Kroniki Ocalałych. Tom 1. Fałszywy pocałunek - Pearson Mary E.

Kroniki Ocalałych. Tom 1. Fałszywy pocałunek

Wszystkie formaty i wydania (2): Cena:
empik

Sprzedaje empik

Cena empik.com:
35,49 zł
Cena:
39,90 zł
Oszczędzasz:
4,41 zł (11%)
Koszt dostawy:
Salon empik - 0,00 zł
Produkt w magazynie empiku
Wysyłamy w 24 godziny
Kup teraz
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.
dostępność w salonie empik
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Opis

Księżniczka Lia jest pierwszą córką domu Morrighanów, królestwa przesiąkniętego tradycją, poczuciem obowiązku i opowieściami o minionym świecie. W dniu swojego ślubu ucieka, uchylając się od obowiązków − pragnie wyjść za mąż z miłości, a nie w celu zapewnienia sojuszu politycznego. Ścigana przez licznych łowców, znajduje schronienie w odległej wsi, gdzie rozpoczyna nowe życie. Gdy do wioski przybywa dwóch przystojnych nieznajomych, w Lii rozbudza się nadzieja. Nie wie, że jeden z nich jest odtrąconym księciem, a drugi to zabójca, którego ma za zadanie ją zamordować. Wszędzie czai się podstęp. Lia jest bliska odkrycia niebezpiecznych tajemnic – i jednocześnie odkrywa, że się zakochuje.

"Poruszająca, romantyczna, pełna mitów i wspomnień, przeznaczenia i nadziei epicka opowieść z zaskakującymi zwrotami akcji. Książka, która niemal nie potrzebuje sequela, ale czytelnicy będą zachwyceni, jeśli będzie miała ciąg dalszy".
Booklist

"Pearson stworzyła pierwszy tom rewelacyjnej serii, która z pewnością znajdzie uznanie u fanów Igrzysk śmierci Suzanne Collins i Zwiadowców Johna Flanagana. Romans, przygoda, mistycyzm – wszystko w jednej powieści".
School Library Journal

"Świetny początek fantastycznej serii Pearson. Świat pełen pokus i romans, który z pewnością spodoba się fanom Kristin Cashore i Megan Whalen Turner. A w centrum wydarzeń wspaniała, rewelacyjnie stworzona bohaterka".
Publisher's Weekly

Dane szczegółowe

Tytuł: Kroniki Ocalałych. Tom 1. Fałszywy pocałunek
Seria: Kroniki Ocalałych
Autor: Pearson Mary E.
Tłumaczenie: Skowrońska Emilia
Wydawnictwo: Wydawnictwo Initium
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Ilość stron: 432
Numer wydania: I
Data premiery: 2017-08-03
Rok wydania: 2017
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 199 x 136 x 43
Indeks: 22216670

