Braterskie relacje
Czy ta recenzja była przydatna?
tak
nie
„Trzy tygodnie z moim bratem” jest napisana, jak wszystkie książki tego autora, prostym językiem. Jest tu niewiele dialogów, znacznie większą część powieści zajmują opisy. Na początku myślałam, że przez to lektura będzie ciągnęła się w nieskończoność, na szczęście się myliłam. Sparks nigdy nie nudzi czytelników. Książkę przeczytałam w dwa dni, momentami ciężko było mi się od niej oderwać. Momentami czyta się ją ze śmiechem, niekiedy z łezką w oku.
„Trzy tygodnie z moim bratem” polecam każdemu, nie tylko fanom twórczości Nicholasa Sparksa. To idealna powieść dla osób w każdym wieku - współczesny „Mały Książę”. Porusza ważne życiowe tematy, dotyczy zdarzeń, które mogą przytrafić się każdemu z nas.
Miłość braterska może przetrwać wszystko
Czy ta recenzja była przydatna?
tak
nie
Fragmenty dotyczące osobistych przeżyć Nicholasa Sparksa chyba na długo pozostaną w mej pamięci. Zostały opisane bardzo szczegółowo i obrazowo, w dodatku gdzieniegdzie w książce można było znaleźć fotografie (wprawdzie czarno-białe, ale to zawsze coś) autora, zarówno z lat dzieciństwa, młodości, jak i opisywanej wycieczki dookoła świata. Dzięki temu mogłam łatwo wyobrazić sobie życie autora. Należę do osób, które bardzo łatwo i z byle powodu się wzruszają, a książka "Trzy tygodnie z moim bratem" dała mi mnóstwo powodów, by przepłakać jej połowę fabuły. Dosłownie. Byłam w ogromnym szoku, gdy stopniowo odkrywałam fragmenty losów Sparksa. Podziwiałam niezwykłą siłę i miłość jego rodziny, zastanawiając się przy okazji nad swoim życiem i moimi relacjami z rodzicami i bratem. Kocham ich z całego serca i nie wyobrażam sobie życia bez nich; mam też szczerą nadzieję, że moje relacje z bratem będą zawsze dobre, a nawet jeszcze lepsze niż teraz, tak dobre jak stosunki Nicholasa i Micaha.
Ta recenzja przydała się 2 razy
zwiń