Mafijna miłość. Tom 1. Sny Morfeusza (okładka miękka)

Autor:
Wszystkie formaty i wydania (4): Cena:
okładka miękka, 2016 35,49 zł
empik

Sprzedaje empik

Cena:
35,49 zł
Cena:
39,90 zł
Oszczędzasz:
4,41 zł (11%)
Koszt dostawy:
Salon empik - 0,00 zł
Produkt u dostawcy
Wysyłka w 24 godziny
Kup teraz
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.
dostępność w salonie empik
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Opis

Cassandra Givens od zawsze nie ma szczęścia do facetów. Jej przelotne romanse za każdym razem kończą się złamanym sercem, a wybuchowy charakter, impulsywność oraz zgryźliwe poczucie humoru często wpędzają ją w kłopoty. Przeprowadzka do Miami otwiera nowy rozdział w jej życiu, a rozmowa kwalifikacyjna o pracę marzeń ma stać się drzwiami do lepszego jutra. Niestety, nic nie idzie po jej myśli, a poznanie Adama McKey’a - jej przyszłego szefa - komplikuje wszystko jeszcze bardziej.

Początek tej znajomości staje się źródłem fascynującego romansu, ale i dużych kłopotów. Cassandra traci głowę dla demonicznego Morfeusza. Między tą dwójką wybucha namiętność, nad którą nie potrafią zapanować. Adam vel Morfeusz wciąga Cassandę do gry, której zasady są bardzo proste, ale narażają oboje na ogromne ryzyko.

Jak potoczy się historia, która nigdy nie powinna się wydarzyć?

"Sny Morfeusza" to intensywna, pełna namiętności i niebezpiecznych tajemnic lektura, która rozpali Twoje zmysły i wciągnie w świat mrocznych doznań. Daj się ponieść historii pięknej Cassandry i tajemniczego Adama!

Dane szczegółowe

Tytuł: Mafijna miłość. Tom 1. Sny Morfeusza
Seria: Mafijna miłość
Autor: Haner K.N.
Tłumaczenie: Opracowanie zbiorowe
Wydawnictwo: Editio
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Numer wydania: I
Data premiery: 2016-07-08
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 27 x 209 x 143
Indeks: 19772653

