doskonały
Czy ta recenzja była przydatna?
tak
nie
Ten album jest po prostu doskonały! Każdy utwór jest fantastyczny. Kupiłam płytę, kiedy pojawiła się w empiku i do dziś nie mogę jej przestać słuchać :)
Yello-ładny powrót!
Czy ta recenzja była przydatna?
tak
nie
Znakomity powrót zespołu, który scala szereg sprzeczności muzycznych na pozór odległych w całość wyjątkowo zgrabną i co ważne spójną od pierwszych do ostatnich taktów. Panowie z wyrachowaniem i smakiem godnym prawdziwych ekwilibrystów, prestidigitatorów dźwięku, formy, rytmu i nastroju… powracają do dawnych melanży, motywów, konwencji, lecz nie nużą. Nic tu nie jest niestrawnym gniotem - odgrzewanym kotletem, chałturą, nie zniechęca, nie zgrzyta. Panowie z Yello nie zestarzeli się, a raczej z roku na rok młodnieją, a jednocześnie dojrzewają do podjęcia większych wyzwań. Świadczy o tym ostatni utwór Takla Makan. Jest to już prawie muzyka eksperymentalna z elementami Etno. I osobiście kojarzy mi się z twórczością Joao Pedro Oliveiry np. z takimi utworami jak Le Voyage des Sons, czy A Escada Estreita. Zatem kto wie może Yello wyruszy kiedyś również na szerokie wody muzyki elektroakustycznej lub konkretnej… to byłoby na pewno niezwykle ciekawe. Czy tak się stanie? - czas pokaże.
Ta recenzja przydała się 1 raz
Zespoły z lat osiemdziesiątych nadaja ton
Czy ta recenzja była przydatna?
tak
nie
Początek roku to całkiem niezły album Pet Shop Boys, a w październiku Yello. Kiedyś w audycji Piotra Meca „Lista osobista” usłyszałem pewną sentencję odnoszącą się do twórców lat 70-tych i 80-tych. Nie jestem w stanie dokładnie jej przytoczyć, ale mniej lub i więcej chodzi o to, że w tamtych czasach płyty były tworzone bardzo przemyślanie i praktycznie całość była wielkim przebojem. Taka jest ta płyta. Pierwsza część typowa dla początku ich twórczości. Bostich - odświeżony, pasujący do obecnych czasów, z wyrazistym wpływem Kraftwerk. Następnie płytę się już tylko chłonie i czeka co będzie dalej - taka podróż po różnych stylach. Pomimo, że każdy z utworów jest czymś odrębnym to płyta jest jedną całością, spiętą spójną koncepcją dźwieków (a to samolot, a to mała burza). No i końcówka płyty. Czyżby to była zapowiedź poszukiwań i odkryć muzycznych, czegoś nowego czym może nas w przyszłości zaskoczą. Jestem przekonany, że niniejsza płyta na dłużej zagości w moim odtwarzaczu.
Ta recenzja przydała się 2 razy
zwiń