Fragment
Czytaj
Kroniki Ocalałych. Tom 1. Fałszywy pocałunek - Pearson Mary E.

Kroniki Ocalałych. Tom 1. Fałszywy pocałunek

Inne wydania: Cena:
Ilość:
szt
Cena:
33,99 zł
39,90 zł
Oszczędzasz:
5,91 zł (15%)
Dostawa:
od 0,00 zł
Dodaj do koszyka
lub
Zaloguj się i kup
Wysyłamy w 24h
Produkt sprzedawany
i dostarczany przez empik
dostępność w salonie empik
Dodaj do schowka

Opis

Księżniczka Lia jest pierwszą córką domu Morrighanów, królestwa przesiąkniętego tradycją, poczuciem obowiązku i opowieściami o minionym świecie. W dniu swojego ślubu ucieka, uchylając się od obowiązków − pragnie wyjść za mąż z miłości, a nie w celu zapewnienia sojuszu politycznego. Ścigana przez licznych łowców, znajduje schronienie w odległej wsi, gdzie rozpoczyna nowe życie. Gdy do wioski przybywa dwóch przystojnych nieznajomych, w Lii rozbudza się nadzieja. Nie wie, że jeden z nich jest odtrąconym księciem, a drugi to zabójca, którego ma za zadanie ją zamordować. Wszędzie czai się podstęp. Lia jest bliska odkrycia niebezpiecznych tajemnic – i jednocześnie odkrywa, że się zakochuje.

"Poruszająca, romantyczna, pełna mitów i wspomnień, przeznaczenia i nadziei epicka opowieść z zaskakującymi zwrotami akcji. Książka, która niemal nie potrzebuje sequela, ale czytelnicy będą zachwyceni, jeśli będzie miała ciąg dalszy".
Booklist

"Pearson stworzyła pierwszy tom rewelacyjnej serii, która z pewnością znajdzie uznanie u fanów Igrzysk śmierci Suzanne Collins i Zwiadowców Johna Flanagana. Romans, przygoda, mistycyzm – wszystko w jednej powieści".
School Library Journal

"Świetny początek fantastycznej serii Pearson. Świat pełen pokus i romans, który z pewnością spodoba się fanom Kristin Cashore i Megan Whalen Turner. A w centrum wydarzeń wspaniała, rewelacyjnie stworzona bohaterka".
Publisher's Weekly

Dane szczegółowe

Tytuł: Kroniki Ocalałych. Tom 1. Fałszywy pocałunek
Seria: Kroniki Ocalałych
Autor: Pearson Mary E.
Tłumaczenie: Skowrońska Emilia
Wydawnictwo: Wydawnictwo Initium
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Ilość stron: 432
Numer wydania: I
Data premiery: 2017-08-03
Rok wydania: 2017
Forma: książka
Indeks: 22216670

Recenzje

Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,3
5
7
4
13
3
0
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
20 recenzji
20-08-2017 o godz 20:27 klaudia05 dodał recenzję:
Ciekawa.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-08-2017 o godz 17:37 Bookish Madeleine dodał recenzję:
Na pierwszy rzut oka polskie wydanie nie zapowiadało tak dobrej powieści. Okładka jest niestety brzydka i szkoda, że wydawnictwo nie zdecydowało się zostawić tej oryginalnej – na pewno robiłaby lepsze wrażenie. Wiadomo, że nie oceniania się książki po wyglądzie i w przypadku „Fałszywego pocałunku” ta zasada bezwarunkowo znajduje zastosowanie. Powieść Mary E. Pearson jest po prostu znakomita! Do jej największych zalet z pewnością należy fabuła, która została bardzo dobrze zbudowana. Losy Lii wciągają już od pierwszych stron i trzymają w napięciu do samego końca. O dziwo, nie z powodu ogromnej ilości akcji, bo typowych bijatyk i walk nie jest tu zbyt dużo. Wszystko toczy się spokojnym rytmem, a jednak mimo to nie zdarzyło mi się czuć znużenia ani razu w trakcie czytania. W „Fałszywym pocałunku” autorka postawiła na inne sposoby utrzymania czytelnika przy swojej powieści. Mamy tu wszelkiego rodzaju dworskie intrygi, spiski i dużo tajemnic związanych z czołowymi bohaterami. Rozwiązania niektórych zagadek były naprawdę zaskakujące! Po przeczytaniu rozdziału z nagłym (chyba największym w tej powieści) zwrotem akcji moją reakcją była nietypowa przy takich książka chwila konsternacji, ponieważ nie byłam pewna, czy dobrze zrozumiałam, o co chodziło autorce. Później przekartkowałam parę rozdziałów wstecz, zwracając uwagę na wszystkie szczegóły i doszłam do wniosku, że nic nie przegapiłam. Pearson stworzyła ten twist fabularny całkowicie po mistrzowsku! Jestem pod wrażeniem tego, jak udało jej się mnie zwodzić, a później nagle wszystkie moje przewidywania roznieść w pył… Lia – księżniczka Arabella Celestina Idris Jezelia, Pierwsza Córka Domu Morrighan – dość szybko zyskała sobie moją sympatię, chociaż muszę przyznać, że na początku nie byłam pewna, co o niej sądzić. W kilku pierwszych rozdziałach coś mnie powstrzymywało przed polubieniem jej, jednak później bardzo przyjemnie mi się o niej czytało. To dobrze wykreowana bohaterka, która nie zachowuje się jak typowa nadęta księżniczka. Była w stanie dojrzeć o wiele więcej, niż własny czubek nosa, co złamało całkowicie moje wszystkie opory w stosunku do Lii. Dobrze wykreowani zostali również bohaterowie drugoplanowi – książę i zabójca. Wraz z księżniczką naprzemiennie prowadzą narracje, więc miałam możliwość poznać również ich uczucia i przemyślenia. Byli oni bardzo konsekwentni w swoich czynach i o obojgu miło się czytało. Nie należą może oni do grona najlepszych postaci męskich, jakie znam, ale mimo to zarówno jeden, jak i drugi mogą łatwo przypaść czytelnikowi do gustu. Jednym z najważniejszych elementów „Fałszywego pocałunku” jest wątek miłosny, grający bardzo dużą rolę w całej powieści. Mamy tu do czynienia też z trójkątem miłosnym, czyli tworem przeze mnie znienawidzonym. Na szczęście, Pearson wie, jak dobrze pisać o miłości bohaterów i w trakcie czytania ten schematyczny element zupełnie mi nie przeszkadzał! Pierwszy raz losy postaci wsadzonych w trójkąt czytałam nie z przewróconymi oczami, ale z zaciekawieniem. Dodatkowo przypadł mi do gustu fakt, że Lia – zamiast wahać się między jednym, a drugim chłopakiem – dość szybko i względnie jasno określiła swoje uczucia. Od autorki „Fałszywy pocałunek” prowadzenia wątku miłosnego mogłoby uczyć się wiele pisarek specjalizujących się w literaturze młodzieżowej. Przy omawianiu tej książki trzeba też wspomnieć o świecie wykreowanym. Mamy tutaj kilka rozmaitych królestw, różniących się między sobą wieloma elementami zarówno historycznymi, jak i religijnymi oraz mnóstwo ludów je zamieszkujących. W trakcie czytania nasuwały mi się się powiązania ze „Zwiadowcami” Johna Flanagana i moim zdaniem pod względem klimatu te powieści łączy parę cech wspólnych. Może też dlatego tak dobrze mi się czytało „Fałszywy pocałunek”? Z powodu nastroju, który przypomniał mi ulubioną serię dzieciństwa? W książce Pearson mamy również do czynienia z elementami magicznymi, które na razie zostały dość łagodnie przedstawione. Wszystko wskazuje na to, że to było tylko wprowadzenie do tego wątku, więc mam nadzieję, że w kolejnych tomach zostanie on w intrygujący sposób rozwinięty. Interesujące podstawy ma już teraz, liczę na dalszy ciąg. „Fałszywy pocałunek” okazał się być naprawdę dobrze napisaną powieścią, która przysporzyła mi wiele zaskoczeń. Jeśli lubicie książki z książętami i księżniczkami, spiskami, intrygami i liczycie na wciągającą fabułę i/lub zajmujący wątek miłosny, to szczerze polecam Wam tę książkę. Wydaje mi się, że wszystkie fanki lekkiego fantasy powinny być w pełni zadowolone z lektury 🙂 readwithpassion.it27.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-08-2017 o godz 17:59 Another Pony dodał recenzję:
Link do recenzji: https://youtu.be/3Pn_bft_Njo Bardzo baśniowa opowieść o królewnie, księciu i zabójcy. Mniej przewidywalna, niż mogłoby się wydawać. Dla wielbicieli fantasy, romansu i intryg pozycja obowiązkowa! Z niecierpliwością wyczekuję kolejnych tomów. :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-08-2017 o godz 12:54 katrina dodał recenzję:
Książka, od której nie oczekiwałam praktycznie niczego. Książka, która śmierdziała schematami na kilometr. Książka, w której absolutnie się zakochałam. Mary E. Pearson niezbyt oryginalny pomysł przekształciła w niesamowitą wręcz opowieść, która nieustannie zaskakuje ciekawymi rozwiązaniami fabularnymi. Za każdym razem, gdy chciałam przewidzieć zachowanie konkretnego bohatera w jakimś kluczowym momencie, szedł on drogą, której w życiu nie wzięłabym pod uwagę, choć znajdziemy tu także kilka schematów. Jednak w żaden sposób nie przeszkadzały mi one. Jestem pod ogromnym wrażeniem tła politycznego, które tak zgrabnie nakreśliła autorka. Często autorzy za bardzo skupiają się na bohaterach i wszelkie wojny czy niesnaski między sąsiednimi krajami/królestwami są okrutnie sztuczne i po prostu widać, że wątki te zostały wplecione do fabuły jakby na siłę. Kolejną skrajnością jest zbytnie skupianie się autora na polityce, położeniu różnych krain i tak dalej, co skutkuje brakiem spójności niektórych elementów i książkę czyta się bardzo opornie. Mary E. Pearson zabiera nas do niezwykłego świata, w którym umiejscowienie i charakterystyka każdego królestwa, każdego zamku, każdej osoby, każdego konia i każdego kwiatka są do bólu przemyślanie, dzięki czemu całość wypada zadziwiająco naturalnie. Jestem urzeczona także warsztatem autorki, która ma naprawdę świetny styl, bogate słownictwo, przez co jako czytelnik nie czuje się jak prosty chłop na polu, któremu tłumaczy się budowę cepa. Oczywiście historia ta nie obyła się bez kilku baboli fabularnych, które szczerze powiedziawszy miałam totalnie w czterech literach. To czyta się tak dobrze, że na niedociągnięcia nie zwraca się nawet uwagi. Klimatu powieści dodają wszelkie pieśni i legendy, którymi dzielą się zarówno osoby o królewskim pochodzeniu w wielkich, bogato zdobionych komnatach, jak i prości parobkowie w zaciszu swoich chatynek. Do tego autorka umieściła kilka zawoalowanych przytyków do pieśni opiewających niepojęte czyny wielkich bohaterów. Pokazuje, jak często tego typu legendy mijają się z prawdą, która w rzeczywistości wcale taka piękna i kolorowa nie jest. Fałszywy pocałunek muśnięty jest jedynie odrobiną magii, bowiem Pierwsze Córki mają niezwykły dar, a jaki? Dowiedzcie się tego sami 😉. Słowa uznania należą się autorce także za kreację głównych bohaterów. Mamy tu do czynienia z narracją pierwszoosobową, lecz historię tę poznajemy nie tylko z perspektywy Lii, bowiem Pearson uraczyła nas m.in. cudownym smaczkiem w postaci rozdziałów z punktu widzenia zabójcy, który wysłany został w pogoni za naszą księżniczką. Ubóstwiam i okrutnie cenię sobie poznawanie myśli czarnych charakterów, niestety nieczęsto mam ku temu okazję. Jeżeli też macie dość głupkowatych, irytujących bohaterek, koniecznie sięgnijcie po Fałszywy pocałunek... - reszta recenzji i zdjęcia książki dostępne na: http://www.niekulturalnie.pl/2017/08/faszywy-pocaunek-mary-e-pearson-tak-to.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-08-2017 o godz 22:34 Magdalena Mrózek dodał recenzję:
Postacie księżniczek w książkach młodzieżowych są ostatnimi czasy bardzo popularne. Nie jest to wadą, jednak należy stawiać na coś nowego w opowieściach, w których pojawiają się często wykorzystywane schematy. Mimo że Fałszywy Pocałunek na pierwszy rzut oka nie zachwyca oryginalnością to pojawiają się w nim wątki, które wyróżniają go na tle jego poprzedników i sprawiają, że mimo dość zagmatwanej fabuły czerpiemy przyjemność z czytania. Najciekawszym aspektem w tej książce są dwie postacie męskie. Czytając opis możecie spodziewać się w tej lekturze trójkąta miłosnego i tak jak myślicie - pojawia się on. Jednak zanim postawicie krzyżyk na tej książce, zaczekajcie. Autorka bowiem zrobiła coś, za co jednocześnie ją nienawidzę i kocham. Po kilku rozdziałach mamy ogólny zarys męskich postaci. Jednak w relacjach z główną bohaterką ich tożsamość nie jest ujawniona. Nie wiemy czy bohaterka rozmawia z księciem, czy wysłannikiem pobliskiego królestwa, który chce ją zabić. Zgadywanie tożsamości sprawia, że cała historia Lii wydaje się bardziej tajemnicza i tak naprawdę nie wiemy, czy skoro ukrywana jest tożsamość głównych bohaterów, to czy w innych kwestiach to, co bierzemy za pewnik nie okaże się jednym wielkim kłamstwem. Nie licząc tego zabiegu muszę niestety przyznać, że opowieść jest dość zwyczajna. Mamy dziewczynę, która zmuszona wyjść za obcego człowieka decyduje się uciec. Chce normalnie żyć i zapomnieć o przeznaczeniu. Możemy się domyślić, że z jej planu mało co wyszło. Mamy więc wiele tajemnic, akcji, tajemniczych ksiąg i magicznych mocy. Choć to wszystko jest ciekawe, tak naprawdę akcja zaczyna się na ostatnich stu stronach książki. Jeśli kolejne części zostaną utrzymane w klimacie zakończenia, wtedy możemy spodziewać się naprawdę ciekawej serii. Niestety jako oddzielna książka pozostaje ona czytadłem na jeden wieczór.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-08-2017 o godz 20:11 Zakładka dodał recenzję:
Zaczynając czytanie, nie sądziłam, iż natrafiłam na książkę która zainteresuje mnie aż tak bardzo. Okazuje się, iż właśnie w tym momencie, potrzebowałam czegoś w klimatach królewsko-rycerskich. Chyba wiecie co mam na myśli. W każdym razie, fabuła mimo sztampowości, okazała się zaskakująca. Już wszystko pomału tłumaczę. Sam opis fabuły wydawał mi się już na wstępie ciekawy. Jednak nie oczekiwałam zbyt wiele. Dlaczego?Chyba nie chciałam się rozczarować. Aczkolwiek zachęcały do niej pozytywne opinie. Dlatego też, ku sposobności, rozpoczęłam czytanie. Zatem przejdźmy do tego co działo się w książce.I przyznać muszę, że była ona w zasadzie dość typowa. Dlaczego? Pomyślcie sami. Księżniczka ucieka przed aranżowanym małżeństwem, wyruszają za nią zabójcy, oraz inne osoby mające swoje cele w złapaniu jej. Co może się stać? Tak naprawdę, możliwych scenariuszy jest kilka, a każdy z nich tak samo prawdopodobny. I w miarę rozwoju zdarzeń, wszystko stawało się oczywiste, i w zasadzie mało aspektów akcji mnie zaskoczyło. Oczywiście było kilka takowych, ale nie stanowiły znaczącej jej części. Nie chcę marudzić. Autorka jednak mogła sobie zadać więcej trudu, komponując całą fabułę. Przydałoby się więcej momentów które by zadziwiały czytelnika, a także takich wyprowadzających z tropu na odgadnięcie zakończenia. Tym co muszę pochwalić, jest niewątpliwie styl. Bo pomimo tego, że całość nie była odkrywcza anie wcale zaskakująca, to czytało się to z wielkim zainteresowaniem i chęcią poznania co będzie dalej. Natomiast ciekawym elementem całości jest Lia. Ta bohaterka nieraz zaskoczy swoimi decyzjami i osobowością. I zdecydowanie odstaje od typowego schematu księżniczki. Dlaczego? Nie zdradzę wam, to oczywiste! Musicie wierzyć mi na słowo! Lia to bardzo wyrachowana i pewna siebie osoba. Tak, to idealnie ją opisuje. Ale potrafi też być uczuciowa i delikatna. Takowy mix, może mieć różne efekty. W zależności od sytuacji i konkretnej osoby. Jednak Lia jest jedyna w swoim rodzaju. Pochwalić mogę wykonanie okładki. Dziewczyna, która na niej jest, to naprawdę piękna kobieta. W dodatku wszystko zachowane jest w dość klimatycznej kolorystce. Świetnie pasuje do treści książki. Niestety egzemplarz który ja miałam w rękach, był nieco niedopracowany. Rogi zaginały się bardzo łatwo, przez co całość straciła na jakości i wyglądzie. Czy mi się podobało? Zdecydowanie! Może nie była to literatura najwyższych lotów, ale z pewnością zachęca do kontynuowania czytania całej serii. Z całego serca polecam. :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
