Młody świat (okładka miękka)

Autor:
Wszystkie formaty i wydania (3): Cena:

Sprzedaje empik.com 33,99 zł

Cena empik.com:
33,99 zł
Cena:
34,99 zł
Oszczędzasz:
1,00 zł (3%)
Koszt dostawy:
Salon empik - 0,00 zł
Produkt w magazynie empiku
Wysyłamy w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Dostępność w salonie empik

Zarezerwuj w salonie empik

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
Weitz Chris Książki | okładka miękka
33,99 zł
asb nad tabami
Bradford Chris Książki | okładka miękka
31,92 zł
asb nad tabami
Horn J.D. Książki | okładka miękka
36,99 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Witaj w Nowym Jorku – mieście rządzonym przez nastolatków
Tajemnicza epidemia zmiotła z powierzchni Ziemi dorosłych i dzieci, oszczędzając jedynie nastolatków. By przetrwać w chylącym się ku upadkowi świecie, młodzi łączą się w plemiona. Jefferson, mimowolny przywódca grupy zamieszkującej okolice Placu Waszyngtona, oraz Donna – obiekt jego skrywanej miłości – każdego dnia stawiają czoła niebezpieczeństwom postapokaliptycznego chaosu, świadomi, że ich dni są policzone.

Gdy jeden ze współplemieńców wpada na trop lekarstwa, które pozwoli im się wymknąć nieuchronnej śmierci, pięcioro nastolatków wyrusza na ryzykowną ekspedycję. W drodze do celu będą musieli pokonać terytoria opanowane przez gangi, fanatyków i bojówki; ich wędrówkę będą znaczyły wymiany ognia, ucieczki, cierpienie i śmierć. Czy młodym bohaterom uda się ocalić wymierającą populację? Jakie mroczne zakamarki ludzkiej psychiki odkryją podczas tej ryzykownej eskapady?

"Młody świat to bohaterowie, którzy pozostają w pamięci, oraz opowieść tak świeża i wartka jak w Niezgodnej."
James Patterson

"Trzymająca w napięciu postapokaliptyczna powieść, od której trudno się oderwać."
Stephen Chbosky

ksiazka
Tytuł: Młody świat
Autor: Weitz Chris
Tłumaczenie: Opracowanie zbiorowe
Wydawnictwo: Wydawnictwo Insignis
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Numer wydania: I
Data premiery: 2017-09-27
Rok wydania: 2017
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 206 x 18 x 141
Indeks: 22465023
Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4
5
10
4
10
3
5
2
1
1
1
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
27 recenzji
15-04-2018 o godz 21:40 anna dodał recenzję:
Chris Weitz znany z reżyserii Sagi zmierzch: księżyc w nowiu, współautor scenariusza do Łotra 1 oraz kopciuszka (2015). Młody świat to jego debiutancka książka oraz rozpoczęcie post apokaliptycznej trylogii. Jak na razie w Polsce wydano tylko jeden tom (dane 2018). Straszny wirus powoduje, że dorośli z całego świata oraz małe dzieci w wielkich męczarniach umierają. Na ziemi pozostają tylko nastolatkowie. Wydawałoby się świat idealny żadnych zasad dorosłych, zero ograniczeń. Nikt nie pilnuje można robić co się chce. Tylko że by było tak pięknie. Kiedy nie ma władzy każdy che ją mieć. W nowym jorku powstają plemiona. Ludzie jednoczą się, żeby przetrać albo wręcz przeciwnie izolują się i sami sobie dają radę. Niby wszystko w porządku. Jednak czy to dobrze, że nastolatki dostają do rąk broń. Nikt nie każe mogą robić wszystko. Jednak pewnego dnia po bardzo smutnym wyrażeniu, które w tym świecie jest niestety na porządku dziennym. Grupka przyjaciół odkrawa, że może istnieć lekarstwo na wirusa. Postanawiają wyruszyć i sprawdzić, czy to jest w ogóle możliwe. Co spowodowało tego wirusa, czy da się do zatrzymać... Wyobraźmy sobie taką rzeczywistość: brak prądu, bo nie ma kto pracować w elektrowni, nie mad dorosłych można robić wszystko, do tego dochodzi to, że nie dziewczyny nie mogą zajść w ciążę (przypominam, że to świat nastolatków), nie ma prawa, bo nie ma ludzi, którzy by je nakazywali. Czy chwielibyśmy żyć w takim hmm nieładzie (??) szczerze powieszawszy ta książka jest lepsza niż się wydaje. Powstało mnóstwo książek apokaliptycznych, ale wydaje mi się, że ta jest stety niestety najbardziej realna. Czytają przywiązujemy się do bohaterów. Nie tylko głównych, ale i pobocznych. Kręci się łezka w oku, kiedy oni umierają. Razem z nimi przezywamy akcje. Chris Weitz nie stwarza nowego świata, który odbiega od naszej rzeczywistość wykorzystuje coś co większość chciała by mieć i zmienia to w narzędzie, o czym mowa o WŁADZY. Po pierwszej części od razu ma się ochotę siepnąć po kolejne części. Chciałoby się wiedzieć co się dalej stanie z bohaterami. Książka jest napisana w tak porywający sposób, że już od pierwszych stron wciąga i po prostu nie można się oderwać. Zaryzykuje nawet stwierdzenie, że to jedna z najlepszych książek apokaliptycznych, jakie czytałam (a trochę ich było, bo uwielbiam takie książki). Jest zarówno dla starszych, jak i młodszych (no może od 12 roku życia jednak się tam trochę zabiją) czytanie jej to było jak uczestniczenie w tych wydalinach. Dzięki narracji dwóch osób widzimy postrzeganie tych samych zdarzeń jako dziewczyna i chłopak. Niestety autor nie jest łaskawy dla czytelników i pierwszy tom kończy się w tak zaskakujący momencie, że już chyba bardziej się nie dało. Czytało się ja bardzo szybko przez to, że akcja praktycznie cały czas była wartka. Chociaż momentami zwalnia co wcale nie było takie złe bo czytelnik miał czas na wzięcie przysłowiowego oddechu.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-12-2017 o godz 18:57 Anonim dodał recenzję:
Młodzież zbiła się w grupki na całym świecie. Niektórzy nadal wierzą w przyszłość, niektórzy nadal żyją przeszłością, a inni nie żyją już w ogóle. Są jeszcze tacy, którzy uważają, że skoro świat się kończy to nie obowiązują ich żadne prawa. Mordują, kradną i wykorzystują. Jednym słowem - apokalipsa na miarę światową. Wirus każdego dnia zbiera swoje żniwo, nie pozwalając na to, żeby ktoś po ukończeniu 18-nastego roku życia nadal mógł cieszyć się promieniami słońca. Po śmierci generalissima jego zastępca planuje coś zmienić i wszystko się zaczyna.. "Dobra książka to cenna życiodajna krew najwyższego ducha, która przechowywana i strzeżona jak skarb, daje życie po życiu." Opowieść o ludziach, którzy stracili wszystko. Świat technologi w którym dorastali nagle zniknął. Wszystkie serwery padły, a prąd stał się tak samo cenny jak szczepionki. Mogłoby się wydawać, że to jest idealna książka dla ludzi, którzy wychowują się w latach 2000, ale.. no właśnie. Zawsze musi być jakieś "ale", które powoduje, że jest wiele więcej lepszych książek na rynku wydawniczym. "A kiedy umarł, zrozumiałem to, czego nie umiał wyjaśnić. Bo przecież tak czy inaczej porzucamy ludzi w środku nocy. To się nazywa umieranie." Nie zrozumcie mnie źle, bo książka jest naprawdę dobra, ale styl pisania autora niezbyt mi podszedł. Podział tekstu na dwóch głównych bohaterów jest w porządku. Wydawca nawet postarał się o to, aby rozróżnić ich inną czcionką. (Ukłony dla Insignis za cudowną okładkę!) Chris opisuje Jeffersona naprawdę super. Miazga po prostu. Niestety przez Donnę nie mogę dać tej książce 9/10. Inaczej byłabym nieuczciwa wobec Was. Jakby wkradło się w tę książkę dwóch różnych pisarzy - dla mnie na nie. "Ja już mam przyszłość. I teraz mi się podoba. Wolę spędzić tysiąc dni z tobą niż sto tysięcy bez ciebie." Historia, którą wymyślił Weitz jest naprawdę.. inna. Interesująca i porywająca. Szkoda tylko, że w niektórych momentach mnie zanudzała. Książka, która ma zaledwie 360 stron i zanudza? Nie jest to dobra statystyka dla pisarza.Zakończył powieść wprost genialnie - dlatego z chęcią przeczytam kolejną część jak tylko się pojawi. Jest to jego debiut, więc żywię szczerą nadzieję dla całej trylogii, ale pierwsza część zasłużyła sobie u mnie tylko na 6,5/10.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-12-2017 o godz 18:55 Anonim dodał recenzję:
