Fragment
Czytaj
Miłość, która przełamała świat - Henry Emily

Miłość, która przełamała świat (okładka miękka)

Autor:
Inne wydania: Cena:
okładka miękka 30,35 zł
Ilość:
szt
Cena:
30,35 zł
39,99 zł
Oszczędzasz:
9,64 zł (24%)
Dostawa:
od 0,00 zł
Dodaj do koszyka
lub
Zaloguj się i kup
Wysyłamy w 24h
Produkt sprzedawany
i dostarczany przez empik
dostępność w salonie empik
Dodaj do schowka

Opis

Zaryzykować przyszłość, zanurkować w nieznane i zdobyć wymarzoną miłość.

Natalie spędza lato w swoim rodzinnym miasteczku w Kentucky. To ostatnie tak leniwe wakacje przed rozpoczęciem studiów. Dzień za dniem toczy się bez żadnych ciekawych wydarzeń, dopóki dziewczyna nie zacznie obserwować dziwnych rzeczy. Zielone drzwi do jej pokoju nagle stają się czerwone, znika ogród, który rozciągał się obok przedszkola. W miejscu miasteczka znikąd pojawiają się wzgórza. Natalie czuje, że dzieje się coś niepokojącego. Wtedy odwiedzą ją sympatyczna, ale tajemnicza postać, która ostrzega: "masz tylko trzy miesiące, aby go uratować". Następnej nocy Natalie spotyka na boisku szkolnym pięknego chłopca imieniem Beau, a czas i przestrzeń przestają dla niej istnieć. Istnieją tylko Natalie i Beau…

Przepiękna opowieść o słodko-gorzkim końcu dzieciństwa, gdy marzymy nie tylko o naszej przyszłości, lecz także o tysiącach dróg, którymi nie odważyliśmy się podążyć.

Dane szczegółowe

Tytuł: Miłość, która przełamała świat
Autor: Henry Emily
Tłumaczenie: Walulik Agnieszka
Wydawnictwo: Wydawnictwo YA!
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Numer wydania: I
Data premiery: 2017-06-14
Forma: książka
Indeks: 21329845

Recenzje

Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,4
5
4
4
3
3
1
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
9 recenzji
27-06-2017 o godz 23:45 Paulina11 dodał recenzję:
Ostatnie lato Natalie w jej rodzinnej miejscowości przed wyjazdem na studia okazuje się być pełne wrażeń. Po kilku latach nieobecności, w nocy objawia jej się Babcia, która tłumaczy Nat, że ma trzy miesiące, żeby go uratować. Nie powiedziawszy, kogo – znika i zostawia dziewczynę z masą pytań. Następnego dnia, podczas szkolnej uroczystości, Natalie poznaje Beau. Razem starają się dojść do tego, kogo ma ocalić dziewczyna, pomaga im w tym pewna pani naukowiec. Nat i Beau zaginają rzeczywistość, sprawiają, że czas płynie innym tokiem, spędzają ze sobą coraz to więcej czasu... Jakie znaczenie, mają dziwne rzeczy, które widzi Natalie? O co tu tak właściwie chodzi? I kogo ona ma uratować? „[...] musisz cieszyć się tym, co masz. Jeśli nie będziesz uważać, to całe życie przeleci ci koło nosa, kiedy będziesz zajęta myśleniem o przyszłości albo rozpamiętywaniem przeszłości.” Ta książka była... dziwna. Po przeczytaniu ostatniego zdania taki przymiotnik przyszedł mi na myśl. „Miłość, która przełamała świat” w swojej dziwności zawiera naprawdę oryginalną fabułę, nad która widać, że autorka poświęciła sporo czasu. Wszystkie szczegóły są dopracowane, pojęcia, których nie znamy, są wytłumaczone. W życiu bym nie pomyślała, żeby na stworzyć historię opartą na tego typu sprawach (nie chcę mówić dokładnie na jakiej podstawie, bo na pewno sami chcielibyście to odkryć ;)). Był to dość ciekawy pomysł, ale... no właśnie, mam jedno ale. Opisy wyjaśniające dane zagadnienia były przydługawe i trochę mnie nudziły. Nie interesuję się takim czymś, więc się nie dziwię. „[...] miłość ostatecznie łamie człowiekowi serce – czy to przez tysiąc drobnych pęknięć, czy też jednym szybki uderzeniem.” Plusem dla autorki jest to, że ma bardzo ciekawy styl pisania. Lekki, przyjemny i naprawdę szybko się czyta. Sprostanie zadaniu, jakim był opis rzeczywistości nie było proste (czemu? Dowiecie się czytając), ale jak dla mnie spisała się na medal. Potrafiłam sobie to wyobrazić, jednak pod warunkiem, że uważnie i ze