Nie tylko o łajdakach - Kulus Magdalena

Nie tylko o łajdakach (okładka miękka)

Inne wydania: Cena:
okładka miękka 26,49 zł
Ilość:
szt
Cena:
26,49 zł
29,00 zł
Oszczędzasz:
2,51 zł (9%)
Dostawa:
od 0,00 zł
Dodaj do koszyka
lub
Zaloguj się i kup
Wysyłamy   w  24h
Produkt sprzedawany
i dostarczany przez empik
dostępność w salonie empik
Dodaj do schowka

Opis

Książka o wewnętrznym dojrzewaniu i wyzwalaniu się z ograniczeń, które nakłada na nas rodzina, otoczenie, a wreszcie – my sami.

Ciepła opowieść o tym, że droga do szczęścia być może nigdy się nie kończy, ale tylko na niej spotykamy ludzi, którzy pomagają nam odnaleźć sens i prawdziwe wartości. To także historia o sile miłości i przyjaźni, dzięki którym nawet w najgorszych momentach życia można dostrzec nadzieję na lepsze jutro.

Dane szczegółowe

Tytuł: Nie tylko o łajdakach
Autor: Kulus Magdalena
Wydawnictwo: Wydawnictwo Sol
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Ilość stron: 304
Numer wydania: I
Data premiery: 2014-06-18
Rok wydania: 2014
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 27 x 204 x 142
Indeks: 14895593

