Szklany tron. Tom 5.5. Wieża świtu (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (3): Cena:

Sprzedaje empik.com 44,99 zł

Cena empik.com:
44,99 zł
Cena:
49,99 zł
Oszczędzasz:
5,00 zł (10%)
Koszt dostawy:
Salon empik - 0,00 zł
Produkt w magazynie empiku
Wysyłamy w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Dostępność w salonie empik

Zarezerwuj w salonie empik

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
Maas Sarah J. Książki | okładka miękka
44,99 zł
asb nad tabami
Maas Sarah J. Książki | okładka miękka
41,49 zł
asb nad tabami
Maas Sarah J. Książki | okładka miękka
38,99 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Chaol Westfall i Nesryn Faliq wyruszają w podróż do starego i pięknego miasta Antica. Były kapitan Gwardii Królewskiej ma nadzieję, że któraś ze słynnych uzdrowicielek z Torre Cesme przywróci mu władzę w nogach. Uleczenie to jednak tylko część planu. Oto na tronie zasiada wszechpotężny kagan, którego Chaol ma za zadanie nakłonić do wzięcia udziału w wojnie.

Jednak to, co czeka Chaola i obecną kapitan Gwardii Królewskiej Nesryn, przekroczy ich najśmielsze oczekiwania. Kluczem do powodzenia misji może okazać się niepozorna uzdrowicielka Yrene i informacje, które bohaterowie zdobędą podczas pobytu w pałacu.