Młodzież zbiła się w grupki na całym świecie. Niektórzy nadal wierzą w przyszłość, niektórzy nadal żyją przeszłością, a inni nie żyją już w ogóle. Są jeszcze tacy, którzy uważają, że skoro świat się kończy to nie obowiązują ich żadne prawa. Mordują, kradną i wykorzystują. Jednym słowem - apokalipsa na miarę światową. Wirus każdego dnia zbiera swoje żniwo, nie pozwalając na to, żeby ktoś po ukończeniu 18-nastego roku życia nadal mógł cieszyć się promieniami słońca. Po śmierci generalissima jego zastępca planuje coś zmienić i wszystko się zaczyna.. "Dobra książka to cenna życiodajna krew najwyższego ducha, która przechowywana i strzeżona jak skarb, daje życie po życiu." Opowieść o ludziach, którzy stracili wszystko. Świat technologi w którym dorastali nagle zniknął. Wszystkie serwery padły, a prąd stał się tak samo cenny jak szczepionki. Mogłoby się wydawać, że to jest idealna książka dla ludzi, którzy wychowują się w latach 2000, ale.. no właśnie. Zawsze musi być jakieś "ale", które powoduje, że jest wiele więcej lepszych książek na rynku wydawniczym. "A kiedy umarł, zrozumiałem to, czego nie umiał wyjaśnić. Bo przecież tak czy inaczej porzucamy ludzi w środku nocy. To się nazywa umieranie." Nie zrozumcie mnie źle, bo książka jest naprawdę dobra, ale styl pisania autora niezbyt mi podszedł. Podział tekstu na dwóch głównych bohaterów jest w porządku. Wydawca nawet postarał się o to, aby rozróżnić ich inną czcionką. (Ukłony dla Insignis za cudowną okładkę!) Chris opisuje Jeffersona naprawdę super. Miazga po prostu. Niestety przez Donnę nie mogę dać tej książce 9/10. Inaczej byłabym nieuczciwa wobec Was. Jakby wkradło się w tę książkę dwóch różnych pisarzy - dla mnie na nie. "Ja już mam przyszłość. I teraz mi się podoba. Wolę spędzić tysiąc dni z tobą niż sto tysięcy bez ciebie." Historia, którą wymyślił Weitz jest naprawdę.. inna. Interesująca i porywająca. Szkoda tylko, że w niektórych momentach mnie zanudzała. Książka, która ma zaledwie 360 stron i zanudza? Nie jest to dobra statystyka dla pisarza.Zakończył powieść wprost genialnie - dlatego z chęcią przeczytam kolejną część jak tylko się pojawi. Jest to jego debiut, więc żywię szczerą nadzieję dla całej trylogii, ale pierwsza część zasłużyła sobie u mnie tylko na 6,5/10.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-12-2017 o godz 02:59 Anonim dodał recenzję:
Nie szukajcie książki w księgarni, ani nie czekajcie na nią w bibliotece, nawet nie kradnijcie z internetu. Naprawdę nie warto. To dzieło, to świetne udowodnienie tego, że nadal publikuje się naprawdę okropne i niepotrzebne powieści.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-11-2017 o godz 11:47 podróżdokrainyksiążek dodał recenzję:
Chris Weitz przedstawia nam swoją pisarska wizje apokaliptycznego świata, w którym tylko nastolatkowie mają prawo żyć, dorośli ani dzieci tutaj nie istnieją, co sprawia, że Ci, którzy przeżyli, nie mają żadnych na to szans. Zapytacie na pewno, dlaczego ich nie mają, skoro w grupach mogą spróbować przetrwać. Z tego powodu, że gdy osiągną wiek dojrzałości, zapadają na ciężką chorobę, co skutkuje śmiercią, również nie ma tutaj mowy o tym, żeby narodziło się nowe pokolenie, seks w żaden sposób nie sprawia, że kobieta zachodzi w ciąże. Wszystko więc wygląda, jakby miało się zakończyć wielką zagładą ludzkości bez żadnej nadziei, a jednak, dzieje się inaczej. Jeden z grupy Jeffersona ma informację, które mogą ich zaprowadzić w miejsce, gdzie mogą odnaleźć lekarstwo. Jednak nikt nie powiedział, że będzie to spokojna i nie ryzykowna wyprawa, gdyż niesie ze sobą masę niebezpieczeństw. Dzikie zwierzęta, które mogą w każdej chwili zaatakować, grupy bandytów czy fanatyków, którzy są zdolni do wszystkiego, również nie dadzą im spokoju. Akcja zaczyna się w Nowym Jorku gdzie to Jefferson, który został przywódca grupy na Placu Waszyngtona, stara się przeżyć ciężkie chwile dla gatunku ludzkiego, jednak nic nie sprawia, że następny dzień będzie o wiele bardziej optymistyczny. Skrycie, chłopak, podkochuje się w Donnie. Żyją w świecie pogrążonym w chaosie z wiedzą, że ich życie niedługo się skończy. Zabrakło dorosłych, a co za tym idzie, młodzież musiała sobie sama zacząć radzić ze sprawami, które niegdyś były tylko na barkach starszych osób, musieli się nauczyć zdobywać pożywienie, lekarstwa, ustanowić zasady, które wraz z dorosłymi zniknęły, wszystko to pogrążyło świat jeszcze w większym chaosie i brak prądu czy jakiejkolwiek rozrywki to przy tym nic. Sama akcja toczy się z perspektywy dwóch osób Jeffersona, który widać, że jest opanowanym chłopakiem, poważnym, a przede wszystkim stara się być dojrzalszy o wiele bardziej od innych, czego również wymaga stanowisko jakie posiada. Donna zaś jest jego przeciwieństwem, szalona, energiczna, chcąca zachować swojego młodzieńczego ducha. Styl, w jakim pisze autor, jest typowo młodzieżowy takim, jakim tylko oni jedynie się posługują, jednak również wynika to z tego, że akcja dzieje się w pierwszoosobowej narracji, dlatego ich myśli, dialogi między nimi są właśnie typowo w stylu nastolatków. Zaś sama akcja nie pozostawia złudzeń, jest ona szybka, nie ma co narzekać na powolny przebieg zdarzeń, a forma, jaką jest napisana, czyta się ją lekko i bez żadnego problemu. Post-apokaliptyczna tematyka powoli trafia ponownie na półki, przeżywając swoją drugą świetność wśród innych książek, a jedną z tych pozycji, która warto sięgnąć i przeczytać z ciekawości jest na pewno ta książka, która ja sama wam ogromnie polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
10-11-2017 o godz 18:53 Sebastian Adamczyk dodał recenzję:
Recenzja z bloga *zatraceniwkartkach.blogspot.com* Wszystko się skończyło. Chris Weitz proponuje nam wizję świata, w której nie ma dorosłych ani dzieci. Po Tym Co Się Stało światem zaczęły rządzić nastolatki. Internet stał się ciągiem jedynek i zer. Prąd był rzadko spotykany a pożywieniem stanowiło to, co danej gildii udało się wyhodować, wysadzić. Zamiast wspierać się wzajemnie, gildie prowadzą wojnę. Narratorami są Jefferson i Donna. Chłopak zakochał się w dziewczynie, ale ich relacje idealnie określa słowo friendzone. To przykre, ale autor bardzo fajnie opisuje relacje między bohaterami. Jak to się stało, że dorośli i dzieci poumierali? W świecie zaczął panować wirus, który zabija tych po 18 roku życia i tych młodych. Jedynie nastolatki mają w sobie hormon, który blokuje rozprzestrzenianie się wirusa po organizmie. Niestety im bliżej wieku dorosłości, tym bliżej do nieuchronnej śmierci. Wyobraźcie sobie, że nie ma prądu, wody, żywności. Jak byście funkcjonowali? Ta młodzież wrzucona w wir apokaliptycznych zdarzeń dzieli się a jedna z tych grup, chce przejąć władzę. Ja bym to nazwał po apokaliptyczną wojną domową. Grupa przyjaciół- Jefferson, Donna, Mózgowiec, Szyfon i Peter postanowili podjąć się misji samobójczej, czyli przedostać się przez terytoria innych grup, poza granice Nowego Jorku w celu znalezienia leku na wirus. Autor użył języka młodzieżowego, co oddaje realizm postaci. Książka jest pełna humoru i przemyśleń młodych ludzi o życiu, miłości, przyjaźni.. Główni bohaterowie różnią się jednak stylem. Chłopak jest poważniejszy a Donna żywiołowa. Ich sposób wysławiania się odnajduje się też w ich czynach i myślach. Bardzo dobrze przemyślane! Kiedy przeczytałem opis książki miałem jedną myśl: „Połączenie „GONE”, „Więzień labiryntu”. Będę miał znowu deja vu.” Ale nie było tak, ponieważ Chris Weitz mając doświadczenie w tworzeniu wcześniej scenariuszy do filmów, stworzył świat idealnie realny. Bardziej prawdopodobny scenariusz apokalipsy podał nam autor „Młodego świata” niż autorzy GONE i Więźnia labiryntu. Podobało mi się, że Weitz wprowadził brak mody. To znaczy, że dziewczyny chodziły w sukienkach od Prady, jedwabnych ciuchach i z pasem naboi przy pasie. Bardzo fajnie się to czytało. Dała taki delikatny smaczek opowieści. Wspomnę jeszcze o okładce, ale tylko słowo. Jest bardzo piękna. Litery tytułu są wypukłe, co bardzo mi się podoba. Fajnie byłoby obejrzeć film na podstawie tej książki. Serio. Zwłaszcza, że autor jest pisarzem wielu scenariuszy. Książka pełna jest akcji i jej zwrotów, przygody i humoru. Podsumowując. „Młody świat” Chrisa Weitza to pierwszy tom cyklu przygód Jeffa i Donny w po apokaliptycznym świecie. Jestem ciekaw co niosą ze sobą kolejne tomy. W swojej powieści autor poruszył też kwestie ważne we współczesnym świecie- rasizm, homofonia, ksenofobia itp. Mimo że nie ma tu jakoś bardzo oryginalnej fabuły, to nadrobił to autor świetnymi opisami myśli bohaterów- nastolatków i relacji między nimi.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-11-2017 o godz 18:04 Królewskie Recenzje dodał recenzję:
Minęły już dwa lata od Tego Co Się Stało. Dorośli i małe dzieci nagle zachorowały. Trawione gorączką wkrótce zmarły. Przy życiu pozostali jedynie nastolatkowie nie do końca zdolni do życia bez opieki w totalnym chaosie. Młodzież Nowego Jorku podzieliła się na plemiona. W okolicach placu Waszyngtona działa grupa pod mimowolnym przywództwem Jeffersona, którego brat niedawno padł ofiarą epidemii. Pewnego dnia, Mózgowiec, członek plemienia, wpada na trop. Jeffrey postanawia go sprawdzić. Wraz z Donną, dziewczyną, w której się kocha, jej przyjacielem Peterem, drobniutką Szyfon i oczywiście Mózgowcem, wybiera się w niebezpieczną podróż, b zbadać przyczyny epidemii i odnaleźć na nią lekarstwo. Poza ulicą, na której stacjonuje plemię Jeffersona, czai się wiele niebezpieczeństw. Wyruszając do biblioteki oddalonej o czterdzieści przecznic, bohaterowie, narażają własne życie. Inne dzieciaki również żyją w nędzy, nie mają bieżącej wody, czystych ubrań, elektryczności, leków, a przede wszystkim jedzenia. Głodują,bądź pożerają siebie na wzajem. Mała grupka Jeffersona jest łatwym łupem dla uzbrojonych band znajdujących się na swoim terytorium i nie uznających żadnych zasad, by móc przetrwać. Bardzo polubiłam wszystkich bohaterów. Jeffreya dlatego, że dobrze go rozumiałam. Był dobry i szlachetny. Tak jak określiła go Donna, był księciem z bajki. Nie dlatego, że szukał śpiącej królewny, ale dlatego, że cenił dobro innych nad własne. Donnę też bardzo lubiłam. Uwielbiałam jej wewnętrzne rozterki, cięty język oraz ironiczne poczucie humoru. Szyfon również była świetna. Była waleczna, a takie bohaterki są wspaniałe. Peter? Był przyjacielem Donny, wspierał ją. Może nie był kimś kto zrobił na mnie wielkie wrażenie i nie pozostanie nie wiadomo jak długo w pamięci, ale poczułam do niego nić sympatii. Mózgowiec? Z tym człowiekiem to mam trochę problem. Z pewnością jest kluczową postacią w powieści, bo odkrył trop do wyleczenia ludzi z tej dziwnej epidemii. Był też niezwykle inteligentny. No, jego przezwisko znikąd się nie wzięło. Jednak pod koniec książki nie za bardzo go rozumiałam. Na początku też był dosyć zdystansowany i nie był zżyty z grupą. Najbardziej jednak polubiłam Wascha. Waschington był bratem Jeffersona. Zmarł na początku fabuły. Jeszcze nie zdążyłam go dobrze poznać, a już musiałam się z nim pożegnać. Nie mogę wyobrazić sobie co musiał czuć Jeff po jego stracie, który tak bardzo go uwielbiał, albo Donna, w której sercu zajmował bardzo ważne miejsce. Sama nie wiem dlaczego tak szybko Wasch stał się dla mnie ważną postacią. Może to przez to, że Jefferson tak go uwielbiał, podziwiał i kochał. A może dlatego, że był inny niż pozostali. Był odważny, zaradny, silny... A może po prostu miał "to coś" w sobie. Powiem Wam tyle, gdyby Wasch istniał w moim świecie, z pewnością byłabym w nim zabujana :P A co o samej książce? Zaskoczyła mnie. I to niezwykle pozytywnie. Nie spodziewałam się, że aż tak mi się spodoba. Spodoba? To chyba zbyt mało powiedziane. Ta książka zrobiła na mnie mega wrażenie. Tak samo jak Wasch. A może to on miał na to jakiś wpływ. Z pewnością. Ale to nie tylko jego zasługa. Dawno nie czytałam takiej książki, która aż tak, by mnie wciągnęła. Zaczęłam czytać. I co? Nie potrafiłam się od niej oderwać. Powinnam się uczy na historię? Tak powinnam. Ale nie uczę się, bo czytam i nie potrafię przestać. Wracam autobusem do domu, chce mi się spać. Ale co robię. Tak, właśnie tak! Czytam! Jak już widzicie, książka wywołała u mnie ogrom emocji. I to takich, że recenzja jest niezwykle chaotyczna. Mam nadzieję, że jakoś mi to wybaczycie. A jak przeczytacie tę niezwykłą książkę, sami zobaczycie co ona potrafi z człowiekiem zrobić i zrozumiecie co ja teraz przeżywam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
23-10-2017 o godz 18:47 Stella_Aga dodał recenzję:
Kilka lat temu zapanowała moda na powieści postapokaliptyczne, antyutopie itp. Co prawda ten szał już jest nieco mniejszy, ale co jakiś czas pojawiają się kolejne serie książkowe wpisujące się w tę konwencję. Do takich powieści można zaliczyć również "Młody świat", czyli pierwszą część serii o nastolatkach, którzy zostali sami w Nowym Jorku. Czy książka wyróżnia się czymś wśród wielu tego typu lektur? Na Ziemi zostały już tylko osoby w wieku nastoletnim. Zarówno dorośli, jak i dzieci wyginęli z powodu epidemii nieznanej choroby, z którą nikt nie potrafił sobie poradzić. Młodzi muszą nauczyć się życia w zupełnie nowej rzeczywistości. Cały czas liczą na to, że znajdą lekarstwo na chorobę, która za kilka lat z pewnością dopadnie także ich. Przywódcą jednej z nastoletnich grup jest Jefferson, przejmujący stery po zmarłym bracie. Pomaga mu między innymi Donna, w której skrycie się podkochuje. Któregoś dnia okazuje się, że lek na okrutną chorobę może naprawdę istnieć, jednak droga do tego jest długa i niebezpieczna... Muszę przyznać, że książka bardzo przypomina mi serię autorstwa M. Granta "Gone: Zniknęli". Tam również przedstawiony został świat, w którym dorośli wyginęli. Młodzież musiała zawalczyć o przetrwanie, ustalić własne prawa i spróbować znaleźć dla siebie jakiś ratunek. W tym przypadku jest podobnie. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że ciężko jest wymyślić coś, co jeszcze nigdy nie pojawiło się w literaturze, toteż podobny motyw nie zniechęcił mnie do lektury. Byłam ciekawa, jak taki temat i pomysł zostanie zrealizowany przez innego autora. Póki co czytelnicy mogą zapoznać się dopiero z pierwszą częścią serii Weitza, więc oceniać można jedynie po początku całej historii. Na daną chwilę widzę w niej duży potencjał, choć nie porwała mnie aż tak jak "Gone". Ogromnym plusem tej powieści jest to, iż wciąga już od pierwszych stron. Nie znajdziecie tu zbędnego wstępu, tylko od razu zostaniecie rzucenie w sam środek wydarzeń, a uwierzcie, że dzieje się naprawdę dużo. Czytając tę książkę, nie można się nudzić. Według mnie zaletą jest również to, iż narratorów jest dwóch, Jefferson oraz Donna. Dzięki temu można poznać dwa punkty widzenia i zgłębić uczucia oraz emocje, które targają tymi bohaterami. Styl autora przypadł mi do gustu. Zupełnie inaczej pisze "część Donny", a inaczej Jeffersona, dzięki czemu widać, że potrafi bawić się słowem, dostosowywać je do sytuacji, postaci itp. Całość czytało się przyjemnie i sprawnie. Autorowi udało się również stworzyć odpowiedni klimat, taki przepełniony niepokojem. Wizja świata bez dorosłych, przedstawiona przez autora jest naprawdę ciekawa. Widać tę bezkarność, a zarazem próbę ustalenia nowych norm i zasad. Każdy chce przeżyć, niekiedy nawet kosztem innych. Tworzą się grupy, które często są przeciwko sobie, w obrębie niektórych członkowie nawzajem się wspierają, ale zdarzają się też takie grupy, które są razem tylko przeciw wrogom. Zainteresowały mnie nawet "zwykłe" sytuacje, typu próby zdobycia jedzenia itp. Przyczepię się tylko do tego, że autor mógł jeszcze szerzej opisać całą sytuację, w której znaleźli się bohaterowie. Momentami miałam wrażenie, że brakuje trochę rozwinięcia pomysłu. Jeśli chodzi o bohaterów, to są oni różnorodni i każdy z nich ma jakieś zalety i wady. Szczególnie polubiłam główne postacie, zresztą to na nich autor skupił się najbardziej. Co do wątku miłosnego, nie jest on jakoś szczególnie narzucający się czytelnikowi. Owszem, opisane są rozterki targające bohaterami, ale nie zdominowały one tej powieści. Jeśli lubicie postapokaliptyczne serie to "Młody świat" powinien przypaść wam do gustu. Odnajdziecie tu wartką akcję, emocje oraz zarówno desperackie, jak i te bardziej przemyślane próby przetrwania. Jest to dopiero początek serii, wiem myślę, że można liczyć na to, iż w kolejnych akcja rozwinie się jeszcze bardziej. Może nie jest to arcydzieło, ale na pewno całkiem dobra propozycja na spożytkowanie wolnego czasu.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
21-10-2017 o godz 14:24 Elenkaa dodał recenzję:
Chris Weitz jest znanym reżyserem oraz scenarzystą takich filmów jak np. "Łotr 1. Gwiezdne wojny", "Kopciuszek", "Złoty kompas", czy też "Był sobie chłopiec". Dopóki nie przeczytałam tego na okładce "Młodego świata", nie wiedziałam o tym. Jednak oprócz pisania scenariuszy, zapragnął dodatkowo stać się autorem książek. "Młody świat" to pierwszy tom trylogii o tej samej nazwie z gatunku sci-fi dla młodzieży. "Młody świat" ukazuje wizję po Apokalipsie oczami nastolatków, których organizmy jako jedyne potrafiły przeciwstawić się nieznanemu wirusowi atakującemu ludzkość. Niestety blisko 18-ego roku życia nawet oni nie uchronią się od choroby - ma to związek z jakimś hormonem, który w tym wieku się stabilizuje i tym samym organizm staje się podatny na wirusa. Świat jest ogarnięty chaosem, brakuje prądu, żywności, wody, społeczeństwo podzieliło się na grupy, w których łatwiej jest żyć. Niestety jedna z nich, zwana Uptownersami, której członkowie charakteryzują się wielkim okrucieństwem i brakiem litości zaczyna sprawować kontrolę i władzę autorytarną, co jest niebezpieczne dla pozostałych osób. Głównymi bohaterami są Jefferson oraz Donna, dwie rożne od siebie osoby. Jefferson skrycie kocha się w Donnie, ona niestety traktuje go jak przyjaciela. Wraz z kilkoma innymi nastolatkami m.in. Mózgowcem, Szyfon oraz Peterem podejmują się wręcz samobójczej misji przedostania się poza Nowy Jork w poszukiwaniu leku na wirusa... Słownictwo zawarte w tej książce jest typowe dla nastolatków, którzy zresztą są tutaj narratorami pierwszoosobowymi. Nic więc dziwnego, że ich myśli, odczucia i dialogi z innymi nastolatkami (bo przecież tylko ta grupa wiekowa przeżyła) są napisane w typowo młodzieżowym stylu. Jednak można wyczuć znaczną różnicę pomiędzy narracją głównego bohatera, a głównej bohaterki. Jeff ma więcej kultury, jest poważniejszy, jego słownictwo jest bardziej wyszukane i to znajduje odzwierciedlenie w jego opisach sytuacji, natomiast Donna jest bardziej szalona, żywiołowa i "młodzieżowa". Koncepcja apokalipsy dla nastolatków jest podobna do tej w serii "Gone", gdzie również tylko młodzież została przy życiu. Tak i tutaj, gdy zabrakło dorosłych zabrakło również znanych i obowiązujących wszystkim reguł. Pozostali przy życiu nie mają niczego do stracenia, przez co są brutalni i niczego się nie boją. Światem zaczęła rządzić przemoc - kto silniejszy, ten dłużej wytrwa. Pozbawieni kontroli i opieki młodzi ludzie muszą poradzić sobie z głodem, ciągłą walką o przetrwanie oraz zwykłymi, nastoletnimi problemami, które przecież nie zniknęły wraz z pojawieniem się Apokalipsy, ewentualnie trochę straciły na ważności. Nadal chcą być kochani, ładnie wyglądać, podobać się innym. Historia jest pełna akcji i przygody. Duży plus za dynamiczność, fabuła ciągle biegnie do przodu i nie zwalnia. Jednak najciekawszym momentem okazała się końcówka, która mnie mocno zaintrygowała... Ciekawe, czy historia doczeka się ekranizacji? "Młody Świat" stanowi dobry początek dla dłuższej post-apokaliptycznej historii z nastolatkami w rolach głównych, to ekscytująca opowieść o świecie bez dorosłych, a rozmowy i ogólny nastoletni sposób wyrażania się są wiarygodne i realne. Ta książka porusza również wiele wciąż aktualnych kwestii, takich jak homofobia, czy rasizm. Może nie jest wyjątkowo oryginalna, czy nie pokazuje niczego nowego, jednak dla fanów dystopii, czy antyutopii jest to pozycja obowiązkowa.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-10-2017 o godz 19:09 mojabooktopia dodał recenzję:
Tytuł książki idealnie obrazuje faktyczny stan rzeczy, bowiem świat dosłownie jest młody. Po całej planecie krąży niebezpieczny, nieznany nikomu wirus, za sprawą którego wyginęli dorośli oraz dzieci. Na Ziemi pozostali więc jedynie nastolatkowie, którzy za wszelką cenę walczą o przetrwanie w tej nowej, brutalnej rzeczywistości. Jefferson oraz jego obóz od kilku lat ledwo wiążą koniec z końcem. Kiedy jednak pojawia się małe prawdopodobieństwo, że wirusa można pokonać, wraz ze swoimi kompanami postanawia sprawdzić prawdziwość tej informacji. Przed chłopakiem daleka droga, a Nowy Jork nie jest już taki, jak kiedyś. Bandy uzbrojonych nastolatków kręcą się na każdym kroku i tylko czekają na okazję, by zaatakować i pozyskać nowe łupy. W tym świecie nikt nie jest potencjalnym przyjacielem, a wszechobecny chaos tylko czeka, by pochłonąć kolejne ofiary. Młody świat, jak już pewnie zdążyliście zauważyć, jest tytułem plasującym się w gatunku post-apo. Nie jest jednak utrzymywany w klimacie ciężkiej, poważnej atmosfery, co często się w tym przypadku zdarza, a niesie za sobą pewną dozę świeżości i swobodnych wypowiedzi charakterystycznych z resztą dla młodego pokolenia. Sama koncepcja mimo wszystko, na pierwszy rzut oka wydaje się być oklepana. W końcu z podobną sytuacją mieliśmy już do czynienia w przypadku serialowego The Walking Dead, gdzie temat zombie był sprawą raczej drugorzędną, a pierwsze skrzypce grały relacje międzyludzkie i walka o zasoby. Oczywiście, można by nawet uznać, że kreacja jest wręcz bliźniaczo podobna, bo w końcu zamiast zombie mamy zabójczą chorobę, a problem przetrwania i walka obozów są wręcz identycznie zobrazowane, jednak wszystko rozbija się o szczegóły, którymi książka została napakowana po same brzegi i to właśnie te smaczki sprawiają, że opowieści tej nie chce się rzucić w kąt, a chłonąć. Różnice zaczynają się, gdy przyjdzie nam chociażby spojrzeć na fabułę pod względem radzenia sobie ludzi z zaistniałą sytuacją. W TWD los ludzkości został zapieczętowany i nie ma nadziei na życie w świecie bez zombie, zaś w Młodym świecie tragiczny stan rzeczy nastolatkowie starają się za wszelką cenę zmienić, bo ewidentnie jest na to szansa. Sama skala problemu jest też inna, bo o ile da się żyć (choć mało komfortowo) w świecie z żywymi trupami, o tyle nie jest to możliwe, gdy tylko pewna grupa wiekowa na tym świecie istnieje, a po osiągnięciu pewnego wieku umrze i nie pozostanie już nikt. Jestem w ogóle pełna podziwu dla Chrisa Weitza za to, jak realistycznie uchwycił możliwy przebieg wydarzeń oraz reakcje ludzi. Nastolatkowie popadają w szaleństwo, bo większość nie widzi nadziei na poprawę sytuacji. Przekraczają więc granice dotychczas ustanowione przez społeczeństwo, posuwając się do najbardziej absurdalnych i obrzydliwych czynów, w wyniku czego Ziemia stała się miejscem bezprawia i cierpienia, a jakakolwiek radość nie ma prawa bytu, co na każdym kroku jest czytelnikowi przypominane. Nie brakuje również ogromu akcji, niejednoznaczych, trzymających w napięciu sytuacji i świetnie wykreowanych postaci. Realizm zachowań bije po oczach i pozwala na zżycie się z bohaterami, co nie jest takie proste do osiągnięcia. Spodziewajcie się więc dużej dawki śmiechu, strachu i smutku wkomponowanych w brutalną rzeczywistość przyprawiającą wręcz o gęsią skórkę. Choć może i Weitz nie odkrył ameryki na nowo, to jednak jego książka przypadła mi do gustu. Ciekawie było doświadczyć tego świata pełnego nastolatków, którzy w wyniku tragedii musieli niezwykle szybko dorosnąć. Myślę, że Młody Świat może spodobać nie tylko fanom klimatów rodem z The Walking Dead, ale i również osobom, które dopiero swoją przygodę z post-apo rozpoczynają, bo tytuł ten bezsprzecznie wzmaga apetyt na więcej tego typu przygód.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-10-2017 o godz 22:30 martad87 dodał recenzję:
Dawno nie czytałam powieści w klimatach postapokaliptycznych, dlatego też z chęcią sięgnęłam po „Młody świat”. Książka zainteresowała mnie tym bardziej, że jest to debiut literacki Chrisa Weitza, reżysera filmów „Saga Zmierzch: Księżyc w nowiu”, „Był sobie chłopiec” czy „Złoty kompas” oraz współscenarzysty filmu „Łotr 1: Gwiezdne wojny – historie”. Jakim zatem pisarzem jest Chris Weitz? (...) Koncepcja, by ludzkość została przetrzebiona przez chorobę zabijającą dzieci i dorosłych, a nastolatki musiały radzić sobie same w świecie pozbawionym wszystkiego tego, co wydaje się nam tak oczywiste w dzisiejszych czasach, początkowo wydała mi się interesująca. Kiedy jednak autor zaczął zagłębiać się w szczegóły tego, co powoduje choroba i jak się rozwija, odniosłam wrażenie, że chyba nie do końca przemyślał sobie pewne kwestie fabularne. Nie będzie to spoilerem, bowiem dwie rzeczy, które nie do końca mi pasowały, pojawiają się na początku książki. Pierwsza z nich to kwestia zachorowania. Otóż tajemnicza choroba atakuje, gdy organizm osiąga dojrzałość, co mniej więcej równoznaczne jest z tym, że ktoś, kto kończy osiemnaście lat, wkrótce zachoruje. I tym oto sposobem brat Jeffa, skończywszy te osiemnaście lat, od razu staje się ofiarą epidemii i bardzo szybko umiera. Zupełnie jakby te konkretne urodziny były jakąś magiczną granicą, po przekroczeniu której uruchamia się w ciele człowieka opcja „dojrzałość”. Tłumaczenie tego faktu jakimiś nagłymi zmianami hormonalnymi, co sugeruje nam autor, wydaje się niedorzeczne. To tak nie działa. Drugą kwestią, jaką zdecydowanie mi nie pasowała, był fakt, iż Weitz wymyślił bezpłodność jako jeden z efektów epidemii. Ocalałe nastolatki nie mogą spłodzić dzieci, powinno chyba zatem oznaczać to tyle, iż jakiekolwiek wysiłki podjęte w celu wyleczenia choroby i tak nie ocalą ludzkości od wyginięcia. Domyślam się jednak, że autor wymyśli coś równie błyskotliwego, by rozwiązać tę kwestię. Głównymi bohaterami powieści są Jefferson i Donna. Rozdziały napisane z punktu widzenia Jeffa przeplatają się z rozdziałami napisanymi z punktu widzenia Donny. Poszczególne części napisane są różnymi czcionkami, różni je także