Recenzje

Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,7
5
9
4
4
3
0
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
15 recenzji
02-05-2015 o godz 02:48 Magdalena Paź dodał recenzje:
Anastazja podejmuje dość kontrowersyjną decyzję. Pewnego dnia przy obiedzie oznajmia rodzicom, że zostaje na wsi, w ich domu letniskowym, na bliżej nieokreślony czas. Chce tutaj napisać pracę magisterską. Chce się też wyciszyć, przemyśleć swoje dotychczasowe życie. W wielkim mieście ma przyjaciółkę i chłopaka. Z tą pierwszą coraz rzadziej się kontaktuje. Jeśli chodzi o chłopaka uświadamia sobie, że to nie jest partner dla niej. Żyją w luźnym związku, w sumie to chodzi tylko o seks. Po jednej wizycie na chłopaka u Nastki dziewczyna uświadamia sobie, że chyba czas skończyć z tą znajomością.
Anastazja w swoim miejscu na ziemi poznaje wiele dobrych dusz. Z większością się zaprzyjaźnia. Wraz ze swoimi psami odnajduje miejsca, o których istnieniu nie miała nawet pojęcia. Co przyniosą Anastazji samotne chwile spędzone w domku na wsi. Czy po napisaniu pracy magisterskiej zechce wrócić do miasta? Trzeba przeczytać koniecznie.
Powiem Wam, że z początku trochę żałowałam, że wzięłam się za czytanie tej książki. Ale nie długo musiałam czekać, aby się w niej zakochać. To książka o poszukiwaniu siebie. Własnej tożsamości, tego, czego chcemy od życia. To książka o powolnym dojrzewaniu głównej bohaterki. O niesamowitej przyjaźni, takiej, o której marzę na przykład ja. Ale także o zagubieniu, które prowadzi do tragedii, o cierpieniu, o tęsknocie za rodzinnym ciepłem. O niezwykłej sile charakteru, o niepoddawaniu się i dążeniu do celu. Ale także o miłości, pięknej dojrzałej, rodzącej się bardzo powoli. Ale przez to bardzo wartościowej.
„Nie tylko o łajdakach” to bardzo ciepła, przyjazna powieść, w której dużą rolę odgrywają zwierzęta i miłość do niej. To słodko-gorzka opowieść o ludziach, którzy próbują czerpać z życia to, co najlepsze. Ale też o takich, którzy do prawdziwego życia się nie nadają i poddają się. Książka pokazuje nam, że jak się chce to można bardzo łatwo zasymilować się z nowym otoczeniem. Uświadamia nam bardzo dużo prawd, o których zapominamy a powinniśmy pamiętać najbardziej. Przede wszystkim taką, że trzeba walczyć o siebie i nie poddawać się mimo przeszkód, jakie napotykamy.
„Nie tylko o łajdakach” to książka, którą polecam z całego serca. Każdy miłośnik książek powinien ją przeczytać obowiązkowo.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-02-2015 o godz 10:47 Anna Sikorska dodał recenzje:
Spokój, wieś, dzieciaki, święta, katolickie święta w tle i nieco nakręcona rodzinka – to są dodatki do mieszkania w Maszkarce, czyli brzydkim domku na wsi, którego nabyli rodzice Nastki (Anastazji), która właśnie kończy nieżyciowe studia (filologię polską) i przeżywa stratę mężczyzny, którego można określić jako „pasożytującego fajtłapę”: rozgarnięty nie jest, szuka darmowej kobiety, która go utrzyma i wmawia sobie, że potrzebuje w związku iskier. Odnalezienie iskier sprawia, że Nastka, która liczyła na coś więcej niż „sexfriend” jest zrozpaczona. Całą jej rozpacz topi sytuacja: ciągłe najeżdżanie i nachodzenie rodziny, przed którą musi grać zadowoloną z życia, a troskliwi rodzice w ramach terapii porozstaniowej wysyłają ją nad morze z grupą muzyków.
W międzyczasie zostaje ona też panią od komunii, mimo że ma być panią od polskiego, przez co musi się pilnować, co mówi i robi, co jest niezmiernie trudne w obliczu ciekawskich bliższych i dalszych sąsiadów, którzy wieści roznoszą szybko, a i rodzinie zdają relacje z poczynań młodej damy, która na dobrze osłoniętym podwórzu postanawia opalać się toples. „Przypadkowo” odwiedzają ją wtedy młody ksiądz i zaciekawiona sytuacją sąsiadka, która wie lepiej, co zaszło między Nastką a kapłanem… Jak wybrnie z tej sytuacji? Co jest dla ludzi na wsi ważne? Musicie przekonać się sami.
Z jednej strony naiwność bohaterki i jej sentymentalne myślenie o związku, którego przecież nie było były dość irytujące, a z drugiej strony przypominało mi się sielankowe dzieciństwo wśród rodziny w małej miejscowości, w której wszyscy wszystkich znają i odwiedzają, w której plotki roznoszą się w zawrotnym tempie, a ludzie mieszkają często dość niewygodnie.
Życie bohaterki nie jest łatwe. Powoli wchodzi w dorosłość: ma swoje pieniądze ze stypendium socjalnego(?), bo naukowe nie jest tak wielkie, by z niego wyżyć, mieszka jeszcze z rodzicami, ale ma już ich po dziurki w nosie, a do tego jeszcze miłość do chłopaka, którego nie potrafią zaakceptować jej rodzice, ponieważ nic nie robi tylko dużo je.
Inną miłością – taka sprzed lat – jest Michał, który wrócił z Irlandii z przyszłą żoną i chce (wbrew narzeczonej) założyć gospodarstwo agroturystyczne. Baśka oczywiście podświadomie wyczuwa dawne uczucia i zawsze zastaje swoją „rywalkę” w dziwnych sytuacjach z narzeczonym. Jak zakończą się te relacje? Czy dojdzie do ślubu? Żeby było ciekawiej w tle pojawia się jeszcze skrzypek Julian ze słynnego zespołu muzycznego, który jest wdowcem…
„Nie tylko o łajdakach” jest opowieścią o wewnętrznym dojrzewaniu. Do tego potrzebuje świadomości, że jej cierpienie nie jest wcale wielkie, że musi jeszcze wiele w życiu przeżyć, by osiągnąć spokój i równowagę, że nie wszystko to, co uważamy za ważne jest ważne oraz musi nauczyć się po swojemu zmierzyć z rzeczywistością, a także uczenia się życia, by móc podsumować swoje dotychczasowe życie: „Doświadczyłam namacalnie bliskości śmierci i jej nieuchronności, pojęłam też, że w obliczu odchodzenia wiele drobnostek nie ma znaczenia. Ja z tych drobnostek dotychczas potrafiłam sobie i innym robić piekło”
„Nie tylko o łajdakach” jest książką z jednej strony bardzo irytującą (ach to głupie dziewczę tak mocno przeżywa rozstanie z takim czymś jak Olek), a z drugiej pełną pozytywnego spojrzenia, humoru, bo wszystko, co dzieje się na wsi jest mi bliskie, ale i odległe przez perspektywę czasu. Książkę czyta się w zawrotnym tempie. Jest to lektura lekka i radosna. Polecam wszystkim, którzy potrzebuję troszkę pozytywnego spojrzenia i krzywego zwierciadła, by na nowo spojrzeć na codzienność.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-10-2014 o godz 10:06 Ósemkowy Klub Recenzenta dodał recenzje:
Wakacje. Okres letnich wyjazdów. Spokoju i odpoczynku. To idealny czas na delektowaniem się wolnym czasem przy dobrej, ale i zarazem lekkiej powieści. Osobiście sięgnęłam po książkę „Nie tylko o łajdakach” Magdaleny Kulus.

Pierwsze, dobre wrażenie zrobiła na mnie okładka. Wakacyjna, jak i intrygująca. Dziewczyna z psem podziwiająca wsiowe widoki skrywa coś więcej. Główną bohaterką jest Anastazja, młoda dziewczyna na ostatnim roku studiów. Tuż przed obroną pracy magisterskiej postanawia wyjechać do Maszkarki, rodzinnego domu położonego na wsi. Pragnie odpocząć od rodzinnych spięć i ciągłego krytykowania ze strony rodziców. Podczas pobytu spotyka ją wiele zaskakujących wydarzeń, od przyjazdu swojego „chłopaka” Olka, z którym łączy ją relacja inna niż by to chciała nasza bohaterka, po odwiedziny kuzynki czy poznanie wyjątkowego chłopca.

„Nie tylko o łajdakach” to powieść zaskakująca, pełna zwrotów akcji. Lektura lekka, jednakże autorka zwraca dużą uwagę na miłość, kobiety i mężczyzny, ale też matki i dzieci. Zachęca do odkrywania siebie i swojej drogi życiowej. Ze względu na emocje i ciepło płynące z wewnątrz książki czyta się ją miło. Opis widoków wsi i domu zachęca do odwiedzenia tego miejsca i spędzenia tam chociażby jednego dnia, aby nacieszyć się pięknymi urokami tego miejsca.

