Po własnych śladach (okładka miękka)

Sprzedaje empik.com 26,49 zł

Cena empik.com:
26,49 zł
Cena:
29,90 zł
Oszczędzasz:
3,41 zł (11%)
Koszt dostawy:
Salon empik - 0,00 zł
Produkt u dostawcy
Wysyłka w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Dostępność w salonie empik

Zarezerwuj w salonie empik

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Opis

„Po  własnych śladach” to powieść dla dociekliwych, jak również dla tych, którzy pragną poczuć prawdziwy klimat tatrzańskiego miasta, niedostępny dla turystów. Nieoczywista śmierć i  zwroty akcji – to zapowiada niezwykłe śledztwo. A wszystko rozgrywa się wśród podmuchów halnego i górskiej zimy.

Wigilijny wieczór. Z drogi wypada samochód i przebija się przez ścianę chaty. Na miejscu ginie kierowca auta. Uwagę policjanta śledczego zwraca twarz ofiary zdarzenia. Czy jest możliwe, by była tak zmasakrowana na skutek wypadku? Pocięta skóra głowy, a zamiast twarzy – miazga mięsa, spod której wyziera biel kości. Być może wypadek to tylko kamuflaż dla brutalnej zbrodni.

Albert Cyrwus, kierowca rozbitego pick-upa, nie jest bez skazy. Kilka lat wcześniej, prowadząc auto pod wpływem środków odurzających, potrącił młodą dziewczynę. Przeżyła, ale wylądowała na wózku inwalidzkim. To siostra komisarza Karpiela. Historia nabiera rozpędu, gdy okazuje się, że tuż przed śmiercią Albert dzwonił właśnie do komisarza. Karpiel miał wtedy usłyszeć: „Zobacz, jak było naprawdę. Obejrzyj to sobie”. Policjant staje się pierwszym podejrzanym. Sprawa dziwnego wypadku komplikuje się jednak jeszcze bardziej – miejsce zdarzenia jest ostatnim, w którym widziano sierżanta Kruczka. Później słuch o nim zaginął. Karpiel musi odkryć sens słów Alberta, aby oczyścić się z zarzutów i odnaleźć mordercę.

Mariusz Koperski jako miejsce akcji wybiera Zakopane z całą złożonością tego urokliwego kurortu. Jak sam podkreśla – miejsce jest tu kluczowe. Autor przelewa na papier „napięcie” obecne w Zakopanym. Składają się na nie różnice – od podziału na tutejszych i przyjezdnych po kierunki spojrzenia na rozwój miasta. Kreując swoich bohaterów, opierał się na własnych doświadczeniach ze spotkań z ludźmi, które dostarczyły mu gotowych wzorców. Kryminał tworzą krótkie, oddzielne historie – w całość wiążą je główni bohaterowie, wszyscy związani w jakiś sposób ze śledztwem. Nie ma tu przypadkowości, każdy szczegół jest istotny. To kryminał dla lubiących zagadki, którym nie umykają pozornie nieznaczące błahostki.

lenovo 1

Dane szczegółowe

Tytuł: Po własnych śladach
Autor: Koperski Mariusz
Wydawnictwo: Astraia
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Ilość stron: 262
Numer wydania: I
Data premiery: 2017-07-06
Rok wydania: 2017
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 206 x 137 x 25
Indeks: 22443250

