowiaka) poznaje Kamila, który jest przezabawnym człowiekiem. Razem spotykają się u niego w pizzerii i prowadzą konwersacje na różne tematy. Nie brak tu oczywiście towarzystwa alkoholu.

Jednak, gdy znikają dziewczynki atmosfera znacznie się zagęszcza. Mamy dramat rodzinny a w tle nieudolne poszukiwania.

Pierwsza połowa to właściwie dramat psychologiczny, z dużym naciskiem na emocje i stan psychiczny bohaterów. Nie tylko tych głównych ale i pobocznych. Klimat jest dość trudny.
Często w czasie oglądania przykrych wiadomości w telewizji próbujemy sobie wyobrazić jak się czuje rodzina, której dziecko zaginęło. Tu mamy dwa zaginięcia naraz.
Dwie córki zniknęły, trzecia 13-letnia czując się winna ma myśli samobójcze. Ta połowa jest bardzo trudna w czytaniu bo zdarzają się tu rzeczy, po których autentycznie, musiałem przerwać czytanie i wstać od książki żeby pozbierać myśli.

Pozytywnie zaskoczył mnie fakt, że każda postać w tej książce jest oryginalna. Nie płaska i bez wyrazu jak to często bywa z postaciami drugoplanowymi, ale bardzo interesująca.

Druga połowa to już thriller w pełnej krasie. Zaczyna się prawdziwe śledztwo, mamy nowe poszlaki oraz dowiadujemy się informacji, po których gęba opada tak nisko, że wyglądamy jak idioci.
Pojawiają się wątki związane z rządzącymi, organami ścigania i naszym chorym, polskim prawem.

Książkę skończyłem czytać jakieś 1,5 tygodnia temu i nie mogłem poukładać sobie w głowie tego co właśnie przeczytałem. Miałem wrażenie, że to wszystko wydarzyło się naprawdę. Stefan Darda dał czytelnikom bardzo realistyczną opowieść, dziejącą się w Polsce, z normalnymi ludźmi i małą społecznością w tle. To pozycja obowiązkowa dla każdego.

"Zabij mnie tato" dostaje ode mnie ocenę 9/10 i ląduje na półce w oczekiwaniu na spotkanie autora i kto wie, może jakiś autograf.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-04-2016 o godz 19:25 tatiankak dodał recenzję:
Mnie Darda tym razem nie porwał. Językowo książka jest po prostu słaba, historia wydaje się mocno naciągana.
Wszystkie trudniejsze wątki potraktowane zostały "po łebkach". Po pewnym czasie czułam znudzenie i po prostu przerzucałam kartki. To autor ma sprawić, żeby jego opowieść była prawdziwa i wiarygodna. W tym wypadku wg mnie się nie udało.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-03-2016 o godz 22:27 Livingbooksx dodał recenzję:
Opowieść opisana na kartach powieści jest niesamowicie wciągająca i realna. Zaczyna się dość niepozornie, bo od historii z lat dziecięcych jednego z bohaterów. Na pierwszy rzut oka jest to mroczna, smutna i zupełnie przypadkowa opowiastka, która w dalszej części powieści odgrywa bardzo znaczącą rolę. Stopniowo poznajemy coraz więcej postaci, które jak się okazuje, mają swoją rolę w interesującym i tajemniczym przebiegu spraw. Policja szuka zaginione dziewczynki, psychopatyczny zabójca czai się w zakamarkach miasta, a starszy, emerytowany policjant za wszelką cenę chce odnaleźć zdrowe dzieci.

"Śmierć jakichś anonimowych ludzi to przeważnie tylko statystyka, nad którą bez większego trudu przechodzi się do porządku dziennego. Odejście kogoś bliskiego czasem obraca w ruinę cały nasz świat."

Thriller Stefana Dardy jest pełen emocji i grozy, która zaaplikowana jest w idealnej mierze. Opisy zbrodni nie są przesadzone i nie napawają obrzydzeniem, jednakże nie jest ich również zbyt mało i książka ma swój urok i woalkę strachu oraz tajemnicy. Ze strony na stronę jesteśmy coraz bliżej rozwiązania, jednak wcale nie łatwo się go domyślić. Z całą pewnością każdy ma swoje podejrzenia co do zagadki, ale autor zrzuca na nas bombę, która zaskakuje nie jednego z czytelników.

"Skoro świata nerwami nie zmienię, to nie chcę też, żeby świat nerwami zmienił mnie."

"Zabij mnie, tato" to pierwszy thriller autora, który do tej pory specjalizował się w wyśmienitych horrorach. To powieść pełna interesujących zwrotów akcji i wciągającej fabuły, która zabiera ze sobą czytelnika w świat bohaterów i pozwala przeżywać wszelkie wydarzenia oraz śledztwa wraz z opisanymi postaciami. Jest pełna idealnie okrojonej i przedstawionej grozy oraz interesującego tła, które przewija się w tle powieści. Bohaterowie są wyśmienicie wykreowani i sprawiają wrażenie realnych osób. Każdy z nich ma swój niepowtarzalny charakter, wygląd i głęboką osobowość. Postaci nie są sztuczne, ani nadmiernie błahe.

Uważam, że Stefan Darda jest mistrzem polskiego horroru. Myślę także, że wkrótce stanie sie również mistrzem thrillerów.

livingbooksx.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-03-2016 o godz 21:03 Mea Culpa dodał recenzję:
Pan Zdzisław, emerytowany policjant z Miasta Wojewódzkiego, przybywa do Rykowa, gdzie postanawia prowadzić spokojny, wyalienowany tryb życia. Jednak już na samym początku jego plany spaliły na panewce, gdy poznaje Kamila Szykowiaka i jego rodzinę. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie kaprysy rozwydrzonego dziecka Kamila, trzynastoletniej Wiktorii, która odprowadzając rodzeństwo do domu spotyka w parku swoich znajomych, na poczet których zostawia młodsze siostry. I to właśnie ten ułamek nieprzemyślanej sekundy decyduje o dalszym losie całej rodziny, których życie postawione zostaje pod znakiem zapytania. Pozostałe dni mijają wszystkim jak przez mgłę. Całe miasto postawione zostaje na nogi, by móc odnaleźć porwane dziewczynki, jednak zawodzi wszystko, a przede wszystkim system i prawo! I wtedy dowiadujemy się o jego wielkich lukach, błędach organów prowadzących oraz publicznych instytucji. Kiedy już są małe szanse na jakiekolwiek kroki, Zdziszek postanawia prowadzić śledztwo na własną rękę. Jednak w wielu przypadkach wszystko dzieje się za szybko, nie można wszystkich uratować, na niektóre istnienia jest już za późno. Kto poniesie konsekwencje i spojrzy śmierci w oczy? Kogo przywitają anioły? I czy Julka z Olą wrócą do domu, by razem z Wiki, rodzicami, wujkiem Zdzisławem i Darką tworzyć rodzinę? Koniecznie przeczytaj!


