Toń (okładka miękka)

Autor:

Sprzedaje empik.com 31,99 zł

Cena empik.com:
31,99 zł
Cena:
39,99 zł
Oszczędzasz:
8,00 zł (20%)
Koszt dostawy:
Salon empik - 0,00 zł
Produkt w magazynie empiku
Wysyłamy w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Dostępność w salonie empik

Zarezerwuj w salonie empik

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
Kisiel Marta Książki | okładka miękka
31,99 zł
asb nad tabami
Wójtowicz Milena Książki | okładka miękka
30,49 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

"Jeśli szukacie powieści o wartkiej akcji oraz intrygujących bohaterach, pełnej dobrego humoru i ironii, to koniecznie sięgnijcie po "Toń!" Marty Kisiel. Świetnie bawiłam się podczas lektury i już nie mogę się doczekać kontynuacji. Marta, chcemy więcej takich książek!"
Katarzyna Berenika Miszczuk

"Toń to oksymoron. Niczym eliksir, do którego dorzuca się pozornie niepasujące składniki, aż zacznie się dziać magia. Są więc barwne i nieco ekscentryczne siostry Stern, mroczna opowieść o sekretach w rodzinnej szafie, dzika przygoda z trupem ścielącym się gęsto, podróże w czasie i zaginione siedem ton wojennego złota, sporo humoru i ciepła. To jedna z tych książek, które próbujesz opisywać przyjaciołom, a potem kładziesz je przed nimi i mówisz, że po prostu muszą przeczytać".
Aneta Jadowska

Najnowsza powieść Marty Kisiel, autorki kultowego „Dożywocia”! Rodzinne sekrety, podróże w czasie, ukryte skarby i krwawa historia Dolnego Śląska... Czyli Marta Kisiel, tym razem serio. 

Kiedy Dżusi Stern decyduje się wyświadczyć przysługę ciotce, jeszcze nie wie, że otwierając drzwi niewłaściwej osobie, uruchomi lawinę wydarzeń, których nie da się już cofnąć. Trzpiotowata dziewczyna, jej poukładana starsza siostra oraz kąśliwa ciotka nieoczekiwanie wplątują się w morderstwo — a to dopiero początek niebezpieczeństw, jakie na nie czyhają. Wszystkie tropy zdają się prowadzić prosto do tajemniczego mężczyzny imieniem Ramzes, o którym w środowisku antykwariuszy mówi się wyłącznie szeptem...

Przesiąknięta krwią i chciwością historia Wrocławia i Dolnego Śląska, rodzinne tajemnice i groza nie z tego świata.

