Najlepszy powód, by żyć (okładka miękka)

empik

Sprzedaje empik

Cena:
29,99 zł
Cena:
37,90 zł
Oszczędzasz:
7,91 zł (21%)
Koszt dostawy:
Salon empik - 0,00 zł
Produkt w magazynie empiku
Wysyłamy  w  24 godziny
Dodaj do koszyka Kup teraz
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.
Dodaj do listy

Dodaj ten produkt do jednej z utworzonych przez Ciebie list i zachowaj go na później.

Opis

„Wszystko trwało ułamek sekundy. Błysk ognia i nagle jestem w ognistej kuli. Dociera do mnie, że się palę. Jestem żywą ludzką pochodnią."

Dominika budzi się po kilku dniach. Wie, że to był wypadek, a ukochany ojciec wcale nie chciał jej zabić. Teraz, kiedy on jest w więzieniu, ona leży w szpitalu i walczy o życie. Chociaż właściwie, to inni walczą za nią, ponieważ ona się już poddała. Ale to, co miało być końcem, okazuje się być początkiem…

Przewrotny los stawia na jej drodze ambitnego młodego lekarza, który dostrzega w niej coś więcej niż tylko pacjentkę. Gdy on będzie leczył jej ciało, jego brat Marcel, czarna owca szanowanej rodziny, spróbuje uleczyć jej duszę.

Tylko czy to jest w ogóle możliwe? Czy pęknięte serce potrafi jeszcze kochać? I czy ktoś, kto ma tyle powodów, by się zabić, odnajdzie ten jeden, by żyć?

Dane szczegółowe

Tytuł: Najlepszy powód, by żyć
Autor: Docher Augusta
Wydawnictwo: OMG Books
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Numer wydania: I
Data premiery: 2017-09-27
Rok wydania: 2017
Forma: książka
Indeks: 22471178