Pozycja spodobała mi się i to wcale nie dlatego, że dostałam ją w ramach współpracy. Przyznam szczerze, że z początku nie mogłam się do niej przekonać i motywowało mnie to, iż muszę ją przeczytać. Przez pierwszy dzień przeczytałam parę kartek. Jednak w ciągu następnych dwóch dni pożarłam ją w całości. Jaki mój ból był, gdy musiałam rozdzielić to na dwa momenty czytania, bo wzywały obowiązki! Jednak dziś, kiedy już jestem po lekturze, muszę przyznać, że warto było poczekać na dalszy rozwój! Zawiódł mnie trochę wątek związany z Wiktorią. Myślałam, że więcej części książki będzie poświęcone jej cierpieniu, poczuciu winy. W końcu w opisie czytamy, że nękana wyrzutami sumienia nastolatka jest bliska obłędu, a tymczasem miałam wrażenie, że bliższy ku temu jest jej ojciec. Uważam jednak, że książka jak najbardziej warta jest przeczytania, możemy z niej dowiedzieć się co przeżywają rodziny ludzi porwanych, kiedy nie mają nawet cienia nadziei na lepsze jutro i jak musi wyglądać ich świat, kiedy muszą zmierzyć się z tak niewyobrażalnym bólem i tęsknotą. Autor postarał się, aby wszystko było realistyczne i przerażające.

"Bo w niektórych książkach wśród czekających na zapisanie białych kartek zupełnie niespodziewanie czają się potwory"- "Zabij mnie, tato" Stefan Darda
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-02-2016 o godz 21:43 popola dodał recenzję:
Pan Darda nie zawiódł, przeczytałam w ciągu jednego dnia, styl podobny do Domu Na Wyrębach, trzyma w napięciu, zapewniam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-02-2016 o godz 07:20 addictedtobooks dodał recenzję:
Pewnego dnia trzynastoletnia Wiktoria wracała ze szkoły wraz z dwiema młodszymi siostrami. Dziewczynka miała za zadanie bezpiecznie przyprowadzić Olę oraz Julię do domu tak jak każdego innego dnia. Jednak Wiktoria spotkała po drodze swoich znajomych i pozwoliła swoim siostrom na to, żeby same dotarły na miejsce. Jednak ani Oli, ani Julii to się nie udaje. Dziewczynki znikają w tajemniczych okolicznościach, a całe miasteczko rozpoczyna rozpaczliwe poszukiwania. Nikt nigdy nie przypuszczał, że w tak małym oraz spokojnym miasteczku może dojść do tak wielkiej tragedii. Co stało się z Olą oraz Julią? Czy rodzice mogą mieć nadzieję na to, że jeszcze kiedyś je zobaczą?

„Często dopiero brak jakiejś osoby sprawia, że uświadamiamy sobie, jak bardzo była dla nas ważna.”

Zdzisław przeprowadził się do Rykowa mając nadzieję na to, że w końcu uda mu się poukładać kilka spraw oraz zaznać odrobiny spokoju. Mężczyzna jest emerytowanym policjantem, który jakiś czas temu przyczynił się do pewnej tragedii. Tamte wydarzenia stale nawiedzają go w snach i nie dają o sobie tak szybko zapomnieć. W nowym miasteczku Zdzisław poznaje Kamila, który prowadzi wraz z żoną własną pizzerię i jest dumnym ojcem trzech małych dziewczynek – Wiktorii, Oli oraz Julii. Kiedy tylko emerytowany policjant dowiaduje się o tragedii, jaka spotkała jego przyjaciela, to nie waha się ani chwili i od razu włącza się w śledztwo.

„[…] życie każdego z nas jest jak książka, którą sami tworzymy. […] Każdy człowiek ma we własnej książce strony, które chciałby usunąć […] tyle że nie da się tego zrobić.”

Z każdym następnym dniem szanse na odnalezienie dziewczynek maleją. Zarówno Kamil, jak i jego żona próbują chwytać się każdej deski ratunku, jaka jeszcze im została. Wkrótce zaczynają na jaw wychodzić pewne niepokojące fakty, które mogą mieć coś wspólnego z zaginięciem dziewczynek. Niedawno wyszedł na wolność pewien psychopatyczny morderca, który może być powiązany z całą sprawą. W dodatku najstarsza z córek Kamila – Wiktoria coraz bardziej zaczyna siebie obwiniać o tamto wydarzenie i rodzice obawiają się, że dziewczynka może zrobić sobie krzywdę. Czy Zdzisławowi uda się odnaleźć dziewczynki całe i zdrowe? Oraz kto tak naprawdę stoi za porwaniem?

„Bo w niektórych książkach wśród czekających na zapisanie białych kartek zupełnie niespodziewanie czają się potwory.”

To było moje pierwsze spotkanie z tym autorem i muszę przyznać, że zaliczam je do bardzo udanych. Już sam tytuł wydaje się niezwykle niepokojący i wywołuje w czytelniku lekkie przerażenie. Na początku wydarzenia rozgrywają się raczej wolno i czytelnik poznaje bliżej głównych bohaterów oraz ich historię. Od około setnej strony całość nabiera tempa i wszystko rozgrywa się bardziej dynamicznie. Muszę przyznać, że ostatnie strony tej książki naprawdę trzymały w napięciu, a rozwiązanie okazało się niezwykle zaskakujące. Nic nie było w stanie przygotować mnie na to, jak to wszystko się zakończy. Autor miał bardzo ciekawy pomysł na fabułę i uważam, że udało mu się stworzyć niepowtarzalną opowieść, która chwilami przepełniona jest grozą oraz ogromnym smutkiem.

Historia stworzona przez autora wywołuje wiele emocji. Czytelnik jest świadkiem ogromnej tragedii, która spotkała niczego nie spodziewającą się i szczęśliwą rodzinę. Możemy zauważyć, jak w jednej chwili cały świat może rozpaść się na kawałki, a cały spokój i radość bezpowrotnie znikają z czyjegoś życia. Każdy dzień jest dla rodziny Kamila prawdziwą torturą, a brak wiadomości o zaginionych córeczkach doprowadza ich do szaleństwa. Z zapartym tchem śledziłam losy bohaterów i w głębi serca liczyłam na szczęśliwe zakończenie całej sprawy. Książkę polecam wszystkim osobom, które mają ochotę na klimatyczny thriller z nutką grozy w tle.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
25-01-2016 o godz 20:53 Kinga dodał recenzję:
Na początku książka mnie męczyła, wydawała mi się bardzo "grzeczna" - później okazało się że wszystko bardzo szybko się dziej i człowiek chciałby złapać na chwilę oddech w tym pędzie a ona dalej gna do przodu ... . Poruszające krew w żyłach dylematy o których nawet się nie mówi na głos. Wyobraźnie poruszona dogłębnie - zaskakujące zwroty akcji - po prostu bardzo bardzo dobra książka - uwielbiam tego typu książki a teraz zamierzam przeczytać wszystkie Pana Stefana.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
24-01-2016 o godz 22:06 Aleksandra Szoć dodał recenzję:
http://facebook.com/Stanzaczytany
Stefan Darda jest znany głównie z literatury grozy i fantastyki. ,,Zabij mnie, tato" należy jednak do thrillera. Czy ,,Mistrzowi horroru" udało się poszerzyć swoje horyzonty? Czy nowa odsłona wyszła mu na dobre?
Uch, głupie pytanie. Oczywiście, że tak!

