Wyścig śmierci - Stiefvater Maggie

Wyścig śmierci (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (3): Cena:

Sprzedaje empik.com 30,49 zł

Cena empik.com:
30,49 zł
Cena:
39,99 zł
Oszczędzasz:
9,50 zł (24%)
Koszt dostawy:
Salon empik - 0,00 zł
Produkt u dostawcy
Wysyłka w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Dostępność w salonie empik

Zarezerwuj w salonie empik

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
Stiefvater Maggie Książki | okładka miękka
30,49 zł
asb nad tabami
Frey James, Johnson-Shelton Nils Książki | okładka miękka
32,99 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Opis

Każdego roku w listopadzie na kredowych klifach Skarmouth odbywa się Wyścig Skorpiona. Tysiące gapiów gromadzi się aby obserwować konie i ślady krwi na piasku zmywane przez morze.

Wierzchowce, to capaill uisce: dzikie konie wodne. Nie ma piękniejszych, bardziej nieustraszonych i śmiercionośnych koni. Dosiadanie ich jest właściwie samobójstwem, ale poczucie niebezpieczeństwa jest tak podniecające. 

Sean Kendrick zna niebezpieczeństwo kryjące się w capailluisce. Stojący zawsze jedną stopą w oceanie, drugą na lądzie jest jedyną osobą na wyspie, która może mierzyć się z bestiami. Ściga się, bo ma coś do udowodnienia sobie i… koniom.

Puck Connolly bierze udział w wyścigu dla swojej rodziny. Ale koń, na którym jeździ to zwykła, mała klacz, tak jak Puck jest zwykłą dziewczyną. Kiedy Sean poznaje Puck na plaży, sądzi, że dziewczyna tu nie pasuje. Nie zdaje sobie sprawy jak mocno splotą się ich losy.

Dane szczegółowe

Tytuł: Wyścig śmierci
Tytuł oryginalny: The Scorpio Races
Autor: Stiefvater Maggie
Tłumaczenie: Kafel Małgorzata
Wydawnictwo: Wydawnictwo YA!
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Ilość stron: 488
Numer wydania: II
Data premiery: 2017-04-11
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 139 x 205 x 35
Indeks: 21165719

