Fragment
Czytaj
Fragment
Czytaj

Miłość, która przełamała świat (okładka miękka)

Autor:
Inne wydania: Cena:
okładka miękka 36,99 zł
Ilość:
szt
Cena:
36,99 zł
39,99 zł
Oszczędzasz:
3,00 zł (8%)
Dostawa:
od 0,00 zł
Dodaj do koszyka
lub
Zaloguj się i kup
Wysyłamy w 24h
Produkt sprzedawany
i dostarczany przez empik
dostępność w salonie empik
Dodaj do schowka

Opis

Zaryzykować przyszłość, zanurkować w nieznane i zdobyć wymarzoną miłość.

Natalie spędza lato w swoim rodzinnym miasteczku w Kentucky. To ostatnie tak leniwe wakacje przed rozpoczęciem studiów. Dzień za dniem toczy się bez żadnych ciekawych wydarzeń, dopóki dziewczyna nie zacznie obserwować dziwnych rzeczy. Zielone drzwi do jej pokoju nagle stają się czerwone, znika ogród, który rozciągał się obok przedszkola. W miejscu miasteczka znikąd pojawiają się wzgórza. Natalie czuje, że dzieje się coś niepokojącego. Wtedy odwiedzą ją sympatyczna, ale tajemnicza postać, która ostrzega: "masz tylko trzy miesiące, aby go uratować". Następnej nocy Natalie spotyka na boisku szkolnym pięknego chłopca imieniem Beau, a czas i przestrzeń przestają dla niej istnieć. Istnieją tylko Natalie i Beau…

Przepiękna opowieść o słodko-gorzkim końcu dzieciństwa, gdy marzymy nie tylko o naszej przyszłości, lecz także o tysiącach dróg, którymi nie odważyliśmy się podążyć.

Dane szczegółowe

Tytuł: Miłość, która przełamała świat
Autor: Henry Emily
Tłumaczenie: Walulik Agnieszka
Wydawnictwo: Wydawnictwo YA!
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Numer wydania: I
Data premiery: 2017-06-14
Forma: książka
Indeks: 21329845

Recenzje

Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,3
5
8
4
8
3
2
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
20 recenzji
23-08-2017 o godz 12:14 werka777 dodał recenzję:
Zaburzenia psychiczne czy wątek paranormalny? Które określenie trafniej opisuje treść tej książki? To pytanie towarzyszyło mi podczas czytania przez długi czas, więc nie mogę zdradzić Wam odpowiedzi. Autorka uwiła akcję wokół niebanalnej koncepcji, wprowadzając w świat dorastającej nastolatki niemałą dawkę zamętu. Spotkania z tajemniczą postacią, terapia u boku szanowanej badaczki, internetowe poszukiwania i miłość – wcale nie ta oklepana i schematyczna, bo również mająca w sobie element magii. Nie powiedziałabym, że akcja tętni życiem, niemniej jednak przez cały czas dzieje się coś wystarczająco godnego uwagi, a co najlepsze i najbardziej wartościowe – trudno przewidzieć kierunek zmierzania tej historii i niełatwo odgadnąć, jaki będzie jej finał. A zakończenie okazuje się równie zaskakujące. Nie brak dezorientującego klimatu, tej aury niepewności. Pojawiają się niespotykane w rzeczywistości zjawiska, ale także indiańskie opowieści – mądre, choć z czasem odrobinę męczące. Z jednej strony świat stawiany pod znakiem zapytania, z drugiej środowisko zwyczajnych nastolatków – zakochanych, uczciwych, fałszywych, imprezujących. Co powiedziałabym na temat samych bohaterów? Tutaj doszukałam się skaz. W tej całym świeżym pomyśle fabularnym zabrakło mi wyrazistych osobowości. Adoptowana, kończąca szkołę i poszukująca prawdy Natalie za nic nie chciała utworzyć w moim umyśle pełnego zarysu osoby. Podobnie było z Beau, który na samym początku mocno mnie fascynował, z czasem jednak stał się papierowy i odległy. Ucierpiał na tym wątek miłosny, który i tak przytłoczony wieloma pobocznymi wątkami (na ilość dodatkowych tematów narzekać nie mogę), nie porwał mnie i nie oczarował. Dla młodzieży zmęczonej powielanymi schematami treści – jak najbardziej. Świeży pomysł fabularny, towarzysząca czytelnikowi niepewność, zaskakujący finał. Brzmi bardzo ciekawie i jest. Gdyby nie fakt, że musiałam doczepić się do bohaterów, oceniłabym tę książkę bardzo wysoko. Pamiętajcie też, że jeśli szukacie wielce romantycznej, tytułowej miłości, która zrodzi wywołujące lawinę namiętności love story, nie tędy droga. Wiecie zatem czego możecie się spodziewać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-08-2017 o godz 12:28 Daria Kr dodał recenzję:
Główna bohaterka to Natalie, dziewczyna, która została adoptowana, różni się ona od pozostałych członków rodziny, ma ona Indiańskie korzenie. Natalie ma właśnie wakacje, skończyła liceum i wkrótce wybiera się na studia. Wydawać się może że Natalie to zwyczajna nastolatka, jednak jest coś, co ją wyróżnia - widzi osoby i rzeczy, których nie powinna. Wygląda na to, że jej wyobraźnia jest bardzo rozwinięta, widzi duchy, z którymi rozmawia, a także różne sytuacje. Wkrótce Natalie poznaje chłopaka, który jest tak dojrzały jak ona, a na dodatek coś ich łączy. Jak rozwinie się dalej ta znajomość? Ta książka była zupełnie inna od młodzieżówek, które wcześniej czytałam. To z pewnością nie jest banalna historia o miłości, ma ona urozmaicenia, jest barwna i interesująca. Akcja książki nie jest zbyt wolna, jest dynamiczna i zaskakuje. Książkę urozmaicają także indiańskie opowieści. To wprowadzenie indiańskich korzeni Natalie sprawia, że staje się ona jeszcze bardziej barwną bohaterką. To dziewczyna, która jest zagubiona przez to, co usłyszała. Ma ona dość ciężki czas w swoim życiu, wkrótce rozpoczyna studia, jednak pewne wiadomości nie pozwalają jej cieszyć się wakacjami. To sprawia, że nadchodzący etap jest dla dziewczyny przerażający. Dziewczyna nie może w racjonalny sposób wytłumaczyć swoich wizji, są one niesamowite, jednak także uciążliwe. To nie jest coś normalnego, co przytrafia się każdemu nastolatkowi. "Miłość, która przełamała świat" to książka młodzieżowa z elementami fantastyki, co bardzo ją urozmaiciło i bardzo mi się spodobało. Nie jest to książka bardzo podobna do książek z tego gatunku. Ta powieść ma wiele cech, które wyróżniają ją od pozostałych, co sprawia, że jest ona z pewnością wyjątkowa i warto ją poznać!
