Literacki ekosystem z horrorem w tle. Szósty dzień Apostrofu 2017

Łamanie stereotypów na temat pobierania mocy przez ludzki organizm rozpoczęło drugi sezon Ogrodu Powszechnego i przedostatni dzień Apostrofu. Międzynarodowego Festiwalu Literatury. Dyskusjom o naturze i kulturze oraz zaangażowaniu w sprawy społeczne towarzyszyło sadzenie roślin, słuchanie muzyki i spożywanie potraw bezmięsnych.

 

Jedz, słuchaj i czytaj

Relacjonowanie wydarzeń tegorocznego festiwalu jest coraz trudniejsze. Niełatwo zmieścić w tym samym wersie kilka rzeczywistości równoległych. Na szczęście sobota zaczęła się na Apostrofie w zgodzie z naturą i klasyczną fizyką: od otwarcia Ogrodu Powszechnego, pop-up restauracji ze smakami Jadłonomii oraz oficjalnej premiery nowej książki Marty Dymek zatytułowanej „Nowa Jadłonomia”.

Jedz, słuchaj i baw się, można by podsumować ten moment, a nawet dodać – ucz się, ponieważ Sylwia Chutnik, która prowadziła spotkanie z popularną blogerką kulinarną, postanowiła namówić ją do obalenia stereotypów związanych z kuchnią wegańską i wegetariańską. Warto zapamiętać: wcale nie musi być drogo, czasochłonnie ani niewykonalnie (ze względu na nadmiar nieosiągalnych składników), a już szczególnie – nie musi być niezdrowo. Marta Dymek sama zwróciła uwagę na najpoważniejszy z medycznego punktu widzenia stereotyp diety bezmięsnej: niedobór białka. A jednak można odżywiać się bez używania produktów odzwierzęcych tak, żeby dostarczyć organizmowi wszystko, co niezbędne, poza witaminami z grupy B, które należy suplementować.

 

Kolejnym gościem Ogrodu Powszechnego był Adam Wajrak, który nie dał się nakłonić Romanowi Kurkiewiczowi do narzekania na rzeczywistość. Wolał cieszyć się pięknym dniem (Apostrof najpierw ściągnął do Warszawy wiosnę, a zaraz potem lato) oraz swoją najnowszą książką o psie Lolku.

 

Dlaczego giną pszczoły

Dyskusja z norweską pisarką Mają Lunde, autorką powieści „Historia pszczół” oraz brytyjskim naukowcem Davem Goulsonem, który specjalizuje się w badaniu trzmieli i napisał popularnonaukową pracę „Żądła rządzą”, odbyła się na Dużej Scenie Teatru Powszechnego, bo i tematy były ogólnoświatowe, a nawet kosmiczne. Goulson uświadomił wszystkim, jakie mamy szczęście: mieszkamy na kawałku skały, która w szalonym pędzie przemierza kosmos w olbrzymiej odległości od innych skał, na których miałoby szansę rozwinąć się życie. A my – żyjemy! I wciąż jeszcze żyją na świecie pszczoły, a dokładnie około 20 tysięcy gatunków pszczołowatych. Faktem jest, że niektóre ich gatunki wyginęły, a w Chinach są rejony całkowicie pozbawione owadów zapylających, bez których nie mogą rozwijać się owoce takich roślin jak truskawki, maliny czy kawa, w sumie około 1/3 naszego jedzenia roślinnego. Dlatego na przykład w prowincji Syczuan żyjącej z sadownictwa, zadanie zapylania kwiatów przejęli… ludzie. Jest to ręczna robota, do której wykorzystywane są także dzieci. Małym lekkim osobom łatwiej jest wspiąć się na najwyższe i najcieńsze gałęzie.

Dlaczego dochodzi do masowego wymierania pszczół? Goulson wskazał trzy przyczyny tego zjawiska, wszystkie spowodowane przez człowieka: coraz mniej wolnostojących kwiatów i monokulturowe uprawy powodują, że pszczoły nie mogą znaleźć pożywienia, są więc głodne i zestresowane. Z kolei sztuczne nawozy i spryskiwania mające chronić uprawy przed szkodnikami, to dla pszczół trucizny. Osłabione owady częściej chorują. – Pszczoły są wygłodzone, zatrute i chore, więc nic dziwnego, że giną – podsumował autor „Żądeł rządzących”.

 

Maja Lunde opiece nad pszczołami i związkom człowieka z naturą poświęciła swoją powieść, zwróciła też uwagę, że każdy może zrobić coś, by pomóc owadom. Mogą to być nawet tak małe rzeczy, jak posadzenie kwiatów na balkonie czy w ogródkach, dzięki czemu zwiększy się roślinna różnorodność. – Świat to suma małych rzeczy – przypomniała norweska pisarka.

 

Gdy w Ogrodzie Powszechnym i na Dużej Scenie odbywały się rozmowy o naturze, na Małej Scenie opowiadały o swojej twórczości: irlandzka pisarka Cecelia Ahern, autorka „Lirogona”, oraz Finka Katja Kettu, która odwiedziła Warszawę z okazji polskiej premiery książki „Ćma”.