Tytuł: Toń
Autor: Kisiel Marta
Wydawnictwo: Uroboros
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Liczba stron: 416
Numer wydania: I
Data premiery: 2018-05-23
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 202 x 135
Indeks: 25866759
Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,3
5
11
4
2
3
2
2
2
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
13 recenzji
20-05-2018 o godz 18:33 Kamila Kaczmarska dodał recenzję:
Marta Kisiel zauroczyła mnie swoim luźnym i zdystansowanym stylem pisania, które poznałam w Dożywociu. Można było się pośmiać, trochę być poważnym, wczuć się, wkręcić i tego właśnie oczekiwałam po kolejnej jej książce. I wcale się nie zawiodłam. Dżusi Stern swój niski wzrost nadrabia niebotycznie wysokimi szpilkami, krótkimi spódniczkami i wybuchową osobowością. Jest całkowitym przeciwieństwem swojej siostry, Eleonory, która uwielbia szarości, spokój wśród książek i ciszę. Obie jednak zostały wychowane tak samo przez nieco szaloną ciotkę Klarę. Ciotka Klara stawiała im ostre warunki, wiele zabraniała, a w ich domu panowały trzy najważniejsze zasady, które Dżusi i Eleonora szybką łamią po jej wyjeździe. Eleonora zostawiła dom pusty (pierwsza zasada złamana), Dżusi wpuściła za próg tajemniczego Ramzesa, który przedstawił się jako antykwariusz (druga zasada złamana), a ten zabrał coś, co należało do ciotki (dobra, na to nie było zasady, ale niczego nie wolno zabierać ciotce Klarze). Siostry muszą szybko znaleźć Ramzesa i odzyskać przedmiot, zanim wróci ciotka. Pogoń za tajemniczym antykwariuszem przyniesie jednak więcej, niż obie oczekują – więcej pytań i jeszcze więcej niewygodnych odpowiedzi. Wkrótce też będzie im dane dowiedzieć się, czym zajmowali się ich rodzice – i przeżyć to na własnej skórze. Z początku nie wiedziałam, na czym się w tej recenzji skupić, bo książka jest naprawdę wielowątkowa, w dodatku często wybiegamy trochę w przyszłość, by kilka rozdziałów później wrócić. Mimo to historia jest prosta, łatwa w połapaniu i trudno się zgubić. Autorka posługuje się prostym, aktualnym, rzekłabym, językiem, nieco przesadzoną wersją tego, którym posługujemy się na co dzień. Postacie również niczym nie odbiegają od ludzi, których widujemy, czasem w przelocie, w sklepie lub naszych sąsiadów. Są kolorowe, żywe i naprawdę świetnie nakreślone – Dżusi to bohaterka, którą uwielbiam. Bardzo przyjemnie czytało mi się przekomarzanie sióstr, a niektóre teksty to mistrzostwo. Historia, a konkretniej te trzy ważne zasady zainteresowały mnie już od pierwszych stron. Po co one? Dlaczego ciotka je ustaliła? Byłam bardzo zaciekawiona i właściwie nie musiałam długo czekać na odpowiedź. Mimo to, zaraz po jej poznaniu, doszły kolejne interesujące rzeczy, do których miałam mnóstwo pytań i oczywiście musiałam się dowiedzieć, o co chodzi. Niesamowicie się wciągnęłam i nie mogłam oderwać. W dodatku elementy historyczne są bardzo ważne dla historii, poznajemy krwawą przeszłość Wrocławia i widać, że autorka postarała się w szukaniu informacji. Gdyby tak uczono w szkołach, byłabym prymusem – no, przynajmniej z historii. Nie twierdzę, że jest to książka bez wad i z pewnością spodoba się każdemu, bo uważam, że jeśli nie lubi się takich klimatów (historyczno-fantastyczych), to trudno będzie się odnaleźć. Myślę jednak, że warto spróbować i dać jej szansę, bo kiedy ja po nią sięgałam, nie miałam pojęcia, co mnie czeka – więc w trakcie czytania byłam naprawdę zaskoczona. Muszę się przyznać, że po wielu złych książkach polskich autorów mam do nich niejaki uraz i do każdej podchodzę z rezerwą. Tutaj jednak nie ma się czego bać, bo jest to świetnie napisana, mądra i wciągająca historia, poruszająca wątek rodziny, miłości i walki z czasem. Pomiędzy śmiesznymi dialogami i luźnymi przemyśleniami można doszukać się ciekawych wartości, pokazanych w nieco innym świetle, z innej perspektywy. Jak najbardziej polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-05-2018 o godz 21:34 onlypretender dodał recenzję:
Wyraziste, zapadające w pamięć postaci, nietuzinkowe poczucie humoru i wątek fantastyczny - z tym właśnie kojarzą mi się książki Marty Kisiel, i te wszystkie elementy znajdziecie w "Toni". Tym razem spotykamy Dżusi Stern, wywołującą każdym gestem głośny śmiech, bardzo ciekawą koncepcję nadprzyrodzonej mocy, ale również poważniejszą tematykę, czyli skomplikowane więzi rodzinne. Książka w sam raz dla mieszkańców Wrocławia i nie tylko - dajcie się porwać "Toni"! Więcej: www.onlypretender.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-05-2018 o godz 11:16 Salivia dodał recenzję:
Ałtorka to moja ulubiona polska pisarka, dlatego ilekroć widzę informację o jej nowej książce, od razu czuję potrzebę sięgnięcia po nią. Nie inaczej było w przypadku Toni (bardzo poważne zastanawiam się nad odmianą tego słowa, mówi się, że tytuł to czasownik w trybie rozkazującym, więc jak to odmienić?! #problemyhumanistów). Jednak mimo ogromnej sympatii do twórczości Kisiel, odczułam dozę niepewności – w końcu zewsząd dochodziły mnie komunikaty, że to Kisiel na poważnie, a to zabrzmiało dla mnie jak oksymoron! W każdym razie – pełna energii Dżusi Stern przybywa do Wrocławia, do rodzinnego mauzoleum zwanego mieszkaniem w kamienicy. To tam mieszkają jej ciotka, która wybyła w tajemniczy rejs, oraz siostra Dżusi, Eleonora – poukładana bibliotekarka, której życie odmierzone są od linijki. Jednak już pierwszego dnia Dżusi łamie jedną z zasad panujących w mieszkaniu i wpuszcza do środka tajemniczego mężczyznę, który zabiera z wnętrza jakiś przedmiot. To z kolei wywołuje niemałe zamieszanie: rodzinne tajemnice wypływają na wierzch wprost proporcjonalnie do trupów odnajdowanych we Wrocławiu, a zwyczajni ludzie okazują się nie być wcale tacy zwyczajni. Rozpoczyna się gra z czasem i próba rozwiązania