Królestwo za mgłą (okładka twarda)

Ilość:
szt
Cena:
33,49 zł
39,90 zł
Oszczędzasz:
6,41 zł (16%)
Dostawa:
od 0,00 zł
Dodaj do koszyka
lub
Zaloguj się i kup
Wysyłamy   w  24h
Produkt sprzedawany
i dostarczany przez empik
dostępność w salonie empik
Dodaj do schowka

Opis

– Czyli pani wyszła z tego Królestwa?
– Mnie się udało. Tak, mnie to się udało.

Żeby przeżyć, trzeba przestrzegać reguł obozowej gry. Nie można dać się uderzyć, bo nie przestaną bić. Trzeba wyglądać w miarę zdrowo – inaczej wezmą na rewir. I przede wszystkim należy wiedzieć, jak rozmawiać z oprawcami. Bo nawet kat ma słabości. A ofiara nie zawsze jest bezbronna.

Trafiła do Auschwitz, mając niespełna dziewiętnaście lat. Ponad siedemdziesiąt lat po wojnie zdecydowała się po raz pierwszy opowiedzieć całą swoją historię. Zofia Posmysz mówi o tym, skąd czerpała wewnętrzną siłę, choć była świadkiem niewyobrażalnego. I jak to się stało, że ponownie zaufała życiu.

Zofia Posmysz – więźniarka Auschwitz, Ravensbrück i Neustadt-Glewe. Przeżyła eksperymenty medyczne i marsz śmierci. Po wojnie była dziennikarką Polskiego Radia, autorką słuchowiska W Jezioranach. Swoje obozowe doświadczenie zamieniła w literaturę najwyższej próby. Jej szokującą "Pasażerkę" sfilmował Andrzej Munk.

lenovo 1

Dane szczegółowe

Tytuł: Królestwo za mgłą
Autor: Wójcik Michał, Posmysz Zofia
Wydawnictwo: Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Numer wydania: I
Data premiery: 2017-02-01
Rok wydania: 2017
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 218 x 38 x 144
Indeks: 20551322

