Fragment
Czytaj
Wojny alchemiczne. Tom 2. Powstanie - Tregillis Ian

Wojny alchemiczne. Tom 2. Powstanie (okładka miękka)

Inne wydania: Cena:
okładka miękka 29,93 zł
Ilość:
szt
Cena:
29,93 zł
39,90 zł
Oszczędzasz:
9,97 zł (25%)
Dostawa:
od 0,00 zł
Dodaj do koszyka
lub
Zaloguj się i kup
Wysyłamy   w  24h
Produkt sprzedawany
i dostarczany przez empik
dostępność w salonie empik
Dodaj do schowka

Opis

Nowy wielki talent!
George R.R. Martin

Idą mechaniczni!
Powtarzam!
Metal na murze!

Odrodzony w ogniach zniszczonej Wielkiej Kuźni Jax rozpoczyna życie jako wolny klakier. Z wyzwoleniem wiąże się jednak ogromne brzemię. Jax pragnie wolności dla swoich mosiężnych braci i sióstr. Nadziei upatruje w na poły legendarnej królowej Mab i jej mitycznej arkadii ukrytej gdzieś daleko na północy kontynentu.

Berenice pełniła funkcję Talleyranda – szpiegmistrzyni, bohaterki dziesiątków opowieści, herosa ludu Nowej Francji. A potem popełniła błąd… Została wygnana z kraju i pochwycona przez drakońską sekretną policję zegarmistrzów. Choć jej dni zdają się policzone, nadal zamierza za wszelką cenę dążyć do odmienienia losów wojny.

Mosiężny Tron planuje znów najechać francuskie ziemie. Ostatnim bastionem Francuzów jest dotąd niezdobyta twierdza Zachodniej Marsylii. Właśnie tu do obrony przygotowuje się kapitan Hugo Longchamp. Zadanie ma wyjątkowo trudne, bo naprzeciw niestrudzonej armii mechanicznych żołnierzy może wystawić jedynie znękane i nieprzetestowane oddziały złożone w większości z kupców i rzemieślników. Sytuacja dawno nie była tak beznadziejna.

Kontynuacja „Mechanicznego” Iana Tregillisa.
„Powstanie” to drugi tom epickiej opowieści o bezkompromisowej wojnie i krętej drodze ku wolności.
Trzeci tom serii – „Wyzwolenie” - ukaże się już jesienią 2017 roku!

Dane szczegółowe

Tytuł: Wojny alchemiczne. Tom 2. Powstanie
Tytuł oryginalny: The Rising. The Alchemy Wars. Book Two
Seria: Wojny alchemiczne
Autor: Tregillis Ian
Tłumaczenie: Czartoryski Bartosz
Wydawnictwo: Wydawnictwo SQN
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Ilość stron: 432
Numer wydania: I
Data premiery: 2017-03-15
Rok wydania: 2017
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 210 x 35 x 135
Indeks: 20906689

