Listy do utraconej - Kemmerer Brigid

Listy do utraconej (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (3): Cena:
okładka miękka, 2017 31,99 zł
empik

Sprzedaje empik

Cena empik.com:
31,99 zł
Cena:
39,99 zł
Oszczędzasz:
8,00 zł (20%)
Koszt dostawy:
Salon empik - 0,00 zł
Produkt w magazynie empiku
Wysyłamy w 24 godziny
Kup teraz
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.
dostępność w salonie empik
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Opis

Przypadek czy przeznaczenie? Ten list mógł przecież znaleźć każdy…

Declan Murphy to „typ spod ciemnej gwiazdy”. W szkole boją się go nawet nauczyciele. Zbuntowany siedemnastolatek odbywa na cmentarzu obowiązkową pracę na cele społeczne. Pewnego dnia na jednym z grobów znajduje list. Zaintrygowany czyta go i postanawia odpowiedzieć. Gdy Juliet Young odkrywa, że ktoś naruszył jej prywatność i przeczytał list do zmarłej przed niecałym rokiem matki, jest zdruzgotana. Matka Juliet pracowała jako fotoreporterka w różnych miejscach na świecie, dlatego często porozumiewała się z córką poprzez listy. Pokonując złość, odpisuje na wiadomość nieznajomego. Z czasem między Juliet i Declan rodzi się miedzy nimi nić porozumienia.

Dane szczegółowe

Tytuł: Listy do utraconej
Autor: Kemmerer Brigid
Tłumaczenie: Grzegorzewski Piotr
Wydawnictwo: Wydawnictwo YA!
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Numer wydania: I
Data premiery: 2017-09-27
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 204 x 137 x 32
Indeks: 22622358

