Fragment
Czytaj
Fragment
Czytaj

Sama się prosiła (okładka miękka)

Inne wydania: Cena:
Niedostępny w empik.com
Powiadom, kiedy będzie
dostępność w salonie empik

Opis

Początek lata w małym irlandzkim miasteczku. Emma O'Donovan, piękna i nieustraszona osiemnastolatka, idzie z przyjaciółkami na imprezę. Są na niej wszyscy, a ich oczy są zwrócone na nią.

Następnego dnia rano rodzice znajdują ją nieprzytomną na progu domu. Krwawi, jest brudna i zdezorientowana. Co gorsza, nie pamięta, co stało się poprzedniego wieczoru. Wie tylko tyle, że nikt nie odpowiada na jej esemesy. W szkole ludzie odwracają się od niej i szepczą za jej plecami. Nic nie pamięta z imprezy, ale ktoś wstawił na Facebooka jej zdjęcia. Zdjęcia, których nigdy nie zapomni.
Teraz w oczach wszystkich jest łatwa. Jest niczym.

Zdjęcia idą w świat. Rozpoczyna się dochodzenie, które prowadzi do podziałów w społeczności. Pojawiają się media, ludzie opowiadają się po różnych stronach, nagle każdy ma o niej coś do powiedzenia.
Mocna historia o tym, jak strasznym, piętnującym i zawstydzającym doświadczeniem jest gwałt.

Brytyjski bestseller i książka roku 2015 w Irlandii.

„Złamała mi serce”
Red Magazine

„Mocna, odważna… i brutalna”
Bookseller

Dane szczegółowe

Tytuł: Sama się prosiła
Autor: O'Neill Louise
Tłumaczenie: Dobrzańska Anna
Wydawnictwo: Wydawnictwo Feeria Young
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Ilość stron: 344
Numer wydania: I
Data premiery: 2017-01-11
Rok wydania: 2017
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 206 x 38 x 144
Indeks: 20498610