Wieza switu

Tytuł: Szklany tron. Tom 5.5. Wieża świtu
Seria: Szklany tron
Autor: Maas Sarah J.
Tłumaczenie: Mortka Marcin
Wydawnictwo: Uroboros
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 848
Numer wydania: I
Data premiery: 2018-04-18
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 202 x 135
Indeks: 25593723
Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,9
5
24
4
2
3
1
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
20 recenzji
22-05-2018 o godz 10:39 Ewelina Anna Chojnacka dodał recenzję:
"Wieża świtu" to kolejne, fantastyczne dzieło Pani Sarah J. Maas będące kontynuacją bestsellerowej serii "Szklany tron",wydanej za pośrednictwem Wydawnictwa Uroboros. Jest to tom 5,5 - czyli tom przejściowy pomiędzy "Imperium burz" a oczekiwanym z utęsknieniem "Kingdom od Ash". Autorką "Wieży świtu" jest Sarah J. Maas - nietuzinkowa, pełna pasji i bogatej wyobraźni pisarka, która znana jest nie tylko z serii "Szklany tron", ale i także z rewelacyjnego, pełnego magii "Dworu cierni i róż". Jej styl jest niesamowicie wciągający, plastyczny i wypełniony fajną nutką elektryzujących emocji, które uzależniają, intrygują i zapierają nam dech w piersiach, i to na wiele bezcennych godzin. Głównymi bohaterami tej części są Chaol Westfall i Nesryn Faliq - dwójka drugoplanowych postaci, które otrzymały od literackiego losu swoje własne pięć minut sławy. Ich wspólna historia początkowo miała być tylko niedługim, wciągającym dodatkiem, który miał zaostrzyć nasz wielki apetyt przez zbliżającym się tomem finalnym serii, ale coś w świecie fantastyki zdecydowało, że "Wieża świtu" została jednak obszernym, pełnoprawnym tomem, wypełnionym po brzegi ogromną siłą intryg, miłości i niezapomnianych wrażeń. Chaol i Nesryn wyruszają wspólnie na Południowy Kontynent, z ważną dla nich obojga misją do wykonania. Po pierwsze, muszą odnaleźć legendarnego uzdrowiciela, który przywróci kapitanowi Gwardii Królewskiej władzę w nogach. Po drugie, przekonać wszechpotężnego kogana do zawarcia sojuszu, dzięki któremu będą mogli połączyć swoje siły w walce z wrogimi Volganami. Czy Chaol i Nesryn podołają tej niebezpiecznej misji? Podsumowując: wieża świtu to historia, która intryguje, wciąga i kusi czytelnika nie tylko swoją niebanalną fabułą, wartką akcją i nutką niebanalnej kreatywności, ale i także magią swoich niezapomnianych emocji, które są kluczem do świata wypełnionego czarem fantastycznej przygody. Polecam gorąco
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-05-2018 o godz 20:40 Czytaczyk dodał recenzję:
Z książkami Sarah J. Mass mam tak, że wciągają mnie dopiero od połowy albo przy samej końcówce. Większość wątków jest dla mnie zbyt rozwinięta, przez co początki mi się niemiłosiernie dłużą. Niestety Mass lubi tak rozdrabniać się na szczegóły i rozciągać wszystko. Na szczęście wszystko to wynagradza, gdy już zaczyna wprowadzać jakieś zawirowania i akcja nabiera tempa. Dlatego nie zniechęcajcie się, gdy sięgnięcie po tę czy inną książkę wywodzącą się z jej twórczości. Ta wstawka do całego cyklu została w pełni poświęcona Chaolowi Westfallowi oraz Nesryn Faliq. Chaola polubiłam już od samego początku, kiedy to pierwszy raz się zetknęłam z nim w „Szklanym tronie”. Tym bardziej nie mogłam się doczekać lektury i tym większe było moje podekscytowanie, gdy już się za nią zabrałam. Co do Nesryn, to raczej nie skupiła sobie mojego zainteresowania. Ale i też nie miała okazji, bo jak do tej pory pojawiały się jedynie jakieś wzmianki na jej temat. Po tym tomie szczerze mogę stwierdzić, że darzę ją sympatią. Mam nadzieję, że w kolejnych częściach „Szklanego tronu” będzie się pojawiać częściej, niż do tej pory. Nie przeszkadzałoby mi nawet, gdyby jej większa obecność miała jeszcze bardziej przyhamować niekiedy akcję. Również inaczej spojrzę teraz na postać Chaola. Jestem z chyba teraz bardziej zżyta, niż z Cealeną. „Wieża świtu” jest wartym uwagi dodatkiem do serii, po który powinien sięgnąć każdy miłośnik tej serii.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-05-2018 o godz 13:59 dobra.ksiazka dodał recenzję:
Były Kapitan Gwardii Królewskiej, a obecnie Namietnik Chaol Westfall wyrusza wraz z Nesryn Faliq wyrusza do egzotycznej Antici. Rządzący nią Kagan jest potężnym człowiekiem o licznych armiach, na których zależy Westfallowi. Bowiem jego zadaniem jest zdobycie tego silnego sojusznika do walki z Valgami, z którymi za morzem zmagają się Aelin Galathynius i Dorian Havilliard. Ponadto pomocy szuka również dla siebie. Gdy Szklany Zamek uległ zniszczeniu, Chaol doznał uszczerbku na zdrowiu i stracił władzę w nogach, dlatego też liczy na umiejętności w leczeniu uzdrowicielek z Torre Cesme. Jednak nie wszystko idzie po ich myśli, gdyż Kaganat pogrążony jest w żałobie po śmierci najmłodszej księżniczki i władca nie jest zainteresowany politycznymi manewrami. Uzdrowicielką