09-08-2017 o godz 00:54 ksiazkanawsi dodał recenzję:
Czytając opis od razu wiedziałam, że ta historia jest stworzona dla mnie. Oczywiście miałam pewne obawy. A jak mimo wszystko mi się nie spodoba, bo będzie napisana takim stylem, którego nie potrafię znieść w tego typu historiach? Bałam się, że książka będzie trudna i nudna. Jednak moje obawy były niepotrzebne! Czytało mi się ją lekko i dosyć szybko, nie mogłam się od niej oderwać kiedy już zaczęłam czytać. Końcówka na początku trochę mi się dłużyła, jednak czym bliżej byłam końca, tym więcej chciałam, żeby mi zostało do przeczytania. No bo jak można skończyć tak książkę? I że niby mam teraz czekać na drugi tom? Dlaczego?! Historia opowiada o księżniczce Lii z domu Morrighan. Jest pierwszą córką. Wierzono, że pierwsze córki posiadają pewien dar, dzięki któremu mogą rozwiązywać wiele politycznych problemów. Status pierwszej córki Lii chcieli wykorzystać jej rodzice aranżując ślub z księciem kraju, z którym chcieli nawiązać sojusz. Lia jednak chciała wyjść za mąż z miłości, a nie z obowiązku. Ucieka więc w dniu swojego ślubu razem ze swoja przyjaciółka Pauline. Po kilku dniach wędrówki oraz mylenia tropów dotarły do Terravinu. Tam znalazły pracę w gospodzie ciotki Pauline Berdi. I tak zaczęło się ich nowe, spokojne życie. Pewnego dnia do gospody przybywa dwóch wędrowców. Obaj od razu wykazują swoje zainteresowanie ukrywającą się księżniczką. Nikt nie wie, że jednym z nich jest zabójca, który dostał na nią zlecenie a drugi to odtrącony książę. Obaj przypadają do gustu Lii. Którego z nich wybierze księżniczka? W wielu książkach pojawia się motyw trójkąta miłosnego. Tutaj wcale nie było inaczej. I chociaż jeden z panów wydaje się wycofany, to nie można mu niczego odmówić. Wiemy, że jeden z tej dwójki jest zabójcą ale nie wiemy który. Osobiście miałam z tym problem. Autorka umiejętnie ukryła prawdziwą tożsamość panów. I chociaż można się było domyślić, to jednak nie było to takie łatwe. Raz byłam pewna, że to właśnie ten jest zabójcą, ale potem naszły mnie wątpliwości, bo coś mi się nie zgadzało. I tak było za każdym razem, kiedy byłam już przekona, który jest który. Autorka specjalnie wykorzystała taki zabieg, żeby zaskoczyć czytelnika i wprowadzić mu mały mętlik w głowie. Szczerze! Ja byłam zaskoczona! Chociaż księciem okazał się mój faworyt to i tak byłam przekonana, że jest on zabójcą! Jakoś chciałam, żeby był on właśnie zabójcą. Ale ciii.... Od zawsze mam problem z sympatia do bohaterów płci żeńskiej, zawsze mnie denerwują. Sama się zdziwiłam, że Lie pokochałam bez problemu. Mimo tego, że jest księżniczką to nie jest rozwydrzona i rozpieszczona. Potrafi sobie poradzić w trudnych chwilach, nie marudzi i nie klnie na swój los. Ma swoje przekonania i dla nich potrafi zrezygnować z luksusów. Która księżniczka by się na to zdecydowała, żeby pracować w gospodzie i szorować brudne garnki? A to bardzo mi się u niej podoba, jej zaciętość. Każda postać w książce jest wyjątkowa, w pewnej chwili nawet zaczęłam darzyć sympatią kompanów naszego zabójcy, choć wiele im brakuje do osób, które można polubić. Świat stworzony przez Mary E. Pearson jest niezwykły i tajemniczy. Z ochotą zagłębiałam się w jego najdalsze zakątki i jestem nim oczarowana. Autorka podbiła moje serce już od pierwszej strony. Książka zasługuje na ocenę 9/10. Mam nadzieje, że kolejny tom jest równie cudowny. Polecam tę historię każdemu!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-08-2017 o godz 12:15 Gorkek dodał recenzję:
Tę książkę pojawiającą się gdzieniegdzie w różnych zakamarkach Internetu widziałam już jakiś czas temu. Miałam dosyć obojętny stosunek do tego na początku, ale z czasem coraz bardziej chciałam ją przeczytać, aż w końcu otrzymałam propozycję egzemplarza do recenzji więc musiałam skorzysta z tej okazji i dzisiaj mam zamiar podzielić się z Wami moją opinią. Arabella, a właściwie Lia, jest pierwszą córką w królewskiej rodzinie, a to oznacza, że jest ważnym elementem w polityce swojego ojca. Jej małżeństwo jest juz zaaranżowane i ma scementować sojusz dwóch mocarstw. Jednak Lia nie godzi się na taki los i w dniu ślubu, wbrew wszystkiemu i wszystkim, ucieka. Wraz ze swoją przyjaciółką ukrywa się w małej wsi. Kiedy w wiosce pojawia się dwóch mężczyzn dziewczyna jeszcze nie wie, że jeden z nich jest księciem którego porzuciła przed ołtarzem, a drugi zabójcą. To co już na początku zwróciło moją uwagę to okładka. Kiedy widziałam ją tylko na ekranie mojego laptopa bardzo mi się podobała, a kiedy rozpakowałam przesyłkę, to się zaczęłam zastanawiać, co tak naprawdę mi się w niej podobało, bo na żywo zdecydowanie nie wygląda tak jak sobie wyobrażałam. Zdecydowanie bardziej wolę oryginalną okładkę, której napis z kolei przypomina mi inną książkę, która wyszła ostatnio w Polsce nakładem innego wydawnictwa. No ale nie czepiajmy się okładki, ważne co znajduje się w środku. A na ponad 500 stronach można trochę zmieścić. Nie wiem do końca czego spodziewałam się po przeczytaniu opisu książki, ale dostałam naprawdę ciekawą historię owianą nutką historii i magii. Nie, to nie jest powieść historyczna ale jest stworzona coś na właśnie taki wzór. Pojawia się tutaj królestwo, które powiązane jest z wieloma tradycjami i obrzędami, a także stroje i klimat jak z powieści historycznych. Autorka dzięki językowi jakim się posługuje jeszcze bardziej wprowadza czytelnika w swój świat. Ciężko tutaj znaleźć pędząca do przodu akcję, raczej wszystko toczy się jednostajnie i dosyć monotonnie aż do pewnego momentu, o którym za chwilę. Kiedy zaczęłam czytać tę książkę, pierwsze kilkadziesiąt stron dawało mi jasno do zrozumienia, że historia potoczy się trochę w innym kierunku, jednak autorka zdecydowała się postawić na wątek miłosny, co początkowo średnio mi się spodobało. O zgrozo! Wprowadziła nawet trójkąt miłosny... ale w ostatecznym rozrachunku wcale źle to nie wyszło. Skoro wciągnęłam się w historię, to jestem wstanie autorce to wybaczyć. Według mnie Mary E. Pearson powinna jeszcze trochę popracować nad swoimi bohaterami. Lia jest dosyć niezdecydowana co do swojego charakteru i czasami mnie denerwowała, ale ostatecznie chyba się przyzwyczaiłam co do jej osoby. W pewnym momencie doznałam pewnej dezorientacji, nie wiedziałam czy przypadkiem jakieś strony mi się nie skleiły czy coś w tym stylu, ale kiedy doszłam do tego co w tej książce się właśnie wydarzyło...Gratuluję autorce pomysłu, a jeszcze bardziej gratuluję jej wykonania. Zupełnie bez spojlerów, mówię Wam, że chociaż dla samego dowiedzenia się co wymyśliła autorka, warto sięgnąć po tę książkę. Tym co udało jej się zrobić, wynagrodziła mi wszystkie wcześniej wymienione niedogodności. Książka liczy sobie ponad 500 stron, a mnie wciągnęła na tyle, że przeczytałam ją w jakieś dwa dni. Już nie mogę się doczekać kontynuacji i czym znów autorka zaskoczy czytelników.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