Recenzje

Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,7
5
34
4
7
3
2
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
38 recenzji
19-04-2017 o godz 09:02 agata.wiederek dodał recenzje:
Wzruszający i pełny emocji wywiad z fantastyczną kobietą, która przeżyła wojnę, była więźniarką w obozie koncentracyjnym Auschwitz, panią Zofią Posmysz. „Podróżujemy” wraz z nią w czasy nie tak odległe jak każdemu mogłoby się wydawać, w czasy trudne dla Polski, dla Europy, w czasy zbrodni na drugim człowieku. Pani Zofia opowiada o tym czasie w sposób spokojny, ale nie bez emocji. Porusza trudne dla siebie tematy, trudną historię swoich dwóch lat w obozie koncentracyjnych, ale również czasy powojenne, które może wbrew naszemu myśleniu był także ogromnie ciężkie. Pani Zofia często stara się nie oceniać innych, a w sposób stonowany wyjaśnić jakie mogły być ich przesłanki, myślenie w tych ciężkich dla wszystkich czasach. Może również dziwić jej opowieść o esesmance, która wybrała ją na swoją sekretarkę w obozie, pani Zofia z przekonaniem mówi , że gdyby nie Franz nie wyszłaby z Auschwitz żywa… Reasumując warto jeszcze wspomnieć i zachęcić do przeczytania dzieła pani Zofii Posmysz, słynnej i trudnej „Pasażerki”, która doczekała się swojej ekranizacji.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-03-2017 o godz 09:40 milablondi dodał recenzje:
Michał Wójcik przeprowadził wywiad z Zofią Posmysz, więźniarką trzech obozów kocentracyjnych. Zofia Posmysz u progu wejścia w dorosłość trafiła do obozu w Oświęcimiu. Więźniarka opowiada o swoich wrażeniach: że wszyscy więźniowie wyglądali tak samo, byli ubrani w jednakowe pasiaki. Opisuje pierwsze chwile od nadania numeru, kąpieli i przydziału do baraku. Relacjonuje swój pobyt w Karnej Kompani, pobyt w obozowym szpitalu i chorobę na tyfus. Mówi czytelnikowi, jak przez przypadek została przydzielona do pracy przy obieraniu kartofli, dzięki której miała pracę pod dachem i nie była już głodna. Z czasem została zauważona jej znajomość niemieckiego oraz księgowości. Została sekretarką Aufseherin Franz. Między obiema kobietami, stojącymi po dwóch stronach barykady wywiązała się niezwykła więź, która do dziś jest niezrozumiała do końca nawet dla samej Zofii Posmysz. Wywiad z Zofią Posmysz, mimo że opisuje bardzo ciężkie wspomnienia z obozów koncentracyjnych i napisany jest w dość lekki sposób, zmusza czytelnika do zastanowienia: jak ja bym się zachowała będąc na miejscu bohaterki, czy poddałabym się bez walki, czy wręcz przeciwnie, znalazłabym w sobie złoże nieodkrytej dotychczas siły do przeżycia i do walki.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
25-03-2017 o godz 08:57 Ania dodał recenzje:
Książka autorstwa Michała Wójcika "Królestwo za mgłą" w rozmowie z Zofią Posmysz zawiera 15 interesujących rozdziałów. To fantastycznie opowiedziana historia ujęta w przeprowadzonym wywiadzie do którego autor przygotował się bardzo imponująco. Żadne z zadanych pytań przez Pana Michała Wójcika nie sprawiło trudności Pani Zofii pomimo, że sam temat pobytu w obozie koncentracyjnym w Auschwitz jest trudny. Przedstawione są w książce losy Pani Zofii Posmysz od lat dzieciństwa, młodość, trudne przeżycia w obozie koncentracyjnym Auschwitz aż po współczesność. Pani Zofia miło wspomina dom rodzinny, pomimo, że ciężko było. Od mamy nauczyła się miłości, wiary. Brak miłości ze strony taty zrekompensowała jej miłość rodzeństwa. Autorytet stanowił dla niej ojciec chrzestny, który pomagał finansowo wszystkim w potrzebie. Gdy zapoznaje się z losami Pani Zofii to nie chce się oderwać od tej historii, która jest analizowana dodatkowo każdym wypowiedzianym słowem bohaterki tworzącą część historii. Cenię Pana Michała Wójcika za to zechciał przedstawić Czytelnikom problem lat, które na ogół