Recenzje

Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,4
5
15
4
8
3
2
2
0
1
1
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
24 recenzje
22-09-2017 o godz 23:49 erka dodał recenzję:
Otrzymałem niedawno do przeczytania książkę autorki, która-jak twierdzi okładka jest autorką poczytnego cyklu”Wędrowcy”. Nigdy nie słyszałem o takiej pisarce, tym bardziej o takim cyklu. Jednak- pomyślałem sobie, że powieść którą postaram się zaraz przedstawić, może mnie zachęci do sięgnięcia po inne dzieła autorki. To polska pisarka, więc tym bardziej można by sięgnąć, czyż nie? A cała opowieść skupia się na Dominice, która budzi się pewnego dnia w szpitalu. Jest poważnie poparzona, a pewne przesłanki wskazują, że nie był to nieszczęśliwy wypadek, tylko celowe działania. Na dokładkę, sprawcą może być ojciec, który zostaje osadzony w więzieniu. Oczywiście dziewczyna nie wierzy w winę ukochanego rodzica. Jednak sama nie chce podejmować walki o samą siebie. Jej poparzenia są rozległe, powoli młoda kobieta poddaje się… Oczywiście wszystko zmienia się za sprawą pewnego lekarza i jego brata. Jeden odbudowuje jej zniszczone ciało, drugi stara się ukoić skołataną duszę. Czyli pełnia szczęścia-pomyślałby ktoś. Jednak tak nie jest. Przekonajcie się sami. Mam kilka zarzutów co do tej publikacji. Po pierwsze autorka zmieniła ciekawy dramat w ckliwy romans, a to zupełnie mi się nie spodobało. Owszem, możliwe że przesadzam, ale nie znoszę historii, które zapowiadają się ciekawie i nagle okazuje się że to jednak jakaś ckliwa opowieść-niestety. A z plusów mogę wymienić zabieg autorki polegający na tym, że każdy bohater może się w tej opowieści wypowiedzieć. I Dominika opisująca swoje przeżycia po straszliwym wypadku, jej początkowo nieśmiała wiara, że może jednak będzie lepiej. Lekarz, który ma także swoje demony, jednak stara się przeznaczyć swoim pacjentom tyle czasu ile może. Czy Marcel, uważany za drania, jednak jak to zwykle pozory mylą. Podsumowując, jeśli ktoś lubi ciekawe historie, z bohaterami których może się utożsamiać, ta książka jest dla niego. Jednak ja mam taką uwagę jak zawsze. Za dużo romansu, za mało dramatu. I to szczęśliwe zakończenie. Owszem, nie wymagam jakiegoś nieszczęścia na koniec, jednak jest bardzo przewidywalne. Premiera 27 września 2017 roku.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
22-09-2017 o godz 08:40 Anna Rydzewska dodał recenzję:
"Najlepszy powód, by żyć" to jedna z tych książek, po której niezwykle ciężko się otrząsnąć, a rozstanie z nią po prostu boli. Nawet nie myślcie, że jest ona jakimś ckliwym, tandetnym i szablonowym romansidłem! To przepiękna historia o zaufaniu, ludzkich lękach i tragediach, która chwyta za serce już od pierwszych stron. Niesłychane, jak mocno wpływa na czytelnika, wywołała cały wulkan silnych emocji i pochłonęła mnie bez pamięci. Bardzo spodobało mi się, iż całą opowieść poznajemy w dwóch ramach czasowych, dzięki czemu jesteśmy doskonale poinformowani, jak sytuacja wyglądała kiedyś i jak jest obecnie. Genialne było również to, iż wszystko ukazane jest z perspektywy obojga bohaterów, co pozwala dogłębnie wniknąć w ich dusze i odkryć motywy. Niezwykle emocjonalnie przeżywałam ich rozterki i stali mi się nieprawdopodobnie bliscy. Powieść czyta się błyskawicznie, zajrzałam na chwilkę, jak tylko dotarła do mnie paczka i gdy zaczęłam czytać, przepadłam zupełnie. Nie mogłam się oderwać, chłonęłam każde słowo z zapartym tchem. Postacie są doskonale wykreowane, wyraziste, a przede wszystkim prawdziwe, z krwi i kości. Pokochałam zarówno Dominikę, jak i Marcela, już od pierwszych stron. Trzeba wspomnieć o tym, iż na swój wiek, oboje są bardzo dojrzali, mają problemy niczym dorośli ludzie, dlatego doskonale ich rozumiemy, a emocje nimi targające, przenoszą się na nas. Jeśli chodzi o główną bohaterkę, to zaledwie możemy próbować ją zrozumieć, gdyż przecież nie sposób odnaleźć się w tak trudnej sytuacji. Nawet nie umiem sobie wyobrazić, co musiała czuć i jak jej było ciężko. Tak bardzo dziewczynie współczułam, kibicowałam i podziwiałam za siłę, upór i odwagę. Jej życie zmienia się diametralnie, musiała dorosnąć, rzeczy z których kiedyś czerpała przyjemność obecnie przestały mieć jakiekolwiek znaczenie. Jesteśmy świadkami jej przemiany, nie tylko fizycznej, ale i duchowej. Zmienia się również Marcel, a może po prostu oceniałam go na początku po pozorach. W historii niesłychaną rolę z pewnością odgrywają jego teksty i poczucie humoru. Powiedzonka chłopaka wielokrotnie wywoływały śmiech, rozładowywały tę napiętą atmosferę. Styl autorki jest lekki i przystępny, co sprawia ze błyskawicznie wędrujemy po kolejnych stronach. Jestem pod ogromnym wrażeniem sposobu, w jaki opisała emocje bohaterów, są one wręcz namacalne i z niesłychaną siłą wpływają na czytającego. Akcja jest bardzo wartka, nie ma mowy o nudzie. Fabuła jest przepełniona tajemnicami oraz ciekawymi intrygami. Gdy już jesteśmy pewni, że wszystko zmierza w dobrym kierunku, nagle dzieje się coś niespodziewanego, co automatycznie zmienia całą sytuację. Znajdziemy tu również sceny erotyczne, które są opisane subtelnie, ale rozbudzają wyobraźnię. Zbliżenie bohaterów wyraźnie potraktowane zostało jako coś pięknego, wyjątkowego i niezwykle wartościowego. Było przełamaniem silnej bariery i dokładnie widzimy, ile znaczyło dla obu postaci. Coś wspaniałego! Ta wzruszająca książka uświadamia, iż miłość jest lekiem na całe zło i tylko ona trzyma nas przy życiu. Pokazuje także, że jeśli kogoś darzysz prawdziwym uczuciem, nic innego się nie liczy. Nie kocha się za wygląd, dla ukochanej osoby zawsze będziemy wyjątkowi. Nie pozwólmy, by nasze kompleksy oddalały nas od ludzi. Pamiętajmy, że życie jest ulotne, wszystko może się zmienić w ułamku sekundy, jednak każdy koniec może być nowym początkiem, czegoś naprawdę pięknego. Na uwagę zasługuje również sama okładka. Jest przepiękna i przyciąga wzrok, wręcz hipnotyzuje. Mnie zaczarowała równie mocno jak i sama treść. Z jednej strony czytałam ją łapczywie, a z drugiej nie chciałam kończyć. To właśnie cecha świetnej powieści, gdy zarazem chcesz poznać koniec, a z drugiej strony boisz się rozstania z bohaterami, bo będziesz za nimi tęsknić. Jest to moje pierwsze spotkanie z autorką, a już zdążyła mnie totalnie oczarować. Naprawdę bardzo żałuję, że nie miałam wcześniej okazji poznać jej książek, ale mam pewność, iż pozostałe pozycje również mnie zachwycą, więc jak najprędzej muszę nadrobić zaległości i po nie sięgnąć. "Najlepszy powód, by żyć" to słodko-gorzka historia, chwytająca za serce i przenikająca duszę, która zapewni wam ogrom emocji. Spodziewajcie się morza łez, ale i zarazem wybuchów śmiechu. To bez wątpienia również opowieść, skłaniająca do głębokich przemyśleń i zmieniająca stosunek czytającego do jego własnej egzystencji. Uzmysławia, co jest naprawdę ważne i doskonale pokazuje, iż niektóre nasze problemy to zwykłe błahostki. Doceńmy to co mamy, życie jest piękne i cudowne, zwłaszcza, gdy ktoś nas kocha takimi, jakimi jesteśmy naprawdę. Książka z pewnością pozostanie długo zarówno w mojej pamięci, jak i w sercu. Gorąco zachęcam was do lektury i zapewniam, że ta historia was oczaruje i poruszy do granic.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
21-09-2017 o godz 20:48 korcia dodał recenzję:
To gorzka historia, w której pojawia się nadzieja na lepsze jutro. Opowiada o wielu emocjach i sporo ich też wywołuje. Daje do myślenia, czasami bawi, innym razem smuci. Dzięki tej lekturze macie szansę zapomnieć o otaczającym świecie, jednak trudno będzie Wam się opędzić od pewnych myśli. Pewnie będziecie się zastanawiać, jak byście się zachowali na miejscu Dominiki? Czy chcielibyście żyć w tak okaleczonym ciele? Czy mielibyście w sobie tyle siły, by walczyć o zdrowie i szczęście? Z tymi pytaniami Was pozostawiam i zachęcam do lektury książki „Najlepszy powód, by żyć”. http://korcimnieczytanie.blogspot.com/2017/08/augusta-docher-najlepszy-powod-by-zyc.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-09-2017 o godz 19:31 Patrycja Kuchta dodał recenzję:
Istnieją setki powodów, by żyć, ale czasem wystarczy tylko jeden, by się poddać. Dominika nie ma już siły walczyć. Jej idealny świat stanął w płomieniach i teraz zostały z niego tylko zgliszcza. Dla niej wszystko skończyło się w momencie, gdy ukochany ojciec oblał ją benzyną i podpalił. Ta dramatyczna chwila, choć trudno w to uwierzyć, była przypadkiem. Wstrząsającym lecz niezamierzonym. Choć Dominika wybaczyła ojcu, nie może pogodzić się z ciągłym bólem, szpecącymi bliznami i brakiem prawdziwego oparcia. Zmagania dziewczyny obserwujemy z dwóch perspektyw. Rozdziały zatytułowane „Przedtem”, opisują moment wypadku i to, co działo się z bohaterką bezpośrednio po nim. Drugą stroną medalu są rozdziały zatytułowane „Teraz”, skupiające się na konsekwencjach wypadku i na tym jak wpłynął on na życie Dominiki. I tu robi się naprawdę ciekawie. Rozdziały „Przedtem”, są wypełnione bólem, łzami, zabiegami i ciągłą niepewnością. Bohaterka jest zła, rozgoryczona, najchętniej zasnęłaby i nie obudziła się już nigdy więcej. Tu należy się ogromny plus autorce, za solidne przygotowanie przed rozpoczęciem pisania. Strasznie nie lubię, kiedy autor zabiera się za tematy, o których nie ma pojęcia, serwując czytelnikowi w efekcie istną fantastykę w powieści obyczajowej. W „Najlepszym powodzie, by żyć”, niczego takiego nie odczułam, wybierając pierwszoosobową narrację nastoletniej bohaterki, autorka sprawnie wybrnęła ze skomplikowanych medycznych wątków. Rozdziały opisujące teraźniejszość mają miejsce mniej więcej dwa lata później i w tym miejscu wkraczamy na dobrze znany grunt New Adult. Co ciekawe, głównego amanta nie poznajemy wcale od razu. Wkrada się on do powieści niepostrzeżenie nagle przejmując część narracji, co przez brak jakiegokolwiek oznaczenia nieco zbiło mnie z tropu. Zupełnie niespodziewanie w spokojną, nasączoną smutkiem opowieść Dominiki wkrada się Marcel, który, niczym huragan, wszystko wywraca do góry nogami. I tu kolejne zaskoczenie, bo nie jest typowym superprzystojnym i wspaniałym przedstawicielem wyżej wspomnianego gatunku, lecz całkiem zwyczajnym, choć bardzo przebojowym chłopakiem. Na pewno każdy miał w liceum takiego właśnie kolegę, całkiem przeciętnego, ale uwielbianego przez wszystkich za swoje poczucie humoru i interesujący charakter. Taki właśnie jest Marcel. Żaden z niego romantyk, czasem powie jakiś totalnie głupi żart, albo palnie coś bez zastanowienia. Ale jeśli na kimś mu zależy, zrobi wszystko, by ta osoba była szczęśliwa. Przy Marcelu, Dominika wypadła nieco blado. W zasadzie najbardziej intrygujący w jej przypadku okazał się sam wypadek, który zmienił jej osobę i choć pozbawił odwagi, dał ogromną siłę. Blizny z kolei dodały jej charakteru. Mam wrażenie, że gdyby nie to wydarzenie, bohaterka byłaby całkowicie mdła i nijaka. Przyglądając się zachowaniu bohaterów ciężko pamiętać jak bardzo są młodzi. Myślę, ze spokojnie mogli by zostać opisani jako odrobinę starsi, a co za tym idzie kilka wątków mogło potoczyć się nieco inaczej. Wspominam o tym dlatego, że na swoje nieszczęście, w połowie lektury zerknęłam na ostatnie zdanie (nie róbcie tego!) i sama siebie wprowadziłam w ogromny błąd, a co za tym idzie, nie wszystko potoczyło się po mojej myśli. Z drugiej strony, może to i dobrze, bo mimo mojego podglądania, autorce udało się całkowicie mnie zaskoczyć. O CZYM? „Najlepszy powód, by żyć”, to opowieść o ranach i bliznach. O bólu, który każe się poddać i tym jednym, najważniejszym powodzie, by jednak dalej żyć. Przejmująca opowieść Dominiki wciągnęła mnie od pierwszej strony, wzruszyła i dała do myślenia. Rozdziały z punktu widzenia Marcela okazały się z kolei bardzo potrzebnym elementem humorystycznym, dającym wytchnienie od smutku, który przepełnia tą opowieść. Swoje pierwsze spotkanie z autorką uważam za bardzo udane i nie mam zamiaru poprzestać na tej jednej książce. Serdecznie polecam Wam „Najlepszy powód, by żyć”, a sama już planuję kolejne spotkanie z autorką.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-09-2017 o godz 13:44 Agnieszka Caban dodał recenzję:
Dominika to zwykła nastolatka, może ciut lepiej sytuowana, może ciut ładniejsza od tych przeciętnych,ma wspaniały dom zaprojektowany przez kochającego ojca, matkę, przyjaciół, chłopaka.Ale pewnego dnia przez zwykła zmianę planów przedwcześnie wraca do domu. Rodzice zajęci kłótnią nie zauważają jej powrotu, robi się ciemno, dziewczyna bierze kąpiel i wchodzi do salonu. To była najgorsza decyzja w jej życiu bo chwilę później z winy ojca, staje się płonącą pochodnią. W szpitalu trafia na cudowny personel. To takie Anioły które ratują ją przed bólem, obłędem, utratą sensu życia. To dla Dominiki bardzo ciężki czas. Jej życie to ból. Ból ciała, serca, tęsknota za ojcem który nie może jej odwiedzać. Później, już w "innym życiu", w domu, poznaje młodego lekarza Tomasza. Chłopak chce od niej pomocy w pisaniu pracy naukowej. Daje jej też nadzieję... i wszystko się zmienia za sprawą Leśniewskiego. Tylko że ich jest dwóch, bo Nika poznaje młodszego brata Tomka, Marcela...Czy komuś z nich wreszcie zaufa? Czy blizny które pokrywają ponad 50 % jej ciała pokrywają też serce? Dlatego też drogi Czytelniku, jestem pewna że tej historii prędko nie zapomnisz. Pamiętaj, warto zachwycać się każdą chwilą. Bo los każdego z nas może się zmienić w ułamku sekundy... Może warto wreszcie zrobić listę Powodów by żyć? ;)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-09-2017 o godz 12:08 Marta daft dodał recenzję:
Czy można pokochać złamanym sercem? Czy po wielu miesiącach bólu i wielu odrzuceniach, jesteśmy w stanie się podnieść? Cierpienie staje się zamkniętą twierdzą twej duszy, jednak ona nigdy się nie podda, nie odpuści, a nadzieja będzie się cichutko i niemal niezauważalnie tlić w jej wnętrzu, by w końcu rozniecić płomień o niespotykanej sile. - To jakieś wyzwanie? – Mruży oczy. - Nie. To moje życie – odpowiadam. Dominika znalazła się w nieodpowiednim miejscu i czasie. Doszło do tragedii, która zabiera jej ojca, oddala od matki, a jej samej zostawia niewyobrażalny ogrom bólu. Ojciec dziewczyny przypadkiem doprowadza do wypadku, który rujnuje zdrowie córki i skazuje go na więzienie. Dominika trafia na oddział, na którym będą starali się wyleczyć jej ciało, ale i dusze. Jednak dopiero po dwóch latach ciężkiej walki Nika trafia na kolejny punkt zwrotny w swoim życiu. Poznaje Tomka, młodego lekarza, który dostrzega w niej więcej niż blizny. Niespodziewanie jednak to nie lekarz a jego młodszy brat stanie się... No właśnie jaką rolę odegra Marcel ? Czy z czarnej owcy w rodzinie Leśniewskich stanie się kimś najważniejszym w czyimś życiu? Augusta Docher znów to zrobiła, rozwaliła mnie emocjonalnie, wprowadzając w historię, w której ogrom bólu miesza się ze strachem i miłością. Sprawiła, że stałam się częścią historii, która niesie za sobą piękno, zarówno to wewnętrzne, jak i to zewnętrzne, realizm i emocje, emocje, mnóstwo emocji. Ta historia uczy nas jak odnaleźć w sobie siłę do walki o każdy nawet najcięższy dzień, pokazuje jak podsycać maleńką choćby najbledszą nadzieję, by nie zgasła wraz z blaskiem w oczach. Nie pozwala na ukrycie się przed uczuciem, które dopada wtedy, gdy nadzieja wydaje się odległą marą. Nie sposób skąpić kolejnych szans, gdy kogoś kochasz. I choć rozsądek podpowiada, że to głupie, że będziesz cierpieć, że znów spotka cie rozczarowanie, póki kogoś kochasz, twoje serce nie potrafi skapitulować – wyznaje łagodnie. Jesteśmy świadkami przemiany głównej bohaterki. Tak jak całość podzielona jest na Teraz i Przedtem, tak Dominika składa się z dwóch różnych osobowości, a my dzięki pięknie dobranym słowom możemy wraz z nią przejść oba etapy, podglądać przemianę i krok po kroku rozumieć jej postawę i dystans do wszystkiego, co poza murami jej domu. Postać Dominiki jest na wskroś realna. Możemy czuć jej ból po wszystkich operacjach rekonstrukcji skóry, strach przed odrzuceniem i powrotem do normalności. Podziwiamy jej miłość do ojca i kibicujemy każdemu uczuciu, jakie rodzi się w jej skruszonym sercu. Autorka stworzyła historię, która krzepi i roznieca nadzieje na to, że zawsze jest jakieś potem, bez względu ile ran ponieśliśmy do tej pory i czy chcemy się obudzić z letargu, w jakim tkwi zranione ciało. Było mi jak w raju – stwierdza, zauważywszy, że na niego patrzę. – Czy w raju są syrenki? – Marszczy czoło w udawanej zadumie. - Nie wiem. Pewnie są. Przecież to raj. Reszta bohaterów to idealne dopełnienie historii. Ojciec jest podporą w najgorszych momentach i to jego postawa pozwala przetrwać Dominice początki. Jego miłość jest jak cienka nić, podtrzymująca wszystko, co przedtem z tym, co obecnie. Tomek, ułożony młody lekarz z dobrego domu. Jego nieśmiałość i brak otwartości do Niki działał na mnie jak płachta na byka. Czekałam z nadzieją na jego przemianę i po części się to udało. Jednak w życiu głównej bohaterki potrzebne było tsunami o ciemnych kręconych włosach. Marcel, młodszy z braci Leśniewskich wulkan energii i emocji. Na zewnątrz zbuntowany i nieokrzesany a w środku cóż musicie odkryć to sami, ale powiem wam, będziecie w szoku. O ile na początku masz ochotę pacnąć go w łeb za gadanie głupot, to z czasem poznawania jego przeszłości nagle chcesz go przytulić i nie tylko. Stańcie w kolejkę, bo młodszy Leśniewski ma już grono fanek, które powiększy się na pewno po premierze książki. https://martawsrodksiazek.blogspot.com/2017/09/najlepszy-powod-by-zyc-augusta-docher.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-09-2017 o godz 21:09 Paulina Lipka-Bartosik dodał recenzję:
Zdradzę Wam pewną tajemnicę. Boję się sięgać po balansujące na granicy literatury młodzieżowej i New Adult książki rodzimych autorów, bo w zasadzie nigdy nie są one dobre. Są za to pełne kiczu, przesadnego dramatyzmu, kulawego języka i steku banałów, a do tego męczą bardziej niż godzinny sprint w deszczowy dzień. Omijam je więc szerokim łukiem i każdej takiej powieści mówię zazwyczaj stanowcze "NIE". Zazwyczaj. Z "Najlepszym powodem, by żyć" było jednak nieco inaczej. Odwrócił moją uwagę przyjemną dla oka okładką, całkiem zgrabnym opisem i pełnym entuzjastycznych słów mailem od wydawnictwa. Stwierdziłam więc, że zaryzykuję; zaryzykuję i przeczytam, bez większych oczekiwań, za to z kilkoma gramami uprzedzeń. Zaryzykowałam. I chyba było warto. Dominika ma szesnaście lat, wspaniały dom i kochającego ojca. Ma przyjaciół, chłopaka i matkę, z którą się nie dogaduje, ma plany i apetyt na życie. Jeden dzień, jedno zdarzenie, tragiczny wypadek. I jej zdrowie wisi na włosku. Dziewczyna ląduje w szpitalu z zagrażającymi życiu oparzeniami, a kochający ojciec trafia do więzienia. Żeby żyć, Dominika musi zacząć walczyć. Tylko czy można wygrać, kiedy już się poddało? Czy starania innych mogą zastąpić naszą wolę walki? I czy miłość naprawdę jest w stanie zmienić wszystko...? Jestem zaskoczona. Naprawdę. Fakt, okładkowy opis spodobał mi się od samego początku, przywykłam jednak do tego, że nie zawsze (a w zasadzie prawie nigdy) jest on tożsamy z fenomenalną fabułą. I chociaż "Najlepszy powód, by żyć" mnie nie powalił, nie oczarował (a ponoć miał) i nie wywołał huraganu emocji, to o dziwo bardzo dobrze się czytał. Rozdziały w nim zawarte są dosyć krótkie i podzielone na "przedtem" oraz "teraz", a narrację prowadzą dwie osoby - poparzona Dominika i od czasu do czasu Marcel, chłopak, który spróbuje być jej kołem ratunkowym. Ich relacja jest dosyć naturalna i (całe szczęście!) pozbawiona zbędnego patosu oraz szumnych deklaracji rodem z "Tysiąca słów" Tillie Cole. Pani Docher popuściła jednak odrobinę wodze fantazji, czego skutkiem jest nieco absurdalna decyzja, którą nasz Marcel podejmuje już na samym początku znajomości; równie absurdalne są niektóre używane przez niego zwroty - ja rozumiem, slang slangiem, ale warto jednak zadbać o wyrażenia, które zrozumie choć część czytelników. Pomimo tych "uchybień", Marcel okazał się być dosyć przyjemną postacią. I chociaż jest na bakier z ortografią, chociaż jego decyzje nie zawsze są zrozumiałe, to - kolokwialnie mówiąc - ma chłopak głowę na karku. W mojej ocenie jest znacznie ciekawszą postacią niż Dominika, w założeniu główna bohaterka. Nie chodzi o to, że jej nie polubiłam, jest jednak nieco nijaka. Tak, przeżyła tragiczny wypadek; tak, ma prawo, by się załamać i tak, na pewno ma coś do powiedzenia - szkoda jednak, że nie mówi o sobie zbyt wiele. Zabrakło mi głębszej analizy jej psychiki, jej przemyśleń, czegoś, co pozwoliłoby nam, czytelnikom, jeszcze lepiej ją poznać. Jeśli zaś chodzi o fizyczne obrażenia dziewczyny to pani Docher spisała się niemal na medal i czuć, że przed napisaniem tej historii przeprowadziła solidny research. I za to należą się jej brawa. Za to oraz za zakończenie; za próby uczynienia jej książki nieprzewidywalną (momentami się to udało ;) ) i za odejście od dosyć oklepanego już w literaturze NA tematu choroby nowotworowej. Za pozytywny w gruncie rzeczy przekaz, za udowodnienie, że każdy z nas ma milion powodów, by żyć i że najważniejszym jest to, byśmy otworzyli oczy i serce choć na jeden z nich ;) "Najlepszy powód, by żyć" na pewno nie trafi na listę moich ulubionych powieści dla młodzieży i na pewno nie przebije "Ponad wszystko" Nicoli Yoon, do którego - słowo daję! - bywa porównywany. Wciąż pozostaje jednak lekką (pomimo poważnego przecież tematu) lekturą, idealną i na końcówkę lata, i na długie jesienne wieczory; lekturą, która z pewnością nie zawiedzie ani jednego fana New adult. Jeśli więc tylko nim jesteś... Chyba wiesz, co powinieneś przeczytać? :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-09-2017 o godz 07:49 martad87 dodał recenzję:
Przeczytałam każdą do tej pory powieść napisaną przez Augustę Docher, tak więc nie mogłam odmówić sobie przyjemności zapoznania się również z jej najnowszą książką. Sięgając po „Najlepszy powód, by żyć”, nie przypuszczałam nawet, że oto właśnie trafię na powieść, w której opisane są moje własne obawy, że będzie to coś, co będzie miało dla mnie tak osobisty przekaz. (...) Narratorami w powieści są Dominika i Marcel. Historia Dominiki zaś dzieli się na „przedtem”, które opisuje jej życie od wypadku do chwili spotkania braci Leśniewskich, oraz „teraz”, w którym opisane są wydarzenia rozgrywające się już po ich spotkaniu. Zarówno czas akcji, jak i poszczególne narracje mieszają się ze sobą i trudno przewidzieć, kto tym razem będzie naszym przewodnikiem w części rozgrywającej się obecnie, bądź kiedy dokładnie rozgrywają się wydarzenia z „przedtem”, gdy zaczyna się nowy rozdział, jednak cała opowieść stanowi spójną całość i bez problemu można się w niej odnaleźć. „Najlepszy powód, by żyć” to poruszająca opowieść o życiu po wypadku, który kompletnie zniszczył poczucie własnej wartości młodej dziewczyny. Ogień na zawsze zmienił ciało Dominiki. Blizny już zawsze będą przypominały jej o tej tragicznej chwili i bólu, który musiała znieść, by jakoś dojść do siebie. Wypadek zmienił także jej duszę i okaleczył ją podobnie jak jej skórę. Dominika boi się, że ze względu na to, jak wygląda, zostanie odrzucona, że nikt jej nie zaakceptuje i nie pokocha. Wybudowała wokół siebie szczelny mur. Nie chce cierpieć z powodu odrzucenia, więc woli uniknąć ewentualnego rozczarowania i bólu, ale w ten sposób nie doświadczy także niczego dobrego. Zamykając się na to, co może wydarzyć się złego, zamyka się także na to, co dobrego mogłoby ją spotkać. Nie potrafi jednak inaczej, bo tak bardzo boi się podjąć ryzyka. Świetnie ją rozumiem. Dominika ma w sobie coś z tego, co sama znajduję w sobie. Czytając jej historię czułam się tak, jakby Augusta Docher zajrzała do mojej duszy, zaczerpnęła z niej pewne motywy i obnażyła w swojej powieści moje największe obawy. Nie przypuszczałabym, że tak osobiście odbiorę tę opowieść. Trafiła ona do mnie jak żadna z wcześniejszych książek tej autorki. W moim odczuciu jest to jej najlepsza powieść. „Najlepszy powód, by żyć” to przede wszystkim jej bohaterowie. Oboje zyskali moją sympatię, choć przyznać muszę, że Marcela nie polubiłam od razu. Początkowo jego podejście do życia i innych ludzi oraz towarzystwo, w jakim się obracał, nie przemawiały za nim. Wytrwale pracował na to, by mieć w rodzinie Leśniewskich opinię czarnej owcy. Niejasne wydawały mi się także jego motywacje, dla których chciał się zbliżyć do Dominiki. Z czasem jednak, im lepiej go poznawałam, tym coraz bardziej go lubiłam, aż ostatecznie skradł on moje serce zupełnie. Dominika zaś, przez to iż w pewnym stopniu mogłam się z nią utożsamiać, od razu zyskała moją sympatię. Autorka oczarowała mnie tym, jaką relację zbudowała między bohaterami swojej powieści. Oboje wzajemnie dopingują się do tego, by wyjść poza to, kim są na początku i nawzajem wyzwalają w sobie to, co najlepsze. Książka naprawdę wciąga. Lekki styl i porywająca opowieść sprawiają, że trudno się od niej oderwać. Augusta Docher zabrała mnie we wzruszającą i jednocześnie przepełnioną pozytywną energią podróż, obfitującą w emocje i zaskakujące zdarzenia. Spędziłam przy tej powieści kilka naprawdę przyjemnych godzin i nie mam do niej żadnych zastrzeżeń. Może poza jednym: jak można zakończyć w takim momencie?! ;) „Najlepszy powód, by żyć” to piękna opowieść o tym, że najważniejsze jest to, kim jesteśmy jako ludzie, co sobą reprezentujemy, jakie jest nasze wnętrze. To historia o tym, że o wartości człowieka nie stanowi to, jak on wygląda, bo wygląd może diametralnie zmienić się w jednej chwili. To także opowieść o tym, że każdy zasługuje na miłość, nawet jeśli wydaje mu się, że nie jest tego wart. Jeśli lubicie powieści poruszające niełatwe tematy, poszukujecie książki nastrajającej pozytywnie, macie ochotę przeczytać coś pełnego emocji i nadziei, to jest to pozycja dla Was. Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-09-2017 o godz 11:28 myfairybookworld.blogspot.co.uk/ dodał recenzję:
Jak opisać książkę, która wzbudziła we mnie tak wiele różnych emocji, że nie mogę o niej spokojnie myśleć? Jak napisać recenzję, kiedy tak ciężko ubrać w słowa to, co Augusta Docher ze mną zrobiła? Najlepszy powód, by żyć to powieść słodko-gorzka, wzbudzająca mnóstwo emocji, od śmiechu do płaczu. Nie spodziewałam się tak dobrej książki, tak bogatej, niestandardowej, przepełnionej najprawdziwszymi emocjami. Najlepszy powód, by żyć to książka, która w sposób nienachalny skłania do przemyślenia naszego życia, powinniśmy cieszyć się każdą chwilą, spędzać czas z bliskimi, żyć na własnych zasadach, nie przejmując się opinią innych. Życie mamy tylko jedno, nie powinniśmy marnować go na przejmowanie się drobnostkami. Najlepszy powód, by żyć to, według mnie, najlepsza książka autorki. Bardzo, bardzo gorąco ją wam polecam. http://myfairybookworld.blogspot.co.uk/2017/09/augusta-docher-najlepszy-powod-by-zyc-recenzja-przedpremierowa.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-09-2017 o godz 19:10 nieperfekcyjnie.pl dodał recenzję:
Nie oceniaj książki po okładce. Jak cię widzą, tak cię piszą. Nie wszystko złoto, co się świeci. Ludzie posługują się różnymi kryteriami podczas oceniania innej osoby. Generalnie głosimy, że najważniejsze jest wnętrze człowieka, jednak nie da się ukryć, iż na samym początku zwracamy uwagę na czyjś wygląd, który niekiedy decyduje o tym, czy chcemy nawiązać z kimś bliższą relację. Na szczęście istnieją jeszcze ludzie, dla jakich istotniejsze okazuje się wnętrze. Do tego tytułu podeszłam z pewną rezerwą. Sama okładka zapowiada typowe romansidło, a opis nie różni się niczym szczególnym od innych lektur z gatunku Young/New Adult. Cieszę się, iż Augusta Docher nie poszła po najmniejszej linii oporu, tworząc kolejną sztampową historię, w której jeden z głównych bohaterów jest piękny i bogaty, a drugi biedny oraz niegrzeszący urodą. Owszem, Dominika ma kompleksy z powodu swojego wyglądu, jednak twarz i figurę ma nieprzeciętną, dlatego nieco różni się od powszechnie znanych nam postaci literackich. Dodatkowo autorka nie zrzuciła na jej barki molestowania seksualnego, gwałtu czy śmiertelnej choroby, co notorycznie pojawia się w powieściach dla młodych dorosłych. To powiew świeżości w tej sferze, za co możemy serdecznie podziękować. "Najlepszy powód, by żyć" posiada także swoje mankamenty, na które pewnie nie zwróciłabym większej uwagi, gdybym była dużo młodsza (przynajmniej w wieku głównych bohaterów) albo posiadała znacznie mniejsze doświadczenie w poznawaniu takowych historii. Nie dzieje się tutaj zbyt wiele - w zasadzie akcja płynie dość wolno, jedynie powrót do wspomnień związanych z "przedtem", czyli czasem z okolic wypadku oraz rekonwalescencji, nadaje nieco szybszy bieg opowieści. Nie wiem także dlaczego autorka nieustannie pisała "tato" zamiast "tata". Podobno obie formy są poprawne, jednak dużo bardziej rozpowszechniona jest ta druga, a i ja sama posługuje się tylko nią, dlatego trochę mi to przeszkadzało. Żałuję także, iż rozdziały nie są oznakowane, przez co czasami na początku nie wiedziałam, kto jest narratorem. Cała recenzja tutaj: http://www.nieperfekcyjnie.pl/2017/09/liczy-sie-wnetrze-najlepszy-powod-by.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
04-09-2017 o godz 11:26 Zwykła Matka dodał recenzję:
Ostatnio przeczytałam książkę, której autorką jest Augusta Docher vel Beata Majewska. Szczerze mówiąc gubię się powoli, w kwestii tego, który tytuł autorki został wydany pod jakim nazwiskiem. No nieważne. Ważne jest to, iż "Najlepszy powód, by żyć" dał mi wiele do myślenia. Podczas czytania najnowszej powieści autorki w moje głowie pojawiało się mnóstwo sprzecznych myśli. Po kilkudziesięciu pierwszych stronach miałam obawy, czy to w ogóle książka dla mnie. Po kilku następnych odczułam ochotę by po prostu rzucić ją w kąt i napisać do wydawnictwa, że nie dam rady. Co więc, poza moim wrodzonym uporem, spowodowało, że dotarłam do ostatniej strony i uznałam ostatecznie, że to kawał ciekawej publikacji? Dominika to młoda dziewczyna, która przeżyła dramat. Jej ukochany ojciec wywołał w domu pożar, w wyniku którego córka stała się dosłownie "żywą pochodnią". Jej ciało uległo poważnym poparzeniom. Bo nie da się inaczej nazwać tego, co stało się z jej skórą. Domi uwielbia swojego ojca, ale kiedy ona walczy o swoje życie, przeżywa liczne i coraz cięższe operacje, on trafia do więzienia. Dziewczyna nie znajduje powodów, by żyć. Ojciec w więzieniu, kontakt z matką nie należy do najlepszych, przyjaciele stopniowo ją opuszczają. Nie ma siły, by pomóc lekarzom w walce o odzyskanie swojego życia. Na jej drodze pojawia się mężczyzna w białym fartuchu, który chce napisać pracę na podstawie tego, co przeżyła dziewczyna. Jednak tych dwoje nie może nic połączyć. Inaczej ma się sprawa jego brata, czarnej owcy w rodzinie. Marcel na początku strasznie mnie irytował swoim prostactwem, podejściem do życia i tym w jakim towarzystwie się obracał. Jednak autorka zaskoczyła mnie i pokazała, że zachowanie Marcela to tylko jego powierzchowność. Ten chłopak ma swoją przeszłość, swoje problemy, o których nie lubi rozmawiać. Co może łączyć dwie tak różne osoby? W jaki sposób Marcel trafi do Dominiki ze swoim nieco szczeniackim zachowaniem i czy będzie w stanie uleczyć jej duszę? Nie zdradzę Wam nic więcej. Nie wyjawię o jakiej przeszłości chłopaka dowie się główna bohaterka. Sami się dowiecie podczas lektury dlaczego jej kontakty z matką są tak oziębłe i ograniczone, a także co tak naprawdę wydarzyło się w noc pożaru. Augusta Docher pokazuje nam życie bohaterów z perspektywy każdego z nich. Kolejne rozdziały to opowieści na przemian kreowane przez Dominikę lub Marcela. W ten sposób czytelnik może się zagłębić w ich historię, wczuć w sytuacje. Czasem można się wzruszyć, czasem zirytować, a jeszcze innym razem zastanowić nad tym co dla nas osobiście jest w życiu najważniejsze. Nie jest to powieść o parze nastolatków, która ma życie słodkie jak miód, to mogę Wam zapewnić. Uprzedzam też, że przeczuwam kontynuację losów bohaterów! "Najlepszy powód, by żyć". Każdy z nas powinien mieć swój i trzymać się go na tyle mocno, by był on naszą siłą napędową. Naszym motywatorem i życiowym celem. Więcej na blogu http://www.zwyklamatka.pl/2017/09/najlepszy-powod-by-zyc.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-09-2017 o godz 09:21 Dominika Szymańska dodał recenzję:
Jestem wściekła, bo nawet nie mogę pokazać, jak bardzo mam w nosie jego i te wszystkie banały, którymi wiecznie mnie tu karmią, i to znacznie częściej niż jedzeniem. Czekam, aż powie coś w rodzaju: "Nikt nie mówił, że będzie sprawiedliwie i po równo. Los różnie obdziela szczęściem."" Kiedy zaczęłam czytać tą książkę, nie miałam zbyt wielkich oczekiwań. Ot kolejna książka o miłości, pewnie jakieś romansidło, cóż mogę więcej oczekiwać niż oklepana historia w stylu, kiedy ona poznała jego bądź na odwrót? Ale wiecie co? Tak sobie teraz myślę: "I cóż z tego?" Przecież miłość to uczucie tak samo "oklepane" w literaturze, jak i w życiu. Każdy z nas może westchnąć ciężko i wymruczeć pod nosem, że przecież to już było, to nic odkrywczego, ile można czytać o tym samym? Ale kto z nas z ręką na sercu powie, że tej miłości nie szukał, bądź wciąż nie szuka? Kto tak zupełnie szczerze, chociażby przed samym sobą, jest w stanie stwierdzić, że miłość i bliskość drugiej osoby, nie jest największy bogactwem w jego/jej życiu? Miłość to najpiękniejsze uczucie pod słońcem, więc nie oszukujmy się już, oszczędźmy oddechowi tych teatralnych westchnień i przyznajmy się, nawet jeśli tylko przed samym sobą, że miłość to również uczucie, którego każdy z nas potrzebuje, by żyć. ~ "- Nie marzę o tym, żeby moje życie było jednym wielkim świętem. Zadowolę się zwykłą, dobrą codziennością. Tym, żeby tato był ze mną i jeszcze ktoś, kogo mogłabym kochać oprócz taty." Wydawałoby się, że Dominika Bąk jest "przeciętną" nastolatką z bogatego domu. Nigdy w życiu niczego jej nie brakowało, mieszka w swego rodzaju nowoczesnym pałacu, będącym domem - marzeniem jej ojca, który sam go zaprojektował, tworząc najbezpieczniejsze lokum, jakie można sobie tylko wyobrazić. Ale czy bezpieczeństwo rzeczywiście sprowadza się wyłącznie do nowinek technicznych i czterech ścian? W pewnym sensie tak, ale... No właśnie i tym "ale" zaczyna się właściwa akcja książki. W konsekwencji nieudanego małżeństwa rodziców i seksoholizmu matki? Dominika pada ofiarą pijackiego gniewu jej ojca, który topiąc smutki w alkoholu? Postawiana zemścić się na niewiernej żonie. Nie będę wchodzić w szczegóły, bo nie chcę odebrać Wam przyjemności czytania, zdradzę tylko, bo taką informację będziecie mogli znaleźć również w opisie samej powieści, że Dominika ulega dotkliwemu i bolesnemu poparzeniu ciała, oscylującym w okolicy 55% powierzchni jej skóry. Brzmi przerażająco, prawda? ~ "Nie potrafię dopuścić do siebie myśli,że jakiś mężczyzna, chłopak, chce ze mną być. Nawet gdy usilnie próbuję zapomnieć o moim oszpeconym ciele, wystarczy rzut oka na dłoń w rękawiczce i wszystko we mnie umiera, cichy głosik nadziei milknie, zostaje tylko zwątpienie." Wiecie dlaczego koniec końców przeczytałam tą książkę w jeden dzień? Ponieważ ta historia jest tego warta. Nie tylko dlatego, że łączy mnie z główną bohaterką imię, oraz ogień (w moim przypadku jest to paniczny lęk przed śmiercią w ogniu, wiążącą się z poparzeniem ciała), ale również dlatego, że Dominika koniec końców okazała się niezwykle wrażliwą i silną dziewczyną. Na tyle silną i zdeterminowaną, że była w stanie podnieść się z dna bólu i zwątpienia, by iść dalej. Dla ukochanego ojca, ale również dla samej siebie. Nie była to łatwa droga, nie wszystko ułożyło się według tego, jak z pewnością chciałaby, żeby się potoczyło; dzięki matce, byłemu chłopakowi, tak zwanej "przyjaciółce". Jednak pomimo tego wszystkiego i "muru", który wybudowała wokół siebie na bazie dystansu do ludzi, komuś udało się go zburzyć. A Dominika, czy tego chciała, czy nie? Znalazła w życiu kogoś - kto dał jej najlepszy powód, by żyć. ~ Z autorką książki, jako Beatą Majewską, mieliście przyjemność spotkać się już, czytając "Konkurs na żonę" oraz "Bilet do szczęścia". Jeśli więc spodobały się Wam wymienione tytułu? Z pewnością "Najlepszy powód, by żyć"? również przypadnie Wam do gustu. Ja odkładam książkę na półkę biblioteczki licząc na kontynuację, a Wam? Delikatnie sugeruję, byście nie zapomnieli 27.09.2017r. uzupełnić swoją kolekcję o tą właśnie pozycję. Miłej lektury! :)
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
02-09-2017 o godz 17:04 Agata Piątek dodał recenzję:
Dominika budzi się kilka dni po wypadku, jest świadoma tego co się stało, a równocześnie pewna, że ukochany ojciec nigdy nie zrobiłby jej krzywdy. Podczas gdy on przebywa w więzieniu, dziewczyna walczy o życie w szpitalu. Nie dość, że już zawsze będzie miała blizny na ciele, to zagraża jej jeszcze amputacja nogi. A do tego chłopak, który wydawał się być tym jedynym, odsuwa się od niej… Jednak los stawia na jej drodze Tomka – młodego lekarza, który robi wszystko by pomóc dziewczynie. Podczas gdy chłopak zaczyna traktować ją bardzo poważnie, pojawia się jego brat Marcel – czarna owca rodziny, który dostrzega w niej coś więcej i postanawia walczyć o jej względy. Ale czy Dominika będzie potrafiła mu zaufać? I czy uwierzy w to, że ją też może ktoś pokochać? Czy po traumatycznych wydarzeniach dziewczyna znajdzie powód, by żyć? Bohaterowie, zarówno ci główni jak i drugoplanowi są dobrze skonstruowani, wyraziści - z krwi i kości. Choć wydawać by się mogło, że Dominika zamknie się w sobie i przestanie walczyć; bohaterka okazała się bardzo inteligentną, rozważną i bystrą osobą. Pomimo tragedii, która ją spotkała, pomimo cierpienia, bólu i rozczarowań nie poddała się i stopniowo, nie bez trudności zaczęła sobie wszystko układać. Mimo iż nie miała przy sobie ukochanego ojca, starała się normalnie funkcjonować właśnie dla niego. Bardzo pomocny okazał się lekarz, który walczy o życie i zdrowie dziewczyny, a także jego brat - Marcel. To jeden z męskich bohaterów, który wzbudza cały wachlarz uczuć. Ciężko go rozgryźć, ale właśnie to jest w nim najlepsze. Marcel, który pojawił się tak nagle w życiu dziewczyny, wzbudził we mnie pozytywne emocje, choć na początku wcale się na to nie zanosiło. Z czasem okazał się czułym, wrażliwym i bardzo opiekuńczym chłopakiem. Książka pokazuje przede wszystkim to, że nieważny jest wygląd zewnętrzny, ale to, jakim człowiekiem się jest. Wiek zmienia człowieka, postarza jego ciało, a to co w środku się nie zmienia. Powierzchowność przeminie, a charakter i stosunek do drugiego człowieka pozostanie niezmieniony. To właśnie to jest najważniejsze i autorka znalazła piękny sposób na pokazanie tego. Na uwagę zasługuje wątek miłosny, który nie jest dominujący w książce, aczkolwiek bardzo ważny. Jest rozbudowany, ładnie wyeksponowany, ale odniosłam wrażenie, że to właśnie wartości które opisałam wyżej są głównym elementem fabuły, a wątek miłosny cudownie to uzupełnia. Autorka opisuje stan zakochania, uczucia towarzyszące ludziom poznającym siebie, swoje ciała i charaktery. Serwuje przy tym czytelnikowi dawkę emocji, od rozdzierającego smutku i bólu przenikającego na wskroś do bezgranicznego szczęścia i radości. Pojawiają się też sceny erotyczne, które dodają powieści pikanterii. Książka jest utrzymana w takim tonie, by nie odbiegać od realiów i wiernie przedstawiać rzeczywistość. Napisana z wysoką dbałością o szczegóły, zarówno jeśli chodzi o język jak i stronę merytoryczną. Można to zauważyć choćby poprzez fakt, że Augusta Docher używa medycznych terminów, ale w taki sposób, by czytelnik nie miał problemów ze zrozumieniem. Do tej pory czytałam 3 książki autorki, ale to właśnie ta najbardziej przypadła mi do gustu - być może dlatego, że najlepiej wpasowała się w moje czytelnicze upodobania. W każdym razie, dla mnie jest to najlepsza książka Augusty Docher. Najlepszy powód, by żyć to książka wzruszająca i dostarczająca wielu emocji. Smutna historia dziewczyny przysparza bólu i smutku, ale daje też nadzieję na lepsze dni i pokazuje, że prawdziwa miłość ma szansę przebić się przez trudne okoliczności. Pzrede wszystkim jednak pokazuje, że najważniejsze jest to, jakim jest się człowiekiem, a nie wygląd modelki i najdroższe ubrania. Historia Dominiki zaciekawiła mnie do tego stopnia, że nie mogłam odłożyć książki. Choć sam koniec nieco mnie zaskoczył, to uważam, że książka w stu procentach jest warta przeczytania i poleciłabym ją każdemu, kto gustuje w tego typu literaturze.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
01-09-2017 o godz 21:44 Czasem tak jest... dodał recenzję:
Augusta Docher jak widać pisze pełną parą, co mnie niezwykle cieszy, albowiem uwielbiam wszystko, co wyjdzie spod pióra tejże autorki. Czy z "Najlepszy powód by żyć" było tak samo? Czy kolejny raz zamknęłam książkę, z poczuciem tęsknoty? Kiedy otrzymałam maila od wydawnictwa, z propozycją przedpremierowej recenzji książki "Najlepszy powód by żyć" nie zastanawiałam się długo. Już patrząc na piękną okładkę i autorkę, która napisała powieść, wiedziałam, że popłynę wraz z tokiem wydarzeń i kolejny raz znajdę się w świecie wykreowanym przez Augustę Docher. Kolejnym "za" był przesłany w mailu opis: "Wszystko trwało ułamek sekundy. Błysk ognia i nagle jestem w ognistej kuli. Dociera do mnie, że się palę. Jestem żywą ludzką pochodnią. " Dominika budzi się po kilku dniach. Wie, że to był wypadek, a ukochany ojciec wcale nie chciał jej zabić. Teraz, kiedy on jest w więzieniu, ona leży w szpitalu i walczy o życie. Chociaż właściwie, to inni walczą za nią, ponieważ ona się już poddała. Ale to, co miało być końcem, okazuje się być początkiem…Przewrotny los stawia na jej drodze ambitnego młodego lekarza, który dostrzega w niej coś więcej niż tylko pacjentkę. Gdy on będzie leczył jej ciało, jego brat Marcel, czarna owca szanowanej rodziny, spróbuje uleczyć jej duszę. Tylko czy to jest w ogóle możliwe? Czy pęknięte serce potrafi jeszcze kochać? I czy ktoś, kto ma tyle powodów, by się zabić, odnajdzie ten jeden, by żyć?" Dominika Bąk to główna bohaterka. Zdawać by się mogło, że ma wszystko - rodzinę, "wypasiony" dom, pieniądze, chłopaka i przyjaciół. Jednak okazuje się, że nie wszystko - rodzice Dominiki nie do końca się dogadują, można wręcz stwierdzić, że wcale. Głównym powodem jest nimfomania matki. Dominika znosi to dzielnie, gdyż wspiera ją przyjaciółka, która z czasem okazuje się być całkiem inną osobą niż początkowo można myśleć i chłopak. Aż nadchodzi ten wieczór - kolejna kłótnia, Dominika, której miało nie być w domu, benzyna, ogień i... paląca się córka zamiast matki... Straszna tragedia. Dominika na długie miesiące trafia do szpitala, a tato do więzienia. Mogę sobie tylko wyobrazić, co czuje młoda dziewczyna, która już nigdy nie odzyska swojego nieskazitelnego ciała. Mogę sobie tylko wyobrazić, co czuje, kiedy jej życie traci sens. Jak teraz żyć? Jak poradzić sobie z samą sobą, swoim lękiem i nabrać sił do walki, kiedy ciało wre i boli? Szczęściem w nieszczęściu jest to, że opiekuje się Dominiką bardzo mądry lekarz, a potem poznaje kolejnego, który będzie chciał ją uzdrowić, zwłaszcza jej ciało. Problem w tym, że to nie ciało jest problemem, lecz dusza dziewczyny, a tutaj medycyna nie pomoże - za to wielką pomocą będzie brat lekarza. Czy "czarnej owcy" rodziny uda się pokonać demony Dominiki? Autorka wprowadza nas w świat załamanej nastolatki. Prostym i często potocznym językiem ukazuje uczucia, desperację i siłę, jaka drzemie w człowieku i w... miłości, która potrafi zaleczyć największe rany duszy. Potoczny język, jakim "mówią" bohaterowie trochę mnie zastanawia, bo to już kolejna książka Augusty napisana w ten sposób. Bohater wykształcony, albo mający zadatki na człowieka uczonego posługuje się językiem, jaki słyszę wśród nastolatków. To jedyny minus powieści widziany przez mnie. Świetnym zabiegiem jest podział rozdziałów na "teraz" i "przedtem", na dodatek ukazane na zmianę oczami Dominiki i Marcela. To coś nowego i świeżego dla mnie, mimo, że chwilami trudno było mi się połapać, kto w danym momencie jest opisywany. Dialogi i opisy są wyważone, język literacki obrazowy, a całość wciągająca i mądra. Mimo, że fabuła napisana jest lekko, to lektura niesie ze sobą przesłanie, zmuszając nas do refleksji nad tym, co w życiu jest ważne, jednocześnie ukazując jak bardzo życie ludzkie może być poplątane. Jednak z każdego upadku można się podnieść, wystarczy tylko znaleźć osobę, która będzie z nami szła ramię w ramię, podając je przy każdym potknięciu. Polecam "Najlepszy powód by żyć" czytelnikom wątpiącym we własne siły, oraz takim, którzy szukają w literaturze czegoś lekkiego, a zarazem głębokiego.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
