Ladies Man (okładka miękka)

Autor:
Wszystkie formaty i wydania (3): Cena:

Sprzedaje empik.com 32,99 zł

Cena empik.com:
32,99 zł
Cena:
36,90 zł
Oszczędzasz:
3,91 zł (11%)
Koszt dostawy:
Salon empik - 0,00 zł
Produkt u dostawcy
Wysyłka w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Dostępność w salonie empik

Zarezerwuj w salonie empik

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
Evans Katy Książki | okładka miękka
32,99 zł
asb nad tabami
Evans Katy Książki | okładka miękka
30,99 zł
asb nad tabami
Evans Katy Książki | okładka miękka
32,99 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Spin-off bestsellerowej serii "Manwhore".

Jedna z najlepiej ocenianych powieści erotycznych w historii według największego portalu recenzenckiego GoodReads.com.
 
To mężczyzna, z którym nie chodzi się na randki. To mężczyzna, który nie spodoba się twojej mamie. To mężczyzna, który złamie ci serce.
 
Tahoe Roth to najlepszy przyjaciel Malcolma Sainta. Człowiek o twarzy anioła i duszy diabła, którego jedno spojrzenie powoduje przyspieszone bicie serca, seks traktuje jak lekarstwo na wszystko. Gina jest piękną dziewczyną, która w obecności Tahoe woli być ostrożna. Kiedyś ją odrzucił, a ona odrzuciła jego. Oboje czują się rozbici. Wygląda na to, że tych dwóch części nie można już ze sobą połączyć. Choć czują do siebie niewiarygodną chemię i fantazjują o sobie bez opamiętania, pozostają jedynie przyjaciółmi. W końcu Gina uświadamia sobie, że jedyny facet, którego pragnie to uparty i niedostępny Tahoe Roth.