nieco inny sposób narracji. Jakimi postaciami są Jeff i Donna? Szczerze powiedziawszy, trudno mi powiedzieć, bo żadne z nich jakoś specjalnie nie zapadło mi w pamięć. Minęło kilka dni od przeczytania książki, a ja mam problem z tym, by jakoś ich określić. Odnoszę wręcz wrażenie, że bardziej wyraziste są postacie drugoplanowe, jak chociażby „Mózgowiec” czy czarnoskóry gej Peter, aniżeli dwójka głównych bohaterów. Niestety, z żadną też z postaci nie poczułam takiej więzi, by emocjonalnie podchodzić do jej losów i przeżywać jej wzloty i upadki. Między Jeffem a Donną pojawiają się uczucia, ale wątek romantyczny w tej powieści jest napisany po prostu słabo. Autor zupełnie mnie nie przekonał, że to, co dzieje się między bohaterami, jest miłością. Wszelkie deklaracje, jakie się tutaj pojawiają, wydają się sztuczne. Ponarzekałam sobie, przejdźmy zatem do tego, co mi się w „Młodym świecie” spodobało, bo wbrew pozorom mam za co chwalić autora. Na pewno nie można zaprzeczyć temu, że w książce sporo się dzieje. Zaskakujące zwroty akcji, niebezpieczeństwo czyhające z każdej strony, walka o przetrwanie, brawurowe sceny ucieczki, starcia na śmierć i życie – postapokaliptyczny Nowy Jork jest miejscem pełnym zagrożeń, w którym rządzi prawo silniejszego, a podzielone nastolatki zrobią wszystko, by przetrwać i zwyciężyć w walce o wpływy. Pochwalić autora mogę również za wizję świata pozbawionego tego, co zdaje się być tak podstawowym i nieodłącznym element naszej codzienności: smartfonów, internetu, Facebooka, komunikacji elektronicznej, supermarketów, fast-foodów, kina, imprez, serwisów informacyjnych czy kawy z ekspresu. Podoba mi się to, w jaki sposób Chris Weitz pokazał tęsknotę za zdobyczami cywilizacji, próby odnalezienia się w świecie ich pozbawionym, wysiłki podejmowane w celu zapełnienia czymś tej pustki oraz starania, by odzyskać choć namiastkę dawnego życia. Pod tym względem książka zmusza do pewnej refleksji nad tym, jak wyglądałby nasz świat, gdyby to wszystko nagle nam zabrano. Chris Weitz zasługuje także na słowa uznania za to, jak różne postawy wobec globalnej apokalipsy zaprezentował w swojej powieści. Każda z grup, jakie pojawiają się na drodze Jeffa i Donny, znalazła sobie inny sposób na to, by odnaleźć się w nowej rzeczywistości i zapewnić sobie przetrwanie. Różne są w nowej sytuacji także postawy grup i jednostek wobec dylematów moralnych i norm społecznych. To ciekawe studium ludzkich zachowań. „Młody świat” to całkiem niezła powieść i, mimo pewnych wad, nawet dobrze mi się ją czytało. O dziwo, jestem też ciekawa, co wydarzy się dalej i z chęcią sięgnę po kolejny tom tej trylogii, żeby się tego dowiedzieć. Komu poleciłabym tę książkę? Przede wszystkim młodzieży oraz tym, którzy poszukują czegoś w klimatach „Niezgodnej”, „Igrzysk śmierci” czy „Więźnia labiryntu”.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-10-2017 o godz 15:24 Wkp dodał recenzję:
ŻYJ SZYBKO, UMRZYJ MŁODO? Gdybym miał się sugerować poleceniami na okładce tej powieści, chyba nigdy po nią bym nie sięgnął. James Patterson porównuje bowiem „Młody świat” do marnej i bezsensownej „Niezgodnej”, a to nie jest najlepsza reklama dla książki, a jakby tego było mało, z całkiem sporego dorobku kinowego jej autora wytłuszczono koszmarny „Księżyc w nowiu”. Pojawił się też hit w postaci „Łotra 1”, ale czemu pominięto „Był sobie chłopiec?”. Na szczęście „Młody świat” to niezła książka, którą naprawdę dobrze się czyta. To był rekordowo dobry rok dla padlinożerców, jak mówią ci, którym pozostało jeszcze nieco humoru – choćby i czarnego. Większość ludzkości zginęła. W wyniku dziwnej epidemii umarli wszyscy dorośli i wszystkie dzieci, pozostali jedynie nastolatkowie, a wśród nich dowodzący jedną z grup ocalałych zamieszkujących okolice Placu Waszyngtona Jefferson, i Donna, w której jest zakochany. Muszą żyć w świecie, gdzie jedzenie stało się największym dobrem, konsole do gier i odtwarzacze muzyki służą tylko nielicznym, potrafiącym wytworzyć prąd, a na każdym kroku czyha niebezpieczeństwo, bo dostęp do broni ma każdy, kto splądrował sklep czy odpowiednie miejsce, a młodzi ludzie albo utworzyli nie zawsze przyjaźnie nastawione grupy, albo popadli w szaleństwo. Nadziei na poprawę sytuacji nie ma. Seks przestał grozić ciążą, więc gatunek nie zdoła przetrwać, a jakby tego było mało wszyscy żyją ze świadomością, że po osiągnięciu pełnoletności zaczną chorować i umrą. A co gdyby pojawiła się szansa na ocalenie? Jeden z członków grupy Jeffersona wpada na trop lekarstwa, ale by osiągnąć cel, nastolatkowie muszą odbyć niebezpieczną podróż, czy jednak ich wyprawa ma szansę powodzenia? I co czeka na nich w drodze? Choć postapo nie jest młodym gatunkiem, jego popularność nie przemija. Wręcz przeciwnie, w ostatnich latach zdaje się przeżywać swoją drugą młodość, może nawet intensywniejszą niż ta pierwsza. Literatura postapokaliptyczna narodziła się praktycznie wraz z Science Fiction, bo za powieść rozpoczynającą ten odłam fantastyki uważa się wydanego w 1826 roku „Ostatniego człowieka” Mary Shelley, potem dzieła reprezentujące ów nurt tworzyli choćby H.G. Wells, Arthur C. Clarke, Stephen King czy jego syn Joe Hill. Sporą popularność zyskał także Dmitry Glukhovsky ze swoim przereklamowanym „Metrem 2033”. Ja na tym bogatym i różnorodnym tle wypada Chris Waitz, reżyser takich hitów, jak „American Pie” czy znakomity „Był sobie chłopiec” oraz scenarzysta m.in. „Mrówki Z” i „Złotego kompasu”, który „Młodym światem” debiutuje jako powieściopisarz? Jak wspominałem na początku, całkiem nieźle. To lekka, prosta, niezobowiązująca lektura dla młodych czytelników, którzy lubią fantastykę. Powieść ma swoje dobre strony (czyta się ją szybko i bez znudzenia, czasem autor miewa trafne komentarzem, jak choćby wtedy gdy portretuje współczesną młodzież, która wygląda niczym transwestyci, czasem potrafi urzec swoją wizją), ma też minusy (zbyt wiele akcji, zbyt mało psychologii bohaterów oraz ukazania ich świata, czasem także szwankuje logika), ale w ostatecznym rozrachunku to niezła lektura. Sympatyczna, ciekawa, niepowalająca na kolana, ale i nierozczarowującą. Ot rozrywkowa literatura środka dla nastoletnich odbiorców. Grupie docelowej się spodoba, szczególnie, że bohaterowie nie są grzecznymi dzieciakami, więc im mogę polecić ją z czystym sumieniem.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-10-2017 o godz 17:27 Sophie dodał recenzję:
Tajemnicza epidemia zmiotła z powierzchni Ziemi dorosłych i dzieci, oszczędzając jedynie nastolatków. By przetrwać w chylącym się ku upadkowi świecie, młodzi łączą się w plemiona. Jefferson, mimowolny przywódca grupy zamieszkującej okolice Placu Waszyngtona, oraz Donna każdego dnia stawiają czoła niebezpieczeństwom postapokaliptycznego chaosu, świadomi, że ich dni są policzone. Gdy jeden ze współplemieńców wpada na trop lekarstwa, które pozwoli im się wymknąć nieuchronnej śmierci, pięcioro nastolatków wyrusza na ryzykowną ekspedycję. W drodze do celu będą musieli pokonać terytoria opanowane przez gangi, fanatyków i bojówki; ich wędrówkę będą znaczyły wymiany ognia, ucieczki, cierpienie i śmierć. Czy młodym bohaterom uda się ocalić wymierającą populację? Jakie mroczne zakamarki ludzkiej psychiki odkryją podczas tej ryzykownej eskapady? Chrisa Weitza zna większość ludzi, chociaż wiele z nich - w tym i ja - nawet nie zdaje sobie z tego sprawy. Kim jest? Reżyserem takich filmów jak "Księżyc w nowiu" czy "Złoty kompas". Scenarzysta "Kopciuszka" oraz "Łotra 1". Jak widać, są to zupełnie różne gatunki. Więc jakim cudem autor wpadł na pomysł napisania powieści postapokaliptycznej? Brakowało mu takich filmów? Możliwe. Przez to podczas czytania Młodego światu nie raz miałam wrażenie, że czytam scenariusz. Niejasne sceny, gdzie czytelnik musi sam się domyślić szczegółów, bardzo rozbudowane opisy scenerii - to zaledwie kilka z tych rzeczy. Słyszałam wiele pochlebnych opinii na temat tej powieści. Po części one były dużym motywatorem, który sprawił, że bardzo szybko sięgnęłam po Młody świat. Nie ukrywam, że trochę się zawiodłam. Wiecie, liczyłam na coś "ponad". Prawdopodobnie jako ekranizacja, zrobiłoby to na mnie duże wrażenie, jako powieść była dość przewidywalna. Schemat znany z każdego filmu akcji: akcja-spokój-akcja-spokój-akcja-spokój. Także łatwo było przewidzieć to co się wydarzy. Czasem nawet mi się wydawało, że słyszę muzykę pełną napięcia w tle. Bohaterowie nie wywarli na mnie zbyt dużego wrażenia. Pomyśleć, że przez