Gorąco polecam wszystkim miłośnikom literatury obyczajowej. Jestem pewna, że tak jak ja nie zawiedziecie się.
Magda, lat 17
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-07-2014 o godz 08:28 Agnieszka Deja dodał recenzje:
Magdalena Kulus to filolożka, blogerka i recenzentka książek dla dzieci. Debiut literacki miała w 2011 roku. Jej najnowsza książka nosi tytuł „Nie tylko o łajdakach” i została wydana w 2014 roku przez wydawnictwo SOL.
Nastka postanawia zrobić sobie przerwę od życia w mieście – udaje się na małą wieś, gdzie mieszka większość jej rodziny. Zamierza pisać magisterkę, spędzić trochę czasu sama. Ciągle jednak myśli o Olku, z którym oficjalnie nie jest związana, ale sypiają ze sobą i spędzają miło czas. chłopak jest artystą, który wiecznie jest głodny. Wpada do Nastki, ale po miło spędzonych chwilach oświadcza, że w jego życiu pojawiła się inna, z którą zaiskrzyło. Dziewczyna wywala go z domu. Cała wioska huczy od plotek, a Nastka ma doła. Na dodatek się przeziębia. Postanawia jednak wrócić do żywych – poznaje Julka, starszego od niej mężczyznę, skrzypka, z którym się zaprzyjaźnia. Dla małej społeczności to kolejna sensacja. Poza tym Nastka zaczyna przygotowywać dzieci do pierwszej komunii – prosi ją o to młody ksiądz. Rodzice są niezadowoleni, że ich pociechami zajmuje się kobieta, u której nocował mężczyzna. By stać się niezależną finansowo od rodziców Nastka postanawia zająć się korektą książek, daje również korepetycje młodemu chłopakowi. Przy okazji odwiedza jedno z komunijnych dzieci, którego brat jest ciężko chory. Zaprzyjaźnia się z ich mamą i rodziną. Powoli zaczyna zastanawiać się, czy chce wracać do miasta – kusi ją życie na wsi.
Narracja pierwszoosobowa prowadzona przez główną bohaterkę, Nastkę, sprawia, że możemy ją lepiej poznać. Widzimy, co czuje, co myśli – a myśli naprawdę dużo! To sympatyczna postać, która umie opowiadać o tym, co ją otacza.
Język jest przyjemny, a budowa książki interesująca – nie tylko narracja i dialogi w niej występują. Pojawiają się też SMS, wiersze, fragmenty piosenek. Najciekawsze były jednak wprowadzenia dotyczące osób i miejsc, które znaleźć można było przy pojawieniu się danego bohatera czy budynku. Dzięki temu czytelnik dostawał informacje w pigułce, podane w ciekawej formie. Jak dla mnie – strzał w dziesiątkę.
Wątków jest kilka – głównie oczywiście relacje damsko-męskie. Podobało mi się to, jak Nastka opowiadała o mężczyznach, których spotkała na swojej drodze, nawet tych najmłodszych. Poza tym mamy tu małą społeczność, w której nic się nie ukryje. Jest to typowe przedstawienie wsi, którą znam i ja z własnego doświadczenia. Ciekawy jest też wątek rodzinny – Nastka ma mnóstwo ciotek, krewnych, kuzynek. Czasem ciężko się w tym połapać, ale ciekawie czyta się ich opisy. Podoba mi się także to, że w powieści znajdziemy małego bohatera, który jest chory, a jego wątłe ciałko i niewyraźna wymowa wcale nie są przeszkodą, by był dobrym przyjacielem. Jego mama była dla mnie prawdziwą bohaterką – poświęcał mu wiele uwagi i kochała całym sercem, była szczęśliwa, że jest. Na dokładkę jest jeszcze sama Nastka, która chce odciąć się od rodziców, zaczyna podejmować wiele ważnych decyzji i wkraczać w dorosłe życie. Jej perypetie z jedzeniem nieźle mnie ubawiły, a problemy finansowe zdecydowanie wywołały u mnie poczucie solidarności.
Książka napisana jest w lekkim tonie, czasem jest zabawna, czasem nieco gorzka i smutna, ale bardzo ciekawa. Czyta się szybko, Nastka świetnie opowiada, a jej przygody z mężczyznami, rodzinom, psami i znajomymi są bardzo życiowe i uniwersalne. Podobała mi się ta powieść, chociaż nie spodziewałam się, że będzie taka ciepła i klimatyczna.
Polecam tym, którzy szukają czegoś ciekawego i niebanalnego na wieczór. To powieść, którą czyta się z przyjemnością. Spodoba wam się jej klimat. Poza tym porusza uniwersalne tematy jak miłość, przyjaźń czy choroba, ale jest przy tym niewymuszona, bardzo prawdziwa i życiowa. Gorąco zachęcam.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
30-07-2014 o godz 11:07 Bernardeta Łagodzic-Mielnik dodał recenzje:
Magdalena Kulus napisała książkę wspaniałą. Czyta się ją rewelacyjnie. Ba, ja się po prostu w nią wtopiłam, zrosłam z główną bohaterką i za nic nie miałam ochoty na powrót do realnego świata. Tak mi było na tej wsi dobrze.
Powieść mimo, że rozgrywa się na wsi nie ma w sobie nic sielanki. Jest w niej opisane realne życie w którym pojawia się słońce, ale i burze z gradem. Są problemy i kłopoty, małe radości i spore szczęścia. Nastka odkrywa inny świat niż ten w którym do tej pory żyła. To nie tylko zmiana otoczenia z wielkomiejskiego na prowincjonalne. To też zmiana ludzi, którzy znajdują się blisko. Anastazja jeszcze bardziej zżywa się ze swoimi krewnymi, odpoczywa od rodzicielskich skrzydeł, ale i przejrzewa na oczy względem mężczyzny, który wzbudził w niej porywy serca. Odkrycie prawdy o związku w jakim trwa boli, ale i pozwala na budowanie i szukanie prawdziwego szczęścia i uczucia. Nastka dzielnie znosi burzenie iluzorycznych murów, odkrywa inne wartości i zaczyna cenić to, na co do tej pory nie zważała. Nastka przechodzi wielką metamorfozę, zmienia się w nową, lepszą i dojrzalszą osobę pod wpływem tego, co przeżywa, pod wpływem ludzi z którymi nawiązuje bliskie znajomości. Wracając na krótko do miasta dziewczyna widzi, jak bardzo zmieniła się na korzyść i jak jej z tym dobrze.
To lektura o miłości, dojrzewaniu, zmianach, odkrywaniu cudu zwyczajnego życia, poznawaniu piękna prostoty. To książka o zwierzętach i przyjaźni, o miejscu w którym nikt nie pędzi na złamanie karku w drodze po awans i większe pieniądze na koncie. To powieść o świecie, w którym chciałabym egzystować. Mieć przyjaciół takich jak postacie występujące w książce, mieszkać w tak pięknej okolicy, posiadać sad i ogród, a latem przerabiać ich dary na pyszności zamknięte w słoikach. Gorąco, naprawdę gorąco polecam lekturę tę ciepłej i familijnej książki. Jest doskonała, pełna humoru, pogodna. Sprawdzi się w każdych okolicznościach, poprawi nastrój i pozytywnie nastawi do życia. Serdecznie gratuluję Autorce tej publikacji, chwalę za okładkę. Dziękuję, że mogłam pobyć w tamtej rzeczywistości.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-07-2014 o godz 09:50 Varia dodał recenzje:
Część z Was będzie kojarzyć nazwisko autorki z popularną nie tak dawno książką Blondyn i Blondynka, gdzie opowiada ona o swojej chorobie oraz przyjaźni z pewnym czworonogiem. Tym razem Magdalena Kulus sięgnęła po temat znacznie lżejszy, można nawet powiedzieć, że typowo babski, bo rzecz tyczy się uciekającej (a jakżeby inaczej) na wieś Anastazji.

