Fragment
Czytaj
Fragment
Czytaj

Szklany tron. Tom 4. Królowa Cieni (okładka miękka)

Inne wydania: Cena:
okładka miękka 45,99 zł
Ilość:
szt
Cena:
45,99 zł
49,99 zł
Oszczędzasz:
4,00 zł (8%)
Dostawa:
od 0,00 zł
Dodaj do koszyka
lub
Zaloguj się i kup
Wysyłamy w 24h
Produkt sprzedawany
i dostarczany przez empik
dostępność w salonie empik
Dodaj do schowka

Opis

Powraca, by podpalić świat. 

Nadszedł czas walki o wszystko, co ważne. Aelin wraca do Adarlanu, by pomścić bliskich, odzyskać tron i stanąć twarzą w twarz z cieniami przeszłości. A przede wszystkim po to, by chronić tych, którzy jej pozostali. Mroczne bestie, magiczne moce, namiętność i pragnienie zemsty…

Celaena Sardothien do tej pory traciła wszystkich, których kochała. Zamordowano jej rodziców, ukochany Sam także zginął w męczarniach. Przyjaciółka Nehemia poświęciła życie, by Celaena mogła odkryć swoje dziedzictwo... Ale dość tego. Nadszedł czas zemsty. Zabójczyni Adarlanu zniknęła - narodziła się Aelin Ogniste Serce, królowa podbitego przez Adarłan Terrasenu. Aelin wraca do Adarlanu, by zemścić się na tych, którzy skrzywdzili jej bliskich, odzyskać tron i stanąć twarzą w twarz z cieniami przeszłości. A przede wszystkim po to, by chronić tych, którzy jej pozostali.

W Adarlanie Aelin pozbawiona jest magii, która pozwala jej władać ogniem. Może jednak liczyć na swoich towarzyszy - kuzyna Aediona, Chaola, Lysandrę i przede wszystkim na Rowana. Rowana - walecznego księcia wojownika Fae, jej bratnią duszę - do którego zaczyna żywić coraz bardziej płomienne uczucia...

Dane szczegółowe

Tytuł: Szklany tron. Tom 4. Królowa Cieni
Seria: Szklany tron
Autor: Maas Sarah J.
Tłumaczenie: Marcin Mortka
Wydawnictwo: Uroboros
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Ilość stron: 848
Numer wydania: I
Data premiery: 2016-06-02
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 60 x 210 x 145
Indeks: 19426747