mężczyzny zostaje Yrene, niezwykle zdolna młoda kobieta, która szczerze nienawidzi Adarlanu za to, co jej niegdyś uczynił, przez co leczenie człowieka, który go reprezentuje przychodzi jej z wielkim trudem. Mroczne siły podążają jednak za dwójką przybyszów i wkrótce kwitnący Kaganat i jego mieszkańcy mogą znaleźć się w niebezpieczeństwie. Za każdym razem, gdy wychodzi książka spod pióra Sarah J. Maas czuję wielką ekscytację. Wiele lat temu zakochałam się w Szklanym tronie, a potem poznałam Dwory, które od razu podbiły moje serce. Nie mniej jednak nadal jestem wielką fanką jej pierwszej serii. Wiem, że wielu czytelników nie przepada za postacią Chaola, ale mam wrażenie, że nie zawsze tak było. Sądzę, że autorka wydobyła z niego wszystkie złe cechy, by na pierwszym planie postawić Rowana i by on stał się główną męską postacią. Ja mimo to przez te wszystkie tomy trwałam przy Chaolu i cieszę się, że dostał swoją powieść. Tym razem zostajemy zabrani do wspaniale rozwijającego się kraju, gdzie widzimy przepych, ruki, które uwielbiane są przez mieszkańców, ogromne gmachy, biblioteki i liczne uzdrowicielki, które dysponują wyjątkową magią. Pojawiło się wiele wspaniałych postaci, które szybko skradły moje serce jak Hasar, Sartaq, Houlun i Nesryn, którą mogłam bliżej poznać. Czasem problemem była dla mnie Yrene, a rola, którą przypisała dla niej Maas nie zawsze mi odpowiadała. W większości uwielbiam tworzone przez nią pary, ale jedna konkretna nie przypadła mi do gustu, bo liczyłam, że los Chaola jednak będzie inny. W powieści jest sporo opisów, a większość czytelników raczej tego nie lubi. Na szczęście tym razem były one tak plastyczne i trafione, że dzięki nim mogłam chłonąć ten świat w stu procentach. Akcja rozwijała się stopniowo, by pod koniec zdecydowanie przyspieszyć i nas porwać. "Wieża świtu" nie jest powieścią napisaną na siłę czy dla zysku. Świat, który poznaliśmy z "Szklanym tronie" tak się rozrósł, że żeby poznać bliżej Kaganat wręcz musiała powstać osobna historia. Niezwykle podoba mi się to, jak ewoluują bohaterowie, jak zmieniają się ich priorytety i osobowości oraz to, że autorka nie osiada na laurach i ciągle podsuwa nam fascynujących bohaterów. Jestem pod dużym wrażeniem opowiedzianych przygód i uważam, że "Wieża świtu" jest obowiązkową lekturą dla fanów serii, gdyż wnosi mnóstwo istotnych kwestii i będzie miała spory wpływ na dalszą fabułę.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
09-05-2018 o godz 12:08 Salivia dodał recenzję:
Zacznijmy od zaprezentowania dwóch prawd: uwielbiałam Szklany tron jeszcze zanim Maas zdobyła w Polsce tak wielką sławę, jaką cieszy się teraz. I podobnie jak wielu czytelników: w pewnym momencie znielubiłam Chaola Westfalla. Dlatego, gdy usłyszałam, że zostanie mu poświęcony cały tom (i to nie taki krótki, bo liczący sobie 850 stron), nieco się wystraszyłam. Wystraszyłam się, że seria do której – bądź co bądź – mam spory sentyment straci w moich oczach. Czy tak się stało? Chaol i Nesryn przybywają do Antici w dwojakim celu: po pierwsze mają za zadanie zjednać sobie tamtejszego władcę i przekonać go do dołączenia do wojny z Erawanem; po drugie mają się skontaktować z mieszkającymi tam uzdrowicielkami oraz z ich pomocą uzdrowić Chaola. Niestety sprawa nie jest taka prosta, ponieważ w momencie, w którym przedstawiciele Adarlanu przybywają do Antici, panuje tam żałoba, co znacząco utrudnia zawarcie sojuszu. A jak się ma druga sprawa? Cóż, niewiele lepiej, ponieważ wyznaczona do zadania Yrene (poznana w nowelce Zabójczyni i uzdrowicielka) nieszczególnie przepada za Adarlanem. Przez pierwszą połowę książki zastanawiałam się, czy ta część jest nam tak naprawdę potrzebna. Historia toczy się równolegle do wydarzeń z Imperium burz, a więc co jakiś czas pojawiają się informacje o Aelin. Jednak oprócz tego, główna bohaterka praktycznie nie istnieje. Historia w całości skupia się na Chaolu, Nesryn oraz Yrene. Ze względu na to zastanawiałam się: czy naprawdę potrzebuję te 850 stron? Okazuje się, że tak. Książki Maas z zasady czyta mi się szybko ze względu na lekki styl autorki. Dlatego mimo że z początku historia nie przedstawiała niczego ekscytującego, to i tak przeszłam przez nią dość szybko. O wiele ciekawiej zaczyna być w drugiej połowie, kiedy to wydarzenia mające miejsce w Antice okazują się mieć znaczenie dla wielkiej wojny, która toczona będzie w Kingdom of Ashes. Drobne intrygi, odkrywane tajemnice oraz walki wciągają czytelnika i kilka razy można pomyśleć: wow, no to się porobiło. W związku z tym muszę przyznać, że historia mnie wciągnęła. Uwielbiam nadworne intrygi i tajemnice, a tych tutaj nie brakuje. Doceniam nawet to, że Maas wodzi czytelnika za nos, podrzucając mu kolejne skrawki informacji, które będą miały znaczenie w finałowym tomie serii. Co więcej uśmiechałam się, widząc nawiązania do