Recenzje

Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,8
5
13
4
4
3
0
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
13 recenzji
24-04-2017 o godz 04:31 Mechaniczna Kulturacja dodał recenzje:
Po zniszczeniu Wielkiej Kuźni i zdradzie Francuzów wona pomiędzy tymi pierwszymi a potężną Holandią zdaje się być nieunikniona. Przerażająca armia mechanicznych zbliża się do niezdobytej twierdzy Zachodniej Marsylii. Wyzwolony klakier Jax, przebiegła Berenice i zdeterminowany kapitan Longchamp zrobią wszystko, by powstrzymać zagładę. Na polski rynek wkroczyła druga odsłona popularnego cyklu "Wojny Alchemiczne" autorstwa Iana Tregillisa. Po rewelacyjnie przyjętym pierwszym tomie (Mechaniczny), sytuacja polityczna w alternatywnej Europie zaczyna grozić zawaleniem dotychczasowego porządku. Tymczasem na horyzoncie zaczyna majaczyć nowa siła, której nikt dotychczas nie brał pod uwagę - mechaniczni. Podobnie jak to było w przypadku pierwszego tomu, tak i w Powstaniu w dalszym ciągu śledzimy fabułę z perspektywy trzech równorzędnych bohaterów, wspomnianych Jaxa, Berenice i Longchampa. Ten pierwszy, będąc mechanicznym, zyskał wolną wolę. Po wydarzeniach z pierwszej części, Jax trafia do tak zwanej Nibylandii, w której spotyka więcej jemu podobnych kreatur, którym przewodzi bezwzględna i pokraczna królowa Mab. Z kolei Berenice, w dalszym ciągu na wygnaniu, zostaje schwytana przez Gildię. Rezolutna bohaterka dzięki fortelowi zamierza pokrzyżować plany Francuzów. Dużo miejsca jednak poświęca autor Longchampowi, który za swoje zasługi został podniesiony do rangi kapitana. Czeka go jednak najtrudniejsze i być może ostatnie zadanie w karierze - musi obronić Zachodnią Marsylię a do dyspozycji ma w większości zbieraninę niewyszkolonych mieszkańców. Powstanie to brawurowa kontynuacja nowo rozpoczętego cyklu Tregillisa. Autor ponownie z wyczuciem rozkłada akcenty w fabule, z jednej strony kreśląc dynamiczną akcję i budując napięcie, z drugiej nie rezygnując z poważniejszych zagadnień na temat istoty człowieczeństwa, czy moralnej postawy wobec sztucznych istot. Postępuje nawet o krok dalej, wzbudzając u wyzwolonego Jaxa myśli dotyczące jego ewentualnego zbawienia. Ponadto dochodzą tu kwestie modyfikacji ciała, z których wynika pytanie - co świadczy o naszej wyjątkowości, osobowości oraz co z nas zostanie po wymianie komponentów ciała. Ci, którym przypadł do gustu pierwszy tom tego cyklu, z pewnością się nie zawiodą, bowiem w Powstaniu Tregillis pozostaje wierny obranej przez siebie drodze i nie eksperymentuje dużo ani z treścią, ani z formą. Przede wszystkim skupia się na historii i jej rozwinięciu, zwiększając nieco dynamikę oraz wprowadzając więcej akcji, która może się skumulować w kolejnym tomie. Tym z kolei, którzy jeszcze nie mieli okazji czytać "Wojen Alchemicznych", pozostaje mi jedynie gorąco polecić obie dotychczasowe pozycje, na które składa się intrygujący, alternatywny i steampunkowy świat, wyraziści bohaterowie i wciągająca fabuła. To kawał angażującej rozrywki. http://www.mechaniczna-kulturacja.pl/2017/04/ian-tregillis-powstanie-recenzja.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-04-2017 o godz 07:56 Triskel dodał recenzje:
Niemoralne i niebezpieczne działania człowieka mające na celu dorównanie bogom, nie mogą skończyć się dobrze. Rozbuchany do granic możliwości postęp technologiczny sprawia, że ludzkość dostaje w swoje ręce potęgę wcześniej nieznaną. Człowiek tworzy mechanicznych służących na swoje podobieństwo i rozkazuje im niewolniczą służbę. Jednak w mechanicznych sercach klakierów rozgorzał bunt, którego już nie sposób powstrzymać. Wojna o wolność dla mosiężnych braci i sióstr nadciąga. Nadchodzi czas zrzucenia wrzynających się boleśnie kajdan. Konflikt pomiędzy Francją i Holandią pochłania coraz więcej ofiar. Mosiężny Tron po raz kolejny zamierza najechać francuskie ziemie, doprowadzając tym samym do zaostrzenia zmagań wojennych. Jax dostaje drugie życie w ogniu zniszczonej Wielkiej Kuźni, co sprawia, że jeszcze bardziej chce uwolnić pozostałych klakierów. Berenice zostaje pochwycona przez zegarmistrzów, utrudniając i tak niełatwą sytuację głównych bohaterów. Jax swoje płonne nadzieje upatruje w mitycznej i legendarnej królowej Mab, która ma bytować gdzieś na północy kontynentu, w potężnej arkadii. „Wojny alchemiczne” są cyklem, który czyta się niemal jednym tchem i z niecierpliwością wyczekuje kolejnego tomu. Przygody Jaxa i Berrenice potrafią zaciekawić, sprawiając, że wsiąkniemy w nie od pierwszej do ostatniej strony. Zmagania pomiędzy Francją i Holandią zostały ukazane z rozmachem i pomysłem, za co należą się autorowi duże brawa. Tajemnice klakierów zostały w tym tomie trochę rozwiane, co mi osobiście bardzo przypadło do gustu. Całość czyta się bardzo szybko i ciekawie, nie nudziłem się ani przez moment tej fascynującej lektury. Zaskakująca akcja potrafi trzymać napięcie, a wątki fabularne zostały zręcznie przedstawione. Klimat powieści jest niepowtarzalny, zapadający na długo w pamięci, a filozoficzne, jak i technologiczne zagadnienia nie raz potrafią zmusić do myślenia. „Powstanie” jest udaną kontynuacją, zawierającą wiele ciekawych bohaterów oraz niesztampowych zwrotów akcji. Trzeci tom zatytułowany „Wyzwolenie” jest już w przygotowaniu, dając fanom cyklu zapowiedź kolejnej, znakomitej lektury. Ian Tregillis stworzył wciągającą powieść, którą czyta się z nieukrywaną przyjemnością. Świat został stworzony z pomysłem i dbałością o szczegóły, bohaterowie z krwi i kości potrafią zaskoczyć swoimi losami, a religia i wiara dodają całości niepowtarzalny, mocny klimat. Jak najbardziej polecam. http://fantasy-bestiarium.blogspot.com/2017/04/powstanie-ian-tregillis.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-04-2017 o godz 02:09 Ania Kotlewska dodał recenzje:
Wyobraź sobie moment, w którym od pierwszego wejrzenia zakochujesz się w danej książce. Od samego momentu ujrzenia jej okładki wiesz, że będzie czymś niesamowitym i wprost nie możesz się oprzeć, aby po nią sięgnąć. W końcu przychodzi ten długo oczekiwany dzień, możesz się z nią zapoznać. W pełni delektujesz się każdą chwilą spędzoną podczas lektury, ponieważ całkowicie spełnia ona twoje oczekiwania. Potem przychodzi koniec. Zwiastuje oczekiwanie na kolejny tom przygód bohaterów, którzy zawładnęli twoim sercem. Tak, niekiedy oczekiwanie na dalszy ciąg to istna katorga. Umysł sam rwie się do tworzenia własnych wersji tego, co mógł napisać autor i czy na pewno czegoś nie sknocił. Na szczęście w większości przypadków nasza ciekawość zostaje zaspokojona całkiem szybko. Wydaje mi się, że tak przynajmniej jest w przypadku serii o Wojnach Alchemicznych - nieco ponad pół roku oczekiwania. Czy było warto? Owszem. Po zniszczeniu Wielkiej Kuźni w Nowym Amsterdamie, bohaterowie obierają całkowicie odmienne kierunki. Udający zwykłego klakiera, Jax, zostaje wcielony do armii zmierzającej na oblężenie twierdzy Nowej Marsylii. Jednak jest to tylko przykrywka - tak naprawdę mechaniczny poszukuje mitycznej Nibylandii, krainy wolnych klakierów, którą rządzi królowa Mab. Upatruje w niej szansy na wyzwolenie swoich braci. Była wicehrabina de Laval, Berenice zostaje pojmana przez agentów Gildii Zegarmistrzowskiej i w odosobnieniu oczekuje swojego wyroku. Tymczasem francuska armia przygotowuje się do, z góry skazanej na porażkę, wojny z Holendrami. Przyznam, że oczekiwałam iż od samego początku Ian Tregillis rzuci mnie na głęboką wodę, w sam środek szybko pędzącej akcji. Ku mojemu zdumieniu wszystko rozwija się dosyć wolno, a zwłaszcza pierwszy rozdział. Tak, jak wcześniej punkty widzenia, z których opowiada nam historię, są trzy - Jax, Berenice i tym razem nie pastor Visser, a dowódca francuskich wojsk, porucznik Hugo Longchamp. To właśnie jego narracja na początku niesamowicie mnie znużyła, ale w miarę postępu w czytaniu przyzwyczaiłam się do niej. Była podobna do opowieści duchownego, równie przytłaczająca. Jestem w stanie całkowicie ją zrozumieć, ponieważ mężczyzna jest przytłoczony przez ogromny obowiązek, który jest jednocześnie jego przekleństwem. Poza tym książka całkowicie mnie pochłonęła. Poza jednym wątkiem, dalszym ciągiem historii Jaxa i Berenice jestem całkowicie zaskoczona i zdumiona - podobnie, jak niesamowitą zmianą w jednym z nich. W pierwszej części Jax był mocno niezdarnym, dopiero co uwolnionym od przymusu spełniania swoich obowiązków, klakierem. Bardzo szybko zdradził, że odzyskał wolność i musiał uciekać, a potem ukrywać się. Teraz udawanie poddanego idzie mu zdecydowanie lepiej, a poza tym wreszcie ma konkretny cel i podąża w jego stronę. Bardzo podobały mi się jego nieskrępowane przez gaes myśli. Rozważał różne aspekty swojego życia i zachwycał się pierwszymi doznaniami. Najbardziej jednak zaskoczył mnie na sam koniec. Pokazał, że jest twardy, nie da sobie w kaszę dmuchać, a dla swoich ideałów jest w stanie poświęcić naprawdę wiele. Trochę mniej jestem zachwycona postaciami Berenice i królowej Mab, choć Francuzka zasługuje na zdecydowanie lepszą ocenę ode mnie. Pomimo odsunięcia od stanowiska szpiegmistrzyni i wygnaniu z kraju, nadal walczy o jego wolność. Osiąga całkiem spory postęp w swoich badaniach nad klakierami. Jednak nie zobaczyłam w niej jakiś specjalnie dużych zmian. Wciąż ucieka paląc za sobą wszystkie mosty oraz myśli tylko i wyłącznie o dobru swojego kraju. Bierze pod uwagę jedynie skrajne rozwiązania. Nie szuka kompromisów. Miała w sobie więcej potencjału, który mam nadzieję ujrzy światło dzienne w kolejnej części. Jednak była zdecydowanie ciekawszym bohaterem niż władczyni wyzwolonych klakierów. Odkąd tylko przeczytałam pierwsze zdania o Mab wiedziałam, że nie będzie tak wspaniała, jak się głosi. Spodziewałam się, że kraina wolnych klakierów będzie tylko mrzonką, ale nie spodziewałam się, jak daleko się posuwa, aby nim władać. Jej historia też nie była jakoś specjalnie ciekawa. Nie wzbudziła we mnie ani krzty sympatii. Kolejna część Wojen Alchemicznych okazała się być całkiem ciekawą lekturą, która niezwykle mnie zaskoczyła. Momentami na plus, momentami na minus. Jednak posiada zdecydowanie więcej zalet niż wad. W tym momencie jestem niesamowicie zachwycona postacią Jaxa, który zaimponował mi swoją metamorfozą i mimo iż posiada dość sztampowy cel to bezwzględnie do niego dąży. Z drugiej strony jestem zawiedziona wątkiem Nibylandii, który był mocno przewidywalny, ale jestem w stanie go zaakceptować. Mimo to serdecznie polecam wam całą serię, bo z wielką niecierpliwością oczekuje kolejnego tomu.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-03-2017 o godz 08:34 Anna Lutomska dodał recenzje:
Już dostępna druga część Wojen Alchemicznych to kontynuacja ,,Mechanicznego" Iana Tregiliisa. We Francji zapanował pokój. Lecz może on w każdej chwili posypać się w drobny mak. Jax pragnie tylko by jego bratnie dusze odzyskały wolność. Szykuje się powstanie niezniszczalnych. Czy dylematy głównych postaci i dążenie do władzy maszyn was zachęca? Jeśli tak, ta książka jest dla was. Ogólnie styl pisania autora jest całkiem ciekawy. Nie ma aż tylu opisów, akcja rozgrywa się szybko, a oprawa graficzna tylko podkręca lekturę. Aczkolwiek czegoś mi zabrakło i nie jestem w stanie powiedzieć czego. Wydaje mi się, że autor pozostawił mnie na koniec ze zbyt wieloma pytaniami, na które nie znalazłam odpowiedzi. Oprócz tego, nie mam żadnych zastrzeżeń i tylko czekam na ostatni tom trylogii. Serdecznie polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-03-2017 o godz 07:52 erka dodał recenzje:
Steampunk, przeżywa ostatnimi czasy, prawdziwy renesans.Powstaje mnóstwo, udanych, ale i nie wartych uwagi publikacji.Z tego nurtu wyłonił się nowy podgatunek Clockpunk.Mechanizmy zapełniające świat, w dużej mierze, opierają się na różnego rodzaju przekładniach, zapadniach, kółkach zębatych i parze wodnej. "Powstanie Iana Tregillisa, rozgrywa się właśnie w takim świecie.Gdy Christian Huygens stworzył pierwszego Klakiera, świat przestał być taki sam.W krótkim czasie, armie metalowych postaci, opanowują niemal cały świat, ku chwale Holandii.Mechanizmy te są przy tym niemalże niezniszczalne, a jednocześnie lojalne do granic swoim panom.Ich tajemnic strzeże zazdrośnie tajemnicza Gildia Zegarmistrzów. W opanowanym przez holenderską potęgę świecie, jedynie Francja stawia opór nowym porządkom.Po latach wojny, zapanował kruchy rozejm, który jednak, w każdej chwili może runąć. Jax jako wolny klakier pragnie, aby wszyscy jego pobratymcy również odzyskali wolność. Ale jak tego dokonać? W między czasie ostatnia ostoja Francuzów szykuje się się do bitwy, która będzie raczej przesądzona. Bowiem kto przeciwstawi się setkom tysięcy mechanicznych żołnierzy? Niezwyciężeni i praktycznie niezniszczalni. A twierdza ma tylko grupkę złożoną w większości z kupców i różnego rodzaju rzemieślników. Beznadziejna sytuacja, ale czy na pewno? Przekonajcie się sami. Doskonała kontynuacja świetnej książki jaką jest"Mechaniczny". Mechanizmy pragnące zyskać wolność, zbliżająca się ostateczna bitwa, dylematy głównych bohaterów. I niezwykle ciekawy świat. Czy można chcieć więcej? Na jesieni ukaże się trzeci tom cyklu "Wyzwolenie. A ja zachęcam do lektury wcześniejszych tomów.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-03-2017 o godz 11:27 Zatracona w słowach dodał recenzje:
Jax, niegdyś klakier służący swoim panom pod przymusem geas, dziś jest wolną istotą. Nie zdawał sobie jednak sprawy, z jak wielkim brzemieniem może się wiązać zdobyta wolność. Nie może się nią cieszyć, gdyż jego mosiężni bracia i siostry nadal pozostają zniewoleni. Nadzieję pokłada w legendarnej królowej Mab ukrytej gdzieś daleko na północy kontynentu. W tym samym czasie Berenice walczy o odmienienie losów wojny. Choć popełniła błąd i jest w pełni przekonana, że jej dni są policzone, nie ma zamiaru odejść z tego świata dobrowolnie. Kapitan Hugo Longchamp znalazł się natomiast w beznadziejnej sytuacji. Razem z oddziałami złożonymi w głównej mierze z kupców i rzemieślników przygotowuje się do ochrony ostatniego bastionu Nowej Francji, czyli twierdzy Zachodniej Marsylii. Mosiężny Tron ponownie stanowi zagrożenie, a mechaniczna armia jest już w drodze. Pierwszy tom „Wojen Alchemicznych” zachwycił mnie steampunkowym klimatem, nowym i świeżym podejściem do tematu oraz rozwinięciem dobrze znanych schematów w oryginalny i ciekawy sposób. Miałam nadzieję, że autor nie zaprzepaści tak dobrego startu i dopiero w „Powstaniu” pokaże, na co go naprawdę stać. Choć Ian Tregillis miał zdecydowanie utrudnione zadanie ze względu na to, że w kontynuacji zabrakło już elementu zaskoczenia nowym tematem, to jednak wyrównał to wartką akcją i jej częstymi zwrotami. Choć książka wypchana jest akcją, to jednak nie zabrakło w mnie czasu na chwile pełne refleksji. Dobrze znane z pierwszego tomu filozoficzne pytania, które zostały zadane czytelnikowi, nie popadły w zapomnienie. W powieści ważną rolę odgrywa wiara i religia. Nie jest jednak element, który bynajmniej by nudził, angażuje w taki sam sposób, jak pozostała część książki, jest przedstawiony w przystępny dla czytelnika sposób, nieprzesadnie ciężki, ale również niewyprany całkowicie z powagi. Świat oraz fabuła, które tak bardzo przypadły mi do gustu w pierwszym tomie w „Powstaniu” zdecydowanie zostają rozbudowane. Wszystko nabiera tempa, gdyż autor nie musi już poświęcać czasu na wprowadzenia. Pojawia się również nowy punkt widzenia. Kapitana Loangchampa, mieliśmy okazję poznać już poprzedniej części i wtedy jego postać bardzo mnie zaciekawiła. Jego perspektywa jednak nie podoba mi się aż tak bardzo, jak wydarzenia, których uczestnikami są Jax i Berenice. Mimo to Kapitan Longchamp jest według mnie charyzmatyczną, wykreowaną w ciekawy sposób postacią, obdarzoną czarnym humorem, dlatego również z tego wątku czerpałam wiele satysfakcji. „Powstanie” to bardzo dobra kontynuacja, której zakończenie otworzyło autorowi świetną drogę do finałowego tomu. Już nie mogę się doczekać „Wyzwolenia”, które ma pojawić się jeszcze w tym roku. Choć tytuł podpowiada, do jakiego końca zmierza to historia, to jednak mam nadzieję, że autor nie zawiedzie i nie pójdzie po linii najmniejszego oporu, a zdoła po raz kolejny mnie zachwycić i zaskoczyć. http://someculturewithme.blogspot.com/2017/03/matal-na-murze.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-03-2017 o godz 02:58 MarreS dodał recenzje:
Zacznę od rzeczy nieprzyjemnych, aczkolwiek mam nieprzyjemne wrażenie, że już typowych: zwalonej korekty i redakcji! Naprawdę nie spodziewałam się niczego innego po tłumaczonej pozycji SQN-u. Smutne, ale prawdziwe. Bo choć tym razem nie otrzymujemy takiej kondensacji błędów jak na początku tomu pierwszego, to różowo nie jest. Oprócz literówek z gatunku tych niewykrywanych przez Worda (jak zwykle nie mogę nie podzielić się swoim ulubieńcem: Kobieta trzymała gruchoczącego posłańca w dłoni (...). (s. 20) To był gołąb! Nie rozklekotany Ursus!), najbardziej rzucają się liczne błędy w zapisie dialogów oraz didaskaliów, gdzie myślniki pojawiają się i znikają wedle swojego widzimisię, oraz nietrzymające się kupy, głównie za sprawą błędnie użytych spójników, zdania złożone. Coś czuję, że niedługo machnę wpis o złej korekcie. Bójcie się. Ale w zasadzie to było tyle w temacie wad, bo ta powieść jest naprawdę dobrą fantastyczną przygodówką. Podkreślam ostatnie określenie, gdyż to ono odpowiada za różnice w klimacie obu tomów. W Powstaniu nie znajdziemy tak dużej ilości refleksji i filozoficznych rozważań, co w Mechanicznym (choć trochę też się ich pojawi). Nie uznałabym tego jednak wadę; otrzymujemy w zamian dużo więcej ważnych dla fabuły wydarzeń. Akcja rozpoczyna się zaraz po zakończeniu tomu pierwszego i jej tempo pozostaje spójne z drugą połową tamtego. Rozważania na temat zagadnień duszy klakierów oraz ich wolnej woli pozostają wciąż aktualne. Wychodzą jednak całkowicie ze sfery teoretycznej. Klakierów nie reprezentuje już sam Jax (którego zresztą powinnam nazywać Danielem); to różnorodna grupa, która coraz bardziej miesza w przedstawionym świecie. Na ich przykładzie doskonale widzimy problemy, z jakimi muszą się borykać bojownicy o wolność - osobnicy, którzy nie potrafią z niej korzystać. Usiłują być niezależni za wszelką cenę i redefiniować samych siebie z bardzo różnymi skutkami. Niezwykle porusza wizja "wymieniania się" częściami swoich ciał, obrzydliwa dla Daniela; oto do czego jest się w stanie posunąć człowiek, szukając własnej tożsamości. Klakierzy nie potrafią być równi, w ich społeczeństwie dochodzi do wypaczeń. Ciekawy jest też kontrast oraz animozje pomiędzy abolicjonistami a mechanicznymi. Choć stoją niby po jednej stronie, to bardzo różnie podchodzą do wielu spraw. Jeśli chodzi o głównych bohaterów, to nastąpiły tutaj pewne zmiany. Nadal jest ich troje, aczkolwiek mojego ukochanego pastora Vissera, z ważnych dla intrygi powodów, zastąpił kapitan Longchamp. Z początku wydał mi się on kolejnym przedstawicielem gatunku twardzieli (który pojawił się tylko po to, aby czytelnik dowiedział się, co się dzieje za murami Nowego Paryża), lecz szybko go polubiłam. Bo jest po prostu niezwykle sympatyczny. Tak mało, a tak wiele. Prostolinijnie religijny, pragmatyczny patriota o niewyparzonej gębie; a w wolnym czasie dzierga wełniane ubranka dla dzieci z sierocińca, w którym sam się wychował. Przy okazji naszła mnie refleksja, jak bardzo w świecie Tregillisa religia jest związana z tożsamością narodową - aspekt często pomijany przez autorów. Jeśli czymś trylogia Wojen alchemicznych zaskoczyła mnie najmocniej, to właśnie przedstawieniem religii i wiary żyjącej w bohaterach. W Powstaniu ten motyw wciąż jest silnie obecny. Następuje też dalszy rozwój pozostałych narratorów. A