Recenzje

Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,8
5
51
4
2
3
2
2
1
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
33 recenzje
04-08-2017 o godz 19:30 Dominika Jachimowska dodał recenzję:
Nie chcąc nikomu przez przypadek zdradzić fabuły poprzednich części, tym razem pominę opis, jako że Królowa Cieni jest już czwartym tomem serii, więc nietrudno byłoby niepostrzeżenie wyjawić jakiś znaczący fakt. Dla mnie nigdy opisy kolejnych książek cyklu nie miały większego sensu, mam nadzieję, że to rozumiecie. Moje wcześniejsze doświadczenia ze Szklanym tronem były bardzo różne, jednak seria zawsze była utrzymana na co najmniej przyzwoitym poziomie. Po tym, jak pierwszą część, czyli Szklany tron dosłownie POCHŁONĘŁAM w dwa dni, Korona w mroku była dla mnie maleńkim rozczarowaniem. Dziedzictwo ognia znów natchnęło mnie nadzieją na powrót tej niesamowitej akcji z początku serii. Jak więc w tym zestawieniu wypadła Królowa Cieni? Pierwsze słowo, które przychodzi na myśl, to zmiany, zmiany i jeszcze raz zmiany. Nigdy bym się nie spodziewała, że Celaena wyląduje w tym miejscu, w którym jest, z tymi ludźmi, którzy ją otaczają, zajmując się tym, co aktualnie zaprząta jej głowę. Nigdy nie spodziewałabym się też, że tak będzie wyglądała jej relacja z Chaolem, który przecież swego czasu był jej przyjacielem lub nawet kimś więcej. Teraz kapitan i dziewczyna byli zdolni jedynie do nieustannego plucia na siebie jadem i gotowości do skoczenia sobie do gardeł. Jak widzicie, wiele się wydarzyło odkąd Celaena trafiła na dwór władcy Adarlanu, wyciągnięta z kopalni soli w Endovier. Czy te zmiany były złe? O nie, to właśnie one sprawiły, że Królowa cieni miała swój niepowtarzalny charakter i smak. Uwielbiam to, jak Sarah J. Maas dba o dynamikę wśród bohaterów. Tak samo jak w poprzednim tomie przedstawiła nam nowe postacie - między innymi Sorschę i Lucę – a każda skrywała w sobie wyjątkową, tajemniczą historię, tak i tutaj kolejny raz poznajemy nowych bohaterów i zaryzykuję stwierdzenie, że byli oni jeszcze lepsi niż ostatnio (czy to w ogóle możliwe?). Elide, Lysandra, Nestryn… Postaci tak wyraziste i charakterne, że ciężko wykreować je lepiej niż zrobiła to Maas. Mam nadzieję, że w nie znikną one w kolejnych tomach, a autorka uchyli nam rąbka tajemnicy i pozwoli dowiedzieć się o nich czegoś więcej. Oczywiście oprócz nowych bohaterów mamy jeszcze nasze stare, znane już twarze – Celaena (lub raczej Aelin), Aedion, Rowan, wspomniany już Chaol… Cała czwórka wraz z Lysandrą oraz Nestryn stworzyła coś w rodzaju drużyny gwiazd – śmiertelnie niebezpiecznej, przebiegłej i zabójczej. Jestem podekscytowana na samą myśl o nich, ponieważ przypominali mi grupę superbohaterów, coś w typie Avengers w innej rzeczywistości. Razem dają potężny pokaz sprytu i talentu. Niejednokrotnie Aelin lub jej drużyna wykazuje się imponującymi  umiejętnościami taktycznymi i przebiegłością, która pozwala im przygotować skuteczną zasadzkę, ucieczkę lub atak. W wodzeniu przeciwnika za noc przoduje jednak Aelin, która dzięki pomysłowości potrafi owinąć sobie wrogów wokół palca i robić z nimi co tylko jej się żywnie podoba. Pora odnieść się do wątku miłosnego. W recenzjach wcześniejszych tomów wspominałam, że o ile postacie Celaeny i Chaola osobno były dla mnie fantastyczne, to ta dwójka wspólnie mi do siebie nie pasowała. Coś nie zgadzało mi się zarówno w Aelin i Dorianie, jak i Aelin i Chaolu, ale w końcu nadszedł ten moment, kiedy jeden z bohaterów dopełnia ją całkowicie – dzięki ci Rowanie! W końcu jest to para, którą potrafię sobie wyobrazić – śmiercionośni, groźni i niebezpieczni Aelin i Rowan. Jedyną sprawą, która działała mi na nerwy, było zachowanie Chaola, który nagle doznał prawdziwego szoku widząc brutalną wersję Celaeny i robił jej z tego powodu wyrzuty. No naprawdę, kapitanie! Myślałam, że zdążyłeś już zauważyć, że Aelin to nie typ dziewczyny biegającej po łące z kwiatkami i goniącej motyle… Westfal naprawdę czasem zachowywał się nieznośnie i ciężko było ignorować jego zmiany nastroju. O ile podczas dwóch poprzednich tomów Szklanego tronu miałam problem z wciągnięciem się w książkę na początku, Królowa Cieni porwała mnie od razu. Tutaj nie było miejsca na niepotrzebne wstępy czy długo rozwijającą się akcję – nie, tym razem o nudzie nie było mowy. Szczerze mówiąc, zabrakło mi efektu zaskoczenia na końcu książki, jaki był obecny w każdym poprzednim tomie. Mam na myśli kilka ostatnich zdań, które potrafiło momentalnie rozerwać moje serce na kawałki. Tutaj, chociaż cała powieść była absolutnie fantastyczna, brakowało mi tego ostatniego, końcowego uderzenia. Podsumowując, Królowa Cieni to najlepszy tom Szklanego tronu od czasu pierwszej części. Zachwycili mnie tutaj nie tylko wybitni bohaterowie, tworzący zgraną, piekielnie zdolną drużynę, ale także (w końcu!) doskonale zgrany wątek miłosny oraz akcja, która ani razu się nie zatrzymała. Mimo minimalnych zgrzytów w postaci irytującego zachowania Chaola praz braku zaskoczenia w końcówce powieści, jest to książka, którą pokochałam z całego serca. booksofsouls.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-06-2017 o godz 08:31 Nina Baruch dodał recenzję:
Świetna i wciągająca! Z każdą kolejną książką coraz trudniej się oderwać od tej historii.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-05-2017 o godz 22:28 SkrytaKsiążka dodał recenzję:
Ciężko jest mi opisać fabułę książki unikając jakichkolwiek spoilerów (zwłaszcza, że to już czwarty tom serii), tak więc rezygnuję z tego i przejdę po prostu do innych aspektów, które chciałabym poruszyć w tym poście. Jak już napisałam - to moja czwarta przygoda z ukochanymi i niezastąpionymi bohaterami od których tak się uzależniłam, że mogłabym tę historię czytać w kółko i w kółko. Czy to już nałóg? Albo jakaś choroba psychiczna? Nie mam pojęcia, ale seria "Szklany tron" to mój WIELKI i OGROMNY numer jeden i wątpię, że cokolwiek go przebije. Dopiero w "Królowej cieni" zauważyłam jaką ogromną metamorfozę przeszła główna bohaterka od pierwszego tomu. Od zawsze darzyłam ją sympatią, a jej ironia i arogancja wcale mi nie przeszkadzały. Teraz staje się zupełnie inną osobą. Jej charakter ogromnie się ukształtował, nie tylko przez wszystkie sytuacje, które ją spotkały, ale też przez to kim tak naprawdę jest. Zawsze wie co powiedzieć, co zrobić, jak zareagować.. a co najlepsze, jej intrygi i pomysły są nieobliczalne i momentami byłam w takim szoku, że nawet ja tak łatwo dałam się jej omamić. Sytuacja z Manon i jej wiedźmami, które poznajemy w "Dziedzictwie ognia" nabiera intensywności. Ten wątek dziwnie mi się dłużył w poprzedniej części, ale teraz widzę, że to wszystko było potrzebne. Ta bohaterka również doświadcza pewną wewnętrzną przemianę, co było ważne dla fabuły i ogromnie przypadło mi to do gustu. Genialne jest to, jak Sarah J. Maas ma wszyściutko perfekcyjnie obmyślone. Nie wiem ile razy jeszcze wspomnę, że jestem pod ogromnym wrażeniem! Rowan, Chaol, Dorian, Aedion.. dosłownie nie wiem, który z tych panów bardziej mnie oczarował. Co prawda głęboko w sercu zawsze będę za byłym kapitanem Gwardii, ale reszta owych mężczyzn również jest fenomenalna. Podobało mi się jaką rolę odegrał każdy z nich i jak to wszystko się rozwinęło. Najmniej mieliśmy wydarzeń związanych z Chaolem i Dorianem, ale jeśli już jakieś były, to były z pewnością istotne i przyprawiające o palpitacje serca. Na samym początku strasznie bawiła mnie relacja Rowana i Aediona. Ogólnie zdarzały mi się momenty w książce, kiedy miałam ochotę śmiać się do rozpuku, głównie przez zabawne dialogi. Ile nowych odkryć, faktów i bohaterów! Z każdym tomem zostajemy zasypani nowymi informacjami, które całkowicie zmieniają bieg fabuły. Ja dosłownie zawsze nie mam pojęcia czego się spodziewać w trakcie lektury i ciągle myślę, co ta autorka wymyśliła. Jednymi z ważnych ról w historii zawartej w "Królowej cieni" odgrywają również Lysandra i Elide. Obie Panie nie znałam, ponieważ nie pojawiły się we wcześniejszych