Recenzje

Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,2
5
65
4
16
3
10
2
4
1
10
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
72 recenzje
01-10-2017 o godz 14:00 Anonim dodał recenzję:
Śnić o czymś, czegoś nigdy się nie zaznało z mężczyzną jest marzeniem nie jednej z nas. Być zaspokojonym tak jak się tego pragnie, pozostaje senna fantazją. A gdyby tak sny się spełniły? Gdyby znalazł się przy nas mężczyzną z krainy snów? Powinno to gwarantować szczęście, ale może spełnienie swych fantazji przyniesie więcej cierpienia niż radości? Cassandra postanawia zacząć nowe życie w nowym mieście. Przeprowadza się do Miami, chce znaleźć wymarzoną pracę, ale okazuje się że jej przyszły szef to kawał drania, ignoruje ją na rozmowie kwalifikacyjnej. Cass zła wychodzi i krzyczy na niego. Wie już ze nie dostanie pracy. Jej marzenie nie spełni się. Po namowie swojej kuzynki idzie z nią, jej chłopakiem i jego bratem na obiad do restauracji. Wyjście to okazuje się wielka katastrofa. Ucieka stamtąd, ale to ucieczka odmienia jej życie Na ulicy spotyka młodego chłopaka, który chce żeby z nim poszła do klubu gdzie wpuszczają jedynie pary. Okazuje się ze Tommy jest chory na białaczkę, ale ma tyle pozytywnej energii w sobie ze Cass się godzi. Klub jest specyficzny. Dominuje tu atmosfera seksu. Wpływa to na dwójkę nieznajomych. Cass pochłania taniec i to zmysłowy. Oddaje się muzyce i zostaje dostrzeżona przez jednego z bywalców. Wychodzi z nim w wiadomym celu. Nieznajomy uwodzi ją szybko. Okazuje się, że możliwym jest spełnienie marzeń sennych. Pomimo oporów, ostrych słów w końcu mu ulega. Bo ja można nie ulec komuś takiemu jak Morfeusz? Gdy budzi się w jego domu ucieka spanikowana z ogromnym kacem moralnym. Chce szybko wymazać ten wieczór ze swej pamięci, ale mężczyzna nie zniknie z jej życia, a dodatkowo zaburzy w to co wierzyła. Pomimo nieudanej rozmowy kwalifikacyjne Cass dostaje pracę i gdy spóźniona przychodzi do biura okazuje się, że jej szefem jest Morfeusz. Trudno im utrzymać stosunki tylko służbowe. Pożądanie między nimi nie gaśnie i oboje nie mają na to wpływu. W końcu się mu poddają. Adam jej szef pragnie jej ciała, a Cassandra mu się poddaje. Nie potrafi powiedzieć nie. On pragnie jej, ona pragnie jego, czy nie wydaje się to idealne? Zaspokajają się, ale dla Adama liczy się zaspokojenie potrzeb seksualnych, a dla niej to jest za mało. Adam ma w sobie wiele dobra, pomaga Tommyemu, który stał się dla Cass bardzo bliski, jest dla niej opiekuńczy, troskliwy, ale nie dopuszcza uczucia, przez co staje się brutalny, rani słowami, a nie raz i czynami. Sprawia że łzy coraz częściej płyną z oczów Cassandry. Niestety miłość nie zważa na wady, ona go po kocha, sama tego nie pojmując. Jest to dla niej trudna miłość, nieodwzajemniona, lecz nie potrafi się wycofać, gdyż czuje, że Adam ją kocha pomimo tego, że ją niszczy. Nie potrafią być z dala od siebie, a gdy są razem trawi ich taka żądza, której nie mogą się oprzeć. Ten związek działa na nich destrukcyjne. On naraża ją na niebezpieczeństw. Życie które prowadzi, w które wplatał je jego brat, nie przewiduje kobiety u jego boku. Cass będą z nim wyrzeka się tego w co wierzyła. Nie jest pewna nawet następnego dnia. Nie jest pewna niczego. Boi się tego związku. Boi się też o Tommego, który pomimo młodego wieku jest tak poważnie chory, a w obliczu tej choroby każdy jest bezradny. Czy pomiędzy Cass, a Adamem dojdzie do jakiegoś porozumienia? Czy wyjazd z Tommym nad jezioro zakończy się tragedia? Przeczytajcie bo warto. Emocje towarzyszą nam od pierwszych stron, a to uwielbiam. Wiele epizodów sprawia, że akcja jest ciekawa. Książka wciąga do swojego świata. Z pierwsza przeczytana strona nie ma już dla nas odwrotu. Wkraczamy w mroczny świat, z którego dla nikogo nie ma dobrego wyjścia.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-09-2017 o godz 19:09 InezStanley dodał recenzję:
„Sny Morfeusza” - wprowadzają czytelniczkę w nieustanny stan podniecenia. Na takie książki jest dziś zapotrzebowanie, bo kobiety po prostu ... chcą czytać o seksie. „Warto walczyć o kogoś na kim nam zależy. Nieważne czy to największy dupek na świecie, czy książę na białym rumaku”. Sięgając po „ Sny Morfeusza” , byłam bardzo zaintrygowana i zarazem podekscytowana co może ukrywać się pod intensywnym spojrzeniem błękitnych oczu tajemniczego MORFEUSZA. Wiedziałam też , że będzie to kolejny erotyk. Obawiam się tylko tego , jaka będzie akcja książki , czy nie będzie to to kopia wcześniejszej powieści, którą już miałam przyjemność czytać. Opowieść erotyczną , którą czytam ma mieć to coś… , czyli lekki dreszczyk podniecenia. Erotyk ma mnie porwać, rozpalić do czerwoności moje zmysły, powieść K.N. Haner całkowicie sprostała tym wymaganiom, a nawet je przewyższyła. Młoda i śliczna Cassandra przyjeżdża do Miami, by rozpocząć samodzielne życie z dala od rodziców i byłego chłopaka. Jako absolwentka szkoły architektonicznej, zjawia się pewnego dnia w prestiżowej firmie designerskiej, jednak rozmowa z przyszłym pracodawcą, kończy się wielką kłótnią. By odreagować stres, Cassandra wybiera się wraz z przyjaciółmi na kolację, ale ten wieczór kończy się dla niej absolutnie niespodziewanie. Trafia do klubu nocnego, w którym ludzie spotykają się by... uprawiać seks. Dziewczyna wychodzi z lokalu z mężczyzną w masce, który każe jej do siebie mówić: Morfeusz. Kim jest ten tajemniczy demon seksu? Fabuła może wydać się oklepana, bo szef i pracownica, bo dominacja... Nie dajcie się zwieść! Biurowy romans w tej powieści nabrał charakteru, a dominacja mimo swojej...dominacji nie jest tak intensywna i rygorystyczna jak przedstawia nam E.L. James w swojej znanej już praktycznie wszystkim powieści. W książce K.N. Haner nie znajdziemy scen w stylu BDSM, co według mnie jest jej ogromnym atutem, a Adam mimo swojej porywczości i twardego charakteru, nie jest skończonym dupkiem nieznoszącym sprzeciwu. "Chcę zobaczyć jego ciało. Jestem przekonana, że jest cudowne i warte zapamiętania. Nawet jeśli to ma być tylko ta jedna noc, będę mogła sobie o nim fantazjować do końca życia." Ciekawym wątkiem w książce jest relacja Cassandry z nowo poznanym chłopakiem, który ma białaczkę. Bardzo szybko powstaje między nimi silna więź, choć można podejrzewać, że Tommy czuje do dziewczyny coś więcej. Dla niego ta znajomość, może okazać się ostatnią szansą na miłość. Seks z litości nigdy jednak nie był dobrym rozwiązaniem, o czym boleśnie mogą oboje się przekonać. Kolejnym bardzo ciekawym zabiegiem jest również umieszczenie na końcu książki " Po drugiej stronie lustra" czyli fragmentu opowieści oczami Adama, to również może wydawać się już oklepane, ale w tej powieści te kilka stron całkowicie zmieniło, obraz Adama, jaki sobie wytworzyłam w czasie czytania. Autorka książki postanowiła także wprowadzić wątek tajemnicy, którą owiana jest postać Morfeusza, alias Adama. Choć dowiemy się kim jest mężczyzna, niedane nam będzie w I tomie zrozumieć, z kim współpracuje i dlaczego musi stale bywać w klubie. Dla kogo testuje kobiety tam przychodzące i dlaczego nie może przerwać współpracy? Tego na pewno dowiemy się w kolejnych tomach przygód Cassandry i Morfeusza. K.N. Haner bardzo postarała się, żeby czytelnik wyczekiwał kolejnego tomu z niecierpliwością i udało jej się to. Mroczna tajemnica Adama aż prosi się o odkrycie, a burzliwy związek bohaterów ani przez chwilę nie jest prosty i przewidywalny. Po przeczytaniu ostatniej kartki, byłam cholernie zła na autorkę, a w głowie kołatało mi się tylko jedno pytanie... No jak tak można zostawiać czytelnika?!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-09-2017 o godz 18:20 podróżdokrainyksiążek dodał recenzję:
Cassandra Givens nie miała i dalej nie ma szczęścia w miłości, a jej związki zawsze okazywały się klapą, zaś jej charakter na pewno tego nie zmieni na lepsze, impulsywna, porywcza z poczuciem humoru, które sprawia, że każdemu dogryzie jak tylko to możliwe. Przeprowadza się do Miami, gdzie stara się od nowa żyć i zacząć nowy rozdział w swoim życiu. Również zalicza się to do pracy, gdzie stara się o posadę w firmie architektonicznej. Mimo potencjału, jaki posiada, nie dostaje wymarzonej posady, a w dodatku zostaje poniżona przez mężczyznę, pewnego siebie i tajemniczego Adama McKeya. Chcąc odreagować swój nie najlepszy dzień, spotyka się z przyjaciółmi w restauracji, co się okazuje nie najlepszym później pomysłem, dlatego w końcu decyduje się wybrać do klubu, gdzie drogi Adama i Cassandry zostają znów skrzyżowane. Całą książkę czytało się lekko, jak i również bez żadnego niedociągnięcia w fabule. Kto szuka akcji pełnej tajemnic, mrocznego klimatu, w którym jest wiele namiętności, to, to jest książka właśnie dla Ciebie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-09-2017 o godz 19:22 Z miłości do książek dodał recenzję:
Może zacznę od tego, że ani trochę nie polubiłam głównych bohaterów. Cassandra to głupiutka panienka, która nie potrafi swojego pożądania utrzymać na wodzy, a Adam to dupek do potęgi entej, który nie myśli głową, a... tym, co ma na dole. :) Duet idealny, czyż nie? Miałam ochotę rozszarpać ich oboje. (...) Mimo mojej sympatii do autorki oraz pozytywnego nastawienia do tej książki, muszę powiedzieć, iż troszkę się zawiodłam. Jestem absolutną zwolenniczką romansów. Uwielbiam obserwować narastające uczucia między bohaterami i ich historię. Co do miłosnej przygody Cassandry i Adama już nie tak bardzo mi się to uśmiechało. Dlaczego? Bo to wcale nie była miłość. Czytałam różne recenzje "Snów Morfeusza" i widzę, że nie tylko ja to zauważyłam. Miłość nie może opierać się na dominacji, brutalności oraz gwałcie. To, co połączyło tych dwoje, okazało się jedynie pożądaniem. Jak wspominałam o tym przy mojej opinii "Na Szczycie", co za dużo, to nie zdrowo. Granica ponownie została przekroczona. Tym bardziej, że sceny łóżkowe znajdowało się co kilka stron, w dodatku były przepełnione przekleństwami i okrucieństwem. Te momenty zamiast powodować ciepło na sercu, wzbudzały niesmak. Oczywiście jest wiele osób, którym to nie przeszkadza, a nawet powiedziałabym, że im się to podoba, nie oceniam. Lecz ja jestem przeciwniczką takich toksycznych relacji (inaczej tego się nazwać nie da), na tym nie da się zbudować miłości opartej na bezpieczeństwie i zaufaniu. Co muszę zdecydowanie pochwalić? Zauważyłam poprawę stylu, jakim posługuje się autorka. W "Snach Morfeusza" jest znacznie mniej błędów, opisy są bogatsze, a język bardziej nabrał kolorów, że tak to ujmę. Kasia się rozwija i to widać. Za to ogromny plus dla autorki oraz książki. Reasumując, "Sny Morfeusza" to brutalny erotyk dla czytelników o mocnych nerwach. Ciągłe zwroty akcji i niebezpieczeństwa nadają powieści charakteru. Zdecydowanie nie jest to zwykły, szablonowy romans, jakich teraz pełno. Mimo niektórych sprzeczności, nie żałuję, że przeczytałam tę książkę i wciąż kibicuję Kasi w jej pisarskiej karierze, a także z niecierpliwością czekam na jej kolejne utwory. Link do całej recenzji: https://ksiazkowarecenzownia.blogspot.com/2017/09/recenzja-sny-morfeusza-k-n-haner.html#more
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-09-2017 o godz 14:23 Beata Grzelak dodał recenzję:
Uwielbiam książki K.N. Haner :) jest w nich tyle emocji od śmiechu, łez po smutek i radość. Polecam każdemu przeczytać całą serie :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-09-2017 o godz 19:09 Joanna Wolf dodał recenzję:
„Sny Morfeusza” nie jest z pewnością historią dla grzecznych dziewczynek, ale skoro „grzeczne dziewczynki idą do nieba, a niegrzeczne tam gdzie chcą” to wybór należy do Was. Jeśli lubicie książki ociekające erotyką, z dużą ilością pikantnych scen seksu, ale także historie o miłości ludzi, którzy muszą walczyć z przeciwnościami losu, aby być razem, to sięgnijcie po "Sny Morfeusza" K.N.Haner. Jedno mogę powiedzieć o tej książce z całą pewnością: pokochacie ją lub znienawidzicie, ale na pewno nie przejdziecie obok tej pozycji wydawniczej obojętnie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
02-09-2017 o godz 07:23 Ada9910 dodał recenzję:
"-Wiem, że jest ci przykro - (...) -Nie, Adamie, nie jest mi przykro - (...) -Nie ?- pyta zaskoczony -Jest mi cholernie źle, bo zakochałam się w człowieku, który ma mnie gdzieś - (...)." "Nie dam się zniszczyć. Nie dam ! Jeden mężczyzna już mnie prawie zniszczył. Nie pozwolę, by Adam dokończył dzieła." Cassandra przeprowadza się do Miami, aby rozpocząć nowy rozdział w swoim życiu. Rozmowa kwalifikacyjna do firmy, w której od zawsze marzyła pracować ma być jej przepustką do lepszego jutra. Chce wypaść jak najlepiej podczas spotkania, które okazuje się ogromną porażką. Po dniu pełnym emocji wybiera się "na miasto". Przypadkowo poznaje sympatycznego, młodego chłopaka, który staje się jej przyjacielem. Razem wybierają się do tajemniczego klubu "Mirrors". Dziewczyna spotyka tam mężczyznę w masce- Morfeusza i od razu mu ulega. Jak rozwinie się ich relacja ? Czy to jej pierwsze spotkanie z Morfeuszem ? Kim tak naprawdę jest Morfeusz i jakie skrywa tajemnice? Cassandra jest pewną siebie młodą kobietą. Niewinna i pełna sprzeczności. Nie ma szczęścia do mężczyzn. Uważam, że jest świetną bohaterką, bardzo ją polubiłam. Jest wiele momentów, w których pokazuje jaka jest nierozważna i niezdecydowana, ale to właśnie ona nadaje charakter całej tej historii. Adam McKey jest bezwzględny, tajemniczy, bardzo przystojny i niesamowicie bogaty, ma wszystko czego zapragnie, wszystko musi mieć pod kontrolą. To bardzo zmienny bohater, raz można uznać go za mężczyznę marzeń, a po chwili po prostu znienawidzić. Muszę wspomnieć o jeszcze jednym bohaterze, który poznał przypadkiem Cass i od razu stał się jej przyjacielem. Sympatyczny, młody student, który dowiedział się, że jest chory na białaczkę. Doskonale wiedział, że Cassandra nie może zaoferować mu nic więcej, niż przyjaźń. Tommy jest postacią, która wnosi bardzo dużo ciepła do powieści. Jest bardzo sympatycznym i pozytywnym bohaterem. Fabuła książki wydawała mi się znajoma, od razu na myśl przychodzi mi "50 twarzy Grey'a" ! Ludzie, którzy uważają, że Grey był zboczeńcem nie znają jeszcze Adama McKeya ! Oczywiście ta książka to nie sam seks ! To piękna historia o dwojgu ludzi, którzy chcą być ze sobą mimo wszystkich przeciwności. Dochodzi między nimi do wielu kłótni i nie zawsze potrafią się dogadać, a jednak nie umieją wytrzymać bez siebie zbyt długo. Jestem zaskoczona zakończeniem, które pozostawia niedosyt. Na szczęście na półce czeka na mnie kolejna część. Uważam, że to bardzo dobra książka. Nieprzewidywalna i pełna akcji, z pewnością nie można się nudzić podczas jej czytania. Wiele namiętności i świetnie opisanych scen seksu. Cudowne dialogi i barwne opisy. Wiele emocji, wzruszeń i śmiechu. Książka ma to co powinna mieć każda dobra historia. Powieść łapie za serce, jest pełna mrocznych tajemnic i sekretów To było moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, które uważam za jak najbardziej udane. Żałuję, że tak późno sięgnęłam po książkę pani Haner. Autorka wie co robi ! Świetnie opisuje sceny seksu, ma ogromną wyobraźnię i wiele świetnych pomysłów, wszystko co pisze jest napisane z ogromnym smakiem. Jeżeli lubicie literaturę erotyczną, to ta książka jest zdecydowanie dla Was ! Za możliwość przeczytania książki bardzo POLECAM ! https://adabooksandfood.blogspot.com/2017/09/sny-morfeusza-kn-haner.html?m=1
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-08-2017 o godz 09:10 aja265 dodał recenzję:
Bardzo polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-08-2017 o godz 16:38 nataliaxsiema dodał recenzję:
Już na początku poznajemy Cassandrę Givens, czyli naszą główną bohaterkę, która ma właśnie odbyć rozmowę o pracę. Ukończyła naukę w jednym z najlepszych uniwersytetów w Toronto na wydziale architektonicznym. Jest to zarazem najbardziej denerwująca postać w całej powieści, ale z drugiej strony, gdyby nie było Cass- cała książka nie miałaby takiego charakteru, jaki ma teraz. Bogowie! Ile ja się na nią naprzeklinałam, nakrzyczałam i nazwymyślałam? Mówi, że nie może być z Adamem, ponieważ on nie jest odpowiedni dla niej, ale wystarczy tylko jedno jego słowo, a już pędzi w podskokach do niego. Skoro o Adamie wspomniałam... Jest to taki typ postaci z którym się jeszcze w żadnej książce nie spotkałam. Jest zboczonym, aroganckim dupkiem, który jakimś dziwnym trafem upatrzył sobie właśnie Cassandrę na swoją "ofiarę". Ludzie powiadają, że Grey był zboczeńcem i sadystą, ale nie poznali Adama McKeya. O nie. Przy nim Grey wydaje się być potulnym barankiem. Moim zdaniem najbardziej sympatycznym bohaterem w książce K.N. Haner jest Tommy, którego główna bohaterka poznaje w klubie. Jest to tak pozytywny człowiek, że ja się zastanawiam co on tam tak właściwie robi. Jest miły, uprzejmy i inteligentny, ale mimo to Cass zaczyna romansować z tym przeklętym Adamem/ Morfeuszem, bo nigdy nie wiadomo kim jest aktualnie. Po za tą trójką w książce przewijają się także takie postacie jak: rodzice tychże bohaterów, kuzynka Cassandry, jej chłopak oraz brat tegoż chłopaka. Fabuła książki może wydawać się znajoma i mnie osobiście trochę przypominała fabułę 50 twarzy Greya, z tą różnicą, że tutaj K.N. Haner ma zdecydowanie lepszy warsztat pisarski oraz głowę pełną pomysłów. Kiedy już myślałam, że akcja zacznie toczyć się jednym torem, nagle następowało coś, co całkowicie obracały cały bieg wydarzeń. Ile razy miałam tak, że chciałam odłożyć tą pozycję na bok, ale autorka skutecznie zatrzymywała mnie przy sobie. W Snach Morfeusza czytamy o uzależnieniu od drugiej osoby, bo zachowania Cassandry nie mogę nazwać inaczej. Ciekawostką jest to, że nie tylko o tym czytamy, ale sami stajemy się uzależnieni: od akcji, od bohaterów oraz od całej fabuły. Z jednej strony jest to naprawdę świetne, że autorka tak dobrze wykreowała swoich bohaterów oraz świat przestawiony, ale z drugiej bywa to trochę upierdliwe, kiedy nie możemy zrobić nic ważnego, bo książka tak bardzo nas pochłania. Relacja między Cassandrą, a Adamem to istny rollercoaster emocji. Nie mam pojęcia, jak dałam radę to znieść, ale skończyłam tą powieść bez żadnych objawów zawału serca. Zakończenie tej książki okazało się naprawdę zaskakujące i jestem ogromnie ciekawa jak akcja potoczy się dalej, ale na razie chcę odpocząć przed rozpoczęciem drugiej części. Książkę czyta się bardzo szybko mimo tej okropnej czcionki, jaką jest napisana. Polecam gorąco, jeśli lubicie takie historie, ale przed rozpoczęciem przygody z Morfeuszem, upewnijcie się, że Wasze nerwy są ze stali.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-08-2017 o godz 13:23 Zuzanna P. dodał recenzję:
Cassandra Givens przyjeżdża do Miami z zamiarem rozpoczęcia nowego życia z dala od rozczarowanego córką ojca i bolesnych wspomnień po nieudanym związku. Kiedy idzie na rozmowę kwalifikacyjną do firmy zajmującej się projektowaniem wnętrz, nie przypuszcza jak bardzo zmieni się wkrótce jej życie. Cassandra pod wpływem chwili wplątuje się w skomplikowaną relację ze swoim szefem - Adamem McKeyem, nie będąc świadomą tego, w co uwikłany jest Adam i jak poważne niebezpieczeństwo jej grozi. Jakie tajemnice skrywa Adam McKey w masce Morfeusza? Dlaczego bliższa relacja z szefem może być dla Cassandry niebezpieczna? "Sny Morfeusza" to powieść, która była co prawda w moich planach czytelniczych, ale z pewnością nie były to najbliższe plany. Jednak kiedy nadarzyła się okazja, by ją przeczytać, nie wahałam się ani chwili. Co mnie najbardziej przyciągało do tej ociekającej erotyzmem serii? Nie tylko sama fabuła sugerująca powieść inną od tych, które czytałam do tej pory, ale też wiele skrajnych opinii, które jeszcze bardziej nakręcały mnie, by na własnej skórze przekonać się czy książka jest warta uwagi. Cieszę się, że wyrobiłam sobie o niej własne zdanie, a czas poświęcony Cassandrze i Adamowi nie był bynajmniej czasem straconym. Literatura erotyczna do tej pory nie gościła na moich półkach, dlatego ciężko mi porównać "Sny Morfeusza" z jakąkolwiek inną powieścią. Nawet osławiony Christian Grey pozostał dla mnie tajemnicą (no dobra - może nie do końca pozostał tajemnicą, bo obejrzałam film, ale książki nie czytałam, więc nie mam odniesienia do literatury). Niemniej jednak dało się wyczuć bardzo podobny klimat - tajemniczości i erotyzmu - który okazał się bardzo pociągający i niekiedy onieśmielający. Niemalże każda strona książki wypełniona jest seksem. Sceny erotyczne zostały opisane drobiazgowo i pikantnie, zmuszając wyobraźnię czytelnika do pracy na najwyższych obrotach. Autorka wczuła się w to zadanie, przez co powieść spełnia swoją rolę - rozpala zmysły, pobudza i wzmaga apetyt na więcej. Nie nastawiajcie się jednak na subtelne, delikatne i pełne czułości kochanie. W tej relacji nie ma miejsca na miłość, a to, co czytałam, niekiedy zdumiewało mnie samą... Główni bohaterowie nadal są dla mnie jedną wielką zagadką. Nie będę oszukiwać - Cassandry nie polubiłam i chyba nie ja jedna. Jej infantylność raziła po oczach. Irytowała mnie swoim niezdecydowaniem, przeczeniem samej sobie, swoją naiwnością i brakiem stanowczości. Bo ilekroć gadała o tym, że już więcej nie ulegnie Adamowi, tyle razy potem mu ulegała. Po co to wszystko? Gdyby jej nastawienie było nieco inne, moje zdanie o niej również byłoby inne. Skoro i tak podświadomie czuła jak działa na nią Adam, to po co zapierała się, że tym razem mu nieulegnie? To mnie irytowało, ta sprzeczność myśli z działaniami. Jednak pomimo całej irytacji, jaką wzbudza Cassandra, nadal twierdzę, że lepszy irytujący bohater, niż nijaki. Jej postać z całą pewnością nie nudzi i wzbudza emocje (nawet jeśli dominują te negatywne). Wolę taką Cassandrę, niż Cassandrę, która pozostawiłaby mnie w obojętności. Więcej sympatii poczułam do Adama, mimo, że traktował swoją pracownicę tak jak traktował. To bohater, który również wzbudził we mnie skrajne emocje, ale po uchyleniu rąbka tajemnicy o jego życiu poczułam do niego szczere współczucie, bo sytuacji w jakiej się znalazł i rzeczywistości w jakiej żyje nie życzę nikomu. Dlaczego napisałam, że bohaterowie są dla mnie jedną wielką zagadką? Bo zupełnie nie wiem, czym mnie zaskoczą w kolejnych częściach i w jakim kierunku rozwinie się ich relacja. A jestem tego szalenie ciekawa. Zaangażowałam się w ich historię, mimo, że to historia uboga w głębsze relacje. Epilog sugeruje, że w kolejnej części zacznie dziać się coś więcej niż tylko pieprzenie, kłótnie i tajemnice. Nie twierdzę przez to, że "Sny Morfeusza" pozbawione są jakiejkolwiek akcji. Wątki poboczne są interesujące i nawet bardzo ludzkie, bo przez powieść przewija się m. in. wątek śmiertelnej choroby, przyjaźni oraz rodzinnych problemów i tragedii. Cała ta otoczka nadająca powieści życiowej realności bardzo mi się podobała i była przyjemnym przerywnikiem między kolejnymi pikantnymi scenami z Cassandrą i Adamem w roli głównej. Liczę na to, że autorka nie zrezygnowała z nich w kolejnej części, bo pozwalały mi one poczuć cząstkę realnego świata i prawdziwej codzienności w tej pogmatwanej historii. "Sny Morfeusza" to rozpalająca zmysły powieść, która intryguje i przeraża tajemnicami, o jakich czasem lepiej nie wiedzieć. Jeżeli macie odwagę, by poczuć dreszczyk podekscytowania i zagłębić się w mroczny świat sekretów i niebezpieczeństw a zarazem pełen namiętności i zmysłowości, to koniecznie sięgnijcie po pierwszą część "Mafijnej miłości". Nieokiełznany Morfeusz zagwarantuje Wam wrażenia jakich długo nie zapomnicie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
24-08-2017 o godz 15:21 em dodał recenzję:
Tak słabej książki nigdy nie kupiłam. Kierowałam się opiniami.. okładka tez intrygująca i sorry.. ale opisy scen tandetne, humor nieudolny, fabuła SŁABA. Żal!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-07-2017 o godz 16:30 Ewela dodał recenzję:
Wciągnęła mnie do końca, przeczytałam jednym haustem... Zwroty akcji bomba.. Nie bardzo zrozumiałe było dla mnie co się aż takiego wydarzyło, że kuzynka wyrzuciła JĄ z domu? zdjęcia rozbierane ze studiów? przecież o tym wiedziała..trochę takie naciągane, ale przeszło ;) ... Moment zapoznania z Adam/Morfeusz i ich relacja dla mnie opisane znakomicie... Tylko ten nimfomaniz głównej bohaterki mnie dobijał.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
11-07-2017 o godz 17:22 Michelle1005 dodał recenzję:
„ Są takie miejsca, w których nigdy nie powinniśmy się znaleźć. Są tacy ludzie, których nigdy nie powinniśmy poznać. Są też takie chwile, w których jest za późno na to, by się wycofać, i wtedy nic nie zależy od nas samych. Tak naprawdę nic nie zależy ode mnie od chwili, w której go poznałam.” Zapraszam Was serdecznie na recenzję „Snów Morfeusza”, czyli pierwszej części trylogii „Mafijna Miłość” autorstwa K.N.Haner. Nie ma nic gorszego dla książkocholika niż kac książkowy. Również ja na taki zapadłam i szukałam książki, która by mnie z niego wyciągnęła. I na całe szczęście pojawiła się możliwość zrecenzowania trylogii „Mafijna Miłość” od K.N.Haner. O książce słyszałam bardzo dużo dobrego a po przeczytaniu pierwszej części czyli książki „Sny Morfeusza” wiem, że czeka mnie historia niełatwa, mroczna, ale i niezwykła. „Sny Morfeusza” to bardzo dobry wstęp, po skończeniu którego od razy chce się sięgnąć po kolejny tom, aby dowiedzieć się jak potoczy się dalej historia głównych bohaterów. Ale przejdźmy do tego o czym jest ta książka. „Sny Morfeusza” to historia niełatwego uczucia rodzącego się między Cassandrą Givens i Adamem Morfeuszem McKey. Cassandra chcąc rozpocząć nowe życie przeprowadza się z rodzinnego Toronto do Miami, aby znaleźć wymarzoną pracę projektantki wnętrz. Marzenia dziewczyny są piękne, ale czy będą miały szansę się sprawdzić? Rozmowa kwalifikacyjna w firmie w której bardzo chciała pracować dziewczyna okazuje się kompletną klapą. Dlatego też wieczorem w ramach poprawienia sobie nastroju Cassnadra wybiera się ze swoją siostrą cioteczną, jej chłopakiem i jego bratem na kolację, która kończy się tak dużym konfliktem, że bohaterka postanawia opuścić towarzystwo i spacerując po nowym dla siebie mieście poznaje Tommy’ego, który wyciąga ją do tajemniczego klubu Mirrors w którym seks zdecydowanie nie jest tematem tabu i może tam stać się wszystko. I właśnie podczas zabawy w tym klubie Cassandra wpada w objęcia tajemniczego Morfeusza z którym spędza noc… „ Tej nocy nie przyszedł do mnie mój kochanek. Zapewne dlatego, że odnalazłam rzeczywistego. Zmaterializował się w postaci Morfeusza, faceta na jedną noc.” I jak wielkie jest zaskoczenie dziewczyny, gdy następnego dnia dostaje telefon, że dostała wymarzoną pracę, natomiast szefem Cassandry okazuje się nikt inny jak tajemniczy Morfeusz z poprzedniego wieczoru. „ Zamieram. Zapominam, jak się oddycha, i rozchylam bezwiednie usta. Próbuję to sobie jakoś sensownie wytłumaczyć. Facet, na którego właśnie patrzę, do złudzenia przypomina mi Morfeusza albo coś mi padło na wzrok. Cholera, to niemożliwe. Widziałam jego twarz tak naprawdę tylko przez chwilę, gdy pozwolił mi zdjąć swoją maskę, ale doskonale go pamiętam.” Ponieważ między Cassandrą a Adamem od początku jest niezwykła chemia, między parą wybucha gorący romans. I tu jest jedyna rzecz, która mi przeszkadzała w tej książce – Cassandra i jej zmienność i płaczliwość. Aż czasem chciałoby się nią potrząsnąć. Jednak również Adam nie pozostaje bohaterce dłużny ze swoimi zmiennymi nastrojami, chociaż akurat w jego przypadku potrafię to zrozumieć, ponieważ wie on, że dla niego jak i dla bohaterki ten związek niesie wielkie niebezpieczeństwo. A to dlatego, że Adam ma wielką tajemnicę pod postacią swoich zleceniodawców. „ – Myślisz, że jestem bezdusznym dupkiem, który się uważa za lepszego od innych, bo ma mnóstwo pieniędzy? – Zaskakuje mnie jego bezpośrednie pytanie. - Myślę, że jesteś zupełnie inny, niż o Tobie mówią. Myślę, że pod tą maską zadufanego w sobie dupka masz ludzką twarz… Której ewidentnie się wstydzisz. - Niemożliwe, byś znała mnie już tak dobrze…” Pomimo tych przeszkód, jak również pojawiających się między bohaterami konfliktów Cassandra zakochuje się w Adamie i również dla niego dziewczyna nie jest obojętna, jednak sam przed sobą boi się do tego uczucia przyznać, ponieważ zdaje sobie sprawę, jak wielkie niosłoby to niebezpieczeństwo dla obojga. „Nie potrafię go jednak nie kochać. Nie mogę i nie będę oszukiwać swojego ciała i serca. Moje ciało i moje serce doskonale wiedzą, kto nimi zawładnął. Adam McKey. Panuje nade mną. Nad moim ciałem. Moim sercem. I moją duszą.” Jeśli natomiast chodzi o postacie drugoplanowe to pasjami uwielbiam Tommy’ego i mam nadzieję, że jego historia skończy się dobrze, ot takie moje wishful thinking. Natomiast ciarki po plecach mam kiedy w książce pojawia się Eros i pewna jestem, że on zdecydowanie będzie tą osobą, która namiesza w życiu obydwojga bohaterów. Kasia Haner napisała tak wciągającą historię, że chociażby nie wiem ile rzeczy było do zrobienia jedyne na co ma się ochotę to czytać, czytać i jeszcze raz czytać. A sama książka zdecydowanie może konkurować z zagranicznymi publikacjami. „Sny Morfeusza” polecam i będę polecała wszystkim, którzy lubią nietuzinkową historię miłosną z solidną dozą erotyzmu i mrocznym klimatem, który zdecydowanie skradnie niejedno serducho książkocholiczki a przeczytana historia na długo zapadnie w pamięć.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-05-2017 o godz 07:03 Gabriela dodał recenzję:
Ciekawa i wciągająca książka dla tych którzy lubią taki gatunek :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
09-05-2017 o godz 12:01 Layla A. dodał recenzję:
" Zawsze robię wszystko, by dostać to, czego chcę. " Cassandra Givens od zawsze nie ma szczęścia do facetów. Jej przelotne romanse za każdym razem kończą się złamanym sercem, a wybuchowy charakter, impulsywność oraz zgryźliwe poczucie humoru często wpędzają ją w kłopoty. Przeprowadzka do Miami otwiera nowy rozdział w jej życiu, a rozmowa kwalifikacyjna o pracę marzeń ma stać się drzwiami do lepszego jutra. Niestety, nic nie idzie po jej myśli, a poznanie Adama McKeya — jej przyszłego szefa — komplikuje wszystko jeszcze bardziej. Początek tej znajomości staje się źródłem fascynującego romansu, ale i dużych kłopotów. Cassandra traci głowę dla demonicznego Morfeusza. Między tą dwójką wybucha namiętność, nad którą nie potrafią zapanować. Adam vel Morfeusz wciąga Cassandę do gry, której zasady są bardzo proste, ale narażają oboje na ogromne ryzyko. Jak potoczy się historia, która nigdy nie powinna się wydarzyć? Swego czasu ta książka bardzo często przewijała się na blogach książkowych, i właśnie przez to jeszcze bardziej chciałam przeczytać tą książkę. Spodziewałam się nieco innej książki, ale o tym może za chwilę. Szata graficzna na pewno, jest wielkim atutem całej serii, ale piękna oprawa graficzna to nie wszystko co powinna mieć dobra książka. Nie tylko książka nas zaskakuje, jak się okazuję autorką tej powieści jest polska pisarka, która ukazuję się pod pseudonimem K.N. Haner, nigdy bym nie uwierzyła, gdybym trochę nie poszperała w archiwach, a dokładniej w życiorysie autorki. Główną bohaterką Snów Morfeusza jest Cassandra. I teraz się zacznie, gdyż zbytnio nie zapałałam miłością do tej bohaterki. Piękne imię to wszystko co ta postać ma w sobie pięknego. Cassandra to kobieta, która nie ma do siebie krzty szacunku, chociaż na początku myśli tak o sobie, to w dalszej części książki tylko bardziej nas uświadamia o tym, że nie szanuje swojego ciała. Co jest też dość dziwne, to Cassandra jest wykształconą, młodą kobietą, która ma podobno wielki talent, jednak w książce nie mamy okazji tego zauważyć, gdyż jedyne o czym pamiętamy to o Cassandrze, która nie odróżnia podłogi od sufitu. Co do Adama to mam sprzeczne uczucia, oczywiście nie byłabym sobą, gdyby postać mnie nie denerwowała, i tutaj również nie jest inaczej. Adam to specyficzna postać, która skrywa wiele tajemnic, mężczyzna, która uwielbia dominacje, ale wykazuje się też skrytą osobowością. Przy bliższym poznaniu pokazuje nam, ze potrafi się opiekować, zależy mu, tylko nie łatwo jest mu o tym rozmawiać, ale który mężczyzna lubi rozmawiać o swoich uczuciach ? Adam to również postać, która posiada dwa oblicza, co w zupełności wystarczy. Adam - mężczyzna, któremu zależy na karierze, jest znany, natomiast Morfeusz - to socjopata z wyrośniętym ego, którego erotyczne zapędy doprowadzają do tego, że zapomina o całym świecie. Książka jest napisana prostym językiem, przez co książkę czyta się lekko i przyjemnie. Potoczny język sprawia, że książka wydaję się bardziej wiarygodna, bo czasami autorzy tworzą książki, które odpychają właśnie przez to, że fabuła jest zbyt fantastyczna. I mimo tego, że fabuła jest naprawdę ciekawie wymyślona i dopełniona przez język, to niestety musi pojawić się ale. I tym ale jest to, w jaki sposób autorka tworzy relacje pomiędzy postaciami. Nie jest to relacja, która tworzy się z czasem, autorka od początku wybiega już na głęboką rolę, a potem tworzy się więź między postaciami, która jest skomplikowana i dość dziwna. I ta dziwna relacje skupia się oczywiście na seksie. Jest to książka wypełniona scenami łóżkowymi i pewnie niektóre czytelniczki, wręcz to w tej książce pokochają, ale dla mnie było tego za wiele. Właśnie przez erotyzm w tej powieści, autorka nie skupiła się na innych relacjach pomiędzy postaciami, i kiedy się tak zastanawiamy co właściwie łączy Adama i Cassandre, zdajemy sobie sprawę, że jest to tylko seks. Sny Morfeusza to książka, którą się albo polubi, albo wręcz znienawidzi, wydaję mi się, że ja jestem gdzieś pośrodku. Zauważalne jest na czym wzorowała się autorka pisząc tą powieść, ale zbytnio mi to nie przeszkadzało. Męczyły mnie postacie, a szczególnie Cassandra, postać, którą nie chciałabym spotkać w prawdziwym życiu. Ciągłe sceny erotyczne robiły się niesmaczne, a wręcz odstraszające, jednak jest coś w tej całej historii co mnie urzekło i z chęcią czytałam dalej. Autorka idealnie wplatała intrygi i tajemnice w stronice tej powieści, przez co czytało się ją z dreszczem emocji. Nie będę tu zaznaczać dla kogo ta książka jest odpowiednia a dla kogo nie, myślę że każdy zna siebie i będzie wiedział czy jest gotowy na tego typu książkę. Spodziewajcie się jednak postaci, które doprowadzają do szału, mnóstwo erotycznych scen, pobudzenia zmysłów i ciekawej wartkiej fabuły. http://in-my-different-world.blogspot.com/2017/05/k-n-haner-sny-morfeusza.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-03-2017 o godz 17:08 Dominika dodał recenzję:
Cudowny opis akcji trzymający w napieciu. Przepełniona erotyzmem i
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
01-03-2017 o godz 00:57 Marta daft dodał recenzję:
Uwielbiam przeplatać ze sobą rodzaje książek jakie czytam. Wszystko po to aby, przez zmęczenie materiału nie postawić kreski na jakiejś książce, być może dobrej . Moja dzisiejsza recenzja będzie więc z gatunku tych mocnych, zmysłowych i tajemniczych . Będzie spełnieniem pragnień o których nie wiedziałam, ba może każda z was ma takie pragnienie w sobie ... Pozwólcie uwolnić je waszemu Morfeuszowi:) Cassandra Givens zawsze miała pecha do facetów, jej romanse zawsze krótkie lecz burzliwe łamały jej serce . Przeprowadzka do Miami otworzy w jej życiu kolejny rozdział a rozmowa o prace będzie początkiem czegoś nowego i nieokiełznanego ale czy na pewno jej nie zniszczy ? Czy poznanie Adama McKeya będzie najlepszym co spotkało ją w życiu? Adam McKey, za dnia szef Cassandry w nocy zaś Morfeusz spełnienie jej najskrytszych pragnień. Płomienny romans jaki połączy ta dwójkę będzie wyzwalał nie tylko pragnienia ale tez i demony . Czy historia która nie powinna mieć miejsca zakończy się sukcesem? Gra jest ekscytująca a zasady proste, może jednak ryzyko przewyższa wszystko ? A wy co wybieracie ? K. N. Haner stworzyła świetnie rozbudowana historie dwojga ludzi z charakterem (Adam uparty i Wszechwiedzący oraz Cassandra wulkan nie przemyślanych posunięć)i dołożyła do tego ogrom tajemnic, które podsyca przez cala książkę oraz mnóstwo scen erotycznych przyprawiających o drżenie kończyn i nie tylko. Często natłok emocji miedzy dwojgiem bohaterów sprawiał ze na chwile odkładałam książkę, po to by po ułamkach sekund jak narkoman sięgać po nią znów i zatapiać się w paletę emocji. I nie myślcie ze to tylko mocny erotyk bo to coś o wiele lepszego. Książka pokazuje jak ciężko otworzyć się na innych , jak nie łatwo skończyć z życiem .. no właśnie tu przychodzi mi na myśl tylko mafia lub jakiś zamknięty układ . Myślisz ze uda ci się ich zostawić ? Pokazuje jak obezwładniające potrafią być uczucia i jak ważna jest przyjaźń. Żeby nie było tak mega gorąco jest jeszcze kilka innych postaci nie mniej Ważnych .. Tommy, moje słoneczko . Pokusiłabym się o stwierdzenie ze to od niego się zaczęło :) Chłopak z niesamowitą energią i świetnym podejściem do życia . W życie Cassandry wchodzi niespodziewanie i sprawia ze wszystko nabiera dwojakiego znaczenia, nic nie jest tylko czarne albo białe .Dostrzeż to nawet gdy twoja tęcza traci kolory .. Poza Tommym(ulubieniec) jest jeszcze kilka osób Nicole , kuzynka Cass, Carlos, chłopak Nicole oraz Xavier jego brat . Sporo mieszają, wiec się dzieje . Podsumowując, jest to książka mocna, o czymś, która was uzależni .Pozwoli na odkrycie wielu emocji, wchłonięcie przez świat mafii i zakazanych klubów. Jest erotykiem klasy wyższej, gdyż znajdziecie w niej wiele odcieni seksu i pożądania . Lubicie erotyki? sięgnijcie po tą książkę, Grey to szaraczek przy McKeyu :) Ja przepadłam i czekam z niecierpliwością na kolejne części, które już niedługo.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-01-2017 o godz 22:03 rudablondynkarecenzuje dodał recenzję:
Cassandra i Adam to dwójka ludzi kryjących swoją przeszłość, ale nie tylko to. Muszą kryć też swoje uczucia by żadna ze stron nie została zniszczona. Czy uda im się walka? Czy przyszłość nie jest zagrożona? Te sekrety skrywa wyżej pokazana książka.  Jak dla mnie książka ta jest ciężka w czytaniu i odpycha czytelnika od dalszego czytania. Minusem również jest brak oddzielnych rozdziałów, a akcje są oddzielone "gwiazdkami (*)" i oddzielony jest tylko rozdział o nazwie "epilog". Dodatkowo powyższa pozycja jest napisana niewielką trzcionką, co dla osób o słabym wzroku jest problemem. Na plus w tej książce jest zaskakujący epilog, który wnosi dużo tajemniczości i zapowiada, że drugi tom może być ciekawy i intrygujący. Plusem jest również rozdział z perspektywy Adama, co pozwala na poznanie jego odczuć.  Niestety książka mną nie zawładnęła, dlatego nie mogę jej polecać. 
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-01-2017 o godz 19:51 arlecia14 dodał recenzję:
Uwielbiam, przeczytałam w jeden dzień. Wrócę do tej książki jeszcze nie raz 😊
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
01-01-2017 o godz 14:53 Wiki dodał recenzję:
Krótko i na temat- Najgorsza książka jaką w życiu przeczytałam. To było straszne,główna bohaterka to totalna idiotka (gwałcona ,poniżana a i tak dalej zakochana) a bohater totalny dupek- to było ogromnie irytujące...Lepiej już sięgnąć po Greya
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-12-2016 o godz 18:18 Marta Żelazek dodał recenzję:
POLECAM FANKOM LITERATURY EROTYCZNEJ - BĘDĄ PEWNIE ZACHWYCONE. MIAŁAM JEDNAK NADZIEJĘ ŻE BĘDZIE TO KSIĄŻKA 1 TOMOWA A TU OKAZUJE SIĘ ŻE BĘDZIE KOLEJNA CZĘŚĆ CO MNIE BARDZO ROZCZAROWAŁO BO MAM JUŻ DOŚĆ WIELOTOMOWYCH HISTORII I NACIĄGANIA KLIENTA NA KUPNO KOLEJNYCH CZĘŚCI PO TO BY POZNAĆ CIĄG DALSZY. CO DO FABUŁY TO OWSZEM GŁÓWNA BOHATERKA JEST TROCHĘ IRYTUJĄCA A SAMA HISTORIA MAŁO REALISTYCZNA JEDNAK WCIĄGNĘŁA MNIE BARDZO I CZYTAŁAM Z DUŻYM ZACIEKAWIANIEM. KSIĄŻKA IDEALNA JAKO ODSKOCZNIA OD CODZIENNOŚCI.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 1
16-11-2016 o godz 22:04 Corvus Lupus dodał recenzję:
Warto walczyć o kogoś na kim nam zależy. Nieważne czy to największy dupek na świecie, czy książę na białym rumaku.