zagadki sprzed szesnastu lat. Jak to w przypadku książek Kisiel: od razu się wciągnęłam, choć może lepszym określeniem dla tej powieści będzie, że w niej utonęłam. Fabuła z miejsca porywa czytelnika, który na początku właściwie nie wie, czego powinien się spodziewać. Każda kolejna tajemnica jest stopniowo odkrywana przez siostry Stern, a dzięki temu i przez czytelnika. Ciężko domyślić się tutaj poszczególnych rozwiązań, chociaż miałam pewne drobne przewidywania dotyczące tego, kto jest zabójcą. Uważam jednak, że to nie najważniejsza zagadka tej powieści, a: o co tutaj tak właściwie chodzi? Już przy lekturze Siły niższej zdążyliśmy się przekonać, że mamy tutaj do czynienia z Kiślowersum. Jednak Toń potwierdza, że to nie tylko zabawne Easter Eggi, a faktyczne powiązania fabularne. Może nieco na wyrost można powiedzieć, że Toń stanowi prequel Nomen Omen. Ale spokojnie: to nie tak, że wszystkie postacie są te same. Toń można przeczytać jako osobną książkę, którą – bądź co bądź – stanowi. Jednakże moim meduzim zdaniem o wiele przyjemniej czytać Toń ze znajomością Nomen Omen. Wtedy w pewnym momencie mamy dodatkowy zaciesz na twarzy, widząc powiązania pomiędzy tymi dwoma książkami. Postacie, które pojawiają się w tej powieści są niezwykle barwne – nawet pozornie bezbarwna Eleonora jest barwna. Wszystkich da się z miejsca polubić, dzięki ich niebanalnym cechom charakteru, które pomagają im wyjść z nawet najgorszych sytuacji. Nawet jeżeli przez chwilę myślałam, że do kogoś będę odczuwać niechęć, to ostatecznie i tak czułam już tylko szczerą sympatię. To dlatego gorąco liczę na dalsze losy tych postaci, bo bardzo ciekawią mnie relacje, które rozwiną się między niektórymi z bohaterów (tak, jest nutka romansu). Oczywiście nie zabrakło ałtorskiego poczucia humoru! Trupy wcale nie sprawiły, że humoru zabrakło. Główną osobą, która napędza całe towarzystwo jest energiczna Dżusi: to ona miota najzabawniejszymi komentarzami przez całą książkę. Wiele razy zaśmiewałam się z deklarowanych przez nią prawd życiowych. Dlatego nie martwcie się, może i Toń jest nieco poważniejsza niż dotychczasowe książki Kisiel, jednak poczucie humoru jak było, tak i jest dalej. I Alleluja! Podsumowując, wciągnęłam się w tę powieść i wyczekuję dalszych losów sióstr Stern z niecierpliwością (proponuję hashtag #kiedyToń2). Poza tym jeżeli ktoś jeszcze nie miał styczności z twórczością Marty Kisiel, to dobry moment, aby rozpocząć przygodę z tą autorką. Z kolei jeżeli ktoś jest jej fanem, to czym prędzej powinien sięgnąć po Toń, bo to powieść godna uwagi. A czyta się ją bardzo łatwo, wystarczy tonąć. A to chyba potraficie?
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-05-2018 o godz 16:28 Dominika Jachimowska dodał recenzję:
Kiedy Dżusi Stern postanawia wrócić do rodzinnego domu we Wrocławiu, nie podejrzewa, w jaki wir wydarzeń się wplącze. Wszystko zaczyna się w momencie, gdy niewiele myśląc wpuszcza za próg tajemniczego mężczyznę o imieniu Ramzes, łamiąc tym samym jedną z trzech świętych zasad panujących w domu Sternów, które przedstawiają się następująco: „Po pierwsze, nigdy nie wpuszczać nikogo za próg. Po drugie, nigdy nie zostawiać pustego mieszkania. Po trzecie, nigdy nie wspominać, co się stało z rodzicami”. Dżusi, jej siostra Eleonora oraz ciotka Klara wplątują się w podejrzaną sprawę morderstwa, które stanowi dopiero początek niebezpiecznych zdarzeń, które będą miały miejsce. Czasem okazuje się bowiem, że nadszarpnięte relacje międzyludzkie trudno jest naprawić, a żeby przekonać się, kto przedkłada złoto i dzieła sztuki ponad przyjaźń i lojalność, trzeba odbyć podróż w czasie. Nieczęsto zdarza się, aby jakaś książka jeszcze przed premierą zdobywała tak wysokie noty i była obiektem tak wielu ochów i achów, jak ,,Toń". Poważnie, o tej powieści krąży tyle pochlebnych opinii, że nie da się przejść obok niej obojętnie, tym bardziej, że przyciąga do siebie fantastyczną prezencją – okładka nadaje się do oprawienia w ramkę i powieszenia na ścianie! Chociaż moje dotychczasowe doświadczenia z twórczością Marty Kisiel były raczej średnie, to przystąpiłam do lektury z ogromną ekscytacją i cieszyłam się na myśl, że w końcu dowiem się, o co cały ten szum. Miałam nadzieję, że ,,Toń" będzie książką, która odmieni moje postrzeganie Marty Kisiel i sprawi, że będę w ciemno sięgać po powieści tej autorki. Koniec końców książka nie okazała się zła, jednak nie mogę nie zignorować bolesnego uczucia rozczarowania, które czai się gdzieś z tyłu mojej głowy. Każdy, kto kiedykolwiek miał styczność z Martą Kisiel, wie, czym odznaczają się jej książki – humorem, który przedostaje się do każdego zakamarka powieści, jest widoczny w kreacji bohaterów, komiczności zdarzeń i formułach dialogów. Zgaduję, że dla wielu osób humor ten był ogromną zaletą książek autorki, jednak mnie zupełnie nie przypadł go gustu - miałam po prostu wrażenie, że to, co bawi autorkę, niekoniecznie do mnie trafia. Jednak ,,Toń" w tym temacie różni się od swoich poprzedników. Nie można powiedzieć, że elementy humorystyczne zupełnie tutaj nie istnieją, jednak jest ich zdecydowanie mniej – w rozsądnych ilościach, akurat tyle, ile jestem w stanie znieść. Książkę czytało mi się więc o niebo lepiej, tym bardziej, że sama treść różni się od tego, do czego przyzwyczaiła nas Marta Kisiel. Fabuła ,,Toni" opiera się na niespotykanych zdarzeniach mających miejsce w rodzinie Sternów, a właściwie Sternówien, ponieważ jej członkiniami są trzy kobiety – siostry Justyna (zwana Dżusi) i Eleonora oraz ich ciotka Klara. Powiedzieć, że w ich relacjach nie układa się najlepiej, to jak nie powiedzieć nic. Dżusi od kilku lat mieszka w Opolu, dokąd uciekła zaraz po zakończeniu szkoły, kiedy tylko nadarzyła się okazja, aby wyrwać się z domu. Eleonora poświęca się pracy w bibliotece i trzymaniu