Fragment
Czytaj
Fragment
Czytaj

Love, Rosie (okładka miękka)

Inne wydania: Cena:
wydanie pocket 13,49 zł okładka miękka 36,99 zł
Ilość:
szt
Cena:
36,99 zł
39,99 zł
Oszczędzasz:
3,00 zł (8%)
Dostawa:
od 0,00 zł
Dodaj do koszyka
lub
Zaloguj się i kup
Wysyłamy w 24h
Produkt sprzedawany
i dostarczany przez empik
dostępność w salonie empik
Dodaj do schowka

Opis

Rosie i Alex od dzieciństwa są nierozłączni. Życie zadaje im jednak okrutny cios: rodzice Alexa przenoszą się z Irlandii do Ameryki i chłopiec oczywiście jedzie tam razem z nimi.

Czy magiczny związek dwojga młodych ludzi przetrwa lata i tysiące kilometrów rozłąki? Czy wielka przyjaźń przerodziłaby się w coś silniejszego, gdyby okoliczności ułożyły się inaczej? Jeżeli los da im jeszcze jedną szansę, czy Rosie i Alex znajdą w sobie dość odwagi, żeby spróbować się o tym przekonać? Czy warto czekać na prawdziwą miłość? Czy każdy z nas ma swoją „drugą połówkę”?

Może dowiemy się tego po lekturze tej ciepłej i wzruszającej powieści.

Dane szczegółowe

Tytuł: Love, Rosie
Autor: Ahern Cecelia
Tłumaczenie: Grabarek Joanna
Wydawnictwo: Akurat
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Ilość stron: 512
Numer wydania: II
Data premiery: 2014-12-03
Rok wydania: 2014
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 205 x 130
Indeks: 15407658

Recenzje

Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,7
5
122
4
30
3
8
2
2
1
1
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
100 recenzji
25-06-2017 o godz 13:31 Andżelika Bargiel dodał recenzję:
Książka warta polecenia. Piękna opowieść o dorastaniu, przyjaźni, miłości i problemach.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-05-2017 o godz 05:47 Edyta83 dodał recenzję:
przepiękna, wzruszająca opowieść o o miłości, przyjaźni niewykorzystanych okazjach i kruchości ludzkiego życia
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-05-2017 o godz 20:59 dzosefinn dodał recenzję:
Niezwykle zawiła historia pewnej przyjaźni damsko-męskiej zawartej w książce Love, Rosie autorstwa Cecelii Ahern pojawiła się w Polsce w 2006 roku. Z pewnością można jej nie kojarzyć, ponieważ wydano ją pod innym tytułem, a mianowicie Na końcu tęczy (Świat Książki 2006). W 2013 roku wydawnictwo Muza postanowiło wznowić powieść Ahern, ale po raz drugi przeszła ona jakby bez echa. Dopiero rok później zrobiło się o niej głośno, a to za sprawą nakręconego na jej podstawie filmu zatytułowanego Love, Rosie. Z tej okazji po raz trzeci ją wznowiono, tym razem z tytułem filmowym i nawiązującą do niego okładką (która btw. jest naprawdę śliczna). Zwiastun ekranizacji zrobił na mnie naprawdę dobre wrażenie, jednak postanowiłam sobie, że najpierw sięgnę po książkę Ahern, a później obejrzę film. I tak też udało mi się zrobić (brawa dla mnie!). Na samym początku muszę napisać, że film bardzo różni się od książki: jego twórcy, moim zdaniem, poszli na skróty i łatwiznę. Wersja papierowa Love, Rosie nie jest tak słodka, cukierkowa oraz tak bardzo zabawna jak obraz. Wiele wydarzeń i postaci zmieniono lub usunięto (ja się pytam po co?! [SPOILER] np. po co z Phila, brata głównego bohatera, zrobili jego kolegę? [KONIEC]). Nie powiem, koniec końców film mi się bardzo spodobał, ale nie była to już historia opowiedziana przez autorkę lecz jakiś inny, ugładzony na potrzeby mało wymagającej publiczności twór. Twór, który stracił cały ładunek emocjonalny, jaki Ahern zawarła w powieści. Po skończeniu lektury (natomiast przed obejrzeniem ekranizacji) książka nie zrobiła na mnie aż tak dużego wrażenia – do momentu poznania filmu, który (co zabawne) pozwolił mi zrozumieć przeczytaną wcześniej opowieść. Momentalnie uderzyła we mnie ta historia i jej tragizm (co może być gorszego niż uświadomienie sobie, że przeżyliśmy większość życia nie z tą osobą, z którą powinniśmy, i że raczej nie ma szansy na naprawienie tego błędu?), smutek oraz… tląca się gdzieś tam, z tyłu głowy nadzieja, że może nie wszystko jeszcze jest stracone. Ahern nie opisała sielankowego życia dwójki ludzi, którym los sprzyja. Autorka przedstawiła tę historię zupełnie odwrotnie: ukazała skomplikowaną i niezwykle zagmatwaną rzeczywistość dwójki przyjaciół, którym los nie szczędzi kłód pod nogami, i jak na złość nie pozwala im być razem. Drogi głównych bohaterów: Rosie i Alexa zbiegają się, by za moment się rozjechać, czasami naprawdę miałam nerwy na autorkę, że tak poukładała życie obu postaci, ale tylko dlatego mnie złościła, ponieważ nie rozumiałam (jeszcze) jej zamiarów. Dopiero film mi otworzył oczy i to, co zobaczyłam bardzo mnie przeraziło. Ahern książką Love, Rosie ostrzega nas przed zgotowaniem sobie takiego losu, jak zrobiła to Rosie. Przede wszystkim chce, byśmy nie bali się ryzykować (chociaż w przypadku sytuacji bohaterki to trochę śmiesznie brzmi…), nie zamykali się w stworzonej przez siebie klatce. Żebyśmy podążali za głosem serca. Mimo wszystko. Żebyśmy za dziesięć, dwadzieścia, trzydzieści lat nie żałowali, że czegoś nie zrobiliśmy. To wbrew pozorom trudna książka, która wywołuje masę sprzecznych emocji. Z pewnością nie jest to powieść dla wszystkich, bowiem nie jest ona napisana w typowy sposób. Na Love, Rosie składają się różnego rodzaju wypowiedzi bohaterów, czyli listy, emaile, smsy, kartki okolicznościowe, podania etc. To właśnie dzięki nim poznajemy świat Rosie, Alexa i ich rodzin. Kilka słów na temat postaci: Ze wszystkich bohaterów najbardziej urzekła mnie Ruby. Jak dla mnie była ona najbardziej autentyczną ze wszystkich postaci, ale to pewnie przez jej cechy charakteru: bezpośredniość oraz szczerość. W filmie Ruby także trochę ugładzono, ale na szczęście nie straciła ona swojego pazura. Na drugim miejscu „ulubionych” postawiłabym rodziców Rosie. Autorka wykreowała ich takich, jacy powinni być rodzice dla swoich dzieci: wsparciem, opoką oraz służyć radą. Zresztą na ich podstawie Ahern stworzyła piękny obraz rodziny, który jest niezwykle budujący. Trzeciego miejsca nie zamierzam obsadzać, ponieważ nie znalazłam odpowiedniego/odpowiednich kandydatów. Nie oznacza to jednak, że reszta postaci była beznadziejna, co toto nie! Po prostu byli w porządku i nie zrobili na mnie dużego wrażenia. To było moje pierwsze spotkanie z twórczością Cecelii Ahern i szczerze powiedziawszy nie przypuszczałam, że rozpocznę tę literacką podróż od Love, Rosie. Obstawiałam raczej, że sięgnę po Dziękuję za wspomnienia lub po Sto imion, które mam w swojej domowej biblioteczce. Jak na początek przygody z twórczością tejże autorki Love, Rosie okazała się nie najgorsza, ba powiedziałabym wręcz, że całkiem niezła i rozbudziła we mnie ciekawość odnośnie innych książek Ahern. Jeśli będą równie dobre (i mniej nużące) jak ta, którą mam za sobą, to będę bardzo rada. Mam nadzieję, że za jakiś czas się o tym przekonam. [www.dzosefinn.blogspot.com]
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-05-2017 o godz 23:56 Lucy15 dodał recenzję:
Przeczytałam tę książkę już jakiś czas temu i powiem szczerze, że to jedna z niewielu powieści, która zrobiła na mnie takie wrażenie. Tak strasznie żałowałam, że szybko skończyłam ją czytać. Kiedy tylko pomyślę o niej, czuję chęć sięgnięcia po nią ponownie, co niewątpliwie uczynię! Kocham "Love, Rosie", po prostu. Trafiła w moje serce bezceremonialnie. Jedna z niewielu, ale to bardzo niewielu pozycji, która wciąż wywołuje we mnie wachlarz uczuć na samą myśl <3 Zdecydowanie polecam tę książkę
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-04-2017 o godz 21:40 Michalina dodał recenzję:
Rosie poznajemy kiedy jest w szkole podstawowej, już wtedy zaczyna towarzyszyć jej Alex, który zostaje jej najlepszym przyjacielem. Przez całą książkę towarzyszymy jej we wszystkich jej perypetiach od podstawówki do starości. Widzimy jak się zmienia, dorasta, jak przezwycięża kolejne przeszkody i mimo wielu trudności dąży do spełnienia swoich marzeń. W tej książce jest wszystko. Przyjaźń. Miłość. Rodzina. Strata. I siła. Kobieca siła, taka, która prze naprzód zawsze i w każdej sytuacji. Myślę, że ta książka może być inspiracją dla wielu kobiet – i nie tylko – że życie nie jest w cale takie trudna jak się wydaje, a z każdej sytuacji jest wyjście. Autorka świetnie opowiada historię Rosie, mimo, że dzieje się to za pomocą listów, komunikatorów internetowych oraz sms’ów. Mimo to doskonale możemy odczuć emocje bohaterów. Nie ma tutaj wątpliwości, co do tego, kto i co przeżywa, a trzeba przyznać, że bohaterowie odczuwają czasami bardzo skrajne emocje. Ta książka to idealna opcja na leniwy wieczór po ciężkim dniu, z kubkiem herbaty w ręku. Można z nią przeżyć pełen wachlarz uczuć i całkowicie się odprężyć. Jednak w moim odczuciu książka jest przykra, bohaterowie, którzy cały czas się mijają, a jednocześnie nie przestają się wspierać. Jeśli ktoś lubi romanse, to z pewnością jest to książka dla niego. Ja chyba jednak wyrosłam już z takich powieści, jednak była to miła i przyjemna lektura.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
01-02-2017 o godz 16:11 Anonim dodał recenzję:
Gorąco polecam. Nie jest to taka zwykła książka. Nie wszystko jest idealne i kolorowe.Chociaż na prawdę można się pośmiać i wzruszyć. Jak dla mnie ma wszystko co potrzebne. Cudowna książka, nie mogła przestać czytać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-01-2017 o godz 09:24 Aleksandra_B dodał recenzję:
Przez tyle lat wmawiano mi, że czytanie cudzej korespondencji to wielki grzech, bo ciekawość to pierwszy stopień do piekła. Jednakże co miałam zrobić, kiedy książka składa się z listów, rozmów toczonych na czatach, wiadomości e-mail czy też SMS? Miałam odpuścić? Mowy nie ma! Skoro autorka dała mi taką szansę to dlaczego z niej nie skorzystać? Tym samym było mi dane prześledzić kilkadziesiąt lat z życia Rosie, która przez ten dość długi okres czasu miewała wiele wzlotów i upadków. Trudno się temu nie dziwić, skoro główna bohaterka nie należała do osób urodzonych pod szczęśliwą gwiazdą, przez co wiele razy przygryzałam paznokcie z nerwów. Autorka naprawdę jej nie oszczędzała, prawie robiąc z jej życia piekło. Na całe szczęście zachowała ona nieco ludzkich odruchów, dzięki czemu nieraz uśmiechałam się, kiedy to Rosie, po tylu upadkach, podnosiła się z kolan i dalej podążała swoją ścieżką. Także zdarzały się takie momenty, gdy nie mogłam przestać się śmiać. Naprawdę! Pomiędzy tyloma przeciwnościami losu Cecelia Ahern zdołała wcisnąć nieco dawki humoru, uruchamiając przy tym czynniki odpowiedzialne za drobne odprężenie. W końcu nie można skazywać fikcyjnego bohatera na same pesymistyczne sytuacje. (...) Niestety niezbyt realnym wydawał mi się fakt, że prawie każdy bohater tej książki już za młodu decydował, kim chce być w przyszłości, gdzie ani razu nie zmienił swojego zdania. Naprawdę? Ja sama pragnęłam pracować w tylu zawodach, że teraz nie jestem w stanie ich wszystkich zliczyć. Może później niektórzy mieli problemy ze spełnieniem swoich marzeń, ale to nie zmienia faktu, iż żaden z bohaterów nie posiadał awaryjnego planu, gdyby coś mu się nie powiodło. Jeżeli otrzymałabym możliwość skopania bohaterowi książki tej części ciała, gdzie plecy tracą swoją szlachetną nazwę to zapewne wykorzystałabym to w stosunku samej Rosie. Nawet nie wiecie, ile to razy zdołała doprowadzić mnie do szału. Przez większość lektury była ukazywana jako charyzmatyczna i nieznosząca sprzeciwu kobieta, lecz zdarzały się momenty, gdzie zapominała o swoim prawdziwym ja, dając się tłamsić innym. Nie umiałam tego pojąć. Żeby tak odważna osoba nie umiała się sprzeciwić, walcząc niczym lwica o swoje? Było to nie do pomyślenia. Także bywała ona egoistyczna. Nieraz pokazywała, że to właśnie ona ma najgorzej i każdy powinien jej współczuć. A to tak nie działa. Jeżeli cały czas jęczymy, jak to mamy źle to nasza sytuacja ani odrobinę się nie polepszy. Nawet przyjaciółka Rosie próbowała jej to uzmysłowić, ale ta dalej brnęła w swoją tradycyjną paplaninę. Jednakże zdarzały się momenty, kiedy ten tryb myślenia bywał likwidowany, dzięki czemu ponownie odnajdywała siłę, by zapewnić lepszy byt sobie i bliskim. Z drugiej strony nie umiałabym źle potraktować Alexa, którego kaleczące oczy „wjem” jakimś cudem podbiło moje serce. Najlepszy przyjaciel Rosie nieraz ratował sytuację swoim poczuciem humoru oraz samym byciem, dzięki czemu nie wariowałam pod wpływem zachowania głównej bohaterki. Idealnie ostudzał rozgrzaną od złych emocji atmosferę. I chociaż zdawałoby się, że są podobni do siebie pod względem charakterów to jednak ich przyjaźń polegała na – dosyć często sprawdzającej się – teorii przeciwieństw. A że z tego chciało wykiełkować coś znacznie więcej... Ale czy wykiełkowało, a pnącze uczuć owinęły się wokół ich serc? Tego już nie mogę zdradzić. Skupmy się teraz na postaciach drugoplanowych, bo oni również mieli znaczenie dla toczącej się pośród setek listów czy elektronicznych wiadomości fabuły. Jak to w życiu bywa nie każdy zostaje wprowadzony dla ulepszenia życia głównego bohatera, dlatego też było mi dane poznać takie osoby, które z ogromną przyjemnością bym rozszarpała (i zapewne nie tylko ja). Dzięki temu wiedziałam, że są jeszcze tacy, którzy mogą mnie denerwować znacznie bardziej niż Rosie. Jednakże taka charakteryzacja pozwalająca nam poznać wady i zalety kazdego z bohaterów nie pozwala mi stwierdzić, że są to jedynie zapychacze z wygenerowanymi losowo imionami. Nie byli płascy, a to naprawdę się ceni. Ja sama ogromnie to cenię. To moje pierwsze spotkanie z twórczością Cecelii Ahern i nawet nie przyszłoby mi to do głowy, aby było ostatnim. Autorka doskonale wie, jak posługiwać się słowami, składając z nich zgrabnie i dobrze brzmiące zdania. I chociaż ukazała ona bowiem życie zwyczajnej kobiety to jestem oczarowana tym, w jaki sposób tego dokonała. Jak dla mnie pomysł z opowiedzeniem tego wszystkiego w formie korespondencji to strzał w dziesiątkę. Może niekiedy przesadzała ona z kreacją bohaterów, ale tego typu potknięcia są dośc łatwe do zredukowania. Podsumowując: Naprawdę nie żałuję ani chwili, kiedy to postanowiłam dać drugie życie tej książce. [Love, Rosie] zapewniło mi wiele godzin wyśmienitej lektury. Może ta czytelnicza płyta miała drobne rysy, przez co jej odbiór nie działał zawsze na mnie kojąco to zaserwowana playlista podbiła moje serce, nie pozwalając mi dość długo o sobie zapomnieć.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-09-2016 o godz 18:24 Julia Alaska dodał recenzję:
"To nie takie proste, gdy rany próbuje wyleczyć ta sama osoba, która je zadała."

Rosie i Alex od dzieciństwa są nierozłączni. Życie zadaje im jednak okrutny cios: rodzice Alexa przenoszą się z Irlandii do Ameryki i chłopiec oczywiście jedzie tam razem z nimi. Czy magiczny związek dwojga młodych ludzi przetrwa lata i tysiące kilometrów rozłąki? Czy wielka przyjaźń przerodziłaby się w coś silniejszego, gdyby okoliczności ułożyły się inaczej? Jeżeli los da im jeszcze jedną szansę, czy Rosie i Alex znajdą w sobie dość odwagi, żeby spróbować się o tym przekonać?
Czy warto czekać na prawdziwą miłość? Czy każdy z nas ma swoją "drugą połówkę"? Może dowiemy się tego po lekturze tej ciepłej i wzruszającej powieści.