Recenzje

Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,5
5
9
4
7
3
1
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
16 recenzji
03-07-2017 o godz 18:43 Kinga Recenzuje dodał recenzję:
Już sam tytuł i pierwsze zdanie opisu krzyczą do nas, że akcja książki będzie kręciła się wokół wyścigu, i że nie jest to zwyczajny wyścig. Ma on być śmiertelnie niebezpieczny, dla jednych rozrywką, sposobem na zarobek, czy też zdobycie sławy, a dla drugich wyjściem ostatecznym. Ale o co tak właściwie chodzi? Otóż każdego roku dokładnie pierwszego listopada na wyspie Thisby, na klifach Skarmouth odbywa się Wyścig Skorpiona – tradycja sięgająca setek, jeśli nie tysięcy lat. Co roku przed wyścigiem zaczynają wyłaniać się z morza Each Uissce - bardzo niebezpieczne konie wodne, które pojawiły się na wyspie jeszcze przed ludźmi. Są śmiercionośne - bez najmniejszego wysiłku mogą odgryźć człowiekowi rękę, zmiażdżyć gardło, czy nawet go zjeść. I to właśnie na nich ścigają się jeźdźcy, a ich pojawienie się oznacza początek przygotowań. Sean Kendrick - główny bohater znający się na koniach wodnych jak nikt inny od czterech lat wygrywał wyścigi i taki też był jego plan na ten rok. Był zdecydowanym faworytem i miał swoje powody, by startować, mimo, iż doskonale wiedział, że w każdej chwili może czekać go śmierć. Puck Conolly - główna bohaterka nigdy wcześniej nawet nie pomyślałaby o tym, że mogłaby wziąć udział w tym wyścigu. A jednak skłoniły ją do tego różne, ciężkie okoliczności i postanowiła podjąć się tego wyzwania. Trochę nieprzemyślanie... co ja gadam, bardzo nieprzemyślanie. A jak to wyszło? Przez większość książki przeżywamy wraz z bohaterami ich przygotowania do wyścigu - dowiadujemy się jak żyją, co myślą, jaka jest ich przeszłość, poznajemy wszelkie przeszkody, które stają im na drodze... dowiadujemy się właściwie wszystkiego, a akcja i tak toczy się mozolnie. Przez pierwszą połowę książki nie dzieje się właściwie nic. Przez większość perspektywy głównej bohaterki czytamy o tym, jak wygląda jej życie rodzinne i jakim cudem ona mogła się w to wpakować. Towarzyszymy jej w najróżniejszego rodzaju sytuacjach i irytujemy się... koniem. No tak, może i to zabrzmi dziwnie, ale spośród wszystkich bohaterów, wszystkich postaci, którym dane było wystąpić w tej książce... odniosłam wrażenie, że najgorszy jest KOŃ. Zapytacie: dlaczegóż to czepiam się biednego kopytnego, który zapewne jest sobie gdzieś tam w tle i nikomu nie wadzi. Otóż: NIE WIEM. Po prostu strasznie irytowało mnie jego zachowanie (a właściwie jej - klaczy o imieniu Dove). Dove była tchórzliwa i przez większość czasu miałam ochotę na to, by wreszcie zniknęła i już nigdy więcej się nie pojawiała (delikatnie ujmując). No ale przecież nie mogę gniewać się na konia, prawda? No więc kolejną rzeczą, która potrafiła mnie zirytować, było zachowanie głównej bohaterki. Albo nie tyle zachowanie, co jej myśli. Ja nie wiem co takiego mają w sobie książki pani Stiefvater: najpierw Król kruków, teraz Wyścig śmierci - w każdej z nich miałam ochotę trzasnąć główne bohaterki przez łeb. Na szczęście w obu przypadkach szybko się zrehabilitowały. Potem, jak za dotknięciem magicznej różdżki, gdy wyścig był coraz bliżej, zarówno koń, jak i jego właścicielka przestali grać mi na nerwach. I super. Jedziemy dalej. Jeśli zaś chodzi o Seana i jego konia... ta dwójka mnie urzekła. Po prostu podbili moje serducho. Ich przyjaźń - relacja między koniem, a człowiekiem - została niezwykle pięknie opisana. W tym punkcie autorka wykonała bardzo celny strzał w dziesiątkę. Dlaczegóż to? Bywało ciężko, działy się różne, straszne rzeczy, które niejednokrotnie wystawiały na próbę ich wzajemne relacje, a oni właśnie dzięki temu, ze strony na stronę, przywiązywali się do siebie coraz bardziej (albo raczej było to coraz lepiej opisane) i rozdziały z perspektywy bohatera płci męskiej czytało mi się po prostu o wiele lepiej. Ten wątek został tak cudownie napisany, że właściwie cała książka mogłaby być napisana o tej pięknej przyjaźni chłopca z potworem, a ja byłabym zachwycona. Przez pierwsze dwieście-trzysta stron nie ma tutaj prawdziwej akcji. Sam wątek główny ma miejsce dopiero na ostatnich kilkunastu stronach. Dopiero tam rozgrywa się wyścig i prawdziwa walka. Dopiero tam porzucamy przygotowania i dochodzi do nas prawda o tym, że za chwilę będą się ważyć losy głównych bohaterów, a całość gna po to, by na końcu pozostawić nas zaskoczonymi. Bo wiecie - kiedy się tak to czyta, to odnosi się wrażenie, że takie zakończenie jest niemożliwe, a jednak ;) Mimo ciężkiego początku, całość wypadła bardzo dobrze i ani trochę nie żałuję, że postanowiłam sięgnąć po tę książkę. Bo kiedy już wydawało się, że gorzej być nie może, autorka sprawiła, że polubiłam jej styl pisania, bohaterów, konia i w ogóle wszystko, co znalazło się w tej historii. Jakim cudem? Nie mam pojęcia. Pewne za to jest jedno: pani Stiefvater dobrze zrealizowała swój pomysł i chwała jej za to, bo wielka szkoda by było zmarnować tak rewelacyjny "sposób" na fabułę. Komu polecam? Na pewno wszystkim miłośnikom koni i mitologii, wielbicielom pióra autorki i tym, którzy chcieliby na chwilę odpocząć od ckliwych romansów ;)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
02-07-2017 o godz 17:28 Layla A. dodał recenzję:
" Nie ufam też morzu, bo prędzej czy później by mnie zabiło. " Każdego roku na wyspie Thisby odbywa się Wyścig Skorpiona. Jeźdźcy na swoich rumakach, pięknych, lecz śmiertelnie niebezpiecznych koniach wodnych muszą zrobić wszystko, aby dotrzeć do mety. Stawka jest wysoka - życie albo śmierć. On - dziewiętnastoletni Sean Kendrick - zwyciężył w wyścigu już cztery razy. Tej jesieni będzie walczył nie tylko o przeżycie, lecz także o swoją przyszłość i ukochanego rumaka. Ona - Kate "Puck" Connolly - jest pierwszą kobietą, która odważyła się wystartować w wyścigu. Musi wygrać, aby ocalić swoją rodzinę i dom. Zwycięzca może być tylko jeden. O tej książce było niesamowicie głośno w ostatnim czasie, gdyż wydawnictwo postanowiło ponownie ją wydać. Wyścig Śmierci chciałam przeczytać już dawno i nawet raz się za to zabrałam, kiedy dopiero kupiłam czytnik, ale jakoś mi nie szło dobrze, więc odłożyłam tą powieść na później i tak się stało, że sięgnęłam po nią właśnie teraz. Od dziecka uwielbiam konie, zawsze miałam do nich sentyment, więc czytanie książki o nich to dla mnie czysta przyjemność, a wiele takich książek nie jest, dlatego przeczytanie Wyścigu Śmierci jest dla mnie takie specjalne. Główną postacią jest Kate, ale możecie na nią mówią Puck. Dziewczyna, która straciła dwoje rodziców i w pewien sposób traci również swoich braci, aby ocalić namiastkę swojej rodziny Puck postanawia wystartować w szalonym i niebezpiecznym wyścigu, aby nie tylko zarobić potrzebne pieniądze, ale również pokazać wszystkim, że jest silną i odważną kobietą, którą nic nie zatrzyma. Wyścig Skorpiona to niebywałe widowisko na które zjeżdża się wiele osób, aby tylko zobaczyć wspaniałe rumaki w akcji, jednak dla samych mieszkańców Thisby, oraz jeźdźców jest to coś więcej. Otóż nie jest to zwykły wyścig na który możemy sobie pojechać, jeżeli najdzie nas taka ochota. Odbywa się on tylko raz w roku a konie, które biorą w nim udział to niebezpieczne i krwiożercze bestie mieszkające w oceanie. Więc samo to sprawia, że chcę się po tą książkę sięgnąć. "Konie są piękne i śmiercionośne, w równy stopniu kochają nas i nienawidzą. " Maggie Stiefvater udało mi się już poznać, jednak po przeczytaniu Wyścigu Śmierci uważam, że jest to jej najlepsza książka jaką przeczytałam. Szkoda tylko, że jest to powieść jednotomowa, jednak z drugiego punktu widzenia to chyba dobrze, że autorka zaczęła i zakończyła historię a nie przeciągała ją niepotrzebnie. Oczywiście uwielbiam postacie, które wykreowała autorka. Puck jest bardzo ciekawą postacią, straciła rodziców i tak naprawdę musiała zajmować się domem i troszczyć o braci, a przy tym znajdowała czas, aby jeździć konno, jednak jest również bardzo impulsywna i wydaję mi się, że nie pomyśli zanim coś zrobi. Oczywiście nie mam serca z kamienia i rozumiem, że zrobiła to dla brata, jednak wydaję mi się, że od początku było wiadome, że to i tak nic nie zmieni. Ale mimo to bardzo ją podziwiam, bo kobieta, która chcę startować w tym wyścigu nie jest mile widziana, i Puck musi się zmierzyć z wrogością ze strony mężczyzn, ale mimo to się nie poddaje. Oraz Sean, jest to bardzo tajemnicza postać, przez co jeszcze bardziej go polubiłam. Chłopak wygrał już kilka razy w Wyścigu Skorpiona i jest uważany za osobę, która w jakiś sposób rozumie wodne konie i potrafi je ujarzmić, tylko on sam uważa, że nikt tego nie potrafi. Osoby, które mnie znają mogą przyznać, że mam bzika na punkcie koni. Zawsze chciałam nauczyć się jeździć zawodowo, ale musiała się zadowolić kilkoma jazdami, filmami i książkami o koniach. Jest to naprawdę godna polecenia książka, pełna akcji i niesamowitych przeżyć, oraz nowego obrazu koni, które są pięknymi i niebezpiecznymi zwierzętami. Powieść jest bardzo wciągająca, czyta się ją jednym tchem, więc jest idealna na lato i serdecznie wam ją polecam. http://in-my-different-world.blogspot.com/2017/07/wyscig-smierci-maggie-stiefvater.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
