produkt niedostępny
Autor:
Wydawca: Prószyński i S-ka
Okładka: miękka
Data premiery: 2008-10-30
Inne wydania: Cena:
ebook
  • Opis
  • do góry

    Opis

    Fascynująca i zabawna powieść, od której nie można się oderwać!

    Beata - niezależna trzydziestoletnia singielka - zaczyna podejrzewać, że z rodziną, z którą od lat nie utrzymuje żadnego kontaktu, nie łączą jej nawet więzy krwi. Wynajmuje prywatnego detektywa, który pomimo odkrycia wielu zaskakujących tropów, nie potrafi jej pomóc. W poszukiwaniu prawdy o przeszłości wspiera Beatę przyjaciółka - roztrzepana Ula, która przy okazji chce wyswatać ją ze swoim bratem Jackiem. Lawinę zdarzeń wywołuje niespodziewane zaproszenie od rodziny na ślub znienawidzonej siostry...

    "Martwe Jezioro" to fascynujące połączenie kryminału oraz romansu iskrzącego się ironicznym humorem - to książka, która wciąga czytelnika od pierwszych stron!

    Druga część "Martwego Jeziora" pojawi się w księgarniach na początku 2009 roku.

  • Przeczytaj fragment
  • do góry

    Przeczytaj fragment

    Jacek powoli skradał się po schodach, chociaż w tym hałasie nikt by nie usłyszał nawet wybuchu trzeciej wojny światowej. Zewsząd dobywały się śmiechy, piski, krzyki i głośna muzyka.
    - Już jesteś? - z góry schodów dobiegł go głos.
    - Ale mnie wystraszyłaś! - szepnął. - Ja się tu skradam w ciemnościach… Skąd wiedziałaś, że to ja? I co ty tutaj robisz? Dlaczego nie jesteś na dole z resztą gości?
    - No cóż, odpowiadając kolejno - dobiegło go ciche westchnienie. - Poczułam twoją wodę kolońską, a co do mojej obecności tutaj… - Wypiła łyk białego wina. - Czekam na ciebie. Siadaj. - Poklepała miejsce na schodach. - Chcesz wina? Niestety, nie pomyślałam, żeby wziąć drugi kieliszek, ale za to mam drugą butelkę. – Uśmiechnęła się, czego Jacek w ciemnościach nie mógł zauważyć.
    Jacek usiadł przy Beacie. Stykali się ramionami. Czuł delikatny zapach perfum.
    - Ale butelka jest pusta - stwierdził ze zdziwieniem.
    - No - zgodziła się Beata. - Trochę tu siedzę. Wiesz, Jacek, tak sobie właśnie myślę, że znamy się niecały tydzień, a ja już drugi raz jestem wstawiona. Chciałam ci tylko powiedzieć, że nie mam problemów z alkoholem. To ten dom tak na mnie działa. Muszę zapomnieć, gdzie jestem. Dzięki, że przyszedłeś. - Oparła mu głowę na ramieniu.
    Pogłaskał ją po włosach. Sam miał ochotę się napić, ale lepiej, żeby był ktoś trzeźwy na wszelki wypadek.
    - Nie ma za co - powiedział. - I nie myślę, że masz problemy z alkoholem.
    - Naprawdę?
    - Naprawdę. Lepiej daj mi to wino, sam się napiję. - Zabrał Beacie butelkę i kieliszek. - Czemu nie jesteś na dole?
    - Chyba żartujesz? Lubię muzykę, z Ulą nieraz włóczyłyśmy się po różnych klubach, z męskim striptizem włącznie, ale to, co one wyprawiają? Pomijając fakt, że trudno je strawić, to są kompletnie zalane, naćpane i nie wiem co jeszcze. A jak twój wieczór? Były jakieś dziewczyny?
    - Nie, nie było. Ale ich obecność nic by nie zmieniła. Totalna porażka. Artur jest pijany, Adam naćpany… to samo co tutaj. Dobrze, że wszyscy seniorzy pojechali do Wernerów. Przynajmniej nie muszą tego oglądać.