częściach, ale cieszę się, że miały swoje momenty. Obie mega odważne, silne i jak się okazuje - ważne w życiu naszej głównej bohaterki. Uwielbiam Sarah J. Maas za to, jak kreuje damskie postacie. To jak są waleczne, bezkompromisowe i nie płaszczące się przed nikim, jest niesłychane. We wcześniejszych tomach akcja skupia się głównie na kilku ważnych miejscach, które odgrywają w fabule zasadniczą rolę. W "Szklanym tronie" i "Koronie w mroku" był to Adarlan. W "Dziedzictwie ognia" rozrasta się na Adarlan i Wendlyn, a tutaj wszystko dzieje się wszędzie.. dosłownie! Akcja bardzo się rozprzestrzeniła. Większość czytelników uważa, że pierwsza połowa książki jest raczej nudna, ale ja jestem zakochana w całości. Autorka specjalnie to zrobiła, aby potem na sam koniec wbić nam nóż w serce i zostawić z płaczącą duszą. Teoretycznie (z samego początku) ta powieść zaczyna się spokojnie, a później coraz bardziej nabiera tempa, niczym jazda na rowerze. Moim największym zaskoczeniem było samo zakończenie książki i kolejny istotny fakt związany z miejscem Morath, ponieważ nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Ostatnie sto stron to była czysta apokalipsa w mojej głowie. Zdarzyło mi się odkładać tę książkę na dłuższy czas, bo nie mogłam przetrawić tego wszystkiego. No cóż.. za dużo emocji, zdecydowanie za dużo, a przecież każdy musi odpocząć od nadmiaru tego stresu, które wywołują w nas książki tej autorki. Nie żebym narzekała.. o nie, nie. Jestem zadowolona, ale nie chciałam tak szybko jej skończyć, bo z tomu na tom ta seria jest bliższa końcowi. Po raz kolejny jestem zachwycona. Po raz kolejny jestem zakochana. Z każdym tomem kocham tę historię coraz mocniej i zawsze na końcu ciężko mi się rozstać z bohaterami, których pokochałam od pierwszej części. Sarah J. Maas z tomu na tom tworzy coraz bardziej niesamowitą fabułę. "Szklany tron" w porównaniu do "Królowej cieni" to nic, dosłownie nic. To aż nieprawdopodobne.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
23-04-2017 o godz 18:44 To Read Or Not To Read dodał recenzję:
Pełna recenzja dostępna na: https://toreador-nottoread.blogspot.com/ Królową cieni mogę podzielić na dwie połowy, zadziwiająco sobie równe. Ta pierwsza stanowiła dla mnie przedłużenie męczarni z Dziedzictwa ognia. Czyli ponownie; nic nie wnosiła, składała się z nic nie znaczących dialogów, rozmów i scen, które zatykały dziury i miały znaczny wpływ na końcową objętość książki. Za to ta druga, ta druga! Dziedzictwo ognia było złe. Zanotowałam tam znaczny spadek formy i miałam co do niego kilka sporych „ale”. Złą passę Maas kontynuuje w pierwszej połowie Królowej. Ponownie nic nie ma sensu, wprowadzane wątki zupełnie nie mają na nic wpływu i te durne wiedźmy tylko wytrącają człowieka z równowagi. A potem… Zaczynasz rozumieć, że decyzje pani Maas nigdy nie są pozbawione rozsądku. W drugiej połowie wszystko zaczyna nabierać kształtu i wskakiwać na swoje miejsce. Nagle półtorej powieści będącej bezsensownym bełkotem nabiera sensu i stanowi łącznik, bez którego nie można się było obyć. Maas zaczęła stawiać na relacje. Całe Dziedzictwo ognia skupiało się wokół Cealeny i Rowana, Królowa cieni tylko to kontynuuje. Autorka poświęciła więcej miejsca i zadała sobie więcej trudu, aby określić uczucia, którymi siebie darzą. Dalej nie jestem za tym, aby tych dwoje skończyło razem jako para, ale teraz jestem o krok bliżej do zrozumienia tej decyzji autorki niż wcześniej. Za to o relacji Aelin i Aediona powiedzieć nie mogę, że została przekonywująco pokazana. To rodzina, kuzynostwo. Od biedy patrząc na ich obecną sytuację można potraktować ich zachowania jak typowe dla brata i siostry. Jednak… coś nie wyszło. Ich rozmowy i myśli na temat siebie nawzajem nie przypominały braterskich uczuć. To miało wydźwięk starego i doświadczonego małżeństwa, które przechodzi kryzys, nie może się ze sobą dogadać i przestaje aprobować swoje wybory. Do tego sam Aedion… czy tylko mnie tak strasznie irytował przez te 850 stron? Rzecz, przy której na moje usta wypełzł uśmiech, dotyczy Rowana. Autorka przez tyle stron kreowała go jako silnego i niezależnego mężczyznę, wojownika z krwi i kości, brudnego dzikusa, nieprzejmującego się prozaicznymi rzeczami, walczącym z poświęceniem dla wyższego celu. A tu wpada nagle taki Tarzan do mieszkania Aelin, śmierdzi jak nie wiadomo co i zostaje zagoniony do łazienki. Zderzenie świata poznanego w Dziedzictwie ognia z tym, który znamy z wcześniejszych tomów. Wypadło to trochę mało naturalnie i sztucznie, ale przynajmniej Rowan zyskał moją większą sympatię do swojej osoby. Schodząc na tematy mężczyzn w tej powieści… Tradycyjnie nie obędzie się bez Sama, który chociaż tu nie występuje z przyczyn, hm, oczywistych, to gości we wspomnieniach wielu bohaterów i jest tematem rozmyślań Aelin. W nowelkach, w których pierwszy raz poznajemy jego postać, nie zapałałam do niego sympatią, wręcz go nie lubiłam. A teraz? Zaczęłam za nim tęsknić i teraz żałuję, że spotkało go to, co go spotkało. Zobaczymy, co Maas wykombinowała w Imperium burz. Mam nadzieję, że wróci chociaż w części na stare tory. A jak nie, to przynajmniej będę mieć kolejny materiał do plucia żółcią. Chociaż Królowa cieni nie była aż tak soczystym kąskiem jak Dziedzictwo ognia, by rozkładać ją tak dokładnie na czynniki pierwsze. Jednak zanotowałam poprawę.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-03-2017 o godz 16:35 Paulina11 dodał recenzję:
Aelin po kilku miesiącach przebywania w Wendlyn, wraca do Adarlanu. Zabójczyni wraca silniejsza, po treningu z Rowanem potrafi walczyć jeszcze lepiej. W Adarlanie jednak dziewczyna traci swoją moc władania ogniem. Królowa Terrasenu nie jest jednak sama. Z pomocą przyjaciół – Chaola, Lasandry, kuzyna Aediona, oraz Rowana szykuje zemstę dla okrutnego króla. Jak już jesteśmy przy bohaterach... ludzie kochani, czy tylko mnie tak bardzo Chaol na początku wkurzał?! Miałam ochotę wejść do książki i porządnie nim potrząsnąć. Z biegiem czasu jednak się zrehabilitował w moich oczach. W czwartym tomie poznajemy w końcu człowieka, który uratował i wytrenował Celaenę – Arobynna Hamela. Sama Aelin jednak nie żywi do niego zbyt przyjaznych uczuć. Nie po tym, co Król Zabójców zrobił jej ukochanemu kilka la t wcześniej. Postać Hamela odgrywa w Królowej cieni dosyć spore znaczenie i myślę, że autorka dobrze zrobiła nie wciskając go do poprzednich części, gdyż idealnie wykorzystała potencjał owego bohatera w tym konkretnym tomie. Bardzo ciekawy zabieg Sarah zrobiła łącząc w pewnym momencie ścieżki wiedźm i naszej grupki bohaterów. Owe wiedźmy są bardzo interesującymi postaciami w tej serii, ale nie ukrywam, że ich wątek lubię najmniej, mimo że w Królowej cieni już bardziej je polubiłam. Po skończeniu Dziedzictwa ognia, sądziłam, że trzecia część jest najlepsza. Myliłam się okay? Trzeci tom owszem, był świetny, ale czwarty był jeszcze lepszy *.* Aż się boję pomyśleć, co będzie w piątym. Królowa cieni może i ma ponad 800 stron, ale jej objętość widać tylko po tym, że jest ona ciężka XD Treść ani trochę się nie dłuży, w tych całych ośmiuset stronach nie ma miejsca na nudę... Tam się co chwile coś dzieje. Raz śledzimy wydarzenia z udziałem wiedźm w Morath, czasami zaglądamy do zamku zobaczyć co u naszego biednego Doriana, ale jednak najczęściej śledzimy losy Aelin i jej towarzyszy. Nie wiem jak Maas to robi... ale czytając jej książki, mam wrażenie, że uczestniczę w tych wszystkich wydarzeniach razem z jej bohaterami. W Królowej nie było inaczej. Wiadomo, że książki przenoszą do innego świata ale... jak czytałam zakończenie (a jak wiemy, w zakończeniach Sarah szczególnie nie ma dla nas litości) miałam wrażenie, że jestem w Adarlanie razem z Aelin i resztą. Kiedy odłożyłam czytanie, aby iść spać, rzeczywistość uderzyła we mnie jak obuchem. Cały czas myślami krążyłam w tym świecie. Ciężko jest wykreować aż tak realistyczny świat, więc może i to mówiłam, ale powiem jeszcze raz – Sarah to mistrzyni świata fantasy. Wyżej wspomniałam, że zakończenie typowe dla niej. Oj tak, bardzo podobne emocje, jak przy końcówce ACOMAFU... wściekłość, ból, przerażenie, lęk, radość, strach, euforia i tysiąc innych określeń. To mnie rozbiło. Skończyłam Królową z uśmiechem na twarzy, bo pomimo pewnego smutniejszego wątku, zakończenie mnie zadowoliło. Teraz z jednej strony z niecierpliwością czekam na Imperium burz... ale z drugiej.... kto wie, ile będziemy musieli czekać na kolejną część... zabookowanyswiatpauli.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-12-2016 o godz 13:39 Storm dodał recenzję:
Po prostu cudo! Dalej nie mogę się otrząsnąć po przeczytaniu. Czytałam z wypikami na twarzy. Aż się boję pomyśleć co będzie w następnej części i jak wógle autorka ją napisała? Prawie najlepszy tom mówię prawie ponieważ czekam na efekty w 5 tomie. Nie mogę się już doczekać. Tak samo polecam Dwór cierni i róż wszystkie części!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-09-2016 o godz 08:58 Piotr Bednarek dodał recenzję:
tej książki i pozostałych z tej serii nie da się opisać to trzeba przeczytać. W 100% wciągająca aż szkoda ,że tak szybko przeczytałem..
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-09-2016 o godz 20:33 nataliaxsiema dodał recenzję:
Najlepsza i najbardziej wciągająca część całego cyklu! :)
Zapraszam na całą recenzję na moim blogu: http://inthefuturelondon.blogspot.com/2016/09/krolowa-cieni-sarah-j-maas-recenzja.html :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
13-09-2016 o godz 01:57 Beata Chołodowska dodał recenzję:
Uwielbiam książki tej autorki... Ciekawa fabuła, wątek. Warto przeczytać, polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-08-2016 o godz 12:20 Robert Bartoszek dodał recenzję:
Książka mojej Córci. Po jej przeczytaniu jednoznacznie stwierdziła , że jest super !
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-08-2016 o godz 23:46 Julia dodał recenzję:
Kolejne przygody cudownego dziewczęcia - Sarah J. Maas wie co robi i robi to genialnie. Naprawdę warto przeczytać kolejną część niesamowitych przygód, które wciągają bardziej niż ruchome piaski. Razem z niezwykłymi bohaterami kroczymy przez niesamowity świat - coś niezwykłego!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-08-2016 o godz 22:47 Darek dodał recenzję:
Książka kierowana do młodzieży, ale starsi spokojnie też znajdą coś dla siebie. Rewelacja, 10/10
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
09-08-2016 o godz 20:27 Mały Lis dodał recenzję:
Koszmar powieści wielotorowej, część wątków dodana chyba w biegu, bowiem pojawiają się znikąd, nie były w żaden sposób zaanonsowane, nawet napomknięć nie było. Całość jednak broni się tym, że mimo wielowątkowości wciąga i jest już na dobrym poziomie, który pozwala przeczytać książkę szybko i bezboleśnie. Odrobina rozczarowania na końcu - to nie jest ostatni tom. Główne wydawałoby się wątki zostały zamknięte, poboczne stanęły w punkcie, który w połączeniu z zakończeniem wątku Aelin Ashryver Galathynius mógł spokojnie zostać ładnym niedopowiedzeniem pozwalającym czytelnikowi na pewną swobodę interpretacji. Niestety jeden z wątków na wpół głównych pozostał rozgrzebany i wymaga kolejnego, miejmy nadzieję ostatniego tomu. 4/5 gwiazdek za dobrą, dojrzałą narrację (w przeciwieństwie do dwóch pierwszych tomów) i zgrabne poprowadzenie głównego wątku, co sprawiło, że całość wciąga.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
04-08-2016 o godz 00:44 Katarzyna Smaga dodał recenzję:
Rewelacja!!!!! Wciągnęłam jednym haustem!!!! Polecam
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
02-08-2016 o godz 00:00 maouidi dodał recenzję:
Rozpoczynając lekturę pierwszego tomu Szklanego Tronu nie spodziewałam się, że ta seria tak mocno zwali mnie z nóg! Już dawno nie trafiłam na serię, która działa jak magia - pomimo opasłych tomów liczących dobre kilkaset, chłonę je jak gąbka wodę i ciągle czuję niedosyt! W czwartym tomie Celaena powraca do Adarlanu jako Alien Ogniste Serce, aby, korzystając ze swoich umiejętności, zemścić się na tych, którzy odebrali jej wszystko. Oj będzie się działo! Nie chcę Wam więcej opowiadać, odbierając przyjemność czytania, dlatego musicie zrobić to sami. Gwarantuję, że się nie zawiedziecie. Moim zdaniem to jak na razie najlepsza część serii!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-07-2016 o godz 00:21 Monika Szulc dodał recenzję:
Celaena Sardothien, sławna zabójczyni odsłoniła swoje prawdziwe oblicze. Teraz nazywa się Alien Ogniste Serce, prawowita dziedziczka Terrasenu. Po wstrząsającej podróży wraca do Adarlanu. Pragnie pomścić śmierć bliskich oraz chcę zawalczyć o należne jej prawa, by mogła ocalić niewolników i ludzi stłamszonych przez bezwzględnego władcę.
„Królowa Cieni” to z pewnością książka dla znających już tę serię. Jest ona zbyt skomplikowana, by zaczynać od czwartego tomu.
Wszechwiedzący narrator sprawdził się tu doskonal. Przeskakuje od bohatera do bohatera i raczy czytelnika najciekawszymi kąskami. Oczywiści głównej bohaterce poświęcono najwięcej czasu, z czego jestem ogromnie zadowolona. Wyjątkowo silna osobowość, która imponuje swoją odwagą. Często spotykałam bohaterki, które były niemal niezwyciężone i same rozwiązywały problemy. Pozornie Alien również jest kreowana na herosa, ale bliżej poznając tę dziewczynę widać jej lęki i obawy i pomimo, że potrafi być bezwzględną zabójczynią widać rysy na zbroi, którą się otoczyła. Życie nie było dla niej łaskawe i pomimo, że popełnia błędy i dokonuje złych wyborów, szczerze życzę jej powodzenia. Chaol, który w tej serii budził różne emocje, od uwielbienia do głębokiego rozczarowania, nadal nie przestaję być burzliwą postacią. Jednak to książę Fee jest najbardziej pożądanym bohaterem „Królowej cieni”. Rowan to twardy wojownik i złożony mężczyzna. Uwielbiam go i jestem ciekawa, czym mnie jeszcze zaskoczy! Oczywiście to nie wszyscy bohaterowie, bo jest ich znacznie więcej. Każdy z nich jest zaskakujący i nie raz zamąci w całej historii.
Akcja książki toczy się powoli, ale jest usiana efektownymi starciami i mącącymi w głowie intrygami. „Królowa cieni” to obszerne tomisko i z pewnością nie nadaję się na jeden wieczór. Książce należy poświęcić dużo uwagi i zrozumieć liczne spiski, które zaskakują i jeszcze bardziej wciągają. Często obszernym powieścią można zarzucić zbytnią opisowość, lecz „Królowa cieni” jest skondensowana do granic możliwości. Zawiera najważniejsze momenty i nieustannie coś się w niej dzieję. Jestem pełna podziwu dla S.J. Mass. Widać ogrom włożonej pracy i pomysł. Ilość szczegółów oraz intryg przyprawia o zawrót głowy.
„Królowa cieni” to pasjonująca, wielowątkowa powieść, w której bohaterowie są niczym dynamit. Nigdy nie wiadomo, kiedy wybuchną i co zgotują przeciwnikowi. Jest to okrutna i błyskotliwa powieść, która tylko podkreśla wyjątkowość serii „Szklany Tron” i ukazuję ludzką osobowość z nowej, okrutnej perspektywy. . Polecam
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-07-2016 o godz 20:35 Dziewczyna z książkami dodał recenzję:
Ponad osiemset stron nieopisanego szczęścia. Tak określiłabym lekturę czwartego już tomu z serii Szklany tron. Nie chodzi mi tu o same wydarzenie, o których głębiej rozpiszę się w kolejnych akapitach, lecz o samą objętość, o to jak po tylu miesiącach czekania, mogłam usiąść wygodnie w fotelu i wpaść w świat Aelin na długie, długie godziny. Spotkanie to było, nie oszukujmy się, równie udane co każde poprzednie, w przypadku książek tej autorki. Wpadłam w świat dawnej Zabójczyni Adarlanu, niemal od pierwszego zdania, pierwszego rozdziału. Bardzo lubię powracać do serii, które jak wiem mnie nie zawiodą. Wielokrotnie to już powtarzałam i powtarzać będę - Sarah J. Maas to królowa współczesnej fantastyki, która mimo wielotomowych serii wciąż zachowuje poziom oraz potrafi trzymać czytelnika na krawędzi krzesła - niepewnego dalszych wydarzeń, przepełnionego emocjami oraz dalszymi, możliwymi scenariuszami dążeń prawowitej królowej do tronu.