Recenzje

Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,9
5
14
4
1
3
0
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
16 recenzji
21-10-2017 o godz 18:12 CzytanieNaszymZyciem dodał recenzję:
"Listy do utraconej" to powieść o życiowych problemach, z którymi czasami jesteśmy zmuszeni walczyć zbyt wcześnie... Głównymi bohaterami jest para siedemnastolatków, którzy oboje zostali skrzywdzeni przez los. W pewnym momencie życia ich drogi się krzyżują. Co z tego wyniknie? Brigid Kemmerer miała przede wszystkim świetny pomysł na fabułę. Wykreowana przez nią bohaterka, Juliet, nie może poradzić sobie ze śmiercią matki. Codziennie przychodzi na jej grób i zostawia listy adresowane do zmarłej. W tym samym czasie Declan zostaje zauważony przez kilka osób, które doceniają jego literackie zdolności. Życie tych dwojga bardzo się zmienia, a przełomowym momentem jest powstanie relacji między nimi. Bałam się, że "Listy do utraconej" mogą okazać się jednowątkową płaczliwą opowieścią o byle czym albo że autorka wyolbrzymi wątek romantyczny. Na szczęście Brigid Kemmerer znakomicie sobie poradziła! Wykreowała barwnych bohaterów, stworzyła skomplikowaną fabularnie opowieść i przekazała te wartości, które powinniśmy w sobie pielęgnować... Declan jest postrzegany jako typowy chuligan. Wszyscy się go boją, choć tak naprawdę wcale nie mają ku temu powodów. Nikt nie wie, że pod maską twardziela kryje się wrażliwy chłopak, który tak jak wszyscy, potrzebuje uczuć i szczerej rozmowy. Nauka, jaka płynie z kart tej powieści, powinna trafić do każdego młodego człowieka. Nie oceniajmy po pozorach! Okazujmy serce, nie bójmy się zaufać drugiemu człowiekowi i spróbujmy zrozumieć innych. W "Listach do utraconej" znajdziecie wszystko. Jest to powieść, która porusza tak wiele problemów, że każdy czytelnik znajdzie coś dla siebie. Piękna, wzruszająca i nieoczywista. Pełna moralnych dylematów, problemów i uprzedzeń. Wydaje mi się, że nie ma lepszej powieści, która tak pięknie mówi o zapominanych już teraz wartościach. Książka Brigid Kemmerer to dojrzały utwór, który naprawdę warto znać. Serdecznie polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-10-2017 o godz 10:15 Kamila Kaczmarska dodał recenzję:
Nie miałam jakichś wielkich oczekiwań co do tej książki, brakowało mi takich melodramatów, więc nastawiłam się na przyjemną młodzieżówkę, która nie pozostanie ze mną na długo, a będzie miłą odskocznią. Może właśnie takie podejście sprawiło, że po prostu zakochałam się w tej książce. Mama Juliet była fotografką. Jeździła do odległych krajów, często na niebezpieczne tereny, by zrobić jak najlepsze zdjęcia. Była w krajach, gdzie panował stan wojenny i głód, ale mimo to zginęła w wypadku samochodowym, w drodze do domu. Kiedy wyjeżdżała, kontakt z Juliet utrzymywała poprzez listy, więc po jej śmierci, córka regularnie chodziła na jej grób i zawsze pozostawiała list, nie mogąc pogodzić się z tą stratą. Jeden z takich listów znajduje Declan, który odbywa prace społeczne na cmentarzu. Declan to zły chłopak, a przynajmniej tak go widzą inni. Boją się go zarówno uczniowie, jak i nauczyciele. Gdy odpowiada na zostawiony przez Juliet list, dziewczyna się wścieka, aż w końcu sama postanawia mu odpisać. Po paru takich wymianach nawiązuje się między nimi nić porozumienia, nie znają się, więc łatwiej idzie im rozmawianie ze sobą o swoich uczuciach. W swoich listach mogą być sobą, mogą być szczerzy. Sprawy się komplikują, gdy niektóre fakty ścierają się ze sobą, a na jaw wychodzą liczne kłamstwa. Czy łatwiej będzie im, jak się dowiedzą, z kim piszą? Książka zapowiadała się prosto. Nie wiedziałam, jak autorka to pociągnie, ale szczerze, nie byłam pewna, czy spodoba mi się koncepcja wymiany listów między bohaterami. Jak się okazało, nie miałam o co się martwić. Historia wciągnęła mnie od razu i byłam zaskoczona już po paru rozdziałach. Spodobało mi się tam praktycznie wszystko. Styl pisania niczym nie wyróżnia się od innych młodzieżówek, jest tak samo prosty i łatwy w odbiorze, ale bardzo podobały mi się dialogi; proste, żadnych filozofów, na poziomie nastolatków i przede wszystkim nieprzerysowane. Bardzo nie lubię przerysowania w książkach, zawszę się krzywię, jak dorosła osoba próbuje nieudolnie odtworzyć pogawędkę nastolatków, ale tutaj nawet tego nie odczułam. Niemal wszystkie potyczki słowne czytałam z uśmiechem. Były proste, zwyczajnie, ale to właśnie dodawało prawdziwości tej książce. Listy zleciały mi błyskawicznie i naprawdę przyjemnie, jednak to, czym najbardziej się zauroczyłam to bohaterowie i relacje między nimi. O ile Juliet była nieco przewrażliwioną i mocno emocjonalną dziewczyną, to nie działała mi na nerwy w ogóle. Declan nie był typowym złym chłopcem, nie próbował ściągnąć Juliet na ciemną stronę ani ona w żaden sposób się dla niego nie zmieniała. Chłopak popełnił w życiu parę błędów, za które musiał odpowiedzieć, a życie skrzywdziło go niewiele gorzej od Juliet. Miał przy sobie przyjaciela, Reva, który został zabrany od agresywnego ojca i adoptowany przez sąsiadów Declana. Rev to całkowite przeciwieństwo Deca; mocno wierzący, zawsze spokojny i opanowany. Każde z tych bohaterów zostało na swój sposób złamane i każde potrzebowało pomocy. Autorka skupiła się również na relacjach tych bohaterów ze swoją rodziną, pokazała nam, jak to wygląda, nie zaniedbując nikogo. Przedstawiła nam ich uczucia, mogliśmy je przeczytać w listach Juliet i Declana, wszystkie żale, zmartwienia i marzenia, wszystkie błędy i, naprawdę, przy historii Declana krwawiło mi serce. Mimo że sednem książki była śmierć matki Juliet, to rozdziały Deca polubiłam najbardziej. Autorka przedstawiła nam coś, co dzieje się naprawdę, co może spotkać nas wszystkich. Skupiła się na tym, jak życie potrafi nas zaskoczyć, że ludzie nie zawsze są tacy, za jakich się podają. Brigid Kemmerer w piękny sposób przybliżyła nam sytuacje każdego z bohaterów, po kolei odkrywała przed nami nowe fakty. Choć na początku może się wydawać, że książka będzie przewidywalna, to autorka mnie zaskoczyła. Niektórych rzeczy i rozwiązań się nie spodziewałam. To jedna z tych książek, gdzie trudno mi było cokolwiek opisać, bo to trzeba po prostu poczuć.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-10-2017 o godz 18:28 iza dodał recenzję:
Bardzo często śmierć bliskiej osoby potrafi wprowadzić człowieka w stan "odrętwienia". Dana osoba jest w stanie obwiniać siebie o coś, na co nie miała wpływu. Potrafi wegetować, a nie żyć. Tak jak śmierć może być końcem, tak poznanie jednej osoby, która przeżywa podobnie załamanie, może być początkiem. Juliet nie mogła pogodzić się ze śmiercią matki. Przychodziła na jej grób, pisała listy i tam je zostawiała. Niespodziewanie na jednym z listów ktoś "coś" napisał. Początkowo była bardzo zła, że ktoś przeczytał jej osobiste żale, a później pisze kolejny list, ale nie do matki lecz osoby, która jej odpisała. Declan odrabia prace społeczne na cmentarzu. Tam znajduje list, przepełniony smutkiem, niewiele myśląc wpisuje dwa słowa od siebie. Gdy następnym razem znajduje list przeznaczony dla niego jest uradowany i przerażony zarazem...i tak Cmentarna dziewczyna i Mrok zaczynają korespondować. Zwierzają się ze swoich obaw, lęków, sekretów. Nie ujawniają jednak swoich imion... Pomiędzy bohaterami zaczyna się "coś" rodzić, wspólne pisanie pomaga im uporać się ze smutkiem, stratą, żalem..., ale co będzie gdy wyjdą na jaw ich prawdziwe imiona? "Listy do utraconej" to niesamowicie smutna powieść, przez którą autorka wytyka błędy rodziców, ale pokazuje także inne oblicza ludzi - nie zawsze te złe strony. Juliet bardzo przeżyła śmierć matki, matki którą idealizowała. Dopiero przypadkowe, pośmiertne odkrycie tajemnic rodzicielki, sprawia, że nastolatka przeżywa szok i zarazem czuje nienawiść do matki, za którą tak bardzo tęskni, a która nie w pełni na to zasłużyła. Wsparcie ojca, nauczyciela, przyjaciół i Declana pomaga jej wrócić do żywych i poukładać swoje życie. Literata poprzez Juliet starała się pokazać, że przyjaciele są bardzo ważni. Jednak pokazała, że jako osoby anonimowe jesteśmy skorzy bardziej się otworzyć i zwierzać też osobom nieznanym. Dlatego też utworzyła wątek "korespondencyjny". Declan kreacja tego bohatera przyprawiła mnie o "krwawienie serca" . Autorka bardzo tragicznie przestawiła losy nastolatka. Ciekawie wykreowała jego osobowość, jego siłę, jego egzystencję. Poprzez tę postać twórczyni idealnie pokazała jak ludzie...jak my źle potrafimy osądzać innych, jak czasem sam wygląd może nas niepotrzebnie odstraszać, jak nasze mylne opinie mogą ranić. Jestem matką, staram się być dobrym rodzicem dlatego też aż mnie ściskało w żołądku, gdy wyobraziłam sobie matkę Declana. I może nie jest aż tak złą kobietą, ale jej zachowanie wręcz zachęca do potrząśnięcia takimi osobami. Ależ ogromną złość do niej chwilami odczuwałam. Fakt, że też nie miała lekko, ale jako matka powinna inaczej postąpić...przez jej obojętność nastolatek omal nie zniszczył swojej przyszłości. W opisanych wydarzenia udział bierze wielu bohaterów. Autorka bardzo dobrze zarysowała drugoplanowych "aktorów" Powieść jest przepełniona smutkiem, goryczą i rozpaczą, ale jest też pełna nadziei. Treść wskazuje kierunki jakimi powinniśmy podążać, aby się nie zgubić i czego unikać, aby nie krzywdzić bliskich. Fabuła pomimo tragizmu jest też przedstawiona w sposób lekki a czasem nawet zabawny. Podczas czytania bardzo często na mojej twarzy gościł uśmiech. Gościł on dlatego, że wręcz pokochałam głównych bohaterów. Pomimo ich tragizmu są rewelacyjni. W przeważającej mierze powieści z trendu New Adult są przesłodzone, naciągane i pomimo, że bohaterowie są po przeżyciach bardzo szybko łączy ich tajemnicze przyciąganie. W "Listach do utraconej" tej słodyczy jest bardzo mało. Powieść ma bardzo realistyczny wydźwięk. Realność wydarzeń pozwala całkowicie zatracić się w historii bohaterów, pozwala emocjom przejąc kontrolę. Nie spodziewałam się, że treść obudzi we mnie tak wiele różnych odczuć. Kemmerer pisze bardzo przyjemnym w odbiorze stylem. Skupia się na istotnych elementach. Poprzez słowa potrafi dotrzeć do czytelnika, przykuć jego uwagę i pozwolić na chwile zadumy. Dodatkowo ma talent do tworzenia bohaterów, krzyży wzbudzają różne emocje. "Listy do utraconej" to niesamowicie wciągająca powieść, która wzbudza wiele emocji. To powieść, którą czytanie się jednym tchem. Ja dostałam książkę po obiedzie w poniedziałek, wieczorem zaczęłam czytać...we wtorek rano ...żałowałam, że historia dobiegła końca...nie muszę już chyba nic więcej dodawać. [blog niebo - piekło - ziemia]
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-10-2017 o godz 11:02 Gandalfka dodał recenzję:
http://podrugiejstronieokladki6.blogspot.com/2017/10/sam-mozesz-wytyczyc-swoja-sciezke.html Brigid Kemmerer napisała świetną pozycję, która pokazuje jak można sobie radzić z żałobą po stracie bliskiej nam osoby. Poruszyła temat, którego wielu z nas się boi. Nie ukrywam, że jest to ciężka książka, jednak jednocześnie jest lekka. Ta lekkość sprawia, że lekturę czyta się szybko i przyjemnie, mimo fabuły, jaką znajdujemy we wnętrzu. Przyznam, że po opisie nie spodziewałam się tego, co otrzymałam podczas czytania. Moje serce było zaciśnięte i smutne. Czekało tylko na wybuch, aby w końcu się rozluźnić, aby odetchnąć. Myślicie, że rozluźnienie nadeszło? A skąd. Gdzieś w głębi, dalej myślę o tej pozycji i zastanawiam się: „Co by było gdyby…”. Chociaż to „gdyby” nigdy nie nadejdzie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-10-2017 o godz 00:18 werka777 dodał recenzję:
Jeśli wspomnę Wam o tym, że to chyba jedna z najpiękniejszych historii, jaką miałam okazję poznać w tym roku (a poznałam ich wiele), może chociaż w minimalnym stopniu zachęcę Was do tego, byście na poważnie wzięli ją pod uwagę. U jej boku nie trzeba szukać emocji, one przychodzą same. Nieprzesłodzona, przejmująca, po prostu piękna. Nieznana dla mnie autorka zafundowała mi nie tylko całą paletę wrażeń, ale także książkowego kaca. Koniecznie zapiszcie sobie ten tytuł. Warto.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
11-10-2017 o godz 21:51 bookspacepl dodał recenzję:
Czasami zdarzają się książki, które zapadają nam w pamięć na długo. Takie, o których myślimy. Które wspominamy. Przez takie książki trudno nam później funkcjonować. Znacie to? Na pewno. Dla mnie właśnie taka jest pozycja Brigid Kemmerer pt. „Listy do utraconej”. Zbuntowany siedemnastolatek odbywa na cmentarzu obowiązkową pracę społeczną. Pewnego dnia na jednym z grobów znajduje list i postanawia odpowiedzieć. Gdy Juliet Young odkrywa, że ktoś naruszył jej prywatność i przeczytał list do zmarłej przed niecałym rokiem matki, jest zdruzgotana. Pokonując złość, odpisuje na wiadomość nieznajomego. Z czasem Juliet i Declan zaczynają prowadzić korespondencję i rodzi się miedzy nimi nić porozumienia. Książka, w której mogę zachwalać wszystko, a minusów po prostu nie umiem dostrzec. Ta pozycja była (jest i będzie) idealna. Żałuję, że skończyłam ją tak szybko i zazdroszczę osobom, które dopiero będą ją czytać. ❤️ Autorka w świetny sposób pokazała różne rodzaje straty (ostatnio ciągle trafiam na pozycje z żałobą w tle, ale uwierzcie, ta wybija się ponad inne) i to jak próbują radzić sobie z nimi bohaterowie. Lub nie próbują... Postacie są bardzo dobrze wykreowane, każda ma swój charakter i stanowią idealną grupę bohaterów z różnorodnymi charakterami. Spotkania, rozmowy, listy, maile - uwielbiam je! Osoby występujące na kartach powieści zyskały moją sympatię i przykro mi, że moje spotkanie z nimi się zakończyło. W porównaniu do niektórych młodzieżówek w „Listach do utraconej” bohaterowie byli dojrzali jak na swój wiek, a ich rozmowy nie były błahe i nijakie. Wręcz przeciwnie. Poruszały wiele tematów, nad którymi sami możemy się zastanawiać. Relacja Juliet-Declan (w internecie i w realu), przyjaźń z drugoplanowymi postaciami oraz narracja prowadzona z dwóch perspektyw sprawia, że książka staje się jeszcze ciekawsza i funduje nam wielką dawkę emocji. WIELKĄ. Mogłabym Wam opisać każdy rozdział i to jak każdy przeżywałam, tylko trochę by to zajęło. 😅 Ogromnym plusem (tak, dużo tych plusów) jest moment, w którym kończy się książka. Jeśli ostatnie kilkadziesiąt stron to sam miód i cud to moje emocje opadają i pozycja staje się jedną z wielu. Tutaj autorka tego uniknęła i zakończyła tę historię w odpowiednim czasie, nie kończąc niektórych wątków przez co zostawia nas z nutką ciekawości. Co dalej? Czy to się rozwiąże? Co on zrobi? Młodzieżówka „Listy do utraconej” jest jedną z najlepszych książek jakie kiedykolwiek czytałam i na pewno jej nie zapomnę, a nawet z chęcią jeszcze do niej wrócę. Jestem po prostu zachwycona twórczością Kemmerer dlatego pozostaje mi czekać na kolejne powieści autorki, a Was zachęcić do sięgnięcia po „Listy...”, ponieważ naprawdę warto, bez względu na wiek. Musicie to przeczytać. Proszę. ❤️