Recenzje

Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,3
5
6
4
2
3
3
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
6 recenzji
09-09-2017 o godz 22:52 Zaczytany w Książkach dodał recenzję:
Mariusz Koperski – urodził się w 1968 roku w Piotrkowie Trybunalskim. Od 25 lat mieszka w Zakopanem i Kościelisku. Jest absolwentem filologii germańskiej KUL, literaturoznawcą, pedagogiem, a od kilku lat pracuje jako urzędnik samorządowy w Zakopanem i Kościelisku. Po własnych śladach to druga powieść kryminalna jego autorstwa.* Sięgnąłem po tę książkę, ponieważ zaciekawił mnie jej opis. Poza tym chciałem przeczytać coś, co choć na chwilę pozwoli mi zapomnieć o upałach i da wytchnienie. Wigilijna noc. Podczas zamieci samochód pewnego biznesmena wjeżdża w chałupę we wsi pod Zakopanem. Kierowca ginie. Wygląda to na nieszczęśliwy wypadek, lecz Sławomir Derebas, komendant policji, uważa, że może być to morderstwo. Sprawa staje się bardziej zawiła, bo zamieszany może być w nią komisarz Karpiel. Utwór bardzo mi się podobał. Czyta się go lekko i szybko. Akcja niekiedy trzyma w napięciu i przyspiesza, ale przez sporą część książki jej tempo jest umiarkowane. Jest bardzo dużo tajemnic i jakichś zawiłości, co przekłada się na to, że czytelnik na początku wie bardzo mało. Z każdą kolejną stroną wszystko staje się jaśniejsze. Przyczepić muszę się do tego, że przebieg sprawy i jej rozwiązanie jest trochę nierealne. Autora trochę poniosła wyobraźnia. Rozumiem, iż jest to fikcja literacka, aczkolwiek wolę, gdy morderstwo i wszystko co się z nim wiąże jest realne. Wtedy mocniej oddziałuje na czytelnika, który może zadać sobie pytanie: Kurczę, przecież to mnie też mogło się wydarzyć. Mariusz Koperski wpadł na ciekawy oraz oryginalny pomysł i wykonał go świetnie. Spodobało mi się zakończenie. Skojarzyło mi się trochę z książką Morderstwo w Orient Expressie Agathy Christie. Autorowi udało się bardzo dobrze odwzorować zimowy klimat i przenieść mnie w tamto miejsce, co nie należy do łatwych zadań. Czułem ten śnieg na skórze i wiatr, który wieje w twarz. Na pewno będę musiał wybrać się do Zakopanego. Bohaterzy zostali dość dobrze wykreowani. Najwięcej wiemy na temat komisarza Karpiela, bo to on w tym dziele odgrywa pierwsze skrzypce. Mamy okazję poznać trochę jego przeszłość i rodzinę. To osoba mądra, której zmysł dedukcji dopiero kiełkuje. Jest on stylizowany na idealnego policjanta, który rozwiąże każdą sprawę. Bolało mnie to, że Derebas jest trochę w cieniu i o nim wiem mniej, ale i tak wolę go od Karpiela, którego wyobrażam sobie jako pyszałka. Uważam, że jest to dobry kryminał, po który warto sięgnąć. Mimo fabuły, która nie trzyma mocno w napięciu przez większą część utworu (jak w znacznej ilości dzieł tego gatunku),czyta się go szybko i przyjemnie. Czytałem tę książkę przekonany, iż jest to debiut, bo o autorze wcześniej w ogóle nie słyszałem, a na banerach promujących ów utwór nie było informacji o tym, iż jest to drugi tom serii. Bez znajomości pierwszej części, śmiało można sięgnąć po tę. Najbardziej spodobał mi się pomysł na jaki wpadł autor oraz klimat książki. Na plus jest również zagadka, która do łatwych nie należy. Jest to lżejszy kryminał, od którego można by rozpocząć swoją przygodę z tym gatunkiem, ale jako dość doświadczony czytacz jestem usatysfakcjonowany. * Źródło – skrzydło książki.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-09-2017 o godz 01:36 Joanna Hilińska dodał recenzję:
Zakopane. Wigilijny wieczór. Komendant Sławomir Derebas zostaje wezwany na miejsce wypadku. W dom wjeżdża rozpędzony samochód. Kierowca ginie na miejscu. Mieszkaniec uchodzi z życiem cudem. Jak się okazuje pozornie nieszczęśliwy wypadek, bo droga śliska, bo zakręt, bo zamieć, bo za duża prędkość - okazuje się, że nie wszystko jest takie oczywiste. Kierowcą pick-upa jest brat wójta, kiedyś skazany za spowodowanie wypadku, w którym dziewczyna stała się kaleką, teraz właściciel firmy komputerowej zajmującej się programowaniem. Jak się okazuje, sprawa komplikuje się o tyle, że denat został wcześniej zamordowany, a na miejscu wypadku dziwnym zbiegiem okoliczności znajduje się komisarz Tomasz Karpiel, brat owej dziewczyny, dawniej podwładny Derebasa, teraz rezydent w Warszawie. Czy doszło do morderstwa? Co wspólnego ma komisarz Karpiel z całą tą sprawą? Czy prywatne śledztwo da rozwiązanie zagadki? Czy tajemnica z przeszłości da o sobie zapomnieć? Wreszcie, czy Cyrwus przemówi z zaświatów? Tego dowiecie się czytając "Po własnych śladach". Kryminał Mariusza Koperskiego jest naprawdę dobrze skonstruowaną zagadką. Ja lubię, gdy na początku czytelnik gubi się od mnogości pojawiających się postaci, by wreszcie w miarę przebiegu zdarzeń układać razem z postępującą narracją i działaniami policji odkrywać kolejne puzzle układanki. Tutaj, dodatkowym zaskoczeniem jest sam finał, wykorzystanie nowych technologi i konotacje kulturowe są naprawdę zaskakujące. Polecam wszystkim, którzy lubią kryminały mniej krwiste. Tutaj nacisk stawiany jest na emocjonalne zaangażowanie. A dodatkowo, warto zobaczyć trochę społeczności zakopiańskiej od środka.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-08-2017 o godz 16:39 dobrerecenzje.pl dodał recenzję:
„Po własnych śladach” – zakopiańska powieść kryminalna, godna polecenia książka na wakacje, szczególnie jeśli spędza się je w Zakopanym lub jego okolicy. Fabuła zaczyna się pozornie banalnie, zima, zamieć ,wypadek z ofiarą śmiertelną. Na pierwszy rzut oka nic nadzwyczajnego. A jednak! Kiedy na miejscu katastrofy pojawia się policja zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Okazuje się, że ofiarą jest jeden z najbogatszych ludzi w Zakopanym, a może i na całym Podhalu, założyciel firmy informatycznej, prywatnie brat burmistrza. Wygląd zwłok wyklucza zwyczajny wypadek, mnożą się pytania i tajemnice. Kto chciałby śmierci znanego, bogatego i wpływowego biznesmena? Konkurenci, wspólnicy a może żona lub zazdrosny o zdolności brat?! Podejrzany jest także komisarz Karpiel, pracujący obecnie w Warszawie, ale związany rodzinnie i zawodowo z Zakopanym i pozostający w konflikcie z rodziną zamordowanego z powodu dawnej historii z wypadkiem siostry. Powieść zbudowana jest jak Matrioszka, taka baba w babie, tak właśnie jest z tajemnicami i ich rozwikłaniem w tej książce. Kiedy wydaje nam się, że już znamy rozwiązanie i odpowiedzi na pytania okazuje się, że po odkryciu jednej tajemnicy natychmiast pojawia się następna. Książka trzyma w napięciu do ostatniej strony. Dla mnie, miłośniczki Zakopanego bardzo atrakcyjne są opisy miejsc w mieście, które dobrze znam. Dzięki temu mogę czuć się tak jakbym naprawdę brała udział w dochodzeniu i razem z bohaterami powieści przechadzała się uliczkami miasta. Autor, Mariusz Koperski, urzędnik samorządowy Zakopanego i Kościeliska doskonale orientuje się w problemach miasta i jego mieszkańców a także turystów. W wielu miejscach pojawiają