Co do pozostałych bohaterów. Moją uwagę zyskał, rzecz jasna Rowan, czyli książę Fae, którego Aelin poznała podczas swej podróży do Wendyln w poprzednim tomie. Mężczyzna stał się nie tylko ważnym członkiem jej prywatnego dworu, lecz również bratnią duszą, dla której gotowa jest zginąć. Ich, powoli budująca się relacja, która weszła na nieco inny poziom, niż ten dotychczas ukazany, była dość mocno zarysowana. Bardzo sensualna, drapieżna, niekiedy wywołująca na twarzy czytelnika uśmiech. Mimo, iż dotychczas nie wyobrażałam sobie Cealeny u boku nikogo innego, niż Chaola, autorka, mało subtelnie przedstawiła dawnego Kapitana, w dość niekorzystnym świetle, co miało na zamiarze przyciągnięcie wzroku czytelnika w stronę relacji Aelin - Rowan oraz porzucenie wszelkich nadziei na rozkwit dawnego romansu. Gdyby nie fakt, że książę Fae, ja na ten moment jest moją ulubioną postacią w całym cyklu, zamysł ten zapewne spotkał by się z negatywnym odbiorem. Jest mi szkoda tej relacji, lecz ostatecznie widzę, że historia poszła we właściwym kierunku. Cealena Sardothien zginęła, jakże więc mogło być inaczej?