04-08-2017 o godz 07:39 Angelika dodał recenzję:
Lektura Fałszywego pocałunku była dla mnie prawdziwą przyjemnością. Odprężyłam się i zrelaksowałam przy nowym czytadle. Oczywiście nie nudziłam się jak mops, bo autorka postarała się i dopracowała akcję powieści w sposób idealny. I tak praktycznie do samego końca nie miałam pojęcia, który mężczyzna chce zabić księżniczkę, a który tak naprawdę jest księciem. To trudna sztuka, bo obecnie na rynku wydawniczym, mamy mnóstwo powieści z przewidywalną akcją. Tutaj jest inaczej. Fałszywy pocałunek otwiera trylogię Kroniki Ocalałych. Nie mogę się więc doczekać premiery tomu drugiego. Autorka postawiła sobie poprzeczkę bardzo wysoko, aczkolwiek wyczuwam kolejny sukces. http://czytambolubieo.blogspot.com/2017/08/faszywy-pocaunek-premierowo.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-08-2017 o godz 17:16 Angelika Marchelewicz dodał recenzję:
Książka zaciekawiła mnie nawiązaniem do fantastyki. Choć historia pięknej dziewczyny i jej adoratorów, którzy z miejsca się w niej zakochują - może brzmieć płytko, to tak nie jest. Sądzę, że kolejny tom będzie równie ciekawy, ponieważ pierwsza część zostawia uczucie niedosytu. Wśród wielu młodych ludzi - "Fałszywy pocałunek" będzie z pewnością hitem. Jeśli nie wierzycie, sięgnijcie po ten tytuł. Doskonały nie tylko na wakacje ☺ wiedźminka Ciri.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-08-2017 o godz 16:15 wasilkab dodał recenzję:
Królewskie rody, wrogie królestwa w świecie fantasy, szczypta magii, niebezpieczni barbarzyńcy, odważne patrole na granicach, w tym wszystkim zaś piękna, ale krnąbrna księżniczka obdarzona niezwykłym darem i zakochani w niej mężczyźni. Brzmi znajomo? Ależ tak. Ci, którzy czytają powieści z gatunku fantasy z pewnością znają i lubią wszystkie wymienione wyżej elementy. Nieważne, że czasem jest schematycznie, że bohaterowie podobni, krajobrazy łudząco przypominają te, które widzieliśmy już nie raz i nie dwa. Cóż z tego, skoro jest nam dane przeżyć ciekawą historię i zaprzyjaźnić z nowymi bohaterami. Tak jest w przypadku najnowszej serii fantasy Kroniki Ocalałych autorstwa Mary E. Pearson, która dzisiaj ma swą polską premierę. Na naszym rynku ukazała się pierwsza część serii, czyli powieść, pt. "Fałszywy pocałunek". Główną bohaterką powieści Mary E. Pearson jest Lia - nastoletnia księżniczka, pierwsza córka domu Morrighanów, w królestwie słynącym z przywiązania do tradycji i przedkładającym poczucie obowiązku nad osobiste pragnienia. Gdy rodzice Lii aranżują małżeństwo córki, aby umocnić polityczny, międzypaństwowy sojusz, dziewczyna sprzeciwia się ich woli i potajemnie ucieka, niemal sprzed ołtarza. Zdając sobie sprawę, że naraziła apodyktycznego ojca na śmieszność, a królestwo na niebezpieczeństwo, znajduje sobie nowe miejsce do życia. W dalekiej wsi, Lia i jej najbliższa przyjaciółka, towarzyszka doli i niedoli, postanawiają osiedlić się i zmienić dotychczasowy tryb życia. Zmiany dotyczą przede wszystkim wizerunku i sposobu bycia. Księżniczka pozbywa się dawnych przyzwyczajeń. Poznaje smak ciężkiej pracy, ale także uroki prostego życia wśród przyjaznych ludzi. Niestety, w ślad za arystokratycznym zbiegiem wysłano łowców, którzy kierują się różnymi pobudkami. Wśród nich znajduje się dwóch nieznajomych mężczyzn. Ich pojawienie się w wiosce wzbudza w sercu Lii nadzieję na znalezienie prawdziwej i szczerej miłości. Niestety, dziewczyna nie wie, że jednym z nowych przybyszów jest odtrącony przez nią książę, a także specjalnie wyszkolony zabójca. Obaj mają swoje powody, żeby odnaleźć zbiegłą księżniczkę, choć nie wszystko wydaje się być jasne dla czytelnika, co jest w tym wypadku zaletą. Przez długi czas autorce udaje się ukryć tożsamość bohaterów, dzięki temu zabiegowi odkrywanie wszystkich tajemnic okazuje się czystą przyjemnością. Miłosny trójkąt, w który zaangażowali się bohaterowie powieści "Fałszywy pocałunek" nie jest czymś wyjątkowym, ale dzięki niemu czytelnicy, a zwłaszcza czytelniczki, mają wiele okazji, żeby porównać wady i zalety Kadena i Rafe'a. Teoretycznie Lia wybiera jednego z nich, według mnie nie jest to jednak tak oczywiste. Warstwa romantyczna powieści na pewno znajdzie swoich zwolenników, chociaż z uwagi na nieco wyeksploatowany wątek trójkąta miłosnego, może być to również krytykowane. Mnie on nie przeszkadzał, mimo że działanie strzał Kupidyna jest tu wyjątkowo szybkie. Bohaterowie zakochują się w Lii od pierwszego wejrzenia. Dlaczego? Co ma w sobie dziewczyna z Morrighan? To już musicie sprawdzić samodzielnie, jeśli macie ochotę na przygodę w świecie stworzonym przez Mary E. Pearson. Pomijając zewnętrzne atrybuty głównej bohaterki warto wspomnieć o jej przemianie wewnętrznej. Powoli, na naszych oczach, Lia przechodzi metamorfozę. W efekcie pod koniec powieści wydaje się być odważną i silną kobietą, która potrafi przedłożyć potrzeby innych nad swoje pragnienia. W jednym, przejmującym momencie zrozumiała, co jest jej przeznaczeniem. Warstwa fabularna powieści została ciekawie skonstruowana. Wydarzenia zostały przedstawione z perspektywy kilku bohaterów, co jest atutem i pozwala spojrzeć na motywy, którymi kierują się postaci podejmując różne decyzje. Oczywiście, ich poczynania nie są zbyt skomplikowane, ale wzbudzają emocje i pozwalają sądzić, że w kolejnych częściach serii Kroniki Ocalałych zaskoczą nas jeszcze swoimi pomysłami. Zakończenie powieści zamyka przygody bohaterów w najbardziej intrygującym momencie. W zawieszeniu akcji przyjdzie nam czekać do wydania następnego tomu przygód w świecie zwalczających się królestw, pradawnych wierzeń i tradycji przekazywanych przez stare księgi. Co podobało mi się najbardziej w powieści "Fałszywy pocałunek"? Przede wszystkim folklor i mitologia świata przedstawionego przez Mary E. Pearson. Niektóre rozdziały przeplatane są fragmentami pieśni starożytnego świata Vendy. Mam nadzieję, że z czasem zostanie wyjaśniony wpływ tego dziedzictwa na sprawy królestwa Morrighan. Polubiłam główną bohaterkę, jej przyjaciółkę i...Kadena, który przy bliższym poznaniu zyskuje bardzo wiele. Pewien fragment powieści był poruszający. Sprawił, że nabrałam przekonania do motywów postępowania księżniczki, która wówczas wydoroślała i zrozumiała, że nie zawsze można żyć zgodnie ze swoimi pragnieniami. "Fałszywy pocałunek" to ciekawa pozycja wśród powieści z gatunku fantasy. Przeznaczona dla młodzieży i młodych dorosłych, ale starsi czytelnicy także znajdą tu coś dla siebie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-08-2017 o godz 15:44 Aleksandra Krauze dodał recenzję:
Książka opowiada o losach młodej księżniczki imieniem Lia. W dniu swojego ślubu ucieka,biorąc życie w swoje ręce. Nie chce wychodzić za mąż, za mężczyznę, którego nie zna i nigdy nie widziała na oczy. Chce być kimś więcej, niż tylko rzeczą materialną, którą można sprzedać w ramach polityki dwóch królestw. Odnajduje swoje miejsce w odległej wsi, pracując w karczmie jako pomoc kuchenna. Pewnego dnia, w gospodzie poznaje dwóch mężczyzn - Rafea i Kadena. Do jednego z nich zaczyna czuć coś więcej, niż tylko przyjaźń. Czy po tym wszystkim co sama przeszła, może pokochać kogoś na poważnie? Nagle jej spokojne życie przerywa tragiczna wiadomość. Dziewczyna zmienia swoje plany i wraca do królestwa. Czy powrót do domu będzie dobrym wyborem? Czy ktoś z jej otoczenia nie okaże się zdrajcą? Czy dar, o którym mówiła jej matka, pomoże ocalić ukochanych? Dzieło Mary E. Pearson przywitało nas przepięknymi opisami miejsc. Nigdy w życiu nie przeczytałam tak lekkich a zarazem kolorowych opisów przyrody i miast. Momentami czułam się jak na wakacjach we Włoszech albo w Grecji, z czystą lazurową wodą i niesamowitym klimatem. Czytając podróż Lii, czułam zapach morza, słyszałam głośne rozmowy rybaków czy cichą muzykę, grajacą przez ulicznych grajków. Co do samych bohaterów, Lia jest młodą dziewczyną. Gdyby nie to, że raz czy dwa razy podano w książce jej wiek nie wiedziałabym, że może mieć mniej niż 20 lat. Zachowuje się bardzo dojrzale. Nie jest marudną, nieporadną czy też wiecznie płaczącą w poduszkę dziewczyną. To silna, odważna kobieta, która nie da sobie w kaszę dmuchać. Jak tylko trzeba, zakasuje rękawy i bierze się do pracy, nie ważne czy to sprzątanie gospody, obieranie cebuli czy pranie ubrań. Bardzo chętnie uczy się nowych rzeczy. W książce Mary E. Pearson pokazuje nam, jak dziewczyna uczy się prawdziwego życia poza murami zamku. Rafea i Kaden to młodzi mężczyźni, którzy przyjechali z jakichś względów do wsi. Nie będę zdradzać kim są ani czym się zajmują, niech będzie to mała tajemnica dla Was! Poznajemy również innych bohaterów takich jak Gwyneth i Berdi - pracujące w gospodzie czy też Pauline - jej wierną od lat przyjaciółkę. Każda z tych postaci jest indywidualna. Życie nauczyło je przetrwać nawet w najgorszych warunkach. No dobra, ale gdzie ta fantastyka? Gdzie ta magia, smoki, potwory no i czarodzieje. W książce "Fałszywy Pocałunek" nie znajdziemy klasycznej fantastyki, latających smoków czy czarów rzucanych przez czarodziejów. Jednak, przez cała książkę dowiadujemy się o darach, które posiadają tylko nieliczni ludzie. Mają to być dary od Bogów, tylko dla wybranych. W powieści czytamy o legendach i widzimy,jak główna bohaterka zmienia się a jej dar powoli daje o sobie znać. To pierwszy tom "Kronik Ocalałych" więc mam nadzieję, że zobaczę więcej fantastyki w następnych tomach.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-08-2017 o godz 15:43 Aleksandra Krauze dodał recenzję:
Książka opowiada o losach młodej księżniczki imieniem Lia. W dniu swojego ślubu ucieka,biorąc życie w swoje ręce. Nie chce wychodzić za mąż, za mężczyznę, którego nie zna i nigdy nie widziała na oczy. Chce być kimś więcej, niż tylko rzeczą materialną, którą można sprzedać w ramach polityki dwóch królestw. Odnajduje swoje miejsce w odległej wsi, pracując w karczmie jako pomoc kuchenna. Pewnego dnia, w gospodzie poznaje dwóch mężczyzn - Rafea i Kadena. Do jednego z nich zaczyna czuć coś więcej, niż tylko przyjaźń. Czy po tym wszystkim co sama przeszła, może pokochać kogoś na poważnie? Nagle jej spokojne życie przerywa tragiczna wiadomość. Dziewczyna zmienia swoje plany i wraca do królestwa. Czy powrót do domu będzie dobrym wyborem? Czy ktoś z jej otoczenia nie okaże się zdrajcą? Czy dar, o którym mówiła jej matka, pomoże ocalić ukochanych? Dzieło Mary E. Pearson przywitało nas przepięknymi opisami miejsc. Nigdy w życiu nie przeczytałam tak lekkich a zarazem kolorowych opisów przyrody i miast. Momentami czułam się jak na wakacjach we Włoszech albo w Grecji, z czystą lazurową wodą i niesamowitym klimatem. Czytając podróż Lii, czułam zapach morza, słyszałam głośne rozmowy rybaków czy cichą muzykę, grajacą przez ulicznych grajków. Co do samych bohaterów, Lia jest młodą dziewczyną. Gdyby nie to, że raz czy dwa razy podano w książce jej wiek nie wiedziałabym, że może mieć mniej niż 20 lat. Zachowuje się bardzo dojrzale. Nie jest marudną, nieporadną czy też wiecznie płaczącą w poduszkę dziewczyną. To silna, odważna kobieta, która nie da sobie w kaszę dmuchać. Jak tylko trzeba, zakasuje rękawy i bierze się do pracy, nie ważne czy to sprzątanie gospody, obieranie cebuli czy pranie ubrań. Bardzo chętnie uczy się nowych rzeczy. W książce Mary E. Pearson pokazuje nam, jak dziewczyna uczy się prawdziwego życia poza murami zamku. Rafea i Kaden to młodzi mężczyźni, którzy przyjechali z jakichś względów do wsi. Nie będę zdradzać kim są ani czym się zajmują, niech będzie to mała tajemnica dla Was! Poznajemy również innych bohaterów takich jak Gwyneth i Berdi - pracujące w gospodzie czy też Pauline - jej wierną od lat przyjaciółkę. Każda z tych postaci jest indywidualna. Życie nauczyło je przetrwać nawet w najgorszych warunkach. No dobra, ale gdzie ta fantastyka? Gdzie ta magia, smoki, potwory no i czarodzieje. W książce "Fałszywy Pocałunek" nie znajdziemy klasycznej fantastyki, latających smoków czy czarów rzucanych przez czarodziejów. Jednak, przez cała książkę dowiadujemy się o darach, które posiadają tylko nieliczni ludzie. Mają to być dary od Bogów, tylko dla wybranych. W powieści czytamy o legendach i widzimy,jak główna bohaterka zmienia się a jej dar powoli daje o sobie znać. To pierwszy tom "Kronik Ocalałych" więc mam nadzieję, że zobaczę więcej fantastyki w następnych tomach.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
02-08-2017 o godz 15:10 weronika0402 dodał recenzję:
Lia to Pierwsza Córka domu Morrighanów i z tego względu uznaje się ją za posiadaczkę daru. Siedemnastoletnia dziewczyna jako księżniczka musi być gotowa na pewne poświęcenia - między innymi wyjście za mąż za księcia Dalbreck, celem nawiązania sojuszu między królestwami. Jednak Lia buntuje się i w dniu własnego ślubu ucieka wraz ze swoją przyjaciółką. Po znalezieniu miejsca do spania oraz pracy dziewczyny zadomawiają się w nowym miejscu i skrupulatnie ukrywają przed patrolami. Pewnego dnia do wioski przybywa dwóch nieznajomych, obaj wykazują zainteresowanie dziewczyną. Lia nie zdaje sobie sprawy, iż jeden z nich to porzucony przez nią książę, a drugi to jej przyszły zabójca. Książkę czyta się bardzo płynnie i stosunkowo szybko. Historia wciąga od pierwszych stron, a przerywniki pomiędzy rozdziałami w formie starożytnych pieśni umilają czytanie. Narrację obejmują główni bohaterowie: Lia, Kayden, Rafe oraz Pauline. Najwięcej rozdziałów jest napisanych z perspektywy księżniczki, a najmniej, bo aż jeden (jeśli dobrze pamiętam), Pauline. Mocnym plusem dla owego tytułu jest również wykreowanie specyficznych oraz wyjątkowych języków poszczególnych nacji. Ciężko jest generalizować, ale wydaje mi się, że zdania co do pierwszej połowy książki mogą być podzielone. Dla mnie, ze względu na wielki entuzjazm, cała historia była wciągająca, jednak sądzę, że dla niektórych początek może być lekko nużący. Ale ale! Nie dajcie się zwieść! Zakończenie jest wręcz wgniatające w fotel. Nie pytajcie mnie, jak to się stało, sama zbytnio nie jestem świadoma co konkretnie się wydarzyło. Jedyne czego jestem pewna, to to, że jak najszybciej chcę poznać dalsze losy bohaterów. Zakończenie lub raczej urwanie historii w takim momencie jest wręcz nieludzkie. Mimo to spełniło swoje zadanie - czytelnik jest wręcz przepełniony chęcią dalszego czytania. Bardzo polubiłyśmy się z główną bohaterką. Nasza relacja była na zasadzie decyzja-akceptacja. Już spieszę z wyjaśnieniem. Otóż Lia jest