prawie 14 dni czytania książki, powinnam się do kogoś przywiązać. Jednak w tym wypadku mi się to nie udało. Każda z postaci miała coś, co ją identyfikowało. Taką łatkę, która była na tyle duża, że przyćmiewała wszystko inne, co robiła dana osoba. Główny bohater, Jefferson, to typ bohatera, który dąży do ratowania świata - i było to nieraz podkreślane w Młodym świecie. Donna za to jest tak irytującą bohaterką, że czasem miałam ochotę pominąć wszystkie fragmenty, gdzie znajduje się chociażby najmniejsza wzmianka o niej. Pomińmy fakt ciągłego powtarzania "jakby" które najczęściej zupełnie nie miało sensu w zdaniu. Po prostu jej styl bycia jest... fałszywy? Taki, którego w każdym razie nie potrafiłam przełknąć. Jest jednak coś, co bardzo mi się spodobało. Najczęściej właśnie w jej perspektywie pojawiały się filozoficzne przemyślenia. Wyróżniało je jednak to, że naprawdę były zmuszające do myślenia i nie raz dawałam się ponieść swoim myślom hen daleko. Jeśli lubisz książki przepełnione akcją, to myślę, że Młody świat powinien ci się spodobać. Mimo kilku niedociągnięć, koniec końców Chris Weitz ciekawie zbudował postapokaliptyczny świat, a zakończenie wprawia czytelnika w zaskoczenie. Bardziej widzę historię Jeffersona na dużym ekranie niż kartach powieści, ale jak na taki przeskok i tak jest bardzo dobrze. https://boook-reviews.blogspot.com/2017/10/mlody-swiat.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-10-2017 o godz 13:47 turkusowa sowa dodał recenzję:
Recenzja pochodzi z bloga: turkusowa-sowa.blogspot.com Postapokaliptyczna wizja Nowego Jorku. Ktoś pozwolił zabójczemu wirusowi rozprzestrzenić się po świecie. W wyniku tego zdarzenia wszyscy dorośli oraz dzieci umierają. Na świecie zostają jedynie nastolatkowie, którzy próbując sobie radzić w nowych realiach tworzą gangi, zgrupowania oraz samozwańcze mini-państewka. Każda grupa broni swojego rejonu i radzi sobie jak może, by przeżyć ciężkie warunki. Niestety każdego z nastolatków prędzej czy później i tak czeka śmierć. Tak dzieje się z Willem, bratem Jeffersona, który jako przywódca jednej z grup w końcu umiera. Jefferson zostaje liderem grupy i wraz z kilkoma przyjaciółmi postanawiają wyruszyć do centrum miasta, by zdobyć zapasy żywności, broni oraz czasopismo, w którym opublikowano artykuł mogący naprowadzić chłopca zwanego Mózgowcem na trop, jak przeciwdziałać wirusowi. Niestety przeprawa nie jest prosta, gdyż na swojej drodze napotykają grupę Uptownersów, którzy chcą zemsty za dawny incydent. Po wielu romansach i młodzieżówkach, które w ostatnim czasie czytałam, postanowiłam sięgnąć po coś innego. Książkę Chrisa Weitza czyta się naprawdę z zapartym tchem. Brakowało mi tego klimatu fantastyki, nierealnego świata. Postapokaliptyczna wizja świata doskonalne zdała rolę i wciągnęła mnie na całego. Wraz z bohaterami poruszałam się po Nowym Jorku, który nie jest już pięknym miastem tętniącym życiem, gdzie na wystawach czekają tylko na swych nowych właścicieli cudne, błyszczące przedmioty. To zupełnie inne miasto, w którym słońce już nie świeci. Jak można poradzić sobie w świecie, gdzie władzę sprawują nastolatkowie, którzy żyją z myślą, że i tak wkrótce ich żywot dobiegnie końca? Mimo wszystko postaci starają się zachowywać tak, jakby mogli zmienić swój los. Walczą o swoje terytoria, zdobywają jedzenie, broń, samochody. Tworzą między sobą sojusze i wymieniają się dobrami, by żadnej z grup niczego nie brakowało. Śmierć stała się dla nich codziennością. Nie boją się zabijać, gdyż i tak nie mają nic do stracenia. "Młody świat" był dla mnie poniekąd trudną lekturą. To dopiero pierwsza część trylogii, zatem jeszcze wiele przede mną. Chętnie dowiem się, jak poradzą sobie Jeff, Donna, Mózgowiec i cała reszta bohaterów. Jednakże przez całą powieść byłam lekko zdenerwowana, momentami wręcz roztrzęsiona. Ja bardzo wczuwam się w książki, a jak pisałam, ta porwała mnie ze sobą do tego brutalnego, strasznego świata. Przeżywałam śmierć każdej postaci, dziwiłam się ich zaradności, a jednocześnie bezwzględności. Zastanawiałam się, jak trudno musiało im być odnaleźć się w tych realiach i pomyślałam też, co by było gdyby taki świat kiedyś faktycznie zainstniał :D (Tak, wiem. Fantazja mnie ponosiła momentami). Podczas czytania książki towarzyszy nam całe spektrum emocji: od skrywanych uczuć bohaterów, przez złość, agresję, adrenalinę po smutek, żal i rozpacz, a także... nadzieję. Widać, że "Młodego świata" nie pisał amator. Autor dobrze wiedział, o czym chce pisać i jak ta pozycja powinna wpłynąć na Czytelnika. Z pewnością kiedyś może być to dobry materiał na kolejny film autora (w ramach przypomnienia: autor jest reżyserem filmu "Zmierzch: Księżyc w nowiu" oraz współautorem "Łotr 1: Gwiezdne wojny - historie"). "Młody świat" polecam każdemu fanatykowi fantastyki i klimatów postapokalipsy. Historia warta przeczytania zarówno przez młodszych odbiorców, jak i tych starszych. Ja totalnie wczułam się w klimat książki i z niecierpliwością oczekiwać będę kolejnych części!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
13-10-2017 o godz 13:23 Anonim dodał recenzję:
Hejka! Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją Młodego świata, którego autorem jest Chris Weitz - reżyser Sagi Zmierzch: Księżyc w nowiu i współautor scenariusza filmu Łotr 1. Gwiezdne wojny - historie. Możemy mieć jedynie nadzieję, że zdecyduje się zekranizować również swoją książkę. Zapraszam do recenzji! ***OPIS*** Wybucha epidemia, która zabija wszystkich dorosłych i dzieci. Na świecie zostają sami nastolatkowie. Jednak oni również nie mogą czuć się bezpieczni, kiedy osiągną dojrzałość, również staną się ofiarami choroby. Jefferson - przywódca plemienia zamieszkującego okolice Placu Waszyngtona postanawia wraz ze swoimi przyjaciółmi stawić czoła postapokaliptycznemu chaosowi i wyrusza w pełną niebezpieczeństw ekspedycję w poszukiwania lekarstwa. Lekarstwa, które może uratować ludzkość. Ich droga nie będzie łatwa, będą musieli stoczyć liczne walki z różnymi gangami oraz fanatykami. Czy uda im się przeżyć tę wyprawę? Czy uratują ludzkość? ***RECENZJA*** Wyobraźcie sobie moje zaskoczenie, kiedy pewnego dnia wracam ze szkoły i otwieram dziwnie dużą paczkę od Wydawnictwa Insignis. Ku mojemu zaskoczeniu znalazłam w niej sporą skrzynkę (którą kurier trochę pofatygował), tę oto genialną koszulkę i pięknie wydany Młody świat. Zacznijmy od, moim zdaniem, świetnego wydania tej książki. Okładka została bardzo ciekawie zaprojektowana i aż chce się na nią patrzeć. Dodatkowo ma ona połyskujące wypukłe napisy, czyli idealnie. Jedynym minusem jest brak skrzydełek, nad którym zawsze strasznie ubolewam. ,,W drodze do szpitala Jefferson próbuje powstrzymać płacz, tylko dlaczego? Nie kumam, czemu chłopaki robią z tego taki problem. Pewnie chlupie im w głowach od niewylanych łez." Jefferson to młody chłopak, który po śmierci brata przejmuje przywództwo nad plemieniem. Bardzo spodobała mi się ta postać. Jest mądry, rozważny, ale jednocześnie zawsze gotowy do działania i poświęceń. Jednocześnie jest zabawny i pewny siebie - no bohater idealny! Oczywiście popełnia błędy, ale są one konieczne, aby książka była dobra. Donna jest drugą główną bohaterką. Ma jeszcze lepsze poczucie humoru, jednocześnie jest piękną i mądrą nastolatką, dla której przyjaciele są najważniejszym elementem życia po stracie rodziny. To właśnie ona uświadamiała mi powagę tej tragedii na świecie. ,,W naszym organizmie jest coś, czego nie mają małe dzieci i dorośli; właśnie to nas chroni. Ale musimy być nosicielami Choroby, bo uaktywniają się, gdy osiągamy dojrzałość. Mówię o dojrzałości fizycznej. Gdyby decydowała dojrzałość emocjonalna, faceci żyliby wiecznie." Pozostali bohaterowie drugoplanowi również zostali świetnie wykreowani. Każdy z nich jest inny, a jednocześnie fascynujący. Autor w prosty sposób przekazuje nam informacje o nich, dzięki czemu bardzo łatwo jesteśmy w stanie ich sobie wyobrazić. Rozdziały na zmianę przedstawiane są z perspektywy Jeffersona i Donny w narracji pierwszoosobowej. Jest to mój ulubiony tryb narracji i autor bardzo dobrze sobie z nim poradził. Świat również został świetnie wykreowany. Chris Weitz w krótki i prosty sposób pokazuje nam otoczenie w jakim znaleźli się bohaterowie. W tej książce znajdziecie bardzo dużo akcji, która nie pozwoli Wam odłożyć tej pozycji. Bohaterowie nigdy nie siedzą w miejscu, gdyż wszędzie czeka na nich niebezpieczeństwo. Nie zabraknie tu walk, brutalności, strzelaniny i śmierci, która łapie za serce. ,,Więc opieram się z uśmiechem o szoferkę, ale trzymam palec na spuście M2,a na twarzy mam jakby wypisane: ,,Cześć, chłopaki! Niezły klimat! Obczajcie mój kaliber .50!" Znajdziecie tutaj też wątek miłosny, ale spokojnie, nie skreślajcie jeszcze tej pozycji. Stanowi on jedynie tło tej książki, jednocześnie jest ona stonowany, realistyczny i naprawdę uroczy. Bardzo mi się spodobał. Młody świat to bardzo dobry początek trylogii, na której kontynuację będę czekać z wielką niecierpliwością. Jest to książka skierowana raczej dla młodzieży, ale myślę, że trochę starszym czytelnikom również przypadnie do gustu. Jeśli lubicie być wrzucani w wir akcji, prosty, ale jednocześnie wciągający świat, a także ciekawych i zabawnych bohaterów - to jest to książka dla Was! Polecam! Zapraszam:http://ogrod-zycia.blogspot.com/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