Rodzice huczą za uszami, wtrącając się w każdą możliwą sprawę, chłopak, a w zasadzie wykorzystujący ją niedoszły artysta, co rusz znajduje sobie nowy obiekt wrażeń, a że nieopodal Częstochowy, stoi nieużywany od dawna domek, dziewczyna postanawia się w nim zaszyć i uporządkować swoje myśli.

Kto jednak mieszka na wsi ten wie dobrze, że życie dalekie jest tu od sielanki. W sąsiedztwie wszyscy wszystko wiedzą, ksiądz biegnie do ciebie z gorącym powitaniem, a że akurat w tym momencie zachciało ci się opalać topless, to jak zwykle urocze zrządzenie losu. Z takim oto rozmachem Nastka przybywa do Maszkarki, a dalej jest tylko „lepiej”.

Magdalenie Kulus przyznać muszę jedno – potrafi dziewczyna poprawić człowiekowi humor. Nie będę czepiać się wyjazdu na wieś, bo wiecie że na ten motyw mam uczulenie, zatem cicho sza, uznajmy, że go nie było, bo do samej bohaterki i czekających ją przygód nie mam żadnych zastrzeżeń. Ulżyło mi, że nie spotykają jej same tragedie, ani że szczęście nie biegnie do niej na zawołanie. Jest prawdziwie, życiowo, a miejscami bardzo zabawnie.

Małomiasteczkowość pozbawiona fałszywego uroku, cięty humor i odważne żeńskie bohaterki, to wszystko sprawiło, że Łajdaków poznawałam z wielką przyjemnością.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-07-2014 o godz 12:00 gerda dodał recenzje:
Świetna, naprawdę ciekawie opowiedziana historia. Co ważne, powieść jest wielowarstwowa, to nie jest taka sobie zwykła opowiastka obyczajowa, przynajmniej ja wcale jej tak nie postrzegam, tak naprawdę można w niej odkryć drugie dno, bo autorka porusza naprawdę ważne sprawy, a postaci są wielowymiarowe.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-07-2014 o godz 06:14 saskia dodał recenzje:
Łajdak to słowo mieszczące w sobie wiele znaczeń, od tych żartobliwych po najbardziej negatywne, użycie go w tytule książki wzbudza zaciekawienie. Co więc może kryć się za stroną tytułową gdy opowieść ma nie tylko dotyczyć właśnie jego czyli pana na literę Ł? Komedia? Dramat? Kryminał? Okazało się, że ... duża dawka humoru, ogromny zastrzyk optymizmu oraz świetna historia w jakiej wspaniałym tłem jest Maszkarka.

