Trylogia arturiańska. Tom 1. Zimowy monarcha (okładka twarda)

Ilość:
szt
Cena:
41,99 zł
49,90 zł
Oszczędzasz:
7,91 zł (16%)
Dostawa:
od 0,00 zł
Dodaj do koszyka
lub
Zaloguj się i kup
Wysyłamy w 24h
Produkt sprzedawany
i dostarczany przez empik
dostępność w salonie empik
Dodaj do schowka

Opis

Pierwszy tom "Trylogii arturiańskiej".

"Zimowy monarcha" Bernarda Cornwella mistrzowsko łączy klasyczną legendę i opowieść o nieustraszonym Arturze z emocjonującą historią walk o władzę rozgrywających się w tajemniczych, mrocznych czasach.

Gdy król Brytanii Uther żegna się z życiem, państwo ogarnia anarchia i nastaje niebezpieczny czas wewnętrznych podziałów. Armie saskie szykują się do najazdu na pogrążającą się w chaosie Brytanię.

Tylko Artur może powstrzymać saksońską furię i zapobiec upadkowi kraju. Jego dłoń dzierży wyjątkowy miecz – Excalibur, dar od czarownika Merlina, ale jego waleczne serce przepełnia miłość do Ginewry piękniejszej od wszystkich kwiatów. Czy przeznaczeniem Artura będzie zwycięstwo?

lenovo 1

Dane szczegółowe

Tytuł: Trylogia arturiańska. Tom 1. Zimowy monarcha
Seria: Trylogia arturiańska
Autor: Cornwell Bernard
Tłumaczenie: Żebrowski Jerzy
Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Numer wydania: I
Data premiery: 2017-05-24
Rok wydania: 2017
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 45 x 218 x 147
Indeks: 21204784