Sny Morfeusza to przesycona erotyzmem powieść, która naprawdę wciąga w wir wydarzeń, niemniej jednak jest trochę chaotyczna i nieco brutalna. Cassandra jest dość powabną kobietą, która ma swoje zdanie, ukończyła studia z architektury i wkrótce ma zacząć pracę dla Adama McKeya. Cassandra po rozmowie kwalifikacyjnej udaje się do miejsca, w którym poznaje mrocznego, nieco brutalnego Morfeusza i tu zaczyna się dobre. Facet ten jest tak porywczy, chaotyczny i dość agresywny, na początku podobała mi się taka wizja, bo odstawała od innych książek z literatury kobiecej, które dotychczas czytałam, ale wkrótce po tym jak się wciągnęłam, to jakby instynktownie stanęłam po stronie Cassandry i to co wyprawiał ten mężczyzna było dla mnie lekkim dyskomfortem. Co muszę przyznać, to to, że od bardzo dawna książka nie wciągnęła mnie w ten sposób, całkowicie i emocjonalnie, wiem, iż to może się wydawać dziwne, ale czytając czułam się tak jakbym to ja była Cassandrą i wydaje mi się, że nawet jesteśmy trochę podobne, może nie fizycznie, ale pod względem psychicznym różnimy się tylko paroma cechami. Gdy poznaję bardziej Adama to chyba będzie dodany do listy książkowych chłopaków, bo takie badboy'e głównie na niej górują. Co mogę jeszcze powiedzieć, no podobała mi się, mimo wielu negatywnych recenzji mi przypadła do gustu, ale też nie mogę dać 10 na 10, ponieważ... Dobra właściwie nie wiem jak dobrze ubrać słowa, ale po prostu coś mi tam jeszcze nie pasowało. Niemniej jednak szczerze ją polecam, okładka również jest zachęcająca, więc na co czekać?


Pozdrawiam, Sara ❤
Czy ta recenzja była przydatna? 0 1
23-10-2016 o godz 16:43 MJ dodał recenzję:
Zobaczyłam tę książkę w Biedronce za śmieszną kwotę i mówię "a co mi tam". Wiedziałam na co się piszę (na tani erotyk), więc nie spodziewałam się niczego specjalnego.
Zaczęłam czytać z lekką niechęcią, ale prawda jest taka, że książka naprawdę wciąga (ku mojemu zaskoczeniu). Fakt faktem, przypomina trochę Greya, ale różnica między nimi idzie zdecydowanie na plus dla "Morfeusza". Głównym plusem tej książki jest to, że sama historia jest dużo bardziej prawdopodobna i postacie są bardziej ludzkie, nie tak jak w Greyu, gdzie sama fabuła przypomina bajkę, a bohaterowie są wyidealizowani. Wszystko jest bardziej "mormalne", co sprawia, że lepiej się czyta, bo łatwiej jest uwierzyć w tę historię.
Jedynym minusem może być charakter Cassandry, która jest narratorką tej opowieści. Jej rozchwianie emocjonalne psuje opowieść i niepotrzebnie komplikuje niektóre sytuacje.
Podsumowując: jestem zaskoczona, że ta książka okazała się tak wciągająca, ani przez chwilę się nie nudziłam podczas czytania, nie jest to literatura wysokich lotów, ale na odstresowanie się - idealna, po przeczytaniu od razu zaczęłam szukać w internecie informacji na temat drugiej części - co jest reklamą samą w sobie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 1
22-09-2016 o godz 00:00 Alicja Wieczorek dodał recenzję:
Zdecydowanie jeżeli ktoś lubi książkę "50 twarzy Grey'a" to ta również mu się spodoba, pomimo, że książki mają wiele elementów wspólnych dla mnie jednkaże była to zupełnie inna historia, która porusza, wzrusza czy działa na wyobraźnię. Autorka bardzo fajnie przedstawiła bohaterów na zasadzie kontrastu. Jestem również oszołomiona dialogami oraz scenami erotycznymi. Fajnie, że nie przyćmiły one całej fabuły, tylko nadawały takiego elementu ciekawości, co jeszcze bardziej przyciągało mnie do tej książki. Co do zakończenia było ono zaskakujące. Czekam na więcej takich książek!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-09-2016 o godz 12:33 Ewa Zielińska dodał recenzję:
Zapraszam na recenzję książki na moją stronę: http://www.mama-na-obcasach.pl/single-post/2016/09/06/SNY-MORFEUSZA-RECENZJA
Czy ta recenzja była przydatna? 0 1
13-09-2016 o godz 17:56 Gaba dodał recenzję:
Dawno nie zetknęłam się z tak kiepską książką. Z przykrością muszę przyznać, że „Sny Morfeusza” bardzo mnie rozczarowały. Spodziewałam się lekkiego erotyku, a dostałam irytujących bohaterów, głupie i bezsensowne dialogi oraz fragmenty, przy których nie wiadomo czy się śmiać, czy płakać. Przyznam, że jestem po lekturze sławnego Greya, myślałam, że gorzej trafić nie mogę i cóż, jednak mogę – „Sny Morfeusza” są najgorszą książką, po jaką sięgnęłam w tym roku.

Fabuła z początku wydawała mi się interesująca. Czytałam już wcześniej dosyć podobny erotyk „Kto się boi pana Wolfe’a?” Hazel Osmond, który oczywiście nie należy do wysokiej literatury, ale w jego towarzystwie można się wyluzować i zrelaksować przy lampce wina. W trakcie czytania „Snów Morfeusza” wino potrzebne było mi do przetrawienia tej książki. Tematyka w powieści Osmond jest podobna do tej w „dziele” Haner – Cassandra ma pecha w miłości, angażuje się w romanse, które zwykle kończą się farsą i niepowodzeniem. Przeprowadza się do Miami, gdzie ma rozpocząć nowe życie – tam poznaje swojego nowego szefa, Adama McKeya, który okazuje się skończonym draniem, jednak… przystojnym. Co zrobić, wszędzie sami przystojniacy. Równocześnie Cassandra napotyka na tajemniczego Morfeusza. Między nimi od razu pojawia się chemia, a Cassandra daje wplątać się w skomplikowany związek z Morfeuszem.

Po przeczytaniu książki mam jeden wniosek – całość jest bardzo przewidywalna oraz pełna schematów. Pojawiło się kilka intryg i tajemnic, ale zbyt szybko zostały one odkryte. Widać, że autorka starała się podkręcić samą akcję, tak, żeby nie był to kolejny zwykły erotyk, jednak… bez powodzenia. Myślę, że całość wyszłaby trochę lepiej, gdyby Haner nie przenosiła akcji aż za ocean. Dlaczego nie Polska? Rozumiem, rozmach, inspiracja wielkim światem i E.L. James. Ale czasem można postawić na prostotę i zwyczajność, wówczas sama powieść nabiera autentyzmu, a przecież nie ma nic bardziej podniecającego, niż fakt, że dana historia mogłaby wydarzyć się naprawdę. W tej chwili mam przed sobą odklejoną od rzeczywistości książkę, przez którą trudno jest przebrnąć.

W opisie możemy przeczytać, że bohaterkę wyróżnia „wybuchowy charakter, impulsywność oraz zgryźliwie poczucie humoru”. Hm. Naprawdę? Bo ja opisałabym ją raczej jako „niemyślącą idiotkę, która ma rozdwojenie jaźni, zero poczucia humoru, jest skupiona na sobie, zachowuje się jak rozkapryszone dziecko i jest po prostu irytująca”.

Teraz przejdę do samej treści i stylu pisania, który jest bardzo niechlujny, większość książki to dialogi, co więcej, dialogi źle napisane. Przeczytałam kilka fragmentów książki na głos – brzmią nienaturalnie i sztywno. Bohaterka w niektórych momentach wyraża się wulgarnie, aby potem brzmieć wyniośle, niczym dama z dworu. Widzę brak konsekwencji w kreowaniu postaci, Cassandra jest pełna sprzeczności, nie sposób opisać jej charakteru czy stwierdzić, że ma jakąkolwiek osobowość. Dialogi są bardzo krótkie. Co mam na myśli? Jest ich sporo, czasami cała strona to dialogi, które składają się zwykle na jedno zdanie i komentarz bohaterki, która wyraża swoją myśl na temat toczącej się rozmowy. Nie stwierdzam, że dialogi powinny być złożone, ale mam wrażenie, że autorka za bardzo skupiła się na opisie czasem nieistotnych kwestii – każde uniesienie brwi Cassandy jest zanotowane, w jednej ze scen toczy się kłótnia o tym, że Adam kupił Cassandrze kanapkę z kurczakiem, chociaż ona chciała z tuńczykiem – mamy więc pierdoły, zamiast ciekawej, trzymającej w napięciu fabuły.

Widać w tej książce fascynację trylogią Greya. Dlaczego pisarka nie chciała stworzyć czegoś oryginalnego i własnego? Zalecam autorce ćwiczenie warsztatu, pisanie do szuflady, pokazywanie swoich historii znajomym do oceny – uważam, że Haner powinna jeszcze raz pochylić się nad tą książką, poprawić co trzeba, przemyśleć postać Cassandy, jej relacje z innymi bohaterami, uwiarygodnić fabułę, urozmaicić dialogi i pozbyć się niepotrzebnych fragmentów, które kompletnie nic nie wnoszą do treści – „Sny Morfeusza” wymagają sporo pracy.

Bardzo spodobała mi się okładka książki i za to ukłony w stronę wydawnictwa. Lubię minimalizm, który tutaj widać. Okładka mrocznie spogląda na mnie z półki – przyznam, że prezentuje się całkiem nieźle.

Co mnie cały czas zadziwia – na skrzydełku okładki wypisane są rekomendacje z różnych blogów, niektóre są mi znane. Są to opinie bardzo pozytywne. Tutaj stawiam pytanie – czy jednak szczere?

Niestety nie polecam tej pozycji – dosyć długo męczyłam się z przebrnięciem przez „Sny Morfeusza”. Ta książka jest niczym odgrzewany kotlet, trochę nadpalony – wiem, że erotyki mają pewną konwencję, jednak… ile razy można czytać tę samą historię i to w trochę gorszym wykonaniu? Niestety, dla mnie to był o jeden raz za dużo.

http://recenzentkaksiazek.blog.pl/
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
12-09-2016 o godz 11:55 Aleksandra Bartczak dodał recenzję:
książka Sny Morfeusza jest najgorszym erotykiem, jaki miałam okazję przeczytać w swoim życiu. Nie jest to publikacja do której chcę wracać i której czytanie sprawiło mi przyjemność. Po tylu świetnych recenzjach miałam nadzieję na przeczytanie gorącego erotyku, a jedyne z czym się spotkałam, to rozczarowanie. I to duże. Tyle świetnych recenzji, tyle zachwytów nad książką, która okazała się nijaka i niewarta uwagi. Brak spójności, masa błędów oraz brak konsekwentnego poprowadzenia akcji to jedne z wielu wad Snów Morfeusza. To historia niezwykle schematyczna, która nie wnosi niczego nowego do literatury erotycznej. Podejrzewam, że jest to moje pierwsze i ostatnie spotkanie z twórczością tej autorki. Wolę czytać książki, które mają dobre fundamenty, ciekawie zarysowane wątki i postacie, które są choć odrobinę realne.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
06-09-2016 o godz 22:11 Ewa Zielińska dodał recenzję:
Zapraszam na recenzje książki na mojego bloga: http://mama-na-obcasach.wixsite.com/mama-na-obcasach/single-post/2016/09/06/SNY-MORFEUSZA-RECENZJA
Czy ta recenzja była przydatna? 0 1
06-09-2016 o godz 10:35 Joanna Blachowska dodał recenzję:
Polecam w 100%. Wciągająca, porywająca książka. Rewelacyjnie się czyta. Czekam na dalsze części. Już nie mogę się doczekać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 1
06-09-2016 o godz 09:44 Angelika dodał recenzję:
Dziś przychodzę do Was z intrygującą powieścią erotyczną. Sięgając po książkę byłam mile zaskoczona,że jest to powieść napisana przez polską pisarkę. Niestety nie jestem w stanie porównać innych książek Haner dlatego,że jest to pierwsza książka tej pani, jaką czytam. Przejdźmy jednak do fabuły.
Bohaterka Cassandra Givens to piękna kobieta,która nie może się pochwalić szczęściem do facetów.Każdy napotkany mężczyzna to dla bohaterki wielkie rozczarowanie. Rozchwiana emocjonalnie Cassandra zmienia diametralnie swoje życie ,wyjeżdżając do Miami.Szukając nowej pracy, poznaje Adama McKey’a, do którego zaczyna czuć pociąg fizyczny.Czy Adam i Cassandra są w stanie połączyć prace z wielkim pragnieniem bliskości? Koniecznie Przeczytajcie.
Jeśli chodzi o książki tego typu mam zazwyczaj mieszane odczucia.Powieść erotyczna ma to do siebie,że ma pewien jednostajny algorytm. Nagłe spotkanie dwójka ludzi, zauroczenie ,a następnie wielka ekscytacja cielesnością,która przeradza się w uzależnienie.Syn Morfeusza to nie zwyczajne romansidło gdzie odnajdziemy moralności, wręcz przeciwnie. Brutalność, wybuchowość między parą jest bardzo silna i bardzo trudno w tej relacji odkryć czystą miłość .
Jeśli chodzi o bohaterów to w powieści mamy duży miszmasz.Cassandra to kobieta mająca charakter wybuchowy, jej nastroje były nieprzewidywalne.Jeśli chodzi o Adama to jest to postać,która paraliżuje czytelnika swoim zachowaniem.Jego podejście do Cassadry momentami było niezrozumiałe dla mnie,To wszystko sprawiało,że chciałam zostawić tą powieść i zapomnieć o niej.Jednak dotrwałam do końca :)
Sama w sobie powieść nie jest niskich lotów,ale zapewne wiele rzeczy bym w niej zmieniła i dodała więcej delikatności.To powieść dla osób,które lubią niezrozumiałe erotyki i brutalność.Na próżno w niej szukać pięknej bajecznej miłości.Syn Morfeusza u mnie zdobywa ocenę 4.


Czy ta recenzja była przydatna? 0 1
04-09-2016 o godz 12:36 Księżycova dodał recenzję:
Książka ma swoje wady i zalety. Do wad przede wszystkim zaliczam zbyt wiele punktów wspólnych z książką "50 twarzy Grey'a". Bogaty mężczyzna o idealnej sylwetce, ubrany w garnitur, właściciel dużej firmy. Dziewczyna z nieco niższych sfer, mająca swoje własne zdanie. Problemy emocjonalne mężczyzny, które wiążą się ze sferą seksualną. Ponadto do zalet książki koniecznie muszę zaliczyć akcję, która wciąga od pierwszej aż po ostatnią stronę książki. Czyta się ją zatem jednym tchem. Bardzo spodobała mi się postać Tommy'ego oraz motyw klubu Mirror's, które wydały się bardzo interesujące. Jako romantyczka nie lubię wulgaryzmów w scenach łóżkowych, ponadto uważam, że takowych scen było zbyt dużo - niemalże jedna na każdą stronę, co z czasem robiło się nudne. Nie kryję jednak faktu, że książka porwała moje zmysły i nawet miałam nadzieję, że Adam, Cassandra i Tommy, będą... Ach, te moje brudne myśli! :D Scena z seks-telefonem była bardzo ciekawa :) Miałam ochotę wyrzucić książkę przez okno po tym, jak dowiedziałam się, że jest to pierwsza część i nie dowiem się wszystkiego o Mirrors oraz czy Tommy wyjdzie z choroby :) Z pewnością przeczytam drugą część. Polecam fankom literatury erotycznej :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-08-2016 o godz 10:51 Karolina Rybkowska dodał recenzję:
Recenzja pochodzi z mojego bloga --> http://zaczytanabloguje.blogspot.com/2016/08/29-k-n-haner-sny-morfeusza.html#more

„Sny Morfeusza” były moim pierwszym spotkaniem z twórczością K.N Haner. Nie spodziewałam się tego, że polska autorka zaskoczy mnie tak pozytywnie, tworząc pełnokrwisty erotyk, który wciąga czytelnika od pierwszej strony i nie pozwala oderwać się na długie godziny. Powieść K.N. Haner przenosi czytelnika w świat demonicznego Morfeusza, gdzie erotyczne sny stają się rzeczywistością, a ukryte głęboko pragnienia zostają zaspokojone. Jest to świat pełen mrocznych tajemnic, ognistego pożądania oraz namiętności, która rozpali zmysły każdego z was. Taka mieszanka uderza do głowy, pobudza wyobraźnię i sprawia, że masz ochotę na więcej.
Powieść pisana jest dość plastycznym, prostym w odbiorze językiem, w którym jednak nie brakuje wulgaryzmów, ale mimo to czyta się ją bardzo szybko i przyjemnie. Fabuła „Snów Morfeusza” nie jest zaskakująca, jest to typowy erotyk, z dość schematyczną kolejnością zdarzeń. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że jest to polskie „Pięćdziesiąt twarzy Greya” jednak w jak najlepszym wydaniu.