21-06-2017 o godz 13:54 dobrerecenzje.pl dodał recenzję:
Dla niektórych ludzi potrafiący oddzielić świat rzeczywisty od fantazji wyścigi konne są ucieleśnieniem hazardu, równego zakładu oznaczającego wygraną w puli pieniężnej. Lecz w tej książce konie nie będą tym razem ugodowe i poskramiane, jeźdźcami nie będą zawodowi dżokeje. Świat toczy się powoli, a historia zawarta w książce jest wyzwaniem – albo żyj w tchórzostwie, albo zgiń honorowo jako zawodnik mający zaszczyt brać udział w Wyścigu Śmierci. Od lat wyścig ten jest organizowany przez mężczyzn jaki i również oni zawsze są uczestnikami. Dosiadając konie igrają ze śmiercią. Zwierzęta te są krwiożerczymi istotami wyłaniającymi się prosto z morza, które łakną ludzkiej krwi i mięsa. Tegoroczne zawody są nad wyraz wyjątkowe, ponieważ pierwszy raz od stuleci uczestnictwo przypadnie nastoletniej dziewczynie. Wiadomość o tym rozniesie się wszem i wobec, przeciwników nie będzie końca. Tymczasem tą odważną okaże się Puck, która nie z własnej woli chciała uczestniczyć w pościgu za śmiercią. Za przyczyną najstarszego brata, możliwością jego wyprowadzki, dziewczyna chcąc go zatrzymać zgłasza się do wyścigu. Jednak dosiąść wodnego konia jest dla niej największym problemem. W przeszłości oboje rodziców zabił koń wodny, zaciągając do morza ich biedne i umęczone ciała aby je pożreć. To właśnie grzbiet Each uise okazuje się dla Puck ponad jej siły. Wtem dziewczyna decyduje się na pościg na zwykłej klaczy, która ma małe szanse na wygraną, a tym bardziej na przeżycie wyścigu do końca. Historia bardzo wzruszająca, ukazująca nie tylko miłość między chłopakiem i dziewczyną, ale i więź człowieka ze zwierzęciem. Jesteśmy w stanie przywiązać się do naszych pupili na tyle, że znamy się jak „łyse konie” i zachowanie nawet mamy takie samo. Naprawdę, przez czas czytania tej książki byłam i wzruszona i jednocześnie przestraszona. Autorka jednak nie szczędziła scen pięknych, jak i drastycznych ociekających krwią. Myślę, że książka jest jedyna w swoim rodzaju i może czytałam inne o podobnej tematyce, jednak to właśnie ona poruszyła moje serce i nieprędko zapomnę o niej. Polecamy, zespół dobrerecenzje.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-06-2017 o godz 13:27 Singielka xxo dodał recenzję:
http://intheheavenofbooks.blogspot.com/2017/06/56-recenzja-wyscig-smierci-m-stiefvater.html Ta książka to coś... to coś co trudno opisać słowami. Tę książkę trzeba po prostu poczuć. Trzeba poczuć jej atmosferę. Trzeba pooddychać powietrzem, którym oddychają bohaterowie i zaciągnąć się. Mówiąc "bohaterowie" mam na myśli Seana Kendricka, który kocha ścigać się na krwiożerczych uisce. Oraz o Puck Connolly - dziewczynie, której życie powoli rozsypuje się na drobne kawałeczki. A wyścig jest coraz bliżej... O co chodzi w samym Wyścigu Skorpiona? Żeby wygrać. A jaki jest haczyk? Trzeba postarać się ujść z życiem. Otóż listopad zbliża się coraz szybciej, a właśnie w tym miesiącu odbywa się ów wyścig na koniach. Jednak nie są to tylko zwykłe konie. Uisce to konie wodne, jedzące mięso. Najlepiej ludzkie. Trudną sztuką jest samo złapanie konia, a co dopiero opanowanie go i wygranie wyścigu. Jednak Sean ma do nich rękę. Już kilka razy wygrał wyścig i ma nadzieję zrobić to kolejny raz. Zawsze jest spokojny i opanowany, nie daje poznać uisce, że się go boi. To uisce ma się bać go. Puck nic nie wiąże z Seanem. Jest zwykłą dziewczyną, która nigdy nie chciała się ścigać, ale los nie pozostawił jej wyboru. Jeszcze nigdy żadna dziewczyna nie brała udziału w Wyścigu Skorpiona. Zupełnie nie spodziewa się, co może się wydarzyć. Co nie podobało mi się w tej książce? Chyba nie ma takiej rzeczy. A co mi się podobało? Prawdziwość bohaterów. Może to dziwne, że nie zaczynam od samego pomysłu na książkę (który był naprawdę dobry), ale jednak ta sprawa jest, według mnie, nieco ważniejsza. Bo to nie zdarza się zbyt często. Otóż pewne zachowania bohaterów były unikatowe. Puck, na przykład, kiedy zgłosiła się do wyścigu, myślała, że ludzie będą w pewnym sensie podziwiać ją za jej odwagę. I kiedy to przeczytałam, moją pierwszą myślą, nie było to, że dziewczyna jest próżna, tylko to, że ja na jej miejscu pewnie sama bym tak pomyślała, ale oczywiście nikomu tego nie przyznała. Niestety, dziewczyna trochę się zawiodła, gdyż spotkała się z szykanowaniem i niemiłymi wyzwiskami pod jej adresem. Możemy przejść teraz do pomysłu na książkę. Tak jak pisałam wcześniej, pomysł jest naprawdę dobry. Książka ma własny charakter nie tylko dzięki bohaterom, ale również dzięki na przykład pomyśle na umieszczenie w książce motywu "wodnych koni" (z irlandzkiego uisce). Na początku wątek koni miał być wątkiem pobocznym, jednak autorka oparła na nim całą książkę.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-05-2017 o godz 16:29 Estrella dodał recenzję:
Na malutkiej wyspie Thisby listopad to czas, kiedy piękne, szybkie i niebezpieczne konie wodne wyłaniają się z otchłani morza. To także czas Wyścigu Skorpiona, w którym liczy się to, aby dojechać na grzbiecie dzikiego wodnego konia do mety. Wyścig przyciąga nie tylko mieszkańców wyspy, którzy pragną zdobyć sławę i pieniądze, ale także turystów, z których utrzymuje się lokalna społeczność. On jest mistrzem wyścigów i jak nikt inny zna się na koniach morskich. Ona jest pierwszą w historii dziewczyną, która decyduje się startować w śmiercionośnych zawodach. Każdy z nich ma swój cel. Jednak zwycięzca może być tylko jeden. Maggie Stefvater opowiada historię z perspektywy dwóch bohaterów. Kate Connolly to siedemnastoletnia dziewczyna mieszkająca ze starszym bratem Gabrielem i młodszym Finnem w gospodarstwie rodziców, których zabiły konie morskie. Dziewczyna kocha konie i jest posiadaczką kucyka o imieniu Dove. Chcąc zatrzymać starszego brata na wyspie, decyduje się na udział w niebezpiecznym wyścigu. Seana Kendricka to kilkukrotny zwycięzca Wyścigu Skorpiona. Chłopak w przeciwieństw do Kate nie ma rodziny. Pracuje w stadninie Malverna, gdzie zajmuje się końmi. To właśnie konie, a w szczególności czerwony koń morski o imieniu Corr jest jego przyjacielem i najbliższym członkiem rodziny. Chłopak ma niesamowity dar. Jak nikt inny rozumie te śmiercionośne istoty i potrafi nad nimi zapanować. Każde z nich jest inne. Sean jest tajemniczy, a Kate słynie z ciętego języka. Mimo to łączy ich miłość do koni. Razem tworzą zgrany duet, który polubiłam od razu. Autorka skupiła się głównie na ukazaniu różnorodności charakterów mieszkańców wyspy oraz panującej na niej atmosferze. Sam wyścig to zaledwie kilkanaście stron, co niestety trochę mnie rozczarowało. Piękne i niebezpieczne zwierzęta niosą za sobą śmierć, aczkolwiek mieszkańcy są gotowi zaryzykować własne życie, aby tylko dosiąść morskiego konia i wziąć udział w zawodach. Wyspa jest skąpana we krwi śmiałków i głupców, którzy sądzili, że są zdolni poskromić zew natury niebezpiecznych istot. Jedni kochają tę wyspę, inni za wszelką cenę pragną się z niej wydostać. Pierwsze wydanie "Wyścigu