Wiele osób usłyszała o Love, Rosie dopiero kiedy do kin miał wejść film. Ja jednak - prawdopodobnie jak wiele innych osób - przeczytałam książkę przed tym całym szumem. Wtedy jeszcze powieść nosiła tytuł Na końcu tęczy. Właściwie to zastanawiam się czemu w Polsce został zmieniony. Może ze względu na tytuł filmu, który ma bardzo mało wspólnego ze swoim książkowym pierwowzorem? Tak przynajmniej przypuszczam.

"Można uciekać i uciekać w nieskończoność, ale prawda jest taka, że wszędzie tam, gdzie się zatrzymasz, dopadnie Cię Twoje życie."

Forma tekstu w tej powieści nie jest taka jak w innych książkach. Love, Rosie składa się z listów, sms-ów, mailów. To właśnie z nich dowiadujemy się o losach bohaterów, ich porażkach i sukcesach. Mimo że może wydać się to nie zbyt wygodne, to ja od razu przyzwyczaiłam się do tej formy.

Sama historia jest piękna. Nie opowiada o idealnej, młodzieńczej miłości, a o wspaniałej przyjaźni pomiędzy dwojgiem ludzi, którym życie rzuca same kłody pod nogi. Obserwujemy zmiany jakie zachodzą w obu postaciach, jak dorastają, jak każdego dnia zakochują się w sobie nawzajem bardziej i bardziej, jednak boją się tego przyznać.

"Pozostawiłam więc moją cudowną, inteligentną rodzinę, zanurzyłam się w ciepłej kąpieli i zaczęłam rozważać samobójstwo przez utopienie. Potem jednak przypomniałam sobie o resztkach ciasta czekoladowego w lodówce i wynurzyłam się, nabierając powietrza w płuca. Dla niektórych rzeczy warto żyć."

Jest bardzo mało historii na tym świecie, które szczerze mnie wzruszyły, ale książka Cecelii Ahern jest jedną z tych "perełek". Nie raz czytając ją, dawałam Rosie i Alex'owi cenne rady. Zazwyczaj było to coś w stylu "powiedz mu, że go kochasz", no ale liczy się do kategorii "cenne rady Julii".

Zarówno Alexa jak i Rosie bardzo polubiłam. Zżyłam się z nimi, dlatego pod koniec książki trudno było mi się z nimi rozstać. Ta dwójka znała się niemal całe życie. Potrafili rozśmieszać się nawzajem, wspierali w trudnych chwilach. Jednak nie byli razem. Bali się, że jakiekolwiek uczucie romantyczne mogłoby zepsuć ich przyjaźń, którą pielęgnowali latami. Żyjli po swojemu, w dwóch oddalonych od siebie miejscach, z nowymi rodzinami. Z pozoru szczęśliwi, ale w głębi duszy tęskniący za sobą nawzajem.

Polecam Wam tę powieść bardzo, bardzo serdecznie. Może być ona świetnym pomysłem na prezent dla mamy, cioci, babci, kuzynki. Uczy nas ona, że nie warto czekać z wyznaniem uczuć, bo potem może być już za późno.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-08-2016 o godz 18:40 Kinia_ns dodał recenzję:
Piękna historia miłości dwójki przyjaciół, książka trzymająca w napięciu do ostatniej kartki :) pokazuje jak przewrotne może być życie :) Polecam :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
09-08-2016 o godz 14:44 Aleksandra Kozenacka dodał recenzję:
Książka obyczajowa, która wciąga i nie idzie się od niej oderwać. Pokazuje jakie niespodzianki może przynieść nam życie, do czego mogą poprowadzić nas podejmowane decyzje.
Polecam bardzo gorąco wszystkim :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-07-2016 o godz 17:28 Wioletta Dobrzeniecka dodał recenzję:
Rosie, na pozór zwyczajna nastolatka, mająca przeróżne problemy - przeważnie normalne dla dziewczyn w tym okresie - jednakże coś ją wyróżnia od innych. Nigdy nie umiała dojść do porozumie z innymi osobami w swoim wieku, zawsze wolała spędzać czas z nim, swoim najlepszym przyjacielem - Alexem. Nie jest w stanie się z nim nie spotykać, jest dla niej wszystkim. Kimś komu może powierzyć każdy swój sekret, czy nie każdy z nas marzy o takiej osobie?
Planowali wspólną przyszłość, - oczywiście jako przyjaciele - wszystko miało wyglądać inaczej, ale Alex musiał opuścić Irlandię. Wraz z rodzicami miał przenieść się do Bostonu i tam zakończyć szkołę, a potem pójść do college'u. Rosie miała do niego dołączyć kilka miesięcy później, ale tak się nie stało. Przez tę jedną noc, którą miała spędzić ze swoim najlepszym przyjacielem, wszystko się zmieniło, całe jej życie obróciło się do góry nogami.

Czy gdyby dostali jeszcze jedną szanse to wykorzystaliby ją?
http://timeofbook.blogspot.com/2016/07/31-love-rosie.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-07-2016 o godz 15:42 Dorota Tomsia dodał recenzję:
Super książka, wzruszająca ,wciągająca opowiadająca w sposób ciekawy i zabawny o miłości przyjażni i życiu:), polecam .
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-07-2016 o godz 22:58 Zaczytana Iadala dodał recenzję:
"Love, Rosie" w formacie kieszonkowym upolowałam w kwietniu na empikowej promocji. Kilka dni temu skończyłam ją czytać i jestem całkowicie zauroczona. Powieść Cecelii Ahern to pierwsza przeczytana przeze mnie powieść epistolarna, czyli będąca zbiorem listów, bądź innych fragmentów korespondencji.

Na co dzień nie czytam romansów, nie lubię wyidealizowanych historii, jednakże tuż po premierze obejrzałam film nakręcony na postawie "Na końcu tęczy", czyli właśnie "Love, Rosie". Po tak długim okresie udało mi się przeczytać książkę, którą niezwykle trudno mi zrecenzować.

Akcja powieści rozciągnięta jest na przestrzeni blisko pięćdziesięciu lat i podzielona jest na pięć części. Kroczymy przez życie Rosie Dunne, poznając ją w każdym jego etapie, patrząc jak dorasta i jak się zmienia jej sposób myślenia i cały światopogląd.
"Życie jest zabawne, prawda? Kiedy już myślisz, że wszystko sobie poukładałeś, kiedy zaczynasz snuć plany i cieszyć się tym, że nareszcie wiesz, w którym kierunku zmierzasz, ścieżki stają się kręte, drogowskazy znikają, wiatr zaczyna wiać we wszystkie strony świata, północ staje się południem, wschód zachodem i kompletnie się gubisz. Tak łatwo jest się zgubić."
Książka Cecelii Ahern jest wyjątkowa. Przedstawia historię miłości dwójki przyjaciół, których drogi życiowe, choć nierozerwalnie ze sobą splecione, nie mogły się połączyć przez wiele lat. "Love, Rosie" ukazuje najpiękniejsze oblicza miłości, zarówno tej, którą obdarzamy członków rodziny, jak i tej wyjątkowej, romantycznej. Jednocześnie przedstawia wiele głupich rzeczy, które robimy, aby ją stracić.

"Love, Rosie" to jednak nie tylko opowieść o miłości. To opowieść o rodzinie, przyjaciołach i życiu. Prawdziwym życiu. O mierzeniu się z problemami codzienności, jak i tych poważniejszych. O stracie bliskich. O pomocy i empatii. O spełnianiu marzeń. O rzeczach, które spotykają przeciętnego człowieka.

Fakt, że jest to powieść epistolarna pozwala nam poznać wielu bohaterów "od podszewki". Znamy ich myśli, wiemy jak sami siebie wyrażają i jak zachowują się w stosunku do innych. Możemy poznać ich rozterki i refleksje. Przeczytać wiele mądrych słów. Każdy, nawet epizodyczny bohater jest dobrze wykreowany przez autorkę i każdy stanowi indywidualność.

Ciężko mi dostrzec jakiekolwiek wady w tej pozycji. Może niektóre sytuacje były zbyt wymuszone, zbyt wyidealizowane? Może postać Kevina, który mnie irytował? Plusy całkowicie zamazują jakiekolwiek minusy. Jestem totalnie zauroczona "Love, Rosie" i jestem z tego powodu absolutnie szczęśliwa. 😊
"Teraz już wiem na pewno, że tam, na końcu tęczy, czeka na mnie spełnienie marzeń."
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-06-2016 o godz 15:48 Natalia Hajewska dodał recenzję:
Książka napisana bardzociekawym stylem. Bardzo podobały mi się listy, e-maile i rozmowy na chacie. Ogólnie fabuła bardzo interesująca jak i postacie. Wspaniała opowieść o przyjaźni, a jednocześnie miłości. Nie raz Rosie i Alex mieli różne problemy, ale koniec w końcu po tylu latach przyjaźni wiedzieli co do siebie czują. Do tego opowiadania idealnie pasuje przysłowie ,,Lepiej późno niż w cale".
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-03-2016 o godz 09:35 Katarzyna Dzięcioł dodał recenzję:
Może to słabość do tego typu książek, a może do sposobu pisania Cecilii Ahern. Książkę pochłonęła w trybie ekspresowym
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-02-2016 o godz 09:42 Ewa Lewandowska dodał recenzję:
Szybka i sprawna obsługa klienta. Polecam
Fajny prezent.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-01-2016 o godz 19:15 Marta Nowaczkiewicz dodał recenzję:
Bardzo dobra, jeżeli ktoś ma bujną wyobraznię i lubi historie romantyczne to rewelacja, choć ja kupiłam książkę po obejrzeniu filmu i osobiście widzę bardzo wyraxne różnice pewnych kwestii :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-01-2016 o godz 20:27 Karolina Szwejkowska dodał recenzję:
Polecam, wzruszająca i romantyczna. Idealna na wakacje
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-01-2016 o godz 10:50 Łukasz Mąsior dodał recenzję:
Kto by pomyślał. Nie spodziewałem się, że sięgnę po tego typu książkę. Powieści z gatunku „romans” zwykle omijam, a Love, Rosie kupiłem jako prezent dla mamy. Dowiedziałem się, że jest to powieść epistolarna, czyli powieść napisana w formie listów. Zaciekawiło mnie to i postanowiłem spróbować.

Rosie i Alex znają się od dzieciństwa i są nierozłączni. Nie trzeba im nikogo innego, dla siebie są całym światem. Spędzają ze sobą każdą chwilę, aż w końcu los wystawia ich przyjaźń na wielką próbę – Alex, wraz z rodzicami, wyjeżdża z Irlandii do Ameryki. Nie tak miało być, nie takie mieli plany…

Możecie się śmiać, że przeczytałem „babską książkę”, ale ona naprawdę mi się podobała! Love, Rosie to dla mnie duże zaskoczenie, nie spodziewałem się, że tak mnie wciągnie i tak szybko przeczytam te ponad pięćset stron. Cecelia Ahern stworzyła wyraziste postaci i nie skupiła się tylko na głównych bohaterach, ale zadbała także o pozostałych – moją ulubioną jest zdecydowanie Ruby, przyjaciółka Rosie. Czytając ich listy i maile można się naprawdę uśmiać. Książka jest zabawna i nieprzewidywalna. Życie wielokrotnie rzuca kłody pod nogi bohaterom, ale historia Rosie i Alexa pokazuje, że nawet w beznadziejnej sytuacji można sobie poradzić.

Tak jak napisałem na początku, Love, Rosie to powieść epistolarna i może zastanawiacie się, czy taka forma nie przeszkadza, w końcu raczej nie jesteśmy do niej przyzwyczajeni. Absolutnie nie przeszkadza! Było to bardzo ciekawe doświadczenie i naprawdę przyjemni się to czytało. Czasami nie wszystko było opisane w listach, trzeba było się czegoś domyślić, coś wywnioskować z zaproszeń, kartek świątecznych, czy na przykład wezwań od dyrektora szkoły…

Love, Rosie to nie jest typowy romans, w sumie to zastanawiam się, czy to w ogóle jest romans. Ta książka nie jest przesłodzona, nie ma w niej sztucznych tekstów typu: „kocham cię, nie wyobrażam sobie życia bez ciebie” itp. Love, Rosie mogę polecić każdemu, nawet tym, którzy nie czytają tego typu książek. Sam jestem przykładem. Spróbowałem i nie zawiodłem się.
zdobraksiazka.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
04-01-2016 o godz 17:27 joasia dodał recenzję:
Powieść w listach, szybko się czyta. u mnie wywoływała skrajne emocje, łzy, uśmiech i złość na bohaterów i podejmowane przez nich decyzje. Naprawdę polecam, szczególnie fanom P.S. I love u. Autorka znowu pozytywnie zaskakuje. Przeczytałam przed pójściem do kina i bardzo się z tego powodu cieszę, jak w większości przypadków książka jest duuużo lepsza niż film.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-12-2015 o godz 17:45 Ola Olszewska dodał recenzję:
Po obejrzeniu filmu dowiedziałam się o tej książce , strasznie się ucieszyłam bo film mnie oczarował , bez zastanowienia ją kupiłam . Co zyskałam ? Książkę moim zdaniem bez akcji, pełnej listów,sms'ów , e-mail itd. Książka jest trochę męcząca patrząc na jej zawartość i ilość stron . Zakończenie strasznie mnie zdziwiło . Radzę się zastanowić nad jej kupnem. Jeżeli kogoś bardzo interesują szczegóły i jeżeli ktoś lubi czytać listy itd. to serdecznie polecam lecz jeżeli ktoś oczekiwał gorącej akcji i ciekawej historii radzę się zastanowić .
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
25-12-2015 o godz 19:36 Idalia dodał recenzję:



Rosie i Alex przyjaźnią się od kiedy usiedli razem w ławce. Jednak los sprawia, że tata chłopaka musi wyjechać, a rodzinę zabiera oczywiście ze sobą. Para przyjaciół jest zawiedziona. Jednak cały czas utrzymują kontakt. W między czasie życie dziewczyny zmienia się całkowicie. Czy ich przyjaźń przerodzi się w miłość? Czy relacja przetrwa rozłąkę? Co wydarzyło się w życiu Rosie?

Zacznijmy od formy książki. Książka pisana jest w formie epistolarnej, czyli od początku możemy śledzić życie bohaterów przez liściki ze szkolnej ławki, a mejle, listy, smsy i rozmowy na czatach sprawiają, że powieść czyta jednym tchem.



Bohaterowie, czy oni nie są głównie zmorą w książkach? Otóż w tej pozycji takiej sytuacji nie ma! Rosie jest urocza, ale potrafi pokazać pazur i zawalczyć o swoje. Przyjaciółka Rosie, Ruby szalona i zabawna kobietka, która nie dopuszcza do siebie myśli, że jej ukochany syn ma trochę dodatkowych kilogramów. Alex. Kochany i opiekuńczy, ma dobrą pracę, ale nie potrafi znaleźć idealnej dziewczyny. Jednak nie zauważa, że jest ona tak blisko. Rodzeństwo i rodzice Rosie też nie umknęli mojej uwadze. Wspierali córkę i siostrę w trudnych chwilach, za co otrzymywali to samo w zamian.

"Love, Rosie" to powieść o życiu, dorastaniu i o trudnych wyborach. Wzrusza, ale sprawia, że zwijamy się ze śmiechu. Pokazuje piękną historię przyjaźni, która może trwać bez końca. Jest to romans, ale nie znajdziemy tu opisów pocałunków na osiem stron i kolacji przy świecach. Możecie kojarzyć też książkę "Na końcu tęczy" tej autorki. Moment, moment... Czy opis nie jest podobny? A imiona postaci? Otóż, "Na końcu tęczy" i "Love, Rosie" to te same książki. Zmieniono tytuł ze względu na film. Tak, jest film. Z cudowną Lily Collins i przystojnym Samem Claflinem. Oglądałam ekranizację, i wiecie co wam powiem? Że mi ogromnie przypadła do gustu! Idealnie oddawała klimat książki i pokusiłabym się o stwierdzenie, iż jest tak dobry jak ona.

Cała recenzja na: http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
25-12-2015 o godz 14:25 KlaudiaNiwa dodał recenzję:
Świetnie napisana książka, którą czyta się z wielką przyjemnością
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
11-12-2015 o godz 11:27 justyna kaliszewska dodał recenzję:
Książka fajna lekka w czytaniu fajnie napisana polecam !!!!!!!!!!!!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-10-2015 o godz 08:07 piotr wiewióra dodał recenzję:
książka, którą warto przeczytać, super sprawa, polecam w 100%
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-10-2015 o godz 19:56 Karolina dodał recenzję:
Gorąco polecam. Książka jest na prawdę świetnie napisana. Czyta się ją lekko i bardzo przyjemnie. Historia jest wciągająca i sama nie mogłam się od niej oderwać nawet na chwilę. Wzruszająca, zabawna idealna na chłodne jesienne wieczory :D
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-10-2015 o godz 18:52 cherrydrops dodał recenzję:
Do sięgnięcia po "Love, Rosie" Cecelii Ahern zachęciła mnie jej kultowa i chyba wszystkim znana powieść "P.S Kocham Cię". Nie żałuję - ta opowieść to kalejdoskop emocji! Piękna, zabawna, wzruszająca, sympatyczna i przede wszystkim życiowa historia spisana w postaci e-maili, listów i smsów.

Przyznam .iż w połowie książki irytowała mnie forma listów, czatów, smsów , ale dość prędko przekonałam się, że dla tej historii była ona niezwykle trafna. Pozwalała zajrzeć głębiej do wnętrza postaci i poznać ich emocje od podszewki.

Cała książka to historia życia Rosie i Alexa. Mamy tu prawie pięćdziesiąt lat, na które składają się poszczególne etapy życia bohaterów. Razem z nimi przeżywamy dzieciństwo i młodość, później wchodzimy w etap dorosłości, pracy, małżeństw i rozwodów, aż do momentu starości. Relacje bohaterów raz wywołują uśmiech, innym razem smutek i gorycz. Z wielką przyjemnością śledziłam zmagania dwójki przyjaciół, ich wymianę maili w których raz się kłócili, a innym razem wspierali. Jednak pomimo przeciwności losu zawsze mogli na siebie liczyć. Właściwie nie da się ich nie lubić, od samego początku wzbudzili we mnie ogromną sympatię.