Recenzje

Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,2
5
13
4
17
3
1
2
0
1
2
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
32 recenzje
19-10-2017 o godz 22:29 Book Beast dodał recenzję:
"Eristle nauczyła mnie słuchać, zamykać uszy nawet podczas największej nawałnicy, nawet gdy moje serce trzęsło się ze strachu, nawet gdy w mojej głowie było pełno codzienny hałasów. Nauczyła mnie być cicho i słuchać tego czym chciał się podzielić ze mną świat." Która z dziewczyn nie marzyła w dzieciństwie, aby być księżniczką? Nosić piękne suknie, tańczyć na balach i wyjść za mąż za księcia z bajki? Ja owszem! Mój książę bardzo często do złudzenia przypominał tych z disney'owskich bajek ;) Jednak z czasem, im bardziej poznawałam historię, tym częściej zauważałam, że życie prawdziwych księżniczek nie było tak usłane różami, jak w bajkach. W szczególności, kiedy okazywało się , że przy okazji wyboru księcia z bajki nikt z reguły nie liczył się z ich zdaniem, a często nie miały pojęcia kto stanie z nimi na ślubnym kobiercu. Cóż wtedy ma począć biedna księżniczka? Przeczytać "Fałszywy pocałunek! Ta powieść to idealna instrukcja dla każdej księżniczki, którą czeka podobny los- trzeba uciekać! I to jak najdalej, a książę taki czy inny w końcu sam się znajdzie :) "Fałszywy pocałunek" to tom rozpoczynający cykl "Kroniki ocalałych", który zdążył już zdobyć sobie rzeszę czytelników za granicą. FABUŁA: Mary E. Pearson porywa nas na przygodę do królestwa Morrighan, historia zaczyna się kiedy Arabella Celestina Idris Jezela, Pierwsza córka domu Morrighan (w skrócie Lia) szykuje się do własnego ślubu. Jak już wspomniałam w swoim nieco przydługawym wstępie, ślub zamiast wzbudzać radość , wzbudza u naszej bohaterki jedynie chęć jak najszybszej i najdalszej ucieczki. Królestwu grozi inwazja barbarzyńców, sojusznik w postaci księcia i planowanego małżonka Lii byłyby bardzo wskazany. To jednak oznaczałoby życie u boku nieznanego starucha, lub księcia który nie kwapił się wcześniej poznać swojej wybranki, a jedynie słuchał woli tatusia. Któż chciałby takiego męża? Cóż, z całą pewnością nie nasza bohaterka. Na to Lia nie może się zgodzić, kicha więc na swoje obowiązki, honor, sojusz i bycie księżniczką i tuż przed swoim ślubem ucieka wraz ze swoją służącą i przyjaciółką Pauline. W niedługim czasie na poszukiwania księżniczki wyruszają dwaj mężczyźni o zupełnie różnych motywacjach. Jeden z nich to porzucony książę, który chce osobiście poznać tę która okazała się od niego dużo bardziej odważna, drugi to należący do wrogich barbarzyńców zabójca. Losy całej trójki splatają się w malowniczej scenerii małej wioski, gdzie pracująca w kawernie -już nie księżniczka- poznaje dwóch nieznajomych Rafe'a i Kaden'a. Który z nich to zabójca, a który książę? Czy motywy obu mężczyzn zmienią się kiedy poznają Lię? Czy Lia zdołała uciec od odpowiedzialności i obowiązków? Oraz czy Mary E. Pearson uda się zwieść nas na manowce? Zapraszam Was, abyście przekonali się sami. KSIĄŻKĘ POLECAM JEŚLI: +lubicie fantasy w wersji YA +rycerze, księżniczki i książęta to Wasze klimaty +macie ochotę przeżyć przygodę wraz ze zbuntowaną księżniczką KSIĄŻKI NIE POLECAM JEŚLI: -zakochane nastolatki to coś to skutecznie odstręcza Was od czytania -trójkąty miłosne działają Wam na nerwy -YA i fantastyka to nie Wasze klimaty PODSUMOWANIE: Mogę Wam serdecznie polecić "Fałszywy pocałunek", mi przypadła do gustu i pierwsza część z nieco wolniejszą akcją i miłosnymi rozterkami (ale jak mogę winić bohaterkę skoro sama nie wiem czy wybrać Kaden'a czy Rafe'a?!). Poza tym urzekła mnie wiejska sceneria, fantastyka, której akcja dzieję się w wioskach, ma dla mnie taki magiczny sielski klimat. Kiedy akcja nabiera tempa, bohaterka dorasta, staję się na naszych oczach księżniczką idealną, waleczną, honorową i kryjącą w sobie tajemnicę, którą autorka jedynie lekko zarysowała. Myślę, że w kolejnych tomach poznamy mnóstwo ciekawych tajemnic i mocy kryjących się w Pierwszej córce domu Morrighan. Polecam i z niecierpliwością czekam na drugi tom, bo to zakończenie zapowiada całą masę przygód i nie lada kłopotów. http://ksiazkaibestia.blogspot.com/2017/10/faszywy-pocaunek-mary-e-pearson.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-10-2017 o godz 09:10 kelie dodał recenzję:
Przewidywalna, naiwna i infantylna. Dla nastolatek.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
02-10-2017 o godz 21:10 Tysiąc Żyć Czytelnika dodał recenzję:
Przeczytaj całą recenzję, wzbogaconą zdjęciami: https://tysiac-zyc-czytelnika.blogspot.com/2017/09/faszywy-pocaunek-faszywa-fantastyka-i.html Książka wbrew pozorom wcale nie jest typowym fantasy. Generalnie z tym gatunkiem ma bardzo mało wspólnego, bo cała pierwsza jej połowa jest napisana jak zwyczajna obyczajówka. Opisy życia na wsi, romansów, praca w gospodzie... No nie ma czego wymagać. Czytanie tego jest bardzo przyjemne, aczkolwiek na pewno nie każdemu się spodoba. Nie ma magicznych zwrotów akcji, w ogóle - oczywiście, poza rodzącym się uczuciem - mało się dzieje. Jedyną rzeczą naprawdę wartą uwagi jest tajemniczość, jaką owiana została tożsamość Księcia i Zabójcy. Mamy bowiem dwóch dżentelmenów o takich przezwiskach i dwóch o normalnych imionach. Który okaże się którym? Im dalej w las w tym było lepiej. Pod koniec książki - czyt. jakoś na ostatnich stu stronach - było cudownie. Zaczynało wszystko nabierać takiego ciekawego fantastycznego klimatu, choć z rodem z fantastyki młodzieżowej, były momenty wzruszeń, strachu, a także w dalszym ciągu kiełkującej miłości. Wtedy prawdziwie pokochałam tę książkę i już wiedziałam, że będę dzielnie odliczać dni do premiery kolejnego tomu. (Jakby ktoś miał jakieś info, kiedy to cudo się pojawi, to dajcie koniecznie znać!) Podsumowując ten mój wywód, zdecydowanie nie żałuję, że sięgnęłam po tę propozycję. Wydaje mi się, że nie da się jej z czystym sumieniem nazwać fantastyką, ale zdecydowanie pod względem wątku romantycznego przywodzi na myśl najlepsze twory romantyczne. Mi osobiście bardzo przypominała "Niezwyciężoną", ale chyba po części dlatego, że tutaj również dopiero przed nami jest wydanie dwóch tomów. Niemniej najprawdopodobniej zostaną wydane, więc możemy zacząć świętować!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-09-2017 o godz 18:02 KobieceRecenzje365 dodał recenzję:
Kiedy byłam małą dziewczynką uwielbiałam, czytać bajki i baśnie. Dzięki nim poznałam cudowne królestwa, piękne księżniczki i królewiczów na białych koniach. To małe dziecko pozostało we mnie cały czas i do tej pory lubię czytać książki, w których pojawia się magia, zbuntowane księżniczki, potwory i tym podobne rzeczy. Takich powieści na rynku wydawniczym jest wiele, a autorzy prześcigają się w wymyślaniu fabuł, które zaciekawią czytelnika. Ostatnio miałam okazję przeczytać „Fałszywy pocałunek” Mary E. Pearson, książkę, której opis niesamowicie mnie zaintrygował. Czy wnętrze dorównało opisowi? Czy zostałam wciągnięta do świata królestwa z tradycjami? Zapraszam na recenzję. Księżniczka Lia jest pierwszą córką w królestwie Morrighanów, które przesiąknięte jest tradycją i poczuciem obowiązku. W związku z tym dziewczyna musi wyjść za mąż za księcia, którego wybrał dla niej ojciec i doprowadzić do sojuszu między dwoma królestwami. Jednak młoda księżniczka nie zamierza wychodzić za mąż z poczucia obowiązku, marzy jej prawdziwa miłość, chce kochać i być kochana. W dniu ślubu wraz ze swoją przyjaciółką ucieka, narażając się na gniew ojca i ogromne niebezpieczeństwo. Po kilku dniach ucieczki, dziewczyny zatrzymują się w odległym mieście, gdzie rozpoczynają nowe życie. Po pewnym czasie do miasteczka docierają także dwaj młodzi i przystojni mężczyźni, z którymi Lia się zaprzyjaźnia, a jednego z nich obdarza głębszym uczuciem. Niestety nastoletnia księżniczka nie zdaje sobie sprawy, że jeden z nich to odrzucony przez nią książę, a drugi to morderca, który ma ją zabić. Niebezpieczeństwo będzie czaiło się z każdej strony, a Lia nie raz będzie musiała podjąć decyzje, od której będzie zależał los bliskich jej osób. Co z tego wszystkiego wyniknie? Tego już musicie dowiedzieć się sami. „Jeśli komuś nie można ufać w miłości, to nie można mu ufać w niczym. Niektórych rzeczy nie można wybaczyć.” Gdy zaczęłam czytać tę powieść, moje wewnętrzne dziecko cieszyło się jak oszalałe, bo dostałam w niej wszystko to, czego oczekiwałam. Książka okazała się niesamowicie klimatyczna i momentalnie zostałam wciągnięta w wir wydarzeń. Z zapartym tchem śledziłam losy Lii, która ze wszystkich sił próbowała zacząć nowe życie, chciała odciąć się od monarchii i pokochać całym sercem mężczyznę, którego wybierze sobie sama. Autorka bardzo dokładnie przedstawiła nam królestwo, w którym urodziła się i dorastała Lia, to samo tyczy się jej dalszego życia poza murami zamku. Książka obfituje w wiele opisów, które są bardzo pomocne naszej wyobraźni i bardzo łatwo możemy sobie wszystko zwizualizować. Całość napisana jest w baśniowym i magicznym klimacie, co niesamowicie przypadło mi do gustu i mimo tego, że autorka posłużyła się utartymi schematami, to nie raz potrafiła mnie zaskoczyć. Akcja książki toczyła się nieśpiesznie, nic nie pędziło na łeb na szyję, ale nie jest to żadnym minusem, gdyż wszystko opisane zostało niezwykle ciekawie i no cóż... ja po prostu przepadłam. W książce pojawił się typowy trójkąt miłosny, czyli piękna dziewczyna i dwóch niesamowicie przystojnych mężczyzn. Jeden z nich to morderca, którego zadaniem było zgładzenie dziewczyny, a drugi to książę, którego Lia odrzuciła i który na samym początku nienawidził dziewczyny. Jednak z biegiem wydarzeń każdy z nich zmienił o niej zdanie i coraz bardziej zaczął się nią interesować, gdyż Lia okazała się zupełnym przeciwieństwem typowej księżniczki z muchami w nosie. To dziewczyna twardo stąpająca po ziemi, sprytna, zdeterminowana i przede wszystkim bardzo pracowita. Męscy bohaterowie także zasługują na uwagę, bo autorka przedstawiła ich tak, że intrygują czytelnika już od samego początku. Narracja poprowadzona została z perspektywy kilku bohaterów, Lii, księcia oraz zabójcy i może nie byłoby w tym nic dziwnego, ale autorka tak sobie to wymyśliła, że przez długi czas nie miałam pojęcia, kto jest mordercą, a kto księciem. To taka gra, w której sidła od razu dałam się złapać i cały czas próbowałam odgadnąć, kto jest kim. Nie było to łatwe, bo autorka tak poprowadziła rozdziały obu panów, że nic nie było jasne i ciężko było wpaść na odpowiedni trop. Sama momentami miałam wrażenie, że czegoś nie rozumiem, wracałam to wcześniejszych rozdziałów z nadzieją, że rozjaśni mi to trochę sytuację, ale nic z tego, musiałam dalej snuć domysły. Ta zabawa niesamowicie mnie wciągnęła i intrygowała, bo jak najszybciej chciałam odkryć prawdę i rozszyfrować mężczyzn. Na całe szczęście później wszystko stało się jasne, ale i tak ciężko było mi w to wszystko uwierzyć. Uważam, że to chyba najmocniejszy atut tej książki i świetnie się przy tych rozdziałach bawiłam, choć nie ukrywam, że miałam także w stosunku do autorki mordercze zamiary, za to wodzenie za nos i ciągłe uczucie niepewności. „Fałszywy pocałunek” to powieść o pierwszym prawdziwym uczuciu, o przyjaźni, o trudnych wyborach, o więzach rodzinnych oraz o tradycjach, które przekazywane są z pokolenia na pokolenie. To naprawdę świetna książka fantasty, z k
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-09-2017 o godz 22:30 Kosz z Książkami dodał recenzję:
Księżniczka uciekająca prze aranżowanym małżeństwem z nieznanym mężczyzną? Było. Cny rycerz wyruszający na jej poszukiwanie? Było. Trójkąt miłosny wymuszający wybór pomiędzy księciem a niebezpiecznym acz pociągającym mężczyzną? Było. Czy można więc stworzyć z tych elementów ciekawą, wciągającą historię? Można! A przynajmniej potrafi to Mary E. Pearson autorka książki Fałszywy pocałunek – pierwszego tomu trylogii Kroniki Ocalałych. Księżniczka Arabella (dla przyjaciół Lia) pierwsza córka domu Morrighan ma za pomocą małżeństwa zawrzeć sojusz pomiędzy dwoma zwaśnionymi krajami. Jak to bywa w przypadku aranżowanych małżeństw swojego przyszłego męża nigdy nawet na oczy nie widziała. Decyduje się więc wziąć sprawy w swoje ręce i wraz ze służącą Pauline, która jest także jej przyjaciółką, ucieka i ukrywa się w małej wiosce. Porzucony książę zaintrygowany tym jaka to osóbka zdecydowała się uciec sprzed ołtarza wyrusza na jej poszukiwanie. Pojawia się także zabójca, który ma za zadanie zabić Lię, aby ostatecznie nie dopuścić do sojuszu pomiędzy krajami. Mając tak przedstawiony obraz sytuacji można spodziewać się, że będzie to typowy romans z rozpieszczoną księżniczką w centrum, która nie zna prawdziwego życia. Nic bardziej mylnego. Lia owszem przyzwyczajona jest do luksusów, ale zdaje sobie dobrze sprawę, że nie może ich oczekiwać po ucieczce do małej wioski. Aby zapracować na swoje utrzymanie bierze się do pracy i pomaga w zajeździe, w którym razem z Pauline mieszkają. Na to jaką jest osobą wskazuje także to jak traktuje przyjaciółkę. Nie jest ona już dla niej służącą, jest jej bardzo wdzięczna za to, że pomogła jej uciec. Ponadto jej dobro i jej uczucia nie raz stawia ponad własnymi. Co bardzo mnie ujęło nie jest też do końca tak, że księżniczce wszystko przychodzi łatwo, ze wszystkim sobie radzi. Początkowo nie potrafi gotować, inne obowiązki również nie są łatwe, ale trzeba jej przyznać, że nie boi się ciężkiej pracy. Tym właśnie od tej pory chce być – zwykłą dziewczyną. Nie przewiduje jednak, że ukradziona pod wpływem złości podwładnym ojca szkatuła z pewnymi tekstami w dziwnym języku może te marzenia zniszczyć. Elementem, który właściwie nie pasował do całości było niemal natychmiastowe zauroczenie Lią zarówno księcia jak i zabójcy. Widać było, że od początku przyciąga ich jak magnes. Podczas gdy sama Lia jest oczywiście pod ich wielkim wrażeniem i obaj ją intrygują jednak ewidentnie przez dłuższy czas zachowuje dystans i rozsądek. Pamięta w jakiej sytuacji się znajduje i nie ufa tak łatwo obcym. Jednak, co chwali się autorce, dziewczyna dość szybko wybiera oszczędzając czytelnikom jej wewnętrznych rozterek, którego należy wybrać, jak to się często zdarza w innych powieściach z gatunku young adult. Ciekawym zabiegiem było podzielenie narracji na trzy osoby – księżniczkę, zabójcę oraz księcia. W przypadku Lii oczywistym było, które rozdziały napisane są z jej perspektywy. Natomiast te dotyczące mężczyzn – już nie. Podpisane były jedynie jako książę, zabójca bądź używano ich imion. Dlatego aż do samego końca nie było wiadomo, który z nich jest który. Przyznam, że początkowo bardzo mnie to irytowało, nie tyle dlatego, że nie wiedziałam który jaką postacią jest, ale także który w danym momencie się wypowiada – Kaden czy Rafe? Jednak w momencie kiedy okazało się ostatecznie który jest który… doceniłam. Naprawdę doceniłam ten zabieg, byłam pod takim wrażeniem, że miałam ochotę odłożyć książkę i zaklaskać z podziwu, ponieważ takiego obrotu spraw zupełnie się nie spodziewałam. Mimo, że wątek miłosny jest główną osią fabularną przez większość tomu to pod koniec okazuje się, że jest to dopiero wstęp do właściwej historii. Kobiety z Morrigan posiadają bowiem pewne tajemnicze dary. Czym są, skąd pochodzą nie jest do końca wyjaśnione. Również Lia w pewnym momencie orientuje się, że całe życie ukrywano przed nią prawdę. Dlatego nie mogę doczekać się kolejnego tomu, kiedy to wątek magii się rozwinie i księżniczka dowie się prawdy o swoim dziedzictwie i prawdziwych stosunkach między krajami i zbójcami. Wydania Fałszywego pocałunku na polskim rynku podjęło się wydawnictwo Initium, a tłumaczeniem zajęła się Emilia Skowrońska. Język jest lekki, sprawia, że całość czyta się bardzo szybko, natomiast pieśni i legendy są bardzo poetyckie. Pewne zastrzeżenie mam jednak do okładki. Z jednej strony jest naprawdę bardzo ładna, z drugiej jednak moim zdaniem nie oddaje treści ani nastroju w jakim książka jest utrzymana. Powieść zdecydowanie polecam i czekam niecierpliwie na kolejny tom, gdyż mam przeczucie, że najlepsze w tej historii dopiero nadejdzie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-08-2017 o godz 14:53 podróżdokrainyksiążek dodał recenzję:
Księżniczka Lia jest pierwszą córką z domu Morrighan, w którym panuje wiele tradycji, których każdy z członków rodziny skrupulatnie przestrzega. Wraz z tradycjami, jakie posiadają, kryje, się wiele historii o potomkach ich domu, jak i o dawnym świecie. Ze względu na to ze Lia jest najstarsza, to na jej barkach, spoczywa obowiązek zapewnienia sojuszu jej krajowi. Zapytacie się, w jaki sposób ma tego dokonać? Odpowiedź jest prosta, poprzez ślub, który będzie gwarancją na stabilny pokój. Jednakże nasza księżniczka w dniu ślubu postanawia uciekać, gdy pragnie jak każda dziewczyna prawdziwej miłości, mężczyzny, za którego kiedyś wyjdzie i będzie prowadzić pełne szczęścia życie. Niestety swoją ucieczką sprowadza na swoje życie niebezpieczeństwo, zaczyna na nią polować wiele łowców, gdy za nią dostaną wiele pieniędzy. Lia, skrywa się w małej wsi, gdzie postanawia sobie ułożyć w jakikolwiek sposób życie, by nie musiała się obawiać, że zostaje schwytana. Pewnego dnia do wioski przybywa dwóch przystojnych młodzieńców, którzy zdobywają zainteresowanie dziewczyny. Nie zdaje sobie sprawy z tego, że jeden z nich jest niechcianym księciem, za to drugi jak wiele łowców chce ją złapać, lecz jego zadanie jest o wiele okrutniejsze, gdy chce ją zabić. Powieść Mary Pearson nie jest niczym odkrywczym, jednak historia, jaka przedstawia, wciągnęła mnie i z wielką ochotą ją kontynuowałam, by dowiedzieć się, jak prowadzi sobie z przeciwnościami losu, jak i rosnąca w niej miłością. Sama zaś główna bohaterka odbiega od obrazu typowej księżniczki. Swoją osobowością nie raz mnie zaskoczyła, gdy podczas różnych sytuacji pokazywała swój nieszablonowy charakter, gdy jest pewna siebie dziewczyna, która wie, czego chce, i nie boi się podjąć ryzyka. Jednak w swoim zachowaniu również potrafi być kochana i uczynna co sprawia, że jest postacią, którą się da lubić.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-08-2017 o godz 13:12 Świat Książkoholiczek dodał recenzję:
Opis fabuły Ślub Lii to jej obowiązek i główne zadanie jako Pierwszej Córki królestwa Morrigan. Ona jednak stwierdza, że nie jest klaczą rozpłodową i nie wyjdzie za starego, zgrzybiałego księcia, którego nigdy nie widziała i któremu tatuś musi wybrać pannę młodą. Księżniczka postanawia więc uciec. Nie zdaje sobie sprawy, że za nią ruszył jej niedoszły małżonek oraz wysłany przez barbarzyńców zabójca. Kto okaże się przyjacielem, a komu ślepe oddanie swojemu królestwu przysłoni pozostałe wartości? Opinia Otrzymałam tę książkę w związku z nowo nawiązaną współpracą z wydawnictwem Initium (za co bardzo dziękuję). Początkowo dowiedziałam się, że jest to powieść fantasy. Opis na okładce jednak tak bardzo mnie zaintrygował, że nie mogłam odpuścić. Jak przebiegła moja przygoda z Lią, Rafem i Kadenem? Głównym wątkiem powieści jest ucieczka Lii sprzed ślubnego kobierca oraz jej późniejsze perypetie miłosne. W tle przewija się również konflikt między królestwami oraz przeszłość Ladena. Między rozdziałami możemy napotkać fragmenty różnych pieśni, które dopiero po jakimś czasie zaczynają nabierać trochę sensu. Większość historii opowiada Lia, poznajemy jednak również perspektywy zabójcy, księcia, Rafe'a i Kadena. Główną bohaterkę poznajemy w momencie rysowania na jej plecach ślubnego kanvah. Kilka chwil później ucieka ona ze swoją przyjaciółką Pauline, która troszkę mnie irytowała. Wydawała mi się bowiem lekko gapowata, w porównaniu do niej Lia była niezwykle zaradna. Jak na księżniczkę, Arabella wykazuje się dużym męstwem i odwagą. Gdy znajduje się w opresji, stara się znaleźć logiczne rozwiązanie. Nie ma czasu na użalanie się nad sobą. Jest inteligentna i na pewno z czystym sumieniem mogę zaliczyć ją do najlepiej wykreowanych bohaterek literackich. Kaden i Rafe są natomiast zupełnymi przeciwieństwami. Ich role w całej historii okazują się zupełnie różne od tych, których spodziewa się czytelnik. Oboje mają w sobie jednak coś magnetycznego i każdy z nich na swój sposób może zdobyć kobiece serca. Moje zdobył Rafe swoją tajemniczością i poświęceniem. A Wasze? Akcja rozgrywa się na kontynencie, gdzie znajdują się królestwa, każde o odmiennej tradycji i poczuciu obowiązku. Bardzo żałuję, że w książce nie ma mapki, bo znacznie ułatwiłaby ona śledzenie trasy bohaterów. Cały świat przedstawiony w powieści jest przesycony duchem przeszłości, w powietrzu wisi coś magicznego, a w trakcie lektury można usłyszeć szepty Starożytnych. W związku z tą wyczuwalną magią, w powieść wkrada się trochę fantasy, ale całej książki typowym fantasy z pewnością nazwać nie można. Jeśli już, to soft fantasy. Jest to chyba jak najbardziej adekwatne, ponieważ emocje bohaterów są ukryte gdzieś w tle, są miękkie i delikatne, jako coś nowego i niepowtarzalnego zostają ukryte pod płaszczykiem przetrwania i niepewności, ale także kłamstw. Język jest dość uniwersalny, nie ma wulgaryzmów, ale nic nie jest też przesłodzone. Jedyne, co mi przeszkadzało to to, że w pewnym momencie bohaterowie udawali się na lunch. Jakim cudem w czasach przypominających średniowiecze ludzie jedzą LUNCH? Jednakże, korekta jest idealnie dopracowana i nie doszukałam się ani jednej literówki! Polska okładka podoba mi się o wiele bardziej niż zagraniczna. Mam nadzieję że kolejne części będą przyozobione wizerunkami Kadena i Rafe'a. Polecam tę książkę wszystkim. Bez wyjątku. Fani romansu, magii, przygód i lekko średniowiecznych klimatów - każdy znajdzie coś dla siebie. Nie pożałujecie! Ines de Castro
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-08-2017 o godz 12:11 Królewskie Recenzje dodał recenzję:
Księżniczka Lia, jako pierwsza córka domu Morrihanów, od lat przygotowywana jest na ten dzień. Królestwo przesiąknięte tradycją i opowieściami o minionym świecie oczekuje, że dziewczyna poślubi wybranego jej księcia. Lia jednak nie chce zaaranżowanego małżeństwa, pragnie wyjść za mąż z miłości. W dzień swojego ślubu buntuje się i ucieka wraz z przyjaciółką. W ślad za nią rusza odrzucony książę i zabójca, który ma ją zamordować. Lia ukrywa się w rodzinnym domu przyjaciółki i pracuje w ich karczmie. Jednocześnie uczy się prawdziwego życia i stara się zapomnieć o dawnym życiu, które przysporzyło jej tyle smutku i zmartwień. Gdy do wioski przybywa dwóch przystojnych młodzieńców, w sercu dziewczyny rodzi się nadzieja. Nie wie jednak, że jednym z nich jest odtrącony książę, a drugim- płatny zabójca, który ma ją zamordować. Wokół niej, wszędzie czai się podstęp. Lia jest bliska odkrycia niebezpiecznych tajemnic. Jednocześnie odkrywa, że się zakochała... Okładka i opis zapowiadały się tak obiecująco, że nie sposób było przejść obok książki obojętnie. Spojrzenie dziewczyny z okładki od razu przyciągnęło mnie do siebie. Kiedy tylko spojrzałam na książkę, wiedziałam, że muszę ją mieć. Spodziewałam się po niej na prawdę wiele. Może zbyt wiele. Z pewnością więcej niż dostałam, ale to nie oznacza, że się zawiodłam. Początek nie sprawiał wrażenia bardzo ciekawego. Później jednak, kiedy pojawiły się wątki romantyczne i groza oraz tajemnice w tle, wszystko stało się dla mnie niezwykle ekscytujące. Już od tamtego momentu nie potrafiłam oderwać się od tej fantastycznej historii. Fałszywy pocałunek ma w sobie swego rodzaju tajemniczy urok. Poetyckie fragmenty ze starożytnych ksiąg z pewnością ubogacają tekst wprowadzając do książki swoistą magię. Autorka zabiera czytelnika w podróż po niezwykłym wymiarze średniowiecza pełnego tajemnic, czarów, magii i dawnych wierzeń, a także pragnień i miłości, tak pięknej i niezwykłej.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
25-08-2017 o godz 20:05 Danuta Ciesielska dodał recenzję:
Gdy tylko usłyszałam, że ta książka pojawi się w Polsce, wiedziałam, że muszę ją mieć. Nasłuchałam się tyle dobrych opinii o niej na zagranicznym booktubie, ze grzechem byłoby jej nie przeczytać. Gdy odebrałam paczkę z poczty i ją odpakowałam (tak, zrobiłam to od razu) to zagościł na mojej twarzy tak duzy uśmiech, że aż ludzie się na mnie dziwnie patrzeli. Księżniczka Arabella (woli gdy mówi się do niej Lii) urodziła się w królestwie przesiąkniętym po brzegi tradycjami. Życie pełne obowiązków niezupełnie się jej podoba, dlatego jest gotowa je porzucić. Tak też robi. Dokonuje tego w dniu jej ślubu z mężczyzną, którego tak naprawdę nigdy na oczy nie widziała. Ucieka wraz ze swoją służącą, a zarazem najlepszą przyjaciółką. Udaje im się dostać do odległej wioski, gdzie planują rozpocząć nowe życie. Jakiś czas później dociera tam także dwójka mężczyzn- niedoszły pan młody oraz zabójca. Najlepsze jest to, że nie wiadomo, który jest którym. "Fałszywy Pocałunek" to pierwszy tom trylogii Mary E. Pearson, który totalnie mnie oczarował. Wiem, że na pewno sięgnę po następne tomu, bo przecież jakbym mogła inaczej? Ja dosłownie płynęłam przez strony tej pozycji. Wciągnęłam się tak bardzo, że nie zauważyłam, że zbliżam się do końca. Byłam przygotowana, że w tej książce schemat będzie gonił schemat, a rzeczywistość okazała sie inna. Oczywiście kilka typowo schematycznych sytuacji było, ale nie tak wiele jak się spodziewałam. Za każdym razem, gdy byłam pewna, że wiem jaki będzie następny ruch bohatera, robił on coś, czego zupełnie się nie spodziewałam. Wspominałam już, że Arabella jest pierwszą córką domu Morrigham? Jeśli nie, to właśnie to robię. Dlaczego was o tym informuję? Ano dlatego, że Pierwsze Córki posiadają pewien dar. A jaki to dar, dowiecie się czytając "Fałszywy Pocałunek". W tej historii ujęło mnie najbardziej to, że praktycznie przez cały czas nie wiemy kto jest księciem, a kto zabójcą. Gdy już byłam pewna, który to który, wszystko się sypało i musiałam od nowa się domyślać. Według mnie nadało to książce aury tajemniczości. Na naszą uwagę zasługuje także główna bohaterka, która jest jak dla mnie postacią wręcz idealną. Potrafi przyjąć wszystko na klatę, nie rozczula się nad sobą, jest zabawna i nie głupia! Długo nie pałałam taką sympatią do żadnej książkowej dziewczyny. Z niecierpliwością wyczekuje następnych tomów. Po tym zakończeniu po prostu muszę wiedzieć co będzie dalej. Polecam, polecam i jeszcze raz polecam! Świetna książka, jedna z lepszych jakie przeczytałam w tym roku. Nie zwlekajcie, tylko prędko biegnijcie ją kupić!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