śmierci" ukazało się w 2012 roku, więc nie jest to nowa powieść autorki. Po raz pierwszy z twórczością Stiefvater spotkałam się w zeszłym roku, czytając "Króla kruków". Już wtedy autorka urzekła mnie wykreowanym światem fantasy. Czytając "Wyścig śmierci" pisarka po raz kolejny oczarowała mnie zaprezentowanym światem. Zanim sięgnęłam po książkę, konie morskie były dla mnie zupełnie nieznanym pojęciem. Maggie Stiefvater czerpiąc z mitologii celtyckiej stworzyła historię, w której piękne, szybkie lecz śmiercionośne stworzenia są ubóstwione przez mieszkańców. Nieujarzmione konie sprawiły, że mała wysepka skąpana jest we krwi, a śmierć unosi się w powietrzu. Niebezpieczną, aczkolwiek fascynującą atmosferę powieści można poczuć od razu, wręcz staje się namacalna. Muszę wspomnieć, że nigdy nie przepadałam za książkami pisanymi w pierwszej osobie i to w dodatku w czasie teraźniejszym. Uważam, że jest to dość trudna sztuka. "Wyścig śmierci" udowodnił mi, że istnieją także te dobre książki. Szczerze przyznaję, że jestem zadowolona z niniejszej pozycji. To bardzo dobra książka, głównie dla młodzieży. Tak, jak wspomniałam wcześniej, sięgając po książkę nie nastawiajcie się na dynamiczne zawody, gdyż historia głównie skupia się na ludziach i koniach.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-05-2017 o godz 16:28 Estrella dodał recenzję:
Na malutkiej wyspie Thisby listopad to czas, kiedy piękne, szybkie i niebezpieczne konie wodne wyłaniają się z otchłani morza. To także czas Wyścigu Skorpiona, w którym liczy się to, aby dojechać na grzbiecie dzikiego wodnego konia do mety. Wyścig przyciąga nie tylko mieszkańców wyspy, którzy pragną zdobyć sławę i pieniądze, ale także turystów, z których utrzymuje się lokalna społeczność. On jest mistrzem wyścigów i jak nikt inny zna się na koniach morskich. Ona jest pierwszą w historii dziewczyną, która decyduje się startować w śmiercionośnych zawodach. Każdy z nich ma swój cel. Jednak zwycięzca może być tylko jeden. Maggie Stefvater opowiada historię z perspektywy dwóch bohaterów. Kate Connolly to siedemnastoletnia dziewczyna mieszkająca ze starszym bratem Gabrielem i młodszym Finnem w gospodarstwie rodziców, których zabiły konie morskie. Dziewczyna kocha konie i jest posiadaczką kucyka o imieniu Dove. Chcąc zatrzymać starszego brata na wyspie, decyduje się na udział w niebezpiecznym wyścigu. Seana Kendricka to kilkukrotny zwycięzca Wyścigu Skorpiona. Chłopak w przeciwieństw do Kate nie ma rodziny. Pracuje w stadninie Malverna, gdzie zajmuje się końmi. To właśnie konie, a w szczególności czerwony koń morski o imieniu Corr jest jego przyjacielem i najbliższym członkiem rodziny. Chłopak ma niesamowity dar. Jak nikt inny rozumie te śmiercionośne istoty i potrafi nad nimi zapanować. Każde z nich jest inne. Sean jest tajemniczy, a Kate słynie z ciętego języka. Mimo to łączy ich miłość do koni. Razem tworzą zgrany duet, który polubiłam od razu. Autorka skupiła się głównie na ukazaniu różnorodności charakterów mieszkańców wyspy oraz panującej na niej atmosferze. Sam wyścig to zaledwie kilkanaście stron, co niestety trochę mnie rozczarowało. Piękne i niebezpieczne zwierzęta niosą za sobą śmierć, aczkolwiek mieszkańcy są gotowi zaryzykować własne życie, aby tylko dosiąść morskiego konia i wziąć udział w zawodach. Wyspa jest skąpana we krwi śmiałków i głupców, którzy sądzili, że są zdolni poskromić zew natury niebezpiecznych istot. Jedni kochają tę wyspę, inni za wszelką cenę pragną się z niej wydostać. Pierwsze wydanie "Wyścigu śmierci" ukazało się w 2012 roku, więc nie jest to nowa powieść autorki. Po raz pierwszy z twórczością Stiefvater spotkałam się w zeszłym roku, czytając "Króla kruków". Już wtedy autorka urzekła mnie wykreowanym światem fantasy. Czytając "Wyścig śmierci" pisarka po raz kolejny oczarowała mnie zaprezentowanym światem. Zanim sięgnęłam po książkę, konie morskie były dla mnie zupełnie nieznanym pojęciem. Maggie Stiefvater czerpiąc z mitologii celtyckiej stworzyła historię, w której piękne, szybkie lecz śmiercionośne stworzenia są ubóstwione przez mieszkańców. Nieujarzmione konie sprawiły, że mała wysepka skąpana jest we krwi, a śmierć unosi się w powietrzu. Niebezpieczną, aczkolwiek fascynującą atmosferę powieści można poczuć od razu, wręcz staje się namacalna. Muszę wspomnieć, że nigdy nie przepadałam za książkami pisanymi w pierwszej osobie i to w dodatku w czasie teraźniejszym. Uważam, że jest to dość trudna sztuka. "Wyścig śmierci" udowodnił mi, że istnieją także te dobre książki. Szczerze przyznaję, że jestem zadowolona z niniejszej pozycji. To bardzo dobra książka, głównie dla młodzieży. Tak, jak wspomniałam wcześniej, sięgając po książkę nie nastawiajcie się na dynamiczne zawody, gdyż historia głównie skupia się na ludziach i koniach. www.mowmikate.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-05-2017 o godz 18:09 maw_reads dodał recenzję:
Wyścig Śmierci łączy w sobie motyw legend z powieścią obyczajową. Zwykła codzienność mieszkańców Thisby świetnie kontrastuje z niezwykłością morskich wierzchowców. Świetnie wykreowani bohaterowie i wzajemne relacje między nimi sprawiają, że książkę czyta się z zaciekawieniem związanym nie tylko z tytułowym wyścigiem, ale też zwykłym zainteresowaniem ich losami. Prowadzący przez książkę niespieszny bieg zdarzeń, który zazwyczaj okazuje się mocno drażniący, tym razem okazuje się budować napięcie i stwarzać klimat. Powieść Maggie Stiefvater była dla mnie niczym powiew świeżości wśród książek, które ostatnio czytałam. Wciągająca i oryginalna - zdecydowanie godna polecenia.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-05-2017 o godz 14:22 posredniczkaa dodał recenzję:
„Wyścig śmierci" jest niewymagającą, ale za to bardzo wciągającą powieścią z mocnym wątkiem fantastycznym. Krwawa, brutalna i jednocześnie przepełniona miłością, oddaniem i lojalnością, historia o losach Puck i Seana zabierze Cię w podróż, której szybko nie zapomnisz. Polecam. Cała recenzja na http://www.posredniczka-ksiazek.pl/2017/05/maggie-stiefvater-wyscig-smierci.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-04-2017 o godz 19:10 Paulina11 dodał recenzję:
Z Maggie Stiefvater styczność miałam już przy okazji Króla kruków. Jakiegoś wielkiego szału nie ma, ale jest okay. Mimo wszystko, „Wyścig śmierci” bardzo chciałam przeczytać. Zaintrygował mnie opis, a i wykłada nowego wydania jest cudowna. A jak z wnętrzem? Równie dobre, czy może występuje przerost formy nad treścią ? Zapraszam do recenzji ;) Puck, a właściwie – Kate Connolly, nigdy nie pałała wielką miłością do wyścigów, tym bardziej nie po tym, co konie wodne zrobiły jej rodzicom. To przez nie Puck oraz jej bracia, Finn i Gabe zostali sami. Czasami jednak życie nie pozostawia wielkich wyborów i trzeba zrobić coś, czego nie chcemy. Mimo swojej niechęci, Kate będzie pierwszą w historii dziewczyną, biorąca udział w Wyścigu Skorpiona. Sean Kendrick jest czterokrotnym zwycięzcą Wyścigu. Jedyna osoba na Thisbie, którą konie naprawdę słuchają. Tym razem chłopak również zamierza się ścigać, jednak zmieniają się jego priorytety, a stawka jest inna niż zazwyczaj... Wyścig Skorpiona, to brutalny wyścig, odbywający się na początku listopada. Tylko jedna osoba może wygrać, ale niejedna – może zginąć. Ścigający nie jeżdżą na „normalnych” wierzchowcach, lecz na each uisce – koniach wodnych, które wyłaniają się z morza, gdy zbliża się listopad. Są to konie bardzo niebezpieczne, wręcz śmiertelnie groźne. A jednak każdego jedenastego miesiąca roku, odbywają się na nich Wyścigi. Nie skłamię mówiąc, że „Wyścig śmierci” spodobał mi się bardziej, niż Kruczy cykl. W tej książce bardziej podobała mi się narracja, jest pierwszoosobowa i mam wrażenie, że z nią Maggie radzi sobie lepiej. Narratorami są Puck i Sean, poznajemy bieg wydarzeń z punktu widzenia ich obojga, przez co możemy każdego z nich lepiej poznać. Bardzo ich polubiłam, z pozoru dzieli ich wiele, ale w rzeczywistości jeszcze więcej ich łączy. Oboje chcą wygrać wyścig, każde z nich, coś straci w razie przegranej, ale zwycięzca może być tylko jeden. Co prawda, niektórzy mogą się przyczepić do akcji. I trochę racji w tym jest, aczkolwiek nie w bardzo dużym stopniu. Rozkręca się powoli, stopniowo, ale jak dla mnie – nie nudno. Jest trochę rozlewu krwi, ale nie tyle, ile się spodziewałam. Sam Wyścig Skorpiona zajmuje... niecałe 20 stron. Mnie się ta książka podobała. Nie jest to może jedna z najlepszych, ale bardzo przyjemna. Miło spędziłam przy niej czas i wam z czystym sumieniem również polecam przeczytać. Wydaje mi się, że ta książka niesie ze sobą przesłanie. Przede wszystkim – że warto wierzyć, walczyć i nie poddawać się. Nawet jeśli wszystko się sypie – nie wolno tracić nadziei. Życie może nam rzucać kłody pod nogi, ale my zamiast się przed nimi zatrzymać, powinniśmy je przeskoczyć. Puck, jako pierwsza kobieta w historii Wyścigu, nie zniechęciła się docinkami facetów, wręcz można powiedzieć, że ją to bardziej zmotywowało. Jeśli więc szukacie jakiejś lżejszej fantastyki – przeczytajcie „Wyścig śmierci” ;)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-04-2017 o godz 00:23 KobieceRecenzje365 dodał recenzję:
„Jedni ścigają się, by wygrać, inni, by przeżyć...” Co roku, na początku listopada na wyspie Thisby odbywa się wyścig Skorpiona. Zawodnicy dosiadają dzikie wodne konie i próbują na nich dojechać do mety. Niektórym się to udaje, inni niestety giną. Niezwyciężonym zawodnikiem jest Sean Kendrick, który zna się na tych koniach jak nikt inny. Sean to nieustraszony i nie okazujący lęku młody chłopak, z którym życie nigdy nie obchodziło się lekko. Puck Connolly jest zupełnie inna, nigdy nie interesowały jej wyścigi i nigdy nie miała zamiaru w nich uczestniczyć. Jednak los nie pozostawił jej wielkiego wyboru i postanawiła zaryzykować i wygrać wyścig. Puck to pierwsza dziewczyna, która bierze udział w tym niebezpiecznym wyścigu. Kto wygra wyścig? Co połączy tę dwójkę bohaterów? Przekonajcie się sami. „Maggie Stiefvater to amerykańska pisarka i artystka, absolwentka historii. Zadebiutowała w 2008 roku powieścią Lament. Intryga królowej elfów, rok później wydała jej kontynuację Ballada. Taniec mrocznych elfów. Ogromną popularność przyniosły jej cykle Wilkołaki z Mercy Falls oraz Król kruków.” Na samym początku przyznam się Wam szczerze, że bałam się zabrać za lekturę tejże powieści, niedawno czytała książkę o podobnej tematyce i obawiałam się, że dostanę powtórkę z rozrywki. Na całe szczęście moje obawy się w ogóle nie potwierdziły, a „Śmiertelny wyścig” to świetna, wciągająca powieść, która pochłonęła mnie i wciągnęła w głąb fabuły. Nie będę się rozpisywać o czym dokładnie jest ta powieść, bo pisałabym bez końca, ale zapewniam Was, że to książka, którą każdy fan fantasty powinien przeczytać, bo ja jestem nią zachwycona i na pewno przeczytam inne książki autorki. Na pewno jest to powieść, która mimo swojej prostoty zmusza czytelnika do refleksji nad własnym życiem i nad tym, czy jest w naszym życiu coś takiego, co skłoniłoby nas do poświęcenia własnego życia, ja znalazłam taki powód i każdy z bohaterów go ma. Dla Puck to jej być albo nie być, a dla Seana to walka o najważniejszą istotę w jego życiu. Zapewniam Was, że wyścig Skorpiona to nie zabawa, to walka na życie i śmierć, z której mało kto wychodzi cało. Głównym atutem tej powieści są bohaterowie, tak inni od wszystkich, których spotkałam w dotychczasowych przeczytanych książkach. Pełnokrwiści, bardzo złożeni, wręcz fascynujący, którzy nie powielają znanych mi schematów. Polubiłam ich już na samym początku i z zapartym tchem obserwowałam jak rozwinie się ich znajomość. „Wyścig śmierci” to naprawdę świetna powieść, która pochłania już od pierwszej strony. Jest to powieść pełna krwi, pełna śmierci, ale także pełna miłości i oddania Gorąco polecam! Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Foksal.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
25-04-2017 o godz 16:45 Miasto Książek dodał recenzję:
Pierwszy listopada to dla jednych dzień zwycięstwa i sławy, dla innych to dzień straty i żałoby. To dzień Wyścigu Skorpiona, a tam wszystko jest możliwe. On jest od czterech lat niezwyciężony. Ona nigdy nie chciała brać w tym udziału. Dwoje ludzi, którzy przeszli w swoim życiu wiele, a jeszcze więcej przed nimi. Tutaj wszystko jest możliwe, choć każdy uważa inaczej... "- Nie zamierzam być twoim słabym punktem. Teraz patrzy na mnie. - Na to już za późno, Puck." Maggie Stiefvater to druga autorka po Sarah J. Maas , której książki podobno są fenomenalne, a każda kolejna jest jeszcze lepsza. Chyba najbardziej jej znana seria, to Król kruków, (który chce przeczytać!). Moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki i powiem szczerze, że był to dość średni początek. Ale zacznijmy od początku. Książka zapowiadała sie naprawdę ciekawie. Konie wynurzające sie z wody, wielkie bestie, które każdy chciałby mieć. Niebezpieczne, zabójcze ale i cudowne gdy się je okiełzna. Wyścig, który jest najważniejszym wydarzeniem w roku, a jednocześnie taki niebezpieczny. Tutaj miało stać się wszystko... Do książki podeszłam z entuzjazmem i ciekawością. Początek mnie wciągnął i chciałam poznać wyspę jak najlepiej. Cały czas główny wątek to oczywiście wyścig, ale też przyjaźń i problemy głównych bohaterów. Jednak ja cały czas czekałam na ten wyścig. Książka na prawie 500 stron, a wyścig był na ok. 460... Rozumiecie mój ból? Prawie całą książkę czekałam na wyścig, a dostałam go na samym końcu i trwał może z 5 stron? Naprawdę sądziłam, że to będzie coś bardziej ekscytującego. "Są chwile, które zostają w pamięci na całe życie, są też takie, które spodziewamy się zapamiętać, jednak tak się nie dzieje." Nie powiem, powieść ma ten swój nietypowy klimat. Mała wysepka, każdy zna każdego i nic przed nikim się nie ukryje. Okres przygotowawczy na wyścigu to najbardziej śmiercionośny czas. Co chwila ktoś umierał i szczerze powiem, trudno było mi przewidzieć, co sie stanie dalej. Co zdecydowanie jest na plus. Bohaterowie, cóż.. polubiłam ich, jednak to wszystko, żadnych głębszych emocji nie odczułam. Podobała mi się oczywiście postawa Puck, która nie poddała się i nie pozwalała sobą pomiatać. Podobało mi się przywiązanie Seana do Corra. Tak to były świetne detale, które kształtowały bohaterów. Jednak z żadnym się nie utożsamiłam, ani nie znalazłam tu książkowej miłości. Kurcze, po tym co napisałam czuję, że aby na tą powieść narzekam. Naprawdę wierzcie mi, książka nie jest zła. Przyjemnie się ją czytało. Opisy nie były jakoś szczególnie przynudzające. Jednak spodziewałam się czegoś innego. No ale cóż, może za wiele oczekiwałam?
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
21-04-2017 o godz 17:13 Julia K. dodał recenzję:
Dla wielu z nas pojęcie "rodzina" równoznaczne jest z całym bożym światem. Nie wyobrażamy sobie życia bez mamy, która codziennie budzi nas o 6 rano i zrywa z naszego ciała pościel, bo znowu nie chcemy wstać z łóżka. Bez taty, który woła nas z dołu, żebyśmy poszli z nim do garażu obejrzeć nowe dzieło, które wyszło spod ręki tego zapalonego Pana Robótki. Za rodzeństwem też byśmy tęsknili, bo mimo to, że czasami zjedzą coś słodkiego, co należało to nas, albo jesteśmy zmuszeni oddać im swój większy pokój. Co więc zrobiłby każdy z nas, gdyby tych osób zabrakło? Domem Kate Connolly od zawsze była i na zawsze będzie wyspa, na której urodziła się i wychowała. Miasto, w którym mieszka, emanuje inną energią od wielkich metropolii Ameryki. Każdy każdego zna, wiedzą o sobie wszystko. Mieszkańcy żyją jazdą konną, chociaż nie w zwykły, stałolądowy sposób. Na wyspie (a właściwie w morzu) mieszkają each uisce, ogromne konie wodne, które dosiadają tylko śmiałkowie. Konie te są bowiem niebezpieczne, potrafią jednym ruchem rozszarpać komuś gardło i pohasać spokojnie z powrotem do wody. Co roku, wraz z nadejściem listopada, na wyspie organizowany jest Wyścig Skorpiona. Rywalizacja jest zacięta, a niektórzy jeźdźcy są gotowi posunąć się do haniebnych czynów. Sean Kendrick kompletnie nie wdraża się w ducha rywalizacji, startując w Wyścigu bardziej dla uczczenia pamięci swojego ojca niż dla wygranej. W tym roku ma jednak cel - tak samo jak rudowłosa Connolly, która, nie dość, że jest pierwszą kobietą biorącą