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-10-2017 o godz 20:23 Magdalena Mrózek dodał recenzję:
Każde dziecko potrzebuje rodziców. Kogoś na kim może polegać i kto się o niego zatroszczy. Jednak kiedy niespodziewanie tracimy matkę lub ojca, wszystko się zmienia. Nieważne czy mamy 5, 10 czy 40 lat. W każdym wieku strata jest ogromna. Mama Juliet kilka miesięcy wcześniej zmarła w wypadku samochodowym. Dziewczyna nie potrafi poradzić sobie z żałobą i codziennie przychodzi na cmentarz żeby zostawić list do swojej rodzicielki. Jednak wszystko się zmienia gdy pewnego dnia na jednym z nich otrzymuje odpowiedź. Listy do utraconej Brigid Kemmerer to piękna historia o nadziei. Bohaterami jest dwójka młodych ludzi. Juliet Young właśnie straciła matkę, która była słynnym fotografem wojennym. Dziewczyna od tego czasu czuje strach przed robieniem zdjęć, co kiedyś było jej największym hobby. Declan Murphy uważny jest za chłopaka, którego przyszłość wiąże się z więzieniem. Nikt nie zna prawdy o tym, co wydarzyło się w jego życiu oraz nie rozumie czemu z każdym dniem coraz bardziej dąży do samodestrukcji. Ta dwójka nie miała prawa się poznać, jednak w niespodziewany sposób zostają największymi przyjaciółmi. Jednak czy ich relacja przetrwa kiedy poznają prawdę o tożsamości drugiej osoby? Historia przedstawiona w tej książce jest prosta, jednak naładowaną ogromną dawką emocji. Nie mamy tu szalonego romansu czy dramatycznych końców przyjaźni. Książka skupia się na ukazaniu etapów żałoby Juliet oraz jej problemów. Dziewczyna nie upija się, nie wagaruje czy nie popełnia innych tego typu wykroczeń. Jednak od momentu pogrzebu matki zamyka się w sobie. Strata, ból i rozpacz ogarnęła jej życie i nad nim zapanowały. To samo tyczy się Declana, który nie potrafi znaleźć ujścia dla swojej wściekłości. Ta dwójka mogłaby być najbardziej niebezpieczną parą, jednak okazują się osobami, które pomagają sobie nawzajem zrobić krok na przód i zmierzyć się ze swoimi problemami. Najbardziej zauroczyła mnie w tej książce pewna dojrzałość bohaterów. Nadal byli nastolatkami, którzy wszystko odczuwają bardziej, ale z czasem udawało im się dojrzeć pewne nieprawidłowości i problemy. Reagowali też na nie po prostu sensownie, a nie jak często próbują to ukazać twórcy książek młodzieżowych. Autora zdecydowała się poruszyć też wiele trudnych dla młodzieży tematów. Zrobiła to jednak w sposób stonowany, dzięki czemu nie wyszła jej parodia alkoholizmu czy patologii. Między wierszami pojawiło się też wiele porad i mądrości, które z pewnością doceni młody czytelnik sięgający po tę książkę. Listy do utraconej są na tyle uniwersalną książką, że powinny się spodobać każdemu. Nieważne ile masz lat, jeśli lubisz proste historie o stracie, nadziei i przyjaźni, to ten tytuł trafi w twój gust. Zakochasz się w Juliet i Declanie i wraz z nimi wyruszysz w drogę ku lepszej przyszłości.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-10-2017 o godz 15:06 Ewelina Anna Chojnacka dodał recenzję:
Kilka szarych listów, Napisanych łzami smutku. Czekają na odbiorcę, Który odszedł gdzieś Do świata wiecznego snu. Od tego czasu… Każdego dnia, Niezależnie od pory i roku. Na utraconą, czeka ważny list. A w nim zapisana miłość, Której nie pokona nawet śmierć. Mijają dni, mijają miesiące, A jedyne co pozostało, To nadzieja, że być może… Ktoś… kiedyś… Odpiszę na ten list, Choć słowem pocieszenia? Fabuła: Fabuła książki „Listy do utraconej” zachwyciła mnie nie tylko swoją niepowtarzalnością oraz szczerością emocji, ale i także swoją przeogomną magią prawdziwej przyjaźni, która dzięki zrozumieniu i zaufaniu, potrafi pokonać każdy, nawet największy ból serca i duszy. Ponadto… Historia Juliet i Declan, to według mnie niezwykła karuzela doświadczeń i niezapomnianych emocji, które choć naznaczone zostały przez rzekę łez smutku i żalu, to jednak… Mają w sobie coś magicznego, co daje czytelnikowi nadzieję na nowe, lepsze jutro. Styl: Styl autorki jest niezwykle lekki, barwny i co najważniejsze, wypełniony po brzegi nutką autentycznych oraz szczerych aż do bólu emocji. I możecie mi wierzyć lub nie, ale… Obok tej książki nie da się przejść obojętnie. Ją trzeba przeczytać, przeżyć i przeanalizować każdym nerwem naszego czułego serca. Dlatego też, kiedy czytałam tę książkę, to nie potrafiłam oderwać się od niej nawet na krótką chwilkę. Śmiałam się i płakałam wraz z głównymi bohaterami, przeżywając dogłębnie każdy ich emocjonalny wzlot i upadek. Bohaterowie: Głównymi bohaterami tej niesamowitej książki są: Juliet – To pełna bólu i żalu nastolatka, która w wypadku samochodowym, straciła swoją ukochaną mamę. I choć z całych swoich sił stara się być silna, to jednak nie potrafi pogodzić się z jej nagłą i bezpowrotną stratą. Dlatego też, postanawia pisać do niej osobiste listy, które ukrywa na jej pogrążonym przez ciszę grobie. Declan – To pełen gniewu nastolatek, który odbywa prace społeczne na cmentarzu w ramach kary za popełnione wykroczenie. Któregoś dnia, odnajduje list napisany przez Juliet. Jego treść tak go porusza, że postanawia jak najszybciej na niego odpisać. Początkowo dziewczyna jest wściekła, kiedy odkrywa, że ktoś naruszył jej prywatność. Jednak… Bo głębszym zastanowieniu, postanawia napisać list do tej tajemniczej, wścibskiej a zarazem intrygującej osoby. I od tej chwili… Zbuntowany Declan i smutna Juliet, wymieniają się wiadomościami pełnymi żalu i łez, w ten sposób dzieląc swój ból na dwoje. Szata graficzna: Jestem zauroczona szatą graficzną tej książki. Słowo „piękna” to zbyt mało, aby uchwycić jej kreatywność, nietuzinkowość oraz przeogromną siłę przekazu. W końcu… Te papierowe kwiaty mają w sobie coś… Hmm…Tajemniczego, smutnego a zarazem ciepłego i melancholijnego. Co niewątpliwie, niesie ze sobą fajną nutkę zwariowanej inspiracji. Podsumowanie: „Listy do utraconej” to niezwykle realna i szczera aż do bólu historia, która roztrzaska twoje serce i duszę na milion słodko- gorzkich kawałków. Jej emocjonalna głębia, poruszy cię do tego stopnia, że mieszkające pod twoimi powiekami łzy smutku, zamienią się w uśmiech napełniony magią tęczy.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-10-2017 o godz 20:14 Estrella dodał recenzję:
Juliet pisała do matki listy i nawet po jej śmierci nie przestaje tego robić. Tylko teraz nie czeka już na jej odpowiedź. Pozostawia je na nagrobku matki. Declan to outsider, który wykonuje prace społeczne na cmentarzu. Przypadkiem list Juliet trafia do rąk chłopaka. Zaintrygowany listem, z którego emanuje cierpienie nie potrafi oprzeć się pokusie i odpisania na niego. Juliet odkrywa, że ktoś śmiał naruszyć jej prywatność. Przepełniona złością odpisuje na wiadomość nieznajomego. Wkrótce zaczynają ze sobą korespondować, dzieląc się swoim bólem i przeżyciami. Choć są dla siebie całkowicie anonimowi, to właśnie ta anonimowość pozwala im zbliżyć się do siebie. Łączy ich moc słów, bo czasem łatwiej o czymś napisać niż powiedzieć. Juliet bardzo kochała matkę, która była dla niej wzorem, dlatego nie potrafi pogodzić się z jej śmiercią. Zawsze starała się jej zaimponować, chciała aby była z niej dumna. To matka zaszczepiła w dziewczynie miłość do fotografii. Jednak matka dziewczyny nie potrafiła dać jej tego, czego pragnęła nastolatka- bliskości. Zoe Thorne wybrała niebezpieczny zawód, nie bała się ryzykować, aby uchwycić szereg emocji i prawdę w jednej fotografii. Juliet musi walczyć z bolesną stratą, podobnie jak jej nieznajomy. Declan to szkolny outsider, borykający się ze stratą siostry, który jednym nierozsądnym wybrykiem skazał się na szyderstwa ze strony uczniów i dorosłych. Dlaczego? Bo łatwo oceniać kogoś na podstawie jednego zdarzenia lub plotki. Relacje Declana z matką i ojczymem nie należą do najłatwiejszych, co negatywnie odbija się na samoocenie chłopaka. Juliet i Declana łączy ból po stracie bliskich osób, ale w końcu pojawia się nadzieja, a przypadek sprawił, że mogą pomóc sobie nawzajem zasklepić krwawiące rany oraz dociec prawdy. Anonimowość pozwala im uzewnętrznić emocje, podzielić się bólem. Czasem łatwiej jest nam opowiedzieć o swoich uczuciach obcej osobie, niż najbliższym. W tej historii to właśnie najbliżsi, a mianowicie rodzice mają największy wpływ na naszych bohaterów. Niestety dorośli wykazali się lekkomyślnością i nieodpowiedzialnością, co wpłynęło na nastolatków znajdujących się w trudnym wieku. Autorka świetnie opisała relacje łączące Declana z rodziną. Poznajemy go jako outsidera, który dąży do konfrontacji i wzbudza strach, ale tak naprawdę to jedynie maska, pod którą ukrywa się wrażliwy nastolatek, pragnący akceptacji ze strony rodziny. Jest złożoną postacią i jedną z ciekawszych, jakie miałam okazję poznać, czytając książki z gatunku Young Adult. Dodatkowo Kemmerer wysyła jasny komunikat, że nie powinniśmy oceniać ludzi na podstawie ich pojedynczych czynów czy zachowań. „Listy do utraconej” to rewelacyjna książka. Głęboka, wyrazista, przepełniona bólem i nadzieją. To nie jest romans o nastolatkach, to historia poruszająca kwestie rodzicielstwa, przyjaźni, pogodzenia się ze stratą, lojalności i wybaczania. Brigid Kemmerer ukazała subtelne uczucie rodzące się pomiędzy bohaterami. Uczucie to nie wychodzi na pierwszy plan, ale kiełkuje i dojrzewa z czasem. Płynęłam przez zapisane strony, a emocjonalna korespondencja Juliet i Declana wielokrotnie łapała mnie za serce. Wyraziści i autentyczni główni bohaterowie oraz ciekawie wykreowane postaci drugoplanowe to ogromna zaleta tej książki. Czy polecam „Listy do utraconej”. Zdecydowanie tak! https://mowmikate.blogspot.com/2017/10/recenzja-brigid-kemmerer-listy-do.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-10-2017 o godz 18:06 clarissa92 dodał recenzję:
„Listy do utraconej” to moje pierwsze spotkanie z twórczością Brigid Kemmerer. Tytuł książki zaintrygował mnie i zachęcił do poznania tej z pozoru lekkiej historii. Muszę przyznać, że obawiałam się tej lektury, miałam wrażenie, że mogę spotkać się z kolejną młodzieżową powieścią dotyczącą miłości pomiędzy grzeczną dziewczyną i złym chłopakiem, jednak moje obawy nie potwierdziły się i jestem z tego powodu bardziej niż szczęśliwa. „Listy do utraconej” to powieść złożona z wielu emocji, poruszająca ważne kwestie radzenia sobie z utratą bliskich osób, życia bez nich i walczenia z przytaczającym poczuciem winy. Oczywiście pojawił się tam również wątek miłości, ale jakże pięknie został on stworzony i ukazany, subtelność, delikatność, wrażliwość taka jest właśnie jest twórczość Brigid Kemmerer. Declan Murphy nie wiedzie zbyt szczęśliwego życia i nie należy do najbardziej radosnych osób na świecie. Jego dom rodzinny już dawno przestał być miejscem do którego chciałoby się wracać, chłopak nie pamięta już kiedy rozmawiał z matką, za to nawet zbyt dobrze pamięta wszystkie słowa wypowiedziane przez ojczyma. W szkole sieje postrach, jest uważany za młodocianego przestępcę do którego lepiej się nie zbliżać. Sąd wymierzył mu karę prac społecznych, dlatego po lekcjach zamiast spędzać czas ze swoim jedynym przyjacielem, który nie rozstaje się z bluzą z kapturem nawet w upalne dni, musi odwiedzać miejski cmentarz i pracować tam po kilka godzin. I to właśnie tam pewnego dnia, na jednym z nagrobków Declan odnajduję list napisany do zmarłej mamy. Jest zbyt ciekawski, dlatego nie krępując się czyta zapisane tam słowa i w tych kilku zdaniach odnajduję siebie, swój ból i zbyt dobrze znane emocje. Wiedziony instynktem odpisuje dziewczynie i w ten sposób rozpoczyna się korespondencja pomiędzy mrocznym Declanem Murphym, a cmentarną dziewczyną Juliet Young. Tych dwoje zupełnie obcych nastolatków nie wie, że w rzeczywistości mijają się każdego dnia, a nawet zamieniają ze sobą kilka zdań. W listach odkrywają wszystkie targające nimi emocje, dzielą się swoją rozpaczą, bólem, poczuciem straty i niezrozumienia przez resztę społeczeństwa. Pierwszy list, który wywołał wściekłość dziewczyny zamienia się w wiele następnych wiadomości, a każda kolejna przybliża ich do siebie i zaczyna tworzyć między nimi więź. Wielkim plusem powieści okazali się bohaterowie, którzy nie irytowali, nie zachowywali się jak rozpieszczone dzieciaki, które myślą, że zdobędą świat. Przeciwnie byli dojrzali, krytyczni wobec siebie, inteligentni i tak bardzo, bardzo ludzcy. Podczas czytania nareszcie nie musiałam irytować się nad głupotą głównych postaci. Autorka stworzyła prawdziwych bohaterów, którzy zmagali się z bólem, który może odczuwać każdy z nas. Nie były to jakieś głupiutkie, mało znaczące sprawy. Podczas czytania nie miało się ochoty przewracać oczami i wzdychać z zażenowania, Declan naprawdę miał trudne życie i jego sytuacja rodzinna sprawiała, że chciało mu się tylko pomóc, bo żaden młody człowiek nie powinien być obarczany winą za coś czego nie zrobił, a dziecko nie powinno brać na swoje barki odpowiedzialności, która przecież powinna spoczywać na rodzicach. Co więcej autorka stworzyła powieść wyjątkowo mądrą, taką którą mogą przeczytać młodzi ludzie, ale także ich rodzice. Relacje dzieci i rodziców są tutaj bardzo istotne, powieść wyraźnie pokazuje, jak bardzo brak rozmów i komunikowania się może zamieszczać w życiu, jak bardzo zamykając się na innych tworzymy klatki w których sami się zamykamy. Nie miej ważna jest tutaj kwestia oceniania ludzi na podstawie plotek, stereotypów, kłamstw. Declan musi cierpieć, ponieważ ludzie oceniają go przez jedno wykroczenie, którego się dopuścił, popełnił jeden błąd, a nauczyciele, uczniowie, a nawet jego najbliżsi skreślają go całkowicie. „Listy do utraconej” to fantastyczna powieść, którą pochłonęłam w ciągu jednego dnia. Nie potrafiłam odłożyć tej książki na bok i oderwać się od historii. Życzyłabym sobie i wszystkim czytelnikom, by powstawały same tak mądre, emocjonalne i przyjemne książki młodzieżowe, które traktowałyby o miłości, nadziei, samotności, bólu i poszukiwaniu światła w ciemności. Dawno nie czytałam tak dobrej książki. Polecam! .