się komentarze i opinie z którymi w pełni się zgadzam. Powieść polecam miłośnikom zagadek psychologiczno-kryminalnych i oczywiście wszystkim, którzy planują spędzić wakacje na Podhalu. Fajnie będzie zobaczyć miasto oczami bohaterów książki a może pójść ich śladami?! Ja na pewno tak zrobię, sięgnę też po pierwszą książkę autora mając nadzieję na równie dobrą zabawę w czasie lektury. Ilość stron 261 jest doskonała do tego aby w jeden-dwa wieczory poświęcić się lekturze a potem wyruszyć we własną podróż po Zakopanym. Polecamy, zespół dobrerecenzje.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
02-08-2017 o godz 16:09 Erato Czyta dodał recenzję:
„Po własnych śladach” to kolejny polski kryminał, który miałam okazję czytać, a który wyszedł spod pióra autora mającego w swoim dorobku dwie książki. Tak, zdecydowanie ciągnie mnie do debiutantów i początkujących pisarzy i powiem Wam, że wciąż tego nie żałuję. Sławomir Derebas jest komendantem powiatowym policji w Zakopanem. W Wigilię zostaje wezwany do zdarzenia, gdzie kierowca samochodu wjechał w małą góralską chatkę, lecz to co z pozoru wydaje się być tylko zwykłym wypadkiem, okazuje się być morderstwem, a żeby tego było mało, nagle znika policjant, który był pierwszą osobą obecną na miejscu zdarzenia. Derebas postanawia włączyć do sprawy dawnego podwładnego – komisarza Karpiela, który tak naprawdę powinien znaleźć się w gronie pierwszych podejrzanych w tej sprawie. Czy Karpiel ma coś wspólnego ze śmiercią kierowcy samochodu? Czy uda się odnaleźć winnych i poznać powód morderstwa? Co stało się z zaginionym policjantem? Ważną informacją na sam początek jest to, że w książce tej znajdziemy tych samych bohaterów co w pierwszej części serii – „Śmierć samobójcy”, ja zbyt późno zorientowałam się, że jest to druga część, lecz z powodzeniem można ją czytać bez wcześniejszej znajomości debiutu. Wszystko jest jasne, przejrzyste, nie sposób przez to pogubić się w fabule i ani trochę nie rzutuje to na komfort lektury. Rzecz, która w pewny sposób utrudnia czytanie, a raczej wprowadza w jego trakcie zamęt, jest fakt, że rozdziały są bardzo krótkie (często są to 3-4 strony) i każdy jest przeskokiem do innej postaci lub innych wydarzeń i czasu akcji, co trochę wprowadza chaos, momentami nawet lekkie zagubienie. Trzeba przyznać, że autorowi udało się zaintrygować mnie tą z pozoru zwyczajną sprawą. Byłam ciekawa jak wszystko ostatecznie się potoczy, chociaż nim oficjalnie poznajemy sprawcę całego zamieszania, bez problemu można go samodzielnie wytypować. Pan Koperski sprawił również, że w pewien sposób kryminał ten stał się nietypowy. Autor wprowadził do fabuły elementy technologii, do której aktualnie człowiek nie ma dostępu, co dla niektórych myślę będzie czymś nowym, ciekawym, a dla innych niepotrzebnym zabiegiem. We mnie wzbudziło to dość mieszane uczucia. Tak jak już napisałam, element ten sprawia, że książka wyróżnia się czymś na tle innych polskich kryminałów i zaskakuje, ale z drugiej strony wolę bardziej realistyczne wątki w tym konkretnym gatunku literackim. Bohaterowie w książce są również ciekawi, każdy z nich ma swoje życie prywatne, które zostaje nam w jakimś stopniu nakreślone i tu również muszę przyznać, że jest to ciekawy element, ponieważ każda z postaci staje się na swój sposób wyjątkowa i mam przeczucie, że wątki te jeszcze przewiną się w kolejnych częściach serii. Bardzo duży ukłon dla autora za oddanie klimatu Zakopanego i jego mieszkańców, za opisanie go tak prawdziwie, z zaletami i wadami. Śnieg, górale, oscypki i do tego okres świąteczno-noworoczny, aż chce się pojechać w góry i spędzić tam trochę czasu. Książkę warto przeczytać gdy za oknem będzie śnieg i mróz, tym sposobem jeszcze lepiej poczujemy ten klimat.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
