Stancje - Grzegorzewska Wioletta

Stancje (okładka twarda)

Wszystkie formaty i wydania (3): Cena:
okładka twarda, 2017 26,99 zł
empik

Sprzedaje empik

Cena:
26,99 zł
Cena:
29,99 zł
Oszczędzasz:
3,00 zł (10%)
Koszt dostawy:
Salon empik - 0,00 zł
Produkt w magazynie empiku
Wysyłamy w 24 godziny
Kup teraz
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.
dostępność w salonie empik
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Opis

Klimatyczna, niepokojąca i jednocześnie pełna humoru opowieść z Jasną Górą w tle.

Po maturze Wiolka przyjeżdża z rodzinnej wsi do Częstochowy na studia polonistyczne. Życie w mieście to dla dziewczyny szereg nowych wyzwań. Tułając się od jednej stancji do drugiej poznaje ludzi i ich historie, pochłania lektury, wspomina czas dzieciństwa, zakochuje się po raz pierwszy.

"Stancje" to luźna kontynuacja docenionego przez krytykę zbioru opowiadań "Guguły" z 2014 roku.

Dane szczegółowe

Tytuł: Stancje
Autor: Grzegorzewska Wioletta
Wydawnictwo: Wydawnictwo W.A.B.
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Data premiery: 2017-08-30
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 135 x 203 x 20
Indeks: 22401762