skupieniem czytałam. A to jest ważne! Jeśli zrobicie to z rozkojarzeniem, łatwo możecie się pogubić w treści, gdyż ona często ulega zmianie, otoczenie jest inne. „Czasami najpiękniejsze chwile naszego życia to te, które najbardziej bolą w danym momencie. Dopiero u samego końca, kiedy spoglądamy w przeszłość, widzimy, czym naprawdę były.” Może kilka słów o postaciach, aczkolwiek jak zauważyłam – nie za bardzo potrafię o nich pisać. Tak ogólnie. Ale wracając do tematu - polubiłam oboje naszych głównych bohaterów - Natalie i Beau. Czasami wkurzał mnie Matt, przy czym odniosłam wrażenie, jakoby autorka na siłę próbowała stworzyć trójkąt miłosny, który na szczęście nie dochodzi do skutku. Po samym tytule, można się domyślić, że spora uwaga, zostanie poświęcona miłości. Do mnie może i nie trafiła w takim stopniu, w jakim powinna, ale można z niej wyciągnąć przesłanie, mówiące,że prawdziwa miłość, może istnieć pomimo wszelkich przeszkód, że zawsze warto o nią walczyć, choćby sprawa była beznadziejna. Mimo, że autorka zadbała o większość szczegółów, nie jest to książka idealna. Całe szczęście, że została napisana w taki sposób, że szybko się czytało, bo inaczej skończyłabym ja później. Niby była ciekawa, ale jednak bez jakiegoś większego szału, nie porwała mnie na tyle, żebym myślała po przerwaniu czytania, co będzie dalej. „Miłość, która przełamała świat” jest po prostu lekką młodzieżówką, przy której można trochę odpocząć, zrelaksować się. Nie podnoście poprzeczki zbyt wysoko, to się nie zawiedziecie ;) Jako taka lektura na ciepły dzień, na podwórku, przy szklance z chłodnym napojem będzie idealna. zabookowanyswiatpauli.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
21-06-2017 o godz 14:19 redgirlbooks dodał recenzję:
Natalie prowadzi zwyczajne życie, jak każda nastolatka. Ma przyjaciół, dobrze się uczy i bywa na imprezach. Ma również plan, który chce zrealizować wybierając się na wymarzone studia. Chociaż dziewczyna została adoptowana, wychowała się w kochającej ją rodzinie. Jednak pomimo, że miała wszystko, nie czuła się na swoim miejscu. Pragnęła dowiedzieć się kim jest, jakie przysługuje jej miejsce w świecie i przede wszystkim odnaleźć brakujący kawałek samej siebie. Dziewczyna nie jest zwyczajną nastolatką. Natalie od małego odwiedza ''Babcia'', która oprowadza ją przez piękne, indiańskie opowieści. Wtedy nie przepuszczała, że każde słowo starszej kobiety odnosiło się do niej samej. Babcia znika na trzy lata, a kiedy powraca przynosi ze sobą również ostrzeżenie: '' - Masz trzy miesiące, żeby go ocalić, Natalie.- Ocalić? Ale kogo? '' Dziewczyna nie wie, o kogo może chodzić. Czy to jej brat jest w niebezpieczeństwie? A może ojciec lub były chłopak - Matt? Natalie chce zapobiec tragedii, ale wcale nie jest to łatwe. Tego samego dnia w szkole pojawia się nowy chłopak. Natalie i Beau od pierwszej chwili do siebie przyciąga jakaś niewidzialna siła. Wszechświat staje dla nich w miejsce. Istnieją tylko oni. Dla Natalie zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Miejsca, w których przybywa zmieniają scenerię, a ona sama przeskakuje pomiędzy równoległymi rzeczywistościami, w którym jej przyjaciele mają więcej lat. ''Miłość, która przełamała świat'' pokazuje nam historię nastolatków, którzy stoją u progu dorosłości. Na Natalie czeka trudny czas, podczas którego będzie musiała podjąć nie łatwą decyzję. Główna bohaterka poszukuje prawdy o sobie i własnego miejsca na świecie. Jej wątpliwości, lęki i strach są udziałem czytelnik i towarzyszą mu przez całą lekturę. Autorka tak zamotała, że niezrozumiałe sytuacje, były niezrozumiałe i dla mnie. Ta książka na pewno nie należy do przewidywalnych. Do ostatniej strony czytelnik nie wie czego się może spodziewać. Bardzo podobało mi się wplecenie do fabuły opowieści indiańskich plemion i szczerze mówiąc