    - No - zgodziła się. Jeszcze by się okazało, że to moje towarzystwo tak wpłynęło na ich małą córeczkę. Przyjemnie się tak siedzi na tych schodach - pomyślała. Jacek obejmuje ją ramieniem, przyjemnie pachnie i w ogóle, i wcale nie myśli, że jestem alkoholiczką.
    - Beatka? - Wyprostował się, zrzucając głowę dziewczyny z ramienia.
    - Tak? - mruknęła niezadowolona, że się odsunął.
    - Może zrobimy mały rekonesans w gabinecie twojego ojca? Co ty na to? Nie chciałbym grzebać w dokumentach bez ciebie.
    - Nie ma sensu. - Machnęła lekceważąco ręką.
    - Nikt nas nie zobaczy - zachęcał. - Może to jedyna okazja?
    - Mówię ci, że to bez sensu. Wszystko zamknięte.
    - Sprawdzałaś…? - Powinien był się domyślić. Beata nie przepuściłaby okazji. - No tak, niepotrzebnie pytam.
    - Niepotrzebnie. - Zabrała mu kieliszek i pociągnęła długi łyk.
    - Chodź. - Postawił ją na nogi.
    - Dokąd? - spytała zdezorientowana.
    - Do gabinetu. Może uda się otworzyć.
    - Nie ma nigdzie kluczy. - Skrzywiła się, gdy Jacek ściągał ją po schodach. - Szukałam.
    - Zobaczymy. - Wepchnął ją do gabinetu. - Gdzie twój ojciec trzyma dokumenty?
    - W biurku. - Usiadła w obrotowym fotelu ojca i zaczęła się kręcić raz w lewo, raz w prawo.
    - Przestań. - Jacek przytrzymał fotel. - Jeszcze sobie zaszkodzisz. Lepiej słuchaj, czy nikt nie idzie. - Wyciągnął z kieszeni pęk kluczy, między nimi była malutka latarka i wielofunkcyjny scyzoryk.
    - Trzymaj latarkę i świeć tutaj. - Ściągnął Beatę z fotela na podłogę. - I zabierz włosy, łaskoczą mnie. - Stłumił kichnięcie, gdy pachnący wanilią kosmyk łaskotał go po twarzy.
    - Kazałeś mi słuchać, czy nikt nie idzie. - Beata klęczała obok niego na podłodze.
    - Masz słuchać i świecić - zirytował się Jacek, manewrujący przy zamku, co nie było proste, bo Beata praktycznie leżała mu na plecach, usiłując zajrzeć przez ramię, a światło latarki, którą trzymała, migało tu i tam, i tam, i tu. Jacek chwycił mocno dłoń Beaty i skierował światło na zamek szuflady.
    - Tak trzymaj i nie ruszaj się. Nawet nie oddychaj. - Zaczął ponownie manewrować przy szufladzie.
    - Ktoś idzie - szepnęła nagle Beata.
    - Pod biurko. - Jacek wepchnął dziewczynę i sam wcisnął się za nią w ostatniej chwili. Nim zabłysło światło, zdążył przysunąć fotel do biurka. Siedzieli upchani jak sardynki w puszce. Jacek z trudem stłumił kichnięcie, kiedy włosy Beaty wcisnęły mu się do nosa. Usłyszeli odgłosy kłótni.
    - Zwariowałeś?! Po jaką cholerę tu przylazłeś?
    - Zamknij się, dziwko! Mieliście to załatwić, a ta suka przywiozła tu tego gogusia!
    - Facet to moja sprawa. Załatwię to - dziewczyna uspokajała wściekłego mężczyznę.
    - Nawet wiem jak! - prychnął. – Rób, co chcesz, ale do jutra ma go nie być. Nie mam szans dotrzeć do Beaty, jak on się tu kręci! Tobie też powinno na tym zależeć!
    - Myślisz, że nie wiem?! Jak nie podpisze dokumentów, to będę musiała dzielić się z nią forsą! Niedoczekanie! A ty też zachowujesz się jak skończony idiota! Po cholerę ją wkurzasz? Kup kwiaty, zaproś ją gdzieś, a ty pstrykasz w palce i liczysz, że przyleci!
