Dzieląc opowieść o upadku rodziny Compsonów pomiędzy trzy dramatis personae i obserwatora zewnętrznego, autor narzucił czytelnikowi rolę śledczego. Poszukując nici sensu w pełnych wściekłości i wrzasku sprzecznych relacjach, musi się on zmierzyć z ich subiektywnością, zakłamaniami, nieskładnością i zacieraniem się chronologii. Powoli jednak wyłania się z nich przejmujący obraz naznaczonej iście antycznym fatum rodziny, obraz tym bardziej przekonujący, że prawdziwy jedynie w monologu idioty.