09-10-2017 o godz 22:18 Megan dodał recenzję:
Gdyby mi ktoś kiedyś powiedział, że będę czytała książki z gatunku post-apo lub dystopii to bym go wyśmiała gromkim śmiechem. Jakoś nigdy nie przepadałam tego typu historii ale gdy pewnego razu na studiach miałam okazję przeczytać i przeanalizować dokładnie „Władcę Much” Williama Goldinga, zmieniłam zdanie. Dzięki tej książce otworzyłam się bardziej na fantastykę i historie rodem z najgorszych koszmarów. W sumie to studia zaszczepiły we mnie zainteresowanie wszelkiego rodzaju zagadnieniami, związanymi z post-apo i dystopią. Stąd też czytanie „Młodego Świata” nie wywołało u mnie konwulsji. Wspomniana książka jest natomiast jedną z tych, do których na pewno jeszcze kiedyś wrócę. Historia opowiedziana jest z perspektywy dwójki głównych bohaterów: Jeffersona i Donny. To oni wprowadzają nas w swój świat – bez dorosłych i dzieci. Pełen młodych ludzi, w których buzują hormony i są nie do końca stabilni emocjonalnie. W Czasie Przed nie obchodziło ich, co będą jedli kolejnego dnia i czy uda im się go w ogóle dożyć. W tych realiach, priorytetami było przeżycie i zdobycie pożywienia. Niemal jak ludzie pierwotni. W głowach tych młodych ludzi pojawia się też inne istotne pytanie – skąd wziął się wirus, który zgładził dzieci i dorosłych a także jak to się stało, że tak szybko się rozprzestrzenił? Autor inspirował się wieloma książkami i filmami. Można to wyczuć niemal na każdej stronie. Jego świat jest bardzo plastyczny, choć gdy jest opisywany z dwóch perspektyw wydaje się być niepełny i zagmatwany. Fabuła, jako taka, toczy się sprawnie i bohaterowie, pojawiający się w poszczególnych momentach, nadają jej nowy ton, nie wytrącając czytelnika z rytmu. Podobał mi się sposób prowadzenia narracji przez autora. Pomimo, że w pierwszej osobie, to jednak miało to wiele ze scenariusza filmowego. Co też nadawało całemu tekstowi pewnego rodzaju oryginalności. Jedyną wadą tej książki była jej przewidywalność. Mniej więcej w połowie, wiedziałam już jakie będzie zakończenie. Lecz to nie zepsuło mi przyjemności czytania. Jest to książka skierowana do młodzieży. I jestem przekonana, że spora większość będzie nią zachwycona. Bo jest w niej wszystko to, co powinna mieć tego typu historia. Wartką akcję, bohaterów, z którymi można się utożsamić i rozterki, jakie targają młodymi ludźmi. Polecam, jeśli macie ochotę na jakąś lżejszą lekturę. Historia jest opowiedziana w taki sposób, że nawet dorośli znajdą tutaj coś dla siebie. Mam nadzieję, że tom drugi, będzie jeszcze lepszy. Czekam na niego niecierpliwie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
09-10-2017 o godz 13:47 Książki według Wiktorii dodał recenzję:
https://ksiazki-wiktorii2.blogspot.com Wyobraź sobie świat, gdzie nagle z dnia na dzień znikają wszyscy dorośli i dzieci. Umierają, nie wiadomo z jakiej przyczyny. Na świecie zostają sami nastolatkowie. Potraficie sobie to wyobrazić? Na samym początku, jak siadałam do lektury obawiała się, że książka będzie lustrzanym odbiciem serii "GONE". I nie pomyliłam się, aż nad to. Różni się ona kilkoma aspektami, jednak jak mówię żmudnie przypomina popularną i znaną serię o nastolatkach. Szczerze przyznam, że bardzo mi to przeszkadzało. „Ten świat był mydlaną bańką. Bańką w bańce. Musiał się wykoleić, to była tylko kwestia czasu.” Zasiadając do tej lektury spodziewałam się czegoś nie do opisania. Wyobrażałam sobie, że książka porwie mnie w wir wydarzeń i walkę o życie. A dostałam coś pomiędzy serią GONE, a Zmierzchem. Jak wiadomo autor książki, jest nie tylko pisarzem, ale również reżyserem filmu takiego jak "Zmierzch". Może stąd wątek o "miłosnym trójkącie" na początku? Sama nie wiem. Wiem na pewno, że zwróciło to porządnie moją uwagę i nie potrafiłam pozbyć się przypuszczeń, skąd autor czerpał pomysł na romans w powieści. Przeżyłabym nawet to podobieństwo do innych książek, jednak zniszczyło wszystko , można powiedzieć, że przelało czarę goryczy zachowanie jednej z głównych bohaterów powieści. Książka została napisana z perspektywy dwóch osób - Donny i Jeffersona. I ja na myśli mam tutaj konkretnie Donne. Nie potrafiłam przebrnąć przez jej rozdziały. Jej zachowanie, myśli i wnioski tak mnie irytowały, że nie raz nie miałam ochoty w ogóle czytać dalej. Wracając do wątku miłosnego, ala Zmierzch. Donna to wykapana Bella. Kocha brata Jeffersona, jednak, kiedy ten umiera, a Jef znajduje sobie dziewczynę, nagle Donna zaczyna być zazdrosna i zła na cały świat. Bo przecież to nie tak, że to ona go od początku nie chciała. Skąd! Niezdecydowanie dziewczyny działało mi porządnie na nerwy. „Rodzaj piekła, do którego trafisz, zależy od tego, o czym marzysz i do czego jesteś przywiązany. Chciwi ludzie idą do piekła z głodnymi duchami i tak dalej. To dobra metafora – chciwość oznacza, że w pewnym sensie zawsze jesteś głodny.” Nie jestem fanką tego typu powieści, apokalipsa i ogólnie wszystkich wątków kręcących się wokół tego. Do tego nie trawię serii "Zmierzch", więc połączenie tego w jedną książkę, było po prostu dla mnie jak spacer po rozżarzonych węglach. Każda strona i każde słowo, coraz bardziej mnie odrzucało. Próbowałam znaleźć w tej książce, chociaż jeden wątek, który przemówi do mnie, który mnie, chociaż trochę zaciekawi, jednak nie otrzymałam niczego takiego. A szkoda. Myślę, że osobom, które preferują książki tego typu, ta powinna jak najbardziej odpowiadać, jednak jak mówię. Ja nie jestem taką osobą. Jestem pewna, że po kolejne części nie sięgnę, bo zdecydowanie nie są one dla mnie. Mimo to polecam spróbować, może tobie przypadnie do gustu? Ja wiem jedno. Mimo, że ta pozycja nie wywołała we mnie zachwytu będę ją bardzo miło wspominać, ponieważ wydawnictwo Insignis wraz z książką podesłało mi w prezencie puszkę oraz koszulkę z wzorem "Młodego świata". Za które bardzo dziękuję!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-10-2017 o godz 21:29 Katarzyna Kat. dodał recenzję:
Fantastyka postapokaliptyczna to jeden z gatunków, który często porywa moje serce. "Młody świat" to intrygująca wizja świata po epidemii specyficznej i tajemniczej choroby, w wyniku której przy życiu zostali tylko nastolatkowie. Czy dałam się porwać w wir wydarzeń? Czytajcie dalej! Akcja rozpoczyna się w Nowym Jorku, a dokładnie nasi bohaterowie zamieszkują Washington Square Park, Jefferson i Donna, to dwoje młodych ludzi, którzy opowiadają nam to co się dzieje w ich okolicy. W tym świecie nie ma pieniędzy, bieżącej wody, elektryczności. Nowy Jork jest podzielony pomiędzy ludzi, w podziemiach żyją Ludzie Krety, ludziom z Klanu z Washington Square zagrażają Uppertownersi, czyli mieszkańcy z Konfederacji Uptown. Każdy dla każdego jest wrogiem i nie należy ufać nikomu. Kiedy Donna, Jeff, Mózgowiec, Peter i Szyfon postanawiają wyruszyć w niebezpieczną wyprawę do Biblioteki, w której Mózgowiec oczekuje znaleźć artykuł naukowy dotyczący tajemniczej choroby zabijającej osoby, które kończą osiemnaście lat i wszystkie dzieci. Żyją tylko nastolatkowie, którzy są w stanie zrobić wszystko aby przeżyć, zdobyć coś do jedzenia, ukraść narkotyki, alkohol lub inne dobra, które ostały się po pogromie. Historia ukazuje brutalny świat, który nie ma litości dla słabszych. Ich wyprawa niestety nie potoczy się zgodnie z planem. Wpadną w wiele zaskakujących i niespodziewanych pułapek zastawionych przez terytorialnych wrogów. Znalezienie artykułu będzie również niemałym wyczynem a to co odkryją wewnątrz pozornie opuszczonej Biblioteki jest szczerze szokujące. Dotrą tam, jednak wszystkie przeszkody, które będą musieli pokonać będą tylko kroplą w morzu tego, co przejdą w dalszych wydarzeniach. Książkę zaliczam to dobrze napisanych, z ciekawą fabułą i niespodziewanymi zwrotami akcji. Nie brakuje tu smutku, radości, miłości, młodzieńczych zauroczeń w brutalnym świecie, ale całość bardzo dobrze oddaje postapokaliptyczny klimat. Jednym co przeszkadzało mi był styl opowiadania akcji przez Donnę, bo o ile Jefferson jak na swój wiek był poważny, tak w przypadku dziewczyny miałam wrażenie, że czytam pamiętnik nastolatki, jednak to nie rzutuje w bardzo negatywny sposób na całokształt powieści. Zakończenie sprawi, że nie będziecie mogli się doczekać kolejnej części, na którą ja również z niecierpliwością czekam! Jeśli szukacie interesującej i dość oryginalnej powieści, w której wizja świata będzie przerażać, szokować i zaciekawiać to ta książka jest dla Was. Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-10-2017 o godz 17:37 Anonim dodał recenzję:
tytuł oryginału: The Young World tytuł polski: Młody Świat autor: Chris Weitz ilość stron:360 ocena: 9/10 "Młody Świat" został napisany przez nominowanego do Oscara reżysera i autora Chrisa Weitz'a, który był odpowiedzialny za takie produkcje jak m.in."Saga Zmierzch: Księżyc w nowiu", "Był sobie chłopiec" czy "Złoty kompas". Sama książka jest pierwszym tomem postapokaliptycznej trylogii dla młodzieży. Narracja, która ma tu miejsce ma jest pierwszoosobowa i prowadzona zamiennie przez dwóch bohaterów: Jeffersona oraz Donnę. Jest to para kompletnie innych osobowości. Dzięki temu, że wiemy co oboje myślą możemy idealnie odebrać świat, w który nas wprowadzają. Książka przeplata się ze sobą skrajne emocje, śmiałam się przy niej lecz również płakałam. Autorowi przyznaję dużego plusa za użycie sporej ilości nawiązań do popkultury, piosenek i filmów. Powieść napisana została na kształt scenariusza przez co czyta się ją z łatwością. Mogłabym porównać ją do filmu akcji. Nasi główni bohaterowie są bardzo różnorodni, ale wszystkich łączą takie cechy jak odwaga, odpowiedzialność. Przy tym wszyscy oni są jednak nastolatkami i tak jak my przeżywają swoje rozterki. Nie ma z nimi nikogo kogo mogliby spytać o radę. Młodzież paraduje na ulicach z bronią, słychać strzały. Niektórzy nawet zabijają się dla zabawy. To straszne do czego bylibyśmy skłonni gdyby dotknęła nas podobna sytuacja. Podsumowując, ta pozycja chwyciła nie za serce i nie chce puścić. Polecam każdemu nastolatkowi i nie tylko. Chris Weitz został dla mnie kolejnym mistrzem literatury młodzieżowej. Zostaje nam czekać na kolejną część zatytułowaną "The New Order".
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-10-2017 o godz 22:00 Świat Książkoholiczek dodał recenzję:
Minęły już dwa lata od Tego Co się Stało. Tajemnicza choroba wybiła wszystkie dzieci i dorosłych, a pozostali przy życiu nastolatkowie chorują i umierają wraz z osiągnięciem pełnoletności. Młodzież Nowego Jorku podzieliła się na plemiona, w okolicach Placu Waszyngtona działa grupa pod mimowolnym przywództwem Jeffersona, którego brat pada ofiarą epidemii. Pewnego dnia jeden z członków plemienia, Mózgowiec, wpada na trop, który po dogłębnym zbadaniu może dać odpowiedź na pytanie skąd wzięła się choroba, a może nawet pozwoli znaleźć lekarstwo. Z tego powodu grupka nastolatków postanawia wyruszyć na ekspedycję w poszukiwaniu tajemniczego artykułu. W czasie wędrówki zobaczą, jak wygląda życie po apokalipsie, a czytelnik wraz z nimi dostrzeże, do czego zdolni są ludzie na progu śmierci. Ta książka zaintrygowała mnie od samego początku. Miałam nadzieję na dobrą postapokaliptyczną opowieść. A co dostałam? Zaraz się przekonacie. Historię poznajemy ze strony Jeffersona i Donny. Opowiadają oni na zmianę i różnica w stylu wypowiedzi jest wyraźnie widoczna. Jeff jest bardzo opanowany, a Donna chaotyczna. Gdybyśmy jednak zapomnieli, kto akurat opowiada, wydawnictwo postanowiło nam to ułatwić. Rozdziały Jeffersona są pisane inną czcionką niż te Donny. Na początku myślałam, że to błąd i już myślałam jak będę grzmieć (tak to już jest, gdy się czyta w autobusie o 7:15). Na szczęście po jakimś czasie zorientowałam się, że to właśnie tak ma być. Głównym wątkiem powieści jest oczywiście walka o przetrwanie w Nowym Jorku. Nie obeszło się jednak bez wątku miłosnego (no bo jak to - książka dla młodzieży bez romantyzmu?). Myślę jednak, że jest w tym coś prawdziwego - ludzie na progu śmierci chcą trzymać się życia (parafraza cytatu z Dunkierki). Sama walka o przeżycie jest podzielona na kilka części, takich jak konflikty między plemionami czy struktura społeczeństwa, jeśli można to tak nazwać. Bohaterowie mają wyraziste charaktery, ale o ich wyglądzie nie wiemy zbyt dużo. Myślę, że jest to zabieg celowy - możemy wyobrazić sobie nas samych jako Jeffa, Donnę, Mózgowca, Szyfon, Petera czy innego bohatera. Moją ulubioną postacią został oczywiście Peter. W znakomity sposób potrafił rozładować emocje między przyjaciółmi i był kolorowym światełkiem w całej tej ponurej beznadziei. Gdybyście szukali dobrego towarzysza wędrówki, która prawdopodobnie skończy się śmiercią, to koniecznie zabierzcie ze sobą czarnoskórego homoseksualistę chrześcijanina 💗. Jefferson przypominał mi trochę moich znajomych płci męskiej - lekko gapowaty, nie wie czego chce. On i Donna są tacy, jak ich sposoby opowiadania. Szczerze, to Jeff też zdobył kawałek mojego serduszka ze względu na japońskie korzenie i przywiązanie do tradycji rodzinnej. Rozpływałam się, gdy machał tym swoim mieczykiem 😂. Wiele razy spotkaliśmy się już z motywem choroby/zniknięcia dorosłych i pozostawienia nastolatków przy życiu. Jeśli chodzi o brak dzieci, to autor wykazał się sprytem - bohaterowie mają jeden problem z głowy. Świetnie jednak zostało pokazane, co robi młodzież pozbawiona kogoś, kto ustala zasady. Nastolatkowie robią co chcą, zwłaszcza, że ich działanie jest pozbawione konsekwencji. Szczerze, to nie wiem czy wymyśliłabym to lepiej. W świecie skonstruowanym przez Weitza wszystko działa jak w mechanizmie zegarowym - autor zadbał o każdy szczegół. Myślę, że wynika to z jego kariery filmowej. Niestety, muszę powiedzieć o czymś, co bardzo mi przeszkadzało i podejrzewam, że jest to wina wydania oryginalnego, a nie polskiego. Dialogi są bowiem napisane prawie jak w scenariuszu (zdjęcie poniżej). Utrudnia to trochę czytanie i pozostawiło sporo niezagospodarowanego miejsca. Ten fakt ginie jednak przy tym, że lektura tej powieści pozostawia nas z wypiekami na twarzy, non stop coś się dzieje. Objętość tej książki jest, wydaje mi się, idealna jak na młodzieżówkę. Dzięki temu możemy spędzić jeden lub kilka wieczorów na bardzo przyjemnej i emocjonującej lekturze (mi zajęło to troszkę dłużej, bo czytałam tylko w autobusie do i ze szkoły). Okładka nie pozostawia wątpliwości, że wnętrze powieści porwie nas i zmiecie z powierzchni ziemi. Jest w niej coś magnetycznego, przyciągającego wzrok i podejrzewam, że na półce będzie prezentować się niezwykle ładnie. Tłumaczka poradziła sobie dość dobrze i myślę, że ten przekład można spokojnie zaliczyć do tych udanych. Nie mogę nie wspomnieć o akcji promującej książkę (dzięki temu ocenka skoczyła z 8 na 9). Książkę otrzymałam bowiem w metalowym pudełku wraz z tematyczną koszulką. Był to bardzo miły gest ze strony wydawnictwa Insignis i dziękuję za tę niespodziankę raz jeszcze. Gdyby tylko wszyscy wydawcy tak kochali swoich recenzentów... Może to wydawać Wam się głupie, ale ja naprawdę poczułam się kochana i doceniona. Podejście wydawcy bardzo mi się spodobało. Polecam tę książkę każdemu pragnącemu nowych wrażeń w jesienne wieczory.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

TERMIN ZWROTU

14 DNI

Z KARTĄ

30 DNI

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Kochaj Brett Regina
28,99 zł
34,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Jesteś cudem Brett Regina
28,99 zł
34,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Wyklucie Boone Ezekiel
27,99 zł
34,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Tekst Glukhovsky Dmitry
38,99 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Futu.re Glukhovsky Dmitry
32,99 zł
39,99 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu końcowym. Za ich pomocą zbierane są informacje, które mogą stanowić dane osobowe, przetwarzamy je w celu poprawy jakości usług oraz w celach analitycznych i marketingowych aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień plików cookie znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.