Recenzje

Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4
5
11
4
14
3
4
2
1
1
2
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
28 recenzji
23-05-2017 o godz 23:38 bookaholic dodał recenzję:
Przerażająca i dramatyczna. Książka pokazuje w jaki sposób funkcjonuje współczesny świat i jak niewiele trzeba żeby nasze życie w ciągu paru chwil zmieniło się na zawsze. Historia Emmy zmusza do refleksji i przemyśleń.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-03-2017 o godz 22:23 Agnieszka Kaniuk dodał recenzję:
Publiczny lincz Moi drodzy dziś nie będzie typowej recenzji książki. Tym razem chcę wyrazić swoje zdanie na temat poruszany przez Louise O'Neill w książce „Sama się prosiła”.Uważam,że jako kobieta mam do tego prawo,a wręcz obowiązek. Chcę jednak już na wstępie zaznaczyć,że wszystko,co tu napisałam jest wyrazem moich osobistych przekonań i odczuć z którymi nie musicie się zgadzać. Chcę również nadmienić,że aby móc zająć zgodne ze mną samą stanowisko w sprawie tematu poruszonego przez autorkę i w pełni nakreślić Wam powody dla których opowiadam się po takiej,a nie innej stronie barykady zmuszona jestem umieścić kilka spoilerów z samej książki, by móc się do nich ustosunkować. Główna bohaterka powieści Emma O’Donovan jest bardzo zadufaną w sobie dziewczyną z rozdmuchanym poczuciem własnej wartości. Uważa się za najpiękniejszą dziewczynę w szkole. Jedyne na czym jej zależy to uwaga i poklask wszystkich wokół. Koledzy i koleżanki chcą być blisko dziewczyny i zwrócić na siebie uwagę dziewczyny bo jedno jej łaskawe spojrzenie, słowo,czy gest są bezcenne. Wszystko zmienia się zupełnie, gdy na jednej z imprez dziewczyna zostaje zgwałcona. Wówczas życie Emmy zamienia się w koszmar. Młoda kobieta staje się obiektem nagonki,a wręcz publicznego linczu. Przyjaciółki się od niej odwracają,a media społecznościowe nie pozostawiają na niej suchej nitki. Zostaje okrzyknięta puszczalską zdzirą, która swoim zachowaniem, strojem pod wpływem alkoholu sprowokowała sprawców napaści, a więc sama się prosiła, a teraz robi z siebie ofiarę oskarżając porządnych chłopców, którym niszczy tym życie. Całe miasteczko,żyje tym co się stało niestety nie wiele osób staje po stronie naszej bohaterki. Powiem szczerze,że podczas czytania miałam wielokrotnie ochotę krzyczeć „ Ludzie,co wy robicie? Czy choć przez chwile zastanawialiście się,co czuje zgwałcona kobieta? Jak możecie upatrywać się w tym,co spotyka ofiarę gwałtu jej winy? Dziewczynko, dziewczyno,kobieto pamiętaj,że jeśli zostałaś skrzywdzona nigdy, bez względu na okoliczności nie jesteś za to odpowiedzialna. Ani alkohol, ani kusy strój lub cokolwiek innego nie jest usprawiedliwieniem dla gwałciciela. Nie pozwól wpędzić się w poczucie winy i zaszczuć się. Nie bój się także mówić o tym, co cię spotkało i proś o pomoc. Wiele kobiet bowiem, na co sama autorka zwraca uwagę żyje ze swoim bólem i cierpieniem samotnie wstydząc się mówić komukolwiek o gwałcie. Przypuszczam bo nie mogę powiedzieć,że wiem,że jest to niezmiernie trudne ale pamiętajcie nie masz powodu by się wstydzić. Jedyną osobą która powinna się wstydzić jest ten zwyrodnialec,który Cię skrzywdził. Autorka w bardzo wyrazisty sposób pokazuje czytelnikom jak bardzo tak traumatyczne zdarzenie odbija się na całej rodzinie ofiary. Pani Louise O'Neill nie chcąc narzucać swoim czytelnikom swojego zdania pozostawia zakończenie utworu otwartym, wręcz niedopowiedzianym,co może wywołać wrażenie niedosytu jednak ja rozumiem i akceptuję takie rozwiązanie. Zdaje sobie sprawę z tego,że opinie czytelników będą różne tak samo jak i odbiór tej książki i nie jest moim celem by w owe opinie ingerować jednak ja nigdy nie usprawiedliwię gwałtu, a jedynym winnym zawsze jest wyłącznie gwałciciel. Zachęcam do sięgnięcia po ten tytuł i dzielenia się swoimi opiniami jak również do dyskusji bo o gwałcie trzeba mówić głośno. Moja ocena to:9 /10 Pozdrawiam, Agnieszka Kaniuk
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
01-03-2017 o godz 17:07 Ania Skałka dodał recenzję:
ciekawa książka,którą dobrze się czyta. niestety zakończenie mnie rozczarowalo.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-02-2017 o godz 22:27 monweg dodał recenzję:
Emma O’Donovan, bohaterka książki Sama się prosiła, ma osiemnaście lat. Jest dziewczyną piękną i popularną, każdy chciałby znaleźć się w kręgu jej bliskich znajomych, koleżanki chcą się z nią przyjaźnić, a koledzy, chociaż poflirtować. Niestety, co zdarza się często w takich przypadkach, dziewczyna jest próżną osóbką, nadętą, zarozumiałą i bardzo pewną siebie. Nie dziwi więc, że nie polubiłam Emmy i nawet później nie potrafiłam wykrzesać odrobiny sympatii. Emma, jak większość nastolatek, lubi się bawić. A zabawy wśród młodzieży przybierają różny obrót. Chodzi z przyjaciółkami na imprezy, gdzie nie brak alkoholu, cudownych tabletek na polepszenie humoru i … przygodnego seksu. Przyznam, że jest to przerażające. Też kiedyś byłam młoda, ale takie rozpasanie nie miało miejsca. Po kolejnej „udanej” imprezie, skropionej dużą ilością drinków i zażytych tabletkach, Emmie urywa się film. Nie ma pojęcia co się z nią działo, jak dotarła do domu. Wiadomo jedynie, że została znaleziona na ganku własnego domu przez rodziców, zakrwawiona, poparzona od słońca, poraniona. Ale to nie te widoczne rany okażą się najgroźniejsze. Najbardziej została zraniona wewnętrznie. Nikt z przyjaciół nie odpisuje na jej SMS-y, nikt nie odbiera telefonu, a na Facebooku pojawia się nowy profil. Profil, którego bohaterką staje się Emma. To dzięki tej stronie dziewczyna dowiaduje się o tym, co się wydarzyło. Głosy. Śmiech. Ręce, które wczepiają się we mnie, wpychają mnie w czarny filc nocy, żadnych ciał, żadnych twarzy, tylko ręce, kredowobiałe na tle nocy. Co się stało? Louise O’Neill napisała książkę ważną, ale też okrutną, mocną i poruszającą. Historia Emmy, może i nie wydarzyła się naprawdę, ale mogłaby mieć miejsce. Taka właśnie jest teraz młodzież, totalnie beztroska i lekkomyślna, ale też bezwzględna i wynaturzona. Ogromny plus dla irlandzkiej pisarki za tematykę tej wstrząsającej powieści oraz za sposób w jaki cała historia została przedstawiona. Szepty. Jedyne co słyszę, to szepty. Zdzira, kłamczucha, lafirynda, suka, dziwka. Narratorką powieści Sama się prosiła jest Emma, dzięki temu mamy nieograniczony dostęp do jej uczuć, myśli, refleksji i obaw. Wrażliwy czytelnik może mieć problem z lekturą, gdyż jest trochę depresyjna, przykra i bolesna. To książka, która nikogo nie zostawi obojętnym. A czyta się ją, mimo trudnej tematyki, bardzo szybko. Staram się nie myśleć. Nie jestem już tamtą dziewczyną. Jestem Czymś. Zbiorem elementów ciała lalki, różowym ciałem, rozłożonymi nogami, żeby wszyscy mogli zobaczyć, co jest między nimi. Sama się prosiła to opowieść Emmy, napisana ku przestrodze. Książkę powinny przeczytać nastolatki, aby wyciągnąć wnioski na przyszłość. Na młode dziewczęta czeka „wielki świat” niosący z sobą mnóstwo niebezpieczeństw. Emma stała się ofiarą przemocy i jako ofiara prezentuje sobą typowe zachowania dla osoby, która doznała stresu pourazowego. Nie może znaleźć sobie miejsca, zamyka się w sobie, czuje zagrożenie i lęk, obwinia ciągle i ciągle siebie. Sama się prosiła to książka, którą czyta się płynnie, choć mnie zajęło to sporo czasu, gdyż musiałam co chwilę robić przerwę, żeby odetchnąć, pomyśleć, przeczytać cos innego. Historia przedstawiona przez Louise O’Neill wywołuje bardzo silne emocje, niektórzy może będą potrzebowali chusteczki. Książkę czytało mi się dobrze, ale nie mogę powiedzieć, że przyjemnie, ponieważ temat do rozrywkowych nie należy. Sama się prosiła to nieźle napisana powieść obyczajowa, więc jest stworzona dla osób, które lubią właśnie ten gatunek literacki. Jako że powieść traktuje o nastolatkach, jest idealna dla młodych czytelników, a szczególnie czytelniczek. Ale nie jest to typowa książka młodzieżowa, toteż polecam lekturę także starszym odbiorcom. Książka Louise O’Neill jest opowieścią zmuszającą do refleksji i nie dającą szybko o sobie zapomnieć. Polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-02-2017 o godz 08:47 Iwona_S dodał recenzję:
Emma O’Donovan ma wszystko, czego pragnie każda młoda dziewczyna – urodę, pieniądze, ogrom przyjaciół i akceptację otoczenia. Uwielbia komplementy, chłopcy ją adorują, a dziewczyny uważają za wyrocznię modową. Egoistka i manipulatorka, która chce być zawsze w centrum uwagi. Wszystko zmienia się w ciągu jednej nocy, po której rodzina znajduje ją brudną, zakrwawioną przed drzwiami do domu. Emma nie potrafi sobie przypomnieć co robiła przez te kilkanaście godzin, wszyscy znajomi unikają jej, nie odpowiadają na jej wiadomości i telefony, a jedyne co słyszy to zdanie: „Sama się o to prosiłaś”. Czy faktycznie sama prosiła się o taki los? Louise O’Neill urodziła się w Irlandii, gdzie przebywała do ukończenia Trinity College Dublin. Następnie ukończyła DIT i przeniosła się na rok do Noego Jorku, gdzie pracowała dla Kate Lanphear, jednej z najważniejszych osób w redakcji ELLE. Po przygodzie z modą, wróciła do Irlandii i właśnie wtedy powstała jej pierwsza powieść „Only Ever Yours”. Opis intrygował mnie od samego początku, dlatego sięgnęłam po tę książkę. Już po kilku pierwszych stronach miałam ochotę ją odłożyć – dawno nie miałam do czynienia z tak egoistyczną i zadufaną w sobie osobą. Wszystko kręci się wokół Emmy, a przynajmniej ona tak to widzi. Nie spodziewałam się, że bohater powieści może tak mnie zirytować. Jej kreacja sprawiła, że książkę czytałam 3 tygodnie… 3 tygodnie! Chyba jeszcze nigdy nie czytałam tak długo historii opisanej na zaledwie 340 stronach. Jednak w miarę czytania, dostrzegłam, że bohaterka przechodzi przemianę, a wszystko przez gwałt… Autorka w powieści porusza dość trudny temat, wokół którego niektórzy kluczą, starają się ubrać w delikatne słowa. Tymczasem Louise O’Neill nie bawiła się w półśrodki i ukazała rzeczywistość taką, jaka jest. Pokazała, jak zachowują się współcześni nastolatkowie, którym zawsze na wszystko pozwalano. Niestety niekiedy trzeba za to zapłacić słoną cenę…. Fabuła dość długo się rozkręca. Dopiero ok. 150 strony znajduje się punkt, w którym tak naprawdę wszystko się zaczyna. Autorka przez ponad sto stron ukazywała naturę Emmy, jej stosunek do przyjaciół, chłopców oraz rodziców. Później, po zdarzeniu, które zmieniło wszystko, jej zachowanie jest dziwne. Wszyscy przyjaciele się od niej odwrócili, rodzice unikają, a oparcie może znaleźć jedynie w starszym bracie. Książka jest podzielona na dwie części, z czego każda z nich jest diametralnie inna. O ile w pierwszej z nich Emma jest w centrum uwagi, wręcz na siłę się jej domaga, tak w drugiej stara się ze wszystkich sił zejść wszystkim z oczu, stać się niewidzialna. Jedno zdarzenie tak odmieniło młodą osobę, która prawdopodobnie jeszcze przez kilka lat będzie starała się otrząsnąć. Najbardziej zdziwiła mnie opisana przez Autorkę postawa rodziców, którzy zamiast wspierać córkę, czasami dobijali przysłowiowy gwóźdź do trumny, zwłaszcza jej mama. Dla nich w dużej mierze liczyła się opinia publiczna, by być w centrum wydarzeń…. Chyba właśnie ich zachowanie wstrząsnęło mną najbardziej… Podsumowanie: „Sama się prosiła” to książka niełatwa. Nie do wszystkich trafi, nie każdy będzie w stanie przez nią przebrnąć. Autorka wykreowała główną bohaterkę, która przechodzi diametralną zmianę w wyniku gwałtu, który sam w sobie nie jest łatwym tematem. Świat, który stworzyła jest idealnym odzwierciedleniem tego, w którym my żyjemy, dlatego dość łatwo się w nim odnaleźć, a otwarte zakończenie sprawia, że sami możemy dopisać sobie dalsze losy Emmy O’Donovan. Po pierwszej części powieści byłam bliska skreślenia książki, jednak udało mi się ją skończyć. Myślę, że ogólny wydźwięk jest dość mocny i chociażby dla niego, warto przeczytać tę historię. ______________________ http://ja-ksiazkoholik.blogspot.com/2017/02/louise-oneill-sama-sie-prosia.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-02-2017 o godz 21:15 Nevermore dodał recenzję:
Jestem przekonana, że nie polubiłabym Emmy. Głowę nosi za wysoko, a jej życiowe priorytety pozostawiają wiele do życzenia. Mówiąc w skrócie: świat tej dziewczyny kręci się wokół koleżanek, imprez i wyglądu. Dziewczyny chodzą na spotkania ze znajomymi w niestosowanie krótkich sukienkach, piją na umór, a potem sypiają z kolegami, do których nawet nic nie czują. Ale to wcale nie znaczy, że z Emmą i jej koleżankami można zrobić co się chce... Kiedy poznajemy bliżej główną bohaterkę szybko okazuje się, że wszystko ma swoje powody. Emma cieszy się, że jest najładniejsza wśród swoich koleżanek tylko dlatego, że myśli, iż to jedyne co ma do zaoferowania. Sypia z przypadkowymi kolegami, ponieważ uważa, że tylko tak zwróci na siebie uwagę. Pije zdecydowanie zbyt dużo, bo chce uchodzić za wyluzowaną i zwracać na siebie uwagę. Bo wbrew pozorom nasza bohaterka nie jest głupia, może jedynie zbyt naiwna. Nierzadko zdarza się jej podejmować złe decyzje, jednak nie można jej nie współczuć po tym wszystkim, co się wydarzyło. "Sama się prosiła" przedstawia kontrowersyjną historię - i to chyba nie jest żadne zaskoczenie, bo powieści o gwałcie zawsze są kontrowersyjne. Nietypowym jest jednak fakt, w jaki sposób została przedstawiona główna bohaterka. To nie jest dziewczyna, którą (przynajmniej do pewnego momentu lubimy). Wręcz przeciwnie - autorka robi wszystko, żeby zrazić do niej czytelnika. Muszę przyznać, że Louise O"Neill bardzo zgrabnie nami manipuluje i zmusza abyśmy sami podjęli decyzję - czy dziewczyna taka jak Emma jest ofiarą. Moim zdaniem odpowiedź jest oczywista. Myślę, że książkę powinni przeczytać przede wszystkim Ci, którzy twierdzą, że młode dziewczyny, które wychodzą wieczorami na miasto same proszą się o gwałt - dla mnie nie ma większej głupoty niż to stwierdzenie. Do pewnego momentu powieść jest naprawdę dziwna. W zasadzie możemy podzielić ją na dwie części - "przed" i "po". Na początku poznajemy Emmę i jej najlepsze przyjaciółki. Dziewczyny mają dziwne problemy, które lekko nużą, a z drugiej strony bohaterów jest tak wiele, że łatwo pogubić się w imionach. Część "po" jest zdecydowanie lepsza. Kiedy Emma zostaje zupełnie sama łezka kręci się w oku i nawet najbardziej sceptycznie nastawieni do tej bohaterki czytelnicy nie mogą pozostać obojętni. Powieść Louise O'Neill to bardzo mocna książka. Z jednej strony jest skierowana do młodszych czytelników, nastolatków będących rówieśnikami Emmy. Z drugiej jednak Ci z Was, którzy mają nieco słabsze nerwy, powinni zastanowić się nad lekturą. Tragedia, która spotkała dziewczynę opisana jest w sposób bardzo sugestywny. Jeśli jednak zdecydujecie się na lekturę bardzo polecam Wam przeczytać ją od początku do końca, włącznie z notą od autorki na końcu. Dzięki temu, możecie być pewnie, że prawidłowo zrozumiecie zakończenie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-02-2017 o godz 18:22 Natalia Dzięgiel dodał recenzję:
Podeszłam do tej książki bardzo swobodnie. Kiedy o nią poprosiłam liczyłam na coś lekkiego, coś co będzie jedynie zabarwione trudniejszym wątkiem. Nie spodziewałam się stanąć przed historią brutalną i prawdziwą jednocześnie. Zdarzenia rozgrywające się na kartach tej powieści równie dobrze mogły się rzeczywiście wydarzyć. Chociaż strach pomyśleć, że bardzo podobne historie się zdarzają powinniśmy z całą pewnością nie bać się mówić o tym czym jest gwałt. Nie wiem czy ta recenzja ma za zadanie przekonanie Was do przeczytania tej książki. Warto to zrobić. Jednak nie jest to literatura, która spodoba się każdemu. Jednak mimo wszystko zapraszam do zapoznania się z moją opinią. Emma O’Donovan ma osiemnaście lat i dopiero zaczynają się wakacje. Jest piękna i pewna siebie ma swoją grupkę przyjaciół i żaden chłopak jej się nie oprze. Idzie z dziewczynami na imprezę, która wszystko zmienia. Następnego dnia jej rodzice znajdują ją w progu domu całą brudną, oprócz tego krwawi. Dziewczyna nie pamięta nic z poprzedniej imprezy. Nikt nie odpowiada na jej wiadomości, a w szkole wszyscy się od niej odsuwają. Kiedy dowiaduje się o zdjęciach na Facebooku jej życie się wali. Emma O’Donovan nie jest osobą, której się nie lubi. Niestety tylko z zewnątrz. Pokazuje się jako miła i uprzejma koleżanka, choć w rzeczywistości uważa się za lepszą od wszystkich, każdego traktuje z góry i uważa, że świat powinien się kręcić wokół niej. Jest bardzo kochana przez ojca, lecz mocno potępiana przez matkę. Do jej wątku jeszcze wrócę. Obok siebie ma wspaniałego przyjaciela, którego nie mam pojęcia dlaczego ciągle odpycha. To co przydarzyło się jej na imprezie jest złe. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że oprócz tego, iż nikt jej nie wierzy ona też w to wątpi. Uważa wręcz, że to jej wina. „Uwielbiam” komentarze osób, które wypowiadają się na temat przestępstwa. Mówią, że nie dziwią się czemu zostało zgwałcono w końcu ubierała się bardzo skąpą. Nie rozumiem jak ktoś może myśleć, że jeśli dziewczyna lub chłopak (nie oszukujmy się, mężczyźni są także ofiarami) ubierze się prowokująco, wyzywająco to ktoś inny ma pełne prawo naruszać jego, jej prywatną przestrzeń. To jest po prostu śmieszne. Co do samej książki, została ona napisana lekkim językiem, bardzo szybko czyta się tę powieść, ponieważ chcemy wiedzieć co bohaterka zrobi, jak się zachowa, czy popełni samobójstwo? Te wszystkie pytania krążą po naszej głowie i znajdują ujście tylko kiedy znów zaczniemy czytać. Jeszcze jedną osobą, o której należy wspomnieć jest mama głównej bohaterki. Kobieta oziębła i protekcjonalna, w ogóle nie wspiera własnej córki pozwalając jej się coraz bardziej zapaść w sobie. A to podobno ona powinna odczuwać największy ból, matczyny ból. Powieść sama w sobie jest odważna, jest brutalna, ale przede wszystkim prawdziwa. Nie ma tu miejsca na okrążanie tego co się stało, każdy fakt został przedstawiony po imieniu. Książka jest warta zapoznania się, ponieważ może niektórym osobom otworzy oczy na rzeczywistość.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-02-2017 o godz 14:25 krytyk.com.pl dodał recenzję:
http://krytyk.com.pl/literatura/recenzja-ksiazki-sie-prosila-autorka-louise-oneill/ (...) „Sama się prosiła” to kolejna książka o gwałcie, którą przeczytałam w ostatnim czasie. Poprzednia, „Co mnie zmieniło na zawsze”, również zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Ogromne, a jednak zupełnie inne. Poprzednio było bardziej subtelnie, kameralnie, cieplej. W poprzedniej książce najgorszy był gwałt i gwałciciel. Nagły pożar w pluszowym, miękkim, bezpiecznym świecie. W tej, tytuł ten należy do ludzi – rzekomych przyjaciół, rówieśników, rodziny, małych i dużych społeczności, telewizyjnych ekspertów, przedstawicieli prawa i porządku. A świat nigdy nie był z pluszu, tylko z markowych krótkich sukienek. „Sama się prosiła” to książka i historia trudna, niejasna, irytująca i przerażająca. Niesympatyczną bohaterkę, którą od początku chce się potrząsnąć, spotyka tragedia i naprawdę trudno nie szepnąć w duchu, że może karma maczała w tym paluszki. I właśnie ten podszept powinien potwierdzić wszystko to, co napisałam wyżej – ludzie są okrutni, podli i egocentryczni. Wychowujemy się w zepsutym świecie i jesteśmy zepsuci. Pragniemy wolności, na którą nie jesteśmy przygotowani. Najwyraźniej nie dojrzeliśmy do krótkich sukienek, do szanowania granic drugiej osoby, do empatii, do prawdy. Nie jesteśmy cywilizowani i dopóki tego nie zrozumiemy, nie będziemy.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
02-02-2017 o godz 13:42 Jeanelle dodał recenzję:
Nie tak dawno temu miałam okazję przeczytać Co mnie zmieniło na zawsze, powieść o podobnej tematyce, ale jednocześnie zupełnie inną. Amber Smith skupiła się na pokazaniu wewnętrznych zmian w ofierze gwałtu i uświadomieniu jak wielkie spustoszenie wywołuje takie wydarzenie w psychice człowieka. Tam wszystko było czarno-białe: współczułam głównej bohaterce, mogłam zrozumieć i usprawiedliwić jej zachowanie i ani przez chwilę nie wątpiłam, że jest tylko ofiarą. Natomiast Louise O'Neill wpuszcza czytelnika do zupełnie szarej strefy. Emma jest zadufaną w sobie młodą dziewczyną, o bardzo nieprzyjemnym charakterze, taką która nie wzbudziła we mnie żadnej sympatii (założę się, że tak było u większości czytelników). Nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę, o ile łatwiej przechodzi nam bronienie i usprawiedliwianie ludzi, na których nam zależy. Podobny mechanizm działa w przypadku bohaterów - cieszymy się z sukcesów naszych faworytów, współczujemy im, gdy spotyka ich krzywda i cieszymy się, gdy złoczyńcy dostają zasłużoną karę. To jak mam się czuć w stosunku do Emmy? Nie zrozumcie mnie źle, nikt nie zasłużył sobie na taki los, jaki ją spotkał - to była okropne i druzgocące, ale... sama się o to prosiła? Mam problem z oceną tej książki. Mam problem z pisaniem jakie emocje we mnie wzbudziła. Bo pozostawiła po sobie zupełny i absolutny mętlik. Mam wrażenie, że autorka chciała z historii Emmy zrobić przestrogę i jeśli taki był jej cel, to świetnie się jej to udało. Obserwowałam, jak bardzo zmienia się charakter dziewczyny oraz jak wielkie piętno odcisnęły na niej te wydarzenia i zmianę w relacjach z bliskimi. To, gdy całe miasto przykleiło do niej etykietę puszczalskiej i kiedy spotkała się z ogólnym ostracyzmem, bo "to przecież tacy dobrzy chłopcy". Ponieważ musicie coś wiedzieć - to nie jest miła książka, w której ofiara dostaje zadośćuczynienie, a złoczyńcy karę. Sama się prosiła to powieść o dziewczynie, która popełniła błąd i to... zmieniło całe jej życie. Napiętnowało. Zniszczyło. Zdruzgotało. Jednak z tego wszystkiego to co najbardziej mną wstrząsnęło to relacje Emmy z jej rodzicami i ich zachowanie po tym, jak ich córka została wykorzystana. Ale nawet brak wsparcia i obwinianie nie były tak okropne, jak ich zachowanie na końcu tej historii. Bo w tym momencie nie mogłam ich zrozumieć, a jedynym 'normalnym' członkiem tej rodziny wydaje się brat głównej bohaterki. Tylko, że Bryan chciał dobrze, ale jednocześnie nie było go w pobliżu, żeby mógł zapoczątkować jakąś zmianę i choć wspierał Emmę oraz robił co mógł, żeby jej pomóc, jednocześnie zostawił ją tak jak wszyscy inni. Przez to wszystko nie ma w tej powieści ani jednego bohatera, który wzbudziłby moją sympatię. To nie tak, że nie współczuję Emmie - dziewczyna przeszła przez piekło, a sposób w jaki opisała to autorka jest bardzo obrazowy. Wzdrygałam się czytając przemyślenia dziewczyny i zatopiłam się tak bardzo w jej historię, że dosłownie pochłonęłam ją w jedno popołudnie. Tylko, że sympatia i współczucie to nie koniecznie to samo uczucie. [...] ----------------------------------------------------------------- http://zatracona-w-innych-swiatach.blogspot.com/2017/02/recenzja-sama-sie-prosia-louise-oneill.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-01-2017 o godz 21:05 Moja Osobistosc dodał recenzję:
to przerażające jak jedna chwila może zmienić nasze życie. Jedna chwila nieuwagi, bezmyślności i bach sięgamy dna i jesteśmy bezradni jak małe dziecko. Tylko w tym świecie nie ma matczynego ciepła, które nas uchroni i pocieszy. Jest za to pustka, niezrozumienie, bezsilność i bezradność, z którymi trudno jest sobie poradzić. Nie da się nie zauważyć sposobu w jaki piszę autorka. Nie jest ona lekki i łatwy, patrząc chociażby na opisy z nocy, które są wyjątkowo mroczne, a wręcz obrzydliwe. Myślę, że fabuła książki nie wszystkim przypadnie do gustu bo sięga po tematy bardzo kontrowersyjne. Bezmyślna nastolatka, głupie i nie przemyślane zachowanie, które rodzi poważne konsekwencje. To na pewno nie są łatwe tematy. Niemniej jednak uważam, że po tą książkę powinna sięgnąć każda nastolatka - ku przestrodze. Może dzięki niej niektóre dziewczyny się zmienią i wiedząc jakie konsekwencje niesie za sobą przeholowanie z narkotykami i alkoholem tego samego błędu co Emma już nie popełnią. http://mojaosobistosc.blogspot.com/2017/01/sama-sie-prosia-louise-oneill.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-01-2017 o godz 14:32 Jabłuszkooo dodał recenzję:
Myślę, że książka może zostać odebrana w bardzo różny sposób. Mi osobiście nie spodobało się myślenie głównej bohaterki, na początku była egoistyczna, więc bardzo ciężko jest ją polubić, ale ludzie, w końcu stała jej się krzywda, a wszyscy przyjaciele i jej rodzina starają się to zatuszować jakby tego nie było. Nie jestem w stanie sobie tego logicznie wytłumaczyć, po prostu nie mieści mi się w głowie takie zachowanie. Nie wspierają jej w doszukiwaniu się sprawiedliwości, liczą w głębi, że odpuści, a oni będą mogli żyć jakby nic się nie stało. Bohaterka zostaje z tym tak naprawdę sama, a później coraz bardziej zapada się w sobie. Najgorsze jest chyba to, że ciągle twierdzi, że to jest jej wina. To pokazuje jak bardzo źle o sobie myśli, jak bardzo przygnębia ją myśl, że niszczy życie wielu osobom, choć jej jest zmiażdżone na drobne kawałki. Widać, że mimo całego upokorzenia i bólu dalej myśli o tym jak wyjść na prostą zwalając winę na siebie. Zakończenie nie satysfakcjonuje mnie w żadnym stopniu, jestem wręcz zawiedziona. Fragment tekstu pochodzi z mojego bloga, po ciąg dalszy zapraszam tutaj: https://jabluszkooo.blogspot.com/2017/01/71-louise-oneill-sama-sie-prosia.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