prequelu Szklanego tronu. A jak ma się sprawa z bohaterami? We wcześniejszych tomach uważałam Nesryn za całkowicie wypraną z osobowości postać, która niby jest, ale nie ma większego znaczenia. W tym tomie szczerze ją polubiłam – jest utalentowaną, silną i odważną bohaterką, której historia najbardziej ciekawiła mnie przez całą książkę. Z niecierpliwością czekam na rozwinięcie jej wątku! Nie inaczej jest w przypadku Yrene, która również zabłysnęła swoim uporem oraz inteligencją. Polubiłam także poboczne postacie książąt oraz księżniczek zamieszkujących Anticę. Muszę przyznać, że ten tom zaprezentował szereg fajnych i ciekawie zbudowanych postaci. Jednak wiem, co jest tutaj najważniejsze: Chaol. Chaol w tym tomie zyskuje. Może dalej nie wpisuję go w poczet moich ulubionych postaci, jednak nie uważam go za tak beznadziejną postać, jak wcześniej. Faktycznie, zdarzały się momenty, gdy mnie irytował, ale czytanie książki z jego perspektywy wcale mi nie przeszkadzało. Mam nadzieję, że ta sytuacja się nie zmieni albo wręcz zmieni na lepsze! Nie sposób nie podkreślić tutaj elementu, na który zwróciłam uwagę już w poprzednim tomie. Maas ma tendencję do swatania wszystkich, sprawiania, aby każdy znalazł swoją wielką miłość. To z jednej strony urocze, a z drugiej może niektórych denerwować. Mnie zaczyna to po prostu nieco bawić – nauczyłam się akceptować, że autorka ma takie zapędy, chociaż chciałabym, aby znalazła się jedna postać, której życie miłosne nie będzie aż tak oczywiste. Podsumowując, spodziewałam się, że ten tom będzie kiepski, jednak okazał się utrzymywać poziom wcześniejszych tomów. Wiele elementów było dla mnie emocjonujących, polubiłam bohaterów, a historię śledziłam z ciekawością. Dlatego informacja dla każdego, kto zadawał sobie pytanie: czy mogę odpuścić sobie Wieżę świtu? Odpowiedź brzmi: zdecydowanie nie, bo można na tym stracić.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
02-05-2018 o godz 15:53 KittyAilla dodał recenzję:
Wieża Świtu wywołała wielkie poruszenie w blogosferze. No bo jak to - sam Chaol, bez Aelin? Wiele osób postać Kapitana Gwardii zdążyło znielubić w trakcie 5 tomów, więc może rzeczywiście był to kiepski pomysł, aby poświęcić mu ponad 800-stronicową powieść? Jeśli ktoś z was jeszcze tego nie wiem, Wieża Świtu nie jest tomem 6, a 5.5, uzupełnieniem historii Aelin. Szkoda więc, że oprawa graficzna sugeruje, że to raczej osobna historia... Książka opowiada o (uwaga, mogą pojawić się spoilery w tym akapicie) rehabilitacji Chaola oraz walce jego i Nesryn o uzyskanie pomocy od kagana. Dodatkowo możemy śledzić rozwój ich relacji. Podróż do innej krainy i innego państwa stanowi ciekawy równoważnik dla polityki Północy. Wyobrażacie sobie Szklany tron bez ciętego języka i szalonych pomysłów Aelin? Mi było ciężko. Dopóki nie zostałam pochłonięta przez Wieżę Świtu. Maas wprowadziła nową bohaterkę, której spięcia z Chaolem na spokojnie zastępują relację Aelin z Aedionem. Dodatkowo w tej części nie mamy tylu politycznych gierek, ponieważ Nesryn, Chaol oraz Yrene nie są typami politycznych graczy. Zaskoczył mnie również kierunek, w którym autorka poprowadziła relację dwojga bohaterów znanych z poprzednich tomów. Takiego wątku miłosnego się nie spodziewałam. Z drugiej strony tożsamość niezwykłej kobiety, która pomogła Yrene, zupełnie nie stanowiła tajemnicy już od momentu, gdy została wspomniana. Chaol zdecydowanie zyskuje w tym tomie. Jest jednym z trzech głównych narratorów, więc możemy zrozumieć lepiej jego zachowanie w poprzednich częściach. Osobiście znów go polubiłam i szczerze mu kibicuję! Nesryn za to okazała się indywidualistką, która rozdarta pomiędzy rodzinnym miastem, a lojalnością wobec Doriana i Aelin, stara się pomóc. Najciekawszą bohaterką tego tomu została jednak Yrene, uzdrowicielka z bolesną przeszłością oraz ciętym językiem. Z niecierpliwością śledziłam jej losy i tok rozmyślania. Ze starego składu towarzyszą nam jedynie Chaol i Nesryn. Oznacza to, że autorka musiała stworzyć cały wachlarz zupełnie nowych, interesujących postaci, jak choćby kagan i jego dzieci. Nie dostrzegłam jednak inspiracji innymi bohaterami z poprzednich części. Wiem, że niektórzy nie zamierzali czytać Wieży, a czekać na dalsze losy Aelin. Mogę powiedzieć jedynie tyle, że nie wiecie, co tracicie. Tym bardziej, że bez znajomości tego tomu, można mieć potem problemy ze zrozumieniem szóstego tomu, ponieważ misja Chaola i Nesryn wniesie bardzo dużo do historii Ognistego Serca. Osobiście nie mogę się doczekać <3 A Wieżę Świtu polecam nawet, jeśli nie przepadacie za Kapitanem Gwardii! To kolejna emocjonująca przygoda w uniwersum Szklanego tronu! :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-04-2018 o godz 07:16 Dominika Jachimowska dodał recenzję:
Chaol Westfall i Nesryn Faliq wyruszają w podróż do odległego miasta Antica. Mają dwa konkretne cele: po pierwsze, mają nadzieję, że któraś ze słynnych uzdrowicielek z Torre Cesme będzie w stanie przywrócić Chaolowi władzę w nogach; a po drugie, chcą namówić zasiadającego na tronie potężnego kagana, aby stał się ich sojusznikiem w wojnie. Jak się okazuje, pobyt w Antice stawia Chaola i Nesryn przed zupełnie innymi wyzwaniami, niż się spodziewali. Mroczne moce, przeciwko którym zbierają armię, próbują dosięgnąć ich nawet w zamorskiej krainie, a kluczem do powodzenia misji może stać się młoda uzdrowicielka Yrene. Informacje, które bohaterowie zdobędą w pałacu, mogą stać się najistotniejszą bronią przeciwko rosnącej w siłę królowej Meave. Kiedy coś, co początkowo miało być nowelką, rozciąga do rozmiarów ośmiuset stronnicowej księgi, można mówić tylko o Sarah J. Maas. Wieża świtu jest określana mianem tomu 5.5 serii Szklanego tronu, co oznacza, że wydarzenia opisywane na kartach tej powieści toczą się równolegle do tych, które znamy już z Imperium burz. Jak możecie pamiętać, kluczowym bohaterem, którego brakowało w Imperium, był właśnie Chaol, którego losy doczekały się teraz całkiem osobnego tomu serii. Jak więc Wieża świtu wypada na tle poprzednich części tej historii? Czy to uzupełnienie o losy Chaola było tak naprawdę potrzebne? Odkąd tylko zaczęłam lekturę, cieszyły mnie dwie rzeczy: pierwszą z nich była porywająca akcja, która może nie zastraszała szalonym tempem, ale skutecznie łapała czytelnika w swoje macki, co moim zdaniem jest nawet lepsze. Prawda jest taka, że ostatnimi czasu mam ogromne problemy ze skupieniem się na czytaniu, gdyż moja uwaga bez przerwy ucieka w rozmaite rejony wyobraźni, błądząc wszędzie, tylko nie w pobliżu fabuły książki. Jednak Wieża świtu wciągnęła mnie znacznie bardziej, niż inne książki, które ostatnio czytałam, a tym samym udało jej się przełamać mój niepożądany zastój czytelniczy (dziękuję ci, Sarah J. Maas!).Drugą sprawą, która od początku napawała mnie zadowoleniem, był fakt, że przypominanie sobie wydarzeń z poprzednich tomów nie było absolutnie potrzebne. Imperium burz czytałam w sierpniu i obawiałam się trochę, że minął zbyt długi czas od tamtej lektury, abym mogła chociaż jako tako pamiętać, co i jak. Wiecie, ponowne czytanie poprzedzających Wieżę świtu pięciu tomów byłoby dużym problemem, więc ogromnym plusem jest to, że nie trzeba znać na pamięć wszystkich szczegółów, aby ogarniać, o co chodzi. Mam z tą książką podobny problem, co z resztą książek z serii Szklanego tronu, a konkretnie tomami 3, 4 i 5. Choć początkowo wątki Chaola i Nesryn są ze sobą związane, w dalszej części powieści rozplatają się i biegną niezależnie od siebie. Niestety, po raz kolejny zauważam, że jeden z tych wątków jest wyraźnie atrakcyjniejszy i ciekawszy od drugiego i to zawsze tego jednego wyczekuję, chcąc, aby drugi trwał jak najkrócej. W poprzednich tomach niechętnie wracałam do wątku Manon Czarnodziobej i czarownic, natomiast wszystko, co związane z Aelin natychmiastowo przyciągało moją uwagę, za to tutaj losy Chaola przedstawiały się o wiele bardziej intrygująco, niż wątek Nesryn. Przez to książka była w pewnych momentach nierówna, na szczęście motywy związane z bohaterami zmieniały się dosyć często. Przykro mi to mówić, ale czytając Wieżę świtu odkryłam, że pewne powtarzalne elementy, które pojawiają się praktycznie w każdej książce Sarah J. Maas, zaczynają działać mi na nerwy. Może jest to sprawa tego, że czytam o nich już szósty raz (lub gdy doliczyć serię Dworów, to dziewiąty). Mam tu konkretnie na myśli wątki romantyczne. Mimo tego, że powieści Maas krążą wokół tematów fantastycznych, miłości tam nie brakuje. No i właśnie – jest to zawsze miłość pełna pasji i namiętności, która początkowo wydawała mi się niesamowicie piękna, ale… cóż, nieustannie podąża ona w tą samą stronę. Nie trzeba być Sherlockiem Holmesem, aby zgadnąć, który bohater skończy z którą bohaterką – w tym temacie Maas jest boleśnie przewidywalna. Do tego mam wrażenie, że gdyby autorka pozostawiła choć jednego ze swoich bohaterów jako silnego i niezależnego singla, nie byłaby sobą. Tutaj dosłownie każdy odnajduje swoją drugą połówkę niezależnie od tego, gdzie się znajduje, przeciwko komu walczy i jakie ma interesy. Całokształt tego wątku romantycznego zaczął mnie nieco irytować. Myślę, że na jego niekorzyść działa sama powtarzalność, która stała się nieco nużąca. No dobrze, tak narzekam i narzekam, ale przecież wcale nie było tak źle. MIMO tych wad, o których wspomniałam, MIMO tego, że część zakończenia skutecznie przewidziałam, co niemile mnie zaskoczyło, to… cóż, przecież to Sarah J. Maas. Ta autorka ma coś w sobie, co sprawia, że jej książki zapisują się w sercu czy się tego chce, czy nie. Ostatecznie stwierdzam, że Wieża świtu była powieścią dobrą – wciągającą i zajmującą, choć na pewno nie najlepszą spośród całej serii. Pojawiły się w niej... Dalszy ciąg - booksofsouls.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-04-2018 o godz 22:54 Bookish Madeleine dodał recenzję:
"Wieża świtu" skupia się wokół Chaola i Nesryn, którzy w wyniku wydarzeń z poprzedniego tomu trafili do Antiki, aby zrealizować wyznaczone przez wyjazdem zadania. Na dobrą sprawę są oni jedynymi dotychczas znanymi nam bohaterami, którzy pojawiają się w tej części. Nie znajdziemy tu Aelin i Rowana (z czego bardzo się cieszyłam) ani Manon i Doriana. Spodziewałam się, że przez skupienie całej fabuły tylko wokół Chaola i Nesryn – którzy niekoniecznie mnie fascynowali – będę się nudzić podczas lektury. Ma szczęście nic takiego nie miało miejsca. Maas nadrobiła brak głównych postaci wprowadzając grono innych, intrygujących osób. Wśród nich spotykamy zarówno kagana (władcę terytorium, na którym znajdują się bohaterowie) i jego rodzinę, jak i uzdrowicielki z Torre Cesme oraz przedstawicieli rukhin (kim są dowiecie się w trakcie lektury). Wszyscy oni są genialnie wykreowani – jak z resztą z reguły ma to miejsce w powieściach tej autorki. Odniosłam jednak wrażenie, że w trakcie pisania „Wieży świtu” Maas naprawdę dała z siebie wszystko. O ile (jak już wcześniej wspomniałam) w poprzednich tomach losy Chaola i Nesryn były mi obojętne, to w trakcie lektury tej części już po kilku rozdziałach uległo to zmianie. Wraz z biegiem stron coraz bardziej angażowały mnie kolejne wydarzenia i nawet nie zauważyłam, kiedy zaczęłam prawdziwie ich lubić. Bardzo podobna sytuacja miała miejsce w przypadku postaci, które pierwszy raz pojawiły się w tej powieści – Yrene i Sartaqa. Na samym początku nie byłam pewna swojego stosunku do nich, ale już kilkanaście stron dalej stałam się ich fanką. Zostali oni również świetnie wykreowani – mieli fenomenalnie stworzone charaktery, ukształtowane przez wydarzenia z przeszłości i wszystkie decyzje, które podejmowali, były jasno umotywowane. Uwielbiam takich kompletnych, zdecydowanych bohaterów i dzięki temu mogłam czerpać ogromną przyjemność z poznawania ich losów, które nie raz przyprawiały mnie o szybsze bicie serca. Skoro już jesteśmy przy postaciach, to nie mogę nie wspomnieć o romantycznych relacjach łączących bohaterów. Sarah J. Maas ma talent do budowania wątków miłosnych w swoich powieściach, czego już nie raz dowiodła. Tak jak w przypadku „Dworu mgieł i furii”, w „Wieży świtu” kompletnie zaangażowałam się w uczucia łączące poszczególne osoby. Zostało to poprowadzone w idealny dla mnie sposób, przez co byłam usatysfakcjonowana każdą sceną im poświęconą. Całkowicie zakochałam się w tym aspekcie historii i myślę, że wszystkim miłośniczkom romansu również przypadnie on do gustu <3 Jeśli chodzi o samą fabułę „Wieży świtu”, to tutaj też nie mam nic do zarzucenia. Bardzo szybko udało mi się wciągnąć w akcję, a liczne nieprzewidywalne wydarzenia nie pozwoliły mi odłożyć książki na bok. Miałam ochotę tylko czytać i czytać, zupełnie nie przerywając lektury, co niestety skutecznie uniemożliwiła mi szkoła. W każdej wolnej chwili starałam się wracać do książki i planując czytanie (najczęściej) na pół godziny wieczorem, kończyłam około pierwszej w nocy, nie przejmując się zupełnie porannym sprawdzianem z chemii czy biologii. W trakcie poznawania każdej powieści staram się oszacować przypuszczalny bieg dalszej fabuły, a następnie sprawdzam, czy moje przewidywania okazały się słuszne. Nie inaczej wyglądała sytuacja w przypadku „Wieży świtu”. Szybko stworzyłam sobie w głowie prawdopodobny sposób rozwiązania akcji i byłam przekonana, że on się sprawdzi. Okazało się jednak, że nie został on zrealizowany w żadnym momencie. Rozwój fabuły tak mnie zaskoczył, że często nie mogłam uwierzyć w to, co czytam (oczywiście w pozytywnym sensie). Zupełnie nie czułam upływających kartek i cała powieść – licząca 840 stron – minęła mi w mgnieniu oka, a po zakończeniu dalej miałam ochotę na więcej. Swego rodzaju miarą mojego odbioru książki jest dla mnie to, jak długo po jej zakończeniu wracam w myślach do sytuacji, które miały w niej miejsce. „Wieżę świtu” skończyłam w środę i w dalszym ciągu łapię się na tym, że ilekroć spojrzę na okładkę tej powieści mam ochotę przeczytać ją jeszcze raz. Takie uczucie nie jest w moim przypadku częste, podobnie jak zaznaczanie fragmentów kolorowymi zakładkami. Na palcach jednej ręki mogę wyliczyć powieści, które są nimi oznaczone, a „Wieża świtu” trafiła do tej grupy jeszcze zanim skończyłam czytać całość. Tym samym stała się moja ulubioną częścią „Szklanego tronu” i dołączyła do grona najlepszych powieści, po jakie miałam okazję sięgnąć w tym roku. Oczywiście, jeśli ktoś chce, to może znaleźć w tej historii kilka wad i jestem tego całkowicie świadoma. Mnie jednak ta książka zaczarowała na tyle, że w ogóle ich nie dostrzegałam. Mogę z czystym sercem polecić Wam „Wieżę świtu”. Jeśli lubicie twórczość Sary J. Maas to myślę, że ta powieść powinna Wam się spodobać. Nawet w przypadku, gdy (tak, jak ja) nie jesteście zachwyceni serią „Szklany tron” (i wolicie „Dwór cierni i róż”), spróbujcie dać szansę najnowszemu tomowi tego cyklu. Może Wam też się spodoba? readwithpassion.it27.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-04-2018 o godz 12:45 Marcelina dodał recenzję:
Co łączy sowę na ramieniu Maeve i uzdrowicielkę z Antiki? Czego przerażające kharankui szukają w lasach rukhin? Kolejna część przygód Aelin Galathynius jest pełna przygód ludzi walczących na innych frontach niż ognista królowa. Pragnienie władzy ściera się z rodzinnym przywiązaniem. Ciemność, którą nosisz w sobie, może urosnąć do niepokojących rozmiarów. Czy jasność z Torre wypełni swoje przeznaczenie? Czy przysługa jednej młodej dziewczyny wobec drugiej pomoże uratować świat? W tej opowieści znajdziesz odpowiedzi na wiele pytań. Polecam. M.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
24-04-2018 o godz 18:34 onlypretender dodał recenzję:
• Wydarzenia mają miejsce równolegle do "Imperium burz", razem ze znanym już wcześniej Chaolem mamy możliwość poznania kolejnej części świata wykreowanego przez Sarah J. Maas. • Spokojny początek pozwala obserwować nowe otoczenie, poznać odmienną kulturę zamieszkujących południowy kontynent ludzi, panujący tam system polityczny. Jest to też miejsce na zawarcie większej ilości rozważań niż we wcześniejszych tomach. W połowie akcja przyspiesza i nie pozwala odłożyć książki na długo! • "Wieża Świtu" to pełnoprawna część serii, jej lektura jest konieczna przed zabraniem się za finałowy Kingdom of Ash. Jest utrzymana na tym samym wysokim poziomie, co poprzednie części. Polecam! Więcej: www.onlypretender.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
23-04-2018 o godz 11:40 anianna95 dodał recenzję:
Sarah J. Maas znowu zachwyca! Wiadomość o powstaniu "powieści Chaola" niesamowicie mnie z początku ucieszyła. Jest on jedną z moich ulubionych postaci w serii Szklany Tron, a po wydarzeniach z czwartego tomu strasznie chciałam wiedzieć jak sobie poradzi. Ale z kolei po lekturze Imperium Burz moja ekscytacja nieco przygasła, a jedyne czego chciałam, to poznanie dalszych losów Aelin i jej "paczki". I choć nadal czekam na ostatni tom z zapartym tchem, to Wieża Świtu zdecydowanie wpisała się do grona moich ulubionych książek. Choć Chaol jest jedyną postacią pierwszoplanową z serii, którą tu widzimy, to w sumie mamy tu aż cztery znane nam postacie. Tak samo jak w poprzedniej książce, tutaj również spotykamy przyjaciół Ognistej Królowej z czasów Zabójczyni, co niesamowicie mi się podoba. Szczególnie w książkach fantasy bardzo doceniam dbałość o szczegóły i pokazywanie czytelnikom mocy przeznaczenia, które decyduje o tym, kogo spotkamy na naszej drodze i jak często ścieżki losu lubią się krzyżować. W pewnym sensie zabieg Maas, polegający na rozdzieleniu opowieści o losach bohaterów w pewnym momencie na dwa tomy, przypomina mi strategię Georga R. R. Martina z narratorami Uczty dla Wron i Tańca ze Smokami. GRRM i jego Pieśń Lodu i Ognia są na szczycie mojej listy ulubieńców gatunku fantasy, a z kolei SJM i obie jej serie królują wśród moich ulubieńców YA fantasy, więc takie podobieństwa zdecydowanie mi się podobają. Co się zaś tyczy samej treści, znowu jestem zakochana. W Wieży Świtu poznajemy zupełnie nowy kraj i zupełnie nowe realia. Jeśli miałabym przenieść się do świata z książek SJM jako zwykła dziewczyna, to mój wybór na pewno padłby na Anticę. Tak samo jak Chaol i Nesryn mam nadzieję, iż ich ojczyzna zacznie kiedyś przypominać krainę uzdrowicielek. Nie wszystko jest tu oczywiście idealne, ale lepiej jest bez dwóch zdań. Ostatnio ogromną uwagę zwracam na zwierzęta w fantastyce, więc ruki chwyciły mnie za serce. Choć pomysł latania na groźnych wywernach całkiem mi się spodobał, to teraz zdecydowanie wolę wyobrażać sobie podniebne wędrówki na niesamowitych, wielkich, wiernych i oddanych ptakach. Kolejnym wątkiem, który ostatnio często spotykam i który bardzo polubiłam, jest zmaganie się bohaterów z kalectwem lub oszpeceniem. Blizny Aelin zawsze były ważne w świecie Szklanego Tronu, ale tutaj widzimy przykłady bardziej zmieniających życie obrażeń i naprawdę inspirującą drogę ku normalności. Najbardziej oczywiście spodobały mi się wszystkie tajemnice i intrygi o których się dowiedzieliśmy. Nie będzie chyba zbyt dużym spoilerem zdradzenie, że mamy do czynienia z wątkiem "wróg jest gdzieś wśród nas". Bardzo szybko wytypowałam kto jest zapewne złem w przebraniu i bardzo się pomyliłam. A to duży plus, bo kto by chciał czytać przewidywalne historie. A informacje, których się dowiedzieliśmy o znanych nam wrogach, dosłownie sprawiły, że opadła mi szczęka. Jeśli po tomie 5. nie mogłam się doczekać finału, to teraz już naprawdę nie mogę wytrzymać, żeby go przeczytać. Moje jedyne zastrzeżenia kieruję do polskiego wydawnictwa i formy samej książki. Po pierwsze: naprawdę powinniście robić nieco porządniejsze wydania. Nie mówię zaraz o twardych oprawach, ale skrzydełka to w dzisiejszych czasach powinien być standard. Po drugie: złote detale i napisy pięknie wyglądają, ale chyba trzeba używać lepszej farby. Nauczona doświadczeniami z poprzednich tomów, z tą książką obchodziłam się bardzo ostrożnie, ale farba, która rozpuszcza się od kontaktu ze skórą, to chyba niewypał. A największy plus dostaje ode mnie empik, za wysłanie książki na długo przed premierą. Dziękuję ślicznie :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