udział w zawodach, ale też startuje na zwykłej klaczy Dove. Jeśli nie wiecie, jestem wielką fanką "Króla Kruków" Maggie Stefvater (taaak, taka ze mnie fanka, a nie tknęłam jeszcze drugiego tomu). Ucieszyłam się, kiedy miałam możliwość przeczytania kolejnej książki tej fantastycznej autorki. Mimo tego, że Kruczy Cykl zachwyca mnie milion razy bardziej, tej książce też nie brakuje plusów. Styl pisania jest jednym z nich, choć tutaj muszę przyznać, że bardziej zachwycił mnie we wcześniej wspomnianej powieści. Z tego co mi wiadomo, "Wyścig Śmierci" ukazał się pierwszy, także nic dziwnego, a wręcz cieszę się, że język okazał się w tej książce słabszy, bo to znaczy, że autorka cały czas się rozwija. Jej kreacja bohaterów to rzecz, którą najbardziej sobie w niej cenię, także i tu nie mogło zabraknąć kilka słów pochwały. Sean i Puck są bardzo unikatowymi, o ściśle określonym charakterze postaciami, o uwypuklonych niektórych cechach, aby jeszcze bardziej podkreślić ich rolę w całej książce. Niektórym może się to podobać, niektórym wręcz przeciwnie, ja jestem jak najbardziej za. Cały ten wyspiarski klimat również bardzo mnie do siebie przekonał, to, jak wszyscy się tam znali w ten dobry i ten zły sposób. Dodatkowo autorka bardzo dobrze ukazała trudność relacji rodzinnych, czy też to, że niektóre dobre osoby potrafią zrezygnować z rzeczy naprawdę ważnych dla ukochanej osoby. Pokazuje, jak bardzo można zżyć się ze zwierzęciem. Żeby nie było, że mówię w samych superlatywach - trochę ponarzekać trzeba. Niektóre postacie były niezwykle wkurzające i przez nie irytowałam się przez cały czas czytania. Rozumiem, że trzeba powtykać trochę czarnych charakterów, ale kurczę, nie tak, żeby zirytować czytelnika. Dodatkowo, co jest chyba największą zarazą jaka może spotkać książkę, czyli akcja rozgrywająca się w tempie ślimaczego spaceru. Wszystko usłane jest tą otoczką Wyścigu, jakie to niebezpieczne, bla, bla, bla, ale taka prawda, że tego tam prawie nie ma i wcale nie jest on taki przerażający. Słowem podsumowania, warto poczytać jako czytadło zapychające wolny czas, warto dla bohaterów i stylu pisania, ale niekoniecznie dla rozgrywającej się tam akcji. Więc jak najbardziej polecam, jeśli nie nastawicie się na wybuchy i dużo krwi. Będzie tylko odrobinka krwi.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
21-04-2017 o godz 16:09 Ewelina Anna Chojnacka dodał recenzję:
Moja opinia: *** Wszystko co mam... To nadzieja. Wszystko czego pragnę... To zwycięstwo. A jedyne co jest... To ulotna szansa. Jeśli się odważę - być może wygram. Jeśli się zawacham - z pewnością przegram. Ta decyzja... Należy wyłącznie do mnie. Ta walka... Jest bitwą na śmierć i życie. Ten wyścig... Jest nadzieją na moje lepsze i nowe jutro. Czy jestem gotowa stawić czoła przeznaczeniu? - I tak, i nie. Czy pokonując strach wygram szczęście? - Nie wiem, ale taką mam nadzieję. *** Fabuła: Z twórczością Pani Stiefvater, po raz pierwszy miała do czynienia czytając cudowną i pełną wrażeń serię "Drżenie". Już wtedy moje serce została otulone przez nietuzinkową magię przygody oraz przez siłę szczerej miłości. Ta wilcza historia była dla mojej duszy niczym czekoladowy tort dla mojego spragnionego słodkością żołądka. Po prostu, coś niesamowitego :) A jeśli chodzi o nowe dziecko literackie Pani Stiefvater, to muszę przyznać, że ta niepozorna świeżynka, dała nieźle popalić moim zakręconym emocją. Fabuła książki okazała się nieziemsko dynamiczna, pełna niespodziewanych zwrotów akcji i nutki okrutnej grozy. Świat, który stworzyła autorka jest pełen bólu, śmierci, ale i także szczypty nadzei. W końcu... Wyspa Thisby, nie należy do krainy mlekiem i miodem płynącym. Ta niezwykła wyspa, ukrywa w swoich wodach pewną mroczną tajemnice. Śmiercionośne konie wodne, które ukrywają się w głębinach morza, mogą dać Ci zarówno bogactwo, jak i wieczne potępienie. A organizowany na wybrzeżu wyspy "Wyścig Skorpiona" zdecyduje... Czy dosięgnie cię chwała, czy może gorzki smak śmiercionośnej porażki. Styl: Styl autorki jest według mnie bardzo charyzmatyczny, plastyczny i co najważniejsze niezwykle wciągający. Ta historia, to prawdziwa bomba wrażeń i emocji. Budzi w nas nie tylko zaciekawienie, ale i również pewne napięcie, które chcąc czy nie, nie pozwala czytelnikowi na oderwanie się o tej niebezpiecznej historii. Bohaterowie: Uwielbiam ich! Są oni pełni emocji, wewnętrznej magii oraz nietuzinkowej charyzmy, która przyciąga do siebie czytelnika niczym literacki magnes. I jestem pewna, że ani tobie, ani też nikomu innemu na tym świecie, nie udałoby się przejść obojętnie wobec tej gorzko-słodkiej historii. Bowiem jej bohaterowie to postacie, które potrafią swoją osobowością budować nie tylko klimat strachu i przerażenia, ale i także słodką aurę ulotych tajemnic. Szata graficzna: Okładka książki "Wyścig śmierci" jest według mnie piekielnie urzekająca. Pełna wewnętrznego ognia... Nutki szaleńczej dynamiki... Oraz smaku dzikiej wolności. I ten ognisty koń... To coś naprawdę niesamowitego! Swoją kreatywnością oraz wewnętrznym pięknem, potrafi przyciągnąć do siebie nie tylko wzrok czytelnika, ale i także jego serce. Zwłaszcza, że to przepiękne zwierzę od dawna kojarzy się nam ludziom z symbolem pierwotnej wolności - dzikiej, niepohamowanej i pełnej ognistej pasji. Podsumowanie: "Wyścig śmierci" to pełna niespełnionych marzeń, krwawej walki i śmiertelnej pasji historia, która pochłonie Cię niczym tornado w wirze nietuzinkowej przygody. Ta książka... To po prostu niesamowity galop emocji, który zdepcze twoje myśli milionami pytań i niemych odpowiedzi. To także szczypta niezapomnianych wrażeń oraz nutka ulotnej nadziei, która niczym światełko w mroku, nada naszemu życiu barw kolorowej tęczy.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-04-2017 o godz 10:01 redgirlbooks dodał recenzję:
Listopad w Thisby, to dla mieszkańców krwawy miesiąc. Na wyspie jak co roku odbywa się Wyścig Skorpiona. Jeźdźcy, głównie mężczyźni dosiadają morskich koni. Eich Uisce, są równie piękne, co niebezpieczne. To nieprzewidywalne potwory, którym nie można ufać. Nie odwracaj się do nich plecami, bo w każdej chwili pozbawią Cię ręki, lub życia. Morskie konie słyszą zew morza, które je do siebie wzywa. Dla jeźdźców ta pieśń może okazać się zgubieniem, gdyż eich uisce zrobi wszystko by wrócić do swojego środowiska. Nieodłączną częścią wyścigu, jest chaos i krew. To walka na śmierć i życie. Udział w wyścigu Skorpiona, wymaga niesamowitej odwagi, bo rzadko komu udaje się dotrzeć na metę. Kate Conolly mieszka na wyspie wraz z dwoma braćmi, Gabe i Finnem. Kilka lat temu trójka rodzeństwa została podwójnie osierocona za sprawą eich uisce. Na Thisby jest dużo samotnych matek, ale rzadko zdarza się, aby przez jedną krótką chwilę stracić jednocześnie obu rodziców. Kate, czasem jest niesprawiedliwa dla obu braci, ale zrobiłaby dla nich wszystko. Kiedy jej starszy brat Gabe oświadcza, że wyprowadza się na stały ląd, dziewczyna za wszelką cenę chce zrobić wszystko, aby go zatrzymać. Wraz ze swoją klaczą, która jest lądowym koniem zgłasza się do Wyścigu Skorpiona. Wszyscy mieszkańcy wyspy odradzają jej takiego kroku, ale dziewczyna nie walczy tylko o brata. Stawką jest również dom po rodzicach, który trzeba spłacić. Dziewczyna nie chce go stracić, a tym bardziej nie chce, aby Finn był zmuszona do robienia czegoś, czego nie lubi. Wygrana w wyścigu zapewni jej dużo pieniędzy za sprawą których spłaci dom po rodzicach. Dziewiętnastoletni Sean Kendrick jest chlubą wyspy. Mówi się, że nikt nie ma takiej ręki do eich uisce, jak on. Każdego roku startuje w Wyścigu Skorpiona i co rok wygrywa. Sean pracuje w stajniach Malverna odkąd skończył trzynaście lat. Trenuje morskie konie i przygotowuje je do sprzedaży. Kocha te stworzenia pomimo tego, że wie, iż są potworami. Jednak jego ukochanym eich usce jest Corr. Niesamowicie piękny i szybki koń, na którym chłopak co rok wygrywa wyścig. W tym roku Sean również bierze w nim udział. Jednak tym razem walczy o coś, co jest mu najdroższe. Jeśli wygra będzie miał dość pieniędzy, aby wykupić Corra i wrócić z nim do rodzinnego domu. Czy Kate ma