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
01-10-2017 o godz 18:52 Ver.reads dodał recenzję:
Listy. To właśnie za ich pomocą 17-letnia Juliet próbuje poradzić sobie ze śmiercią jej matki, która kilka miesięcy temu, w tragiczny sposób zginęła w wypadku samochodowym. Od tego czasu niemal codziennie pojawia się na cmentarzu, zostawiając zapisany kawałek papieru na jej nagrobku, przez co jest w stanie choć częściowo ukoić swój ból. Pewnego dnia odkrywa jednak, że ktoś przeczytał pozostawiony przez nią list. Co więcej, miał czelność na tej samej kartce na niego odpowiedzieć. Dziewczyna jest wściekła, nie rozumie, jak ktoś w tak bezczelny sposób mógł naruszyć jej prywatną korespondencję. Po chwili zastanowienia ciekawość jednak wygrywa, zaintrygowana Juliet decyduje się zostawić wiadomość dla nieznajomego. Nie wie wówczas jeszcze, że tą osobą jest nie kto inny jak Declan, jej zbuntowany rówieśnik, który na cmentarzu, w formie prac społecznych, odbywa swoją karę. Wkrótce okazuje się, że dwójkę całkowicie dla siebie obcych i nie mających pojęcia o swoim istnieniu nastolatków zaczyna łączyć więź, której nie byliby w stanie nawiązać z nikim innym. Jak potoczy się ich dalsza znajomość, gdy w końcu odkryją swoją prawdziwą tożsamość? "Ból bywa tak wielki, że człowiek zrobi wszystko, żeby się go pozbyć. Nawet jeśli musi kogoś przy tym skrzywdzić" W pozycji tej występuje narracja pierwszoosobowa. Prowadzona jest ona naprzemiennie, raz poznajemy historię z perspektywy Juliet, a następnie ze strony Declana. Moim zdaniem jest to idealne rozwiązanie, gdyż dzięki temu poznajemy nie tylko szczegółową przeszłość dwójki bohaterów, ale także emocje i uczucia na co dzień im towarzyszące. Ponadto bardzo ciekawym zabiegiem jest rozpoczęcie każdego z rozdziałów, gdyż zawsze zaczynają się one od listu. Ta nietypowa forma sprawia, że od książki wręcz nie można się oderwać, za każdym razem byłam ogromnie ciekawa dalszej korespondencji bohaterów, a całą pozycję przeczytałam niemal za jednym razem. Juliet na pozór jest zwykłą nastolatką. Nie sprawia problemów w szkole, po matce odziedziczyła pasję do fotografowania i świetnie się w tym odnajduje, natomiast wolne chwile spędza z jej najlepszą przyjaciółką Rowan. Jednak po śmierci mamy nie potrafi odnaleźć się w otaczającej ją rzeczywistości, zamyka się także na kontakt z bliskimi. Nie jest w stanie szczerze porozmawiać z ojcem, rezygnuje również z dalszego fotografowania, gdyż nieustannie kojarzy jej się ze stratą jednej z najważniejszych osób w jej życiu. Jest zagubiona, bezsilna. Declan z kolei wydaje się być typowym zbuntowanym nastolatkiem, który nie jeden raz lądował na dywaniku u dyrektora. Nie dogaduje się z nowym wybrankiem jego matki, Alanem, z którym nieustannie się awanturuje. Na zajęciach również nie okazuje zainteresowania, i chociaż doskonale zna odpowiedź na zadawane mu pytania, budzą one w nim jedynie irytacje i niechęć. Jednak jego postawa jest jedynie maską, ochroną przed czymś, o czym chciałby zapomnieć. O postaciach drugoplanowych tak naprawdę wiemy niewiele, ale szczerze mówiąc nie widzę potrzeby, by miałoby być inaczej. Stanowią one jedynie tło, które jest niezbędne do opowiedzenia całej historii. Styl pisania autorki jest prosty, ale w dobrym znaczeniu tego słowa. Jak widać nie potrzeba finezyjnych słów i przydługich monologów, by stworzyć niesamowicie przejmująca, pełną skrajnych emocji historię. Akcja książki toczy się w odpowiednim tempie, a sama fabuła sprawia, że nie można się od niej oderwać. Przerzucałam kartki jedna za drugą, i nim się zorientowałam, czytałam już podziękowania, lekko zawiedziona, że to już koniec. Pozycja ta porusza trudną, ale ogromnie ważną tematykę utraty kogoś bliskiego. Ukazany jest w niej ogromny ból, różne próby poradzenia sobie ze stratą, które ostatecznie i tak niewiele zmieniały. Jednak, co najważniejsze, w niezwykle poruszający sposób zostało przedstawione, jak wielką rolę odgrywa w życiu takiej osoby ktoś, kto ją naprawdę zrozumie. Bo nie oszukujmy się, człowiek, który nie przeżył podobnej straty nie ma zielonego pojęcia, co się wówczas czuje, jak świat, który do tej pory znaliśmy wywraca się do góry nogami. Czasami osoba na pozór całkowicie obca, pod pewnymi względami może okazać się tą najbliższą. I ta pozycja idealnie to obrazuje. Książka ta jest zaliczana jest do literatury młodzieżowej, dla mnie jest to zdecydowanie najlepsza pozycja tego roku w tej kategorii. Myślę jednak, że powinien przeczytać ją każdy, bez względu na wiek.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-09-2017 o godz 17:24 Angelika dodał recenzję:
Strata jest czymś bolesnym i trudnym.Ciężko jest zacząć normalne życie pomimo smutku. Kiedy odchodzi bliska osoba bliskie osoby,żyją nadal, tu na ziemi rozwiązując ziemskie sprawy.I tak też jest z główną bohaterką powieści ''Listy do utraconej'' Juliet to młoda dziewczyna,która bardzo szybko straciła ukochaną mamę.Śmierć matki była ogromnym zaskoczeniem.Bohaterka nie jest w stanie normalnie funkcjonować.By poradzić sobie z stratą matki,pisze listy,które zostawia na jej grobie.Pewna tego,ze na cmentarzu czuję więź z matką dzięki listom,wszystko zaczyna się zmieniać.Jej listy zostają przypadkowo odkryte przez tajemniczą postać.Juliet dostaję odpowiedź na jeden z listów.Między nimi nawiązuję się cmentarna korespondencja,która ma drugie dno.Jakie nie mogę Wam zdradzić :) Tajemnicza postać to Declan.Młody chłopak,który przez swoje postępowanie jest zmuszony ,pracować na cmentarzu wykonując prace społeczne.Declan zaciekawił się dziewczyną,która codziennie przychodzi na cmentarz. Dzięki listą i swojej przeszłości wie ,jak bardzo dziewczyna cierpi.Czy dzięki chłopakowi odzyska równowagę i ukojenie? Za nim przeczytałam książkę ,wiedziałam ,że będzie to strzał w dziesiątkę i na pewno przypadnie mi do gustu.Nie myliłam się.Książka opowiada o stracie ukochanej matki.Autorka w dobrym tonie stworzyła postać,która odzwierciedla ból i stratę.Juliet od pierwszych stron podbiła moje serce i z niecierpliwością,zapartym tchem zatracałam się w powieści. Korespondencja nastolatków to nie tylko ból i strata,ale również listy o problemach dnia codziennego, przeszłości i marzeniach. Autorka w fajny sposób wbiła się w klimat powodując,że książkę bardzo szybko się czyta,a powieść po prostu płynie. Czytelnikowi ciężko jest się od niej oderwać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
25-09-2017 o godz 18:47 Amanda dodał recenzję:
Cały tekst na blogu: https://amandaasays.blogspot.com/2017/09/listy-do-utraconej-brigid-kemmerer.html Listy do utraconej to powieść młodzieżowa, która oprócz chwytliwej historii, ma w sobie również niezwykle wartościową treść i zdecydowanie zasługuje na przeczytanie. Autorka nakreśliła wielowarstwowych bohaterów, których losy śledziłam z wielką ciekawością, a niekiedy też wzruszeniem, pojawienie się zaś listów, wymienianych przez bohaterów, tylko urozmaiciło tę lekturę. Sądzę, że jest to jedna z lepszych książek wśród tych ze schematem wymieniania wiadomości przez dwójkę młodych nieznajomych i jeśli lubicie ten wątek, to ten tytuł powinien Was usatysfakcjonować. Komu jeszcze polecam? Przede wszystkim młodym, jednak nie tylko, bo sądzę, że opowieść jest na tyle dojrzale napisana, że dorośli również będą czerpać przyjemność z lektury.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-09-2017 o godz 17:24 Birdy Rhodes dodał recenzję:
Tą książkę powinni przeczytać wszyscy dorośli, bez względu na to, że znajduje się w kategorii "dla młodzieży". Niezwykle mądra książka, nie pozostawi Was tymi samymi jakimi byliście, przed sięgnięciem po nią. Uświadomi Wam, że mimo iż tego nie czujecie, bądź nie jesteście tego świadomi, skrzywdziliście w swoim życiu wiele osób. Ona otworzy Wam oczy. 10/10 !
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-09-2017 o godz 14:19 mój empik dodał recenzję:
Jedna z najpiękniejszych książek, jakie czytałam (czytałam po angielsku), to powieść, która i łamie serce, i krzepi. Nie jest to ckliwa książka dla nastolatków, którzy marzą o romansie, a nie mogą, lecz dojrzała, mądra, naładowana emocjami powieść o radzeniu sobie z traumą, ze stratą, o poszukiwaniu swojego miejsca na świecie. Brzmi to banalnie, ale wierzcie mi - książka taka nie jest. Język jest malowniczy, sugestywny, dialogi naturalne, bohaterowie mają swoje charaktery, są świetnie zarysowani, rozumiemy ich motywację postępowanie. To jedna z tych powieści, o których się nie zapomina. Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-09-2017 o godz 12:43 Dominika Jachimowska dodał recenzję:
Declan Murphy to chłopak o szemranej reputacji. W szkole wszyscy starają się omijać go szerokim łukiem - nawet nauczyciele czasem zachowują się tak, jakby się spodziewali, że za chwilę podłoży gdzieś tykającą bombę. W domu, kiedy już się tam pojawia, w jego stronę posyła się wrogie spojrzenia, a w pracy na cmentarzu, gdzie wykonuje zlecone mu prace społeczne, jest całkiem niedoceniany. Pewnego dnia na jednym z nagrobków znajduje list do zmarłej matki. Nie może się powstrzymać i czyta go w całości. Okazuje się, że autorka wiadomości i Declan mają ze sobą więcej wspólnego niż na początku mogłoby się wydawać. Chłopak, naruszając własność prywatną Juliet Young i wzbudzając w niej niepowstrzymaną złość i wstyd, decyduje się zostawić pod listem własny dopisek. Można powiedzieć, że to była miłość od pierwszego wejrzenia. Nie mam jednak na myśli miłości między głównymi bohaterami powieści, więc może była to zwyczajnie moja dobra czytelnicza intuicja, która podpowiedziała mi, że ta książka będzie czymś wyjątkowym, kiedy tylko ją zobaczyłam. Miałam prorocze przeczucie, że nie będzie to płytka i banalna młodzieżówka, o której zapomnę w tej samej sekundzie, w której przewrócę ostatnią kartkę. To cudowne uczucie, kiedy książka, po której spodziewałeś się dużo dobrego, dorównuje twoim oczekiwaniom. Ale wtedy, gdy ta książka okazuje się jeszcze lepsza, to już jest całkowity kosmos. Wyobraźcie sobie, że ktoś nie dość, że czyta waszą całkowicie prywatną korespondencję ze zmarłą matką, to jeszcze ma wystarczający tupet, by na nią odpowiedzieć. Na pewno mielibyście ochotę obarczyć tą osobę wszystkimi znanymi wam epitetami (używając niekoniecznie kulturalnych słów), ale poczulibyście też zażenowanie, ponieważ ktoś bez waszej zgody poznał najgłębszą prawdę o was. Tak właśnie czuła się Juliet, gdy odkryła odpowiedź Declana na swój własny list, który przeznaczony był tylko dla jej nieżyjącej matki. To wydarzenie, jakkolwiek absurdalne, staje się początkiem niezwykłej znajomości. Jules decyduje się odpisać Declanowi na jego notatkę, a z czasem ich listy stają się coraz dłuższe i przybierają formę zwierzeń, poruszając prywatne tematy. Chociaż teoretycznie Declan i Juliet nie mają ze sobą wiele wspólnego, okazuje się, że tą dwójkę łączy ogromna ilość żalu, bólu i rozpaczy. Chociaż żadne z nich nigdy nie mogłoby się tego spodziewać, odnajdują w sobie nawzajem niezwykłe zrozumienie, którego nie spotkali nigdzie wcześniej. Ich listy stają się czymś w rodzaju anonimowych zwierzeń, które pozwalają im na szczerość i wyrażanie najgorszych obaw - Juliet i Declan nie wiedzą bowiem, z kim tak naprawdę korespondują. Łatwość, z jaką nastolatkowie opowiadają sobie o swoich problemach, jest zdumiewająca. Mam wrażenie, że bardzo rzadko spotyka się tak pasujących do siebie bohaterów. Na pewno to znacie - książka, którą czytacie jest fantastyczna, jednak bohaterka/bohater tak bardzo działa Wam na nerwy, że cała przyjemność z czytania gdzieś ulatuje. Jest naprawdę mnóstwo powieści, z którymi mam ten problem, a szczególnie często pojawia się on w młodzieżówkach, gdzie młodzi bohaterowie nierzadko kreowani są na bezmózgich nastolatków. Tym bardziej byłam w siódmym niebie, kiedy postacie z Listów do utraconej okazały się niezwykle dojrzałe. Ich zachowania nie irytowały, nie dziwiły i nie wprawiały mnie w totalne zażenowanie. Naprawdę mogę policzyć na palcach jednej ręki sytuacje, w których decyzje postaci książkowych w stu procentach odzwierciedlały to, co sama bym zrobiła, będąc na ich miejscu. Reakcje i zachowania Juliet i Declana były jednak doskonale przemyślane (nie wzięte nie wiadomo skąd, jak to czasem bywa), a ich uczucia były tak prawdziwe i autentyczne, że z łatwością je współodczuwałam. Kolejnym elementem, który potwierdza to, że Bridgid Kremmerer dobrze przemyślała swoją opowieść, chcąc przekazać czytelnikom jak najwięcej, jest to, że smutek, jaki bohaterowie noszą w sobie, nie bierze się znikąd. Rzeczą, która niezwykle mnie wkurza, są wydumane problemy postaci w książkach, które zdają się być wymyślone tylko po to, aby dany bohater wyglądał na biednego i pokaranego przez los. W Listach do utraconej zarówno Declan, jak i Juliet przeżyli niepojęty koszmar i przeszli bardzo długą drogę, aby się po nim pozbierać. Ich rozpacz jest więc całkowicie zrozumiała i nie wydaje się wyolbrzymiona i absurdalna. Powieść Kremmerer w wyjątkowy sposób porusza temat stereotypów. Declan jest chłopakiem, który przez jeden błąd popełniony w przeszłości, został przez wszystkich skazany na wieczne potępienie. I chociaż jest on chłopakiem niezwykle inteligentnym i dojrzałym, czasem nawet on sam nie wierzy, że nadaje się do czegoś więcej niż do zamknięcia w celi. Wrogość, jaka jest mu okazywana na co dzień przez ludzi, którzy tworzą swoją opinię na jego temat na podstawie plotek, jest zdolna skutecznie zgasić w nim wszelki potencjał i ambicję. Ciąg dalszy - booksofsouls.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Załaduj więcej recenzji Pokaż mniej recenzji