    - Taka mądra jesteś? Nawet nie wiesz, kto jest ojcem dziecka!
    - A co za różnica? Byle nie było czarne, to temu idiocie każdy kit wcisnę! Już raz się przespałam z facetem Beaty, to mogę zrobić to znowu. W końcu to mój wieczór panieński - zachichotała. - Beata będzie jutro miała małe załamanie nerwowe, więc będziesz miał szansę się wykazać.
    - Dobra. Załatw to, bo jak nie, to Artur zostanie uświadomiony, rozumiemy się? - w głosie mężczyzny słychać było groźbę.
    - Nie strasz mnie gnojku!
    - Spadam stąd, zanim ktoś się zorientuje. - Mężczyzna wyszedł z pokoju.
    Po chwili zgasło światło. Usłyszeli trzask zamykanych drzwi. Byli sami.
    - Czy to była Anka i Adam? - z niedowierzaniem spytał Jacek.
    - Obawiam się, że tak - stwierdziła otrzeźwiała nagle Beata. Lekki rausz, który do tej pory wprawiał ją w dobry humor, zniknął bez śladu.
    - Może wyjdziemy? - Jackowi wprawdzie nie przeszkadzała bliskość Beaty, ale jego ciało zaczęło ogarniać odrętwienie, a zgięty kręgosłup zaczął odczuwać boleśnie nienaturalność pozycji. - Ciasno tu, a oni już chyba nie wrócą.
    Wygramolili się spod biurka. Beata usiadła na podłodze. Zapaliła latarkę i skierowała światło na usiłującego się rozprostować chłopaka.
    - Wiesz, o czym mówili? – Jacek, już w lepszym stanie, usiadł obok dziewczyny. Wzruszyła ramionami.
    - Trudno powiedzieć. Mogę się tylko domyślać. W zasadzie wiesz tyle co i ja. Jeśli poskładamy zachowanie rodziców i tę rozmowę, to nadal mamy ten sam wynik końcowy. Chcą, żebym podpisała jakieś dokumenty i dlatego machają mi przed nosem marchewką w postaci Adama i dyrektorskiego stanowiska. Nadal nic więcej nie wiemy.
    - Ale co to za dokumenty? Dlaczego im tak zależy?
    - Nie wiem. Pewnie chodzi o pieniądze. Jeśli zadali sobie tyle trudu, to musi chodzić o spore pieniądze, bo przecież sami nie są biedni. Może chcą Ance przekazać darowiznę w prezencie ślubnym, ale co mi do tego? To ich dom i kasa.
    - Może chcą, żebyś zrzekła się praw majątkowych?
    - Ale do czego? Nie mam czego się zrzekać, bo nic nie mam.
    - A sprawy spadkowe?
    - Przecież oni żyją!!!
    - No teraz tak, ale może to jakieś zabezpieczenie na przyszłość? Mogłabyś się domagać rekompensaty za tę darowiznę, o którą spadek będzie mniejszy…
    - Być może masz rację. Ulka powinna wiedzieć dokładniej, jak wyglądają takie sprawy. Jutro do niej zadzwonię, może coś przyjdzie jej do głowy.
    - Racja. Cały czas zapominam, że Ulka jednak ma coś w głowie.
    Beata dała mu lekkiego kuksańca w bok.
    - Lepiej zabierz się do szuflady. W końcu po to tu jesteśmy. Rozmowę możemy dokończyć na górze.
    - To będzie włamanie - zauważył Jacek, ustawiając promień światła tak, by padał na zamek, i podał latarkę Beacie.
    - Wcześniej ci to nie przeszkadzało. - Dziewczyna tym razem trzymała kieszonkową lampkę nieruchomo, zaglądając Jackowi przez ramię. - Zresztą mówiłeś o otwarciu zamka, a nie o jego wyłamaniu. Przecież jeśli potrafisz go otworzyć, to możesz też zamknąć. Jak się nie damy złapać, to…

