Siła niższa (okładka miękka)

Autor:
Wszystkie formaty i wydania (3): Cena:

Sprzedaje empik.com 38,49 zł

Cena empik.com:
38,49 zł
Cena:
39,99 zł
Oszczędzasz:
1,50 zł (4%)
Koszt dostawy:
Salon empik - 0,00 zł
Produkt u dostawcy
Wysyłka w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Dostępność w salonie empik

Zarezerwuj w salonie empik

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
Kisiel Marta Książki | okładka miękka
38,49 zł
asb nad tabami
Kisiel Marta Książki | okładka miękka
38,49 zł
asb nad tabami
Gromyko Olga Książki | okładka miękka
44,99 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Szanuj anioła swego, bo możesz dostać gorszego!

Światem rządzi prawo równowagi. To za jego sprawą wymiętolony pisarz oraz wiking z wyboru dzielą dom, w którym strych zamieszkują widma ze skłonnością do cielesności, w piwnicy leży ciało bez skłonności do czegokolwiek, a na piętrze urzęduje urocze Licho oraz anioł nie tyle stróż, ile strażnik więzienny. Równowaga zadbała nawet o to, by siła wyższa znalazła przeciwwagę w fatum o nikczemniejszych gabarytach, za to z przerostem ambicji.

Jako posiadaczka patentu na efekt motyla i śnieżnej kuli siła niższa dokłada wszelkich starań, by Konrad Romańczuk ponownie stał się bohaterem dramatu w nowej obsadzie. Fabułę tym razem dyktuje proza życia, a codzienność występuje jedynie w dwóch wariantach: albo kolejna fucha, albo sterczenie przy garach.

Konrad na własnej skórze przekona się, że zaburzona równowaga grozi nie tylko urwaniem głowy i postradaniem zmysłów: gdy siła niższa pokonuje wyższą, zatracić można samego siebie…