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
07-08-2017 o godz 12:34 Milena Mucha dodał recenzję:
Są takie książki, które ciężko jest porównać do innych. Myślę, że to jest właśnie taka lektura. Natalie na pozór jest zwyczajną dziewczyną, z normalnego domu, a jednak dostrzega rzeczy, których inni nie widzą. Jej otoczenie, w którym się znajduje wydaje się zupełnie inne. Często wieczorami rozmawia z „Babcią”, która opowiada jest ciekawe, a zarazem dziwne historię, a pewnego dnia przestrzega ją przed przyszłością. Niespodziewanie Natalie poznaje Beau, którego do tej pory nigdy nie spotkała. Tak jak wspominałam na początek, w tej pozycji najbardziej urzekła mnie fabuła. Z pewnością należy do tych oryginalnych i nieprzewidywalnych. Z pewnością jest to zupełnie inna młodzieżówka od tych, które czytaliście do tej pory. Sam wątek miłosny rozwijał się bardzo szybko. Tylko tu mam problem, bo nie wiem czy mi się to podobało, na pewno jednak nie przeszkadzało. Akcja w raz upływem stron nabiera tempa, niejednokrotnie potrafi również zaskoczyć czytelnika rozwój wypadków. Szczególnie spodobały mi się opowieści „Babci”, które wnosiły do całość magiczną nutę. „Miłość, która przełamała świat” jest ciekawą pozycją na te wakacje. Spędziłam przy niej przyjemny wieczór. Czyta się ją lekko, potrafi wciągnąć w swój świat. Jeśli chcecie poznać nietuzinkową historię o zwykłych bohaterach w nierealnej scenerii to chyba lepiej trafić nie mogliście. I to zakończenie, którego kompletnie nie spodziewałam się kiedy zaczęłam czytać książkę. Autorka zdecydowanie posiada nieograniczoną wyobraźnie do kreowania poczynań bohaterów.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-07-2017 o godz 09:43 podróżdokrainyksiążek dodał recenzję:
Czasami książki z natury mało wyróżniające się potrafią nam zaserwować niezłą historię opowiedzianą na białych kartkach papieru. Główna bohaterka Natalie spędza ostatnie tak beztroskie wakacje, gdyż czas leci nieubłaganie, a przed nią czeka rozpoczęcie pierwszego roku studenckiego. Bohaterkę poznajemy w chwili kiedy jej pokój odwiedza ponownie staruszka karząca nazywać się "Babcią" i chociaż dziewczyna widzi w niej istotę powiązaną z samym Bogiem, a nawet kiedyś domniemała, że owa starsza Pani mogłaby być i Nim. Tak jak wspomniałam wizyta, tak dziwnej istoty nie jest pierwszą, gdyż podobne postacie nawiedzają ją odkąd skończyła 6 lat. Pewnie jesteście ciekawi co robi ta staruszka,kiedy ją odwiedza w nocy? Kobieta siada na wysłużonym fotelu bujanym i opowiada dziewczynie historie o stworzeniu świata. Każda opowieść jednak różni się między sobą. Przez wszystkie wizyty dziewczyna zdążyła się tak z nią zżyć, że jest przerażona, kiedy starsza Pani wyznaje, że to jej ostatnia wizyta. Mówi jej jednak, że ma tylko trzy miesiące, aby go uratować...zaraz, ale kogo?! To, co działo się do tej pory wydaje się niczym przy rzeczach, które nagle pojawiają się w życiu dziewczyny. Spotyka chłopaka o imieniu Beau i nagle wszystko inne przestaje istnieć... Nasza główna bohaterka jest dzieckiem adoptowanym i to jeszcze, wtedy kiedy była bardzo malutka. W jej krwi płyną Indiańskie korzenie i widzi różne zjawiska, których nikt inny nie jest w stanie dostrzec. Co to takiego może być? Mimo płynności całej fabuły troszkę spędziłam czasu przy jej czytaniu. Jednak myślę, że jest to bardziej spowodowane brakiem aktualnie czasu niż jakimiś zgrzytami wynikającymi z fabuły. Uwielbiam połączenie dwójki bohaterów, które zaserwowała nam autorka, czyli Natalie i Beau. Napełniają całą książkę swoją osobowością, chociaż niektórym mogłaby wydawać się dziwna w poszczególnych fragmentach. Ich uczucie jest przeogromne i tylko oni razem tworzą coś wyjątkowego. Wielki plus dla Emily Henry za umieszczenie niesamowitych historii, które nadawały książce całkowicie innego klimatu! Sięgnijcie po nią śmiało, bo nigdzie nie dorwiecie takiej drugiej!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
23-07-2017 o godz 14:18 AgaZaczytana dodał recenzję:
Przeczytałam opis książki i od razu wiedziałam, że chcę ją mieć. Przeczuwałam, że może być to historia warta uwagi, czy miałam rację? '- Masz trzy miesiące, żeby go ocalić Natalie. - Ocalić? Ale kogo?' Natalie to osiemnastolatka, która ma właśnie przed sobą ostatnie wakacje przed wyjazdem na studia. Co jakiś czas w nocy, odwiedza ją Babcia. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby kobieta była prawdziwa. Tak jednak nie jest... 'W końcu odchodzi wszystko poza prawdą. A teraz połóż się, a ja opowiem ci historię.' Babcia opowiada Natalie indiańskie historie. Dlaczego takie? Bo nastolatka jest adoptowaną pół Indianką. Poznaje dzięki temu swoje korzenie. Dowiaduje się także, że te opowieści mają drugie dno, jednak nie zdradzę wam jakie. Wszystkiego dowiecie się podczas lektury. '(...) próbuję zatrzymać czas wokół nas. Próbuję zatrzymać czas w nim, na końcu świata.' Podczas wakacji Natalie poznaje Beau. Para zakochuje się w sobie. Wszystko wygląda jak w zwyczajnym romansie, jednak rzeczywistość jest zupełnie inna. Spotkaniom pary towarzyszą tajemnicze zmiany rzeczywistości. Jednak na tym skończę, nie niszcząc wam odkrywania tej interesującej fabuły. 'Jeśli nie będziesz uważać, to całe życie przeleci ci koło nosa, kiedy będziesz zajęta myśleniem o przyszłości albo rozpamiętywaniem przeszłości.' Na czym polega fenomen historii? Na tym, że dzięki skokom w czasie, przeplataniu przeszłości, przyszłości i teraźniejszości jesteśmy świadkami nietypowej miłosnej historii. 'Rozpoznajesz w kimś cząstkę siebie, nim jeszcze życie go nią uczyni, i wiesz ponad wszelką wątpliwość, że żadne z was już nigdy nie będzie tą osobą, którą jest w tym momencie, i wierzysz, że mimo to wbrew wszelkiemu prawdopodobieństwu nadal będziecie do siebie należeć.' Nie ukrywam, że podczas czytania trzeba było wyjątkowo się skupić. Narracja prowadzona była w sposób, przez który czasami (ale tylko przez chwilę) zastanawiałam się, w której rzeczywistości aktualnie znajdują się bohaterowie. Jednak te same skoki w czasie sprawiły, że cała historia była bardzo wciągająca. Szczerze mówiąc, nigdy wcześniej nie spotkałam się z tego typu opowieścią, co skutkuje tym, że książkę mogę z czystym sumieniem polecić, bo jest warta poznania! 'To prawda, że nic nie ma takiej mocy ranienia jak miłość, ale nic nie potrafi tak uzdrowić.' Podsumowując, otrzymałam to, na co liczyłam: BARDZO CIEKAWĄ historię, nie tylko dla młodzieży! '(...) miłość oznacza, że zrezygnowalibyśmy dla kogoś z całego świata, a kiedy ktoś nas kocha, to tak, jakbyśmy mogli mu zaofiarować cały świat.'