Książka jest pełna zwrotów akcji, walk oraz dynamiki. Również dzięki temu, mimo ponad ośmiuset stron, pozycję tą czyta się z zapartym tchem i kończy niespodziewanie szybko. Odłożenie książki po zakończeniu danego rozdziału, często jest zabiegiem niemożliwym, gdyż bardzo często równoznaczne jest to z przerwaniem rozwoju jakiegoś wydarzenia. Ja nie jestem do tego zdolna, gdyż wiem, że zostałabym zalewana przez chmarę pytań, możliwych scenariuszy danego wątku. Więc czytałam, czytałam, czytałam, aż zauważyłam, ze zbliżam się nieuchronnie do końca. Wtedy pożałowałam tylko jednego - że za moment będzie mi dane poznać zakończenie tego tomu.

Rozwinięcie niektórych wątków nowo otwartych, jak i tych znanych z poprzednich tomów w pełni mnie usatysfakcjonowało. Autorka w wielu przypadkach trzymała mnie w niepewności, jednak strach przez nieznanym okazał się niepotrzebny. Mam wrażenie, że część ta była, mimo wielu wątków, bohaterów oraz akcji dość neutralna. Nie wywoływała, aż tak skrajnych emocji, jak dla przykładu tom poprzedni. Samo zakończenie było, mimo wszystko szczęśliwie, bezkrwawe, jeśli w stosunku do Aelin można użyć takiego określenia. Pierwszy raz zakończyłam lekturę nie przeklinając w myślach autorki. Oczywiście niczego bardziej nie pragnę, niż tego by móc przeczytać kolejny tom, jednak czuję się ukontentowana zakończeniem. Obawiam się jednak, że to tylko cisza przed nadchodzącą burzą...