raczej zmiana sposobu patrzenia na nich. Trochę to enigmatyczne, więc już wyjaśniam: Berenice poznaliśmy jako osobę, która zrobi wszystko, aby Nowa Francja była wolna. I w swej ambicji popełni dużo błędów, ale czytelnik jest jej skłonny to wybaczyć. Powstanie uświadamia nam jednak, po jak wielu trupach dąży do obranego celu. I nie jest nim wyzwolenie klakierów - pozostaje ono wyłącznie środkiem. I choć nie jest ona postacią negatywną, to jej obecność tworzy ciekawy konflikt interesów oraz dysonans między protagonistami. Jeśli coś mnie zawiodło, to Jax/Daniel. W tomie pierwszym jego osobowość wciąż się rozwijała, lecz teraz reprezentuje tę grupę bohaterów, którzy jako jedyni mają prawidłowy kręgosłup moralny i dzięki temu zbawiają świat. I choć jego przemyślenia wydają się interesujące, to sam wypada na tle pozostałych wyjątkowo nijako. Mam nadzieję, że zakończenie trylogii coś na tym polu zmieni. Świat jest tym samym ładnym światem Mechanicznego, aczkolwiek autor zwraca na niego dużo mniejszą uwagę. Ma to swoje zalety: w tej części nie znajdziemy już raczej dziwnych połączeń pseudopoetyckich metafor ze stricte technicznymi szczegółami, które wcześniej dość mocno mnie raziły. Mniej też rzucają się w oczy drobne charakterystyczne dla wszelkich "punków" absurdziki i niekonsekwencje w rozwoju świata. Podobało mi się kilkukrotne zastosowanie retrospekcji w momentach kulminacyjnych - z jednej strony udało się uniknąć deus ex machina, a z drugiej nie popsuto budowanego napięcia. Polecam. Między sklejonymi kartkami
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
22-03-2017 o godz 03:06 Amanda dodał recenzje:
WALKA O PRZETRWANIE Tom pierwszy wprowadził nas do świata Mosiężnego Tronu i Nowej Francji - wrogich królestw, nie zgadzających się ze sobą m.in. w kwestiach wykorzystywania mechanicznych. I jak mnogość nazw, miejsc itd. na początku wydawała mi się nieco ciężka do przyswojenia, tak w przypadku drugiego tomu jest o wiele łatwiej. Nie miałam problemu z przeniesieniem się do świata przedstawionego, czy też z zapamiętaniem kluczowych wydarzeń z poprzedniej części, gdyż w odpowiednich momentach wszystko zgrabnie jest przypominane. A tych wydarzeń jednak trochę było, gdyż autor nie szczędził naszym postaciom przygód. Po tym wszystkim, co stało się w tomie pierwszym, nasi bohaterowie walczą o przetrwanie w świecie coraz bardziej okrutnym i pełnym osób, którym nie sposób ufać. I muszą pamiętać - każdy błędny krok może być ich ostatnim. JAX JEST WOLNY Jax wyobrażał sobie wolność zupełnie inaczej. Brutalna rzeczywistość weryfikuje jego naiwne i optymistyczne nadzieje i z czasem uczy też przebiegłości. Mechaniczny musi znaleźć swój sposób na przetrwanie i ma nadzieję, że będzie nim odnalezienie Nibylandii - krainy znanej dotychczas z mitów o Królowej Mab, do której uciekali wolni klakierzy. Czy znajdzie królową? I czy aby na pewno okaże się być tym, za kogo ją uważano? BERENICE ZNOWU KOMBINUJE Berenice jest zdecydowanie moją ulubioną bohaterką tej serii. Cięty język, mnóstwo pomysłów, które nie przestaną mnie zadziwiać, spryt i przebiegłość - autor zdecydowanie zasługuje na wielki plus za kreację tej postaci. W drugim tomie kobieta również nie próżnuje. Z planem znanym tylko jej samej, próbuje zmierzyć się z tym, co zgotował jej los. A nie jest łatwo - na każdym kroku znajduje się ktoś, kto czyha na jej życie. Czy Berenice uda się dotrzeć do celu swojej podróży i zgłębić tajemnice alchemicznych procesów ukrytych w klakierach? GDZIE JEST PASTOR VISSER? Pastor Visser był jednym z głównych bohaterów pierwszego tomu i to właśnie od niego wiele spraw się zaczęło, jednak w drugim tomie duchowny schodzi na dalszy plan. Narracja nie podąża za nim, tak jak było to wcześniej, a jedynie pojawia się on kilka razy w trakcie trwania historii. A szkoda, bo po tym, jak potoczyły się jego losy w pierwszej książce, byłam niezwykle ciekawa, jak zostanie rozwinięty ten wątek. Tym razem musiałam obejść się smakiem, ale mam nadzieję, że w trzecim tomie autor nadrobi perspektywę Vissera, bo wokół tej postaci jeszcze wiele się może wydarzyć. METAL NA MURZE, CZYLI PERYPETIE KAPITANA LONGCHAMPA Jako, że wątek pastora w tej części schodzi nieco na bok, na pierwszym planie pojawia się inny bohater męski - kapitan Hugo Longchamp, którego mieliśmy już okazję poznać w pierwszym tomie. Tutaj pojawia się w związku z wątkiem wojny Mosiężnego Tronu z Nową Francją. Kapitan dowodzi bowiem słabo wyszkoloną grupą, złożoną głównie ze zwyczajnych mieszkańców, którzy bronią Iglicy, tocząc nierówną i niebezpieczną walkę z armią mechanicznych. Longchamp jest prostym, momentami nawet ordynarnym wojskowym, który jednak serce i honor poświęca walce za swój kraj. Nawet, jeśli wie, że walka ta jest z góry skazana na porażkę. I chociaż ostry język może momentami zniechęcać do bohatera, nie da się mu zarzucić, że jego upór i chęć walki do ostatniego tchnienia, godna jest szacunku. JĘZYK I NARRACJA Tak, jak w tomie pierwszym - narracja pozostaje trzecioosobowa, chociaż przedstawia perspektywy trzech bohaterów - Jaxa, Berenice i Longchampa. Autor zastosował też bardzo ciekawe rozwiązanie, dzięki któremu pojawiło się parę niespodzianek w treści, ale nie zabrakło też zgrabnego ich wyjaśnienia, unikając typowego i naiwnego opowiadania bohaterów o tym, co i dlaczego się stało. Za to wielki plus! Przechodząc zaś do języka, warto wspomnieć, że pełen jest on różnego rodzaju wulgaryzmów, więc osoby, które nie przepadają za czymś takim, mogą odczuwać pewien dyskomfort w trakcie czytania. Przyznam jednak, że chociaż zazwyczaj przekleństwa mi przeszkadzają, tak tym razem nie było tak źle. Zwłaszcza, że pojawiały się one głównie w perspektywie Berenice i Hugo, którzy wykreowani zostali na osoby, które nie szczędzą takiego słownictwa, więc wyszło wiarygodnie. PODSUMOWUJĄC Powstanie, to godna kontynuacja serii, która nie zawodzi, serwując nam masę akcji i nieoczekiwanych zwrotów wydarzeń, a także ciekawych splotów losów bohaterów. Chociaż autor rozwinął wątki nieco nierównomiernie, przy niektórych pozostawiając jeszcze parę tajemnic, to wierzę, że jest to zabieg celowy, by w trzecim tomie powrócić do nich z nowymi pomysłami. Mi czytało się dobrze i się nie zawiodłam, a Wam? Sprawdźcie sami!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-03-2017 o godz 12:21 Poddasze Literata dodał recenzje:
„Nie sposób osiągnąć tyle poprzez odpowiednie ruchy, co dzięki sprzymierzeńcom”. Wschodzący poranek nie przynosi Nowej Francji nadziei. Hugo Longchamp, kapitan straży Zachodniej Marsylii, z niepokojem obserwuje krzątających się po murze żołnierzy: zbieraninę chłopów, kupców i rzemieślników, którzy truchleją na samą myśl o nadchodzącej armii klakierów. Nastrojów w szeregach nie poprawia również wieść o nagłej i tragicznej śmierci papieża Klemensa. Oczy zlęknionego tłumu ze strachem spoglądają w niebo. „Czemu chowamy się za solidnym, wysokim murem? Ponieważ (…) istnieje tylko jeden sposób, żeby ubić klakiera, a sto, aby zabić człowieka”. Setki lig dalej Berenice Charlotte de Mornay-Périgord obmyśla plan, który pomógłby jej oswobodzić się ze szponów Nadleśnictwa. Przetrzymywana w pilnie strzeżonej kwaterze hrabina musi uciec się do wszelkich sprytnych sztuczek, na jaki stać jej błyskotliwy umysł. Domyśla się, że czeka ją los podobny do tego, jaki spotkał pastora Vissera. Jednak wkrótce jej życie się odmieni, a przeznaczenie da jej posmakować władzy, jaką przynosi służba Świętej Gildii Horologów… Jax, zrewoltowany klakier, wciąż skrzętnie ukrywa przed światem fakt, że pozbył się więzów, które nakazywały mu posłuszeństwo wobec ludzkich panów. Wolna, acz zgnębiona nieustanną ucieczką maszyna marzy o uwolnieniu swoich pobratymców od ciążących na nich metageas. Nie mogąc dłużej znieść życia pod przykrywką, postanawia opuścić holenderski obóz. Nieoczekiwany splot wydarzeń prowadzi go do miejsca, o którym śnił, odkąd tylko odzyskał wolną wolę: do legendarnej Nibylandii, arkadii buntowników i uciśnionych. Lecz szybko okazuje się, że miejsce to skrywa wiele ponurych tajemnic… „Jesteście wyzwoleni, moi bracia i siostry! Wyzwoleni!” Zgrzyt zębatek, tarcie metalu o metal, chrzęst poruszających się sprężyn – oto mechaniczna armia kolejny raz pojawiła się na horyzoncie, niosąc ze sobą fascynujące opowieści ze świata zbuntowanych klakierów, przerażających Nakręcaczy, wytrwałych Francuzów i nieugiętych członków Gildii. Jeśli w zniecierpliwieniu czekaliście na kolejny tom „Wojen Alchemicznych”, to powiem krótko: było warto. Znakomite pisarskie rzemiosło autora widać zarówno w fascynującej, nowatorskiej fabule, jak i sposobie kreślenia dialogów, które porywają już na pierwszych stronach książki. Zagubiony Jax nadal stara się być sprawiedliwy i szlachetny, Hugo Longchamp wciąż bezceremonialnie ruga swoich żołnierzy, a Berenice w dalszym ciągu hardo stąpa po ziemi. Czasem drażnił mnie jedynie natłok wulgaryzmów, zakotwiczonych w powieści niczym ekscentryczne atrybuty stylu Taegillisa. „Powstanie” jest jak solidna porcja ciasteczek speculaas, jak wyśmienity deser po sytnym obiedzie lub łyk wody po wielogodzinnym marszu. Kontynuacja „Mechanicznego” po prostu hipnotyzuje i wreszcie – po miesiącach czekania – zaspokaja czytelniczą ciekawość. Odkładając pierwszą część, nie sposób było zapomnieć o druzgocącej przemianie Vissera czy tarapatach, w jakich znaleźli się główni bohaterowie. Nie liczcie jednak na to, że „Powstanie” pozwoli wam puścić w niepamięć kłopoty, jakie nękały Nową Francję w obliczu natarcia metalowej armii. Tym razem droga, którą podążają stworzone przez Taegillisa postaci, będzie jeszcze bardziej wyboista. /Poddasze Literata
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-03-2017 o godz 06:13 Wybebeszamy_książki dodał recenzje:
"Mechaniczny" - chyba mogę posłużyć się takim sformułowaniem - zawojował rynek. Tregillis w swojej książce podjął pozornie wysłużony i dobrze omówiony temat, dla którego wielu autorów straciło już głowę... i szanse na sukces. Tematyka wojenna - podobnie jak fantastyczna - została poruszona przynajmniej raz w większości książek, które istnieją. Okładka dawała wiele nadziei, ale nie ukrywajmy, że miałam mieszane uczucia. Ian Tregillis postawił przed sobą jedno z najtrudniejszych zadań. Dowieść czytelnikowi swojej oryginalności. RETROSPEKCJA Jeżeli cofniemy się o kilka miesięcy, przypomnimy sobie wszystkie pochwały, które słałam w kierunku "Mechanicznego". Udało mi się nawet przeprowadzić wywiad z autorem, co było nie lada osiągnięciem. Ale nieważne jak bardzo doceniam każdą istniejącą już stronę "Mechanicznego", nie trudno domyślić się, że wciąż chowałam w sobie pewien sceptycyzm odnośnie "Powstania". Nie byłby to pierwszy raz, gdy autor unurzany w pochwałach, nagle gubi się w zeznaniach. DYNAMIKA "Mechaniczny" był niezaprzeczalnie dynamiczną książką, ale trzeba też zauważyć, że miał w sobie potężną dawkę dystansu i spokoju, który spozierał spomiędzy kartek. Wynikało to z faktu, że autor musiał wprowadzić nas w nowo powstałą rzeczywistość. To nie był tylko i wyłącznie papierowy świat przedstawiony. Po brzegi wypełniały go barwy. Tętnił życiem, szczękał zębatkami i skrzypiał nienaoliwionymi zawiasami. Skąd to wiem? Ponieważ autor poświęcił znaczną część książki na wprowadzenie czytelnika w wykreowane przez siebie realia. Ważnym było dla niego byśmy nie byli tylko obserwatorami. Mieliśmy brać czynny udział w wydarzeniach. "Powstanie" jest całkiem inne. Co zrozumiałe, autor ograniczył tłumaczenie do minimum. Zaprawiony czytelnik bez problemu odnajduje się w sytuacji i ponownie wkracza w rzeczywistość klakierów, bojowników Nowej Francji i okrutnym tulipaniarzy. Nie brak tu krótkich, ale treściwych odwołań do wydarzeń z pierwszej książki, które w zupełności wystarczą, by naprowadzić rozproszone myśli na właściwy tor. METAL Liczba zbuntowanych rośnie. Metal zdobywa świadomość. Zbliża się wojna - nie tylko pomiędzy Francją a rządzącą Holandią, ale również ludźmi a metalicznymi służącymi. Tregillis porusza, jak już wspominałam, bardzo wysłużone tematy, ale w każdym z nich udało mu się przemycić ponadczasowe problemy. Na czytelnika bardzo mocno oddziałuje fakt braku woli u Mechanicznych - to rozwinięta, okrutna forma niewolnictwa, która wywołuje ciarki i odbiera oddech. W naszych głowach rodzi się pytanie, co powstrzymuje ludzi od kierowania sobą nawzajem. W obliczu nowoczesnych technologii, które rządzą dzisiejszym światem, sam pomysł kontroli umysły nie wydaje się już abstrakcyjnym. Przedstawienie go w steampunkowej odsłonie tylko wzmacnia bodziec. Jedna z najbardziej docenianych przeze mnie u Tregillisa cech to bezpardonowość. Bezpośredniość, która pozwala mu pisać o rzeczach trudnych - śmierci pod metalowymi ostrzami, ludzkiej nieudolność, wierze - w sposób przystępny, piętnujący, a jednocześnie pobudzający do oceny. Co więcej autor nie ogranicza się ideowo tylko do wąskiej, wyznaczonej przez siebie drogi. Nie zamiera w żywicy epoksydowej jak klakier, ale sięga dalej i wykorzystując steampunkowy klimat dowodzi, że pisząc fantastykę można pośrednio poruszać aktualną tematykę. ZMIANA Jak wspomniałam, autor odsunął na bok