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
21-07-2017 o godz 16:30 Monika Szulc dodał recenzję:
Była kiedyś dziewczyna, którą odwiedzała Babcia. Kochała ją całym sercem i słuchała pilnie każdej opowieści, którą opowiadała. Była kiedyś dziewczyna, która kochała Babcie, której nikt inny nie widział, ale Natalie widzi wiele niezwykłych rzeczy. Ostatnie lato, które spędza w rodzinnym miasteczku okazuję się pełne niewyjaśnionych zdarzeń i niebezpiecznych sytuacji. Babcia ostrzegała ją, że ma tylko trzy miesiące, by go uratować! Natalie walczy o prawdę, lecz jest zagubiona i tylko Beau daję jej bezpieczeństwo i zrozumienie. Była kiedyś dziewczyna, która zakochała się, a ta miłość przełamała świat. Do lektury podeszłam z wielkimi oczekiwaniami, bo zarówno opis jak i okładka są przepiękne. Szybko przekonałam się, że ta historia jest wyjątkowa i jest jedną z najlepszych książek młodzieżowych, jakie miałam okazję przeczytać. Główną bohaterką jest Natalie, którą łatwo polubić. Jest zagubiona, wystraszona i czasami nie wie, czego chcę, ale jest też odważna. Pięknie wykreowana postać. Jej emocje oraz uczucia mocno wypływają na czytelnika. Dziewczyna dorasta, a tak właściwie stoi na granicy dorosłości. Niedługo wyjedzie na studia, porzuci przyjaciół, dom i zacznie nowy etap, a myśl o zmianach z jednej strony jest ekscytujący, lecz również przerażający. Natalie boryka się z nastoletnimi problemami, ale nie to jest najważniejsze w jej życiu. Widzi inne światy, a tego już nie da się wyjaśnić w sposób racjonalny. Pozostali bohaterowie również wzbudzają zainteresowanie. Beau jest intrygujący, przyjaciele Natalie wprowadzają nieco zamieszania i normalności, a wątek z byłym chłopakiem jest prowadzony niezwykle rozmyślnie. Świat postrzegany przez Natalie jest niesamowity. Ostateczne wyjaśnienie jest nico chaotyczne i być może nie zrozumiałam dokładnie wszystkich naukowych i fantastycznych kwestii, ale jestem całkowicie oczarowana. Jest to debiut i to na wysokim poziome. Autorka ma przyjemny styl, dobrze i szybko się czyta, a pomysł na fabułę jest oryginalny. Książka zasługuję na uwagę, bo jest czymś nowym, a historia całkowicie pochłania. Powieść niby dla młodzieży, ale uważam, że spodoba się również starszym czytelnikom. Akcja jest szybka i nieprzewidywalna, a całą opowieść spowija niezwykły, nieco eteryczny klimat. „Miłość, która przełamała świat” to prawdziwa czytelnicza bomba! Jest to książka z elementami fantastycznymi, ale obawy oraz lęki młodych ludzi stojących na pograniczu dorosłości, zostały trafnie ujęte i czytelnik całkowicie przeżywa ich rozterki. Autorka pokazała historię pewnej miłości, która rozwijała się na moich oczach, a kiedy rozkwitła w pełni, pozostawiła po sobie nutę nostalgii i długo zastanawiałam się nad losem bohaterów. Powieść chwyta za serce, łamie dusze i ostatecznie otwiera oczy na szersze postrzeganie świata. Polecam 8/6
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-07-2017 o godz 21:30 Magdalena Mrózek dodał recenzję:
Od miesiąca poszukuję idealnej wakacyjnej książki. Znacie ten typ, prawda? Lekki romans z nutką wątku paranormalnego. Coś co pozwoli całkowicie się odmóżdżyć przy zabawnych, ciekawych bohaterach. Po opisie byłam pewna, że Miłość, która przełamała świat będzie właśnie moim wakacyjnym graalem. Po przeczytaniu tej książki żałuję, że miałam co do niej takie oczekiwania, bo teraz moja opinia jest jeszcze bardziej krytyczna. Niestety, jedyną pozytywną rzeczą jaką jestem w stanie o niej powiedzieć, to fakt, że autorka miała naprawdę oryginalny i ciekawy pomysł na fabułę. Opowieści indiańskie, czy omamy senne sprawiały, że pierwsze rozdziały naprawdę mnie zaciekawiły. Jednak im dalej w las tym gorzej. Fabuła coraz bardziej zaczęła skupiać się na innych wątkach, niż na głównym temacie. Zamiast czytać z zapartym tchem o tym jak Natalie rozwiązuje zagadkę, którą pozostawił jej tajemniczy gość, ja musiałam zmęczyłam 200 stron jej jęczenia, mazania się i nie zauważania niczego. Bohaterka nie dostrzegała rozwiązań podawanych jej na tacy, a gdy w końcu ktoś wyjawia jej o co chodzi, zajmowało to jakieś dwie linijki. Bohaterowie również mnie nie zauroczyli i nie uratowali tej historii. Jedyną iskierką nadziei była Alice - uczona, która badała przypadek Natalie. Jej żarty i ciekawe usposobienie sprawiały, że chociaż kilka rozdziałów sprawiło, że mogłam się trochę pośmiać i zrozumieć całą historię. Nie licząc jej, irytującej głównej bohaterki, miałam całą galerię płaskich i nic nie znaczących postaci. Wiecie co jednak jest najgorsze? Czytając zakończenie byłam wściekła na autorkę, bo po zmianie kilku rzeczy uwielbiałabym tę historię z jej magią, poruszaniem tematu poszukiwania siebie i niebanalnym rozwiązaniem. To jak zakończyła się książka było niewiarygodne i sprawiało, że prawie potrafiłam wybaczyć autorce wcześniejsze przewinienia. Niestety prawie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-07-2017 o godz 19:05 miliana dodał recenzję:
Gdy Magda przeczytała opis książki i dowiedziała się, że główną bohaterką jest Natalie, która leniwie spędza wakacje, to od razu pomyślała o mnie. Choć liceum skończyłam już jakiś czas temu, a po samym wyrażeniu “leniwe wakacje” miałam wątpliwości co do mojego podobieństwa z główną bohaterką, to postanowiłam sprawdzić czy coś jest na rzeczy. I okazało się, że faktycznie jest. Z biegiem stron coraz bardziej utożsamiałam się ze swoją imienniczką, aż w końcu nie mogłam się oderwać od tej powieści. Może i nie jestem adoptowana, nie mam wyróżniającego się koloru skóry ani nie lubię sportu, ale wewnętrzne rozterki bohaterki są podobne do moich. Nie jest to dziewczyna, która nagle odkrywa supermoce i jej przeznaczeniem jest uratowanie świata. Jest to zwykła nastolatka wkraczająca w dorosłe życie, której od czasu do czasu przytrafiają się niezwykłe sytuacje. Sama fabuła szybko nabiera tempa i chwilami dzieje się aż za szybko. Tytułowa miłość rozwija się w mgnieniu oka, ale nie uważam tego za wadę. Historia właśnie tego potrzebowała. Pomysł na wydarzenia początkowo przypominał mi serial Sense8 (no halo, dziewczyna widzi świat, którego nie dostrzega nikt inny poza jedną osobą), później zaczęłam się zastanawiać, czy nie idzie to w stronę Głębi Challengera. To fantastyka czy choroba psychiczna? Tego już musicie dowiedzieć się sami. Miłość, która przełamała świat okazała się miłą lekturą. Realni bohaterowie i nierealna historia okazała się bardzo dobrym połączeniem. Autorka miała dobry pomysł na fabułę i nie zniszczyła go postaciami czy bezsensownymi wątkami. Czyta się szybko i przyjemnie oraz nie brakuje tu humoru czy chwil na wzruszenie. Książka ta jest zdecydowanie dla osób lubiących zrelaksować się przy młodzieżówce czy romansie. Jeśli narzekacie na powtarzalność w tego typu powieściach, to Miłość, która przełamała świat raczej was nie zawiedzie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
13-07-2017 o godz 18:32 Magdalena Senderowicz dodał recenzję:
Natalie właśnie kończy liceum i ma okazję cieszyć się ostatnimi letnimi wakacjami, beztroskim czasem przed rozpoczęciem studiów. Wszystko wygląda normalnie poza faktem, iż Natalie zaczyna dostrzegać coś, czego nie widzi nikt inny. Obok jej łóżka przesiaduje starsza kobieta snująca opowieści, drzwi jej pokoju zmieniają kolor, znika ogród rozciągający się obok przedszkola w jej rodzinnym miasteczku… Mimo tych dziwacznych wydarzeń dziewczyna stara się prowadzić w miarę normalne życie. Spędza czas z przyjaciółmi i cieszy się wakacjami, jednak któregoś wieczoru tajemnicza starsza kobieta przekazuje jej tajemniczą wiadomość: Natalie ma trzy miesiące żeby kogoś uratować. Nie ma jednak pojęcia, co to oznacza… Miłość, która przełamała świat to nie jest kolejny, zwykły romans młodzieżowy. Mamy tutaj do czynienia z bardzo racjonalną i dojrzałą bohaterką, która pragnie odkryć prawdę o towarzyszących jej wizjach czy też iluzjach. Natalie spotyka na swojej drodze chłopaka o imieniu Beau, który w dziwny sposób wydaje jej się być powiązany z tym, co zaczęło dziać się w jej życiu. Z drugiej jednak strony wciąż nie może się pożegnać ze swoim byłym chłopakiem, Mattem. A właściwie to on nie może zapomnieć o Nat, co bywa dla dziewczyny bardzo uciążliwe. Nie, nie mamy tutaj do czynienia z trójkątem miłosnym, bowiem Natalie jasno powiedziała Mattowi, że to koniec. Trzyma się swojego postanowienia i nie zamierza do niego wrócić. Chce dać szansę nowo poznanemu chłopakowi, ale wydaje mi się jednak, że romans stanowi ładne uzupełnienie tej książki, a nie wątek przewodni, choć na to wskazywałby tytuł. Tutaj skupiamy się przede wszystkim na poszukiwaniu odpowiedzi na nurtujące główną bohaterkę pytania. Dlaczego towarzyszą jej takie wizje? Czy Beau ma z tym coś wspólnego? Dlaczego starsza kobieta pojawiająca się przy jej łóżku mówi półzagadkami i snuje indiańskie opowieści? Czy Natalie po prostu ma problemy schizofreniczne związane z tym, że jako dziecko została adoptowana i boi się odrzucenia, czy może jednak kryje się w tym coś więcej? Zdecydowanie coś więcej! Samo nawiązanie do kultury Indian jest przepiękną sprawą, motywem, który bardzo mi się spodobał. Czytałam je z ogromną przyjemnością, a ich powiązanie z życiem głównej bohaterki i morały, które można by z nich wysnuć, nie pozostają tutaj bez znaczenia. Pewnie ciekawi Was również to, dlaczego okładka nawiązuje do fizyki. Dlaczego ma być to miłość, która przełamała świat. Bo właśnie tak było. W pewnym sensie. Nie jestem pewna, czy będzie to spoiler, czy też nie, dlatego może niektórzy powinni przymknąć oczy na ten akapit tej opinii, choć właściwie już sam zarys fabuły daje do myślenia w tym kierunku. Pojawia się tutaj kwestia fizyki, może nawet kwantowej, choć akurat to słowo nie pada w książce ani razu. Mamy tutaj do czynienia z motywem równoległych rzeczywistości, przenikających się czasoprzestrzeni, mieszania się przeszłości, teraźniejszości pi przyszłości. Jest to dosyć skomplikowana sprawa, ale zdecydowanie warta uwagi! To naprawdę znakomite, że autorka skierowała się w tym kierunku. Choć ta książka ma w sobie taką prostotę życia codziennego, taką jak nastoletnie miłości, pierwsze imprezy, początek studiów, to jednak właśnie te metafizyczne kwestie nadają jej charakteru i pięknego tonu. Miłość, która przełamała świat to naprawdę bardzo przyjemna i wciągająca pozycja, z nieoczywistym i nieprzewidywalnym zakończeniem. Jeżeli szukacie pewnej odmiany w młodzieżowych romansach, które nie skupiają się tylko na ckliwej, wręcz cukierkowej miłości, to zdecydowanie powinniście zwrócić na nią uwagę. Ta powieść niesie ze sobą coś znacznie więcej. Przypomina nieco serię Wszechświaty Leonardo Patrignaniego, ale ten motyw z przenikającymi się rzeczywistościami jest tutaj zdecydowanie lepiej zrealizowany. Główna bohaterka z łatwością budzi w czytelniku sympatię, a jej rozsądek i zaangażowanie w sprawę oraz taka dobroć płynąca z czystego serca są na swój sposób urzekające. To powieść pełna zaskakujących zwrotów akcji, z niesamowitym klimatem i ciekawym zakończeniem, dlatego zdecydowanie warto się z nią zapoznać! www.bookeaterreality.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
13-07-2017 o godz 14:51 Martha Oakiss dodał recenzję:
To jedna z tych książek, której nie potrafię zakwalifikować jednoznacznie do konkretnego gatunku. To z pewnością młodzieżówka, ale... Fantastyka? A może psychologiczna? Chociaż powieść nie okazała się idealna, to wpłynęła na moje życie i doprowadziła mnie do łez. Co więcej, nie mogę skojarzyć żadnej innej książki z podobnym motywem, chociaż filmów takich jest wiele. https://www.youtube.com/watch?v=aaHjG0977hE
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-06-2017 o godz 17:14 Tysiąc Żyć Czytelnika dodał recenzję:
Przeczytaj całość na: http://tysiac-zyc-czytelnika.blogspot.com/2017/06/135-miosc-ktora-przeamaa-swiat-emily.html Ach, chyba ciągle muszę się otrząsnąć z szoku po przeczytaniu. Ta książka poruszyła moje serce do granic możliwości, złamała je na dosłownie dwie strony przed końcówką, na której już uśmiechałam się przez łzy. Pierwszy raz od dawna nad zakończeniem musiałam się nagłowić, by w końcu zakończyć czytanie... Jestem w samolocie, gdy to piszę, wokół mnie wszędzie siedzą ludzie, a mi łzy ciurkiem po policzkach spływają. A pomimo tego jestem taka... szczęśliwa. Wniosek? Książka jest tak idealna, a mimo tego tak zawiła, że nawet moje serduszko nie jest w stanie jej zrozumieć. Robiąc notatki do recenzji trzy razy zauważyłam, że autorka ma bogatą wyobraźnię, a dwa razy te słowa skreśliłam. Teraz mogę być pewna, że tak jest. Pierwszy raz odbył się, gdy przeczytałam mit. Pomyślałam, że ktoś naprawdę musi mieć niezłe pomysły (albo mocno się nawalić), żeby wykreować coś podobnego. Potem przekonałam się, że to jednak nie jest jej wymysł i trochę posmutniałam. Odzyskałam wiarę, gdy dzięki książce mogłam się poczuć jak w kalejdoskopie. Jest moment, w którym poczułam się, jakbym to z kolei ja wzięła coś mocniejszego. Feerie barw, śmiech, kolory i nagle zapomniałam o całym świecie. Uczucie jednak tak szybko jak się pojawiło, tak zniknęło. Więc znowu się zawahałam. Jednak gdy dotarłam do końca to przez łzy stwierdziłam, że naprawdę autorka miała niesamowity pomysł, a jego zrealizowanie przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Grała na moich uczuciach, jakby były instrumentem. Bawiła się ze mną, a ja chciałam więcej i więcej, aż w końcu to dostałam i już nie wiedziałam nic. Cudowne uczucie. Podsumowując, za lekkie potknięcia dam książce 9/10. Jest naprawdę rewelacyjna i zdecydowanie warto po nią sięgnąć. Polecam, bo naprawdę nie zdołacie się nawet przekonać ile straciliście. Treści tej książki nie jesteście sobie w stanie wyobrazić, nawet najlepszy opis nie uświadomi wam tego, co da się dzięki niej odkryć. CZYTAJCIE! <3
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-06-2017 o godz 23:45 Paulina11 dodał recenzję:
Ostatnie lato Natalie w jej rodzinnej miejscowości przed wyjazdem na studia okazuje się być pełne wrażeń. Po kilku latach nieobecności, w nocy objawia jej się Babcia, która tłumaczy Nat, że ma trzy miesiące, żeby go uratować. Nie powiedziawszy, kogo – znika i zostawia dziewczynę z masą pytań. Następnego dnia, podczas szkolnej uroczystości, Natalie poznaje Beau. Razem starają się dojść do tego, kogo ma ocalić dziewczyna, pomaga im w tym pewna pani naukowiec. Nat i Beau zaginają rzeczywistość, sprawiają, że czas płynie innym tokiem, spędzają ze sobą coraz to więcej czasu... Jakie znaczenie, mają dziwne rzeczy, które widzi Natalie? O co tu tak właściwie chodzi? I kogo ona ma uratować? „[...] musisz cieszyć się tym, co masz. Jeśli nie będziesz uważać, to całe życie przeleci ci koło nosa, kiedy będziesz zajęta myśleniem o przyszłości albo rozpamiętywaniem przeszłości.” Ta książka była... dziwna. Po przeczytaniu ostatniego zdania taki przymiotnik przyszedł mi na myśl. „Miłość, która przełamała świat” w swojej dziwności zawiera naprawdę oryginalną fabułę, nad która widać, że autorka poświęciła sporo czasu. Wszystkie szczegóły są dopracowane, pojęcia, których nie znamy, są wytłumaczone. W życiu bym nie pomyślała, żeby na stworzyć historię opartą na tego typu sprawach (nie chcę mówić dokładnie na jakiej podstawie, bo na pewno sami chcielibyście to odkryć ;)). Był to dość ciekawy pomysł, ale... no właśnie, mam jedno ale. Opisy wyjaśniające dane zagadnienia były przydługawe i trochę mnie nudziły. Nie interesuję się takim czymś, więc się nie dziwię. „[...] miłość ostatecznie łamie człowiekowi serce – czy to przez tysiąc drobnych pęknięć, czy też jednym szybki uderzeniem.” Plusem dla autorki jest to, że ma bardzo ciekawy styl pisania. Lekki, przyjemny i naprawdę szybko się czyta. Sprostanie zadaniu, jakim był opis rzeczywistości nie było proste (czemu? Dowiecie się czytając), ale jak dla mnie spisała się na medal. Potrafiłam sobie to wyobrazić, jednak pod warunkiem, że uważnie i ze skupieniem czytałam. A to jest ważne! Jeśli zrobicie to z rozkojarzeniem, łatwo możecie się pogubić w treści, gdyż ona często ulega zmianie, otoczenie jest inne. „Czasami najpiękniejsze chwile naszego życia to te, które najbardziej bolą w danym momencie. Dopiero u samego końca, kiedy spoglądamy w przeszłość, widzimy, czym naprawdę były.” Może kilka słów o postaciach, aczkolwiek jak zauważyłam – nie za bardzo potrafię o nich pisać. Tak ogólnie. Ale wracając do tematu - polubiłam oboje naszych głównych bohaterów - Natalie i Beau. Czasami wkurzał mnie Matt, przy czym odniosłam wrażenie, jakoby autorka na siłę próbowała stworzyć trójkąt miłosny, który na szczęście nie dochodzi do skutku. Po samym tytule, można się domyślić, że spora uwaga, zostanie poświęcona miłości. Do mnie może i nie trafiła w takim stopniu, w jakim powinna, ale można z niej wyciągnąć przesłanie, mówiące,że prawdziwa miłość, może istnieć pomimo wszelkich przeszkód, że zawsze warto o nią walczyć, choćby sprawa była beznadziejna. Mimo, że autorka zadbała o większość szczegółów, nie jest to książka idealna. Całe szczęście, że została napisana w taki sposób, że szybko się czytało, bo inaczej skończyłabym ja później. Niby była ciekawa, ale jednak bez jakiegoś większego szału, nie porwała mnie na tyle, żebym myślała po przerwaniu czytania, co będzie dalej. „Miłość, która przełamała świat” jest po prostu lekką młodzieżówką, przy której można trochę odpocząć, zrelaksować się. Nie podnoście poprzeczki zbyt wysoko, to się nie zawiedziecie ;) Jako taka lektura na ciepły dzień, na podwórku, przy szklance z chłodnym napojem będzie idealna. zabookowanyswiatpauli.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
21-06-2017 o godz 14:19 redgirlbooks dodał recenzję:
Natalie prowadzi zwyczajne życie, jak każda nastolatka. Ma przyjaciół, dobrze się uczy i bywa na imprezach. Ma również plan, który chce zrealizować wybierając się na wymarzone studia. Chociaż dziewczyna została adoptowana, wychowała się w kochającej ją rodzinie. Jednak pomimo, że miała wszystko, nie czuła się na swoim miejscu. Pragnęła dowiedzieć się kim jest, jakie przysługuje jej miejsce w świecie i przede wszystkim odnaleźć brakujący kawałek samej siebie. Dziewczyna nie jest zwyczajną nastolatką. Natalie od małego odwiedza ''Babcia'', która oprowadza ją przez piękne, indiańskie opowieści. Wtedy nie przepuszczała, że każde słowo starszej kobiety odnosiło się do niej samej. Babcia znika na trzy lata, a kiedy powraca przynosi ze sobą również ostrzeżenie: '' - Masz trzy miesiące, żeby go ocalić, Natalie.- Ocalić? Ale kogo? '' Dziewczyna nie wie, o kogo może chodzić. Czy to jej brat jest w niebezpieczeństwie? A może ojciec lub były chłopak - Matt? Natalie chce zapobiec tragedii, ale wcale nie jest to łatwe. Tego samego dnia w szkole pojawia się nowy chłopak. Natalie i Beau od pierwszej chwili do siebie przyciąga jakaś niewidzialna siła. Wszechświat staje dla nich w miejsce. Istnieją tylko oni. Dla Natalie zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Miejsca, w których przybywa zmieniają scenerię, a ona sama przeskakuje pomiędzy równoległymi rzeczywistościami, w którym jej przyjaciele mają więcej lat. ''Miłość, która przełamała świat'' pokazuje nam historię nastolatków, którzy stoją u progu dorosłości. Na Natalie czeka trudny czas, podczas którego będzie musiała podjąć nie łatwą decyzję. Główna bohaterka poszukuje prawdy o sobie i własnego miejsca na świecie. Jej wątpliwości, lęki i strach są udziałem czytelnik i towarzyszą mu przez całą lekturę. Autorka tak zamotała, że niezrozumiałe sytuacje, były niezrozumiałe i dla mnie. Ta książka na pewno nie należy do przewidywalnych. Do ostatniej strony czytelnik nie wie czego się może spodziewać. Bardzo podobało mi się wplecenie do fabuły opowieści indiańskich plemion i szczerze mówiąc mam niedosyt ich. Pomysł na fabułę jest świetny, wykreowane przez autorkę postacie również udane, ale brakowało mi większej ilości akcji. Spodziewałam się, że w związku z tym, że Natalie ma kogoś uratować, tej akcji będzie więcej i bardziej dynamicznej. Jeśli chodzi o wątek z romansem w tle, jest on ciut przesłodzony, ale nie wypełnia całej książki. ''Miłość, która przełamała świat'' zawróci nam w głowie, poprzez otoczkę tajemniczości. Lekki styl autorki sprawia, że książkę się czyta szybko, a ona sama nie zamęcza czytającego. Książka wciąga od pierwszej strony, aby na końcu pozostawić czytelnika w szoku i z niedosytem. Zdecydowanie powinni zabronić autorom kończyć w ten sposób książki. Gdyby akcja była bardziej dynamiczna to nie miałabym się do czego przyczepić. Jednak to debiut autorki, więc nie można spodziewać się zbyt wiele. Jednak styl autorki i jej wyobraźnia ma potencjał. Z chęcią przeczytam kolejną książkę autorstwa Emily Henry.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-06-2017 o godz 13:59 madziao dodał recenzję:
[siostryczytaja.blogspot.com] „Miłość, która przełamała świat” opowiada historię dziewczyny z indiańskimi korzeniami. Już sam motyw jej pochodzenia jest ciekawy i właściwie nigdy nie spotkałam się z takim w książce. Dzięki Babci poznajemy opowieści indiańskie, które mogą się kiedyś przydąć Natalie. A jak…? Tego nie mogę zdradzić. Czytając opis z tyłu książki, mówiący, że Beau to chłopiec, byłam przekonana, że będzie mieć on ok. 8 lat. Niezła zmyłka, bo okazał się w moim wieku. Właściwie od momentu, kiedy Natalie i Beau się poznali wydało mi się dość oczywiste, że się w sobie zakochają. Nie myliłam się, ale nie przeszkadzało mi to, bo od samego początku czułam, że ich związek byłby po prostu uroczy. Jednak autorka ukazała również większe wartości, poświęcenie, szczególnie w końcowej decyzji dziewczyny. W książce bardzo spodobał mi się motyw różnych rzeczywistości. W każdej z nich dzieje się co innego, w zależności od podjętej decyzji w danej sprawie. Jednym z przykładów może być związek dwójki ważnych dla Natalie osób, które w jej świecie nie byłyby ze sobą, chociażby ze wzgląd właśnie na główną bohaterkę. Ukazanie przez autorkę innych rzeczywistości może uświadomić nam, że niektóre decyzje mogą poważnie wpłynąć na życie nasze, ale też ludzi, którzy nas otaczają. Ważną rolę odgrywa postać Babci, od której Natalie dowiaduje się, że będzie musiała kogoś uratować. Jednak niezbyt ją polubiłam, bo wydała mi się aż nadto tajemnicza. Opowiadała historie, które były naprawdę ciekawe, niekiedy dające nam do myślenia, a także miały być przydatne Natalie. Jednak kiedy Babcia o nich mówiła, nie wspominała do czego dziewczyna będzie musiała je wykorzystać. Wspominała, że są naprawdę ważne, ale to tyle. Pod koniec książki wyjaśnia wszystko, swoją historię…. Ale według mnie nieco zbyt zawile i sama bardziej to zrozumiałam, jak po prostu doczytałam wszystko do końca. Akcja w „Miłości, która przełamała świat” toczy się bardzo szybko, dzięki czemu nie można się nudzić, a im dalej się było, tym bardziej książka wciągała. Autorka swoim oryginalnym pomysłem, a także lekkim piórem potrafiła zaprosić mnie do przedstawianej historii i spędzić w niej kilka naprawdę przyjemnych godzin. Wszystkie wątki i bohaterowie byli dobrze przemyślani, za co też można podziwiać Emily Henry, ze względu na te różne rzeczywistości, które ukazała. Ponadto zakończenie było inne niż się spodziewałam, ale zdecydowanie jestem na tak! Książka zdecydowanie warta przeczytania. Magda: "Miłość która przełamała świat" miała być tą książką, której treść będzie równie piękna jak okładka. Tak się zapowiadało, niestety rzeczywistość okazała się niezbyt fascynująca. Natalie Cleary właśnie kończy ostatnią klasę liceum w Kentucky i wkrótce zamierza rozpocząć naukę na Uniwersytecie Brown. Jest typową nastolatką, niestety ze smutną przeszłością. W jej życiu pojawia się bardzo ważna osoba - Babcia, która "nawiedza" ją opowiadając przeróżne historie i jednocześnie informuje ją, że ma trzy miesiące na uratowanie kogoś. Natalie nie ma pojęcia o kogo może chodzić. Na dodatek świat, który widzi znika, by po chwili znów się pojawić. Takie "wizje" przytrafiają się jej co raz częściej. Jakby tego było mało, w jej życiu pojawia się tajemniczy chłopak... Lubię czytać książki przeznaczone dla młodzieży. To pewnego rodzaju oderwanie się od spraw codziennych, powrót do beztroskich, młodzieńczych lat. Niestety, nie każdą z tych książek jestem w stanie zaakceptować. "Miłość, która przełamała świat" okazała się być dla mnie nieodpowiednia. To czego nie można autorce odmówić to oryginalny pomysł, nie spotkałam się nigdy wcześniej z podobną fabułą. Problem w tym, że dla mnie jest to trochę przerost formy nad treścią. Już w momencie, gdy bohaterka zaczęła widzieć bizony, zaczęłam się zastanawiać nad tym co ja czytam? I dlaczego właściwie bardzo chciałam tę historię poznać? W "Miłości, która przełamała świat" znajdujemy motyw przenikania się światów, dwie różne rzeczywistości, przypowieści indiańskie. Wszystko to jest tak bardzo surrealistyczne, że strasznie mnie przytłoczyło. Wątek miłosny, który się tutaj pojawia jest niezwykle banalny, choć zapewne niektórzy będą się doszukiwać głębszego sensu. Postaci są bez wyrazu, poznajemy je bardzo pobieżnie - wielka szkoda. "Miłość, która przełamała świat" okazała się dla mnie rozczarowaniem. Ale wiecie, za trzy lata nastąpi u mnie zmiana kodu na trójkę z przodu, więc jeśli Wam jeszcze daleko do tego wieku, możecie sięgnąć po tę pozycję. Być może historia Natalie i Beau przypadnie Wam do gustu.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-06-2017 o godz 21:50 Julia K. dodał recenzję:
Okej, jestem w totalnym załamaniu nerwowym, bo przed chwilą skończyłam tę książkę, dlatego ostrzegam, że recenzja może był (bardzo) chaotyczna i... emocjonalna. Ale do rzeczy - jestem człowiekiem, który uważa, że każdy człowiek (a szczególnie książkoholik), ma swój wyznacznik dobrej lektury, czyli coś, co robi podczas czytania tych książek, które są najlepsze z najlepszych. U mnie takim wyznacznikiem jest zdecydowanie chodzenie z książką do toalety. Ta powieść odwiedziła moją łazienkę tyle razy, że zastanawiam się, czy nie zrobić tam dla niej ołtarzyka. Natalie jest osiemnastolatką o indiańskich korzeniach, co jeszcze bardziej przypomina jej o fakcie, że jest adoptowana. Ale dziewczyna ma na głowie dużo poważniejsze sprawy niż to, że kolor skóry zwraca na nią dodatkową uwagę, o którą nie zabiega. Mianowicie od kilku lat, co pewien okres czasu odwiedza ją starsza kobieta, którą nazywa Babcią. Dziewczyna jest przekonana, że nie widzi staruszki jedynie w swoich snach, ale że przychodzi do niej naprawdę. Zawsze ma ze sobą historie. Beau - chłopak, który w połowie jest marzeniem. Dosłownie i w przenośni. Natalie zauważa go najpierw na szkolnym boisku, ale po ułamku sekundy znika. Widzi go ponownie, tym razem w sali muzycznej, nawiązując z nim kontakt. Kiedy dziewczyna zaczyna się z nim spotykać, wokół niej dzieją się niewyjaśnione, dziwne rzeczy - w miejscu, gdzie powinna znajdować się szkoła, w ciepłym słońcu leżą bizony. Jej dom stoi pusty, a niektórzy ludzie zachowują się, jakby widzieli ją pierwszy raz w życiu. Jakby czasoprzestrzeń w jakiś sposób się zagięła. Co z tym wszystkim łączy Beau, najcudowniejszego chłopaka pod słońcem? Na pewno nie uda mi się zawrzeć wszystkich swoich myśli w tej recenzji, ale mimo to, chcę podzielić się z wami moim entuzjazmem. Jako że książka opiera się na uczuciu dwójki młodych ludzi, Natalie i Beau, wypadałoby coś o tym opowiedzieć. Niesamowicie podobało mi się to, że chociaż ich miłość była szybka, to jednocześnie dojrzała, pełna niezgłębionych tajemnic i niewypowiedzianych słów, a przez to prawdziwsza. Żadne z nich nie powiedziało przy pierwszym spotkaniu "kocham cię", bo jako jedyni bohaterowie literatury młodzieżowej zdają się rozumieć wagę tego wyrażenia. Nie mogę słowami określić, jak bardzo zauroczona jestem tą książką. Może jestem teraz w amoku, bo skończyłam ją dosłownie przed kilkunastoma minutami, ale muszę wam powiedzieć, że ta książka to powieść mojego życia. Mimo wszystkich (a jednak bardzo nielicznych) mankamentów, które jednak całość czynią realną, uważam ją za książkę idealną. Wiecie, jak każdy niemal bloger czy booktuber ma swoją książkę, z którą jest kojarzony i którą poleca wszystkim - "Miłość, która przełamała świat" to moja historia. Kocham absolutnie wszystkich bohaterów, od Beau, który (jak łatwo się domyśleć) został moim nowym książkowym mężem, po przyjaciół Natalie. Henry nie wyidealizowała ich (choć jak dla mnie Beau jest idealny), podkreśliła ich osobowość, problemy i sprawiła, że każdy może znaleźć coś w sobie z głównej bohaterki, utożsamić się z nią choć w małym stopniu. I choć występuje tu całkowite pomieszanie z poplątaniem, ja kocham ten chaos i chociaż mam ochotę zabić autorkę za ten cały skomplikowany wątek (o którym dowiecie się, czytając książkę ;) i za zakończenie, po którym siedziałam z otwartą gębą, to i tak kocham ją i jej fenomenalny styl pisania. Nie mogłam odłożyć jej chociażby na sekundę i to w niej kocham.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-06-2017 o godz 20:51 Nemezis dodał recenzję:
Nastolatkę o indiańskich korzeniach odwiedzają nocą Inni. Najczęściej widzi pomarszczoną staruszkę, która pojawia się u niej w pokoju, siada w fotelu bujanym i snuje opowieści o początku świata. Twierdzi, że każda z nich ma znaczenie i kryje w sobie ważną prawdę. Ale czy dziewczyna zdoła odkryć ją na czas? Kim tak naprawdę jest kobieta nazywana przez nią Babcią - Bogiem, aniołem, duchem... czy może jeszcze czymś innym? Po traumie z dzieciństwa Natalie przez lata doświadczała halucynacji. Gdy w końcu ustały, wydawało się, że terapia EMDR przyniosła rezultaty. Dziewczyna lada moment kończy liceum, a po wakacjach ma wyjechać na Uniwersytet Browna. Tymczasem zaczynają się dziać dziwne rzeczy - stojąc na boisku pełnym ludzi, Natalie czuje szarpnięcie i nagle wszyscy znikają, na murawie pojawia się za to samotny chłopak, którego nigdy wcześniej nie widziała. Babcia znów ją odwiedza, mówiąc "masz tylko trzy miesiące, aby go uratować". Kogo ma ocalić nastolatka i w jaki sposób może tego dokonać? Skąd biorą się jej halucynacje i czy na pewno są właśnie tym, czy się wydają? Natalie to zdecydowanie wyjątkowa osóbka, nie tylko ze względu na to, co ją spotyka. Adoptowana, gdy miała zaledwie 11 dni, bardzo starała się wtopić w otoczenie. Taniec w zespole czy związek z popularnym i ogólnie lubianym futbolistą pomagały jej tłumić dojmujące poczucie inności. W momencie, gdy Babcia znika z jej życia, coś się jednak zmienia. Próbując na nowo odnaleźć swoje miejsce, dziewczyna odchodzi z grupy i zrywa z chłopakiem, choć wciąż jej na nim zależy. Stara się odkryć, kim tak naprawdę jest i czego pragnie. Nie będzie to łatwe, gdy halucynacje powracają, a wraz z nimi pojawia się tajemniczy Beau... Emily Henry oczarowała mnie tą wyjątkową opowieścią o poszukiwaniu własnej tożsamości, o przyjaźni i poświęceniu, ale przede wszystkim o uczuciu tak silnym, że potrafi zmienić świat. Dzięki oryginalnej fabule i ciekawym bohaterom przygoda z tą książką okazała się dla mnie naprawdę udana. Historia Natalie nie tylko zaintrygowała mnie i wciągnęła już od pierwszych stron, ale również zapewniła sporo wzruszeń i humoru. Opowieści snute przez Babcię dodawały jej tajemniczości i tworzyły niemal baśniową aurę. Ta ciepła i skłaniająca do refleksji, a jednocześnie lekka i przyjemna, książka zdecydowanie mnie urzekła. Z pewnością sięgnę również po następne powieści tej autorki, a tymczasem polecam Wam gorąco "Miłość, która przełamała świat" - naprawdę warto! Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu YA! ogrodksiazek.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-06-2017 o godz 20:28 To Read Or Not To Read dodał recenzję:
Pełna recenzja dostępna pod linkiem: https://toreador-nottoread.blogspot.com/2017/06/chodz-pomaluj-moj-swiat-chodz-pomaluj.html Miłość, która przełamała świat została bardzo dziwnie, wręcz chaotycznie i niejasno napisana, co równocześnie jest jej dużą wadą jak i ogromną zaletą. Podczas lektury trzeba maksymalnie skupić swoją uwagę na czytanym tekście, by cokolwiek zrozumieć z zawiłego toku prowadzenia narracji. Najpierw myślałam, że wynika to z błędu autorki i nieumiejętnie stworzyła główną bohaterkę, która zdawała się być małym półgłówkiem, nic nierozumiejącym, nic niewyjaśniającym, niedopowiadającym wielu ważnych szczegółów narratorem. Jednak wkrótce się okazało, że tak właśnie miało być, a wszystko pięknie wyjaśnia się na końcu, gdzie wszystkie elementy układanki wskakują na swoje miejsce. Bardzo lubię książki, których zakończenie jest idealną konkluzją dla całej historii, gdzie rozwiązują się wszystkie wątki i nagle całą fabuła nabiera sensu. Jednak w przypadku Miłości, która przełamała świat ciężko było mi dotrwać do momentu, w którym zaczęłam rozumieć, co się dzieje. Natalie widzi różne rzeczy i niby nam się wydaje, że wiemy, o co chodzi, by za kilka stron jednak znowu pozostać zdezorientowanym. Autorka tylko kilka razy usunęła mi grunt spod nóg, ale to mi wystarczyło, by czuć się jak na rollercoasterze i nie wiedzieć, gdzie jest góra a gdzie dół. Często musiałam wracać parę akapitów wstecz, by sprawdzić, czy może jednak czegoś nie przeoczyłam, co zdecydowanie utrudniało mi lekturę i zniechęcało. Później się przyzwyczaiłam, a te niejasne zdarzenia zaczęły być wyjaśniane. Wtedy poszło już z górki, ale cały czas z dużym skupieniem trzeba było śledzić tok narracji, by znowu się nie zgubić. Rzecz, która mi się bardzo podobała to to, że z jednej strony książka strony opowiada historię o nastolatkach, która skierowana jest przede wszystkim do nastolatków, a z drugiej porusza tematy ideologiczne, kulturowe i rasowe, i robi to w niebanalny sposób. Natalie urodziła się w indiańskiej rodzinie i została adoptowana tuż po przyjściu na świat. Po swojej biologicznej matce odziedziczyła wygląd charakterystyczny dla tej kultury i z tego powodu boryka się z wieloma problemami w szkole. Autorka postarała się też przybliżyć tym czytelnikowi sytuację plemion indiańskich w Stanach, ich pozycję społeczną, sposób, w jaki się ich traktuje i jakie mają prawa jako mniejszość. W książce zawarto też liczne podania i opowieści wywodzące się z kultury indiańskiej na temat ich wierzeń i przesądów. Ta część powieści zdecydowanie najbardziej mnie zainteresowała.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-06-2017 o godz 13:02 Layla A. dodał recenzję:
Natalie spędza lato w swoim rodzinnym miasteczku w Kentucky. To ostatnie tak leniwe wakacje przed rozpoczęciem studiów. Dzień za dniem toczy się bez żadnych ciekawych wydarzeń, dopóki dziewczyna nie zacznie obserwować dziwnych rzeczy. Zielone drzwi do jej pokoju nagle stają się czerwone, znika ogród, który rozciągał się obok przedszkola. W miejscu miasteczka znikąd pojawiają się wzgórza. Natalie czuje, że dzieje się coś niepokojącego. Wtedy odwiedzą ją sympatyczna, ale tajemnicza postać, która ostrzega: "masz tylko trzy miesiące, aby go uratować". Następnej nocy Natalie spotyka na boisku szkolnym pięknego chłopca imieniem Beau, a czas i przestrzeń przestają dla niej istnieć. Istnieją tylko Natalie i Beau… Przepiękna opowieść o słodko-gorzkim końcu dzieciństwa, gdy marzymy nie tylko o naszej przyszłości, lecz także o tysiącach dróg, którymi nie odważyliśmy się podążyć. Przed chwilą skończyłam czytać tą książkę i od razu zabrałam się za pisanie tej recenzji, żeby być na świeżo i dodać ją jeszcze przed premierą. Książka od razu zaciekawiła mnie swoim opisem, ale również okładką, która jest minimalistyczna, ale przy tym bardzo ładna. Główną postacią jest Natalie, adoptowana dziewczyna, w której krwi płyną Indiańskie korzenie. Natalie kończy liceum i postanawia zacząć studia w jednej z najlepszych uczelni, jednak zanim tam pojedzie musi przeżyć wakacje. Na pozór wiedzie ona szczęśliwe i normalne życie, jednak jest coś co sprawia, że jej życie wcale takie normalne nie jest. Natalie widzi osoby i rzeczy, które tak naprawdę widzieć nie powinna. Czy są to duchy, czy może jej wyobraźnia płata jej figle ? Wydaję się, że nikt nie zna odpowiedzi. Do czasu kiedy Natalie dostrzega chłopaka, który jak się okazuje przy bliższym poznaniu jest taki sam jak ona, Bardzo polubiłam postać Natalie i Beau, są to bardzo dojrzałe postacie, co bardzo mnie cieszy, bo historia nie byłaby tak wspaniała, gdyby wszystko psuły dziecinne wypowiedzi i zachowanie. "Lubię rozumieć, jak wszystko do siebie pasuje: kto wpłynął na kogo, jak jedno wydarzenie doprowadziło do innego albo jak jedna mała rzecz może wszystko zmienić. " Co jest wielkim atutem tej powieści ? Że jest inna ! Nie spotkałam się jeszcze z taką fabułą, co bardzo mnie cieszy. Książka jest bardzo ciekawa i czyta się ją bardzo szybko. Nie jest to banalna historia o miłości, autorka porusza tematy miłości i przeznaczenia, jednak w całkiem inny sposób niż dotychczasowe młodzieżówki. Bardzo podobało mi się zakończenie historii i z zadowoleniem mogę powiedzieć, że nie spodziewałam się takiego obrotu akcji, więc i wy na pewno zostaniecie zaskoczeni. Akcja jest bardzo dynamiczna i zaskakująca, przez co nie stoimy w miejscu, żeby czytać o krajobrazach. Autorka wszystko dokładnie dopracowała, a przy tak dynamicznej akcji trzeba się na wszystkim skupić, aby nie pomieszać się w wydarzeniach. Jest to bardzo dobra książka i miło spędziłam z nią czas. Co jest również na wielki plus to indiańskie opowieści, które naprawdę były bardzo ciekawe i w jakiś sposób powinniśmy je zapamiętać. Emily Henry stworzyła wciągającą i niebanalną historię, z dobrze wykreowanymi postaciami, dynamiczną akcją i ciekawymi wątkami, czy można chcieć czegoś więcej ? Nie jest to schematyczna książką, których teraz wiele na rynku czytelniczym, na pewno ta powieść może się pochwalić oryginalnością. http://in-my-different-world.blogspot.com/2017/06/miosc-ktora-przeamaa-swiat-emily-henry.html#more
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-06-2017 o godz 16:32 Gandalfka dodał recenzję:
http://podrugiejstronieokladki6.blogspot.com/2017/06/nic-nie-ma-takiej-mocy-jak-miosc.html Swietna ksiażka o młodych dorastajacych osobach, ktore zyja w róznych swiatach dosłownie i w przenosni. Lekka, przyjemna i delikatna. Polecam gorąco.!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-06-2017 o godz 17:29 Kinga Recenzuje dodał recenzję:
Sięgając po tę książkę nie liczyłam na zbyt wiele. Owszem, wydała mi się ciekawa, jednak nie spodziewałam się po niej żadnego efektu "wow", ani nic w tym stylu. Liczyłam po prostu na kilka przyjemnie spędzonych godzin... I zostałam bardzo pozytywnie zaskoczona Autorka stworzyła historię, od której nie sposób było się oderwać. Połączyła indiańską mitologię, motyw podróży w czasie i różnych rzeczywistości, dodała do tego nieco romansu... i powstała bardzo ciekawa mieszanka. Już na samym początku okazuje się, że mity i legendy rdzennych amerykan będą stanowić ważną część tej historii. Jest to oczywiście bardzo miłym urozmaiceniem i swego rodzaju powiewem świeżości pośród wszystkich dostępnych na naszym rynku młodzieżówek. Sama główna bohaterka jest z pochodzenia w połowie Indianką, dzięki czemu przynajmniej wiemy, że te wszystkie opowieści nie wzięły się tak znikąd. Stanowią one nieodłączną część tej historii i dzięki nim czytelnik zaczyna się zastanawiać nad wieloma rzeczami. Szuka powiązań między nimi a fabułą, snuje hipotezy, stara się je zrozumieć... słowem: angażuje się w lekturę. Autorka wpadła na genialny pomysł dodając taki wątek i zrealizowała go na wysokim poziomie. Kolejnym ciekawym zabiegiem jest wprowadzenie w fabułę wątku różnych rzeczywistości, które "dzieją się" w tym samym czasie. Książka rzuca inne światło na samo zjawisko jakim jest "czas i jego miara" - pokazuje, że każda, nawet najmniejsza nasza decyzja może wywołać ciąg innych reakcji, które na zawsze zmienią przyszłość. Jest to oczywiście wielkie pole do popisu i autorka nie wykorzystała go w pełni, bo byłoby to bardzo trudne, jednak fragment, jaki otrzymujemy, wywiera bardzo pozytywne wrażenie. Jeśli zaś chodzi o wątek romantyczny... było słodko. Nie tak, żeby "rzygać tęcza" (co niestety bardzo często zdarza się w wypadku literatury young adult) - raczej tak, że podczas lektury czytelnikowi robiło się ciepło na serduchu. Przyznaję: być może relacja między bohaterami rozwinęła się zbyt szybko, być może była z lekka tandetna... jednak urzekała swoim przesłaniem. Pani Henry pokazała, że miłość to nie tylko serduszka, kwiatki, misie, ale i poświęcenie, wsparcie, i wiele innych rzeczy. Całość została napisana bardzo subtelnie, przez co niejednokrotnie siedziałam i uśmiechałam się pod nosem jak głupia, ale na to już nie da się nic poradzić... PODSUMOWUJĄC: Książkę czyta się bardzo szybko, jeśli ktoś nie chce robić sobie przerw (a w moim wypadku po prostu nie dało się oderwać od lektury), to uda mu się ją pochłonąć w kilka godzin. Styl autorki jest lekki i całość czyta się bardzo dobrze. Tę historię można potraktować równie dobrze jako lekturę na odprężenie, jak i coś, co skłoni nas do refleksji nad naszymi decyzjami (lub teorii Einsteina o pojęciu, jakim jest czas...) i wszystkim dookoła. Całość wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie i być może wrócę do niej w przyszłości a jak na razie chcę ją polecić każdemu miłośnikowi młodzieżówek i nie tylko ;)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Załaduj więcej recenzji Pokaż mniej recenzji

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Tu i teraz Brashares Ann
32,49 zł
34,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Bez końca Bedford Martyn
27,49 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Ocalona Duncan Alexandra
36,99 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Grzesznik Stiefvater Maggie
36,99 zł
39,99 zł
 

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Friendzone Nowaczyk Sandra
28,49 zł
34,90 zł
strona produktu - rekomendacje Fatalna lista Vivian Siobhan
30,99 zł
37,90 zł
strona produktu - rekomendacje Dzikie serca Young Suzanne
30,49 zł
32,90 zł
strona produktu - rekomendacje Blisko ciebie West Kasie
30,99 zł
37,90 zł
strona produktu - rekomendacje Błękit Glass Lisa
31,99 zł
34,90 zł
strona produktu - rekomendacje Aż do dziś Fluttert Pam
35,99 zł
39,00 zł
strona produktu - rekomendacje Pod presją Falkoff Michelle
31,99 zł
34,90 zł
strona produktu - rekomendacje Daj mi odpowiedź Hall Sandy
33,99 zł
36,90 zł
strona produktu - rekomendacje Urok Grace'ów Eve Laure
34,99 zł
37,90 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanych

 zamknij  korzyści