Recenzje

Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,6
5
4
4
3
3
0
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
5 recenzji
21-09-2017 o godz 18:11 Georgina Gryboś dodał recenzję:
bardzo mi smutno. „Stancje” By kavka Wrzesień 21, 2017 0 Comment Kończąc czytanie napisałam wiadomość do pewnego Pana: „Kończę książkę. Ona też jest jakaś smutna. Wszystko dzisiaj jest smutne. Deszcz za oknem dzisiaj smutno pada. Kraków jest smutny. I brama, w której przed pracą wypaliłam papierosa. I ta książka też jest smutna.” Po pierwsze to woziłam ją ze sobą długo w torebce. Książkę. I w zasadzie w torbie. Bo ta moja torba, to jest jak pół mnie i mieści wszystko. Przede wszystkim książki. Czasem, kiedy wpakuję do niej zbyt wiele, to kiedy wracam do domu odkrywam, że jej uszy zrobiły mi na ramieniu malinki. Czasem te malinki mają nawet ładne kolory, ale nadal przecież niechętnie noszę je na ramieniu. W każdym razie, w torbie mam też perfumy i w jakiś sposób książka zaczęła nimi pachnieć. Z mieszanki zapachów wyłonił się taki, który dobrze znam, ale nie potrafię przypiąć go do osoby. Zapach książek i Gucci Rush – i nie, to nie ja. Obwąchiwałam ją więc długo i długo czytałam, mimo, że objętościowo to książka na jedno posiedzenie. Po drugie to nieco się bałam, że ciągle o tych latach 90’tych, że wszyscy z mojego pokolenia o moim pokoleniu, te krzyczące głosy, że moje pokolenie dojrzało i zaczyna mieć potrzebę opowiedzenia o pokoleniu przełomów (różnego, zresztą, kalibru). I też to ciągłe mówienie, że gorsza od wcześniejszej (a co to ma w ogóle do rzeczy, jak ta jest inna), że ktoś przeżył rozczarowanie. I tak się rozzłościłam, że jak stałam tak usiadłam i skończyłam czytać. Jeśli ktoś czytał poprzednie posty, to wie, że jest ze mnie człowiek ckliwy i sentymentalny; że przy takich okazjach rozgrzebuję sobie w myślach i szukam w zapomnianych szufladach momentów, do których pcha mnie treść książki. Nie było inaczej tym razem. Było jednak trudniej. „Stancje” Wioletty Grzegorzewskiej to dla mnie książka lepka jak magma, jak guma, która nie kończy przylepiać się do podniebienia, ale ciągle buzuje intensywnością smaku. Jesteś zmęczony, smutny, ale mielisz dalej, bo rozbryzguje się na podniebieniu feerią twoich ulubionych smaków. Ależ mnie to bolało. Cała historia o poszukiwaniu mnie bolała. Bohaterka jakby obok – ani zbyt mocno się nie wiąże, ani nie wchodzi w zażyłe relacje, ale za to jak spotka kobietę opowiadającą o wojnie, o granacie, co ojca zabrał, to jakby się cała rozpadała. I kiedy odkrywa, że jest kliszą pamięci jednej z zakonnic, to nawet musi włosy uczesać tak samo. Tak samo jak ta dziewczyna ze zdjęcia, do której tak jest podobna. A śmierć w tej książce „w nocy przekłada się z jednej strony łóżka na drugą, bo wie, że jak kostucha stoi u wezgłowia, a nie w nogach, to jeszcze jest dla człowieka jakaś nadzieja”. A śmierć to czasem jest dla mnie ludzka. Jest też ten fragment, który mnie dotknął do trzewi i chyba głębiej jeszcze, dokonał jakiś zniszczeń na poziomie komórek. „Mam kilka lat i nie potrafię się schować. Wszyscy są ode mnie silniejsi, wymachują rękami, jakby chcieli wyszarpać ze mnie coś na własność. Ojciec krzyczy, że jestem podciepem, w dodatku pierońskim. Nie rozumiem tych słów, tak samo jak tego, dlaczego w wakacje, po odpuście, zbił mnie do krwi wojskowym pasem. Może coś zrobiłam nie tak, rozrzuciłam jego spławiki albo on zrobił to ze strachu, że niechcący zdradził mi po pijaku swoją tajemnicę? Babcia bije dla zasady, ścierką, witką, wszystkim, co akurat wpadnie jej w ręce, z otumanienia, przez niedoczynność tarczycy. Nauczycielka bije linijką po palcach, dłoniach, bo nienawidzi swojej pracy, chłopcy podstawiają nogi, biją witkami, macają w szkolnej kotłowni, nacierają twarz śniegiem na boisku przed szkołą dlatego, że jestem bezbronną dziewczynką.” Czytałam i w głowie miałam obrazy jakby to było moje życie, mojej małej mnie, ale na boga!, przecież mnie chłopaki wyciągali ze szkoły i w legginsach przeciągali przez oblodzone boisko, tak, że pośladki potem były mokre jakbym się zesikała, a czerwone jak barszcz babci. Ale przecież oni to dla żartu tak… i na piec kaflowy w sali chcieli wysadzać, a mama mówiła, że to takie „końskie zaloty”, że ładne dziewczyny to tak gówniarzeria zaczepia, bo jeszcze inaczej nie potrafi. Podobno ma to coś wspólnego z tym, że mają mleko pod nosem, ale u żadnego z nich nie widziałam mleka zastygniętego nad wargą. W „Stancjach” byłam już prawie dorosła jak bohaterka. Ona przemierza i odczarowuje obraz wielkiego miasta w Częstochowie, ja robiłam to w Krakowie. Odczarowywała miasto jak ja kiedyś – ale i ona i ja wiedziałyśmy, że nie można się już wycofać. Chociaż… po resztę zapraszam, jak zawsze, na literackakavka.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-09-2017 o godz 11:13 Księgarka na regale dodał recenzję:
Lubię wszystko, co nosi z sobą woń nostalgii poznania samego siebie. Wszelkie bildungsroman pisane w pierwszej czy trzeciej osobie płci żeńskiej czy męskiej. Lubię zmysł zwątpienia i odkrywania, który niekoniecznie jest zabarwiony tęczą, za którą wiecznie wyłania się ostatecznie słońce, oślepiając milionem pozytywnych nadziei na przyszłość. Rośniemy, pęczniejemy od drobnych pomyłek. Deszczowe dni też mogą być podłożem rozwoju. Zatem, gdy otworzyłam przed sobą „Stancje”, a tam na wstępie czekał na mnie poniższy cytat, to wiedziałam, że gdzieś już się zaczepił i zostanie: "Strugi deszczu spływają po szybach autobusu. Zmierzch się zabawia twarzami pasażerów, zmieniając je w szare, bezkształtne ameby. Kiedy kierowca gasi światło, tłum zlewa się w jedno i przypomina zdychającego walenia. Jego cielsko napiera, puchnie, parska wiechciami szczypiorku, pietruszki i kopru, które wystają z siatek. Zapach stęchłych kufajek, wełnianych swetrów i lotionów, którymi kobiety spryskują sobie włosy, przyprawa mnie o mdłości." Kto z nas, w którymś momencie nie czuł się taką bezkształtną amebą. W anonimowym tłumie, który zionie zapachami, ale brakuje mu czucia. Świat przedstawiony w prozie Wioletty Grzegorzewskiej jest namacalny, można go powąchać, dotknąć faktury i albo odwrócisz się z obrzydzeniem albo przytakniesz w przypływie zrozumienia. Ja też byłam tą studentką, w bezkształcie tłumu pędzącego ku swoim sprawom, pracom, szkołom. Oczywiście, że rozumiem i czuję. To wszystko. Zdychającego walenia. Od razu przed oczami staje mi dziewczyna, która pewnego zimowego dnia w przepełnionym jak zwykle o szóstej rano pociągu, zemdlała tuż u moich stóp. Tego dnia waleń ją przygniótł, a mnie opłynęła fala współczucia zmieszana z pełną wyrozumiałością. To mogłam być ja, ale miałam to szczęście, że tego dusznego dnia znalazłam miejsce siedzące w drodze do Poznania lat studenckich. Już jesteście? Wsiedliśmy razem z Wiolettą w podróż po jej „Stancji”? To nie jest trudne, prawda? Wystarczy odrobina empatii. My, na szczęście, mamy trafną, ciętą i dobitną formę narracji charakterystyczną dla autorki, by chociaż nam podróż minęła lżej. "Lepiej niż przeboje emtiwi znam dzieła zebrane Szekspira, polską i francuską, a przede wszystkim rosyjską klasykę, którą po upadku Peerelu ojciec przynosił do domu na kilogramy z działu makulatury myszkowskiej papierni, gdzie pracował. O seksie, jak na nastolatkę wychowaną na wsi, teoretycznie wiem sporo, to znaczy mniej więcej tyle, ile wyczytałam w „Sztuce kochania” Wisłockiej, „Zwrotniku raka” Henry’ego Millera i „Pamiętniku Fanny Hill” plus wiedza czerpana z opowieści wujów przy stole, przy paru głębszych." „Studentka” – tak zwraca się do niej Waldek, stróż w hotelu Wega – zna siebie dość dobrze, ale przed nią jeszcze wiele zaskakujących zwrotów akcji w narracji życia, które ją za chwilę zacznie przygniatać, wysysać siły witalne i kalorie. Nie dostając miejsca w akademiku, ponieważ mieszka za blisko Częstochowy, „studentka” rozpocznie tułaczkę po szemranych zakamarkach, pierwszych naiwnościach, nauczkach i bólach. Będziemy z nią czekać na grzałkę, by wypić „malinową herbatę granulową przypominającą trutkę na szczury”, zamiast treściwych pokarmów będziemy zastanawiać się czy dziś wypić zupkę chińską krabową czy złoty kurczak. Usłyszymy stukanie ciężkich chodaków i poczujemy smród Domestosa na dłoniach, gdy „studentka” wyląduje u sióstr bezhabitowych. Jednocześnie wpakuje się w dziwnie zależną relację z matką przełożoną, mającą problemy z pamięcią i biorącą ją za swoją córkę zmarłą podczas wojny. "Poczekalnię dworcową od pasażu oddziela przeszklona ściana. Figlują w niej światełka automatów do gier. Chłopcy ubrani w dresy odpalają żetonami Punishera. Na ekranach brykają postacie Terminatora, zwisającego na lianie Jungle Kinga i rozpalonego do czerwoności Tekkena." Ja wiem co w jej prozie podoba mi się najbardziej. Ma piekielnie mocne wstępy i wartościowe zakończenia każdej myśli. Świat przedstawiony mieni się kalejdoskopem wrażeń oddanych w niebanalnych wiązankach słów. Mnie splata swoimi zaklęciami słownymi. Wyrobić sobie styl w dobie mnóstwa książek nie jest łatwo. Grzegorzewska wychodzi z tego obronną ręką. Z bezkształtnej ameby swoich lat studenckich, staje się wyrazistym kształtem we współczesnej prozie polskiej, a nam jest dane być świadkami tego rozwoju. Autorka wyrywa się krzykiem z „poczwarki związanej oplotem”. Świadoma, że „szła z walizką, pozwalając po drodze, by inni wybierali role dla niej”. Może znajdą się tacy, którzy tak bardzo zakochali się w „Gugułach”, że tułaczka po „Stancjach” nie porwie ich z takim samym rozmachem. Ja jednak siadam obok „Stancji” i poklepuję książkę ze zrozumieniem wymieszanym z podziwem dla plecionek słów witych przez autorkę.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