mam niedosyt ich. Pomysł na fabułę jest świetny, wykreowane przez autorkę postacie również udane, ale brakowało mi większej ilości akcji. Spodziewałam się, że w związku z tym, że Natalie ma kogoś uratować, tej akcji będzie więcej i bardziej dynamicznej. Jeśli chodzi o wątek z romansem w tle, jest on ciut przesłodzony, ale nie wypełnia całej książki. ''Miłość, która przełamała świat'' zawróci nam w głowie, poprzez otoczkę tajemniczości. Lekki styl autorki sprawia, że książkę się czyta szybko, a ona sama nie zamęcza czytającego. Książka wciąga od pierwszej strony, aby na końcu pozostawić czytelnika w szoku i z niedosytem. Zdecydowanie powinni zabronić autorom kończyć w ten sposób książki. Gdyby akcja była bardziej dynamiczna to nie miałabym się do czego przyczepić. Jednak to debiut autorki, więc nie można spodziewać się zbyt wiele. Jednak styl autorki i jej wyobraźnia ma potencjał. Z chęcią przeczytam kolejną książkę autorstwa Emily Henry.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-06-2017 o godz 13:59 madziao dodał recenzję:
[siostryczytaja.blogspot.com] „Miłość, która przełamała świat” opowiada historię dziewczyny z indiańskimi korzeniami. Już sam motyw jej pochodzenia jest ciekawy i właściwie nigdy nie spotkałam się z takim w książce. Dzięki Babci poznajemy opowieści indiańskie, które mogą się kiedyś przydąć Natalie. A jak…? Tego nie mogę zdradzić. Czytając opis z tyłu książki, mówiący, że Beau to chłopiec, byłam przekonana, że będzie mieć on ok. 8 lat. Niezła zmyłka, bo okazał się w moim wieku. Właściwie od momentu, kiedy Natalie i Beau się poznali wydało mi się dość oczywiste, że się w sobie zakochają. Nie myliłam się, ale nie przeszkadzało mi to, bo od samego początku czułam, że ich związek byłby po prostu uroczy. Jednak autorka ukazała również większe wartości, poświęcenie, szczególnie w końcowej decyzji dziewczyny. W książce bardzo spodobał mi się motyw różnych rzeczywistości. W każdej z nich dzieje się co innego, w zależności od podjętej decyzji w danej sprawie. Jednym z przykładów może być związek dwójki ważnych dla Natalie osób, które w jej świecie nie byłyby ze sobą, chociażby ze wzgląd właśnie na główną bohaterkę. Ukazanie przez autorkę innych rzeczywistości może uświadomić nam, że niektóre decyzje mogą poważnie wpłynąć na życie nasze, ale też ludzi, którzy nas otaczają. Ważną rolę odgrywa postać Babci, od której Natalie dowiaduje się, że będzie musiała kogoś uratować. Jednak niezbyt ją polubiłam, bo wydała mi się aż nadto tajemnicza. Opowiadała historie, które były naprawdę ciekawe, niekiedy dające nam do myślenia, a także miały być przydatne Natalie. Jednak kiedy Babcia o nich mówiła, nie wspominała do czego dziewczyna będzie musiała je wykorzystać. Wspominała, że są naprawdę ważne, ale to tyle. Pod koniec książki wyjaśnia wszystko, swoją historię…. Ale według mnie nieco zbyt zawile i sama bardziej to zrozumiałam, jak po prostu doczytałam wszystko do końca. Akcja w „Miłości, która przełamała świat” toczy się bardzo szybko, dzięki czemu nie można się nudzić, a im dalej się było, tym bardziej książka wciągała. Autorka swoim oryginalnym pomysłem, a także lekkim piórem potrafiła zaprosić mnie do przedstawianej historii i spędzić w niej kilka naprawdę przyjemnych godzin. Wszystkie wątki i bohaterowie byli dobrze przemyślani, za co też można podziwiać Emily Henry, ze względu na te różne rzeczywistości, które ukazała. Ponadto zakończenie było inne niż się spodziewałam, ale zdecydowanie jestem na tak! Książka zdecydowanie warta przeczytania. Magda: "Miłość która przełamała świat" miała być tą książką, której treść będzie równie piękna jak okładka. Tak się zapowiadało, niestety rzeczywistość okazała się niezbyt fascynująca. Natalie Cleary właśnie kończy ostatnią klasę liceum w Kentucky i wkrótce zamierza rozpocząć naukę na Uniwersytecie