Tytuł: Siła niższa
Autor: Kisiel Marta
Wydawnictwo: Uroboros
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Ilość stron: 376
Numer wydania: I
Data premiery: 2016-10-26
Rok wydania: 2016
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 136 x 27 x 204
Indeks: 20086619
Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,9
5
18
4
5
3
0
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
18 recenzji
21-01-2018 o godz 22:01 Estrella dodał recenzję:
Zanim sięgnęłam po "Dożywocie", nie miałam zielonego pojęcia kim jest Marta Kisiel. Tuż po lekturze (chociaż już po przeczytaniu pierwszych rozdziałów) zastanawiałam się jak to możliwe, że nie znałam tej autorki. "Dożywocie" okazało się bardzo dobrą lekturą, która ujęła mnie humorem i ciekawym stylem. „Siła niższa” to drugi tom serii o Konradzie Romańczuku i jego dożywotnikach, którzy nie pozostawią cię obojętnym, co najwyżej z bolącym od śmiechu brzuchem. Na nowych śmieciach Nieszczęśliwe wydarzenia z „Dożywocia” sprawiły, że Konrad i jego dożywotnicy musieli opuścić Lichotkę i znaleźć nowe lokum. Bohaterowie przeprowadzają się do miasta, gdzie zamieszkują w domu Grzegorza Brząszczyka zwanego także Turu. Pewnego dnia podczas przyziemnej wizyty w Tesco, Konrad odkrywa szokującą prawdę. Nie jest jedynym właścicielem anioła stróża! Ba są i inni dożywotnicy. Jak to odkrycie wpłynie na życie Konrada? Na pewno wywróci je do góry nogami a siła niższa puści wodze fantazji i postara się, aby Romańczuk stał się bohaterem dramatu w nowej obsadzie. Konrad i dożywotnicy Po raz kolejny mamy zmęczonego i sfrustrowanego Konrada Romańczuka, który spokojnie mógłby konkurować o miano widma i dołączyć do grona dożywotników. Na jego głowie i barkach spoczął los Licha- anioła z alergią, drapieżnej kotki Zmory, utopca, widm żołnierzy Wehrmachtu i królika Rudolfa Valentino wraz z kicającą zgrają jego różowych króliczków. Jest jeszcze Turu- potężny wiking, mistrz rzeźbionych aniołów z zezem rozbieżnym oraz anioł Tsadkiel, który swoim zachowaniem potrafi zagotować krew w żyłach. Tym razem to Turu skradł moje serce. Nie sposób go nie polubić, zresztą jak każdego z bohaterów, jednak swoim poczuciem humoru i umiejętnością wzięcia spraw w swoje ręce, zdecydowanie wysunął się na pierwszy plan. Autorka każdego z bohaterów nakreśliła w ciekawy sposób, obdarzając ich indywidualnymi cechami i charakterem. Licho rozczula serce, Tsadkiel irytuje, Konrad wzbudza współczucie a Turu rozśmiesza. Zabrakło mi... Autorka opisuje codzienne życie dożywotników oraz Konrada mierzącego się z problemami dotyczącymi wszystkich ludzi. Na głowę Konrada spadają przyziemne obowiązki jak płacenie rachunków, dbanie o pełną lodówkę, gotowanie oraz kombinowanie jak przeżyć do pierwszego. Ich obecne życie różni od tego, które prowadzili w Lichotce. W pewnym momencie nowa sytuacja przerasta Konrada. Życie z dożywotnikami to nie radosna bajka, o czym ponownie przekonuje się Romańczuk. Fabuła w "Sile niższej" jak i w "Dożywociu" jest dość prosta, ale na tle poprzedniej części wypada nieco gorzej. Historia rozkręca się dopiero po 100 stronach. Na samym początku bywały opisy, które po prostu mnie nużyły. Na szczęście sytuacja ta nie trwała długo. Podsumowanie Lekki i niewymuszony humor to coś co odznacza twórczość Marty Kisiel na tle innych książek. "Siła niższa" to przyjemna i wesoła książka, która zawiera wszystko co powinna mieć dobra książka: wyraziste postaci, zabawne dialogi i ciekawą fabułę. Mimo, iż drugi tom nie zaimponował mi tak bardzo jak pierwszy, to i tak serię Kisiel szczerze polecam. Autorka okazała się moim największym odkryciem ubiegłego roku i z niecierpliwością czekam na kolejne książki, które wyjdą spod jej pióra, a jak głoszą wieści coś już się kroi. http://www.mowmikate.pl/2018/01/recenzja-marta-kisiel-sia-nizsza.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-01-2018 o godz 21:45 Aleksandra Kujawa dodał recenzję:
Po lekturze „Dożywocia” i całkowitym zakochaniu się w Lichu, Konradzie i Krakersie, po prostu musiałam przeczytać „Siłę niższą”. Nie przeżyłabym chyba, gdybym odpuściła sobie tę książkę. W efekcie po raz kolejny wpadłam po uszy i uległam tej magii, którą Ałtorka potrafiła stworzyć w obu powieściach. W „Sile niższej” powracamy do nowego domu Konrada Romańczuka i jego dożywotników po tragicznych wydarzeniach z końca „Dożywocia”. Na nowej posesji już mieszka jeden domownik – Turu, czyli Grzegorza Brząszczyk, który chętnie przygarnia nowych lokatorów. Sympatyczny, olbrzymi wiking jest po prostu cudowną postacią, której nie sposób nie polubić i nie śledzić jej życia z szerokim uśmiechem, a jego poczucie humoru to jedna z lepszych rzeczy w całej książce. W dodatku w domu mieszkają trzej wyblakli Wehrmachtowcy, zamknięci na strychu, z czasem nabierający nieco bardziej rzeczywistych kształtów i dogadujący się ze wszystkimi językową mieszanką polsko-niemiecką. A jakby tego wszystkiego było mało, to Konrad odkrywa, że nie jest jedynym posiadaczem anioła stróża, przez co w końcu ląduje w domu z drugim, perfekcyjnym aniołem stróżem na przechowaniu, co skutkuje tym, że wpada na pomysł na rozpoczęcie nowej działalności gospodarczej, jaką będzie prowadzenie pensjonatu dla dożywotników. I wciąż czeka go odkrywanie samego siebie i uporządkowanie sytuacji w domu, w którym co i raz dochodzi do większych i mniejszych katastrof. Jeśli chodzi o postaci w „Sile niższej”, to niewiele się tu zmieniło w stosunku do „Dożywocia” - dalej mamy tu sfrustrowanego wszystkim Konrada Romańczuka, zasmarkane Licho, jednego z utopców (pozostałe dwa zmieniły lokum), pojawia się również Carmilla, czyli agentka Konrada i jej dziecko, Niebożątko (jeśli jesteście ciekawi, z kim poczęte, to musicie przeczytać książkę, ja Wam tego nie zdradzę), a także kolejny anioł stróż, Tsadkiel (zwany Zadkielem), no i przecudowny Turu. Wszyscy bohaterowie są tak samo ciekawie nakreśleni i pełni ciepła, jak w poprzedniej części. Każdy z nich ma własny i niepowtarzalny charakter, dzięki czemu nie mieszają nam się w głowach i łatwo je zapamiętać (jakby nie było to proste z powodu ich kompletnej oryginalności). Nawet wredny z początku Zadkiel, perfekcyjny anioł stróż, który kroi marchewkę na idealne kwadraty 1x1 cm w końcu zyskuje bardziej ludzką twarz i okazuje się być po prostu osamotnionym i porzuconym stworzeniem, które bardzo chce mieć swój dom. Odniosłam wrażenie, że „Siła niższa” była dużo bardziej dopracowana w porównaniu z „Dożywociem” - absolutnie mi to nie przeszkadzało, w końcu „Dożywocie” to debiut Marty Kisiel, więc teraz można się spodziewać w jej dorobku coraz lepszych książek. Humor obecny w tej powieści jest tak samo ciepły, jak w poprzedniej części. Całość bawi i sprawia, że serce się topi nad lekturą tej historii. Powolne, po raz kolejny, dojrzewanie Konrada Romańczuka do roli opiekuna dożywotników, dojrzewanie Carmilli do zostania samotną matką Niebożątka i śledzenie tych perypetii powodują u czytelnika przypływ miliarda pozytywnych emocji. Mogłabym pisać w samych superlatywach i to bez końca o tej książce, i rozpływać się nad nią, tak ją uwielbiam. Język pisarki jest naprawdę lekki, łatwy i przyjemny w odbiorze. W dodatku pojawia się tam mnóstwo odniesień intertekstualnych, co zapewne wynika z wykształcenia Marty Kisiel, która jest polonistką. Nie można zaprzeczyć, że uważnemu czytelnikowi odnajdywanie takich smaczków sprawi mnóstwo frajdy. Nie da się też nie wspomnieć o humorze zawartym w powieści – użyte tutaj „przekleństwa” są tak ciekawe i śmieszne, że nie raz i nie dwa prychałam głośnym śmiechem w domu, aż się na mnie wszyscy dookoła patrzyli ze zdumieniem. Powiem szczerze, że nie wyobrażam sobie mojej biblioteczki bez „Dożywocia” i „Siły niższej”, a moje czytelnicze serduszko już się cieszy na wieść o tym, że w tym roku ma wyjść kolejna powieść Ałtorki. Oczywiście, czeka na mnie jeszcze lektura „Nomen omen” i mam nadzieję, że poprzeczka, którą zawiesiłam Ałtorce po pierwszych dwóch powieściach, zostanie pokonana lekkim skokiem. A jak Wam się podobają książki Marty Kisiel? Czytaliście już któreś? http://wiewiorkawokularach.blogspot.com/2018/01/pamietajcie-nie-zadzierajcie-z-ta.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-11-2017 o godz 22:34 Kosz z Książkami dodał recenzję:
Jeśli tęsknisz za pisarzami, których prześladuje siła zarówno niższa jak i wyższa, aniołami w bamboszkach, kucharzami z mackami zamiast dłońmi, króliczkami z niepokojącymi skłonnościami znaczy, że musisz nadrobić kiślowersum! Oto bowiem nadchodzi Siła niższa autorstwa Marty Kisiel, kontynuacja jedynego w swoim rodzaju Dożywocia. Alleluja! Bo w bamboszkach nie sposób być niemiłym. A kiedy ty jesteś miły dla innych, to inni są mili dla ciebie. Tak działa ten świat. Alleluja. Lojalnie uprzedzam, że recenzja ta zdradza fabułę poprzedniej części, czyli Dożywocia, także drogi czytelniku zostałeś uprzedzony. Z drugiej strony… czy jest jeszcze ktoś kto nie zapoznał się z Dożywociem? Z Lichotką i jej mieszkańcami? Do czytania marsz! -Ooo… A czy trolle rozmnażają się przez cylinder, czy przez pączkowanie? -Obstawiałbym raczej ruchy tektoniczne. Konrad Romańczuk po pożarze Lichotki zmuszony jest szukać nowego lokum dla siebie i swoich dożywotników. Przenoszą się tym razem na obrzeża miasta. Konrada dopada największy horror każdego człowieka, przez który włos się jeży na głowie – rachunki. Bowiem tym razem jako, że nie jest to Lichotka nie działa na nią już aż tak Licho, czyli trzeba się obyć bez takich udogodnień jak samoczynnie naprawiające się domostwo, czy „magicznie” nie pojawiające się rachunki. Nasz drogi bohater przygnieciony jest tak bardzo prozą życia i walką o utrzymanie, że jedyne wytchnienie przynoszą mu nocne cotygodniowe wyprawy na zakupy w Tesco. Tam natomiast staje się rzecz niezwykła. Cud właściwie, niemalże zwiastowanie. Poznaje on Pawła, który ma…większego. Anioła stróża oczywiście. Tym samym Konrad dowiaduje się, że nie jest jedyną osobą, która posiada takich niezwykłych dożywotników. Ba! Jest nawet forum tego poświęcone! Wiedza ta wywraca jego życie do góry nogami. Tylko nie tak jak by się tego spodziewał… Tsadkiel kroi warzywa od linijki, naleśniki wytycza cyrklem, a gdyby miał nieograniczony dostęp do komputera, każdy posiłek planowałby w arkuszu kalkulacyjnym. Za to Krakers wierzy w bomby kaloryczne dalekiego zasięgu jako uniwersalną gwarancję powszechnego szczęścia i pokoju miedzy narodami i gatunkami świata. Siła niższa funduje nam powrót starych bohaterów – melanholijnego i zabieganego Konrada, Carmillę czyli przerażającą redaktorkę, szalone króliki, drobne i kochane Licho, etc. Jednak tym razem ferajna nam się rozrosła. Poznajemy Turu Brząszczyka, potomka wikingów, który w celach zarobkowych rzeźbi z drewna aniołki z zezem (a Licho dzierga im bamboszki. Wiking & Anioł spółka z o.o. Zamówienia nie są przyjmowane). Mimo budzącego respekt wyglądu jest to człowiek do rany przyłóż, a także miłośnik księżniczek Disneya co można zobaczyć na okładce książki. Jednak nie zawaha się potrząsnąć tym i owym osobnikiem by poszedł po rozum do głowy (a jest kim potrząsać…). Mamy żołnierzy z Wermachtu, dość ciekawe złote rączki, które wszystko naprawią albo będą rżnąć w karty. Mamy też JEGO. Opokę i ostoję. Drugiego anioła stróża. Zadkiela, znaczy Dupkiela…tfu! Tsadkiela. Zupełne przeciwieństwo Licha, postać nad wyraz wyniosłą i przemądrzałą i osobnika numer jeden, który godnie zastąpił Szczęsnego w zatruwaniu życia Romańczykowi. Chłop bowiem nie może mieć za łatwo w życiu prawda? Fanów Szczęsnego natomiast uspokajam – jego osoba również się pojawi. Tak jak i pojawiło się na świcie Niebożątko. Wracając do aniołów, nagle okazuje się, że nie wszystkie anioły mówią w formie bezosobowej: zostawiłom, zeszłom, etc. Mój światopogląd legł w gruzach! Choć dla mnie do końca życia kanonem pozostanie ta wersja piosenki Roszpunki: -MARZENIE MAM! -Marzenie mam! – MARZENIE MAM! -Chce zobaczyć światło latających laaamp! Bardzo na tym mi zależy, cieszę się, że zeszłom z wieży, kochani, tak jak wy, marzenie maaaaaaaaam! Bohaterowie to mocna strona ałtorki, pełni sprzeczności bądź stereotypów (wbrew pozorom jedno nie wyklucza drugiego). Kochamy ich bądź nie cierpimy, na pewno