13-09-2017 o godz 18:13 Joanna Niedzielska dodał recenzję:
Kto mieszkał na stancji podczas studiów? Ja mieszkałam w akademiku, ale miałam koleżankę, która mieszka na stancji. Miała okropną właścicielkę, która wszystkiego zabraniała. Oczywiście koleżanka więcej waletowała u nas w akademiku, niż mieszkała na stancji, no ale to już szczegół. Na wspominki mi się zebrało, a ja tu książce mam mówić. Do Częstochowy na studia przyjeżdża młodziutka Wiola. Ponieważ mieszka ona blisko nie dostaje akademika. Zaczyna się podróż po stancjach, które dziewczyna wynajmuje, za bardzo marne pieniądze, bo nie stać jej na nic lepszego. Jest w tym jednak i dobra strona medalu, podczas tych przeprowadzek spotyka i poznaje niesamowite osoby. Pierwsza to hotel robotniczy prowadzony przez koleżankę Natkę tam poznaje rosyjskich bliźniaków Aleksa i Siergieja. Potem trafia do zgromadzenia sióstr Oblatek, gdzie siostra przełożona, żyje jeszcze wspomnieniami z II wojny światowej. Wiola próbuje żyć samodzielnie, pracuje, uczy się, jednak i tak z trudem wiąże koniec z końcem. W tłumie szuka pana Kamila, którego poznała jakiś czas temu i zakochała się w nim, pierwszą miłością. Wie tylko tyle, że mieszka on w Częstochowie. Jak wiecie, uwielbiam podwójne narracje, lub inne zabiegi literackie ożywiające fabułę. Tu mamy do czynienia z retrospekcją. Jest ona jednak tak płynna, że w zasadzie nie zauważamy, kiedy się kończy, a kiedy zaczyna znowu. Powiem szczerze, że podoba mi się czas akcji. Lata 90 to okres, kiedy sama studiowałam. Fajnie było wrócić do tych czasów. Mody z tamtych lat, książek, które były wtedy popularne. Książkę czyta się bardzo szybko. Jest napisana ładnym językiem. Zawiera wiele pięknych emocji, uczuć i przemyśleń. Jest trochę melancholijna, trochę smutna. Jednak to nie przeszkadza zupełnie temu, że jest piękna. Bardzo subtelna, napisana ładnie i z wyczuciem historia pierwszej miłości, poznawaniu i poszukiwaniu samego siebie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-09-2017 o godz 18:57 Yelle dodał recenzję:
Decydując się na czytanie Stancji nie do końca wiedziałam czego się spodziewać po tej książce. Możecie się ze mnie śmiać, ale w ogóle nie powiązałam tytułu z mieszkaniem na stancji. Nie wiem dlaczego. Wszystko dzieje się w drugiej połowie lat 90-tych i to właśnie z tego powodu po nią sięgnęłam, bo to czasy mojego dzieciństwa. Nie spodziewałam się, że książka ta aż tak mi się spodoba. Do Częstochowy przyjeżdża młoda Wiola. Zapisuje się na studia filologiczne i nie zostaje jej przydzielony akademik z racji dość bliskiego miejsca zamieszkania. Rozpoczyna się jej podróż przez stancje w trakcie której poznaje kilka niesamowitych osób. Błąka się po zimnym robotniczym Hotelu prowadzonym przez koleżankę Natkę i poznaje rosyjskich bliźniaków Aleksa i Siergieja. Trafia do zgromadzenia sióstr Oblatek, gdzie w cichych korytarzach stukot sandałów przywołuje duchy ofiar II Wojny Światowej. Wiola próbuje żyć samodzielnie z dala od rodziny. Z trudem wiąże koniec z końcem, a w tłumie szuka sylwetki pana Kamila, jej dawnej miłości, który gdzieś w Częstochowie mieszka. W książce występują świetne poprowadzone retrospekcje. Czasami nie wiadomo kiedy się zaczynają, a kiedy kończą. Przeszłość płynnie przeplata się z teraźniejszością. Wiola przypomina sobie swoje własne dzieciństwo, życie rodziny, a nawet zupełnie obcych ludzi, którzy skończyli swoje życie dawno temu podczas wojny, a jednak stają się dla niej bardzo bliscy. Nie przypominam sobie, abym czytała kiedyś książkę z akcją osadzoną w połowie lat 90-tych. Jest naprawdę klimatycznie. Autorka wspomina wiele rzeczy kultowych w tamtym czasie, chociażby specyficzną modę i popularne książki. Powieść ta wydała mi się też nieco smutna, czy może lepsze określenie to melancholijna. Jest to też bardzo inspirująca historia o poszukiwaniu swojego miejsca. Aż żałuję, że nie znam ukazanej w niej Częstochowy tamtych lat. Jeśli w niej mieszkacie, to książka powinna Wam się spodobać podwójnie. Jest napisana przepięknym językiem i czyta się ją szybko, bo jest bardzo krótka - zaledwie 192 strony. Jednak nie przeszkodziło to autorce w zawarciu w niej pięknych emocji i pasjonującego ciągu zdarzeń i przygód. Naprawdę polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-08-2017 o godz 09:37 Anonim dodał recenzję:
Grzegorzewska trzyma poziom. "Gugułami" narobiła mi smaku, na szczęście nowe "Stancje" mnie nie zawiodły. To piękna książka w klimacie realizmu magicznego. Warto przeczytać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0