Przeklęte biografie i popołudniowy seks

Tony Halik nie był pilotem RAF-u, a wiele z jego opowieści to konfabulacje, Ryszard Kapuściński wymyślał sobie legendę, ponieważ wiedział, że jest ona ważnym elementem tworzonej przez pisarza literatury, a dotarcie do szczegółów na temat biografii Barbary Piaseckiej-Johnson było niezwykle trudne, gdyż ludzie, którzy ją znali, uwielbiali ją lub nienawidzili czyli mieli bardzo emocjonalny stosunek do tej postaci. Gośćmi Michała Nogasia prowadzącego panel o biografiach przeklętych byli Ewa Winnicka, Artur Domosławski i Mirosław Wlekły, którzy opowiadali m.in. o faction czyli mieszaninie fikcji i faktów. – Biografia i życie to dwie różne rzeczy, ta pierwsza to autorska opowieść o konkretnej osobie – podkreślił Domosławski.

 

„Czarna”, najnowsza książka Wojciecha Kuczoka, nie jest biografią ani reportażem, chociaż oparta jest na faktach. To powieść o namiętnościach, uwikłaniach i zależnościach między ludźmi w niewielkiej społeczności oraz o okrutnej zbrodni. Opowieść, która zrodziła się z lektury dokumentów sądowych oraz listów zakochanej kobiety do żonatego kochanka. – To nie była dobra literatura, ale otwierała szeroko dostęp do emocji bohaterki, jej motywacji, tego, co działo się w jej głowie – powiedział Kuczok o listach.

Spotkanie rozpoczęła prezentacja tak pikantnego i tak zmysłowo przeczytanego przez Edytę Olszówkę fragmentu powieści, że autor poczuł się zobowiązany do przeproszenia widzów za dobór lektury przed godziną 22.00. Przyznał też rację prowadzącemu spotkanie Juliuszowi Kurkiewiczowi, że „Czarna” jest zapewne najbardziej kobiecą z jego powieści, a metaforę społeczną świata, w którym „wszyscy żyją cudzym życiem uprawiając ckliwy parapeting i szukając tego, co można by uznać za spisek i zacząć się udzielać w walce z nim” rozszerzył na całą współczesną Polskę.

 

W tym samym czasie na sąsiedniej – Małej Scenie Teatru Powszechnego – Klancyk improwizował na temat „Smutnego cinkciarza” Sylwii Chutnik. Zdaniem obecnej na widowni Grażyny Plebanek tytuł powinien być zmieniony na „Śmiech cinkciarza”, a dowodem konieczności wprowadzenia korekty są obolałe ze śmiechu mięśnie brzucha.

Warszawską część wieczoru zakończyły dyskusja o literaturze w polityce i polityce w literaturze z udziałem Anny Cieplak, Agnieszki Graff, Wita Szostaka, Szczepana Twardocha oraz prowadzącego rozmowę Przemysława Czaplińskiego; koncert duetu Kopyt / Kowalski z transową muzyką z najnowszej płyty „Koniec” tego gitarowo-perkusyjnie-wokalnego tandemu oraz rozmowa z Grahamem Mastertonem o jego najnowszej powieści okraszona przez brytyjskiego pisarza masą przezabawnych anegdot. Zdaniem Mariusza Czubaja, który przepytywał gościa z jego dokonań na niwie horroru i kryminału, powiedzenie o tym, że prywatnie najsmutniejszymi ludźmi są komicy można już uzupełnić informacją, czym zawodowo zajmują się ludzie najzabawniejsi.

Smakowite kąski na deser

 

Na koniec coś specjalnego: między spotkaniami można poczytać sobie na Apostrofie komiks z festiwalowymi gośćmi w rolach głównych czyli Martą Dymek, Grahamem Mastertonem, Adamem Wajrakiem i kuratorem imprezy Szczepanem Twardochem. Finał tej obrazkowej fabuły to odpowiedź na pytanie, jaką strawą zaowocowało spotkanie w literackim lesie.

 

A czym zaowocuje finał Apostrofu? Będą „Pypcie na języku’ czyli Rusinek z Ogórkiem oraz „Ballada o pewnej panience” – fragmenty niepublikowanego opowiadania Szczepana Twardocha  improwizowane przez grupę Klancyk. Do tego prawdy i postrawdy, Waglewski z Pospieszalskim i mnóstwo innych atrakcji w Teatrze i Ogrodzie Powszechnym, a poza Warszawą spotkania z Anną Dymną, Kubą Ćwiekiem, Mirosławem Wlekłym, Magdaleną Witkiewicz i Łukaszem Orbitowskim.

 

Uff! jak gorąco!

Przed nami Wielki Finał!

http://www.empik.com/kultura/apostrof/program/2017/

 

Magdalena Walusiak

Zobacz także

Komentarze