Fragment
Czytaj
Fragment
Czytaj

Nic do stracenia. Wreszcie wolni (okładka miękka)

Inne wydania: Cena:
okładka miękka 31,27 zł
Ilość:
szt
Cena:
31,27 zł
39,99 zł
Oszczędzasz:
8,72 zł (22%)
Dostawa:
od 0,00 zł
Dodaj do koszyka
lub
Zaloguj się i kup
Wysyłamy w 24h
Produkt sprzedawany
i dostarczany przez empik
dostępność w salonie empik
Dodaj do schowka

Opis

Ojciec Anny Spencer zostaje wybrany na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Od tej pory Anna przestaje być anonimową nastolatką i coraz trudniej chronić jej prywatność. Ashton Taylor ma więc jeszcze bardziej skomplikowane zadanie. Niebawem odbędzie się proces prześladowcy Anny, Cartera Thomasa, który marzy tylko o tym, jak ją odzyskać. Anna ufa Ashtonowi i zaczyna wierzyć w jego miłość, chociaż nadal jest pewna, że nie zasługuje na szczęście. Jednak zanim się okaże, czy mogą być razem, będą musieli walczyć o życie.

Dane szczegółowe

Tytuł: Nic do stracenia. Wreszcie wolni
Autor: Moseley Kirsty
Tłumaczenie: Obłucki Krzysztof
Wydawnictwo: HarperCollins
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Ilość stron: 336
Numer wydania: I
Data premiery: 2017-05-24
Rok wydania: 2017
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 25 x 149 x 221
Indeks: 21340611

Recenzje

Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 3,9
5
18
4
15
3
11
2
6
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
46 recenzji
24-07-2017 o godz 14:50 Książki według Wiktorii dodał recenzję:
https://ksiazki-wiktorii2.blogspot.com/ ,,Nic do stracenia. Wreszcie wolni" to kontyniacja pierwszej części serii- Nic do stracenia. Początek. Pierwsza część wzbudziła sobą ogromne zainteresowanie, więc nic dziwnego, że każdy niecierpliwnie czekał na jej kontynuację. Ja po przeczytaniu Początku miałam mieszane uczucia, bo nie zachwyciła mnie swoją treścią, ani tym bardziej postaciami, jednak mimo to postanowiłam stawić czoła tej oto kontynuacji. "Czas wydawał się stać w miejscu i miałam wrażenie, że wszystko, co się działo w moim życiu, prowadziło do tego momentu, tu, z nim, jakby jedynym celem mojego istnienia na ziemi była miłość do tego chłopaka." Ojciec Ann został w końcu prezydentem. Uczucia dziewczyny pogłębiły się do Ashtona. Kiedy wydaje się, że będzie już tylko lepiej, życie znowu obraca wszysto do góry nogami. Annabel zaczynają dręczyć obawy przed utratą Ashtona. Boi się, że mężczyzna umrze tak samo jaka jej były chłopak Jack, z którego śmiercią dalej nie może się pogodzić. Do tego wszystkiego na głowę dziewczyny spada informacja o tym, że Carter zostaje wypuszczony na wolność. To niszczy całą pewność dziewczyny co do przyszłości. I z tego też powodu postanawia odwołać Ashtona i go odesłać jak najdalej. Chłopakowi mówi, że już go nie kocha, jednak prawda jest taka, że dziewczyna bardziej się boi jego śmierci, niż jego wyjazdu. Po wyjeździe mężczyzny wydarzenia przybierają tragiczny obrót i koszmary Ann zaczynają się spełniać. "-Nigdy wcześniej nie miałeś dziewczyny?Uśmiechnął się.-Ty jesteś pierwsza i jedyna-odpowiedział, patrząc mi w oczy i sprawiając, że serce stopiło mi się jak wosk." Pierwsza część tej książki wzbudziła sobą ogromne zainteresowanie. Nie ma z tego powodu co się dziwić, że druga również zdobyła swoje grono zwolenników. Tyle, że z przykrością muszę stwierdzić, że ja do nich nie należę. Pierwsza część miała swoje "wady", które miałam nadzieję całkowicie znikną w tej powieści. Szkoda, że się pomyliłam. Bohaterowie dalej mnie irytowali, a do tego tutaj leży również akcja. Monotonna i ciągle powtarzający się schemat. To zaczynało nudzić i oddychać już w połowie. Ashton w pierwszej części, jak to ujęłam był chodzącym ideałem i z przykrością muszę stwierdzić, że tutaj nie uległo to żadnej zmianie. Brakowało mi w nim cech prawdziwego ochroniarza, mężczyzny, który przeszedł swoje, który cierpiał i który walczy o miłość swojego życia. Jego ,,idealnoś" nie była w żadnym stopniu realistyczna, co było dodatkowym powodem, dlaczego nie zapałałam miłością do tej części powieści. Mimo to, dotrwałam do końca tej powieść. I muszę się teraz mocno zastanowić, czy trzecia część jest w ogół warta uwagi? ,,Nic do stracenia. Wreszcie wolni" to powieść w której pokładałam bardzo dużo nadziei. I z przykrością muszę stwierdzić, że nie sprostała moim oczekiwaniom.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-07-2017 o godz 14:09 Sauron dodał recenzję:
Kirsty Moseley ma swój charakterystyczny styl i nie zawaha się go użyć. Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno przez część czytelników został przyjęty za ogromnym zachwytem, przez innych... zdawkowym sceptycyzmem. Kolejna powieść tej autorki wzbudziła podobne emocje. A jak będzie z kontynuacją Nic do stracenia? Czy i tym razem autorka zjedna sobie część odbiorców... koszem tych mocniej stąpających po ziemi? A może przyjemne zaskoczy swoich zaciekłych krytyków? Ojciec Anny już niedługo ma zostać zaprzysiężony na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Dziewczyna z dnia na dzień stanie na świeczniku mediów. Powoli jednak odzyskuje równowagę psychiczny. Obok niej stale jest Ashton, wierny, kochający, opiekuńczy... Jak długo może trwać ta sielanka? Na dnia ma się odbyć proces jej oprawcy, ale... nie wszystko idzie zgodnie z planem. Życie Anny znowu jest zagrożone. Czy i tym razem Asthononowi uda się ją ochronić? Czy w ogóle będzie w stanie? Ah, jakże mi było słodko. Nic do stracenia. Nareszcie wolni to propozycja dla osób, które nie cenią przesadnie realizmu. Anna jest dziewczyną prawie idealną. Co jakiś czas wpada na głupi pomysł, ale poza tym jest słodka, mądra, piękna i wysportowana. Ale to nic w porównaniu z Ashtonem. Już samo jego imię brzmi niczym początek wzdychania. Oh! Jest... również słodki, mądry, przystojny i wysportowany. Stanowi skrzyżowanie księcia z bajki z Bondem. I jednocześnie jest spełnieniem marzeń każdej kobiety, dużej i małej. Ale takich marzeń na pograniczu absurdu, które dochodzą do głosu, gdy pozwaliśmy zamilknąć zdrowemu rozsądkowi. To jest styl Moseley, można go lubić lub nie. Na podstawie jej trzech książek mogę stwierdzić, że bohaterów konstruuje w podobny sposób i nie zamierza tego zmieniać. Nie spodziewajcie się rewolucji również w zakresie romantycznych scen. Pierwsza część książki to jeden wielki pobudzacz westchnień, podczas którego niewiele się dzieje. Buziaczki, przytulania, niespodzianki, ah jakże nam jest dobrze, sielsko i anielsko. Dużym plusem pozycji są sceny z przeszłości oraz wszystkie wątki akcji. Chociaż w tych drugich sceptycy znowu mogą narzekać na brak realizmu, to zdecydowanie nadają całości dynamiki. Są strzały, wybuchy i walka. Oraz dynamiczne zwroty akcji, sprawiające, że historia z minuty na minutę zmienia się nie do poznania. Czego mi zabrakło? Paradoksalnie zauważę, że zakochanym było zdecydowanie zbyt łatwo. Tak wiem, jeden prześladowca to dość problemów, ale wszystko pozostałe sprzyja młodej parze. Media jakieś takie przyjemne, ojciec dziewczyny nie robi żadnych trudności (a przecież mógł), kłopotliwy nie są nawet znajomi (a to w końcu studenci). Miałam też nadzieję, że w tym tomie pojawi się chociaż odrobina polityki, może coś w stylu Pamiętnika księżniczki. Okazało się jednak, że na Annie nie spoczywają żadne nowe obowiązki. Cóż... może faktycznie tak jest? Cala książka kończy się w klasyczny dla Moseley sposób. Jest słodko, uroczo i zupełnie niepotrzebnie. Może w ten sposób pisarka daje wyraźny znak, że nie zamierza tej historii kontynuować, jednak ja nie przepadam za tak prosto zwizualizowanym happy end'u. Nic do stracenia. Nareszcie wolni. to książka utrzyma dokładnie w tym samym stylu co poprzednie. Jest lekka, bardzo romantyczna, momentami aż ckliwa. Sam pomysł na fabułę jest ciekawy, jednak jego wykonanie nie każdemu przypadnie do gustu. Autorka stawia przede wszystkim na ciepłe i miłe emocje, co w pewien sposób stanowić może terapię po ciężkim dniu. Z zaciekawienie poznałam tę odprężającą historię. Polecam ją jednak przede wszystkim młodym czytelniczkom oraz zdeklarowanym miłośniczką harlequinów, oczekującym ujrzeć na papierowych stronach księcia z bajki.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-07-2017 o godz 11:42 Dominika P. dodał recenzję:
To było moje pierwsze spotkanie z Kirsty Moseley, chociaż "Nic do stracenia" jest tomem 1.2. Całe szczęście, że w sieci krąży całe mnóstwo streszczeń i recenzji, które pozwoliły zapoznać mi się ze światem stworzonym przez autorkę. Czytając mnóstwo negatywnych opinii na temat ''Nic do stracenia. Początek'' nie zniechęcałam się. W końcu jest ze mnie troszkę taki czytelniczy dziwoląg i podobają mi się te źle oceniane pozycje. Tak samo sprawa się ma w przypadku tych hiper mega dobrych książek, które mnie totalnie nie przypadły do gustu (przykładem jest "Żniwiarz"). Zachęcona więc usiadłam na fotelu i zaczęłam czytać. Ludzie mówią, że każdy wyjątek potwierdza regułę. "Wreszcie wolni" są właśnie tym moim wyjątkiem, który zasługuje na złe opinie. Kontynuacja historii Anny i Ashtona jest najzwyczajniej w świecie nudna. Nie ma momentów zaskoczenia, dreszczyków emocji i brakuje jakichkolwiek uczuć (pomimo tego, że jest to romans). Każda strona sprawiała, że mój zawód rósł do olbrzymich rozmiarów. Bohaterowie byli bardzo mdli i nienaturalni. Uważam, że autorka w ogóle nie wykorzystała możliwości naprawdę dobrego pomysłu. Bo tego odmówić jej nie można! Pomysł był, ale wykonanie niestety bardzo szaro bure. Nie chcę przekreślać tej pozycji na sto procent, gdyż cały czas pamiętam, że jest to literatura młodzieżowa. Może więc gdybym miała lat 13 byłabym zachwycona? Tego nie wiem, ale mam nadzieję, że dacie znać w komentarzach czy Wam faktycznie historia się podobała? Wiadomo, że z wiekiem człowiek chce więcej i więcej. Więcej akcji, więcej uczuć i więcej morałów. Tutaj niestety mi tego zabrakło.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
13-07-2017 o godz 20:27 oli0106 dodał recenzję:
Kontynuacja NIC DO STRACENIA. POCZĄTEK. Powiem krótko kto przeczytał cześć pierwszą bądż jakąkolwiek książkę Moseley wie że jej twórczośc nie jest płytka.Książka wciąga od pierwszych stron, czyta się szybko zostając wciągniętym w wir wydarzeń i niemogąc się oderwać aż nie przeczyta się do samego końca. Polecam bo warto.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
11-07-2017 o godz 22:29 Dobromira dodał recenzję:
Pierwsza jak i druga cześć są cudowne ❤ tak naprawdę jak wszystko co napisze Kirsty Modelek
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
09-07-2017 o godz 18:24 Heather dodał recenzję:
"Wreszcie wolni" to słodko-gorzka kontynuacja powieści o szczerej miłości. Jak to w podobnych powieściach bywa - jest tutaj zdecydowanie zbyt dużo lukrowej słodyczy a zbyt mało prawdziwego życia, ale nie uznaję tego za minus powieści. Patrząc na całość łaskawym okiem dostrzegam tylko dobrą historię, ciekawych bohaterów i miłość, która zawsze jest warta uwagi. Dlatego dla fanów autorki i nie tylko ta książka będzie miłą odskocznią od codzienności. Do poczytania i powzdychania - polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-07-2017 o godz 09:48 Maadziuulekx3 dodał recenzję:
Strach ma wielkie oczy, ale gdy się go okiełzna- obawy mijają, a my możemy żyć pełną piersią i cieszyć się szczęściem, które nas otacza. Przed Anną czeka ciężka próba. Już nie będzie anonimową osobą, skrytą przed otaczającym światem- po tym jak jej ojciec zostaje wybrany na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Ochranianie jej osoby staje się niebywale trudne. Do tego dziewczynę czeka proces jej prześladowcy Cartera Thomasa. Anna coraz bardziej ufa Asthonowi, w jego intencje i miłość, jednak ciągłe obawy przed odrzuceniem spędza sen z powiek. Druga część przygód Anny i Asthona podobała mi się o wiele bardziej od poprzedniej. Autorka tym razem posiliła się, by dodać nieco więcej dreszczyku emocji i uczyniła akcję bardziej dynamiczną. Fabuła rozwinęła się dzięki temu a nie tkwiła nieznośnie w martwym punkcie. Tym razem, związek bohaterów niknie, schodzi na dalszy plan, by zrobić miejsce walce o przetrwanie. Zagrożenie, strach, niepewność, to jest to, na co najbardziej czekałam! Nie zabrakło też przesłodzonej, dość przewidywalnej opowieści, jednak tym razem nie dało się tego tak bardzo odczuć jak w pierwszej części. Jeśli chodzi o bohaterów uważam, że tym razem zostali lepiej przedstawieni i nawet zapałałam do nich sympatią. Można zauważyć ich metamorfozę. Asthon - z delikatnego chłopaka, staje się twardym mężczyzną, a Anna bardziej otwiera się na świat i ludzi a dzięki miłości i zaangażowaniu Asthona, zapomina o przerażającej przeszłości. Wszyscy bohaterowie stają się bardziej wyraziści, dojrzalsi, przez co udało się ich polubić. Nie denerwowali, nie irytowali, więc to na plus. Tym razem się nie nudziłam, wciągnęłam w fabułę i udało mi się przy niej nawet trochę odprężyć. To kolejny argument na tak, wobec tej historii. Więcej emocji, wartka akcja sprawiły, że lekturę szybko mi się czytało. A dodatkowo udało mi się zrelaksować. To zdecydowanie lepsza kontynuacja losów Anny i Asthona, która ciekawi i wzbudza zainteresowanie. Mogłam ich obserwować, poznawać ich myśli, przeżycia, emocje jakie im towarzyszą. To typowa młodzieżówka, która w ostateczności przypadła mi do gustu, pomimo, że pierwsza część mnie nie zaciekawiła jak tego oczekiwałam. Posiada wady, ale tym razem nie raziły mnie one aż tak bardzo. Jest przyjemna, miła, pełna miłości bijącej od dwójki bohaterów, czasami dość cukierkowa i przesłodzona, ale do zniesienia. Dobra na lato, by zapomnieć o codziennych obowiązkach.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-06-2017 o godz 16:36 Fantasy-Bestiarium dodał recenzję:
„Nic do stracenia. Wreszcie wolni” autorstwa Kirsty Moseley jest kolejnym tomem cyklu, który również przypadł mi do gustu. Jest to książka młodzieżowa, która powinna spodobać się młodszym, jak i nieco starszym czytelnikom. Powieść potrafi wciągnąć od pierwszej do ostatniej strony, za sprawą barwnego języka i bohaterów z krwi i kości. Perypetie Anny Spencer potrafią zaciekawić już od samego początku, trzymając w napięciu do samego końca. Anna Spencer zaczyna prowadzić na powrót normalne życie, jednak do czasu. Gdy Carter Thomas, prześladowca sprzed lat, zaczyna na powrót ją nękać, koszmarne wspomnienia powracają. Carter obiecuje, że ją odzyska i nic mu w tym nie przeszkodzi. Czy Anna Spencer uwolni się od prześladowcy i będzie mogła w końcu normalnie żyć? Autorka potrafi dobrze budować napięcie i utrzymuje je do samego końca. Wątki fabularne zostały stworzone ciekawie i z pomysłem, dzięki czemu lektura cały czas trzyma w napięciu. Język autorki jest barwny i bogaty, bohaterowie ciekawi, a intryga potrafi zaintrygować czytelnika. Rozwijające się uczucie pomiędzy Ashtonem i Anną staje się coraz silniejsze, sprawiając, że wątek ten mocno przykuł moją uwagę. Z pewnością sięgnę po kolejne książki spod pióra tej autorki. „Nic do stracenia. Wreszcie wolni” powinna przypaść do gustu młodszemu czytelnikowi, który lubi literaturę młodzieżową. Akcja jest dość szybka, dzięki czemu książkę czyta się w szybkim tempie. Fabuła jest ciekawa, postać Anny zmienia się podczas lektury, a cała historia potrafi zapaść w pamięci po zakończeniu lektury. Jest to pozycja godna polecenia dla miłośników twórczość Kirsty Moseley, jak i książek młodzieżowych w ogóle. Polecam serdecznie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-06-2017 o godz 12:22 SkrytaKsiążka dodał recenzję:
Ojciec Anny Spencer zostaje wybrany na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Od tej pory Anna przestaje być anonimową nastolatką i coraz trudniej chronić jej prywatność. Ashton Taylor ma więc jeszcze bardziej skomplikowane zadanie. Niebawem odbędzie się proces prześladowcy Anny, Cartera Thomasa, który marzy tylko o tym, by ją odzyskać. Anna ufa Ashtonowi i zaczyna wierzyć w jego miłość, chociaż nadal jest pewna, że nie zasługuje na szczęście. 'Nic do stracenia. Wreszcie wolni' to kontynuacja losów Anny i Ashtona. Myślę, że drugi tom utrzymuje poziom pierwszego, ale mam co do tej części pewne zastrzeżenia - głównie przez cukierkową relację dwojga bohaterów. Niestety Kirsty Moseley uwielbia tworzyć romantyczną i aż za słodką aurę między głównymi postaciami jej książek. Tak jak w pierwszym tomie tego nie wyczuwałam, tak tutaj było to lekko przesadzone, jednak nie przeszkadzało mi to aż tak bardzo. Ashton dalej pozostał moim ulubieńcem, nawet mimo tego, że nie widział życia pozna Annabelle. Zawsze czujny, ostrożny i opiekuńczy, nie chciał rozstawać się z nią nawet na jeden dzień. W tej części jest moment kiedy ta dwójka musi się rozstać na dwa dni. Rozumiem, że za sobą strasznie tęsknili i nie mogli wytrzymać, ale znów autorka naważyła tutaj wiele cukru. Nie czytało mi się tego dobrze, bo mimo iż kibicowałam im z całej siły i liczyłam na to, że wszystko dobrze się skończy, to ich za 'słodka' relacja czasami mnie mdliła. Genialny pomysł na fabułę, ale trochę słabsze wykonanie. Zawsze gdy czytam o czym jest dana książka tej autorki, jestem zaskoczona i jak najszybciej chcę ją przeczytać nawet mimo tego, iż wszystkie jej powieści kończą się podobnie. Ale co z tego? Jeśli byłby jakiś porządny dramat, coś co wywołałoby u mnie mnóstwo emocji, a nawet łzy, to uważam, że całość mimo przewidywalności wypadałaby fenomenalnie. Ale niestety.. tego zawsze mi brakuje w tych książkach. Ciągnęło mnie do tej części głównie przez to, iż byłam ciekawa jak rozwiąże się wątek z Carterem, prześladowcą Anny. Ostatecznie został on rozegrany - bo musiał, gdyż było to wspomniane w fabule - ale nie tak jak się spodziewałam. Owszem, momentami byłam lekko wystraszona, a nawet bałam się o losy dwojga zakochanych, ale kurcze.. coś mi tu nie pasowało. Myślę, że działo się to wszystko za szybko. Myślę również, że spodziewałam się większego dramatu, czegoś co wryje się w moją pamięć i będę tym zaskoczona, ale niestety nie byłam. Ten tom skupia się jeszcze bardziej na romansie Anny i Ashtona. Głównie z tego składa się cała fabuła. Kirsty Moseley pokazała po raz kolejny, że to miłość w książce jest najważniejsza, a nie problemy, które pojawiają się wokół niej. Czy ja wiem.. takie chyba nie jest życie. Książka była nieprawdopodobna, ale czytało mi się ją szybko i przyjemnie, gdyż wraz z jej końcem nastąpił pewien dramat, który trzymał mnie w napięciu. Fabuła może nie powaliła mnie na kolana i myślę, że szybko o niej zapomnę, ale historia wbrew minusom jest naprawdę urocza. Po książkach tej autorki nie należy spodziewać się wiele. Głównie mamy romans, jakiś lekki problem, który zostaje potraktowany powierzchownie i przewidywalne zakończenie - ale, no właśnie.. ja lubię czytać takie historie. Są świetnym odmóżdżaczem i są wręcz idealne na relaks w upalnie dni. Sięgam po powieści, które pisze Kirsty Moseley aby odpocząć i nie nadwyrężyć zbytnio mojego umysłu. Wykonują one te zadania fantastycznie. 'Nic do stracenia. Wreszcie wolni' to dobra kontynuacja poprzedniej części. Nie zaskoczyła mnie co prawda niczym, ale bardzo dobrze się przy niej bawiłam. Nie należy oczekiwać od niej czegoś więcej, ponieważ wtedy możecie się zawieść. Według mnie, gdy podejdziecie do tej historii na luzie - nie będziecie spodziewali się efektu 'wow' - to wtedy spełni ona Wasze oczekiwania. Jest to świetny romans i naprawdę bardzo mnie wciągnął.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-06-2017 o godz 19:17 Karolina Rybkowska dodał recenzję:
Życie głównej bohaterki Anny Spencer zmienia się diametralnie, gdy jej ojciec zostaje prezydentem Stanów Zjednoczonych. Bycie na świeczniku sprawia, że bardzo trudno nastolatce ukrywać swoją tożsamość, dodatkowo media podsycają plotki dotyczące romans nastolatki z agentem SWAT Ashtonem, którego zadaniem jest ochrona dziewczyny. Dodatkowo w najbliższym czasie ma odbyć się proces prześladowcy Anny – Cartera Thomasa, którego jedynym celem jest odzyskanie dziewczyny. Anna coraz bardziej zaczyna zbliżać się do Ashtona, ufa mu bezgranicznie, jednak nie wierzy, że ktoś taki jak on mógłby pokochać dziewczynę taką jak ona sama. Kristy Moseley stworzyła dość ciekawą historię, jednak podczas czytania czułam pewien niedosyt związany z kreacją głównych bohaterów. Kristy bez wątpienia stworzyła postaci naznaczone cierpieniem, które w swoim życiu przeszły bardzo dużo a te doświadczenia w pewien sposób ich ukształtowały jednak miałam wrażenie, że cały czas autorka przekazuje czytelnikowi za mało informacji na ich temat. Kreacja Anny zdecydowanie odbiegała od moich wyobrażeń i oczekiwań na temat tego w jaki sposób jej postać powinna zostać przedstawiona. Biorąc pod uwagę traumatyczne wydarzenia, Anna z założenia powinna być dojrzała, powinna wzbudzać współczucie w czytelniku, tymczasem zachowanie bohaterki bardzo odbiegało od moich wyobrażeń. Anna okazała się naiwną i czasami lekkomyślną dziewczyną, momentami mnie irytującą swoją słodkością i infantylnością. Podobnie sytuacja wygląda z Ashtonem, który w książce został przedstawiony jako zakochany nastolatek, a nie jako mężczyzna z krwi i kości. Sięgając po książkę Kristy Moseley liczyłam na rollercoaster emocji, który mnie porwie, na fabułę, która mną zawładnie i bohaterów, którzy zostaną w mojej pamięci na długi czas. Niestety oceniając całość książki muszę stwierdzić, że autorka mnie trochę zawiodła. Zarys fabuły prezentował się zachęcająco jednak mam wrażenie, że autorka zaprzepaściła potencjał jaki niosła ze sobą cała historia. W efekcie otrzymaliśmy zbyt cukierkową jak na mój gust historię miłosną, która niczego nowego nie wniosła do mojego życia. Podsumowując, "Nic do stracenia. Wreszcie wolni" jest powieścią, która dla mało wymagających czytelników może przypaść do gustu. Jednak dla tych, dla których zadaniem książki jest przekazanie głębszego sensu czy granie na emocjach czytelnika, mogą czuć się nieco zawiedzeni.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-06-2017 o godz 12:55 Lucecita dodał recenzję:
Minęło już kilka miesięcy, odkąd w życiu Annabelle Spencer pojawił się przystojny komandos SWAT, Ashton Taylor, który pomógł jej uporać się z traumatycznymi przeżyciami i rozpocząć życie na nowo. Mimo troskliwości i opiekuńczości jej ochroniarza, który nie widzi poza nią świata, dziewczynę wciąż jednak dręczą koszmary o jej prześladowcy i sekret, który boi się wyjawić, a który ciąży jej coraz bardziej. Wszystko się tym bardziej komplikuje, gdy jej ojciec zostaje wybrany na nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych, a Anna i Ashton zaczynają ściągać na siebie uwagę mediów i paparazzich, którzy śledzą każdy ich krok. Dziewczyna z przerażeniem zaczyna też sobie uświadamiać, że jej ochroniarzowi udało się nie tylko zburzyć mury obronne, które postawiła wokół siebie, ale i zdobyć jej serce… „Nic do stracenia. Wreszcie wolni” to kontynuacja historii miłosnej dziewczyny, która zmaga się z demonami przeszłości i jej ochroniarza, który przywraca ją do życia i pomaga uporać się z dręczącymi ją wspomnieniami. Poprzedni tom nie wywarł na mnie zbyt dobrego wrażenia, ale mimo to, nie lubię zostawiać niedokończonych historii i byłam ciekawa jak zakończy się sprawa z Carterem, dlatego postanowiłam również zapoznać się i z tą częścią. Ta pozycja tak naprawdę nie różni się zbytnio od poprzedniej (na co wpływ ma z pewnością fakt, że w oryginale jest to jednotomowa powieść) i mogłabym w sumie napisać o niej to samo; prym wiedzie wyidealizowany, banalny i przesłodzony związek głównej pary bohaterów, spychając na dalszy plan nieliczne wątki poboczne, które miałyby szansę podnieść nieco poziom i rozmaicić historię, gdyby autorka poświęciła im nieco więcej uwagi. Kirsty Moseley udało się mnie nieco zaskoczyć w kwestii tajemnicy, którą skrywa główna bohaterka w związku z jej prześladowcą, Carterem i wstrząsnąć wspomnieniami Anny, w których się pojawiał, ale to niestety jeden z niewielu plusów tej pozycji. Na szczęście brytyjska pisarka posługuje się prostym i łatwym w odbiorze stylem, dzięki czemu książkę przeczytałam w szybkim tempie, jednak nie sądzę, żebym jeszcze do niej kiedyś wróciła. „Nic do stracenia. Wreszcie wolni” to lekka i niezobowiązująca historia miłosna z happy endem, którą mogę polecić osobom, którym przypadła do gustu poprzednia część i fanom twórczości Kirsty Moseley.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
25-06-2017 o godz 19:53 Miasto Książek dodał recenzję:
Wydawać by się mogło, że dzięki Ashtonowi, Anna może powrócić do normalnego życia. Jednak to tylko chwila szczęścia, ponieważ tata Anny zostaje prezydentem, więc ona znowu znajdzie się w centrum uwagi. Dodatkowo, jak na złość, nieubłaganie zbliża się proces Cartera i dziewczyna musi stawić temu czoła. Tylko czy da radę? Czy młodzi będą mieli możliwość na spokojną przyszłość? Czy Carter osiągnie swój cel? "Przerażało mnie to, że znów się zakochałam. Większość ludzi mówi, że miłość to coś najcudowniejszego na świecie, a ja zgodziłabym się z nimi tylko do pewnego stopnia, bo nie wtedy, gdy wszystkie myśli skupiają się na jej utracie lub gdy dzieje się coś potwornego, co sprawia, że serce pęka na tysiące kawałków. Tak, stan zakochania bardziej mnie przerażał niż satysfakcjonował." Tego tomu byłam bardzo ciekawa, bo w pierwszym pozostało dużo niewiadomych. Jednak czegoś mi zabrakło. Opis sugerował, że tutaj skupimy się bardziej na wyborach Pana Spencera i sprawie sądowej Cartera, a szczerze mówiąc prawie cała książka opierała się na myślach Anna i Ashtona "jak to oni się kochają, ale ta druga osoba nic do mnie nie czuje". Naprawdę? To mnie irytowało najbardziej, zamiast skupić się na tym najważniejszym wątku, to autorka postawiła na uczucia bohaterów. Oczywiście, wątek miłosny był bardzo słodki i wręcz cukierkowy, ale do umiaru. Co mogę powiedzieć o bohaterach? Autorka ma tendencje do stwarzania idealnych bohaterach męskich, wiecie idealna budowa ciała, wysportowany, umięśniony, czuły, zabawny, uroczy itp. Łatwo, więc wywnioskować, że znalazłam tu nowego książkowego męża. Anna za to bardzo podobała mi się, jako postać żeńska. Autorka dobrze zarysowała jej portret psychologiczny i widać, że nie ma takiego czegoś, że nagle pojawia się chłopak i wszystkie troski znikają, tylko jest to powolny proces, który nie zawsze przynosi zamierzone efekty. Tę pozycję, jak każdą tej autorki, czyta się błyskawicznie i lekko. Tutaj, mimo że akcja nie pędzi na łeb na szyję, to czyta się to wyjątkowo szybko i nawet nie zdajemy sobie sprawy, kiedy przewracamy ostatnią stronę. Jednak najlepszy moment z książki to epilog ♥ Tyle to się dawno nie uśmiałam. Ta scena wyszła autorce przegenialnie! :D Dlatego, jeżeli przeczytaliście pierwszy tom to koniecznie sięgnijcie po drugi, bo tu znacznie więcej się wyjaśnia. A jeżeli nie czytaliście jeszcze tej dylogii w ogóle, to wakacje są świetną okazją by to nadrobić. Lekka i wciągająca historia skrzywdzonej nastolatki i ambitnego chłopca. Urocza, słodka i momentami naprawdę straszna!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
23-06-2017 o godz 11:17 klaudus20 dodał recenzję:
Wreszcie wolni to kontynuacja cyklu Nic do stracenia, który rozpoczął się bardzo dobrą powieścią zatytułowaną Początek. W pierwszej części ukazane zostały losy Anabelle Spencer, młodej dziewczyny, która wiele straciła w swoim życiu. Podczas jej pierwszej imprezy zafundowanej przez ukochanego chłopaka na szesnaste urodziny Anna zostaje uprowadzona a jej chłopak zamordowany. Sprawcą i prowokatorem całego zdarzenia jest Carter Thomas. Anna przetrzymywana była przez Cartera i wykorzystywana przez kilka lat. Na szczęście dziewczynę udało się odnaleźć. Niestety nie była już tą samą roześmianą nastolatką a zakompleksioną, zlęknioną i zamkniętą w sobie osobą. Jej ojciec, który walczył o stanowisko prezydenta USA dla bezpieczeństwa dziewczyny wynajął ochroniarza jednostki SWAT, przystojnego Ashtona Taylora. Druga część cyklu przenosi czytelnika do czasu, gdy ojciec Anabelle zostaje prezydentem USA. Uczucie pomiędzy Anną a Ashtonem powoli zaczyna nabierać na sile. Sympatyczni bohaterowie pierwszej części stają się o wiele bardziej wyraźni i to, co nieraz mnie drażniło w sposobie ich bycia na początku, teraz zostało zrekompensowane. Anna nie jest już zlękniona i nie boi się ludzi, ufa Ashtonowi i ukazuje mu swoje uczucia. Za to piździakowaty nieco agent Ashton zdecydowanie dorasta na naszych oczach i z zafascynowanego córką prezydenta podlotka, staje się mężczyzną, który chce za wszelką cenę bronić ukochaną. Sielankę komplikuje fakt, że historią z przeszłości Anabelle żyją wszystkie media, a blask fleszy to nie jest to, co jest potrzebne teraz dziewczynie. Moment ten jest nieodpowiedni z jednego ważnego powodu. Na wolność wyszedł jej oprawca a sprawa dalszego zatrzymania Cartera wisi ciągle na włosku. W tej sytuacji Anna nie jest pewna czy powinna angażować się w relację z Ashtonem. Pozostaje jeszcze przeświadczenie, że obiecywała sobie przez cały ten koszmarny czas dochować wierności Jackowi i tylko jego kochać. Czy nowe uczucie będzie więc pozytywnym bodźcem w jej życiu, czy przysporzy dziewczynie wyrzutów sumienia. Pierwsza część cyklu była naprawdę udana. Sądziłam, że druga część będzie równie dobra. Rozczarowanie było przyjemne. To w tej części dopiero zaczyna się fantastyczna akcja. Bohaterowie mają lepsze kreacje, wątki są ciekawsze a zakończenie naprawdę zaskakuje.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
22-06-2017 o godz 22:59 BookParadise dodał recenzję:
"Przerażało mnie to, że znów się zakochałam. Większość ludzi mówi, że miłość to coś najcudowniejszego na świecie, a ja zgodziłabym się z nimi tylko do pewnego stopnia, bo nie wtedy, gdy wszystkie myśli skupiają się na jej utracie lub gdy dzieje się coś potwornego, co sprawia, że serce pęka na tysiące kawałków. Tak, stan zakochania bardziej mnie przerażał niż satysfakcjonował." Ojciec Anny został prezydentem, a jej życie zmieniło się drastycznie. Zaczęli pojawiać się dookoła niej reporterzy, a jej tożsamość została odkryta. Teraz musi zmierzyć się z nowym życiem, a jest to dla niej bardzo trudne doświadczenie, ze względu na przeszłość, która przyniosła jej wiele bólu. Jednak teraz nie jest samotna, zawsze przy niej jest Ashton, agent SWAT oraz jej najlepszy przyjaciel. Oboje przyciąga do siebie niewidzialny magnes, ale Anna próbuje bronić się przed uczuciami, które nią zawładnęły. A na domiar złego w ich życie wkracza Carter. Anna i Ashton będą musieli zawalczyć o życie i miłość. Jedna zła decyzja może zmienić wszystko. Ashton, jak ja uwielbiam tego bohatera! Dlaczego nie ma tak diabelsko seksownych i jednocześnie kochanych facetów w naszym świecie? Ten jego cudowny i idealny charakter! Po prostu bajka. No może i jest zbyt idealny, ale cóż, w końcu możemy zaznać ideału chociaż w wersji papierowej. To jego oddanie wobec Anny! Można jej tylko zazdrościć. A Anna, cóż... jest mi obojętna, jednak momentami irytowała mnie swoją nieświadomością. Oczywiste było, że Ashton ją uwielbia, a ta kobieta udawała, że niczego nie wie, a przecież na pierwszy rzut oka było widoczne uczucie między nimi. To było nieco zbyt przesadzone, bo zrobiło z niej trochę głupawą lalkę, ale zakończenie wynagrodziło mi wszystko. "Wszystko, co jest warte posiadania, warte jest też, żeby o to walczyć." Kirsty Moseley jest autorką, która zawsze zaskakuje mnie swoimi powieściami. I chociaż wiem, że na końcu zawsze jest happy end, a jej powieści są cukierkowe, to nie brakuje momentów zaskoczenia. Tym razem również tak było, a lektura niesamowicie mocno wciągnęła mnie i pochłonęłam ją w zaledwie kilka godzin. Autorka zabrała mnie ponownie do świata przepełnionego bólem, problemami, ale także szczerą miłością. Od samego początku, aż do końca powoli budowała relację, która połączyła głównych bohaterów. Ogromnie spodobał mi się sposób poprowadzenia wątku Anna-Carter-Ashton. Ich spotkanie było emocjonujące i przyprawiło mnie o dreszcze. To był moment, kiedy obudziły się we mnie ukryte emocje i wybuchły z pełną mocą. Autorka doskonale wiedziała, kiedy należy uderzyć w czytelnika i co zrobić, żeby historia przedstawiona w jej powieści na długo zapadła w pamięć. To niesamowite, jak wiele emocji może przynieść jedna chwila, jeden błąd. Spodobał mi się bardzo sposób, w jaki Moseley dodawała kolejne wątki, budowała całą fabułę i rozkręcała całą akcję. Kiedy myślałam sobie, że główna para nareszcie będzie razem, to moje myśli szybko zmierzały ku innej drodze. I chociaż wiem, że cała historia jest zbyt idealna, cukierkowa, a nawet i przewidywalna, to bardzo spodobała się mi, bo czasami warto sięgnąć po książkę, która pokaże świat pełen idealnych zakończeń, świat, w którym ból i cierpienie zawsze przegrywają, świat, w którym po burzy zawsze wychodzi słońce. Dlatego też uważam, że warto zapoznać się z twórczością Kirsty Moseley, która ocieka słodkością, ale zapewnia także pewien dreszczyk emocji. "Nic do stracenia. Wreszcie wolni." to książka, którą czytałam z uśmiechem na ustach. Wielokrotnie śmiałam się z przekomarzania bohaterów, ale był także moment, kiedy uroniłam łzę, ale przede wszystkim uwielbiam ją za fabułę. Historia w niej zawarta po prostu pochłania i zatrzymuje na kilka dobrych godzin. Nie odrywa się od niej, aż się całej nie przeczyta. Gorąco zachęcam do sięgnięcia po książkę.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
22-06-2017 o godz 17:54 Wiki78 dodał recenzję:
Szczerze mówiąc długo zwlekalam z sięgnięcie do tej książki myślałam że jest to dość oklepany temat .Jednak ostatnio miałam chwilę wolnego i zabrałam się najpierw za pierwszą część i nie zawiodlam się . Historia strasznie mi się podobała a szczególnie jak wielki wpływ miały aschton na Annę . W głębi duszy im kibicowalam i nie mogłam się powstrzymać przed kupieniem drugiej części . Musialam więcej koniecznie dowiedzieć jak potoczy się ich dalsze historia która naprawdę mnie wciągnęła .Byłam trochę zdruzgotana późniejszym obrotem akcji gdyż nie moglam przyjąć do wiadomości żebym tych dwoje nie mogłobyc razem . Przez co miałam ochotę nigdy nie kończyć czytać ich historii byle tylko dojs do końca i dowiedzieć się jak to się skonczylo Jednakże uważam że dobrze się stało ponieważ osoba po takich przejściach ma prawo być szczęśliwa . W przyszłości jeśli autorka napiszę kolejna świetna książkę tego typu odrazu nie zawacham się ją kupic
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-06-2017 o godz 22:10 KobieceRecenzje365 dodał recenzję:
Jak już większość z Was wie, Kirsty Moseley to autorka, której książki bardzo lubię, bo choć są one w szczególności przeznaczone dla nastolatków, to ja jako osoba, która ma już kilkadziesiąt wiosen na karku, zawsze znajduję w nich coś ciekawego i interesującego. Dziś zapraszam Was na recenzję kontynuacji powieści „Nic do stracenia. Początek”, czyli „Nic do stracenia. Wreszcie wolni”. Ojciec Anny Spencer został wybrany prezydentem, od tej chwili życie dziewczyny jeszcze bardziej stało się mniej anonimowe. Z tego powodu Ashton Taylor ma więcej na głowie, a jego zadanie ochrony dziewczyny staje się coraz bardziej skomplikowane, tym bardziej że chłopak darzy dziewczynę uczuciem. Niebawem odbędzie się proces Cartera Thomasa, który jest realnym zagrożeniem dla młodej dziewczyny. Anna wie, że gdyby kolejny raz wpadała w jego ręce, jej piekło by powróciło. Czy razem z Ashtonem wymkną się niebezpieczeństwu? Czy ich miłość przetrwa wszystko? Przekonajcie się sami. „Kirsty Moseley to amerykańska autorka powieści młodzieżowych. Odniosła ogromny sukces, publikując swoje powieści w internecie. W ciągu kilku lat jej książki sprzedały się w oszałamiającej liczbie 720 00 tysięcy egzemplarzy. Jej powieść „Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno” stała się absolutnym hitem wśród polskich nastolatek.” Bardzo się cieszę, że zbyt długo nie musiałam czekać na kontynuację losów Anny i Ashtona, gdyż zakończenie poprzedniego tomu nie było dość satysfakcjonujące i nie ukrywam, że wolałabym, żeby książka nie była podzielona. Jednak na całe szczęście historię tej dwójki mam już za sobą i muszę przyznać, że i ta opowieść autorki przypadła mi do gustu. Pierwsza część była bardzo fajna, a część druga w moim odczuciu okazała się chyba jeszcze lepsza. Autorka tym razem postawiła na dynamiczną akcję, pojawił się także dreszczyk emocji oraz rosnące napięcie. Oczywiście nie można zapomnieć, że to historia miłości dwójki młodych ludzi, jednak ich uczucie nie przytłacza i idealnie współgra z resztą fabuły. Dla mnie książka okazała się bardzo emocjonująca i bardzo zżyłam się z bohaterami, w których zaszła niewyobrażalna zmiana. Ashton stał się wreszcie takim prawdziwym, twardym mężczyzną i teraz rozgościł się w moim sercu jeszcze bardziej. Postać Anny niezwykle mi się spodobała już w poprzedniej części, bo bardzo realistycznie została przedstawiona. Autorka w moim odczuciu idealnie pokazała obraz dziewczyny skrzywdzonej, nieradzącej sobie w codziennym życiu. Teraz Anna przeszła też ogromną zmianę, zaczęła ufać Ashtonowi i dzięki niemu zrodziła się w niej chęć do życia i przychylniej zaczęła spoglądać w przyszłość. Bardzo lubię twórczość Kirsty Moseley, więc to normalne, że polecam Wam tę powieść. Historia Anny i Ashtona jest bardzo emocjonująca, pełna napięcia i pięknej miłości. Myślę, że przypadnie do gustu niejednej z Was. Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-06-2017 o godz 12:44 kastepien dodał recenzję:
Historia, którą przedstawia nam Kirsty Moseley, ma potencjał. Spodobał mi się pomysł na fabułę, a uczucie, którym darzą się bohaterowie śledziłam z uśmiechem na twarzy. To dzięki Ashtonowi i Annie powieść czyta się tak przyjemnie. Ich losy wciągają. Dzięki nim książka urzeka. Poza ciekawym pomysłem na opowieść i przedstawieniem relacji pomiędzy bohaterami, których można polubić, książka nie oferuje jednak wiele. Dialogi przeważnie są sztuczne, wypowiedzi wymuszone, nienaturalne. Ponadto odniosłam wrażenie ich powtarzalności. Poszczególne rozmowy nie różnią się zbytnio od siebie. Nadal też mało się dzieje, choć muszę przyznać, że więcej niż w poprzedniej części. Przez powieść przewijają się głównie opisy łóżkowych scen. Niewiele więc Was zaskoczy. Zwroty akcji nie są chyba mocną stroną autorki, choć zaskoczyła mnie w tej części jedna, dość mocna rzecz. Plusem są opisy koszmarów Anny, które dobrze budują podstawę dla jej zachowań. Pod tym względem strona psychologiczna ma się lepiej niż w Początku. Moseley porusza temat poradzenia sobie z własnymi słabościami, zaakceptowania demonów przeszłości i ponownego nauczenia się życia po utracie wszystkiego, co dawało siłę.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-06-2017 o godz 21:11 Pani Lecter dodał recenzję:
O ile pierwsza część losów tej dwójki polegała na narzekaniu Ashtona, ponieważ on kocha Annę, a ona go nie, to w drugiej części role się zamieniają i to Annabelle lamentuje, ponieważ boi się odrzucenia przez agenta Taylora. Oboje dalej traktują się jak ideały, a ich serca trzepoczą na widok drugiego. Pojawiają się irytujące wątki, gdy Ashton z rodzicami Anny czeka na nią, a gdy dziewczyna się zjawia, zachowują się, jakby świata nie było. To przykład parki, która każdego denerwuje, bo słodzi sobie bez przerwy na oczach całego świata, a cały świat udaje, że tego nie widzi. Na szczęście pojawiają się wątki sensacyjne. Oczywiście, że przerysowane, bo Agent Taylor, który ma 21 wiosen, dociera z Los Angeles do Arizony, w kilka minut znajduje miejsce, do którego została uprowadzona córka prezydenta i zabija kilkunastu gangsterów, przeżywa postrzał, pobicie, itd... Nie obywa się bez scen płaczu i wzywania wszystkich świętych, pożegnań i wzruszających wyznań. Daję jednak tej książce jedną gwiazdkę więcej niż pierwszej części. Może dlatego, że przywiązałam się trochę do tej irytującej parki i szkoda, że już więcej o nich nie przeczytam. Może dlatego, że Moseley ma świetne poczucie humoru i udało mi się kilka razy zaśmiać, a może dlatego, że jestem dziewczyną i mimo tego, że uwielbiam czytać horrory i kryminały, to trochę rozckliwiają mnie książki, w których wszyscy żyją długo i szczęśliwie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-06-2017 o godz 20:33 Weronine dodał recenzję:
Anna szuka szczęścia wraz ze swoim ochroniarzem. Życie Anny Spencer ulega przemianie. Jej ojciec stał się prezydentem, a ona prawie przezwyciężyła swój strach i odnalazła bratnią duszę. Niestety, sprawa Cartera się nie zakończyła i mężczyzna może wyjść na wolność. Czy dziewczyna odzyska w końcu upragnione szczęście i uwolni się od bolesnej przeszłości? Po niemałym zawodzie związanym z pierwszą częścią tej historii, czyli Nic do stracenia. Początek, postanowiłam dać szansę i dokończyć swoją przygodę z Anną oraz Ashtonem. Kirsty Moseley mogłam poznać przy okazji lektury Chłopaka, który chciał zacząć od nowa. Czy kontynuacja losów bohaterów zaskoczyła mnie pozytywnie? Nic do stracenia. Wreszcie wolni to zdecydowanie lepiej przedstawiona historia, która jednakże nadal posiada wiele mankamentów. Powieść Kirsty Moseley jest lekka i można z nią spędzić naprawdę miłe chwile. Czytelnicy szukający niezobowiązującej i krótkiej lektury mogą sięgnąć po historię Anny oraz Ashtona. Czekają Was chwile miłości, przyjaźni i walki o własną przyszłość! Pełna recenzja znajduje się na stronie: http://weronine-library.blogspot.com/2017/06/nic-do-stracenia-wreszcie-wolni-kirsty.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-06-2017 o godz 12:20 gosza_sz dodał recenzję:
Do twórczości Kirsty Moseley nie byłam za bardzo przekonana. Po przeczytaniu kolejnej części o losach Anny i Ashtona już wiem, że nie polubiłam i nie polubię się z tą autorką. Moim zdaniem jej historie są za bardzo przesłodzone i jest tak za słodko ogólnie. Brakuje mi w nich głębszego sensu. Ojciec Anny wygrywa wybory na prezydenta Stanów Zjednoczonych. I od tego czasu dziewczyna przestaje być anonimową nastolatką, przez co jej chłopak Ashton ma utrudnione zadanie w chronieniu jej. A do tego wszystkiego ma się odbyć proces Cartera Thomasa, który jest prześladowcą Anny. Thomas marzy tylko o tym, by ją odzyskać. Anna zaczyna wierzyć w uczucie Ashtona, jednak wciąż myśli, że nie zasługuje na szczęście i miłość. Jednak, by oboje mogli być razem, będą musieli zawalczyć o życie... Akcja w tej książce mnie dosłownie usypiała. Anna w końcu przekonuje się do Ashtona, ale mimo tego nadal traktuje go z rezerwą. Strasznie mnie denerwuje ta postać. Taka niezdecydowana, która sama nie wie czego chce od życia i od samej siebie. Natomiast Ashton jak na komandosa jest za bardzo kluchowaty i brak mi w nim autentyczności z realnym światem. Przykro mi, że nie mogę powiedzieć nic dobrego, ale nie podeszła mi ta autorka i ta historia. Może są tu jacyś fani Kirsty Moseley, którzy poczują się urażeni moją opinią, czy samo wydawnictwo. Ale nie widzę sensu w chwaleniu czegoś co mi się w rzeczywistości nie podoba. "Nic do stracenia. Wreszcie wolni" to drugi tom, podsumowujący perypetie Anny i Ashtona. Jeżeli podobał Wam się poprzedni to, to zachęcam do sięgnięcia po kolejną część.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-06-2017 o godz 11:56 Kaśka Dudek dodał recenzję:
Na Nic do stracenia. Wreszcie wolni czekałam z ogromną niecierpliwością od momentu kiedy tylko przeczytałam pierwszą część, czyli Początek. Ojciec Annabell w końcu zostaje Prezydentem, jej uczucie wobec Ashtona coraz bardziej się rozwija. Jednak mimo tego, że Anna jest zakochana w Ashtonie to nadal, uczucie do Jack’a nie daje o sobie zapomnieć, a pamięć o jego śmierci coraz bardziej uświadamia jej to, że Ashtona również może stracić. Przez zbliżający się proces Cartera Thomasa, Anne zaczynają dręczyć koszmarne wizje ukazujące śmierć Ashtona z ręki Cartera. Kiedy Anna w końcu dowiaduje się o listach pisanych do niej przez Cartera, a później o tym, że Carter został wypuszczony na wolność z braku niewystarczających dowodów, dziewczyna decyduje się na dramatyczny dla niej krok. Postanawia odesłać Ashtona z dala od siebie, aby go chronić. Jednak chłopakowi wmawia, że już go nie kocha i nie chce go widzieć. Po wyjeździe Ashtona wydarzenia przybierają tragiczny obrót, a koszmar Anny, którego tak się obawiała spełnia się. Pierwsza część, czyli Nic do stracenia. Początek czytało mi się tak fantastycznie, że pozostawiła po sobie wielki niedosyt, dlatego też wobec jej kontynuacji Nic do stracenia. Wreszcie wolni miałam ogromne oczekiwania. Niestety dla mnie przeważająca większość książki była monotonna i nużąca, przez powtarzające się schematy. Po tej części spodziewałam się większej akcji i dramatyzmu przez zbliżającą się rozprawę Cartera Thomasa, jednak taka interesująca i trzymająca w napięciu akcja pojawiła się dopiero pod koniec książki. Jednak nie spisuję tej książki na straty, bo warto ją przeczytać i poznać dalsze losy Anny i Ashtona – to obie części to świetna propozycja na gorące, wakacyjne dni 🙂
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-06-2017 o godz 21:37 spoonia dodał recenzję:
Jak już wspominałam wiele razy, po młodzieżówki sięgam rzadko. Jednak raz na jakiś czas wybieram coś lekkiego. Po przeczytaniu książki „Nic do stracenia. Początek” czułam niedosyt. Dlaczego? Byłam ciekawa co będzie dalej z Anabelle i Ashtonem. Więc gdy tylko w moje ręce wpadła jej kontynuacja „Nic do stracenia. Wreszcie wolni” zabrałam się od razu za jej czytanie.  Ojciec Anny zostaje wybrany na prezydenta. Z anonimowej osoby Anna staje się córką głowy państwa. Związek z Ashtonem kwitnie, a dziewczyna uświadamia sobie, że jest w nim zakochana. Wszystko układa się tak jak powinno. Do czasu, kiedy Carter wychodzi na wolność.  Mężczyzna postanawia odzyskać Annę za wszelką cenę. Czy mu to się uda?  Czy Anna straci kolejną miłość przez Cartera? Czy będzie happy end? Moja ciekawość dalszych przygód Anny i Ashtona została zaspokojona. Cały czas zastanawiałam się czy Anna wreszcie odetnie się od przeszłości i zapomni o uczuciu do Jack’a, po to aby być szczęśliwą. Rozumiałam ją - pierwsza miłość, o niej się tak łatwo nie zapomina. Jednak czasem musimy odgrodzić się od przeszłości grubą linią by znowu zacząć żyć. Bo nie można żyć tym co było- pomimo, że to nas ukształtowało. Było i nie wróci - należy zamknąć przeszłość w skrzyni i zakopać głęboko.  Musimy żyć tym co teraz i tym co może przynieść przyszłość. Anna w końcu to odkryła i podjęła właściwą decyzję. Mimo iż na samym początku się bała. Ale zawsze się boimy. Ważne by oswoić strach i zacząć żyć pełną piersią. Przyznaję, że miałam obawy, że powieść będzie bardzo przesłodzona. Że miłość będzie się wylewać z każdej strony. Na szczęście Autorka postawiła na akcję i dreszczyk grozy. Ashton z ochroniarza przemienia się w wyszkolonego agenta SWAT, który nie waha się by walczyć na śmierć i życie. Podczas czytania gdzieś tam kołatało mi się porównanie do filmu „Córka prezydenta” z Katie Holmes. Zaciekawiłam? To dobrze, o to właśnie chodzi. Seria o Annie i Ashtonie nadaje się idealnie na lato. Szybko się ją czyta i zapomina o całym świecie. Polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-06-2017 o godz 13:50 Freya dodał recenzję:
Kirsty Moseley to angielska pisarka, która w 2012 roku zadebiutowała powieścią „Chłopak, który zakradł się do mnie przez okno”. Mieszka w Norfolk wraz z mężem i dwunastoletnim synem. Swoją przygodę na z pisaniem rozpoczęła na Wattpadzie. Dziś na swoim koncie ma już dziesięć książek, z czego dwie zostały przetłumaczone na język polski. W czerwcu bieżącego roku w księgarniach pojawi się trzecia powieść „Chłopak, który o mnie walczył”. Całkiem niedawno miałam okazję przeczytać książkę „Chłopak, który chciał zacząć od nowa”, która bardzo mi się spodobała. Gdy tylko pojawiła się możliwość, by zdobyć w swoje ręce kolejną powieść autorki „Nic do stracenia. Początek”, nie wahałam się ani chwili. Niestety historia ta nie zrobiła na mnie dobrego wrażenia, ale gdy ukazał się drugi tom „Nic do stracenia. Wreszcie wolni”, postanowiłam dać jej jeszcze jedną szansę. Annabelle Spencer to dwudziestoletnia dziewczyna, która przeszła przez prawdziwe piekło. W dniu szesnastych urodzin postanawiała spełnić swoje marzenie i spędzić ten wieczór w klubie w towarzystwie swojego chłopaka Jacka Robertsa. Niestety przyjemny wieczór przerodził się w istny koszmar. Ukochany dziewczyny został zamordowany na jej oczach, a ona sama została porwana przez Cartera Thomasa – handlarza broni i narkotyków. Anna przez dziesięć kolejnych miesięcy była przetrzymywana przez mężczyznę, który znęcał się nad nią psychicznie, fizycznie i seksualnie. Kiedy zostaje uwolniona, ojciec Anny – znany senator, w trosce o bezpieczeństwo córki zatrudnia ochroniarzy. Jednym z nich jest Ashton Taylor, niezwykle przystojny agent, który dopiero co ukończył szkolenie SWAT. Ma on w środowisku akademickim udawać jej chłopaka. Dziewczyna pozwala młodemu mężczyźnie zbliżyć się do siebie, co jest niemałą niespodzianką, bo dotychczas robiła wszystko, aby pozbyć się ochrony ze swojego otoczenia. Jej oprawca odsiaduje wyrok w więzieniu, jednak nie pozwala swojej ofierze o sobie zapomnieć. Wielkimi krokami zbliża się proces apelacyjny Cartera. W drugim tomie ojciec Anny Spencer zostaje wybrany na prezydenta, co nie jest dla nikogo zaskoczeniem. To jednak utrudnia ukrywanie się dziewczyny. Razem z Ashtonem pojawiają się na pierwszych stronach gazet. Nie dość, że nie są już anonimowi, to jeszcze zostali okrzyknięci parą roku. W dodatku do procesu Cartera Thomasa zostało tylko kilka tygodni, więc ochrona Anny zostaje wzmożona. Jej prześladowca marzy o tym, aby opuścić mury więzienia i odzyskać swoją ukochaną. Tymczasem Ashton jest ślepo zakochany w pięknej córce prezydenta. Ona sama powoli zapomina o swojej pierwszej miłości – Jacku i uświadamia sobie, że Ashton nie jest tylko jej ochroniarzem i przyjacielem, a znaczy dla niej o wiele więcej. Czy tej dwójce uda się być razem? A może demony przeszłości powrócą i ktoś stanie na drodze do ich szczęścia? Dalsza część recenzji: http://tamczytam.blogspot.com/2017/06/nic-do-stracenia-wreszcie-wolni.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-06-2017 o godz 11:12 Girl-from-Stars dodał recenzję:
kochajacaksiazki.blogspot.com Początek mojej przygody z Kirsty Moseley rozpoczął się wraz z książką „Chłopak, który chciał zacząć od nowa”. Historia ta zyskała moją przychylną opinię, dlatego też, gdy wkrótce na rynku wydawniczym ukazała się kolejna książka tej autorki, bez wahania po nią sięgnęłam. „Nic do stracenia. Początek” mimo świetnego początku, nie zachwyciło mnie aż w tak dużym stopniu jak poprzednia pozycja. Nie mniej jednak ciekawość wzięła górę i tak oto w moje ręce wpadła kontynuacja przygód Ashtona i Anny. Jak wypadł II tom w porównaniu do pierwszej części? Ojciec Anny Spencer zostaje wybrany na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Od tej pory Anna przestaje być anonimową nastolatką i coraz trudniej chronić jej prywatność. Ashton Taylor ma więc jeszcze bardziej skomplikowane zadanie. Niebawem odbędzie się proces prześladowcy Anny, Cartera Thomasa, który marzy tylko o tym, jak ją odzyskać. Anna ufa Ashtonowi i zaczyna wierzyć w jego miłość, chociaż nadal jest pewna, że nie zasługuje na szczęście. Jednak zanim się okaże, czy mogą być razem, będą musieli walczyć o życie. W II tomie autorka niestety wciąż kontynuuje swój błąd. Kirsty Moseley po raz kolejny skupiła się tylko i wyłącznie na wątku romantycznym. Ja rozumiem, że jest to romans dla młodzieży, ale jednak jeśli autor wplata w fabułę motyw sensacyjny: gangi, mafie, morderstwa; to jednak to do czegoś zobowiązuje. Podczas czytania I tomu nie mogłam się doczekać jakiegoś nagłego zwrotu akcji, który przyprawiłby mnie o szybsze bicie serca. Niczego się jednak nie doczekałam. Nie skreśliłam jednak tej autorki, bo byłam pewna, że w II tomie zwali mnie z nóg. Coś jednak nie wypaliło. Dużym rozczarowaniem był dla mnie również fakt, iż autorka zepchnęła postać Cartera na zupełny margines. Pani Moseley wykreowała naprawdę ciekawą i intrygującą postać. Niestety kompletnie nie potrafiła wykorzystać jej potencjału. Ogromna strata. Gdy jednak dotarłam do wątku sensacyjnego (któremu autorka poświęciła zaledwie kilka rozdziałów), spotkało mnie kolejne rozczarowanie. W pewnym momencie za głowę się łapałam, gdy autorka przedstawiała tak nierealny bieg zdarzeń. Postrzał w obojczyk? Żadne zagrożenie! Ledwo draśnięcie! Postrzelony i brutalnie pobity facet pokonujący sześciu dorosłych i naprawdę groźnych facetów? Rozumiem, że autorka chciała stworzyć odważnego i silnego bohatera, ale trzeba znać pewne granice. Styl pisania autorki nie uległ zmianom. Jej historie czyta się lekko i przyjemnie. Problem tkwi jednak w kompletnie nieprzemyślanej fabule. Odnoszę wrażenie, jakby ta część powstała „na siłę”. Czy tylko mnie dziwi to, że II tom ukazał się już miesiąc później po oficjalnej premierze I tomu? Na miejscu autorki nie dzieliłabym tej historii na dwie części. Wystarczyło zrobić z tej historii jeden, porządny tom. Bardziej urzeczywistnić całą fabułę: pokazać głównych bohaterów w niedoskonałym świetle, a ich cukrowo – bajkową miłość przedstawić tak, by czytelnik wiedział, że ma do czynienia z dojrzałym autorem, a nie fantazjującym nastolatkiem. „Nic do stracenia. Wreszcie wolni” zdecydowanie nie zaspokoiło moich oczekiwań. Spodziewałam się czegoś znacznie lepszego. Dobrze, że autorka zdecydowała się zakończyć całą historię przy drugim tomie. Nie jestem pewna czy zdołałabym się zmusić do sięgnięcia po kontynuację. Moja ocena: 3/5
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-06-2017 o godz 12:32 magical_reading dodał recenzję:
Kirsty Moseley to jedna z autorek, które darzę ciepłym uczuciem. Jej książki są lekkie, przyjemne, ale zawsze poruszają życiowe tematy. Nie inaczej było z Nic do stracenia - wreszcie wolni, nie zawiodłam się czytając kontynuację przygód Annabelle i Ashtona. Jeśli chcecie wiedzieć co sądzę o tym tytule, zapraszam na recenzję. “Because I’m in love with you. Because I love my life with you in it. Because a world where someone as special as you lives, can’t be the horrible place I once thought it was.” Annabelle Spencer zostaje pierwszą córką, jej ojciec zostaje prezydentem Stanów Zjednoczonych Amerki. Anna traci swoją anonimowość. Prywatność i chronienie tożsamości staje się niezwykle trudne. Gazety, telewizja uwielbiają Annaton co dodatkowo podsyca zainteresowanie dziewczyną i agentem SWAT. Wkrótce ma odbyć się proces zwyrodnialca Cartera Thomasa, który ma jeden cel: odzyskać swoją księżniczkę. Anna bezgranicznie ufa Ashtonowi i powoli zaczyna dostrzegać jego uczucie i sama zaczyna odkrywać swoje uczucia wobec przystojnego ochroniarza. Jednak zanim przekonają się czy dane jest im być razem, będą musieli walczyć o życie. Bardzo podobała mi się historia, którą wymyśliła autorka. Zdaję sobie sprawę z tego, że jest mało prawdopodobna i postać Ashtona została wyidealizowana i wyniesiona na piedestał, ale mimo to niezwykle przyjemnie czytało mi się powieść. Akcja jest raczej stonowana, chociaż pod koniec zaczyna przybierać tempa. Główni bohaterowie, ale również postacie drugoplanowe są ciekawie wykreowane. Podobało mi się że mogłam co nieco dowiedzieć się o procedurach i działaniach ochrony i agentów. Postać Anny momentami mnie drażniła, ponieważ chciała chronić Ashtona, a tak naprawdę raniła wszystkich wokół łącznie z sobą. Rozumiem jej przeżycia, ale denerwowało mnie to :D Chciałabym jeszcze wspomnieć o postaci Cartera. Carter był mordercą, gwałcicielem, handlarzem narkotyków i broni. Muszę wspomnieć o tym jak ważne jest aby w takich sprawach ofiary składały zeznania obciążające, żeby takie osoby nie miały możliwości wywinięcia się od wymiaru sprawiedliwości. Zdaję sobie sprawę, że rozdrapywanie ran jest trudne i wiele ofiar nie chce do tego wracać, ale niestety nie jest to rozwiązanie problemu. Jak widzicie kochani, autorka porusza naprawdę ważne i trudne tematy, przedstawia nam punkt widzenia ofiary i bliskiej jej rodziny. Mnie ta powieść skłoniła do refleksji. “Most people would say that being in love was the best feeling in the world, and to some degree, I would agree with them, but not when all you could think about was losing it or watching something awful happen so that your heart shatters into a thousand tiny, jagged little pieces. No, being in love was more frightening than gratifying.” Czy polecam? Oczywiście. Jeżeli lubicie historie miłosne, młodzieżowe to jest to książka dla was. Jednak zastrzegam, że niektóre postaci są wyidealizowane i raczej niemożliwe jest spotkanie ich w rzeczywistości. Chociaż bardzo bym tego chciała. Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu HarperCollins. Agnieszka
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-06-2017 o godz 13:36 Zaczytane z Mazur dodał recenzję:
NA WSTĘPIE INFORMUJEMY, ŻE W RECENZJI MOGĄ POJAWIĆ SIĘ SPOILERY, PONIEWAŻ JEST TO KONTYNUACJA KSIĄŻKI "NIC DO STRACENIA. POCZĄTEK" K. MOSELEY (AUTORKI BESTSELLERA "CHŁOPAK, KTÓRY ZAKRADŁ SIĘ DO MNIE PRZEZ OKNO"). WYJAŚNIŁYŚMY, WIĘC ZAPRASZAMY DO KRÓTKIEJ, ALE WYCZERPUJĄCEJ TEMAT RECENZJI (JAKO ŻE JAK WIECIE JEST TO KONTYNUACJA :)) Ashton jak zawsze przy swojej "dziewczynie" Annie, nawet nie korzysta z urlopu, który mógł spędzić z przyjaciółmi, jednak wybiera wakacje z Anabell bez ochrony. Po prostu chłopak idealny dla każdej kobiety. Nic dodać, nic ująć, ale czy na pewno? Za wiele nie będziemy zdradzać, przekonacie się czytająć :). Anna czy uda się ją uchronić od prześladowcy sprzed lat, gdy straci anonimowość po wyborze ojca na prezydenta? Czy uwierzy w miłość Astona? Czy zdoła pokochać jak dawniej, pamiętając swojego ukochanego Jacka? Książki Kirsty Moseley opowiadają o trudach z przeszłości tak było w "Chłopak, który chciał zacząć od nowa" oraz w aktualnie recenzowanej duologi "Nic do stracenia" ten motyw w książkach bardzo nam się podoba, ponieważ pokazuje, że z przeszłością można wygrać i demony przeszłości nie będą nam straszne, ale również to ile czasu, stan umysłu oraz jakich ludzi potrzebujemy, aby je pokonać. Styl pisania autorki jest prosty, więc czytamy szybko, z wielką ciekawością, co wydarzy się za chwilę, pochłaniamy ją po prostu w całości. Opisy w książkach idealnie opisują daną sytuację oraz emocje. Plusem tego cyklu jest również to, że wydarzenia nie dzieją się w przeciągu tygodnia, czy miesiąca, lecz jest to kilka miesięcy, które idealnie obrazowały wzloty i upadki Anny i Ashtona. Na końcu chciałybyśmy polecić książkę każdej osobie lubiącej obyczajówki, naszym zdaniem pochłonie ona każdego :).
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-06-2017 o godz 23:33 Królewskie Recenzje dodał recenzję:
Anna Spencer u boku Ashtona powoli wraca do siebie. Zaczyna normalnie reagować na ludzi, zdobywa nowych przyjaciół. Jej ojciec właśnie został wybrany na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Anna przestała być anonimową dziewczyną. O dziwo, dosyć dobrze radzi sobie z mediami. Nie jest już tą przestraszoną, zagubioną dziewczyną, ale pewną siebie młodą kobietą, która coraz bardziej pragnie szczęścia i miłości w swoim życiu. Anna i Ashton z każdą chwilą stają się sobie coraz bliżsi. Dziewczyna ufa swojemu ochroniarzowi i coraz bardziej się do niego przywiązuje. Z czasem ogrom uczuć, które do niego żywi przepełnia ją, a jednocześnie przeraża. Wciąż uważa, że nie zasługuje na taką miłość, na takiego chłopaka. W chwili, w której wierzy, że ich związek może mieć jakąś przyszłość, pojawia się Carter, który jej zagraża, a tym bardziej jej ukochanemu... Zakończenie poprzedniej części, sprawiło, że miałam ogromną ochotę na kolejną,by ponownie zagłębić się w cudownej historii Ashtona i Anny. Nic Do Stracenia. Wreszcie Wolni zdecydowanie różni się od swojej poprzedniczki. Tym razem autorka wplotła w akcję wątek kryminalny. W poprzednim tomie była ona zaledwie lekko zarysowana, by lepiej nakreślić wydarzenia z przeszłości i dokładnie przedstawić Annę. Tym razem rozwijający się związek bohaterów i kipiące uczucie, zostały trochę pominięte na rzecz niebezpieczeństwa i dreszczyku emocji. Tym razem zagrożenie ze strony Cartera, którego spodziewałam się już w poprzednim tomie, stało się realne. Książka obfituje zarówno we wspomnianą już akcję, wątki romantyczne, ale przede wszystkim w bardzo wzruszające sceny. Przyznam szczerze, że, podczas czytania, uroniłam kilka łez. Książka trzymała mnie w napięciu przez cały czas. Przez cały czas czytałam ją w wielkim napięciu. I bardzo żałowałam, że tak szybko się skończyła. Jestem przekonana, że jeszcze nie raz powrócę do historii Anny i Ashtona.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-06-2017 o godz 21:04 Natalia Dzięgiel dodał recenzję:
Szukając tej książki po angielsku okazało się, że jest ona wydana całościowo w jednym tomie, zaś u nas w dwóch. Osobiście wolałabym, żeby wydawnictwo postąpiło tak jak za granicą, ale nie narzekam, bo już na szczęście mam tę „duologię” u siebie i mogę się nią cieszyć. Poprzednia część, jak wiecie, podobała mi się i liczyłam na cudowne zakończenie. Zapraszam do mojej opinii, gdzie postaram się Was przekonać do sięgnięcia po te książki. Anna i Ashton żyją w napięciu czekając na proces dawnego prześladowcy dziewczyny, Cartera. Ojciec głównej bohaterki zdobywa kolejny szczebel kariery, a Anna już dłużej nie będzie mogła ukrywać swojej pozycji. Teraz światła fleszy będą dla niej codziennością. Ashton będzie musiał walczyć tu nie tylko o miłość, ale i o życie. „Nic do stracenia. Początek” zauroczył mnie. Książka była lekka, cukierkowa, ale nie mdła. W tej części zaczyna być nieco mroczniej, bo o ile w poprzednim tomie Carter był tylko wspomnieniem w tej zaczyna nabierać kolorów i kształtów. Zbliża się jego proces, ale też dostajemy pewną dawkę koszmaru Anny podczas niewoli. Fabuła książki znów się przemieszcza, więc możemy wspólnie podróżować z bohaterami widząc nowe miejsca. Same postacie nie tracą swojej perfekcji. Ashton i Anna są po prostu nienaturalni. Bardzo ich oboje polubiłam, ale trudno ich odnieść do realnych ludzi. Zdaje się jakby nie posiadali wad. Było to momentami irytujące, ale cała książka jak najbardziej mi się podobała. Nauczyłam się już jak czytać powieści Kirsty Moseley. Nie należy mieć żadnych oczekiwań. Zacząć czytać cokolwiek od niej bez żadnej wyrobionej opinii. Ot zwykłe romansidło. Dzięki temu naprawdę dobrze bawiłam się podczas czytania tej lektury. Oprócz tego jest ona niesamowicie zabawna. Nie jest to tak inteligentny humor, jak na przykład podczas czytania „Lata koloru wiśni”, mimo to naprawdę często parskałam śmiechem pod nosem. Polecam tę „duologię”, gwarantuję, że spędzicie z nią miły i przyjemny wieczór. Jest to powieść na tyle urocza, że zmiękną przy niej Wam serca.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-06-2017 o godz 16:43 dobra.ksiazka dodał recenzję:
Życie prywatne Anny ulega zmianie, gdyż jest córką przyszłego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Nadal towarzyszy jej Ashton, ochroniarz, w którym jest do szaleństwa zakochana, jednak boi się tego związku i tego czy ma przyszłość. Trauma sprzed kilku lat powoli zaczyna ustępować. Obecność Ashtona pozwala jej na chwilę zapomnieć o koszmarze, który zgotował jej Carter i Anna zaczyna cieszyć się życiem, studiami i urokami młodości. Jedynym cieniem, jaki pada na jej nowo odzyskany spokój jest fakt, że niedługo ma odbyć się rozprawa jej dręczyciela. Thomas ma obsesję na jej punkcie i nie spocznie, póki nie odzyska swojej "księżniczki". Aston Taylor jednak zrobi wszystko, by uchronić ukochaną i zapewnić jej bezpieczeństwo. Historia Anny i Ashtona to typowy romans, osadzony w wątku przestępczym. Liczyłam na to, że losy Cartera zostaną tutaj bardziej rozwinięte i będzie sprawiał problemy przez większość książki. Tak się jednak nie stało, gdyż autorka skupiła się przede wszystkim na zbliżeniach głównych bohaterów, kłótniach i ckliwych przeprosinach. Szkoda, że znów popadła w schemat i nie pozwoliła akcji przyspieszyć i trzymać czytelnika w napięciu. Pierwsza połowa niestety mnie wynudziła i z każdą kolejną stroną utwierdzałam się w przekonaniu, że bohaterowie są szablonowi i nie mają niczego ciekawego do zaoferowania. Anna miewała swoje humory, niekiedy jej zachowanie odbiegało od normy, a Ashton był na każde jej zawołanie. Relacje z Anną zmieniły jego charakter i stał się nijaki, ot zwykły zakochany chłopak, który przeprasza za wszystko, nawet jeśli nie jest to jego wina. Dopiero pod koniec, gdy Carter wkroczył do akcji i siał zamęt wciągnęłam się i zaczęłam uważniej śledzić fabułę. Lubię złoczyńców, zatem jego postać spodobała mi się. Tak jak się tego spodziewałam zakończenie było przewidywalne i słodkie do bólu, nie brakowało happy endu. "Wreszcie wolni" to przeciętna książka przeznaczona dla nastolatek, które uwielbiają zaczytywać się w romansach. Powieści Kirsty Moseley mają to do siebie, że są lekkie w odbiorze i czyta się je zaskakująco szybko.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-06-2017 o godz 12:31 erin97 dodał recenzję:
Moi czytelnicy wiedzą, że kocham książki Kirsty Moseley. Pierwszy tom serii "Nic od stracenia" skradł moje serce. Sami pamiętacie jak to się nim zachwycałam zarówno na blogu jak i na fanpage'u. Zakończenie tomu pierwszego było dla mnie tragedią, bo na kolejny musiałam czekać cały miesiąc. Wiem, że w przypadku książki czekać miesiąc to czas minimalny, ale dla mnie było to i tak o miesiąc za długo. W końcu "Nic do stracenia. Wreszcie wolni" do mnie dotarło i mogłam dalej śledzić losy moich ulubionych bohaterów. Ulubionych? Tak. Już na wstępie mogę powiedzieć, że tutaj nic się nie zmieniło. Anna Spencer i Asthon Taylor zajęli wysoką pozycję w rankingu moich ulubionych postaci i zdaje się, że szybko z niej nie spadną. Oni są tacy cudowni, tacy słodcy, tak do siebie pasują. Jak tu ich nie lubić? Oboje wiele razem przeszli i są w stanie zrobić dla siebie wszystko. Anna przekłada szczęście Asthona ponad swoje a on robi, co może by ona czuła się bezpieczna i jest zawsze przy niej. Takie pary się uwielbia. Cukier, miód, maliny i do tego polewa czekoladowa? Sama słodycz prawda? Nie za dużo tej słodyczy? Hmm.... Jakby się tak nad tym zastanowić to... nie! Jak dla mnie zdecydowanie nie. Wiem, że wiele osób zarzuca tej powieści to, że jest ona przesłodzona. Faktycznie jest słodko i nawet, gdy dzieje się coś złego to w delikatnej wersji, ale to przecież młodzieżówka i do tego romantyczna, więc nie może być inaczej. Ja sięgając po tę książkę oczekiwałam różu, słodkości i serduszek i otrzymałam je zgodnie ze swoim życzeniem. Jeśli ktoś tego nie lubi to niech porostu nie sięga po taką literaturę, bo potem leje się niepotrzebna krytyka. I absolutnie niech mi nikt nie próbuje wmówić, że w młodzieżówkach się nic nie dzieje. Tym książkom zarzuca się, że są przewidywalne. Może trochę tak, ale nudne nie są. Zastanówmy się czego oczekujemy od takiej lektury. Chwili zapomnienia i momentów, w których westchniemy "ahhh jakie to słodkie"? Jeśli tego szukacie to ta książka jest zdecydowanie dla Was. Ja fabuły zdradzać nie będę, ale wierzcie mi, że tym razem będzie się działo. W końcu kryminalny wątek w powieści musi trochę namieszać. Podsumowując, potwierdzam krążącą po Internecie opinię, że ten utwór to "typowa młodzieżówka", ale w swojej kategorii jest naprawdę warta uwagi. Ta książka to dobry romans nie tylko dla nastolatek, ale też do tych, co o swoim naście już zapomniały a chcą poczytać coś lekkiego i spędzić przyjemnie czas. Zdecydowanie sięgajcie po "Nic do stracenia. Wreszcie wolni", bo tym razem bohaterowie wcale nie mają już nic do stracenia. Wręcz przeciwnie mogą stracić i to dużo, bo aż siebie. Poczytajcie o tym, że warto walczyć o prawdziwą miłość.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
13-06-2017 o godz 15:59 Katarzyna Żmuda dodał recenzję:
Ojciec Anny zostaje wybrany prezydentem USA. Życie prywatne dziewczyny ulega gwałtownej zmianie i coraz trudniej jest ochronić jej prywatność przed niebezpiecznym Carterem. Ashton, który ją chroni, musi włożyć więcej pracy w swoje zadanie. W najbliższym czasie ma się odbyć rozprawa Cartera, jednak czy uda się go zatrzymać w więzieniu? Anna jest jego obsesją nawet gdy siedzi za kratami... Dziewczyna zaczyna otwierać się przed Ashtonem i wierzyć w jego intencje, jednak dalej nie wierzy, że ma prawo do szczęścia. Nie po tym wszystkim co spotkało ją i jej chłopaka kilka lat wcześniej... Po skończeniu pierwszego tomu nie mogłam się doczekać przeczytania kolejnej części. Dopóki książka do mnie nie dotarła niejednokrotnie myślałam o dalszych losach bohaterów i zakończeniu historii. Po części udało mi się odgadnąć fabułę, jednak mimo tego Nic do stracenia. Wreszcie wolni czytałam z przyjemnością i z zapartym tchem śledziłam kolejne rozpoczynane przez autorkę wątki. Kirsty Moseley pisze w lekki sposób, a od jej książek nie sposób się oderwać. Jej historie przywodzą mi na myśl fanfiction, które kiedyś namiętnie czytywałam. I sposób ukazania bohaterów i większość wątków kojarzy mi się właśnie z tymi opowiadaniami, ale to działa tylko na plus książek. Nic do stracenia. Wreszcie wolni nie jest lekturą wysokich lotów. Tak, jak pierwszy tom jest to młodzieżówka, którą można pochłonąć w trakcie jednego popołudnia. Jest idealna dla oderwania się od męczących lektur czy skomplikowanych powieści. Ze swojej strony serdecznie polecam i już wyczekuję kolejnych książek Moseley!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
13-06-2017 o godz 09:44 zaczytanamarzycielka8 dodał recenzję:
Niedawno recenzowałam wam pierwszy tom tej serii. Jak wiecie, bardzo lubię twórczość Kirsty Moseley. Dlatego dzisiaj na blogu drugi tom, który jest naprawdę dobry. Na pewno w drugim tomie więcej się dzieje, mamy w końcu postać Cartera. Możemy,zagłębić się w umysł Anny, przez co w końcu zrozumiałam jej poczynania. Ojciec Anabelle Spencer zostaje prezydentem. Teraz dziewczyna nie ochroni swojej prywatności, przez co musi być jeszcze bardziej czujna. Kobieta w końcu uświadamia sobie, że naprawdę kocha Ashtona i naprawdę jest przerażona. W tym uczuciu nie pomaga fakt, że Carter jej oprawca wyszedł na wolność. Anebelle czuje, że musi chronić swojego ukochanego, gdyż nie może go drugi raz stracić, dlatego odsyła chłopaka. Sama wówczas zostaje uprowadzona. To wtedy zaczyna się istny rollecoster. Czy miłość zwycięży ? Co stanie się z Carterem ? Przez jakie piekło będzie musiała przejść ta dwójka ? Takie i inne pytania nasuną wam się w trakcie czytania tej książki. „ Nic do stracenia. Wreszcie wolni „ to naprawdę dobra kontynuacją serii. Oczywiście jest to mało realna książka, ale myślę, że na odskocznię, aby odpocząć, będzie to idealna pozycja. Świetnie sprawdzi się również, jeśli chodzi o wakacje. Sam pomysł autorki naprawdę dobry, wykonanie również wyszło na plus. Jednak są w książce pewne sytuacje, które wprawiają czytelnika w szok. Polecam wam jednak serdecznie wszystkie książki tej autorki, a z tego, co wiem już w czerwcu kolejna jej książka. Mam nadzieje, że uda mi się również o niej wam opowiedzieć.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-06-2017 o godz 22:52 Czasem tak jest... dodał recenzję:
Jak obiecałam w recenzji pierwszej części powieści, tak zrobiłam - przeczytałam część drugą i... mam całkowicie odmienne zdanie niż przy poprzedniczce :). Ashton i Anna ( zapamiętałam imiona, co się rzadko u mnie zdarza), mają bardzo trudne chwile przed sobą. Ojciec Anny zostaje prezydentem, więc siłą rzeczy dziewczyna musi wyjść ze swej złotej i bezpiecznej klatki. Nasza para od razu zostaje zauważona przez media i opisywana słowami pełnymi zachwytu dosłownie wszędzie. Oj, trudno będzie z tego powodu uniknąć konfrontacji Anny z Carterem, jej oprawcą. Przypomnę że Carter zabił jej chłopaka, a ją samą porwał w wieku szesnastu lat, bił, gwałcił i znęcał się nad nią psychicznie. Kiedy odnaleziono dziewczynę, była wrakiem człowieka, kompletnie nie przystosowanym do życia. Bała się ludzi i z nikim nie chciała się komunikować. Ashton został jej osobistym ochroniarzem, którymś tam z kolei, bo reszta nie wytrzymywała długo z dziewczyną. Między młodymi od razu coś "pyknęło", a Anna z dnia na dzień zmieniała się i wracała do swojego dawnego ja. Czy to, co ją czeka nie sprawi, że znów zamknie się w sobie? Nie mogę zrozumieć jednak jednego - nasza para non stop się całuje, sypiają ze sobą, kochają się, ale przez większą część książki nie nazywają tego związkiem. To kiedy zaczyna się związek - jak się powie magiczne słowa "czy chcesz ze mną chodzić?". I gdzie to się chodzi? Do kina? Na spacer? "Ojciec Anny Spencer zostaje wybrany na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Od tej pory Anna przestaje być anonimową nastolatką i coraz trudniej chronić jej prywatność. Ashton Taylor ma więc jeszcze bardziej skomplikowane zadanie. Niebawem odbędzie się proces prześladowcy Anny, Cartera Thomasa, który marzy tylko o tym, jak ją odzyskać. Anna ufa Ashtonowi i zaczyna wierzyć w jego miłość, chociaż nadal jest pewna, że nie zasługuje na szczęście. Jednak zanim się okaże, czy mogą być razem, będą musieli walczyć o życie". Było lekko, ale też trochę po łebkach, jednak ciekawie. On nadal mega zakochany i bojący się własnego cienia, żeby broń boże nie urazić dziewczyny, ale za to boski w seksie. Takie ciasteczko, będące komandosem, który nie ma zbyt wielu okazji do wykazania się. Na pocieszenie dodam, że jedna scena rehabilitująca go jako komandosa się znalazła. Była krew, złamane kości, zabijanie i walka. To na ta scenę czekałam przez całą pierwszą część, a znalazłam ją pod koniec drugiej. Trzeba przyznać, że autorka potrafi przetrzymać czytelnika na maksa. Nic odkrywczego i oryginalnego w powieści nie znalazłam, lecz podejrzewam, że autorka nie miała zamiaru czegoś takiego nam pokazywać. Powieść miała być świetnym przerywnikiem dla szarej codzienności i taka właśnie jest - lekka, chwilami wesoła, wciągająca, ale nie zmuszająca do myślenia. Mi osobiście przypadła do gustu, bo w chwili obecnej trzeba mi takich odskoczni. Styl pisarski autorki jest bardzo poprawny, aczkolwiek nad dialogami mogłaby nieco popracować, by były bardziej zróżnicowane. Widać też, że pisarka ma sporą wyobraźnię i potencjał, który z każdą powieścią wykorzystuje coraz lepiej. Jej powieści pewnie nie znajdą się wśród klasyki literatury, ale na pewno dadzą nam sporo przyjemności podczas zgłębiania losów bohaterów, którzy są tutaj bardzo dobrze wykreowani. Podobają mi się też opisy, które dają możliwość wyobrażenia sobie każdego szczegółu fabuły. Dla mnie bomba :). Polecam powieść czytelnikom mniej wymagającym, szukającym w literaturze lekkości, a nie długich godzin spędzonych na zastanawianiu się o co też autorowi chodzi :).
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-06-2017 o godz 20:39 Lexiss MacKade dodał recenzję:
Ojciec Anny Spencer ma zostać wybrany na prezydenta Stanów Zjednoczonych.W związku z tym Anna może niedługo przestać być anonimową nastolatką,a co za tym idzie trudniej będzie chronić jej prywatność.Dlatego przed Ashtonem Taylor stoi jeszcze bardziej skomplikowane zadanie.Niebawem odbędzie się proces prześladowcy Anny,Cartera Thomasa,który marzy tylko o tym, jak ją odzyskać.Anna ufa Ashtonowi,chociaż nadal jest pewna,że nie zasługuje na szczęście.Jednak zanim się okaże,czy mogą być razem,będą musieli walczyć o życie. Po skończeniu pierwszej części miałam mieszane uczucia względem głównych bohaterów,ale zdecydowanie bardziej polubiłam Ashtona niż Annę.Jednak teraz moje nastawienie do nich uległo zmianie.Anna zyskała moją sympatię,a Ashton niestety ją utracił.Denerwowało mnie,że chłopak zmieniał swoje zdanie o ludziach niczym chorągiewka na wietrze.Czasami jednak imponował mi swoim zachowaniem.Żałuję,że autorka mało uwagi poświęciła postaciom drugoplanowym,ponieważ chętnie dowiedziałabym się więcej na ich temat.Bohaterowie byli często za bardzo ,,idealni”.Na szczęście nie byli do samego końca tak ,,wspaniali”, jak na początku książki. Trudno było mi przebrnąć przez początkowe strony książki,ale potem się wciągnęłam i czytanie szło mi sprawniej.Moje odczucia wobec tej powieści zmieniały się powoli na lepsze z kolejnymi rozdziałami.Niektóre przemyślenia i wypowiedzi bohaterów,szczególnie Ashtona,były czasem zabawne.Książka pokazuje jak traumatyczne przeżycia bardzo nas zmieniają i często odciskają poważne piętna na różnych aspektach naszego dalszego życia.Wspomnienia Anny na temat tego co przeżyła, będąc przetrzymywaną przez Cartera,sprawiły,że czytelnik mógł lepiej zrozumieć jej zachowanie.Żałowałam,że autorka nie poświęciła więcej uwagi tej kwestii.Wspomnienia te były dobrym kontrastem w stosunku do dominującego, pogodnego nastroju powieści.Książka ukazuje też jak trudno jest nam uwierzyć,że ktoś może nas kochać takimi, jacy jesteśmy ze wszystkimi naszymi wadami.Obrazuje jak niepewni jesteśmy swoich uczuć względem drugiej osoby.Powieść pokazuje jak duży wpływ mają różne doświadczenia życiowe na nasze postrzeganie świata i siebie samych.Jak trudno jest nam pokonać swoje kompleksy w obawie przed odrzuceniem...Cała recenzja na blogu:http://lowczyni-ksiazek.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-06-2017 o godz 17:45 Heather dodał recenzję:
Fabuła kontynuacji losów Anny i Ashtona wskakuje na odrobinę wyższy poziom pod względem wyzwania. Bohaterom przyszło stawić czoła kilku wyzwaniom na raz - jak to na powieść miłosną przyszło, ich uczucie zostało zachwiane. Ale pojawiły się też problemy z nowym statusem Anny, bo przecież jako córka prezydenta stała się obiektem zainteresowania całej masy nieznanych jej ludzi. Niewielu ma tak wielkie parcie na sławę, by radzić sobie z tym tłumem, a Anna jest wielką zwolenniczką samotności, więc to naprawdę okazał się spory problem. Jednak to wszystko jest tak naprawdę wstępem do głównego motywu - Carter, prześladowca dziewczyny, powraca i zamierza namącić w życiu postaci bardziej niż we wcześniejszym tomie. Jak się okazało - życie jest bardziej kruche niż myśleliśmy. Autorka całkiem dobrze poradziła sobie z nutą tragizmy i dramatyzmu wywołanego powrotem prześladowcy a to jak zakończyła się cała sytuacja - przypadło mi do gustu. "Wreszcie wolni" to słodko-gorzka kontynuacja powieści o szczerej miłości. Jak to w podobnych powieściach bywa - jest tutaj zdecydowanie zbyt dużo lukrowej słodyczy a zbyt mało prawdziwego życia, ale nie uznaję tego za minus powieści. Patrząc na całość łaskawym okiem dostrzegam tylko dobrą historię, ciekawych bohaterów i miłość, która zawsze jest warta uwagi. Dlatego dla fanów autorki i nie tylko ta książka będzie miłą odskocznią od codzienności. Do poczytania i powzdychania - polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-06-2017 o godz 17:02 podróżdokrainyksiążek dodał recenzję:
Przychodzę do Was dzisiaj z recenzją książki Kristy Moseley „Nic do stracenia. Wreszcie wolni”, która jest kontynuacją opowieści o losach Ashtona i Anny. Do tej pory czytałam jedną książkę autorki pod tytułem „Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno” jednak na tej przeżyłam ogromne rozczarowanie mimo wielkich oczekiwań. To spowodowało, że nie podeszłam do kolejnej pozycji pisarki pozytywnie nastawiona. Książka jednakże spodobała mi się o wiele bardziej od wymienionej poprzedniczki, a także pierwszej części historii i nie żałuję czasu, który na nią poświęciłam. Krótko przytoczę historię bohaterów, o których już wspomniałam. Anna po traumatycznych przygodach, które przeżyła gdy została porwana nie potrafi zaznać spokoju, a co bardziej zapomnieć o okrutnych wydarzeniach. Jednak, aby podobna sytuacja nigdy się nie powtórzyła o jej bezpieczeństwo dbają ochroniarze o czym ona jednak nie ma pojęcia, gdyż myśli, że wszystko jest wywołane nadchodzącymi wyborami. Jedną z osób, która dba o jej bezpieczeństwo jest właśnie Ashton. Ten obdarza dziewczynę wielkim uczuciem, którego ona ogromnie obawia się po stracie ukochanego Jacka. Jednak co zrobić, kiedy uczucie do chłopaka rośnie z każdym dniem? Ojciec głównej bohaterki zostaje wybrany na prezydenta, a proces prześladowcy dziewczyny ma odbyć się lada dzień. W tych wszystkich trudnych chwilach wspiera ją właśnie Ashton, któremu zdołała zaufać, a także i jej z coraz większą trudnością idzie opieranie się seksownemu ochroniarzowi, który nie widzi poza nią świata. Jedną z rzeczy, które muszę przyznać to fakt, że książka niesamowicie wciąga. Osobiście książka opowiadająca historię tej dwójki bohaterów podobała się bardzo mocno chociaż muszę przyznać, że momentami była zbytnio przesłodzona. Od początku z całego serca kibicowałam postaciom. Wiem, że książka ma wielu zwolenników, jak i przeciwników, a dla mnie jest idealną lekką, prostą pozycją do przeczytania. Zachwycona może i nie byłam jednak polecam każdemu kto lubi podobne historię. Ja sama chętnie skuszę się na zbliżone do tej.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-06-2017 o godz 08:20 Świat Książkoholiczek dodał recenzję:
Opis fabuły Między Anną i Ashtonem układa się coraz lepiej. Nie mogą bez siebie żyć. Ojciec dziewczyny zostaje wybrany na prezydenta, przez co o "związku" młodych dowiadują się media. Trudno zachować anonimowość, trudno chronić Annabelle. Wkrótce odbędzie się też proces apelacyjny Cartera Thomasa, co nie ułatwia sprawy. Na dodatek w Ashtonie i Annie zaczyna coś kiełkować. Uczucie? A może zwykłe zaufanie i przyjaźń na zawsze? Opinia O tak! Nareszcie! Wrócili! Omnomnomnom... Uff... atak ekscytacji oficjalnie zażegnany, można pisać o tym, jak świetna i genialna jest ta książka oraz dlaczego tak bardzo ją kocham. Jako że jest to książka z gatunku Young Adult, uczucia grają tutaj pierwsze skrzypce. Wszystko jest podszyte emocjami, nawet wątek sensacyjny. Historię ponownie opowiadają na zmianę główni bohaterowie. Chwilowo wydawało mi się, że ma to charakter pamiętnika - niektóre wypowiedzi były typowe dla różnych prywatnych zapisków. Ashton właściwie się nie zmienił. Nadal jest tym czułym, seksownym, pracowitym agentem SWAT. I co z tego, że taki nie istnieje, ja chcę takiego chłopaka! Tym razem jednak doświadczamy więcej analiz myślowych z jego strony. Różnorakie przemyślenia tego ciasteczka są bardzo przyjemne w lekturze, w czasie jego narracji po prostu płyniemy przez opowieść. Anna natomiast przeszła na zupełnie inny wymiar. Powoli pozwala się nam zgłębiać w kolejne warstwy swojej osobowości, aż w końcu docieramy do tej ukrytej na samym dnie, co jest zaskoczeniem dla niej i dla nas. Nie ma już skupiania się na strachu przed dotykiem, są rozterki i racjonalne myślenie. Postacie drugoplanowe, które bardziej się rozwinęły w pierwszym tomie, teraz pozostawały w cieniu kosztem Deana i rodziców Anny. Pojawiło się też kilku bohaterów epizodycznych, co było sporym zaskoczeniem, ale nie koniecznym zabiegiem. Podejrzewam, że autorka chciała tym pokazać większą różnorodność otoczenia Anabelle i Ashtona. Natomiast nadal mam za mało Nate'a, ale tego chyba nie da się już odkręcić... Akcja toczyła się w wielu miejscach i czasem przy nieuważnym czytaniu można było pogubić się w tym, gdzie są bohaterowie. Wszelakie opisy pobudzały jednak wyobraźnię w bardzo dobrym stopniu - na tyle, by móc sobie wszystko wyobrazić i się nie znudzić. Nie zapominajmy przede wszystkim o życiowych tematach poruszanych w tej książce. Działania podejmowane samodzielnie nie zawsze są dobrym rozwiązaniem. Często warto zastanowić się wspólnie z najbliższymi, co będzie dla nas najlepsze. Postać Cartera pokazuje nam, jak źli i okrutni mogą być ludzie i co to znaczy przeżyć piekło na ziemi. W takich sytuacjach na pewno nie można milczeć, bo właśnie milczenie doprowadziło do pewnych wydarzeń, o których mowa w tej książce. Carter i Ashton zostali pokazani jako personifikacje zła i dobra. Łączy ich jednak miłość (można to tak nazwać?) do Anny. Obaj zostali trochę przekoloryzowani w swoich cechach osobowości, jednakże nadają książce pewien niepowtarzalny klimat i charakter. Język jest bardzo lekki i subtelny. Całość tworzy płynną i cudowną opowieść, która łamie i skleja nasze serduszka. Wszystko jest dokładnie opisane, nie brakuje też symboliki. Najlepsze było jednak wyręczenie fanów tej powieści i stworzenie gotowego "shipu" imion głównych bohaterów: Annaton - kocham i uwielbiam! Co do wydania, to tłumaczenie jest bardzo dobre, nie ma dużych błędów w przekładzie. Redakcja mogłaby być bardziej uważna ze względu na kilka pomyłek związanych z np. zastosowaniem kursywy. Ale największy "hejt" poleci na okładkę. Niby wszystko ładnie, super, ale teraz pytanie za 100 punktów: Jakiego koloru były oczy Anny? Były brązowe, BRĄZOWE. A jakie oczy ma dziewczyna na okładce? Zielone. No chyba mnie coś trafi... Przy okazji, nie obraziłabym się gdyby nie podzielono tej książki na 2 - wtedy zmiany byłyby genialnie zauważalne, a na półce stałby taki uroczy grubasek. Polecam tę powieść każdemu, kto pragnie miłości, nowego książkowego męża i ponownie złamanego serca. Uwierzcie mi jednak, że warto! Ines de Castro
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
11-06-2017 o godz 21:35 Wiktoria Rówińska dodał recenzję:
Z każdą kolejną przeczytaną książką Kirsty Moseley coraz bardziej się nimi nudzę, ponieważ autorka zaczyna stosować podobne motywy i nawet jeśli okoliczności i sytuacja bohatera jest inna, przeważnie sprowadza się do tego samego i każda historia kończy się tak samo. W tym wypadku nie czytałam pierwszej części, jednak nie żałuję tego i możliwe, że nawet tego nie zrobię, ponieważ szkoda mi na to czasu - prawie wszystkiego dowiedziałam się z pozycji, którą mam dzisiaj na tapecie. Zmierzam do tego, iż mimo dużej różnicy w fabule „Nic do stracenia. Wreszcie wolni” kojarzy mi się z „Chłopakiem, który zakradał się do mnie przez okno”. Jest to chyba spowodowane wątkiem związanym z przemocą i pewną tajemnicą, która ugryziona została w tej historii w inny sposób, jednak i tak za bardzo po przeczytaniu przypomina mi wrażenia po tamtej lekturze. Więcej nie zdradzę, bo ze spojlerami się nie lubimy! Irytującą rzeczą była zbyt harmonijna akcja przez prawie dwieście stron, po czym nagle wszystko nabrało tempa i niespodziewanie zaczęło się dziać coś więcej (chociaż nie było nawet się czym ekscytować, bo wcześniej w książce wspomniano o paru rzeczach, które jasno wskazywały na to, co dziać się miało dalej). Przewidywalność to nie jedyna wada przedstawionej historii - relacje Annabelle i Ashtona w pewnych momentach aż ociekały słodyczą, było tego dla mnie za dużo, ponieważ główny bohater został przesadnie wyidealizowany - jak zresztą większość postaci w tego typu książkach. Jak wspomniałam, mamy tu do czynienia ze schematycznością - płeć żeńska w opałach i książę ją ratujący, tylko w trochę innym wydaniu. Nie zmienia to faktu, że to wszystko już było. To nie tak, że „Nic do stracenia. Wreszcie wolni” to książka, która ma same minusy. Jest wciągająca, pomaga zapomnieć choć na chwilkę o tym, co dzieje się wokół nas, a to, że historia nie jest bardzo prawdopodobna i realna, może akurat komuś się spodobać, kto wie? Nie przekreślam całkowicie twórczości autorki - myślę, iż kiedyś dam jej jeszcze szansę, ale [mam nadzieję] z innymi bohaterami i w innych okolicznościach, ponieważ tym razem było naprawdę średnio. Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu HarperCollins! https://oxu-czytanie.blogspot.com/2017/06/nic-do-stracenia-wreszcie-wolni-kirsty.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
11-06-2017 o godz 19:59 hasacz93 dodał recenzję:
W kontynuacji książki Nic do stracenia. Początek, autorka przedstawia zawiły proces uwalniania się od przeszłości, która wciąż do kogoś wraca. Niezależnie jak nieudolnie to opisuję, wciąż chodzi o to samo. Można by się upierać, że Moseley to śmieciowa autorka dla rozwrzeszczanych nastolatek. Z drugiej strony nadal będę podtrzymywała, że skoro tyle osób naprawdę lubi jej książki to coś w tym musi być, bo ludzie pytają i czytają.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-06-2017 o godz 15:30 Magia słowa dodał recenzję:
Anna zostaje pierwszą córką nowego prezydenta, Toma Spencera. Czas nieubłaganie mknie do przodu, a więc sprawa Cartera zbliża się wielkimi krokami. Wraz z wybraniem senatora Spencera na prezydenta Stanów Zjednoczonych, zarówno Anna jak i Ashton mają dosłownie przechlapane. Prasa, dziennikarze, fotografowie - nikt nie daje im chwili spokoju. Tym samym prywatność tych dwojga ulega zmniejszeniu. Wszystko do pewnego momentu niemal przypomina bajeczną idyllę, z kilkoma delikatnymi wadami. Gdy jednak Anna dowiaduje się o pewnych sprawach wszystko się kończy. Los znów wystawi ją na próbę. A oboje będą musieli walczyć o swoje życie. Okładka utrzymana w bardzo podobnym stylu co jej pierwsza część. Widzimy dziewczynę i chłopaka, czarne tło, białe i tym razem niebieskie napisy. Wszystko do siebie pasuje. Również grzbiet jest śliczny i utrzymany w minimum z minimum, który świetnie prezentuje się na mojej dość zapakowanej półce. Niestety nie posiada skrzydełek, a szkoda, ponieważ stanowiłoby to dodatkową ochronę przed uszkodzeniami. Literówek nie spotkałam, a czcionka jest na tyle duża, że ułatwia szybsze czytanie. (jakbym wcale nie była ciekawa i nie czytała jej z prędkością światła) Odstępy między wierszami oraz marginesy zostały zachowane. Moja Droga Kirsty Moseley... Kochana, co Ty ze mną zrobiłaś! Postaram się nie pisać w tym akapicie o moich odczuciach wyniesionych z tej lektury, chociaż wiem, że będzie mi ciężko. Otóż chciałabym Wam bardzo polecić tę powieść, chociażby ze względu na lekki i przystępny styl, jakim posługuje się pisarka. Wszystko napisane jest jasno, przejrzyście. Autorka potrafi zaczarować nas swoim piórem i uważam, że każda kolejna książka wciąga jeszcze bardziej. Jestem pewna, że i Was zaczaruje swoim piórem i sprawi, że nie odejdziecie dopóki nie skończycie czytać jej całej. Niestety ta część jest krótsza od pierwszej, ale niczego jej nie brakuje. Wiem, że są osoby, które nie uległy książkom Pani Kirsty, ale nie każdy musi lubić to co inni, to jest normalne. Ale już tutaj, chcę polecić wszystkim tym, którzy jeszcze nie czytali nic tej autorki, aby sięgnęli po pierwszą część tej serii. Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu, a jak nie to możecie mnie skrzyczeć. :) Gwarantuje Wam, że już po kilku pierwszych zdaniach nagle wpadniecie do świata bohaterów i razem z nimi będziecie wszystko przeżywać i odczuwać. Pióro autorki jest jednym z plusów tejże powieści. Niestety wielkim minusem była dla mnie tutaj Anna. Wiem, że niektórzy burzyli się na jej temat już po pierwszej części i nie mogli znieść jej zachowania. Ja ją broniłam. Ale to, co wyprawiała tutaj przerosło wszystkie możliwe oczekiwania, naprawdę. Nawet nie miałam siły jej tutaj usprawiedliwiać. Bardzo irytowała mnie swoim zachowaniem. Sama nie wiedziała, czego chce. Zachowywała się jak wredna suka i nie mam nic na jej obronę, nie chce jej bronić, bo mocno mnie wkurzyła. Nawet to, co chciała zrobić niby dobrze, nie jest jej obroną. Tutaj zawiodła mnie na całej linii. Z kolei Ashton to mój książkowy któryś tam już mąż i chyba nie tylko mój. :D Jest to ideał faceta, bo tak też pisałam o nim w poprzedniej recenzji. Miałam nadzieję, że dalej pozostanie takim mądrym i odpowiedzialnym facetem. No i spisał się na medal. I po części chwilami było mi go szkoda. W pewnych chwilach w jakich był postawiony on, ja straciłabym dawno cierpliwość, a on trzymał nerwy na wodzy. Na prawdę, kolega wielki podziw i ukłon w Twoją stronę. Reasumując uważam, że postacie są wykreowane świetnie, ponieważ dostarczają nam mnóstwo emocji nie tylko tych dobrych, ale i złych. Nie są stworzeni na jedno kopyto, bo mają swój charakter, swoje wady i zalety charakterystyczne tylko dla siebie, ale nie jakieś nadzwyczajne, których nie można zauważyć u prawdziwych ludzi. Stwierdzam więc, że są to bohaterowie z krwi i kości, których polubiłam, mimo iż czasami chciałam rozszarpać główną bohaterkę, Annę. :) Emocje przedstawione w tej książce, to naprawdę istna bomba. Czytając tę powieść w bardzo szybkim tempie, spowodowanym ciekawością, doświadczałam naprawdę przeróżnych emocji. Od tych złych po te dobre. UWAGA! Pojawiły się nawet łzy. Myślałam, że tego nie zniosę. Jak doczytałam kilka fragmentów, łzy same się pojawiły, a ja nie potrafiłam ich powstrzymać. Gula w gardle, której nie potrafiłam przełknąć. Czułam ogromną złość i w pierwszej chwili nie byłam w stanie się ruszyć, odezwać. Chciałam w myślach zabić, unicestwić tę powieść. Bo tak nie mogło być. Nie mogło się wydarzyć. Nie chciałam tego. Ale dzielnie zniosłam te brzydkie myśli i próby. Doczytałam do końca. Teraz wiem, że było warto poznać kontynuację losów Anny i Ashtona, ponieważ doświadczyłam wielu różnych emocji, a one są w powieściach jak dla mnie najbardziej pożądane. To ich oczekiwałam bardziej niż wszystko inne. Uczucia niemal wyczuwalne są w powietrzu - o ile tak mogę określić klimat tej książki. Nie wiemy, czego się spodziewać po wydarzeniach, jakie następują, chociaż przyznam się, że w pewnym momencie z
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-06-2017 o godz 15:08 Layla A. dodał recenzję:
" Wiedziałem, że będę czekać tak długo na nią, jak długo będzie trzeba. I że nic tego nie zmieni. " Ojciec Anny Spencer zostaje wybrany na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Od tej pory Anna przestaje być anonimową nastolatką i coraz trudniej chronić jej prywatność. Ashton Taylor ma więc jeszcze bardziej skomplikowane zadanie. Niebawem odbędzie się proces prześladowcy Anny, Cartera Thomasa, który marzy tylko o tym, jak ją odzyskać. Anna ufa Ashtonowi i zaczyna wierzyć w jego miłość, chociaż nadal jest pewna, że nie zasługuje na szczęście. Jednak zanim się okaże, czy mogą być razem, będą musieli walczyć o życie. Jakiś czas temu miałam okazję przeczytać kolejną książkę Kirsty Moseley, a dokładniej "Nic do stracenia. Początek". Do tej pory przeczytałam już trzy książki tej autorki, i doszłam do wniosku, że dzieła tej autorki, albo się lubi, albo nie. Moje pierwsze spotkanie z jej twórczością nie było zachwycające, chociaż książka nie należała do najgorszych, mimo to oczekiwałam po niej czegoś więcej. A jako, że ja lubię dawać kolejne szanse autorom to postanowiłam, że sięgnę po jej nowość i teraz cieszę się ogromnie, że tak szybko nie skreśliłam autorki i sięgnęłam po jej kolejną powieść, gdyż był to strzał w dziesiątkę. Oglądał ktoś z was film Córka Prezydenta ? Jeżeli w takim stopniu uwielbiacie tej film co ja, to książka tej autorki was oczaruję. Nic do stracenia. Początek to książka, która od samego początku wciąga swoją fabułą. Autorka stworzyła historię, która na początku mrozi w żyłach, ale potem mamy cudowny romans, pełen uczuć i miłosnych uniesień. Takie połączenie jak najbardziej mi odpowiada i myślę, że wam również się spodoba. Główną bohaterką historii jest Anna Spencer, która wyobrażała sobie, że jej szesnastoletnie urodziny będą najlepsze w życiu. Nie ma w tym nic dziwnego, gdyż większość z nas przeżywała swoją szesnastkę. Jednak Annie nie było dane cieszyć się z urodzin, gdyż był to najbardziej koszmarny dzień w jej życiu. W jeden dzień straciła miłość swojego życia, przyjaciela i wolność. Przetrzymywana przez kryminalistę traci wszystko co cenne, rodzinę, swobodę i szacunek. Udaję jej się uwolnić spod tyrani jednak dziewczyna jest wycofana z życia towarzyskiego, nie może sobie poradzić z otaczającym ją światem, czuję się osaczona i bez życia, Jednak pojawia się w jej życiu ktoś wyjątkowy, kto sprawi, że znowu zaświeci dla niej słońce, a ona przestanie postrzegać wszystkich jako zagrożenie i zacznie się cieszyć z tego że żyje. " Życie jest o wiele prostsze, kiedy nie ma się nic do stracenia. " Nic do stracenia. Wreszcie wolni to ciąg dalszy tej historii. Anna zaczyna się czuć dobrze, zaczyna nabierać powiewu świeżego powietrza i pierwszy raz od dawna czuję że ma po co żyć. Nie wie ona jednak, że to nie koniec i że wszystko zacznie się od nowa. Carter ciągle wysyła jej listy z więzienia, jednak wszyscy uważają, że mężczyzna tam pozostanie, jednak nie na długo i wróci po swoją ukochaną. Akcja nabiera tempa, a uczucie pomiędzy Ashtonem i Anną jest coraz silniejsze. Szczerze to na miejscu autorki nie dzieliłabym tej książki, tylko zrobiła jednotomową historię. Cała fabuła jest naprawdę ciekawa i wciąga czytelnika od początku do końca. Postać Anny jest trochę za bardzo wyreżyserowana, ale o tym pisałam już w recenzji pierwszego tomu, że spodziewałam się postaci, która cierpi i naprawdę jest nieufna wobec innych, a tak naprawdę nie wykazuje zbytniej niechęci do Ashtona. Drugi tom trochę gorszy od pierwszego, ale dalej była to historia, którą czytało mi się przyjemnie. http://in-my-different-world.blogspot.com/2017/06/nic-do-stracenia-wreszcie-wolni-kirsty.html#more