Poznajemy historię Zdzisława Mokryna, który przeprowadził się do Rykowa, chcąc pozostawić za sobą swoją szarą przeszłość. Jako emerytowany policjant postanawia dorabiać sobie jako ochrona w ONZ. Woli nie wyróżniać się w nowym mieście, chciałby pozostać na uboczu, jednak Kamil - właściciel miejskiej pizzerii - mu to uniemożliwia. Szybko nawiązują ze sobą dobry kontakt. Zdzisław zaprzyjaźnia się również z jego żoną, Izabelą, oraz dziećmi - Wiktorią, Julką i Olą. Życie idzie naprzód, lecz czas staje nagle w miejscu, kiedy dwie córki Kamila zostają uprowadzone...

Po przeczytaniu odnoszę wrażenie, że to nie tylko książka. To także wypowiedź na temat tego, o czym zazwyczaj nie dyskutuje się w Polce. O mordercach, którzy dzięki ,,luźnemu prawu" wychodzą na wolność i dotrzymują złożonej wcześniej obietnicy - kiedy ujrzą światło dzienne, znowu zamordują. W niektórych momentach chciało mi się śmiać z powodu przedstawienia naszego porywacza, ale to raczej byłby nerwowy chichot. To żałosne, okropne, że tacy ludzie istnieją i krążą wokół nas.
A tak przy okazji...
Po prostu rewelacyjne ujęcie całej historii. Rzadko możemy sięgnąć po książkę, w której nie chodzi o szybkie rozwiązanie sprawy. Tutaj wszystko rozkręca się wolno, aby później można było zwalić na naszą głowę lawinę zdarzeń. Zdzisław jest normalnym, myślącym człowiekiem i wielu z nas może się z nim utożsamić. Każdy jego krok jest wyjaśniony, każde jego myśli wpływają także i do naszej głowy. Patrzymy z jego perspektywy na świat i widzimy wiele przydatnych, jak i zarówno niepotrzebnych rzeczy. Tak jak w naszym życiu nie wiemy co przyda się nam na przyszłość. Jakie informacje z przeszłości użyjemy w przyszłości? Którą twarz raz jeszcze ujrzymy? Czy mały ruch może poczynić się do większej katastrofy?

Stefan Darda nie tylko umiejętnie rozbudza w czytelniku wszystkie emocje, ale również pokazuje, jak silne potrafią być rodzicielskie uczucia. Nie chciałabym tu spojlerować, ale... Przy czytaniu tej pozycji spójrzcie na drugie dno książki. Na epizod rodziny. Spójrzcie, jak silna może być więź i do czego ona może doprowadzić. Rodzina jest dla mnie wszystkim i nie wyobrażam sobie, żeby i mnie spotkała taka sytuacja. Niemniej jednak zaczęłam się zastanawiać... Czy po tak wielkiej tragedii człowiek diametralnie się zmienia? Zmienia swój stosunek do pewnych spraw i swoje postanowienia?
Tu działa psychologia. Psychologia, którą łatwo wytłumaczyć, ale ciężej zrozumieć.

O dobrym piórze chyba nie muszę wspominać... Cała książka jest dobrze dopracowana, wszystkie słowa idealnie dopasowane. Akcja toczy się wolno, choć są ,,przebłyski" przyszłości i możemy dzięki temu być pewni, że szczęśliwy początek jest tylko z pozoru dobry. To lawina zdarzeń, lawina zbiegów okoliczności i nieszczęśliwych sytuacji. Przyznam, że nieraz zbierałam szczękę z podłogi, pozytywnie zaskoczona zwrotem akcji. Wielki ukłon dla autora za jego pomysłowość.

Książka trzyma w napięciu. Napięcie jest tak mocne, że nawet mróz za oknem nie ochłodzi naszego zapału do poznania zakończenia. Kartki dosłownie same się przewracają, ciężko odejść od lektury. Przez jakiś czas sądziłam nawet, że w środku jest jakiś ukryty magnez, który przyciąga mój wzrok. Szczerze? Nadal tak uważam.

I przyznam również, że książkę sięgnęłam z ciekawości. Po lekturze ,,Dom na Wyrębach" byłam mile zaskoczona piórem polskiego pisarza, a więc kiedy zobaczyłam ciekawą, rzucającą się w oczy okładkę i tytuł, który sam w sobie jest zagadką, długo się nie zastanawiałam.
Stefan Darda tylko jest kolejnym dowodem na to, że w Polsce znajdziemy równie owocne i ciekawe książki, co za granicą. Ciężko było mnie przekonać do polskiej literatury, jednak teraz zazwyczaj tylko na takie patrzę. Wiem, że wielu Zaczytanych również ma taki problem, co ja na początku. Gorąco więc zachęcam, aby przynajmniej spróbować! Na pewno się nie zawiedziecie.

Gorąco zachęcam do sięgnięcia ,,Zabij mnie, tato". Ta książka zawładnęła moim umysłem. Po lekturze mam nawał myśli i rozważań. Tę książkę z całą pewnością za szybko nie wyrzucę z pamięci.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
21-12-2015 o godz 20:26 Kasia W. dodał recenzję:
Do tej pory nie miałam okazji czytać żadnej powieści Stefana Dardy, ale tytuł jego najnowszej książki przyciągał mnie jak magnes, nie mogłam mu się oprzeć. Okazuję się, że dzięki temu magnetycznemu tytułowi poznałam bardzo dobrego polskiego pisarza, który swoim dziełem nieźle zamieszał w moim sercu.

Zdzisław Mokryna jest emerytowanym policjantem i niedawno sprowadził się do małego miasteczka na Mazowszu. W jego dawnej pracy zdarzyło się coś, z czym nie potrafił poradzić sobie psychicznie i jedynym wyjściem okazała się ucieczka. Zdzisław chce prowadzić życie samotnika, nie ma ochoty zawierać żadnych znajomości, ale mimo to jakimś cudem bardzo szybko znajduje w Rykowie przyjaciela. Kamil Szykowiak, jego żona i córki w ciągu krótkiego czasu stają się ważnym elementem życia Zdziszka,
są dla niego jak rodzina. Pewnego dnia znikają bez śladu dwie córeczki Szykowiaków.
Były policjant prowadzi swoje śledztwo równolegle do tego oficjalnego, a jego wyniki są coraz bardziej przerażające.