25-08-2017 o godz 11:57 Anonim dodał recenzję:
Mary E. Pearson bierze się za skrajnie różne od siebie gatunki. Początkowo thriller i literatura piękna, teraz młodzieżowe romanse. Rezultat doświadczeń, raczej kiepski. Jeżeli mimo to, zamierzacie zapoznać się z "Kronikami Ocalałych: Fałszywym pocałunkiem", to zapewne macie dwanaście lat i uwielbiacie zgłębiać obszerne tomiszcza. To nic nieakceptowalnego, ale powinniście wiedzieć, do jakich osób książka została skierowana.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
24-08-2017 o godz 16:16 Anonim dodał recenzję:
Księżniczka Arabella (Lia) jest pierwszą córką domu Morrighanów. Król w celu zawarcia sojuszu z sąsiednim państwem aranżuje jej ślub. Jednak Lia w dniu ceremonii ucieka - pragnie wyjść za mąż z miłości. Zdaje sobie sprawę, że będzie teraz ścigana przez różnych skrytobójców, więc razem z przyjaciółką zaszywa się w odległej wiosce i rozpoczyna nowe życie. Pewnego dnia do wioski przybywa dwóch przystojnych mężczyzn. Dziewczyna nie zdaje sobie sprawy, że jeden z nich to odtrącony książę, a drugi to zabójca, którego zadaniem jest odebranie jej życia. ***RECENZJA*** Spodziewałam się, że dostanę lekką książkę z trójkątem miłosnym i drobnymi problemami. Okazało się, że dostałam znacznie więcej. Lia jest sympatyczną i zabawną dziewczyną z ciętym językiem, która nie boi się wypowiadać swojego zdania. Nie zachowuje się jak księżniczka - nie zwraca uwagi na dziury w spodniach ani na połamane paznokcie. Potrafi myśleć racjonalnie i nie jest naiwna. Jej uczucia rozwijają się stopniowo i są raczej stałe. Dzięki wielu wyprawom z braćmi umie się obronić, dzięki czemu może poczuć się pewniej. ,,- Ja widzę tylko przypomnienie faktu, że nic nie trwa wiecznie, nawet wspaniałość. - Niektóre rzeczy trwają Spojrzała na niego. - Naprawdę? Co na przykład. - To, co jest ważne.'' Pozostali bohaterowie tej książki równiej zostali bardzo ciekawie wykreowani. Mamy tu do czynienia z narracją pierwszoosobową z perspektywy Lii, księcia oraz zabójcy. Za punkt widzenia mordercy autorce należą się dodatkowe słowa uznania. Rzadko możemy się cieszyć rozdziałami z przemyśleniami czarnych charakterów. Świat został opisany w bardzo realistyczny sposób. Pearson ma lekkie pióro, a jej opisy z łatwością wciągnęły mnie do tego niesamowitego świata. Powieść została muśnięta odrobiną magii. Pierwsze córki mają pewien dar, ale sami będziecie się musieli dowiedzieć jaki 😉 Bardzo lubię, kiedy książki są przepełnione magią - tutaj je skromna ilość mi zupełnie nie przeszkadza. TAK TO SIĘ ROBI! ,,Pewnego razu był sobie człowiek tak wspaniały jak bogowie. Ale nawet to, co wspaniałe, może drżeć ze strachu. Nawet to, co wspaniałe, może upaść." Wątek miłosny w tej książce to po prostu mistrzostwo świata. Jeden z najlepszych z jakimi się spotkałam. Relacja między bohaterami rozwija się stopniowo - nie bierze się z powietrza. Więź między tymi postaciami jest bardziej magiczna niż dar księżniczki. Powtórzę jeszcze raz: tak to się robi! ,,Gdybym tylko mogła wyciągnąć rękę i sięgnąć gwiazd, posiadłabym całą wiedzę. Zrozumiałabym. Co byś zrozumiała, kochanie? To, odparłabym, przyciskając dłoń do piersi.'' Jestem oczarowana tą książką. Pochłaniałam każdą kolejną stronę z zapartym tchem, jednocześnie za smutkiem patrząc na ubywające strony. Czytałam wiele bardzo dobrych książek, ale Fałszywy pocałunek to pierwsza pozycja, którą miałam ochotę przeczytać jeszcze raz już następnego dnia. Jest to cudowna, pełna tajemnic i zwrotów akcji książka, która wielokrotnie przerosła moje oczekiwania. Zakochałam się w tej pozycji i z niecierpliwością czekam na drugi tom. Gorąco polecam! zapraszam: http://ogrod-zycia.blogspot.com/search/label/books
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
22-08-2017 o godz 19:07 Kamila Idziaszek dodał recenzję:
Dzisiaj przychodzę do was z recenzją książki, której okładka nie do końca przypadła mi do gustu, jednak jej opis okazał się na tyle interesujący, że zwróciłam na nią uwagę. Postanowiłam zaryzykować i sprawdzić czy Mary E. Pearson może zaoferować mi coś ciekawego. Chciałam przekonać się na własnej skórze czy nowa seria Kroniki Ocalałych jest godna polecenia. Recenzja miała ukazać się na blogu już wcześniej jednak urlop, na którym zostałam pozbawiona internetu skutecznie mi to uniemożliwił. Mam nadzieję, że wybaczycie mi to opóźnienie i z chęcią przeczytacie moją opinię na temat "Fałszywego pocałunku". Powieść stworzona przez Mary E. Pearson od początku była dla mnie dużym wyzwaniem, ponieważ wiedziałam, że została ona wystylizowana na historyczną, a takie historie czyta mi się dosyć ciężko. Nie mogłam jednak pominąć takiej lektury, dlatego zgodziłam się ją zrecenzować. Czy podjęłam dobrą decyzję? Zapraszam do zapoznania się z dalszą częścią recenzji, z której z pewnością wszystkiego się dowiecie. Księżniczka Lia nienawidzi tradycji, którą przesiąknięta jest jej rodzina. Dziewczyna ma wyjść za mąż w celu zapewnienia sojuszu politycznego, na co absolutnie nie ma ochoty. Lia pragnie wziąć ślub z miłości i związać się z kimś kto da jej radość i szczęście. Bohaterka ucieka w dniu swojego ślubu i tym samym naraża swoje życie. Istnieją bowiem ludzie, którzy są gotowi zabić za zdradę jakiej się dopuściła. Ścigana przez łowców, znajduje schronienie w odległej wsi, gdzie stara się rozpocząć nowe życie. Gdy wkrótce do wioski przybywa dwóch przystojnych nieznajomych, dziewczyna wie, że wybór nie będzie prosty. Lia nie podejrzewa, że jeden z nich jest jej niedoszłym mężem, a drugi to zabójca, który ma za zadanie ją zamordować. Jak potoczą się losy głównej bohaterki? Czy dziewczyna odnajdzie szczęście i spokój? Czy uniknie niebezpieczeństwa? Fabuła książki jest ciekawa, jednak trzeba przyznać, że brakuje jej nieco oryginalności. Mamy tutaj typowy i doskonale wszystkim znany przykład miłosnego trójkąta. Całe szczęście autorka stworzyła barwne postacie, które znacząco urozmaicają historię. Muszę przyznać, że pierwsze kilkadziesiąt stron sprawiło mi trochę trudności. Nie potrafiłam wystarczająco mocno wciągnąć się w lekturę, aby czerpać z niej przyjemność. Obawiałam się, że do ostatnich stron "Fałszywego pocałunku" będę miała problemy z zagłębieniem się w fabułę, jednak wkrótce okazało się, że autorka dosyć mocno namieszała w życiu głównej bohaterki co sprawiło, że nie byłam w stanie oderwać się od lektury. Tak jak pisałam już wcześniej - bohaterowie są naprawdę dobrze wykreowani. Szczególnie podobało mi się to w jaki sposób autorka przedstawiła główną bohaterkę. Spodziewałam się, że żeńska postać będzie opisana jako nieśmiała i niewyróżniająca się dziewczyna. Nic bardziej mylnego! Lia okazała się odważną i niesamowicie charakterystyczną postacią, którą bardzo polubiłam już od pierwszych stron. Jeśli chodzi o księcia i zabójcę - Mary E. Pearson również w tym przypadku mnie nie zawiodła. Są to dosyć kontrowersyjni bohaterowie, którzy w krótkim czasie potrafią na zmianę rozbawiać nas do łez, a także niezwykle irytować. Autorce udało się mnie zmylić i skutecznie wprowadzić w błąd co odebrałam niesamowicie pozytywnie. Żałuję, że nie mogę wam tego wszystkiego zdradzić, ale obawiam się, że wtedy zepsułabym wam całą radość z czytania tej książki. Autorka posługuje się prostym i zrozumiałym językiem, dzięki czemu książkę czyta się raczej szybko. "Fałszywy pocałunek" okazał się dla mnie dużym pozytywnym zaskoczeniem. Pomimo tego, że książka została wystylizowana na historyczną - absolutnie mi to nie przeszkadzało. Kolejne strony poznawałam z ogromną łatwością i przyjemnością, a zakończenie jeszcze bardziej podsyciło moją ciekawość i sprawiło, że z niecierpliwością czekam na drugi tom tej serii. Podsumowując - "Fałszywy pocałunek" zdecydowanie zasługuje na waszą uwagę! Pomimo początkowych trudności z fabułą, powieść odebrałam naprawdę pozytywnie i cieszę się, że zdecydowałam się ją przeczytać. Choć okładka jest dosyć myląca - zapowiada raczej tandetny romans historyczny - to treść absolutnie daje radę. Jestem ciekawa co takiego wydarzy się w drugiej części, którą z pewnością przeczytam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-08-2017 o godz 20:27 klaudia05 dodał recenzję:
Ciekawa.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-08-2017 o godz 17:37 Bookish Madeleine dodał recenzję:
Na pierwszy rzut oka polskie wydanie nie zapowiadało tak dobrej powieści. Okładka jest niestety brzydka i szkoda, że wydawnictwo nie zdecydowało się zostawić tej oryginalnej – na pewno robiłaby lepsze wrażenie. Wiadomo, że nie oceniania się książki po wyglądzie i w przypadku „Fałszywego pocałunku” ta zasada bezwarunkowo znajduje zastosowanie. Powieść Mary E. Pearson jest po prostu znakomita! Do jej największych zalet z pewnością należy fabuła, która została bardzo dobrze zbudowana. Losy Lii wciągają już od pierwszych stron i trzymają w napięciu do samego końca. O dziwo, nie z powodu ogromnej ilości akcji, bo typowych bijatyk i walk nie jest tu zbyt dużo. Wszystko toczy się spokojnym rytmem, a jednak mimo to nie zdarzyło mi się czuć znużenia ani razu w trakcie czytania. W „Fałszywym pocałunku” autorka postawiła na inne sposoby utrzymania czytelnika przy swojej powieści. Mamy tu wszelkiego rodzaju dworskie intrygi, spiski i dużo tajemnic związanych z czołowymi bohaterami. Rozwiązania niektórych zagadek były naprawdę zaskakujące! Po przeczytaniu rozdziału z nagłym (chyba największym w tej powieści) zwrotem akcji moją reakcją była nietypowa przy takich książka chwila konsternacji, ponieważ nie byłam pewna, czy dobrze zrozumiałam, o co chodziło autorce. Później przekartkowałam parę rozdziałów wstecz, zwracając uwagę na wszystkie szczegóły i doszłam do wniosku, że nic nie przegapiłam. Pearson stworzyła ten twist fabularny całkowicie po mistrzowsku! Jestem pod wrażeniem tego, jak udało jej się mnie zwodzić, a później nagle wszystkie moje przewidywania roznieść w pył… Lia – księżniczka Arabella Celestina Idris Jezelia, Pierwsza Córka Domu Morrighan – dość szybko zyskała sobie moją sympatię, chociaż muszę przyznać, że na początku nie byłam pewna, co o niej sądzić. W kilku pierwszych rozdziałach coś mnie powstrzymywało przed polubieniem jej, jednak później bardzo przyjemnie mi się o niej czytało. To dobrze wykreowana bohaterka, która nie zachowuje się jak typowa nadęta księżniczka. Była w stanie dojrzeć o wiele więcej, niż własny czubek nosa, co złamało całkowicie moje wszystkie opory w stosunku do Lii. Dobrze wykreowani zostali również bohaterowie drugoplanowi – książę i zabójca. Wraz z księżniczką naprzemiennie prowadzą narracje, więc miałam możliwość poznać również ich uczucia i przemyślenia. Byli oni bardzo konsekwentni w swoich czynach i o obojgu miło się czytało. Nie należą może oni do grona najlepszych postaci męskich, jakie znam, ale mimo to zarówno jeden, jak i drugi mogą łatwo przypaść czytelnikowi do gustu. Jednym z najważniejszych elementów „Fałszywego pocałunku” jest wątek miłosny, grający bardzo dużą rolę w całej powieści. Mamy tu do czynienia też z trójkątem miłosnym, czyli tworem przeze mnie znienawidzonym. Na szczęście, Pearson wie, jak dobrze pisać o miłości bohaterów i w trakcie czytania ten schematyczny element zupełnie mi nie przeszkadzał! Pierwszy raz losy postaci wsadzonych w trójkąt czytałam nie z przewróconymi oczami, ale z zaciekawieniem. Dodatkowo przypadł mi do gustu fakt, że Lia – zamiast wahać się między jednym, a drugim chłopakiem – dość szybko i względnie jasno określiła swoje uczucia. Od autorki „Fałszywy pocałunek” prowadzenia wątku miłosnego mogłoby uczyć się wiele pisarek specjalizujących się w literaturze młodzieżowej. Przy omawianiu tej książki trzeba też wspomnieć o świecie wykreowanym. Mamy tutaj kilka rozmaitych królestw, różniących się między sobą wieloma elementami zarówno historycznymi, jak i religijnymi oraz mnóstwo ludów je zamieszkujących. W trakcie czytania nasuwały mi się się powiązania ze „Zwiadowcami” Johna Flanagana i moim zdaniem pod względem klimatu te powieści łączy parę cech wspólnych. Może też dlatego tak dobrze mi się czytało „Fałszywy pocałunek”? Z powodu nastroju, który przypomniał mi ulubioną serię dzieciństwa? W książce Pearson mamy również do czynienia z elementami magicznymi, które na razie zostały dość łagodnie przedstawione. Wszystko wskazuje na to, że to było tylko wprowadzenie do tego wątku, więc mam nadzieję, że w kolejnych tomach zostanie on w intrygujący sposób rozwinięty. Interesujące podstawy ma już teraz, liczę na dalszy ciąg. „Fałszywy pocałunek” okazał się być naprawdę dobrze napisaną powieścią, która przysporzyła mi wiele zaskoczeń. Jeśli lubicie książki z książętami i księżniczkami, spiskami, intrygami i liczycie na wciągającą fabułę i/lub zajmujący wątek miłosny, to szczerze polecam Wam tę książkę. Wydaje mi się, że wszystkie fanki lekkiego fantasy powinny być w pełni zadowolone z lektury 🙂 readwithpassion.it27.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-08-2017 o godz 17:59 Another Pony dodał recenzję:
Link do recenzji: https://youtu.be/3Pn_bft_Njo Bardzo baśniowa opowieść o królewnie, księciu i zabójcy. Mniej przewidywalna, niż mogłoby się wydawać. Dla wielbicieli fantasy, romansu i intryg pozycja obowiązkowa! Z niecierpliwością wyczekuję kolejnych tomów. :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-08-2017 o godz 12:54 katrina dodał recenzję:
Książka, od której nie oczekiwałam praktycznie niczego. Książka, która śmierdziała schematami na kilometr. Książka, w której absolutnie się zakochałam. Mary E. Pearson niezbyt oryginalny pomysł przekształciła w niesamowitą wręcz opowieść, która nieustannie zaskakuje ciekawymi rozwiązaniami fabularnymi. Za każdym razem, gdy chciałam przewidzieć zachowanie konkretnego bohatera w jakimś kluczowym momencie, szedł on drogą, której w życiu nie wzięłabym pod uwagę, choć znajdziemy tu także kilka schematów. Jednak w żaden sposób nie przeszkadzały mi one. Jestem pod ogromnym wrażeniem tła politycznego, które tak zgrabnie nakreśliła autorka. Często autorzy za bardzo skupiają się na bohaterach i wszelkie wojny czy niesnaski między sąsiednimi krajami/królestwami są okrutnie sztuczne i po prostu widać, że wątki te zostały wplecione do fabuły jakby na siłę. Kolejną skrajnością jest zbytnie skupianie się autora na polityce, położeniu różnych krain i tak dalej, co skutkuje brakiem spójności niektórych elementów i książkę czyta się bardzo opornie. Mary E. Pearson zabiera nas do niezwykłego świata, w którym umiejscowienie i charakterystyka każdego królestwa, każdego zamku, każdej osoby, każdego konia i każdego kwiatka są do bólu przemyślanie, dzięki czemu całość wypada zadziwiająco naturalnie. Jestem urzeczona także warsztatem autorki, która ma naprawdę świetny styl, bogate słownictwo, przez co jako czytelnik nie czuje się jak prosty chłop na polu, któremu tłumaczy się budowę cepa. Oczywiście historia ta nie obyła się bez kilku baboli fabularnych, które szczerze powiedziawszy miałam totalnie w czterech literach. To czyta się tak dobrze, że na niedociągnięcia nie zwraca się nawet uwagi. Klimatu powieści dodają wszelkie pieśni i legendy, którymi dzielą się zarówno osoby o królewskim pochodzeniu w wielkich, bogato zdobionych komnatach, jak i prości parobkowie w zaciszu swoich chatynek. Do tego autorka umieściła kilka zawoalowanych przytyków do pieśni opiewających niepojęte czyny wielkich bohaterów. Pokazuje, jak często tego typu legendy mijają się z prawdą, która w rzeczywistości wcale taka piękna i kolorowa nie jest. Fałszywy pocałunek muśnięty jest jedynie odrobiną magii, bowiem Pierwsze Córki mają niezwykły dar, a jaki? Dowiedzcie się tego sami 😉. Słowa uznania należą się autorce także za kreację głównych bohaterów. Mamy tu do czynienia z narracją pierwszoosobową, lecz historię tę poznajemy nie tylko z perspektywy Lii, bowiem Pearson uraczyła nas m.in. cudownym smaczkiem w postaci rozdziałów z punktu widzenia zabójcy, który wysłany został w pogoni za naszą księżniczką. Ubóstwiam i okrutnie cenię sobie poznawanie myśli czarnych charakterów, niestety nieczęsto mam ku temu okazję. Jeżeli też macie dość głupkowatych, irytujących bohaterek, koniecznie sięgnijcie po Fałszywy pocałunek... - reszta recenzji i zdjęcia książki dostępne na: http://www.niekulturalnie.pl/2017/08/faszywy-pocaunek-mary-e-pearson-tak-to.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-08-2017 o godz 22:34 Magdalena Mrózek dodał recenzję:
Postacie księżniczek w książkach młodzieżowych są ostatnimi czasy bardzo popularne. Nie jest to wadą, jednak należy stawiać na coś nowego w opowieściach, w których pojawiają się często wykorzystywane schematy. Mimo że Fałszywy Pocałunek na pierwszy rzut oka nie zachwyca oryginalnością to pojawiają się w nim wątki, które wyróżniają go na tle jego poprzedników i sprawiają, że mimo dość zagmatwanej fabuły czerpiemy przyjemność z czytania. Najciekawszym aspektem w tej książce są dwie postacie męskie. Czytając opis możecie spodziewać się w tej lekturze trójkąta miłosnego i tak jak myślicie - pojawia się on. Jednak zanim postawicie krzyżyk na tej książce, zaczekajcie. Autorka bowiem zrobiła coś, za co jednocześnie ją nienawidzę i kocham. Po kilku rozdziałach mamy ogólny zarys męskich postaci. Jednak w relacjach z główną bohaterką ich tożsamość nie jest ujawniona. Nie wiemy czy bohaterka rozmawia z księciem, czy wysłannikiem pobliskiego królestwa, który chce ją zabić. Zgadywanie tożsamości sprawia, że cała historia Lii wydaje się bardziej tajemnicza i tak naprawdę nie wiemy, czy skoro ukrywana jest tożsamość głównych bohaterów, to czy w innych kwestiach to, co bierzemy za pewnik nie okaże się jednym wielkim kłamstwem. Nie licząc tego zabiegu muszę niestety przyznać, że opowieść jest dość zwyczajna. Mamy dziewczynę, która zmuszona wyjść za obcego człowieka decyduje się uciec. Chce normalnie żyć i zapomnieć o przeznaczeniu. Możemy się domyślić, że z jej planu mało co wyszło. Mamy więc wiele tajemnic, akcji, tajemniczych ksiąg i magicznych mocy. Choć to wszystko jest ciekawe, tak naprawdę akcja zaczyna się na ostatnich stu stronach książki. Jeśli kolejne części zostaną utrzymane w klimacie zakończenia, wtedy możemy spodziewać się naprawdę ciekawej serii. Niestety jako oddzielna książka pozostaje ona czytadłem na jeden wieczór.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-08-2017 o godz 20:11 Zakładka dodał recenzję:
Zaczynając czytanie, nie sądziłam, iż natrafiłam na książkę która zainteresuje mnie aż tak bardzo. Okazuje się, iż właśnie w tym momencie, potrzebowałam czegoś w klimatach królewsko-rycerskich. Chyba wiecie co mam na myśli. W każdym razie, fabuła mimo sztampowości, okazała się zaskakująca. Już wszystko pomału tłumaczę. Sam opis fabuły wydawał mi się już na wstępie ciekawy. Jednak nie oczekiwałam zbyt wiele. Dlaczego?Chyba nie chciałam się rozczarować. Aczkolwiek zachęcały do niej pozytywne opinie. Dlatego też, ku sposobności, rozpoczęłam czytanie. Zatem przejdźmy do tego co działo się w książce.I przyznać muszę, że była ona w zasadzie dość typowa. Dlaczego? Pomyślcie sami. Księżniczka ucieka przed aranżowanym małżeństwem, wyruszają za nią zabójcy, oraz inne osoby mające swoje cele w złapaniu jej. Co może się stać? Tak naprawdę, możliwych scenariuszy jest kilka, a każdy z nich tak samo prawdopodobny. I w miarę rozwoju zdarzeń, wszystko stawało się oczywiste, i w zasadzie mało aspektów akcji mnie zaskoczyło. Oczywiście było kilka takowych, ale nie stanowiły znaczącej jej części. Nie chcę marudzić. Autorka jednak mogła sobie zadać więcej trudu, komponując całą fabułę. Przydałoby się więcej momentów które by zadziwiały czytelnika, a także takich wyprowadzających z tropu na odgadnięcie zakończenia. Tym co muszę pochwalić, jest niewątpliwie styl. Bo pomimo tego, że całość nie była odkrywcza anie wcale zaskakująca, to czytało się to z wielkim zainteresowaniem i chęcią poznania co będzie dalej. Natomiast ciekawym elementem całości jest Lia. Ta bohaterka nieraz zaskoczy swoimi decyzjami i osobowością. I zdecydowanie odstaje od typowego schematu księżniczki. Dlaczego? Nie zdradzę wam, to oczywiste! Musicie wierzyć mi na słowo! Lia to bardzo wyrachowana i pewna siebie osoba. Tak, to idealnie ją opisuje. Ale potrafi też być uczuciowa i delikatna. Takowy mix, może mieć różne efekty. W zależności od sytuacji i konkretnej osoby. Jednak Lia jest jedyna w swoim rodzaju. Pochwalić mogę wykonanie okładki. Dziewczyna, która na niej jest, to naprawdę piękna kobieta. W dodatku wszystko zachowane jest w dość klimatycznej kolorystce. Świetnie pasuje do treści książki. Niestety egzemplarz który ja miałam w rękach, był nieco niedopracowany. Rogi zaginały się bardzo łatwo, przez co całość straciła na jakości i wyglądzie. Czy mi się podobało? Zdecydowanie! Może nie była to literatura najwyższych lotów, ale z pewnością zachęca do kontynuowania czytania całej serii. Z całego serca polecam. :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
09-08-2017 o godz 00:54 ksiazkanawsi dodał recenzję:
Czytając opis od razu wiedziałam, że ta historia jest stworzona dla mnie. Oczywiście miałam pewne obawy. A jak mimo wszystko mi się nie spodoba, bo będzie napisana takim stylem, którego nie potrafię znieść w tego typu historiach? Bałam się, że książka będzie trudna i nudna. Jednak moje obawy były niepotrzebne! Czytało mi się ją lekko i dosyć szybko, nie mogłam się od niej oderwać kiedy już zaczęłam czytać. Końcówka na początku trochę mi się dłużyła, jednak czym bliżej byłam końca, tym więcej chciałam, żeby mi zostało do przeczytania. No bo jak można skończyć tak książkę? I że niby mam teraz czekać na drugi tom? Dlaczego?! Historia opowiada o księżniczce Lii z domu Morrighan. Jest pierwszą córką. Wierzono, że pierwsze córki posiadają pewien dar, dzięki któremu mogą rozwiązywać wiele politycznych problemów. Status pierwszej córki Lii chcieli wykorzystać jej rodzice aranżując ślub z księciem kraju, z którym chcieli nawiązać sojusz. Lia jednak chciała wyjść za mąż z miłości, a nie z obowiązku. Ucieka więc w dniu swojego ślubu razem ze swoja przyjaciółka Pauline. Po kilku dniach wędrówki oraz mylenia tropów dotarły do Terravinu. Tam znalazły pracę w gospodzie ciotki Pauline Berdi. I tak zaczęło się ich nowe, spokojne życie. Pewnego dnia do gospody przybywa dwóch wędrowców. Obaj od razu wykazują swoje zainteresowanie ukrywającą się księżniczką. Nikt nie wie, że jednym z nich jest zabójca, który dostał na nią zlecenie a drugi to odtrącony książę. Obaj przypadają do gustu Lii. Którego z nich wybierze księżniczka? W wielu książkach pojawia się motyw trójkąta miłosnego. Tutaj wcale nie było inaczej. I chociaż jeden z panów wydaje się wycofany, to nie można mu niczego odmówić. Wiemy, że jeden z tej dwójki jest zabójcą ale nie wiemy który. Osobiście miałam z tym problem. Autorka umiejętnie ukryła prawdziwą tożsamość panów. I chociaż można się było domyślić, to jednak nie było to takie łatwe. Raz byłam pewna, że to właśnie ten jest zabójcą, ale potem naszły mnie wątpliwości, bo coś mi się nie zgadzało. I tak było za każdym razem, kiedy byłam już przekona, który jest który. Autorka specjalnie wykorzystała taki zabieg, żeby zaskoczyć czytelnika i wprowadzić mu mały mętlik w głowie. Szczerze! Ja byłam zaskoczona! Chociaż księciem okazał się mój faworyt to i tak byłam przekonana, że jest on zabójcą! Jakoś chciałam, żeby był on właśnie zabójcą. Ale ciii.... Od zawsze mam problem z sympatia do bohaterów płci żeńskiej, zawsze mnie denerwują. Sama się zdziwiłam, że Lie pokochałam bez problemu. Mimo tego, że jest księżniczką to nie jest rozwydrzona i rozpieszczona. Potrafi sobie poradzić w trudnych chwilach, nie marudzi i nie klnie na swój los. Ma swoje przekonania i dla nich potrafi zrezygnować z luksusów. Która księżniczka by się na to zdecydowała, żeby pracować w gospodzie i szorować brudne garnki? A to bardzo mi się u niej podoba, jej zaciętość. Każda postać w książce jest wyjątkowa, w pewnej chwili nawet zaczęłam darzyć sympatią kompanów naszego zabójcy, choć wiele im brakuje do osób, które można polubić. Świat stworzony przez Mary E. Pearson jest niezwykły i tajemniczy. Z ochotą zagłębiałam się w jego najdalsze zakątki i jestem nim oczarowana. Autorka podbiła moje serce już od pierwszej strony. Książka zasługuje na ocenę 9/10. Mam nadzieje, że kolejny tom jest równie cudowny. Polecam tę historię każdemu!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-08-2017 o godz 12:15 Gorkek dodał recenzję:
Tę książkę pojawiającą się gdzieniegdzie w różnych zakamarkach Internetu widziałam już jakiś czas temu. Miałam dosyć obojętny stosunek do tego na początku, ale z czasem coraz bardziej chciałam ją przeczytać, aż w końcu otrzymałam propozycję egzemplarza do recenzji więc musiałam skorzysta z tej okazji i dzisiaj mam zamiar podzielić się z Wami moją opinią. Arabella, a właściwie Lia, jest pierwszą córką w królewskiej rodzinie, a to oznacza, że jest ważnym elementem w polityce swojego ojca. Jej małżeństwo jest juz zaaranżowane i ma scementować sojusz dwóch mocarstw. Jednak Lia nie godzi się na taki los i w dniu ślubu, wbrew wszystkiemu i wszystkim, ucieka. Wraz ze swoją przyjaciółką ukrywa się w małej wsi. Kiedy w wiosce pojawia się dwóch mężczyzn dziewczyna jeszcze nie wie, że jeden z nich jest księciem którego porzuciła przed ołtarzem, a drugi zabójcą. To co już na początku zwróciło moją uwagę to okładka. Kiedy widziałam ją tylko na ekranie mojego laptopa bardzo mi się podobała, a kiedy rozpakowałam przesyłkę, to się zaczęłam zastanawiać, co tak naprawdę mi się w niej podobało, bo na żywo zdecydowanie nie wygląda tak jak sobie wyobrażałam. Zdecydowanie bardziej wolę oryginalną okładkę, której napis z kolei przypomina mi inną książkę, która wyszła ostatnio w Polsce nakładem innego wydawnictwa. No ale nie czepiajmy się okładki, ważne co znajduje się w środku. A na ponad 500 stronach można trochę zmieścić. Nie wiem do końca czego spodziewałam się po przeczytaniu opisu książki, ale dostałam naprawdę ciekawą historię owianą nutką historii i magii. Nie, to nie jest powieść historyczna ale jest stworzona coś na właśnie taki wzór. Pojawia się tutaj królestwo, które powiązane jest z wieloma tradycjami i obrzędami, a także stroje i klimat jak z powieści historycznych. Autorka dzięki językowi jakim się posługuje jeszcze bardziej wprowadza czytelnika w swój świat. Ciężko tutaj znaleźć pędząca do przodu akcję, raczej wszystko toczy się jednostajnie i dosyć monotonnie aż do pewnego momentu, o którym za chwilę. Kiedy zaczęłam czytać tę książkę, pierwsze kilkadziesiąt stron dawało mi jasno do zrozumienia, że historia potoczy się trochę w innym kierunku, jednak autorka zdecydowała się postawić na wątek miłosny, co początkowo średnio mi się spodobało. O zgrozo! Wprowadziła nawet trójkąt miłosny... ale w ostatecznym rozrachunku wcale źle to nie wyszło. Skoro wciągnęłam się w historię, to jestem wstanie autorce to wybaczyć. Według mnie Mary E. Pearson powinna jeszcze trochę popracować nad swoimi bohaterami. Lia jest dosyć niezdecydowana co do swojego charakteru i czasami mnie denerwowała, ale ostatecznie chyba się przyzwyczaiłam co do jej osoby. W pewnym momencie doznałam pewnej dezorientacji, nie wiedziałam czy przypadkiem jakieś strony mi się nie skleiły czy coś w tym stylu, ale kiedy doszłam do tego co w tej książce się właśnie wydarzyło...Gratuluję autorce pomysłu, a jeszcze bardziej gratuluję jej wykonania. Zupełnie bez spojlerów, mówię Wam, że chociaż dla samego dowiedzenia się co wymyśliła autorka, warto sięgnąć po tę książkę. Tym co udało jej się zrobić, wynagrodziła mi wszystkie wcześniej wymienione niedogodności. Książka liczy sobie ponad 500 stron, a mnie wciągnęła na tyle, że przeczytałam ją w jakieś dwa dni. Już nie mogę się doczekać kontynuacji i czym znów autorka zaskoczy czytelników.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
04-08-2017 o godz 07:39 Angelika dodał recenzję:
Lektura Fałszywego pocałunku była dla mnie prawdziwą przyjemnością. Odprężyłam się i zrelaksowałam przy nowym czytadle. Oczywiście nie nudziłam się jak mops, bo autorka postarała się i dopracowała akcję powieści w sposób idealny. I tak praktycznie do samego końca nie miałam pojęcia, który mężczyzna chce zabić księżniczkę, a który tak naprawdę jest księciem. To trudna sztuka, bo obecnie na rynku wydawniczym, mamy mnóstwo powieści z przewidywalną akcją. Tutaj jest inaczej. Fałszywy pocałunek otwiera trylogię Kroniki Ocalałych. Nie mogę się więc doczekać premiery tomu drugiego. Autorka postawiła sobie poprzeczkę bardzo wysoko, aczkolwiek wyczuwam kolejny sukces. http://czytambolubieo.blogspot.com/2017/08/faszywy-pocaunek-premierowo.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-08-2017 o godz 17:16 Angelika Marchelewicz dodał recenzję:
Książka zaciekawiła mnie nawiązaniem do fantastyki. Choć historia pięknej dziewczyny i jej adoratorów, którzy z miejsca się w niej zakochują - może brzmieć płytko, to tak nie jest. Sądzę, że kolejny tom będzie równie ciekawy, ponieważ pierwsza część zostawia uczucie niedosytu. Wśród wielu młodych ludzi - "Fałszywy pocałunek" będzie z pewnością hitem. Jeśli nie wierzycie, sięgnijcie po ten tytuł. Doskonały nie tylko na wakacje ☺ wiedźminka Ciri.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-08-2017 o godz 16:15 wasilkab dodał recenzję:
Królewskie rody, wrogie królestwa w świecie fantasy, szczypta magii, niebezpieczni barbarzyńcy, odważne patrole na granicach, w tym wszystkim zaś piękna, ale krnąbrna księżniczka obdarzona niezwykłym darem i zakochani w niej mężczyźni. Brzmi znajomo? Ależ tak. Ci, którzy czytają powieści z gatunku fantasy z pewnością znają i lubią wszystkie wymienione wyżej elementy. Nieważne, że czasem jest schematycznie, że bohaterowie podobni, krajobrazy łudząco przypominają te, które widzieliśmy już nie raz i nie dwa. Cóż z tego, skoro jest nam dane przeżyć ciekawą historię i zaprzyjaźnić z nowymi bohaterami. Tak jest w przypadku najnowszej serii fantasy Kroniki Ocalałych autorstwa Mary E. Pearson, która dzisiaj ma swą polską premierę. Na naszym rynku ukazała się pierwsza część serii, czyli powieść, pt. "Fałszywy pocałunek". Główną bohaterką powieści Mary E. Pearson jest Lia - nastoletnia księżniczka, pierwsza córka domu Morrighanów, w królestwie słynącym z przywiązania do tradycji i przedkładającym poczucie obowiązku nad osobiste pragnienia. Gdy rodzice Lii aranżują małżeństwo córki, aby umocnić polityczny, międzypaństwowy sojusz, dziewczyna sprzeciwia się ich woli i potajemnie ucieka, niemal sprzed ołtarza. Zdając sobie sprawę, że naraziła apodyktycznego ojca na śmieszność, a królestwo na niebezpieczeństwo, znajduje sobie nowe miejsce do życia. W dalekiej wsi, Lia i jej najbliższa przyjaciółka, towarzyszka doli i niedoli, postanawiają osiedlić się i zmienić dotychczasowy tryb życia. Zmiany dotyczą przede wszystkim wizerunku i sposobu bycia. Księżniczka pozbywa się dawnych przyzwyczajeń. Poznaje smak ciężkiej pracy, ale także uroki prostego życia wśród przyjaznych ludzi. Niestety, w ślad za arystokratycznym zbiegiem wysłano łowców, którzy kierują się różnymi pobudkami. Wśród nich znajduje się dwóch nieznajomych mężczyzn. Ich pojawienie się w wiosce wzbudza w sercu Lii nadzieję na znalezienie prawdziwej i szczerej miłości. Niestety, dziewczyna nie wie, że jednym z nowych przybyszów jest odtrącony przez nią książę, a także specjalnie wyszkolony zabójca. Obaj mają swoje powody, żeby odnaleźć zbiegłą księżniczkę, choć nie wszystko wydaje się być jasne dla czytelnika, co jest w tym wypadku zaletą. Przez długi czas autorce udaje się ukryć tożsamość bohaterów, dzięki temu zabiegowi odkrywanie wszystkich tajemnic okazuje się czystą przyjemnością. Miłosny trójkąt, w który zaangażowali się bohaterowie powieści "Fałszywy pocałunek" nie jest czymś wyjątkowym, ale dzięki niemu czytelnicy, a zwłaszcza czytelniczki, mają wiele okazji, żeby porównać wady i zalety Kadena i Rafe'a. Teoretycznie Lia wybiera jednego z nich, według mnie nie jest to jednak tak oczywiste. Warstwa romantyczna powieści na pewno znajdzie swoich zwolenników, chociaż z uwagi na nieco wyeksploatowany wątek trójkąta miłosnego, może być to również krytykowane. Mnie on nie przeszkadzał, mimo że działanie strzał Kupidyna jest tu wyjątkowo szybkie. Bohaterowie zakochują się w Lii od pierwszego wejrzenia. Dlaczego? Co ma w sobie dziewczyna z Morrighan? To już musicie sprawdzić samodzielnie, jeśli macie ochotę na przygodę w świecie stworzonym przez Mary E. Pearson. Pomijając zewnętrzne atrybuty głównej bohaterki warto wspomnieć o jej przemianie wewnętrznej. Powoli, na naszych oczach, Lia przechodzi metamorfozę. W efekcie pod koniec powieści wydaje się być odważną i silną kobietą, która potrafi przedłożyć potrzeby innych nad swoje pragnienia. W jednym, przejmującym momencie zrozumiała, co jest jej przeznaczeniem. Warstwa fabularna powieści została ciekawie skonstruowana. Wydarzenia zostały przedstawione z perspektywy kilku bohaterów, co jest atutem i pozwala spojrzeć na motywy, którymi kierują się postaci podejmując różne decyzje. Oczywiście, ich poczynania nie są zbyt skomplikowane, ale wzbudzają emocje i pozwalają sądzić, że w kolejnych częściach serii Kroniki Ocalałych zaskoczą nas jeszcze swoimi pomysłami. Zakończenie powieści zamyka przygody bohaterów w najbardziej intrygującym momencie. W zawieszeniu akcji przyjdzie nam czekać do wydania następnego tomu przygód w świecie zwalczających się królestw, pradawnych wierzeń i tradycji przekazywanych przez stare księgi. Co podobało mi się najbardziej w powieści "Fałszywy pocałunek"? Przede wszystkim folklor i mitologia świata przedstawionego przez Mary E. Pearson. Niektóre rozdziały przeplatane są fragmentami pieśni starożytnego świata Vendy. Mam nadzieję, że z czasem zostanie wyjaśniony wpływ tego dziedzictwa na sprawy królestwa Morrighan. Polubiłam główną bohaterkę, jej przyjaciółkę i...Kadena, który przy bliższym poznaniu zyskuje bardzo wiele. Pewien fragment powieści był poruszający. Sprawił, że nabrałam przekonania do motywów postępowania księżniczki, która wówczas wydoroślała i zrozumiała, że nie zawsze można żyć zgodnie ze swoimi pragnieniami. "Fałszywy pocałunek" to ciekawa pozycja wśród powieści z gatunku fantasy. Przeznaczona dla młodzieży i młodych dorosłych, ale starsi czytelnicy także znajdą tu coś dla siebie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-08-2017 o godz 15:44 Aleksandra Krauze dodał recenzję:
Książka opowiada o losach młodej księżniczki imieniem Lia. W dniu swojego ślubu ucieka,biorąc życie w swoje ręce. Nie chce wychodzić za mąż, za mężczyznę, którego nie zna i nigdy nie widziała na oczy. Chce być kimś więcej, niż tylko rzeczą materialną, którą można sprzedać w ramach polityki dwóch królestw. Odnajduje swoje miejsce w odległej wsi, pracując w karczmie jako pomoc kuchenna. Pewnego dnia, w gospodzie poznaje dwóch mężczyzn - Rafea i Kadena. Do jednego z nich zaczyna czuć coś więcej, niż tylko przyjaźń. Czy po tym wszystkim co sama przeszła, może pokochać kogoś na poważnie? Nagle jej spokojne życie przerywa tragiczna wiadomość. Dziewczyna zmienia swoje plany i wraca do królestwa. Czy powrót do domu będzie dobrym wyborem? Czy ktoś z jej otoczenia nie okaże się zdrajcą? Czy dar, o którym mówiła jej matka, pomoże ocalić ukochanych? Dzieło Mary E. Pearson przywitało nas przepięknymi opisami miejsc. Nigdy w życiu nie przeczytałam tak lekkich a zarazem kolorowych opisów przyrody i miast. Momentami czułam się jak na wakacjach we Włoszech albo w Grecji, z czystą lazurową wodą i niesamowitym klimatem. Czytając podróż Lii, czułam zapach morza, słyszałam głośne rozmowy rybaków czy cichą muzykę, grajacą przez ulicznych grajków. Co do samych bohaterów, Lia jest młodą dziewczyną. Gdyby nie to, że raz czy dwa razy podano w książce jej wiek nie wiedziałabym, że może mieć mniej niż 20 lat. Zachowuje się bardzo dojrzale. Nie jest marudną, nieporadną czy też wiecznie płaczącą w poduszkę dziewczyną. To silna, odważna kobieta, która nie da sobie w kaszę dmuchać. Jak tylko trzeba, zakasuje rękawy i bierze się do pracy, nie ważne czy to sprzątanie gospody, obieranie cebuli czy pranie ubrań. Bardzo chętnie uczy się nowych rzeczy. W książce Mary E. Pearson pokazuje nam, jak dziewczyna uczy się prawdziwego życia poza murami zamku. Rafea i Kaden to młodzi mężczyźni, którzy przyjechali z jakichś względów do wsi. Nie będę zdradzać kim są ani czym się zajmują, niech będzie to mała tajemnica dla Was! Poznajemy również innych bohaterów takich jak Gwyneth i Berdi - pracujące w gospodzie czy też Pauline - jej wierną od lat przyjaciółkę. Każda z tych postaci jest indywidualna. Życie nauczyło je przetrwać nawet w najgorszych warunkach. No dobra, ale gdzie ta fantastyka? Gdzie ta magia, smoki, potwory no i czarodzieje. W książce "Fałszywy Pocałunek" nie znajdziemy klasycznej fantastyki, latających smoków czy czarów rzucanych przez czarodziejów. Jednak, przez cała książkę dowiadujemy się o darach, które posiadają tylko nieliczni ludzie. Mają to być dary od Bogów, tylko dla wybranych. W powieści czytamy o legendach i widzimy,jak główna bohaterka zmienia się a jej dar powoli daje o sobie znać. To pierwszy tom "Kronik Ocalałych" więc mam nadzieję, że zobaczę więcej fantastyki w następnych tomach.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-08-2017 o godz 15:43 Aleksandra Krauze dodał recenzję:
Książka opowiada o losach młodej księżniczki imieniem Lia. W dniu swojego ślubu ucieka,biorąc życie w swoje ręce. Nie chce wychodzić za mąż, za mężczyznę, którego nie zna i nigdy nie widziała na oczy. Chce być kimś więcej, niż tylko rzeczą materialną, którą można sprzedać w ramach polityki dwóch królestw. Odnajduje swoje miejsce w odległej wsi, pracując w karczmie jako pomoc kuchenna. Pewnego dnia, w gospodzie poznaje dwóch mężczyzn - Rafea i Kadena. Do jednego z nich zaczyna czuć coś więcej, niż tylko przyjaźń. Czy po tym wszystkim co sama przeszła, może pokochać kogoś na poważnie? Nagle jej spokojne życie przerywa tragiczna wiadomość. Dziewczyna zmienia swoje plany i wraca do królestwa. Czy powrót do domu będzie dobrym wyborem? Czy ktoś z jej otoczenia nie okaże się zdrajcą? Czy dar, o którym mówiła jej matka, pomoże ocalić ukochanych? Dzieło Mary E. Pearson przywitało nas przepięknymi opisami miejsc. Nigdy w życiu nie przeczytałam tak lekkich a zarazem kolorowych opisów przyrody i miast. Momentami czułam się jak na wakacjach we Włoszech albo w Grecji, z czystą lazurową wodą i niesamowitym klimatem. Czytając podróż Lii, czułam zapach morza, słyszałam głośne rozmowy rybaków czy cichą muzykę, grajacą przez ulicznych grajków. Co do samych bohaterów, Lia jest młodą dziewczyną. Gdyby nie to, że raz czy dwa razy podano w książce jej wiek nie wiedziałabym, że może mieć mniej niż 20 lat. Zachowuje się bardzo dojrzale. Nie jest marudną, nieporadną czy też wiecznie płaczącą w poduszkę dziewczyną. To silna, odważna kobieta, która nie da sobie w kaszę dmuchać. Jak tylko trzeba, zakasuje rękawy i bierze się do pracy, nie ważne czy to sprzątanie gospody, obieranie cebuli czy pranie ubrań. Bardzo chętnie uczy się nowych rzeczy. W książce Mary E. Pearson pokazuje nam, jak dziewczyna uczy się prawdziwego życia poza murami zamku. Rafea i Kaden to młodzi mężczyźni, którzy przyjechali z jakichś względów do wsi. Nie będę zdradzać kim są ani czym się zajmują, niech będzie to mała tajemnica dla Was! Poznajemy również innych bohaterów takich jak Gwyneth i Berdi - pracujące w gospodzie czy też Pauline - jej wierną od lat przyjaciółkę. Każda z tych postaci jest indywidualna. Życie nauczyło je przetrwać nawet w najgorszych warunkach. No dobra, ale gdzie ta fantastyka? Gdzie ta magia, smoki, potwory no i czarodzieje. W książce "Fałszywy Pocałunek" nie znajdziemy klasycznej fantastyki, latających smoków czy czarów rzucanych przez czarodziejów. Jednak, przez cała książkę dowiadujemy się o darach, które posiadają tylko nieliczni ludzie. Mają to być dary od Bogów, tylko dla wybranych. W powieści czytamy o legendach i widzimy,jak główna bohaterka zmienia się a jej dar powoli daje o sobie znać. To pierwszy tom "Kronik Ocalałych" więc mam nadzieję, że zobaczę więcej fantastyki w następnych tomach.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
02-08-2017 o godz 15:10 weronika0402 dodał recenzję:
Lia to Pierwsza Córka domu Morrighanów i z tego względu uznaje się ją za posiadaczkę daru. Siedemnastoletnia dziewczyna jako księżniczka musi być gotowa na pewne poświęcenia - między innymi wyjście za mąż za księcia Dalbreck, celem nawiązania sojuszu między królestwami. Jednak Lia buntuje się i w dniu własnego ślubu ucieka wraz ze swoją przyjaciółką. Po znalezieniu miejsca do spania oraz pracy dziewczyny zadomawiają się w nowym miejscu i skrupulatnie ukrywają przed patrolami. Pewnego dnia do wioski przybywa dwóch nieznajomych, obaj wykazują zainteresowanie dziewczyną. Lia nie zdaje sobie sprawy, iż jeden z nich to porzucony przez nią książę, a drugi to jej przyszły zabójca. Książkę czyta się bardzo płynnie i stosunkowo szybko. Historia wciąga od pierwszych stron, a przerywniki pomiędzy rozdziałami w formie starożytnych pieśni umilają czytanie. Narrację obejmują główni bohaterowie: Lia, Kayden, Rafe oraz Pauline. Najwięcej rozdziałów jest napisanych z perspektywy księżniczki, a najmniej, bo aż jeden (jeśli dobrze pamiętam), Pauline. Mocnym plusem dla owego tytułu jest również wykreowanie specyficznych oraz wyjątkowych języków poszczególnych nacji. Ciężko jest generalizować, ale wydaje mi się, że zdania co do pierwszej połowy książki mogą być podzielone. Dla mnie, ze względu na wielki entuzjazm, cała historia była wciągająca, jednak sądzę, że dla niektórych początek może być lekko nużący. Ale ale! Nie dajcie się zwieść! Zakończenie jest wręcz wgniatające w fotel. Nie pytajcie mnie, jak to się stało, sama zbytnio nie jestem świadoma co konkretnie się wydarzyło. Jedyne czego jestem pewna, to to, że jak najszybciej chcę poznać dalsze losy bohaterów. Zakończenie lub raczej urwanie historii w takim momencie jest wręcz nieludzkie. Mimo to spełniło swoje zadanie - czytelnik jest wręcz przepełniony chęcią dalszego czytania. Bardzo polubiłyśmy się z główną bohaterką. Nasza relacja była na zasadzie decyzja-akceptacja. Już spieszę z wyjaśnieniem. Otóż Lia jest postacią, która uosabia ideał księżniczki - waleczna, wyznająca własne wartości, niebojąca się wyrazić swojego zdania, twarda i odważna. Każda podjęta przez nią decyzja spotykała się z moją aprobatą. A jest to niezwykle rzadkie zjawisko. Na koniec poświęćmy chwilę chłopakom. W końcu lubią być doceniani. Gdybym miała wskazać jednego z nich, którego bardziej lubię, to w tym momencie miałabym dylemat. W połowie książki bez wahania odpowiedziałabym Rafe, jednak po przeczytaniu drugiej połowy oraz będąc świadkiem zmiany zachodzącej w Kadenie, nie potrafię wybrać. Współczuję Lii wyboru, bowiem nie jest on łatwy. Każdy z chłopaków reprezentuje trochę inne wartości oraz cechy charakteru, jednak połączone w całość dają one świetnych bohaterów. Magia... To ciekawe słowo. Pełne tajemnicy, otoczone wieloma skojarzeniami, jednak dla każdego z nas jest ona czymś innym. Aby przekonać się co jest niezwykle urzekającego w magii oraz klimacie książki, musicie sami po nią sięgnąć. Cóż więcej mogę rzec. Z niecierpliwością czekam na kolejny tom Kronik, gdyż jestem niezwykle ciekawa, jak rozwinie się sytuacja oraz co autorka ma w zanadrzu dla bohaterów. "Fałszywy pocałunek" to idealna książka na debiut. Poprzeczka postawiona całkiem wysoko zapewni, mam taką nadzieję, jeszcze lepszą kontynuację. Możliwość sięgnięcia po kolejny tytuł fantastyki, który spełnia oczekiwania, jest satysfakcjonująca. Mam nadzieję, że sięgniecie po "Fałszywy pocałunek" i będziecie tak samo lub nawet bardziej zadowoleni z tej lektury niż ja. :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
02-08-2017 o godz 14:45 Sophie dodał recenzję:
Księżniczka Lia jest pierwszą córką domu Morrighan, królestwa przesiąkniętego tradycją, poczuciem obowiązku i opowieściami o minionym świecie. W dniu swojego ślubu ucieka, uchylając się od obowiązków - pragnie wyjść za mąż z miłości, a nie w celu zapewnienia sojuszu politycznego. Ścigana przez licznych łowców, znajduje schronienie w odległej wsi, gdzie rozpoczyna nowe życie. Gdy do wioski przybywa dwóch przystojnych nieznajomych, w Lii rozbudza się nadzieja. Nie wie, że jeden z nich jest odtrąconym księciem, a drugi to zabójca, który ma za zadanie ją zamordować. Wszędzie czai się podstęp. Lia jest bliska odkrycia niebezpiecznych tajemnic. O powieści spod pióra Mary E. Pearson słyszałam nie raz, zwłaszcza za granicą. Gdy dowiedziałam się, że powieść ta wyjdzie u nas, nie wahałam się ani chwili. Fałszywy pocałunek okazał się ciekawy, tajemniczy i wciągający. Autorka wykreowała nowy świat, historię, zupełnie mieszając czytelnikom w głowach. Ale żeby nie było zbyt kolorowo, znalazły się też małe minusy. Zacznijmy od zabiegu, który pewnej części czytelników mógł przypaść do gustu. Chodzi tu o trik bardzo często stosowany w filmach - scena pierwsza się urywa, a wyjaśnienie tego co działo się dalej, pojawia się w scenie drugiej, trzeciej bądź gdzieś dużo później (jak na przykład po połowie książki). Mi osobiście niezbyt się to spodobało, bo siało niepotrzebny zamęt. Lubię tajemnice, ale taka niewiedza okazuje się po prostu zbędna. Dodatkowo, autorka opowiada całą historię z perspektywy trzech osób - księżniczki, zabójcy i księcia. Na niektórych wydarzeniach skupiała się jednak bardziej, pokazując ją z punktu widzenia dwóch bohaterów nie jako kontynuację, a ponowne przedstawienie. Pomijając te dwie wady, Mary E. Pearson pisze w przyjemny sposób, stylizując się trochę na język średniowiecza. Nie jest to jednak przeszkodą, a miłym dodatkiem. Akcja od pewnego momentu pędzi przed siebie nie raz zaskakując czytelnika. Dodatkowo autorce udaje się opisywać miejsca wydarzeń w krótki lecz treściwy sposób, dzięki czemu bardzo łatwo wyobrazić sobie to, co widzą bohaterowie. Czas na postacie. Najbardziej mi się spodobało, jaką widać zmianę w nastawieniu Lii. W sensie, nadal jest tak samo uparta i pewna siebie, jednak zmieniają się jej priorytety, przez co staje się odważniejsza, przy okazji poznając prawdziwą siebie. Niby taki motyw często się pojawia, jednak tu został on ciekawie przedstawiony oraz podkreślony. Teraz jest krótka chwila w której możecie się zaśmiać z mojej głupoty - przez całą powieść zamieniałam rolę księcia i zabójcy. To żaden spoiler nie jest, zatem zaznaczę (na wypadek, gdyby wam podczas lektury też się zaczęło mieszać) Rafe to książę, Kaden jest zabójcą. Zapisać, zapamiętać i się nie mylić. Skoro już to sobie wyjaśniliśmy to dodam tylko, iż jednego z nich polubiłam o wiele bardziej i nie chodzi tu o "czarny charakter". Na koniec - autorka niepotrzebnie wprowadziła w Fałszywy pocałunek trójkąt miłosny, bo bez niego byłoby o niebo lepiej. Mimo małych wad, Fałszywy pocałunek jest bardzo dobrą książką. Wciągającą, tajemniczą, z własną, odrobinę skomplikowaną historią. Trudno było się rozstać z bohaterami i to jeszcze w takim momencie! Z niecierpliwością czekam na kontynuację i liczę na to, że okaże się tak dobra, jak myślę. http://boook-reviews.blogspot.com/2017/08/falszywy-pocalunek.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
02-08-2017 o godz 13:26 Zatracona w słowach dodał recenzję:
Księżniczka Lia jest Pierwszą Córką Domu Morrighanów, królestwa bogatego w tradycje, obyczaje i opowieści o minionych czasach. Ma wyjść za mąż za księcia z obcego królestwa w celu zawarcia politycznego sojuszu, jednak w dniu swojego ślubu ucieka. Ucieka przed małżeństwem z nieznanym jej mężczyzną, przed obowiązkami i tradycjami, których nie może znieść. Lia razem ze swoją najlepszą przyjaciółką znajduje schronienie w odległej wsi, gdzie pragnie rozpocząć nowe życie. Pewnego dnia w karczmie, w której pracuje, pojawia się dwóch tajemniczych mężczyzn, którzy od razu przyciągają uwagę dziewczyny. Lia jednak nie wie, że jeden z nich jest odtrąconym przez nią księciem, natomiast drugi to zabójca, który ma odebrać jej życie. Kiedy jednak poznają oni dziewczynę bliżej, przekonują się, że odbiega ona bardzo od ich wyobrażeń, a powierzone im zadania stają się o wiele trudniejsze do wykonania. Lia natomiast odkrywa, że nie może uciec od przeszłości i przeznaczenia, które się o nią upomina, a decyzja, którą musi podjąć, postawi na szali jej wolność i życie. Powieść Mary E. Pearson, której tytuł w oryginale brzmi "The Kiss of Deception", osiągnęła sukces za granicą i już od kilku lat miałam nadzieję, że któreś z polskich wydawnictw zdecyduje się wydać tę książkę u nas. Po bardzo długim czasie, długim, ponieważ została już wydana cała trylogia, która w Polsce nosi tytuł Kronik Ocalałych, w końcu doczekaliśmy się wydania jej pierwszego tomu. Od bardzo dawna chciałam zapoznać się z twórczością Mary E. Pearson i choć polska okładka bardzo mi się nie podoba, to nie mogłam sobie odmówić sięgnięcia po tę książkę. W "Fałszywym pocałunku" została zastosowana narracja pierwszoosobowa i choć zazwyczaj za nią nie przepadam, to jednak idealnie pasuje ona do tej powieści. W książce pojawiają się rozdziały z perspektywy: Lii, Księcia, Zabójcy, Rafe'a oraz Kadena. Kim są Rafe i Kaden? To dwaj mężczyźni, którzy przybywają do wioski, aby obserwować Lię. Jak można się domyślić, jeden z nich jest księciem, a drugi zabójcą. Autorka jednak przez ponad połowę książki stara się wywieść czytelnika w pole, tak zręcznie tworzy dialogi i rozdziały z poszczególnych perspektyw, aby czytający nie miał pewności, który z mężczyzn przybył poznać Lię, a który ma zamiar ją zamordować. Muszę przyznać, że ja akurat szybko zorientowałam się, kto jest kim, ale oczywiście bardzo doceniam pomysł, który według mnie jest bardzo oryginalny. Książka ma ponad pięćset stron, jednak podczas czytania wcale się tego nie odczuwa, gdyż styl autorki jest lekki, a fabuła interesująca. Historia wciągnęła mnie już od pierwszych stron i choć jest według mnie przewidywalna, to nie przeszkadzało mi to w czerpaniu przyjemności z lektury. Na początku niektórych rozdziałów pojawiają się również krótkie fragmenty ze starych dzieł i dokumentów, które są bardzo tajemnicze, nie ma konkretnego schematu, w jakim są rozmieszczone i sądzę, że poznamy ich cel dopiero w kolejnych tomach. Jestem również bardzo miło zaskoczona bohaterami, a w szczególności Lią, która jest myślącą główną bohaterką, sprzeciwia się przygotowanej dla niej przyszłości, ma odwagę uciec i zacząć żyć jak zwykła dziewczyna. W książce pojawia się trójkąt miłosny, jednak na szczęście nie wysuwa się on na pierwszy plan i choć dziewczyna jest zauroczona dwójką bohaterów, to jednak bardzo szybko dokonuje wyboru pomiędzy nimi. "Fałszywy pocałunek" pozytywnie mnie zaskoczył. Po tak wielu pochlebnych opiniach byłam dość sceptycznie nastawiona i obawiałam się, że książka nie dorówna moim oczekiwaniom. Mimo to jestem jednak nią oczarowana. To bardzo dobry początek trylogii, która na pewno jeszcze niejeden raz mnie zaskoczy. Mam nadzieję, że wydawnictwo nie będzie zwlekać z wydaniem kolejnych tomów, ponieważ zakończenie sprawiło, że jak najszybciej chciałabym się już zabrać za kontynuację. http://someculturewithme.blogspot.com/2017/08/nawet-to-co-wspaniae-moze-drzec-ze.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