się skrupulatnie ułożonego harmonogramu na każdy dzień. Klara natomiast… jest osobą bardzo specyficzną, nadającą niekoniecznie na tych samych falach, co siostry. Zresztą przeszłość dziewczyn owiana jest tajemnicą, a lista tematów, których z zasady w domu Sternówien się nie porusza, ciągnie się jak stąd do Ameryki. Odkrywanie zagmatwanych sekretów związanych z rodziną Dżusi i Eleonory stanowi jeden z głównych tematów książki. Okazuje się bowiem, że przez wiele lat nagromadziło się mnóstwo spraw, o których Klara nie raczyła swoim bratanicom wspomnieć. Mój nieustanny problem z twórczością Marty Kisiel miał swoją kontynuację w ,,Toni". Zarówno w ,,Dożywociu", jak i w ,,Szaławile", które czytałam, fragmenty szalenie ciekawe przeplatają się z tymi, w których bezmyślnie podążam wzrokiem za tekstem, nie przykładając do niego większej uwagi. Również tutaj chwilami nudziłam się jak mops, modląc się, aby w końcu nastąpił jakiś zwrot akcji, który sprawiłby, że obudziłabym się z sennego letargu, aby z ekscytacją śledzić wydarzenia w książce. Inną rzeczą, która mi przeszkadzała, było to, że moment kulminacyjny powieści, który wydawał mi się najbardziej kluczową sceną, znalazł się… w jej środku. Z zaskoczeniem pojęłam fakt, że przede mną została jeszcze grubo ponad setka stron, w czasie których zdążyłam ochłonąć i uspokoić się po tym zaskakującym fragmencie. Przez dużą część czasu czułam się też zwyczajnie zagubiona w wydarzeniach, które miały miejsce w książce. Może nie chodzi o to, że ich nie zrozumiałam, jednak autorka momentami tak kombinowała z czasem narracji, nieoczekiwanie przeskakując z teraźniejszości do przeszłości, że przysporzyło mi trudności rozpoznanie, w którym momencie historii jestem aktualnie. Dalszy ciąg na: booksofsouls.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-05-2018 o godz 10:56 Bibliotecznie dodał recenzję:
Zupełnie nie wiedziałam, czego spodziewać się po nowej powieści Marty Kisiel. Lektura poprzednich jej książek sprawiła, że autorka ta (a właściwie ałtorka) zakotwiczyła w mojej głowie gdzieś w okolicach zabawnych perypetii i zwariowanych bohaterów, z których większość w rzeczywistym świecie nie istnieje. Co pisarka zaserwowała nam tym razem? Obserwując komentarze promujące książkę stworzyłam sobie ostrożnie jaki taki obraz tego, co mnie czeka. I już po kilku pierwszych rozdziałach zorientowałam się, że w moich domysłach poszłam w zupełnie innym kierunku. Spodziewałam się bowiem kryminału. W końcu Uroboros pisał, że nowa powieść będzie "tym razem na serio", do tego jeszcze miały być krwawe atrakcje. Po etapie zakochania w bohaterach cyklu "Dożywocie" nie byłam pewna, czy chcę czytać "poważną" Martę Kisiel, ale zaryzykowałam. Akcja powieści rozgrywa się we Wrocławiu, gdzie mieszkają trzy Sternówny. A właściwie aktualnie tylko dwie, gdyż trzecia - Dżusi - wyjechała studiować. Na prośbę ciotki Klary wraca jednak do domu po trzech latach nieobecności, by pomóc siostrze, Eleonorze, w dopilnowaniu mieszkania pod nieobecność ciotki. Klara wpoiła bratanicom trzy zasady postępowania, dzięki którym wszystkie trzy mogły bezpiecznie żyć. Jednak nigdy nie wyjaśniała im, po co muszą tych zasad przestrzegać. Do tego atmosfera ich domu od zawsze była wyjątkowo dziwna i tajemnicza, a rodzice dziewcząt zaginęli wiele lat temu bez wieści. Klara ewidentnie coś ukrywa, co bardzo irytuje Dżusi. Eleonora zna część tajemnicy, ale nie wie wszystkiego. Kiedy więc pod nieobecność starszej z sióstr do drzwi puka wyjątkowo urokliwy antykwariusz, Dżusi, nie zważając na jedną z zasad, mówiącą, by pod żadnym pozorem nie wpuszczać nikogo do mieszkania, zaprasza mężczyznę do środka. Okazuje się, że człowiek ten miał coś odnaleźć dla Klary, a w zamian ona obiecała mu jakiś przedmiot. Bardzo zmartwił się informacją, że kobieta wraca dopiero za trzy tygodnie. Ostatecznie więc Dżusi pomogła mu znaleźć wspomniany przedmiot wśród rzeczy ciotki. I w tym momencie ruszyła machina niesamowitych zdarzeń, z podróżami w czasie włącznie. Siostry bowiem postanowiły odnaleźć nieznajomego i odzyskać pudełeczko z zabranym przedmiotem. Czy im się to uda? Czy zdążą wytropić antykwariusza przed powrotem ciotki? Kim jest Gerd i w jaki sposób jest związany z całą tą sytuacją? I w końcu, o co chodzi ze zniknięciem państwa Sternów, ciekawską sąsiadką i jej wnukiem oraz tajemniczym zegarem z pokoju ciotki? Rzeczywiście, nie jest to komedia pomyłek. To historia, w której znajdziemy elementy humorystyczne, ale większy nacisk położony został na relacje międzyludzkie i różne "trupy w szafie", zarówno współczesne, jak i te historycznie odległe. Autorka opisała swoich bohaterów tak plastycznie, że czytając można sobie ich bez problemu wyobrazić. Ucieszyłam się bardzo, kiedy wśród postaci "Toni" odnalazłam aż trzy znane z wcześniejszych książek bohaterki. O kogo chodzi? Nie zdradzę, bo to byłby spojler, a tego Wam nie zrobię :-) Wciąż w temacie postaci mogę jednak napisać, że bardzo lubię książki, w których występują bibliotekarze i antykwariusze. A już szczególnie podoba mi się, kiedy bohaterowie ci chociaż odrobinę odstają od ogólnie pojętej normy. Takie zboczenie zawodowe ;-) Tutaj zaś postać Eleonory jest po prostu genialna! Pedantyczna do bólu, punktualna bardziej niż szwajcarski zegarek, odpowiedzialna i zdyscyplinowana tak bardzo, że czytelnik obserwując ją zgrzyta czasem zębami. Oto cała Eleonora. Majstersztyk. Nie do końca zgodzę się z jednym hasłem promującym książkę. Rodzinne sekrety - tak, podróże w czasie i ukryte skarby - również tak, ale co do tej wyeksponowanej najbardziej "krwawej historii Dolnego Śląska", to mam wrażenie, że jednak ten wątek nie jest aż tak krwawy, jak by na to wskazywała wycapsowana czcionka. Albo po prostu inaczej rozumiem pojęcie "krwawych historii". I za to urywam jeden punkt. Poza tym drobiazgiem jednak czytało mi się świetnie i bardzo spodobała mi się ta nowa odsłona Marty Kisiel. Ciekawe, czy będzie dalszy ciąg... ;-) Premiera już 23 maja 2018! Jest na co czekać ;-)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