Nastka miała w planach po pierwsze pisanie pracy magisterskiej, po drugie uwolnienie się od rodziców, po trzecie odpoczynek, po czwarte dorośnięcie, a po piąte - no to się jeszcze okaże w przysłowiowym praniu. Najlepiej do takiego projektu nadaje się domek letniskowy, w miejscu oddalonym trochę od miasta, w tym rodzinnego w szczególności i to dość sporo. Oczywiście wszystko zostało przemyślane, ale od czego jest improwizacja, w końcu wakacje też miały być! Nie tak łatwo jednak odciąć się od tego wszystkiego co wcześniej denerwowało człowieka, a zwłaszcza od nadopiekuńczości rodziny. Problemem mogą być też niespodziewane wizyty nie tylko krewnych, lecz i pewnego osobnika, który też miał pozostać hen daleko. Plany mają to do siebie, że często nie dochodzą do skutku albo gdy je próbujemy wprowadzić w życie nie przypominają tego, co było w ich założeniach. Maszkarka miała być azylem i w sumie nim jest, naturalnie w chwilach kiedy nikt nie zakłóca Nastce spokoju. Jednym z intruzów jest Olek, artysta, student i ktoś więcej, chociaż niektórzy nie mają o nim dobrego zdania, posiadający wiele zalet, szczególnie w oczach mieszkanki Maszkarki. Siła uczuć już nieraz była wystawiona na próbę, aczkolwiek co za dużo to niezdrowo i ktoś o tym przekonał się na własnej skórze. Złamane serce nie leczy jedynie czas, pomagają w tym i okoliczności przyrody i ludzie, jacy niespodziewanie stają na drodze. Kiedy przełamie się wewnętrzne opory i strach przed nieznanym okazuje się, że tuż obok jest ktoś warty poznania. Przyjaźń może narodzić się wszędzie, podobnie jest z miłością, jednego i drugiego raczej Nastka nie oczekiwała po miejscu, jakie sobie wybrała na ucieczkę od dotychczasowej rzeczywistości. Ale kto powiedział, że będzie łatwo? Na pewno jest swojsko, barwnie i wreszcie można zrozumieć co w życiu jest ważne, a czym lub kim nie warto zawracać sobie głowę.

"Nie tylko o łajdakach" to nie pogodna opowiastkach na leniwy letni dzień. Książka Magdaleny Kulus to historia w jakiej czytelnik ma szansę odkryć siłę przyjacielskich więzi oraz rodzinnych związków, a także miłość w różnorodnych odcieniach. Autorka nie opisała kolejnej ucieczki na prowincję uwieńczonej happy endem. Oczywiście jest wieś i bohaterka przybywająca na nią, lecz dalej to już opowieść przede wszystkim o dojrzewaniu, otwieraniu się na innych oraz dostrzeganiu, w całkiem wydawałoby się zwyczajnej codzienności, szansy na to o czym się marzyło. "Nie tylko o łajdakach" to nie bajkowy czy też hollywoodzki świat, zamiast niego znajome krajobrazy i klimaty, ale właśnie one idealnie uzupełniają fabułę i samych bohaterów - zwyczajnie niezwyczajnych. Sielanka? Nie, Maszkarka i okolice, nie idealne, lecz zamieszkane przez ludzi, podobnych do naszych przyjaciół, denerwujących znajomych oraz łajdaków i ich przeciwieństwa ;)






Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
24-07-2014 o godz 11:33 Gosiek dodał recenzje:
Nastka, nasza główna bohaterka postanawia zostać na wsi, w Maszkarce, domku jej rodziców i zmotywować się do napisania pracy magisterskiej. Ma również ukryty cel, uciec od Olka, jej wielkiej miłości, z którym spotyka się w celach artystycznych (Olek ją maluje), by potem wylądować z nim w łóżku. On od samego początku jej mówił, że nic z tego nie będzie, że to nie na poważnie, jednak ona się zaangażowała i teraz cierpi. Wraz z nią, na wsi zostają jej dwa ukochane psy - Fuks i Brunon, które dotrzymują jej towarzystwa. Wraz z jej pojawieniem się na wsi, wszyscy zaczynają rozsiewać plotki na jej temat. Do jej domu kolejno schodzą się ksiądz Grzesiu, Olek, jej wyżej wspomniana miłość, Florian, osiemnastolatek, któremu udziela korepetycji z polskiego (i nie tylko), Michał - syn cioci Ali, z którym wspaniale się dogaduje oraz Julian, tajemniczy mężczyzna, starszy od niej o dwadzieścia dwa lata skrzypek. Z tego względu wcale nie powinien dziwić nikogo fakt, że jest na językach całej wsi. Jednak ona nie przejmuje się wiejską gadaniną. Poznaje również trzy wspaniałe kobiety, które sprawiają, że życie na wsi wcale nie jest dla niej już takie samotne!