21-07-2017 o godz 13:17 wasilkab dodał recenzję:
Lato - idealny czas dla każdego czytelnika. Poza nadrabianiem zaległości książkowych można również sięgać po debiuty, i szukać wśród nich nowych literackich doznań. Wybór jest szeroki, co cieszy i pozwala każdemu na znalezienie czegoś dla siebie. Ostatnio miałam możliwość poznać fragment twórczości polskiego pisarza - Mariusza Koperskiego, który debiutował dwa lata temu kryminałem "Śmierć samobójcy". Moje spotkanie z autorem rozpoczęłam od niedawnej premiery, czyli zakopiańskiej powieści kryminalnej, pt. "Po własnych śladach". Dla mnie, mieszkanki dużego miasta w zachodniej części Polski, była to ciekawa przygoda, która zawiodła mnie aż do Zakopanego. Mariusz Koperski nie bez powodu umieścił akcję powieści w górskim kurorcie u stóp polskich Tatr, jest z nim wszak związany od dwudziestu pięciu lat prywatnie i zawodowo. Umieszczenie fabuły powieści w Zakopanem jest jedną z zalet tego kryminału. Wnosi pewną nutę świeżości do istniejących już książek, które podejmują tematykę policyjnych śledztw. Przestępstwa i przestępcy zdarzają się wszędzie, w górach, nad morzem, w wielkim mieście czy małej wsi. W Zakopanem tło dla zbrodni tworzą dodatkowo animozje występujące wśród tutejszych górali i przybyszów z innych rejonów kraju. Skomplikowane relacje międzyludzkie mają tu spore znaczenie, ale autor nie poprzestał na tym, ponieważ postanowił wprowadzić jeszcze jeden element - dość intrygujący i przewrotny, co może zaskoczyć niejednego z czytelników książki "Po własnych śladach". O tym jednak za chwilę, warto bowiem przedstawić zarys fabuły rozgrywającej się pośród górskiej zamieci. W wigilijny i mroźny wieczór z drogi wypada samochód i wbija się w ścianę jednego z domów. Nie byłoby w tym nic zaskakującego, ponieważ w stojącą na zakręcie chałupę często wjeżdżały pojazdy powodując szkody i gubiąc szarżujących kierowców. Ale po raz pierwszy ofiara wypadku była tak zmasakrowana, że przybyli na miejsce śledczy nie mieli wątpliwości, że kierowca został wcześniej brutalnie zmasakrowany. Zagadką było, jak udało mu się w takim stanie dotrzeć do feralnego domu. Problemem, który nie ułatwiał prowadzenie śledztwa była także tożsamość kierowcy, którym okazał się niejaki Albert Cyrwus, miejscowy biznesmen o mało kryształowej przeszłości, który kilka lat temu przyczynił się do kalectwa młodej dziewczyny. Traf chciał, że była to siostra jednego z bohaterów powieści, czyli komisarza Tomasza Karpiela. On, jako pierwszy, staje się podejrzanym. Nie będzie mu łatwo rozwiązać zagadkę tajemniczego wypadku, szczególnie że całą sprawę komplikuje telefon denata wykonany tuż przed śmiercią. Okazuje się ponadto, że jeden z policjantów przybyłych na miejsce zdarzenia ginie później w niejasnych okolicznościach. Stróże prawa mają ręce pełne roboty. Muszą odnaleźć zaginionego kolegę, odnaleźć mordercę kierowcy auta, a do tego wszystkiego pojawia się pewna niespodzianka, intrygująca i przewrotna, o której wspomniałam wcześniej. Nie zdradzę szczegółów, wystarczy powiedzieć, że ma ona coś wspólnego z technologią rodem z filmu "Avatar". Ten wątek powieści