Rozmowy bohaterów i słynne WJEM Alexa zasługuje na OSKARA !

Rosie
Zawsze źle piszesz wiem. Pisze się WIEM a nie WJEM.

Alex
Pszepraszam, panno idealna. Wjem jak pisać wjem.

Teraz już wiem na pewno, że tam, na końcu tęczy, czeka na mnie spełnienie marzeń.

"Love, Rosie" wzrusza do łez, jednocześnie tchnąc optymizmem. Daje nadzieję, że nawet po najgorszej burzy wyjdzie słońce. Opowieść niesie ze sobą jeszcze jedno ważne przesłanie: prawdziwa miłość nigdy nie umiera.

Cudowna historia, opowiedziana w ciekawy sposób. Warto przeczytać!

Zapraszam na bloga
http://modnaksiazka.blogspot.com/2015/10/czy-prawdziwa-przyjazn-miedzy-kobieta-i.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-10-2015 o godz 18:20 justynkae dodał recenzję:
Książkę "Love, Rosie" kupiłam pod wpływem impulsu. Będąc na zakupach przyglądałam się półkom zapełnionymi książkowymi pozycjami i mój wzrok padł akurat na tą. Poza tym, że do moich uszu dobiegła informacja, że na jej podstawie nakręcono film nigdy wcześniej o niej ani o autorce książki nie słyszałam. Zacznę chyba wierzyć "plotce", że najlepsze zakupy to te pod wpływem impulsu , bo książka okazała się być strzałem Amora prosto w serce ...
Zakochałam się w niej. Cała historia niezwykłej przyjaźni opisana w dość oryginalny nie spotkany przeze mnie wcześniej sposób sprawiła, że te kilka godzin które poświeciłam na przeczytanie faktycznie oderwały mnie od rzeczywistości. Zapomniałam kim jestem, gdzie mieszkam, czy mam faceta i oczywiście najbardziej pokrzywdzony okazał się mój kot który doświadczył niezaplanowanej diety ... Wzruszałam się, płakałam, śmiałam a nawet wkurzałam. Oj tak przy tej pozycji cała paleta emocji gwarantowana!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
21-08-2015 o godz 11:26 opalka dodał recenzję:
Bardzo dobra, wciągająca i przyjemna w odbiorze książka, napisana w formie listów, maili oraz internetowych czatów. Brak w niej typowej narracji, co w powiązaniu z zamysłem kompozycyjnym, wrzuca czytelnika w sam środek prywatnego życia głównej bohaterki – Rosie Dunne, silnie związanej ze swoim przyjacielem Alexem. Rosie i Alex są dla siebie stworzeni, jednak koleje losu skutecznie rozdzielają ich za każdym razem, gdy próbują się do siebie zbliżyć. Pisane z dużą dawką humoru i dystansu listy i maile pokazują, jak plastyczny jest los. Na przykładzie Rosie i Alexa obserwujemy, jak drobne wpadki wpływają na kształt naszego życia, jak małe niedomówienia zmieniają bieg wydarzeń, jak brak wiary w siebie czy w innych ludzi kładzie się cieniem na naszych marzeniach, wyznaczając im granice, jakich nigdy mieć nie powinny. Nie sposób oderwać się od lektury, ale też i nie ma po co – trzeba doczytać do końca, ponieważ tak lekkiej, uroczej, słodko – gorzkiej opowieści o życiu i miłości ze świecą szukać!
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
16-07-2015 o godz 14:55 Kayla150 dodał recenzję:
Książka wciąga i przyjemnie się ją czyta. Zresztą jak wszystkie książki tej autorki :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-07-2015 o godz 14:49 Olka1005 dodał recenzję:
Pod koniec ubiegłego roku powieść Cecelii Ahern Na końcu tęczy zyskała spory rozgłos i nowy tytuł. Historia dwójki przyjaciół zachwyciła wiele osób, ale jakie jest moje zdanie? Przekonajcie się sami.

Cecelia Ahern wpadła na dość oryginalny pomysł i napisała swoją książkę w formie epistolarnej. Listy, zapiski z chatów, SMS-y, e-maile czy notatki od nauczycieli opowiadają życie Rosie i Alexa. Na początku ciężko było mi wbić się w powieść ze względu na formę w jakiej jest zapisana oraz fakt, że pierwsze liściki wymieniały dzieci i było w nich dość sporo błędów. Jednak historia dwójki przyjaciół szybko mnie zafascynowała i po pewnym czasie zorientowałam się, że trzymam kciuki za bohaterów.

Fabuła książki jest rozciągnięta na 50 lat, co było to dla mnie dość dużym zaskoczeniem. Dzięki temu zabiegowi widzimy jak bohaterowie dojrzewają i jak zmienia się ich pogląd na świat. Historia Rosie i Alexa niejednokrotnie doprowadziła mnie do łez czy wybuchów śmiechu. Autorka pokazuje w tej książce, że nie powinniśmy narzekać na swoje życie; są osoby na świecie, którym wiedzie się znacznie gorzej od nas, lub że zawsze mogło przytrafić się nam coś gorszego.

Rosie jest bardzo silną postacią, los rzucał jej pod nogi wiele przeszkód, a ona zawsze wstawała z podniesioną głową. Nawet podczas trudnych chwil w życiu, uśmiechała się i była oparciem dla swoich bliskich. Alex jest również silnym bohaterem w powieści, ale według mnie jego problemy w porównaniu z problemami Rosie były... Dobra, powiem, że życie go trochę oszczędziło. Postacie przedstawione w książce są bardzo realistyczne i mocno się z nimi zżyłam.

Love, Rosie to niezwykle wzruszająca książka zmuszająca do refleksji nad swoim życiem. Łatwo utożsamić się z bohaterami, a czytelnik chce aby drogi dwójki przyjaciół w końcu się zeszły. Na końcu tęczy było moim pierwszym i zdecydowanie nie ostatnim spotkaniem z Cecelią Ahern. Książka dostaje ode mnie ocenę 10/10 i bezapelacyjnie trafia na półkę "Ulubionych".
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
06-07-2015 o godz 21:44 Weranda29-11 dodał recenzję:
Gorąco polecam tę książkę. Jest naprawdę świetna. Historia niby banalna, a jednak! Kolejna świetna książka opowiadająca o miłości, sile przyjaźni i losie, który jednak nie zawsze nam sprzyja.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-07-2015 o godz 00:16 janelle dodał recenzję:
Pełna recenzja :
http://zatracona-w-innych-swiatach.blogspot.com/2015/07/4-recenzja-love-rosie_5.html

Przede wszystkim jest to współczesna powieść epistolarna - dla mniej wtajemniczonych - cała książka składa się z listów, e-maili, smsów czy rozmów internetowych. W praktyce oznacza to, że nie ma żadnej wartkiej akcji, czytelnik dowiaduje się o wszystkich wydarzeniach po fakcie, z relacji różnych osób. Po skończonej lekturze stwierdziłam, że nie nadaję się na taki rodzaj narracji. Wiecie jak to jest jak znajomy opowiada wam jakąś długą historię i jakoś w połowie, może trochę dalej, chce się żeby po prostu przeszedł do sedna i skończył? Tak właśnie czułam się czytając ,,Love, Rosie". Niby wszystko fajnie, ale nie potrafiłam wciągnąć się w tę historię, brakowało mi tego, że nie mogłam na bieżąco wyobrażać sobie tych sytuacji. Jednak mimo wszystko, największym minusem tej powieści jest właśnie Rosie. No jak można wykreować bohaterkę, która przez bite 500 stron praktycznie tylko narzeka? Ja rozumiem, że nie wszystko pomyślnie się jej ułożyło w życiu, a kłopoty rodzinne zbierają swoje żniwo, ale no proszę was, ta albo marudzi albo rozżala się nad własnymi decyzjami. Jest jeszcze Alex. Jemu też nie wiedzie się w życiu osobistym, co stara się zapomnieć o Rosie, albo zrobić jakiś krok ku ich wspólnej przyszłości coś staje mu na drodze. Przez to wszystko w pewnym momencie miałam ochotę wziąć i obydwoje trzepnąć po głowie z pytaniem : Co wy do jasnej cholery wyrabiacie?! No i zakończenie... Gdyby autorka dopisała epilog, czy jeszcze parę stron, może nie byłabym tak krytyczna w stosunku do tej książki. Jednak muszę jeszcze wspomnieć, że pokochałam Ruby za jej podejście do życia, komentarze i ogólny sposób bycia :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-06-2015 o godz 14:12 małgorzata drella dodał recenzję:
Historia Rosie jest bardzo ciekawa, jednak napisana w trudny dla odbiorcy sposób. O losach bohaterki dowiadujemy się z listów, które pisze do swoich bliskich. Można pogubić się w tym, co kto pisze i do kogo.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-06-2015 o godz 16:26 Aneta Zub dodał recenzję:
Ta książka jest po prostu genialna !!!!!!!!!!!! Przedstawia naprawdę w ciekawy sposób historię niezwykłej dziewczyny Rossie i jej najlepszego przyjaciela Alexa ... treść jest zapisana w postaci e-maili i wiadomości czatowych, niektórych wydarzeń trzeba się domyślić, ale i tak potem Rossie zwierza się ... i dalej nie powiem bo zepsuje komuś lekturę
PS kup !
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-05-2015 o godz 14:30 roksi789 dodał recenzję:
Love, Rosie jest jedna z najlepszych książek, które przeczytałam, a jest ich naprawdę mnóstwo. Ta z całą pewnością trafi do mnie na półkę, by co chwilę do niej wracać. Książka, nie powiem jest napisana w dość specyficzny sposób, ale to tylko dodaje jej pewnego uroku. Cała historia jest po prostu tak wzruszająca, że książkę czyta się jednym tchem. Naprawdę polecam każdemu. Myślę, że Love, Rosie spodoba się każdemu kto po nią sięgnie, bo na tak piękną historię można czekać naprawdę długo.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-04-2015 o godz 18:10 joanna.z2 dodał recenzję:
Niesamowita opowieść, wciągająca, którą czyta się jednym tchem i do tego nie standardowo napisana :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-04-2015 o godz 17:08 Basiula dodał recenzję:
Love, rosie to książka, która zrobiła się znana przede wszystkim dzięki filmowi, który wszedł do kin całkiem niedawno. Przed ekranizacją tytuł powieści brzmiał Na końcu tęczy.

Kupiłam tą książkę, bo od razu po przeczytaniu opisu, wydała mi się absolutnie urzekającą historią miłosną. Ale szybko się przekonałam, że oceniłam ją zbyt wysoko.
Po pierwsze, cała książka jest napisana w dosyć specyficzny sposób. Nie ma w niej żadnej wartkiej akcji - cała fabuła jest przedstawiona w postaci listów, e-maili czy rozmów telefonicznych. Naprawdę podziwiam autorkę, bo ze sporym trudem musiało jej przyjść napisanie czegoś takiego, jednak nie dało to żadnego porażającego efektu. Szczerze mówiąc, powieść wydawała mi się przez to po prostu nudna, bo zwyczajnie nic się w niej nie działo. Nie było żadnych emocjonujących wydarzeń - tylko listy opisujące wspomnienia z tychże zdarzeń. Zupełnie nic się nie działo!

Ta książka nie działała na mnie tak, jak wszystkie inne genialne dzieła. Nie wciągała, nie było momentów, kiedy nie mogłam się od niej oderwać... Wprost przeciwnie, czytało mi się Love, rosie raczej ciężko. Przebrnięcie przez całą książkę zajęło mi chyba dobry tydzień, co jak na mnie, jest naprawdę kiepskim wynikiem.

Cała historia opowiada o pięknej przyjaźni Rosie i Alexa, którzy znali się już od najmłodszych lat. Jednak rodzice chłopaka nagle postanowili przenieść się do Ameryki, co sprawiło, że dzieliły go z Rosie tysiące kilometrów. Mimo wszystko, ich przyjaźń przetrwała tą próbę. Nadal pisali do siebie listy i świetnie się dogadywali.

To, co chyba najbardziej ubodło mnie w tej książce, to właśnie to, że autorka przez niemal cały czas bawiła się z nami w kotka i myszkę. Od samego początku czytelnik wie, że Rosie i Alex powinni być razem. Mimo to, oni zdają się tego w ogóle nie dostrzegać, dorastają, zmieniają się i nadal żyją na różnych kontynentach. To frustrujące, gdy przez dobre 500 stron wiesz, że powinni się zejść, ale oni wciąż nie mogą. Przy okazji, Alex ma na koncie dwa nieudane małżeństwa i dwójkę dzieci, a Rosie jest po rozwodzie z Gregiem, przy czym wychowuje małą Katie. Każde z nich ruszyło przez życie osobno, gdy tymczasem powinni się z nim zmierzyć RAZEM. Więc czytasz, i czytasz, i z utęsknieniem czekasz na ten moment, kiedy zorientują się, że to siebie naprawdę kochają i rozpocznie się niesamowita historia miłosna.
Ale do tego nie dochodzi.
I tak, jak niemal wszystko w tej książce, zawiodło mnie zakończenie. Przez 500 stron czekałam, aż tym dwojgu uda się nareszcie być razem.
I w końcu, na ostatnich trzech stronach jest opisane, jak Alex przyjeżdża do Dublina i rzucają się sobie z Rosie w ramiona.
I to wszystko.
Czekaliśmy 500 stron na takie zakończenie. Muszę przyznać, że liczyłam na coś o wiele, wiele lepszego.

Oczywiście, to prawda, ta książka była dosyć wzruszająca. Ale nie wzbudziła we mnie żadnych silniejszych emocji, nie płakałam przy niej, jak przy Hopeless czy Gwiazd naszych wina.

Sądzę, że była to ciekawa powieść do przeczytania, ale żadna historia, która utkwiłaby dłużej w mojej pamięci. Po prostu mi się nie spodobała.
Jednak jest to tylko moja opinia, i Wy możecie myśleć całkowicie inaczej. Może Wam się spodobała?
Uważam, że w tym przypadku, filmowi dałabym więcej plusów niż książce. Może dlatego, że był naprawdę zabawny i jakoś łatwiej było przez niego przebrnąć.

Sądzę też, że gdyby Cecelia wybrała inny sposób pisania, po prostu, gdyby pisała zwyczajnie, jej książka mogłaby być naprawdę fenomenalna. Pomysł był świetny, historia była świetna, tylko sposób przedstawienia nie przypadł mi do gustu. Ale innym może się przecież właśnie to podobać.
Zwykle wychwalam wszystkie książki, ale Love, rosie jest moim wyjątkiem. Nie spodobała mi się, i dlatego dałam jej tylko 3/5. Ale kto wie, może inne książki tej autorki są naprawdę świetne? Sama muszę się kiedyś przekonać.

RECENZJA POCHODZI BLOGA zakochana-w-czytaniu.blog.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 1 1
23-04-2015 o godz 23:22 Sylwia Adrian dodał recenzję:
książkę czyta się po prostu jednym tchem... bardzo zabawna,wzruszająca czasami nawet trochę irytująca ... ale bardzo polecam :)
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
22-04-2015 o godz 18:25 Monika Kuraś dodał recenzję:
Gorąco polecam tą książkę wszystkim osobom, które wierzą, że pomimo wielu niepowodzeń można doczekać się prawdziwej miłości. Powieść świetnie ukazuję, że prawdzie uczucie nie przemija i robi wszystko, żeby w końcu osiągnąć ten zamierzony cel, którym jest SZCZĘŚCIE.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
05-04-2015 o godz 23:06 Nikola1612 dodał recenzję:
Tą ksiązkę kupiłam kilka dni temu i od razu wzięłam się do czytania - przeczytałam w 2 dni.. Rosie i Alex znają się od 5 roku zycia i są nierozłączni ale życie daje im cios i Alex musi wyjechać z rodzicami do Bostonu a Rosie zachodzi w ciążę .. Jest to rodzaj książki w której historia opisana jest w listach, liścikach, e-mailach itp. ( co nie szczególnie lubię) ale od pierwszych stron historia mnie zaciekawiła, a potem obejrzałam film, który też jest przepiękny a bohaterowie książki/filmu jak najlepiej ujęci.. Po prostu uwielbiam i polecam :)
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
03-04-2015 o godz 23:52 alice9d dodał recenzję:
Przeczytałam tą książkę parę miesięcy temu a dalej pamiętam każdy fragment,każdą scenę w książce, która mnie wzruszyła !! ;')
Mam 13 lat a książka tego typu do mnie dotarła. Jest to książka dla ludzi w każdym wieku(nawet moja babcia ją przeczytała i spodobała jej się).Nie trzeba być fanem romansów , żeby przeczytać tą książkę. Historia Rosie i Alexa jest taka słodka , wzruszająca i opowiada o tym jak głęboka wież,ich łączyła
Naprawdę polecam każdemu !!!!!!!!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
02-04-2015 o godz 11:05 Izabela Grabowska dodał recenzję:
piękna romantyczna historia, pełna ciekawych wątków polecam:)
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
30-03-2015 o godz 19:09 zaBOOKowana dodał recenzję:
Cecelia Ahern, irlandzka pisarka, zadebiutowała powieścią "PS. Kocham Cię". Natomiast o książce "Love, Rosie" zrobiło się głośno, gdy początkiem grudnia ubiegłego roku miał premierę film o tym samym tytule i był ekranizacją książki. Sama książka zaś wydana była wcześniej pod tytułem "Na końcu tęczy".