Co mi się podobało w tej książce? Niemalże wszystko! Wiejski klimat, jaki wprowadziła autorka w tej powieści był bardzo dobrze wyczuwalny. Gdyby nie fakt, że mieszkam na wsi, chętnie bym się przeprowadziła, tak jak Anastazja. No właśnie...Nastka - dwudziestokilkuletnia kobieta, która ucieka z Tych, aby odpocząć i wyluzować, a zarazem skupić się na pracy magisterskiej. Anastazja jest jedynaczką, jej rodzice za bardzo wtrącają się do jej życia, co dziewczynę irytuje. Bardzo często dochodzi między nimi do jakiś spięć i kłótni. Na wsi chce się od nich odciąć i wyłącza komórkę. Przez to jest jeszcze gorzej, gdyż jej matka dzwoni do wszystkich możliwych osób, aby sprawdzić, czy dziewczyna jeszcze żyje.

"Nie tylko o łajdakach" jest to wspaniała powieść, która wciągnęła mnie bez reszty i której poświęciłam noc, bo nie mogłam się oderwać. To pełna emocji, ciepła i cudownych uczuć książka, która sprawiła, że na niektóre sprawy patrzę zupełnie inaczej niż wcześniej. To rodzinna opowieść o poszukiwaniu swojego "ja", o tym, co tak naprawdę jest ważne w życiu. Napisana jest bardzo barwnym, lekkim językiem, który idealnie pasuje do tej książki. Bardzo podobało mi się, to że autorka dopełniła tą powieść cytatami z innych książek, piosenek czy po prostu wprowadziła do niej wiersze, które idealnie komponowały się z wydarzeniami zamieszczonymi na kartach powieści. Dobrym pomysłem było również dodanie opisu bohaterów pojawiających się w książce tak, abyśmy wiedzieli z kim mamy do czynienia i żeby było łatwiej sobie ich wyobrazić. Bohaterowie, których wykreowała autorka są naprawdę bardzo autentyczni. Wiejskie plotkary, które wiedzą wszystko i o wszystkich, Nastka, dziewczyna z miasta, której na początku trudno jest się odnaleźć na wsi, zawistni sąsiedzi, prawdziwe przyjaciółki i wiele innych postaci, które możecie poznać, gdy tylko zdecydujecie się sięgnąć po "Nie tylko dla łajdaków".
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-07-2014 o godz 12:00 Iwonia dodał recenzje:
Tytuł wydawał mi się cokolwiek frapujący i na dodatek ciekawie korespondował z uroczą, sielską okładką. Co to za połączenie? Dobre, mówiąc najkrócej. W książce kryje się moc dobrych przekazów i przesłań które mogą okazać się przydatne dla czytelnika. Ja dostrzegłam w tej powieści duże pokłady optymizmu, chyba każdy może tu odnaleźć kawałek swojej historii.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-07-2014 o godz 10:05 Rosemarie dodał recenzje:
Gdy trzymałam w swoich rękach powieść polskiej pisarki Magdaleny Kulus pt. "Nie tylko o łajdakach", nie wiedziałam, czego się spodziewać. Książka ta była świeżo po swojej premierze i nie było prawie w ogóle żadnych opinii na jej temat, można więc powiedzieć, że sięgnęłam po nią "w ciemno". Na domiar tego opis niewiele tak naprawdę wyjaśnia.

O czym właściwie jest to dzieło o tak intrygującym tytule? To historia dwudziestokilkoletniej Anastazji - Nastki, która postanawia wyjechać do swojego rodzinnego domu na wsi nazywanego Maszkarką. Dziewczyna pragnie w spokoju zabrać się za pisanie swojej pracy magisterskiej, ale także chce odpocząć. Odetchnąć od nieszczęśliwej miłości, którą darzy artystę Olka, a która jest jednostronna, jednocześnie ucieka od swoich wiecznie niezadowolonych i krytykujących ją rodziców. Na wsi jednak nie jest tak spokojnie, jak można by przypuszczać. Główną bohaterkę czeka tam nie tylko wiele ciekawych przygód, ale także i nowych znajomości. Jedno jest pewne - z pewnością nie będzie to nudny i zmarnowany czas.

Z tyłu okładki wydawca obiecuje nam, iż jest to "ciepła opowieść o tym, że droga do szczęścia być może nigdy się nie kończy (...)" i tym razem muszę zgodzić się z tym opisem, a przecież nie zawsze tak jest. Często informacje na książkach, które mają zachęcić do lektury są błędne i na dodatek mają niewiele wspólnego z treścią. W tym przypadku tak się nie stało, otrzymałam dokładnie to, co mi obiecano. "Nie tylko o łajdakach" to bowiem świetna powieść obyczajowa, która ukazuje ewolucję głównej bohaterki na przestrzeni rozdziałów. Podróż Nastki na wieś jest pewnego rodzaju ucieczką od problemów - od toksycznego związku, od wymagających rodziców. Dzięki pobytowi na wsi postać ta staje się bogatsza o wiele doświadczeń, a przez to nie sposób zauważyć, jak o wiele dojrzalsza jest na końcu powieści, niż była na początku.

"Nie tylko o łajdakach" to także i multum intrygujących osobowości. Nastka dojrzewa, uczy się na swoich błędach i z czasem stara się zapomnieć o nierozważnym Olku. O artyście, który jest po prostu panem wygodnickim i zwraca tylko uwagę na to, gdzie będzie mu lepiej, nie liczy się z uczuciami głównej bohaterki. Nie ma jednak powieści bez negatywnych charakterów. Z kolei Julian jest jego przeciwieństwem - dojrzały, inteligentny, troskliwy, można by powiedzieć, że jest idealnym kandydatem na przyjaciela. Każdy czytelnik w tej książce z pewnością znajdzie swoją ulubioną postać.