kwestie techniczne książki i skupił się na rozwoju akcji. Każda z postaci nabrała dynamiczności. Jax - klakier, który odzyskał wolność - stał się nagle bohaterem odseparowanym. Poszukując królowej Mab i jej armii w przewrotny sposób zyskuje cechy indywidualisty i biblijnego Adama. Autor wielokrotnie odwołuje się do wiary. Jest to jeden z częściej podnoszonych motywów. Tregillis używając takich bohaterów jak Berenice, czy Longchamp analizuje wojnę. Jej postęp, działania, które podjęto. Tworzy perspektywiczny obraz - żywy i barwny, ponieważ widziany z różnych stron świata. Nie omija nas żadna podjęta decyzja, nie jesteśmy trzymani w niewiedzy, choć Tregillis nie odkrywa wszystkich kart. Odpowiednio dozuje napięcie, którego ma aż w nadmiarze. W "Powstaniu" widać przygotowanie do rozwiązania akcji, choć jest to zaledwie przeczucie i nie do końca zrozumiała gęsia skórka na ramionach. Zakończenie nie pozostawia wątpliwości, że zostanie wydana trzecia część z wymownym tytułem "Wyzwolenie". POWSTAŃMY! Jako czytelnikom pozostaje nam tylko czekać. "Powstanie" zapewnia całkiem inne wrażenia niż "Mechaniczny". Jest bardziej krwawe, autor skupia się na innych aspektach i wciąż na nowo wywołuje wyrzut adrenaliny do krwi. "Powstanie" stanowi bardzo dobre uzupełnienie pierwszego tomu, w którym brakowało nam działań wojennych i bardziej prymitywnych kontekstów. Jednocześnie czyni to część drugą wstępem do "Wyzwolenia" i budzi wielkie oczekiwania. Wierzę, że zostaną spełnione.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
13-03-2017 o godz 07:31 Bookendorfina Izabela Pycio dodał recenzje:
"Tylko głupiec tracił energię na coś, czego i tak nie mógł kontrolować." Seria ciekawie rozkręca się, w drugim tomie jeszcze więcej przygód, walk i wolnościowych dążeń. Porywająca akcja trzyma dynamiczne rytmy, przemieszczamy się po trzech głównych wątkach powieści, przykuwających uwagę różnorodnością i bogactwem scenariusza zdarzeń, wytworzonym klimatem i podstawami do zagłębiania się w filozoficzne zagadnienia. Człowiek, twórca mechanicznych, narzucający im służalcze funkcje, niewolniczą pracę, oraz mechaniczne istoty stworzone na podobieństwo ludzi, próbujące zrzucić krępujące kajdany, odzyskać swobodę myślenia i wolność decydowania. Niebezpieczna zabawa człowieka w boga, która nie może skończyć się dobrze. Wykorzystanie intensywnego postępu nauki, osiągnięć technologii, do panowania nad światem, zdobywania nadzwyczajnych mocy. Zabarwienie tego religijnymi przesłaniami, politycznymi ambicjami, a także dewaluowanie wartości etycznych, bezwzględne zagłuszanie głosów rozsądku i sumienia. Mosiężny Tron Holandii najeżdża Zachodnią Marsylię. Niewystarczające siły Francuzów próbują odeprzeć imponującą i niestrudzoną armię nasłanych na nich wojsk mechanicznych. Ale jak tego dokonać, kiedy brakuje wykwalifikowanych żołnierzy, odpowiedniego wsparcia, właściwego przygotowania, broni i zabezpieczeń? Cała nadzieja tkwi w kapitanie Hugo Longchampie, moim zdaniem fascynująco wykreowanej charyzmatycznej postaci, czytanie dialogów z jego udziałem, zabarwionych dobrym czarnym humorem, sprawia niezwykłą przyjemność. Ian Tregillis swobodnie i sugestywnie wciąga czytelnika w opisy zatrważającej, krwawej walki, obrony z góry skazanej na niepowodzenie i klęskę. Czy faktycznie już nic nie jest w stanie odwrócić losów Nowej Francji? Mamy również byłą szpiegmistrzynię, wygnaną przez króla Sebastiana, uciekającą przed Gildią Zegarmistrzów. Ambitna, żywiołowa i wyposażona w magiczną wiedzę bohaterka wielu legend staje przed wyzwaniem odmienienia losów ojczyzny. I tu też autor ciekawie zaprezentował sylwetkę postaci, charakteryzując ją niejednoznacznymi cechami, wywołującymi mieszane odczucia, nie wiadomo, do jakich poświęceń i czynów jest ona zdolna. I kolejny bohater, Jalyksegethistrovantus, którego darzy się sympatią, współczuciem, zrozumieniem. Klakier ten odzyskał wolność i marzy o zmianie zasad panujących na kontynencie. W tym celu poszukuje krainy tajemniczej królowej Mab, liczy, że tam znajdzie wsparcie wśród wybawionych spod ucisku i ciemiężenia współbraci. Jak zazębią się losy głównych bohaterów, w jaki sposób wpływać będą na swoje działania i zamierzenia, jak wiele będzie ich dzielić a ile połączy? Powieść czyta się szybko, napisana lekkim i barwnym stylem, umiejętnie ogniskująca uwagę na naprzemiennie prowadzonych wątkach, które w interesujący i poukładany sposób zazębiają się tworząc spójną wizję, a jednocześnie wywołują intrygujące zaciekawienie i budują napięcie. Miło spędziłam czas przy tej wciągającej i klimatycznej fantastyce, w zajmującym świecie, z udziałem napędzanych alchemią mechanicznych i dominujących nad nimi ludźmi. Tylko jak długo jeszcze będzie ta supremacja trwała? Na ostateczne rozwiązania losów bohaterów przyjdzie nam czekać do jesieni, wówczas premierę będzie miała trzecia odsłona serii "Wyzwolenie". bookendorfina.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-03-2017 o godz 06:54 Łukasz Marciniak dodał recenzje:
Pierwszy tom Wojen Alchemicznych zachwycił mnie już od pierwszych stron i z wielkim zainteresowaniem czytałem o każdym szczególe dotyczącym klakierów - w jaki sposób funkcjonują, jak są zbudowani i czym jest geas. Z tego powodu, Powstanie było dla mnie jedną z bardziej wyczekiwanych premier 2017 roku. Choć oficjalnie nie ma żadnych dowodów, że to Francja zniszczyła Wielką Kuźnię, to Mosiężny Tron wysyła armię mechanicznych, by zniszczyła niezdobytą dotąd twierdzą Zachodniej Marsylii... Do jej obrony przygotowuje się kapitan Hugo Longchamp. Będzie to wyjątkowo trudne zadanie, ponieważ w swoich szeregach ma w większości osoby z łapanek, przeciwko niestrudzonej i zabójczej armii mechanicznych istot. Sytuacja nigdy nie była tak beznadziejna... Jednocześnie Jax zaczyna życie jako wolny klakier, którego nie więżą już żadne geas. Pragnie teraz wolności dla swoich mosiężnych braci i sióstr, a nadzieję na to upatruje w owianej tajemnicami królowej Mab i jej mitycznej arkadii ukrytej gdzieś na północy Ameryki. Zaś Berenice, choć pojmana, to nie przestaje walczyć i za wszelką cenę pragnie znaleźć sposób, by odmienić losy wojny. Powstanie jest książką dość odmienną od pierwszego tomu, z tego względu, że autor zaakcentował w niej inne kwestie, aniżeli w Mechanicznym. Przede wszystkim cenione przeze mnie elementy steampunku i clockpunktu zostały odsunięte na dalszy plan, ale oczywiście nie całkowicie. Również niewiele czasu, autor poświęcił geas, o którym w tym tomie raczej nie dowiemy się nic nowego. Za to ponownie mamy bardzo ciekawą otoczkę