Była taka jedna scena, pomijając te z udziałem Rowana, która wyjątkowo zapadła mi w pamięć. Mianowicie ta, w której Aelin na cmentarzu rozlicza się z przeszłością. Jest to scena tak konieczna, tak pięknie napisana, że brak mi zwyczajnie słów. Myślę, że czytelnicy również potrzebowali takiego zakończenie tego wątku. Takiej kropki nad i, która podkreśliłaby wagę tej postaci w życiu dziewczyny. Osoby, które czytały tę część myślę, że mogą wiedzieć o co mi chodzi. To jedna z tych scen, która otwiera, dawno zasklepione rany.

Sam styl pisania, którym posługuje się Sarah J. Maas, mimo, iż nie wysublimowany, co jednak nie jest pożądane w tym gatunku, zapada w pamięć. Idealnie opisuje otaczającą bohaterów rzeczywistość, ich charaktery oraz koneksje między nimi. Uważam, że z każdą książką widać progres w kunszcie autorki. Nie mogę się doczekać, tego co przygotowała dla nas w kolejnym tomie, ponieważ ona nigdy nie zawodzi. Dostarcza czytelnikowi niezwykłych emocji, nowych bohaterów, których mogą pokochać, bądź znienawidzić oraz pozwala, coraz głębiej zajrzeć do fantastycznego świata, który stworzyła.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
13-07-2016 o godz 00:00 willua dodał recenzję:
Ta część Szkanego Tronu jest faktycznie porywająca, ma w sobie to coś, można nazwać to klimatem czy intrygującą aura, ale Królową cieni czytało się doskonale. Seria należy do moich ulubionych, przez wzgląd na autorkę, którą bardzo cenię za jej nieprzeciętny talent i niebywały zmysł pisania. Sarah J. Maas stworzyła w Królowej cieni niezwykle barwny świat, wciągający praktycznie od pierwszej strony. Wspaniała powieść w której elementy magii, a oprócz tego napięcie i zaskakująca akcja tworzą ciekawe połączenie. Powieścią Królowa cieni Sarah J. Maas pokazała swój genialny kunszt literacki, dlatego polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-07-2016 o godz 10:58 Caroline Livre dodał recenzję:
Nigdy nie byłam, nie jestem i z pewnością nie czuję się znawcą fantastyki. Do tej pory znajdzie się na rynku wiele książek, których nie tyle nie miałam okazji przeczytać, ale nawet o nich usłyszeć. A jednak na podstawie swojego skromnego doświadczenia powiem jedno – jeśli jeszcze nie mieliście okazji poznać serii „Szklany tron” autorstwa Sarah J.Maas, to koniecznie musicie to zmienić! Dlaczego? Odpowiedź znajdziecie w recenzji już czwartej części 🙂

ZA ŚMIERĆ MOJEGO NARODU

Aelin Galathynius, dawna królowa Terrassenu powraca, by walczyć o wolność dla swojej ojczyzny, która niegdyś została jej brutalnie odebrana przez nie kogo innego, jak samego króla Adarlanu. Aby jednak stanąć z nim do walki Celaena Sardothien, była Królowa Zabójców, więźniarka w Endovier oraz Królewska Obrończyni będzie potrzebowała czegoś więcej, niż siły i dobrej taktyki. Zwycięstwo może jej dać jedynie magia, która dawno temu przestała istnieć w Adarlanie. Czy uda jej się zemścić na władcy i jednoczesnym zabójcy jej rodziny jednocześnie nie tracąc nikogo z jej bliskich?

„Nie miała pojęcia, co o tym myśleć. Miała jednak nadzieję, że uda im się wszystkim to przeżyć. Wielką nadzieję.”
Tym razem nie będę owijać w bawełnę, bawić się w porównania i eufemizmy, nie. Powiem po prostu to, co ciśnie mi się na usta po przeczytaniu tej książki. JEST CUDOWNA. I tyle, koniec, kropka.

Sarah J.Maas po raz kolejny funduje nam fantastyczną podróż w nieznane, od której nie sposób uwolnić się choćby na chwilę. Jej cudowny i płynny język, a także charyzmatyczni i pełni tajemnic bohaterowie, których pokochałam już w „Szklanym tronie”, zatrzymują czytelnika na długo.

I tym razem mamy szansę podziwiać nie tylko kunszt pisarski autorki, ale sam pomysł na fabułę. Po „Dziedzictwie ognia” zastanawiałam się, czy Sarah J.Maas stać jeszcze na coś więcej. A jednak i tym razem wszystko jeszcze lepiej ze sobą współgra, wątki łączą się ze sobą jeszcze lepiej niż najlepsze puzzle, a całość kończy się w jeszcze lepszy, bardziej zaskakujący sposób, który tylko autorka byłaby w stanie wymyślić. Wiem, że prawdopodobnie się powtarzam, ale trudno znaleźć mi słowa na to, by opisać „Królową cieni”, która wzbudziła u mnie całą gamę emocji – od miłości do strachu.