ludzie biorący udział w tym okresie historii chcą zapomnieć o tych wydarzeniach. Pani Zofia uświadomiła mi jako odbiorcy, że każdy dzień był dla niej nadzieją, przeżyciem. Powtarzała często, że nadali jej numer - 7566 i musiała przetrwać. Cierpiała w momencie kiedy pojawiała się śmierć kolejnej więźniarki. Czytając odniosłam wrażenie, że bała się co będzie dalej i jak potoczą się jej losy, które wywoływały z każdym dniem niepewność przetrwania, a momentami beztroski? Pani Zofia jest pogodną osobą, ma swoje wymagania i do końca zachowuje powagę delikatności słów. Bywają chwile kiedy ma zachwiania słowne podczas autorskiego wywiadu powiedzieć czy nie. To jest sympatyczne i stanowi to humorystyczny element wywiadu. Książka zawiera 412 stron, twarda oprawa, zamieszczone są zdjęcia Pani Zofii od okresu dzieciństwa aż po współczesność, tekst napisany czcionką czytelną. "Królestwo za mgłą" to królestwo, które warto poznać i zagłębić się w losy dzielnych Polaków i Polek, które kiedyś ujrzą swoje zapracowane królestwo. Książka wydana przez Wydawnictwo Znak. Zapraszam do przeczytania tej książki.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-03-2017 o godz 11:51 Wojtek XTZ dodał recenzje:
Takie myśli nasuwają się po zapoznaniu się z okładką nowej książki Zofii Posmysz. I to jest poniekąd prawda. Kolejne wspomnienia z Auschwitz, jednak wstrząsające i wzruszające nie mniej niż wszystkie wcześniejsze. Kilkanaście rozmów przeprowadzonych przez autora z Zofią Posmysz zaowocowało świetnym opracowaniem ukazującym losy narratorki. W książce „Królestwo za mgłą” widzimy świat tak absurdalny, że aż nierealny. Czujemy bezradność wobec kaprysów losu, gdy kolejny dzień udało się przeżyć tylko dlatego, że akurat sadystyczny SS-mann skręcił w lewo a nie w prawo. Jesteśmy świadkami zarówno najgorszych podłości jak i zdumiewająco szlachetnych czynów, do jakich jest zdolna istota ludzka w tej „kloace świata”. Osobnym, intrygującym wątkiem jest gra psychologiczna rozgrywana pomiędzy narratorką a jej przełożoną, funkcjonariuszką obozowego SS. Współcześnie Auschwitz został niejako „oswojony”, za pomocą dowcipów, zdjęć selfie i wycieczek, w masowej świadomości umieszczony został gdzieś pomiędzy „Złotem dla zuchwałych” a „Wielką ucieczką”. Tym bardziej książki takie jak ta są potrzebne.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-03-2017 o godz 11:19 Agata dodał recenzje:
Zofia Posmysz, dziennikarka, autorka opowiadań i powieści, m.in. „Pasażerki” czy „Wakacji nad Adriatykiem”, a także współtwórczyni słuchowiska „W Jezioranach”, w 1942 roku jako nastolatka została uwięziona w Auschwitz, a ostatnie chwile wojny spędziła w obozach Ravensbrück i Neustadt-Glewe. W rozmowach z Michałem Wójcikiem, dziennikarzem i historykiem, opowiedziała o tragicznych przeżyciach z tego okresu, a także o tym, jak takie drastyczne cierpienie rzutuje na dalsze życie człowieka. Zapis tych rozmów możemy znaleźć w poruszającej książce „Królestwo za mgłą”. „Nie ma takiego języka, którym dałoby się opisać to, co działo się w obozie”, te rozdzierające słowa Zofii Posmysz dosadnie ilustrują nazistowską zbrodnię. Czy więc po wyjściu z obozu koncentracyjnego możliwa jest jakakolwiek normalność? Czy po takich doświadczeniach da się żyć i cieszyć się życiem? To fundamentalne pytanie zadawane jest przez wszystkich, którzy przeżyli hitlerowskie piekło. Bo wyjściem z obozu wcale nie było wyzwolenie, ale zdolność życia dalej – bez traumy. Wśród garstki ocalałych więźniów, niewielu tego doświadczyło. Zofia Posmysz była wyjątkiem. Sekretem psychicznego przetrwania pisarki w obozie były próby zachowania dystansu i odcinania się od rzeczywistości, od tego, co się wokół niej dzieje. Pisarka wspomina, że jej sposobem na przeżycie było zapomnienie o wolności, skupienie