ksiazka
Tytuł: Ladies Man
Seria: Manwhore
Autor: Evans Katy
Tłumaczenie: Wiśniewska Monika
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Ilość stron: 2017
Numer wydania: I
Data premiery: 2017-10-05
Rok wydania: 2017
Forma: książka
Indeks: 22388735
Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,4
5
23
4
12
3
2
2
1
1
1
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
29 recenzji
04-02-2018 o godz 18:14 karolcia18 dodał recenzję:
Na każdą książkę tej autorki czekam z niecierpliwością z tą również było tak samo i zdecydowanie się nie zawiodłam . Polecam
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
01-01-2018 o godz 11:54 Klaudia Grabowska dodał recenzję:
Zapraszam do zapoznania się z całością recenzji: http://zaczytanawniesamowitychksiazkach.blogspot.com/2018/01/191-ladies-man-katy-evans-przyjazn-moze.html<3 ,,Ladies Man" zabierze was w niesamowitą podróż ciągnącą się przez wielkie hektary namiętności, zwężającą się wśród gór smutku, aby na końcu ukazać wam morze niepohamowanego pożądania i uczucia, którego nie można okiełznać. Katy Evans to jedna z moich ulubionych autorek, ponieważ jeszcze nigdy się nie zawiodłam na jej twórczości, która zawsze oznacza gwarancję niezapomnianych chwil i momentów, które skradają serce. Kolejny tom serii ,,Manwhore" opowiada o relacji najlepszej przyjaciółki Rachel - Giny - osoby zamkniętej w sobie, bojącej się wchodzić w nowe związki, a zarazem skrywającej swój ból i wrażliwość za maską pewności siebie oraz jednego z najbliższych znajomych Malcolma - Tahoe - ulubieńca kobiet, który zapewnia im nieprzespane noce, mężczyzny pełnego tajemnic, które tylko czekają na odkrycie. Relacja tej dwójki to nieustanne odpychanie i przyciąganie, którego żadne z nich nie może powstrzymać. ,,Ladies Man" to wciągająca, poruszająca, seksowna i zabawna powieść, która stanowi gwarancję nieprzespanej nocy oraz niezapomnianych chwil z bohaterami, których nie sposób nie pokochać. Czy jesteście gotowi na tę książkę? ,,Mruży oczy i uśmiecha się z niedowierzaniem, a ja z szelmowskim uśmiechem zwijam bieliznę w kulkę i wrzucam do schowka.- Czy ty właśnie zdjęłaś dla mnie majtki, ty niegrzeczna dziewczyno? - pyta śpiewnie. - Jeśli uda ci się odgadnąć, które są moje, dostaniesz szóstkę z plusem i złoty medal- rzucam i wstrzymując oddech, unoszę rękę, po czym klepię go trzy razy w zrośnięty policzek. Następnie, nie dodając nic więcej, wysiadam z samochodu." ,,Ladies Man" to trzymająca w napięciu, bezgranicznie seksowna powieść, która powala czytelnika na kolana swoją historię i niekiedy rozśmiesza go do łez. Katy Evans stworzyła serię pełną niespodzianek, zachwycająca i pasjonującą, a jej trzeci tom opowiadający o relacji Giny i Tahoe to najlepszy tom! ,,Ladies Man" zapewni wam nieprzespaną noc i skradnie wasze serce. Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
23-11-2017 o godz 20:21 czytatnik dodał recenzję:
Tahoe Roth zdecydowanie nie jest facetem, u którego boku można spędzić życie. Jedną noc? Jak najbardziej. Nie miej jednak nadziei na to, że kiedykolwiek porzuci swoje życie mężczyzny wolnego i niezależnego. Gina w każdym razie nie ma co do tego złudzeń. A mimo to jej ciało ożywa za każdym razem, kiedy ma okazję go widzieć. Cóż, nikt nie mówił, że bycie przyjaciółką takiego ciacha będzie prostą sprawą. Odpowiedzią na jej rozterki ma być Trent – facet, z którym próbuje stworzyć związek, na jaki nie może liczyć z Tahoe. Czy jednak ma to jakieś szanse przerwania? I czy Trent jest w ogóle w stanie wyciągnąć Ginę z jej rozterek, jak to niewątpliwe czyni jej seksowny przyjaciel? Przeszłość nie daje o sobie zapomnieć, a przyszłość jest wciąż niepewna. Całość recenzji dostępna pod adresem: http://zapach-ksiazek.pl/ladies-man/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
21-11-2017 o godz 21:33 zaczytanapatka dodał recenzję:
Dwudziestoczteroletnia Ginn jest przyjaciółką Tahoe. Jej poprzedni związek nie skończył się najlepiej i wciąż obawia się rozczarowania. Tahoe to typowy kobieciarz, jest bogaty, sławny i pełen wdzięku. Nie może narzekać na brak dziewczyn wokół niego. Gina swoją prawdziwą twarz skrywa pod grubą maską makijażu. Pragnie znaleźć mężczyznę na całe życie i wtedy na jej drodze staje Trent. Pod niezbyt udanym początku ich znajomości wszystko zaczyna się powoli układać i Ginn ma nadzieję, że z Trentem uda jej się stworzyć trwały związek. Jednak myśli Reginy zaprząta koś jeszcze.Choć to co łączyło ją kiedyś z Tahoe należy już do przeszłości, dla Giny wciąż wiele znaczy. W pobliżu chłopaka Regina staje się bezradną wobec własnych uczuć kobietą. Jednak postawili sobie zasadę - tylko przyjaźń, której starają się dotrzymać mimo wszystko. Ginn stara się unikać Tahoe ale nie do końca jej się to udaje. Dziewczyna pragnie czegoś, czego Tahoe nie może jej dać. Czy połączy ich coś więcej niż tylko przyjaźń? Relacja pomiędzy Reginą a Tahoe jest bardzo skomplikowana. Sama nie wiedziałam do końca czy im kibicować by byli razem czy trzymać kciuki by trzymali się od siebie z daleka. Pomimo, że jest to czwarta część cyklu Manwhore, nie miałam żadnego problemu z wniknięciem w całą historię. Bardzo miło zaskoczył mnie Tahoe. Na początku wydawał się kolejnym typowym podrywaczem ale pod tą maską kryje się dużo więcej a ja od razu zaczęłam darzyć go sympatią. Na drodze do szczęścia obojga bohaterów stoi wiele przeszkód, dlatego z wielkim napięciem czytałam jak rozwikłają wszystkie problemy. Bohaterowie nie są wyidealizowani, posiadają zarówno wady jak i zalety. Ich uczucia budzą się powoli na naszych oczach. "Ladies man" to pierwsza książka Katy Evans, którą przeczytałam. Autorka urzekła mnie swoim stylem a całą historię czytałam z przyjemnością. Katy Evans potrafi pięknie pisać o uczuciach i budować napięcie pomiędzy bohaterami. Co ukrywa Tahoe i dlaczego nie pozwala sobie na miłość? Czy bohaterowie przyznają się do swoich uczuć? "Ladies man" to powieść o zranionej miłości i trudnych wyborach. Książkę pochłonęłam w rekordowym tempie. Historia jest zabawna, wzbudza wiele emocji i wzrusza do ostatnich stron. Idealna pozycja na długie wieczory z kubkiem herbaty w ręce. Jak już zaczniecie czytać to nie będziecie mogli się oderwać. Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-11-2017 o godz 18:26 MonikaWow dodał recenzję:
wciągająca, uzależniająca, seksowna, cudowna 😇
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-11-2017 o godz 23:17 Girl-from-Stars dodał recenzję:
http://kochajacaksiazki.blogspot.com/2017/11/katy-evans-ladies-man.html Twórczość Katy Evans, a zwłaszcza jej seria „Manwhore” nie jest mi obca. Mimo iż cała ta seria nie była niczym fenomenalnym i do wybitnych pozycji nie należała, to jednak wspominam ją bardzo pozytywnie. Dlatego też, z chęcią sięgnęłam po kolejną część serii – tym razem o najlepszym przyjacielu Saint’a – Tahoe. To mężczyzna, z którym nie chodzi się na randki. To mężczyzna, przed którym ostrzegała cię mama. To mężczyzna, który złamie ci serce. Tahoe Roth to najlepszy przyjaciel Malcolma Sainta. Człowiek o twarzy anioła i duszy diabła. Ten facet, którego jedno spojrzenie powoduje przyspieszone bicie serca, seks traktuje jak lekarstwo na wszystko. Gina jest piękną dziewczyną, która w obecności Tahoe woli być ostrożna. Kiedyś ją odrzucił, a ona odrzuciła jego. Oboje czują się rozbici. Wygląda na to, że tych dwóch części nie można już ze sobą połączyć. Choć czują do siebie niewiarygodną chemię i fantazjują o sobie bez opamiętania, pozostają jedynie przyjaciółmi. W końcu Gina uświadamia sobie, że jedyny facet, którego pragnie to uparty i niedostępny Tahoe Roth. Czas spędzony na lekturze „Ladies Man” uważam za jak najbardziej udany. Pomimo tego, że takich historii jest mnóstwo, a samo zakończenie nie stanowiło dla mnie jakiegoś wielkiego zaskoczenia, to jednak czytało mi się tą pozycję naprawdę dobrze. Być może jest to zasługa lekkiego stylu pisania Katy Evans, dzięki któremu