Rosie i Alex od dzieciństwa są nierozłączni. Życie zadaje im jednak okrutny cios: rodzice Alexa przenoszą się z Irlandii do Ameryki i chłopiec oczywiście jedzie tam razem z nimi. Przyjaciołom pozostaje wymiana listów i e-mail'i. Rosie, co prawda, chce przeprowadzić się do Bostonu, by tam studiować i być bliżej Alexa, ale niestety, Bal Absolwentów, na którym Alex, zaproszony przez Rosie, nie pojawia się, zmienia całkowicie jej plany.

"Love, Rosie" to pierwsza powieść epistolarna, z jaką się spotkałam. Bohaterowie wymieniają między sobą wiadomości w różnych formach: począwszy od krótkich liścików na lekcjach, poprzez długie listy, kartki okolicznościowe, e-mail'e, a na rozmowach czatowych kończąc. Wszystkie zdarzenia poznajemy niejako ze sprawozdań bohaterów, więc nasza wyobraźnia pracuje na maksymalnych obrotach. Co według mnie jest ogromnym plusem książki, choć na początku musiałam się przestawić, gdyż była to dla mnie nowość.

Nieustający dialog, który trwa, uwaga! ponad czterdzieści lat! Tak, tak. Autorka niesamowicie rozciągnęła akcje. Dzięki czemu, czytając, nie zauważyłam nawet, w którym momencie przywiązałam się tak bardzo do Rosie, Alexa, a także Katie, Ruby (przegenialnej Ruby!), że czułam ogromne, ale to naprawdę ogromne rozczarowanie, gdy książka tak nagle się skończyła. No bo jak to? Nie ma więcej stron? Ojjj... Poznajemy Alexa i Rosie, jako kilkuletnich smarków, a kończymy z siwiejącymi dziadygami. :P A ja chciałam, aby książka trwała i trwała i trwała.

Ruby, Ruby, przegenialna Ruby. Poboczna bohaterka powieści, przyjaciółka Rosie, jest tak świetną i wyrazistą osobą, że trudno o niej zapomnieć. Jej teksty, szczerość, nieowijanie w bawełnę, no po prostu koooocham to! <3 Skradła moje serce i stała się moim numer jeden powieści.

"Love, Rosie" to wspaniała książka. Przede wszystkim o przyjaźni i miłości. Ale czy przyjaźń między kobietą i mężczyzną istnieje?
W moim przypadku sprawdza się idealnie. :) Ano, przyjaźnię się z pewnym panem. Choć każde z nas poszło w swoją stronę, nadal mamy ze sobą kontakt przez 'fejsika', e-mail'e... Po przeczytaniu książki śmiałam się, że za pięćdziesiąt lat skończymy tak, jak Rosie i Alex. ;-) Choć mam nadzieję, że nie. :P Podobno przyjaźń między mężczyzną, a kobietą istnieje, aż do pierwszego pocałunku... Może dlatego dobrze nam się układa, bo całowania nie było? :P Okej, dość o mnie...
Jak już wspomniałam jest przyjaźń i miłość. Ale nie tylko. Książka jest również o błędach, ich naprawianiu, o spełnianiu marzeń - tych maleńkich i tych wielkich.

Śmiech i wzruszenie to nieustający towarzysze przy czytaniu. Ale także zdziwienie i rozczarowanie, często odkładałam książkę z niezadowoloną miną i myślą "Łojej, no czemu? Czemu znowu, no czemu?"
A największym rozczarowaniem jest epilog. Trzy najsłabsze strony w książce. Mam wrażenie, że niedopracowane, pisane na szybko, tak jakby Ahern chciała, jak najszybciej rozstać się z Rosie i Alexem. Szkoda, wielka szkoda. Trzy strony zepsuły niemal wszystko. Były zbyt górnolotne, sztuczne.

Nie mniej jednak, nie ukrywam, książka bardzo przypadła mi do gustu. Pozwoliła się oderwać od problemów dnia codziennego.
Lekka, słodko-gorzka, ciekawie napisana powieść, którą polecam każdemu, kto chce wysilić swą wyobraźnie. Idealna dla lubiących romanse (tak, ja!) i powieści epistolarne.
Warto sięgnąć, polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
25-03-2015 o godz 20:00 Mia Ptatuszak dodał recenzję:
Ostatnio o tej książce było bardzo głośno. Czy było warto? Moim zdaniem książka jestlekka , zabawna i to wszystko. Nie jest ona książką ktora wyrywa się z tłumu.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-03-2015 o godz 23:39 anonymous dodał recenzję:
Lekka, zabawna i wzruszająca lektura - historia dwojga przyjaciół. Mimo, że nie jest to krótka historia, książkę czyta się błyskawicznie - ciężko się od niej oderwać. Co ciekawe, nie odnajdziesz w tej książce tradycyjnych dialogów - wszystkie wydarzenia poznajesz dzięki treści wymienianych między różnymi bohaterami emaili, sms-ów, pocztówek, liścików, itd.
A tak na marginesie, obecny tytuł i okładka (dostosowane do niedawnej ekranizacji książki) są o wiele przyjemniejsze niż pierwotna okładka w kolorze perfidnego różu i oryginalny tytuł "Na końcu tęczy", które mogły do książki zniechęcać. Zmiana na plus.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-03-2015 o godz 18:44 agrest_90 dodał recenzję:
Dobra książka, napisana w nietypowy sposób. Całość treści to maile i sms-y dwojga przyjaciół. Lekka i przyjemna.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-03-2015 o godz 08:52 Wiktorka3 dodał recenzję:
Książka bardzo fajnie przyjemnie i lekko się ją czyta . Bardzo ciekawa historia miłości .
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-03-2015 o godz 10:41 KZTK dodał recenzję:
Love, Rosie to kolejna powieść autorki bestsellera PS Kocham Cię. W grudniu premierze filmu towarzyszyło nowe wydanie z filmową okładką i zmienionym tytułem. Wszystkich którzy nie mieli jeszcze styczności z historią Rosie i Alexa gorąco zapraszam do przeczytania poniższej recenzji!

Na początek muszę się przyznać, że Love, Rosie jest pierwszym tytułem Cecelii Ahern, który miałam okazję przeczytać. Nie powiem, że tytuł PS Kocham Cię nie obił mi się o uszy, bo byłoby to kłamstwo. Jednak nie czułam jakiejś palącej potrzeby żeby zapoznać się z twórczością irlandzkiej pisarki. Po lekturze Love, Rosie wiem jedno: Muszę jak najszybciej nadrobić zaległości!

Warto też zaznaczyć, że jest to drugie wydanie, które wcześniej było dostępne pod tytułem Na końcu tęczy. Zabieg ten, oraz nowa okładka, wynikały ze zbliżającej się premiery filmu. Love, Rosie. który ukazał się w kinach 5 grudnia.

Love, Rosie opowiada historię dwójki przyjaciół: tytułowej Rosie i Alexa, którzy od dzieciństwa są nierozłączni. Prawdziwe bratnie dusze, którym do szczęścia nie trzeba niczego więcej nad własne towarzystwo. Sielanka nie trwa jednak długo, gdy w wieku 18 lat rodzice Alexa decydują się na przeprowadzkę do Ameryki. Samotna Rosie coraz mocniej odczuwa brak przyjaciela. A nierozważne decyzje niszczą jej plany i marzenia na przyszłość. Jednak mimo dzielącej ich odległości oboje starają się utrzymać więź, jaka ich łączyła. Jednak czy jest to możliwe? Czy przyjaźń może przetrwać lata i tysiące kilometrów rozłąki? A gdyby okoliczności potoczyłyby się inaczej, czy przerodziłaby się w coś innego?

Książka porusza wiele problemów, poza rozłąką między bliskim sobie osobami i problemami sercowymi, na pierwszy plan wysuwa się także temat nieplanowanej ciąży, walki o własne marzenia oraz o życiu i trudnościach, jakie ze sobą niesie. Najważniejszą zaś lekcją, jaką wyniosłam z lektury Love, Rosie jest to, że nigdy nie można się poddawać, niezależnie od tego jak ciężki los nas spotka, zawsze pozostaje nadzieja na lepsze jutro.

Ciekawą rzeczą, na którą nie można, nie zwrócić uwagi podczas lektury jest sposób, w jaki książka została napisana. Zamiast tradycyjnej powieści, do których większość z nas zdążyła się przyzwyczaić, otrzymujemy bowiem zbiór wszelkiego rodzaju listów, e-maili, SMS-ów, wiadomości i pocztówek, obejmujących swoim zasięgiem przeszło 50 lat życia bohaterów! Zaczynając lekturę obawiałam się, że taka forma sprawi, iż całość będzie ciężka w odbiorze, bądź zgubię się w tym, kto, do kogo i dlaczego pisze. Jak się okazało już po kilku stronach nic bardziej mylnego! Całość czyta się bardzo przyjemnie i ani razu nie zgubiłam wątku.

Love, Rosie to pozycja, która poruszy niejedną strunę w sercu czytelnika, wywołując przy tym lawinę uczuć, od smutku po radość. Wstrząśnie wami i sprawi, że nie będziecie mogli oderwać się od lektury. Będziecie płakać i śmiać się czytając koleje życia Rosie i Alexa, i z pewnością nie raz do nich wrócicie.

Ocena: 8/10
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-03-2015 o godz 12:01 Justyna Klaus dodał recenzję:
Świetna książka która wzbudza piękne uczucia podczas czytania. "Love, Rosie" zabiera nas w piękną historię przyjaźni i miłości. Najbardziej podoba mi się wątek wiecznej przyjaźni która nie zdarza się często w dzisiejszych czasach. Gorąco polecam tą powieść ludziom szukającym odskoczni od problemów i smutków dnia codziennego. ;)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-03-2015 o godz 18:33 Kamila Idziaszek dodał recenzję:
Love, Rosie to długo wyczekiwana przeze mnie pozycja, którą bardzo chciałam przeczytać. Na innych książkowych blogach pojawiło się o niej mnóstwo pozytywnych recenzji, dlatego tak strasznie zależało mi na tym, aby się z nią zapoznać. W końcu przyszedł czas kiedy w moje ręce wpadł piękny egzemplarz właśnie tej książki, tak więc niezwłocznie zabrałam się za czytanie. Przed rozpoczęciem przygody z głównymi bohaterami warto zastanowić się czym jest dla nas miłość. Jak w dzisiejszych czasach rozumiemy to pojęcie? Miłość, czyli uczucie, które nigdy nie powinno wygasnąć. Każdy ma nadzieję, że ta druga osoba, którą tak bardzo kochamy będzie z nami zarówno w zdrowiu jak i w chorobie, bez względu na wszystkie przeciwności losu. Czy prawdziwe uczucie przetrwa tak wiele różnych problemów napotkanych na swojej drodze? Czy młodzieńcza przyjaźń może zamienić się w coś więcej? Aby znaleźć odpowiedzi na te pytania musicie sami zagłębić się w historię przedstawioną na kartach tej książki.

Autorka opowiada nam historię Rosie i Alexa, którzy w wieku siedmiu lat spędzali każdą możliwą chwilę razem - zaczynając od siedzenia w jednej ławce, po wspólne popołudnia. Wszystkie ich losy śledzimy dzięki listom, liścikom, mailom, a także wiadomościom wysyłanym na czatach. Każde wydarzenie dotyczące ich szkoły, pracy czy relacji jak i przygód z ich życia poznajemy czytając wymienianą między nimi korespondencję. Dokładnie poznajemy relację jaka ich łączy, a także jakie przeciwności losu i niespodziewane wydarzenia wkradną się w ich codzienność. Wiele razy ich przyjaźń zostaje wystawiona na próbę.

Muszę przyznać, że jest to nietypowy jak dla mnie rodzaj książki. Autorka w dość oryginalny w tych czasach sposób opisała przygody tej dwójki bohaterów. Pierwsze strony tej powieści czytało mi się naprawdę ciężko, trudno było mi przestawić się na taki rodzaj opisu akcji. W dodatku dochodziła pisownia, w której autorka bardzo chciała podkreślić, że autorami liścików są dzieci i było w nich mnóstwo błędów. Momentami wydawało mi się to trochę naciągnięte, ale koniec końców wszystko było zrozumiałe i nie przeszkadzało to zbytnio w odbiorze. Akcja tej powieści jest dosyć wolna, ale oczywiście nie stanowiło to dla mnie żadnego problemu.

Cecelia Ahern wykreowała naprawdę wspaniałe postacie i bardzo umiejętnie przedstawiła ich historię. Pokazała nam przyjaźń, jaką każdy z nas chciałby kiedyś dostać od losu. Główną bohaterkę można tylko i wyłącznie pokochać. Pomimo wszystkich przeciwności losu, jej emocje, wybory oraz postępowanie były bardzo rozsądne.

Love, Rosie potrafi wywołać wiele uczuć. Podczas jej czytania towarzyszyło mi mnóstwo emocji - począwszy od uśmiechu na twarzy, a skończywszy na łezkach w oku. Nie żałuję żadnej minuty, którą poświęciłam na przeczytanie tej powieści. Love, Rosie mogę z czystym sumieniem polecić każdemu kto lubi historie o prawdziwym życiu. Myślę, że się nie zawiedziecie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-03-2015 o godz 19:14 martyna1812 dodał recenzję:
rewelacyjna książka polecam każdemu, kto lubi przeczytać coś dobrego
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-03-2015 o godz 11:16 marlena93 dodał recenzję:
Super książka, cała składa się z listów i rozmów internetowych ale czyta się ją lekko i szybko :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
02-03-2015 o godz 21:27 Patrycja Sierzputowska dodał recenzję:
Mi osobiście książka nie przypadła do gustu, narracja w formie wiadomości tekstowych nie jest tym czego się spodziewałam, zabrakło mi również rozwinięcia końca książki kiedy to wszystko się już ułożyło. Jednak historia jest piękna, poruszająca. Polecam książkę ale zachęcam także do obejrzenia adaptacji filmowej : ) Nie pożałujecie : )
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
21-02-2015 o godz 16:05 PaniKa dodał recenzję:
Gdyby nie rozgłos i szum wokół książki Cecelii Ahern, pewnie bym jej nie przeczytała. Ale jak wiadomo, siła reklamy robi swoje. A że lubię być na bieżąco z nowościami, dlatego tym bardziej dałam się namówić na „Love, Rosie”. I wiecie co? Gdybym jej nie przeczytała popełniłabym ogromny błąd i pewnie później miałabym pretensje do samej siebie że się nie skusiłam. Cieszę się jednak że po raz kolejny zawierzyłam swojej intuicji. Ta książka jest po prostu wspaniała! Jedyna w swoim rodzaju i niepowtarzalna.

Rosie i Alex od dzieciństwa byli nierozłączni. Razem przeżywają swoje najmłodsze lata i młodość. Myślą że już na zawsze pozostaną razem i nic nie będzie w stanie ich rozdzielić. Niestety sielanka nie trwa długo, Alex zmuszony jest wyprowadzić się razem z rodzicami do Stanów. Rosie jest załamana, ale na szczęście pomimo dzielącej ich odległości przyjaciele dalej utrzymują ze sobą kontakt poprzez pisanie do siebie maili, smsów i listów. Każde z nich ma marzenia i plany na przyszłość. Rosie chce prowadzić hotel, a Alex pragnie być lekarzem i leczyć ludzi. Wszystko zmierza ku dobremu i wygląda na to że przyjaciele znowu będą mogli być razem, zwłaszcza że Rosie planuje wyjechać do collegu i zamieszkać w Bostonie razem z Alexem. Niestety los znowu z nich kpi. Chłopak nie dociera na bal maturalny, a Rosie zamiast iść tam z Alexem decyduje się iść z kimś innym. Jak się okazuje ta mała decyzja całkowicie odmieni jej życie, a wszystkie plany i marzenia będą musiały poczekać…

„Życie to nie bajka, trudno. Nikomu nie jest łatwo, prawda? Jeśli ktoś powie, że życie jest łatwe, nazwę go kłamcą.” *str. 66

Fabuła na pierwszy rzut oka może wydawać się banalna, jednak śmiało mogę powiedzieć że tak nie jest. Na uznanie zasługuje przede wszystkim to jak została napisana książka, a dokładnie forma tekstu. Nie ma tu płynnej narracji i dialogów, są za to maile, listy i smsy. I tak do końca książki. Właściwie pierwszy raz miałam przyjemność czytać książkę która całkowicie składała się z tak krótkich form. Na początku troszkę mi to przeszkadzało, jednak po paru stronach tak wciągnęłam się w czytanie, że wręcz nie mogłam przestać. Ta nietypowa narracja, sprawia że książkę czyta się błyskawicznie i wyjątkowo lekko. Do tego dochodzi mnogość bohaterów, bo trzeba przyznać że jest ich tu naprawdę wielu. Przez całą książkę przewija się tak duża liczba postaci, że aż ciężko je zliczyć. Na szczęście całkowicie nie wpływa to na jakość czytania, wszystko jest na swoim miejscu, a każdy bohater odgrywa tutaj znaczącą rolę.

Cała książka to historia życia Rosie i Alexa. Mamy tu prawie pięćdziesiąt lat, na które składają się poszczególne etapy życia bohaterów. Razem z nimi przeżywamy dzieciństwo i młodość, później wchodzimy w etap dorosłości, pracy, małżeństw i rozwodów, aż do momentu starości. Relacje bohaterów raz wywołują uśmiech, innym razem smutek i gorycz. Z wielką przyjemnością śledziłam zmagania dwójki przyjaciół, ich wymianę maili w których raz się kłócili, a innym razem wspierali. Jednak pomimo przeciwności losu zawsze mogli na siebie liczyć. Właściwie nie da się ich nie lubić, od samego początku wzbudzili we mnie ogromną sympatię. Jednak nie będę ukrywać że wielokrotnie miałam ochotę wejść do książki i nimi potrząsnąć, bo to co w niektórych momentach wyprawiali doprowadzało mnie wręcz do białej gorączki. Jedyne na co miałam ochotę to wrzeszczeć na całe gardło: „Ludzie, ogarnijcie się!”. Choć i tak odnoszę wrażenie że nie przyniosłoby to żadnego rezultatu, bo nasi bohaterowie byli wyjątkowo uparci, a do tego żadne z nich nie kwapiło się by wykonać ten pierwszy krok, który mógłby całkowicie odmienić ich losy.

