...Mimo Wszystko Wywiadu Rzeki Księga Druga

Oceń produkt
  • ???label.form.note???5.0
  •  
     
     
     
     
[ 2 oceny  ]
  • Cena rynkowa: 34,90 zł
  • Cena empik.com: 32,99 zł

Czas dostawy: wysyłamy w 48 godzin


Opis książki: ...Mimo Wszystko Wywiadu Rzeki Księga Druga

Dopełnienie bestsellerowego wywiadu rzeki z prof. Władysławem Bartoszewskim (ur. 1922). Odpowiadając na rozbudowane pytania Michała Komara, Profesor opowiada szerzej o kwestiach, którymi interesował się przez całe życie, m.in. o skomplikowanych stosunkach polsko-niemieckich i polsko-żydowskich. Komentuje doświadczenia osobiste, snuje refleksje na najważniejsze tematy, o odwadze, osądzaniu innych, przyjaźni, uczciwości czy ludzkiej przyzwoitości. Książka dokumentuje też dorobek Profesora jako dziennikarza, polityka i pedagoga. Na dodanej płycie CD znajdują się najbardziej niezwykłe, prywatne wyznania Władysława Bartoszewskiego.



Fragment tekstu: ...Mimo Wszystko Wywiadu Rzeki Księga Druga

Na wiadomość, że wraca pan do służby państwowej, jedni zareagowali radością, inni – zgrzytaniem zębów.
Mam czuwać nad sprawami trudnymi. Takimi, które wymagają naprawy.
A dokładniej?
Jako pełnomocnik premiera do spraw Dialogu Międzynarodowego.
Zawieszamy rozmowę?
Dlaczego?
Nie będzie miał pan czasu.
Z tym może być kłopot.
I nie będzie pan chciał mówić o sprawach trudnych, które są w trakcie naprawy.
O niektórych zmilczę.
W takim razie, zanim zawiesimy na jakiś czas nasze spotkania, proponuję stworzenie czegoś w rodzaju słownika pojęciowego Władysława Bartoszewskiego. Ja wypowiadam słowo, pan opatruje je komentarzem. Zgoda?
Zaczynajmy!


Dialog.
Jest tylu wspaniałych filozofów zajmujących się dialogiem, a pan chce dobrej odpowiedzi ode mnie! Dobrze, niech będzie, jak pan chce! Dialog to spotkanie, to rozmowa dwóch osób, które szanują wzajem swą podmiotowość albo, jak pan woli, człowieczeństwo. U podstaw dialogu leży zgoda obu stron co do istnienia Dobra, ku któremu należy dążyć. Nie będzie dialogu tam, gdzie ktoś widzi w partnerze rozmowy przedmiot. Ważna jest szczerość intencji, która wyra ża się w obustronnej życzliwości – założonej z góry, ale potem poddawanej sprawdzeniu. Warunkiem dialogu jest uznanie, że oponent nie musi być wrogiem.
Przeciwieństwem dialogu jest wojna znajdująca usprawiedliwienie we wrogości. Pięknie to powiedział tysiąc lat temu pewien biskup andegaweński: „Ponieważ wiemy, że bez pokoju nikt nie ujrzy Pana, prosimy ludzi w imię Boże, żeby byli synami pokoju”. Stąd wzięła się myśl o ustanowieniu rozejmu Bożego…
Skoro wtedy, w XI wieku nie wolno było walczyć od środy do poniedziałku, w dni Męki Pańskiej, w czasie adwentu, to znaczy, że wyodrębniano czas na poszukiwanie dróg dialogu. Niezależnie od tego, jak potoczyły się potem dzieje idei Treuga Dei, warto w XXI wieku wracać do jej źródeł.