Recenzje

Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,7
5
18
4
7
3
0
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
25 recenzji
11-06-2017 o godz 14:33 Daria Skiba dodał recenzję:
Kto mnie trochę zna lub zagląda co jakiś czas na bloga wie, że nie lubię historii. Są jednak pewne książki, po które sięgam z wielką przyjemnością, a wpisują się w kanon powieści historycznych. Z całą pewnością prym wśród nich wiodą książki, wychodzące spod pióra Philippy Gregory. Czy twórczość Bernarda Cornwella zadomowi się na mojej półce? Gdy król Brytanii Uther żegna się z życiem, państwo ogarnia anarchia i nastaje niebezpieczny czas wewnętrznych podziałów. Armie saskie szykują się do najazdu na pogrążającą się w chaosie Brytanię. Tylko Artur może powstrzymać saksońską furię i zapobiec upadkowi kraju. Jego dłoń dzierży wyjątkowy miecz - Excalibur, dar od czarownika Merlina, ale jego waleczne serce przepełnia miłość do Ginewry piękniejszej od wszystkich kwiatów. Czy przeznaczeniem Artura będzie zwycięstwo? Uległość jest pożądaną cechą, Derfel. To gniew i egoizm sprawiają, że świat idzie naprzód. Pierwsze co przykuwa mogą uwagę w tego typu książkach jest okładka i nie ukrywam tego. To właśnie ona sprawiła, że zwróciłam uwagę na tę pozycję. W moim odczuciu jest ona rewelacyjna. Mroczna i tajemnicza, a przy okazji podsycająca ochotę na zagłębienie się w jej wnętrzu. Czy jednak środek kupił mnie podobnie jak opakowanie? Kto z nas nie zna legendy o królu Arturze? Wątek ten poruszany był już w wielu książkach, filmach, czy bajkach dla dzieci. Pomimo tego, że znamy kilka faktów, które są niezmienne, każda nowa otoczka legendy niesamowicie nas fascynuje. Z wielką ciekawością sięgnęłam po tę pozycję i bardzo się cieszę, że to uczyniłam. Dlaczego? Powodów z całą pewnością jest kilka! Bernard Cornwell w fantastyczny sposób przenosi nas do zupełnie innego, tajemniczego świata, z którego nie chce się wracać. Autor ma niezwykły dar władania piórem. Jego tekst jest lekki i wciągający, a za razem magiczny. Jest to moje pierwsze zetknięcie z piórem pisarza i zdecydowanie jest to bardzo udane spotkanie. Z wielką przyjemnością sięgnę po inne dzieła Cornwella, w tym również po thrillery. Przez treść można powiedzieć, że wręcz się płynie, a poznawanie dalszego tekstu, to czysta przyjemność. Powieści historyczne nie zawsze trafiają w mój gust. Często jest w nich zbyt dużo suchych faktów lub długie opisy, które ciągną się w nieskończoność i zwyczajnie mnie nudzą. Tutaj tak nie było. Wręcz przeciwnie, z ogromnym zapałem czytałam kolejne opisy, przenosząc się do świata Artura, który wciągną mnie bez opamiętania. Historia opowiadana jest najpierw przez chłopca, a następnie lorda, będącego świadkiem wielu ważnych wydarzeń. Głównym bohaterem jest Artur, wielbiony przez wielu, jednak mający również zaciętych wrogów. Jego postać przyciągnie miłośników historii, ale i totalnych laików, którzy będą mieć ochotę na świetną książkę ze wspaniałym bohaterem. No właśnie, bohaterowie. Męskie postacie wykreowane są wspaniale. Autor zadbał o każdy detal, nadając swoim postaciom również duszę. Z wielką przyjemnością poznaje się każdego z nich. Troszkę mnie jednak zawiodły postacie kobiece. Bohaterki wydają się być głupiutkimi kobietkami i żadna z nich nie wykazuje się choćby odrobiną inteligencji. To jedyny minus jaki dostrzegłam w tej powieści i pomimo tego z wielką przyjemnością sięgnę po kolejne tomy arturiańskiej trylogii. Nie znam poprzednich dzieł autora, jednak przy tej książce mam wrażenie, jakbym otrzymała coś od niego samego. Jego duszę przerzuconą na karty powieści. Z całą pewnością pisarz odnajduje się w temacie, który zawarł w książce i świetnie się z nim czuje. Żałuję, że arturiańska przygoda na chwilę obecną się skończyła, jednak jestem pewna, że będę ją kontynuować. Zimowy monarcha to niesamowita powieść, która przeniesie nas do dawnej Brytanii, w której nic nie jest pewne, a możliwe jest wszystko. To niezwykle tajemnicza i magiczna opowieść, od której nie sposób się odezwać. Choć wątek króla Artura powielany był już w wielu dziełach, to powieść Bernarda Cornwella jest jedną z najlepszych otoczek tej osobistości, jaką przyszło mi poznać. Polecam! www.kraina-ksiazka-zwana.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 1
06-06-2017 o godz 21:26 onlypretender dodał recenzję:
Każdy z nas słyszał o Merlinie, królu Arturze, Lancelocie, ale czy ktoś z Was potrafiłby powiedzieć, kim naprawdę byli? Jakie były ich historie? Kojarzymy imiona, ale poza związkiem z Wielką Brytanią nic nam nie mówią. Tak było w moim przypadku, zanim przeczytałam Zimowego monarchę Bernarda Cornwella. Na początek warto wspomnieć o tym, kim jest sam Cornwell. Urodził się w 1944 roku w Londynie, pisze powieści historyczne i thrillery. Za sprawą swoich książek jest postacią znaną na całym świecie, a królowa Elżbieta II odznaczyła go Orderem Imperium Brytyjskiego. Niewiele wiemy o czasach, w których dzieje się akcja Zimowego monarchy. Wyspa jest podzielona społecznie, poszczególne grupy wciąż toczą wojny o terytorium. Saksonowie walczą z Brytami, zawiązują się sojusze, niektórzy dopuszczają się zdrady. Do tego dochodzi dopiero pojawiające się na tych ziemiach chrześcijaństwo, powoli wypierające inne wierzenia. "Sława każdego dowódcy zależy od jego ludzi." Po śmierci Uthera, spadkobiercą korony zostaje dopiero co urodzony Mordred, ale większość Brytów nie widzi kalekiego chłopca w roli przywódcy. Tylko Artur chce zachować dla niego tron, próbując odeprzeć napierających Sasów. Bałam się topornego, pełnego archaizmów języka, bo przecież akcja powieści dzieje się bardzo dawno, a w Polsce wydano ją po raz pierwszy już w 1997 roku. Na szczęście pomimo dużej ilości opisów, od samego początku czytało się ją bardzo przyjemnie. Narratorem jest Derfel, który spędzając starość w klasztorze, spisuje opowieść o Arturze. Był jego towarzyszem, dzięki czemu miał czas, żeby go poznać. Ta forma opowiadania sprawia, że książka przypomina kronikę z tamtych lat. W powieści przewija się wiele postaci, żeby się nie pogubić, na początku został dołączony spis bohaterów i miejsc wraz z ich dzisiejszymi nazwami. Nie zabrakło również wątku paranormalnego, fantastycznego, bo w końcu Merlin był druidem. Okazał się on również najciekawszą, chociaż także najbardziej tajemniczą postacią. Mam nadzieję, że pojawi się również w kolejnych częściach Trylogii Arturiańskiej. Pozostali bohaterowie nie byli idealizowani, Derfel opisał ich bardzo wiarygodnie, wskazując zalety i wady. Jedni na tym zyskali, inni stracili. Czytając, zastanawiałam się, czy to nie coś więcej niż fikcja? "Bardowie opiewają miłość i bohaterstwo wojowników, wychwalają królów i schlebiają królowym, ale gdybym ja był poetą, sławiłbym przyjaźń." Miałam przyjemność czytać książkę w trzecim już polskim wydaniu, od Wydawnictwa Otwarte. Całość prezentuje się pięknie, twarda oprawa, uwielbiana przeze mnie wszyta zakładka, mięciutki papier, a złote zdobienia na grzbiecie sprawiają, że będzie wyglądała zachwycająco na moim regale. Jedyne, czego mi zabrakło, to mapka. Mam nadzieję, że pojawi się w kolejnych tomach. Zimowy monarcha to dojrzała fantastyka, pełna krwawych, miejscami odrzucających opisów, ale ukazuje ówczesne realia w wiarygodny sposób. Postaci, które znałam jedynie ze słyszenia, ożyły. To z pewnością męska książka, ale jako kobieta również znalazłam przyjemność z czytania. Nie jest to pozycja do przeczytania w jeden czy dwa wieczory, ale każdy rozdział pozwala cieszyć się lekturą i docenić doświadczenie autora. Myślę, że to pozycja obowiązkowa dla fanów fantastyki, a także miłośników Władcy Pierścieni, Wikingów czy Gry o Tron.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 1
06-06-2017 o godz 11:48 Nerw Słowa dodał recenzję:
Pierwsze 150 stron to były mozół i niechęć, i przedzieranie się niczym Rambo przez dżunglę. Dużo wątków, postaci, miejsc, celtyckich nazw - a do tego nastawiona byłam (nie do końca wiem, dlaczego) na książkę pełną smoków, elfów i czarów. Okazało się jednak, że książka ta jest o wiele bardziej realistyczna, niż sądzi się na początku (dla znawców: jest świetnym przykładem low fantasy), i elfów ani podobnych się tu nie uświadczy... co wychodzi jej tylko na dobre. Bardzo dobre opisy bitew, intrygi polityczne knute przez wszystkich dookoła, pokazanie, że osoby z legend wcale nie muszą być idealne (ach, ten wątek Lancelota!) - to Cornwellowi wychodzi świetnie. A "Zimowy monarcha" staje się świetną propozycją na wieczór z lekturą o bardzo gęstej atmosferze chaosu czasów. Polecam każdemu miłośnikowi (nie tylko) średniowiecznych opowieści. A po nieco dłuższą recenzję zapraszam na Nerw Słowa: http://nerwslowa.blogspot.com/2017/06/ksiazka-bernard-cornwell-zimowy.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 1
04-06-2017 o godz 17:06 Katarzyna Dżugaj dodał recenzję:
Derfel to saksoński chłopiec wychowujący się w posiadłości najsłynniejszego druida Brytanii, Merlina. Jego marzeniem jest kariera żołnierza i służba pod wodzą Artura, nieślubnego syna władcy Dumnonii. Los szybko daje Derfelowi szansę na realizację tych ambicji. Król Dumnonii, Uther, umierając pozostawia jako spadkobiercę jedynie kilkutygodniowego wnuka. Na pusty tron ostrzą sobie zęby nie tylko pozostałe księstwa Brytanii, ale także wrogie plemiona saksońskie. Jedynie Artur, z pomocą siostry Morgany, druida Merlina i swych siejących postrach wojowników, może powstrzymać najazd Saksonów i uratować Brytanię przed zagładą. Artur popełnia jednak błąd, przekładając miłość do pięknej Ginewry nad interesy kraju. Brytania pogrąża się w chaosie, a uwielbiany do niedawna Artur zaczyna tracić poparcie mieszkańców Dumnonii. Tym, który nigdy nie wątpi w mądrość i męstwo Artura, jest Derfel – młody wódz doskonale rozumie porywy serca, sam jest bowiem beznadziejnie zakochany w dwóch wyjątkowych kobietach: uczennicy Merlina Nimue oraz porzuconej przez Artura księżniczce Ceinwyn. Zawisza Czarny, Roland, Cyd... dawna literatura wytworzyła wzorzec rycerza doskonałego, opiewany w pieśniach i poematach wieków średnich. Ideał ten odznaczały takie cechy jak absolutna wierność swemu panu i ojczyźnie, odwaga nawet w obliczu śmierci, honor, męstwo i biegłość w wojennym rzemiośle. Legenda o królu Arturze i Rycerzach Okrągłego Stołu doskonale wpisywała się w ten nurt literacki. Nawet dziś niemal każde dziecko zna opowieść o władcy bez skazy i jego niezwykłej drużynie. Jeśli spodziewacie się jednak, że Zimowy monarcha będzie kolejnym peanem na cześć Artura syna Uthera, czeka Was spora niespodzianka. Na szczęście, bardzo przyjemna. Bernard Cornwell postanowił bowiem opowiedzieć historię brytyjskiego bohatera w nieco bardziej realistyczny, a zarazem wiarygodny sposób. Jego Arturowi daleko do ucieleśnienia cnót wszelakich, choć zalet mu nie brakuje. Nie należy do mężczyzn o uderzającej urodzie, cechuje go jednak wdzięk i spokój, które zjednują mu sympatię mężczyzn i miłość kobiet. Marzy o powszechnym pokoju i zjednoczeniu Brytanii pod jednym berłem, poświęca jednak dobro ojczyzny na rzecz własnego szczęścia. W momencie próby okazuje się człowiekiem słabym, kierującym się wyłącznie egoistycznymi pobudkami. Bernard Cornwell odbrązowił postać władcy Dumnonii, nie uczynił mu jednak krzywdy, Artur z Zimowego monarchy wydaje się bowiem bardziej ludzki, a zarazem bliski czytelnikowi. Nie on jeden, zresztą, stracił blask rycerza idealnego, znacznie bardziej oberwało się Lancelotowi. Król Benoic w wizji Bernarda Cornwella okazuje się bowiem tchórzliwym, zakochanym w sobie manipulatorem, gotowym na każde kłamstwo, aby zachować dobre imię nie narażając się na niebezpieczeństwo. Ginewra jest tyleż piękna, co przebiegła i wyrachowana, Nimue posługuje się raczej sztuczkami aktorskimi niż prawdziwą magią, Merlin zaś to bardziej zdolny polityk niż wielki czarodziej. Bernard Cornwell posiada niezwykły talent do tworzenia ciekawych, pełnokrwistych postaci, nawet jeśli pojawiają się one zaledwie na kilka powieściowych akapitów. Zimowy monarcha to jednak coś więcej niż wariacja na temat legendy o Arturze i rycerzach Okrągłego Stołu. To także, a może przede wszystkim, opowieść o średniowiecznej Brytanii, kraju stopniowo pogrążającym się w chaosie. Świeżo opuszczona przez Rzymian Brytania staje się areną wewnętrznych walk między władcami poszczególnych księstw, marzących o tytule Pendragona. Ścierają się ze sobą dawni sojusznicy, chrześcijanie rywalizują z wyznawcami dawnych religii, a na rozdartą walkami krainę chciwie spoglądają zewnętrzni wrogowie, m.in. Saksonowie i Irlandczycy. Pierwsza część Trylogii arturiańskiej to powieść wielowątkowa – historia Artura ap Uthera wybija się wprawdzie na plan pierwszy, równie mocno zarysowane są jednak również losy takich bohaterów jak Nimue, Morgana czy Derfel. To z perspektywy tego ostatniego czytelnik poznaje, zresztą, losy Artura i jego drużyny. Zimowy monarcha jest więc swego rodzaju relacją, zdawaną przez osobę najbliższą głównemu bohaterowi. Bernard Cornwell nigdy nie oddaje jednak głosu bezpośrednio Arturowi, wszystko czego dowiaduje się o nim czytelnik przefiltrowane jest więc przez pryzmat osobowości, doświadczeń i namiętności Derfela. Wątków jest wiele, nie ma jednak niebezpieczeństwa pogubienia się w nich, brytyjski pisarz zbyt dobrze bowiem panuje nad całością akcji. A jest ona dynamiczna i zaskakująca, nawet dla osób, które dobrze znają legendę o królu Arturze. Bernard Cornwell posługuje się ponadto świetnym stylem, łączącym cechy powieści historycznej, baśni i eposu rycerskiego. Wszystko to sprawia, że Zimowy monarcha przykuwa uwagę czytelnika skuteczniej niż niejeden kryminał.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 1
