Ciąg dalszy...
Czy ta recenzja była przydatna?
tak
nie
Rodzice bardzo kochali małą Liz i jej starszą siostrę Lisę, ale byli zbyt słabi, żeby zerwać z uzależnieniem. Ta książka jest szczegółową autobiografią niezwykłej dziewczyny, już kobiety, która mimo wielu przeciwności losu, wielu mniejszych i większych tragedii, postanowiła skończyć liceum i pójść na studia. Nie będę streszczać fabuły, bo to Liz wam najlepiej o wszystkim opowie. Przeprowadzi was przez swoją trudną drogę z ulicy na renomowaną uczelnię. Da lekcję wybaczania, przetrwania. Uświadomi, że "życie każdego z nas ma taki sens, jaki mu sami nadamy". Po prostu - pokaże, jak przełamać nawet najciemniejszą, najtrudniejszą noc. Nie umiem być obiektywna wobec tej książki. Nie umiem być obiektywna wobec Liz i jej historii. Wiem jedno - to i dobra książka, i ważna. Uświadamia, że mimo niełatwej, a nawet bolesnej przeszłości wciąż może czekać nas piękna przyszłość. Trzeba tylko dać sobie szansę i uwierzyć, że wszystko jest możliwe.
Ta recenzja przydała się 2 razy
"Przełamać noc" - Liz Murray.
Czy ta recenzja była przydatna?
tak
nie
Jeśli zdarzyło ci się narzekać, że na obiad była zupa, a nie ulubione schabowe. Jeśli pokłóciłeś się z rodzicami, ponieważ nie chcieli ci kupić nowej komórki. Jeśli ściągałeś na klasówce, bo zamiast się uczyć, grałeś w grę komputerową. Jeśli wyrzuciłeś jedzenie do kosza, bo ci nie smakowało. Jeśli swoje nieróbstwo, lenistwo czy przestępstwa tłumaczysz trudną sytuacją rodzinną. Jeśli nie doceniasz tego, co masz. Jeśli wydaje ci się, że nie możesz zmienić swojego życia na lepsze. Jeśli potrzebujesz inspiracji.
To jest książka dla ciebie.
"Łamanie nocy" w slangu miejskim oznacza przetrwanie bez snu aż do świtu. Liz Murray wiele razy łamała noce, gdy w wieku piętnastu lat została bez dachu nad głową. Dla mnie ten tytuł ma też inne znaczenie - Liz ostatecznie przełamała mrok, w którym żyła i otworzyła się na jasność, a jasność otworzyła się na nią.
Trzydziestojednoletnia dziś autorka to dziecko narkomanów. Rodzice bardzo kochali małą Liz i jej starszą siostrę Lisę, ale byli zbyt słabi, ż
Na miarę bestsellera!
Czy ta recenzja była przydatna?
tak
nie
To książka wielowymiarowa, która ukazuje niełatwe dorastanie samej autorki u boku rodziców-narkomanów w sposób pozbawiony taniej sensacji, patosu czy użalania się nad swoim losem w celu wywołania współczucia u czytelnika . Liz nie ocenia swoich rodziców, nie wartościuje ich poczynań, nie demonizuje ich zachowań. Kocha ich bezwarunkową miłością jedyne czego oczekując to chwili uwagi i gestów czułości z ich strony. Niestety kokaina to ich największa słabość , która jak nie trudno się domyślić doprowadza do tragedii w postaci choroby psychicznej mamy, zarażenia AIDS i nieuchronnej śmierci. Brzmi strasznie jednak w ustach małej Liz historia ta nie wzbudza żalu, przygnębienia, powiedziałabym wręcz, że pozbawiona jest zbędnej emocjonalności na rzecz autentycznych faktów i anegdot z jej życia. Wspaniale opisany świat z perspektywy dziecka, które nie wie przecież, że ma prawo zjeść ciepły posiłek a nie tylko chleb z majonezem ba… w krytycznych momentach nawet pomadkę do ust, nosić czyst
zwiń