jednak nie przechodzimy obojętnie, każdy bowiem ma coś do powiedzenia od siebie. Każda z postaci także zmienia się, dojrzewa, jak prawdziwi ludzie, bądź też w paru przypadkach nie do końca ludzie. -Tyle dobrego, że nie ma ognistego miecza… (…) -Miał – odparował Paweł z goryczą, gapiąc się tępo na talerzyk, już bez ciasteczek. – Ale mu Kaśka skonfiskowała, kiedy trzeci raz z rzędu wypalił nam dziury w wykładzinie. Uczucia po przeczytaniu Siły niższej mam mieszane. Z jednej strony radość i euforia ponieważ wracają moi kochani bohaterowie, wraca absurdalny humor i zarwanie nocy, bo przecież nie można odłożyć książki skoro już się ją wzięło do ręki. Z drugiej… krzywdzą mi Licho! Przyznam szczerze, że były momenty, w których złorzeczyłam ałtorce za takie traktowanie kochanego aniołka. I choć na koniec wszystko wyszło na dobre to moje biedne serce musiało być kojone kuflami melisy. Również Konradowi powinno się oberwać tylko czekałam, aż Turu mu wygarnie… Po tych słowach histeria mogła już tylko zakasać rękawy i z werwą rozpocząć prezentację swych mo
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
11-11-2017 o godz 09:50 Daria Graczyk dodał recenzję:
Licho nadal małe, zagubione. Pojawia się nowy anioł, tym razem arogancki, upierdliwy i najmądrzejszy. Do tego dziecko.. a gdzie się podziały macki? Powrót do zwariowanego świata Konrada. Warto! Czekam na więcej.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-10-2017 o godz 20:57 Aleksandra Krauze dodał recenzję:
Z książkami Marty Kisiel, spotkałam się pierwszy raz na Warszawskich Targach Książki w maju tego roku. Na początku byłam niepewna, czy serio warto sięgać po taką literaturę. Fakt, to fantastyka. Wyróżnia ją kilka rzeczy. Po pierwsze, nie posiada przemocy - nie znajdziemy w niej krwawej zemsty czy też wojny między dobrem a złem. Po drugie, spokojnie można stwierdzić, ze romansu również w nich nie ma. No więc, jak to jest z tą fantastyką? Nie ma przemocy, nie ma romansu, to co takiego jest? A no dawka dobrego, a wręcz genialnego, humoru. "Siła niższa" To druga część serii Marty Kisiel. Moim, jakże skromnym zdaniem, to najlepsza fantastyka z humorem. Co spotkamy w drugim tomie? Kondrat po ostatnich perypetiach z Lichotką przeprowadza się ze swoimi współmieszkańcami do domu na obrzeżach miasta. Zaprzyjaźnia się z nowym opiekunem domu - z Turu Brząszczykowskim. Licho nie może znaleźć sobie miejsca w nowym miejscu. Czuje się samotnie i niepotrzbne. Na dodatek, okazuje się, że w domu mieszkają już 3 specyficzne widma a z dnia na dzień wprowadza się drugi anioł - Tsadkiel. Jak z tą nową sytuacją poradzi sobie Kondrat? Czy Licho opuści wreszcie smutek po utracie Lichotki? Jaką rolę w życiu bohaterów odegra Turu? Kondrat na początku w ogóle się nie zmienił. Jest uparty i często ślepo wierzy, że ma rację, mimo tego, że cały świat uważa inaczej. Czasami nie docenia to, co los mu daje, przez co pogrąża się jeszcze w większe problemy. Uwielbiam czytać jego dialogi, zwłaszcza jak kłóci się z Turu, albo próbuje wytłumaczyć coś aniołkowi. Świetnie pokazana jest powolna zmiana w jego toku myślenia i zaakceptowania to, kim tak naprawdę się stał. W drugiej części spotkamy, tak jak wspomniałam, nowych bohaterów. Tego mężczyznę pokochałam od początku, od pierwszego zdania, kiedy o nim autorka wspomniała. Mowa oczywiście o Turu! Już nie mówiąc o tym, że ma brodę, jest wielkim chłopem to jeszcze rzeźbi w drewnie. Nie jest to osoba, której można kit wcisnąć czy też podskakiwać. Uwielbiam go, za jego teksty, za sposób życia i to jak traktuje każdego mieszkańca. Nie wstydzi się tego kim jest. Po prostu jest sobą. Drugą, bardzo ważną osobą, która przekracza próg ich domu, jest Anioł Stróż - Tsadkiel. Osobnik, który chorobliwie już, stał się perfekcjonistą. Nie ważne, czy chodzi o sprawy papierkowe, czy też o zwykłe krojenie warzyw. Czepia się wszystkiego i wszystkich. Ot taki ma charakter. To co może być smutne, to fakt, że nawet taki anioł może czuć się odrzucony, przez swojego człowieka. Druga część serii, jak dla mnie, jest lepsza niż