13-05-2018 o godz 22:31 Cantata dodał recenzję:
Zabierając się za ten tytuł wiedziałam tylko dwie rzeczy : autorką jest Marta Kisiel i z recenzją mam zdążyć przed 23 maja czyli datą oficjalnej premiery książki. Okładka również nie sugerowała zbyt wiele. Z początku myślałam,że mam do czynienia z zabawną powieścią new adult z wątkiem kryminalnym. Moje zaskoczenie było ogromne kiedy po kilkudziesięciu stronach przekonałam się, że "Toń" jest przedstawicielką gatunku fantasy. Dla mnie, wielbicielki wszelkiego rodzaju fantastyki, książka od razu zdobyła kilka dodatkowych punktów. Z drugiej jednak strony, grono jej odbiorców zostanie na pewno solidnie ograniczone. A szkoda, gdyż proza Marty Kisiel, choć z pogranicza slangu młodzieżowego, jest naprawdę rewelacyjna. Dżusi Stern, osiedlowa sex bomba i wieczna studentka, na wezwanie ciotki Klary, opuszcza Opole i przyjeżdża do Wrocławia by zaopiekować się kotem i mieszkaniem ciotki. Wraz z siostrą Eleonorą od małego były uczone trzech głównych zasad panujących w domu : nikogo nie wpuszczamy do środka, nie zostawiamy mieszkania bez opieki i nie zadajemy pytań na temat śmierci rodziców. Klara, choć starsza od sióstr tylko o kilka lat wychowywała je twardą ręką. Teraz, postanowiła wyjechać na wakacje, w rejs po wyspach karaibskich, i potrzebowała pomocy obu kuzynek. Już pierwszego dnia, kiedy Dżusi została sama w domu, dopuściła się rzeczy karygodnej. Kiedy na progu stanął uroczy antykwariusz, niewiele myśląc złamała jedną z kardynalnych zasad i wpuściła go do domu. Mężczyzna przyszedł odebrać rzecz, którą obiecała mu Klara w zamian za odnalezienie poszukiwanego przez nią przedmiotu. Mężczyzna zwany Ramzesem wychodząc zabrał ze sobą małe prostokątne pudełko. Utrata pudełka uruchomiła lawinę zdarzeń, których nie dało się już cofnąć. Pierwszą rzeczą, która rzuciła mi się w oczy jest styl i warsztat Marty Kisiel, w kuluarach zwanej Ałtorką. Choć nie ma czemu się tutaj dziwić : nie jest to pierwsza książka autorki. Ma ona na swoim koncie sporo prac, z którymi koniecznie muszę się zapoznać, może nawet wraz z córką. Język powieści jest z pewnością skierowany do młodszych czytelników. Jest to połączenie mowy potocznej z wrocławskim slangiem choć zdarzają się piękne, wręcz malowniczo rozbudowane fragmenty, w których autorka opisuje nam zdarzenia czy miejsca. Choć dialogi są zabawne, opisy proste a sam wydźwięk powieści jak najbardziej młodzieżowy, to niektóre części książki, szczególnie te dotyczące wypraw w czasie, są naprawdę mroczne. Często wywołują ciarki na plecach. Nieustannie kojarzyły mi się z horrorami, które oglądałam ze względu na swoją plastykę czy z początkowymi utworami Stephena Kinga. Autorka w niesamowity sposób potrafi budować klimat powieści, śmiejemy się kiedy mamy się śmiać, wstrzymujemy oddech w zaplanowanych momentach a przez cały czas towarzyszy nam zaciekawienie i chęć odkrycia zagadki zaginionych rodziców dziewczyn. Podróże w czasie to dość popularny temat wśród książek fantasy. Wydawać by się mogło, że ciężko będzie napisać coś nowego, odkrywczego, co nie zanudzi czytelników lub nie sprawi wrażenia skopiowanego lub łagodniej mówiąc"inspirowanego" twórczością innych autorów. Marta Kisiel sięgnęła aż do mitologii greków i osławionej rzeki Styks oddzielającej świat żywych od krainy umarłych. To właśnie ona jest symbolem czasu i oby móc swobodnie w nim podróżować potrzebujemy wykwalifikowanego przewodnika, monety oraz paru kropel Belladony. I oczywiście zegarka i kogoś kto go odpowiednio nastawi. Jak widzimy mamy tutaj do czynienia z połączeniem współczesności z dawnymi mitami. Jeśli dodać do tego Strzygonia, czyli naszego rodzimego wampira, sympatycznego zegarmistrza oraz siostry tkające nić przeznaczenia (kolejny odnośnik do mitologii) wtedy wyjdzie nam istna mieszanka wybuchowa. Jednak tym razem taki miszmasz zdał egzamin i sprawił, że książka wciągnęła mnie bez reszty. Zostając jeszcze chwilkę przy naszych głównych bohaterach to są oni prawdziwą galerią osobliwości. Mamy tutaj przebojową, wulgarną, średnio pojętną Justynę Stern, wieczną studentkę i fankę wysokich obcasów, która nie da sobie w kaszę dmuchać oraz Eleonorę, która jest jej kompletną przeciwnością. Ubrana na czarno pani bibliotekarka, bojąca się korzystać z transportu publicznego to zamknięta w sobie trzydziestoletnia kobieta, która w życiu kieruje się zdrowym rozsądkiem i zmysłem organizacji. Ciotka Klara, ognistoruda piękność, kryjąca w sobie wiele tajemnic, to stara panna, która niczym lwica broni dostępu do swojego pokoju i swojej przeszłości. Każda z postaci, którą poznajemy w książce, jest indywidualnością. Dobrze wykreowaną sylwetką, której nie sposób jest nie polubić.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
11-05-2018 o godz 23:51 KittyAilla dodał recenzję:
Jeśli uwielbiacie styl pani Marty, zamawiajcie już teraz swój egzemplarz. Jeśli jeszcze go nie znacie - tym bardziej natychmiast idźcie się z nim zapoznać, ponieważ takiej dawki humoru nie dostarczy wam nikt inny! Po opisie jakoś nie wywnioskowałam, że będzie to mimo wszystko fantasy. Dlatego ten fakt dodatkowo mnie zaskoczył (tak pomijając wszystkie inne zaskoczenia i nagłe zwroty akcji, które pojawiają się mniej więcej co rozdział). Pani Marta potrafi tak poprowadzić akcję, że nie dość, że się człowiek pośmieje (poparska śmiechem, ściągnie na siebie dziwne spojrzenia ludzi w pociągu i domowników i mało nie wypluje herbaty, próbując się nie roześmiać), to jeszcze niekiedy z niedowierzaniem będzie czytał o kolejnych faktach w sprawie, które na sam koniec układają się w zgrabną, logiczną całość. Z zaciekawieniem śledziłam losy Dżusi, Eleonory i Klary oraz poznawałam tajniki czasu. W komedię kryminalną wpleciony został też wątek historii Dolnego Śląska, a w szczególności Wrocławia. Dżusi i Eleonora nie mogłyby się bardziej różnić! Dodaje to książce niesamowitej pikanterii, a z drugiej strony pokazuje, jak trudne są ich relacje. Dżusi to wulkan energii, mini seksbomba na wysokim obcasie, która nie daje sobie w kaszę dmuchać. Dodatkowo ma przeuroczego partnera, Karolka. Chłopak po prostu rozwala mnie swoją prostodusznością. Eleonora za to jest pedantyczna do granic możliwości, punktualna i ogólnie poukładana. Czy przez to okazała się bohaterką nudną? Skądże znowu! Osobom, która dorównuje Dżusi temperamentem, jest ich ciotka Klara. Szczerze mówiąc, z początku myślałam o niej jako o dużo starszej osobie. Dostajemy jednak energiczną trzydziestoparolatkę o nieprzeciętnym charakterku nieco nadopiekuńczej zołzy. Najbardziej intrygował mnie jednak tajemniczy Ramzes i chciałabym dowiedzieć się o nim więcej! Mamy także okazję spotkać bohaterki, które znamy już z Nomen omen i to okazało się niesamowicie ciekawym zabiegiem. Dodatkowo autorka tak skonstruowała akcję, że czytelnik może przeczytać książki w dowolnej kolejności. Tak genialne połączenie komedii, fantastyki oraz kryminału mogło wyjść jedynie Marcie Kisiel. Moim skromnym zdaniem Toń bije na głowę kultowe już Dożywocie! W Nomen omen mieliśmy do czynienia z wątkiem kryminalnym, ale mam wrażenie, że dopiero w tej powieści autorka rozwinęła skrzydła i nie mogłam się wprost oderwać. Koniecznie musicie zapoznać się z Toń, najlepszą, według mnie, książką pani Marty!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
11-05-2018 o godz 15:16 Ewelina Anna Chojnacka dodał recenzję:
Moja opinia: „Toń” to najnowsze dzieło Marty Kisiel, które ukaże się 23 maja za pośrednictwem Wydawnictwa Uroboros ♥ Marta Kisiel to autorka ponadczasowa, bezkompromisowa i wszechtwórcza. Jej pióro literackie charakteryzuje się dużą dawką pozytywnego humoru, barwną wyobraźnią oraz niepowtarzalną charyzmą. Większość z was kojarzy tę autorkę z rewelacyjnego cyklu „Dożywocie„, które skradło już nie jedno czytelnicze serce. Teraz, Marta Kisiel powróca z całkiem nowym i ciepłym jak świeże bułeczki dziełem, które ukarze jej twórczość z trochę innej, nieco poważniejszej strony. Główną bohaterką książki „Toń” jest Dżusi Stern – młoda, zwariowana dziewczyna, która po kolejnej, wielkiej kłótni z ciotką postanawia, że nigdy więcej już do niej nie wróci. Jednak przekorny los ma wobec niej całkiem inne plany i w końcu zmusza ją niechcianego powrotu. To nagłe wydarzenie skutkuje tymczasowym, rodzinnym rozejmem – Ciotka wyjedzie na wymarzony urlop a Dżusi zostanie w domu z siostrą i będzie sprawować opiekę nad całym domem oraz kotem. Niestety… Dżusi do grzeczny i posłusznych dziewczynek nie należy i dość szybko łamie jedną z fundamentalnych zasad swojej wrednej cioci – „Nigdy, ale to nigdy nie wpuczczaj obcych do domu„. No dobra, gdyby to był listonosz, to prawdopodobnie nic złego by się nie stało. Chyba, że byłby to pocztowy psychopata, który ma już dość targania twoich książek do recenzji i teraz postanawia się słodko zemścić, wysyłając cię poleconym do bram piekielnych zaświatów. Na całe szczęście nie był to krwawy listonosz a antykwariusz, który bezczelnie kradnie z domu ciotki stare, tajemnicze pudełko. To karygodne wydarzenie ma niestety swoje straszne konsekwencje – Dżusi otwiera Puszkę Pandory, która niesie ze sobą śmierć, tajemnicę oraz chęć zrozumienia tego, co ukryte zostało w zakamarkach mrocznej przeszłości. „Toń” to niesamowicie wciągająca historia, która wypełniona została nutką lekkiej grozy, szczyptą mrocznej tajemnicy oraz zapachem niezapomnianej przygody, która pochłania czytelnika magią niezapomnianych emocji. Jest to powieść niecodzienna i nowatorska. Taka, która potrafi wstrząsnąć nie tylko naszą wyobraźnią, ale i także uczuciami. Jej fabuła jest porywająca i nieziemsko kreatywna. Nic więc dziwnego, że pochłonęłam „Toń” w iście ekspresowym tempie i to z zapartym, zafascynowanym tchem .
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
09-05-2018 o godz 18:26 Natalia Sokołowska dodał recenzję:
Sięgając po tę książkę spodziewałam się lekkiego kryminału z historią Śląska w tle. Tym bardziej, że już na pierwszych stronach jesteśmy świadkami wyławiania trupa Mędrzywołka z rzeki. Byłam więc ogromnie zaskoczona, gdy okazało się, że to jednak fantasy! A fantasy moi drodzy, kocham mym całym, prawie już trzydziestoletnim, sercem. Marta Kisiel jest znana ze swego wyjątkowego stylu i poczucia humoru. Na swoim koncie ma wiele książek pisanych pół żartem, pół serio, ale tym razem stworzyła coś całkiem na poważnie. Nadal czuć w tekście jej charakterystyczną „rękę” – zwłaszcza w ironicznych komentarzach bohaterów. Jeśli znacie „Nomen Omen” czy „Dożywocie”, to pewnie też to dostrzeżecie. W rodzinie Sternów, każdy ma swoje tajemnice. Dżusi i Eleonora pod nieobecność ciotki miały do wykonania tylko jedno zadanie – przestrzegać ustalonych zasad. Nie wpuszczać nikogo do domu i nie zostawiać pustego mieszkania. Gdy pewnego dnia skradziony zostaje im tajemniczy przedmiot, siostry postanawiają zrobić wszystko, by go odszukać. Klara Stern, to lekko paranoiczna ciotka, która od lat żyje w świecie swych lęków i fobii. Po śmierci brata przejęła opiekę nad jego córkami, Dżusi i Eleonorą, pilnując ich lepiej niż Cerber piekieł. Ich dom przypomina cmentarzysko pamiątek po zmarłych Sternach – pełny jest pudeł i pudełeczek, piętrzących się w całym domu. Dżusi uciekła od tego wraz z osiągnięciem dorosłości i próbowała odszukać siebie daleko od tego szaleństwa. Eleonora natomiast przejęła neurotyczność ciotki i więcej jej