„Love, Rosie” to książka wyjątkowa. To słodko-gorzka opowieść o miłości i przyjaźni. Historia która porusza serce i wzrusza, a jednocześnie wywołuje uśmiech na twarzy. Daje nadzieję i wiarę w to że zawsze może być lepiej, że zawsze warto marzyć i dążyć do realizacji swoich pragnień. Pokazuje nam że, na przekór tego co mówią ludzie, przyjaźń między kobietą, a mężczyzną może być możliwa. Pokazuje nam również jak silna potrafi być miłość i jak wiele potrafi przetrwać. Jest to zarazem dowód na to że pomimo pecha, który może nas prześladować, w końcu nadchodzi moment i na te piękne chwile.

„Teraz już wiem na pewno, że tam, na końcu tęczy, czeka na mnie spełnienie marzeń.” *str. 416
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
21-02-2015 o godz 14:09 NathalieRoss dodał recenzję:
Jak być może zauważyliście, lubię książki, które wzruszają. Niech będą nawet banalne lub powielające schematy, ale niech dadzą radę porządnie mnie wzruszyć.
W dniu dzisiejszym mam tę wielką przyjemność zaprezentować Wam książkę, która wzrusza do granic, zostawia poduszkę mokrą od łez, a twarz maluje smugami rozmazanego tuszu do rzęs. "Love, Rosie" Cecelii Ahern, znane części z Was jako "Na końcu tęczy", to grudniowa premiera, która z pewnością będzie idealnym prezentem na Mikołajki i Święta.

Rosie i Alex są idealnym dowodem na to, że przyjaźń damsko-męska istnieje nie tylko w naszej wyobraźni, ale też w prawdziwym życiu. Znają się od dzieciństwa i są nierozłączni. Razem psocą, razem imprezują, razem się upijają. Nie widzą świata poza sobą i nikogo innego nie potrzeba im do szczęścia. Do czasu, gdy Alex poznaje Bethany - wtedy wszystko zaczyna lecieć na łeb, na szyję. Chłopak przestaje mieć czas dla swojej najlepszej przyjaciółki, zostawiając ją samą sobie. Spędza wakacje za granicą. Jego ojciec dostaje pracę na innym kontynencie i zabiera ze sobą rodzinę. W tym czasie okazuje się, że i Alex, i Rosie zostali przyjęci do uniwersytetów w Bostonie - na kierunek medyczny na Harvardzie (w sumie obok Bostonu) oraz do Szkoły Hotelarskiej. Przed rozpoczęciem studiów mają spotkać się na balu absolwentów Rosie, ale Alex nie daje rady przyjechać. Kolejne z jego niedopatrzeń zmienia wiele w życiu obydwojga i sprawia, że na zmianę zbliżają się do siebie i oddalają. A tak kręta droga może pomóc znaleźć odpowiedź na pytanie tkwiące w głowie każdej osoby na ziemi: czy warto czekać na prawdziwą miłość?


Wstyd się przyznać, ale do tej pory nie czytałam żadnej książki Cecelii Ahern. "Love, Rosie" jest moją pierwszym spotkaniem z autorką i z pewnością nie ostatnim. Sięgnęłam po książkę za sprawą filmu na jej podstawie, który miałam okazję obejrzeć na trzy miesiące przed premierą i którego recenzja wisiała na blogu dzień po tym, jak zdjęto embargo na informacje. Byłam tak zachwycona filmem, że jak zaczęłam czytać książkę, nie byłam kompletnie przekonana do jej formy - napisana została w formie listów i liścików, smsów, e-maili, rozmów przez czat, wiadomości od dyrekcji szkoły do rodziców głównych bohaterów i innych tego typu środków komunikacji. Część z nich oczywiście znalazła się w filmie, który jednak nie mógł w całości zostać oparty na listach i pokazał nieco więcej rozmów na żywo.

Historia Alexa i Rosie jest przepięknym przykładem trudnej drogi do miłości, ale nie tylko. Ukazuje nam, ile trzeba dać od siebie, by wyjść na prostą i jak wielki wpływ na przyszłość naszą i bliskich może mieć jedno niedopatrzenie lub błędna decyzja. Bohaterowie uczą nas walki o siebie, rozwagi, myślenia o konsekwencjach i dbania o detale. Pokazują, jak ważne jest pielęgnowanie relacji i nieporzucanie tego, co zawsze było ważne dla jakiejś nowej rzeczy, gdyż będziemy tego mocno żałować.

Z początku denerwowała mnie forma listów, czatów, smsów itp., ale dość prędko przekonałam się, że dla tej historii była ona niezwykle trafna. Pozwalała zajrzeć głębiej do wnętrza postaci i poznać je podobnie jak w formie pierwszoosobowej, ale nawet nieco głębiej. Jakoś to się dziwnie dzieje, że w listach łatwiej nam określić swoje emocje niż na czacie czy przez smsy, a co dopiero w rozmowie na żywo.

Sami bohaterowie byli momentami irytujący, ale nie w bardzo negatywnym sensie. Nadało im to wyjątkowego charakteru, który pokochałam i chciałam coraz bardziej zgłębiać. Alex denerwował swoim gapiostwem i niedomyślnością, ale był takim typem postaci, że chciałam dla niego dobrego zakończenia i życzyłam, by w końcu zauważył to, co przemyka mu przed nosem. Rosie wydawała się rozważniejsza i pełna prawdziwej szczerości i wierności wobec przyjaciela, który opuścił ją, gdy najbardziej go potrzebowała. Też tylko do momentu, gdy go zabrakło i desperacko poszukiwała kogoś innego, co skończyło się w sposób, który stworzył między tą dwójką jeszcze większą przepaść - nie tylko kontynentalną, ale też psychiczną. Postaci drugoplanowe były różne, różniaste i korci mnie, by coś Wam o nich powiedzieć, ale nie chcę zbyt dużo zdradzić. Powiem tylko, że nie lubiłam Bethany (pierwszej dziewczyny Alexa), uwielbiałam Sophie (siostrę Rosie), a pozostali bohaterowie wywoływali we mnie nie do końca określone uczucia, niemniej nie pozostawili mnie obojętnej.

Nie zdradzę Wam już nic więcej. Mam wrażenie, że każde kolejne słowo będzie wielkim spoilerem, więc zakończę na tym, że "Love, Rosie" Cecelii Ahern z pewnością stanowi wymarzony prezent dla KAŻDEJ kobiety na Mikołajki, pod choinkę, na Walentynki, urodziny, imieniny, nawet Święto Górnika i każdą inną okazję. Nieważne, czy masz lat -naście, czy -dzieści - poproś tatę, brata, chłopaka, męża, syna, by kupił Ci tę książkę na prezent. Gwarantuję, że nie pożałujesz swojego zakupu!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-02-2015 o godz 14:21 Mariolka dodał recenzję:
Ciepła opowieść o wspaniałej przyjaźni i wielkiej miłości. Książka Pani Ahern przywraca wiarę w prawdziwą miłość i pokazuje, że jeśli uczucie jest szczere nie mają znaczenia lata i kilometry. Lekka, przyjemna, zabawna i wzruszająca lektura- gorąco polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
14-02-2015 o godz 15:37 Joanna Cholewińska dodał recenzję:
Love, Rosie jest najlepszą książką jaką do tej pory czytałam. Całość napisana jest prostym językiem, którym posługujemy się na co dzień. Książkę szybko się czyta, jest bardzo wciągająca i nie można się od niej oderwać. Są w niej zawarte chwile smutku i radości. Powieść bardzo mi się podoba i polecam ją każdemu :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-02-2015 o godz 19:24 Joaśka dodał recenzję:
Książka bardzo przyjemna i zabawna. Płynnie się ja czyta. Teraz czas na film. Jestem bardzo ciekawa ;)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-02-2015 o godz 20:16 Ania dodał recenzję:
Love, Rosie to książka przede wszystkim niesamowita. Opowiada bardzo ciekawą, życiową a zarazem zabawną historię dwójki przyjaciół. Książka napisana jest w formie e-maili, dzięki czemu czyta się ją jeszcze szybciej. Jest warta zakupu.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
09-02-2015 o godz 14:52 littlebook dodał recenzję:
Sięgnęłam po nią,po jechałam na ferie i chciałam mieć,coś do pociągu.
Ale również tytuł mnie zaintrygował,bo sama mam 18 lat i najlepszego przyjaciela
Książka jest po prostu genialna polecam kazdej osobie !
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-02-2015 o godz 00:01 Querote_ dodał recenzję:
Jeżeli ktoś uwielbia książki Ceceli Ahern wie, że może się spodziewać tylko i wyłącznie czegoś dobrego i nowego.
Love Rosie. Kolejna książka, która daje do myślenia. W 500 stronach zawarta jest historia całego życia Rosie i Alexa. Można się spodziewać nudy. Ale jak zwykle Autorka nas nie zawodzi.
Historia przyjaźni, przeciwności losu, odwagi, siły jest niesamowita. To nie jest książka, którą czytając myśli się " takie rzeczy dzieją się tylko w książkach". To jest książka, w której każdy czytelnik nie zależnie od wieku znajdzie historię, która i jemu przydarzyła się w życiu.
Polecam z całego serca tą książkę. Warta pieniędzy i poświęconego czasu !!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-02-2015 o godz 14:50 Paulina1805 dodał recenzję:
Wspaniała, wzruszająca, wciągająca książka - serdecznie polecam każdemu nie zależnie od wieku ;)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-02-2015 o godz 08:22 oskanowakowska dodał recenzję:
Wciągająca.Sposób pisania książki w formie listów,sms-ów, emaili, powoduje,że książka staję się wyjątkowa.Ciekawa historia dwojga przyjaciół.Im dalej tym bardziej zaskakujące losy bohaterów.Czyta się jednych tchem.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
04-02-2015 o godz 14:11 Maria Stachowiak dodał recenzję:
Piękna książka o przyjaźni ! Polecam. Idealna na wieczorne odprężenie :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-02-2015 o godz 09:54 prenston dodał recenzję:
Czym dalej tym lepiej i coraz bardziej wciągała. Cudowna książka. Zakochałam się od razu.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
25-01-2015 o godz 20:07 julia7373 dodał recenzję:
Rosie i Alex znają się od dzieciństwa, są najlepszymi przyjaciółmi. Dorastają razem, planują wyjechać na studia i spełniać marzenia - oczywiście też wspólnie. Wszystko zmienia się w noc balu, kiedy jedno wydarzenie pociąga za sobą konsekwencje przez kolejnych kilkadziesiąt lat. Przyjaźń trwa, ale czy to jest to, czego oboje oczekują? Niestety, nie dane im się tego dowiedzieć przez przeciwności losu, które co chwila wyrastają na ich drogach.


Nie miałam na tę książki ochoty ani trochę - myślałam, że jest na nią szał przez niedawną ekranizację i wielu patrzy na powieść przez pryzmat filmu. Dostałam jednak szansę jej poznania, więc zdecydowałam się zaryzykować. Już teraz mogę Wam powiedzieć, że moje życie bez tej lektury byłoby puste!


Książka, wbrew temu, co myślałam, nie skupia się na nastoletnim wieku bohaterów - wręcz przeciwnie. Jest w niej pokazane całe życie, od najmłodszych lat do starości. Wszystkiego - upływu czasu, bierzących wydarzeń, uczuć bohaterów - dowiadujemy się z listów, czatu, sms-ów wysyłanych przez każdą pojawiającą się postać. Często trzeba się domyślać, co się stało, jednak myślę, że nie ma miejsca na błędne wnioski - prawda jest zakryta tylko cienką warstwą pyłu.

Widać zmiany zachodzące w bohaterach, widać ich uczucia, obawy. Autorka nie miała litości dla głównych bohaterów, przez długi czas wodziła ich za nosy i przeszkadzała w osiągnięciu szczęścia - ale czyż przez to w końcu osiągnięta radość (bohaterów i czytelnika) nie była większa?

Książka jest niezwykle prawdziwa, piękna, wzruszająca, ale zdarzają się momenty, w których zwijałam się ze śmiechu - razem z koleżanką, której nie przeszkadzało to, że fragmenty są zupełnie wyrwane z kontekstu. Myślę, że to ważne, że ten humor się pojawił, gdyż w innym wypadku można by pogrążyć się w depresji.

Książkę polecam każdemu. Piękna powieść, cudownie się ją czyta - naprawdę warto się za nią zabrać!
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
24-01-2015 o godz 08:32 Ally77 dodał recenzję:
Bardzo mi sie podobała. Histora tych dwojga jest piękna. Serdecznie polecam
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
23-01-2015 o godz 21:39 ejotek dodał recenzję:
Wielokrotnie z różnymi blogerkami wymieniałam uwagi dotyczące tego, że czasem trudno jest opisać wrażenia po przeczytaniu książki. Tak jest i w tym przypadku... Powieść wywołała we mnie tak dużo różnorodnych emocji, że nie wiem od czego zacząć, by recenzja nie była chaotyczna i dała Wam pełny obraz tej uczty, której dostąpiłam...

O tym jak ważna jest przyjaźń, mimo iż czasem przez ocean, pisałam niedawno. O tym, że miłość i poświęcenie matki dla dziecka nie znają granic, wie każda kobieta, która jest mamą. A że los czasem bywa okrutny a nawet złośliwy, wie niemal każdy. Dlaczego o tym piszę? Otóż ta książka opowiada właśnie o tym.

Rosie i Alex mieszkają w Dublinie i od wczesnego dzieciństwa łączy ich przyjaźń. Poznałam ich życie od chwili, gdy Rosie obchodziła swoje siódme urodziny. Przyjaciele dzielą ze sobą wszystkie dobre i złe chwile, wysyłają kartki z wakacji, zapraszają na uroczystości rodzinne, siedzą nawet w jednej szkolnej ławce. Razem chodzą na wagary i razem zostają zawieszeni. Ich więź jest tak silna, że wszyscy wokół im zazdroszczą. Jest wprost sielankowo, aż do chwili gdy ojciec Alexa dostaje ofertę pracy w ... USA. Siedemnastoletni chłopak nie ma wpływu na decyzję rodziców i musi wraz z nimi wyjechać. Pomimo swojej rozpaczy z powodu pozostawienia przyjaciółki. Obiecują sobie dalszą korespondencję przez ocean a Rosie planuje pójść na studia właśnie w Stanach. Jednak przewrotny los staje im na drodze - Alex nie pojawia się w Irlandii z powodu problemów z lotem i na bal szkolny Rosie idzie z innym chłopakiem. Chwila zapomnienia powoduje, że dziewczyna musi odwołać wyjazd za granicę, ponieważ nie da się studiować tak daleko od domu, od rodziców kiedy za kilka miesięcy ma się zostać matką. Macierzyństwo wymaga od Rosie wielu wyrzeczeń, wielu nieprzespanych nocy, pojawiają się problemy z pracą, mieszkaniem, emocjami. Jak poradzi sobie osiemnastoletnia dziewczyna, która musi sama wychować córkę? Jak pogodzi bycie matką i obowiązki na niej ciążące ze swoimi marzeniami o pracy w hotelu a najlepiej swoim własnym? Czy kiedykolwiek uda jej się przeskoczyć przez "kłody" rzucane pod nogi przez los? Czy jej przyjaźń z Alexem przetrwa przez liczne próby: małżeństwa, dzieci, zdrady, tajemnice i niewyjaśnione sytuacje? Czy to możliwe, że tych dwoje łączy tylko przyjaźń? Odpowiedzi znajdziecie już w powieści.

Autorka przeprowadza czytelnika przez prawie pięćdziesiąt lat życia bohaterów. Fabuła jest w całości opisana dość nietypowo - nie spotkałam się jeszcze z takim rozwiązaniem - w formie listów, e-maili, treści kartek okolicznościowych, czatów, zaproszeń. To właśnie z nich dowiadujemy się o upływie czasu oraz o kolejnych wydarzeniach: ślubach, pogrzebach chrzcinach, urodzinach. Dzięki tej formie czytelnik ma szansę na poznanie myśli i uczuć wszystkich bohaterów, gdyż poznaje ich punkt widzenia, kiedy piszą o zdarzeniach do innych. Zapisy pozwalają również na to, że czytelnik jest lepiej poinformowany niż bohaterowie, którzy nie są w stanie powiedzieć czy napisać sobie o swoich wzajemnych uczuciach, jednak zwierzają się przyjaciołom czy rodzeństwu.
Ponadto niniejsza listowo-mailowa forma książki powoduje, iż czytelnik nie czuje się znudzony zbytecznymi opisami (gdyż ich tu nie znajdzie) a w tempie ekspresowym przewraca kolejne kartki. Powieść jest napisana lekkim i przystępnym językiem, zawiera różnorodne wątki (studia medyczne, czat dla rozwiedzionych, poszukiwanie więzi ojciec-córka po latach, praca ze znienawidzoną niegdyś osobą) a nawet zwroty akcji. Jak w dobrej sensacji.

Powieść dostarczyła mi wielu pozytywnych i negatywnych chwil. Wzruszałam się, śmiałam, płakałam, cieszyłam, ale również denerwowałam i "mruczałam pod nosem" nie mogąc pojąć wielu decyzji Alexa czy Rosie. Były momenty trudne, kiedy to złorzeczyłam na los utrudniający ludziom bycie szczęśliwymi. Chciałam wtedy rzucić książką w kąt, ale ... nie mogłam. Pragnienie poznania zakończenia było silniejsze. Warto było? Oczywiście! Finał opowieści nie do końca jest bowiem tak oczywisty. Można mieć miliony wątpliwości jak autorka zakończy historię Rosie. Czy pozwoli jej wreszcie na pełnię szczęścia? Czy zdobędzie wymarzony hotel? Czy odnajdzie miłość po wyjeździe Alexa i po zdradzie męża? Jak potoczy się jej życie z dorastającą Katie, która w wielu przypadkach idzie dzielnie w ślady matki? Podpowiem tylko jedno - to właśnie Katie uświadomi Rosie najważniejszą rzecz w życiu.