Jeżeli szukacie kawałka dobrej fantastyki, to z czystym sumieniem mogę Wam polecić serię „Szklany tron”, której ostatnia część dosłownie zmiotła mnie z nóg. Moim skromnym zdaniem (nie)znawcy fantastyki to jedna z lepszych po Harrym Potterze i „Innych” Anne Bishops, które znajdziecie na rynku.

www.carolinelivre.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-06-2016 o godz 18:43 Izabela Ługowska dodał recenzję:
Dzięki empik <3 gdyby nie wy, nie odkryła bym tej niesamowitej książki pełnej przygód!!!
Królowa cieni to 4 część serii szklany tron, która zabrała mnie do innego wymiaru, pełnego magi, walki i wiele innych. Aelin odkrywa wiele tajemnic, i zdobywa nowych popleczników. Na serio, nigdy nie czytałam lepszej książki i wszystkich zachęcam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-06-2016 o godz 18:41 Izabela Ługowska dodał recenzję:
Dzięki empik <3 gdyby nie wy, nie odkryła bym tej niesamowitej książki pełnej przygód!!!
Królowa cieni to 4 część serii szklany tron, która zabrała mnie do innego wymiaru, pełnego magi, walki i wiele innych. Celaena odkrywa wiele tajemnic, i zdobywa nowych popleczników. Na serio, nigdy nie czytałam lepszej książki i wszystkich zachęcam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-06-2016 o godz 17:08 Barbara Ślusarek dodał recenzję:
Książka jest niesamowita! Autorka cały czas zaskakuję i trzymaczytelnika w napięciu. Polecam bardzo!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
09-06-2016 o godz 09:07 Anna Wiatrek dodał recenzję:
Książka naprawdę ciekawa, czyta się jednym tchem. Bohaterowie, podobnie jak w poprzednich częściach, pociągają za sobą w mroczne odmęty Rifthold. Akcja staje się tak wartka, a jednocześnie jest tak dobrze przemyślana, że z czystym sercem mogę ją polecić każdemu, kto zakochał się w poprzednich częściach i nowelkach. Albo powinnam była napisać, z ognistym sercem..
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-06-2016 o godz 09:03 baraba dodał recenzję:
Sarah J. Mass jest autorką, której książki czyta się jednym tchem. Kolejna część przygód, mojej ulubionej bohaterki, nie zawiodła mnie. Czekam na kolejne książki tej autorki i do tej pory każdą polecam. Miłego czytania :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-06-2016 o godz 14:36 Aelin dodał recenzję:
Książka jest jeszcze lepsza od poprzednich części (które uwielbiam) i podczas czytania budzi tyle emocji związanymi ze zwrotami akcji i innymi wydarzeniami.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-06-2016 o godz 14:51 Angelika Wieczorek dodał recenzję:
Jak każdą z poprzednich części, tą również czytało się przyjemnie i (niestety) bardzo szybko nad czym ubolewam, gdyż nie ma jak na razie następnych w języku polskim. :) Polecam każdemu.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-06-2016 o godz 14:36 Góral dodał recenzję:
Muszę przyznać że saga Szklany tron jest ciekawa dobrze się czyta jest łatwa, szybka i przyjemna Królowa Cieni to już siódma książka Sarah Maas z tej serii którą czytam i jestem z niej zadowolony.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-06-2016 o godz 10:30 Lorenz dodał recenzję:
Książka zarąbiaszcza, bardzo przyjemnie napisana. Wieczorne czytanie jej, to relaks porównywalny do najlepszych wieczorów z mocnymi trunkami. Mam wszystkie części wraz z cyklem 4 powieści poprzedzających fabułę 1 tomu i nie żałuję, że je kupiłem. Za każdym razem lecę do Empika niczym piez z wywieszonym jęzorem i merdającym ogonem by kupić kolejny tom, szkoda że następny będzie ostatnim.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
02-06-2016 o godz 09:48 miluska dodał recenzję:
Od początku zakochałam się w zabójczyni......a teraz dostarczyła jeszcze tylu emocji. Żeby jednocześnie płakać i śmiać się?? POLECAM
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
02-06-2016 o godz 09:04 Paulina Galas dodał recenzję:
Nie zawiodłam się, książka naprawę warta przeczytania.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-05-2016 o godz 00:48 Mesik dodał recenzję:
Zakochać się to mało. Czapki z głów dla autorki , po przeczytaniu książki jestem głodny kolejnych twórczości owej autorki, obowiązkowa pozycja. Jeszcze żadna z książek które przeczytałem tak bardzo nie poruczyła mojej wyobraźni.. Ogromnie wzbudza kreatywność i myślenie. Poprzeczka postawiona naprawdę na bardzo wysokim poziomie, idealna książka na spokojne wieczory. Serdecznie polecam !
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-05-2016 o godz 17:28 Weronika Grzegorczyk dodał recenzję:
Z każdą kolejną książką Sarah J. Maas stawia poprzeczkę coraz wyżej. Gdy przeczytałam Królową Cieni po angielsku, zwyczajnie się zakochałam. Aelin zachwyca swoim stylem bycia, a jej przygody stają się coraz bardziej niebezpieczne. Mam nadzieje, że nie straci zbyt wiele w polskim tłumaczeniu. Naprawdę bardzo polecam :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-05-2016 o godz 19:14 Paulina Wojciechowska dodał recenzję:
Kocham, kocham, KOCHAM tę autorkę!!! Szklany tron to jedna z moich ulubionych serii (choć muszę przyznać, że "Dwór cierni i róż" nieco mnie rozczarował. Czytałam już po angielsku - bomba! Nie mogę się doczekać premiery.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Załaduj więcej recenzji Pokaż mniej recenzji

Sarah J. Mass

Sarah J. Mass jest amerykańską pisarką urodzoną w 1986 roku. Jej specjalnością są młodzieżowe powieści z kręgu fantasy. Jej debiutem literackim była powieść pod tytułem "Szklany tron" - częściowo inspirowana baśnią o Kopciuszku, przenosząca czytelników w świat fantazji. Główną bohaterką jest Celaena - nastoletnia zabójczyni, walcząca o sprawiedliwość w skorumpowanym królestwie. Powieść wydana w 2012 roku zapoczątkowała bestsellerowy cykl, który stał się hitem na całym świecie.

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanych

 zamknij  korzyści