"Zabij mnie, tato" to thriller inny niż wszystkie. Bohater, który stara się odnaleźć zaginione dziewczynki jest jednocześnie przyjacielem ich rodziny. Czytelnik jest więc na bieżąco wprowadzany w to, jak psychicznie znoszą całą sytuację rodzice dzieci
i ich siostra. Książka uświadamia ogrom bólu, jaki przeżywają najbliżsi ludzi zaginionych. W większości tego typu powieści autorzy skupiają się na prowadzonym śledztwie, Stefan Darda skupia się jednak nie tylko na trwającym dochodzeniu, ale również na relacjach w rodzinie dotkniętej tragedią i to właśnie to czyni tę książkę tak wyjątkową.
"Zabij mnie, tato" to utwór, który cały czas trzyma w napięciu, czytelnik ma dreszcze na całym ciele, a jego niepokój pogłębia fakt, że to wszystko mogłoby wydarzyć się naprawdę. Realność tych wydarzeń jest wręcz namacalna. Nie ma w tej książce żadnych przerysowań, ubarwień, czy sztucznego podkręcania akcji - jest tak, jakby to wszystko naprawdę się zdarzyło. Ludzki ból i tragedia wyziera z kart tej powieści i ściska czytającego za gardło.
Początkowo w książce bardzo denerwowała mnie zbytnia szczegółowość autora, dialogi o niczym, opowiadanie czytelnikowi
o rzeczach bez znaczenia. Potem jednak okazało się, że te zabiegi miały swój cel, a ta wiedza jest nam potrzebna, by dobrze zrozumieć dalszą część powieści.
"Zabij mnie, tato" to thriller, który początkowo wymaga od czytelnika trochę cierpliwości, ale wynagradza go za to naprawdę sowicie. Od kilku dni już nie potrafię otrząsnąć się z wrażeń, jakich dostarczył mi Stefan Darda! Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-12-2015 o godz 09:15 erka dodał recenzję:
Stefan Darda, to jeden z najbardziej znanych w Polsce, twórców grozy.
Jego książki, na stałe zagościły na moich półkach.Wystarczy tu wspomnieć"Czarny Wygon", czy "Dom na Wyrębach".

"Zabij mnie tato", to jednak nietypowa książka.
Oto bowiem, pewnego dnia, gdy trzy dziewczynki, wracają ze szkoły, dwie z nich znikają bez śladu, a śledztwo, nie przynosi, żadnych rezultatów.Emerytowany policjant, przyjaciel rodziców zaginionych dzieci, odkrywa, że maniakalny morderca przebywa na wolności, a miejsce jego pobytu nie jest znane.
A to dopiero początek problemów.

Niezwykle interesująca książka, którą przeczytałem jednym tchem.
Książki tego pisarza sprawiają, że znikam na kilka godzin, zagłębiając się, w jakiś fascynujący świat.Tylko się cieszyć, że to nasz rodzimy twórca.Polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
13-12-2015 o godz 17:53 ruderude dodał recenzję:
Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Videograf miałam wreszcie okazję sięgnąć po thriller Stefana Dardy. Z okładki dowiedziałam się, że autor jest laureatem Nagrody Polskiej Literatury Grozy z 2014 roku – to musi o czymś świadczyć. Sama grafika okładkowa i jej charakterystyczne wykonanie nakręcało mnie do szybszego sięgnięcia po tę książkę, która jednak niestety musiała odstać swoje w kolejce i odczekać na odpowiedni moment. Zabrałam się za nią w ramach zimowej edycji BookAThonu – przeczytałam ją w jeden dzień.

Zdzisław Mokryna jest emerytowanym policjantem, który postanawia przeprowadzić się do małego miasteczka. Jest to pewnego rodzaju ucieczka od codzienności i problemów – pozostawienie ich za sobą wydaje się znacznie łatwiejszym rozwiązaniem. Przeprowadzka była przypieczętowaniem decyzji o całkowitym odcięciu się od społeczeństwa i prowadzeniu samotnego trybu życia. Jednak jak się okazuje, nie do końca rzeczywistość pokrywa się z planami Mokryny i w dość krótkim czasie zaprzyjaźnia się z Szykowiakami. Kiedy nadszedł dzień, w którym grunt pod stopami rodziny Szykowiaków zaczął się osypywać, Zdzisław za wszelką cenę próbował pomóc im się pozbierać, jednocześnie starając się rozwiązać tajemniczą zagadkę zaginięcia dwóch córek Kamila i jego żony. Pojawiające się w czasie trwania śledztwa trupy działały jeszcze bardziej dobijająco, co niemal przyczyniło się do całkowitego rozpadu rodziny.

"Znajdujemy się w dusznej kapsule niepewności i obaw, w której śpiew ptaków wydaje się być nadmiernie wesoły, a rozmowy przechodniów jakby niestosownie beztroskie".

Osobiście uważam, że za dużo spoilerów znajduje się w opisie. Ja zbyt często do opisów nie sięgam, więc tym razem mi się poszczęściło i nie zepsułam sobie przyjemności z czytania. Może nie zostają zdradzone szczegóły, ale na jak na tacy mamy podane streszczenie książki i nic poza samą końcówką i wyjaśnieniem pojawiających się w fabule dziwnych zabójstw nie jest w stanie nas zaskoczyć. Dlatego też jeżeli chcecie sięgnąć po tę książkę w przyszłości – omijajcie jej opis.

Postacie wykreowane przez autora są bardzo realistyczne. Borykają się z problemami dotykającymi codziennie każdego z nas, mają normalne życie, normalną pracę i normalnych znajomych. Nie zostały im przypisane żadne nadprzyrodzone ani nad wyraz wybitne umiejętności. Jedynymi postaciami wyróżniającymi się na tle pozostałych są ci, którzy zaliczają się do biedoty – nie mają pracy, a więc i żadnych dochodów, niektórzy nie mają również stałego miejsca zamieszkania i tułają się po opuszczonych lokalach. Taki sposób przedstawienia bohaterów bardzo wpłynął na sposób odbioru całego utworu.

Książka wydaje się być tak przerażająca właśnie za sprawą tego realizmu tryskającego z każdej strony powieści, chociaż oczywiście to co spotkało rodzinę Szykowiaków jest również przerażające. Jak dla mnie w książce pojawiło się zbyt dużo niepotrzebnego wprowadzenia i opisy czasami były zbyt obszerne (co odnotowywałam w trakcie czytania i co spowalniało trochę moje tempo czytania), jednak po przebrnięciu przez całą pozycję doszłam do wniosku, że w ogólnym rozrachunku ta cecha jest bardziej zaletą niż wadą. To stanowi kolejny element tej rzeczywistej układanki. Historia przedstawiona w książce wydaje się być początkowo dość obca, jednak wdrażając się w życie głównych bohaterów, dochodzimy do wniosku, że takie incydenty dzieją się na całym świecie, że to jest realne zagrożenie, jednocześnie zaczynamy się zastanawiać co by było, gdyby to sytuacja przytrafiła się nam – gdyby to właśnie nasze dzieci zaginęły w tajemniczych okolicznościach.