Muszę przyznać, że nie przeczytałam debiutanckiej książki autorki "P.S.Kocham Cię", mimo że stoi na mojej półce oraz że czytałam mnóstwo pozytywnych opinii (zamierzam to nadrobić). Ale na szczęście dla mnie, po raz kolejny posłuchałam intuicji i kiedy otrzymałam propozycję recenzji "Love, Rosie" nie wahałam się. To była świetna decyzja! Jeśli macie szansę, również nie powinniście zwlekać. Każdy kto choć kilkakrotnie odkrył, że jego gust czytelniczy jest podobny do mojego, powinien przeczytać powieść. Jestem bardzo zadowolona z tej ciepłej, wzruszającej i niesamowitej lektury
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
23-01-2015 o godz 00:00 Kisserezada dodał recenzję:
Bardzo spodobała mi się forma tej książki, listy i maile nadały tej relacji jeszcze więcej emocji i sugestywności, a poza tym uwielbiam ten motyw w powieściach:damsko -męska przyjaźń i namacalna chemia. Niesamowicie mi się ta książka spodobała, także to że wywołała tyle poruszeń i spowodawała, że identyfikowałam się z bohaterami.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
21-01-2015 o godz 10:53 Ewelina Wojciechowska dodał recenzję:
Wzruszająca, zabawna, zaskakująca, pełna znaków zapytania. Piękna. Nie zawiodłam się, polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
20-01-2015 o godz 20:25 paola12322 dodał recenzję:
Ta książka jest tak wciągająca, że nie mogłam się od niej oderwać nawet na moment. Obfituje w nagłe zwroty akcji, bardzo zaskakuje. Autorka napisała ją lekkim językiem, inaczej na pewno trudniej byłoby ją zrozumieć. Polecam! Wiem, że nikt się nie zawiedzie. :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-01-2015 o godz 12:51 cattallina dodał recenzję:
Nie wiedziałam że ta książka jest pisana w formie listów ale w ogóle to nie przeszkadza. Jest to lekka opowieść o niewyobrażalnie silnej przyjaźni damsko-męskiej a jednocześnie zwroty są tak mocne że aż denerwujące w pozytywnym znaczeniu tego słowa :) Gdy się myśli że wszystko się za chwilę wyjaśni to nastaje wybuch i zaczynamy od nowa :) Ale warto,dla takiego zakończenia.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-01-2015 o godz 11:37 darucha11xd dodał recenzję:
Książka godna polecenia, ciekawa i romantyczna. Warto poświęcić jej trochę czasu, na pewno Was zachwyci!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-01-2015 o godz 11:35 Adriana Bączkiewicz dodał recenzję:
Czasami się zastanawiam, jak to jest możliwe, że sięgam po książki, które w normalnych okolicznościach niezbyt by mnie do siebie przekonały. Twórczości Pani Ahern jeszcze nie poznałam, nawet nie obejrzałam filmu Ps. Kocham Cię, gdyż po prostu nie przepadam za historiami miłosnymi, a jednak w blogosferze zawarzało nad tym tytułem. Należy też wspomnieć, że nie jest to wyłącznie zasługa osób czytających książki, lecz również tych, co oglądali film, bo poczułam się zachęcona do jej przeczytania.

Niezwykle się zdziwiłam, gdy przewertowałam książkę na samym początku (jak to zwykle mam w zwyczaju). Dostrzegłam, że cała książka składa się z wiadomości, e-maili, kartek, listów, wycinków z gazety. Pomyślałam wtedy, czy naprawdę jest możliwe, by autorka stworzyła tak genialną książkę, ponoć pełną wzruszeń i bólu, ale jednocześnie obfitującą w śmiech, za pomocą zwykłych wiadomości? Uwierzcie, że pomysł był strzałem w dziesiątkę.

Rosie i Alex, przyjaciele od piaskownicy. Zapewne wielu z was pomyśli, że nie jest możliwe, by przyjaźń między kobietą i mężczyzną utrzymała się dłuższy czas. Życie, rzuca wiele kłód pod nogi Alexowi i Rosie, lecz jak sobie z tym wszystkim poradzą, jak będzie wyglądać ich życie?

To opowieść niezwykła, o czekaniu, o dorastaniu i radzeniu sobie z dorosłością. To kompletnie niezwykła mieszanka, która ma w sobie tak wiele składników, że czytelnik niezależnie od swojej płci, czy wieku, odnajdzie w niej coś dla siebie. Naprawdę jestem ogromnie zaskoczona, że byłam ciągle targana różnymi emocjami. Nie jestem w stanie opisać uczuć, jakie mi towarzyszyły podczas jej czytania. Kompletna rozsypka towarzyszyła przewracaniu stron, ciągle się głowiłam, co jeszcze może się zepsuć, i czy kiedykolwiek ich drogi się spotkają? Ja już tę tajemnicę znam, ale jej odkrycie zostawiam wam samym.

Byłam niezwykle pod ogromnym wrażeniem, że sposobem zapisu tej historii, autorka potrafiła wprowadzić mnie w daną sytuację, a przeskoki czasowe w ogóle nie przeszkadzały. W końcu to historia dziejąca się na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Niewiele jest książek, które powodują, że buzia mi się uśmiecha. Sam początek jest świetny w swojej prostocie, gdyż napotykamy się na korespondencję kilkuletnich dzieci, a jak to często bywa, błąd goni błąd, lecz jest to niezwykle osobliwy charakter tej historii.

Może wydać się wam to odrobinę dziwne, ale sądzę, że Pani Ahern, oddała dzięki tej formie wszystkie odczucia, rozmyślania, przedstawienie wydarzeń, czy nawet rozmowy w postaci czatu. Wiele mnogich historii i perypetii wpłynęło na mnie kojąco. Jeżeli tak wyglądają wszystkie książki z kategorii literatury kobiecej, czy nawet młodzieżowej, to ja biorę je w ciemno.

Czytając tę historię, zdajesz się być kibicem ich uczuć, bohaterowie, których trochę się tutaj nazbierało, starasz się wspierać, służyć silnym ramieniem, w razie porażek, czujesz się po prostu, że należysz do tej wielkiej rodziny. Zapadający w głowę bohaterowie, ponadczasowa opowieść, w głównej mierze o przyjaźni i problemach z nią związanych, opiszę więc ją jednym zdaniem:

Niezwykle wzruszająca, wręcz wzruszająco niezwykła…
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-01-2015 o godz 00:00 Buckeria dodał recenzję:
Po brawurowym PS Kocham Cię oczywistym stało się dla mnie, że jeśli kiedykolwiek jawi się kolejna książka Cecelii Ahet, to z pewnością ją przeczytam. Właśnie odłożyłam powieść na półkę i jestem zachwycona tematyką, która podjęła autorka, bohaterami, i całą tą smaczną otoczką, która powoduje, że książkę smakuje się niczym najlepszy tort czekoladowy. Dla mnie idealna powieść.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
11-01-2015 o godz 15:28 juane dodał recenzję:
Naprawdę fajna książka...dobrze się ją czyta...lekka i przyjemna. Fajnie napisana
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-01-2015 o godz 00:17 Agata Glińska dodał recenzję:
Zakochałam się w tej książce, jest fantastyczna ! Jest zabawna , a zarazem wzrusza do łez. Polecam tę historie miłosną
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-01-2015 o godz 00:00 Chilledia dodał recenzję:
Podczas czytania Love, Rosie były momenty, wzruszenia, łez i rozczarowania. Właśnie po takich emocjach jesteśmy w stanie rozpoznać, czy książka jest dobra, czy nie. Love, Rosie, to dla mnie powieść najlepsza, najpiękniejsza i najbardziej wzruszająca. Choć skończyłam czytać jakiś tydzień temu, to w dalszym ciągu o niej myślę. Idealna!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-01-2015 o godz 12:26 Ange dodał recenzję:
Dostałam tą książkę na święta. Myślałam, że przeczytanie tych 500 stron zajmie troche czasu, ale zdziwiłam się, kiedy po 5 dniach dotarłam do ostatniej strony !
Jest to chyba najlepsza książka, jaką czytałam w życiu. Czyta się ją naprawdę świetnie. Czytając ją można się zarówno śmiać, jak i zasmucić w niektórych momentach, przeżywając różne momenty z życia Rosie i Alexa. Jedyne, co mogło by być troszkę lepsze, to zakończenie, które według mnie jest zbyt gwałtowne i ubogie w emocje i uczucia. Poza tym nie mam nic do zarzucenia !
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-12-2014 o godz 00:00 Raventura dodał recenzję:
Przyznam, że dawno nie czytałam książki, która poruszyła wszystkie moje pokłady empatii. Ta wspaniała historia wciagnęła mnie w wir wydarzeń i przyznam, że przy tym wszystkim świetnie się bawiłam a oderwanie się od lektury było praktycznie nierealne. Ciepła, wzruszająca - najlepsza na świecie. POLECAM!!!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-12-2014 o godz 11:43 markietanka dodał recenzję:
"Love, Rosie" to przepiękna i wzruszająca opowieść o przyjaźni, miłości i przywiązaniu. Wprawdzie jest przewidywalna i oczywista, a jednak sprawia, że w oku kręci się łezka, a uśmiech wypływa na usta. Doskonała lektura na świąteczny czas, relaksująca i przyjemna. Miłość została tutaj pokazana w niebanalnej formie - najpierw czytamy wiadomości i karteczki pisane przez dzieci, potem przez młodych ludzi, aż po dorosłych i ich dzieci, które sprawiają, że łączą się w jedną wielką rodzinę. Bliskie więzi łączą Katie, córkę Rosie, i Alexa, czy jego syna Josha i Rosie. Wbrew pozorom forma listowa okazała się bardzo fajnym rozwiązaniem w tym przypadku. Książka dzięki swojej formie stała się oryginalna, a nie oklepana.
"Love, Rosie" to idealna książka na sympatyczny i pełen relaksu wieczór - polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-12-2014 o godz 19:13 julkab dodał recenzję:
dostałam ją na święta od brata i jak zaczełam ją czytać nie mogłam przestać świetnie napisana z humorem ale również ze smutkiem ,w pewnym momencie zaczęłam płakać. Ksażka pokazuje że twoim najlepszym przyjacielem może być chłopak, pokazuje jakie jest życie i wpadki które mogą odmienić całe twoje życie. z Alexem i Rosie jesteśmy prawie przez całe ich życie. Bardzo polecam te ksiązke na prezent dla przyjaciela lub przyjaciółki jest to najlepsza książka jaką czytałam
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-12-2014 o godz 09:37 AJJohnny dodał recenzję:
Chciałam przeczytać książkę przed pójściem do kina. Nie żałuję. Piękna książka, od której bardzoooo ciężko się oderwać! :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-12-2014 o godz 00:55 Sophie dodał recenzję:
Każdy z nas ma przyjaciela z dzieciństwa. Czasami przedłużamy tą znajomość, innym razem urywany ją. Zdarza się, że nagle okazuje się, że przyjaciel to „ten jedyny”. A gdyby tak zawrzeć umowę na wieczną przyjaźń? „Dopóki śmierć nas nie rozłączy.” Czy to jest możliwe? Oczywiście. A jeśli twój najlepszy przyjaciel jest przeciwnej płci można się z nim normalnie przyjaźń? Niekoniecznie.

Rosie i Alex od dzieciństwa są nierozłączni. Życie zadaje im jednak okrutny cios: rodzice Alexa przenoszą się z Irlandii do Ameryki i chłopiec oczywiście jedzie tam razem z nimi. Czy magiczny związek dwojga młodych ludzi przetrwa lata i tysiące kilometrów rozłąki? Czy wielka przyjaźń przerodziłaby się w coś silniejszego, gdyby okoliczności ułożyły się inaczej? Jeżeli los da im jeszcze jedną szansę, czy Rosie i Alex znajdą w sobie dość odwagi, żeby spróbować się o tym przekonać?

Książka Love, Rosie (dawniej Na końcu tęczy) została mi polecona już w wakacje. Wtedy nie byłam do niej specjalnie przekonana, być może dlatego, że kuzynka cały czas pisała mi jaka to jest cudowna. Może dlatego, że nie lubię kiedy ktoś tak bardzo poleca mi jakąś książkę i później okazuje się gniotem – a tak dzieje się aż nazbyt często. Później wyszła ekranizacja (którą też mi wszyscy polecają) więc uznałam, że trzeba w końcu przeczytać powieść, bo film prędzej czy później i tak obejrzę, więc książkę też mogę przeczytać. W najgorszym wypadku stracę kilka dni ze swojego życia. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, jak bardzo się mylę.

Po przeczytaniu kilkunastu początkowych stron, zastanawiałam się co ja właściwie czytam. Nie żeby mi się nie podobało, wręcz przeciwnie. Czytałam książki z takim motywem, ale zazwyczaj to była trzy-cztery przypadki. A o czym właściwie mowa? Love, Rosie jest powieścią specyficzną, ponieważ jest pisana samymi e-mailami, listami i wiadomościami. Nawet nie wiem czy mogę to nazwać powieścią. Opowiada historię, życie, ale jednak nie przypomina zwyczajnej książki. To przedstawia ją jako niepowtarzalną i wyjątkową. I do tego najważniejsze – to jest powieść bardzo prawdziwa, chwytająca za serce. Chociaż ani łezka nie spłynęła mi po policzku, w pewnych momentach, aż zapierało mi dech w piersiach i musiałam się nad tym poważnie zastanowić.

Cecelia Ahern używa bardzo przyjemnego i plastycznego języka. Łatwo wszystko zrozumieć. Wielkie brawa dla Joanny Grabarek (tłumaczki) za to, że jej się udało. Założę się, że przetłumaczenie tego nie było prostym zadaniem. Młodzieżowe słówka, pożądane błędy… Brawa, naprawdę! Wracając do autorki – Love, Rosie czyta się błyskawicznie, i to dzięki stylowi pisania. Z pewnością sięgnę po inne dzieła Ceceli. Jeśli tak samo pisze, to zrobię to z wielką chęcią.

Nie wiem co napisać o bohaterach, gdyż nie poznajemy ich wprost tak jak jest to w przypadku zwykłej powieści. No ale mogę spróbować. Rosie jest osobą zdecydowanie za rzadko poukładaną, zwariowaną czasami infantylną, ale i odpowiedzialną i przyjacielską. Alex natomiast bardzo często lubi się obrażać i strzelać tak zwanego „focha”, co nie zmienia faktu, że jest przyjacielski i opiekuńczy.
Ogólnie historia skupia się na tym, co się dzieje z Rosie i Alexem, niż na nich samych, co nie zmienia faktu, że… nie wiem co napisać.

Jestem totalnie zauroczona powieścią Love, Rosie i będę ją polecać każdemu kogo spotkam. Dopiero co wróciłeś do domu, jesteś bardzo zmęczony i jedyną rzeczą którą chcesz zrobić to wypić ciepłą herbatę i zakopać się w pościeli? Zacznij czytać tą powieść to na pewno odechce ci się spać. A może nawet w ogóle nie zaśniesz. Szukasz prawdziwej powieści o życiu która rozbije twoje serce na kilka kawałków? Koniecznie sięgnij po Love, Rosie.

9/10
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-12-2014 o godz 23:13 oliwka.99 dodał recenzję:
Nie oglądałam filmu ale książka jest świetna, naprawdę polecam, ja kupiłam w biedronce bo była na przecenie! :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-12-2014 o godz 00:01 taniac dodał recenzję:
Idealna na prezent dla przyjaciela/przyjaciółki, bo to właśnie od nich powinniśmy dostać książkę, która zmieni nasz światopogląd. Wzruszająca, piękna opowieść uświadamiająca, jak ciężkie może być życie i jak ważna jest w nim obecność bratniej duszy. Czytając "Love, Rosie" chciałam z całego serca zatrzymać czas dla Rosie i Alexa, by nie starzeli się tak szybko, wyznali sobie miłość wcześniej, nie tracili czasu i żyli razem jak najdłużej . Czasami płakałam nad losem głównej bohaterki, lecz najczęściej płakałam z czystego wzruszenia. Mimo wszystko najukochańszymi postaciami były Ruby-przyjaciółka Rosie, oraz Katie-córka. Obie miały ten specyficzny charakterek. Książka wyciska tyle samo łez, co powoduje bóle brzucha ze śmiechu, autorka wspaniale balansuje między tragicznymi i zabawnymi momentami. Bardzo ciekawy jest sposób przedstawienia historii. Listy, e-maile, zaproszenia i kartki urodzinowe opowiadają nam losy Rosie Dunne i Alexa Stewarta. Lektura udowadnia, że na prawdziwą miłość można czekać nawet pół wieku. Miałam nadzieję, że epilog (a na szczęście był) nie będzie napisany w formie listu i tak właśnie było. Jestem strasznie wdzięczna autorce za tę opowieść, bo otworzyła mi ona oczy. Dzięki niej bardziej doceniam to, co mam i nie tracę ani chwili. Przeczytajcie, naprawdę warto.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
24-12-2014 o godz 23:47 Monika Szulc dodał recenzję:
Rosie i Alex znają się od najmłodszych lat. Razem się uczyli, kłócili, bawili i wpadali w tarapaty. Ich przyjaźń kwitła i stała się solidna. Pewnego dnia okazało się, że Alex musi wyjechać do Ameryki a Rosie zostać w Irlandii. Dziewczyna zachodzi w ciąże i jej życie zmienia się diametralnie, Alex również żyje własnym życiem, lecz tę dwójkę nadal łączy przyjaźń, czy taka więź może przetrwać tysiące kilometrów rozłąki?