tą pozycję „pochłania” się w naprawdę krótkim czasie. Autorka wykreowała ciekawych bohaterów, których obdarzyłam dużą sympatią. W jakimś małym stopniu potrafiłam utożsamić się z Giną, której niepewność siebie i niska samoocena tak bardzo utrudniała życie. Z kolei Tahoe jest ucieleśnieniem faceta idealnego – dobrze zbudowany, zabawny troskliwy i niezwykle seksowny. Autorka stworzyła niezwykłą więź między tą dwójką bohaterów. Może też dlatego ta historia aż tak bardzo mi się spodobała. Zamiast licznych scen seksu, autorka postawiła na budowę więzi, która nie opiera się tylko na tej „fizycznej części” miłości. Nie znaczy to jednak, że książce brakuje nieco pikanterii. Wręcz przeciwnie – autorka zasypuje nas ogromną dawką sarkastycznych „potyczek słownych”, pełnych seksualnych podtekstów. Reasumując – świetnie się bawiłam, podczas czytania tej pozycji. Fabuła książki jest ciekawa, choć według mnie mało dopracowana. Autorka tylko na kilku stronach odsłoniła wszystkie karty Tahoe, ukazując w pełni jego przeszłość. Trochę szkoda, można było przecież to trochę bardziej pociągnąć. Pozostała część książki to wewnętrzne rozterki Giny. Mimo to, są one napisane ciekawie, „lekkim piórem”, dzięki czemu lektura tej pozycji nie jest uciążliwa. Odrobinę zawiodłam się na zakończeniu. Z całkiem ładnej i ciekawej historii miłosnej, autorka zrobiła przewidywalny erotyk z banalnym finałem. Przyznam szczerze, że spodziewałam się jednak czegoś więcej. Nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o moim zachwycie nad okładką. Pomińmy sam fakt, że mężczyzna z okładki jest nieziemsko przystojny a jego spojrzenie niezwykle hipnotyzujące. Nie wspomnę już o głębokim i zachwycającym błękicie jego tęczówek … Stop! To nie o nim miało być. To, co bardzo mi się w tej okładce spodobało, to fakt, iż wydawnictwo nie poszło w schematy i nie dało na okładkę kolejnej ckliwej pary w dwuznacznym momencie. Poza tym, warto zauważyć, że sama postawa modela z okładki nie jest bezcelowa. Ma ono ukryte dno. A jakie? Sprawdźcie sami, sięgając po „Ladies Man”! Polecam! Moja ocena: 7/10
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-11-2017 o godz 11:47 werka777 dodał recenzję:
Regina to kobieta ze złamanym sercem. Właśnie dlatego każdy kolejny krok stawia z ogromną ostrożnością, by uniknąć bólu, który wciąż tkwi w jej sercu. Z jednej strony nieśmiała, z drugiej gotowa na wiele. Próbująca odbudować swoje szczęście u boku człowieka, który niekoniecznie okaże się strzałem w dziesiątkę. Bo ten, którego być może kocha, jest dla niej nieosiągalny. Z kolei Tahoe to typowy playboy. Bogaty, przystojny, baaardzo pewny siebie. W tej całej swoje aurze egoizmu i przygód na jedną noc trzeba docenić jego szczerość. Nie obiecuje, kiedy nie może dotrzymać słowa, wydaje się prawdomówny nawet wtedy, kiedy jego słowa wywołują cierpienie. Ale ale… To nie wszystko. Tahoe bywa opiekuńczy i bywa także…. Zakochany? Czy to możliwe? „Ladies Man” to książka, po którą sięga się znając już jej zakończenie. Taki typ. Nie oczekiwałam od niej wstrząsającej fabuły i wielkich zwrotów akcji, a jedynie dobrej zabawy i przyjemnego napięcia w oczekiwaniu na najlepsze. Brawa dla autorki za to, że nie od razu wywaliła kawę na ławę i pozwoliła bohaterom postępować konsekwentnie z przypisaną im osobowością. Udało się uniknąć sztucznego łamania barier, wielkiego love, które wybucha miażdżąc wszystkie przeszkody. Czy spodziewalibyście się tego, że spotkacie się tutaj z uczuciem dojrzewającym, potrzebującym czasu i nieskupionym wyłącznie na seksie? Ja na to nie liczyłam, a na pewno już zaskoczyło mnie to, że pomimo niegasnącego klimatu namiętności, na sceny zbliżeń musiałam sobie długo poczekać. Ów zabieg wzmógł mój apetyt. Bawiłam się przednio. Ta książka, choć nienosząca w swoim tytule wzmianki o Manwhore, jest swego rodzaju kontynuacją serii, którą można jednak spokojnie potraktować jako samodzielnie funkcjonującą historię. Jest co nieco o Rachel i Saincie, więc jeśli majcie ochotę na powrót do ich świata, otrzymacie jego namiastkę. „Ladies Man” to nie jest wybitnie oryginalna historia, ale nie znalazłam tutaj niczego, co wywołałoby poczucie znużenia czy irytacji. Namiętna, ale nie wulgarna, o miłości, która wymaga czasu i zrozumienia. Typowy facet na jedną noc, aż sama się sobie dziwię, zdecydowanie mnie przekonał. https://ktoczytaksiazki-zyjepodwojnie.blogspot.com/2017/11/ladies-man-katy-evans-wszystko-albo-nic.html#more
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-11-2017 o godz 19:58 Z miłości do książek dodał recenzję:
"Ladies Man" opowiada o losach pobocznych bohaterów z serii "Manwhore", którą pokochałam całym sercem. Z niecierpliwością czekałam na historię Giny i Tahoe, a co za tym idzie, aby dowiedzieć się, co dalej działo się w życiu Malcolma i Rachel. W końcu trafiła w moje ręce. Czy spełniła moje oczekiwania? Recenzja raczej długa nie będzie, bo ile można rozwodzić się nad książką, w której się bezceremonialnie zakochałam? Katy Evans jak zwykle mnie nie zawiodła. Urzekła mnie świetnymi opisami, romantycznymi scenami i wciągającą fabułą. Po raz kolejny wywołała na moim ciele gęsią skórkę oraz spowodowała, że moje serce zabiło szybciej. Te niecałe czterysta stron pochłonęłam za jednym zamachem. Zostały napisane lekkim stylem, dzięki czemu przyjemnie się je czytało. Katy Evans zbudowała fantastyczne opisy, które nie męczyły, a przede wszystkim nie nudziły. Śledziłam je niemal z zapartym tchem w oczekiwaniu na dalszy rozwój wydarzeń, łaknąc więcej i więcej. Nie zaliczyłabym raczej "Ladies Man" do erotyku czy romansu, a do new adult, co było całkiem miłą, pozytywną odmianą. (...) Miałam jednak niedosyt po przeczytaniu książki. Odniosłam wrażenie, że przeczytałam jej wielki skrót. Jestem pewna, że autorkę stać na więcej. Tutaj przeskakiwała z wydarzenia na wydarzenie, nie zagłębiając się w nie zbytnio, czas akcji płynął szybko, czasami nie nadążałam co, gdzie i jak. Opisy i rozmowy były krótkie i bardzo ogólne, czego po Katy Evans się nie spodziewałam, bo zazwyczaj robiła odwrotnie, jakby nagle wcisnęła hamulec podczas pisania. Podsumowując, "Ladies Man" to kolejna świetna książka spod pióra Katy Evans, którą pokochałam całym sercem. Historia o Ginie i Tahoe pozwoliła mi poznać ich nieco lepiej i od innej perspektywy. Mimo tego jednego, wielkiego braku, książka podobała mi się niemniej niż "Manwhore". Idealnie się uzupełniają i razem zajmują specjalne miejsce na mojej bibliotecznej półce. ;)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
02-11-2017 o godz 09:00 Magda Sadecka dodał recenzję:
Bardzo wciągająca! Nie mogłam się oderwać od książki dopóki nie skończyłam
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
01-11-2017 o godz 15:23 bookspacepl dodał recenzję:
Po „Ladies Man” sięgnęłam pod wpływem impulsu, targów i tego, że chciałam przeczytać pierwszą książkę od @wydawnictwo.kobiece W dodatku miałam ochotę ma pozycję, która nie będzie ode mnie niczego wymagać, nie będzie wprowadzać mnie w skomplikowany i nowy świat, a pozwoli przyjemnie się odprężyć. I z takim założeniem zaczęłam czytać historię Reginy i Tahoe. On - podrywacz o twarzy anioła i duszy diabła, żyje z dnia na dzień nie przejmując się niczym i w najbliższym czasie nie planuje tego zmienić. Ona - odrzuciła go, tak jak on kiedyś odrzucił ją. Ustalili zasadę - tylko przyjaźń. I tej zasady próbują się trzymać... Na początku zastanawiałam się co ja czytam i byłam świadoma, że będzie to książka, z której (nie na której, a z której) po prostu będę się śmiać. Ale tak jak pisałam, takiej pozycji szukałam, więc z chęcią czytałam dalej i tak z każdym rozdziałem historia coraz bardziej mi się podobała aż doszło do tego, że (z bólem serca) skończyłam ją w jeden dzień. Myślę, że na moje pierwsze odczucia mógł wpływać fakt, że jest to czwarta część serii „Manwhore” Katy Evans, której poprzednich pozycji jeszcze! nie czytałam i o czym dowiedziałam się dopiero po zakupie „Ladies Man”. Ale ponieważ opowiada ona o innych bohaterach niż wcześniejsze części uważam, że nie jest potrzebna znajomość poprzednich tomów. Mi czytało się ją bardzo przyjemnie, z wieloma, wieloma emocjami i bardzo szybko. Polubiłam głównych bohaterów, ich historie i wydarzenia rozgrywające się na kartach powieści. To co przykuło moją uwagę to wątek skupujący się na... makijażu u kobiet. Odgrywał ważną rolę i został fajnie przedstawiony przez autorkę - nie w błahy sposób, pominięty, jak w większości książek, ale wyprowadzający powiew świeżości, coś nowego i innego w literaturze kobiecej. Jestem świadoma, że książka zbiera i będzie zbierać różne opinie, niektórym spodoba się bardziej, a niektórym mniej. Ale jeżeli macie ochotę na książkę z gatunku romans, która pochłonie Was na kilka godzin to ja zachęcam sięgnąć po „Ladies Man” Katy Evans. Przyznaję, że stałam się fanką tej książki i już nie mogę się doczekać aż nadrobię pierwsze części tej serii (szczególnie, że dowiedziałam się, że Tahoe też się tam pojawia 😈)! 💗 instagram.com/bookspacepl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-10-2017 o godz 17:25 Królewskie Recenzje dodał recenzję:
Gina i Tahoe są przyjaciółmi. Mimo, że czują do siebie pożądanie nie wychodzą poza ramy przyjaźni. Gina jest dziewczyną, która poza seksem pragnie miłości i bliskości. Zdaje sobie sprawę, że Tahoe nie zostaje z dziewczyną dłużej niż jedną noc. Z tego powodu zaprzecza swojemu pragnieniu. Mężczyzna z kolei nie chce skrzywdzić Giny, która z jakiegoś dziwnego powodu jest bliska jego sercu i pragnie chronić ją za wszelką cenę. Ta przyjaźń wiele ich kosztuje. Oboje muszą trzymać na wodzy swoje pożądanie i uczucia, by na wzajem się nie stracić. Gina leczy swoje serce i duszę po zdradzie i rozstaniu z chłopakiem. Jest zdystansowana do mężczyzn. Mimo wszystko pragnie mieć kogoś przy sobie. Nie chce sama mieszkać, zasypiać. Chce czuć przy swoim ciele ciepło drugiego człowieka. Podczas jednej z imprez U Tahoe, kiedy jej względy zostają przez niego odrzucone, dziewczyna poznaje Trenta. Gina próbuje się z nim związać, chociaż nie jest to łatwe, bo nie czuje przy nim szybszego bicia serca i tych ciepłych uczuć, które zalewają ją gdy w pobliżu znajduje się jej przyjaciel... Tahoe nie jest mężczyzną, który angażuje się w stałe związki. Dla niego istnieją jedynie przelotne znajomości na jedną noc. Nie jest w stanie zliczyć kobiet, które przewinęły się przez jego łóżko. Tak jest mu łatwiej, nie myśli, nie czuje. W ten sposób nie może zostać zraniony. Miłość i stały związek oznaczałaby komplikacje, a także strach przed stratą. Przeszłość zostawiła okrutny ślad na jego duszy. Czy Gina zdoła się przez niego przebić? Czy ma szansę na przyjaźń, kiedy na wierzch wyjdą wszystkie skrywane tajemnice? A może zrodzi się wtedy coś głębszego? Ta książka jest wspaniała! Boska! Po prostu mega! Zawładnęła mną już od pierwszych stron, a z czasem coraz to bardziej pochłaniała. Bohaterowie? Wspaniali. Już sama nie wiem czy bardziej uwielbiam Ginę czy Tahoe'a. W ciągu zaledwie rozdziału stali mi się tak bliscy. Pamiętacie jak rozpływałam się nad Saintem i Rachel? Teraz mam podobne odczucia, a może nawet większe. Fabuła jest lekka i przyjemna. I. Tak. Niesamowicie. Wciągająca. Jak widzicie, zwariowałam na punkcie tej książki! Już nie mogę się doczekać co jeszcze Katy Evans dla nas szykuje w następnej książce i czym nas znowu zaskoczy.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-10-2017 o godz 12:48 Książki według Wiktorii dodał recenzję:
https://ksiazki-wiktorii2.blogspot.com Na tą pozycję miałam chrapkę od samego początku. Planowałam ją przeczytać w wersji oryginalnej, jednak tak długo zwlekałam, aż przyszła do mnie przetłumaczona na język polski. Moja ciekawość najprawdopodobniej wzięła się stąd, że poznałam inne dzieła Katy Evans i pałam do niej ogromną miłością. Każda jej powieść wydaje mi się lepsza od poprzedniej, a ta nie jest żadnym wyjątkiem, czytałam ją z ogromną ciekawością i oddaniem. Książka zachwyca nie tylko swoją treścią, ale również zniewalającą okładką. Jak tylko dostałam ją w swoje ręce to się zakochałam i miałam ogromną ochotę wyściskać osobę, która stworzyła takie dzieło sztuki. "Ladies man" zostało wydane przez wydawnictwo Kobiece, tak jak wcześniejsza seria owej pisarki pt. "Manwhore" i zdecydowanie walkę na okładkę wygrywa bezkonkurencyjnie właśnie ta powieść. "Jednym kciukiem przesuwa po ustach w prawo, drugim w lewo. Zaczyna we mnie płonąć jakieś nowe uczucie, coś innego niż ból, coś, czego nie rozumiem. I dopada mnie panika na myśl o tym, że na mojej twarzy nie ma ani odrobiny makijażu. Z każdym przesunięciem kciuków po moich ustach Tahoe coraz głębiej patrzy mi w oczy. A ja jestem naga – bardziej krępuje mnie nagość twarzy niż ciała. A on widzi moje pełne usta i duże, ekspresyjne oczy. Widzi całą mnie." Gina wie, że Tahoe Roth powinien zostać tylko i wyłącznie jej najlepszym przyjacielem. Tahoe, który został nazwany przez Ginę "T-Rex" to urzeczywistnienie kobiecych fantazji, jest seksowny, wychowany, można powiedzieć, że szarmancki. Jednak każda moneta posiada dwie strony, tak samo jest z tym fantastycznym mężczyzną, nie ma on w zwyczaju skakać z kwiatka na kwiatek, to zdecydowanie nie dla niego. On zaprasza kobiety do łóżka, a potem udaje, że ich nie zna. Gina dobrze wie, że zasługuje na więcej niż ma jej do zaoferowania przyjaciel, jednak mimo to nie przeszkadza jej to w marzeniu i myśleniu o nim. Tahoe również wie, że kobieta zasługuje na więcej, jednak, co można poradzić, kiedy do gry wchodzi prawdziwa miłość? "- Po pierwsze, brakowało mi ciebie - mówi ciszej.- Jesteś niczym niesłabnący aspekt mojego życia. Gdzie nie spojrzę, dostrzegam brak ciebie, Regino." Zdanie, które widnieje na okładce:"Facet, który na pewno nie spodoba się twojej mamie" idealnie opisuje naszego Tahoe! Jest on facetem, który pociąga kobiety i jest typem mężczyzny, przed którym ostrzegała Cię twoja mama. Osobiście, jak pewnie większość pań, które przeczytały tą pozycję, zakochałam się w boskim Tahoe. To kolejny mężczyzna stworzony przez Katy Evans, którego kocham całym serduszkiem. Kiedy tak siedzę i myślę ogólnie o książkach Katy Evans, to trochę żałuje, że w końcu każdy stworzony bohater tej pisarki znajduje swoją miłość..., Bo żaden nie zostaje dla mnie. Tahoe to chodzący ideał, ma w sobie magnetyzm, który przyciąga do siebie jak magnez i trzeba pamiętać, kto go stworzył. Wydaje mi się, że tylko Katy Evans potrafi stworzyć tak unikatowych bohaterów. "Mruży oczy i uśmiecha się z niedowierzaniem, a ja z szelmowskim uśmiechem zwijam bieliznę w kulkę i wrzucam do schowka.- Czy ty właśnie zdjęłaś dla mnie majtki, ty niegrzeczna dziewczyno? - pyta śpiewnie.- Jeśli uda ci się odgadnąć, które są moje, dostaniesz szóstkę z plusem i złoty medal- rzucam i wstrzymując oddech, unoszę rękę, po czym klepię go trzy razy w zrośnięty policzek. Następnie, nie dodając nic więcej, wysiadam z samochodu." Omówiłam już Tahoe, więc nadeszła pora na naszą drugą bohaterkę, czyli Ginę, inaczej nazywana Regina. Ona jest kompletnym przeciwieństwem naszego mężczyzny. Spokojna, opanowana i co wzbudziło moją największą sympatię, jest mądra, stabilna emocjonalnie, i nie biegała za Tahoe całą powieść, żeby był jej. To wywołało we mnie niemały szok. Zazwyczaj, dobra, co ja gadam, najczęściej to kobieta w tego gatunku powieściach potrzebuję mężczyzny. Najbardziej znaną osobą tego typu jest między innymi Ana Steele. Tutaj sytuacja jest całkowicie inna. W tej książce nikt za nikim nie biega, ani Gina, ani Tahoe. Ich uczucia budzą się powoli na naszych oczach, bez kontaktu fizycznego. Sam dotyk, ich rozmowy to wszystko wywiera na nas ogromne wrażenie. "Ladies man" to delikatna powieść, bez zbędnych scen erotycznych, każda strona wywołuje w nas niesamowite emocje. Osobiście uważam, że jak na razie "Ladies man" to najlepsza powieść Katy Evans.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-10-2017 o godz 19:09 Natalia Zdziebłowska dodał recenzję:
"Mam ochotę złapać go za te mokre włosy i pocałować. Mam ochotę przyciągnąć go do siebie pod wodą i pocałować. Mam ochotę zabrać go do domu i pocałować. Mam ochotę na to, aby zabrał mnie do domu i pocałował. " Bardzo długo czekałam na możliwość poznania tej powieści, ponieważ szczerze lubię styl i język autorki. Tworzy ona w swoim umyśle wspaniałe historie, które przelane na papier, są hitem! Jestem zakochana w jej poprzedniej serii Manwhore, więc nic dziwnego, że chętnie sięgnęłam po Ladies Man'a! Osobiście już od pierwszych stron, ta lektura mnie porwała i oczarowała. W powieści mamy do czynienia z dwójką przyjaciół, którzy powiązani są ze znanymi nam i lubianymi bohaterami z serii Manwhore, państwem Saint. Tahoe jest casanową, playboyem oraz zadufanym w sobie i pewnym siebie kawalerem, za którym liczne kobiety szaleją. Kiedy na jego drodze pojawia się zdradzona przez narzeczonego i całkowicie oddana romantyczności Gina, mężczyzna zaczyna dostrzegać w swoim życiu pustkę. Bardzo ujmują mnie te postacie. Poczułam do nich przywiązanie. Poznawanie ich historii było czystą przyjemnością, ponieważ ta dwójka jest wykreowana na bohaterów bardzo pozytywnych oraz otwartych. Ich wspólne stosunki w stosunku do siebie, wspólne przekomarzanie, lecz przede wszystkim ich upór, są idealnym uzupełnieniem wydarzeń rozgrywających się w akcji. "Są w twoim życiu takie lęki, których nie możesz sobie oszczędzić ani ty, ani żaden człowiek na Ziemi. Lęki tak głęboko zakorzenione, że nie ma w twojej duszy miejsca, w którym możesz się ukryć, nie ma sposobu, by im uciec. Chwytają cię, biorą w posiadanie, wyciskają z ciebie życie, dopóki nie budzisz się w nocy zlany potem, cały we łzach i boisz się dotknąć ziemi pod sobą, bo wciąż się czujesz, jakbyś spadał... i spadał... niekończący się upadek. Dopóki nie przerwie go boleśnie twarda powierzchnia." Powiem szczerze, że lekturę przeczytałam szybko i płynnie. Ani trochę się mi nie dłużyła, ani nużyła. Idealna na jesienne wieczory, ale nie tylko. Dla takich powieści chce się odłożyć wszystkie swoje obowiązki. Polecam ją z całego serca. Nie mogę doczekać się kontynuacji. Mam nadzieję, że już wkrótce ją poznam. Mocno kibicuję romansowi rozgrywającemu się pomiędzy Tahoe oraz Giną. Mam nadzieję, że im się uda. Polecam ten romans wszystkich lubiącym się w takich powieściach. Na pewno fani tej autorki, nie zawiodą się na jej nowej książce.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-10-2017 o godz 11:52 Anna Jędrzejewska (Świat Książkowych Recenzji) dodał recenzję:
Tę oraz inne recenzje możecie przeczytać na Świat Książkowych Recenzji. Autor: Katy Evans Tytuł: Ladies Man Cykl: Manwhore (tom 4) Wydawnictwo: Kobiece Ilość stron: 370 Cena: 36,90 zł "(...) Nadal, nawet teraz, zwłaszcza teraz, w jego towarzystwie czuje się tak cholernie swobodnie." Bardzo czekałam na tę część. Czekałam na rozwinięcie historii Tahoe i Giny, którzy już w poprzednich częściach mieli coś do siebie. Książkę przeczytałam w cztery godziny. Jestem w istnym szoku i też bardzo się cieszę, że książka jest wciągająca na tyle by móc spędzić przy niej wieczór albo nawet i noc. Gina ma plan. Chce raz na zawsze wyrzucić ze swojej głowy Tahoe Rotha. Postanawia więc zaproponować mu zabawę przez jedną noc, a potem każdy z nich pójdzie w swoją stronę. Niestety Tahoe odmawia jej, tak jak ona odmówiła kiedyś jemu. Na samą myśl nasuwa się pytanie, czy ich niespisana zasada - tylko przyjaźń, się u nich sprawdzi? Czy też przelotne romanse Giny pozwolą jej na zapomnienie o wyrządzonej krzywdzie przez byłego chłopaka? I jak poradzi sobie mieszkając sama bez Wynn i Rachel, która jest żoną najlepszego przyjaciela Tahoe - Malcolma Sainta? Jakie jeszcze tajemnice ukrywa przed nią Tahoe? Bardzo podoba mi się pomysł na playlistę na samym początku książki. Ja co prawda nie lubię słuchać muzyki czytając, bo potrzebuje się po prostu skupić na tym co daje mi książka. Czyli na emocjach, na bodźcach oraz na samej historii. A ta historia nie należy do głupich. Autorka pokazuje nam że każdy człowiek nosi maskę. Gina również taką nosiła w postaci makijażu. Był jej tarczą przed tym co złe i przed tym czego najbardziej się obawiała - bała się odrzucenia. Tahoe natomiast widział w niej nie tylko piękną kobietę, która tworzy arcydzieła na twarzach, a także widział osobę pełną wrażliwości i uczuć. Moja mama również przeczytała tę książkę, ale umówmy się moja mama przeczyta wszystko co jej dam ;) Niestety opinii nie usłyszałam, ale chyba jej się podobała ;) Książkę jak najbardziej polecam, idealna do wieczornego relaksu z kieliszkiem wina. Tteraz wypada jedynie czekać na kolejną historię Katy Evans "Womanizer".
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-10-2017 o godz 08:53 Karolina G. dodał recenzję:
Tahoe Roth to facet, który elektryzująco działa na kobiety. Niedostępny, tajemniczy, uparty, bezczelny, z twarzy anioł, zaś w duszy gra mu diabeł. Jedno jego spojrzenie przyspiesza bicie serca. Pod niewątpliwie zauważalną słodyczą, głęboko w środku tej specyficznej postaci kryje się naprawdę wrażliwy facet... Gina to piękna dziewczyna, jednak w obecności Tahoe zachowuje ostrożność. Kiedyś została zraniona... Rozbite wnętrze sprawia, że bohaterka obawia się kolejnej katastrofy na polu uczuciowym. Teoretycznie połączyć tych dwoje już się nie da, jednak w praktyce wygląda to nieco inaczej. Bohaterowie czują do siebie ogromną chemię, co więcej, fantazjują o sobie wzajemnie, jednak nie przekraczają bariery przyjaźni. W końcu Gina dochodzi do wniosku, że jej upragnionym facetem jest właśnie Tahoe. Jak ułożą się losy bohaterów? Czy Gina i Tahoe zbliżą się do siebie jeszcze bardziej? "Ladies Man" to kolejny tom z cyklu "Manwhore". Znajomość poprzednich części nie jest niezbędna, aby zrozumieć najnowszą powieść Katy Evans, historia bowiem dotyczy innych bohaterów, niż tych przedstawionych wcześniej. Katy Evans wie, co dobre. Choć początkowo książka nie pochłonęła mnie tak bardzo, jak tego oczekiwałam, to jednak potem się wciągnęłam. Losy bohaterów śledziłam z ogromnym zaciekawieniem, nieraz z wypiekami na twarzy - gorących scen erotycznych w końcu nie brakuje w tej historii. "Ladies Man" napisana jest w lekkim stylu, dzięki czemu szybko się ją czyta. Czytelnik poznaje historię z perspektywy Giny, ma więc szansę na poczucie pewnej więzi z bohaterką i pozostałymi postaciami. Powieść ta nadaje się idealnie na wieczorne czytanki, zwłaszcza teraz, jesienią, kiedy my kobiety potrzebujemy odrobinę rozgrzania :). To taki typ lektury, który spodoba się niewymagającym czytelnikom, szukającym w książce odrobiny relaksu i zapomnienia. Na koniec coś z pozoru błahego, aczkolwiek dla mnie (i pewnie dla wielu z Was) istotnego. Ogromny plus należy się za okładkę. Grafik z wydawnictwa powinien dostać jakąś specjalną nagrodę :D. Oprawa książek Kobiecego niezmiennie mnie oczarowuje, czego chcieć więcej :)?
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
24-10-2017 o godz 19:18 Sitrea dodał recenzję:
"Ladies Man" to kolejna część serii "Manwhore" autorstwa Katy Evans. Ja jednakże nie czytałam poprzednich tytułów, co jednak w żaden sposób mi nie przeszkadzało, ponieważ książki te można spokojnie czytać jako samodzielne książki. Gina Wylde, oszukana i zdradzona przez chłopaka, z którym mieszkała dwa lata, poprzysięga sobie nie dopuścić więcej do sytuacji, w której jakikolwiek mężczyzna mógłby ją skrzywdzić. Niestety w jej głowie coraz wygodniej mości sobie miejsce Tahoe, przyjaciel Saintów, jak i jej samej. Podczas imprezy urodzinowej Rotha, dziewczyna postanawia złożyć mu życzenia oraz dać prezent w postaci niezobowiązującej nocy z nią samą. Ma nadzieję, że w ten sposób raz na zawsze wyrzuci go ze swych myśli. „Makijaż to z całą pewnością moja tarcza ochronna, maska dzięki której czuję się silna, ładna i taka jaką chcę.” Tahoe Roth, najlepszy przyjaciel Malcolma Sainta, to jasnowłosy mężczyzna, którego pragnie każda dziewczyna! Jest uparty, porywczy, a na widok jego uśmiechu i słynnego dołka w policzku, kobietom miękną kolana. Roth nie wierzy w związki, dlatego też, gdy Regina oferuje mu swój prezent, ten odmawia. Już dawno temu ustalili zasadę − tylko przyjaźń. Dlaczego jednak Tahoe jest taki, a nie inny? Jaki skrywa sekret? "(…) i oświadcza mu, że jest dokładnie takim mężczyzną, przed którym zawsze mnie ostrzegała. Że ma uśmiech niegrzecznego chłopca i twarz pogromcy kobiecych serca." Książka mnie nie porwała. Owszem, jest napisana w sposób bardzo lekki i przyjemny, brak scen erotycznych, wyskakujących z każdej następnej strony był dla mnie ogromnym plusem, no i przeczytałam ją w jeden dzień. W zasadzie sama nie wiem, co mogłabym o niej napisać. To nie tak, że książka jest zła, bo nie jest! To miła odskocznia, kiedy czytało się w ostatnim czasie pozycje inne gatunkowo. Można się przy niej pośmiać czy zirytować nad sytuacją, w którą wplątuje się Gina. Czy polecam "Ladies Man"? Polecam tym, którzy zaczytują się w tego typu literaturze. Ja po prostu chyba odzwyczaiłam się od czytania podobnych powieści. "Czasami wykorzystujemy naszych bliskich jako tarczy przeciwko rzeczywistości (…). Czasami wykorzystujemy w tym celu także swój ból. Nie jestem w stanie dłużej wypierać się tego, że między mną a Trentem zawsze stał niemal dwumetrowy, jasnowłosy tyranozaur (…)."
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-10-2017 o godz 20:02 Ver.reads dodał recenzję:
Przyjaźń. To właśnie to uczucie łączy niebieskookiego Tahoe z ciemnowłosą Giną. Jednak dziewczyna od jakiegoś czasu nie jest w stanie wyrzucić go ze swojej głowy, wciąż powracając myślami do chwili, gdy kiedyś na ślubie ich dobrych przyjaciół odmówiła mu wspólnie spędzonej nocy. Dlatego też w dniu jego dwudziestych szóstych urodzin postanawia, że jej prezentem będzie nie co innego, jak przygoda na jedną noc w jej towarzystwie. W ten sposób ma zamiar uwolnić się od Tahoe raz na zawsze i przestać w końcu myśleć o nim w tych kategoriach. Jednak wówczas wydarza się coś, czego kompletnie się nie spodziewała, tym razem to on odmawia jej. Jak potoczą się dalej los tej dwójki? Czy połączy ich coś więcej niż przyjaźń, czy też może Gina będzie miała dość i zakończy ich relację? "Czasami wykorzystujemy naszych bliskich jako tarcze przeciwko rzeczywistości (...). Czasami wykorzystujemy w tym celu także swój ból." "Ladies Man" jest to czwarty tom cyklu "Manwhore", którego pozostałych części jak do tej pory jeszcze nie przeczytałam. Historia jednak skupia się na innych, niż w poprzednich tomach bohaterach, więc nie miałam żadnego problemu z samą fabułą. W pozycji tej występuje narracja pierwszoosobowa, która prowadzona jest przez Ginę. Wszystkie wydarzenia poznajemy właśnie z jej perspektywy, co pozwala czytelnikowi na zgłębienie emocji i uczuć na co dzień jej towarzyszących, ale poza tym także na poznanie jej przeszłości. W książkach tego typu preferuję narrację pierwszoosobową, więc już na samym początku jest to dla mnie spory plus. Jeżeli chodzi o bohaterów, niestety odrobinę się zawiodłam. Gina irytowała mnie swoim zachowaniem przez większą część książki. Momentami przypominała bardziej rozemocjonowaną nastolatkę, niż dorosłą kobietę. Rozumiem, że wydarzenia z przeszłości znacząco na nią wpłynęły, jednak negatywne chwile powinny czegoś uczuć, a nie pchać znowu w tę samą ścieżkę. Jej postać jest strasznie niepewna siebie, skrywana pod warstwą mocnego makijażu i udawanej śmiałości. Gdy w pobliżu pojawiał się Tahoe, jej jakby odbierało rozum, sprawiając, że stawała się całkowicie bezbarwną osobą, która nie jest w stanie samodzielnie poradzić sobie chociażby ze znalezieniem nowego lokum. Kolejną dosyć istotną postacią jest Trent, nowy chłopak Giny, który miałam wrażenie został wplątany w fabułę jedynie po to, by Tahoe wypadł na jego tle jeszcze lepiej. Trent został przedstawiony jako skąpy, nudny i do bólu przewidywalny facet bez honoru, który bardziej zafascynowany był Tahoe i jego możliwościami finansowymi, niż jego własną dziewczyną, którą swoją drogą nie jeden raz krytykował. No i na sam koniec Tahoe. Łamacz damskich serc, amator przygód na jedną noc, nieziemsko przystojny, bogaty. Można by jeszcze długo wymieniać, jednak chyba nie ma sensu, jest to po prostu typowy zły chłopiec, który chce się wyszaleć. W późniejszych rozdziałach dowiadujemy się, dlaczego jest jaki jest, i muszę przyznać, że ten wątek przypadł mi do gustu i trochę szkoda, że został tak szybko ucięty. Książka tę czytało mi się przyjemnie i szybko, spędziłam z nią zaledwie jeden wieczór. Styl autorki jest prosty, może w pewnych momentach nawet zbyt bardzo, jednak szczerze mówiąc po romansach nie oczekuję niczego więcej. Jako chwila relaksu po ciężkim dniu sprawdzi się idealnie. Jeżeli natomiast chodzi o samą fabułę, obawiałam się zbyt dużej ilości scen erotycznych, jednak całe szczęście zostały one odpowiednio wyważone i z pewnością nie przeważały nad samą historią. Akcja rozwijała się w równym tempie, całkiem sprawnie, więc zdecydowanie nie jest to pozycja, przy której można się nudzić. Sama relacja dwójki głównych bohaterów wywoływała we mnie dosyć sprzeczne emocje, raz im kibicowałam, potem chciałam by Gina rzuciła obiekt swoich westchnień w diabły, a jeszcze w innym momencie chciałam, by to Tahoe uciekał od niej jak najdalej, gdyż wydawała mi się emocjonalnie niezrównoważona. Jednak ostatecznie się nie zawiodłam, chociaż ich historia ma kilka mankamentów i chwilami była do bólu banalna, to czytało mi się ją bardzo dobrze. Muszę również wspomnieć o pięknym wydaniu, które z pewnością wyróżnia się na tle pozostałych tomów. Przeważnie unikam tego gatunku ze względu na okładki, jednak w tym przypadku Wydawnictwo Kobiece wykonało kawał dobrej roboty. Podsumowując polecam ten tytuł, jednak z pewnością jest to typ literatury, którą po prostu trzeba lubić, i nie każdemu przypadnie ona do gustu. Nie będę kłamać, nie spodziewajcie się po niej niczego odkrywczego i zaskakującego. Jeżeli jednak chcecie spędzić jesienny wieczór z wcią
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-10-2017 o godz 19:12 zosia dodał recenzję:
Gina chce sobie wybić Tahoe z głowy, musi go sobie wybić z głowy. W końcu to rasowy podrywacz, kobiety zmienia jak rękawiczki. Chociaż jego jedno spojrzenie przyspiesza bicie serca, to w tym anielskim ciele kryje się prawdziwy diabeł. Tahoe to tylko przyjaciel i tak musi pozostać. Gina ma doskonały plan, ale jak to z planami bywa, często zawodzą. Cudowny mężczyzna coraz częściej wkrada się w jej myśli, a ona miesza w jego głowie. Co wyjdzie z tej mieszanki sprzecznych uczuć? Kto wygra, serce czy rozum? Część z Was Kate Evans na pewno już zna. Autorka „Manwhore” powraca wraz z nową historią o „starych bohaterach”. Tym razem swoją opowieść snuje wokół Tahoe, przyjaciela Malcolma Sainta, którego możecie kojarzyć z poprzednich części. Dla mnie „Ladies man” było pierwszym spotkaniem z Evans, czy udanym, zaraz się dowiecie. Historia Tahoe i Giny nie zaskakuje. Fabułą przypomina wszystkie książki romantyczne. Uczucie rodzi się między bohaterami, emocje buzują. Każde wydarzenie ich do siebie zbliża, ale też oddala. Zakończenie powieści możemy przewidzieć po kilku pierwszych stronach. Mimo wszystko książka mnie kupiła! Pojawił się wątek, który sprawił, że wstrzymałam oddech. Chciałam odkryć tajemnicę i lepiej zrozumieć przeszłość bohaterów, która miała tak ogromny wpływ na teraźniejszość. Pragnęłam poczuć ból Tahoe. Szybko poczułam do niego sympatię i dlatego naprawdę pragnęłam, aby pod tą maską podrywacza kryło się coś więcej. Wszyscy ukrywamy prawdziwych siebie. Nie chcemy się zbytnio odsłaniać. Ból i cierpienie nas przerażają, dlatego staramy się schować własne serce za szczelnym murem – tak właśnie zrobił Tahoe. Katy Evans okazała się mistrzynią budowania napięcia. Na drodze ku szczęściu bohaterów stała nie tylko przeszłość, ale też ich własne uprzedzenia. Tahoe i Gina musieli zadecydować czy warto zaryzykować wieloletnią przyjaźń dla szczęścia i miłości. Autorka rzucała im kolejne kłody pod nogi, napędzając historię. Kolejne strony dosłownie „ginęły” mi w oczach, pragnęłam poznać pozostałe, a zarazem bałam się, że już za chwilę nie pozostanie mi nic. „Ladies man” to świetna lektura na leniwy wieczór. Czyta się bardzo przyjemnie, a znajomość poprzednich części serii nie jest potrzebna. Autorka tak wykreowała historię, że z łatwością trafi w serca miłośników „Manwhore” oraz nowych czytelników. Splata losy Tahoe i Giny, a zarazem utrudnia im wzajemne relacje. Ta książka nie jest wyjątkowa, ale jeśli lubicie romantyczne historię, ta na pewno Wam się spodoba. Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-10-2017 o godz 21:46 Sun Reads dodał recenzję:
"Ladies Man" jest czwartym tomem z serii Manwhore, która opowiadała historię Rachel Livingston i Sainta Malcolma, której sama osobiście nie czytałam, ale zamierzam to zmienić. W tej części poznajemy historię ich przyjaciół. Gina to piękna dziewczyna o rozbitym wnętrzu, która ukrywa swoją prawdziwą twarz pod maską makijażu. Bez niego czuje się bardziej naga, niż bez ubrań. Kiedyś, nieskazitelnie czysta, dała się zaskoczyć. Nie chce popełnić drugi raz tego samego błędu. Wrzuca wszystkich facetów do jednego worka, mając nadzieję, że jednak kiedyś znajdzie kogoś, kto pokocha ją bez przeszkód. Do tej postaci i podejmowanych przez nią decyzji mam mieszane uczucia. Tahoe to jasnowłosa bestia. Uparty i porywczy, a na widok jego uśmiechu kobietom miękną kolana. Nie wierzy w związki, ani swoją własną wartość od kiedy życie go doświadczyło. Potrafi ukrywać się jeszcze lepiej niż Gina, bo robi to na oczach wszystkich, bez żadnej maski. Kobiety przewijają się przez jego dom kilka razy dziennie. Nikomu nie zdradza swojego sekretu. Właśnie dlatego przez większość książki nie byłam go w stanie rozgryźć. Choć przewija się co kilka kartek, to niewiele o nim wiemy prawie do samego końca. Ladies Man jest historią przyjaźni Reginy i Tahoe Rotha, którzy wcale nie odpychają się i nie przyciągają przez większość książki, jak można by się tego spodziewać. Ich relacja jest skomplikowana, a decyzję, jak się ona zakończy poznajemy tuż przy ostatnich stronach. Przez większość akcji choć fantazjują o sobie, to pozostają troskliwymi przyjaciółmi, na których nawzajem zawsze mogą liczyć. Są wierni swoim ideałom, a iskry pomiędzy nimi są widoczne od pierwszego spotkania. Mają oni swoją wspólną historię, która przeradza się w ciąg dalszy, który bardzo skomplikuje im życie. Chociaż można się domyślić większości rzeczy, jest to przyjemna lektura na długie wieczory, którą warto przeczytać. Można się przy niej pośmiać albo pozwolić pochłonąć wyobraźni i fascynacji. To od Was zależy, w czym najgłębiej się zanurzycie, a cała historia posiada naprawdę wiele uroku oraz ukrytych motywów. Jednym z nich jest ból i to, jak sobie z nim radzić.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-10-2017 o godz 21:30 ulus7777 dodał recenzję:
Gdy trafi nas strzała Amora nie potrafimy normalnie funkcjonować. Świat dostrzegamy w innych barwach, a gesty, słowa i ciszę interpretujemy inaczej niż dotychczas. Z pozoru niezauważalne dla innych drobnostki zaczynają mieć dużo większą wagę. Tylko jak oddzielić rozum od serca? Jak wybrać tą bezpieczniejszą dla nas drogę? Gina i Tahoe ustalili granice swojej przyjaźni. Mimo, że czują między sobą wzajemną chemię trzymają się stopy przyjacielskiej. Tak dla nich obojga jest łatwiej, bezpieczniej. Gina stara się poukładać swoje życie, uporządkować emocje po zdradzie jakiej doświadczyła. Jej zranione serce jest bardzo zdystansowane do mężczyzn. Ostrożnie buduje relacje, tak na prawdę chroniąc siebie, ale stawiając także mur bezpieczeństwa, przybierając maskę. Jednak mimo tego Tahoe jest w stanie dostrzec jej prawdziwą naturę, zobaczyć słabości i lęki Giny. To w swoim towarzystwie oboje czują się najlepiej, najbardziej swobodnie. Jednak dla niego nie istnieje coś takiego ja stały, monogamiczny związek. Nie oszukujmy się Tahoe to łowca panienek i okazji. Jak w związku z tym poradzić sobie z buzującym pożądaniem i ustalonymi wcześniej zasadami? Gina zalicza się do grona tych rozsądnych i poukładanych kobiet. Nie wpakuje się w układ aby być panienką na jedną noc. Wybiera przyjaźń, która bardzo dużo ją kosztuje, ale jest dla niej najcenniejsza. Nie dlatego, że Tahoe Roth to bogaty facet, ale dlatego, że zawsze może liczyć na jego obecność i wsparcie. Za wszelką cenę dziewczyna chce się czuć potrzebna i kochana. To właśnie te czynniki sprawiają, że postanawia spróbować zaangażować się w nowy związek i ułożyć sobie życie. Jednak to nie przy swoim chłopaku czuje się szczęśliwa, to nie przy Trencie czuje się najbardziej swobodnie. Jak w związku z tym poradzić sobie z uczuciem, które żywi do największego casanovy? Tahoe nigdy nie angażuje się w relacje damsko-męskie. Dla niego są tylko jednonocne przygody. Nie jest w stanie zliczyć ilości kobiet, które przewinęły się przez jego łózko. Tak żyje mu się łatwiej, bezpieczniej dla samego siebie. Mimo ustalonych wcześniej zasad wszystko pcha go w stronę Giny. Jednak z jakiegoś powodu mężczyzna wybrał taki a nie inny tryb życia. Czy przyjaźń, która między nimi istnieje ma możliwość funkcjonowania kiedy w grę wchodzi pożądanie? Czy jakakolwiek relacja jest między nimi możliwa? Nie da się ukryć, że po książki Katy Evans sięgam z dużą przyjemnością. Wykreowani przez nią bohaterowie mnie nie męczą, nie irytują. Fabuła zawsze jest lekka i mimo, że nie brakuje emocji zmierza w pozytywnym kierunku. Czyta się ją szybko i przyjemnie. To taki sprawdzony patent na spokojne popołudnia. To także pewniak jeśli chodzi o szybsze bicie serca. Jednak to wszystko jest dobrane w odpowiednich proporcjach, a pikantne momenty nie zdominują nam powieści. Tak również było i tym razem. Mimo, że tytuły książek można interpretować dwuznacznie nie jestem zmęczona czy przytłoczona pikantnymi chwilami. Nawet zaskoczył mnie fakt, że jest ich tutaj tak mało, a uczucia i emocje budowane są stopniowo. Nie ukrywam, że bardzo mi się to podobało. Rodzące się uczucie między Giną a Tahoe pojawia się stopniowo i tak też ewoluuje. I to mi się podoba najbardziej. Wszystko na swoim miejscu i chociaż jedna relacja dzieje się we właściwej kolejności. Mimo, że jest to trudny układ, w którym nie ma nic więcej poza przyjaźnią, a buzujące uczucia to coś nieplanowanego, zarówno Gina jak i Tahoe wybierają bezpieczniejszą dla siebie alternatywę, dzięki której ich relacja nie jest zagrożona. Żadne z nich nie chciałoby stracić tego drugiego, ani zrobić kroku do przodu. Tkwią, mimo, że pożądanie coraz mocniej daje o sobie znać. Oboje muszą sobie wiele wyjaśnić, przez wiele przejść i przekonać się jak bardzo mogą na siebie liczyć nim zdecydują się cokolwiek w swoim życiu zmienić. Tylko czy podjęte decyzje będą właściwe? Nie będę ukrywać, że nie jest to książka, która zrobi na Was wielkie wrażenie i zakorzeni się w Waszych głowach. Nie. Jest to lekka książka na leniwe popołudnie, na spokojny wieczór. Przyjemna historia, przy której miło spędza się czas. Typowa powieść na jeden wieczór, o której pewnie się szybko zapomni. I nawet jeśli tak będzie to mam świadomość, że okładka zostanie w Waszych głowach na dłużej bo ma w sobie coś magicznego, hipnotyzującego od czego nawet ja nie potrafię oderwać oczu. Po prostu przepadłam. Mimo wszystko jeżeli szukacie czegoś przyjemnego, lekkiego co przy okazji buduje napięcie, a nie jest przepełnione gorącymi scenami to ta książka na pewno jest dla Was.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Załaduj więcej recenzji Załaduj więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