cech charakteru, niż sama chciałaby przyznać. Gdy ciotka nagle wyjeżdza i wzywa Dżusi do Wrocławia, zaczyna się szereg osobliwych zdarzeń. Już pierwszego dnia najmłodsza Sternówna łamie odwieczną zasadę ciotki. Wpuszcza do domu obcego mężczyznę, który przyszedł zabrać jakąś tajemniczą rzecz od Klary. Eleonora jest wściekła, bo wie, że jeśli nie odnajdą tego mężczyzny – stracą głowy. Ciotka po prostu je zabije. Dzięki przypadkowi Dżusi udaje się wpaść na trop Ramzesa – tajemniczego antykwariusza. W przypływie odwagi postanawia go okraść. W ten sposób drogi Sternów przecinają się z losem wyjątkowego zegarmistrza – Gerda. Okazuje się bowiem, że skradzionym przedmiotem był… chronometr! Urządzenie do podróży w czasie, które wcześniej należało do ojca dziewczyn. A Klara Stern, razem z nim i jego żoną, byli znanymi w środowisku szabrownikami powojennych skarbów. Masz odwagę wpaść w tę toń? Chyba potrafisz? Premiera książki już 23 maja!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-05-2018 o godz 14:07 Kaśka Dudek dodał recenzję:
Bardzo lubię książki, których akcja toczy się w miejscach, które znam lub odwiedziłam. Wtedy łatwo jest mi sobie wyobrazić i wczuć się w klimat danej akcji. Taką książką jest Toń autorstwa Marty Kisiel, której akcja toczy się w moim rodzinnym mieście Wrocławiu :) Nie ukrywam, że na Toń czekałam z niecierpliwością i do czytania zasiadłam od razu jak tylko ją otrzymałam. Toń, od pierwszej strony, wciąga czytelnika w swoje karty niczym odmęty piekielnej, rwącej rzeki. Nie sposób się od niej oderwać, także zarezerwujcie sobie od razu cały dzień, albo nockę – gwarantuje jej zarwanie :) Rozpoczynający się dramatycznie prolog, daje nam do zrozumienia, że w książce pojawią się sceny dramatycznie i mrożące krew w żyłach, a pojawienie się w mieście Dżusi Stern i podjęte na początku przez nią decyzje zapoczątkują całą lawinę wydarzeń. Wcześniej wspomniana Dżusi, zostaje poniekąd zmuszona przez ciotkę Klarę, której nie widziała od czasu wielkiej kłótni, po której opuściła rodzinne miasto, do powrotu do Wrocławia. Ma pomóc swojej siostrze Eleonorze w pilnowaniu mieszkania. Siostry zawsze musiały, bezwzględnie przestrzegać zasad ciotki, do których zaliczało się właśnie to, że mieszkanie nie mogło nigdy zostawać puste, nie można było do niego przenigdy nikogo wpuszczać i nigdy nie wspominać o tym co się stało z ich rodzicami – chociaż tak na prawdę Dżusi i Eleonora nie wiedziały co się z nimi stało. Dżusi z opóźnieniem dotarła do mieszkania ciotki i przez swoje lekceważące podejście do zasad ciotki, wpuściła do mieszkania niejakiego Ramzesa, który zabrał z niego pewien przedmiot. Spowodowało to, że siostry wpakowały się całą lawinę niebezpiecznych wydarzeń, które spowodowały zejście z tego świata dwóch osób, ale także spowodowały wyjawienie skrzętnie skrywanych przez ciotkę Klarę rodzinnych tajemnic. Również pojawienie się pewnego zegarmistrza imieniem Gerd, nieźle namieszało w życiu Panien Sternówien. Nie ukrywam, że to moje pierwsze spotkanie z Martą Kisiel, szerzej znaną jako Ałtorka i szczerze przyznam Wam, że jest to spotkanie bardzo udane. Toń wciągnęła mnie w historię Sternówien w takim impetem, że nie mogłam się od niej oderwać i przeczytałam ją praktycznie jednym tchem. Świetnie stworzone postacie. Panny Stenrówny: Klara – apodyktyczna i przerażająca ciotka, Dżusi – to ta bardziej szurnięta z sióstr, wariatka jak się patrzy, chyba szybciej mówi niż myśli oraz Eleonora – totalnie poukładana i nie znosząca zmian. Miks ich osobowości nie pozwala się nudzić. Do tego pojawiają się podróże w czasie – możemy poznać Wrocław z 1945 roku, kiedy to trwało oblężenie miasta oraz historię złota Breslau. A gdyby tego było mało, to oprócz podróży w czasie, pojawiają się przewodnicy dusz, strzygonie oraz mojry. Nic mi do szczęścia więcej nie potrzeba :) Jednak Toń to również książka pokazująca to jak pilne skrywanie tajemnic i nadmierne, wręcz obsesyjne dbanie o bezpieczeństwo rodziny, może doprowadzić do konfliktów, a nawet do rozpadu relacji. Pokazuje również to, jak obsesyjne pragnienie posiadania dzieł sztuki oraz złota może doprowadzić do tragedii, a odkrycie kto tak na prawdę jest prawdziwym przyjacielem, wymaga odbycia dalekiej podróży. Gorąco zachęcam do przeczytania Toni – gwarantuję, że się nie zawiedziecie, a ja sama już nie mogę się doczekać dalszego siągu, bo zapowiada się niesamowicie :) Premiera Toni już 23 maja ! http://www.butfirstcoffee.pl/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-05-2018 o godz 16:58 Patryk Walas dodał recenzję:
Dżusi (Justyna) zostaje wezwana przez swoją ciotkę, by przyjechała do Wrocławia i pomogła swoje siostrze (Elenorze) opiekować się domem i kotem, ponieważ sama wyjeżdża na wakacje. W domu ciotki zawsze były trzy zasady, których nie wolno było łamać: 1: Nigdy nie zostawiać mieszkania pustego. 2: Nigdy nie wpuszczać nikogo do mieszkania. 3:Nigdy nie wspominać o tym, co się stało z rodzicami. Trzy kobiety, Dżusi ekstrawertyczka, Elenora introwertyczka, Ciotka zołza, która się o wszystko czepia - to musi być istne pandemonium. Dżusi złamała drugą zasadę, co jest początkiem kłopotów, w jakie się wpakowały siostry i dziwny zbiegów okoliczności, jak śmierć jednego antykwariusza, z którym Dżusi zamieniła kilka słów dzień wcześniej. Podobał mi się wątek fantastyczny z podróżą w czasie, ponieważ nie jest skomplikowany, ale nie jest przy tym banalny. Okazuje się, że ciotka, jak i Elenora mogą cofać się w czasie, co Elenora wykorzystuje, cofając sie w przeszłość, by rozwiać tajemnice śmierci swoich rodziców. Toń to książka o rodzinnych relacjach, które są mocno nadwerężone przez przeszłość, jak i przez chciwość do złota, dzieł sztuki, czy chociażby osiągnięć i tytułów. Autorka wykreowała bardzo charakterystycznych bohaterów, którzy nie są przy tym sztampowi, a dialogi, które są błyskotliwe i często ironiczne sprawiają, że przez książkę się dosłownie płynie. W książce nie ma jednej głównej bohaterki, czy bohatera ponieważ w trakcie lektury ciężar powieści przechodzi z postaci na postać, co jest fajnym zabiegiem. Całość czyta się bardzo przyjemnie i lekko. "- Zawsze powtarzam, że nie wolno ufać niskim ludziom, bo im się serce w gównie macza. - Titku, przecież ty wzrostem wdałaś się w ojca... - I właśnie dlatego noszę szpilki." z okladki blog spot co uk