25-01-2017 o godz 21:19 Monika Szulc dodał recenzję:
Jedna z licznych imprez, w których uczestniczy Emma O’Donovan, kończy się tragicznie. Nieprzytomną dziewczynę znajdują rodzice na progu własnego domu. Od tej chwili nikt nie chce z nią utrzymywać kontaktu, a bulwersujące zdjęcie opublikowane na Facebooku ujawniają prawdę o tym, co spotkało Emily. Opis nie pozostawia złudzeń, co do tego, że dziewczyna została skrzywdzona i liczyłam na mocną lekturę. Czy ją dostała? Mam bardzo mieszane uczucia i czuje ogromne rozczarowanie. Nim dotarłam do momentu przełomowego, przeżywałam katusze, a to za sprawą samej głównej bohaterki i jej przyjaciół. Emma i jej paczka znajomych to w przeważającej części bogate dzieciaki w okolicy osiemnastego roku życia. Wieczne imprezy, alkohol i seks. Uważam, że autorka mocno podkoloryzowała szaleństwa nastolatków. Bardzo szybko zmęczyły mnie relację między „przyjaciółmi”. Byli oni fałszywi, zawistni i dogryzali sobie na dla zabawy, a z czystej złośliwości. Emma bije wszystkich na głowę. Kłamie i knuje, a szaleństwem już było jej frywolne podejście do seksu. Emma jest po prostu łatwa. Oczywiście można się tu doszukiwać przyczyn takiego zachowania i szybko zorientowałam się, że relacje rodzinne Emmy są napięte, niemniej jednak śledzenie losów dziewczyny było dla mnie wyzwaniem i wątpliwą przyjemnością. Przełom w książce nastąpił dopiero po tej nieszczęsnej imprezie. Wszyscy odwrócili się od dziewczyny, a ona musiała uporać się z natłokiem myśli i depresją. To, co ją spotkało bez wątpienia zasługuję na karę oraz potępienie i co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Przyznaję, że współczułam jej, jednak nie było to jakieś wielkie uczycie, które spędzałoby mi sen z powiek. Jedynym bohaterem, który wzbudził moją sympatię jest brat Emmy, który zachowuję się w miarę racjonalnie. Książkę czyta się szybko, lecz bez większego zachwytu, może nie oceniałabym jej ta surowo, gdyby zakończenie było inne. Mam wrażenie jakbym przerwała lekturę w połowie, gdyż nie uzyskałam żadnych odpowiedzi. Ostateczny wybór bohaterki przygnębia, jednak jestem w stanie go zrozumieć. Bardzo dużo spraw można było jeszcze poruszyć, co niestety nie zostało zrobione. Relację rodzinne, które są najbardziej zawiłe, również zostały potraktowane po macoszemu, a przynajmniej ta kwestia powinna zostać domknięta. „Sama się prosiła” to burzliwa lektura, która nie przypadła mi do gustu. Płytcy bohaterowie i słabo rozwinięty watek psychologiczny nie były tym, czego spodziewałam się po tej książce. Jeśli lubicie historie osadzone w środowisku szkolnym, gdzie liczy się pochodzenie, pieniądze oraz uroda, to możecie spróbować twórczości Louise O’Neill, może wam spodoba się historia Emmy. 2+/6
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
24-01-2017 o godz 20:49 dobrerecenzje.pl dodał recenzję:
Niekiedy mówi się, że świat jest zły, jednak to jedne wielki kłamstwo, o nie, to nie świat, tylko ludzie są podli. Wiedziemy życie pełne samych pozytywów, bogaci rodzice, wielki dom, dobre wyniki w nauce i w końcu ogromna popularność. Jednak czy jest prawdziwa? Ludzie którzy pragną jedynie, aby skierować na nich swoje spojrzenie, lub liczy się tylko fałszywe okazywanie uczuć na pokaz, są nic nie warci. Dziewczyna, która przez całe swoje nastoletnie życie ma jak w bajce, piękna z idealnym ciałem i rysami twarzy, stanowi dla ludzi coś na kształt przyjaciela na pokaz. Pewnego razu, kiedy słyszy, że jest nudna postanawia iść na całość. Dziewczyna nie patrzy co wypada i co nie wypada, co jest legalne, a co nie. Po prostu idzie na imprezę, bierze narkotyki, pali, pije, a na końcu ląduje w łóżku z facetem o kilka lat starszym. Kiedy rano się budzi nie wie na jakim świcie żyje, zostaje znaleziona na trawniku w poszarpanej sukience, z bąblami na pięknej skórze od poparzeń słonecznych. To jeszcze nic. Kiedy Emma zagląda do Internetu, dopiero się zaczyna. Na Facebooku zdjęcia, opisy, komentarze, to wszystko jest okropne. Wrzucone nagranie, kiedy nieprzytomna leży na łóżku i nie kontaktuje, a wokoło niej trzech chłopaków którzy robią co chcą, przepełnia czarę rozpaczy i dziewczyna załamuje się. W szkole jest jeszcze gorzej, przez jedną głupią noc Emma straciła popularność, szacunek, a najważniejsze przyjaźń, jest teraz sama jak palec. Książka bardzo smutna, ukazująca jak bardzo ludzie potrafią być bezwzględni i niemyślący. Według mnie Emma w tej katastrofie też miała swój własny udział. Przez jej wielkie ego stało się co się stało. Dopiero w obliczu czegoś strasznego dziewczyna uświadamia sobie co zrobiła i jaka była głupia, jednak przeszłości nie da się zmienić, ani wymazać. Teraz trzeba żyć dalej z brzemieniem ciążącym na ramieniu i przezwiskiem „puszczalska”. Wielu z nas, czytelników, na pewno jest rozczarowana zakończeniem, dla autorki inny koniec historii byłby po prostu naciągany i sztuczny. Ukazała prawdę. Myślę, że takie tematy jak gwałt, albo narkotyki warto przerabiać w domu, a szczególnie uświadamianie nas – młodzieży, jest rzeczą konieczną. Często w obliczu tragedii chce się o tym zapomnieć, wyprzeć z pamięci – nie da się. Ważne jest aby rozmawiać dużo i decydować o swoim życiu rozważnie i z głową. Polecamy, zespół dobrerecenzje.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
23-01-2017 o godz 14:59 Książkomaniacy dodał recenzję:
ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com Pewnego dnia, po hucznej imprezie, Emma O'Donovan zostaje odnaleziona przez rodziców na progu swojego domu. Jest brudna, przestraszona, krwawi. Pamięta, że wyszła z domu, dotarła na imprezę, ale nie ma pojęcia co tam się wydarzyło. Dlaczego tak wygląda? Dlaczego jest sama? Przecież bawiła się z przyjaciółkami. Dlaczego nikt nie odpowiada na jej smsy? Czyżby nikt nie chciał jej znać? Emma zrobiła coś strasznego? Dawniej wszyscy chcieli być blisko niej, teraz wszyscy się od niej odwracają i szydzą. Dziewczyna nie pamięta tamtej nocy, ale ktoś o wiele sprytniejszy wstawił na Facebooka jej zdjęcia. Zdjęcia, których nigdy nie zapomni... Naznaczona. Odrzucona. Sama przeciw wszystkim. Nie każda książka musi być cukierkowa. Potrzebne są też te bardziej poważne, ukazujące ludzkie problemy i dramaty. Właśnie taka jest książka "Sama się prosiła". Gwałt. Świat internetu, niezwykle okrutny. Snapchat, Facebook i nagle wiesz wszystko o wszystkich. Internet, który powinien ułatwiać życie, a tak naprawdę niesamowicie skomplikował je głównej bohaterce. Ten "szkodliwy postęp" wywrócił jej życie do góry nogami. W jednej chwili dziewczyna znana i lubiana, a w drugiej skrzywdzona i wyśmiewana. Wielu z nas nie poradziłoby sobie z tak wielkim ciężarem. Czy Emma da radę? Przeciwstawi się swoim oprawcom? Wygra walkę o sprawiedliwość? Czy Emma naprawdę sama się o to prosiła? "Sama się prosiła" to książka, która wywarła na mnie ogromne wrażenie. Uważam, że to jedna z książek-przestróg. Pełna bólu, łamiąca ludzkie serca, niezwykle przygnębiająca. To książka o dziewczynie, która żałuje, że nie umarła. To studium psychologiczne ofiary. Obwinianie się, zadręczanie, strach i wstyd. Pełna emocji. Tych negatywnych. Mocna, brutalna, ale przede wszystkim prawdziwa. Smutny jest fakt, że Emm przeżywających podobne dramaty jest na świecie tysiące. Cieszę się, że takie książki powstają. Czytajcie je. Czytajcie i podsuwajcie swoim przyjaciółkom i córkom. Im większa świadomość, tym większa szansa na uniknięcie tak przerażającego losu. "Musimy rozmawiać o gwałcie. Musimy rozmawiać o przyzwoleniu na seks. O piętnowaniu ofiar, wzbudzaniu w nich poczucia winy i nierównej mierze, jaką stosujemy wobec młodych mężczyzn i kobiet. Musimy rozmawiać tak długo, aż wszystkie Emmy tego świata poczują się wspierane i zrozumiane. Aż poczują, że im wierzymy." Louise O'Neill Izabela Nestioruk
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
21-01-2017 o godz 23:06 BookParadise dodał recenzję:
Recenzja również na: http://bookparadisebynatalia.blogspot.com/ Zakrwawiona, porzucona, osamotniona. Brudna, zdezorientowana, bez pamięci. Naznaczona. Odrzucona. Sama przeciw wszystkim. Życie Emmy zmieniło się jednej nocy. Udała się tylko na imprezę, chcąc się zabawić. Jednak los miał wobec niej inne plany. Została znaleziona przez rodziców na progu domu. Była zakrwawiona, zdezorientowana, brudna i nie wiedziała co się wydarzyło. Jedyny szczegół, który pamięta, to przyjaciółki, z którymi wyszła na imprezę, ale poza tym w jej głowie panuje pustka. Jedna impreza odmieniła jej życie. Wszyscy się od niej odwrócili, nie miała przyjaciół, ani znajomych, została sama, wyszydzana przez wszystkich. Emma, jest dziewczyną zapatrzoną w siebie. Uważa, że jest najlepsza oraz najpiękniejsza. Uwielbia być w centrum zainteresowania, zachowuje się jak gwiazda. Lubi dobrą zabawę i flirt z chłopakami. Pokazywanie, że jest lepsza od innych ją ekscytuje. Wyróżnia się swoim buntowniczym i niegrzecznym zachowaniem, co sprawia, że prezentuje się jako typowa, głupia nastolatka, która ma płytkie marzenia. Jej głównym życiowym celem jest sława oraz dobry wygląd. Sięgając po książkę Louise O'Nell, nie wiedziałam, czego mam się spodziewać. Był to mój pierwszy thriller młodzieżowy, od którego wiele nie oczekiwałam, ponieważ nie jestem znawcą tego gatunku. Chciałam otrzymać lekką i przyjemną lekturę, z odrobiną zagadek. I taką też historię otrzymałam, ale nie do końca było tak fantastycznie. Już na samym początku rzucił mi się w oczy tytuł powieści. "Sama się prosiła" wiele zdradzało. Trzeba być naprawdę mało inteligentnym, żeby nie domyślić się o co chodzi i dlaczego główna bohaterka znalazła się w czarnej dziurze. Po prostu sama się tam wkopała. Tylko, że ten tytuł zrodził wiele pytań. Co zrobiła główna bohaterka? Jak ona to zrobiła? Kiedy i gdzie? I to dzięki niemu narasta chęć poznania wnętrza książki, aczkolwiek stanowczo lepiej by było, gdyby tytuł był nieco inny, mniej zdradzający główny temat powieści. Wówczas historia wzbudziłaby wiele emocji. Niemniej jednak nie narzekam, ponieważ tytuł zagwarantował również wiele pytań, na które odpowiedzi z przyjemnością odkrywałam. Fabuła powieści jest dość ciekawa dla osoby, która dopiero zaczyna swoją przygodę z thrillerami. Szczerze mówiąc, po obejrzenia miliona odcinków CSI nie miałam problemu z rozwiązywaniem zagadek. Sam pomysł na książkę nie jest zły, aczkolwiek na tle wielu innych, jak również seriali oraz filmów, wypada trochę słabo. To nie jest książka, która zawładnie emocjami czytelnika. Czyta się ją przyjemnie i nic więcej. Przepada w pamięci. Oczywiście nie twierdzę, że mi się nie podobała. Bardzo miło spędziłam czas przy jej czytaniu, ale zabrakło mi emocji, które uwielbiam otrzymywać z książek. Jeśli chodzi o bohaterkę, to nie polubiłam jej, a to, co ją spotkało było jej winą. Nie uważam, że na to zasłużyła, ale sama do wszystkiego doprowadziła. I chociaż druga osoba była współwinna i nie powinna tak postąpić, to i tak duża część winy spada na Emmę. Zakończenie powieści bardzo mi się nie spodobało. Morał z niego jest taki, że o sprawiedliwość nie warto walczyć. Naprawdę autorko? Takie przesłanie nam niesiesz? No brawo. Jedynie, co wywnioskowałam z tej książki, to fakt, że sami jesteśmy kowalami naszego losu, a nasze zachowanie i wybory mają ogromny wpływ na nasze życie. Ale to już wiedziałam dawno. Po przeczytaniu muszę stwierdzić, że dla osób, które rozpoczynają swoją przygodę z thrillerami, tak samo jak ja, będzie to dobry początek. Nie nastawiajcie się jednak na mroczne tajemnice, których odkrycie będzie problemem. Polubienie głównej bohaterki będzie ogromnym problemem, ponieważ jest strasznie płytka. Książkę czyta się przyjemnie i szybko, ale nie zapada na długo w pamięć. Język autorki nie jest zły i dzięki niemu "przelatuje się" przez całość. Zachęcam was do sięgnięcia po książkę i ocenienia.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-01-2017 o godz 12:17 anonymous dodał recenzję:
http://www.popkultura.com.pl/2017/01/09/recenzja-ksiazki-sama-sie-prosila-wszystkie-odcienie-szarosci-pokolenia-z-czyli-czy-kultura-gwaltu-istnieje/