Brown. Jest typową nastolatką, niestety ze smutną przeszłością. W jej życiu pojawia się bardzo ważna osoba - Babcia, która "nawiedza" ją opowiadając przeróżne historie i jednocześnie informuje ją, że ma trzy miesiące na uratowanie kogoś. Natalie nie ma pojęcia o kogo może chodzić. Na dodatek świat, który widzi znika, by po chwili znów się pojawić. Takie "wizje" przytrafiają się jej co raz częściej. Jakby tego było mało, w jej życiu pojawia się tajemniczy chłopak... Lubię czytać książki przeznaczone dla młodzieży. To pewnego rodzaju oderwanie się od spraw codziennych, powrót do beztroskich, młodzieńczych lat. Niestety, nie każdą z tych książek jestem w stanie zaakceptować. "Miłość, która przełamała świat" okazała się być dla mnie nieodpowiednia. To czego nie można autorce odmówić to oryginalny pomysł, nie spotkałam się nigdy wcześniej z podobną fabułą. Problem w tym, że dla mnie jest to trochę przerost formy nad treścią. Już w momencie, gdy bohaterka zaczęła widzieć bizony, zaczęłam się zastanawiać nad tym co ja czytam? I dlaczego właściwie bardzo chciałam tę historię poznać? W "Miłości, która przełamała świat" znajdujemy motyw przenikania się światów, dwie różne rzeczywistości, przypowieści indiańskie. Wszystko to jest tak bardzo surrealistyczne, że strasznie mnie przytłoczyło. Wątek miłosny, który się tutaj pojawia jest niezwykle banalny, choć zapewne niektórzy będą się doszukiwać głębszego sensu. Postaci są bez wyrazu, poznajemy je bardzo pobieżnie - wielka szkoda. "Miłość, która przełamała świat" okazała się dla mnie rozczarowaniem. Ale wiecie, za trzy lata nastąpi u mnie zmiana kodu na trójkę z przodu, więc jeśli Wam jeszcze daleko do tego wieku, możecie sięgnąć po tę pozycję. Być może historia Natalie i Beau przypadnie Wam do gustu.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-06-2017 o godz 21:50 Julia K. dodał recenzję:
Okej, jestem w totalnym załamaniu nerwowym, bo przed chwilą skończyłam tę książkę, dlatego ostrzegam, że recenzja może był (bardzo) chaotyczna i... emocjonalna. Ale do rzeczy - jestem człowiekiem, który uważa, że każdy człowiek (a szczególnie książkoholik), ma swój wyznacznik dobrej lektury, czyli coś, co robi podczas czytania tych książek, które są najlepsze z najlepszych. U mnie takim wyznacznikiem jest zdecydowanie chodzenie z książką do toalety. Ta powieść odwiedziła moją łazienkę tyle razy, że zastanawiam się, czy nie zrobić tam dla niej ołtarzyka. Natalie jest osiemnastolatką o indiańskich korzeniach, co jeszcze bardziej przypomina jej o fakcie, że jest adoptowana. Ale dziewczyna ma na głowie dużo poważniejsze sprawy niż to, że kolor skóry zwraca na nią dodatkową uwagę, o którą nie zabiega. Mianowicie od kilku lat, co pewien okres czasu odwiedza ją starsza kobieta, którą nazywa Babcią. Dziewczyna jest przekonana, że nie widzi staruszki jedynie w swoich snach, ale że przychodzi do niej naprawdę. Zawsze ma ze sobą historie. Beau - chłopak, który w połowie jest marzeniem. Dosłownie i w przenośni. Natalie zauważa go najpierw na szkolnym boisku, ale po ułamku sekundy znika. Widzi go ponownie, tym razem w sali muzycznej, nawiązując z nim kontakt. Kiedy dziewczyna zaczyna się z nim spotykać, wokół niej dzieją się niewyjaśnione, dziwne rzeczy - w miejscu, gdzie powinna znajdować się szkoła, w ciepłym słońcu leżą bizony. Jej dom stoi pusty, a niektórzy ludzie zachowują się, jakby widzieli ją pierwszy raz w życiu. Jakby czasoprzestrzeń w jakiś sposób się zagięła. Co z tym wszystkim łączy Beau, najcudowniejszego chłopaka pod słońcem? Na pewno nie uda mi się zawrzeć wszystkich swoich myśli w tej recenzji, ale mimo to, chcę podzielić się z wami moim entuzjazmem. Jako że książka opiera się na uczuciu dwójki młodych ludzi, Natalie i Beau, wypadałoby coś o tym opowiedzieć. Niesamowicie podobało mi się to, że chociaż ich