szansę zwyciężyć na swoim koniu, kiedy będą otaczać ją niebezpieczne morskie stworzenia? Czy Sean będzie miał szansę na powrót do rodzinnego domu wraz ze swoim ukochanym eich usce? Kto zwycięży? Na początku nie mogłam wgryźć się w te powieść. Byłam jej bardzo ciekawa, ale początek był dość monotonny. Później akcja zaczęła nabierać dynamiki, a ja byłam już nieźle wkręcona w czytanie. Autorka wykorzystała niesamowitą historię. Jest to mieszanka, którą uwielbiam najbardziej: konie i legenda. Podobało mi się w tej książce, jak autorka przedstawiła relację pomiędzy Kate, a jej rodzeństwem. Było widać, że bardzo ich kocha i poświęciłaby dla nich nawet własne życie. I chociaż czasem główna bohaterka mnie denerwowała, bo była niekiedy wobec nich niesprawiedliwa, to nie da się nie doceniać jej za poświęcenie i odwagę. Dla mnie już samo mieszkanie na tej strasznej wyspie jest swego rodzaju odwagą. Niesamowitą dla mnie rzeczą w tej książce była więź, jaka wytworzyła się pomiędzy Seanem, a Correm. Owszem taka istnieje również pomiędzy Kate i Dove, ale jednak chłopak i jego eich usce zafascynowali mnie najbardziej. Autorka wplotła w fabułę również miłość pomiędzy bohaterami. Na początku obydwoje siebie znosili, ale wspólne treningi i przypadkowe spotkania zbliżają ich do siebie. Ich miłość rozkwitała bardzo powoli. Była jak cienka nić, która z czasem, niespodziewanie dla nich samych przeobraziła się w coś trwalszego. Ta miłość nie była wysunięta na pierwszy plan. Została potraktowana jak winorośl, która jedynie oplatała fabułę. ''Wyścig śmierci'' nie jest słodką i ckliwą historią o miłości i koniach. To opowieść pełna przemocy i okrucieństwa. O życiu na wyspie pełnej niebezpieczeństwa, na której ludzie poświęcają życie dla zabawy. Czy dla głupoty? Oceńcie to sami. Autorka pokazuje nam, że warto walczyć o to, co kochamy. Poświęcenie i miłość, często kierują naszymi poczynaniami, ale w niektórych sytuacjach potrzeba zachować zimną krew. Bohaterskie czyny wymagają sporej odwagi. Maggie Siefvater lekkim piórem poprowadziła nas poprzez książkę, sprawiając, że pomimo przerażającej historii nie miałam problemu z jej odbiorem. Moim zdaniem warto po nią sięgnąć. Jako miłośniczka fantastyki, koni i legend, ta książka trafiła we mnie. Jeszcze nie raz do niej wrócę.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
09-04-2017 o godz 21:06 Tysiąc Żyć Czytelnika dodał recenzję:
Skoro premiera tej książki zbliża się wielkimi krokami, to stwierdziłam - co mi tam. Mam stare wydanie, to przynajmniej sobie przypomnę, co to za powieści mi się na półce kurzą. Czytałam 'Wyścig śmierci' zaraz po pierwszym wydaniu, czyli było to jakieś pięć lat temu. Potem odstawiłam go na półkę, lecz pozostał w mojej pamięci. Co zapamiętałam? Że to fantastyczna, często mroczna, a jednak - cudowna książka. 'Jest pierwszy dzień listopada, więc dzisiaj ktoś umrze.' Zakończątek Ach, wcale się nie dziwię, że mi się tak podobało. Wręcz przeciwnie, właśnie po raz drugi mam przez tę książkę kaca książkowego. Chciałabym nade wszystko przeczytać kontynuację, ale nie mam na co liczyć, skoro od tylu lat się nie pojawiła. Cóż, nie będę się smucić, wystarczy mi wspaniałe zakończenie. Och, ono było wspaniałe. Jeśli czytacie i nie jesteście pewni tej przygody, to zakończenie was przekona. Wzruszyło mnie niesamowicie, chociaż było swego rodzaju zakończeniem 'otwartym'. Ech, to chyba jedyne tego typu zakończenie, które jednocześnie rozwiązywało wszystkie problemy, sprawiało, że się w nim zakochałam i zostanie w moim sercu na dłuuugi czas. Ale zdradzę wam jedno - głównie dla wspaniałych zakończeń warto czytać. Miłobrak Wspomniałam o cuuuuudnym zakończeniu, więc reszta książki musiała być beznadziejna. Cóż, i to ten 'problem', bo wcale taka nie jest. Cała książka jest jedyna w swoim rodzaju. Zdecydowanie jest idealną propozycją dla osób, które nie lubią nachalnego wątku miłosnego. Tutaj, rzeczywiście jeśli go chcemy, to musimy się doszukiwać. Oczywiście, że byłam w stanie się zakochać w Seanie. Kto by nie mógł? Jednak rzeczywiście, nie jest tak, że Puck i on się poznają, bum, miłość i do łóżka. Na tych niecałych pięciuset stronach miał miejsce zaledwie jeden pocałunek. I to w policzek. Żadnych czułych słówek, zero słodzenia. Główni bohaterowie mięli wystarczająco wątpliwości, co do siebie nawzajem i otaczającego ich świata. Wszystko działo się tak, jak nakazywał klimat wyspy. Ponad to mamy ukazaną świetną przygodę. Naprawdę już dłuuugo nie czytałam książki, która opierałaby się na wydarzeniu, gdzie miało ono być wątkiem kulminacyjnym, a byłaby ona tak cudowna i pełna akcji. To pierwsza książka, którą czułam w kościach. Podczas czytania tak mocno wszystko przeżywałam, że moje ciało postanowiło przeżywać razem ze mną. Nigdy jeszcze nie udało mi się powieści przeżywać aż tak. Zakończbuła Czyli słów parę o fabule i zakończenie. Fabuła jest genialnie wymyślona. Połączono parę schematów, o wyścigach konnych, miłości nastolatków i przygodowy, a wyszło z tego coś nowego i do tego fantastycznego. Kończąc, dam 9/10. Naprawdę porwał mnie ten świat i z chęcią bym go każdemu poleciła. Nawet nauki na temat lojalności można się doszukać. Ach, cudowna książka z gatunku literatury młodzieżowej. Podobnej szuka się jak igły w stogu siana, naprawdę. Całą recenzję przeczytasz na: http://tysiac-zyc-czytelnika.blogspot.com/2017/04/przedpremierowo-128-wyscig-smierci.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
09-04-2017 o godz 19:30 Małgorzata Korba dodał recenzję:
Przed oczyma mamy cudowny świat fantasy. Znajdujemy się na mało znanej wyspie pośród wzburzonych fal oceanu. Wkoło panuje niebezpieczeństwo - w każdej chwili z wody mogą wynurzyć się krwiożercze konie. Niebawem odbędzie się wyścig, w którym udział bierze czterokrotny zwycięzca Sean oraz po raz pierwszy kobieta - Puck. Przed przeczytaniem pomyślałam - cud malina. Tematyka koni i odrobina magii - nic dodać, nic ująć. W książce poznajemy też losy dwójki bohaterów, którzy z pozoru są całkiem odmienni, ale wkrótce okazuje się, że wiele ich łączy. Oboje kochają zwierzęta i chcą zwyciężyć w wyścigu. Ich historia jest głównym wątkiem tej książki, a sam tytuł czy mroczne zawody to jedynie tło dla niej, bowiem "Wyścig Śmierci" tak naprawdę nie jest o each uisce. Akcja książki nie roi się od zwrotów wydarzeń, ale nie przynudza i to jest najważniejsze. Potrafi naprawdę wciągnąć i zamknąć czytelnika w swoich szponach i nie wypuścić go, dopóki nie skończy czytać. W trakcie rozdziałów zostały wplecione różne wątki poboczne dotyczące zmagania głównych bohaterów, które świetnie prezentuje dwuosobowa narracja. Uważam, że autorce całkiem zgrabnie udało się połączyć to w jedną spójną całość. Bohaterowie "Wyścigu Śmierci" czyli Kate Puck Connolly oraz Sean Kendrick to jak już wcześniej wspomniałam całkiem inne osobowości, które aczkolwiek łączy jedna bardzo ważna kwestia - zwycięstwo w wyścigu. I właściwie od tego wydarzenia wszystko się zaczyna, wszystko się zmienia. Dziewczyna z kruchej, niepewnej i słabej zamienia się w silną, stanowczą i waleczną. Chłopak z odizolowanego, samolubnego i flegmatycznego we wrażliwego, dobrego i opiekuńczego. Ona - potrafi naprawić stosunki z rodziną. On - odciąć się od przeszłości. Moim zdaniem tych bohaterów nie da się nie polubić, może nie do końca da się z nimi zżyć, ale na pewno są to pozytywne postacie. Muszę przyznać, że Maggie Stiefvater wykreowała bardzo ciekawe postacie, które niezwykle ubarwiają tę książkę. Wyścig Śmierci to książka wprost ze snów. Opowieść o niełatwym dążeniu do celów z magiczną nutką morskich koni, która z pewnością niejednemu czytelnikowi się śniła. Umiarkowane tempo, troszkę mitologii, oryginalność oraz przeplatanie się rzeczywistości z fantastyką to mieszanka, którą uwielbiam i polecam wszystkim molom. "Wyścig Śmierci" potrafi wciągnąć i zapisać się w kronikach naszej wyobraźni na dłuższy czas. Polecam gorąco! A w szczególności młodzieży oraz wielbicielom gatunku fantasy. Recenzja pochodzi z http://filizanka-ksiazkoholika.blohspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Załaduj więcej recenzji Pokaż mniej recenzji