Muszę przyznać, że książka pozostawiła we mnie dziwne uczucie niepokoju i zmartwienia. Mimo że minęło już kilka dni od momentu jak skończyłam ją czytać, a nadal łapię się na myśleniu o niej. Zdecydowanie zostałam zachęcona do sięgnięcia po kolejne książki Dardy – mam nadzieję, że dość niedługo! Serce mi rośnie czytając tak dobre książki polskich autorów i coraz częściej łapię się na tym, że z większym entuzjazmem sięgam po polską literaturę zamiast tej zagranicznej.
Także jeżeli lubicie kryminały i thrillery zachęcam Was do sięgnięcia po tę książkę, mam nadzieję, że nie zawiedziecie się na niej!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-12-2015 o godz 12:42 Lee dodał recenzję:
Pan Darda nie zawodzi. Doskonała trzymająca w napięciu książka. Grozy dodaje realność historii.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-12-2015 o godz 10:57 renata żebracka dodał recenzję:
ostatnie dzieło dardy długo kazało na siebie czekać bo termin premiery był przesuwany o kolejne miesiące ale było warto ;)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-12-2015 o godz 22:07 Stacja_Książka dodał recenzję:
Emerytowany policjant Zdzisław Mokryna po trudnych przejściach w pracy postanawia przenieść się do niewielkiego Rykowa w centralnej Polsce i tam rozpocząć nowe życie jako ochroniarz ONZ – Fabryki Okien Na Zamówienie. W małej miejscowości poznaje właścicieli pizzerii Kamila i Izabelę. Mimo że mężczyzna jest nieufny Kamil od razu przypada mu do gustu, czuje do niego coś w rodzaju przyjaźni od pierwszego wejrzenia. Zdzisław często odwiedza dom przyjaciół i ich trzech córek – Weroniki, Julki i Olki. Były policjant bierze udział w życiu rodzinnym, spędza z nimi święta i zawsze służy radą oraz pomocą. Życie w Rykowie płynie leniwie i spokojnie do momentu wielkiej tragedii. Weronika najstarsza, buntująca się już córka ma odprowadzić swoje młodsze siostry do domu, ale po drodze, sto metrów przed celem spotyka koleżankę. Stwierdza, że mieszkanie widać z oddali i każe dziewczynkom wrócić samodzielnie. Po jakimś czasie okazuje się, że Julka i Ola nie dotarły do domu. Policja podejrzewa, że córki Kamila zostały porwane.

Stefan Darda mistrzowsko buduje napięcie. Niektóre fragmenty książki były wyjątkowo brutalne, a inne niezwykle poruszające. Razem z bohaterami odczuwałam szargające nimi emocje. Autor wydarzenia opisuje bardzo obrazowo. Powieść czyta się jednym tchem, jest sprawnie napisana, choć drażniła mnie w niej jedna rzecz. Chodzi o relację Zdzisława z jego narzeczoną Darką. W momencie porwania i innych tragicznych wydarzeń nieustannie, niemal w każdym zdaniu zwracali się do siebie per słoneczko lub skarbie. Rozumiem, że Darda chciał podkreślić ich relacje, ale na dłuższą metę było to irytujące.

Fabuła jest mocna, tak samo jak zakończenie, choć moim zdaniem akcja mogłaby się urwać w momencie kulminacyjnym, bo opisy dalszych losów bohaterów były już nieco naciągane. Niemniej jednak książkę polecam z czystym sumieniem i uważam, że dostarczy każdemu sporo emocji.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-12-2015 o godz 12:12 dobrerecenzje.pl dodał recenzję:
Czasami świat jest bardzo dla nas okrutny, każe nam przechodzić próby, które są ponad nasze siły. Wyczerpują naszą psychikę i zdrowie. Jednak duży upór i stawianie sobie celów, motywuje nas do dalszego prowadzenia życia. Choć jeszcze całkowicie nie wiemy co stanie się w przyszłości. Niesamowicie napisany thriller z dozą groźby i czarnego humoru. Nastoletnia dziewczynka, Wiktoria wraca ze swoimi koleżankami ze szkoły do domu, spotykając po drodze jeszcze dwie, grupka dziewczyn idzie, by jak z resztą zwykle odrobić zadanie, nauczyć się na jutrzejszy dzień do szkoły i cieszyć się czasem spędzonym z rodziną. Lecz niestety nikt z nich nie wraca do domu. Niedługo po zniknięciu dziewczynek, pewien policjant dowiaduje się, że na wolność wyszedł dobrze znany już na całym posterunku psychopata, zabójca. Znika, zaszywa się tam gdzie policja nie ma dostępu. Jednak tuż po jego zniknięciu, morderstwa i porwania zdarzają się coraz częściej i stają się ze sobą w pewnym momencie bardzo powiązane. Ani policja nie może nic zrobić, ani ludzie ciągle obawiający się nie tylko o życie swoich pociech, ale i o swoje życie. Jednym słowem mówiąc, miasto stało się sterroryzowane i bezsilne. Ciekawostką jest to, że cała akcja rozgrywająca się w powieści, dzieje się w tym samym roku, w którym teraz żyjemy.
Książka napisana dość spontanicznie. Autor bardzo realistycznie oddał niektóre opisy i zachowania bohaterów. Jednak pomimo to, że książka ta mieści się, a właściwie tonie w kategorii horror podobała mi się.
Każdy rozdział to jedna osoba z opisanej fabuły, jeden rozdział to opowieść całego życia bohatera. Następnie akcja przenosi się trzy lata później i niestety tu muszę podkreślić jest tylko jedna bohaterka.
Stefan Darda to autor dość zdolny, z wieloma nagrodami literackimi na koncie. Okładka i tytuł przyprawiają o dreszcze, tak jak i fabuła. Książka zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie i zasługuje na postawioną przez mnie ocenę.
Ocena:9/10

Polecamy, zespół dobrerecenzje.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-11-2015 o godz 15:52 zolzowata_franca dodał recenzję:
Zdzisław, przez znajomych zwany Zdziszek, przeprowadza się do Rykowa z Miasta Wojewódzkiego, gdzie do tej pory wiódł żywot policjanta. Zrezygnował, ponieważ jeden z policjantów - Pieniążek - popełnił samobójstwo, za co Zdziszek w pewnym sensie obwinia siebie. W Rykowie podejmuje się pracy ochroniarza. Chcąc nie chcąc poznaje Kamila, właściciela pizzerii oraz jego rodzinę, żonę Izę i trzy córki, Wiktorię, Olę i Julkę. Rodzina idealna, charyzmatyczny ojciec, pełna poświęceń matka, aż do momentu buntu najstarszej córki, oraz jej kłamstwa, że ojciec ją pobił. Od tej chwili zaczynają się w rodzinie "schody", a kiedy zostają porwane dwie córki, dramat jest trudny do opisania. Wiktoria wracając ze szkoły na krótką chwilę spuszcza z oczu młodsze siostry, wystarczająco długo jednak by zostały porwane. Całe miasto zaczyna żyć tragedią, niejednokrotnie jednak wydając wyroki kompletnie niezgodne z prawdą.
Stefan Darda napisał znakomity thriller. Wplótł niespodziewane wątki, jak choćby "ustawa o bestiach", nie tak dawno szerokim echem odbijająca się w naszych mediach. Właśnie, w mediach. po nich również nasz autor słusznie potrafi się "przejechać", mówiąc językiem potocznym. Pan Darda ma talent, by omotać czytelnika. Potrafi zawrzeć w swojej książce tematy bardzo kontrowersyjne, o których należy mówić, a bezpieczniej o nich mówi się niewiele. Lekkość pióra w opisywaniu tych jakże traumatycznych wydarzeń to kolejna zaleta autora. Nie chce się odchodzić od książki nawet na moment, ba, zaczynamy się zastanawiać, czy aby ta historia nie wydarzyła się naprawdę. Stajemy się ostrożniejsi, wiedząc, że wszędzie może czaić się zło. I ten kontrowersyjny tytuł "Zabij mnie tato", jakże długo nie wiemy do czego autor zmierzał, nazywając tak swoją książkę.
Polecam wszystkim, bardzo mi się książka podobała, na 10 punktów daje mocne 9,5, choć tak naprawdę nie wiem za co 0,5 odjęłam, chyba tak na wszelki wypadek :)