Na duży plus zasługują sceny erotyczne, które K.N Haner dopracowała w nawet najmniejszym szczególe. Autorka stanęła na wysokości zadania tworząc sceny, które pobudzają i rozpalają czytelnika do czerwoności. Szczerze mówiąc już dawno nie czytałam erotyku z tak dobrze skonstruowanymi scenami seksu, które działają na wyobraźnię. Namiętność i wzajemne pożądanie pomiędzy bohaterami jest niezaprzeczalne. Na pochwałę zasługuje również postać Adama/Morfeusza. Oczywiście jak możecie się spodziewać ma on w sobie wszystkie cechy typowe dla bohatera erotyku. Jest mega przystojny, bajecznie bogaty, pewny siebie, tajemniczy i dominujący, ale mimo, że postać ta jest bardzo schematyczna, to całokształt tworzy niezwykle intrygującą mieszankę. Podczas czytania książki najbardziej ciekawiła mnie podwójna natura Adama/Morfeusza oraz jego mroczna i tajemnicza przeszłość, która niestety w pierwszym tomie nie została czytelnikowi w pełni przybliżona. Jednak mój apetyt został skutecznie przez autorkę zaostrzony!

Podsumowując, „Sny Morfeusza” są przede wszystkim rozpalającą zmysły erotyczną podróżą w głąb ukrytych pragnień, gdzie bohaterowie przekraczają swoje granice, a każda kolejna kartka książki wciąga coraz głębiej w świat bezlitosnego Morfeusza. K. N Hanner spełniła wszystkie moje oczekiwania. Dostałam stuprocentową powieść erotyczną, mnóstwo gorących scen miłosnych oraz wciągającą fabułę, która nie pozwala oderwać się od czytania. Książkę polecam nie tylko fanom gatunku, ale wszystkim tym, którym brakuje mocnych wrażeń. Uwierzcie mi „Sny Morfeusza” wciągną Was w bardzo niebezpieczną grę, a wy bez wahania podejmiecie to wyzwanie!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-08-2016 o godz 13:10 Disney Channel Polska Blog dodał recenzję:
Po przeczytaniu opisu książki byłam bardzo zaciekawiona jej treści, niestety ciężko jest jednak nazwać ją wyjątkową. Sami bohaterowie również są bardzo powtarzalni. On - bogaty, prezes wielkiej firmy, władczy, tajemniczy mężczyzna. Ona - nowa w wielkim mieście, poszukująca pracy, nieobliczalna kobieta, która zakochuje się w swoim szefie.

W książce jest dużo scen seksu, co niestety sprawia wrażenie, że prawie w ogóle nie ma fabuły. Ma ona jednak potencjał, szkoda tylko, że autorka nie do końca to wykorzystała. Kiedy skończyłam czytać nie mogłam uwierzyć w zakończenie! Kilka wątków nie zostało dokończonych, ale mam nadzieję, że w drugiej części powieści zostaną one już ostatecznie wyjaśnione. Mimo tego wszystkiego książka jest bardzo ciekawa i przyjemnie się ją czyta :)

Pełna recenzja: http://simplypaula123.blogspot.com/2016/08/recenzja-sny-morfeusza.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
23-08-2016 o godz 11:34 dobrerecenzje.pl dodał recenzję:
Polska pisarka, która udowadnia, że nie tylko zagraniczni autorzy potrafią stworzyć coś dobrego, coś co wstrząśnie czytelnikiem do granic możliwości, a później z wielką niecierpliwością czekał będzie na kolejne tomy przygód swoich uwielbianych bohaterów.
Tak, jest zdecydowanie tak jak napisałam już w pierwszym akapicie i nie będę wcale ukrywać, że jest to książka która mną wstrząsnęła i, że to właśnie ja będę jedną z tych osób, które z niecierpliwością będą czekać na kolejne tomy.
Cassandra to młoda dziewczyna, która przyjeżdża do Miami i to właśnie z tym miastem wiąże ogromne nadzieje co do swojej kariery zawodowej. Ponieważ jest świeżo po studiach (choć już z pewnym dorobkiem sukcesów), jest niezwykle przestraszona tym, czy ktokolwiek będzie chciał ją przyjąć od razu do pracy. Szczególne nadzieje pokłada w jednej z ogromnych firm które zajmują się architekturą. Pierwszy sukces to zaproszenie na rozmowę do właśnie tej firmy. Cass z ogromną tremą, ale i dreszczykiem emocji idzie na rozmowę a tam…..bezduszny prezes, który nawet nie odwraca się aby spojrzeć na starającego się o pracę. Rozmowa jest błyskawiczna, bowiem Cassandra nieprzyzwyczajona do takiego traktowania denerwuje się. Do tego kilka uszczypliwych uwag pana prezesa o „żółtodziobach” i konflikt mamy gotowy.
Dziewczyna jest wręcz załamana, bo niby co ma teraz począć, skoro wszystkie swoje nadzieje wiązała właśnie z tą pracą. Wieczorem z przyjaciółmi idzie na kolację, lecz w wyniku niemiłego przebiegu tego spotkania wybiega z restauracji cała roztrzęsiona. Tam spotyka chłopaka, nieznajomego, który zaprasza ją do klubu.
Co wyniknie z tej znajomości? Miłość czy przyjaźń?
A co z pracą dla Cassandry?
Już dawno żadna książka nie wciągnęła mnie do tego stopnia, że czytałabym po nocy. Tutaj naprawdę tak było. Zdenerwowana czytałam dalej, bo bałam się, że przerwę w złym momencie, albo akurat zacznie się coś dziać i muszę wtedy dokończyć ten rozdział i kolejny również.
Niesamowicie porywająca książka już od pierwszych stron. Trochę przeszkadzał mi sposób bycia Cassandry i to, że tak łatwo daje się „omamić” facetom, ale wszystko poza tym dopracowane zostało do perfekcji. Z jednej strony trudna i zakazana miłość, a z drugiej łatwa i na wyciągnięcie ręki….ale z góry zaznaczonym jej końcem. Już z niecierpliwością czekam na kolejny tom i zaręczam Wam, że jeżeli dacie się wciągnąć to poczujecie to co ja – a mianowicie niepewność co do wydarzeń w kolejnej części.
Moja ocena: 10/10
Polecamy, zespół dobrerecenzje.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 1
19-08-2016 o godz 20:49 Dominika Szałomska dodał recenzję:
Kiedy żądza jest tak silna, że zaślepia zdrowy rozsądek. Przez namiętność nieraz dokonujemy błędnych wyborów, wiele razy przez to cierpimy, tylko jak tego uniknąć. Skąd wiemy czy to tylko pożądanie, czy miłość?

K.N. Haner to autorką, z którą miałam styczność przy jej pierwszej książce „Na szczycie”. Powiedzmy, że tamto spotkanie nie odbyło się zbyt przyjemnie i recenzja, jaką wtedy napisałam, nie była zbyt pochlebna. Konkretnie mówiąc, zjechałam autorkę za styl, wykonanie i fabułę, nie zostawiłam na niej suchej nitki. O dziwo, Kasia przyjęła to bardzo dobrze i z godnością, w tej chwili jesteśmy dobrymi znajomymi, a ja mam już kilka jej książek za sobą, te wydane i te, która dopiero się ukażą. Szczerze mówiąc, kiedy zabierałam się za Sny Morfeusza bałam się jak cholera, że nie będzie postępów, że Kasia nie nauczyła się niczego nowego, a ja kolejny raz będę musiała zdeptać jej książkę. Przeczytałam i mam swoje zdanie o twórczości K.N. Haner, ale czy jest lepsze niż ostatnim razem?
Reszta recenzji pod linkiem http://dominika-szalomska.blogspot.com/2016/08/120-recenzja-ksiazki-sny-morfeusza.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-08-2016 o godz 18:20 Renata Wioletta Iwan dodał recenzję:
Po prostu jak dla mnie rewelacja.
Książka wciąga jak magnez.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 1
18-08-2016 o godz 11:07 Mea Culpa dodał recenzję:
Cassandra wyjeżdża ze swojego miasta, by uciec przed rodzinnym interesem do którego zmusza ją ojciec. Chce rozpocząć samodzielne życie, pracując w wyuczonym zawodzie. Udaje się w tym celu na rozmowę kwalifikacyjną do Adama McKeya. Niestety nie wszystko idzie po dobrej myśli, Adam okazuje się być zadufanym w sobie pracodawcą, aroganckim i zbyt pewnym siebie człowiekiem, który nie widzi nadziei w młodych ludziach pracujących na stanowisku architekta czy dekoratora wnętrz. Jednak coś, co przemawia przez dziewczynę, najpewniej jej prostolinijność, szczerość i odwaga- nakazuje ją zatrudnić. Czy tajemnice, jakie skrywa mroczny szef pozwolą jej na poznanie nocnego życia, pełnego namiętnych doznań? Czy ucieknie szybko, przerażona ciemną stroną McKeya?

K.N. Haner to pseudonim polskiej autorki. Zadebiutowała ona powieścią "Na szczycie" w 2015 roku. Niestety jak na razie, czego żałuję, było to moje pierwsze spotkanie z jej książkami jak i moje pierwsze spotkanie z literaturą erotyczną, która nie ma doskonałego finału, choć nie jest to również czas stracony i nieodzyskany. Czytało się szybko, bez wysiłku i na pewno z otwartymi oczami. Treść nie pozwalała zwolnić, zatrzymać się i przyjrzeć fabule, napędzała, gnała i nie przyjmowała odpoczynku. Pochłonęłam ją na jednym wdechu, nie czując potrzeby rozczulania się nad tematyką.

Nie pokładałam w niej dużych nadziei, gdyż miała stać się po prostu moją przepustką do świata erotycznych doznań, tajemnic czy pożądania. Miałam się przekonać, że czasami warto sięgnąć po tego typu powieść. Wszyscy byli zachwyceni- chciałam sprawdzić czym. Jednak nie do końca przypadło mi to do gustu, zwłaszcza, że bohaterowie wydawali się przerysowani. Całość ich myśli kierowała się tylko ku zbliżeń cielesnych, praca i cała reszta życia szła w odstawkę. Naiwność głównej bohaterki porażała, arogancja Adama przygniatała. Mimo wszystko cieszę się, że równolegle został pociągnięty temat tajemnicy bohatera, warunków jakie mu nakazują zachowywać się w ten, nie inny sposób. Ta tajemnica, jaką owiany był bohater ciekawiła mnie najbardziej, sprawiała, że czytałam książkę z niecierpliwością, byleby tylko dowiedzieć się prawdy. To właśnie dlatego koniec tej części wydawał mi się najlepszy. Moment, w którym poznałam choć część myśli McKeya sprawił, że książka uratowała się przed dramatem. To właśnie wtedy dostrzegłam w niej potencjał. Sens, jaki nie dostrzegałam w całokształcie. Dzięki ostatniemu rozdziałowi wiem, że fabuła ma jakąś głębię i to dzięki niemu sięgnę po kolejne części, jeśli oczywiście się takowe pojawią. Szkoda tylko, że język, tonacja w jakim pociągnięta jest cała treść zawiodło moje oczekiwania.

Wiele blogerów porównywało książkę K.N. Haner do polskiej wersji Greya, podobno autorka nawet pisze lepiej, jednak ja nie jestem w stanie tego stwierdzić- niestety nie miałam styczności z lekturą "Pięćdziesiąt twarzy...". Kiedyś się może przekonam, póki co- pozostaje mi wierzyć na słowo.

Nie chcę, by ktokolwiek pomyślał, że nie polecam tejże lektury, bo to nie jest tak. Ja po prostu nie lubię erotyków i chyba jednak odpuszczę sobie przekonywanie się do nich. Książka na pewno w swoim gatunku spełnia się doskonale, mówią o tym motywy jakie w niej są ukazane. Przede wszystkim skupienie się na żądzy, pragnieniu. Jednak zdecydowanie nie jest to lektura dla mnie.

Recenzja znajduje się również na www.zksiazkadolozka.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-08-2016 o godz 11:42 Ujrzeć Słowa dodał recenzję:
Jeżeli macie ochotę na wyuzdane sceny, szokujące momenty, po prostu erotykę w pełnym tego słowa znaczeniu, to zdecydowanie polecam. Bohaterka może wam grać na nerwach, niektóre wydarzenia mogą się wydawać nielogiczne, ale pomimo tego, czyta się to naprawdę nieźle. I czekam z niecierpliwością na kolejny tom.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
13-08-2016 o godz 08:57 Katarzyna Tuszyńska-Jąkalska dodał recenzję:
Bardzo długo wahałam się, czy w ogóle sięgnąć po "Sny Morfeusza". Nie dlatego, że należy do gatunku literatury erotycznej, bo takowe czytuję, ale w dużej mierze ze względu na skrajne opinie. Fakt, że ostatecznie książka oceniona jest w miarę przyzwoicie. Przyznaję, że to moje pierwsze spotkanie z piórem K. N. Haner. I choć do tej pory nie przeczytałam żadnej wcześniej wydanej książki autorki i nie mogę się do nich odnieść, to mam świadomość, jakie jej powieści ukazały się i jakie jeszcze pojawią się na rynku w najbliższym czasie. Po "Sny Morfeusza" postanowiłam się jednak zdecydować, aby przede wszystkim przekonać się o słuszności ukazujących się ocen, a ponadto nie ukrywam, że trochę zaintrygował mnie zarówno tytuł, jak i opis, bo okładka jakoś nie do końca do mnie przemawia. Książkę przeczytałam kilka dni temu i do dnia dzisiejszego o niej myślę. Jeszcze żadna powieść nie wywarła na mnie aż tak skrajnych, niekiedy negatywnych emocji. I gdyby nie jeden wątek, który mnie bardzo zainteresował i pragnęłam uzyskać odpowiedź kim jest tytułowy Morfeusz, to pewnie nie dotrwałabym przy lekturze do ostatniej strony, a przerwałabym ją w połowie albo nawet wcześniej. Dodatkowo odwlekałam czytanie powieści ze względu na małą czcionkę - niewątpliwie ma to dla mnie znaczenie.

Fabuła książki niczym nie odbiega od innych w tego typu literaturze. Bowiem poznajemy młodą, atrakcyjną, można nawet powiedzieć biedną dziewczynę oraz bogatego, przystojnego i pewnego siebie mężczyznę, których łączy przede wszystkim namiętność.
W książce jest mnóstwo intymnych scen, i nie byłoby nic w tym złego, gdyby nie to, że większość tych momentów wzbudzała we mnie zniesmaczenie, odrazę i wstręt. Po pierwsze opisane były zazwyczaj w dość wulgarny sposób - nie jestem przeciwna używaniu ordynarnych, pospolitych słów, ale w tym przypadku uważam, że autorka przesadziła. Po drugie, główni bohaterzy uprawiali seks w każdym możliwym miejscu i o każdej możliwej porze, nie wspominając, że każde ich zbliżenie kończyło się osiągnięciem kilku orgazmów. Ponadto zdarzało się, że ich intymne momenty były wymuszane, a nawet pojawiała się w ich trakcie przemoc. Dodatkowo denerwowało mnie nieustanne nadużywanie słów: "pieprzyć się" i "dziecinko". W pewnym momencie naprawdę miałam dość.

Jedynym pozytywnym wątkiem była przyjaźń łącząca Cassandrę z Tommy'm. Gdy kobieta dowiaduje się o jego chorobie, od razu postanawia przekonać go do poddania się leczeniu. Za wszelką cenę chce mu pomóc, znaleźć dawcę, bez względu na koszty i konsekwencje. Jest zdolna nawet poświęcić swoje życie, aby tylko ten sympatyczny chłopak mógł wyzdrowieć. Chociaż w jednym momencie wykazała się dojrzałością i zdecydowaniem. To postawa godna uznania.

Powieść napisana jest prostym stylem i nawet szybko się czyta, pomimo małej czcionki. Uważam, że gdyby główna bohaterka ukazana była z lepszej perspektywy (a nie jako pusta i naiwna dziewczynka), używanych byłoby mniej wulgarnych i powtarzających się określeń, a sceny intymne przedstawione byłyby w bardziej zachęcający (a nie odrzucający) sposób, to naprawdę byłaby to niezła i całkiem przyjemna lektura. Historia omówiona w powieści została przedstawiona z perspektywy Cassandry, dlatego zaskoczeniem było dla mnie ostatnie kilka stron, gdzie początek znajomości głównych bohaterów został ukazany oczami Adama. Choć przez chwilę możemy zaznajomić się z myślami i uczuciami mężczyzny. "Sny Morfeusza" to pierwszy tom cyklu "Mafijna miłość". Na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć, że raczej nie sięgnę po kolejny tom, będący kontynuacją serii. Ale może za jakiś czas zmienię zdanie i jednak nabiorę ochoty na poznanie tajemnicy Morfeusza oraz dalszych losów bohaterów.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-08-2016 o godz 12:13 Alexandra dodał recenzję:
K. N. Haner debiutowała w zeszłym roku powieścią 'Na szczycie' niestety nie udało mi się jeszcze przeczytać tej książki, ale wszystko na szczęście przede mną. Jej najnowsza powieść „Sny morfeusza” wpadła w moje ręce i wywołała lawinę uczuć. A jakich? Zapraszam na recenzję.

Cassandra przeprowadza się do Miami, aby zacząć życie od nowa. Ubiega się o stanowisko w dużej firmie, jednak nic nie idzie po jej myśli. Zrozpaczona udaję się na kolacje ze swoja kuzynka i jej znajomymi, która także kończy się katastrofą. W wyniku wydarzeń trafia do zamkniętego klubu dla osób lubiących seks. Tam dała się porwać muzyce i zainteresowała pewnego tajemniczego mężczyznę-Morfeusza. Gdy zgadza się z nim wyjść, to już sama nie jest pewna czy dobrze robi, jednak napędza nią pożądanie i spędza z nim noc..

Gdy następnego dnia okazuję się, że dostała wymarzone stanowisko myśli, że już będzie tylko lepiej. Jednak już pierwszego dnia pracy widzi, jak los z niej zakpił. Sama nie wie, jak ma się zachować, gdy jej szef okazuję się mężczyzną, z którym spędziła namiętną noc..

Jak potoczą się losy Cassandry i diabelnie przystojnego Adama?

„Chcę zobaczyć jego ciało. Jestem przekonana, że jest cudowne i warte zapamiętania. Nawet jeśli to ma być tylko ta jedna noc, będę mogła sobie o nim fantazjować do końca życia”.

Trzeba zacząć od okładki, która jest po prostu świetna, nie mogłam się na nią napatrzeć. Byłam pewna, że pod tą cudowną oprawą znajdę coś, co mnie zachwyci. Historia przedstawiająca romans dwójki bohaterów rozpaliła moje zmysły. Było czasami naprawdę gorąco. Autorka doskonale opisuję uczucia, jakie towarzyszyły bohaterce.

Na początku postać Adama była bardzo tajemnicza, jednak z czasem mogłam się dowiedzieć o nim o wiele więcej. Przystojny, bogaty i lubiący seks mężczyzna da się lubić i można powiedzieć, że zostałam jego fanką. Jednak co do postaci Cassandry to mam mieszane uczucia. Kobieta została przedstawiona w sposób głupiej i naiwnej gąski. Jej zachowanie czasami mnie irytowało a ciągłe zmiany nastroju były już męczące. Jednak nie wpływa to na moją ocenę książki, gdyż jestem zadowolona.

Jako że jest to powieść erotyczna znajdziemy to duuużo pikantnych i szczegółowo opisanych scen, które wywołały na moich polikach wielkie rumieńce. Namiętność i pożądanie mieszają się ze sobą i wręcz kapią z każdej strony. Nie może obyć się bez komplikacji, nie ma cukru, nie ma lukru. Jest pieprzyk i ostre słowa, jest płacz i krzyk wszystko po to, aby nie było nudno.

Na plus działa także ostatni rozdział gdzie początek powieści pokazany jest ze strony Adama. Możemy zajrzeć mu do głowy i zobaczyć co czuł, co nim kierowało i o czym myślał, gdy poznał Cassandre.