pierwsza. Może dlatego, że nie musimy zagłębiać się w poszczególne historie głównych bohaterów. Książka to jeden wielki żart. Nie da rady przeczytać ją nie śmiejąc się. Jeżeli autorka chciała pokazać, że można stworzyć rodzinę, gdzie nie ma sztywnych zasad: mama,tata, dziecko.. tylko grupa przyjaciół, to wyszło jej to perfekcyjnie. Grupa ludzi i nadprzyrodzonych stworzeń. Każdy wręcz z innej bajki. Łączy ich jedno - miłość. Po przeczytaniu dwóch części stwierdziłam, że oni na serio się kochają. Akceptują siebie takimi jakimi są. Nie ważne, że jeden często zagląda do kieliszka, drugi chodzi z kodeksem życia i mówi, kto jak ma żyć, a ktoś inny szyje bamboszki i uwielbia słodkości. To książka dla każdego. Nie ważne, czy lubisz fantastykę czy też nie. Ta książka wciąga nas od pierwszych stron. Rozluźnia po ciężkim dniu i pokazuje, że czasami warto zaakceptować to, co nam daje los. Kto by nie chciał anioła, który uwielbia sprzątać i robić na drutach bambosze? ;)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-08-2017 o godz 12:06 MagdaLena Subocz dodał recenzję:
Całość: http://smag-rekomendacje.blogspot.com/ Genialna i bardzo zabawna kontynuacja. Obawiałam się, by nie była gorsza, jak to bywa z kolejnymi powieściami udanych serii. Jednak autorka pokazała, że potrafi nadal cudnie władać piórem i jakże w humorystyczny sposób to robi. Podziwiam za dowcip, kreatywność, nieszablonowość i ogrom fantazji. Lekko i przyjemnie, zabawnie do łez. Idealna na letnie wieczory. Uwielbiam bohaterów i nie jestem nawet w stanie powiedzieć, którego najbardziej, bowiem każdy uwodził mnie czymś innym. Uwielbiam i tyle. I chcę więcej. Zatem nie pozostaje mi nic innego, jak sięgnięcie po inne powieści autorki i sprawdzenie, czy w tamtych także się zakocham.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
04-07-2017 o godz 09:42 flusz dodał recenzję:
Jedyne co czuję po przeczytaniu Siły niższej to smutek.... Smutek, że po przeczytaniu książki nie da się wymazać sobie pamięci, żeby móc przeczytać ją jeszcze raz i jeszcze raz doświadczać tych wszystkich emocji jak przy pierwszym razie. Na początku nie byłam przekonana do nowego lokum, (i po cichu łudziłam się, że jednak jakimś cudem odbudują Lichotkę) jak i do kolejnego anioła w rodzinie Konrada, ale moja niechęć szybko się rozpłynęła. Zwłaszcza, gdy pojawił się wątek "pensjonatu". Wszystko - wszystkie nowe postacie, żarty, sytuacje - było idealnie wyważone. Każdy zawsze ma jakiegoś książkowego ulubieńca z danej lektury, moim bez dwóch zdań jest Turu! Co ja bym dała, żeby wyrzeźbił mi szafę czy zabrał na przycmentarne liczenie futer (które i tak mam zamiar wypróbować w tym roku!). Poziom mojego rozbawienia, od samego początku do końca, był cały czas na tym samym WYSOOOOKIM poziomie, co prawie nigdy się nie zdarza. Tak więc droga ałtorko - dziękuję Ci za tych parę porządnych godzin obfitujących w produkcję endorfiny! Serce mówi, żebyś teraz szła w ilość niczym Jan Karol Szumilas, ale rozum jednak podpowiada, że jakość - jak u Konrada będzie lepsza! Więc czekam na ciąg dalszy i nie przyjmuję do wiadomości, że miałoby go nie być.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
11-04-2017 o godz 11:06 Joanna Śledź dodał recenzję:
Mieszkańcy Lichotki zostali przymusowo przeflancowani do wielkiego miasta i nie bardzo potrafią się do tego przystosować. Pojawia się też nowy lokator domu współczesnego wikinga. Świetna książka, ataki śmiechu wywołane treścią dosłownie każdej strony sprawiły, że spojrzenia mi rzucane były... dziwne. A co mi tam, grunt, że dobrze się bawiłam :) Moim osobistym faworytem jest mały Cthulu w piaskownicy, bo - doprawdy, alleluja - kto by się nie rozczulił na taki widok.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
22-11-2016 o godz 14:22 Kobaltowa Wrona dodał recenzję:
… i jest. Dożywocie 2. Choć Sławetna Ałtorka obiecała, że nie będzie. Ale wiecie dusili ją i przypalali, obiecali, że zjedzą Trolla, odetną dopływ gier i wszelkiej słodkości… a może to Krakers? A może Licho? Pierun wie, ale jest… ktoś ją przycisnął i… tylko kto?