Dziękuję Wydawnictwu Videograf za udostępnienie znakomitego thrillera.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-11-2015 o godz 20:55 Karolina Godlewska dodał recenzję:
Po książkę „Zabij mnie tato” sięgnęłam, bowiem jestem fanką twórczości Stefana Dardy. Charakterystycznym stylem tego autora jest niezwykły realizm świata w połączeniu z ludzkimi wierzeniami w różne aspekty życia niematerialnego oraz lokalnymi legendami. Stefan Darda w swoich powieściach wychodzi poza duże skupiska miejskie ukazując realia średnich bądź małych miejscowości.
Takim właśnie miejscem jest Ryków, w którym dzieje się akcja „Zabij mnie tato”. Jest to miasto powiatowe średniej wielkości, gdzie jak w wielu tego typu miasteczkach panuje spokój. To jest jednym z ważniejszych powodów dlaczego przeprowadza się do Rykowa główny bohater powieści.
Zdzisław Mokryna to emerytowany policjant, który postanowił zakończyć pracę w „firmie” i poszukać spokoju. Opuszczając miasto wojewódzkie nie ma nikogo – rodziców, przyjaciół, żony, narzeczonej, kochanki, ani nawet psa. Jego jedynym towarzystwem jest dobijająca samotność. Czarę goryczy przelała ostatnia sprawa jaką prowadził w Biurze Spraw Wewnętrznych Komendy Wojewódzkiej. Skutkiem wszystkich tych wydarzeń bohater postanowił wycofać się i znaleźć ukojenie w powolnym życiu poza aglomeracją miejską i jakimkolwiek pośpiechem, poza ludźmi i ich fanaberiami. Czy mu się udało? Na szczęście (a może nieszczęście?) nie. Wbrew jego oczekiwaniom bardzo szybko zaprzyjaźnia się z lokalnym drobnym przedsiębiorcą, Kamilem Szykowiakiem. Obaj mężczyźni chowają w sobie wiele tajemnic, które stają się w ich relacji osobliwym magnesem. Mokryna bardzo szybko staje się przyjacielem całego domu Szykowiaków, nawet otrzymał zaszczytne miano „wujka” córek Kamila. Wszystko układa się idealnie, Zbigniew zakochuje się, zyskuję nową rodzinę, żyje szczęśliwie. Taki stan nigdy nie może trwać wiecznie, błogostan pryska jak mydlana bańka. Co się stało? Nadchodzi dzień 12 marca 2015 roku, kiedy to w rodzinę Szykowiaków uderza tragiczna wiadomość. Dwie córki Kamila Szykowiaka zaginęły. Do akcji włącza się Policja, ruszają poszukiwania na szeroką skalę. W tym czasie wszyscy uczestnicy niedawnej sielanki muszą wykazać się wybitną wytrzymałością na stres oraz działać pod presją czasu. A zegar tyka.. Przydają się umiejętności zawodowe głównego bohatera, który niezwykle mocno angażuje się osobiście w poszukiwania, a także w opiekę nad przyjaciółmi. Co się stało z dziewczynkami? Czy uda się je odnaleźć? Czy w ogóle jeszcze żyją?
Książka wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Fabuła po początkowym luźnym, ale przyjemnym, wprowadzeniu rozkręca się i trzyma w napięciu do samego końca przygody. Nieprzeciętne są kreacje bohaterów. Wydarzenia stają się polem bitwy pomiędzy ich słabościami i najmocniejszymi zaletami. Co wygra? Łyżką dziegciu w słoiku miodu było zakończenie, które w moim przekonaniu rozczarowało trącając lekko brazylijską telenowelą. Zachęcam do przeczytania najnowszej książki Stefana Dardy, w jesienno-zimowe wieczory z pewnością rozgrzeje emocje.
„Kamil wpatrywał się we mnie ze wzrokiem szaleńca i wtedy – tylko wtedy i tylko przez ułamek sekundy – przyszło mi do głowy, że może faktycznie mógłby się zdobyć na uderzenie własnej córki…”
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-11-2015 o godz 18:51 Karolina MAREK dodał recenzję:
O Stefanie Dardzie słyszałam wiele dobrego od znajomego (choć względem książek grozy), ale też na prawdę dużo można przeczytać, gdy się poszuka. Do tego opis z tyłu książki i zainteresowanie nią w moim wydaniu sięgnęło zenitu. Jako, że nie znałam autora z wcześniejszych pozycji nie wiedziałam czego się spodziewać. Ale kiedyś musi być pierwszy raz by posmakować co i jak, prawda?

Zdzisław to emerytowany policjant, który wcześniej mieszkał w Mieście Wojewódzkim. Odchodzi z pracy i wyjeżdża stamtąd po pewnym incydencie w pracy, gdyż czuje się współwinny temu co się stało. Stawa na malutkie miasteczko, gdzie co najwyżej zdarza się kradzież a i to niezbyt często. Postanawia być samotnikiem, z nikim się nie zadawać i nie uzewnętrzniać swoich problemów czy przeżyć. Jednak nawet on nie spodziewa się tego jak szybko w tej spokojnej miejscowości znajduje przyjaciół w postaci właściciela pizzerii i jego żony. Niestety jak to w życiu bywa prócz radości są też kłopoty, które dość szybko dopadają Kamila i jego rodzinę, a co za tym idzie także Zdziśka, który traktuje ich jak rodzinę. Dwie młodsze córki przyjaciół Mokryny znikają, a najstarsza, która nie zadbała o ich bezpieczny powrót do domu jest bliska popełnienia samobójstwa. Kto odpowiada za porwanie małych dziewczynek? Czy ma z tym coś wspólnego psychopatyczny morderca, który właśnie opuścił więzienie?

Jak widzicie opis brzmi intrygująco i zachęcająco. Niestety nie do końca takie są realia. Przez około 1/4 książki bardzo się wynudziłam i na prawdę miałam problemy by przez nią przebrnąć. Na całe szczęście później jest już znacznie, znacznie lepiej! I choć liczyłam dużo lepszy całokształt powieści to nie jest źle. Na pewno dla odmiany z wielką radością (mam na dzieję, że nie tylko nim zacznę czytać, ale i w trakcie jak i po lekturze) zabiorę się za grozę pana Stefana. Zbyt wiele dobrego by zrezygnować tylko dlatego, że niecała książka przypadła mi do gustu. Chociaż świadoma, ze książce brak polotu to myślę, że mimo to warto sięgnąć po tę pozycję i zapoznać się z Dardą. Nie jest to na pewno książka krwawa, więc tego obawiać się nie trzeba. Jednak wszechogarniająca bezsilność, strach, ból, ale i pięknie pokazana przyjaźń wynagrodzą braki niejednemu miłośnikowi czytania!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
25-11-2015 o godz 14:24 waniliowa-kawa dodał recenzję:
Wciągająca, ciekawa, z dreszczykiem. Autor niezawodny :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
23-11-2015 o godz 10:31 Domowa Księgarnia Blog dodał recenzję:
Ta książka to zupełnie nowy format w wykonaniu tego autora.Zabij mnie, tato autorstwa Stefana Dardy to trzymający w napięci thriller wzorowany na tego typu skandynawskich formatach. Z drugiej strony to typowo męska książka pod względem sposobu myślenia bohatera i jego postrzegania świata. Zero ckliwości i lukru.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-11-2015 o godz 00:00 KomodoreDragon dodał recenzję:
Muszę przyznać, że Stefan Darda znów zrobił na mnie duże wrażenie, szczególnie że dotychczas znałem go z nieco innych powieści. "Zabij mnie, tato" to mocny thriller, z wyraźnymi wątkami psychologicznymi. Szczerze powiedziawszy nie sądziłem, że tak dobrze wyjdzie autorowi ta książka. Sam zarys fabuły może nie jest porywający, ale realizacja tego pomysłu, sposób prowadzenia narracji oraz świetny styl autora sprawiają, że powieść jest naprawdę świetna, wyróżniająca się. Historia wciąga już od pierwszych stron i trzyma w napięciu aż do ostatniego zdania. A na końcu czeka na czytelnika zakończenie - prawdziwa wisienka na torcie :-) Uwielbiam książki z dreszczykiem, a raczej z porządnym dreszczem emocji. Tu na brak emocji nie można narzekać, bo towarzyszyły mi przez cały czas. Na nudę Darda nie pozostawia czytelnikowi ani chwili :-) "zabij mnie, tato" to książka, z którą spędziłem dwa długie wieczory - i mimo to, że w samotności, to były bardzo udane :-) Zdecydowanie polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-11-2015 o godz 13:49 PanCzyta dodał recenzję:
Odkrywania polskiej literatury grozy ciąg dalszy... Po Panach Jaszczuku i Świerczku, kolej przyszła na Stefana Dardę i jego najnowszą powieść "Zabij mnie, tato".