postacią, która uosabia ideał księżniczki - waleczna, wyznająca własne wartości, niebojąca się wyrazić swojego zdania, twarda i odważna. Każda podjęta przez nią decyzja spotykała się z moją aprobatą. A jest to niezwykle rzadkie zjawisko. Na koniec poświęćmy chwilę chłopakom. W końcu lubią być doceniani. Gdybym miała wskazać jednego z nich, którego bardziej lubię, to w tym momencie miałabym dylemat. W połowie książki bez wahania odpowiedziałabym Rafe, jednak po przeczytaniu drugiej połowy oraz będąc świadkiem zmiany zachodzącej w Kadenie, nie potrafię wybrać. Współczuję Lii wyboru, bowiem nie jest on łatwy. Każdy z chłopaków reprezentuje trochę inne wartości oraz cechy charakteru, jednak połączone w całość dają one świetnych bohaterów. Magia... To ciekawe słowo. Pełne tajemnicy, otoczone wieloma skojarzeniami, jednak dla każdego z nas jest ona czymś innym. Aby przekonać się co jest niezwykle urzekającego w magii oraz klimacie książki, musicie sami po nią sięgnąć. Cóż więcej mogę rzec. Z niecierpliwością czekam na kolejny tom Kronik, gdyż jestem niezwykle ciekawa, jak rozwinie się sytuacja oraz co autorka ma w zanadrzu dla bohaterów. "Fałszywy pocałunek" to idealna książka na debiut. Poprzeczka postawiona całkiem wysoko zapewni, mam taką nadzieję, jeszcze lepszą kontynuację. Możliwość sięgnięcia po kolejny tytuł fantastyki, który spełnia oczekiwania, jest satysfakcjonująca. Mam nadzieję, że sięgniecie po "Fałszywy pocałunek" i będziecie tak samo lub nawet bardziej zadowoleni z tej lektury niż ja. :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
02-08-2017 o godz 14:45 Sophie dodał recenzję:
Księżniczka Lia jest pierwszą córką domu Morrighan, królestwa przesiąkniętego tradycją, poczuciem obowiązku i opowieściami o minionym świecie. W dniu swojego ślubu ucieka, uchylając się od obowiązków - pragnie wyjść za mąż z miłości, a nie w celu zapewnienia sojuszu politycznego. Ścigana przez licznych łowców, znajduje schronienie w odległej wsi, gdzie rozpoczyna nowe życie. Gdy do wioski przybywa dwóch przystojnych nieznajomych, w Lii rozbudza się nadzieja. Nie wie, że jeden z nich jest odtrąconym księciem, a drugi to zabójca, który ma za zadanie ją zamordować. Wszędzie czai się podstęp. Lia jest bliska odkrycia niebezpiecznych tajemnic. O powieści spod pióra Mary E. Pearson słyszałam nie raz, zwłaszcza za granicą. Gdy dowiedziałam się, że powieść ta wyjdzie u nas, nie wahałam się ani chwili. Fałszywy pocałunek okazał się ciekawy, tajemniczy i wciągający. Autorka wykreowała nowy świat, historię, zupełnie mieszając czytelnikom w głowach. Ale żeby nie było zbyt kolorowo, znalazły się też małe minusy. Zacznijmy od zabiegu, który pewnej części czytelników mógł przypaść do gustu. Chodzi tu o trik bardzo często stosowany w filmach - scena pierwsza się urywa, a wyjaśnienie tego co działo się dalej, pojawia się w scenie drugiej, trzeciej bądź gdzieś dużo później (jak na przykład po połowie książki). Mi osobiście niezbyt się to spodobało, bo siało niepotrzebny zamęt. Lubię tajemnice, ale taka niewiedza okazuje się po prostu zbędna. Dodatkowo, autorka opowiada całą historię z perspektywy trzech osób - księżniczki, zabójcy i księcia. Na niektórych wydarzeniach skupiała się jednak bardziej, pokazując ją z punktu widzenia dwóch bohaterów nie jako kontynuację, a ponowne przedstawienie. Pomijając te dwie wady, Mary E. Pearson pisze w przyjemny sposób, stylizując się trochę na język średniowiecza. Nie jest to jednak przeszkodą, a miłym dodatkiem. Akcja od pewnego momentu pędzi przed siebie nie raz zaskakując czytelnika. Dodatkowo autorce udaje się opisywać miejsca wydarzeń w krótki lecz treściwy sposób, dzięki czemu bardzo łatwo wyobrazić sobie to, co widzą bohaterowie. Czas na postacie. Najbardziej mi się spodobało, jaką widać zmianę w nastawieniu Lii. W sensie, nadal jest tak samo uparta i pewna siebie, jednak zmieniają się jej priorytety, przez co staje się odważniejsza, przy okazji poznając prawdziwą siebie. Niby taki motyw często się pojawia, jednak tu został on ciekawie przedstawiony oraz podkreślony. Teraz jest krótka chwila w której możecie się zaśmiać z mojej głupoty - przez całą powieść zamieniałam rolę księcia i zabójcy. To żaden spoiler nie jest, zatem zaznaczę (na wypadek, gdyby wam podczas lektury też się zaczęło mieszać) Rafe to książę, Kaden jest zabójcą. Zapisać, zapamiętać i się nie mylić. Skoro już to sobie wyjaśniliśmy to dodam tylko, iż jednego z nich polubiłam o wiele bardziej i nie chodzi tu o "czarny charakter". Na koniec - autorka niepotrzebnie wprowadziła w Fałszywy pocałunek trójkąt miłosny, bo bez niego byłoby o niebo lepiej. Mimo małych wad, Fałszywy pocałunek jest bardzo dobrą książką. Wciągającą, tajemniczą, z własną, odrobinę skomplikowaną historią. Trudno było się rozstać z bohaterami i to jeszcze w takim momencie! Z niecierpliwością czekam na kontynuację i liczę na to, że okaże się tak dobra, jak myślę. http://boook-reviews.blogspot.com/2017/08/falszywy-pocalunek.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
02-08-2017 o godz 13:26 Zatracona w słowach dodał recenzję:
Księżniczka Lia jest Pierwszą Córką Domu Morrighanów, królestwa bogatego w tradycje, obyczaje i opowieści o minionych czasach. Ma wyjść za mąż za księcia z obcego królestwa w celu zawarcia politycznego sojuszu, jednak w dniu swojego ślubu ucieka. Ucieka przed małżeństwem z nieznanym jej mężczyzną, przed obowiązkami i tradycjami, których nie może znieść. Lia razem ze swoją najlepszą przyjaciółką znajduje schronienie w odległej wsi, gdzie pragnie rozpocząć nowe życie. Pewnego dnia w karczmie, w której pracuje, pojawia się dwóch tajemniczych mężczyzn, którzy od razu przyciągają uwagę dziewczyny. Lia jednak nie wie, że jeden z nich jest odtrąconym przez nią księciem, natomiast drugi to zabójca, który ma odebrać jej życie. Kiedy jednak poznają oni dziewczynę bliżej, przekonują się, że odbiega ona bardzo od ich wyobrażeń, a powierzone im zadania stają się o wiele trudniejsze do wykonania. Lia natomiast odkrywa, że nie może uciec od przeszłości i przeznaczenia, które się o nią upomina, a decyzja, którą musi podjąć, postawi na szali jej wolność i życie. Powieść Mary E. Pearson, której tytuł w oryginale brzmi "The Kiss of Deception", osiągnęła sukces za granicą i już od kilku lat miałam nadzieję, że któreś z polskich wydawnictw zdecyduje się wydać tę książkę u nas. Po bardzo długim czasie, długim, ponieważ została już wydana cała trylogia, która w Polsce nosi tytuł Kronik Ocalałych, w końcu doczekaliśmy się wydania jej pierwszego tomu. Od bardzo dawna chciałam zapoznać się z twórczością Mary E. Pearson i choć polska okładka bardzo mi się nie podoba, to nie mogłam sobie odmówić sięgnięcia po tę książkę. W "Fałszywym pocałunku" została zastosowana narracja pierwszoosobowa i choć zazwyczaj za nią nie przepadam, to jednak idealnie pasuje ona do tej powieści. W książce pojawiają się rozdziały z perspektywy: Lii, Księcia, Zabójcy, Rafe'a oraz Kadena. Kim są Rafe i Kaden? To dwaj mężczyźni, którzy przybywają do wioski, aby obserwować Lię. Jak można się domyślić, jeden z nich jest księciem, a drugi zabójcą. Autorka jednak przez ponad połowę książki stara się wywieść czytelnika w pole, tak zręcznie tworzy dialogi i rozdziały z poszczególnych perspektyw, aby czytający