„Lot Osvalda” – recenzja

Osvaldo wiódł życie spokojne, zwyczajne, można by zaryzykować stwierdzenie, że nieco nudne. Nigdy nigdzie nie wyjeżdżał, nawet rzadko opuszczał dzielnicę, w której mieszkał, do tego z nikim się nie spotykał. A jedynym jego przyjacielem – za to oddanym i prawdziwym – był mały ptaszek Fiu-Fiu, mieszkający w klatce towarzysz dnia codziennego.

Nic więc dziwnego, że gdy Fiu-Fiu przestał śpiewać, Osvaldo bardzo się przejął i zapragnął znaleźć lekarstwo dla przyjaciela. Miała nim stać się mała roślinka z samego serca dżungli, uszczęśliwiająca obdarowanego. Jednak wyglądało na to, że na ptaszka nie działała… Do czasu.

To, co działo się później, zaskoczy małych czytelników, tak jak zaskoczyło tytułowego bohatera. Roślinka zmieniła się w dżunglę, która zarosła nie tylko dom Osvalda, ale i całe miasto. I przyczyniła się do tego, że bohater, chcąc odnaleźć przyjaciela, opuścił cztery ściany i udał się w nieznane. Na drodze spotkał dzikie zwierzęta, a także Indianina. Po długiej wędrówce usłyszał wreszcie znajomy głos…

„Lot Osvalda” to opowieść o przełamywaniu własnych ograniczeń, o otwieraniu się na nowe i nieznane. A przede wszystkim to piękna, malarska wyprawa w głąb dżungli (a może w głąb siebie), utrzymana w zielonej tonacji, z kontrastowymi, czerwonymi elementami. Pomysł i wykonanie – mistrzowskie.

Ewa Świerżewska

Opowieść o Osvaldzie

Lot Osvalda
tekst i il. Thomas Baas
wyd. Tadam, 2017
wiek: 5+

Kup książkę

Zobacz także

Komentarze