01-09-2017 o godz 16:37 Maadziuulekx3 dodał recenzję:
Będąc małą dziewczynką marzyłam o tym, by zostać syreną. Mieć piękny zielony ogon pokryty połyskującymi łuskami, nosić stanik z muszelek i żyć w oceanie. Bawiąc się w wannie lub na basenie próbowałam pływać jak Arielka. Śpiewałam z nią piosenki i udawałam, że mam dobrego przyjaciela Florka. Później był etap na H2O wystarczy kropla (serial na Disney Channel o dziewczynach, które zamieniają się w syreny) i też chciałam należeć do ich paczki, być jedną z nich i mieć rozmaite przygody. W ,,Najlepszy powód, by żyć'' Syrena odgrywa jedną z kluczowych ról w tej opowieści, ale nie jest związana z motywem fantastycznym. Czytając książkę przypomniała mi się taka ciekawa historia, która od teraz wywołuje szeroki uśmiech na ustach. Przechodząc do meritum: Wiecie jak bardzo kocham czytać książki Beaty (Augusta Docher vel Beata Majewska)? To już wam mówię. KOCHAM CAŁYM SERCEM! Każdą jej opowieść przeżywam jak nikogo innego. Z zapartym tchem wyczekuję kolejnych dzieł, które wyjdą spod jej pióra. Przeczytałam jej powieści (niemal wszystkie, bo przede mną jeszcze Bilet do szczęścia) i ani razu nie zawiodłam się na jej twórczości. Gatunki są różne, ale ja zawsze w jej książkach odnajduję się najlepiej i wspaniale bawię, a do tego uczę. Przelewa we mnie wiele emocji, pobudza wyobraźnię, nieraz rozśmieszy i doprowadzi do łez. Beata jest jedną z nielicznych z grona autorek, które mogę brać w ciemno, bo wiem, że nigdy mnie nie zawiodą. Dominika Bąk nastoletnia dziewczyna - znalazła się w nieodpowiednim miejscu i nieodpowiednim czasie. Jedna chwila i całe jej życie runęło jak domek z kart. Z każdym dniem gaśnie w oczach, zamyka się na wszystko i przed wszystkimi. Nie dopuszcza do siebie myśli, że jej ukochany tata chciał zrobić jej krzywdę, wierzy w jego niewinność i to, że był to nieszczęśliwy wypadek. Jednak nie potrafi pogodzić się z zaistniałą sytuacją, bo jej życie już nigdy nie będzie takie samo jak przedtem. Na swojej drodze pozna wielu ludzi, którzy będą chcieli jej pomóc, ale czy pozwoli przebić się przez swój mur, który wybudowała wokół siebie? Gdy otrzymałam propozycję przeczytania jej najnowszego dzieła nie wahałam się ani chwili i od razu o nią poprosiłam. Już sam opis intryguje, co takiego może się znajdować w środku, o czym teraz autorka chce nam opowiedzieć, co przekazać. To, co dostałam przerosło moje oczekiwania. Od razu zostajemy rzuceni na głęboką wodę, nikt nas nie ostrzega co się wydarzy, wchodzimy z buta do opowieści i dostajemy coś, co wywraca świat do góry nogami. Próbowałam postawić się w sytuacji Dominiki i nie wiem, co bym zrobiła na jej miejscu. Poddać się czy walczyć? Co jest lepsze? Ja pewnie bym się poddała od razu. Nie mam wystarczająco dużo siły, by działać, wolę schować głowę w piasek i użalać się nad moim marnym życiem. To mi wychodzi najlepiej. Boję się, że gdy rozpocznę walkę od razu przegram. Nie chce się rozczarować, toteż nie próbuje. Tak jest łatwiej... A Dominikę podziwiałam za to, że się nie poddaje pomimo tego, że wszystko się wali, pali, życie ze śmiercią ciągle się ociera, ale ona nie rezygnuje, stara się wyjść na prostą, mimo ogromnego bólu, cierpienia i myśli, że już nigdy nie będzie tak samo. Jeśli chodzi o Marcela, to mam zagwozdkę. Na początku nie przekonał mnie się do siebie. Wkurzający, irytujący, cyniczny, zarozumiały facet, którego chce się udusić od razu. Jednak z czasem zaczął odkrywać przede mną swoją prawdziwą twarz i moja opinia na jego temat się zmieniła. Mimo, że zachowywał się jeszcze nieporadnie i trochę był zagubiony w niektórych sytuacjach- polubiłam go. Co do pozostałych bohaterów nie mam zastrzeżeń. Byli prawdziwi, z krwi i kości, barwni z ciekawym charakterem, których mniej lub bardziej polubiłam. Zostali ciekawie przedstawieni i każdy z nich odegrał kluczową rolę, by książka miała ręce i nogi. Całokształt opowieści bardzo mnie zainteresował. Został przedstawiony z mocą, pazurem, dzięki czemu fabułę książki odebrałam prawdziwie. Miałam wrażenie, jakby powieść miała odzwierciedlenie w rzeczywistości, a autorka skrzętnie ją spisała, by później czytelnikom jak najlepiej ją przedstawić. Pełna emocji, poruszająca bardzo ciekawe tematy. I może lektura nie należy do lekkich opowieści, jednak nie sposób przejść obok niej obojętnie. Zapadnie w sercu na długo. Jest akcja, która wciąga od początku do końca, adrenalina, ciekawość jak potoczą się dalsze losy bohaterów. Jedynym minusem jest częste przeskakiwanie z ,,Przedtem'' do ,,Teraz''. Często musiałam się skupić, by za bardzo się nie zgubić w fabule, ale aż tak mi nie przeszkadzało, by zakończyć podróż z lekturą. Nie mogę się doczekać kontynuacji, bo zakończenie sugeruje, że to jeszcze nie koniec przygód Dominiki i Marcela z czego się bardzo cieszę! Gorąco polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
01-09-2017 o godz 08:22 Izabela Wyszomirska dodał recenzję:
Dominika Bąk w następstwie kłótni rodziców, w tragicznym pożarze doznaje licznych poparzeń ciała. Trafia do szpitala, gdzie zajmuje się nią przystojny lekarz. Okazuje się, że ukochany ojciec musi odbyć karę trzech lat pozbawienia wolności, a matka nie jest tą osobą, za którą ją uważała. Dziewczyna nie widzi powodu, by żyć... Doktor Tomasz ma brata Marcela, który uważany jest za czarną owcę w rodzinie. Czy chłopak, którego wszyscy już dawno skreślili będzie w stanie przywrócić Dominice wiarę w miłość? Czy uleczy jej duszę? Czy Dominika odnajdzie jeden powód, by żyć? Bohaterowie nie mają łatwo, muszą swoje wycierpieć, przejść. Ale czy na końcu tej drogi czeka ich szczęście? Tego nie zdradzę. "Życie "tu i teraz" jest całkiem odmienne od tego, które toczyło się "tam i kiedyś". Inne, ale czy gorsze? Nie wiem, co tworzy nasze życie, ale jeśli to ludzie nas otaczający, to tu jest lepiej mimo cierpienia, bólu i wciąż pojawiających się nowych wyzwań." Bohaterów polubiłam już z pierwszymi zdaniami. Są barwni, różnorodni, wyraziści. Pierwszoosobowa narracja pozwala na jeszcze bliższe zżycie się z nimi. Główna bohaterka będzie musiała zmierzyć się z bólem, cierpieniem, wstydem, pogodzeniem się ze swoim wyglądem, tęsknotą, wybaczeniem, zaufaniem, rozczarowaniem. To wszystko i samemu czytelnikowi się udziela. Natomiast Marcel Leśniewski to ciekawa, złożona osobowość. Z jednej strony to taki luzacki typ, a z drugiej potrafi być opiekuńczy i troszczący się o drugą osobę. Raz go lubimy, by za chwilę zirytowało nas jego zachowanie. Jego powiedzonka i teksty niejednokrotnie sprawiały, że na mojej twarzy gościł uśmiech. Przez dłuższy czas trudno było przewidzieć w jakim kierunku pójdzie jego postać. "Żyjemy sobie: ojciec lekarz, uznany, szanowany, ochy i achy, wiecznie w świecie, na sympozjach, odczytach i wykładach, matka - strażniczka domowego ogniska, pierworodny idący w ślady ojca i ja, jedyny wrzód na gładkiej dupie mojej cudownej rodzinki." Nie zabrakło odważnych miłosnych scen, które zostały potraktowane ze smakiem. Wątek miłosny nie jest nadmiernie wyeksponowany. Tu zupełnie co innego jest istotniejsze. Mianowicie to, co się wydarzyło i w jaki sposób zmieniło Dominikę oraz jej trudna walka o siebie. Dlatego nie jest to typowe new adult. Zresztą, w moim odczuciu autorka doskonale poradziła sobie w tym gatunku. Autorka zadbała także o fachowe nazewnictwo medyczne, wszystkie terminy związane z leczeniem po oparzeniu. Powieść czyta się błyskawicznie. Zasługą tego jest dynamiczna akcja nie pozwalająca na zaczerpnięcie nawet małego haustu powietrza. Tu nie ma miejsca na jakikolwiek przestój czy nudę. Tu nic nie jest proste, ani oczywiste. Niejednokrotnie zostałam wystrychnięta przez autorkę na dutka. Niby już coś tam ułożyłam w głowie, by w jednej chwili zburzyć mój ogląd na bohatera, daną sytuację czy wydarzenie. Z opisywanych wydarzeń bije autentyzm, prawda, nic nie jest na siłę przedstawione, nagięte. Wszystko zgrabnie łączy się w całość. Chyba największym przesłaniem tej książki jest to, że tak naprawdę nie liczy się to, jak wyglądamy, czego nam brakuje, a to jacy jesteśmy w środku. Najważniejsze jest wnętrze człowieka. Nie można kochać za wygląd, powierzchowność, bo to i tak z czasem minie. Kocha się za charakter i nasze czyny. To one nas definiują. "- Nie kocha się za to, czego brakuje, tylko za to, co jest." Pełno tu tajemnic, sekretów, które podsycają naszą ciekawość co będzie dalej na kolejnych kartach książki. Jestem usatysfakcjonowana tym, że wszystkie wątki zostały wyjaśnione. I jakże było moje wielkie zaskoczenie, gdy na ostatniej stronie okazało się, że będzie kontynuacja. Nie wiem czego się po niej spodziewać. Mam tylko nadzieję, że się nie zawiodę i zostanie utrzymany poziom tej części. "Najlepszy powód, by żyć" to historia, z której wyziera ból, cierpienie i smutek, ale i po cichutku wkrada się nadzieja i miłość. Przepadłam w czeluściach fabuły. Już od pierwszej strony moje serce i dusza zostały porwane, zawładnięte tą historią do reszty. Jestem zaskoczona ogromem bardzo skrajnych emocji i uczuć, jakie zaserwowała mi Augusta Docher. Łzy i śmiech towarzyszyły mi naprzemiennie. A jaki jest Wasz najlepszy powód, by żyć?
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-08-2017 o godz 22:01 wielopokoleniowo dodał recenzję:
www.wielopokoleniowo.pl Prawie została spalona przez swojego ojca. Przez pomyłkę, bo przecież nie mógł chcieć stworzyć ze swojej ukochanej córki żywej pochodni. To z pewnością okropny wypadek, ogromne nieporozumienie, a może po prostu ktoś inny miał spłonąć, np. matka, cierpiąca na seksholizm i sypiająca z obcymi mężczyznami. Jednak to Dominika straciła ponad 50% swojej zdrowej skóry i groziła jej amputacja nogi. Nie trudno jest się w takiej sytuacji załamać, a zwłaszcza, gdy się ma 16 lat i całe życie przed sobą. Ukochany chłopak kompletnie nie radzi sobie z nową sytuacją i znika zupełnie z życia dziewczyny, najbliższa przyjaciółka trwa przy jej boku, ale czy faktycznie jej przyjaźń jest szczera? Zupełnie niespodziewanie w jej życie wkracza Marcel. Nie przejmuje się jej milczeniem, humorami, chłodnym stylem bycia - jest przy niej mimo wszystko, sam nie do końca rozumiejąc, co takiego przyciąga go tak do niej. Jednak i Marcel ma swoje sekrety, które tylko czekają, aby wyjść na światło dzienne... Nowa powieść Augusty Docher wciąga od samego początku, tym bardziej, że od razu wrzuceni jesteśmy w wir dramatycznych wydarzeń. Dodatkowo prowadzona narracja pierwszoosobowa powoduje, że bohaterów poznajemy lepiej i dokładniej, a plusem jest to, że narrację prowadzi nie tylko główna bohaterka. Książkę podzielono na pojawiające się na przemian rozdziały Przedtem i Teraz. Mamy więc cały obraz wydarzeń i cała historia ukazuje się nam niezwykle wyraźnie. Powieść pisana jest w bardzo lekkim stylu i myślę, że szczególnie przypadnie do gustu młodym czytelnikom, przeżywającym swoje pierwsze miłości i pierwsze dorosłe, poważne rozterki. Polecam ją również każdemu, kto lubi wciągające opowieści pisane lekkim piórem, aczkolwiek o niekoniecznie lekkich problemach.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-08-2017 o godz 21:55 Sylwia testuje dodał recenzję:
"Nie sposób skąpić kolejnych szans, gdy kogoś kochasz. I choć rozsądek podpowiada, że to głupie, że będziesz cierpieć, że znów spotka cię rozczarowanie, póki kogoś kochasz, twoje serce nie potrafi skapitulować" Augusta Docher na pewno większość z Was słyszała o tej autorce, a może nawet czytała jej książki. Do tej pory jakoś nie było okazji by przeczytać jakąkolwiek książkę właśnie tej autorki chociaż miałam wielką ochotę. W końcu nadarzyła się okazja i moje ręce trafił przedpremierowy egzemplarz powieści "Najlepszy powód by żyć" Kiedy przeczytałam opis książki czułam, że to będzie to! Nie pomyliłam się. Dominika Bąk to młoda dziewczyna, która ulega nieszczęśliwemu wypadkowi, jej ciało zostaje poparzone w 50%, a jej ukochany ojciec trafia do więzienia. W tej chwili jej życie to szpital i ciągłe operacje. Lecz właśnie w szpitalu poznaje bardzo przystojnego lekarza Tomasza, który w pewnym stopniu pomaga. W życiu Domi pojawia się także Marcel, brat doktora. Który z tych braci pomoże Dominice podnieść się i stanie się ważnym powodem by cieszyć się życiem? "Już prawie wcale się nie boję. Znika poczucie wstydu, że jestem brzydka, nieatrakcyjna, a moje ciało to jedna wielka blizna" Powieść jest niesamowicie wciągająca i uwierzcie mi, że nie będziecie potrafili się od niej oderwać aż do ostatniej strony i prawdę mówiąc było mi żal, że nie ma już kolejnych stron. Rozdziały podzielone są naprzemiennie na to co było "przedtem" i "teraz", przez co powoli poznajemy całą historię Dominiki. To książka, która chwilami łapie za serce, ale również potrafi rozbawić do łez czyli totalna huśtawka pełna emocji. "Najlepszy powód by żyć" to powieść z przesłaniem, pokazuje jak podnieść się po traumatycznych przeżyciach, jak nauczyć się żyć na nowo, jak zaakceptować siebie po tak ciężkim wypadku, kiedy ciało już nie jest tak doskonałe. Chociaż powieść napisana jest lekkim i prostym językiem to zmusza do przemyśleń nad swoim życiem. Wystarczy zwolnić tempo, uśmiechnąć się tak po prostu i nie szukać problemów tam gdzie ich nie ma. Każdy z nas ma na pewno kilka, a może nawet kilkanaście powodów dla których warto żyć, prawda? Polecam książkę "Najlepszy powód by żyć" i wierzę, że każdy będzie zachwycony historią Dominiki, a głównych bohaterów pokocha całym sercem.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-08-2017 o godz 15:32 Karo1906 dodał recenzję:
W życiu jest tak, że nigdy nie wiemy czego się spodziewać. Czasem wszystko idzie po naszej myśli tylko po to, by doprowadzić nas do ślepego zaułka. Nagłe decyzje, są następstwem łańcucha wydarzeń, które gdyby nie gwałtowana myśl, w ogóle by się nie wydarzyły. Myśl przerodzona w czyn i nagle wszystko traci sens, wszystko znika bez powrotu, a Ty przestajesz walczyć i marzysz jedynie o tym aby ból minął. Chwile przepełnione łzami i sutkiem, często bywają dla nas czymś, z czym ledwo sobie radzimy. Jak mówi przysłowie "Po burzy zawsze wychodzi słońce", dlatego mimo przeciwności losu, musimy pokazać, że jesteśmy silni i damy sobie radę... To właśnie pokazała główna bohaterka. Dominika jest dziewczyną, która w swoim życiu przeszła bardzo wiele. Można powiedzieć, że życie jej nie oszczędza i w jednej sekundzie, posypało się jak domek z kart. W jeden wieczór wszystko co do tej pory miała, nagle przestaje istnieć. Kolejna kłótnia rodziców, pijany ojciec i ogień, a następnie szpital i mnustwo bólu, nie tylko fizycznego. Ojciec siedzi w więzieniu, matka nie jest tą, za którą uważała, a ona straciła wszystkie powody do życia. To wszystko, zostawia na nastolatce siwe znaki. Kiedy Domi traci siłę do walki, robi to za nią Tomek. Lekarz stawia ją na nogi, ale nie jest w stanie uzdrowić jej duszy. Mimo kłód, jakie znalazła pod swoimi nogami i mimo tego, że próbowała się już poddać i nie wierzyła w swoją wygraną, nadal próbuje walczyć. Z nowym bagażem doświadczeń wierzy, że uda jej się zmienić swoje życie. Na szczęście nie jest w tym wszystkim sama. Brat Tomka, Marcel, czarna owca rodziny, która wbrew wszystkiemu wniosła bezpieczeństwo i troskę w życie dziewczyny. To on cierpliwie do niej dociera, pomaga zaakceptować siebie na nowo i co najważniejsze, stara się aby w pełni zaakceptowała swoje ciało. Pierwszy raz stykam się z twórczością tej autorki, ale muszę przyznać, że jej lekkie pióro i prosty język sprawia, że książkę czyta się z ogromną lekkością. Co nie znaczy, że fabułę można zaliczyć do lekkich, wręcz przeciwnie. Porusza ona bardzo ważne aspekty życia nastolatek. Niestety tym razem nie jest to defekt w postaci nieakceptowania ciała, przez otyłość czy niedowagę, lecz przez ogromną szkodę jaką jest ponad 50% oparzenie całego ciała. Dla dorastającej kobiety jest to ogromy cios. Spójrzmy prawdzie w oczy, każda, nie tylko młoda kobieta, uważa ciało za wizytówkę, i każdy najdrobniejszy defekt, nie jest mile widziany. Niestety tak jak nad otyłością, czy niedowagą, można pracować, tak z bliznami po oparzeniu trzeba żyć do końca życia. Bardzo cieszę się z faktu, że autorka uwzględniła w swoim dziele osobę, mężczyznę, który nie dość, że w pełni zaakceptował tak dużą niedoskonałość, to jeszcze ją pokochał. Myślę, że to pokaże czytelnikom, że może być ktoś kto pokocha wbrew wszystkiemu. W życiu wiele razy spotykamy się z odrzuceniem ze względu na wygląd. Sądzę, że nikt nie potrzebuje czyjejś akceptacji, czy oceny. Sami powinniśmy być świadomi swojej wartości i uznawać swoją niedoskonałość za unikatowość. Nie ma ludzi idealnych, dobrze to wiemy i wiemy też, że każdy posiada kompleksy, jest to przecież rzecz ludzka. Choć Najlepszy powód, by żyć jest z gatunku New Adult, stwierdzam, że wyłamuje się ona z ram oraz typowych schematów charakterystycznych dla tego gatunku. Dlaczego tak myślę? Dlatego, że w tej opowieści głównym wątkiem nie jest miłość dwojga nastolatków lecz problem jaki dotknął Dominikę oraz próba zaakceptowania go dzięki pomocy właśnie Marcela. Autorka pokusiła się na przedstawienie niebywale trudnego przypadku. Napisana przez nią historia, skłania do refleksji i przemyśleń. Porusza kwestie wybaczenia, zaufania, akceptacji. Zjawisko odrzucenia wstydu, że ktoś zobaczy nasze ciało. Muszę przyznać, że Docher osiągnęła swój cel. Przyciągnęła mnie do siebie i sprawiła, że nie mogłam się oderwać. Jest to pierwsza książka autorki z gatunku New Adult, ale z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że to jeden z lepszych tytułów, jaki było mi dane czytać. Polecam i z niecierpliwością oczekuję następnego tomu. http://mojpowodbyoddychac.blogspot.com/2017/08/przedpremierowo-najlepszy-powod-by-zyc.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-08-2017 o godz 11:01 Królewskie Recenzje dodał recenzję:
Życie Dominiki to koszmar. Rodzice stale się kłócą. Mieszka w pięknym, ale nieszczęśliwym domu. Pewnego wieczoru, kiedy miała być u koleżanki, rodzice ponownie się pokłócili. Ojciec dużo wypił. Dziewczyna poszła za nim. Niezauważona przez niego, została oblana benzyną i podpalona. Z ogromnymi poparzeniami trafiła do szpitala. Ukochany tata trafił do więzienia, a mama po raz kolejny zawiodła. Życie Dominiki to piekło. Dominika doznała rozległych poparzeń. Musi mieć przeszczep skóry. Wszystko co czuje to potworny ból. Na dodatek nie może liczyć na nikogo z bliskich. Pragnie skończyć ze swoim życiem, jednak wie, że nie morze, bo liczy na nią ojciec. Z pomocą przychodzi przystojny lekarz lekarz Tomek, który także pragnie od niej pomocy. Pisze pracę, a przypadek Dominiki ma być jej zwieńczeniem. Między tym dwojgiem rodzi się więź. Stają się sobą zauroczeni. Wszystko to jednak trwa do czasu, aż dziewczynę pozna Marcel, brat Tomka... Dominika to świetna i niezwykle silna dziewczyna. Życie nigdy jej nie rozpieszczało. Ciągłe kłótnie rodziców doprowadzały dziewczynę do szału. Ostatnia kłótnia doprowadziła do tragicznego wypadku. Ojciec chciał spalić fotel. Był pijany. Przez pomyłkę podpalił własną córkę. nagle pojawił się ogień. Ból. Strach. Przerażenie... I miesiące leczenia oraz ogromne przygnębienie. Podziwiam Dominikę za to wszystko co przeszła. Oczywiście miała chwile trudności, ale potrafiła się z nich podnieść. I walczyła, bo wiedziała, że ojciec bez niej nie da rady. Robiła wszystko dla niego. Nie czuła jednak poza tym zbyt wielkiej ochoty do życia. Egzystowała bardziej. Wszystko zmieniło się, kiedy poznała Tomka. Zadurzyła się w tym lekarzu i zaczęła pragnąć czegoś więcej od życia. Pragnęła widzieć się u jego boku i wieść szczęśliwe życie. Jednak miałam wrażenie, że nawet wtedy nie wybudziła się z tego okropnego koszmaru, w którym wciąż tkwiła. Wszystko zmieniło się, kiedy Marcel zaczął o nią walczyć. Dopiero wtedy zaczęła wracać do prawdziwego życia. Marcel to chłopak z dobrego domu, który, pomimo, że ma trudne relacje z rodzicami, to jego życie wcale nie było takie złe. Miał wszystko czego zapragnął. On jednak niczego nie pragnął osiągnąć. Oblał studia, nie robił nic poza imprezowaniem i podrywaniem dziewczyn na jedną noc. Zmienił się jednak, kiedy na jego drodze stanęła Dominika. Początkowo pragnął tylko jej pomóc, z czasem jednak kiedy zaczęło rodzić się między nimi uczucie, a dziewczyna stawała się mu coraz bliższa, chciał sprawić, żeby się nie poddała, żeby nie skończyła ze swoim życiem. Po przeglądnięciu dokumentacji lekarskiej i obejrzeniu zdjęć jej obrażeń, wszystko w jego życiu stało się wyraźniejsze. Nie chciał już być takim dupkiem jakim się stał. Pragnął zmienić siebie i swoje życie, by móc pomagać innym. Pragnął jednak zacząć od Dominiki. Chciał uczynić ją szczęśliwą. Niestety ukrywał przed nią sekrety, które poważnie zagroziły jego szczęściu. Książka jest niesamowicie wciągająca. Porusza jednak bardzo ważne aspekty, więc nie jest lekka. To nie jest książka, którą można momentalnie pochłonąć. Ją czyta się wolno, robiąc czasami małe przerwy, by dogłębnie się zastanowić nad poruszanymi problemami. Nieszczęśliwy związek, małżeństwo, uzależnienia, wypadek, fałszywa przyjaźń, nawiązywanie relacji, próby samobójcze, kalectwo, dawanie szans i prawdziwa miłość... Powieść jest bardzo nacechowana emocjami. Często są to skrajne emocje. Od miłości po nienawiść. Jest tu pełno bólu, smutku i cierpienia. Ale jest także nadzieja i miłość. Obok silnych emocji jest także wartka akcja. Nie ma tu miejsca na nudę. Ciągle coś się dzieje. Jest dużo rozmów i pięknie przedstawionych relacji... Autorka stworzyła nie tylko cudowną książkę, ale także arcydzieło...