Życzliwość.
Nieżyczliwość jako sposób istnienia jest stanem wskazującym na dewiację. życzliwość w momencie spotkania z bliźnim – owszem, obciążona ciężarem ryzyka – życzliwość bezinteresowna jest przyjemniejsza, dogodniejsza, lepsza. Uczy nas wdzięczności. Zachęcając do przekazania dobra dalej, jak w łańcuszku, czyni nas lepszymi. Gdyby nie życzliwość, gdyby nie fundamentalna solidarność nieznanych mi wówczas ludzi, zginąłbym pod uderzeniem pałki albo od przydeptania gardła butem kapo w Auschwitz 12 grudnia 1940 roku Straciłem przytomność podczas czyszczenia cegieł. Dwaj więźniowie zanieśli mnie do Krankenbau. Wiem, kiedy miałem umrzeć.
Wiem, komu zawdzięczam życie: nieznanym mi wtedy więźniom politycznym z Warszawy Witoldowi Kazimierczakowi, Stanisławowi Tylińskiemu i polskiemu lekarzowi-więźniowi dr. Edwardowi Nowakowi. Przeżyłem – mając w pamięci ich życzliwość i wiedząc, że tę życzliwość powinienem przekazać dalej. Starałem się to czynić, działając w „żegocie”, ratując ludzi skazanych na zagładę. Zostałem obdarowany dobrem – przyjaźnią Hani Czaki, zamordowanej w 1944 roku przez Niemców, życzliwością Zofii Kossak, dzięki której wszedłem do konspiracji. Tam spotkałem Bognę z Gorskich Domańską, która od zimy 1942/43 kierowała biurem referatu żydowskiego Delegatury Rządu i działała w „Żegocie”. Niezwykła osoba. Mądra, odważna, prawa. Matkowała mi, tak bym to nazwał, matkowała. Miała dwóch synów. Jeden z nich został aresztowany w czasie akcji „Małego Sabotażu”. Zginął w Auschwitz. Młodszy utopił się po wojnie w czasie kąpieli w Wiśle.
Po Powstaniu Bogna znalazła się w Londynie, działała w środowisku akowsko-niepodległościowym, blisko Ciołkoszów… życzliwość i ten rodzaj zaufania, nie krzykliwy, nie demonstracyjny, który wyraża się uściskiem dłoni pieczętującym lojalność. Aleksander Kamiński, Jerzy Turowicz, Stefan i Zofia Korbońscy, grono intelektualistów polskich, żydowskich, niemieckich, o których wspomniałem w naszej rozmowie… Bez ich życzliwości byłbym kimś innym. Być może gorszym. Nieżyczliwość? W 2001 roku zacząłem czytać moje akta z Instytutu Pamięci Narodowej. Po przeliczeniu okazało się, że byłem przedmiotem zainteresowania czterystu osiemnastu funkcjonariuszy MBP i MSW i pięćdziesięciu sześciu tajnych współpracowników, nie licząc dodatkowych informatorów i anonimowych autorów donosów. Taka to skala – smutna! Na jednego – pół tysiąca… I zaczynam liczyć. Jeśli takich jak ja było tysiąc, to zajmowała się nami gigantyczna armia… A w tym wszystkim natrafiłem na szczególnie bolesne przypadki, w których ludzie zasłużeni, szanowani, włączali się pod wpływem intryg bezpieki do akcji dezinformacyjnych skierowanych przeciwko mnie. Dawali się sterować. Czy dzisiaj się tego wstydzą? Czy ci, którzy już nie żyją, a powtarzam, ludzie znacznych zasług niepodległościowych, mieliby dziś odwagę mi powiedzieć:
– Uległem dezinformacji! Przepraszam!? Pytanie retoryczne, bo zrezygnowałem już z oczekiwania, że ktoś przyjdzie i przeprosi za wyrządzone zło. Ale przykro, że w polskim życiu jest tak dużo miejsca dla szkalowania, zawiści, obłudy, intryganctwa…
Do tego można by dodać niezamierzoną śmieszność pewnych sytuacji. Dowiedziałem się niedawno, że w materiałach IPN dotyczących zakonu dominikanów znajdują się teksty moich wykładów o historii Polski, które wygłaszałem w Krakowie, Wrocławiu i Poznaniu w duszpasterstwie dominikańskim. Dobra wiadomość, bo wtedy mówiłem „z głowy”, bez notatek, taka zaś pamiątka przyda się w moim archiwum. A komu to zawdzięczam? Panom z SB, którzy najpierw wszystko nagrali, potem zaś pieczołowicie przepisali…