Moje pokolenie, pokolenie Z, dzisiejszych 20-latków kojarzone jest z głupotą, straconymi szansami, jednolitością, brakiem priorytetów i autorytetów. Tak chyba z grubsza odbierają nas w większości nasi rodzice, szczególnie ci, którzy mieli okazję wychowywać naszych starszych braci czy siostry. Oglądając wiadomości czy różnego rodzaju reportaże, czytając nagłówki gazet trudno się dziwić takiemu postrzeganiu. Ostatecznie okazuje się, że dajemy przyzwolenie na wiele rzeczy, ponieważ nic tak naprawdę nie ma dla nas większego znaczenia – ani wartości rodzinne, ani ambicje zawodowe. Istotne jest jedynie tu i teraz. Jednak czy doprowadziliśmy do tego, że kultura gwałtu ma szansę przestać być jedynie hipotezą, a stać się rzeczywistością? Czy możemy, jako pokolenie, na nowo odnaleźć szacunek do samych siebie?

Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-01-2017 o godz 09:23 Agnieszka Deja dodał recenzję:
Emma ma wszystko – przyjaciółki, uwagę chłopaków, niesamowitą urodę, dobre oceny. Olśniewa wszystkich swoim wyglądem, jest najpiękniejsza. Nie dziwi więc, że wokół niej ciągle pojawiają się adoratorzy. Gdy dziewczyna wybiera się z przyjaciółkami na kolejną imprezę, jeszcze nie wie, że ten wieczór odmieni jej życie. Rano Emma budzi się na progu swojego domu bez bielizny, jest zakrwawiona i nic nie pamięta z poprzedniego wieczoru. Nikt do niej nie dzwoni, w szkole wszyscy jej unikają. Czemu? Co takiego stało się na tej imprezie, że nagle Emma straciła swoją popularność?
Sama się prosiła Louise O’Neill to powieść młodzieżowa, w której narratorką i główną bohaterką jest Emma. Osiemnastolatka jest przepiękna, ale też bardzo próżna. Zdaje sobie sprawę ze swojej urody i uważa się za lepszą od przyjaciółek. Nie jest lojalna, bawi się uczuciami innych, a wszystkie swoje złe czyny potrafi sobie wyjaśnić tak, że nie ma wyrzutów sumienia. Sypia z chłopakami, flirtuje z sympatiami koleżanek, oszukuje znajomych i nie widzi w swoim zachowaniu nic niestosownego.
Gdy dochodzi do tragedii, gdy Emma ma dziurę w pamięci i wszyscy się od niej odwracają, jej dotychczasowe zachowanie sprawia, że nikt jej nie żałuje. Wszyscy myślą, że dziewczyna chce zwrócić na siebie uwagę, że kłamie. Nie ma wsparcia w znajomych, jest wręcz uznana nie za ofiarę, lecz za sprawcę całego zamieszania. Jaka jest prawda? Czy Emma została skrzywdzona, czy faktycznie wina leży po jej stronie?
Powieść jest trudna w odbiorze. Porusza niełatwy temat, a przez zachowanie bohaterki nie jesteśmy pewni, jak ją traktować – żałować jej czy uważać, że w końcu dostała to, na co zasłużyła. Stajemy przed tym samym dylematem co jej znajomi. Co byśmy nie myśleli o tej sprawie i komu nie wierzyli, wiemy, że Emma została odarta z prywatności i intymności, że ktoś podeptał jej godność i wywrócił całe jej życie do góry nogami. Nieważne, czy ją lubimy czy nie, przerażają nas szykany, których doświadcza dziewczyna.
Mocnym punktem książki jest narracja. Najpierw obnaża przed nami naturę Emmy, potem pokazuje, jak działa psychika dziewczyny, która została zniszczona przez jedno wydarzenie. Nastolatka jest czujnym obserwatorem, dzięki czemu otrzymujemy naprawdę bogatą narrację. Jednak trzeba pamiętać, że jest to relacja pierwoosobowa, nie pozbawiono jej zatem stronniczości, oceny i często przekłamań.
Sama się prosiła nie jest książką lekką, łatwą i przyjemną. Jest wstrząsająca i zmusza do refleksji. Nie szukajcie tu love story, happy endu i młodzieńczych uniesień. To brutalna historia, która tak naprawdę mogła przydarzyć się wielu dziewczynom na całym świecie. Daje do myślenia i na pewno nie da się obok niej przejść obojętnie. Jeśli więc szukacie książki, która nie pozwoli wam się oderwać od czytania, da wam trudną opowieść o młodzieńczych błędach i każe zastanowić się nad tematem, który jest tu poruszany, powinniście sięgnąć po tę lekturę.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-01-2017 o godz 13:18 Sol dodał recenzję:
Czy ofiary gwałtu same się o to proszą? Często mówi się tak w przypadku kobiet, które ubierają się wyzywająco i zachowują prowokująco. Owszem, może to wprowadzić w błąd, ale one nie mówią "skrzywdź mnie". Chociaż z drugiej strony można to tak odbierać. Tutaj poznajemy nastoletnią (pełnoletnią) dziewczynę, która pada ofiarą gwałtu zbiorowego. Patrząc na jej zachowanie można by powiedzieć dokładnie to, co widnieje na okładce "Sama się prosiła". W pewnym sensie sama zgodziła się robić niektóre rzeczy, ale nie prosiła się o takie traktowanie, o takie bestialstwo i okrucieństwo...

Kolejna kontrowersyjna i mocna powieść dla młodzieży. Chociaż uważam, że nieco słabsza od "Co mnie zmieniło na zawsze", która również została wydana przez wydawnictwo Feeria Young. Słabsza nie znaczy zła. "Sama się prosiła", to książka, która mnie wciągnęła i przeczytałam ją dosłownie w jeden wieczór. Autorka ma bardzo przyjemny styl pisania i pewnie to jest tego powodem.


Poznajemy osiemnastoletnią Emmę, z którą się nie polubiłam. Niestety. To jej zachowanie, traktowanie przyjaciółek i podejście do pewnych spraw upewniło mnie tylko w przekonaniu, że jest to powierzchowna dziewczyna, dla której liczy się wygląd, imprezki i wyzywający styl. Trochę było mi jej żal, nawet nie przez to, co się jej przydarzyło. Już wcześniej, szkoda, że Emma to taka typowa, trochę pusta nastolatka, która nie myśli o innych, a nawet - co się okazało - o sobie samej. Co trochę mnie dziwi, ale rozumiem. To wszystko na potrzeby fabuły i całego jej odbioru, bo jak wspomniałam - książka jest kontrowersyjna i porusza dosyć ciężki temat. Dlatego tak czy siak, kreację głównej bohaterki oceniam dobrze.

Temat ciężki, bo gwałt nigdy nie był czymś, o czym można by rozmawiać z lekka. Czy autorka sobie z nim poradziła? Myślę, że tak, aczkolwiek można by to bardziej rozwinąć i pójść w stronę psychiki głównej bohaterki. Owszem, wiemy co gnębi Emmę, jak ona to odbiera, ale jest też sporo niewiadomych. W ogóle nie wyobrażam sobie, jak Emma mogła sobie z tym wszystkim dać radę, okropna rzecz ją spotkała i co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości. Jednak uważam, że winy trochę w tym wszystkim jej jest... Jeśli przeczytacie, to zrozumiecie.

Książka dla nastolatków, ale nie tylko. "Sama się prosiła", to trochę taka przestroga dla nastoletnich imprezowiczek. A patrząc na dzisiejsze czasy, sądzę, że książka jest na czasie. Jak najbardziej. Louise O'Neill na przykładzie Emmy daje nam pewien przekaz: patrzcie na to z kim imprezujecie, nie bierzcie podejrzanych pigułek, nie pijcie nie swoich drinków i nie dajcie się namówić na coś wbrew sobie. Czy polecam niniejszą książkę? Oczywiście, że tak. Uważam, że takie lektury mogą pomóc, mogą otworzyć oczy i są potrzebne. Polecam!

sol-shadowhunter.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
09-01-2017 o godz 20:33 kobietatrzechbarw dodał recenzję:
Zapoznając się z tytułem, od razu wiadomo, że będziemy mieli do czynienia z dziewczyną, która swym zachowaniem zaszła wielu osobom za skórę. Emma ma wysoką samoocenę, uważa się za najpiękniejszą dziewczyną spośród wszystkich swoich koleżanek, lubi być kokietowana i znajdować się w centrum uwagi. Jest zarozumiała, zadufana, butna, kiedy po pewnej imprezie rodzice znajdują ją brudną, zakrwawioną i nieprzytomną na progu domu, cały jej świat wywraca się o trzysta sześćdziesiąt stopni, odwracają się od niej przyjaciółki, a reszta znajomych, którzy wcześniej tak ją uwielbiali, szydzi i gardzi nią. Dziewczyna próbuje zrozumieć co wydarzyło się na domówce, a prawda jest okrutna.

Książka powinna być przestrogą dla nastolatków. To przykre, ale tak wiele dzieci nie zdaje sobie sprawy jakie mogą być konsekwencje spożywania alkoholu i narkotyków. Kac i wyrzuty sumienia, to ich najmniejsze problemy. „Urwany film” pozostawia za sobą pustkę, którą ciężko zapełnić czymkolwiek, nie pamiętając, co tak naprawdę wydarzyło się dzień wcześniej. Wiele osób tylko czyha na to, by móc skrzywdzić taką osobę. Szczerze powiedziawszy boję się o swoje dzieci, ponieważ nastoletni wiek rządzi się swoimi prawami, a decyzje, które podejmuje niekoniecznie muszą być odpowiedzialne.

Drugą kwestią jest to, że karma jest nieubłagana. Wszystkie nasze czyny kiedyś do nas wrócą. Traktowanie ludzi bez szacunku, uważanie się za kogoś lepszego od innych, kokietowanie chłopaków przyjaciółek – to wszystko musi się kiedyś skończyć, w końcu każdy ma swoje granice cierpliwości. Emma nieco się pogubiła w swym nastoletnim życiu. Zrobiła wiele złych rzeczy, ale nikt nie zasługuje, tak jak to sugeruje tytuł, na to co ją spotkało. Sięgając pamięcią wstecz, do lat kiedy chodziłam do szkoły, przypominam sobie, że w moim otoczeniu były podobne dziewczyny, dziś są dorosłe i na szczęście bardziej dojrzałe, dlatego też warto dawać drugą szansę.

Początkowo powieść mnie nużyła, występowało w niej wiele postaci i ciężko mi było spamiętać, kto jaką rolę odgrywa w fabule. Mniej więcej po przeczytaniu jednej trzeciej książki zainteresowałam się, opisywane sceny wywołały we mnie emocje, było mi żal głównej bohaterki, a realizm wywołał we mnie szok. Przedstawiona historia jest fikcją literacką, ale ukazane w niej rzeczy mogą wydarzyć się w realnym świecie. Tak naprawdę zaskoczyło mnie podejście do problemu, jakie wykreowała Louise O’Neill. Bohaterowie większą wagę przykładają do swojej reputacji, niż do stanu psychicznego dziewczyny, która bądź co bądź została świadomie lub też nieświadomie skrzywdzona, jakby to co ludzie powiedzą było ważniejsze od stanu psychicznego ludzkiej istoty.

W pierwszym momencie zakończenie mnie zawiodło, autorka postawiła nad dalszymi losami Emmy znak zapytania. Myślę, że tak naprawdę pozostawiła je do indywidualnej interpretacji każdego czytelnika. Sama zaznaczyła w posłowiu, że nie każdemu przypadnie ono do gustu. Wszyscy powinni po lekturze wyciągnąć odpowiednie wnioski. Uczmy się na błędach innych, ponieważ konsekwencje chwilowej głupoty mogą być katastrofalne.

„Sama się prosiła” to mocna pozycja, poruszająca niezwykle ważny temat. Warto poświęcać czas na tego typu pozycje. Polecam ją młodym ludziom, którzy stoją na granicy dzieciństwa i dorosłości, nie wiedząc tak naprawdę czego chcą. Mam na dzieję, że będzie dla nich przestrogą. Dorośli natomiast skupią się bardziej na emocjonalnym aspekcie i przemyśleniach. Jeśli chcecie dowiedzieć się co spotkało Emmę, przeczytajcie książkę, ja Wam tego nie powiem.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-01-2017 o godz 18:41 Ksiazkomania dodał recenzję:
Wielu autorów pisze proste i błahe historie, które maja jedną wadę – szybko się o nich zapomina. Historia opisana przez Louise O’Neill to zupełnie coś innego. Bookseller określił tę książkę jako „mocna, odważna… i brutalna” i ja się w pełni z tym zgadzam. Te trzy przymiotniki idealnie opisują tę książkę. „Sama się prosiła” to lektura dla odważnych czytelników, dla takich, którzy nie boją się stawić czoła szokującej prawdzie i dla takich, którzy nie boją się zapamiętać tej przerażającej historii. Bo jedno jest pewne – ta książka pozostanie w waszych myślach na długo.

„W życiu nie chodzi o to, żeby przekrzyczeć burzę, ale o to, by nauczyć się tańczyć w deszczu.”