Dostawa i płatność

Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

TERMIN ZWROTU

14 DNI

Z KARTĄ

30 DNI

Kemmerer Brigid

Listy do utraconej Kemmerer Brigid
ebook
(0/5) 0 recenzji
25,91 zł
31,99 zł
Listy do utraconej Kemmerer Brigid
ebook
(0/5) 0 recenzji
25,91 zł
31,99 zł

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Tu i teraz Brashares Ann
31,49 zł
34,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Grzesznik Stiefvater Maggie
35,99 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Ocalona Duncan Alexandra
35,99 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Wszystko razem Brashares Ann
29,99 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa #me Fabicka Joanna
26,99 zł
29,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Bez końca Bedford Martyn
35,99 zł
39,99 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Światło Asher Jay
21,99 zł
29,90 zł
strona produktu - rekomendacje Pasażerka Bracken Alexandra
29,49 zł
36,90 zł
strona produktu - rekomendacje Goodbye Days Zentner Jeff
35,49 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Illuminae Kaufman Amie, Kristoff Jay
40,99 zł
49,90 zł
strona produktu - rekomendacje Młody świat Weitz Chris
27,99 zł
34,99 zł
strona produktu - rekomendacje Zerwij z nią! Nowak Ewa
22,49 zł
24,99 zł
strona produktu - rekomendacje Margo Fisher Tarryn
30,99 zł
34,90 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanych

 zamknij  korzyści