Rozpoczynając lekturę szybko przekonałam się, że nie jest ona standardową powieścią. Po raz pierwszy postanowiłam nie oceniać bohaterów. Dlaczego? Ponieważ są oni tacy jak my, łącznie ze swoimi wadami jak i zaletami. Ta historia może zdarzyć się każdemu, zarówno Rosie jak i Alex są prawdziwi a ich historia zwaliła mnie z nóg.

Książa napisana jest w specyficzny sposób, gdyż jest to zbiór listów i maili, które bohaterowie wymieniają na przestrzeni lat. Nie jest to tylko korespondencja głównych bohaterów, ale również rodziców, rodzeństwa oraz córki Rosie i jej przyjaciela. Akcja jest zawrotna, gdyż wydarzenia opisane w książce rozgrywają się na przez wiele lat i właśnie, dlatego każdy list jest bardzo ciekawy i zawiera ważne informacje.

Bohaterowie popełniają błędy i to niejednokrotnie. Widać, że jest między nimi chemia a mimo to boją się pójść za głosem serca. Wiążą się z niewłaściwymi ludźmi i tak przez lata. Czytając „Love, Rosie” można sobie uzmysłowić jak jedna źle podjęta decyzja może zrujnować przyszłość. Każdy błąd ma swoje konsekwencje a ukrywanie uczuć jest najgorszym możliwym rozwiązanie. Uważam, że trochę za dużo było tego kluczenia i problemów. Dorastająca Katie jest bardzo dobrym dodatkiem do tej historii. Głównym bohaterom dość mozolnie idzie uczenie się na błędach, lecz umieją przekazać kilka wartościowych porad dzieciom i chwała im za to!

Nie jestem fanką okładek filmowych, lecz ta jest po prostu olśniewająca. „Na końcu tęczy” to pierwotna nazwa tej książki, lecz obecne wydanie oraz ekranizacja dały drugie życie tej powieści, z czego jestem zadowolona i nie mogę sobie wybaczyć, że tak dobra lektura była dostępna przez lata a ja nie miałam o niej zielonego pojęcia.

„Love, Rosie” to przepiękna i magiczna książka o życiu i wszystkich jego aspektach. Przyjaźń trwająca przez lata jest godna podziwu. Bohaterowie popełniają błędy i pokazują czytelnikowi jak łatwo jedną zła decyzją można zmarnować kilka lat. Wszystko jest podsycone sporą dawką dobrego humoru i niepowtarzalnym klimatem. To nie jest książka! To życie, które jest wypełnione ogromem emocji. Łatwo się zakochać w tej historii, dlatego polecam zarówno młodym jak i starszym czytelniczką.
5+/6
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
23-12-2014 o godz 13:02 Martha Oakiss dodał recenzję:
Kiedy we wrześniu miałam okazję obejrzeć film Love, Rosie spodziewałam się jakiejś płytkiej komedyjki dla młodzieży. To, co wtedy otrzymałam, tak mną wstrząsnęło, że obiecałam sobie zdobycie książki, na podstawie której został on nakręcony. I tak oto Love, Rosie, wcześniej Na Końcu Tęczy, autorstwa Cecelii Ahern ponownie zmusiło mnie do płaczu.

Rosie i Alex znają się od wielu lat, od małych berbeci. To najprawdziwszy dowód na to, że przyjaźń damsko-męska jednak istnieje. Spędzają ze sobą mnóstwo czasu, mówią sobie o wszystkim, nawet o najbardziej intymnych i wstydliwych aspektach swoje życia. Oczywiście nie brakuje dogryzania i docinek, jak to w prawdziwej przyjaźni bywa. Bo na tym ów przyjaźń polega – by zawsze mówić sobie prawdę, nawet najbardziej bolesną.
Czasem jednak nadchodzi taki dzień, że między ludźmi coś zaczyna się zmieniać. Tak właśnie było z Rosie i Alexem. Zaczęło iskrzyć. Czują to magnetyczne przyciągnie i wiedzą, że to już nie tylko zauroczenie, ale coś więcej. Oboje jednak nie chcą się do tego przyznać, obawiając się, że niszczą przyjaźń, którą pielęgnowali przez tyle lat niczym pracowity ogrodnik traktujący każdą roślinę jak swoje dziecko. Ukrywają to tak długo, aż w końcu ich drogi muszą się rozejść. Każdy zaczyna żyć swoim życiem, w nowym miejscu, z nową rodziną, wciąż oszukując się, że jest w stanie zapomnieć o tej ukochanej osobie przeznaczonej swojemu sercu.

Oryginalnością tej powieści jest bez wątpienia sposób jej zapisu. Cała książka to tylko i wyłącznie listy, maile, smsy… Początkowo może to wydawać się nieco uciążliwe, bo w książkach jesteśmy raczej przyzwyczajeni do konkretnej narracji, czy to pierwszo-, czy trzecioosobowej. Ale dzięki temu już zaczynając czytać wiemy, że czeka nas coś niezwykłego w każdym calu, niespotykanego. Może być jednak i tak, że komuś nie uda się zaaklimatyzować. Sama złapałam się na tym, że nie umiałabym wyobrazić sobie bohaterów, gdybym nie oglądała wcześniej filmu (co nie znaczy, że zachęcam Was najpierw do jego obejrzenia! Nie! Najpierw książka! Stanowczo!). Wyciąganie wniosków po wiadomościach z Windows Messenger nie jest łatwe, ale pozwala na dowolną interpretacje i szaleństwa naszej wyobraźni.

Można godzinami siedzieć i rozmyślać o bohaterach tej książki. Wystarczy wyobrazić sobie ich życie i zastanowić, co my zrobilibyśmy na ich miejscu. Dlaczego postępują tak, a nie inaczej? Dlaczego coś mówią, a potem zmieniają zdanie? Dlaczego sami siebie oszukują i wmawiają sobie, że są szczęśliwi? Dlaczego wciąż się mijają? To jest w tej historii piękne, warte przemyślenia i zapamiętania,. Może Wy też postąpiliście kiedyś wbrew sobie i teraz za to cierpicie?
To też opowieść o tym, jak bardzo można „przyzwyczaić” się do drugiego człowieka. A gdy ten człowiek założy własną rodzinę i zajmie się swoimi sprawami czujemy się odtrąceni, niechciani, niepotrzebni, a w sercu, choć to wydaje się niemożliwe, ciąży nam pustka. Odczuwa się samotność, w pewnym sensie zazdrość wobec wszystkich tych, dla których ta najważniejsza dla nas osoba ma teraz czas.

Przeczytajcie Love, Rosie i przekonajcie się, jak wiele kłód pod nogi jest w stanie rzucić los jednemu człowiekowi i jak wiele z nich jest się w stanie przeskoczyć. Jak własne błędy można zauważać u młodszego pokolenie i dopiero wtedy, po latach, zrozumieć, jak wiele straciliśmy, jak wiele szans przeleciało nam między palcami. Jak przez całe życie ludzie stworzenie dla siebie mogą nieświadomie przed sobą uciekać i uchylać się przed strzałą Amora. Chociaż w sumie nie. Oni dostali tą strzałą. Tylko nie umieją dostrzec, że druga, taka sama strzała, tkwi w tyłku najlepszego przyjaciela.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-12-2014 o godz 15:06 Piotr dodał recenzję:
Bardzo sprawnie napisana, zabawna i wzruszająca historia. Moim zdaniem znacznie lepsza od filmu (całkiem niezłego zresztą), bo w formie listów wymienianych między głównymi bohaterami. Jest trochę śmiechu, jest trochę łez... Jak w życiu,
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-12-2014 o godz 00:00 Chairpo dodał recenzję:
Jeśli szukacie płytkiego romansu, to nie kupujcie tej książki, natomiast jeśli poszukujecie dobrej, głębokiej i fajnej książki z romansem w tle, to szczerze zachęcam. Ja czytając Love, Rosie nie mogłam odkleić się od lektury także przygotujcie się na co najmniej dwie niedospane noc. POLECAM.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-12-2014 o godz 00:00 BrightWer dodał recenzję:
Rzadko zdarza mi się,aby książka pochłonęła mnie do tego stopnia jak ta, ale chyba każdy kto miał okazję przeczytać tę uroczą historię zgodzi się ze mną, że jest naprawdę dobra. Lubię, kiedy lektura wywołuje emocje, a ta zapewnia ich całe mnóstwo - od smutku po radość, od wzruszenia po głośny śmiech.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-12-2014 o godz 11:35 OkiemMK dodał recenzję:
Moja przygoda z Cecelią Ahern rozpoczęła się od jej debiutanckiej powieści P.S. Kocham Cię, która należy do grona moich ulubionych powieści z wątkami obyczajowo-romantycznymi. To autorka, której książki są pełne miłości, radości, ale i bólu, rozpaczy czy trudów życia. Ich uniwersalność powoduje, iż wiele kobiet na świecie zaczytuje się w jej powieściach. Czy i tym razem autorka zachwyciła mnie swoją wizją czyjegoś życia?

Love, Rosie jest powieścią romantyczno-obyczajową w której poznajemy tytułową Rosie oraz Alexa – dwójkę przyjaciół, którzy są nierozłączni od dzieciństwa. Jednak los nie jest dla nich łaskawy. Osobiste klęski, konieczność wyjazdu czy złe wybory zmuszają ich do rozłąki. Czy ich przyjaźń przetrwa? Czy przerodzi się w miłość?

Wątki zawarte w tej historii odnajdziemy także w innych powieściach Ahern – złe wybory, swego rodzaju fatum, które ciąży nad bohaterami oraz listy czy wiadomości to znaki szczególne tej autorki. Love, Rosie ma w sobie wszystkie te wątki. Dwójka głównych bohaterów porozumiewa się między sobą i swoją rodziną za pomocą e-maili, listów i telefonów, co dodatkowo urozmaica historię. Wiele tych „wiadomości” rozśmiesza, inne irytują, gdyż bohaterowie to osoby, które robią wszystko, by wybrać źle. Ich zagubienie i splot niekorzystnych zdarzeń w pewnym momencie powodują, iż historia staje się mało prawdopodobna ze względu na ich nagromadzenie. Na jej tle o wiele lepiej wypadają inne powieści autorki: Sto Imion, Zakochać się czy P.S. Kocham Cię, które zawierają w sobie trudy życia i poszukiwanie szczęścia, jednak bez „przepychu” nieszczęśliwych wydarzeń.

„Kim się staliśmy? Chciałoby się powiedzieć: nikt nie przypuszczał, że będziemy się zmagali z tyloma „dorosłymi problemami”.”s.195

Rosie i Alex nie do końca przypadli mi do gustu jako postacie, jednak skonstruowani są w ciekawy sposób, a historie ich życia i ich wyborów potrafią zainteresować. Przyjemniej czyta się o ich dzieciństwie i nastoletnich latach niż dorosłości. Widać, iż z wiekiem zapomnieli czym jest radość. Katie, która jest drugoplanową postacią często skradała moją uwagę i pozwalała odetchnąć od głównych bohaterów, którzy na dłuższą metę męczyli swoją nieporadnością.

„Aleks – zawsze źle piszesz wiem. Pisze się WIEM, a nie WJEM. Rosie

Rosie- przepraszam, panno idealna. Wjem jak pisać wjem. Alex”s.14

Powieść w idealny sposób odzwierciedla obyczajowość i stosunki społeczne jakie możemy zaobserwować w dzisiejszych czasach. Odnajdziemy w niej wiele wzorców, choćby typowe kłopoty samotnej matki czy ucieczkę od problemów poprzez pracę. Każdy z tych elementów osobno jest świetnie opisany, jednak ich natężenie w jednej książce spowodowało, iż czułam wyżej wspomniany przesyt.

Język powieści jest lekki i przyjemny w odbiorze, i co najważniejsze dostosowany do wieku czy statusu społecznego postaci. Love, Rosie zdecydowanie skłania do refleksji, wręcz ukazuje czego nie powinniśmy robić oraz jakie są tego konsekwencje. Klimat powieści łączy się z perypetiami bohaterów. Warto nadmienić, iż powieść Love, Rosie została zekranizowana i w grudniu 2014 roku możemy ją podziwiać w kinach.

Podsumowując Love, Rosie to dobra powieść obyczajowo-romantyczna, która momentami bawi, jednak na tle innych powieści autorki wypadła w moich oczach gorzej ze względu na nagromadzenie nieszczęść spotykających głównych bohaterów tej historii. Polecę ją wielbicielom autorki, osobom lubiącym słodko-gorzkie historie, w których los zadaje okrutne ciosy.
więcej na OkiemMK.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-12-2014 o godz 22:56 Rosemarie dodał recenzję:
"Love, Rosie" (tytuł oryginalny to "Na końcu tęczy") to książka autorstwa Cecelii Ahern ( "PS kocham cię"). Z pewnością o tej książce jeszcze dużo usłyszycie, ponieważ niedawno ukazała się jej ekranizacja w gwiazdorskiej obsadzie. Wcale się temu nie dziwię. "Love, Rosie" to jedna z tych niesamowitych urzekających historii, przy których czas płynie nieubłaganie szybko. Nie pozostaje Wam nic innego, jak usiąść w te zimne dni, z kubkiem gorącej herbaty i oddać się absorbującej lekturze.

Alex i Rosie znają się od dzieciństwa i są praktycznie nierozłączni. Inni ludzie przyglądają się im ze zdziwieniem - w końcu czy to możliwe, aby chłopak i dziewczyna stworzyli przyjaźń? Nie taką zwyczajną, ale silną więź do końca życia. Pewnego dnia jednak Alex wyprowadza się z pięknej Irlandii do Dublina i zostawia swoją najlepszą przyjaciółkę. Rozłąka dla dwóch osób, które potrafiły spędzać ze sobą każdą minutę swojego życia jest czymś niewyobrażalnie trudnym. Czy ich związek przetrwa próbę czasu i mieszkania na innych kontynentach?

"Love, Rosie" to tak naprawdę książka o życiu. O rodzinie, o przyjaźni, o miłości. To prawdziwy misz-masz doświadczeń każdego człowieka. Same te motywy są wszystkim molom książkowym świetnie znane, były przerabiane w końcu przez wielu pisarzy na wiele rozmaitych sposobów. Wydawałoby się, że ta powieść to nic specjalnego, ot, kolejne tego rodzaju dzieło poruszające utarte schematy, o którym równie szybko, co się przeczytało, zapomni. Jak się zapewne domyślacie - nie jest to prawda. Same ponadczasowe wartości nie gwarantują udanej lektury, ale już ich forma - tak. "Love, Rosie" zostało napisane przez Cecelię Ahern w dosyć nietypowy sposób, ponieważ składa się jedynie z listów, e-maili czy zapisków z czatu. Muszę przyznać, że na początku dosyć ciężko było mi się wbić w rytm w tej powieści, ale gdy już to zrobiłam... Nie potrafiłam się oderwać i skończyłam ją w ekspresowym tempie! Tak mnie pochłonęła, że nawet nie zerkałam na zegarek, bo wiedziałam, iż w spokoju mogę oddać się tak cudownej książce.

Recenzje "Love, Rosie" nie są przesadzone ani trochę. Wysokie oceny tej powieści są po prostu zrozumiałe i każdy, kto ją przeczytał wie, że nie można ocenić jej inaczej. To absolutnie niesamowita historia, od której wręcz bije ciepło i magia. Cecelia Ahern pisze w taki sposób, że trzyma emocje czytelnika w garści i nie wypuszcza go aż do ostatniej strony. To jedna z niewielu pisarek, które potrafią wywołać autentyczne emocje. Do tego nietypowa forma listów, wręcz gwarantuje autorce zaangażowanie ze strony czytelników. Chwilami czułam się, jakbym wręcz została wrzucona w wir wydarzeń, nie tylko tych teraźniejszych, ale też przeszłych. Ponadto bohaterowie są tak żywi, jakby zostali wyrwani z kart powieści. Są pełnokrwiści, pełni wad i zalet, posiadający poczucie humoru. Nie przesadzę, jeśli napiszę, że pokochałam ich wszystkich. A Rosie i Alex... są postaciami, które znalazły sobie wygodne miejsce w moim sercu.

"Love, Rosie" to jedna z najlepszych książek, jakie kiedykolwiek miałam okazję przeczytać. Każda jej strona jest nacechowana emocjami, a czytelnik wraz z bohaterami przeżywa ich wzloty i upadki. Słodko-gorzkie chwile, urocze wpadki i piękne wspomnienia. Prawi o tym, że miłość można odnaleźć w każdym wieku, o tym, że każdy człowiek w swoim życiu otrzymuje drugą szansę na szczęście. Świetnie mi się czytało tą powieść i mam nadzieję, że uda mi się jeszcze zapoznać z innymi dziełami Cecelii Ahern. Polecam!

"W każdym razie chciałam powiedzieć, że nie chcę być jedną z tych osób, o których tak łatwo się zapomina, kiedyś niezmiernie ważnych, wpływowych i cenionych, które po latach stają się wyłącznie bladym wspomnieniem i niewyraźnym zarysem w pamięci. Ja chcę być zawsze twoją przyjaciółką, Alex".
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
23-11-2014 o godz 22:09 NathalieRoss dodał recenzję:
Jak być może zauważyliście, lubię książki, które wzruszają. Niech będą nawet banalne lub powielające schematy, ale niech dadzą radę porządnie mnie wzruszyć.
W dniu dzisiejszym mam tę wielką przyjemność zaprezentować Wam książkę, która wzrusza do granic, zostawia poduszkę mokrą od łez, a twarz maluje smugami rozmazanego tuszu do rzęs. "Love, Rosie" Cecelii Ahern, znane części z Was jako "Na końcu tęczy", to grudniowa premiera, która z pewnością będzie idealnym prezentem na Mikołajki i Święta.