Emma O’Donovan jest piękną, młodą i popularną dziewczyną. Ma wielu znajomych. Lecz pewnego dnia wszyscy się od niej odwracają. Rodzice Emmy znajdują ją na progu jej domu. Dziewczyna nic nie pamięta. Aż do czasu, gdy w Internecie pojawiają się jej zdjęcia. Zdjęcia z imprezy. Zdjęcia, które zmieniają jej życie na zawsze…

„Czy można chcieć, żeby wszystko się zmieniło, a zarazem pozostało takie same?”

„Sama się prosiła” to odważna książka dla odważnych czytelników. Louise O’Neill należy do autorów, którzy nie boją się trudnych tematów i umieją o nich pisać. „Sama się prosiła” to idealnie napisana książka o gwałcie, potrzebie akceptacji i odrzuceniu. To bardzo bolesna, miejscami przerażająca i szokująca opowieść o młodej dziewczynie, której zawala się świat. Emma obwinia o wszystko siebie, o kłopoty w rodzinie, o zrujnowanie życia osobom, które jej to życie odebrali. Gdy do sieci trafiają przerażające zdjęcia, na których główną rolę odgrywa Emma, jej życie przestaje istnieć. Louise O’Neill napisała odważnie o głównej bohaterce. Jej portret psychologiczny został nakreślony starannie, dzięki czemu mamy szansę zrozumieć Emmę, jej uczucia i spróbować przeżyć te emocje, choć to niezaprzeczalnie trudna sprawa.

Bohaterowie powieści to postacie wykreowane bardzo precyzyjnie. Autorka postarała się, by główna bohaterka wyróżniała się na tle innych. Jej życie legło w gruzach, a my mamy szansę śledzić jej emocje, uczucia i posunięcia bardzo dokładnie. Podczas czytania całkowicie przepadamy i zagłębiamy się w mrok jaki ogarnia Emmę. Książka nie jest depresyjna, nie zrozumcie mnie źle. Po prostu to przerażająca i brutalna historia, która może wydarzyć się w realnym świecie. A najgorsze jest to, że takich historii, prawdziwych historii, jest niemało. Często słyszymy o brutalnych gwałtach, odważnych zdjęciach wrzucanych do sieci bez zgody właścicieli. Zdjęcie raz wrzucone do Internetu pozostaje w nim na zawsze. A taka osoba musi żyć z tym piętnem.

Autorka podkreśla, że zakończenie jej powieści może nie przypaść do gustu wszystkim czytelnikom. Bo nie takiego zakończenia się spodziewamy. Każdy oczekuje happy endu, a w „Sama się prosiła” nie ma pozytywnego zakończenia. Młodzi ludzie, którzy będą czytać tę książkę, powinni umieć odpowiednio je zinterpretować i wysunąć wnioski. Emma nie jest bohaterką, której postępowanie trzeba naśladować. Wręcz odwrotnie, powinniśmy wysunąć odpowiednie wnioski i uczyć się na jej błędach. To właśnie chciała przekazać autorka. Zmusić czytelnika do intensywniejszego myślenia i wyciągania wniosków z czyichś błędów.

Książkę Louise O’Neill czyta się bardzo szybko. Styl i język są na wysoki poziomie, a przez ich lekkość, nie mamy żadnych trudności ze zrozumieniem tego, co chciała przekazać nam autorka. „Sama się prosiła” to historia, która poruszy niejednego czytelnika. Podczas czytania doznajemy emocjonalnej burzy. Kieruje nami złość, strach, przerażenie, szok. Niedowierzamy, że takie rzeczy mogą się stać naprawdę, a jednak tak się dzieje. Z tyłu głowy zapala nam się lampka, że mimo iż „Sama się prosiła” to fikcja literacka, to ile razy słyszymy w telewizji, czy radiu o brutalnym gwałcie? Louise O’Neill pisze w taki sposób, by przyciągnąć uwagę czytelnika i zmusić go do myślenia. Niejednokrotnie przy pisaniu recenzji o książkach, które poruszają tematykę gwałtu, wspominam, że trzeba o tym mówić i pisać. Gwałt to coś okrutnego, bolesnego i brutalnego, a my powinniśmy być otwarci na takie tematy, nie bać się ich i być świadomi tego, że to dzieje się w rzeczywistości.

Książkę polecam wszystkim czytelnikom. Louise O’Neill pisze w sposób zrozumiały dla młodzieży i dla dorosłych. Dla młodzieży to przestroga przed tym, co może się zdarzyć, gdy puszczą nam hamulce na imprezie, gdy będziemy bardziej odważni, niż nam się wydaje. Dla dorosłych to historia, która łamie serca i zmusza do myślenia. „Sama się prosiła” to apel do wszystkich, by nie byli obojętni na trudne tematy, by dostrzegali zło, które czai się za rogiem. Książka Louise O’Neill to mocna, przerażająca i brutalna lektura, która wylewa na czytelnika kubeł zimnej wody. Jesteśmy w szoku po jej przeczytaniu. Takich książek, z mocną i odważną historią powinno być więcej.
http://ksiazkomania-recenzje.blogspot.com/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-01-2017 o godz 14:32 nieperfekcyjnie.pl dodał recenzję:
"Sama się prosiła" przedstawia obraz zadufanej i zbyt pewnej siebie dziewczyny, której zależy jedynie na dobrym wyglądzie oraz uwielbieniu ze strony płci przeciwnej. Emma uważa się za najpiękniejszą, przez co niejednokrotnie wyśmiewa inne koleżanki - zazdrość w ich oczach popycha ją do wielu nierozsądnych czynów. Jakimś cudem ma przyjaciółki, które traktuje jak popychadła, na co one godzą się bez większych sprzeciwów. Zachowanie Emmy po całym incydencie jest wręcz niewyobrażalnie dziwne. Jedyną osobą, na której wsparcie może liczyć, jest jej brat - rodzice najchętniej zamietliby niewygodną prawdę pod dywan.

Osobiście uważam, że tytuł powinien być nieco mniej wymowny, ponieważ od samego początku wiadomo, co przydarzy się głównej bohaterce. Wolałabym dojść do prawdy małymi kroczkami, a nie dostawać ją już w momencie patrzenia na okładkę. Szczerze przyznam, że zawsze niesamowicie denerwują mnie teksty, iż dziewczyna "sama prosiła się" o zrobienie jej krzywdy. Wychodzę z założenia, iż nawet gdyby dziewczyna błagała na kolanach o coś, to w tym momencie powinna zadziałać męska duma - skoro kobieta znajduje się pod wpływem środków odurzających, nie myśli racjonalnie, zatem nie wolno jej dotknąć. Niestety w takich chwilach często mężczyznom brakuje rozumu i korzystają z "łatwego łupu" - wiedzcie, że tym samym pokazujecie, że w ani jednym procencie nie macie prawa czuć się lepsi od tych dziewczyn.

Pisarze coraz częściej sięgają po tak trudną tematykę, więc książka nie wyróżniałaby się niczym szczególnym na tle tego typu podobnych, gdyby nie zakończenie, które rozwaliło mnie na łopatki. Niestety w negatywnym sensie... Wiecie jaki morał z tej opowieści może wynieść dziewczyna, którą spotkało coś tak strasznego? Nie warto walczyć o sprawiedliwość. Trzeba siedzieć cicho, nie wychylać się i liczyć na to, że kiedyś rany się zabliźnią. Nie wolno liczyć na wsparcie najbliższych, bo oni tylko czekają na to, aby wycofać wszelakie oskarżenia po to, by ich życie w końcu wróciło na wcześniejsze tory. W końcu chłopcy z dobrych domów nie robią złych rzeczy, a jeśli ktokolwiek posądzi ich o to - na pewno myli się, ponieważ chce zniszczyć czyjeś życie. Poza tym prawo nigdy nie stoi po stronie ofiar, więc bezsensowne jest oczekiwanie na pomoc. Z pewnością nie liczyłam na typowy happy end rodem z romansu, ale oczekiwałam przynajmniej małego promyka nadziei...

To powieść o gwałcie, depresji, uzależnieniach, próżności prowadzającej donikąd, niszczycielskiej sile portali społecznościowych, plotkach, nieustannych imprezach w towarzystwie alkoholu, narkotyków oraz przygodnego seksu. Historia Emmy uświadamia, jak łatwo można zniszczyć swoje i czyjeś życie. Wystarczy jeden nieostrożny krok oraz chęć zaimponowania innym, aby wszystko obróciło się przeciwko nam. Po raz kolejny kieruję apel do młodzieży - błagam, bądźcie rozsądni, szanujcie zarówno siebie, jak i resztę osób w swoim otoczeniu. Dorosłe życie dopadnie Was wcześniej niż sądzicie, więc nie śpieszcie się do tego, co i tak Was nie ominie.

Więcej tu: http://www.nieperfekcyjnie.pl/2017/01/sama-sie-prosia-louise-oneill.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-01-2017 o godz 21:13 katherine_parker dodał recenzję:
Szczerze mówiąc, gdy sięgałam po Sama się prosiła w ogóle nie spodziewałam się, że będzie to taka książka - przepełniona smutkiem, żalem, rozpaczą i bezczynnością. Myślałam, że będzie to kolejna młodzieżówka, której bohaterka wywinęła jakieś głupstwo, z którym teraz musi się zmierzyć. Wielkie było moje zaskoczenie, gdy w końcu odkryłam prawdziwy motyw powieści, który sprawił, że książka ta dosłownie wbiła mnie w fotel. Całkowicie się tego po niej nie spodziewałam!

Główną bohaterką jest powszechnie znana i lubiana, perfekcyjna w każdym calu dziewczyna imieniem Emma. Muszę przyznać, że od samego początku, gdy poznałam Emmę zaczęłam pałać do niej niechęcią. Nie jest to bowiem ta pozytywna bohaterka, której występowanie utarło się chyba w większości książek skierowanych dla młodzieży. Emma jest raczej tą drugą, która jest przeciwniczką naszej dobrej bohaterki, która właśnie na tą naszą szarą myszkę z jakiegoś powodu się uwzięła. Z początku miałam nawet myśli, aby porzucić na jakiś czas tą książkę, w końcu nie jestem przyzwyczajona do tego typu głównych bohaterek i najzwyczajniej w świecie, w ogóle mi ona tam nie pasowała. Jednak, gdy historia zaczęła się rozwijać zrozumiałam, dlaczego autorka wybrała właśnie ten typ bohatera - myślę, że chciała pokazać, że taka historia może spotkać dosłownie każdego z nas, nie ważne, jacy jesteśmy. Koniec końców postać Emmy niesamowicie mnie zaintrygowała i choć często dziwiło mnie jej zachowanie teraz wiem, że w wielu przypadkach autorka celowo przedstawiała ją w taki a nie inny sposób.
Emma, choć początkowo wiedzie bardzo dobre życie, później musi zmierzyć się z problemem, który wielu z nas na pewno od razu powaliłby na kolana. Wiecie jednak, co w tym wszystkim jest najlepsze? Otóż autorka nie pokazała, że we wszystkich przypadkach Emmie wiedzie się świetnie - pokazała tą historię tak, jak mogłaby się odegrać w prawdziwym, realnym świecie. I za to moim zdaniem należy się jej na prawdę spory plus. Często autorzy idealizują problemy swoich bohaterów - nie ważne, czy są one błahe, czy też trudniejsze do rozwiązania - mimo wszystko jednak przedstawiają wszystko tak, że wiemy, iż wszystko skończy się dobrze. Tutaj tego nie znajdziemy. Przez większość książki nie wiemy tak na prawdę, co się wydarzy - autorka jest zdolna do wszystkiego.
Wracając na chwile do bohaterów powieści muszę koniecznie powiedzieć, że bardzo denerwowali mnie rodzice głównej postaci. Już od samego początku wyczułam, że dziewczyna ma jakieś problemy związane ze swoją matką, a im bardziej akcja się rozwijała, tym lepiej było to widać. Cały czas nie mogę pojąć, dlaczego gdy wszyscy już wiedzieli o gwałcie, jej rodzice z pozoru ją wspierali, a tak na prawdę coraz bardziej się od niej odsuwali. Dla mnie rodzice powinni być wzorem dla swojego dziecka i wspierać je mimo najgorszej rzeczy, która mogła by je spotkać. W końcu od tego właśnie są rodzice. Nie muszę więc chyba mówić, że w przypadku rodziców Emmy było nieco inaczej. Osobiście strasznie mi to przeszkadzało i wiele razy miałam ochotę potrząsnąć bohaterami by w końcu dotarło do nich to, co robią źle.