Wrogość.
Uczucie łatwe, które nie wymaga powściągliwości i unieważnia wszelkie zasady etyczne. Wróg jest potrzebny tym, którzy w poczuciu wrogości widzą rację swego istnienia. Zdarza się, że potrzebujemy wroga, by przerzucić nań odpowiedzialność za wszystkie nasze nieszczęścia, pomyłki, błędy. Taki obraz wroga, spiskującego, diabolicznego, wszechobecnego, pozwala nam lepiej myśleć o nas samych i jeszcze głębiej zatruwa nam dusze. Dwa wielkie systemy polityczne XX wieku – faszyzm i komunizm – uczyniły śmiertelną wrogość istotą swego istnienia.
Wiem coś o tym jako Polak – „podczłowiek” z Auschwitz, i jako „wróg klasowy”. Trzeba się uczyć na błędach XX wieku, by nigdy nie doszło do powtórki, a nauczanie nie jest i nie będzie łatwe, bo gotowość do rzezi nie wyparowała, nie zniknęła – ta gotowość wciąż istnieje, o czym mogliśmy się przekonać, patrząc na kraje byłej Jugosławii… Sprawa dojrzewała w drugiej połowie wieku XIX, a w XX wieku ujawniła się w przeświadczeniu, że należy odrzucić osobę ludzką jako podmiot polityki i uznać za nieodwracalne – jak to ujął pewien niemiecki rewolucyjny konserwatysta – „absolutne bankructwo myślenia humanistycznego”. Nawiasem dodam, że ów bardzo prawicowy teoretyk zachwycał się konceptami leninowskimi… W ciągu ostatnich paru lat zauważyłem, że wśród młodych polskich polskich polityków, doradców, ekspertów, znacznym zainteresowaniem cieszy się dzieło Carla Schmitta, nazywanego niekiedy „koronnym prawnikiem III Rzeszy”, chyba niesłusznie, niekiedy zaś wybitnym twórcą „katolickiej teologii politycznej”, cokolwiek to znaczy. Owszem, Schmitt miał rację, gdy twierdził, że podstawowym kryterium działania politycznego jest rozróżnienie między przyjacielem i wrogiem, z położeniem akcentu właśnie na wroga.
Polityka ma służyć „zanegowaniu wroga w jego bycie”… Ale co to znaczy w praktyce? „Słowo wróg należy rozumieć w sensie konkretnym, egzystencjalnym, w formie czystej, niepomieszanej z wyobrażeniami ekonomicznymi, moralnymi i innymi”. I teraz widać, że ów „wróg” ma uzasadnić szczególne wywyższenie władcy-suwerena. Pisał Schmitt, że „w obliczu demokracji bezpośredniej, rozumianej nie tylko w sensie technicznym, lecz także w sensie żywym, parlament wymyślony przez liberałów wydaje się jedynie sztuczną maszynerią, gdy tymczasem metody dyktatorskie i cezarystyczne mogą być owocem nie tylko aklamacji narodu, lecz także bezpośrednich manifestacji siły i substancji demokratycznej”.
A więc w przeciwieństwie do „technicznej”, zwykłej demokracji mamy tu „prawdziwą demokrację”, w której naród wyraża swą wolę przez aklamację – poddając się woli dyktatora. Znika świadoma swych praw jednostka, znika osoba ludzka jako podmiot polityki, jej miejsce zajmuje masa sprowadzona – za pomocą propagandy – do poziomu plemienia. Skoro decyzja władcy jest wyrazem kolektywnej woli, to wróg też staje się figurą kolektywną. Skoro jest zagrożeniem, przestanie nim być z chwilą jego unicestwienia – w śmiertelnym starciu. Tak więc i odwet musi być ugruntowany na poczuciu zbiorowej odpowiedzialności. Tak powstają warunki do nakręcania i nakręcania się coraz głębszej spirali ślepej nienawiści.
Postępująca intensyfikacja wrogości wiedzie wprost do odebrania wrogowi jego ludzkich cech, by – ostatecznie pozbawiony człowieczeństwa – mógł być zgładzony „jak wesz”, „jak gad”, „jak wściekłe zwierzę”, pod ścianą, w rowie, w komorze gazowej, w krematorium. Przestrzegam przed fascynacją filozofią polityczną, która zakłada, że u podstaw polityki, u jej najgłębszych fundamentów leży zło w postaci wrogości, przestrzegam przed testowaniem konstrukcji teoretycznych na żywych ludziach.

Patriotyzm
Biorę odpowiedzialność za mój naród, tak jak biorę odpowiedzialność za samego siebie, wiedząc, że nie ma sprzeczności pomiędzy dobrem mego narodu a dobrem powszechnym, które wyraża się szacunkiem dla ludzi innego pochodzenia, innej wiary. Więcej nie trzeba, bo to nie jest sprawa słów. W konspiracji nie mówiliśmy o Polsce. Mówiliśmy o konkretnych problemach. W służ- bie ojczyźnie wzniosłe gadulstwo nie jest potrzebne. A najpiękniej o patriotyzmie mówią wiersze. Gdy miałem czternaście lat, zachwyciły mnie słowa Ignacego Krasickiego, powtarzam je przez całe dorosłe życie:

Święta miłości kochanej Ojczyzny,
Czują cię tylko umysły poczciwe!
Dla ciebie zjadłe smakują trucizny
Dla ciebie więzy, pęta niezelżywe.