Już kiedyś pisałem, że jeśli chodzi o ten typ literatury, to najbardziej pasowały mi powieści amerykańskie. Ciężko mi było ogarnąć, że miejscem tajemniczych czy brutalnych wydarzeń może być np. Częstochowa. Nowy Jork, czy Seattle to co innego - brzmi jakoś tak poważniej, prawda? Skoro jednak Stephen King potrafił z Derry w stanie Maine zrobić zagłębie czarnych mocy, to czemu małe, polskie miasteczko nie może być areną, na której tańczy seryjny morderca?

Stefan Darda udowadnia, że może tak właśnie być! I robi to w sposób spektakularny i szokujący.

Od razu mówię, że nie jest to pozycja dla ludzi niestabilnych emocjonalnie i skłonnych do depresji - nie ze względu na brutalne opisy, ale z powodu wszechobecnej i bardzo bolesnej bezsilności jaką czuje się podążając śladami bohaterów. Tą powieść należy czytać uważnie i z pokorą. To powieść, która złapie Cię za kostki i nie puści do samego końca. Jestem pod wielkim wrażeniem ilości emocji wpompowanych przez autora do tej historii i jej bohaterów.

Bardzo ciekawym - jak dla mnie - zabiegiem jest układ bohaterów. Przywykłem, że kryminały są prowadzone bądź to z perspektywy śledczych lub ofiar, bądź przestępców. W tym wypadku jednak, autor zastosował ciekawy chwyt i głównym bohaterem mianował osobnika, który jest przyjacielem ofiar i znajomym śledczych. Takie ustawienie "obiektywu" pozwala na bardzo mocne utożsamienie się z wydarzeniami jak i samym bohaterem.

Podsumowując:
"Zabij mnie, tato" jest wielowymiarową psychologicznie historią kryminalną, przepełnioną całym wachlarzem emocji. Jest to opowieść o bólu, bezsilności, przyjaźni, miłości, trudzie podejmowania ważnych decyzji i ich konsekwencjach. Z tym, że to nie wszystko. Za tymi wydarzeniami kryje się jeszcze wyraźny sprzeciw i krytyka hipokryzji, nieudolności i pozbawionych logiki decyzji państwa polskiego i ich tragicznych w skutkach konsekwencjach.

Osobiście jestem pod dużym wrażeniem tej książki oraz stylu i pomysłowości pisarza. Stefan Darda przebojem wbił się na wysoką pozycję w mojej prywatnej hierarchii pisarzy, a ponieważ to była moja pierwsza styczność z autorem, to już mam w planie nadrobić zaległości najszybciej jak to będzie możliwe.

Bardzo, bardzo polecam !
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-11-2015 o godz 13:40 Agata Kądziołka dodał recenzję:
Nigdy nie wiadomo, kiedy spotkamy kogoś, kto zaważy na całym naszym życiu. Konsultant w banku może okazać się miłością naszego życia, kobieta kupująca przed nami chabrową bluzkę może stać się naszą najlepszą przyjaciółką a spotykana na przystanku autobusowym osoba może stać się naszym wybawieniem bądź katem.
Stefan Darda, polski pisarz, z którym mam do czynienia po raz pierwszy, napisał niedawno książkę pod tytułem „Zabij mnie, tato.” Główny bohater, Zdzisław, to były policjant, obarczony swoimi demonami, który ucieka do niewielkiej miejscowości, by tam zacząć nowe życie. Pewnego wieczoru wybiera się do niewielkiej pizzerii i tam poznaje człowieka, który zaważył na całym jego późniejszym życiu.
Owy właściciel nazywał się Kamil Szykowiak, miał piękną żonę i trzy córki, które uwielbiał nad życie. Z czasem Zdzisław wsiąkł w ich rodzinę, został mianowany „wujkiem” i tak mijały lata. Zapewne nastąpiłby moment, kiedy Zdzisław bawiłby się na weselach wszystkich trzech młodych panien i razem z Kamilem i jego żoną wyczekiwaliby na wnuki, by móc je rozpieszczać, gdyby nie jedno popołudnie, które zmieniło wszystko.

Trzynastoletnia Wiktoria została poproszona o odebranie młodszych sióstr ze szkoły. Niechętnie, ale zgodziła się, bardziej dla świętego spokoju niż z potrzeby pomocy zapracowanym rodzicom. Kawałek od domu, gdy było już widać ich pizzerię, Wiktoria postanowiła zostawić siostry i pójść do znajomych; w sumie nie miały daleko, wystarczyło kilka minut, by doszły do mieszkania, które znajdowało się zaraz nad lokalem Szykowiaków. Jak się jednak okazało, te kilkanaście metrów, te kilka minut starczyło, by świat rozsypał się na kawałki.

Ola i Julka nie wróciły do domu. Zostały porwane przez psychopatę zwolnionego z więzienia. Strach, niepokój, niechęć, odraza – wszystkie te uczucia aż wylewają się z książki, której narratorem jest Zdzisław, obserwujący cierpienie rodziny jakby z boku. Odczuwa ich ból, ale z drugiej strony nie jest w stanie tego pojąć, bo to nie jego dzieci zostały porwane i przebywają Bóg wie gdzie. Jego cierpienie jest nieporównywalne z tym, co odczuwają rodzice i siostra, która nie doprowadziła dziewczynek do celu. I znowu, jak przy książce „Moje śliczne”, którą niedawno recenzowałam, tutaj znowu pierwsze skrzypce gra bezsilność, najgorsze z uczuć, jakie może wkraść się w człowieka.