Rosie i Alex są idealnym dowodem na to, że przyjaźń damsko-męska istnieje nie tylko w naszej wyobraźni, ale też w prawdziwym życiu. Znają się od dzieciństwa i są nierozłączni. Razem psocą, razem imprezują, razem się upijają. Nie widzą świata poza sobą i nikogo innego nie potrzeba im do szczęścia. Do czasu, gdy Alex poznaje Bethany - wtedy wszystko zaczyna lecieć na łeb, na szyję. Chłopak przestaje mieć czas dla swojej najlepszej przyjaciółki, zostawiając ją samą sobie. Spędza wakacje za granicą. Jego ojciec dostaje pracę na innym kontynencie i zabiera ze sobą rodzinę. W tym czasie okazuje się, że i Alex, i Rosie zostali przyjęci do uniwersytetów w Bostonie - na kierunek medyczny na Harvardzie (w sumie obok Bostonu) oraz do Szkoły Hotelarskiej. Przed rozpoczęciem studiów mają spotkać się na balu absolwentów Rosie, ale Alex nie daje rady przyjechać. Kolejne z jego niedopatrzeń zmienia wiele w życiu obydwojga i sprawia, że na zmianę zbliżają się do siebie i oddalają. A tak kręta droga może pomóc znaleźć odpowiedź na pytanie tkwiące w głowie każdej osoby na ziemi: czy warto czekać na prawdziwą miłość?


Wstyd się przyznać, ale do tej pory nie czytałam żadnej książki Cecelii Ahern. "Love, Rosie" jest moją pierwszym spotkaniem z autorką i z pewnością nie ostatnim. Sięgnęłam po książkę za sprawą filmu na jej podstawie, który miałam okazję obejrzeć na trzy miesiące przed premierą i którego recenzja wisiała na blogu dzień po tym, jak zdjęto embargo na informacje. Byłam tak zachwycona filmem, że jak zaczęłam czytać książkę, nie byłam kompletnie przekonana do jej formy - napisana została w formie listów i liścików, smsów, e-maili, rozmów przez czat, wiadomości od dyrekcji szkoły do rodziców głównych bohaterów i innych tego typu środków komunikacji. Część z nich oczywiście znalazła się w filmie, który jednak nie mógł w całości zostać oparty na listach i pokazał nieco więcej rozmów na żywo.

Historia Alexa i Rosie jest przepięknym przykładem trudnej drogi do miłości, ale nie tylko. Ukazuje nam, ile trzeba dać od siebie, by wyjść na prostą i jak wielki wpływ na przyszłość naszą i bliskich może mieć jedno niedopatrzenie lub błędna decyzja. Bohaterowie uczą nas walki o siebie, rozwagi, myślenia o konsekwencjach i dbania o detale. Pokazują, jak ważne jest pielęgnowanie relacji i nieporzucanie tego, co zawsze było ważne dla jakiejś nowej rzeczy, gdyż będziemy tego mocno żałować.

Z początku denerwowała mnie forma listów, czatów, smsów itp., ale dość prędko przekonałam się, że dla tej historii była ona niezwykle trafna. Pozwalała zajrzeć głębiej do wnętrza postaci i poznać je podobnie jak w formie pierwszoosobowej, ale nawet nieco głębiej. Jakoś to się dziwnie dzieje, że w listach łatwiej nam określić swoje emocje niż na czacie czy przez smsy, a co dopiero w rozmowie na żywo.

Sami bohaterowie byli momentami irytujący, ale nie w bardzo negatywnym sensie. Nadało im to wyjątkowego charakteru, który pokochałam i chciałam coraz bardziej zgłębiać. Alex denerwował swoim gapiostwem i niedomyślnością, ale był takim typem postaci, że chciałam dla niego dobrego zakończenia i życzyłam, by w końcu zauważył to, co przemyka mu przed nosem. Rosie wydawała się rozważniejsza i pełna prawdziwej szczerości i wierności wobec przyjaciela, który opuścił ją, gdy najbardziej go potrzebowała. Też tylko do momentu, gdy go zabrakło i desperacko poszukiwała kogoś innego, co skończyło się w sposób, który stworzył między tą dwójką jeszcze większą przepaść - nie tylko kontynentalną, ale też psychiczną. Postaci drugoplanowe były różne, różniaste i korci mnie, by coś Wam o nich powiedzieć, ale nie chcę zbyt dużo zdradzić. Powiem tylko, że nie lubiłam Bethany (pierwszej dziewczyny Alexa), uwielbiałam Sophie (siostrę Rosie), a pozostali bohaterowie wywoływali we mnie nie do końca określone uczucia, niemniej nie pozostawili mnie obojętnej.

Nie zdradzę Wam już nic więcej. Mam wrażenie, że każde kolejne słowo będzie wielkim spoilerem, więc zakończę na tym, że "Love, Rosie" Cecelii Ahern z pewnością stanowi wymarzony prezent dla KAŻDEJ kobiety na Mikołajki, pod choinkę, na Walentynki, urodziny, imieniny, nawet Święto Górnika i każdą inną okazję. Nieważne, czy masz lat -naście, czy -dzieści - poproś tatę, brata, chłopaka, męża, syna, by kupił Ci tę książkę na prezent. Gwarantuję, że nie pożałujesz swojego zakupu!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-11-2014 o godz 16:03 dodo88 dodał recenzję:
Książka jest piękna, ale ona została już wydana kilka lat temu pod tytułem Na końcu tęczy. Więc ta premiera to chyba tylko nowej okładki.... Robią z ludzi wariatów.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-11-2014 o godz 13:10 Angelika dodał recenzję:
Mama opowiadała mi o ciszy,której doświadczyła wiele lat temu.Zawsze powtarzała,że jeśli takie milczenie pojawi się między dwojgiem ludzi,oznacza to , że "są dla siebie stworzeni". Myślałam,że sobie to zmyśliła,ale teraz wiem,że miała rację!Magiczna cisza istnieje!


Czy przyjaźń i miłość mogą iść w parze?


Dziś przychodzę do Was z przedpremierową recenzją powieści Cecelii Ahern.Jest to druga powieść,którą miałam okazję przeczytać.Pierwsza książka pt" Zakochać się" urzekła moje serce na tyle, iż z chęcią sięgnęłam po kolejną pozycję tej autorki.

Powieść Love,Rosie pięknie przedstawia czytelnikowi upływający czas ,który możemy dostrzec w zbiorze wiadomości mailowych,listów głównych bohaterów.

Rosie i Alex znają się od dziecka wiedzą o sobie prawie wszystko.Są dla siebie wsparciem w trudnych momentach jednym słowem nie wyobrażają sobie życia bez siebie.Ich przyjaźń zostaje poddana próbie czasu.Aleks wyjeżdża wraz z rodzicami do Ameryki.Rosie i Alexa zaczynają dzielić kilometry.Rosie nie chciała zostać osobą, o której Alex łatwo zapomni wymaże z pamięci,zastąpi kimś bardziej wyjątkowym tylko dlatego, iż dzieli ją z Alexem duża odległość.Rosie pragnęła pozostać już na zawsze przyjaciółką Alexa.Jedną z metod, by zachować ze sobą kontakt była droga listowna i mailowa.Wiadomości pozwalały, im być na bieżąco wymieniać się swoimi doświadczeniami,decyzjami,które zmieniały bieg ich życia.

Alex zaczyna studia,Rosie w młodym wieku zakłada rodzinę.Coraz bardziej przyjaźń Alexa i Rosie się oddala.Czy te wszystkie wydarzenia zniszczą ich długo letnią przyjaźń?Czy przyjaźń przerodzi się w coś więcej?


Ludzkie życie jest zbudowane z czasu.Nasze dni,nasz zapłata jest mierzone są w godzinach,nasza wiedza wyznaczana jest przez lata.Chwytamy się w ciągu dnia kilka minut na przerwę na kawę,a potem czym prędzej biegniemy do biurek,spoglądamy na zegarek,żyjemy od jednej do drugiej wizyty do drugiej.Mimo to nasz czas kiedyś się skończy i w głębi duszy zastanawiamy się,czy przeżyliśmy dobrze te wszystkie sekundy,minuty,godziny,dni,tygodnie,miesiące,lata i dekady.

Love,Rose to urzekająca powieść o tym jak przyjaźń pomimo upływu lat wielkiej odległości,rozczarowań jest wstanie przetrwać wzloty i upadki.Jak ważna jest bliskość,wsparcie tej drugiej osoby.Po przeczytaniu tej powieści nasuwają się pewne przemyślenia Mimo upływu czasu,poznawaniu nowych ludzi,podejmowaniu życiowych wyborów przyjaźń,miłość jest w stanie przetrwać tak dużo.Jak wiele lat musi upłynąć, by dwoje ludzi przyznało się do swoich błędu i wyjawili swoje prawdziwe uczucia i emocję.Polecam serdecznie.Powieść już 3 grudnia w księgarniach.

Miłość jest jak roślina -jeśli o nią nie dbasz,urośnie z małego nasionka i wyda owoce.Jeżeli jednak masz przez to być nieszczęśliwa,odejdź i znajdź coś innego,co przyniesie Ci radość,na którą w pełni zasługujesz.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-11-2014 o godz 09:35 werka777 dodał recenzję:
Każdemu z nas przeznaczona jest jakaś historia. Można by powiedzieć, że to właśnie życie pisze najlepsze książki. Przeżywamy chwile bólu, ale dostajemy także wiele szans na szczęście i tylko od nas zależy to, czy będziemy robili coś, aby je wykorzystać. Nikt jednak nie jest w stanie przewidzieć swojej przyszłości. Dążąc do spełnienia, nieraz bowiem podejmuje się niewłaściwe decyzje. I właśnie o tym jest kolejna książka, jaką miałam okazję przeczytać. To opowieść o nieprzewidywalności ludzkiego życia, o przyjaźni, miłości, niewykorzystanych szansach, ale i chwilach, w których wszystko nabiera znaczenia. „Love, Rosie”, której autorką jest Cecelia Ahern, już od chwili jej zapowiedzi wywoływała moją ciekawość. Co czuję po pochłonięciu całej treści?

Rosie i Alex są przyjaciółmi od zawsze. Jako dzieci, spędzają ze sobą sporo czasu i dzielą się każdym, nawet najmniejszym sekretem. Więź, jaką ze sobą tworzą, trwa przez kolejne lata, toteż wiadomość o przymusowej przeprowadzce chłopaka, a co za tym idzie, rozłące, sprawia im niewymowne cierpienie. Powoli przyzwyczajając się do przyjaźni na odległość, każde stara się prowadzić własne życie, nie przerywając wzajemnego kontaktu. Podczas ostatniego szkolnego balu Rosie, na który Alex nie dociera z racji problemów na lotnisku, dziewczyna pod wpływem alkoholu przesypia się z towarzyszącym jej chłopakiem i zachodzi w ciążę. Perspektywa samotnego wychowywania dziecka, w tak młodym wieku, przeraża ją, chociaż jej przyjaciel wspiera ją tak mocno, jak tylko potrafi. Czas mija i dziewczyna powoli przyzwyczaja się do nowej roli stale uświadamiając sobie, że być może uczucie, jakim darzy mieszkającego daleko Alexa, to nie tylko przyjaźń. Kiedy postanawia go odwiedzić, dochodzi między nimi do dziwnej sytuacji. Dziewczyna składa na jego ustach pocałunek. To wywołuje niezręczną ciszę, bo już wkrótce okazuje się, że Alex planuje ślub z niejaką Sally, a tym Rosie nie miała dotąd pojęcia. I tak każde stara się podążać własną drogą, chociaż ich przyjaźń, mniej lub bardziej kulejąca wciąż trwa. Jak potoczy się ich życie? Czy wybory, których dokonają, przyniosą im szczęście? I czy ta iskra miłości, która pojawiła się w relacjach pomiędzy nimi, wygaśnie?

„Love, Rosie” to opowieść o prawdziwym życiu – pogmatwanym, trudnym i stawiającym pod nogi kłody. Podczas naszej ziemskiej wędrówki człowiek napotyka ludzi, którzy stają się celem całej egzystencji. Co jednak dzieje się wtedy, kiedy ci ludzie dokonują wyborów, w których nas nie uwzględniają? A bynajmniej nie stawiają nas na takiej pozycji, jakiej sami byśmy tego chcieli? Jedni wierzą jednak w to, że warto czekać, bo przeznaczenia nie da się oszukać. Taka idea bywa jednak ryzykowna i nieraz zwodnicza. W nowej powieści pani Ahern pojawia się cały wachlarz emocji. Pochłonięty całością czytelnik przeżyje z bohaterami liczne chwile wzruszeń. Radość, szczęście, życzliwość i miłość miesza się tutaj z łzami, cierpieniem, bezradnością i nieraz nienawiścią. Bowiem by móc osiągnąć wymarzony cel, trzeba mieć w sobie sporo odwagi, by pokonać tę trudną, bogatą w przeszkody drogę. Czy bohaterowie powieści mają jej wystarczająca ilość?

To, co charakterystyczne dla stylu autorki, to pomysłowe przedstawienie treści. Tak, jak w książce „P.S. Kocham cię” bardzo istotną rolę spełniał list, tak w „Love, Rosie” jest on głównym środkiem przekazu. Historia Rosie i Alexa nie jest więc opowiadana przez nieujawniającego się narratora. Relacji nie przekazują także główni bohaterowie. Tutaj pojawia się bowiem zbiór listów – tych papierowych i elektronicznych i to za ich pomocą poznajemy całą treść. Cecelia Ahern bardzo inteligentnie wprowadziła odpowiednią ilość postaci, z którymi korespondują Rosie i Alex. Ich wzajemnie adresowane listy nie oddałyby bowiem uroku powieści. Pojawiają się więc także i inni odbiorcy i adresaci, dzięki którym cała historia nabiera pełnego kształtu .

Owa powieść, chociaż wyposażona w liczne nieszczęścia, jest jednak historią pięknej przyjaźni przeradzającej się miłość. Wyjątkowe uczucie, które się tutaj pojawiło sprawia, że zaciekawiony czytelnik, chcąc zrobić sobie przerwę, postanawia przeczytać kolejna stronę, i kolejną, i kolejną…
Książkę polecam kobietom w każdym wieku. To doskonała pozycja dla tych, którzy szukają na kartach literatury tych istotnych wartości, którymi człowiek powinien kierować się w życiu. Czy chcecie dowiedzieć się tego, jak zakończą się losy Rosie i Alexa? Czy będzie im dane żyć razem, a może między nimi na zawsze pozostanie tylko wiążąca ich przyjaźń? Jakie podejmą decyzje i czy odnajdą w końcu upragnione szczęście? O tym musicie przeczytać już sami.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-10-2014 o godz 00:00 Majar dodał recenzję:
Poprzednie powieści tej autorki przypadły mi do gustu. Jako mol książkowy czytam wszystko co mi wpadnie w rękę od horrorów po literaturę kobiecą (dla niektórych facetów to, to samo :D ). Ja polubiłem lekkie powieści tej autorki i zawsze jak mam okazję chętnie robie sobie odskocznie na jej tytuły. Kto nie czytał temu polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
04-10-2014 o godz 00:00 MelGiv dodał recenzję:
Cecelia Ahern stała się ostatnio bardzo modną autorką, wszystkie moje koleżanki zaczytują się w jej świetnych powieściach, mnie także nie ominął ten szał. Ahern pisze w sposób który mnie wprost oczarował, a bohaterowie jej książek często prezentują coś bardzo interesującego. Ta historia z pewnością będzie bestsellerem.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Załaduj więcej recenzji Pokaż mniej recenzji

Cecelia Ahern

Cecelia Ahern

Cecelia Ahern - urodziła się w 1981 roku w Dublinie. To absolwentka Griffith College w Dublinie. Irlandzka pisarka, laureatka nagrody Glamour Award, pisarka roku. Zadebiutowała w 2004 roku powieścią "P.S. Kocham cię", która szybko stała się bestsellerem. Książka została sfilmowana, w rolach głównych wystąpili Hilary Swank i Gerard Butler. Ma na swoim koncie kilka powieści oraz opowiadań.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Prokurator Świst Paulina
27,92 zł
34,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Shadow Reynard Sylvain
34,99 zł
36,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Pulse McHugh Gail
31,99 zł
34,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Collide McHugh Gail
30,99 zł
32,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Love, Rosie Ahern Cecelia
13,49 zł
14,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Amber McHugh Gail
36,99 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa PS Kocham Cię Ahern Cecelia
31,99 zł
34,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Raven Reynard Sylvain
36,99 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Marsjanin Weir Andy
13,49 zł
14,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Skaza Ahern Cecelia
36,99 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Zakochać się Ahern Cecelia
13,49 zł
14,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Lirogon Ahern Cecelia
35,99 zł
38,99 zł
 

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Love, Rosie Ahern Cecelia
13,49 zł
14,90 zł
strona produktu - rekomendacje PS Kocham Cię Ahern Cecelia
31,99 zł
34,90 zł
strona produktu - rekomendacje Ponad wszystko Yoon Nicola
28,99 zł
35,00 zł
strona produktu - rekomendacje Hopeless Hoover Colleen
28,99 zł
34,90 zł
strona produktu - rekomendacje 13 powodów Asher Jay
29,49 zł
35,90 zł
strona produktu - rekomendacje Lirogon Ahern Cecelia
35,99 zł
38,99 zł
strona produktu - rekomendacje Zakochać się Ahern Cecelia
13,49 zł
14,90 zł
strona produktu - rekomendacje Kiedy odszedłeś Moyes Jojo
32,99 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Fatalna lista Vivian Siobhan
30,99 zł
37,90 zł
strona produktu - rekomendacje Prokurator Świst Paulina
27,92 zł
34,90 zł
strona produktu - rekomendacje Podarunek Ahern Cecelia
30,99 zł
32,99 zł
strona produktu - rekomendacje Love, Rosie Ahern Cecelia
23,88 zł
29,90 zł
strona produktu - rekomendacje Sto imion Ahern Cecelia
36,99 zł
39,99 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanych

 zamknij  korzyści