TERMIN ZWROTU

14 DNI

Z KARTĄ

30 DNI

O autorze: Evans Katy

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Zakazany układ Haner K.N.
31,49 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Twardziel Paige Laurelin
27,49 zł
36,90 zł
strona produktu - rekomendacje Sex God Force M.S.
18,90 zł
37,80 zł
strona produktu - rekomendacje King Frazier T.M.
32,99 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Mine Evans Katy
34,99 zł
38,90 zł
strona produktu - rekomendacje Real Evans Katy
34,49 zł
38,90 zł
strona produktu - rekomendacje Manwhore Evans Katy
32,99 zł
36,90 zł
strona produktu - rekomendacje Manwhore Evans Katy
32,99 zł
36,90 zł
strona produktu - rekomendacje Ladies man Evans Katy
22,51 zł
26,90 zł
strona produktu - rekomendacje Manwhore Evans Katy
22,51 zł
26,90 zł
strona produktu - rekomendacje Ladies man Evans Katy
22,51 zł
26,90 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Pobierz aplikację

Newsletter

Zapisz się i nie przegap okazji

Adres e-mail został dodany. Dziękujemy.

Pobierz aplikację

partnerzy logistyczni:

logo poczty polskiej logo DHL logo UPS

operator płatności:

należy do:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50 Czynne całą dobę
+48 22 462 72 50 Czynne całą dobę