01-06-2017 o godz 02:12 Justyna Sikora dodał recenzję:
Legendy arturiańskie są dość popularnym motywem opowieści historycznych i fantasy. Ba! Na ten temat powstają również liczne filmy i seriale. Bernard Cornwell, jeden z najpoczytniejszych autorów beletrystyki historycznej, również wziął na warsztat Króla Artura. Jak się spisał? Powieść - jako powieść - jest fenomenalna. Od pierwszych stron porywająca, wręcz zniewalająca czytelnika, pełna niespodzianek i zwrotów akcji. Sięgając po tę książkę, czytelnik zapomina o słowie nuda, w tak dynamicznej fabule nie ma dla niej miejsca. Miłośnicy przygód, rycerzy, odrobiny magii i wojaży zakochają się w niej od razu, a osoby znające doskonale legendę o Arturze - pożrą książkę z ciekawości. Nie potrafiłam oderwać się od tej książki, zupełnie jak za sprawą zaklęcia, pochłonęłam ją w zaledwie kilka godzin. Myślę, że to przede wszystkim zasługa zaskakującej pomysłowości Cornwella i jego niebywała łatwość wprowadzania czytelnika w historyczny świat (tutaj - arturiański), narracja Zimowego monarchy jest po prostu rewelacyjna. Bardowie opiewają miłość i bohaterstwo wojowników, wychwalają królów i schlebiają królowym, ale gdybym ja był poetą, sławiłbym przyjaźń. Autor znanym nam z legend postaciom nadał nowe oblicza, przedstawił je na swój własny sposób, gdzie niektóre ujmowały czytelnika niesamowitą interpretacją, a inne - no cóż - wydawały się zaniedbane, potraktowane jak niechciane dzieci. Troszkę zawiodłam się, że narratorem powieści nie jest sam Artur, a lord Derfel i to właśnie na nim Cornwell skupił swoją uwagę. A szkoda, bo inne postaci miały równie ogromny potencjał - m.in. Morgana wypadła nijako, ale już Merlin fantastycznie... Taka dysharmonijność w bohaterach jest dla mnie zastanawiająca, ponieważ w innych powieść Cornwella nie spotkałam się z czymś takim. Może nieco nieudolnie pragnął postawić na swoistą różnorodność? Merlin powtarzał zawsze, że los jest nieubłagany. Życie to igraszka bogów i próżno szukać sprawiedliwości. Trzeba nauczyć się śmiać, powiedział mi kiedyś, bo inaczej można zapłakać się na śmierć. Zimowy monarcha zdecydowanie jest powieścią dla dorosłych czytelników. Mnóstwo tutaj walk i okrucieństwa, motywem przewodnim nie jest miłość do Ginewry, meritum jest przyjaźń. W zasadzie, opis książki jest nieco mylący, ponieważ - jak wspominałam wcześniej - Cornwell skupia się w niej bardziej na nieustraszonym Rycerzu - lordzie Derfelu, nie Arturze. Poza legendą arturiańską w książce pięknie odmalowano przełom V-VI wieku oraz walkę chrześcijaństwa z pogaństwem. Kto, jak kto, ale klimat powieści jest iście dziejowy! – Otóż wiedz, Derfel, że nadchodzą ciężkie czasy. Wszystko, co dobre, stanie się złe, a co złe jeszcze gorsze. (...) Czasem myślę, że bogowie z nas kpią. Rzucają naraz wszystkie kości, żeby zobaczyć, jak skończy się ta gra. Zimowy monarcha jest opowieścią, która dostarcza czytelnikowi mnóstwa wrażeń, budzi w człowieku pełną gamę emocji. Podczas bitew wyraźnie można usłyszeć szczęk oręża, przy bardziej wzruszającym momencie ciężko nie uronić łzy... To kolejna fenomenalna powieść w dorobku Bernarda Cornwella i - w dodatku - teraz tak pięknie wydana! Polecam serdecznie!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-05-2017 o godz 23:20 Natalia Patorska dodał recenzję:
Jest w Zimowym monarsze coś takiego, co sprawia, że jest magnetyczna, że przyciąga uwagę przez całość historii i sprawia, że losy Brytów nie są czytelnikowi obojętne. Możliwe, że wpływ na to ma dość gawędziarski ton Derfla, narratora, który snuje tę opowieść, w której sam brał znaczny udział. Dzięki takiemu zabiegowi i epizodom przedstawiającym sytuację narracyjną — czyli Derflowi w sile wieku spisującemu losy Artura — Bernard Cornwell oczarowuje historią. Ale nie jest to historia o księżniczkach i księciach, o praworządnych władcach i pięknych zamkach. Cornwell postawił na realizm. Dlatego, co wyjaśnia w posłowiu, starał się unikać anachronizmów, dzięki czemu Artur nie ma lśniącej zbroi, a zamki są warownymi budowlami, a nie pięknymi pałacami. Brak tu też heroizmu tak często przypisywanemu czy to Arturowi, czy innym wojownikom i królom. Okres, w którym rozgrywa się akcja, jest nazywany mrocznymi czasami nie bez powodu, a wszystko to zostało dosadnie potwierdzone w Zimowym monarsze. Nie brak tu krwawych potyczek, rzezi wręcz, nie ma wielu aktów miłosierdzia, a trup ściele się gęsto. W dodatku nie zapomniano o walkach na tle religijnych, które są ciekawym wątkiem — to zimna wojna wyznawców starych celtyckich bóstw z chrześcijaństwem. Nieco przeszkadzał fakt, że większość postaci kobiecych autor albo okaleczył, albo zrobił chytrymi i okrutnymi, nie było to jednak nic, co zepsułoby mi lekturę. Ale jeśli lubicie legendarnego Lancelota — zaskoczycie się jego przedstawieniem w powieści. Świetny język (i tłumaczenie) przemawia na korzyść powieści. Jest świetnie napisana, lekko i przyjemnie pomimo dość mrocznych i krwawych wydarzeń. Sceny walk to mały majstersztyk, są dynamiczne i czyta się je w mgnieniu oka. W dodatku zauważyłam przywiązanie do detali, zwłaszcza tych związanych z realizmem tamtego okresu. Cieszę się, że autora nie poniosła wyobraźnia i nie ma na przykład lśniących zbroi, a wojownicy są charakterni i łasi na pieniądze, nie zawsze honorowi. Nigdy nie dowiemy się, czy król Artur i jego rycerze istnieli naprawdę. Źródła historyczne nie dostarczają dostatecznie wielu informacji, by bez sceptyzmu zaakceptować istnienie Artura czy Merlina. Ale wśród wszystkich teorii i ubarwionych legend i przekazów, Bernard Cornwell wyróżnia się swoją wizją, dopasowaną do czasów, w których król Brytów mógłby rzeczywiście żyć. Autor wspaniale wypełnił lukę w historii, tworząc coś, czego co prawda nie nazwałabym powieścią historyczną (z uwagi na brak źródeł), ale czymś kształtem ją przypominającym. Tylko nie przestraszcie się nazwy — język nie jest archaiczny, czyta się przyjemnie i leci przez tekst, zupełnie tak, jakby był opowiadany przez samego Derfla przy ognisku, gdzieś w brytyjskim lesie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-05-2017 o godz 22:39 Sauron dodał recenzję:
Kto nie zna legendy o królu Arturze i czarodzieju Merlinie? Bajki, filmy, książki, czy komiksy. Mało która historia doczekała się aż tylu adaptacji. Czy wciąż jest szansa, by ten wykorzystany przez wielu twórców motyw, pokazać z innej strony? Zimowy monarcha stanowi odpowiedź na to pytanie. Akcja powieści rozpoczyna się w V wieku. Królestwo Brytanii przechodzi ciężkie czasy. Zagrożenie czai się z każdej strony, a na domiar złego nie brak problemów wewnętrznych. To jednak nie wszystko. Gdzieś na uboczu czai się uwielbiany, ale niedoceniany Artur, który wcale nie jest rycerzem krystalicznie czystym i Merlin, w niczym nieprzypominający pociesznego maga. Jedni jest jednak stare jak świat, gra o władze, w której na szali stawia się ludzkie życie. Zimowy monarcha to powieść nietypowa. Jeśli oczekujecie po niej może trochę bardziej poważnej wariacji popularnych bajek, będziecie rozczarowani. Ta historia ma w sobie równie dużo baśni, co Gra o tron romantyzmu. Po prostu... to nie to! Żadne tam fajerwerki czy eleganckie walki na miecze. Krwawa magia i mroczne czary, gdzie podobnie jak u Martina, żaden chwyt nie jest zabroniony, a żądza władzy składnia ludzi do najróżniejszych decyzji. Tak więc nie jest to bajka, ale powieść historyczna też nie. Jak zauważa sam autor, brak wiarygodnych źródeł dał mu spore pole do popisu. Chociaż powieść napisana jest w stylu sugerującym sporą dozę prawdy historycznej, należy raczej potraktować je z przymrużeniem oka. Nie zmienia to jednak faktu, że język, klimat i sama opowieść bardzo wciągnęły mnie w atmosferę tamtych czasów. Pomimo dynamicznej akcji w książce nie brak długich, barwnych opisów. Ni to bard, ni to gawędziarz, autor niczym prawdziwym malarzem słowa, zachwyca nas nie tylko pięknymi krajobrazami, ale też scenami... walk. Tak, również potyczki na miecze zasługują na uznanie. Pomimo tego, że z reguły nie przepadam za całą skomplikowaną strategią wojenną ani nawet za opisami poszczególnych pchnięć, cięć czy uderzeń, tym razem przeczytałam je ze sporym zainteresowaniem. Batalie opisane zostały nie tylko z wyjątkowym rozmachem, ale też dokładnością, dzięki czemu możemy się poczuć, jakbyśmy byli świadkami całego zajścia. Tak jak wspomniałam, z pewnością nie możemy oczekiwać po bohaterach, że będą podobni do wzorców kreowanych przez media. I z jednej strony jest to bardzo ciekawe doświadczenie, z drugiej, nie każdemu przypadnie do gustu takie odarcie idolów dzieciństwa z cnót. Zdziwić może również fakt, że zanim pierwszy raz zetkniemy się z Arturem czy Merlinem, chociaż by ze słyszenia, minie sporo stron. Autor spokojnie i niespiesznie wprowadza nas w przygodę, rozpoczynając narracje gdzieś na uboczu wątku głównego. I nie przebiera w eufemizmach. Nie bez powodu mówi się o mrocznych czasach. Całe to okrucieństwo, bez pardonu i bez wstydu pojawia się na w fabule równie od naturalnie, co sceny z dnia codziennego. Zimowy monarcha to powieść z wielu względów godna polecenia. Niesamowity klimat, irygujące podejście do wydawałoby się, zgranego tematu i narracja, która zachwyca swoim rozmachem. I chociaż momentami akcja zwalnia, warto zatrzymać się na chwilę i poczuć grozę minionych czasów.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-05-2017 o godz 22:08 barwinka dodał recenzję:
Po wielu ugładzonych wersjach legendy, niepokonanym Arturze, dobrej i niewinnej Ginewrze, lojalnym Lancelocie, mądrym Merlinie... tych wielkich, godnych naśladowania postaciach, tym razem trafiamy na prawdziwych ludzi, z wszystkimi ich przywarami i zaletami. Postacie, które potrafią kochać i nienawidzić, takie, które myślą najczęściej o własnych planach i korzyściach. Świat, w którym przyszło żyć bohaterom jest okrutny i trudny. Wieczne walki, znój codziennego życia, niemożność wyboru... Autor bardzo wyraźnie pokazał, że nic nie było tak wspaniałe jak w legendach. Narratorem powieści staje się Derfel, wychowany u Merlina, cudem uniknął śmierci w dzieciństwie. Jego opowieść zaczyna się , od narodzin Mordreda, przez kolejne wydarzenia, których był świadkiem. Mężczyzna podziwia Artura i postanawia spisać jego życie i dokonania, aby upamiętnić go dla potomnych. Mroczne czasy, w których rozgrywa się akcja należały do trudnch również pod względem wiary. Rzymianie podbijając Brytanię zapoczątkowali chrześcijaństwo, ale dawni bogowie nie odeszli od razu. Merlin, Morgana, Nimue to wyznawcy starych bogów, a ich magia bardzo często wynika z praktyk, które stosują. Nie znajdziecie tu zaklęć, różdzek i innych atrybutów współcześnie kojarzących nam się z magią. Często te "czary" to odrobinę więcej wiedzy, zaskoczenie, których ówczesny człowiek wierzący w zabobony nie rozumie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-05-2017 o godz 18:39 Klaudia Mróz dodał recenzję:
Zimowy Monarcha już kiedyś pojawił się na polskim rynku, jednak teraz poprzednie wydanie jest niedostępne, więc kiedy tylko usłyszałam, że Wydawnictwo Otwarte chce wydać ponownie w naszym kraju książkę Cornwella - byłam zachwycona, bo już od dłuższego czasu polowałam na tę historię. Jestem fanką legend arturiańskich, kiedyś nawet poczyniłam pewną pracę o Percivalu z Walii - jednym z bohaterów romansu rycerskiego Chrétien de Troyes, znam te legendy od podszewki, jako mała dziewczynka marzyłam o wizycie w Camelocie i spotkaniu wszystkich honorowych i dzielnych bohaterów legendarnego króla. Cornwell zdecydowanie stawia grubą kreskę między tym, co znamy w popkulturze, a tym, co tworzy - on nie wykorzystuje motywów rodem z filmów o Rycerzach Okrągłego Stołu, tutaj nie ma miejsca na historyczne ubarwienia, na chwalebne czyny. Cornwell spróbował odtworzyć, jak w rzeczywistości mógł wyglądać świat otaczający Artura - nie ma wielkich zamków, nie ma kielicha z Ostatniej Wieczerzy, nie ma dworskości a znane nam ze szkoły ideały rycerza można włożyć między bajki - oczywiście nie w każdym przypadku, ale dobre cechy charakteru w przeważającej liczbie czasem rzadko u bohaterów Cornwella dominują... Artur to wojownik, bękart, syn wielkiego władcy, syn Brytanii, którą opuścili Rzymianie, pozostawiając po sobie zgliszcza i dawne rezydencje, w których teraz żyją dumni Brytowie. Są wśród nich chrześcijanie, ale są również wyznawczy dawnych brytyjskich religii, są czciciele rzymskich bogów. Cornwell wyłuskał wszystko, co był w stanie z historycznych podań, dodał od siebie pewnie odrobinę, ale... Wyszła mu niezwykła wizja Brytanii za czasów, w których naprawdę mógł żyć Artur - czyli po upadku Rzymu. Brytania jest podzielona, oprócz bojów między sobą toczą również bitwy z Saksonami, którzy nieustannie napadają ich ziemię - by znaleźć żyzną glebę, by porwać kobiety, by zasilić Brytami szeregi swoich niewolników. Cornwell stworzył krainę pełną zawieruchy i śmierci, ale podobnie jak de Troyes nie pozbawił powieści pierwiastka mistyczności - są druidzi, są wspomnienia o dawnych bogach, jest wiara w moc Chrystusa! Nie jest to jednak stricte fantastyczne dzieło, nie