Kto to wie.

Ale jest ono Dożywocie 2. I jest… smutne jest. Refleksyjne. Niby wiecie, mamy anioła, mamy Wikinga, znajomego osobnika o diabolicznym wyglądzie, oraz Utopca sztuk jeden, ale… jest smutno. Jest też refleksyjnie i mądrze. Jest czasem dobijająco, aż chcesz wleźć do książki przytulic Liszko, pierdyknąc Turu w łeb za wrzeszczenie na Konrada, zabawić się w wywoływanie duchów… ale wtedy wkracza ona.

Dość niespodziewanie. Ona ONA!

Oto jest rok z życia po życiu. Nowe miejsce, przystosowanie się. Milczenie i wycieczki do Tesco, które uświadamiają naszemu romantycznemu bohaterowi, że kurcze nie on jeden jest na dożywociu. I oczywiście jeszcze drakkar ze zwłokami w piwnicy… różowe króliczki, ale przede wszystkim, przede wszystkim jest nadzieja, że w końcu, no bo musi, w końcu to wszystko się zmieni. Na lepsze oczywiście.

Śledząc zmagania Ałtorki z onym dziełem (Facebook), człek nie tylko dowiedział się jak to rodzą się takie niesamowite opowieści, powalające lingwistycznie i pełne trudnych słów, ale też uświadomił sobie, jak wiele ona w tej powieści daje nam samej siebie. I Niebożątka, wiecie… Bo tak naprawdę jest to opowieść o dojrzewaniu i rodzinie, o rozumieniu, cierpieniu wszelakim i oczywiście o szaleństwie, którego w każdym z nas jest choć troszkę. I jeszcze o zmianach, które wkurwiają i wcale nie muszą być dobre i przystosowywaniu się i o czasie i… wspólnocie. Jakkolwiek rozumianej rodzinie, w której wolność oznacza bycie z kimś innym. Kogo czasem chce się upiec, poddusić, potem zmartwychwstać i znowu obrać, ale jednak… się go kocha jakoś tak. I o świecie, wiecie, który często tonącym nie tylko nie rzuca brzytwu, ale jeszcze oblewa betonem…
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-11-2016 o godz 12:28 Joanna Śledź dodał recenzję:
Znakomita rozrywka, w paru momentach autentycznie niemal popłakałam się ze śmiechu. A odniesienie ( czy raczej tzw. cross-over) do "Nomen Omen" bynakmniej nie przeszło niezauważone :) Zdecydowanie polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
11-11-2016 o godz 19:10 Marcelina dodał recenzję:
Można by oczekiwać, że nowa książka Marty Kisiel będzie tak męcząca, jak czasami bywa główny bohater. A jednak nie - przyjemna historyjka, może bez niebotycznych rozmiarów spisków czy tragedii, za to przeplatana ciepłymi i zabawnymi scenkami rodzajowymi. Mogłoby się też wydawać, że charakterystyczny styl pisania autorki w końcu zmęczy zniecierpliwionego czytelnika. A jednak również nie - do końca sympatycznie napisana, bez zbędnego grafomaństwa.
Zdecydowanie warta polecenia.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
03-11-2016 o godz 18:50 Małgorzara Korba dodał recenzję:
Moje odczucia podczas czytania
Wraz z przeprowadzką dożywotnich domowników nie tylko zmienia sie ich życie, ale także klimat książki. Tym razem nacisk został nałożony nie na życie paranormalne, lecz na zwykłe, szare życie. Każdy z nas boryka się z taką codziennością, tak samo jest z Konradem Romańczukiem. Zresztą nie tylko w nim widać taką zmianę.
Na temat fabuły mogę powiedzieć, że na pewno było przemyślana, bowiem na każdym kroku czyhają na nas zdarzenia nie z tej Ziemi, których żaden maniak książkowy by nie przewidział. W tym momencie napomnę się, ponieważ właśnie takim elementem jest ówczesna zmiana bohaterów. A co do całej reszty to możecie być pewni, że co lada moment na waszej twarzy będzie pojawiać się wielki banan.
Bohaterowie - kompletnie z całkiem innej galaktyki. Zaszło jednak pewne przemeblowanie w lokatorach. Nie będziemy mieli, niestety, zaszczytu śmiania się z nieszczęsnego Szczęsnego ani Kusego, ale za to zyskaliśmy Wikinga z piekła rodem, kogoś kto ciągle porównywany jest do Zadka oraz Boży Dar. Poznanie tych postaci to przymus!
Zakończenie stanowczo za krótkie i za mało burzliwe. Do tego brak mi Pani Berbecikównej.