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-06-2017 o godz 13:41 posredniczkaa dodał recenzję:
Recenzja pochodzi z bloga http://www.posredniczka-ksiazek.pl/ Mimo że zakończenie pierwszej części cyklu Kirsty Moseley "Nic do stracenia. Początek", nie zachęcało do niezwłocznego sięgnięcia po kontynuację, to niewyjaśnione wątki jej powieści wciąż nie dawały mi spokoju. Byłam strasznie ciekawa, jak potoczy się rozprawa Cartera oraz tego, czy Anna pozwoli sobie na szczęści u boku Ashtona. Kirsty Moseley mieszka z mężem i synem w Norfolk w Anglii. Od najmłodszych lat oddawała się czytaniu. Po sukcesie swojego opowiadania na platformie Wattpad, w kwietniu 2012 roku opublikowała swoją debiutancką powieść pt. „Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno". Jak sama o sobie mówi, jest niepoprawną romantyczką, marzycielką i dumną czekoladoholiczką. Muszę przyznać, że gdy wzięłam do rąk tę powieść, nie wiedziałam, że jest ona kolejną częścią z cyklu. Gdy zaczęłam czytać, od razu stwierdziłam, że chyba coś mnie ominęło. Autorka starała się nakreślić fabułę poprzedniej części, ale to było zdecydowanie za mało dla kogoś, kto jej nie czytał. Nie pozostało mi nic innego jak odłożyć ją na półkę i zabrać się do sprawy od początku. To była bardzo dobra decyzja. Druga część bez pierwszej, nie poruszyłaby mnie tak bardzo. Tylko delikatnie nakreślona fabuła nie sprawiłaby, że zżyta z bohaterami, odczuwałam ich radości i porażki w tak emocjonalny sposób. "Nic do stracenia. Wreszcie wolni" zdecydowanie różni się od swojej poprzedniczki. Tu autorka postawiła na akcję i dreszczyk niebezpieczeństwa. Rozwijający się związek bohaterów schodzi na dalszy plan, a walka o przetrwanie staje się priorytetem. Zagrożenie ze strony Cartera stało się bardzo realne, a konfrontacja wisi w powietrzu. Podoba mi się, że postać Ashtona przeszła pewną metamorfozę. Przeistoczył się z delikatnego i uczuciowego chłopca w twardego i seksownego ochroniarza. Anna również się zmieniła. Za sprawą Ashtona, odzyskała chęć do życia i otworzyła się na świat i ludzi. Przez te zmiany bohaterowie stali się bardziej wiarygodni i realni. W poprzedniej części bardzo zawiodłam się na zakończeniu, tu otrzymałam całkowite zadośćuczynienie. Po zakończonej lekturze towarzyszyło mi uczucie żalu, że to już koniec mojej niezwykle emocjonującej przygody z bohaterami. "Nic do stracenia. Wreszcie wolni" jest bardzo dobrą kontynuacją opowieści o losach Anny i jej ochroniarza. Emocjonująca i pełna niebezpieczeństw, wciąga na długie godziny. Uwaga, od tej historii nie można się oderwać!!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-06-2017 o godz 17:17 Karolina MAREK dodał recenzję:
Kirsty mimo iż pisze książki młodzieżowe to została jedną z moich ulubienic. "Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno" czyli debiut Moseley zdecydowanie przekonał mnie do autorki. I choć każda kolejna historia ma w sobie coś z poprzedniej, jakby kanwa była jedna to każda ma w sobie to coś. "Nic do stracenia" to drugi już cykl autorki, który składa się z więcej niż jednej książki. Obie zapowiadały się ciekawie, ale czy utrzymały poziom? Anabelle Spencer ma zaledwie 20 lat, ale przejścia o jakie nie posądził by jej nikt - do póki jej nie pozna. Jest nerwowa, wystraszona, nie toleruje nawet własnych rodziców. Ma za sobą porwanie, przetrzymywanie i znęcanie fizyczne oraz psychiczne. Lada dzień ma się odbyć proces jej prześladowcy i mordercy jej pierwszego chłopaka. O jej ochronę dbają ochroniarze asystujący i ten jeden spędzający z nią wyjątkowo dużo czasu. A ten czas wymaga kontaktu nie tylko słownego. Co ciekawe Anna od pierwszego dnia zaufała Asthonowi, otwarła się i choć niejednokrotnie wykorzystała go dla własnego widzimisię to zaczyna przyznawać przed samą sobą, że nie traktuje go już tylko jako ochroniarza czy przyjaciela. Mimo, że obiecała kochać zamordowanego Jacka to jej serce reaguje na agenta Taylora za każdym razem, gdy go widzi, słyszy czy... dotyka. Wszystko się komplikuje w momencie, gdy ojciec Anabelle zostaje wybrany na prezydenta. Dziewczyna nie ma już szans na życie w ukryciu, bycie anonimową i ukrywanie się. Ochrona zostaje wzmożona, Ashton nie odstępuje jej na krok, a ona ciągle myśli, że to w związku z wyborami, a nie Carterem Thomasem. Nadchodzi jednak dzień kiedy Taylor wraz z ojcem Anny muszą jej powiedzieć skąd ochrona i dlaczego jest ona tak ważna. Co zrobi Anna z uczuciami do Ashtona? Czy pozwoli na rozwinięcie się znajomości czy wręcz przeciwnie i postanowi ja zakończyć? O co prócz serca Anabell będzie musiał walczyć agent SWAT? Czy pisane im będzie żyć razem i czy w ogóle przeżyją? Historia brzmi ciekawie i tak też się zapowiadała. Nie liczyłam na nic wielkiego skoro to młodzieżówka - choć pod tym względem zostałam zaskoczona nie raz. Niestety drugi tom Guarded Hearts został zniszczony przez zbyt wybujałą wyobraźnie Kristy. Coś co mogło być ciekawe, momentami wzruszające zostało obrócone w komedię, która nawet śmieszna niestety nawet nie była śmieszna. Ale jedno jest pewne - ja daje Moseley jeszcze jedną szansę. Bo już wyszła druga część kolejnego cyklu, więc zobaczę na co stać Kirtsy właśnie tam. Powieści Kirsty jak jedna nadają się na letnie wypady, weekendy czy chwilkę odrealnienia. Choć każda z nich ma elementy dramatu i to niejednokrotnie któreś z bohaterów zmaga się z traumatycznymi przeżyciami to książki są lekkie, napisane łatwym językiem i zdecydowanie szybkie do czytania. Bohaterowie praktycznie każdej powieści są sympatyczni i do polubienia - tu mniej polubiłam Anabelle za jej egoizm i wykorzystywanie Asthona, ale może dzięki temu oni okazali się bardziej ludzcy, bo mają jednak jakieś wady. Zachęcam do zapoznania się jako przerywnik od cięższej literatury. Więcej na: www.swiatmiedzystronami.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-06-2017 o godz 16:48 Książkowe Zacisze dodał recenzję:
"Nic do stracenia. Wreszcie wolni" to coś aż za lekkiego, zbyt odmóżdżającego i wybitnie zapychającego czas, którego i tak masz za mało. Pomysł oklepany, ale moim zadaniem i tak zawiniło wykonanie. Za dużo biadolenia, za mało konkretów. O ile pierwszą część polecam, bo mimo niedociągnięć mi się podobała, o tyle drugą odradzam, ponieważ nie wnosi za wiele, a za to irytuje po mistrzowsku. Jestem zawiedziona tym, co zaprezentowała tutaj autorka, ale mimo wszystko chcę dać jej jeszcze szansę i może za jakiś czas, sięgnę po kolejną jej książkę. Tej nie polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-06-2017 o godz 11:43 Daria Kr dodał recenzję:
Anna Spencer, dziewczyna która tak wiele przeżyła ma się już odrobinę lepiej. Jej ojciec zostaje wybrany na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Anna przestaje więc być anonimowa, musi pokazywać się na obiadach z rodziną, a także spotykać z fotoreporterami zainteresowanymi jej życiem. Dziewczyna cały czas jest pod ochroną ze względu na to, co wcześniej ją spotkało. Ashton Taylor ma teraz jeszcze bardziej skomplikowane zadanie. Zbliża się też proces Cartera, chłopaka, którzy marzy o odzyskaniu Anny. Dziewczyna czuje się coraz bardziej pewnie i zbliża do Ashtona, który udaje jej chłopaka od paru miesięcy i przy okazji bardzo dobrze ją ochrania. Jednak nie wszystko jest takie kolorowe i zbliża się pewne niebezpieczeństwo, kłopoty w raju. Już w poprzedniej recenzji o "Nic do stracenia" pisałam wam, że to książka z gatunku new adult, a więc książka młodzieżowa. Ostatnio zdecydowanie częściej zdarza mi się sięgać po poważniejsze książki, chociażby wciągające mnie thrillery, czy kryminały. W takim wypadku po przeczytaniu książki młodzieżowej nie czuję wielkiego zadowolenia, ani odkrycia. Niemniej jednak uważam, że "Nic do stracenia. Początek", oraz "Nic do stracenia. Wiecznie wolni." to książki warte poznania, lekkie, napisane nieskomplikowanym językiem, idealne na wakacyjne wypady i w wypadku gdy chcemy przeczytać coś niezobowiązującego. Ja miałam taki zamiar. Bohaterowie są sympatyczni, w szczególności Ashton, który chyba zyska uwielbienie damskiej części czytelników. To chłopak, który dostał zlecenie na ochronę Anny, jednak musi to robić z ukrycia, a więc udawać jej chłopaka. Jednak z czasem zaczyna mu się ona coraz bardziej podobać i w dbanie o nią i ochronę wkłada całe serce i zrobi dla tej dziewczyny wszystko. Anna jest czasami naiwna, jej niektóre decyzje mi się nie podobały, z drugiej strony czego możemy oczekiwać od dziewczyny, której życie nie wygląda tak jak typowe życie nastolatki? W tej części pojawiają się też pewne komplikacje, jednak jak sam tytuł wskazuje "Wreszcie wolni" - wszystko kończy się dobrze. Muszę przyznać, że ta część chyba podobała mi się trochę bardziej niż poprzednia. Mimo iż zawiodłam się tytułem, (bo to spoiler) "Wreszcie wolni" - a więc gdy doszłam do niezbyt dobrego momentu w książce, wiedziałam, że wszystko skończy się dobrze i będą żyli długo i szczęśliwie, będą wolni - jak wskazuje tytuł. To historia miłosna, która kończy się happyendem, niektórzy mogą uważać że momentami przesłodzona, ale chyba w tym tkwi jej urok. To słodka młodzieżówka o miłości, czasami przewidywalna, zbyt idealna jak na nasze realia, ale może przypaść do gustu wielbicielom takich historii. Oczywiście może być dobra także dla tych, którzy szukają czegoś lekkiego. Jeśli was zainteresowałam, polecam wrócić do recenzji pierwszej części.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
24-05-2017 o godz 11:34 singwithme dodał recenzję:
„Nic do stracenia. Wreszcie wolni” to druga część powieści Kirsty Moseley, autorki znanej z „Chłopaka, który zakradał się do mnie przez okno”. Anna i Ashton, bohaterowie znani z „Nic do stracenia. Początek” muszą zmierzyć się z kolejną przeszkodą. Okaże się, czy będą razem szczęśliwi. „Nic do stracenia. Wreszcie wolni” to propozycja dla nieco starszych czytelników. Kirsty Moseley stworzyła tym razem obyczajową historię z wątkiem sensacyjnym. Ojciec Anny, głównej bohaterki powieści „Nic do stracenia. Wreszcie wolni”, zostaje prezydentem USA. Anna przestaje być anonimową nastolatką, przez co trudniej jest ją ochronić. Tym bardziej, że zbliża się proces Cartera, jej prześladowcy. Jeśli przestępca wyjdzie na wolność, Annie i jej bliskim będzie grozić śmiertelne niebezpieczeństwo. Ochroniarz Ashton, zakochany w Annie bez pamięci, zrobi wszystko, by była bezpieczna. Anna, która ma za sobą traumatyczne przeżycia, pragnie, by koszmar z przeszłości nie powrócił. Tylko u boku Ashtona czuje się bezpieczna. Czy los sprawi, że będą wreszcie wolni? „Nic do stracenia. Wreszcie wolni” autorstwa Kirsty Moseley to dynamicznie napisana historia miłosna. Nie brakuje tu romantycznych scen i sensacyjnych wątków. Książkę czyta się niezwykle szybko, wciąga bez reszty.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Załaduj więcej recenzji Pokaż mniej recenzji

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Debiutant Hooks SJ
28,05 zł
32,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Niezwykły dar Palmer Diana
29,89 zł
37,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Czarna wdowa Silva Daniel
32,49 zł
37,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Kruk Górski Piotr
31,49 zł
37,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Wybór King Samantha
34,99 zł
37,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Epidemia Kava Alex
34,99 zł
37,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Ściśle tajne Kava Alex
33,99 zł
36,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Osaczona Gerritsen Tess
33,99 zł
36,99 zł
 

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Blisko ciebie West Kasie
28,51 zł
37,90 zł
strona produktu - rekomendacje Fatalna lista Vivian Siobhan
28,51 zł
37,90 zł
strona produktu - rekomendacje Bez uczuć Sheridan Mia
27,13 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Uwięzione Preston Natasha
28,51 zł
37,90 zł
strona produktu - rekomendacje Friendzone Nowaczyk Sandra
26,21 zł
34,90 zł
strona produktu - rekomendacje Ponad wszystko Yoon Nicola
26,67 zł
35,00 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanych

 zamknij  korzyści