Moim zdaniem możemy być dumni, że nasza rodowita autorka piszę powieści erotyczne, które mogą być porównywane do tych zagranicznych. Mimo kilku minusów jestem bardzo zadowolona po przeczytaniu książki i mam nadzieje, że szybko poznam dalsze losy bohaterów. Mam też w planach przeczytać poprzednią powieść autorki, jak i każdą kolejną.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-08-2016 o godz 20:11 aleksnadra dodał recenzję:
Podsumowując, "Sny Morfeusza" to zaskakująca powieść. Jest seks, jest treść, jest ryzyko. Potężna dawka erotyzmu nie maskuje całkiem ciekawej i tajemniczej intrygi, którą dla bohaterów szykuje K.N. Haner. Mimo kilku mankamentów, jestem pod wrażeniem, zostałam zaintrygowana, zaatakowana własnymi zmysłami i niecierpliwie oczekuję na Koszmar Morfeusza :D

więcej na: http://aleksandrowemysli.blogspot.com/2016/08/sny-morfeusza-kn-haner.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
04-08-2016 o godz 22:11 KATARZYNA OBIJIAKU dodał recenzję:
Zaskoczyla
O mnie zakonczenie. Watki ciekawe i wszystko trzyma cie w napieciu do ostatniej strony. W koncu kobietka co w kasze nie daje sobie dmuchac 😀
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
04-08-2016 o godz 15:08 anna sukiennik dodał recenzję:
To nie jest książka dla grzecznych dziewczynek. To nie jest dobra pozycja dla delikatnych, wrażliwych i subtelnych kobiet. Nie wspominając o tych pruderyjnych;) Sny Morfeusza to erotyk o potężnej dawce...erotyzmu...=)
Cassandra Givens przeprowadza się do Miami. Chce odciąć się od apodyktycznego, wiecznie niezadowolonego ojca, usamodzielnić, dostać wymarzoną pracę a przede wszystkim zapomnieć o toksycznym i dość niefortunnie zakończonym związku z Filipem. Postanawia całkowicie zmienić swoje życie. Umawia się na rozmowę kwalifikacyjną do szanowanej i dobrze prosperującej na rynku firmy architektonicznej Art Design&Beauty. Jeszcze nie wie, że ten "zadufany w sobie dupek" który przeprowadzał z nią rozmowę kwalifikacyjną to jej przyszły szef – Adam McKay, który diametralnie odmieni jej życie. Nie tylko zawodowe... Ale czy aby na lepsze?
Początek znajomości z Adamem otworzy dla Cassandry drzwi rozkoszy cielesnej i niezapomnianych, niepowtarzalnych doświadczeń seksualnych. Erotyczne sny z nieznajomym nigdy nie były tak pikantne i pełne nieznanych doznań, jak czas rzeczywisty spędzony u boku Adama vel Morfeusza. Cassandra krok po kroku zatraca się w ciemnej krainie seksualnych rozkoszny. A wraz z kolejnymi odważnymi doznaniami Cassandra, niezależnie od siebie, zakochuje się w mrocznym i pełnym tajemnic Adamie. Zatraca się w nieznanym dotąd, i jak się okazuje – niebezpiecznym, świecie tego tajemniczego mężczyzny o stalowym – zimnym, przeszywającym na wskroś spojrzeniu idealnie błękitnych, hipnotyzujących oczu. Jednak Morfeuszowi obce są takie słowa jak "proszę", "dziękuję", "kocham". Przyzwyczajony do brania i sumiennego wykonywania wydawanych przez niego dyspozycji nie może zapanować nad pełną wigoru i sprzeczności Cassandrą. Panna Gives podsyca jego ciekawość nie tylko idealną prezencją ale i swobodnym stylem bycia. I wypowiadania się.

Związek nieokrzesanej, wyszczekanej i buntowniczej Cassandry z apodyktycznym, sztywnym i nieprzyzwyczajonym do odmowy Adamem – Morfuszem – stałym bywalcem oryginalnego i niebezpiecznego klubu Mirror? To nie może się udać. Zbyt dużo sprzeczności, zbyt dużo niewyjaśnionych kwestii, za dużo sekretów. I na dokładkę pojawia się miłość.
Przystojny, bogaty i specyficzny, odrobinę zadufany w sobie szef skrywający mroczny sekret, zwyczajna dziewczyna, potężna dawka wyuzdanego seksu – zaryzykowałabym stwierdzenie, ze prócz tych wymienionych punktów, Sny Morfeusza nie maja zbyt wiele wspólnego z tą imitacją erotycznej powieści, jaką jest dla mnie 50 twarzy Greya. Pani Haner góruje stylistycznie i językowo nad James. Brak irytujących powtórzeń (o przygryzaniu wargi tudzież rozpadaniu się na tysiące kawałków w pięćdziesiątym z kolei orgazmie), większa wiarygodność głównych bohaterów, brak płytkiej akcji i obecność stosunkowo ciekawych wątków pobocznych.
Nie zmienia to jednak faktu, że język jest ZBYT brutalny i swobodny. Niewskazane, aby w erotyku stosunek seksualny określano mianem "wzniesienia się na wyżyny rozkoszy poprzez obcowanie cielesne"... ale ciągłe używanie słowa "pieprzenie" na zmianę z "rżnięciem", "kutas" i "pulsująca cipka"... było odrobinę niesmaczne i odbierało przyjemność czytania. Rozkosz ze stosunku seksualnego można opisać na wiele sposobów, nie tylko w sposób wulgarny i brutalny. Zabrakło delikatnego preludium tuż przed dziką orgią. Cassandra z Adamem przechodzą od razu do sedna. Nawet "gra wstępna", która powinna w delikatny, acz stanowczy sposób wprowadzać czytelnika w feerię doznań i przygotować na intensywny punkt kulminacyjny nie jest subtelna, zbyt mocno "doprawiona", obdarta ze stopniowego budowania napięcia.
Cassandra to bardzo niezdecydowana, niedojrzała emocjonalnie – wręcz infantylna młoda kobieta, która sama sobie przeczy, zmienia zdanie 30 razy na minutę. Jej szczeniackie wręcz zachowanie irytuje. Nie jestem pewna, czy można jej irytujący sposób bycia zrzucić na karb zakochania i zauroczenia. Tak duża chaotyczność jednej z inteligentniejszych studentek architektoniki jest wręcz niewiarygodne.
Adam – wie czego chce, ale nie da się go lubić. Zimny, sztywny, niesympatyczny i dominujący. Zaintrygowała mnie jego "działalność w klubie Mirror" i "niebezpieczna zabawa w Morfeusza".
I bardzo pozytywny wątek poboczny z Tommym. Jego przyjaźń (pseudo przyjaźń z Cassandrą) wprowadza świeży powiew i wiele pozytywnych emocji. Urzeczywistnia i łagodzi obraz rozkapryszonej gówniary, która najchętniej nie wychodziłaby z sypialni swojego Morfeusza. A może Adama?
Główni bohaterowi nie wzbudzili mojej sympatii, ale poczytuję to za plus – nie byli miałcy, nijacy i bez wyrazu. Są specyficzni i na tyle wiarygodni, że potrafią wzbudzić emocje (pozytywne lub negatywne)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
04-08-2016 o godz 15:06 anna sukiennik dodał recenzję:
To nie jest książka dla grzecznych dziewczynek. To nie jest dobra pozycja dla delikatnych, wrażliwych i subtelnych kobiet. Nie wspominając o tych pruderyjnych;) Sny Morfeusza to erotyk o potężnej dawce...erotyzmu...=)
Moja przygoda z tego typu literaturą rozpoczęła się dość niefortunnie – od 50 twarzy Greya a zakończyła na drętwawym Dotyku Crossa. I tyle. Dałam szansę wykazać się polskiej autorce w dziedzinie odważnej literackiej rozpusty. Czy było dobrze? Obiektywnie? Tak! Subiektywnie? I tak i nie;) Nie byłabym sobą, gdybym nie miała pewnych zastrzeżeń.

Cassandra Givens przeprowadza się do Miami. Chce odciąć się od apodyktycznego, wiecznie niezadowolonego ojca, usamodzielnić, dostać wymarzoną pracę a przede wszystkim zapomnieć o toksycznym i dość niefortunnie zakończonym związku z Filipem. Postanawia całkowicie zmienić swoje życie. Umawia się na rozmowę kwalifikacyjną do szanowanej i dobrze prosperującej na rynku firmy architektonicznej Art Design&Beauty. Jeszcze nie wie, że ten "zadufany w sobie dupek" który przeprowadzał z nią rozmowę kwalifikacyjną to jej przyszły szef – Adam McKay, który diametralnie odmieni jej życie. Nie tylko zawodowe... Ale czy aby na lepsze?
Początek znajomości z Adamem otworzy dla Cassandry drzwi rozkoszy cielesnej i niezapomnianych, niepowtarzalnych doświadczeń seksualnych. Erotyczne sny z nieznajomym nigdy nie były tak pikantne i pełne nieznanych doznań, jak czas rzeczywisty spędzony u boku Adama vel Morfeusza. Cassandra krok po kroku zatraca się w ciemnej krainie seksualnych rozkoszny. A wraz z kolejnymi odważnymi doznaniami Cassandra, niezależnie od siebie, zakochuje się w mrocznym i pełnym tajemnic Adamie. Zatraca się w nieznanym dotąd, i jak się okazuje – niebezpiecznym, świecie tego tajemniczego mężczyzny o stalowym – zimnym, przeszywającym na wskroś spojrzeniu idealnie błękitnych, hipnotyzujących oczu. Jednak Morfeuszowi obce są takie słowa jak "proszę", "dziękuję", "kocham". Przyzwyczajony do brania i sumiennego wykonywania wydawanych przez niego dyspozycji nie może zapanować nad pełną wigoru i sprzeczności Cassandrą. Panna Gives podsyca jego ciekawość nie tylko idealną prezencją ale i swobodnym stylem bycia. I wypowiadania się.

"-Nie ty dyktujesz warunki -patrzy mi prosto w oczy i znowu bezczelnie się uśmiecha [...]
-A myślisz, ze ty? - mrużę oczy i próbuje nie odwrócić wzroku [...]
-Oczywiście, ze tak [...]
-Wiec nie mam nic do gadania?
-W tym momencie nie.
W odpowiedzi śmieję mu się w twarz.
-Chyba ci się epoki pomyliły, człowieku. Niewolnictwo już dawno jest nielegalne..."

Związek nieokrzesanej, wyszczekanej i buntowniczej Cassandry z apodyktycznym, sztywnym i nieprzyzwyczajonym do odmowy Adamem – Morfuszem – stałym bywalcem oryginalnego i niebezpiecznego klubu Mirror? To nie może się udać. Zbyt dużo sprzeczności, zbyt dużo niewyjaśnionych kwestii, za dużo sekretów. I na dokładkę pojawia się miłość.

"Są takie miejsca, w których nigdy nie powinnyśmy się znaleźć. Są tacy ludzie, których nigdy nie powinnyśmy poznać. Są też takie chwile, w których jest za późno na to, by się wycofać, i wtedy już nic nie zależy od nas samych".

Przystojny, bogaty i specyficzny, odrobinę zadufany w sobie szef skrywający mroczny sekret, zwyczajna dziewczyna, potężna dawka wyuzdanego seksu – zaryzykowałabym stwierdzenie, ze prócz tych wymienionych punktów, Sny Morfeusza nie maja zbyt wiele wspólnego z tą imitacją erotycznej powieści, jaką jest dla mnie 50 twarzy Greya. Pani Haner góruje stylistycznie i językowo nad James. Brak irytujących powtórzeń (o przygryzaniu wargi tudzież rozpadaniu się na tysiące kawałków w pięćdziesiątym z kolei orgazmie), większa wiarygodność głównych bohaterów, brak płytkiej akcji i obecność stosunkowo ciekawych wątków pobocznych.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
04-08-2016 o godz 09:31 Paulina Kaleta dodał recenzję:
Po ogromnym sukcesie EL James literatura erotyczna stała się bardzo popularna. Jedne autorki kopiują, inne nie; jednym wychodzi lepiej naśladowanie, innym gorzej. Dlatego nie mogłam nie sięgnąć po „Sny Morfeusza”, które cały czas zbierają różne opinie. Znajdą się osoby, które pokochają książkę całym serem oraz te, które ją znienawidzą. Moje zdanie jest takie – nieważne jak mówią, ale ważne, że w ogóle mówią i lektura wywołuje jakiekolwiek emocje w czytelniku.

Cassandra to piękna kobieta, która nie ma szczęścia do mężczyzn. Natomiast w życiu zawodowym doskonale wie, czego chce. Zdaje sobie sprawę ze swojego talentu i profesjonalizmu. Chociaż nie ma wielkiego doświadczenia i tak mierzy bardzo wysoko. Ambitna bestyjka! Morfeusz to łowca. Tajemniczy, mroczny, przystojny. Ucieleśnienie kobiecych marzeń. Zawodowo właściciel bardzo dobrze prosperującej firmy. Co się wydarzy, kiedy ta dwójka się spotka? Czy będą potrafi oddzielić życie prywatne od zawodowego?

To moje pierwsze spotkanie z autorką. Do tej pory nie miałam przyjemności czytać jej książek. „Sny Morfeusza” to fascynująca opowieść, która rozbudziła wszystkie moje zmysły, przyprawiła mnie o szybsze bicie serca i z zaciekawieniem przekręcałam kolejne kartki. To naprawdę dobry erotyk. Lekko mroczny, ale uważam to za duży plus. Większość stron zapełniona jest dialogami. Mam nadzieję, że w kolejnej części będzie odrobinkę więcej opisów. Autorka wykorzystała krótkie epizody. Taki zabieg uważam za bardzo interesujący, ponieważ sprawia to, że akcja staje się ciekawa i nie nudzimy się nawet chwili. Cały czas coś się dzieje. Raz jest zabawnie, raz romantycznie, czasem dramatycznie, a doprawione jest wszystko garścią pieprzu. Bardzo podoba mi się okładka. To przeszywające na wskroś niebieskie oko otoczone szaro-czarną poświatą jest bardzo tajemnicze i intrygujące. Idealnie oddaje nastrój panujący w utworze.
„Sny Morfeusza” okazały się mocną i zmysłową lekturą połączoną z intrygą i mafią. Książkę czyta się szybko. Napisana została prostym, czasem nawet potocznym językiem. Wciąga od pierwszej strony i chcemy jeszcze i jeszcze, żeby jak najprędzej poznać koniec tej niesamowitej historii.

Summary: Historia mnie zaciekawiła i zaintrygowała. Do końca nie wiedziałam, co się może wydarzyć. Na szczęście czytelnik zostaje wynagrodzony za swoją cierpliwość. Polecam wszystkim, a przede wszystkim wielbicielom gatunku. Spodziewajcie się wyjścia poza schemat, tajemnicy, niepewności, intrygi, gorących scen seksu, których jest naprawdę dużo. Niech Was nie zmyli tytuł. Absolutnie nawet na chwilę nie zaśniecie. A ja nie mogę doczekać się kontynuacji.

http://reading-mylove.blogspot.com/2016/08/kn-haner-sny-morfeusza.html

Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
02-08-2016 o godz 17:46 Patrycja Kuchta dodał recenzję:
http://beauty-little-moment.blogspot.com/2016/08/sny-morfeusza-k-n-haner.html

Trzymam w swoich dłoniach książkę, która jest bezapelacyjnym hitem tego lata. Pierwszy nakład wyprzedał się błyskawicznie, Internet pęka w szwach od opinii, w głównej mierze pozytywnych, autorka już wprowadza poprawki w tomie drugim, który ukaże się wcześniej niż początkowo planowano. Na czym polega fenomen tej historii? To erotyk, w zasadzie taki jakich wiele, ciekawy, choć nie przesadnie oryginalny, w którym można wyczuć lekki posmak „Greya” czy „Barw miłości”. Zasadnicza różnica polega na tym, że autorka jest polką, a jak się okazuje jesteśmy bardzo ciekawe, co w temacie erotyki mają do powiedzenia nasze rodzime pisarki. Całkiem słusznie z resztą, bo jak się okazuje do powiedzenia mają sporo i w niczym nie ustępują popularniejszym koleżankom zza oceanu.

Tak więc jest Ona- Cassandra Givens, młoda, ambitna pani architekt, z głową pełną pomysłów i wielkimi aspiracjami. Jest też On- Adam McKey, przystojny i obrzydliwie bogaty właściciel firmy, w której Cass chce zdobyć posadę. Dodajcie do tego wszystkiego jedną namiętną noc, którą kobieta spędza z poznanym w klubie tajemniczym Morfeuszem, który może i nosi maskę, ale zdecydowanie ma oczy kochanka z jej snów. To tylko jedna noc i nie powinna się nigdy powtórzyć, tym bardziej, że tajemniczym właścicielem niebieskich tęczówek jest nie kto inny jak Adam McKey czyli nowy szef Cassandry. Płomień jednak zapłonął i nie da się go ugasić. Sprawy się komplikują a namiętność tylko wzrasta. W powietrzu wisi jakaś tajemnica i być może, coś bardzo niebezpiecznego. Tylko co?

„Czy to naiwne? Może. Nierealne? Zapewne tak, ale przecież warto walczyć, o kogoś na kim nam zależy. Nieważne, czy to największy dupek na świecie, czy książę na białym rumaku. Jeśli się kogoś kocha, to widzi się w nim to, czego nie dostrzegają inni.”

Cóż mogę Wam powiedzieć o bohaterach? To chodzące skrajności. W jednej chwili sympatyczni inteligentni i dający się lubić, by w ciągu jednej chwili zacząć robić skrajnie irytujące głupoty, których nijak nie można zrozumieć. Tytułowy Marfeusz, czyli coś w rodzaju mrocznego oblicza Adama, był całkiem ciekawym pomysłem. Budził dokładnie takie emocje, jakie budzić powinien, czyli strach, fascynację i pożądanie, którym nasza bohaterka błyskawicznie ulega. Asertywność nie jest z resztą jej mocą stroną, a uległość wobec (powiedzmy szczerze) agresywnego partnera, była wręcz irytująca, biorąc pod uwagę, co czasem o nim myślała.

Erotyka bezapelacyjnie jest trzonem całej historii, a scen seksu było więcej niż jestem w stanie zliczyć. Jest gorąco, a czasem wręcz oszałamiająco perwersyjnie jednak w moim odczuciu, było tego po prostu za dużo w zbyt krótkim czasie. Na szczęście fabularnie autorka także nie próżnowała i wierzcie mi na słowo, że nie ma żadnych hamulców nie tylko w scenach łóżkowych, ale także w rozwoju akcji. Wielokrotnie aż przecierałam oczy ze zdumienia, w jakie tarapaty wpędzała swoich bohaterów i jak nieprzewidywalne są ich kolejne kroki. Szalenie mi się ta nieprzewidywalność spodobała i sprawiła, że mimo wszystkich wad i niedociągnięć nie byłam w stanie oderwać się od tej historii.

Od strony technicznej kompletnie nie mogłam się odnaleźć w formie bez podziału na rozdziały. Ciągłość akcji to dobry pretekst, by pochłonąć całą książkę na raz, ale kiedy nie jest to możliwe, lekko zbija z tropu czytelnika. Wielkim plusem jest sam tytuł, bardzo poetycki, klimatyczny i idealnie pasujący do fabuły powieści. Mniejszy zachwyt budzi okładka, która nie tylko przywołuje oczywiste skojarzenia, ale mogłaby być nieco bardziej wyrazista, bo fabule tej wyrazistości nie brakuje.

„Są takie miejsca, w których nigdy nie powinniśmy się znaleźć. Są tacy ludzie, których nigdy nie powinniśmy poznać. Są też takie chwile, w których jest za późno na to, by się wycofać, i wtedy już nic nie zależy od nas samych. Tak naprawdę nic nie zależy ode mnie od chwili, w której go poznałam.”

O CZYM? „Sny Morfeusza” to moje pierwsze spotkanie z twórczością K.N. Haner i choć mam kilka zastrzeżeń było jak najbardziej udane. Powieść skrzy się od erotyzmu jest ostra, pikantna, chwilami wulgarna, czasem zabawna a czasem poruszająca. Autorka budzi w czytelniku skrajne emocje, szokuje, zadziwia i nie pozwala na chwilę wytchnienia, a jej książka ma absolutnie wszystkie cechy, które posiadają zagraniczne erotyczne bestsellery. Ja daję autorce zielone światło, bo naprawdę spodobały mi się jej pomysły. Czekam na kontynuację, zwłaszcza że wreszcie otrzymam odpowiedzi na dręczące mnie pytania, ale chciałabym przeczytać też coś zupełnie innego autorstwa K.N Haner. Jestem pewna, że napisałaby genialny dramat New Adult, który złamałby niejedno serce, tylko może tym razem bez takiej ilości erotyki.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-07-2016 o godz 14:54 Dorota Kotlińska dodał recenzję:
www.wielopokoleniowo.pl

Nowy kraj, nowe miasto, nowe mieszkanie z dala od opiekuńczych rodziców, a przede wszystkim od wymagającego ojca, nowa praca z najbardziej pociągającym, a jednocześnie najbardziej opryskliwym i tajemniczym szefem, który działa na Nią jak narkotyk, uzależniając i sprawiając, że ciągnie ją do niego coraz bardziej, mimo bólu (fizycznego i psychicznego), ciągłej irytacji i nerwów.

Prezesowanie w wielkiej, bogatej firmie, a równocześnie zajmowanie się tajemniczymi sprawami w mrocznych i wyjątkowo specyficznych klubach, w których nie ma miejsca na sentymenty i jakiekolwiek uczucia, tylko liczą się same doznania seksualne i czysty pociąg fizyczny, a kobiety traktowane są przez Niego jak kolejne obiekty, sprawdzone, przetestowane, następnie odstawione na bok i zupełnie zapomniane- z wyjątkiem jednej blondynki, której nie może i nie chce się pozbyć, która wciąż tkwi w jego myślach, mimo to, że jednocześnie ogromnie go drażni, denerwuje i w jego mniemaniu droczy się z nim i pogrywa.