Moje odczucia po przeczytaniu
Siła Niższa to kolejna dawka niecodziennego humoru od Marty Kisiel. Myślę, że tak wspaniałych bohaterów mogła wymyślić tylko Ona. Jeżeli lubisz zaskakującą i bardzo nie przewidywalną akcję to ta książka jest właśnie dla Ciebie!

Moja ocena: Książka idealna do poprawienia humoru.
Recenzja pochodzi z http://flokete-libro.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-10-2016 o godz 11:06 Paola dodał recenzję:
Polecam, polecam, polecam... :) Cud i miód dla duszy i zwolenników ciekawego postrzegania świata :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-10-2016 o godz 10:47 Marzena Olszyńska dodał recenzję:
"Siła niższa" jest kontynuacją ubóstwianego przeze mnie "Dożywocia" i jakem zakochana po uszy nie mogłam oderwać się od dalszych losów chucherka Romańczuka i najmilszego aniołka na świecie Licha. A to jest miłość i najlepsze lekarstwo na każdą deprechę nawet tę czarną i bezdenną. Kumulacja słodyczy zbliżonej do pochłonięcia tabliczki czekolady na raz(!), humoru (uprzedzam nie czytać po nocach, bo można współspacza obudzić gromkim śmiechem), sarkazmu (aż kapie po palcach), rodzinnego ciepła (grrrr) , odwołań do klasyki literatury (kto czytał literaturę, ten znajdzie)i czystego horroru w kolorze róż lub różu (jak kto woli) . Mam nadzieję, że ałtorka nie zakopie pióra w ogródki i popełni kolejną część - ja już czekam :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-10-2016 o godz 23:00 michu556 dodał recenzję:
Nie otrzymacie tego czego się spodziewacie. ;) ale napisze że torcik wyborny jak powinno być. polecam! ;)
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
12-10-2016 o godz 19:25 cytryna dodał recenzję:
Polecam, polecam, polecam, to jest dokładnie taki typ literatury, jaki lubię - lekka, inteligentna, z humorem, lektura pochłania totalnie, chce się czytać i płakać ze śmiechu. Jedyna polska pisarka fantasy, która w literaturze humorystycznej dorównuje zachodnim mistrzom. Czytajcie naszych pisarzy, nie mamy się czego wstydzić ;)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-10-2016 o godz 15:11 Maria dodał recenzję:
Czytałam przedpremierowo i wierzcie mi - optymizm, wariactwo i bezkres wyobraźni. Jedyne przed czym mogę ostrzec, to przed czytaniem w komunikacji publicznej, bo niektórzy biorą czytelnika za rechoczącego wariata :D
Czy ta recenzja była przydatna? 2 0
04-10-2016 o godz 21:01 mój empik dodał recenzję:
Czytałam po dwa razy Dożywocie i Nomen omen, po prostu mój humor, Chmielewska i Pratchett i jednym.
Czy ta recenzja była przydatna? 4 0
Załaduj więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

TERMIN ZWROTU

14 DNI

Z KARTĄ

30 DNI

O autorze: Kisiel Marta

Zobacz także

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Pobierz aplikację

Newsletter

Zapisz się i nie przegap okazji

Adres e-mail został dodany. Dziękujemy.

Pobierz aplikację

partnerzy logistyczni:

logo poczty polskiej logo DHL logo UPS

operator płatności:

należy do:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50 Czynne całą dobę
+48 22 462 72 50 Czynne całą dobę