Choć historia bardzo mi się podobała, to jednak bardzo przeszkadzał mi sposób, w jaki książka została napisana. Wiem, że miała on pewnie odwzorowywać umysł głównej bohaterki, jednak sama wiele razy się gubiłam i musiałam długo szukać właściwego toku myślenia. To, jak została ona podzielona, tzn. brak rozdziałów, które zastępowały dni tygodnia (1 rozdział = 1 dzień) oraz podział całości na rok temu i w tym roku, w ogóle mi nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie - było to dla mnie klarowne i bez problemu się w tym odnajdywałam. Jednak głównym problemem okazał się dla mnie właśnie sposób postrzegania wszystkiego przez bohaterkę, a co za tym idzie przedstawienie fabuły.

Pomijając ten wyżej wspomniany minus uważam, że Sama się prosiłaś to świetna książka, która skłania czytelnika do na prawdę głębokich przemyśleń, Osobiście uważam, że powieści, gdy poruszane są na przykład problemu gwałtów, czy samej przemocy wśród młodzieży, są bardzo pouczające i wielu z nas mogą na prawdę wiele nauczyć, dlatego też i ta powieść pod tym względem okazała się dla mnie idealna. Po zakończeniu lektury, na prawdę sporo o niej myślałam próbując poradzić sobie z problemem, jaki spotkał Emmę. Nie spodobało mi się jednak do końca samo zakończenie, gdyż tak na prawdę autorka za dużo w niej nie wyjaśniła. Z pewnością wielu z nas będą dręczyć pytania, na które chyba nigdy niestety nie poznamy już odpowiedzi.
Mimo wszystko uważam lekturę Sama się prosiła za jak najbardziej udaną i polecam ją dosłownie każdemu z was - to książka, której zdecydowanie nie warto omijać!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-01-2017 o godz 20:28 Ruda Recenzuje dodał recenzję:
Nie spodziewała się, że jej życie z dnia na dzień legnie w gruzach. Nie brała pod uwagę, że straci wsparcie przyjaciół i rodziny. Nie wiedziała, że niespodziewanie usunie się jej grunt spod nóg. Tymczasem niektórzy uważają, że sama się prosiła. Po której stronie leży prawda? Czy sprzyjające okoliczności wyzwalają w nas cechy, których istnienia nie spodziewaliśmy się? Czy zło tylko czeka by wychynąć na powierzchnię?

Powieść zaliczająca się do literatury młodzieżowej pozwala nam przenieść się do świata ludzi młodych, przypomnieć sobie, jak wyglądało nasze życie w tamtym okresie, nieco odmłodnieć, a także (bardzo często) dobrze się bawić. Ostatnie spotkania z książkami zaliczającymi się do tej kategorii nie przyniosły mi natomiast żadnych mocnych wrażeń, co więcej wiele razy zdarzyło mi się pomyśleć, że każda kolejna tego typu powieść podobna jest do poprzedniej, na ten sam temat, z podobnymi wzorcami zachowań i sylwetkami bohaterów. „Sama się prosiła” to lektura zaskakująca na każdym kroku. Zupełnie różna od swoich odpowiedniczek, mocna, bezpośrednia, łamiąca tabu. Zapadająca w pamięć. Krusząca serce.

Przeczytałabym ją jednym tchem, chętnie zapominając o własnym świecie, ale nie dałam rady. Autorka przygniotła mnie poruszaną problematyką, sprawiając, że ciężko było mi uporać się z uczuciami wypełniającymi moje wnętrze w trakcie czytania. Pozwoliła sobie na opisy brutalne, bardzo obrazowe i sugestywne. Przeniosła powieściowe sceny do mojej codzienności. Na każdym kroku odnosiłam wrażenie, że stałam się milczącym świadkiem toczących się wydarzeń. A niemożność zrobienia czegokolwiek niemalże fizycznie bolała.

„Moje ciało nie należy już do mnie. Wyryli na nim swoje imiona”.

Louise O’Neill bardzo sprawnie lawiruje między światami, stopniowo przenosząc nas ze świata niedojrzałych nastolatek do realiów, w których młode kobiety zbyt łatwo pozwalają się niszczyć. Korzystając z mocnych obrazów, żywych opisów, ludzkich doświadczeń zmusza nas do refleksji i wzięcia pod lupę podejmowanych przez nas decyzji. Wykreowany przez nią świat przypomina kubeł zimnej wody wylanej niespodziewanie na głowę- otumania, szokuje, irytuje, ale także zmusza nad do zatrzymania się i podjęcia działań.

To jedna z tych książek, które zaskakują na każdym kroku, sprawiając, że naprzemiennie czujemy się zaintrygowani ale także trudno nam uwierzyć, że powieściowe wydarzenia faktycznie miały miejsca. Wielokrotnie miałam problem ze zrozumieniem i zaakceptowaniem kierunku, w którym potoczyło się życie głównej bohaterki. Czułam się poruszona niesprawiedliwością, zachowaniem jej otoczenia, a przeżywałam tę historię tak bardzo, jakby dotyczyła kobiety mi bliskiej. I może po części tak było. Myślę, że każda z nas odnajdzie bowiem w sobie coś z Emmy.

„Właśnie tak się teraz czuję, jakby rak atakował całe moje ciało, a ja nie mogę zrobić nic, żeby go zatrzymać. Nie mam nad nim kontroli”.

Autorka wykreowała niezwykły świat, w którym bohaterzy zmuszają nas do zajęcia jasno określonego stanowiska. W książkowej codzienności nic nie jest czarne ani białe, niełatwo jest jednak doszukać się odcieni szarości. Prawda wychyla się nieśmiało z pierwszych kartek by w najmniej spodziewanym momencie zaatakować nas z całym impetem. Szczerość, brutalność, bezpośredniość przypominają o okropieństwach, których kobiety powinny spodziewać się w dzisiejszych czasach. I na które powinny uważać. O’Neill pisze o tematach ważnych, niebanalnych, wciąż aktualnych. Gładko przechodzi od seksualnej napastliwości do problemów rodzinnych i samotności we dwoje.

Ta książka nie byłaby jednak tak dobra, gdyby autorce nie udało się stworzyć pełnokrwistych bohaterów. Niełatwo ich lubić, ciężko pogodzić się z podejmowanymi przez nich decyzjami, zwłaszcza, że zostajemy zmuszeni by postawić się na ich miejscu. Ale właśnie w taki sposób w tej powieści przejawia się prawdziwe życie. A w nim zazwyczaj jest pod górkę.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
02-01-2017 o godz 16:57 Patrycja Kuchta dodał recenzję:
http://beauty-little-moment.blogspot.com/2017/01/sama-sie-prosia-louise-oneill.html

Piękno i próżność niestety często idą ze sobą w parze, a Emmie O’Donovan los nie poskąpił ani jednego, ani drugiego. Dziewczyna ma zachwycającą urodę, idealną rodzinę, a wszelkie sukcesy przychodzą jej bez najmniejszego wysiłku. Jednocześnie jest jednak przekonana, że za sprawą urody wszystko jej się należy, że zasługuje na to, co najlepsze. Jest zazdrosna nawet o niewielkie sukcesy koleżanek, lubi być zawsze w centrum uwagi i przyćmiewać wszystkich swoim blaskiem. Emma nie szczędzi ludziom drobnych złośliwości i pokazuje coraz więcej wyrachowania. Jest samolubna, ale nie widzi w tym nic złego. Czuje się bezkarna. Wszystko do czasu, kiedy los postanawia ukarać ją w bardzo brutalny sposób.
„Czy można chcieć, by wszystko się zmieniło, a zarazem zostało takie same?”

Po imprezie Emma zostaje znaleziona na ganku swojego domu przez rodziców. Jest nieprzytomna, cała zakrwawiona i nie pamięta niczego z poprzedniego wieczoru. Początkowo myśli, że nie wydarzyło się nic wielkiego, po prostu za dużo wypiła, za bardzo dała się ponieść. Jednak zdjęcia, które opanowały Internet są dowodem czegoś dokładnie odwrotnego. To zdjęcia, które zniszczą dawną Emmę, wymarzą ją z dawnego życia i sprawią, że rozpadnie się na kawałeczki. Dawnej Emmy już nie ma, teraz jest „tą dziewczyną”. Odrzuconą, napiętnowaną, szydzoną i jest zupełnie sama w świecie, który nagle okazuje się mroczny i okrutny.

Louise O’Neill rozpoczęła w swojej powieści bardzo ważną dyskusję na temat prawa do decydowania o swoim ciele, a także kwestii granic przyzwolenia, na pewne rzeczy. Czy jeśli dziewczyna jest zbyt pijana by powiedzieć „nie”, oznacza to, że na wszystko się zgadza? Czy wyzywający strój i lekki styl bycia klasyfikują kobietę jako taką, z którą można zrobić co tylko się zechce? Czy dziewczyna, która uwodzi może stać się ofiarą, skoro swoim zachowaniem wręcz zachęca mężczyzn, by zrobili jej krzywdę? Odpowiedzi wydają się oczywiste, ale okazuje się, że społeczeństwo może mieć inne zdanie na ten temat.

„Czuję się jakbym spadała, jak we śnie, gdy człowiek spada bez końca w nicość i czeka, aż się obudzi, zanim rozbije się o dno, a jego mózg rozbryźnie się na betonowej podłodze koszmaru. Ale ja się nie budzę. Spadam i spadam, czekając, aż się roztrzaskam.”

Zachowanie ludzi, tych całkowicie obcych, ale także znajomych i rodziny Emmy, całkowicie mnie zszokowało. Dziewczyna nigdzie nie mogła liczyć na pomoc, na każdym kroku była wytykana palcami. „Sama tego chciała”, „Sprowokowała ich swoim zachowaniem”, „Zniszczyła życie niewinnym chłopcom”. To tylko niektóre z opinii, z którymi musiała mierzyć się na co dzień. Brutalność książki przytłacza i wywołuje ciarki na ciele, bo w gruncie rzeczy sytuacja bohaterki okazuje się beznadziejna. Podział powieści na dwie części „Rok temu” i „W tym roku”, jeszcze dobitniej obrazuje jaką przemianę przeszła Emma i całe jej otoczenie, oraz jak brzemienne w skutki są pewne nie do końca świadome decyzje.