filozoficzną w postaci rozważań Jaxa o wolności i człowieczeństwie. Nie są to oczywiście nowe tematy, jeśli chodzi o steampunk, lecz autor nie stara się być tutaj odkrywczy. Przedstawia jasno i rzeczowo dylematy klakiera, dzięki którym możemy poznać motywację popychającą bohatera do określonych działań. Najwięcej jednak uwagi, autor poświęcił na zarysowanie rodzącego się konfliktu pomiędzy Francją i Holandią oraz na samą walkę ludzi z mechanicznymi. Obrona francuskiej twierdzy jest bardzo dobrze napisana, nie brakuje jej dynamizmu, heroicznych scen oraz ludzkich poświęceń... Czytając fragmenty z nią związane, można autentycznie poczuć przygnębienie i brak nadziei na wygraną, a każdy kolejny dzień walki, jawi się jako przedłużanie nieuniknionej agonii. Wszyscy w twierdzy zdają się wręcz przeczuwać, że prędzej czy później czeka ich wszystkich śmierć, lecz pomimo tego, wciąż walczą i nie poddają się. Czytając Mechanicznego bardzo żałowałem, że nie mogłem przeczytać jak dokładnie wyglądały walki z udziałem mechanicznych, ale Powstanie w pełni mi to wynagrodziło. Bardzo istotna, zwłaszcza pod koniec książki jest różnica zdań pomiędzy Jaxem i Berrenice. Każde z tych dwójki bohaterów reprezentują wydawałoby się tę samą stronę konfliktu i powinni mieć wspólne cele. Szybko się jednak okaże, że tak wcale nie jest. Wiąże się to z tym, że Jax zaczyna rozumieć czym jest dla niego wolność i brak geas, zaś Berrenice jest coraz bardziej zdesperowana, by odkryć tajemnice klakierów i znaleźć sposób, by raz na zawsze zakończyć konflikt pomiędzy Francją i Holandią. Nie zdradzę na czym dokładnie polega ta różnica zdań, ale to właśnie przez nią jeszcze bardziej nie mogę się doczekać premiery trzeciego i niestety ostatniego tomu. Mam tylko nadzieję, że finał Wojen Alchemicznych nie będzie oczywisty i Tregillis zaskoczy mnie zakończeniem historii Jaxa. Powstanie jest książką o nieco inaczej rozłożonych akcentach, aniżeli miało to miejsce w przypadku Mechanicznego. Z tego powodu, drugi tom Wojen Alchemicznym może nie każdemu przypaść do gustu, jak również na rozwiązanie wielu zagadek przyjdzie poczekać do finałowego tomu. Niemniej Powstanie nie zawodzi, czyta się je bardzo dobrze i stanowi interesującą kontynuację Mechanicznego. Polecam! Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non! hrosskar.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-03-2017 o godz 03:40 Wkp dodał recenzje:
Pierwszy tom „Wojen alchemicznych” okazał się całkiem udaną powieścią zabierającą czytelników w świat clockworkowej fantastyki pomieszanej z alternate history. Na drugim spoczywało więc niełatwe zadanie godnego rozwinięcia zapoczątkowanych w nim wątków. Co w tym trudnego? „Mechaniczny” wbrew pozorom był całkiem świeżą opowieścią, ciąg dalszy z racji bycia kontynuacją był więc tego elementu z miejsca pozbawiony. Jednak Ian Tregillis zdołał zrównoważyć „Powstanie” szybszą akcją i większą ilością zdarzeń, po raz kolejny oferując miłośnikom dobrej fantastyki konkretną porcję rozrywki. Na froncie kapitan Hugo Longchamp przygotowuje się do obrony niezdobytej dotąd twierdzy w Zachodniej Marsylii. Jego ludziom udało się wygrać starcie z mechanicznymi żołnierzami, ale sytuacja jest wprost tragiczna. Oddziały, które ma pod sobą, złożone są ze zwyczajnych rzemieślników, a ich stan nie przedstawia się najlepiej. Siły przeciwnika natomiast prezentują się imponująco – i cóż z tego, że jeszcze nie zaatakowały. To jedynie kwestia czasu… Tymczasem Berenice przebywa w niewoli, złapana przez policję zegarmistrzów. Nie wie, jak potoczyły się ostatnie wydarzenia, ale po alarmie, który usłyszała, nie ma większych nadziei, że Jax zdołał uciec i dopiąć swego. Co dziwne, nie czuje się jak więźniarka. Dobrze traktowana, karmiona i pielęgnowana, ma wrażenie, jakby była księżniczką w domowym areszcie, co rodzi tylko kolejne pytania. Tymczasem Jax zaczyna życie wolnego klakiera i chce uwolnić także swoich mosiężnych ziomków. Zadanie nie jest jednak łatwe, a cała nadzieja leży w postaci legendarnej królowej… Najmocniejszą stroną pierwszego tomu „Wojen alchemicznych” były stawiane filozoficzne pytania. Pytania niezbyt odkrywcze, ale ciekawie i godnie wpasowujące się w długą tradycję fantastyki opartej na konflikcie człowiek-maszyna, zmuszającym do zastanowienia się nad indywidualnością jednostki mechanicznej i jej wolnej woli/duszy/inteligencji etc. W drugim kwestia ta nie zostaje zapomniana, ale pierwsze skrzypce grają tutaj szybka akcja i duża ilość wydarzeń. Na nudę nie ma więc czasu, a miłośnicy dramatycznych scen z pewnością będą usatysfakcjonowani. Drugim najważniejszym elementem „Wojen alchemicznych” jest oczywiście alternatywna wizja świata, którego rewolucja naukowo-technologiczna biegnie innymi torami. Dużą rolę w tej rzeczywistości (jak i filozoficznym aspekcie dzieła) odgrywają religia i wiara. Kwestie ciekawe i angażujące, tak samo jak wygląd i podział świata przedstawionego. A wszystko to podane w dobrym, nieprzesadnie ciężkim stylu. W skrócie: naprawdę udana fantastyka. „Powstanie” nie kończy jednak opowieści o Jaxie. Na jesień tego roku zapowiedziano już trzeci tom zatytułowany „Wyzwolenie”. Tytuł dość jasno określa nieuchronny finał, do którego zmierza historia. Przewidywalny? Być może, ale mam nadzieję, że autor zaskoczy czytelników.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Załaduj więcej recenzji Pokaż mniej recenzji

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Wiatrodziej Dennard Susan
27,49 zł
36,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Margo Fisher Tarryn
28,49 zł
34,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Pył Ziemi Cichowski Rafał
27,68 zł
36,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Prawdodziejka Dennard Susan
27,68 zł
36,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Królowie Dary Liu Ken
33,68 zł
44,90 zł
 

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Pył Ziemi Cichowski Rafał
27,68 zł
36,90 zł
strona produktu - rekomendacje Skażona magia Miller Karen
36,99 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Berserk Majka Paweł
34,49 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Tlen Ryman Geoff
33,99 zł
39,00 zł
strona produktu - rekomendacje Legion Sanderson Brandon
24,99 zł
29,00 zł
strona produktu - rekomendacje Mroczna geneza Tregillis Ian
35,99 zł
39,00 zł
strona produktu - rekomendacje Zamęt Stephenson Neal
61,99 zł
69,00 zł
strona produktu - rekomendacje My Hagakure Askedall Paul
57,99 zł
62,24 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanych

Bez nazwy-1 Zgłoś opinię o stronie