miłość była szybka, to jednocześnie dojrzała, pełna niezgłębionych tajemnic i niewypowiedzianych słów, a przez to prawdziwsza. Żadne z nich nie powiedziało przy pierwszym spotkaniu "kocham cię", bo jako jedyni bohaterowie literatury młodzieżowej zdają się rozumieć wagę tego wyrażenia. Nie mogę słowami określić, jak bardzo zauroczona jestem tą książką. Może jestem teraz w amoku, bo skończyłam ją dosłownie przed kilkunastoma minutami, ale muszę wam powiedzieć, że ta książka to powieść mojego życia. Mimo wszystkich (a jednak bardzo nielicznych) mankamentów, które jednak całość czynią realną, uważam ją za książkę idealną. Wiecie, jak każdy niemal bloger czy booktuber ma swoją książkę, z którą jest kojarzony i którą poleca wszystkim - "Miłość, która przełamała świat" to moja historia. Kocham absolutnie wszystkich bohaterów, od Beau, który (jak łatwo się domyśleć) został moim nowym książkowym mężem, po przyjaciół Natalie. Henry nie wyidealizowała ich (choć jak dla mnie Beau jest idealny), podkreśliła ich osobowość, problemy i sprawiła, że każdy może znaleźć coś w sobie z głównej bohaterki, utożsamić się z nią choć w małym stopniu. I choć występuje tu całkowite pomieszanie z poplątaniem, ja kocham ten chaos i chociaż mam ochotę zabić autorkę za ten cały skomplikowany wątek (o którym dowiecie się, czytając książkę ;) i za zakończenie, po którym siedziałam z otwartą gębą, to i tak kocham ją i jej fenomenalny styl pisania. Nie mogłam odłożyć jej chociażby na sekundę i to w niej kocham.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-06-2017 o godz 20:51 Nemezis dodał recenzję:
Nastolatkę o indiańskich korzeniach odwiedzają nocą Inni. Najczęściej widzi pomarszczoną staruszkę, która pojawia się u niej w pokoju, siada w fotelu bujanym i snuje opowieści o początku świata. Twierdzi, że każda z nich ma znaczenie i kryje w sobie ważną prawdę. Ale czy dziewczyna zdoła odkryć ją na czas? Kim tak naprawdę jest kobieta nazywana przez nią Babcią - Bogiem, aniołem, duchem... czy może jeszcze czymś innym? Po traumie z dzieciństwa Natalie przez lata doświadczała halucynacji. Gdy w końcu ustały, wydawało się, że terapia EMDR przyniosła rezultaty. Dziewczyna lada moment kończy liceum, a po wakacjach ma wyjechać na Uniwersytet Browna. Tymczasem zaczynają się dziać dziwne rzeczy - stojąc na boisku pełnym ludzi, Natalie czuje szarpnięcie i nagle wszyscy znikają, na murawie pojawia się za to samotny chłopak, którego nigdy wcześniej nie widziała. Babcia znów ją odwiedza, mówiąc "masz tylko trzy miesiące, aby go uratować". Kogo ma ocalić nastolatka i w jaki sposób może tego dokonać? Skąd biorą się jej halucynacje i czy na pewno są właśnie tym, czy się wydają? Natalie to zdecydowanie wyjątkowa osóbka, nie tylko ze względu na to, co ją spotyka. Adoptowana, gdy miała zaledwie 11 dni, bardzo starała się wtopić w otoczenie. Taniec w zespole czy związek z popularnym i ogólnie lubianym futbolistą pomagały jej tłumić dojmujące poczucie inności. W momencie, gdy Babcia znika z jej życia, coś się jednak zmienia. Próbując na nowo odnaleźć swoje miejsce, dziewczyna odchodzi z grupy i zrywa z chłopakiem, choć wciąż jej na nim zależy. Stara się odkryć, kim tak naprawdę jest i czego pragnie. Nie będzie to łatwe, gdy halucynacje powracają, a wraz z nimi pojawia się tajemniczy Beau... Emily Henry oczarowała mnie tą wyjątkową opowieścią o poszukiwaniu własnej tożsamości, o przyjaźni i poświęceniu, ale przede wszystkim o uczuciu tak silnym, że potrafi zmienić świat. Dzięki oryginalnej fabule i ciekawym bohaterom przygoda z tą książką okazała się dla mnie naprawdę udana. Historia Natalie nie tylko zaintrygowała mnie i wciągnęła już od pierwszych stron, ale również zapewniła sporo wzruszeń i humoru. Opowieści snute przez Babcię dodawały jej tajemniczości i tworzyły niemal baśniową aurę. Ta ciepła i skłaniająca do refleksji, a jednocześnie lekka i przyjemna, książka zdecydowanie mnie urzekła. Z pewnością sięgnę również po następne powieści tej autorki, a tymczasem polecam Wam gorąco "Miłość, która przełamała świat" - naprawdę warto! Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu YA! ogrodksiazek.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-06-2017 o godz 20:28 To Read Or Not To Read dodał recenzję:
Pełna recenzja dostępna pod linkiem: https://toreador-nottoread.blogspot.com/2017/06/chodz-pomaluj-moj-swiat-chodz-pomaluj.html Miłość, która przełamała świat została bardzo dziwnie, wręcz chaotycznie i niejasno napisana, co równocześnie jest jej dużą wadą jak i ogromną zaletą. Podczas lektury trzeba maksymalnie skupić swoją uwagę na czytanym tekście, by cokolwiek zrozumieć z zawiłego toku prowadzenia narracji. Najpierw myślałam, że wynika to z błędu autorki i nieumiejętnie stworzyła główną bohaterkę, która zdawała się być małym półgłówkiem, nic nierozumiejącym, nic niewyjaśniającym, niedopowiadającym wielu ważnych szczegółów narratorem. Jednak wkrótce się okazało, że tak właśnie miało być, a wszystko pięknie wyjaśnia się na końcu, gdzie wszystkie elementy układanki wskakują na swoje miejsce. Bardzo lubię książki, których zakończenie jest idealną konkluzją dla całej historii, gdzie rozwiązują się wszystkie wątki i nagle całą fabuła nabiera sensu. Jednak w przypadku Miłości, która przełamała świat ciężko było mi dotrwać do momentu, w którym zaczęłam rozumieć, co się dzieje. Natalie widzi różne rzeczy i niby nam się wydaje, że wiemy, o co chodzi, by za kilka stron jednak znowu pozostać zdezorientowanym. Autorka tylko kilka razy usunęła mi grunt spod nóg, ale to mi wystarczyło, by czuć się jak na rollercoasterze i nie wiedzieć, gdzie jest góra a gdzie dół. Często musiałam wracać parę akapitów wstecz, by sprawdzić, czy może jednak czegoś nie przeoczyłam, co zdecydowanie utrudniało mi lekturę i zniechęcało. Później się przyzwyczaiłam, a te niejasne zdarzenia zaczęły być wyjaśniane. Wtedy poszło już z górki, ale cały czas z dużym skupieniem trzeba było śledzić tok narracji, by znowu się nie zgubić. Rzecz, która mi się bardzo podobała to to, że z jednej strony książka strony opowiada historię o nastolatkach, która skierowana jest przede wszystkim do nastolatków, a z drugiej porusza tematy ideologiczne, kulturowe i rasowe, i robi to w niebanalny sposób. Natalie urodziła się w indiańskiej rodzinie i została adoptowana tuż po przyjściu na świat. Po swojej biologicznej matce odziedziczyła wygląd charakterystyczny dla tej kultury i z tego powodu boryka się z wieloma problemami w szkole. Autorka postarała się też przybliżyć tym czytelnikowi sytuację plemion indiańskich w Stanach, ich pozycję społeczną, sposób, w jaki się ich traktuje i jakie mają prawa jako mniejszość. W książce zawarto też liczne podania i opowieści wywodzące się z kultury indiańskiej na temat ich wierzeń i przesądów. Ta część powieści zdecydowanie najbardziej mnie zainteresowała.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-06-2017 o godz 13:02 Layla A. dodał recenzję:
Natalie spędza lato w swoim rodzinnym miasteczku w Kentucky. To ostatnie tak leniwe wakacje przed rozpoczęciem studiów. Dzień za dniem toczy się bez żadnych ciekawych wydarzeń, dopóki dziewczyna nie zacznie obserwować dziwnych rzeczy. Zielone drzwi do jej pokoju nagle stają się czerwone, znika ogród, który rozciągał się obok przedszkola. W miejscu miasteczka znikąd pojawiają się wzgórza. Natalie czuje, że dzieje się coś niepokojącego. Wtedy odwiedzą ją sympatyczna, ale tajemnicza postać, która ostrzega: "masz tylko trzy miesiące, aby go uratować". Następnej nocy Natalie spotyka na boisku szkolnym pięknego chłopca imieniem Beau, a czas i przestrzeń przestają dla niej istnieć. Istnieją tylko Natalie