O CZYM? „Sama się prosiła”, to odważna i brutalna opowieść o ludziach, którzy niekiedy przejawiają zwierzęce instynkty, a także o społecznym napiętnowaniu i doszukiwaniu się winnego w osobie ofiary. Takie książki, choć trudne, są moim zdaniem bardzo potrzebne. Autor zaczynając dyskusję na jeden z dręczących go tematów, rozpoczyna misję, która ma na celu uświadomić coś ludziom, być może zmienić ich sposób myślenia. Niestety uważam, że pod pewnymi względami autorka zawiodła, bo choć jej opowieść poruszyła mnie głęboko, tak zakończenie okazało się nie tylko rozczarowujące, ale wręcz całkowicie nijakie. Mimo iż autorka w posłowiu wyjaśnia skąd taka a nie inna decyzja, zupełnie to do mnie nie przemawia, odniosłam bowiem wrażenie, że nawet ją samą przytłoczyła opowiadana historia, przez co nie potrafiła jej należycie zakończyć. Wielka szkoda, bo to mogło być coś wielkiego i przełomowego, a okazało się jedynie kolejną mroczną i przygnębiającą powieścią o skrzywdzonej dziewczynie.
Ocena: 7/10

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Feeria Young!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
02-01-2017 o godz 11:52 Natalia Zdziebłowska dodał recenzję:
Emma jest ukochaną córką, znaną i lubianą uczennicą oraz dobrą, aczkolwiek mało angażującą się przyjaciółką. Jej jedyną zaletą jest uroda oraz zgrabne ciało. Osiemnastolatka skupiona jest wyłącznie na sobie, oraz byciu perfekcyjną. Dziewczyna nie dostrzega jak to wpływa na osoby z jej otoczenia.
Jedna impreza, jedna niezapomniana noc oraz czterech chłopców - to wszystko wywraca jej życie do góry nogami. Tę datę zapamięta nie tylko Emma, ale i cały świat. Licealistka traci wszystko co posiada i staje się TĄ DZIEWCZYNĄ z małego miasteczka. Dziewczyną, która sama się o to prosiła, lecz czy to prawda?
Jakie wydarzenie napiętnuje ją na całe życie? Czy aby na pewno Emma jest niewinna? Czy dziewczyna weźmie sobie do serca lekcję, jaką sprezentowało jej życie?

"Teraz wiem, że nie będę miała dzieci. Nie pozwolę im rosnąć w moim brzuchu, gdzie mogłabym je zarazić. Nie pozwolę im dorastać w świecie, gdzie mogłoby im się przydarzyć tak wiele złych rzeczy, a ja nie byłabym w stanie ich ochronić."

Główna bohaterka na początku nie zbudza sympatii. Jest apodyktyczna, rozpuszczona, mierzy wysoko - nie prezentując sobą niczego konkretnego - oraz przede wszystkim czuje się lepsza od innych. Co najdziwniejsze, oprócz urody dziewczyna nie posiada niczego innego. Uczy się dobrze, lecz nie jest prymuską, a ciągła rywalizacji ze wszystkimi w okół, robi z niej zarozumiałą i zazdrosną osobę. Przyznam się, że jej nie polubiłam. Mimo jednak tego chciałam poznać jej losy, oraz zobaczyć czy lekcja jaką daje jej życie, coś dla niej znaczy.

Pierwszy wniosek jaki nachodzi mnie po przeczytaniu tej pozycji to fakt, że lektura ma bardzo uniwersalny i pouczający wątek, który jest lekcją dla każdej osoby.
Książka mocno wciąga. Jest nakierowana na to, aby grać na emocjach czytelnika. Każde odłożenie lektury na bok, tworzy w czytelniku poczucie niedosytu oraz ciekawości - "co będzie dalej?". Tak naprawdę powieść ta sama w sobie jest tragiczna. Porusza bardzo trudny temat, który na zawsze wywraca świat głównej bohaterki. Młoda dziewczyna, która jest u szczytu dorosłości, spełnienia marzeń i przede wszystkim pierwszych miłostek, traci wszystko w jedną noc. Ta noc piętnuje ją na całe życie. Tak naprawdę nie jest ona bez winy, ale czemu?, tego do końca zdradzać nie będę.

"Wszyscy są niewinni, dopóki nie udowodni im się winy. Ale nie ja. Ja jestem kłamczuchą, dopóki nie udowodnią, że mówię prawdę."

Książka wywarła na mnie wstrząsające doznania. Jest pełna negatywnych emocji i wielu smutnych wątków, a to wszystko powoduje wielką empatię do bohaterki. Emmy nie polubiłam do samego końca, lecz mimo wszystko współczułam jej. Dla mnie ważnym jest, że autorka napisała książkę (od samego początku do końca), bardzo szczerą i uniwersalną. Pani Louisa nie ubarwia akcji, nie zmyśla i nie powoduje zbyt wielkiego napięcia. Ona pisze prosto, szczerze i dosadnie. Dzięki takiemu kolejowi rzeczy, książkę poznaje się do samego końca pomimo, że bohaterka jest negatywną postacią. Tytuł Sama się prosiła, kompletnie mnie rozbroił i roztrząsnął. Jak najbardziej polecam sięgnąć po tę pozycję, ponieważ jest to powieść drastyczna i przejmująca.

"Na początku bolało mnie, kiedy słyszałam, co wygadują na mój temat. Na początku często płakałam."

Jeżeli pragniecie czegoś pouczającego, szczerego oraz wstrząsającego, to koniecznie zajrzyjcie do tego tytułu. Lektura spodoba wam się ze względu na szczerość i mocny przekaz. Na pewno nie odłożycie jej niedoczytanej.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-12-2016 o godz 14:37 Angelika dodał recenzję:
Książka wywarła na mnie ogromne wrażenie. Już okładka przygotowała mnie nieco na to, co zastanę we wnętrzu powieści. Niemniej, i tak zostałam zaskoczona. Nie uważam, że lektura jest lekka, przyjemna i idealna na wieczór przy kubku gorącej herbaty czy kawy. Sama się prosiła to powieść skłaniająca do gruntownych przemyśleń, zastanowienia nad zaistniałą sytuacją. Wiem, iż wiele osób odebrało twórczość O'Neill nieco na opak. Trudno, ja natomiast odkryłam w tej książce sens i prawdę. Jestem zachwycona tym podejściem do tematu, pochwalam zamysł autorki.

http://czytambolubieo.blogspot.com/2016/12/sama-sie-prosia-przedpremierowo.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-12-2016 o godz 09:58 Sophie dodał recenzję:
Nie jest to przyjemna, lekka historia. Wymaga ona o wiele więcej niż normalna książka. Jeśli macie słabe nerwy, lepiej po nią nie sięgajcie. Po przeczytaniu Sama się prosiła byłam zniesmaczona całą tą sytuacją, ale gdzieś w środku wiedziałam, że takie rzeczy naprawdę zdarzają się gdzieś na świecie. Jest to powieść która przede wszystkim zmusza do przemyśleń i otwiera oczy na niektóre sprawy. Pomimo wszystkiego nie mogłam się oderwać od czytania, chciałam wiedzieć co będzie dalej, a zakończenie mnie nie satysfakcjonuje. Nie zmienia to faktu, że warto zapoznać się z Sama się prosiła. Ostrzegam, że to nie jest powieść dla młodszych osób.


http://boook-reviews.blogspot.com/2016/12/przedpremierowo-louise-oneill-sama-sie.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-12-2016 o godz 16:30 Angelika dodał recenzję:
Będąc młodym człowiekiem,ucząc się mamy poczucie, że cały świat stoi u naszych stóp.Czujemy naszą beztroskę, możność robienia wszystkiego.W pewnym okresie życia nie czujemy odpowiedzialności za swoje czyny.Mamy w głowie zarys naszej przyszłości.Jednak jedna chwila,jedna impreza, jedna noc jest w stanie wszytko zburzyć.To, co było dla nas pięknym snem,staję się najgorszym koszmarem,o którym ciężko zapomnieć.I tak było w przypadku bohaterki powieści "Sama się prosiła".
Emmma O'Donovan to dziewczyna,która jest wręcz uwielbiana przez płeć przeciwną.Żaden chłopak ze szkoły nie przejdzie obok niej obojętnie.Jednak sympatia do dziewczyny nie jest odwzajemniona przez najbliższe koleżanki.Dla nich Emma jest konkurencją. Bohaterka miała poczucie atrakcyjności ,jednak nigdy nie starała się jej wykorzystywać,miała swoje zasady.Całe jej życie zmienia się w jedną noc.

Należę do tamtych chłopaków i czuję się tak,jak gdyby wypalili na mnie swoje piętno.Wycieli swoje imiona w moim sercu.(fragment powieści z str 333).

Emma będąc na imprezie szkolnej ,przeżywa najbardziej okrutne chwilę swojego życia.Czując że traci kontrolę nad swoim życiem i swoją kobiecością nie jest w stanie nic zrobić.Jest bezwładna zdana na szkolnych rówieśników.Jednak nadarzającą się okazja nie jest w stanie pohamować brutalnych nastolatków.
Upodlona zakrwawiona z poparzeniami,zostaję znaleziona pod drzwiami własnego domu .Nie wiedząc ,co się stało i co robiła zeszłej nocą.Nagle wszyscy milkną.Nikt z przyjaciół nie dzwoni ,nie odpisuje na SMS-y.Czuję,że traci kontrole nad swoimi życiem.Bohaterka po jednej imprezie zostaję odrzucona od życia szkolnego. Wyśmiewana obgadywana za plecami.
W życiu Emmy zaczyna rozpędzać się istny koszmar.Nieznana osoba dodaje na portal społecznościowy zdjęcia obnażające bohaterkę z kobiecości.Emma najchętniej zapadłaby się pod ziemie.W jej środowisku na próżno szukać wyrozumiałości.Z góry została winna wszystkiemu, co się wydarzyło na wieczornej imprezie.Wokół siebie nie ma nikogo ,kto stanął by w jej bronie.Emma ma poczucie końca swojego życia,nie ma możliwości wyjścia z trudnej sytuacji.
Bohaterka zaczyna walczyć z okrutną nocą i hejtem,który napiera ją z każdej strony. Brutalne smsy,telefony,maile.Emma nie ma możliwości wyrażenia własnego biegu zdarzeń.Czy nadejdzie czas w życiu dziewczynki,że jej życie wróci do normalności?
Z zapartym tchem śledziłam losy bohaterki.Z każdą przeczytaną stroną we mnie budziły się rozmaite emocje,które nie dawały mi spokoju.Miałam chęć wejść do tej książki i pomóc bohaterce w walce z hejtem i podłością ze strony przyjaciół.Autorka dając czytelnikom powieść z przesłaniem,otwiera oczy na zwierzęcą bezduszność wobec kobiet.Ukazuje świat w,którym przemoc wobec kobiet jest naturalnością.Sytuacja, na którą wyrażamy zgodę, zgadzamy się na to, co nieludzkie.Zachęcam serdecznie wszystkich do przeczytania tej wartościowej powieści.Polecam serdecznie Angelika.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Załaduj więcej recenzji Pokaż mniej recenzji

O'Neill Louise

Sama się prosiła O'Neill Louise
ebook
(0/5) 0 recenzji
23,88 zł
29,90 zł

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Uwięzione Preston Natasha
28,51 zł
37,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Fatalna lista Vivian Siobhan
28,51 zł
37,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Blisko ciebie West Kasie
25,75 zł
37,90 zł
Inne z tego wydawnictwa P.S. I Like You West Kasie
28,51 zł
37,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Dzikie serca Young Suzanne
16,45 zł
32,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Friendzone Nowaczyk Sandra
23,91 zł
34,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Pod presją Falkoff Michelle
24,43 zł
34,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Alive. Żywi Sigler Scott
29,43 zł
34,90 zł
 

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Uwięzione Preston Natasha
28,51 zł
37,90 zł
strona produktu - rekomendacje Fatalna lista Vivian Siobhan
28,51 zł
37,90 zł
strona produktu - rekomendacje Ponad wszystko Yoon Nicola
24,50 zł
35,00 zł
strona produktu - rekomendacje Uratuj mnie Bellon Anna
26,18 zł
34,90 zł
strona produktu - rekomendacje Księga kłamstw Terry Teri
29,43 zł
34,90 zł
strona produktu - rekomendacje Pod presją Falkoff Michelle
24,43 zł
34,90 zł
strona produktu - rekomendacje Uprowadzone Siuda Monika
34,03 zł
42,00 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanych

 zamknij  korzyści