Kolejnym plusem tego dzieła jest plastyczny język, bez którego nie czytałoby się tej powieści w tak zawrotnym tempie. Warsztat Magdaleny Kulus jest lekki i absorbujący, autorka malowniczo potrafi opisywać wiejskie krajobrazy.

Znalazłam perfekcyjną powieść na letnie dni. Taką, którą czyta się jednym tchem i która niesamowicie pochłania. Taką, która jest jednocześnie mądra i przekazuje istotne wartości. Przy "Nie tylko o łajdakach" spędziłam kilka przyjemnych godzin. Bardzo chętnie zapoznam się z innymi książkami naszej utalentowanej rodzimej pisarki. Polecam!

"Byłam jak bohaterka romantycznych komedii - samotna, opuszczona, oczekująca na wielkie zmiany, świetlaną przyszłość i księcia na białym rumaku."
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
11-07-2014 o godz 07:46 Marta Zagrajek dodał recenzje:
Nie każdy jest stworzony do mieszkania na wsi. Zwłaszcza typowy mieszczuch. Ale co się dzieje, kiedy na wsi pojawia się urocza dziewczyna, która ucieka od swojego życia? Czy da się w ten sposób uciec od problemów, czy one za nami podążają? A może całkowita zmiana otoczenia jest tym, czego człowiek potrzebuje w stanach całkowitego zagubienia? „Nie tylko o łajdakach” Magdaleny Kulus to książka tak prawdziwa, że aż nierealna.

Anastazja, czyli główna bohaterka książki, jest młodą dziewczyną, która dość niepoprawnie ulokowała swoje uczucia. Jej wybranek jest artystą, który niespecjalnie dba o jej potrzeby i sam o siebie (to już powinno jej powiedzieć, że coś jest nie tak, ale wiadomo miłość jest ślepa!). Ten wyjazd na wieś, w której okolicy mieszka także spora część jej rodziny, jest przede wszystkim ucieczką od tego „związku”, choć ciut nieświadomą. Oprócz niej poznajemy mnóstwo bohaterów, którzy reprezentują różne osobowości i wiele wnoszą do jej życia (choćby Julian – spokój, Mery i Marta – siłę i determinację, Tomek – cierpliwość i wiarę). Nastka chce w spokoju napisać swoją pracę magisterską i ułożyć najróżniejsze myśli w swojej głowie. Sama tak naprawdę nie wiedziała, jak dalece zmieni ją pobyt w tym uroczym łez padole.

Choć wyjazd na wieś niektórym może kojarzyć się z samymi negatywnymi rzeczami, to nasza bohaterka do tego tak nie podchodzi. Samo jej nastawienie sprawia, że Czytelnik również zaczyna odbierać życie na wsi jako coś optymistycznego i przynoszącego dużo ciepłych wrażeń. Oczywiście mamy do czynienia z negatywnymi zdarzeniami, które mogą wprowadzać chaos do życia naszych bohaterów, ale jest jedna kluczowa rzecz, której nauczyła się Nastka. Ważne jest to, jakimi ludźmi się otaczasz. Wybierz źle i twoje życie wydaje się pasmem niepowodzeń, których nie jesteś w stanie przeskoczyć. Wybierz dobrze, a nawet najtrudniejsze wyzwania staną się rzeczami osiągalnymi. Tylko jak wybrać dobrze? To trudne pytanie, na które sami musimy sobie odpowiedzieć. Musimy sobie pozwolić na chwilę zadumy, dystansu od naszego życia, refleksji nad tym, co robimy, dlaczego robimy i czy warto.

„Nie tylko o łajdakach” Magdaleny Kulus to bardzo ciepła książka o wewnętrznej przemianie. Często uśmiechałam się, gdy ją czytałam, często uśmiałam się do łez. Były też smutne momenty, które w życiu każdego z nas się zdarzają, ale dodawało nadziei zachowanie bohaterów, którzy nie poddawali się i szli do przodu. Książka jest napisana w bardzo przystępny sposób, dzięki czemu czyta się ją niemal jednym tchem. Potrzebowałam takiego zastrzyku energii, który z niej wypływa, bo dzięki temu na nowo można mieć nadzieję i wiarę, że wiele rzeczy w naszym życiu zależy wyłącznie od nas. Za to dziękuję!

„Obawiałam się poranka, bo poranki mają to do siebie, że odzierają z piękna wszystko, co w nocy wydaje się niezwykle atrakcyjne i pociągające.”
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-07-2014 o godz 04:58 Angelika dodał recenzje:
Już pierwszy rzut oka na okładkę daje nam nadzieję na to, co zastaniemy we wnętrzu książki. Sielski klimat tak wymarzony i pożądany przez miliony ludzi na całym świecie. Nie jestem osobą która nie patrzy na obwolutę danej pozycji literackiej i pod tym kątem decyduje o wyborze dzieła lub też nie. Okładka ma dla mnie duże znaczenie, a w tym przypadku przesądziła o chęci posiadania niniejszej powieści. Ponadto plusem było też i miejsce osadzenia akcji... typowa wieś ze swymi udziwnieniami i własnymi prawami. Jak ja to wszystko znam, rozumiem. Tyle, że chciałam poznać sposób patrzenia na tą część społeczności okiem autorki. Cóż... nie przeżyłam rozczarowania.