i Beau… Przepiękna opowieść o słodko-gorzkim końcu dzieciństwa, gdy marzymy nie tylko o naszej przyszłości, lecz także o tysiącach dróg, którymi nie odważyliśmy się podążyć. Przed chwilą skończyłam czytać tą książkę i od razu zabrałam się za pisanie tej recenzji, żeby być na świeżo i dodać ją jeszcze przed premierą. Książka od razu zaciekawiła mnie swoim opisem, ale również okładką, która jest minimalistyczna, ale przy tym bardzo ładna. Główną postacią jest Natalie, adoptowana dziewczyna, w której krwi płyną Indiańskie korzenie. Natalie kończy liceum i postanawia zacząć studia w jednej z najlepszych uczelni, jednak zanim tam pojedzie musi przeżyć wakacje. Na pozór wiedzie ona szczęśliwe i normalne życie, jednak jest coś co sprawia, że jej życie wcale takie normalne nie jest. Natalie widzi osoby i rzeczy, które tak naprawdę widzieć nie powinna. Czy są to duchy, czy może jej wyobraźnia płata jej figle ? Wydaję się, że nikt nie zna odpowiedzi. Do czasu kiedy Natalie dostrzega chłopaka, który jak się okazuje przy bliższym poznaniu jest taki sam jak ona, Bardzo polubiłam postać Natalie i Beau, są to bardzo dojrzałe postacie, co bardzo mnie cieszy, bo historia nie byłaby tak wspaniała, gdyby wszystko psuły dziecinne wypowiedzi i zachowanie. "Lubię rozumieć, jak wszystko do siebie pasuje: kto wpłynął na kogo, jak jedno wydarzenie doprowadziło do innego albo jak jedna mała rzecz może wszystko zmienić. " Co jest wielkim atutem tej powieści ? Że jest inna ! Nie spotkałam się jeszcze z taką fabułą, co bardzo mnie cieszy. Książka jest bardzo ciekawa i czyta się ją bardzo szybko. Nie jest to banalna historia o miłości, autorka porusza tematy miłości i przeznaczenia, jednak w całkiem inny sposób niż dotychczasowe młodzieżówki. Bardzo podobało mi się zakończenie historii i z zadowoleniem mogę powiedzieć, że nie spodziewałam się takiego obrotu akcji, więc i wy na pewno zostaniecie zaskoczeni. Akcja jest bardzo dynamiczna i zaskakująca, przez co nie stoimy w miejscu, żeby czytać o krajobrazach. Autorka wszystko dokładnie dopracowała, a przy tak dynamicznej akcji trzeba się na wszystkim skupić, aby nie pomieszać się w wydarzeniach. Jest to bardzo dobra książka i miło spędziłam z nią czas. Co jest również na wielki plus to indiańskie opowieści, które naprawdę były bardzo ciekawe i w jakiś sposób powinniśmy je zapamiętać. Emily Henry stworzyła wciągającą i niebanalną historię, z dobrze wykreowanymi postaciami, dynamiczną akcją i ciekawymi wątkami, czy można chcieć czegoś więcej ? Nie jest to schematyczna książką, których teraz wiele na rynku czytelniczym, na pewno ta powieść może się pochwalić oryginalnością. http://in-my-different-world.blogspot.com/2017/06/miosc-ktora-przeamaa-swiat-emily-henry.html#more
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-06-2017 o godz 16:32 Gandalfka dodał recenzję:
http://podrugiejstronieokladki6.blogspot.com/2017/06/nic-nie-ma-takiej-mocy-jak-miosc.html Swietna ksiażka o młodych dorastajacych osobach, ktore zyja w róznych swiatach dosłownie i w przenosni. Lekka, przyjemna i delikatna. Polecam gorąco.!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-06-2017 o godz 17:29 Kinga Recenzuje dodał recenzję:
Sięgając po tę książkę nie liczyłam na zbyt wiele. Owszem, wydała mi się ciekawa, jednak nie spodziewałam się po niej żadnego efektu "wow", ani nic w tym stylu. Liczyłam po prostu na kilka przyjemnie spędzonych godzin... I zostałam bardzo pozytywnie zaskoczona Autorka stworzyła historię, od której nie sposób było się oderwać. Połączyła indiańską mitologię, motyw podróży w czasie i różnych rzeczywistości, dodała do tego nieco romansu... i powstała bardzo ciekawa mieszanka. Już na samym początku okazuje się, że mity i legendy rdzennych amerykan będą stanowić ważną część tej historii. Jest to oczywiście bardzo miłym urozmaiceniem