nie przemówił do mnie wystarczająco. Moim zdaniem wprowadza to pewien chaos, choć z drugiej strony powieść "Po własnych śladach" wymyka się jednoznacznej klasyfikacji, bo czyż można ją w tym ujęciu zaliczyć do typowego kryminału? Autor wydaje się być zapalonym wielbicielem sztuki filmowej. W książce znajdziemy wiele odniesień do znanych dzieł filmowych i seriali telewizyjnych - jeden z przełożonych komisarza Karpiela jest pasjonatem, co i rusz podrzuca swoim podwładnym kolejny tytuł filmowy do analizy. Czytelnicy podzielający fascynację sztuką filmową będą czuli się jak u siebie w domu. Filmowe nawiązania mają swoje istotne znaczenie także dla fabuły powieści, można wśród nich odnaleźć kilka ważnych wskazówek dla zagadkowego śledztwa, które zatacza spore kręgi. Poza zakopiańskim klimatem, który stanowi o sile powieści Mariusza Koperskiego, warto wspomnieć także o kreacjach bohaterów, których możemy obserwować na jej kartach. Postaci żyją, mają swoje problemy, a jedna z nich nawet niecodzienne hobby, które pozwala jej odnaleźć sens codziennej egzystencji. Postaci i wątki przemieszane ze sobą nie ułatwiają czytelnikowi szybkiego rozwiązania kryminalnej intrygi. Ale to chyba dobrze. Trochę trzeba "pogłówkować". Zakończenie powieści przywodzi na myśl najbardziej klasyczne kryminały. Zebranie podejrzanych w jednym pomieszczeniu i skonfrontowanie ich z wynikami dedukcji przeprowadzonej przez współczesnego policjanta to ciekawy zabieg literacki, popularny, ale nie wykorzystywany już tak często przez obecnych pisarzy. Książka została wydana bardzo starannie przez Oficynę Artystyczną Astraia. Na okładce ze skrzydełkami znajduje się fragment obrazu nawiązujący do jednego z najsłynniejszych dzieł Stanisława Witkiewicza. Druk jest odpowiednio dobrany. Całość pozwala na przyjemną lekturę. Rzadko podkreślam tego typu szczegóły, jednak tutaj chcę to zaznaczyć, ponieważ wydawcy akcentują w swoim portfolio, że
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-07-2017 o godz 04:00 martad87 dodał recenzję:
Ostatnio często sięgam po debiuty literackie i książki napisane przez autorów, którzy mają na razie niewiele tytułów w swoim pisarskim dorobku. Coraz częściej także sięgam po powieści, które wyszły spod pióra polskich pisarzy. Jestem otwarta na nowe doświadczenia czytelnicze, dlatego też z chęcią zgodziłam się przeczytać „Po własnych śladach” Mariusza Koperskiego. Co skrywa się za okładką, na której znalazło się hasło „zakopiańska powieść kryminalna”? (...) Początek z „Po własnych śladach” nie należał do najłatwiejszych. Rozdziały często są bardzo krótkie, sporo z nich zajmuje dosłownie 1-2 strony. Cała książka liczy ich sobie 65, więc jak na taką ilość stron to naprawdę sporo. Co prawda, dzięki temu ogólnie czyta się ją bardzo szybko, jednak trochę to trwało, zanim odnalazłam się w stylu Mariusza Koperskiego. Co sprawiało mi takie trudności, iż musiałam do tego stylu przywyknąć? Otóż książka jest dosyć chaotyczna. Akcja kolejnych rozdziałów co rusz przenosi się między różnymi postaciami, które na początku mocno mi się myliły. Sceny, w których pojawiają się wątki dotyczące sprawy, przeplatają się ze scenami pokazującymi życie rodzinne czy miłostki policjantów, czasami wtrącona zostaje scena z bezimiennymi postaciami, które wydają się nie mieć żadnego związku ze sprawą kryminalną, innym zaś razem autor wtrąca zdarzenia, które działy się nieco wcześniej. Dopiero przeczytawszy jakieś ćwierć