Między Cassandrą a Adamem budzi się ogromna namiętność i wielki pociąg seksualny praktycznie niemożliwy do ujarzmienia. Nie przeszkadza im to, że jest on jej szefem, wymagającym niemalże jej stałej dyspozycji (choć niekoniecznie tylko do pracy) i ich relacje powinny powinny raczej pozostać tajemnicą (nie tylko ze względu na stosunki służbowe). Spędzają ze sobą wiele namiętnych chwil, czasami pełnych czułości, innym razem pełnych gniewu, a nawet bólu. W każdych momentach iskrzy między nimi, jednak nic nie jest oczywiste i nie wiadomo, czy jest to bardziej miłość czy może nienawiść...

Ta książka wciąga i to mocno wciąga! Trochę zwlekałam z rozpoczęciem jej czytania, bojąc się, że będzie to puste romansidło ze sporym dodatkiem scen łóżkowych. Sceny są, owszem, ale nie dominują one nad treścią powieści i nawiasem mówiąc, każda "akcja" jest inna i fantazji tutaj nie brakuje :-) Bohaterowie są postaciami z krwi i kości, dobrze przedstawieni, bez problemu można ich sobie wyobrazić i poczuć do nich sympatię lub antypatię. Narrację prowadzi Cassandra i robi to szczerze i bezpośrednio. Na samym końcu pojawia się również narracja Adam, co niezwykle zaciekawia i intryguje.

Tajemniczy, przystojny, konkretny i bardzo męski Adam vel Morfeusz oraz piękna, szczera, trochę roztrzepana Cassandra - czy mogą tak na prawdę być razem? A jeśli tak, to na jakich zasadach? Jakie tajemnice skrywa Adam i czy Cassandra zdoła przebić się przez jego twardą, męską skorupę? Czy rozgryzie go i nieco złagodzi? A czy on będzie w stanie do końca jej zaufać? Gorąco zachęcam do lektury, a ja czekam niecierpliwie na drugą jej część, bo być może będzie już niebawem ;-)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-07-2016 o godz 17:54 Magda Duffy dodał recenzję:
Czy ktoś wie kiedy będzie dostępna do kupienia drugą część? Bądź jak się nazywa i gdzie można ją kupić? Niestety próbowałam zdobyć informacje ale nigdzie nie ma żadnych wskazówek. Dziękuję z góry za podpowiedź.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-07-2016 o godz 15:54 Michelle dodał recenzję:
Szczerze powiedziawszy, miałam nieco inne wyobrażenie fabuły, Morfeusza itd. – dodam, że nie czytałam opisu z tyłu! Na książkę zdecydowałam się „w ciemno”, właśnie ze względu na (boskiego?) Morfeusza i tą mroczą, intrygującą i seksowną (!) okładkę!
I choć moje wyobrażenia legły w gruzach (w końcu to nie moja dzieło), to historia jaką stworzyła K.N. Haner uwiodła mnie, wciągnęła i zawładnęła mną od pierwszej strony.

Bohaterowie…
Młoda pani (w zasadzie panna) architekt, Cassandra Givens, przenosi się do Miami aż z Kanady, by z dala od ojca, z którym kompletnie się nie dogaduje, rozpocząć nowe życie.
Również to uczuciowe - do tej pory każdy jej związek kończył się złamanym serce, a jej wybuchowy charakter i cięte poczucie humoru niejednokrotnie wpędza ją w kłopoty. Piękna i zbuntowana, z drugiej strony zagubiona w świecie uczuć.

Adam McKey to przystojny mężczyzna o zimnym spojrzeniu błękitnych oczu. Pociągający seksowny, nie znoszący sprzeciwu, skrywający tajemnicę i to niejedną… Po godzinach zamieniający się w groźnego Morfeusza, demona seksu..
Morfeusz w mitologii greckiej to bóg i uosobienie marzeń sennych, ma także zdolność przybierania dowolnej postaci i ukazywania się w snach jako ukochana osoba.
Morfeusz wykreowany przez K.N. Haner to mężczyzna o którym mogłabym marzyć niejedna kobieta… Kochanek niemal idealny…

Historia opisana w książce wciąga od pierwszej strony. Pochłania czytelnika i nawet po skończonej lekturze nie puszcza.. Odpijając się echem w głowie..
Cassandra i Adam spotykają się pierwszy raz podczas rozmowy kwalifikacyjnej, jednak żadne z nich tak właściwie nie wie z kim ma do czynienia. Wieczorem spotykają się ponownie w klubie.. seks bez zobowiązań itd., nie będąc świadomymi iż spotkali się zaledwie kilka godzin wcześniej… Natomiast jakie jest ich zaskoczenie, gdy dnia następnego widzą się w firmie..? Gra ze strony Adama i usilne drążenie tematu przez Cassandrę.. Od tego wszystko się zaczyna…
A im dalej tym ciekawiej. Mieszanka wybuchowa – tajemnice, niedomówienia, seks, namiętność. Książka aż kipi emocjami..

Szczerze powiedziawszy, nie wiem, czy erotyk może wywoływać uśmiech na twarzy i powodować głupawkę, ale w wielu momentach tej historii uśmiechałam się od ucha do ucha, by po chwili chichrać się jak dziecko z wydarzeń opisanych na kolejnej stronie. Nie oznacza to oczywiście, że książka jest słaba. Co to, to nie.. po prostu niektóre momenty tak na mnie działały.. ot co..
Przywykłam już także do opisów, a raczej wulgaryzmów używanych przez bohaterów, kreowanych przez K.N. Haner, podczas stosunków i w ogóle sposobu w jaki „te sceny” opisuje. Wyobraźnia pracuje wówczas na pełnych obrotach… i tak.. czasami musiałam się wtedy uśmiechnąć.

Ale czy tak skrajne osobowości mogą mieć po drodze? Czy może połączyć ich coś więcej niż seks i fascynacja? Z pewnością moment, w którym drogi tych dwojga się przecięły, wywróciły ich życie do góry nogami.. ale co dokładnie się stało dowiecie się tylko sięgając po tę książkę..!

Tak więc, jeśli liczycie na opowieść pełną namiętności, erotyzmu i tajemnic, „Sny Morfeusza” to lektura obowiązkowa. A w te upalne letnie dni, z pewnością dodatkowo podgrzeje temperaturę.. nie tylko powietrza…
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-07-2016 o godz 07:20 Ewa Burglin dodał recenzję:
Dopiero zaczynam czytać ale już przypadła mi do gustu, lubię takich niegrzecznych chłopców z dobrym sercem :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
21-07-2016 o godz 09:30 maremanca dodał recenzję:
Po przeczytaniu stwierdzam, że wszystkie sceny seksu były perfekcyjne opisane, a czytając powieść niejednokrotnie musiałam odsapnąć przez chwilę i zupełnie jak główna bohaterka mocno zacisnąć nogi. Jak już zapewne wszystkie fanki zauważyły autorka uwielbia umilać nam życie poprzez masę zawirowań, dzięki czemu książka nie jest nudna, a jedynie dostarcza nam nowych wrażeń. W książce wyłapałam kilka niedociągnięć, ale nie rzutują one na fabułę i na bohaterów. „Sny Morfeusza” to książka, którą chce się czytać, a epilog pozostawia nas w napięciu i gotowości do kolejnej części.

Cassandra jest ambitna, a zarazem uparta. To typ, który z przysłowiowej „igły zrobi widły” . Możemy się z nią utożsamiać, bo tak jak my spotykają ją życiowe problemy.
Poznaje Morfeusza w klubie zupełnie przez przypadek. Spędza z nim noc, po czym okazuje się, że jest on jej nowym szefem, Adamem McKey’em. Od początku rodzi się między nimi nieopisane uczucie i impuls. Uwaga! W książce ukazana jest również scena, która określona przez wiele osób może być jako gwałt i doprowadzić może do znienawidzenia Morfeusza, ale jest on niczym Christian Grey i też musi mieć swoje 50 twarzy. Na mnie scena nie zrobiła, ąż tak dużego wrażenia, ale chwilami czułam odrazę do „Morfika”.

Wątkiem pobocznym jest przyjaźń Cassandry z Tommy’m. Rodzi się między nimi przyjaźń z, krótkim epizodem, który dodaje trochę pikanterii. Chociaż Tommy liczy na więcej, w Cassandrze odnajduje troskliwą siostrę w obliczu choroby.

Co do erotyki. Nie wiem skąd, ale K.N. Haner świetnie opisuje momenty scen erotycznych. Pisze o wszystkim wprost, jej język jest barwny i rzeczowy Na szczęście nie dostajemy sporą dawkę seksu, ale w dobrej jakości.

Podsumowując zachęcam do lektury i szczerze polecam tym, którzy się jeszcze wahają. Z niecierpliwością czekam na drugą część, a tymczasem pozostaje mi tylko śnić o Morfeuszu i jego objęciach.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-07-2016 o godz 08:34 werka777 dodał recenzję:
Główni bohaterowie powieści, jakże dalecy od utartego schematu szarej myszki i nieskazitelnego boga, wywołali w moim umyśle lawinę różnorakich, sprzecznych emocji. Po chwilach irytacji, przebaczenia, zdenerwowania i przyjemności wyrobiłam ostateczne zdanie. On całkowicie mnie przekonuje, ona – nie do końca. Adam, jako surowy, arogancki i dobrze zorganizowany szef kryje w sobie coś głębszego, tajemnicę, którą nieodparcie miałam ochotę odkrywać. Niebywale despotyczny, mający wręcz obsesję na punkcie sprawowania kontroli, ma w sobie coś, czemu łatwo się poddać. W przeciwieństwie do niespójnej oraz irytującej Cassandry, która często sprawiała wrażenie nierozgarniętej i gołosłownej, niby to inteligentnej, a jednak chwilami tak bardzo niemądrej.

Wielki plus za kreację bohatera drugoplanowego - Tommiego, który, chwała za oryginalność, nie był ani gejem (nie żebym coś do nich miała, ale czytając setny raz o takich relacjach pragnie się powiewu świeżości), ani też obrabiającą tyłek pseudo przyjaciółką. Chociaż czasami niezbyt podobały mi się sytuacje tworzone pomiędzy nim, a Cassandrą, pomysł z chorobą sprytnie wtrąconą w fabułę uważam za godny oklasków.

Jak na powieść erotyczną przystało, książka „Sny Morfeusza” została dosłownie przepełniona scenami zbliżeń głównych bohaterów. Ich intrygujące, chwilami inspirujące, a jednak zawsze wnoszące jakiś element odmienności poczynania można śledzić na każdym kroku, co z czasem trochę się przejada. Jest dobrze, jednak gdyby nieco pozwolić bohaterom odsapnąć, byłoby jeszcze lepiej, bo przecież czekanie wzmaga apetyt.

By jednak nie zrozumieć opacznie wzmianki o niezliczonych scenach seksu, muszę nadmienić, że książka posiada wiodący wątek pozwalający co jakiś czas odwrócić uwagę od cielesnych uciech głównych postaci. Jest zagadka, przyznam, kusząca i absorbująca i jest niebezpieczeństwo, element sensacji nadający tej powieści smaczku. Tym autorka trafiła w sedno, przekonując i mnie, że jednak da się w Polsce stworzyć coś, co może autentycznie zainteresować.

Jako że nie miałam styczności z poprzednimi książkami, które wyszły spod pióra K.N. Haner, trudno mówić mi o postępach czy widocznym rozwoju. Język, jakim się posługuje jest plastyczny i klarowny. Pojawiają się wulgaryzmy, do których można się przyzwyczaić. Dialogi żywe, chociaż chwilami nieco przesadzone. Ostatecznie jednak muszę przyznać, że całkiem dobrze się bawiłam. Na tyle by stwierdzić, że polska literatura erotyczna zrobiła w końcu ten historyczny krok na przód.

Myślę, że po książkę powinni sięgnąć lubiący wyzwania wielbiciele pikantnych scen – ostrzegam, będzie ich dużo! Dlaczego? Bo polska, a jednocześnie przypominająca powieści pisane za granicą. Nie obyło się bez minusów i scen, które z przyjemnością bym usunęła, a jednak były też takie, które doprowadzały moje zmysły na skraj przyjemności. Generalnie – było całkiem dobrze. K.N. Haner – nie podcinam Ci skrzydeł, więc leć. Czekam na więcej :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-07-2016 o godz 15:06 posredniczkaa dodał recenzję:
Miałam wielkie obawy, biorąc tę książkę do recenzji, ponieważ obawiałam się, że będzie to kopia powieści, którą już kiedyś czytałam. Czytając powieść erotyczną, mam konkretne wymagania. Nie wystarczy mi lekki dreszczyk podniecenia. Erotyk ma mnie porwać, rozpalić do czerwoności moje zmysły, powieść K.N. Hanner całkowicie sprostała tym wymaganiom, a nawet je przewyższyła.

Cassandra popełniła w życiu kilka błędów, ale stara się żyć własnym życiem. Nie przyjmuje pomocy od ojca i bierze życie w swoje ręce. Udaje się na rozmowę o pracę, która niestety okazuje się wielką klapą, w życiu prywatnym wcale nie jest lepiej. Zdołowana umawia się z facetem poznanym na ulicy i od tego momentu jej życie zmienia się diametralnie, ale czy na lepsze?

Fabuła może wydać się oklepana, bo szef i pracownica, bo dominacja... Nie dajcie się zwieść! Biurowy romans w tej powieści nabrał charakteru, a dominacja mimo swojej...dominacji nie jest tak intensywna i rygorystyczna jak przedstawia nam E.L. James w swojej znanej już praktycznie wszystkim powieści. W książce K.N. Haner nie znajdziemy scen w stylu BDSM, co według mnie jest jej ogromnym atutem, a Adam mimo swojej porywczości i twardego charakteru, nie jest skończonym dupkiem nieznoszącym sprzeciwu.


"Chcę zobaczyć jego ciało. Jestem przekonana, że jest cudowne i warte zapamiętania. Nawet jeśli to ma być tylko ta jedna noc, będę mogła sobie o nim fantazjować do końca życia."


Autorka z niezwykłym wyczuciem wykreowała kochanka idealnego, twardego, nieustępliwego, tajemniczego, a jednocześnie niezwykle czułego i dbającego o partnerkę. Oczywiście i on ma swoje wady, skrywa mroczne tajemnice, które sprawiają wiele trudności i uniemożliwiają związek "jak z bajki"...

Jeżeli chodzi o główną bohaterkę, to muszę przyznać, że nie do końca ją rozumiałam. Niby z zazdrością śledziłam jej losy, jednak czasami denerwowała mnie swoimi fochami i humorami nastolatki. Swoją bezmyślnością prowokowała czasami bardzo dziwne i głupie sytuacje.

Ciekawym zabiegiem jest również umieszczenie na końcu książki " Po drugiej stronie lustra" czyli fragmentu opowieści oczami Adama, to również może wydawać się już oklepane, ale w tej powieści te kilka stron całkowicie zmieniło, obraz Adama, jaki sobie wytworzyłam w czasie czytania.

"Sny Morfeusza" to książka pełna pasji i namiętności, jest tak samo podniecająca, jak wzruszająca, a K.N. Hanner nie boi się poruszyć czytelnika na wszystkie możliwe sposoby i robi to ze zręcznością wirtuoza. Nie jest to powieść, o której szybko się zapomina. Autorka postarała się, żeby czytelnik wyczekiwał kolejnego tomu z niecierpliwością i udało jej się to. Mroczna tajemnica Adama aż prosi się o odkrycie, a burzliwy związek bohaterów ani przez chwilę nie jest prosty i przewidywalny. Po przeczytaniu ostatniej kartki, byłam cholernie zła na autorkę, a w głowie kołatało mi się tylko jedno pytanie... No jak tak #$#@% można zostawiać czytelnika?!.

Z całego serca i z pełną premedytacją, mogę ją tylko polecić! A mi pozostaje tylko czekać na kontynuację.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-07-2016 o godz 15:04 Katarzyna Bieńkowska dodał recenzję:
Byłam bardzo ciekawa tej książki, nie mogłam się jej wręcz doczekać, bo w sieci już krążyły same pozytywne opinie, a ja nie lubię, jak wszyscy książkę chwalą, moim zdaniem nie ma takiej możliwości, by książka nie miała choćby drobnych wad! I nie piszę tego złośliwie, po prostu zawsze czegoś można się przyczepić, więc skoro nikt nic nie wyłapał to nie mogłam się po prostu książce oprzeć! 

Nie, nie napiszę teraz jak bardzo się rozczarowałam, bo właściwie nic takiego nie nastąpiło. Wiadomo, literatura erotyczna rządzi się swoimi prawami, wiec do żadnego innego rodzaju porównać się jej nie da... ale zacznę od początku!

Cassandra Givens skończyła studia i stara się o pracę, w tym celu przeniosła się do Miami, do swojej siostry ciotecznej. Pieniądze się jej kończą, a ona nie chce być zależna od ojca, który zamiast córki wolałby mieć syna, który prowadziłby z nim sklep wędkarski, a nie gonił za marzeniami do wielkiego miasta. Być może zresztą ma rację...

Adam McKey to młody, bogaty, przystojny, władczy, zniewalający, wymagający (tu możesz dodać od siebie wszystko, co podoba Ci się w mężczyznach, bo to po prostu chodzący ideał) szef, który nawet nie spojrzał na dziewczynę, która stara się o pracę u niego - Cassandra jest wściekła, więc wychodząc wygarnia mu wszystkie żale i wychodzi trzaskając drzwiami. 

Taki początek daje gwarancję, że później będzie tylko ciekawiej... i jest!

Myślicie, że w ciągu jednej nocy można spotkać dwóch facetów i obu pokochać? 

W życiu Cassandry pojawia się najpierw Tommy - zaraz po tym jak Cass ucieka z nieudanej randki - i zabiera ją do klubu. Cóż, jego choroba, potrzeba zmian, natychmiastowa więź jaka się między nimi pojawia jest genialnym posunięciem autorki. 

Ale w klubie, jak to w klubie, wystarczy chwila, a po ciele dziewczyny błądzą dłonie kolejnego mężczyzny - i tak poznajemy Morfeusza... choć wcale nie wiem, czy chcieliśmy go poznać,  a przede wszystkim - czy Cass chciała go poznać? Faktem jest jednak, że jedzie do jego domu i spędza tam noc. A potem go okrada... (no dobra, to taka maleńka kradzież jest)

W książce nie ma ani chwili spokoju, ciągle coś się dzieje, jest dynamicznie i nawet często seks mimo, że opis ciągnie się na kilka stron to zwykle szybkie numerki... Ale to wszystko jest atutem, czasem tylko Cassandra denerwowała mnie okrutnie, nie mogłam jej zrozumieć, a już jej zachowanie doprowadzało mnie momentami do szału - ale taki jej urok, po prostu!

Stanowczo jest to książka dla dorosłych czytelników, nie powiem, czytało się całkiem przyjemnie, choć nie jest to książka, od której nie mogłam oderwać się do rana, wręcz przeciwnie, dawkowałam ją sobie i czytałam na raty. Jednak mimo że nie było tak, że nie mogłam zasnąć z niewiedzy, co będzie dalej to teraz, po przeczytaniu książki, nie mogę się doczekać kolejnej części! Prawda jest taka, że końcówka mocno namotała! 
 
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-07-2016 o godz 15:16 Miasto Książek dodał recenzję:
Cassandra nigdy nie ma szczęścia do facetów. Miami ma być dla niej szansą na nowe życie, nową pracę i miłość. Już na samym początku idzie jej fatalnie. Nie stać ją na wynajem samodzielnie mieszkania i musi mieszkać z kuzynką. Rozmowa kwalifikacyjna do wymarzonej pracy poszła jej beznadziejnie, a próby Nicole zeswatania jej z Xavierem kończą się ogromną kłótnią i ucieczką z restauracji. Po wyjściu z lokali Cass trafia na Tommy'ego i razem idą do klubu się odprężyć. Podczas tańca podchodzi do niej tajemniczy nieznajomy i proponuje pójście z nim. Tak zaczyna się historia tej dwójki, a los połączy ich w najmniej odpowiednim momencie.



Powiem tak, książka jest zaliczana do obyczajówki i romansu, a powinna być jeszcze erotyka (bo na zdjęciu to sama dopisałam) i to na pierwszym miejscu!!! Nie czytam dużo powieści erotycznych, bo jestem za młoda i mnie to nie kręci, a tą książkę czytałam z zapartym tchem i jak najszybciej chciałam się dowiedzieć jak zakończą się losy głównych bohaterów. Jednak zacznę od początku...

Sam pomysł na fabułę, kreacja bohaterów, miejsca akcji jest idealna. Czytelnik podczas lektury bardzo wczuwa się w całą historię i chce poznać wszystkie jej tajemnice. Powieść czyta się bardzo szybko, bo język i styl autorki jest bardzo lekki i przyjemny. Jedyne do czego mogę się przyczepić to nadużywanie takich słów jak: cipka, kutas i pieprzyć. Tak tych słów używano zdecydowanie za dużo razy.

Bohaterowie to istna mieszanka! Cassandra to dziewczyna ambitna, chcąca coś w życiu osiągnąć. Jednak z drugiej strony jest uległa i nie umie postawić na swoim. Postanawia sobie coś, a za chwile robi coś zupełnie sprzecznego. To było czasami naprawdę irytujące. Jednak mimo tej słabości bardzo ją polubiłam za zawziętość, dobre serce i pomysłowość. Adam to niesamowity przystojniak, o zabójczo niebieskich oczach. To taki typowy bad boy ♥ Nie da sie odgadnąć co może za chwile zrobić, i cały czas nas zaskakuje. Do tego uroczy Tommy, który jest promyczkiem szczęścia w tej namiętnej historii.

Prócz faktu, że co trzecia strona jest scena erotyczna, to historia tej dwójki zapowiada się ciekawie i intrygująco. Tajemnice których tu nie mało, na samym końcu nic się nie wyjaśnia, a pozostawia jeszcze większą niewiadomą! Tak nie powinno się kończyć książek! Samo zakończenie by wystarczyło, a epilog sprawił, że od razu chciałabym przeczytać kolejny tom!