nie miał pewności, który z mężczyzn przybył poznać Lię, a który ma zamiar ją zamordować. Muszę przyznać, że ja akurat szybko zorientowałam się, kto jest kim, ale oczywiście bardzo doceniam pomysł, który według mnie jest bardzo oryginalny. Książka ma ponad pięćset stron, jednak podczas czytania wcale się tego nie odczuwa, gdyż styl autorki jest lekki, a fabuła interesująca. Historia wciągnęła mnie już od pierwszych stron i choć jest według mnie przewidywalna, to nie przeszkadzało mi to w czerpaniu przyjemności z lektury. Na początku niektórych rozdziałów pojawiają się również krótkie fragmenty ze starych dzieł i dokumentów, które są bardzo tajemnicze, nie ma konkretnego schematu, w jakim są rozmieszczone i sądzę, że poznamy ich cel dopiero w kolejnych tomach. Jestem również bardzo miło zaskoczona bohaterami, a w szczególności Lią, która jest myślącą główną bohaterką, sprzeciwia się przygotowanej dla niej przyszłości, ma odwagę uciec i zacząć żyć jak zwykła dziewczyna. W książce pojawia się trójkąt miłosny, jednak na szczęście nie wysuwa się on na pierwszy plan i choć dziewczyna jest zauroczona dwójką bohaterów, to jednak bardzo szybko dokonuje wyboru pomiędzy nimi. "Fałszywy pocałunek" pozytywnie mnie zaskoczył. Po tak wielu pochlebnych opiniach byłam dość sceptycznie nastawiona i obawiałam się, że książka nie dorówna moim oczekiwaniom. Mimo to jestem jednak nią oczarowana. To bardzo dobry początek trylogii, która na pewno jeszcze niejeden raz mnie zaskoczy. Mam nadzieję, że wydawnictwo nie będzie zwlekać z wydaniem kolejnych tomów, ponieważ zakończenie sprawiło, że jak najszybciej chciałabym się już zabrać za kontynuację. http://someculturewithme.blogspot.com/2017/08/nawet-to-co-wspaniae-moze-drzec-ze.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
01-08-2017 o godz 19:01 Megan dodał recenzję:
„Koniec podróży. Obietnica. Nadzieja. Opowiedz mi raz jeszcze, Amo. O świetle.” Księżniczka Lia nie jest typową królewną z bajki. Jest pyskata i ma swoje zdanie. Jednak jest zmuszona do zamążpójścia. Ba, nawet nie widziała kandydata a już stwierdza, że jest on brzydki, stary i zgnuśniały. Przymierze, jakie jej ojciec zawarł z królestwem Dalbreck opierało się na jej małżeństwie. Była Pierwszą Córką domu Morrighanów i musiała wypełnić swój obowiązek. Lecz dziewczyna pragnie wyjść za mąż z miłości, a nie dlatego by zawrzeć pakt polityczny z sąsiednim królestwem.. Dlatego wysyła do księcia krótki liścik, którego treść później ocali mu życie… Ścigana przez licznych łowców, znajduje schronienie w odległej wsi, gdzie wraz ze swoją służką, rozpoczyna nowe życie. Lecz gdy do wioski przybywa dwóch przystojnych nieznajomych, wszystko się zmienia. Dziewczyna nie wie, że jeden jest odtrąconym księciem a drugi zabójcą, którego zadaniem jest pozbawić ją życia… Co wyniknie z tej plątaniny intryg? Cóż, tego już będziecie musieli dowiedzieć się sięgając po „Fałszywy Pocałunek”. Niby historia zdaje się być oklepana. Buntownicza księżniczka, tajemniczy książę, miłość, zdrada, odkrywanie tajemnic. To wszystko już było. Jednak śledzenie losów Lii i jej przyjaciół było dla mnie wyjątkowo miłym przeżyciem. Choć początkowo książka strasznie mi się dłużyła, to gdy losy bohaterów się w końcu spotkały, nie wiedziałam kiedy dotarłam do końca. Podobały mi się zawarte między tekstami fragmenty pieśni vendańskich a także użyty w tekście język, który ożywił całą historię i nadał jej ciekawy rys. Autorka sprytnie operowała też opisami, dzięki czemu cała historia była żywa i można było sobie wyobrazić miejsca i postaci bardzo dokładnie. Choć nie przepadam za narracją pierwszoosobową, to tutaj wyjątkowo dobrze się ona sprawdziła. Dzięki czemu mogłam swobodnie podążać za tokiem wydarzeń i przeżywać rozterki wraz z bohaterami. Pomimo całego swojego uroku, główna bohaterka czasem doprowadzała mnie do szewskiej pasji. Wiele wątków przewidziałam już po kilkunastu stronach tekstu i poczułam lekki zawód, że mam rację. Aczkolwiek pod sam koniec, historia nabrała takiego tempa i było w niej tak wiele zwrotów akcji, że chyba zamówię sobie kolejne tomy książki po angielsku. Czy polecam tę książkę? Jak najbardziej. Jest to bardzo fajny początek serii, zostawiający w czytelniku poczucie niedosytu. Pomimo, iż czasem wieje romansidłem, to nie wpływa to jakoś szczególnie na odbiór całości. Jeśli lubicie lekkie fantasy z elementami romantycznymi, to jak najbardziej jest to książka dla Was.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-07-2017 o godz 14:29 Anonim dodał recenzję:
A Kiss of Deception, bo tak brzmi oryginalny tytuł powieści Mary E. Pearson jest książką bardzo oczekiwaną w naszym kraju. Do tej pory zbiera ona naprawdę dobre oceny za granicą i wieść o nadchodzącej już 3 sierpnia premierze spotkała się z naprawdę dużym entuzjazmem ze strony zapalonych czytelników. Nie ma też czemu się dziwić, w końcu kto nie lubi lekkich książek fantasy? Nie dajcie się jednak zwieść, ponieważ pozycja ta ma zdecydowanie więcej do zaoferowania, niż można podejrzewać. Księżniczka Lia nie może znieść myśli, że zostanie żoną osoby, której nie widziała nigdy na oczy. Nie interesują ją pertraktacje ojca z innym królestwem, gdyż nie ma zamiaru brać udziału w tej grze i dać się sprzedać niczym klacz. Wraz ze swoją przyjaciółką ucieka z zamku w dzień ceremonii zaślubin i zaszywa się w małym miasteczku, gdzie marzy by osiąść na stałe i wieść życie osoby wolnej od ograniczeń i ciągłych nakazów. Oczywiście zniknięcie młodej kobiety nie przechodzi bez echa, w końcu to od tego małżeństwa zależy pokój w królestwie. Są jednak osoby, którym nie tylko zależy na tym, by znaleźć dziewczynę, ale i ją zabić. Dodatkowo w życiu Lii pojawia się nagle dwójka tajemniczych i intrygujących mężczyzn. Kogo jednak obdarzyć zaufaniem, gdy gdzieś może czaić się zabójca? Może to właśnie jeden z nich pragnie unicestwić ją pod osłoną nocy? Moja przygoda z Fałszywym pocałunkiem nie była usłana różami. Początkowo odczuwałam jedno wielkie "meh", które towarzyszyło mi przez pierwsze 300 stron. Oczywiście widziałam plusy w tej opowieści, w końcu została obdarzona naprawdę ciekawym sposobem prowadzenia narracji, gdzie mamy trzech bohaterów, a punktów widzenia jest...pięć. Ciekawi, jak tego dokonano? Prócz samej głównej bohaterki mamy też fabułę ukazaną oczami Rafa, Kadena, księcia i zabójcy. To właśnie zadaniem czytelnika jest dopasować brakujące części układanki i na własną rękę określić kto jest kim, a uwierzcie mi - nie byłam tego pewna aż do samego kulminacyjnego momentu, o którym oczywiście nie opowiem, a który właśnie dzieli książkę na etap typowego miłosnego fantasy z trójkątem w roli głównej i etap naprawdę ciekawego świata, z ogromem sekretów do odkrycia i zagadek do rozwiązania. Co do samej bohaterki, to nie jest ona zła, bo nie mamy na szczęście do czynienia z typową ciepłą kluchą. Mamy styczność z osobą celowo osłabianą przez rodzinę, która za wszelką cenę chce wyrwać się z tego układu i pokazać innym swoją wartość. Mimo wszystko zdecydowanie bardziej spodobali mi się panowie i mam nadzieję, że w kolejnych odsłonach serii nie przyjdzie nam przeżyć rozstania z żadnym z nich. Są oni bowiem niezwykle racjonalni i nie wyłamują się z ram, określających ich jestestwo. Autorka nie zmienia tych mężczyzn w bezsensownie