Dostawa i płatność

Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

TERMIN ZWROTU

14 DNI

Z KARTĄ

30 DNI

Grzegorzewska Wioletta

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Głębia Mankell Henning
27,99 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Siostry Douglas Claire
32,99 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Blackout Elsberg Marc
36,99 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Inwazja Miłoszewski Wojtek
35,99 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Zero Elsberg Marc
40,49 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Domofon Miłoszewski Zygmunt
35,49 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Helisa Elsberg Marc
40,49 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Za tobą Luce Kelly
31,99 zł
39,99 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Rdza Małecki Jakub
27,68 zł
36,90 zł
strona produktu - rekomendacje Duchy Jeremiego Rient Robert
31,49 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Wymazane Witkowski Michał
31,49 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Głębia Mankell Henning
27,99 zł
39,99 zł
strona produktu - rekomendacje Niksy Hill Nathan
45,49 zł
54,90 zł
strona produktu - rekomendacje 30 sekund Kubryńska Sylwia
32,99 zł
36,90 zł
strona produktu - rekomendacje Mroki Borszewicz Jarosław
27,49 zł
29,90 zł
strona produktu - rekomendacje W odbiciu Małecki Jakub
30,49 zł
34,00 zł
strona produktu - rekomendacje Po trochu Gogola Weronika
23,48 zł
29,00 zł
strona produktu - rekomendacje Ma być czysto Cieplak Anna
26,49 zł
39,90 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanych

 zamknij  korzyści