01-08-2017 o godz 19:01 Megan dodał recenzję:
„Koniec podróży. Obietnica. Nadzieja. Opowiedz mi raz jeszcze, Amo. O świetle.” Księżniczka Lia nie jest typową królewną z bajki. Jest pyskata i ma swoje zdanie. Jednak jest zmuszona do zamążpójścia. Ba, nawet nie widziała kandydata a już stwierdza, że jest on brzydki, stary i zgnuśniały. Przymierze, jakie jej ojciec zawarł z królestwem Dalbreck opierało się na jej małżeństwie. Była Pierwszą Córką domu Morrighanów i musiała wypełnić swój obowiązek. Lecz dziewczyna pragnie wyjść za mąż z miłości, a nie dlatego by zawrzeć pakt polityczny z sąsiednim królestwem.. Dlatego wysyła do księcia krótki liścik, którego treść później ocali mu życie… Ścigana przez licznych łowców, znajduje schronienie w odległej wsi, gdzie wraz ze swoją służką, rozpoczyna nowe życie. Lecz gdy do wioski przybywa dwóch przystojnych nieznajomych, wszystko się zmienia. Dziewczyna nie wie, że jeden jest odtrąconym księciem a drugi zabójcą, którego zadaniem jest pozbawić ją życia… Co wyniknie z tej plątaniny intryg? Cóż, tego już będziecie musieli dowiedzieć się sięgając po „Fałszywy Pocałunek”. Niby historia zdaje się być oklepana. Buntownicza księżniczka, tajemniczy książę, miłość, zdrada, odkrywanie tajemnic. To wszystko już było. Jednak śledzenie losów Lii i jej przyjaciół było dla mnie wyjątkowo miłym przeżyciem. Choć początkowo książka strasznie mi się dłużyła, to gdy losy bohaterów się w końcu spotkały, nie wiedziałam kiedy dotarłam do końca. Podobały mi się zawarte między tekstami fragmenty pieśni vendańskich a także użyty w tekście język, który ożywił całą historię i nadał jej ciekawy rys. Autorka sprytnie operowała też opisami, dzięki czemu cała historia była żywa i można było sobie wyobrazić miejsca i postaci bardzo dokładnie. Choć nie przepadam za narracją pierwszoosobową, to tutaj wyjątkowo dobrze się ona sprawdziła. Dzięki czemu mogłam swobodnie podążać za tokiem wydarzeń i przeżywać rozterki wraz z bohaterami. Pomimo całego swojego uroku, główna bohaterka czasem doprowadzała mnie do szewskiej pasji. Wiele wątków przewidziałam już po kilkunastu stronach tekstu i poczułam lekki zawód, że mam rację. Aczkolwiek pod sam koniec, historia nabrała takiego tempa i było w niej tak wiele zwrotów akcji, że chyba zamówię sobie kolejne tomy książki po angielsku. Czy polecam tę książkę? Jak najbardziej. Jest to bardzo fajny początek serii, zostawiający w czytelniku poczucie niedosytu. Pomimo, iż czasem wieje romansidłem, to nie wpływa to jakoś szczególnie na odbiór całości. Jeśli lubicie lekkie fantasy z elementami romantycznymi, to jak najbardziej jest to książka dla Was.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-07-2017 o godz 14:29 Anonim dodał recenzję:
A Kiss of Deception, bo tak brzmi oryginalny tytuł powieści Mary E. Pearson jest książką bardzo oczekiwaną w naszym kraju. Do tej pory zbiera ona naprawdę dobre oceny za granicą i wieść o nadchodzącej już 3 sierpnia premierze spotkała się z naprawdę dużym entuzjazmem ze strony zapalonych czytelników. Nie ma też czemu się dziwić, w końcu kto nie lubi lekkich książek fantasy? Nie dajcie się jednak zwieść, ponieważ pozycja ta ma zdecydowanie więcej do zaoferowania, niż można podejrzewać. Księżniczka Lia nie może znieść myśli, że zostanie żoną osoby, której nie widziała nigdy na oczy. Nie interesują ją pertraktacje ojca z innym królestwem, gdyż nie ma zamiaru brać udziału w tej grze i dać się sprzedać niczym klacz. Wraz ze swoją przyjaciółką ucieka z zamku w dzień ceremonii zaślubin i zaszywa się w małym miasteczku, gdzie marzy by osiąść na stałe i wieść życie osoby wolnej od ograniczeń i ciągłych nakazów. Oczywiście zniknięcie młodej kobiety nie przechodzi bez echa, w końcu to od tego małżeństwa zależy pokój w królestwie. Są jednak osoby, którym nie tylko zależy na tym, by znaleźć dziewczynę, ale i ją zabić. Dodatkowo w życiu Lii pojawia się nagle dwójka tajemniczych i intrygujących mężczyzn. Kogo jednak obdarzyć zaufaniem, gdy gdzieś może czaić się zabójca? Może to właśnie jeden z nich pragnie unicestwić ją pod osłoną nocy? Moja przygoda z Fałszywym pocałunkiem nie była usłana różami. Początkowo odczuwałam jedno wielkie "meh", które towarzyszyło mi przez pierwsze 300 stron. Oczywiście widziałam plusy w tej opowieści, w końcu została obdarzona naprawdę ciekawym sposobem prowadzenia narracji, gdzie mamy trzech bohaterów, a punktów widzenia jest...pięć. Ciekawi, jak tego dokonano? Prócz samej głównej bohaterki mamy też fabułę ukazaną oczami Rafa, Kadena, księcia i zabójcy. To właśnie zadaniem czytelnika jest dopasować brakujące części układanki i na własną rękę określić kto jest kim, a uwierzcie mi - nie byłam tego pewna aż do samego kulminacyjnego momentu, o którym oczywiście nie opowiem, a który właśnie dzieli książkę na etap typowego miłosnego fantasy z trójkątem w roli głównej i etap naprawdę ciekawego świata, z ogromem sekretów do odkrycia i zagadek do rozwiązania. Co do samej bohaterki, to nie jest ona zła, bo nie mamy na szczęście do czynienia z typową ciepłą kluchą. Mamy styczność z osobą celowo osłabianą przez rodzinę, która za wszelką cenę chce wyrwać się z tego układu i pokazać innym swoją wartość. Mimo wszystko zdecydowanie bardziej spodobali mi się panowie i mam nadzieję, że w kolejnych odsłonach serii nie przyjdzie nam przeżyć rozstania z żadnym z nich. Są oni bowiem niezwykle racjonalni i nie wyłamują się z ram, określających ich jestestwo. Autorka nie zmienia tych mężczyzn w bezsensownie zakochanych głupków, którzy rzucają całą swoją przeszłość oraz powinności dla kobiety i to się oczywiście chwali, bo dość już powstało książek z cukierkową miłością na pierwszym planie. Wszystko ma tutaj swój czas, przyczynę oraz konsekwencje, dzięki czemu tytuł ten wyróżnia się spośród innych mu podobnych. Ogromną szkodą jest fakt, że wydawnictwo nie pokusiło się wydać wszystkich książek za jednym zamachem. Pierwsza część rozbudza ciekawość i niestety, jest wstępem do historii, która będzie się rozgrywać w kolejnych odsłonach i jest to bardzo odczuwalne. Czuję teraz ogromny niedosyt i zastanawiam się nad zakupieniem pozostałych książek w oryginałach, bo obawiam się że nie tak szybko przywitamy kolejną część (choć trzymam mocno za to kciuki!). Drugą sprawą, która mi się nie podoba jest okładka. W oryginale mieliśmy do czynienia ze scenerią z książki, a w przypadku naszej rodzimej okładki, cóż...spotykamy się z interpretacją w wykonaniu osoby, która ewidentnie nie przeczytała nawet jednego opisu wyglądu postaci. Książkę ogromnie polecam. Myślę, że warto po nią sięgnąć nawet dla samej końcówki, która zapowiada naprawdę genialne przygody w przyszłości. Koncepcja antycznego świata po przejściach i rozłamach wiary, wstawki pradawnych religijnych tekstów i niesamowite legendy, czekające tylko na konfrontację z rzeczywistością są zdecydowanie rzeczami wartymi zainteresowania. W sumie nawet na dłuższą metę można wybaczyć te uczuciowe zawirowania bohaterki, które bądź co bądź sprawiają, że wątek zakotwicza się w idealnym miejscu i o właściwym czasie. Jestem bardzo ciekawa co autorka ma nam jeszcze do pokazania i czym jeszcze zaskoczy nas niesamowity świat trzech królestw.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-07-2017 o godz 11:51 Ka razy dwa dodał recenzję:
Seria: Kroniki Ocalałych #1 Wydawnictwo: Initium Narracja: pierwszoosobowa — Lia, Książę, Zabójca Główny bohater: Arabella Celestina Idris Jezelia — 16 lat Najlepsze zastosowanie: Lia jest księżniczką i Pierwszą Córką Domu Morrighan, co oznacza, że powinna posiadać dar, jak każda pierwsza córka. ‘Powinna’ jest tutaj słowem kluczowym. Zdaje się, że Lia pozbawiona jest nadzwyczajnych zdolności, jednak nie przeszkadza to większości sądzić, że posiada nadludzką i niespotykaną moc. A Lia chce być tylko zwyczajną nastolatką. Ma awersje na słowa ‘tradycja’ i ‘obowiązek’. Są one jej zmorą od zawsze i właśnie teraz najmocniej dają o sobie znać. Dziewczyna ma wyjść za księcia Domu Dalbreck, jednak ani trochę jej się to nie podoba. Decyduje się na ucieczkę sprzed ołtarza i wraz swoją służącą, a zarazem najlepszą przyjaciółką, wyjeżdża do rodzinnej wioski Pauline. Tam Lia nareszcie może być sobą i nie przejmować się królewskimi sprawami. Pewnego dnia w wiosce pojawia się dwóch chłopaków, którzy mogą zupełnie zniweczyć wszystkie plany Lii na spokojne życie. Bohaterowie: W książce narracja prowadzona jest z trzech perspektyw, dlatego dość dobrze poznajemy zarówno Lię, Zabójcę, jak i Księcia. Pewnie zastanawiacie się z jakiego powodu z uporem maniaka nie używam imion chłopaków. Powód jest prosty — autorka nam to przedstawia dopiero w okolicach 300 strony. Sami nie jesteśmy pewni, który z nich jest kim. Imiona oczywiście są podane, ale jest to zrobione w taki sposób, że ciężko jest się połapać. Sama jednak zaskoczona nie byłam, ponieważ zanim zabrałam się za jej czytanie, zajrzałam na ostatnią stronę (właściwie to kilka ostatnich), z których dowiedziałam się, kto jest kim. Ale Wy tego nie róbcie! Poważnie, ja byłam smutna, że to zrobiłam, kiedy dowiedziałam się o tym zabiegu autorki. Był ON świetny, a ja go zepsułam swoim nawykiem, nad którym czasami nie panuję. Całość: http://www.karazydwa.pl/2017/07/Falszywy-pocalunek.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-07-2017 o godz 19:08 Wiktoria Rówińska dodał recenzję:
„Fałszywy pocałunek” to książka, która uwielbia wodzić Czytelnika za nos i sprawiać, byśmy wpadali w pułapki zastawione przez samą autorkę - Mary E. Pearson. Nie sposób zapomnieć o tym, co wyczyniało się na kartach tej powieści, ponieważ niektóre rzeczy potrafią naprawdę wprawić w osłupienie. Szczególnie jeden celowy zabieg Pearson wbił mnie w fotel i myślałam już, że coś źle zrozumiałam, pominęłam lub w ogóle nie ogarnęłam. Z tego powodu wracałam się do niektórych początkowych rozdziałów i czytałam je ponownie, by móc poukładać sobie to wszystko w głowie. Początkowo uważałam, że to jakaś pomyłka, wdarł się jakiś chaos przy tłumaczeniu, jednak po rozmowie z Kasią z Parę słów o książkach i recenzji Wybrednej Marudy jestem prawie pewna, iż było to celowe. Nie zdziwcie się więc, gdy zobaczycie, że narracja prowadzona jest z punktu widzenia Lii, księcia, zabójcy, Kadena oraz Rafe'a – w swoim czasie zrozumiecie dlaczego. Brakowało mi ostatnio czegoś w książkach, które przewijały mi się przez ręce, lecz nie potrafiłam sprecyzować dokładnie czego. Po lekturze „Fałszywego pocałunku” wreszcie mogłam poczuć, iż ta pustka po trochu się zapełnia. Pierwszy tom „Kronik Ocalałych” dostarczył mi od groma emocji i, chociaż występuje tam relacja tak znienawidzona przez większość Czytelników – trójkąt miłosny, nie byłam w stanie oderwać się choć na moment od lektury. Więzi pomiędzy Lią, księciem oraz zabójcą na całe szczęście nie przyćmiewały innych wątków w historii, co w innych powieściach zdarza się dosyć często. Odetchnęłam z ulgą, kiedy prawie od samego początku wciągnęłam się w losy księżniczki Morrighan i nie miałam z tym żadnego problemu, co było dla mnie wielkim zaskoczeniem, ponieważ ostatnimi czasy miałam z tym niemałe problemy. Sądzę, że stoi za tym także język, który nie jest infantylny, lecz wzbogacony opisami ułatwiającymi wyobrażenie poszczególnych sytuacji bądź wyglądu i z drugiej strony nie są przesadzone lub podkoloryzowane. Świetnym posunięciem jest wzbogacenie tekstu oryginalnym językiem, którym posługują się vendańscy ludzie oraz fragmentami m.in. Pieśni Vendy - nadało to trochę oryginalności całej historii. Czymś, czego jednakże nie pochwalam, jest zrezygnowanie z amerykańskiej okładki, która jest o niebo lepsza od tej niedługo już dostępnej u nas w kraju. Jeśli jesteście spragnieni dobrego kawałka połączenia fantastyki i małego romansu, „Fałszywy pocałunek” jest specjalnie dla Was. Na kartach tej powieści czai się świat, który tylko czeka, aż się w nim zanurzymy. A kiedy już to się stanie, nie będzie odwrotu! Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Initium! https://oxu-czytanie.blogspot.com/2017/07/faszywy-pocaunek-mary-e-pearson.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Załaduj więcej recenzji Pokaż mniej recenzji

Dostawa i płatność

Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

TERMIN ZWROTU

14 DNI

Z KARTĄ

30 DNI

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Cela Winner Jonas
35,49 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Głos Bishop Anne
20,49 zł
22,90 zł
Inne z tego wydawnictwa W białej ciszy Lohnig Inge
34,99 zł
38,90 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Nibynoc Kristoff Jay
40,49 zł
45,00 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanych

 zamknij  korzyści