Dostawa i płatność

Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

TERMIN ZWROTU

14 DNI

Z KARTĄ

30 DNI

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Wszystko razem Brashares Ann
35,99 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Tu i teraz Brashares Ann
31,49 zł
34,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Grzesznik Stiefvater Maggie
35,99 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Ocalona Duncan Alexandra
35,99 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Bez końca Bedford Martyn
35,99 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Zodiak. Tom 1 Russell Romina
35,99 zł
39,99 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Prawdodziejka Dennard Susan
32,99 zł
36,90 zł
strona produktu - rekomendacje Grzesznik Stiefvater Maggie
35,99 zł
39,99 zł
strona produktu - rekomendacje Język cierni Bardugo Leigh
31,49 zł
39,00 zł
strona produktu - rekomendacje Psy Stratton Allan
31,49 zł
34,99 zł
strona produktu - rekomendacje Tytany Scott Victoria
30,99 zł
34,90 zł
strona produktu - rekomendacje Green Blood  
24,99 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanych

Pobierz aplikację

Newsletter

Zapisz się i nie przegap okazji

Adres e-mail został dodany. Dziękujemy.

Pobierz aplikację

partnerzy logistyczni:

logo poczty polskiej logo DHL logo UPS

operator płatności:

należy do:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50 Czynne całą dobę
+48 22 462 72 50 Czynne całą dobę