„Zabij mnie, tato” ma wiele aspektów, jednak dla mnie najważniejsze są dwa. Pierwszy z nich to chęć odejścia rodziców i Wiktorii z tego świata; dziewczyna podejmowała kilka prób samobójczych a co jest najbardziej wstrząsające, to słowa jej ojca, który rozumie jej potrzebę śmierci, bo sam też chciałby umrzeć. Jej prośba „Tato, zabij mnie”, jest tym momentem w życiu Kamila, w którym zastanawia się, czy nie pomóc córce przestać cierpieć.
Zapytany kiedykolwiek wcześniej o to, czy skrzywdziłby własne dziecko, zapewne popukałby się w głowę i pogonił pytającego w diabły. Teraz, po tragedii, która wstrząsnęła wszystkim tym, co zbudowali, nie jest już pewny odpowiedzi. Nauczył się, że przychodzi taki czas w życiu, kiedy to, co było odrażające, zaczyna być niezbędne, by przestało boleć.

"Wydano zgodę na intymne widzenie po ślubie, podczas którego odgryzł szczęśliwej wybrance język. Był nawet trochę zdziwiony, że niektórzy się za to na niego oburzają.
- Przecież nie mogłem postąpić inaczej - tłumaczył. - Powiedziała, że mnie kocha, więc na wszelki wypadek postanowiłem uniemożliwić jej powtórzenie tego w stosunku do innego mężczyzny."

Drugi aspekt to „ustawa o bestiach.” Na moich prawniczych studiach wykładowcy nie raz, nie dwa, rozważali, najczęściej na przykładzie Trynkiewicza - bo to był więziony w moim regionie i niedawno został wypuszczony – czy osoby, które popełniły tak wielkie przestępstwo a które już odsiedziały swoje, mają prawo wyjść na wolność, kiedy nadal są niebezpieczne?
Tutaj, dla wyjaśnienia, bo zapewne kilkoro z was będzie się dziwiło, dlaczego te „bestie” nie odsiadują dożywocia – otóż między czasem, gdy w Polsce zniesiono karę śmierci a czasem, gdy wprowadzono karę dożywocia, istniała furtka, która przewidywała najwyższą karę w wymiarze 25 lat. Dlatego teraz te osoby, które 25 lat temu popełniły najohydniejsze morderstwa, wychodzą na wolność i mogą cieszyć się w miarę normalnym życiem.

Stefan Darda w tej książce pokazuje, jak ta luka w prawie może wpłynąć na obecne czasy; kiedy te „bestie” znowu zaatakują, zgwałcą i zabiją kolejne osoby. Jak dla mnie jego książka powinna być obowiązkowa na prawniczych studiach, by przyszli prawnicy wiedzieli, co może się stać, gdy wymiar kary jest nieadekwatny do zbrodni; by nauczyli się, że niekiedy nawet prawo nie broni obywateli, bo gdzieś w przeszłości został popełniony błąd. Że przepisy kodeksów nie zawsze są najważniejsze, ale to, co poza nimi, czyli ludzkie życia.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-11-2015 o godz 11:06 anonymous dodał recenzję:
Kolejna wspaniała książka Stefana Dardy. Tym razem zamiast zjawisk paranormalnych autor oddaje nam w ręce rasowy dreszczowiec! I mimo zmiany frontu znowu wyszło genialnie!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-11-2015 o godz 12:39 Wkp dodał recenzję:
Polski mistrz horroru zmienia nieco front. Po pięciu powieściach grozy i zbiorze opowiadań, w którym dominowały napięcie, groza i zjawiska paranormalne, napisał rasowy dreszczowiec. I cóż można rzec, chyba tylko to, że i z tego swoistego eksperymentu wyszedł autor obronną ręką, oferując udaną powieść w jakże charakterystycznym dla niego stylu.

Zdzisław to typowy dla Dardy bohater. Dotychczas mieszkał w Mieście Wojewódzkim, gdzie wiódł żywot policjanta. Obecnie porzucił tak pracę, jak i dotychczasowe miejsce na rzecz spokojnego, malutkiego miasteczka, w którym najwyżej zdarza się, a i to sporadycznie, drobna kradzież czy sprzeczka pomniejszych, niegroźnych pijaczków. Przyjaźń w postaci właściciela lokalnej pizzerii i jego żony pojawia się już na samym początku, ale wkrótce pojawiają się też problemy. Dwie córki nowych przyjaciół zostają porwane, trzecia, która ich nie dopilnowała, bliska jest obłędu. Jak odkrywa Zdzisław, z więzienia został niedawno zwolniony psychopatyczny zabójca, po którym zniknął wszelki ślad. Zaczyna się walka z czasem…

Przejście Dardy na nowy grunt, zresztą bliki mu i w pewnym stopniu zwiedzony już przecież w opowiadaniach, nie staje się odejściem autora od tego, co polubiliśmy. Mamy więc wszystkie charakterystyczne dla niego elementy: bohater/narrator, który porzuca wielkomiejskie życie, pozornie spokojna prowincja, w którą wkrada się zło i powolne budowanie klimatu. Pierwsze ćwierć powieści to nic innego, jak poznawanie bohaterów i samego miasta, jego nastrojów, wyglądu i codzienności. Nie znaczy to, że książka w którymś momencie nudzi. Wręcz przeciwnie, jak u Kinga, zwykła, prosta codzienność staje się elementem nieodzownym i intrygującym.

Wszystko to Darda opisuje lekko i przyjemnie, z humorem, ale także i napięciem. Zmiany środków wyrazu, a przynajmniej przeniesienie ich środka ciężkości z niepokojących dźwięków, dziwnych zdarzeń i tego, co kryje się tuż za obszarem widzenia, na niepewność i zagrożenie bliższe i bardziej realne, nie zaszkodziło schematowi jego powieści. Efekt całościowy jest natomiast taki, że ta sporych rozmiarów lektura zapewnia porcję przyjemności na kilka dni. Dlatego polecam fanom mocnych wrażeń, wydawnictwu Videograf zaś składam podziękowania za udostępnienie mi egzemplarza do recenzji.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
13-11-2015 o godz 02:14 Piotr Hołda dodał recenzję:
Dla mnie już sam napis "Stefan Darda" jest gwarancją jakości, trzymającej w napięciu akcji , zwrotów i zawsze zaskakującego zakończenia. I tym razem się nie zawiodłem a książka utrzymuje poziom jej poprzedniczek w mojej kolekcji dzieł Pana Stefana.
Gorąco polecam , może nie każdemu bo wiadomo jakiego typu są to książki lecz na pewno każdemu miłośnikowi tego gatunku.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-11-2015 o godz 08:51 witak dodał recenzję:
Dlugo czekalem na nowa ksiazke Stefana Dardy ale warto bylo. Ksiazka wciaga juz od pierwszych stron. Wartka akcja ciekawi bohaterowie powoduja ze od ksiazki ciezko sie oderwac. Po raz kolejny autor stanal na wysokosci zadania i napisal swietny thriller.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Załaduj więcej recenzji Pokaż mniej recenzji

Dostawa i płatność

Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

TERMIN ZWROTU

14 DNI

Z KARTĄ

30 DNI

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Przebudzenie Rozmus Piotr
24,43 zł
34,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Cień Stelar Marek
30,99 zł
34,90 zł
Inne z tego wydawnictwa LO story Skubisz Magda
25,99 zł
32,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Malowidło Gajek Grzegorz
26,49 zł
29,90 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanych

 zamknij  korzyści