jest to... pokazanie owych mocy - nikt nie rzuca czarami na prawo i lewo, nikt nie walczy ze smokami, nie widać driad i nimf... Jest to powieść, której wydarzenia mogłyby się naprawdę dziać. Mamy bitwy, mamy walkę o władzę, mamy dwie konkurujące ze sobą religie, mamy śmierć i jest krwawo. Bohaterowie umierają, akcja goni akcję, nie możemy być pewni, że strona, której kibicujemy wygra - są zdrady, świetne czarne charaktery, które mają dobrze ukształtowane motywacje, by nimi być. Przy Zimowym monarsze nie można się nudzić, zasypuje nas niczym gradem strzał akcją - kiedy trzeba jest spokojniej, innym razem melancholijnie, czasem miałam ochotę krzyczeć na niesprawiedliwość, która spotkała danego bohatera, nie ma momentu, który by mnie nie ujął. Cornwell stworzył świetne lokalizacje: górę Merlina, włości Uthera czy siedzibę Króla Bana, każda jest inna i wyjątkowa, a to tylko wierzchołek góry lodowej stworzonej przez pisarza. Oprócz świetnie wykreowanego świata przedstawionego Cornwell stworzył panteon pełnokrwistych postaci, począwszy od Derfela, który jest uczestnikiem wydarzeń i ich narratorem, skończywszy na postaciach pobocznych. Każda jest inna, każdą można skojarzyć - a to książę Trystan i dziewczynka z kotkiem, a to Lunete i jej pragnienie bogactw... Jeśli sądzicie, że poznacie bez problemu, bez podania imienia najważniejsze postaci legend arturiańskich, takie jak Artur, Lancelot czy Ginewra, to srogo się mylicie. Autor bawił się z czytelnikiem, niektórzy bohaterowie ucierpieli - stracili honor, stracili łagodność, inni zyskali, jednak to nie są te same postacie jakie znamy - mają też czasem zupełnie inne pochodzenie i... inne rolę do odegrania. Myślę, że jedynym który nie ucierpiał, jest Galahad - to jedyny (może również Artur Cornwella dzierży podobne cechy, ale... nie jest tak krystaliczny jak Galahad), książę jest szczery, szczodry i waleczny, jest również niezwykle oddanym przyjacielem. Nie dziwi więc, że urósł do rangi mojej ulubionej postaci w książce. Niezwykle miło odkrywało się kolejne zmiany, które wprowadził Cornwell, retelling w jego wykonaniu to po prostu mistrzostwo, chociaż znałam od podszewki historię Artura to i dzięki Cornwellowi mogłam odkrywać ją na nowo, co sprawiło mi ogromną przyjemność, zwłaszcza, że autor ma niezwykle barwny i obrazowy styl, który umilał wędrówkę po arturiańskiej Brytanii... Cóż, nie pozostaje mi nic innego, ale zaprosić Was do tej niebywałej wręcz lektury, ja jestem ogromnie zadowolona, że wreszcie poznałam Zimowego monarchę i czekam na kolejne tomy, mam nadzieję, że będą równie dobre!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-05-2017 o godz 00:16 Linda dodał recenzję:
Po śmierci króla Uthera Brytowie walczą między sobą o władzę, podczas gdy obcy najeźdźcy, Saksonii, łupią i plądrują ich ziemie. Nad tym chaosem próbuje zapanować Artur, syn Uthera z nieprawego łoża, którego marzeniem jest stworzyć zjednoczone królestwo, gdzie panowałoby prawo i miłosierdzie dla tych, których należy otoczyć opieką. Za swe marzenia dzielnemu wojownikowi przyjdzie zapłacić wysoką cenę. Legenda o Królu Arturze i Rycerzach Okrągłego Stołu, pięknej Ginewrze i potężnym czarowniku, Merlinie, to jeden z najpopularniejszych mitów kultury europejskiej, od wczesnego średniowiecza aż po współczesne czasy stanowi niewyczerpane źródło inspiracji dla wielu różnorodnych twórców. Niekiedy historia o wybitnym władcy Brytów jest mocno przekształcana, ubarwiana i modyfikowana. Czasami jest spójna z powieścią, którą tak dobrze znamy. Bernard Cornwell w swym cyklu arturiańskim, który rozpoczyna książka „Zimowy monarcha”, również sięga po tę legendę. I tom, dzięki wydawnictwu Otwarte, zyskał nową oprawę i kusi tych, którzy prozy angielskiego pisarza jeszcze nie poznali. Zaliczam się właśnie do tego grona, chociaż uwielbiam książki historyczne. To, co urzekło mnie w tej publikacji to znakomite wyważenie. Jakby autor z niezwykłą dbałością odmierzył wszystkie, niezbędne składniki, starannie je połączył i zaserwował czytelnikowi lekką, przyjemną lekturę. To mieszanka rzetelnej historii, magii i celtyckich wierzeń oraz znakomitej fabuły. Głównym narratorem powieści jest Derfel, wychowanek Merlina, który później staje się uznanym wojownikiem Artura. Poznajemy jego wspomnienia, gdy jako stary, bogobojny mnich spisuje dzieje swojego życia i w znacznej części przybliża także koleje losu władcy Dumnoni. Jego bliskie relacje zarówno z Merlinem, Nimue oraz innymi bohaterami legendy bądź historii Anglii ułatwiają nam bezpośredni wgląd w wydarzenia. Cornwell w imponujący sposób bawi się samym mitem arturiańskim, po części nieco go przekształca, nadaje mu nowy ton, odświeża i ubarwia, by jednocześnie zachować pewną wierność względem dobrze znanej fabuły. Taki zabieg intryguje czytelnika i nie pozwala mu się nudzić. Okazuje się bowiem, że starym, przewidywalnym bohaterom można nadać świeżości. Artur jest tutaj takim, jakim utrwalił się w ogólnej świadomości – pełen marzeń, wzniosłych ideałów, ale nie pozbawionym ambicji dzielnym wojownikiem, Merlin – wielki nieobecny, który pojawia się w nieprzewidzianych momentach czy piękna, inteligentna i przebiegła Ginewra. Przecież tak dobrze ich znamy, jednak w prozie Corwella nabierają nowego, nieznanego wymiaru. Innych, jak na przykład Lancelota czy Morgan, opisuje odmiennie od tego, do czego przywykliśmy. Autor ukazuje owe mroczne czasy, gdy po śmierci króla Uthera po władzę sięgają inni, panuje chaos, co chwilę wybuchają konflikty, a Saksonii nieustannie zagrażają swoimi najazdami. Stare wierzenia coraz bardziej wypychane są przez chrześcijaństwo, zbliżają się ogromne zmiany, więc w książce dzieje się naprawę sporo, a Cornwell potrafi to wszystko w odpowiedni sposób opowiedzieć i zaintrygować. Jeśli więc interesujecie się legendą o Królu Arturze i kochacie powieści historyczne, to „Zimowy monarcha” na pewno nie sprawi Wam zawodu. Pięknie odmalowany obraz tamtej epoki, celtyckich wierzeń, kultów i zwyczajów przeniesie Was wprost w wir wydarzeń, walk i intryg, sprawi, że dobrze znane postacie zobaczycie w nowym świetle.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-05-2017 o godz 13:11 myfairybookworld.blogspot.co.uk/ dodał recenzję:
''Zimowy monarcha'' to świetna książka, nie tylko dla fanów historii. Autor połączył legendy o Arturze z okrutną walką o tron najbogatszego królestwa Brytanii. Akcja książki rozgrywa się w czasach, gdy kobiety nie miały prawa głosu, jednak to właśnie przez kobiety upadały królestwa i toczyły się najkrwawsze wojny. Plastyczne opisy miejsc i walk, lekki styl i język, choć archaiczny to przystępny dla czytelnika, to wszystko sprawia, że książkę czyta się przyjemnie i szybko. Jeśli lubicie tajemnice połączone z krwawymi walkami i nutką magii to ta książka będzie dla was idealna. Mnie się podobało i z całą pewnością sięgnę po kolejną część Trylogii arturiańskiej. Gorącą polecam!!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-05-2017 o godz 16:29 Desari dodał recenzję:
„Zimowy monarcha” Bernarda Cornwella mistrzowsko łączy klasyczną legendę i opowieść o nieustraszonym Arturze z emocjonującą historią walk o władzę rozgrywających się w tajemniczych, mrocznych czasach. Gdy król Brytanii Uther żegna się z życiem, państwo ogarnia anarchia i nastaje niebezpieczny czas wewnętrznych podziałów. Armie saskie szykują się do najazdu na pogrążającą się w chaosie Brytanię. Tylko Artur może powstrzymać saksońską furię i zapobiec upadkowi kraju. Jego dłoń dzierży wyjątkowy miecz – Excalibur, dar od czarownika Merlina, ale jego waleczne serce przepełnia miłość do Ginewry piękniejszej od wszystkich kwiatów. Czy przeznaczeniem Artura będzie zwycięstwo? Jak zapewne wielu z was zauważyło, na naszym rynku coraz częściej pojawiają się książki, które w jakiś sposób nawiązują do baśni lub legend. Można wręcz powiedzieć, że zalały one nasz rynek. Część czytelników jest z tego powodu bardzo zadowolona, a część uważa, że są to odgrzewane kotlety. Jak by tego nie nazwać, trzeba przyznać, że autorzy i tak znajdują swój sposób na oryginalność. Potrafią połączyć coś starego, z czymś nowym. Sprawia to, że nie czytamy tego samego, tylko coś innego, ze starym znanym wątkiem. Można powiedzieć, że jest to bezpieczna wersja napisania książki, ale ja uważam, że jest to swego rodzaju odwaga. Autorzy, którzy się tego podejmują, mogą w każdej chwili zostać zmieszani z błotem, jeżeli zniszczą uwielbianą przez wszystkich legendę czy baśń. A mimo to, wielu pisarzy się tego podejmuje i przedstawiają nam swoją wersję znanej historii. Tego właśnie podjął się Bernard Cornwell, znany i uwielbiany angielski pisarz. Klasyczną legendę o nieustraszonym Arturze zna praktycznie każdy. Nawet jeżeli nic o niej nie czytał, to na pewno chociaż raz słyszał. Autor podjął się ciężkiego wyznania, ponieważ czasy Artura nigdy nie były łatwe. Ciągłe wojny i wszechobecni wrogowie - o tym po prostu trzeba umieć pisać. I muszę przyznać, że autor jest niesamowity. Jest to moje pierwsze spotkanie z nim, ale na pewno nie ostatnie. Lubię czytać różnego rodzaju książki, które dzieją się w czasach wojennych (tych prawdziwych i tych zmyślonych) i na tym polu autor mnie nie zawiódł. Wszystko jest dynamiczne i takie żywe. Jak już człowiek tylko zacznie czytać, to nie może skończyć. Oczywiście nie ma książki bez bohaterów, a tutaj mamy ich na prawdę wielu. Zazwyczaj lubię, gdy ich liczba jest zredukowana do minimum. Potrafię się wtedy bardziej skupić na powieści i o każdym z nich wystawić jakąś opinię. Gdy ich liczba jest wysoka, często się gubię i już w końcu nie do końca wiem kto jest kim. Tutaj jednak czegoś takiego nie ma. Każdy jest opisywany w mniejszym lub większym stopniu, ale o wszystkich można wyrazić opinię. Artur oczywiście jest waleczny, przyjacielski i przez wszystkich podziwiany. Lord Derfel, dzięki któremu poznajemy historię, jest nieustraszonym rycerzem i najwierniejszym przyjacielem Artura. Nie możemy oczywiście zapomnieć o Merlinie, który jest wielkim czarnoksiężnikiem. Wszyscy bohaterowie mają w sobie "to coś". Każdy z nich jest wyjątkowy i ma swoje indywidualne cechy. To sprawia, że historia nas nie nudzi i nie możemy oderwać się od czytania. Nie jest to oczywiście książka łatwa do czytania. Jeżeli tylko chcecie się za nią zabrać, to nie mogą was odrzucać wojny, krew i przedmiotowe traktowanie kobiet. W dodatku język, którym posługuje się autor, nie jest prosty. Trzeba się na prawdę skupić na czytaniu. Na pewno nie jest to historia na jeden wieczór, ale jak najbardziej warto po nią sięgnąć. Uważam, że mimo wszystko jest to książka dla starszego, jak i młodszego czytelnika. Jestem pewna, że czasy Artura porwą was do swojej krainy i nie będą chciały z niej wypuścić.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-05-2017 o godz 16:18 Magdalena Oszek dodał recenzję:
„Nadchodzą ciężkie czasy. Wszystko co dobre, stanie się złe, a co złe jeszcze gorsze. (...) Czasem myślę, że bogowie z nas kpią. Rzucają naraz wszystkie kości, żeby sprawdzić jak skończy się ta gra.” Bernard Cornwell to angielski pisarz, autor thrillerów i powieści historycznych, mieszkający na stałe w USA. W jego dorobku znajduje się wiele tytułów, ale największą sławę przyniósł Cornwellowi osadzony w czasach wojen napoleońskich cykl o przygodach Sharpe’a. Licząca sobie dwadzieścia jeden części seria została sfilmowana przez BBC. Na język polski przetłumaczono dotąd tylko kilkanaście powieści pisarza. Ukazały się m.in. książki z cyku: Trylogia Świętego Graala, Wojny Wikingów, Kampanie Richarda Sharpe`a oraz Trylogia arturiańska, której pierwszą część stanowi „Zimowy monarcha”. „Zimowy monarcha” ukazał się po raz pierwszy w 1997 roku nakładem nieistniejącego już dziś Wydawnictwa DaCapo, a jego nakład szybko uległ wyczerpaniu. Ponownie został wydany przez wydawnictwo Erica w 2010 roku. W tym roku ukazało się kolejne wznowienie powieści, wydane przez Wydawnictwo Otwarte. Trylogia arturiańska opisuje dzieje króla Artura. Jednak jeśli oczekujecie legendarnej opowieści, przepełnionej szlachetnymi rycerzami w srebrnych zbrojach, pięknymi damami dworu i dobrotliwego Merlina, możecie być zawiedzeni. Autor poświęcił wiele czasu na studiowanie historii Brytanii przełomu V i VI wieku. Dzięki temu stworzył realistyczny obraz epoki. W rolę narratora wciela się tutaj, będący u schyłku życia, Derfel – niedoszła ofiara druidów, żołnierz Króla Artura i chrześcijański mnich. Opowiada on o burzliwych losach dawnej Bretanii i dokonuje ich oceny, często krytycznej. A cała opowieść rozpoczyna się pewnej zimowej nocy, kiedy Norwenna rodzi królewskiego potomka. Niedawno zginął jego ojciec, więc wielki władca Uther Pendragon, pokłada wielkie nadzieje w swoim wnuku, przyszłym następcy tronu. Jednak wszystkie znaki na niebie wskazują na to, że jego życie nie będzie łatwe i pozbawione przeszkód. Pierwszą widoczną oznaką nadchodzących nieszczęść jest fakt, że nowo narodzony książę ma zdeformowaną stopę. Bo czy kaleka może rządzić krajem? Chętnych do tronu jest wielu. Jednym z nich jest królewski bękart, skazany na wygnanie – Artur. Jednak różni się on od innych tym, że stara się dbać o swój kraj. Stara się zapobiec wojnie domowej, broni ojczyznę przed Saksonami, jest odważny i honorowy. Marzy o tym by Brytania była silna i zjednoczona, a to nie będzie proste. Będzie wymagało przelania krwi i poświęcenia najbliższych. W książce pojawia się wiele legendarnych bohaterów, którzy mają wpływ na historię. Spotkamy więc Merlina – czarownika druidów, wyznawca dawnej religii, Ginewrę – żonę króla Artura czy Lancelota jednego z Rycerzy Okrągłego Stołu. Bardzo pomocny w czytaniu książki jest słownik miejsc i osób, które spotkamy w powieści. Muszę przyznać, że dość często do niego sięgałam, by przypomnieć sobie o kim mowa. „Zimowy monarcha” to powieść bardzo dobrze dopracowana. Przedstawione postaci są opisane szczegółowo. Nie są przedstawiani jako osoby idealne. Mają swoje wady, słabe strony i popełniają błędy. Prowadzą heroiczne, krwawe walki i mimo elementów magicznych, opowiedziana historia jest bardzo rzeczywista i zgodna z autentycznymi wydarzeniami. Cornwell przedstawia nam nowe spojrzenie na legendarną postać króla Artura, rycerzy Okrągłego Stołu i ich czasy. Powieść czyta się bardzo dobrze. Autor prowadzi bardzo wartką akcję, nie można się domyśleć co wydarzy się na kolejnych stronach. Do kogo uśmiechnie się szczęście, a komu los przeznaczył tragiczny koniec. Zakończenie pozostawia czytelnika z chęcią sięgnięcia po następny tom trylogii. Ja na pewno to zrobię. Bardzo spodobał mi się „Zimowy monarcha”. Mimo, że po książki fantastyczne nie sięgam zbyt często, ta zrobiła na mnie duże wrażenie. Może właśnie ze względu na poruszaną tematykę i autentyczne wątki historyczne. Serdecznie polecam lekturę powieści. Mimo sporej ilości stron, nie będzie to czas stracony.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-05-2017 o godz 08:29 Klaudia Malik dodał recenzję:
Kto z nas nie znałby osoby króla Artura? To właśnie legendy o nim są jednymi z najbardziej znanych, a sama jego postać, można wręcz rzec, w pewien sposób tworzy historię Wielkiej Brytanii. Artur wiąże się nierozerwalnie ze średniowieczem i to właśnie o nim powstawało wiele kultowych filmów, książek i seriali, i nie wygląda na to, aby ten trend miał przeminąć. Zapoznajcie się więc z historią tego sławetnego wojownika, spisaną na nowo. Pod rządami króla Uthera, zapanował rozwój i pokój w Brytanii. Jednakże po jego śmierci, chwiejna bariera się kruszy i teraz każdy czyha na życie jego dopiero zrodzonego syna – Mordreda. Jedyną osobą, która jest w stanie przezwyciężyć rosnącą w siłę armię saksońską, jest Artur, nieślubny syn Uthera, który powraca do kraju. Tyle że nawet ten nieustraszony wojownik, może zostać zwiedziony przez uczucia. Zawsze fascynowała mnie historia Wielkiej Brytanii, choć moją ulubioną postacią historyczną bezkonkurencyjnie pozostaje Henryk VIII. Dodatkowo te brutalne i pełne sprzeczności czasy średniowiecza również mnie pociągały, gdyż to właśnie tę epokę uważam za najbardziej interesującą ze względu na wszystkie kontrowersje, które po dziś dzień budzi. „Zimowy monarcha” łączy ze sobą te dwa elementy – historię wysp i obraz epoki – jaki więc okazał się efekt końcowy? Mimo że książka zawiera wiele odniesień do historii, to powieścią stricte historyczną nie jest. Wydarzenia i postacie rzeczywiste przeplatają się tam z fikcją, tworząc mieszankę, która może zadowolić również miłośników innych gatunków. Nie powiem, aby „Zimowy monarcha” szczególnie porywał, ponieważ nie jest to raczej książka przygodowa. W dużej mierze skupia się na polityce i przypomina bardziej taką opowieść, opowiadaną z pokolenia na pokolenie. Narracja jest w tej książce dość specyficzna, ale i jest ogromną zaletą, gdyż historię poznajemy z punktu widzenia Derfela, jednego z najbardziej zaufanych ludzi Artura, w późniejszych latach duchownego. To właśnie z dystansu czasowego możemy spojrzeć na losy króla i ocenić jego postępowanie z trochę innej perspektywy, podobnie jak i Derfel, który choć ciągle uwielbia swojego pana, to nabrał już więcej obiektywizmu odnośnie do jego działań i decyzji. Wyróżnia tę książkę fakt, że nic w niej nie jest ubarwione. Derfel nie stara się na siłę przedstawić fałszywy obraz sytuacji, a samego Artura wcale nie podnosi do rangi niemalże herosa. Lancelot, sławiony we wielu pieśniach i legendach, jest tu zwyczajnym tchórzem, który tylko szuka okazji do wzbogacenia się. Możemy też dostrzec, że bitwy, nawet jeśli wygrane, nie były spektakularnym sukcesem. Wszystko przybiera tu odcienie szarości, nie ma wyraźnej granicy podziału między to, co dobre, a co złe. Ten rzeczywisty obraz sytuacji pozwolił również stworzyć prawdziwych bohaterów, nie takich, którzy z góry mają już narzucone określone cechy. Bo skoro tyle słyszy się o waleczności i nadprzyrodzonej wręcz sile Artura, to zapewne takiego bohatera oczekujemy, natomiast „Zimowy monarcha” uświadamia nam, że nawet ci najznamienitsi rycerze na kartach historii mieli swoje słabości i wady. Wbrew pozorom to właśnie Artur jest na to najlepszym przykładem, gdyż zwiodło go nic innego, jak miłość, zwykłe ludzkie uczucie, któremu ulega prędzej czy później każdy z nas. Może dlatego, że to z jego punktu widzenia poznajemy historię, to właśnie do Derfla poczułam największą nić sympatii. Mogąc śledzić wszystkie jego rozterki i dylematy wewnętrzne, miałam wrażenie, że bardziej rozumiem decyzje, które podejmował. Przede wszystkim jednak, zarówno on, jak i Artur, bardzo szanowali swoich ludzi i wojowników, i to właśnie dlatego ci „nieustraszeni” rycerze, wydawali mi się tacy ludzcy. Da się ich polubić – po prostu. „Zimowy monarcha” to również znakomity obraz epoki. Już wspominałam, że bez żadnych ubarwień, jeśli więc lubicie czytać o brutalnym, krwawym średniowieczu, ta książka jest dla was. Osobiście przyznam, że te czasy zawsze interesowały mnie najbardziej, ponieważ to one są najgęściej spowite tajemnicą, a także budzą wiele kontrowersji. Hipokryzja kościoła, okropne traktowanie kobiet, pogaństwo, różne religie i kulty bogów powoli ścierające się ze sobą, a także zwyczajne okrucieństwo ludzi i ich nieraz wręcz zwierzęce instynkty – jest to przerażające, ale właśnie to wszystko tworzy naszą historię. Ach, no i nawiasem mówiąc, stanowi fascynujące tło dla tej opowieści. Książka jest dość spora objętościowo, czyta się ją powoli, a pasjonujące są nie tyle historie walczących rycerzy, co sposób, w jaki zostały opowiedziane. Bernard Cornwell połączył prawdę z fikcją, mity z historią, tworząc powieść, która jest w stanie spodobać się znacznie większej grupie odbiorców, ale najbardziej przypadnie do gustu miłośnikom książek historycznych. Samo posłowie jest zresztą ciekawe, gdyż autor stawia tam wokół postaci Artura jeszcze więcej pytań i niedopowiedzeń. Książka jest pełna polityki i dyplomatycznych posunięć między królestwami, które w rzeczywistości są niczym inn
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-05-2017 o godz 22:22 Projekt: książka dodał recenzję:
O królu Arturze słyszeliśmy już niejedno. Znamy jego niesamowite przygody, historie o jego mieczu Excaliburze, piękniej Ginewrze i tajemniczym Merlinie. Widzieliśmy seriale, filmy, bajki wychwalające odwagę i męstwo Artura czy oddanie jego rycerzy. Bernard Cornwell proponuje nam jednak zdecydowane odejście od czarów, magii i iskierek mocy towarzyszącym legendzie o najświetniejszym rycerzu Brytanii. Bernard Cornwell to brytyjski pisarz, który na swoim koncie ma kilkadziesiąt powieści historycznych oraz kilka thrillerów. Na kanwie jego najpopularniejszej serii książek o Richardzie Sharpie powstało 15 filmów z Seanem Beanem w roli głównej (notabene znanym z "Gry o tron"). “Zimowy monarcha” został pierwszy raz wydany w Polsce w 1997 roku. Kilka dni temu Wydawnictwo Otwarte wznowiło serię o królu Arturze w pięknej, twardej okładce. Historię Artura rozpoczynamy narodzinami następcy tronu Brytanii Mordreda, wnuka umierającego króla Uthera. Kraj pozbawiony przywódcy staje się areną potyczek i walk o tymczasową władzę. Dodatkowo kraj najeżdżają Saksoni, a Irlandia coraz śmielej zapuszcza się na tereny Brytanii. Merlin znika, a wraz z nim jego czary i gusła, które poprawiały morale ludności. Przebywający w Armoryce Artur wraca do ojczyzny aby przywrócić porządek, chronić kraj i przyszłego króla przed najazdem nieprzyjaciół. Czy uda mu się zjednoczyć krainy i doprowadzić do pokonania Saksonów? Na szczęście powieść o królu Arturze nie zaczyna się od jego daty i miejsca urodzenia. Jego postać przybliża nam Derfel, kiedyś najdzielniejszy rycerz w służbie króla Artura, teraz mnich spisujący dzieje swojego pana i to z jego perspektywy opisana jest cała historia. Swoją opowieść zaczyna w wiosce założonej przez Merlina, który uratował go od śmierci. Z czasem Derfel staje się potężnym wojownikiem, a gdy Artur wraca do Brytanii sam zgłasza się na ochotnika i zostaje przydzielony do najbliższej świty księcia. “Widziałem, jak w towarzystwie Artura ludzie stawali się pogodniejsi, pełni optymizmu i bardziej uśmiechnięci, a kiedy wyjeżdżał, robiła się smętnie. Nie był wesołkiem ani gawędziarzem, lecz po prostu dobrym człowiekiem o wielkiej odwadze, nieugiętej woli i stalowej determinacji, o którą początkowo trudno go było posądzać.” Zdecydowanie jest jedną z tych powieści, które dosłownie oczarowują swoim kunsztem. Nie dostajemy jedynie suchych faktów ale prawdziwą epopeję, której szczegóły pozwalają nam bardzo mocno wczuć się w klimat tamtych czasów. Czasów starcia dwóch potężnych religii, walk terytorialnych i początkach nowej epoki, średniowiecza. Ten kontrast jest świetnie ukazany w opisach, w których autor z lekkim sentymentem wspomina wspaniale rozwinięte i piękne miasta rzymskie, teraz praktycznie zrównane z ziemią. W których chwali akwedukty, podgrzewane podłogi, bieżącą wodę doprowadzoną do rzymskich domów i porównuje to do murowanych, przeciekających podczas deszczu chat do których codziennie trzeba było nosić wiadra z wodą i naręcza drewna. Doskonale opisane sceny batalistyczne czy też drobne potyczki powodują szybsze bicie serca, a lekkie pióro Bernarda Cornwella sprawia, że z prawdziwym zainteresowaniem, ba, niecierpliwością przerzucamy kartkę za kartką. Trzeba też wiedzieć, że “Zimowy monarcha” to równolegle powieść brutalna, pełna krwi i gwałtów, co nie wszystkim może przypaść do gustu. “Życie to igraszka bogów i próżno szukać sprawiedliwości. Trzeba się nauczyć śmiać, powiedział kiedyś, bo inaczej można zapłakać się na śmierć.” “Zimowy monarcha” to również cała plejada bohaterów. Pozbawieni nieskazitelnej otoczki z legend, w powieści są po prostu zwykłymi ludźmi. Każdy z nich ma wady, kieruje się swoimi pragnieniami, marzeniami i ambicjami. Jeśli zapomnimy w trakcie lektury kto jest kim, na początku mamy krótką rozpiskę. “Zimowy monarcha” pozostaje w naszej pamięci na długo. To nie jest kolejna ckliwa opowieść o królu Arturze i jego świcie. Przez uniknięte magicznej otoczki i wszelkich legend, dostajemy arcyciekawą powieść historyczną o wojnie, zdradach i wielkich namiętnościach. Nie mogę się już doczekać kolejnej części!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-05-2017 o godz 21:07 Izabela Zięba dodał recenzję:
Do książek historycznych podchodzę z reguły bardzo sceptycznie. Mam wrażenie, że nie są to moje klimaty, zazwyczaj mam problem z wciągnięciem się w fabułę, a w trakcie lektury czuję znużenie. Postanowiłam jednak dać im jeszcze jedną szansę. Ogromnie się cieszę, że się na to zdecydowałam, "Zimowy monarcha" udowodnił, że czasem warto sięgać również po gatunki, które do nas nie przemawiają, dzięki temu możemy znaleźć prawdziwe perełki. "Zimowy monarcha" to pierwszy tom trylogii arturiańskiej, która opowiada historię o nieustraszonym i wspaniałym Arturze. Jego życie jest jednak owiane tajemnicą, a wydarzenia jakie towarzyszyły śmierci króla Uther'a są podstawą do snucia niesamowitych, pełnych emocji, przyjaźni, nienawiści oraz miłości historii. Muszę przyznać, że podchodziłam do tej pozycji dość sceptycznie. Jak wcześniej wspomniałam nie przepadam za książkami historycznymi i najczęściej nie trafiają one w mój gust czytelniczy. Jednak kiedy otrzymałam możliwość zrecenzowania tej pozycji pomyślałam, że jest to idealny moment, aby przełamać swoją niechęć do tego gatunku. Historie o królu Arturze i jego dzielnych rycerzach od zawsze mnie intrygowały dlatego liczyłam na to, że spędzę bardzo miło czas w trakcie lektury, cieszę się że się nie pomyliłam, a czas spędzony na czytaniu tej pozycji nie był czasem straconym. Od pierwszej strony jesteśmy wciągnięci do świata pełnego magii, pięknych dam dworu, mężnych rycerzy, walki o władzę i wpływy oraz prawdziwej miłości oraz przyjaźni. Autor z niesamowitą precyzją wykreował świat, który pochłania czytelnika już od pierwszych stron. Czytając miałam wrażenie jakbym sama uczestniczyła w wydarzeniach, jakby działy się one obok mnie.To było moje pierwsze spotkanie z tym autorem, ale już teraz mogę powiedzieć, że postacie, które tworzy, jak i ich otoczenie, przepełnione jest kunsztem i dbałością o każdy, nawet najmniejszy szczegół. Pełna recenzja książki znajduje się na blogu: http://poczytajmycos.blogspot.com/2017/05/bardowie-opiewaja-miosc-i-bohaterstwo.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-05-2017 o godz 01:21 Iza Raszka dodał recenzję:
Drogi Czytelniku... Kilka godzin temu miałam ogromną przyjemność skończyć czytać pewną powieść pewnego autora, mianowicie „Zimowego monarchę”, którą napisał Bernard Cornwell. Jest to pierwszy tom trylogii arturiańskiej. Wspaniale było przenieść się do świata (i czasów oczywiście) Derfela - właśnie on pełni tu funkcję narratora i to z jego perspektywy poznajemy całą historię, Artura, Merlina, Nimue, Morgany, Mordreda, Norwenny, Uthera, Gwendolyn, Ginewry, Igraine i wielu innych. Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze. Już odpowiadam. Po pierwsze, bohaterowie. Są jak świetnie wykreowani, interesujący, intrygujący i uzupełniają się wzajemnie. Idealnie wpisują się w swoje czasy. Po drugie, fabuła. Nie chcę nikomu zdradzać tu szczegółów (nie trudno się ich mimo wszystko domyślić), jednak powiem, że dla mnie to prawdziwy rollercoaster. Od pierwszej do ostatniej strony książka trzyma w napięciu, jest barwna, bardzo często obfituje w niespodziewane zwroty akcji. Znajdziemy tu wiele intryg, walk, niewiadomych, okrucieństw, zabobonów, problemów, konfliktów, szczere rozmowy, i wiele, wiele innych. Wszystko dodatkowo owiane jest mgłą tajemniczości. Po trzecie, miejsca i klimat. Autor barwnie i szczegółowo opisuje otoczenie naszych bohaterów, praktycznie wciąga nas w klimat czasów arturiańskich i nie pozwala odjeść aż do końca. Wyobraźnia dzięki temu pracuje czytelnikowi na pełnych obrotach przez całą lekturę. Na pewno nie jest to kolejna lekka lektura do poduszki, choć mi najlepiej czytało się ją właśnie późnym wieczorem i nocą. Opowieść pokazuje jak kruche jest zaufanie, do czego człowiek jest w stanie się posunąć by osiągnąć (czy utrzymać) status, majątek i władzę. Nie wiele się to zmieniło od tak odległych nam czasów niestety... Książka praktycznie czyta się sama, bohaterowie płynnie przeprowadzają nas przez swoje pogmatwane życie, rozterki, wewnętrzne (i nie tylko) mniejsze i większe walki, itp. Autorowi dziękuję za tę historię. Zostanie ze mną na dłużej. Ogólna ocena - 4,5/6. :) POLECAM, POLECAM, POLECAM. Warto po nią sięgnąć. Pozdrawiam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-05-2017 o godz 07:15 Kącik z książką dodał recenzję:
Zimowy monarcha, pierwszy tom Trylogii arturiańskiej, to kolejna wersja historii o Arturze. Bernard Cornwell, jeden z najpoczytniejszych współczesnych angielskich autorów powieści historycznych, urzeczywistnił legendę pozbawiając opowieść fantastycznej otoczki. I zrobił to wspaniale! Jak stwierdził sam Cornwell, Zimowy monarcha to opowieść o „mrocznych wiekach”, w której legendarne przekazy i wyobraźnia muszą rekompensować brak historycznej dokumentacji. Dzięki wiarygodnemu odtworzeniu realiów epoki, łatwo jest jednak uwierzyć, że historia ta naprawdę miała miejsce. Jest to świat brutalny, w którym próżno szukać łagodnych, wykształconych rycerzy śpiewających pieśni miłosne swoim wybrankom w pałacowych komnatach. Umiejętność pisania była rzadka i stanowiła wręcz ujmę dla wojownika – właśnie wojownika, nie rycerza, bo tych tu zwyczajnie nie ma. Gwałty i rzezie całych wiosek są na porządku dziennym, a jeńcy wojenni zasilają rzesze niewolników. Postaci stworzone przez autora straciły swoją mistyczność i stały się żywymi ludźmi. Bohaterowie nie są czarno-biali, jak w tradycyjnej legendzie, każdy pokazuje zarówno dobrą, jak i mroczną stronę swojego ‘ja’. Artur, choć szlachetny i odważny, okazuje się również próżny i samolubny. Lancelot to tchórzliwy, zadufany w sobie narcyz, który pomiata słabszymi od siebie, a Ginewra to z pewnością nie łagodna, cierpliwa niewiasta… Pełen tekst recenzji: http://www.kacikzksiazka.pl/2017/05/zimowy-monarcha-bernard-cornwell.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
24-05-2017 o godz 15:32 Kaga dodał recenzję:
//Recenzja również na: http://kaginbooks.blogspot.com/2017/05/99-zimowy-monarcha-bernard-cornwell.html Jeśli "Mgły Avalonu" to spojrzenie na legendę arturiańską oczyma kobiety, to zdecydowanie, "Zimowy monarcha" jest męską, mocną odpowiedzią. Niezwykłe połączenie legendy z nutą historii, miękkie i łagodne zatarcie granic, snute dodatkowo językiem, który uwodzi, przyciąga i sprawia, że nie sposób się oderwać od lektury. Lekkość, barwność, magiczność - jeśli zastanawiacie się, czy będzie to powieść, która was zachwyci, to odpowiedź jest tylko jedna: TAK! Zachwyci was! Nie czekajcie na nic, tylko bierzcie i czytajcie, to jest bowiem POWIEŚĆ. Zagłębimy się w świat arturiańskiej Anglii. Pozwólmy sobie na leniwy spacer pomiędzy terenami realnymi i stworzonymi na potrzeby powieści. Śledźmy leniwie losy Artura, Merlina, Morgany i Gueneviere oraz Rycerzy Okrągłego Stołu. Pozwólmy sobie na nieśpieszne obserwowanie walki między upadającym pogaństwem a zaczynającym triumfować chrześcijaństwem, wśród angielskich krajobrazów, naznaczonych przez rzymskie panowanie. Świat, w którym wiara w magię i gusła jest równie silna jak wiara w boską siłę. W takim właśnie świecie odnajdujemy się za sprawa Bernarda Cornwella. Wydarzenia śledzimy z punktu widzenia jednej postaci - niegdyś poganina, później chrześcijańskiego mnicha, Derfela Cadarna. Wychowanek Merlina snuje swą opowieść miękko jak jedwab, wprowadzając nad w mroczne i okrutne czasy. Poznajemy więc Utera, króla bez dziedzica - jego syn zginął, nie doczekawszy się narodzin pierworodnego. Jedyną nadzieją dla królestwa, rozdzielonego przez wewnętrzne konflikty jest Artur. W nim prosta ludność upatruje nadziei na lepsze jutro i ochrony przed Saksonami, coraz chętniej atakującymi królestwo Brytów. Nieślubny władca ma jednak wielu wrogów, a przed sobą - trudną misję. Ma ochraniać Mordreda, przyszłego króla Brytów. Wiele wyzwań czeka na króla, wiele pokus. Pomimo wsparcia, jakie ofiarowuje mu Merlin, historia może nie być łaskawa... Czy uda się ochronić młodego księcia? Czy Artur zjednoczy siły i zmusi Brytów do współpracy, by odpędzić widmo saksońskich ataków? Nie zdradzę wam tego sekretu - sami musicie go odkryć. Ja przyznaję się szczerze, że Cornwella znałam i lubiłam. Teraz jednak, po przeczytaniu "Zimowego Monarchy" absolutnie go uwielbiam. Jest mistrzem snucia magicznych opisów, które skradają całą wyobraźnię, nie pozwalają się oderwać. Z łatwością i lekkością snuje historię zbyt legendarną, by powiedzieć o niej coś z całą dokładnością, miękko wplatając w to własne wizje i wyobrażenia. Bezproblemowo posługuje się skomplikowanymi, brytyjskimi nazwami i imionami, nadając powieści cech jeszcze bardziej realnych, niż można sądzić. Olbrzymim plusem są również opisy bitw i walk - nie ma co ukrywać, nie każdy pisarz potrafi sprawić, że walka wciągnie czytelnika, zmusi do kibicowania danej stronie. Tu niemal słyszałam szczęk mieczy, uderzanie toporów o tarczę, krzyki konających, czułam smród błota zmieszanego z krwią... Tak, nie ma co, tą powieść się "czuje" całym sobą. Do tego stopnia, że zapomniałam o bożym świecie, a moja kawa, którą sobie zrobiłam, pokryła się szronem ;) Do fabuły kompletnie nie mogę się przyczepić. Mimo starań, nie znalazłam żadnego powodu, za jaki postawić bym mogła minusika. Wręcz przeciwnie - wyskoczyły plusy poza skalę. A jak jest z bohaterami? Czy tu coś znajdę? W sumie, to... tak. Znalazłam - Morgana, moja absolutnie ulubiona postać z mitów arturiańskich została oszpecona i zrobiła się nieco miałka. Taka ciut nijaka. Ale z olbrzymią przyjemnością i sympatią obserwowałam losy Nimue. A pozostali bohaterowie? Przyznam szczerze, że zostali opisani świetnie, bardzo wyraźnie i charakterystycznie. Dobrze oddano cechy każdej osoby, gest czy zachowanie sprawiały, że szybko nabierałam przekonania, kogo lubię a kogo nie. I choć obserwowałam to wszystko oczyma jednej tylko postaci, bywały chwile, w których się z narratorem nie zgadzałam! Nie mniej jednak, muszę przyznać, że barwność i różnorodność występujących na kartach powieści osób, sposób ich przedstawienia i plastyczność - wpłynęły bardzo pozytywnie na odbiór przeze mnie. No i okładka. Jejku-jej! W okładce jestem zakochana. Jest wręcz obłędna, cudowna i przyciągająca uwagę. jedna z tych, które człowiek widzi i dostaje ślinotoku, wiedząc już, co będzie w środku - jakie cudowności na niego czekają. Mniamciu! Ja to kupuję w ciemno! Podsumowując - "Zimowy monarcha" to wspaniała powieść historyczno-fantastyczna. Nie bójmy się używać tego określenia. Historyczna, bo rozgrywa się na terenach historycznych, z faktycznymi wydarzeniami. Ale sama legenda króla Artura zostawia olbrzymie pole do wyobraźni. I tu autor zdecydowanie się popisał. I to na wielki, wielki plus! Z przyjemnością więc "Zimowego..." polecam wszystkim, nie tylko pasjonatom legendy Artura, ale i tym, którzy uwielbiają historię... oraz tym, którzy sądzą, że z książkami historycznymi się nie polubią. Po rozpoczęciu TEJ lektury - macie
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
23-05-2017 o godz 18:21 Aleksandra Kolanus dodał recenzję:
Legendy o królu Arturze dzielą historyków. Jedni twierdzą, iż nigdy nie były ona niczym innym, jak tylko mitami stanowiącymi, szczególnie w średniowieczu, rolę parenetyczną, inni zaś doszukują się między setkami doniesień, postaci prawdziwej. Niekoniecznie jednak króla, u którego boku zasiadał, przy Okrągłym Stole sławetny Marlin, czy też Lancelot. Możliwe, iż nie istnieli wcale, możliwe, iż żyli, lecz w zupełnie innych wiekach. Prawdopodobnym również jest fakt, że Artur nie był królem, lecz mężnym oraz zaprawionym w bojach dowódcą, którego sława przetrwała, dzięki licznym, często sprzecznym, przesłankom na jego temat, zachowanym do dnia dzisiejszego. Cóż więc uczynił z nimi Bernard Cornwell w swej trylogii? Powieść historyczna - pod takim określeniem można odnaleźć dzieło Bernarda Cornwella. Mimo licznych wątpliwości towarzyszącym pogłoskom oraz doniesieniom o postaci Artura, za przedstawiciela tego gatunku Zimowego monarchę można zdecydowanie uznać. Akcja powieści toczy się bowiem w konkretnym czasie - V wiek naszej ery, w konkretnym, realnym miejscu w przeszłości, za tło historyczne biorąc wojny Brytanii z Saksonami oraz podziały wewnętrzne dotyczące obu tych krain. Postacie również nie przypadkowe, pomijając oczywiste oczywistości. Autor bowiem, jak sam przyznaje na końcu książki, posługiwał się imionami, postaciami przewijającymi się przez materiały historyczne, wywodzące się z tamtych czasów. Nieomal wiernie, gdyż czasami z domieszką pisarskiej wyobraźni, obrazuje życie, wierzenia, mentalność ówcześnie żyjącej ludności. Cóż więc Bernard Cornwell uczynił z legend arturiańskich? Otóż nadał im, przynajmniej moim zdaniem odpowiedni, interesujący kształt, zważywszy m. in. na osadzenie ich akcji w odpowiednich czasach i obyczajowości. Z biegiem lat bowiem, historie o Królu Arturze zostały dopasowywane do specyfiki ówczesnych wieków, głównie średniowiecza, w którym to owe opowieści były bardzo popularne. Co równie istotne, przedstawił bohaterów tychże mitów jako ludzi nieidealnych, z przywarami często kosztującymi ich właścicieli ceny, nieomal zbyt wielkie, by móc je spłacić. W sposób niezwykle obrazowy pochylił się również nad rozłamem wierzeniowym, jaki po opuszczeniu ziem Brytów, przez Rzymian mógł dokonywać się na tamtejszych terenach. Pozostałości politeistycznej, druidzkiej wiary, wypierane przez sprowadzone z serca Europy chrześcijaństwo. Czytając dzieło brytyjskiego pisarza, jedna z pierwszych, klarowniejszych myśli jaka przychodziła mi do głowy była następująca - książka ta jest bardzo misternie napisana, przemyślana niemal w każdym calu; szczegółowość opisów od razu rozpościera w wyobraźni odpowiednie obrazy, przenoszące czytelnika do świata nieustających bitew, brutalności oraz odchodzących w cień, pogańskich wierzeń. Atmosfera powieści sprawia, że czytelnik na pewnym etapie lektury pędzi między stronami, pełen emocji oraz wątpliwości odnośnie przyszłości bohaterów oraz świata, w którym żyją. Taki właśnie jest Zimowy monarcha. Żaden sojusz, żadne życie, czy bramy miasta nie mają gwarancji przetrwania nawet kilku stron tej złożonej, pełnej akcji oraz brutalności powieści. Prócz akcji, którą dogłębniej opiszę w kolejnym akapicie, trzon historii stanowią bohaterowie. Postacią, z którą mamy najczęściej do czynienia jest Derfel, którego poznajemy już u schyłku jego życia, jako zakonnika. Opowiada on swej słuchaczce Igraine, dzieje ze swego życia, które niegdyś złączył nierozerwalnie z Arturem, stając się tym samym narratorem całej powieści. Wszelakie postacie, które dzięki niemu poznajemy, są przedstawione wraz z jego sądami oraz spostrzeżeniami. Narrator jest więc zdecydowanie subiektywny, choć często dane jest czytelnikowi poznać różnorakie oceny, wielu innych postaci. Ciekawym bohaterem jest niewątpliwie też sam Artur. Postać z pozoru idealna, choć dość przez autora uczłowieczona. Ten legendarny wojownik, bowiem ukazany jest jako niekiedy naiwny idealista, którego emocje oraz żądze, często przesłaniają racjonalny osąd. Podsumowując, mogę tylko powiedzieć, że Zimowy monarcha to książka zarówno dla wielbiciela powieści historycznych, jak i książek owianych nutą mistycyzmu, entuzjasty akcji oraz arturiańskich legend, mężczyzn i kobiet. Choć dla młodszych przedstawicieli obu, ostatnio wymienionych grup, zważywszy na naturalizm przedstawianych scen, czy też samych bohaterów uważałabym za nieodpowiednie, treści w powieści przedstawione. Dzieło Bernarda Cornwella, choć z początku nieco przytłaczające, z czasem stało się pasjonującą lekturą, której kontynuacji nie mogę się doczekać. Serdecznie zachęcam Was do cofnięcia się w czasie, poznania ekscentrycznego Merlina, jego osobliwych uczniów i towarzyszy oraz stanięcia w samym środku krwawych walk o honor, o ziemie, o niepodległość oraz pokój.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
22-05-2017 o godz 21:50 Ewelina Anna Chojnacka dodał recenzję:
Przyznam się szczerze, że "Zimowy monarcha" to mój pierwszy raz z opowieścią o charakterze historycznym. I wiecie co? Wcale nie było tak strasznie, jak początkowo się obawiałam. Było wręcz odwrotnie - ciekawie i bardzo inspirująco. W tej obszernej jak dla mnie książce nie wyczułam ani nudny, ani też ciągnącej się wiekami monotonnej fabuły. Suche fakty historyczne, których tak mocno się obawiałam zostały tutaj połączone z naprawdę kreatywnymi elementami magii, które swoje źródło moją w legendach arturiańskich. Dzięki temu, "Zimowy monarcha" nabrał fajnego i nietuzinkowego smaku przygody, która z pewnością zostanie ze mną na bardzo, bardzo długo. Styl: Jak to powiedział słynny George R. R. Martin: "W książkach Cornwella historia ożywa". I wiecie co? Zgadzam się z tymi słowami na 100%. Bo kiedy czytasz twórczość Pana Cornwella, to wówczas masz w sobie takie fajne wrażenie, jakbyś to ty sam był częścią tej arturiańskiej historii. I co najważniejsze... Opisy bitew są tutaj niesamowicie barwne i plastyczne. Postacie - charyzmatyczne i kreatywne. A dialogi - niezwykle dynamiczne i spójne. I to właśnie dzięki tym nietuzinkowym cechą, książkę tę czyta się w naprawdę ekspresowym tempie. Bohaterowie: Głównym bohaterem tej książki jest odważny i pełen charyzmy - Artur, którego pewnie znacie z legend o królu Arturze i rycerzach okrągłego stołu. Moim zdaniem jest to postać bardzo kreatywna i pełna niesamowitych cech osobowości. Doskonały wojownik, niezrównany dowódca wojskowy i sprawiedliwy człowiek - zarówno dla swoich wróg, jak i przyjaciół. Natomiast, jeśli chodzi o postacie drugoplanowe, to muszę przyznać, że są one również pełne nietuzinkowych cech charakteru. Mają w sobie nie tylko fajną plastyczność, ale i także niespotykaną jak dotąd szczyptę pradawnej magii, która nadaje tej historii naprawdę nieziemskiej atmosfery. Ciakawostka :) Narratorem tej książki jest lord Delfel - najlepszy przyjaciel Artura oraz dzielny wojownik, chroniący świat przed zemstą zła. Szata graficzna: Jednym słowem - imponująca :) Ta okładka nie jest ani modła, ani też nijaka. Ma w sobie to coś, co potrafi przyciągnąć wzrok czytelnika na bardzo, bardzo długo. Ta okładka jest... Hmm... majestatyczna i wypełniona nutką bohaterskiej tajemnicy. A jej arturiański miecz, kojarzy mi się nie tylko z wojennym chaosem, ale i także z siłą ducha oraz z odwagą serca, która zrodziła się we wnętrzu dzielnego wojownika. Podsumowanie: "Zimowy monarcha" to fascynująca i pełna niespodziewanych zwrotów akcji opowieść historyczna, która zabierze cię wprost do bram arturiańskiego świata. W tej krainie poznasz niezwykłego Artura, którego przeznaczenie naznaczone zostało przez magię odwagi, szczyptę nadziei i nutkę mrocznej tajemnicy. I co najważniejsze... Jego historia udowadnia nam, że zagłębianie się w tajemnice przeszłości, nie musi należeć do rzeczy nudnych czy też mdłych. A wręcz odwrotnie - może okazać się dla nas chwilą niezwykle nietuzinkową i niesamowicie wciągającą!
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
22-05-2017 o godz 14:45 Miasto Książek dodał recenzję:
Historia legendarnego i uwielbianego króla Artura opowiedziana na nowo. Kiedy umiera król Uther, dziedzic tronu jest zbyt młody, by objąć władzę. Zbliża się wojna i jedyną nadzieją na ocalenie królestwa jest właśnie Artur ze swoim niezastąpionym Excaliburem. Zanurzcie się ponownie w nowej wersji legendy o królu Arturze, Merlinie, Ginewrze i Lancelocie i dowiedzcie się prawy, która Wam kompletnie zaszokuje! "Nadchodzą ciężkie czasy. Wszystko co dobre, stanie się złe, a co złe jeszcze gorsze. (...) Czasem myślę, że bogowie z nas kpią. Rzucają naraz wszystkie kości, żeby sprawdzić jak skończy się ta gra." Jakiś rok temu recenzowałam właśnie legendę o królu Arturze, którym poszukiwał świętego Graala. Od tamtego czasu sama postać Artura bardzo mnie fascynowała i dlatego gdy przeczytałam opis tejże książki, wiedziałam, że nie mogę przejść obok niej obojętnie. Historia jest opowiedziana przez jednego z byłych wojowników, wtedy jeszcze lorda Artura. Spisuje on swoją wersję przygód wielkiego wojownika, bo nie chce by prawda została zmieniona. Poznajemy losy całej Brytanii od momentu, gdy wszystko zaczęło się walić i palić. Powiem Wam, że naprawdę ta książka fascynuje od samego początku. Może zapytać mnie, dlaczego, ale już wam śpieszę z odpowiedzią :) Otóż po pierwsze w zupełnie innym świetle jest przedstawiona ta historia. Możemy tutaj lepiej poznać samego Artura i zobaczyć, jaki on jest naprawdę świetny i jak stara się wyjść z sytuacji jak najlepiej. Uwielbiany Lancelot, którego uwielbiałam z legendy, tutaj jest bucem, tchórzem i manipulantem. Nawet nie wiecie jak mnie on tutaj denerwował. No i Merlin, który był tak pokręconym czarnoksiężnikiem, że trudno go było nie lubić, choć były ku temu powody! Jednak postacią, którą najbardziej polubiłam i kibicowałam był Delfer. Jego postać była naprawdę interesująca i taka fascynująca? (brakuje mi aż określenia). W powieści, z każdą historią, czuć było jak zmienia się jego charakter, sposób myślenia i poglądy. Czuć było jak każda walka i wyjazdy uczyły go czegoś nowego. Dorastał wraz z rozwojem akcji. Autor odwalił kawał dobrej roboty przy tworzeniu tej, jak i innych postaci. "Spotkało mnie najwyższe wyróżnienie, jakiego może dostąpić wojownik: otrzymałem propozycję przejścia na stronę przeciwnika." Oprócz świetnie wykreowanych postaci bardzo lubię jak w książkach legendy, mity czy fakty historyczne przeplatają się z fikcją literacką. Tutaj tego nie brakuje! Jeżeli kojarzycie historie Artura, Excalibura, wielkiego Merlina to będziecie zachwyceni tą książką. Byłam zauroczona tym, co autor stworzył i jak to wszystko ze sobą zgrabnie połączył. Cóż mogę jeszcze powiedzieć? Nie brakuje w powieści postaci, bo jest ich serio mnóstwo, jest pełno akcji, potyczek politycznych i walk na otwartym terenie. Dodatkowo autor w ciekawy sposób opisał ludność tamtego okresu, jak chrześcijaństwo dopiero się rozwijało. Tamtejsi mieszkańcy wierzyli w wielu bogów i wierzyli w magiczne zdolności druidów i polegali na ich "zdolnościach". Dobrze zostały nakreślone sprzeczki pomiędzy poganami,a chrześcijanami. To było interesujące, zwłaszcza rytuały przed walkami, były czasami śmieszne i dziwne miałam uczucie, że ktoś polegał na "znakach", np. w zależności w którą stronę odleci ptak, to ci wojownicy odniosą zwycięstwo, itp. Podsumowując Zimowy monarcha rozpoczyna ciekawie zapowiadającą się trylogię, która może zmienić nasze myślenie o legendarnym Arturze i Camelocie. To powieść, przy której nie będziecie się nudzić, bo tam, ciągle coś się dzieje. Jeżeli lubicie takie klimaty i nie przeszkadza Wam troszkę starszy język, ponieważ muszę wspomnieć, że akcja rozgrywa się w VI wieku, to koniecznie sięgnijcie po książkę. W przepięknym wydaniu znajdziecie niesamowitą historię, a po zakończeniu będziecie chcieli tylko więcej, ponieważ końcówka pozostawia Wam z milionem pytań :D
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
21-05-2017 o godz 19:30 Łukasz Marciniak dodał recenzję:
Bernarda Cornwella znałem do tej pory jedynie z książki Pieśń Łuków, która w sposób bardzo przystępny i pasjonujący ukazywała realia bitwy pod Azincourt w 1415 roku pomiędzy Anglią i Francją. Oczarowany tamtą historią, postanowiłem sięgnąć po jego najsłynniejszy cykl, czyli Trylogię arturiańską. Zimowy monarcha rozgrywa się w V wieku naszej ery i rozpoczyna się w momencie narodzin Mordreda, wnuka króla Brytanii Uthera Pendragona. Sam władca jest umierający, a jego potomek to tylko dziecko... Nic zatem nie mogło uchronić Brytanii od anarchii i wewnętrznych podziałów, jakie nastąpiły po śmierci króla, a na dodatek, Sasi widząc pusty tron, szykują się do najazdu. Nadzieją na bezpieczne dojście do władzy Mordreda oraz przeprowadzenie Brytanii przez te burzliwe lata jest Artur, nieślubny syn Uthera. Tylko on może powstrzymać saksońską furię i zapobiec upadkowi kraju, w czym pomóc mu mają - legendarny miecz Excalibur, dar od czarownika Merlina, oraz miłość do Ginewry. Czy uda mu się ocalić Brytanię? Czy może jednak sam zechce sięgnąć po władzę? Książka została napisana z punktu widzenia Derfela - saksońskiego pochodzenia wojownika, a nie Artura, jak można by się było spodziewać. Nie to jednak jest w tej powieści niezwykłe, lecz fakt, iż Derfel spisuje całą historię po wielu latach, będąc starym i schorowanym człowiekiem, zamkniętym w chrześcijańskim klasztorze. Za jedyne towarzystwo ma Igraine, żonę króla Brochvaela, która jako jedyna chce słuchać o Arturze. Za jej namową i wstawiennictwem, Derfel spisuje całą historię tego legendarnego wojownika, lecz nie jest to opowieść pełna heroicznych pojedynków, rycerskich zachowań, lecz pełna krwi, brudu i łez, gdzie każdy popełnia błędy i musi za nie płacić. Nie na to liczyła Igraine, więc z pomocą swoich bardów postanowiła stworzyć zgoła odmienną historię. Ma to kluczowe znaczenie dla wydźwięku całej książki, ponieważ w ten sposób autor spowodował, że mamy wrażenie, jakbyśmy czytali prawdziwą historię Artura - tak jak ona mogła wyglądać, a nie jaką znamy z wielu późniejszych poematów i opracowań naukowych. Następuje tym samym pewna demitologizacja legendy, co powoduje, że Zimowy Monarcha nie jest jedną z wielu wtórnych interpretacji przygód Artura, lecz czymś zgoła odmiennym i wyjątkowym. Historia Artura, spisana przez Derfela, jest pełna bitew, pojedynków i zdrad, z mnóstwem zwrotów akcji, przesycona brudem, krwią, podłymi zagraniami, oraz magią. Mamy druidów rzucających klątwy, tajemne rytuały, Wyspę Umarłych, oraz wszechobecną tajemniczość. A przy tym świetnie oddane realia Brytanii, ogarniętej lokalnymi wojnami, gdzie sojusze zmieniały się co chwila i każdy dzień był niewiadomą. Nie są to czasy pełne pięknych zamków, rycerzy na koniach w lśniących zbrojach, lecz drewnianych osad, oraz miast zbudowanych na pozostałościach rzymskich budowli, gdzie ludzie walczyli w skórzanych zbrojach, bardzo rzadko wiedząc w ogóle co to jest kolczuga. Te elementy doskonale uzupełniają historię Artura i pokazują prawdziwe oblicze tamtych wojen i czasów. Z tego też powodu, książkę czyta się z zapartym tchem, chcąc jak najlepiej poznać ten fascynujący i tajemniczy świat V-wiecznej Brytanii. Ze wszystkich bohaterów najlepiej mamy okazję poznać Derfela, który na początku każdej części zdradza kolejny fragment swojej historii ze spisywania dziejów Artura. Pomimo pewnych przeciwności - chłodu, braku ręki i skromnych racji, nie poddaje się, lecz wciąż kontynuuje swoje zadanie. Natomiast w opowieści daje się poznać jako bardzo dobry wojownik, który zawsze stara się postępować sprawiedliwie, nie zadając niepotrzebnej śmierci, a przy tym nie jest niewrażliwy na porywy serca. Zaś Artur z początku jest bardzo tajemniczy, wiemy o nim niewiele i w gruncie rzeczy zmienia się to dość powoli. To niezrównany wojownik, który stara się ocalić Brytanię przed Sasami i sąsiednimi królami, a jednocześnie być dobrym dowódcą dla swoich żołnierzy. Nie jest jednak bez wad, popełnia błędy za które później on i jego ludzie muszą płacić. Zwłaszcza ta ostatnia kwestia ma kluczowe znaczenie, ponieważ w ten sposób Cornwell odziera bohatera z nieomylności oraz szlachetności i czyni go prawdziwym wojownikiem, a nie wyidealizowanym rycerzem. Zimowy Monarcha nie jest kolejną, wtórną książką opierającą się na legendzie o Królu Arturze. To opowieść o tym jak naprawdę mogły wyglądać tamte wydarzenia, które doprowadziły do jej powstania - pełne zdrad, namiętności, brudu i krwi, w których nie ma litości dla pokonanych wrogów. Cornwell stworzył tym samym niezapomnianą historię, która oczaruje nawet osoby, które znają bardzo dobrze legendę o Królu Arturze. Osobiście już się nie mogę doczekać kolejnego tomu. Polecam! Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Otwarte! hrosskar.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-05-2017 o godz 22:06 m86.hryn@gmail.com dodał recenzję:
„Zimowy Monarcha ” to opowieść o legendarnych czasach walk Brytów z Saksonami, podziałów wewnętrznych oraz magii, intrygach i lojalności. Podzielona na pięć części historia ma charakter pamiętnika , spisywanego przez świadka i uczestnika wydarzeń, nawróconego na chrześcijaństwo starego wojownika Derfla Cadarna. To dzięki tej postaci poznajemy wczesnośredniowieczne środowisko możnych, ich sojusze, rywalizację oraz barwne opisy bitew. Na szczególną uwagę zasługują kreacje głównych bohaterów - Mordreda syna, Artura, Morgany , Nimue i Merlina, którzy odbiegają od wyobrażeń czytelnika, często zaskakując swoim zachowaniem… Naturalistyczny sposób przedstawienia świata pozwala czytelnikowi przenieść się razem z bohaterami opowieści do ich brutalnej epoki, przeżywać z nimi przygody, miłości, rozterki i być zawsze w centrum wydarzeń. To powieść monument, gdzie akcja toczy się spokojnie, linearnie, przeplatana od czasu do czasu dygresjami narratora dotyczącymi jego prywatnego życia i światopoglądu. Pozycja doskonała na samotne wieczory, pełna uroku i magii. Z pewnością zadowoli nawet najbardziej wytrawnych miłośników fantasy. Magdalena Flis
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-05-2017 o godz 19:23 arex30 dodał recenzję:
Początek wspaniałej przygody. Mistrz gatunku w opowieści utkanej z fragmentów historii.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Załaduj więcej recenzji Pokaż mniej recenzji