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-05-2018 o godz 15:01 Kosz z Książkami dodał recenzję:
Marta Kisiel to ałtorka (tak, to nie jest błąd!), której raczej nie trzeba już przedstawiać. Znana z niesamowitego humoru w swoich powieściach, niebanalnych pomysłów i rozkosznego aniołka (Alleluja! Apsik!). A co gdyby tym razem uderzyła w poważniejsze tony? Jak smakuje Kisiel w wytrawnej wersji? Jej nowa książka Toń odpowie na to pytanie. Dżusi Stern parę lat po tym jak wyprowadziła się z domu po wielkiej kłótni z ciotką, dostaje od niej telefon, że musi natychmiast wracać, bo ta wyjeżdża a ktoś musi się zająć mieszkaniem i kotem. Chcąc czy bardziej nie chcąc, dziewczyna przyjeżdża. I od razu łamie jedną z najważniejszych reguł jakie wpajano jej przez całe dzieciństwo – nigdy, absolutnie nigdy nie wpuszczać nikogo do domu! Jej decyzja zapoczątkowuje lawinę wydarzeń takich jak tajemnicze morderstwa czy wyjaśnienie śmierci rodziców i innych rodzinnych tajemnic. To jednak za dużo jak na jedną osobę. Dlatego są trzy – porywcza, awanturnicza i przebojowa Dżusi, jej poukładana i rzeczowa siostra Eleonora oraz zasadnicza i nieco przerażająca ciotka Klara. We trójkę będą musiały odzyskać to co utracone oraz wyjaśnić wszelkie rodzinne animozje by nauczyć się od nowa ze sobą żyć. Jest to historia przede wszystkim o rodzinnej tajemnicy. Tajemnicy tak porywającej czytelnika, że nie sposób się oderwać przed przeczytaniem do końca – bo niewiedza strasznie męczy, myśli się wyłącznie o tym jakie będzie rozwiązanie. Nie można spać, nie można skupić się w pracy (doświadczenia z autopsji). Jednak poza tajemnicą nie mniej ważnym w tej powieści są relacje międzyludzkie, zwłaszcza rodzinne. O tym, że nie powinno się wszystkiego trzymać w tajemnicy, a wychowywanie w strachu nie służy nikomu. O tym jak niezadane pytania męczą. I o tym, że jednak rodzina jest rodziną, więc mimo strachu i kłótni rodziny się nie porzuca. Na samym początku wspomniałam, że ta książka jest inna od poprzednich Marty Kisiel. I faktycznie, jest znacznie poważniejsza i mroczniejsza. Co nie znaczy, że jest całkowicie pozbawiona humoru – wiele opisów jest absolutnie cudownie absurdalnych, a także niewyparzony język Dżusi nie raz wywołuje na twarzy uśmiech. Osobiście uwielbiam Dożywocie, ale absolutnie w najmniejszym nawet stopniu nie jestem rozczarowana powieścią Toń. Tych dwóch książek nie sposób ze sobą porównywać, obie są równie wspaniałe na swój własny, cudowny spokój. Jednak autorka nie byłaby sobą jeśli nie połączyłaby nowej historii w jakiś sposób z już napisaną. Nie jest to jednak Dożywocie a Nomen Omen. W jaki sposób jednak nie zdradzę, bo dla mnie to było ogromne odkrycie – sięgając po tę pozycję nie sądziłam, że te dwie będzie coś łączyć poza Wrocławiem. Toń wydaje wydawnictwo Uroboros. Ilustracja zarówno na przedniej jak i tylnej okładce jest hipnotyzująca. Zdecydowanie odcina się stylem od poprzednich tytułów, jednak nie ma w tym nic złego. Marta Kisiel uderzyła w nowe tony, więc i ich oprawa powinna być nowa. Wątek kryminalny – jest, wątek fantastyczny – jest, doskonali bohaterowie – są, tajemnica, napięcie – są, nawiązania do innych historii – są. Wszystko co najlepsze w tej książce jest. Nic tylko sięgnąć i zatopić się w lekturze. Toń – chyba potrafisz? https://koszzksiazkami.pl/ton-recenzja/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-04-2018 o godz 07:46 Karolina Kuran dodał recenzję:
W tej rodzinie są trzy kobiety: ruda, blondynka, i brunetka. Mają trzy główne zasady: nie zostawiać domu bez opieki - nie wpuszczać nikogo za próg - nie wspominać, w jaki sposób zginęli ich bliscy. To jest opowieść o tym, jak jedna z nich łamie jedną z tych zasad. I o tym, co z tego wynika - dla trzech kobiet, nietypowego zegarmistrza, jeszcze bardziej niezwykłego antykwariusza, oraz pewnych tkaczek. To również opowieść o czasie, o chciwości i o rodzinie. O kilku rodzinach, połączonych w przedziwny sposób - nie zawsze więzami krwi. Bardzo, bardzo czekałam na nową książkę Marty Kisiel. Połknęłam ją w jedno popołudnie, i mogę powiedzieć tylko jedno: jestem absolutnie zachwycona. Nie tylko znakomitymi opisami Wrocławia w różnych momentach historii, błyskotliwymi, ciętymi dialogami oraz interesującymi bohaterami, do których z miejsca nabieram sympatii. Przede wszystkim - ponieważ pasjami lubię książki, które wciągają czytelnika w grę: podsuwają rozwiązania, ale w taki sposób, że do ostatniej chwili nie wiemy, że wiemy to, co wiemy. Jestem również wielką fanką tytułu książki - nie miałam pojęcia, że aż tyle treści można zmieścić w trzech drobnych literach. To także element gry, być może jeden z najciekawszych. Zagrajcie, nie pożałujecie. Żywię nieśmiałą nadzieję, że Autorka da nam więcej książek z tego cyklu. Jest tutaj jeszcze sporo GŁĘBI do spenetrowania... (Wybaczcie, to było okropne. Toń jest o wiele lepsza, niż moje żarty językowe.)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

TERMIN ZWROTU

14 DNI

Z KARTĄ

30 DNI

O autorze: Kisiel Marta

Zobacz także

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Aby zapewnić najwyższą jakość usług, wykorzystujemy informacje przechowywane w przeglądarce internetowej. Sprawdź cel, warunki przechowywania lub dostęp do nich w Polityce prywatności