    do góry

    Recenzje

    Napisz recenzję Przeczytaj wszystkie 7
  • Recenzje Napisz recenzję
  • "MARTWE JEZIORO" - OLGA RUDNICKA
    • 3
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    Kamila Idziaszek 08 sierpnia 2014
    Sięgnęłam po tę powieść, ponieważ niedawno czytałam książkę pod tytułem Cichy Wielbiciel autorstwa Olgi Rudnickiej, która bardzo mi się podobała i byłam ciekawa czy inne dzieła tej autorki również przypadną mi do gustu. Myślę, źe w innym wypadku niestety nie zwróciłabym uwagi na Martwe jezioro. Muszę przyznać, że okładka nie przypadła mi do gustu i pośród tylu książek w bibliotece wybrałabym inną. Na szczęście wiedziałam już, że pani Olga jest świetną autorką i postanowiłam jeszcze bardziej zagłębić się w jej twórczość.

    Beata zawsze czuła się odrzucona przez rodziców. Nigdy nie traktowali jej tak samo Ani - jej siostry, choć ta była leniwa i unikała ciężkiej pracy. Beata od wielu miesięcy nie utrzymywała kontaktu z rodziną, ale pewnego dnia nabrała podejrzeń, że wcale nie musi być z nimi spokrewniona. Dziewczyna wynajmuje prywatnego detektywa, aby ten odkrył skrywaną przez lata tajemnicę. Po jakimś czasie do Beaty dociera list, który okazuje się zaproszeniem na ślub jej znienawidzonej siostry. Dlaczego po takim czasie jej rodzina postanowia odbudować łączące je relacje? Nie spodziewa się, że najgorsze dopiero przed nią. Co odkryje Beata, kiedy pojedzie na ślub swojej siostry?

    Jest to jedna z krótszych książek jakie ostatnio czytałam, więc przeczytanie jej nie zajęło mi dużo czasu. Dodatkowo powieść czyta się bardzo przyjemnie. Gdy brałam tę książkę do ręki nie oczekiwałam głębszej lektury, więc uniknęłam rozczarowania. Jest to lekkie czytadło, które fajnie się czyta, ale z pewnością nie można zaliczyć jej do lepszych kryminałów. Jeśli czytacie tylko powieści z wartką akcją to radzę sobie odpuścić, ale jeśli szukacie lektury, w której nie trzeba zbytnio wytężać umysłu to powinna wam się spodobać. Akcja tej książki jest raczej szybka, a w całej powieści nie znajdziemy przydługich opisów, które mogłyby nudzić czytelnika.

    Bardzo polubiłam bohaterów Martwego Jeziora. Każdy z nich może nie jest specjalnie dopracowany, ale zasługuje na sympatię. Pani Rudnicka ma świetne poczucie humoru, które umie dobrze wykorzystać. Wielokrotnie bawiły mnie dialogi głównych bohaterów. Myślę, że jest to doskonała powieść na szare dni, która pozwala nam się trochę rozweselić. Chociaż w książkę wpleciony jest romans to nie jest on głównym tematem i muszę przyznać, że bardzo się z tego cieszę. Trochę się bałam, że rozterki miłosne zdominują mroczną tajemnicę, ale te okazały się tylko drobnym dodatkiem.