Podsumowując książka jest naprawdę dobra! Ostatnio zaczęłam czytać książki polskich autorów i jestem pod wrażeniem jak kunszt naszych pisarzy uległ zmianie. Podczas czytania nie czuje się różnicy między polskim a zagranicznym autorem. Ten tom to dobre wprowadzenie do kolejnej części, której będę z niecierpliwością wyczekiwać!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-07-2016 o godz 08:18 Róża EM dodał recenzję:
Za czytanie "Snów Morfeusza" zabrałam się we wtorek z samego rana, gdy pogoda nie dopisywała i nie zachęcała do wyjścia z domu. Zaparzyłam więc sobie dzbanek kawy, puściłam ulubioną nastrojową muzykę i przykryta kocem zasiadłam w fotelu .

"Sny Morfeusza" są książką, która nie zawładnęła moją duszą od pierwszych stron. Początkowo niechętnie czytałam historię Cassandry.
Z każdą jednak kolejną kartką wciągałam się z pokręcone losy panny Givens, Adama vel Morfeusza, Tommy`ego i innych. Cassandra to na początku szara myszka, która w jednej chwili przeistacza się w wyzwoloną, pragnącą seksu kobietę .



Adam McKey vel Morfeusz to bardzo skomplikowany i tajemniczy mężczyzna.

"Sny Morfeusza" to erotyk, który wywołał u mnie rumieńce na policzku(pewnie częściowo podziałała na mnie także muzyka, której słuchałam). Pobudził mnie początkującą pisarkę, która o tych sprawach ma zerowe pojęcie, do rozbudzenia żądzy także swoich bohaterów Lawendowej Nuty.

"Sny Morfeusza" są pełne dynamicznych i pełnych zwrotów akcji , dużo scen seksu i jeszcze raz seksu, owianego tajemnicą. Jej koniec nastał tak szybko , zostawiając mnie w stanie zamyślenia ,że z niecierpliwość oczekuje na kontynuację .

Pozycja zdecydowania dla osób dorosłych - polecam
osobom niepełnoletnim - nie polecam.

Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-07-2016 o godz 21:21 Wąchając książki dodał recenzję:
Podekscytowanie, które ogarnęło mnie wraz z premierą Snów Morfeusza, pierwszej polskiej powieści erotycznej, było ogromne i raczej nie mogłabym tego racjonalnie wytłumaczyć. Pominęłam fakt, z jakim ostatnio przyszło mi się zmierzyć, czyli kiepskie powieści rodzimych pisarek i sięgnęłam po powieść Haner ze szczerą ciekawością, ale nie oczekiwałam cudów. Nie znałam stylu autorki, ponieważ nie złożyło się, żebym na swojej drodze spotkała się z jej debiutancką powieścią, dlatego potraktowałam Sny Morfeusza jako debiut.

Powieści erotyczne zawsze kręcą się w okół utartych schematów: on ma bolesną przeszłość, co przekłada się na jego życie seksualne i upodobania, a jednak kreacja głównej bohaterki, obiektu zainteresowania, może być dowolna i chociaż do tej pory spotkałam się tylko z jedną powieścią, która miała jakikolwiek związek z oddziaływaniem na ludzką psychikę, to z przykrością muszę stwierdzić, że pani Haner w ogóle pominęła ten istotny (przynajmniej dla mnie) szczegół. Co prawda, autorka niewiele zdradza, ale postępowanie bohaterów jest... bardzo szokujące i mało wytłumaczalne.

Być może nie będzie to dużym zaskoczeniem, kiedy napiszę, że nie polubiłam Cassandry. Jest ona bohaterką, którą ciężko przetrawić przez jej rozchwianie emocjonalne, absurdalne pomysły i krótkowzroczność. Ogromnym jak dla mnie błędem było obsadzenie jej w roli narratorki, ponieważ poznawanie jej myśli, tylko uwsteczniło jej charakter, pozwalało poznać jej irracjonalne powody postępowania. Przez większość powieści czułam się, jakbym miała do czynienia z rozpieszczoną jedenstolatką. Nie pomógł również fakt, że Cass nie umiała powiedzieć nie oraz postawić na swoim. Autorka usilnie próbowała wmówić czytelnikowi, że główna postać ma charakter: jest co prawda jędzowata, ale przy okazji pewna siebie, ale zagubiona. Owszem, zagubiona była, ale chyba nie w tym sensie, co powinna.

Co do Adama... Jest on niewątpliwie najbardziej przerażającą, odrażającą, aczkolwiek ciekawą postacią. Nie wypada zdradzać szczegółów jego brutalnego zachowania, ale nie można doszukać się również podłoża psychologicznego w jego zachowaniu. Niektóre momenty w powieści były tak zaskakująco przerażające i niesmaczne, że miałam ochotę przerzucić kilka kartek, żeby już nie musieć zagłębiać się w motywy. Mogłoby się wydawać, że jest, jaki jest - po prostu już tak ma i trzeba z tym żyć, ale myślę, że to tak nie działa. Co było dla mnie szokiem, nie przemówiła do mnie jego romantyczna, spokojna strona, nic a nic.

Nie będę ukrywać, że powieść ma zbyt dużo wad, żeby uszło to mojej uwadze. Nie zaprzeczam, historia Cassandry i Adama jest pełna namiętności, dreszczy i nieprzewidywalności - co może działać na plus, a jednak sama kreacja bohaterów, brak logicznych argumentów ich zachowania, absurdalność zachowania i oczekiwań Cass, tylko spotęgowały moje niezdecydowanie końcowej oceny. A jednak jest coś takiego w Snach Morfeusza, że nie mogłam się oprzeć i czytałam ją z zapartym tchem. Wątek tajemniczego klubu, sytuacji i niepełnych, zdawkowych wyjaśnień Adama, rozsadzało mnie od środka, żeby tylko dowiedzieć się czegoś więcej.

Myślę, że dla mało wymagającego czytelnika, który szuka chwilowej ucieczki od zgiełku miasta, czy pragnie kilka godzin zapomnienia, to druga powieść Haner będzie wręcz idealnym rozwiązaniem. I mimo gorzkiego posmaku, jaki zostawiła po sobie historia Cass i Adama, nie mogę doczekać się kontynuacji.
Czy ta recenzja była przydatna? 2 0
13-07-2016 o godz 08:09 Olga Kober dodał recenzję:
Długo czekałam na nią , ale nie zawiodłam się. Książkę czyta się szybko i nie można się od niej oderwać. Jedyny minus to to, że to pierwsza część i teraz musimy czekać na dalsze losy bohaterów.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
11-07-2016 o godz 16:53 misiulka90 dodał recenzję:
książka niesamowita, pełna romantyzmu i erotyzmu, dramatu i poczucia humoru tak naprawdę wszystko co potrzebuje dobra książka!! nie mogę się doczekać kontynuacji aby poznać dalsze losy Adama, Toma i Cassandry!!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-07-2016 o godz 17:42 Anna Jędrzejewska dodał recenzję:
Autor: K.N.Haner
Tytuł: Sny Morfeusza
Cykl: Mafijna miłość
Ilość stron: 411
Wydawnictwo: Editio
"Chcę zobaczyć jego ciało. Jestem przekonana, że jest cudowne i warte zapamiętania. Nawet jeśli to ma być tylko ta jedna noc, będę mogła sobie o nim fantazjować do końca życia."
Z twórczością K.N. Haner spotykam się po raz pierwszy i mam nadzieję, że nie po raz ostatni. Przeglądając odmęty fejsa trafiłam wtedy na autorską stronę Kasi, dzięki czemu dostałam jej najnowszą książkę (oraz wiele innych) do recenzji. Czy sprostała moje oczekiwania? I zadowoliła już mocno rozciągnięte ego?

Okładka książki jest bardzo tajemnicza. Z okładki spogląda na nas męskie, niebieskie oko. Przypuszczam, że jest to oko tytułowego Morfeusza. Bardzo subtelna, tajemnicza.

"Sny Morfeusza" to pierwszy tom cyklu pt. "Mafijna miłość" opowiada ona o młodej Cassadrze Givens, która ubiega się właśnie o pracę w jednej z najbardziej prestiżowych firm w Miami. Niestety nie wszystko idzie idealnie. Rozmowę przeprowadza nie kto inny a Adam McKey syn właściciela. Okazuje się, że jest chamski, gburowaty i w ogóle nie kulturalny. W złości, że szanowny pan Adam ma humory niczym kobieta podczas okresu wychodzi i zamierza nigdy nie wracać do tego budynku. Jednak jak wiadomo, życie lubi płatać figle i okazuje się, że dostaje wymarzoną pracę. Początkowa znajomość przeradza się w burzliwy romans, który tylko sprowadza kłopoty na tę dwójkę. Jak potoczą się ich losy? Czy Adam zmieni swoje postępowanie? Kim jest tajemniczy Morfeusz?

Akcja, historia i pomysł na fabułę spodobały mi się na tyle by nie mieć chęci rzucać książką po kątach. Wciągnęła mnie na tyle by chcieć i żądać kolejnej część. Jestem bardzo ciekawa, bo końcówka jest totalnym cliffhangerem ;) Książkę czyta się wyjątkowo szybko i nawet nie zorientowałam się, że weekend mignął mi między palcami i kartami historii.

Kolejna bohaterka, która mi się spodobała z charakteru. Była zacięta, humorzasta i może czasem nie wiedziała czego chce to jednak nadal była pełna emocji i miała przysłowiowe jaja ;) Wprost uwielbiałam gry słowne między nią a Adamem. Mimo iż Adam jest chamem, to jednak widziałam to samo co Cass, że on ma maskę, że wszystkie emocje i zalety ukrywa pod wielką pozą i murem. Spodobała mi się ta dwójka, chociaż i tak faworytem dla mnie jest młody Tommy, którego Cass poznaje zaraz po wyjściu z restauracji. Jest taki słodki i bardzo mi go szkoda i jestem ciekawa jego losów.

Książkę wam polecam, oczywiście jak wiadomo teraz powieści erotycznych jest teraz pełno na rynku i trudno znaleźć coś co nam się może spodobać, jednak książka ma coś w sobie, że przyciąga i chcemy zostać przy niej na dłużej.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-06-2016 o godz 14:42 Dorota Gądek-Hutnik dodał recenzję:
Świetna książka warta polecenia.
Uważam również, że warto by było zekranizować tę powieść.
Moim zdaniem, że przebiła 50 Twarzy Greya!!!
Naprawdę polecam :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-06-2016 o godz 00:28 Novika dodał recenzję:
Co co recenzji poniżej. Jak można ocenić książkę nie znając treści i sugerując się tylko okładką i poprzednią powieścią autorki, która moim zdaniem była świetna. Żałosne to, a Sny Morfeusza to będzie petarda! To zupełnie coś nowego, świeżego i innego niż było. Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-06-2016 o godz 20:23 tristitia dodał recenzję:
Stawiam na dzień dobry gigantyczny minus za okładkę. Plagiat okładki "Grey'a". Jeżeli treść pozostawia jak wiele do życzenia, jak w "Za sceną", i jeżeli tak samo śmierdzi na kilometr plagiatem, jak w "Za sceną" także - no to nie ma co tracić ani czasu, ani pieniędzy. Ta pani utwierdziła mnie w przekonaniu, że polskie autorki nie umieją pisać. Kropka.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
23-06-2016 o godz 19:34 Czasem tak jest... dodał recenzję:
SNY MORFEUSZA" to 416 stron powieści erotycznej. Skierowana jest do czytelników raczej 18+, chociaż wiem, że moja nastoletnia córka też czyta takie powieści w tajemnicy przede mną. Jak to zwykle bywa w takich powieściach, cała akcja toczy się wokół kobiety i mężczyzny.

On - tajemniczy, mroczny, zmienny i mega przystojny biznesmen o imieniu Adam. Ona - piękna, początkująca pani architekt Cassandra. Poznają się dzięki wielu dziwnym zbiegom okoliczności i jak to zwykle bywa, od razu czują do siebie niesamowity pociąg fizyczny. Jest i klub od którego się zaczęło, najbardziej fascynujący i tajemniczy w całej książce. To w tym klubie Adam i Cassandra spotykają się pierwszy raz, ale czy na pewno pierwszy? Adam, przystojny jak młody bóg, z bogiem nie ma nic wspólnego, bo dusza jego szatańską jest, a przynajmniej chce za takiego uchodzić, mogę powiedzieć wręcz, że za takiego się uważa. Cassandra mimo wyglądu anioła, również potrafi pokazać różki, ale jej serce jest pełne miłości, której Adam nie chce jej dać. To ma być tylko seks, ale nie byłoby książki gdyby nie problemy. Jedni kochają, inni boją się kochać, a jeszcze inni zwyczajnie w miłość nie wierzą. Adam ma swój sposób na traktowanie kobiet - masz mnie słuchać, masz mi się oddawać i basta. Niestety nie przewidział jednego ( jak każdy facet) - kobiety potrafią owinąć mężczyznę wokół palca, czy on tego chce, czy nie, ale zanim do tego dojdzie, czeka ich długa droga... pełna nagłych zwrotów akcji, które jeszcze bardziej podsycają ciekawość.

Autorka stworzyła głównego bohatera na takiego mężczyznę, o jakim marzy większość kobiet. W jednej chwili czułego i otaczającego opieką, a w drugiej szorstkiego i brutalnego i... tajemniczego. Której kobiety nie pociągają tajemniczy, przystojni mężczyźni, którzy dodatkowo ofiarują nieziemski seks? Za to główna bohaterka... nie potrafię się z nią utożsamić. Jeżeli chodzi o miłość aż po grób owszem, w pozostałych "kategoriach" jednak nie. Nie rozumiem chwilami jej postępowania i może dlatego tak intryguje mnie to, co ona robi. Jest inna niż ja, więc przewidzieć kolejnego jej kroku nie mogę i to jest rewelacyjne, bo cóż to za przyjemność czytać i wiedzieć podświadomie co stanie się za moment?

"Sny Morfeusza" jest przesycona emocjami, dawkowanymi w bardzo wyrafinowany sposób. Nigdy nie wiemy co czeka nas na następnej stronie. Kochamy razem z Cassandrą, nienawidzimy z nią i razem z nią przeżywamy orgazmy. My kobiety jesteśmy Cassandrą. Cała fabuła jest tak wciągająca, że czujemy się jej częścią. Chociaż z wieloma decyzjami bohaterów się nie zgadzam i tak jestem z nimi duszą, ciałem i sercem.

Całość doprawiona jest sporą dawką seksu i tajemnicą w tle. Podoba mi się to, że sceny seksu są opisane niezwykle gustownie i ze smakiem. Każda z tych scen jest inna, co jest bardzo ważne, żeby się zwyczajnie nie znudzić. Pamiętacie jak pisałam Wam o Crossie? Tam seksu było tyle, że zaczęłam opuszczać te wątki, za dużo, o wiele za dużo takiego samego seksu. W Snach Morfeusza takiego problemu nie ma. Wszystko jest napisane poprawnym stylistycznie językiem, przejrzyście i ciekawie. nie ma zbędnych opisów ani przydługich monologów. Najważniejsza jednak jest akcja, a ta zaskoczyła mnie zupełnie. Sięgając po książkę myślałam, że będzie to kolejna "taka sama" książka i nawet nie wyobrażacie sobie jak się myliłam, bo tego, co w niej jest napisane po prostu nie da się przestać czytać. Dla powieści zarwałam całą noc i ani przez moment nie chciało mi się spać.

Moim zdaniem to bardzo dobra książka, jedna z lepszych z tego gatunku. Jest nieprzewidywalna i ani trochę monotonna. Jest seks, jest miłość, jest śmiertelna choroba, mafia, jest dreszczyk emocji i jest życie... nieco bajkowe i luksusowe ( bo to przecież fikcja) ale jednak życie. Zakończenie totalnie mnie zaskoczyło bo... nic nie wyjaśniło, a co za tym idzie? Muszę z niecierpliwością oczekiwać kolejnych części i wierzcie mi - to oczekiwanie jest dla mnie prawdziwą udręką...


Jeżeli lubicie literaturę erotyczną, to ta książka jest zdecydowanie dla Was, a jeżeli nie lubicie, to również jest książka dla Was, bo pozostałe wątki ( oprócz seksu) także mocno intrygują. Na koniec chcę jeszcze dodać, że autorka książki jest niesamowitą osobą, z wielką wyobraźnią i otwartością na świat i tak, jak ja kocha Szarego :), a dzięki Jej książkom udaje mi się oszukać złe myśli, które siedzą w mojej głowie od chwili, kiedy zachorował mój mąż. "SNY MORFEUSZA" są moja odskocznią i lekarstwem na całe zło...

P.S Pamiętajcie - kiedy sięgniecie po "SNY MORFEUSZA" musicie mieć dużo czasu, bo gwarantuję, że nie przestaniecie czytać dopóki nie osiągniecie 416 strony...
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
23-06-2016 o godz 15:37 www.lottaczyta.blox.pl dodał recenzję:
Zaczynając czytać poznajemy Cass. Kobiete, która przybyła do Miami po lepsze życie. Jednak nie tylko. Mocno chce udowodnić ojcu, że jest warta wiele. Oto przede mną staneła zwykła, zagubiona dziewczyna. Któregoś wieczoru wraz ze swoją kuzynką, jej facetem oraz jego bratem wychodzą na miasto. Wieczór ten zmienia bardzo wiele. Cassandra poznaje dwóch mężczyzn. Tommy jest przyjacielski i polubiłam go od pierwszych chwil. Sprawia wrażenie beztroskiego, lecz wyrok, który nad nim ciąży spędza mu sen z powiek. Drugim mężczyzną jest Morfeusz. Niezwykle przystojny i pewny siebie mężczyzna (tak! Ja też bym zrobiła wszystko, czego on chce). Oczywistym jest, że nie jest to dobra znajomość. Tylko jak mu się oprzeć?! Gdy bohaterka myśli, że to jednorazowa przygoda wszystko się komplikuje...

Mogłoby się wydawać, że książka z takim nasyceniem scen erotycznych, nie może być ciekawa. Zabraknie na pewno fabuły. Wszystkie sceny będą takie same. Nic bardziej mylnego. K.N.Haner napisała powieść pełną napięcia erotycznego (oraz samego seksu), która jednocześnie okazała się studium nad ludzkim umysłem. Zagubienie, samotność, strach. Uczucia te towarzyszą całej historii. Każdy z bohaterów ma swój osobisty (ciężki) bagaż, który musi dźwigać. Psychologicznie postaci złożone. Powieść ukazuje również, jak ważne w budowaniu relacji z innymi, jest odnalezienie siebie. Bohaterowie oraz wydarzenia są niezwykle realistyczni. Widać jak z każdą minutą toczącej się akcji osoby będące częścią powieści zmieniają się i dojrzewają.

Narratorem jest Cassandra. Daje to nam dodatkową możliwość poznania wszystkich jej myśli i uczuć. Zjednoczenia się z bohaterką. Co interesujące? Epilog napisany jest oczami Adama. Chociaż opowiada on moment poznania się bohaterów, to rzuca nowe światło na uczucia McKey'a.

Na koniec pragnę dodać, że jest to pierwsza część nowej serii książek autorki. K.N.Haner debiutowała w roku 2015, a już ma wielkie grono czytelników. Nikt tak jak ona nie potrafi na tyle sposobów opisać seksu. Gratulacje!

Moja ocena: *****

Skala ocen: * nie polecam ** nie moja bajka *** daje radę **** dobra ***** bardzo dobra ****** lotta poleca

www.lottaczyta.blox.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-06-2016 o godz 18:40 Black Girl dodał recenzję:
Uwielbiam Morfeusza. Moim zdaniem, to najlepsza powieść K.N.Haner i mam nadzieję, że kolejne części ukażą się jak najszybciej, bo znam tę historię w dawnej wersji i wiem, że będzie się działo. Gratuluję Kasi tego co osiągnęła i czekam na więcej!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-06-2016 o godz 23:17 Lustro RzeczywistoŚci dodał recenzję:
Sięgając po najnowszą powieść K.N. Haner możecie spodziewać się porywów serca, szczypty kontrowersji, mnóstwo pieprzu i niegrzecznych zabaw, a także całkiem niebanalnego głównego wątku fabularnego. Wielbicielkom gatunku, oraz wszystkim tym, którzy polubili "Na szczycie" polecam. To będzie jeden z najgorętszych tytułów nadchodzących wakacji.
http://www.lustrorzeczywistosci.pl/2016/06/sny-morfeusza-k-n-haner-sia-erotyku.html





http://www.lustrorzeczywistosci.pl/2016/06/sny-morfeusza-k-n-haner-sia-erotyku.html
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
15-06-2016 o godz 22:58 Dorota Lińska-Złoch dodał recenzję:
Bardzo współczesna powieść erotyczna z wątkiem kryminalnym – tak można w skrócie określić tę powieść. W przeciwieństwie do wielu tego typu historii, w tej bohaterowie są wyraźnie nakreśleni, dynamiczni i zdecydowani. Nie ma tu cukierkowatej, rozmemłanej love story. Są oczywiście rozstania, powroty i walka o miłość. Mimo to powieść nie należy do kopii „50 twarzy Grey'a”.

Główna bohaterka- Cassandra Givens to ambitna i przebojowa młoda kobieta, która wie, co chce osiągnąć i mimo przeciwności walczy o swoje. Ma niewyparzony język, dobre serce i bardzo łatwo wpada w tarapaty. Tak poznaje Morfeusza – mrocznego, tajemniczego mężczyznę, do którego od pierwszej chwili czuje magnetyczne przyciąganie. Po upojnej nocy spłoszona dziewczyna ucieka z jego domu by..spotkać go pierwszego dnia wymarzonej pracy.