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-08-2017 o godz 22:30 Anna Jędrzejewska (Świat Książkowych Recenzji) dodał recenzję:
Tę oraz inne recenzje znajdziecie na www.swiat-ksiazkowych-recenzji.blogspot.com Autor: Augusta Docher Tytuł: Najlepszy powód by żyć Ilość stron: 400 Wydawnictwo: Znak Literanova, OMG Books Cena: 37,90 zł "Czasami potrzebujemy samotności, żeby przetrawić pewne sprawy, przegryźć je w sobie, przemielić i przeżuć, nieraz aż do mdłości. Ale kiedyś nadchodzi właściwy czas i trzeba wyjść z mrocznej jaskini, z tego cholernego gówna, w którym tkwiliśmy, i poszukać kogoś kto nas pokocha, trzeba być z kimś, bo przecież jesteśmy tylko ludźmi, nie mamy siły Boga, żeby radzić sobie samemu. Wszyscy kogoś potrzebujemy." Ogólnie dopiero po jakimś czasie się zorientowałam, że moja Augusta coś wydaje. Jakież było moje zdziwienie, że ja nic o tym nie wiem. Gdy człowiek pracuje tyle godzin co ja i czasem nawet zapomina o tym jak ma na imię i dlaczego nadal żyje to jest to całkiem logiczne ;) Gdy tylko zobaczyłam okładkę, stwierdziłam że to na pewno nie Augustowe nowe dziecko. Okładka daleka od jej stylu. Jednak bardzo przyciąga uwagę, więc gdybym jej nie znała to już moje łapki by chciały mieć książkę u siebie. Jest dopasowana do tematyki, którą opisuje autorka co bardzo też pozytywnie wpływa na odbiór całości. Dominika Bąk jest nastoletnią dziewczyną, która znalazła się w złym czasie i w złym miejscu. Ułamek sekundy zmienił całe jej życie. Dziewczyna zamyka się w sobie i buduje wokół swojej duszy i serca mur, który dzieli ją z najbliższymi. Wie doskonale, że to był tylko wypadek, że jej ukochany tatuś, który był dla niej ostoją nie chciał jej skrzywdzić. Mimo wszystko boli ją fakt, że już nigdy nie będzie taka sama, że na zawsze stanie się odludkiem, że już nikt nie będzie chciał się z nią zadawać. Pewnego razu poznaje młodego lekarza, który zbiera m materiały do swojej najnowszej książki. Dominika pomaga mu opowiadając swoją historię, nie zdaję sobie sprawy jednak że młodszy brat lekarza - Marcel ma zamiary zupełnie inne niż jego brat. Chce pokazać jej, że świat mimo niedoskonałości nadal może być piękny. Czy mu się to uda? Czy Dominika zburzy mur który zbudowała? Czy będzie potrafiła zaufać? Gdybym miała wybrać ulubionego bohatera to sama nie wiem na kogo bym stawiała. Marcel z jednej strony wydaje się być porządnym mężczyzną, ale jeszcze nie do końca okrzesanym, co jest w miarę zrozumiałe, jednak los i życie uczą go pokory i to co może jest tylko maską na zewnątrz to wewnątrz jest niezwykle mądrym i ciepłym facetem. Co do Dominiki to rozumiem ją, sama nie wiem czy podniosłabym się po tym wszystkim co przeszła sama Domi. Jest prawdziwą wojowniczką. Plusy: Historia, która jak się okazuje wydarzyła się naprawdę, więc ogromny plus za skompletowanie materiału, zrobienie researchu. Chylę czoło! Bohaterowie - charaktery, ich sposób bycia, humor Marcela i powaga Dominiki idealnie się komponują w jedną całość. Minusy: Zbyt szybka dynamika książki, akcja. Jest bardzo wartka, jednak w pewnych momentach odczuwałam, że jednak za szybko to wszystko się toczy, zwłaszcza początek książki. Zbyt częste przeskoki między tym co było kiedyś, a tym co jest teraz. Na takie chwilę trzeba uważać. Neutralne: Końcówka, która wprawia w zakłopotanie i w lekki dyskomfort, który usuwa nam grunt spod nóg, bo nie wiadomo co myśleć. Mamy chyba leadera (w tym przypadku leaderkę) cliffhangerów. Brawo Augusta! ;) Jako, że miałam przyjemność czytać egzemplarz jeszcze przed oficjalną korektą, to wiadomo że jest znajdują się tam drobne literówki, czy źle przeniesione wyrazy więc tego jak najbardziej czepiać się nie będę, bo jest to dla mnie zrozumiałe. Sama wielokrotnie czytam recenzję i dopiero po opublikowaniu wyłapię jakiś błąd czy literówkę ;) Cieszę się, że Augusta postanowiła znowu umieścić akcję książki w Polsce, cenię ją za to, że potrafi opisywać nasze polskie wsie z taką pasją i nie zgodzę się że Gdańska Oliwa jest wiochą :P Mnie się podoba :) Ba chciałabym w Trójmieście zamieszkać ;) Podsumowując polecam Wam najnowsze dzieło Augusty Docher. To opowieść o walce ze swoim lękiem, ze słabościami. Historia Dominiki to najlepszy powód i przykład, by żyć. By walczyć i być syreną ;) Do końca swoich dni na przekór czasu i przeciwnościom losu. Warto mieć marzenia i je realizować, warto śnić i kochać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-08-2017 o godz 21:10 Paulina11 dodał recenzję:
Gdy tylko przeczytałam opis tej książki, od razu zapragnęłam ją przeczytać. Wydawała się idealnie wpasowywać w mój gust. Dodatkowo jej autorka jest polką, a ja ostatnio bardzo lubię sięgać po nasze tytuły. Jednak czy rzeczywistość okazała się taka jak myślałam? I tak i nie. Postaram się w tej recenzji opowiedzieć, co mi się podobało, a co nie. Dominika kilka lat wcześniej została bardzo mocno poparzona w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Przez długi okres czasu dochodziła do siebie, brakowało jej ukochanego taty przy sobie, który trafił do więzienia. Na jej drodze pojawia się młody lekarz, który chce aby Dominika mu pomogła, oraz jego młodszy brat. Czy któryś z nich dotrze do Domi i sprawi, że dziewczyna na nowo kogoś pokocha? Prawdę powiedziawszy, sama nie wiem, od czego zacząć. „Najlepszy powód, by żyć” to piękna historia, ale ma kilka wad. Podobał mi się w niej ogólny pomysł na fabułę, to że autorka nie wykorzystała np. wypadku samochodowego, który tak często się przewija, a pokusiła się o zawarcie zupełnie innego, można by rzec – nowego. Znajomość Dominiki i Marcela zaczyna się dość... spontanicznie, ale na szczęście ich relacje powolutku nabierają tempa. Bałam się, że po tej dość dziwnej decyzji Marcela (nie chcę tu zdradzać, o co mi chodzi, ale jak dla mnie to było trochę niezrozumiałe. Przecież on ją widział ledwie dwa-trzy razy..) ona już po kilku dniach się przełamie i zostaną parą. Przed nimi staną pewne wyzwania, czy też tajemnice z przeszłości. Augusta Docher, no niestety nie mogę powiedzieć, że ma przyjemny styl pisania. Na ogól było okay, ale kiedy Marcel mówił „slangiem młodzieżowym” to czasami wręcz przewracałam oczami. Po pierwsze, facet, który ma 21 lat, to raczej już aż tak wiele nie mówi slangiem, bardziej 17/18-latek,a po drugie... hej sama mam (prawie) 17 lat, ale niekiedy byłam skonsternowana i nie wiedziałam co dany wyraz oznacza. Przykład – bejca. Domyśliłam się z tekstu, że chodzi o BMW, ale nadal nie jestem pewna, czy dobrze to zinterpretowałam. Autorka chciała użyć języka młodzieżowego, ale niestety troszkę jej to nie wyszło. Jeśli już mówię o języku, to irytowało mnie nagminne używanie zwrotu „tato” w sensie „mój tato”, „twój tato”. Ja jestem przyzwyczajona do formy „mój tata” i może to dlatego, ale to było serio wkurzające, kiedy ten zwrot występował po dobrych kilka razy na jednej stronie. Autorka, muszę przyznać, bardzo ciekawie rozegrała kwestię z braćmi Leśniewskimi. Najpierw pojawia się jeden, a później – drugi. Ci co się już wystraszyli – nie, na szczęście nie ma tutaj trójkątu miłosnego. Co prawda postać Tomka mogła być nieco bardziej przybliżona, ale i tak jest okay i można go polubić ^^ Żałuję tylko, że tak się urwał wątek z nim :/ „Najlepszy powód, by żyć” jest ciekawą młodzieżówką, z nieco tragiczną historią w tle i w miarę nieprzewidywalną fabułą. Potrafi zaskoczyć, niekiedy rozbawić, czasami wkurzy, ale szybko się ją czyta i można całkiem miło spędzić przy niej czas. Trochę mam kłopot z wystawieniem oceny, bo wady niestety były, ale treść ogólnie mi się podobała. Aha, zapomniałabym. Sądziłam, że ta książka jest jednotomówką, a zakończenie wskazuje na to, że będzie kolejna część! I przyznam, że z wielką chęcią przeczytam ciąg dalszy, bo jestem naprawdę ciekawa, co się dalej stanie, gdyż zakończenie zostawia kilka pytań. zabookowanyswiatpauli.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-08-2017 o godz 18:28 werka777 dodał recenzję:
Jeżeli spodziewacie się przesadnie namiętnej love story, nie tędy droga. „Najlepszy powód, by żyć” to owszem, momentami rozpalająca powieść o miłości, ale także o zaufaniu, ludzkich tragediach, przyjaźni i o tych najbardziej wartościowych lekcjach, które daje nam los. To jednak także historia o poszukiwaniu własnego szczęścia tam, gdzie dotąd widniały tylko zgliszcza, o początkach nadziei rodzącej się z końca smutku. Okraszona wieloma emocjami, które da się odczuć dzięki barwnej i żywej narracji pierwszoosobowej. Podobało mi się, głównie dlatego, że w jednej książce autorka zawarła tak wiele składników. Jakby powieść wymykała się z ram jednego gatunku, na pewno nie będąc schematyczną lekturą nurtu New Adult.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-08-2017 o godz 17:13 Zapatrzona_W_Książki dodał recenzję:
Chociaż Najlepszy powód, by żyć jest z gatunku new adult, z ogromną radością stwierdzam, że wyłamuje się on z dobrze nam znanych schematów. Tutaj nie wątek miłosny jest na pierwszym planie, a to, co spotkało Dominikę. Jak to na nią wpłynęło, zmieniło i zabrało nadzieję. Docher pokusiła się o niebywale trudny i skłaniający do przemyśleń temat. Porusza kwestie wybaczenia, zaufania, pogodzenia się z nową sytuacją, ale trudniejsze jest zaakceptowanie swojego wyglądu, bardzo odbiegającego od dawnego. Jego akceptacja, odrzucenie wstydu i strachu, że ktoś zobaczy jej pokiereszowane ciało. I, co moim zdaniem jest najważniejsze, dziewczyna uważa, że nie ma powodu, by żyć, bo kto zechce ją taką? I czy będzie w stanie zaufać, czy da komuś przebić się przez zbudowany wokół siebie mur? http://zapatrzonawksiazki.blogspot.com/2017/08/przedpremierowo-najlepszy-powod-by-zyc.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Załaduj więcej recenzji Pokaż mniej recenzji

Dostawa i płatność

Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

TERMIN ZWROTU

14 DNI

Z KARTĄ

30 DNI

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Fatalna lista Vivian Siobhan
30,99 zł
37,90 zł
strona produktu - rekomendacje King Frazier T.M.
29,49 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Friendzone Nowaczyk Sandra
28,49 zł
34,90 zł
strona produktu - rekomendacje Ladies Man Evans Katy
27,49 zł
36,90 zł
strona produktu - rekomendacje Zła Julia Rayven Leisa
29,49 zł
36,90 zł
strona produktu - rekomendacje Ponad wszystko Yoon Nicola
28,99 zł
35,00 zł
strona produktu - rekomendacje Blisko ciebie West Kasie
30,99 zł
37,90 zł
strona produktu - rekomendacje Zerwij z nią! Nowak Ewa
19,99 zł
24,99 zł
strona produktu - rekomendacje Uwięzione Preston Natasha
30,99 zł
37,90 zł
strona produktu - rekomendacje We dwoje Sparks Nicholas
29,99 zł
36,90 zł
strona produktu - rekomendacje Hopeless Hoover Colleen
28,49 zł
34,90 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanych

 zamknij  korzyści