Kształcisz kalectwo przez chwalebne blizny
Gnieździsz umysłu rozkoszy prawdziwe,
Byle cię można wspomóc, byle wspierać,
Nie żal żyć w nędzy, nie żal i umierać.

I jeszcze ten wiersz pióra mego późniejszego przyjaciela Antoniego Słonimskiego:

W twojej ojczyźnie karki się zgina
Przed każdą władzą,
Dla zwyciężonych – wzgarda i ślina,
Gdy ich na kaźń prowadzą.

W twojej ojczyźnie gdyś hołdy składał –
Przed obce trony.
W ojczyźnie mojej, jeśli kto padał,
To krwią zbroczony.

W ojczyźnie twojej do obcych w wierze
Bóg się nie zniża.
Moja ojczyzna świat cały bierze
W ramiona krzyża.

W twojej ojczyźnie sławnych portrety,
Tom w etażerce.
W mojej ojczyźnie słowa poety
Oprawne w serce.

Chociaż ci sprzyja ten wieczór mglisty
I noc bezgwiezdna,
Jakże mnie wygnasz z ziemi ojczystej,
Jeśli jej nie znasz?

Pamięć.
Pamiętam! Pamięć jest niezbędnym dobrem życia!

Miejsce.
Jest takie miejsce, do którego powracam. Moi rodzice mogli widzieć Bolesława Prusa spacerującego po Krakowskim Przedmieściu. Ja jako uczeń chodziłem śladami Wokulskiego, Rzeckiego i doktora Szumana, odkrywając tajemnice mojego miasta. Zieleń Ogrodu Krasińskich, pompatyczny gmach Teatru Wielkiego, aeroplany lądujące na Polu Mokotowskim, gwar Nalewek, eleganckie gmachy w alei Szucha, nowoczesne Powiśle wyłaniające się spomiędzy dawnych ruder. Bomby we wrześniu 1939 roku. Strzały w płonącym getcie. Sierpień 1944.
Upadek Powstania. Niemcy niszczący budynek po budynku miotaczami ognia. A potem w lutym 1945 roku morze ruin, przysypana śniegiem figura króla Zygmunta leżąca przed kikutami Zamku Królewskiego. Idę tamtędy, widzę, poznaję, ale to już nie to. Więc wracam pamięcią do miejsc, które są we mnie. Ze mną odejdą.

Klienci, którzy kupili ten produkt, wybierali również

Książki
Cena: 34,49 zł
Książki
Cena: 42,49 zł
Książki
Cena: 27,99 zł
Książki
Cena: 28,49 zł
Filmy
Cena: 29,99 zł
Filmy
Cena: 36,99 zł

Empikultura

  • 2008-02-05, 16:50
    Skopsana młodość

    Profesor Władysław Bartoszewski - laureat Asa empiku 2007 - analizuje najnowsze trendy czytelnicze i opowiada o swojej nowej książce, która ukaże się pod koniec lutego 2008.

     Więcej

  • 2008-02-08, 10:30
    Fascynująca opowieść z happy endem
    Michał Komar komentuje powtórne przyznanie Asa empiku wywiadowi rzece, który przeprowadził z Władysławem Bartoszewskim Więcej

  • 2008-02-22, 10:57
    Świat na głowie - rozmowa z prof. Władysławem Bartoszewskim
    "Człowiek w tym wieku nie zaczyna niczego nowego. Czasami coś kontynuuje, czasami przedłuża jakieś możliwości. Na uczelni może pracować nawet do siedemdziesiątki, jeżeli ma odpowiednie tytuły naukowe. " Więcej

  • 2008-03-12, 15:19
    Dialog polsko-niemiecki z okazji premiery słownika
    Profesorowie Władysław Bartoszewski, Gesine Schwan oraz Irena Lipowicz wezmą udział w panelu dyskusyjnym, który będzie poświęcony dialogowi polsko-niemieckiemu. Okazją do publicznej dysputy jest premiera "Wielkiego słownika polsko-niemieckiego", którą zaplanowano na 4. kwietnia. Więcej