Drugą twarzą namiętnego Morfeusza jest Adam McKey – bogaty, bezwzględny biznesmen, jej szef. Wbrew rozsądkowi wdają się w romans. Cass nie może się oprzeć Adamowi, który ją oszałamia i zniewala. Jednak mimo wzajemnej fascynacji mężczyzna z góry uświadamia dziewczynę, że nigdy nie stworzą prawdziwego związku. Bowiem jako Morfeusz skrywa on wiele mrocznych sekretów, przez które ani on ani jego bliscy nie mogą czuć się bezpiecznie..

Całkowitym przeciwieństwem Adama jest Tommy – przypadkowo spotkany przez Cassandrę chłopak. Młody, zabawny i czuły a jednak okrutnie potraktowany przez los. Tom choruje na białaczkę i postanawia jak najlepiej wykorzystać pozostały mu czas. Cass staje się jego przyjaciółką, ale mimo spędzenia wspólnej nocy nie potrafi się w nim zakochać. Dziewczyna staje w podwójnie kiepskiej sytuacji – zakochała się w facecie, który odrzuca możliwość związku z nią i nie wierzy w miłość, a jednocześnie nie potrafi odwzajemnić uczucia jakim darzy ją sympatyczny Tom.

Te wszystkie dylematy okraszone są oczywiście ogromną dawką erotyzmu. Książka zawiera wiele pikantnych scen, przy których rumieńce wypełzają na twarz a oddech przyspiesza. Słownictwo K. N. Haner zdecydowanie nie należny do subtelnych. "Sny Morfeusza" to gorąca lektura, która wciąga niesamowicie od pierwszej, do ostatniej strony. Nie da się jej odłożyć na półkę bez doczytania ostatnich liter.

Tej książki chyba nie muszę specjalnie nikomu polecać. Autorka ma grono wiernych fanek, które niecierpliwie czekają na premierę "Snów Morfeusza", która będzie miała miejsce już na początku lipca. Jestem zdecydowanie jedną z nich.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
15-06-2016 o godz 09:29 KobieceRecenzje365 dodał recenzję:
„Sny Morfeusza” to gorąca powieść erotyczna z której seks oraz namiętność wypływają lawinami. To powieść, która miejscami łapie za serce i nie chce puścić. To powieść pełna mrocznych sekretów oraz tajemnic. I na koniec... to powieść całkiem inna niż wszystko co powstało do tej pory. Zaraz pewnie ktoś powie... No, ale jak to? Przecież to już było. Szef i jego pracownica. I ja Wam odpowiem, że owszem było, ale nie w takiej formie, jak opisała to K.N. Haner. Główną esencją tej powieści nie jest relacja szef – pracownica. Ta historia ma swoje ciemne oblicze, które czai się w czeluściach mrocznego klubu Mirrors. To tam wszystko się zaczyna, a ludzie związani z klubem będą rzucać cień na przyszłości Cass i Adama. Bo nie można zapomnieć, że sam Adam ma dwie twarze, i jednej z nich zapewne żadna z nas nie chciałaby poznać. Więc śmiało mogę Was zapewnić, że K.N. Haner złamała wszelkie stereotypy powieści erotycznych, gdzie głównym bohaterem jest szef i jego pracownica.

K.N. Haner nie boi się pisać o seksie, można by nawet rzec, że to znak rozpoznawczy każdej z jej powieści. Jednak o tej tematyce trzeba potrafić pisać, a w moim odczuciu Kasia potrafi robić to doskonale. Każda scena seksu w jej wykonaniu jest opisana z wyczuciem i nieprawdopodobnym smakiem. Wywołuje rumieńce i niekontrolowane dreszcze przyjemności (więc najlepiej czytać w samotności). Oczywiście „Sny Morfeusza” to nie tylko sam seks, to przepiękna historia o dwójce ludzi, którzy chcą być ze sobą wbrew wszystkiemu i wszystkim. Niestety tajemnice Adama nie będą im tego ułatwiać, a przyszłość tej dwójki będzie malować się w czarnych kolorach.

Jeżeli chodzi o kreację bohaterów, to jest ona bardzo dobra. Zarówno ta fizyczna jak i psychologiczna. Bohaterowie budzą w nas wiele emocji, od współczucia, poprzez żal, a nawet niewyobrażalną irytację.

Cassandra Givens to kobieta wyzwolona, na pewno nie niewinna, pyskata (co uważam za duży plus, gdyż sama taka jestem) i pełna sprzeczności. Nigdy nie pociągali jej źli mężczyźni... do czasu, aż poznała Morfeusza. Bardzo polubiłam tę bohaterkę, choć nie ukrywam, że jej decyzje czasami doprowadzały mnie do szewskiej pasji, a moja irytacja wręcz sięgała zenitu.

Adam McKey to mężczyzna niesamowicie bogaty, nieziemsko przystojny, mający wszystko czego zapragnie, dominator oraz kontroler. Ale nie to jest najważniejsze w tej postaci. To mężczyzna, który ma dwie twarze – jedną jasną, drugą mroczną. To bohater niby dobry, niby zły. Raz się go kocha (wtedy zawsze miałam ochotę zamienić się miejscami z Cass), raz się nienawidzi i mamy chęć wyrwać mu serce ze wszystkimi wnętrznościami.
Jeszcze chyba nigdy w żadnej czytanej książce nie spotkałam bohatera, który wywoływałby u mnie tak wiele sprzecznych emocji, ale ja to bardzo lubię. Lubię emocje, które wywołują we mnie bohaterowie, bo wtedy stają się mi bliżsi i lepiej rozumiem ich postępowanie.

Kim tak naprawdę jest Adam McKey? Bezlitosnym oraz bezwzględnym członkiem popieprzonej mafii? Czy może namiętnym i uwodzicielskim kochankiem, który skradł serce Cass?

Nie mogę nie wspomnieć o jednym z bohaterów drugoplanowych – czyli o Tommym, chłopaku, który wszedł w życie Cass przez zupełny przypadek i obdarzył ją szczerym prawdziwym uczuciem. Wiedział jednak, że Cassandra widzi w nim przyjaciela i zgodził się nim zostać, bo przecież zrobiłby wszystko dla swojego SŁONECZKA. Tommy to cudowna, pełna pozytywnej energii postać, która wnosi wiele do całej opowieści. Jestem przekonana, że polubicie go tak samo mocno jak ja.


Muszę oczywiście wypowiedzieć się także o warsztacie literackim autorki, który ewoluował o 1000% i ewoluuje przez cały czas. Powieść ta zawiera wspaniałe dialogi, które nieraz kipią humorem a innym razem wywołują fale wzruszeń. Cudowne i barwne opisy - nie tylko scen seksu (choć te są bardzo gorące). W tej powieści jest wszystko to, co powinna zawierać dobrze napisana wciągająca historia.

K.N. Haner to mistrzyni dramatu i emocjonalnej rozpierduchy, którą serwuje nam z bezwzględną satysfakcją. Zawsze gdy akcja się uspokaja to następuje kolejne BUM, a my czytamy dalej, nie dowierzając, że to zdarzyło się naprawdę. Myślę, że autorka naprawdę czerpie satysfakcję z tego, że doprowadza nas w stany przedzawałowe ;) Może dobrym pomysłem byłoby umieszczenie na okładce informacji:

"SNY MORFEUSZA" TO POWIEŚĆ, KTÓRĄ CZYTASZ NA WŁASNE RYZYKO. AUTORKA NIE PONOSI ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA STANY PRZEDZAWAŁOWE, PALPITACJE SERCA, DEPRESJE ORAZ ROZSTROJE NERWOWE.

Bez tej notatki możesz się kochana nigdy nie wypłacić ;) (To do autorki)

A tak na poważnie: "Sny Morfeusza" to powieść, która przeniesie Was w niebezpieczny oraz mroczny świat pełen tajemnic, sekretów, nieokiełznanej namiętności i dziwnej, a zarazem pięknej miłości.

JESTEŚ JUŻ GOTOWA NA SPOTKANIE Z MORFEUSZEM I CASSANDRĄ? ONI NA CIEBIE CZEKAJĄ, BYŚ POZNAŁA ICH HISTORIĘ... HISTORIĘ, KTÓRA NIGDY NIE POWINNA SIĘ WYDARZYĆ!
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
15-06-2016 o godz 09:27 sylwia29_80 dodał recenzję:

"SNY MORFEUSZA" TO POWIEŚĆ, KTÓRĄ CZYTASZ NA WŁASNE RYZYKO. AUTORKA NIE PONOSI ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA STANY PRZEDZAWAŁOWE, PALPITACJE SERCA, DEPRESJE ORAZ ROZSTROJE NERWOWE.

Bez tej notatki możesz się kochana nigdy nie wypłacić ;) (To do autorki)

A tak na poważnie: "Sny Morfeusza" to powieść, która przeniesie Was w niebezpieczny oraz mroczny świat pełen tajemnic, sekretów, nieokiełznanej namiętności i dziwnej, a zarazem pięknej miłości.

JESTEŚ JUŻ GOTOWA NA SPOTKANIE Z MORFEUSZEM I CASSANDRĄ? ONI NA CIEBIE CZEKAJĄ, BYŚ POZNAŁA ICH HISTORIĘ... HISTORIĘ, KTÓRA NIGDY NIE POWINNA SIĘ WYDARZYĆ!


Gorąco polecam!!! Ty także musisz poznać tę historię!
Czy ta recenzja była przydatna? 2 0
14-06-2016 o godz 23:26 Aleksandra Szoć dodał recenzję:
Romanse erotyczne... Tak. Po prostu je uwielbiam. To przy nich najlepiej relaksuję się, odrywam od rzeczywistego świata i przechodzę do krainy, którą równie dobrze można porównać ze snem. A jeśli do nich dochodzą inne emocje, problemy psychologiczne lub sytuacje, które w naszym życiu zwykle nie dzieją się na co dzień - po prostu rewelacja. Na półki właśnie trafia nowa książka K.N. Haner, również z tego gatunku, więc nie było opcji, abym ją przegapiła. Jak myślicie, trafiła w mój gust czytelniczy?

Jak każdy z nas, w nocy Cassandra zagłębia się w marzeniach sennych. Nie jest to nic nowego, jednak powtarzający się sen o nieziemskim przystojniaku, który raz po razie wprawia jej ciało w drżenie i powoduje wybuch orgazmu, sprawia, że główna bohaterka budzi się z wypiekami na twarzy. Wprowadzając się do Miami, do swojej kuzynki, rozpoczyna nowe życie. Nie wie jednak, że los przygotował dla niej całkowicie nieziemskie zestawienie. Jej granice zacierają się, robi rzeczy, o których nawet nie śniła. A kiedy na swojej drodze spotyka Morfeusza z nocnych marzeń, jej życie obiera kompletnie inny kierunek. Jednak czy to jest dobre, czy jednak złe?

Morfeusz. Bóg i uosobienie marzeń sennych, znany nam wszystkim z mitologii greckiej. Utożsamiany jest także z wielką mądrością. Nic więc dziwnego, że seksowny nieznajomy z jej snów przybiera jego imię. Niemniej jednak to, że jest ucieleśnieniem jej marzeń, nie zobowiązuje się do tego, iż będzie to odpowiedni dla niej partner życiowy. Wiele tajemnic, mroczna osobowość i nieokiełznany charakter sprawia, że to, co wydawało jej się cudownym snem, może w ciągu sekundy zmienić się w istny koszmar. Zbierające się uczucia jednak sprawiają, że chce się ryzykować. Czy warto?

Z każdą kolejną stroną jesteśmy bliżej rozwiązania zagadki Adama, ale zarazem dowiadujemy się, że tak naprawdę jesteśmy coraz to dalej, aby poznać prawdę i sekrety skrywające osobowość naszego Morfeusza. Nasza wyobraźnia działa na najwyższych obrotach. Wyobrażamy sobie różne scenariusze i niekiedy są one aż nazbyt nierealistyczne, jednak doskonale wiemy, że tutaj może zaistnieć dokładnie wszystko. Zdajemy sobie sprawę z mrocznego świata, ale nadal nie wiemy, jakiej jest odcieni. W końcu ciemność ma różną barwę.

Bohaterowie są po prostu... irytujący, co tym razem działa na korzyść książki. Nieraz miałam ochotę wejść do książki i wszystkich pozastrzelać. Odkładałam książkę, aby po chwili wrócić i przekonać, jak rozwinie się sytuacja. Cassandra i Adam mają trudne charaktery, które są po prostu nie do okiełznania, dzięki czemu dodało to również pozytywnych cech do książki. Nie zanudzicie się. Co chwilę są zróżnicowane wyskoki, zwroty akcji, dodatkowe epizody, które nie sposób przewidzieć. Główna bohaterka to pozytywnie trzepnięta wariatka, która nie boi się ryzykować w imię życia. Adam zaś nie lubi komplikacji, a jego wybranka jest dla niego sprzecznością idei. Mimo, że są podobni do siebie, łączą ich inne światy, przez co zgryzota i upór są nieuniknione.

Mocny erotyk, to pewne. Z początku poznajemy szarą myszkę, która w jedną noc zmienia swoje życie oraz nastawienie do świata. Ryzykuje, próbuje i brnie dalej do przodu. Mimo upadków podnosi się, aby dążyć do swojego celu, a kiedy Morfeusz stanie na jej drodze, erotyczna huśtawka wznosi ją ku niebu. Z racji tego, że Cassandra to dość nieokrzesana kobieta, jej wyskoki spowodowane oburzeniem są nieprzewidywalne. Wszystkiego można się po niej spodziewać, a niekiedy nawet to, co nigdy nie przyszłoby nam do głowy, zaistnieje w świecie fabuły ,,Snów Morfeusza". Zresztą główny bohater też nie jest lepszy. Burza pomysłów, mocna akcja i stos pobocznych epizodów wzmacnia powieść, dając czytelnikom niezapomnianą rozrywkę.

I jeszcze na zakończenie chciałabym wspomnieć o przyjaźni. W książce możemy się przekonać, że przyjaciół poznaje się w biedzie. W najmniej oczekiwanym momencie możemy poznać swoją bratnią duszę i nie liczy się czas, który przeznaczamy na zapoznanie się z nową osobą. Prawdziwa przyjaźń uderza natychmiast i właśnie to zasmakowała nasza Cassandra. Przekonacie się, jaką ma siłę owa relacja i co może ona powodować. Polecam.

Bogacz, pracownica, seks... Oklepany temat? Ależ nie! K.N. Haner pokazuje, że można stworzyć z tego całkowicie inną historię, pełną tajemniczych wątków i erotycznych ekscesów. Pokazuje siłę walki o lepsze jutro, moc miłości i ciepło przyjaźni. Z niecierpliwością czekam na kolejną część.


Ocena: 5+/6

Miło mi ogłosić, że moja rekomendacja pojawiła się na okładce ,,Snów Morfeusza".
Za tę możliwość oraz za możliwość przedpremierowego przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Helion
Czy ta recenzja była przydatna? 2 0
14-06-2016 o godz 06:54 cyrysia dodał recenzję:
Życie to jedna wielka niewiadoma.

Cassandra Givens jest młodą, zdolną i atrakcyjną architekt. Niestety nie ma szczęścia w życiu, ani tym bardziej w miłości. Jej przelotne romanse za każdym razem kończą się wielkim rozczarowaniem. Dziewczyna żywi jednak nadzieję, że przeprowadzka do Miami przełamie złą passę. Pozytywnie nastrojona pojawia się w Art Desing&Beauty, jednej z najlepszych firm zajmujących się dekorowaniem i projektowaniem wnętrz, aby zdobyć pracę marzeń. Ale nie wszystko idzie zgodnie z planem, albowiem okazuje się, że Adam McKey - przyszły szef jest mężczyzną z jej erotycznych snów. W jakim kierunku rozwinie się ta znajomość? Będzie romantyczny happy end czy może ogromne… kłopoty?

Debiut autorki wywarł na mnie niesamowicie pozytywne wrażenie. Dlatego z nieukrywaną radością i równie wielkimi oczekiwaniami zabrałam się za lekturę ,,Snów Morfeusza''. I muszę przyznać, że kolejny raz nie zawiodłam się. To, czego tutaj doświadczyłam przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Prawdziwy rollercoaster, niekontrolowana jazda bez trzymanki.

Fabuła z pozoru wydaje się mało odkrywcza. W rzeczywistości kryje w sobie wyjątkową mieszankę dramatu, sensacji i wyuzdanej pikanterii. Poznajemy zamożnego, władczego biznesmena oraz zadziorną i pyskatą projektantkę wnętrz. Co wyjdzie ze starcia dwóch osób o tak silnych charakterach? Będzie gorąco jak w... PIEKLE. Autorka popisała się nieograniczoną wyobraźnią, ale też nie lada odwagą, tworząc niezwykle śmiałą powieść erotyczną, która z powodzeniem może konkurować z wieloma zagranicznymi pozycjami tego gatunku. Chapeau bas!

Niektóre kobiety są niczym ćmy zgubnie lecące do ognia. Bez względu na wszystko i wbrew zdrowemu rozsądkowi zakochują się w niewłaściwych mężczyznach. A potem wplątują się w serię różnych dramatów często okupionych łzami i rozczarowaniem. W takim położeniu znalazła się Cassandra, która z wielu powodów powinna unikać Adama. Niestety serce nie sługa.

,, — To wszystko jest bardziej skomplikowane, niż możesz sobie wyobrazić. Nie możemy się spotykać oficjalnie, nie możemy nawet publicznie trzymać się za rękę czy dotykać. Nikt nie może wiedzieć, że jesteśmy razem, rozumiesz? Nikt! — wyznaje cały w emocjach. Drży, a w jego oczach znowu widzę żal i smutek.
— Ale dlaczego? — pytam bez tchu. — Bo jeśli ktokolwiek się o nas dowie, o tym, co nas łączy… — Adam zamyka oczy i bierze głęboki wdech. — To co wtedy? — To źle się to skończy. Źle dla ciebie, dla mnie i dla wielu innych osób, Cassandro.''

Zasady gry, w jaką Adam wciąga Cassandrę są bardzo proste, ale jednocześnie niebezpieczne w skutkach. Nie przypuszczałam, że McKey skrywa w sobie tak mroczne i przerażające tajemnice. Włos się jeży na głowie.

Warto wspomnieć o kreacji głównych bohaterów. Świetnie scharakteryzowani, pełnokrwiści - jak każdy z nas mają swoje wady i słabości, lepsze czy gorsze dni. Nie zmienia to jednak faktu, że momentami irytowali swoim postępowaniem. Można ich porównać do małych dzieci, które w atmosferze wzajemnych oskarżeń, robią sobie na złość. K.N.Haner stworzyła unikalny obraz destrukcyjnej miłości wypełnionej dziką żądzą, złudną nadzieją, bólem, cierpieniem i strachem. Niezwykle wiarygodnie i przekonująco ukazała wewnętrzne rozdarcie i ekspresję emocjonalną. Czułam wszystko: namiętność i jej zatracenie, szaleństwo i rozpacz, radość i szczęście, poczucie straty i nadzieję na wspólne jutro. Niesamowite doznania.

Powieść napisana jest prostym, acz plastycznym językiem, z przewagą dialogów nad opisami. Dla jednych będzie to zaletą dla innych wadą. Osobiście jestem zadowolona, ponieważ w tego rodzaju literaturze wolę konkretny przekaz, bez zbędnego ''lania wody''. Dodatkowym plusem jest dynamiczna i nieprzewidywalna akcja. Tyle dzieje, że czasami trudno zebrać myśli. Ciekawy jest również szokujący epilog przedstawiony z perspektywy Morfeusza. Aż strach pomyśleć, co się będzie działo w kolejnym tomie.

Jak przystało na erotyk, nie brak scen seksu, które mocno pobudzają wyobraźnię i rozpalają zmysły do czerwoności. Dlatego z całą pewnością jest to lektura przeznaczona tylko dla pełnoletnich czytelników. Oczywiście znajdziemy także kilka ciekawych wątków pobocznych, między innymi problemy osobiste i rodzinne Cassandry oraz trudne zmagania jej przyjaciela z ciężką chorobą. Dzięki temu historia nabiera nietypowego charakteru i kolorytu.

Podsumowując:
Intensywna, zaskakująca i bezpruderyjna powieść z pieprzykiem. Z każdą kolejną przeczytaną stroną coraz mocniej wciąga w niebezpieczny świat mrocznych tajemnic, dzikich żądz i wstydliwych sekretów, aby pokazać nam zupełnie inny wymiar miłości. ISTNA PETARDA!
Czy ta recenzja była przydatna? 2 0
Załaduj więcej recenzji Pokaż mniej recenzji

Dostawa i płatność

Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

TERMIN ZWROTU

14 DNI

Z KARTĄ

30 DNI

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Love Line Reichter Nina
30,49 zł
39,00 zł
strona produktu - rekomendacje King Frazier T.M.
29,49 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Cel Kennedy Elle
27,99 zł
37,90 zł
strona produktu - rekomendacje Ladies Man Evans Katy
29,49 zł
36,90 zł
strona produktu - rekomendacje Bez uczuć Sheridan Mia
35,49 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Sny Morfeusza Haner K.N.
31,98 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Na szczycie Haner K.N.
29,96 zł
37,00 zł
strona produktu - rekomendacje Sny Morfeusza Haner K.N.
31,98 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Sny Morfeusza Haner K.N.
31,98 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Od urodzenia Albert Elisa
30,49 zł
34,90 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanych

 zamknij  korzyści