    Niestety okładka kompletnie nie przypadła mi do gustu i naprawdę mi się nie spodobała. Myślę, że jest to duży minus tej książki, bo jednak większość osób z reguły patrzy najpierw na okładkę, a przecież pierwsze wrażenie jest bardzo ważne. Wielu ludzi takie zdjęcie może po prostu zniechęcić i spowodować, że odłożą książkę z powrotem na półkę. Nie jest to lektura wyższych lotów i nie będzie należała do moich ulubionych, ale przyjemnie się ją czytało. Jednak na pierwszym miejscu mojego rankingu powieści Olgii Rudnickiej nadal pozostaje Cichy Wielbiciel. Może już niedługo się to zmieni gdy sięgnę po kolejną powieść tej autorki.
    Martwe jezioro
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    markietanka 09 stycznia 2012
    "Martwe jezioro" to książka, którą dosłownie połknęłam. Wciągnęła mnie zagmatwana sytuacja Beaty, czułam niesmak w stosunku do jej rodzinki, bawiły mnie potyczki słowne Beaty i Jacka, oczarowała mnie baśń o Topielicy znad jeziora, a zakończenie okazało się zaskakujące.
    Bardzo przyjemna lektura, muszę poszukać kolejnych książek pani Rudnickiej - czas nadrobić zaległości. Odpowiada mi styl pisania pani Olgi, zabawne dialogi, ciekawe sploty akcji, przemyślane zakończenie i świetnie zbudowane sylwetki bohaterów.
    Polecam "Martwe jezioro" jako świetną rozrywkę na długie popołudnia i nudne wieczory !
    polecam
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    amelita 27 listopada 2010
    Książka wciąga od pierwszej strony. Czyta się rewelacyjnie,lekko ,łatwo i przyjemnie.... perypetie Beaty niesamowite i nie zawsze do przewidzenia przez czytelnika. Zdecydowanie polecam:)
    Martwe Jezioro
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    MiLena_Lodz 11 marca 2010
    Olga Rudzińska wkracza na rynek literacki z niezwykle świeżą i błyskotliwą książką "Martwe Jezioro". Mieszanka dowcipnych dialogów z tajemnicą w tle, nie pozwala czytelnikowi na odejście od tej książki:) podobnie jest z książką " Czy ten rudy kot to pies"...POLECAM!!!
    Wciąga.....
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    Vivian 14 września 2009
    Olga, pomimo młodego wieku, umie napisać naprawdę wciągający kryminał. Mimo i nie lubię polskich autorów, Olga Rudnicka jest w gronie moich ukochanych pisarzy (Katzenbach, Ahern i kilku innych). Autorka godna polecenia, chociaż jej książki są zdecydowanie za KRÓTKIE:)..... Wkrótce jej trzecia powieść "Zacisze 13". Oczekuje z niecierpliwością!!
    Ta recenzja przydała się 1 raz
    Opinia "Martwe Jezioro"
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    Motylek 14 lipca 2009
    Wczoraj, skończyłam czytać tą książkę.Zaliczam ją do tych,które czyta się naprawdę szybko i przyjemnie.Zaskakujące zwroty akcji trzymają czytelnika w napięciu do samego końca.Nie byłam w stanie oderwać oczu od lektury :-)
    Polecam!
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    Zabaione 03 stycznia 2009
    Własnie jestem po lekturze "Martego jeziora" .Książka jest niesamowita, jak sie to mówi "lekka, łatwa i przyjemna" Szczerze polecam na zimowe wieczory. Przeczytana w 2 dni! Ciekawa fabuła, zadziwiający aspekt kryminalny i romans w tle.... :)))))
    Ta recenzja przydała się 2 razy
    zwiń
    Zamknij
    Dziękujemy za dodanie recenzji
    Podziel się na Facebooku
    Martwe jezioro - Rudnicka Olga
    Właśnie zrecenzowałem: Martwe jezioro
    Fascynująca i zabawna powieść, od której nie można się oderwać!Beata - niezależna trzydziestoletnia singielka - zaczyna podejrzewać, że z rodziną, z którą od lat nie utrzymuje żadnego kontaktu, nie łączą jej nawet więzy krwi. Wynajmuje prywatnego detektywa, który pomimo odkrycia wielu zaskakujących
    Zamknij
    Napisz recenzję i oceń produkt
    Oceń produkt:
    Tytuł: * pole wymagane
     
    Recenzja: ** minimum 50 znaków
     
    W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
    * pole wymagane
    ** minimum 50 znaków
    Napisz recenzję i wygraj 100 zł na zakupy w empik.com! Szczegóły konkursu, regulamin oraz zwycięzców z poprzedniego miesiąca znajdziesz TUTAJ.
  • Dane szczegółowe:
  • do góry

    Dane szczegółowe:

    Tytuł: Martwe jezioro
    Autor:
    Wydawca: Prószyński i S-ka
    Numer wydania: II
    Data premiery: 2008-10-30
    Język wydania: polski
    Język oryginału: polski
    Ilość stron: 232
    Rok wydania: 2008
    Forma: książka
    Wymiary: 196 x 20 x 126
    Indeks: 61516861