i swego rodzaju powiewem świeżości pośród wszystkich dostępnych na naszym rynku młodzieżówek. Sama główna bohaterka jest z pochodzenia w połowie Indianką, dzięki czemu przynajmniej wiemy, że te wszystkie opowieści nie wzięły się tak znikąd. Stanowią one nieodłączną część tej historii i dzięki nim czytelnik zaczyna się zastanawiać nad wieloma rzeczami. Szuka powiązań między nimi a fabułą, snuje hipotezy, stara się je zrozumieć... słowem: angażuje się w lekturę. Autorka wpadła na genialny pomysł dodając taki wątek i zrealizowała go na wysokim poziomie. Kolejnym ciekawym zabiegiem jest wprowadzenie w fabułę wątku różnych rzeczywistości, które "dzieją się" w tym samym czasie. Książka rzuca inne światło na samo zjawisko jakim jest "czas i jego miara" - pokazuje, że każda, nawet najmniejsza nasza decyzja może wywołać ciąg innych reakcji, które na zawsze zmienią przyszłość. Jest to oczywiście wielkie pole do popisu i autorka nie wykorzystała go w pełni, bo byłoby to bardzo trudne, jednak fragment, jaki otrzymujemy, wywiera bardzo pozytywne wrażenie. Jeśli zaś chodzi o wątek romantyczny... było słodko. Nie tak, żeby "rzygać tęcza" (co niestety bardzo często zdarza się w wypadku literatury young adult) - raczej tak, że podczas lektury czytelnikowi robiło się ciepło na serduchu. Przyznaję: być może relacja między bohaterami rozwinęła się zbyt szybko, być może była z lekka tandetna... jednak urzekała swoim przesłaniem. Pani Henry pokazała, że miłość to nie tylko serduszka, kwiatki, misie, ale i poświęcenie, wsparcie, i wiele innych rzeczy. Całość została napisana bardzo subtelnie, przez co niejednokrotnie siedziałam i uśmiechałam się pod nosem jak głupia, ale na to już nie da się nic poradzić... PODSUMOWUJĄC: Książkę czyta się bardzo szybko, jeśli ktoś nie chce robić sobie przerw (a w moim wypadku po prostu nie dało się oderwać od lektury), to uda mu się ją pochłonąć w kilka godzin. Styl autorki jest lekki i całość czyta się bardzo dobrze. Tę historię można potraktować równie dobrze jako lekturę na odprężenie, jak i coś, co skłoni nas do refleksji nad naszymi decyzjami (lub teorii Einsteina o pojęciu, jakim jest czas...) i wszystkim dookoła. Całość wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie i być może wrócę do niej w przyszłości a jak na razie chcę ją polecić każdemu miłośnikowi młodzieżówek i nie tylko ;)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Ocalona Duncan Alexandra
29,99 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Szaleństwo Vaught Susan
32,19 zł
34,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Tu i teraz Brashares Ann
29,89 zł
34,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Bez końca Bedford Martyn
34,03 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Przeznaczeni Bourne Holly
34,03 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Pasjans Oseman Alice
26,24 zł
34,99 zł
 

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Ponad wszystko Yoon Nicola
22,99 zł
35,00 zł
strona produktu - rekomendacje Blisko ciebie West Kasie
25,75 zł
37,90 zł
strona produktu - rekomendacje Fatalna lista Vivian Siobhan
28,51 zł
37,90 zł
strona produktu - rekomendacje Friendzone Nowaczyk Sandra
23,91 zł
34,90 zł
strona produktu - rekomendacje Uwięzione Preston Natasha
28,51 zł
37,90 zł
strona produktu - rekomendacje Replika Oliver Lauren
27,13 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Dzikie serca Young Suzanne
16,45 zł
32,90 zł
strona produktu - rekomendacje Niepoliczalne Gregory Karen
29,89 zł
37,90 zł
strona produktu - rekomendacje Flirt roku Echols Jennifer
26,32 zł
32,90 zł
strona produktu - rekomendacje Daj mi odpowiedź Hall Sandy
30,81 zł
36,90 zł
strona produktu - rekomendacje Lato Eden Flanagan Liz
28,05 zł
32,90 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanych

 zamknij  korzyści