Bernard Cornwell

Bernard Cornwell jest brytyjskim pisarzem mieszkającym na stałe w USA. Urodził się w 1944 roku. Najbardziej znany jako autor thrillerów oraz powieści historycznych. Na koncie ma kilkadziesiąt powieści, spośród których wiele trafiło na międzynarodowe listy bestsellerów. Najbardziej znany jako autor historycznych powieści prezentujących lody Richarda Shape'a, których akcja rozgrywa się w czasach napoleońskich. Pisze również m.in. o wikingach, czy poszukiwaniu Świętego Graala.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Lokatorka Delaney JP
25,83 zł
36,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Bez uczuć Sheridan Mia
27,13 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Confess Hoover Colleen
30,81 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Hopeless Hoover Colleen
26,67 zł
34,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Replika Oliver Lauren
27,13 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Maybe Someday Hoover Colleen
30,81 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Ugly love Hoover Colleen
30,81 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Confess Hoover Colleen
30,81 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Zły Romeo Rayven Leisa
28,51 zł
36,90 zł
 

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Namiestnik Przechrzta Adam
34,49 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Koralina Gaiman Neil
21,49 zł
25,00 zł
strona produktu - rekomendacje Azincourt Cornwell Bernard
38,17 zł
44,90 zł
strona produktu - rekomendacje Gwiezdny pył Gaiman Neil
24,99 zł
29,00 zł
strona produktu - rekomendacje Nigdziebądź Gaiman Neil
33,99 zł
39,00 zł
strona produktu - rekomendacje Legion Sanderson Brandon
26,49 zł
29,00 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanych

 zamknij  korzyści