  • 2008-05-19, 11:20
    I po targach...
    Ponad 45 tysięcy osób odwiedziło 53. Międzynarodowe Targi Książki, które odbywały się w Warszawie od 15 do 18 maja. Podobna liczba czytelników przybyła na warszawskie święto książki w ubiegłym roku. W spotkaniach autorskich wzięło udział kilkuset autorów zaproszonych przez ponad 600 wydawców i instytucji, które uczestniczyły w targach, w tym pisarze z Izraela, który był gościem honorowym tegorocznej edycji. Na stoiskach 100 zagranicznych i 500 polskich wydawców zaprezentowano kilkaset tysięcy książek. Więcej

  • 2008-05-31, 22:36
    Wiktory 2007 rozdane
    Długą owację na stojąco zgotowano Januszowi Gajosowi podczas uroczystej gali Wiktory 2007, która odbyła się w sobotę 31 maja, w Auli Dużej Gmachu Głównego Politechniki Warszawskiej. Wybitny polski aktor otrzymał statuetkę w kategorii Najpopularniejszy Aktor Telewizyjny. Superwiktory 2007 otrzymali: Władysław Bartoszewski, Leo Beenhakker oraz Agnieszka Holland. Więcej

  • 2008-02-18, 10:45
    PDF POLECA "...mimo wszystko, wywiadu rzeki księga druga"
    Niezwykle osobista książka, daje nam obraz nie tylko Bartoszewskiego, przedstawia również (a może przede wszystkim) historię osoby uwikłanej w Wielką Historię. Więcej

  • 2008-02-20, 10:28
    Broszka.pl POLECA "... mimo wszystko, wywiadu rzeki księga druga"
    „…mimo wszystko” skupia się w głównej mierze na trudnych stosunkach polsko-niemieckich. Władysław Bartoszewski opowiada Michałowi Komarowi o pielęgnowaniu pamięci związanej z dramatami wojennymi... Więcej

  • 2008-07-28, 09:24
    Władysław Bartoszewski w empiku Junior w Warszawie
    Prof. Bartoszewski spotka się z czytelnikami w warszawskim empiku Junior z okazji premiery książki pt."Dni walczącej stolicy", 30 lipca o godzinie 18.00. Więcej

  • 2008-07-31, 12:14
    Władysław Bartoszewski w empiku Junior - fotorelacja
    30 lipca prof. Bartoszewski spotkał się z czytelnikami w empiku z okazji premiery książki pt."Dni walczącej stolicy". Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji ze spotkania. Więcej

  • 2008-11-26, 09:02
    Władysław Bartoszewski o Warszawie
    Książka „1859 dni Warszawy”, której nowe, poszerzone i wolne od cenzury wydanie niedawno ukazało się na rynku, stanowiła inspirację do spotkania z jej autorem -  Władysławem Bartoszewskim. Impreza odbędzie się 28 listopada w krakowskim Auditorium Maximum UJ. Będzie to kolejne spotkanie z cyklu „Dorwać mistrza”. W rozmowie weźmie udział także dr Andrzej Kunert, a poprowadzi ją Maciej Gablankowski.
     Więcej

  • 2009-01-08, 15:32
    Bestseller 2008. Komu pisane zwycięstwo?
    Kto okaże się najbardziej poczytnym polskim pisarzem: Wojciech Cejrowski czy Katarzyna Grochola? Po raz piąty wygra Coelho, czy tym razem zdeklasuje go Zafón? Czy Czesław Śpiewa ma szansę wygrać z Feelem? Więcej

  • 2010-02-24, 16:00
    Fotorelacja ze spotkania z Władysławem Bartoszewskim
    Dnia 23 lutego o godzinie 18:00 w warszawskim salonie empik Junior przy ulicy Marszałkowskiej 116/122 odbyło się spotkanie z prof. Władysławem Bartoszewskim. Więcej

  • Więcej

Dyskusje na forum

Brak dyskusji na forum
 

Recenzje użytkowników

Brak recenzji użytkowników
.

Szczegółowe dane produktu

Autor: Bartoszewski Władysław, Komar Michał
Wydawca: Świat Książki
Liczba stron: 272
Numer wydania: I
Data premiery: 2008-02-19
Indeks: 69253454
Redakcja: Maruszkin Małgorzata
Rok wydania: 2008
Język oryginału: polski
Język wydania: polski
Oprawa: twarda
Słowa kluczowe
brak tagów dla tego produktu
.