książki, przyzwyczaiłam się do takiego stylu prowadzenia powieści i zaczęłam kojarzyć wszystkie wątki, jednak nawet później zdarzało mi się chwilę zastanawiać nad tym, co też właśnie się wydarzyło. Nie mogę zaprzeczyć, że mimo początkowych trudności mocno książka mnie wciągnęła. Śledztwo w sprawie w głównej mierze prowadzi Karpiel, który ze względu na dawny konflikt z ofiarą powinien trzymać się z daleka od tej sprawy i pozwolić kolegom działać. Nie może jednak pozwolić na to, by jego dobre imię zostało naruszone. Co jednak, jeśli czasem odkryje coś, co może zaszkodzić jemu lub komuś, kto jest mu bliski? Jak postąpi? Czy będzie kierował swoimi działaniami zgodnie z literą prawa, bez względu na możliwe konsekwencje? Ciekawość tego, jak w takiej sytuacji postąpi bohater i co uda mu się odkryć w toku śledztwa, nie pozwalała mi oderwać się od książki. Im więcej rzeczy wychodziło na jaw, tym więcej pojawiało się pytań, na które jak najszybciej chciałam poznać odpowiedzi. W „Po własnych śladach” dwie rzeczy spodobały mi się na tyle, że zasługują na to, by o nich wspomnieć. Po pierwsze: klimat powieści. Jej akcja zamyka się w około 10-11 dniach z końca grudnia i rozgrywa się w zaśnieżonym Zakopanem. Śnieżne zamiecie, górskie chaty, zaspy, ulice pełne ciepło opatulonych turystów – autor odmalował w niej przyjemny, zimowy obraz stolicy polskich Tatr. Aż chciałoby się przenieść tam choć na chwilę. Po drugie: nawiązania do filmów i seriali. Nowy przełożony Karpiela to zapalony miłośnik filmowy, który swoją pasją stara się zarazić swojego podwładnego, podsuwając mu tytuły, które w jego mniemaniu musi poznać. To jednak nie wszystko. Autor w bardzo ciekawy sposób wplótł seriale i filmy do powieści, sprawiając, że stały się one czymś więcej, aniżeli przypadkowymi odwołaniami. Czytając „Po własnych śladach”, dopiero gdzieś w połowie książki zorientowałam się, że wcale nie czytam początku nowej serii czy odrębnej powieści, lecz kontynuację debiutu literackiego zatytułowanego „Śmierć samobójcy”. No cóż, pewnie gdybym o tym wiedziała od razu, bałabym się po nią sięgnąć bez znajomości poprzedniego tomu. Skoro jednak udało mi się w niej odnaleźć, to znaczy, że chyba nie ma w niej zbyt wielu odniesień do tego, co wydarzyło się wcześniej, a przynajmniej nie ma ich tyle, by nie dało jej się przeczytać. Zakończenie powieści jest dosyć zaskakujące. W mojej ocenie wszystko, co doprowadziło do niego, układa się w spójną całość, jednak miałam wrażenie, że pewne rzeczy były nieco przesadzone. Autor wręcz trochę w pewnych sprawach zahaczył nim o science-fiction. To jednak nie zmienia to faktu, że cała powieść było całkiem przyjemna, nawet mimo chaotycznej nieco fabuły. Komu poleciłabym „Po własnych śladach”? Tym, którzy poszukują powieści osadzonej w górskich klimatach, wielbicielom lekkich kryminałów i polskiej literatury oraz tym, którzy nie boją się nowych doświadczeń czytelniczych.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0

Dostawa i płatność

Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

TERMIN ZWROTU

14 DNI

Z KARTĄ

30 DNI

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanych

Pobierz aplikację

Newsletter

Zapisz się i nie przegap okazji

Adres e-mail został dodany. Dziękujemy.

Pobierz aplikację

partnerzy logistyczni:

logo poczty polskiej logo DHL logo UPS

operator płatności:

należy do:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50 Czynne całą dobę
+48 22 462 72 50 Czynne całą dobę