zakochanych głupków, którzy rzucają całą swoją przeszłość oraz powinności dla kobiety i to się oczywiście chwali, bo dość już powstało książek z cukierkową miłością na pierwszym planie. Wszystko ma tutaj swój czas, przyczynę oraz konsekwencje, dzięki czemu tytuł ten wyróżnia się spośród innych mu podobnych. Ogromną szkodą jest fakt, że wydawnictwo nie pokusiło się wydać wszystkich książek za jednym zamachem. Pierwsza część rozbudza ciekawość i niestety, jest wstępem do historii, która będzie się rozgrywać w kolejnych odsłonach i jest to bardzo odczuwalne. Czuję teraz ogromny niedosyt i zastanawiam się nad zakupieniem pozostałych książek w oryginałach, bo obawiam się że nie tak szybko przywitamy kolejną część (choć trzymam mocno za to kciuki!). Drugą sprawą, która mi się nie podoba jest okładka. W oryginale mieliśmy do czynienia ze scenerią z książki, a w przypadku naszej rodzimej okładki, cóż...spotykamy się z interpretacją w wykonaniu osoby, która ewidentnie nie przeczytała nawet jednego opisu wyglądu postaci. Książkę ogromnie polecam. Myślę, że warto po nią sięgnąć nawet dla samej końcówki, która zapowiada naprawdę genialne przygody w przyszłości. Koncepcja antycznego świata po przejściach i rozłamach wiary, wstawki pradawnych religijnych tekstów i niesamowite legendy, czekające tylko na konfrontację z rzeczywistością są zdecydowanie rzeczami wartymi zainteresowania. W sumie nawet na dłuższą metę można wybaczyć te uczuciowe zawirowania bohaterki, które bądź co bądź sprawiają, że wątek zakotwicza się w idealnym miejscu i o właściwym czasie. Jestem bardzo ciekawa co autorka ma nam jeszcze do pokazania i czym jeszcze zaskoczy nas niesamowity świat trzech królestw.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-07-2017 o godz 11:51 Ka razy dwa dodał recenzję:
Seria: Kroniki Ocalałych #1 Wydawnictwo: Initium Narracja: pierwszoosobowa — Lia, Książę, Zabójca Główny bohater: Arabella Celestina Idris Jezelia — 16 lat Najlepsze zastosowanie: Lia jest księżniczką i Pierwszą Córką Domu Morrighan, co oznacza, że powinna posiadać dar, jak każda pierwsza córka. ‘Powinna’ jest tutaj słowem kluczowym. Zdaje się, że Lia pozbawiona jest nadzwyczajnych zdolności, jednak nie przeszkadza to większości sądzić, że posiada nadludzką i niespotykaną moc. A Lia chce być tylko zwyczajną nastolatką. Ma awersje na słowa ‘tradycja’ i ‘obowiązek’. Są one jej zmorą od zawsze i właśnie teraz najmocniej dają o sobie znać. Dziewczyna ma wyjść za księcia Domu Dalbreck, jednak ani trochę jej się to nie podoba. Decyduje się na ucieczkę sprzed ołtarza i wraz swoją służącą, a zarazem najlepszą przyjaciółką, wyjeżdża do rodzinnej wioski Pauline. Tam Lia nareszcie może być sobą i nie przejmować się królewskimi sprawami. Pewnego dnia w wiosce pojawia się dwóch chłopaków, którzy mogą zupełnie zniweczyć wszystkie plany Lii na spokojne życie. Bohaterowie: W książce narracja prowadzona jest z trzech perspektyw, dlatego dość dobrze poznajemy zarówno Lię, Zabójcę, jak i Księcia. Pewnie zastanawiacie się z jakiego powodu z uporem maniaka nie używam imion chłopaków. Powód jest prosty — autorka nam to przedstawia dopiero w okolicach 300 strony. Sami nie jesteśmy pewni, który z nich jest kim. Imiona oczywiście są podane, ale jest to zrobione w taki sposób, że ciężko jest się połapać. Sama jednak zaskoczona nie byłam, ponieważ zanim zabrałam się za jej czytanie, zajrzałam na ostatnią stronę (właściwie to kilka ostatnich), z których dowiedziałam się, kto jest kim. Ale Wy tego nie róbcie! Poważnie, ja byłam smutna, że to zrobiłam, kiedy dowiedziałam się o tym zabiegu autorki. Był ON świetny, a ja go zepsułam swoim nawykiem, nad którym czasami nie panuję. Całość: http://www.karazydwa.pl/2017/07/Falszywy-pocalunek.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-07-2017 o godz 19:08 Wiktoria Rówińska dodał recenzję:
„Fałszywy pocałunek” to książka, która uwielbia wodzić Czytelnika za nos i sprawiać, byśmy wpadali w pułapki zastawione przez samą autorkę - Mary E. Pearson. Nie sposób zapomnieć o tym, co wyczyniało się na kartach tej powieści, ponieważ niektóre rzeczy potrafią naprawdę wprawić w osłupienie. Szczególnie jeden celowy zabieg Pearson wbił mnie w fotel i myślałam już, że coś źle zrozumiałam, pominęłam lub w ogóle nie ogarnęłam. Z tego powodu wracałam się do niektórych początkowych rozdziałów i czytałam je ponownie, by móc poukładać sobie to wszystko w głowie. Początkowo uważałam, że to jakaś pomyłka, wdarł się jakiś chaos przy tłumaczeniu, jednak po rozmowie z Kasią z Parę słów o książkach i recenzji Wybrednej Marudy jestem prawie pewna, iż było to celowe. Nie zdziwcie się więc, gdy zobaczycie, że narracja prowadzona jest z punktu widzenia Lii, księcia, zabójcy, Kadena oraz Rafe'a – w swoim czasie zrozumiecie dlaczego. Brakowało mi ostatnio czegoś w książkach, które przewijały mi się przez ręce, lecz nie potrafiłam sprecyzować dokładnie czego. Po lekturze „Fałszywego pocałunku” wreszcie mogłam poczuć, iż ta pustka po trochu się zapełnia. Pierwszy tom „Kronik Ocalałych” dostarczył mi od groma emocji i, chociaż występuje tam relacja tak znienawidzona przez większość Czytelników – trójkąt miłosny, nie byłam w stanie oderwać się choć na moment od lektury. Więzi pomiędzy Lią, księciem oraz zabójcą na całe szczęście nie przyćmiewały innych wątków w historii, co w innych powieściach zdarza się dosyć często. Odetchnęłam z ulgą, kiedy prawie od samego początku wciągnęłam się w losy księżniczki Morrighan i nie miałam z tym żadnego problemu, co było dla mnie wielkim zaskoczeniem, ponieważ ostatnimi czasy miałam z tym niemałe problemy. Sądzę, że stoi za tym także język, który nie jest infantylny, lecz wzbogacony opisami ułatwiającymi wyobrażenie poszczególnych sytuacji bądź wyglądu i z drugiej strony nie są przesadzone lub podkoloryzowane. Świetnym posunięciem jest wzbogacenie tekstu oryginalnym językiem, którym posługują się vendańscy ludzie oraz fragmentami m.in. Pieśni Vendy - nadało to trochę oryginalności całej historii. Czymś, czego jednakże nie pochwalam, jest zrezygnowanie z amerykańskiej okładki, która jest o niebo lepsza od tej niedługo już dostępnej u nas w kraju. Jeśli jesteście spragnieni dobrego kawałka połączenia fantastyki i małego romansu, „Fałszywy pocałunek” jest specjalnie dla Was. Na kartach tej powieści czai się świat, który tylko czeka, aż się w nim zanurzymy. A kiedy już to się stanie, nie będzie odwrotu! Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Initium! https://oxu-czytanie.blogspot.com/2017/07/faszywy-pocaunek-mary-e-pearson.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Załaduj więcej recenzji Pokaż mniej recenzji

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Cela Winner Jonas
36,99 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Głos Bishop Anne
20,99 zł
22,90 zł
Inne z tego wydawnictwa W białej ciszy Lohnig Inge
35,99 zł
38,90 zł
 

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Wyspa mgieł Zdybska Maria
36,99 zł
39,99 zł
strona produktu - rekomendacje Początek Brown Dan
33,49 zł
44,90 zł
strona produktu - rekomendacje Bez serca Meyer Marissa
36,99 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Koralina Gaiman Neil
21,49 zł
25,00 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanych

 zamknij  korzyści