Anastazja czuje że ma już dość ! Nie może znieść ciągłego wtrącania się rodziców w jej sprawy. Przecież dwudziestoparolatka powinna decydować sama o własnym życiu. Dziewczyna postanawia wyjechać na wieś, by tam całkowicie oddać się nauce i godnie przygotować do obrony pracy magisterskiej. Niewielka miejscowość o ciekawej nazwie Maszkarka, z pewnością nadaje się do tego celu idealnie. Anastazja wyrusza do rodzinnego domu i tam powoli rozpoczyna realizację swych planów. Pewnego dnia dołącza do niej jej chłopak Olek, student katowickiej ASP, artysta. Rodzice bohaterki nie uważają młodego mężczyzny za idealną partię dla swej córki. Na jego miejsce uplasowaliby z przyjemnością kogoś innego. Tak naprawdę tym razem starsze pokolenie ma rację, o czym Anastazja szybko się przekonuje. Wyrzuca Olka z domu i próbuje wyeksmitować go również ze swego serca. Jednakże sytuacji związanej z pogodzeniem żalu po Olku, nie ułatwia wiejska społeczność. W końcu nikt nie wie lepiej i nie orientuje się w sytuacji tak idealnie od mieszkańców Maszkarki.
Poza tym Anastazja długo nie może ocierać łez, czeka na nią wiele pracy. Ksiądz Grzegorz oczekuje od naszej bohaterki pomocy, w postaci przygotowania grupki dzieci do pierwszej komunii. Pojawia się i Michał, syn wujostwa wraz z narzeczoną, który chciałby otworzyć gospodarstwo agroturystyczne. Młodzi planują też ślub. Anastazja będzie miała pełne ręce roboty, musi więc zakasać rękawy i ze wszystkim się uporać. Czy chociaż przez chwilę zapomni o swych problemach ? Czy znajdzie bratnią duszę ? Jak na jej zachowanie wpłynie mały Tomek?

Ciepła, miła opowieść o chęci szczęśliwego życia. Bohaterka jak dla mnie wpasowała się w całą fabułę powieści idealnie. Jej problemy i rozterki są mi bardzo bliskie, może dlatego tak dobrze zrozumiałam niniejszą pozycję. Książka opowiada o takim wewnętrznym, duchowym dojrzewaniu i pragnieniu odcięcia się od pępowiny łączącej młodych ludzi z rodzicami. Wielu z nas przeżywa podobne dylematy, autorka nie przedstawia więc żadnych wymysłów i informacji wyssanych całkowicie z palca. Język powieści prosty, lekki i zrozumiały. "Nie tylko o łajdakach" z pewnością nie należy do książek nad którymi musimy się maksymalnie skupiać. Oczywiście skłania do wyciągania wniosków i rozgryzienia głównego sensu, ale na pewno nie przytłacza naukowością i sztucznością. Obraz wsi przedstawiony przez autorkę nie rozczarował takiej starej wyjadaczki jak ja :)

Akcja powieści toczy się w szybkim tempie, czytelnik nie ma chwili wytchnienia i bardzo dobrze ! Targają nim przeróżne emocje, często skrajne :) Raz śmiałam się do utraty tchu, a innym razem uroniłam łzę. Książka pasuje do aktualnej pory roku, jestem przekonana że umili wam wolny czas, który poświęcony takiej lekturze, z pewnością nie będzie uznany za stracony.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-06-2014 o godz 02:53 ElkaR dodał recenzje:
Pierwszy wakacyjny weekend mokry i smutny, a ja dzięki książce Magdaleny Kulus spędziłam lato na wsi uroczej, kolorowej, pachnącej skoszoną trawą (pomimo braku kosiarki :). Spełnienie marzeń każdej romantyczki - móc wynieść się z miasta, nie dbać o makijaż, żyć według pór dnia i roku, spełniać się zawodowo bez wyścigu z "kolegami". Po prostu żyć! Tak, tak... trud życia na wsi. Jak jest napisane w książce - da się żyć! I do tego jak przyjemnie, jak potrzebnie, jak twórczo! Pani Magdo, dziękuję! :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
21-06-2014 o godz 12:00 k.stus dodał recenzje:
Lekturę "Nie tylko o łajdakach " polecam szczególnie malkontentom ciągle narzekającym,że coś w życiu jest nie tak, że coś nie idzie po ich myśli. Cóż takie jest życie! Książka jest godna polecenia, ponieważ nie trąci cierpieniem, choć je opisuje, autorka z humorem podchodzi do własnych ograniczeń, potrafi wyciągać trafne wnioski ze zdarzeń minionych i ma wiele do powiedzenia na różne tematy.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Załaduj więcej recenzji Pokaż mniej recenzji

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Rzeka zimna Kawka Magdalena
29,49 zł
32,00 zł
 

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanych

Bez nazwy-1 Zgłoś opinię o stronie