22-04-2018 o godz 13:05 Anonim dodał recenzję:
sto procent rewelacja,super,czytanie na bezdechu :)))
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
21-04-2018 o godz 14:15 Zygmunt Jasztal dodał recenzję:
Świetnie napisana książka treśc porywa do czytania przeczytałem w ciągu trzech dni.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-04-2018 o godz 15:38 grinaj dodał recenzję:
Sarah J. Maas znowu przebiła samą siebie! Cykl historii o Chaolu i Nesryn potęguje w wiele niespodzianek, z których fani na pewno będą zadowoleni. Wiele nowych, ciekawych wątków i prawd nt valgów i całej ciemnej mocy Erwana. Książka nie zostawia niewyjaśnionych spraw dzięki czemu wiadomo o kontynuacji w kolejnej części.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-04-2018 o godz 02:20 Natalia dodał recenzję:
Sarah J. Maas jest moją ulubioną autorką. Jej historii zawszę będę bronić rękami i nogami, szczególnie Szklanego Tronu, który pokochałam od pierwszych stron. "Wieża Świtu" miała być na początku tylko nowelką, dodatkiem do serii Szklany Tron. Jednak jak to bywa z autorką, historia o Chaolu i Nesryn stała się ponad 800 stronicową książką... Muszę przyznać, że nie przepadam za Chaolem. Jest trasznie humorzasty i marudny, i od początku nie pasował mi do Nesryn. W tej książce poznajemy Chaola z lepszej strony. Po straceniu władzy w nogach, jego jedyną nadzieją są uzdrowicielki z Południowego Kontynentu. Ale nie tylko po to wybierają się z Nesryn do Antiki. Ich celem jest także przekonanie kagana, władcy Południowego Kontynentu do udziału w wojnie na Północnym Kontynencie. Niektóre wątki w "Wieży Świtu" były dość oczywiste już od początku, a niektóre zaskoczyły z dwojoną siłą. Jest to obowiązkowa lektura przed ostatnią już (niestety!) częścią Szklanego Tronu. Dużo zostało wyjaśnione w tej książce oraz pojawiały się wątki z "Imperium Burz", tak więc należałoby ją przeczytać przed "Wieżą Świtu". Dzięki tej książce Chaol stał się dla mnie nawet znośną postacią oraz poznałam nowych bohaterów, których bardzo polubiłam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-04-2018 o godz 17:21 Karolina Staszak dodał recenzję:
Dostałam! Czytam ! Jest po prostu świetna! Czekam na więcej !
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-04-2018 o godz 10:42 aniaactorka dodał recenzję:
Przeczytałam w jeden dzień i nie mogłam się oderwać. Czekam na następną część <3
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-04-2018 o godz 15:40 Małgorzata Ochońska dodał recenzję:
W końcu! czekam na te część z niecierpliwością! Sarah J Maas jest niesamowitą pisarką, z niesamowitą wyobraźnią.!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-04-2018 o godz 13:47 Karolina Staszak dodał recenzję:
Mam nadzieje że po tej książce szybko bedzie następna albo chociaż Następna z seri Dwór cieni i róż.. Mam wielką nadzieję.. Czekam z niecierpliwością.. Będę ją pożerać jak najdłużej by tylko wytrwać do następnych części <3
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-03-2018 o godz 10:22 enga dodał recenzję:
Wyczekana, strasznie fajna ta seria, oderwać się nie można!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-03-2018 o godz 15:38 mój empik dodał recenzję:
Nareszcie! Kocham tę serię! Jestem pod wrażeniem jaką Sarah J. Maas ma wyobraźnię :))))
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

TERMIN ZWROTU

14 DNI

Z KARTĄ

30 DNI

O autorze: Sarah J. Mass

Sarah J. Mass jest amerykańską pisarką urodzoną w 1986 roku. Jej specjalnością są młodzieżowe powieści z kręgu fantasy. Jej debiutem literackim była powieść pod tytułem "Szklany tron" - częściowo inspirowana baśnią o Kopciuszku, przenosząca czytelników w świat fantazji. Główną bohaterką jest Celaena - nastoletnia zabójczyni, walcząca o sprawiedliwość w skorumpowanym królestwie. Powieść wydana w 2012 roku zapoczątkowała bestsellerowy cykl, który stał się hitem na całym świecie.

Zobacz także

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Aby zapewnić najwyższą jakość usług, wykorzystujemy informacje przechowywane w przeglądarce internetowej. Sprawdź cel, warunki przechowywania lub dostęp do nich w Polityce prywatności