się na kilku najbliższych chwilach, nieustanne wyznaczanie sobie maleńkich celów do osiągnięcia. Zdobycie tej umiejętności oraz konsekwentne wyzbywanie się myśli o tym, w jak niewyobrażalnie strasznym miejscu się znajduje, to niezałamanie się, wymagało żelaznej woli i siły, ale także wielkiej chęci życia. Zofia Posmysz miała wszelkie powody ku temu, by zatracić się w cierpieniu – doświadczyła najgorszych tortur – psychicznych i fizycznych, przeżyła eksperymenty medyczne, utratę przyjaciół i upodlenie, jakie więźniom fundowali esesmani, a mimo to dążyła do ocalenia. Świadectwo pisarki to nowa, inna niż ta znana z literatury obozowej, perspektywa na rzeczywistość w Auschwitz. „Królestwo za mgłą” to relacja pełna mądrości życiowej, niestereotypowych wypowiedzi o obozowym życiu, o esesmanach. Zofia Posmysz nie stawia jednoznacznych ocen, nie generalizuje, nawet w katach widzi ludzi. Nie żyje poczuciem krzywdy, nie szuka sprawiedliwości. Bardzo szczerze mówi o relacjach międzyludzkich wśród więźniów za drutami i potem, po wojnie. Uczy człowieczeństwa, pokory i siły, honoruje pamięć zamordowanych. Zapis rozmowy z pisarką to nie jest łatwa lektura, bo stawia na baczność i każe otworzyć oczy. Polecam, zwłaszcza teraz, gdy ludzie ponownie zaczynają zapominać, że nacje i religie nie dzielą się na lepsze i gorsze.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-03-2017 o godz 09:44 Agnieszka Lisikiewicz dodał recenzje:
Czy można zobojętnieć na to co dzieje się w obozie? Czy można nie reagować, gdy tuż obok mordowana jest z zimną krwią inna więzniarka? Czy można przyzwyczaić się do życia w warunach niegodnych człowieka? Czy można wyjść z obozu w Auschwitz i potrafić jeszcze normalnie żyć po horrorze, jaki zgotowali ludzie ludziom? Czy można jeszcze wierzyć w ludzi i cieszyć się wolnością? Czy możliwe jest, aby nie mierzyć wszystkich strażników obozu jedna miarą? Czy możliwe jest usprawiedliwienie win i odpuszczenie? Zofia Posmysz, autorka wielu opowiadań, powieści „Pasażerka“, dziennikarka, żona, ale najpierw więźniarka Auschwitz, Ravensbruck i Neustadt-Glewe, w niezwykle szczerej rozmowie z Michałem Wójcikiem, kreśli nam obraz obozowej rzeczywistości, starcia nienawiści z niczemu winnymi ludźmi. Obraz pełen krwi, niezawinionej śmierci, męki, przerażenia, niedowierzania, pracy ponad siły, zobojętnienia, ale także i prawdziwej przyjaźni, miłości i triumfu człowieczeństwa nad podłością. Obóz, który dziś wydaje nam się abstrakcją i czymś co przecież nie mogło mieć miejsca, dla Pani Zofii i wielu innych ludzi, stał sie w czasch wojny codziennością, czymś do czego należało się przyzwyczaić, jak najszybciej i pojąć zasady obowiązujące w tej „grze“, żeby mieć cień szansy na przeżycie. Dzień jutrzejszy nigdy nie był pewny, tak jak kolejna godzina. Michał Wójcik pyta Panią Zofię o sprawy codzienne życia obozowego, a także życie które wiedzie w czasach po wojnie. Bardzo dobrze przygotował sie do rozwowy z Panią Zofią, gdyż i z jego wypowiedzi dowiadujemy się wielu interesujących faktów o Auschwitz, strażnikach, sytuacji w jakiej znajdowali się więźniowie. Cytuje wiele źródeł i znakomicie dopełnia wiedzą teoretyczną obraz przedstawiony przez Panią Posmysz. Dopełnia obraz widziany jej oczami, odczuwany przez każdą komórkę jej ciała. Niektóre wspomnienia mimo upływu tylu lat są nadal świeże, niektóre zbyt bolesne, aby o nich mówić, inne do dziś głęboko chowane w podświadomości, jak choćby Strauss, który nadal nie jest słuchany przez Panią Zofię, gdyż zbyt boleśnie przypomina utwory grane przez orkiestrę obozową, która przygrywała ludziom w ich ostatnich chwilach przed zagazowaniem. Zofia Posmysz dokonuje także analizy zachowań strażników obozu, nie wszystkich jednak mierzy jedną miarą. Przedstawia także ich jaśniejszą stronę - człowieczeństwo, które ukazuje się choćby przez chwilę. Jej wnikliwe spojrzenie wychytuje w mig każdy taki przebłysk, który daje jej nadzieję, bo ona jest bardzo ważna. Tracisz nadzieję, giniesz. Nadzieję trzeba mieć i mocno się jej trzymać, szukać jej wszędzie -w łagodniejszym tonie Ss-mana, ładniejszej pogodzie, kawałku chleba czy uldze, że tym razem znów udało uniknąć się ostatecznego. Książka jest literaturą obozową, z którą warto się zapoznać. Świadectwo każdej z osób, które musiały znaleźć się w obozie niemieckim jest ogromnie ważne. Każda z tych osób ma inne spojrzenie na to co przeżyła. Każda z nich ocenia to trochę inaczej. Zapamiętuje inne szczegóły. Jednak świadectwo każdej z tych osób, które mogły nam o tym opowiedzieć, jest istotne i mamy obowiązek ich wysłuchać i nigdy nie zapomnieć, tego co miało miejsce. Musimy zadać pytanie, jak uniknąć powtórki tej strasznej historii. Pani Zofia odpowiada i na nie: „ Odpowiadam im, aby nie dali się uwieść ideologiom, których źródłem jest pycha, poczucie wielkości, wyższości, pogarda dla gorszego gatunku. Owocem tego są twory takie jak Auschwitz. Przestrzegam młodych ludzi: bądźcie czujni także wobec tych, którzy nienawidzą innych tylko dlatego, że nie myślą tak samo jak oni. Ale nie odpłacajcie im tym samym: nienawiścią. Zwiedzając Muzeum Auschwitz-Birkenau czy inne obozy zagłady, przywołujcie w pamięci słowa Zofii Nałkowskiej: „Ludzie ludziom zgotowali ten los...““. W obozie zginęło wielu ludzi, niektórym jednak udało się przetrwać to piekło. Wielu ludzi jednak nawet po opuszczeniu obozu nie potrafiło już odnaleźć się w rzeczywistości bez kata, psychika wielu z nich pozostała na zawsze za drutami. „Królestwo“ – tak określa Pani Zofia obóz. Trochę, jak z bajki, choć bajką nie było. Królestwo spowijała mgła, ale nie była to zwykła mgła leniwie wylegująca się rano na trawie. Była to mgła, która unosiła się nad obozem, gdy dymiły kominy. Gdy dymiły kominy, palono ludzi. Mgła była ciężka i nie miała nic wspólnego z rześkim porankiem otulonym białą woalką wilgoci. Mgła była ciężka, bo obciążona cierpieniem, bólem, przerażeniem, krzykiem i niesprawiedliwością. Królestwo za mgłą...Auschwitz... Nie każdemu udało się z niego wyjść, nawet jeśli opuścił jego mury. Pani Zofii się to udało. Po wojnie kształciła się, pracowała, wyszła za mąż, wiedzie szczęśliwe życie i zdecydowała się nam opowiedziedzieć o piekle, które było na ziemi. Dla oczyszczenia, dlatego, abyśmy już nie powtórzyli gry nienawiści, dla pamięci osób, którym się nie udało i dla tych, którzy przeżyli. Dla triumfu człowieczeństwa nad mową nienawiści. Dziękuję za to świadectwo...
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-02-2017 o godz 11:56 Marta Zagrajek dodał recenzje:
Zofia Posmysz w rozmowie z Michałem Wójcikiem opowiada o sobie, swoich wrażeniach, emocjach, które przeżywała w różnych momentach niewoli. Czytelnik razem z nią zanurza się we wspomnieniach, dotyka tych bolesnych chwil w przeszłości i nie wraca już taki sam do teraźniejszości. Cechuje mnie ogromna empatia i czytanie książek obozowych zawsze kończyło się dla mnie ogromnym kacem moralnym. Zawsze jednak do nich wracam, bo nie chcę zapomnieć. To nie jest wzniecanie w sobie nienawiści na nowo, to po prostu pamiętanie, do czego zdolny jest drugi człowiek „w imię wyższego dobra”. Ciężko mi było napisać tę recenzję z prostego powodu. Czuję ogromną odpowiedzialność za każde słowo w niej napisane, bo to bardzo bolesny temat. To odwiecznie zadawane pytanie: „Dlaczego”, którego i tak żadna odpowiedź nie usatysfakcjonuje. Nie da się tego cierpienia uzasadnić ani pomniejszyć. Całość recenzji na zukoteka.blox.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-02-2017 o godz 07:43 Ruda Recenzuje dodał recenzje:
To, co przeżyła Zofia Posmysz już na zawsze pozostanie w jej pamięci. To wydarzenia, które odbiły się cieniem na całym jej życiu i w dużym stopniu zdeterminowały ją jako człowieka. Nie ma takiego dnia czy takiej chwili, żeby nie wracała myślami do tamtych wydarzeń, do wydarzeń, których wspomnienie podążą za nią niczym cień. Tym bardziej dziwi mnie, że ma siłę powracać do nich w rozmowach i swoich tekstach. Ale jestem jej za to szalenie wdzięczna. Wywiad- rzeka z Michałem Wójcikiem to niezwykła relacja, przedstawiająca 15 spotkań historyka i dziennikarza z kobietą, która przeżyła Auschwitz. Każde z tych spotkań to rozmowa na inny temat, wszystkie skupiają się jednak wokół życia w obozie i faktu, jak pobyt w takim miejscu wpływa na życie człowieka. Bardzo podoba mi się, że ta relacja przedstawiona została w takiej formie- pozwalającej na złapanie oddechu zarówno samej Posmysz, jak i czytelnikowi. Tematyka ta niezmiernie interesuje mnie od dłuższego czasu. Nie można jednak się oszukiwać, nie jest łatwo ją zgłębiać. Koniec każdej rozmowy był dla mnie dobrym pretekstem to krótkiej przerwy i czasem na zebranie myśli. Pytania Wojcika i odpowiedzi Posmysz mocno oddziałują na naszą wyobraźnię, przede wszystkim za sprawą towarzyszącego im realizmu, ale także ze względu na szczerość i bezpośredniość kobiety, która bez większego zawahania przywołuje kolejne tragicznie wydarzenia. Dla niej właściwie nie ma żadnego tabu, powracanie do przeszłości wydaje się nie wprawiać jej w smutek i oszołomienie. To część jej przeszłości, której zmienić już nie można, a przekazywanie tej wiedzy dalej ma znaczenie bardzo istotne. Kolejne rozdziały to kolejne wspomnienia byłej więźniarki, hołd dla ludzi, których poznała i plama na naszej historii. Żaden z tych rozdziałów nie był dla mnie mniej ważny czy mniej interesujący. W każdy z nich zagłębiałam się z wielką ciekawością, pozwalając sobie na smutek, niedowierzanie i melancholię, choć czasem (a jednak zbyt rzadko) towarzyszyły mi pozytywne emocje. Bo nieco przewrotnie w obozie też zdarzały się dobre chwile, piękne przyjaźnie i wspaniałe uczucia, które sprawiały, że na sercu robiło się nieco lżej. Lżej było czytać ze świadomością, że zdarzały się momenty niosące tym ludziom otuchę i nadzieję, nawet odrobinę. Czyta się na tyle lekko, na ile lekko można przyjąć do wiadomości relację z pobytu w Auschwitz. Ta historia wymaga przerw i przystanków, pogodzenia się z faktami, nieco dystansu i próby zrozumienia pewnych spraw. Posmysz opowiada składnie, opisuje obrazowo, nie zapomina. Upływ czasu i wiek nie odebrały jej pamięci dotyczącej tamtych wydarzeń. Można by odnieść wrażenie, że potrafi przypomnieć sobie każdy szczegół, a może nawet, że nie musi sobie przypominać, bo wszystko jest wciąż żywe, choć może nieco mniej bolesne. Ta relacja jest szalenie smutna i przytłaczająco emocjonalna. To wczoraj, które zakłóca dziś i mąci jutro. To przeszłość, która upomina się o swoje i wyciąga łapy próbując dosięgnąć tego, czego nie udało się jej odebrać w swoim czasie. To relacja z miejsc i wydarzeń, które już znamy, a jednak istotna poprzez pryzmat jednostki w nich uczestniczącej. To historia, którą koniecznie trzeba poznać. Nie byłaby ona jednak tym samym bez udziału Michała Wójcika i o tym trzeba pamiętać. Dziennikarz okazał się bardzo dobrze przygotowany i kompetentny. Pytania zadawał z dużą odwagą, nie przekraczając jednak pewnej granicy i nie naciskając. Świetnie zorientował się w temacie, zagłębił w życie samej Posmysz, a także w obozową rzeczywistość. Kobieta była niesamowitym towarzyszem do rozmowy, a on wykorzystał każdą oferowaną mu godzinę. Bardzo dobry materiał. Serdecznie polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
24-02-2017 o godz 10:21 sister000 dodał recenzje:
Jeśli można by opisać Zofię Posmysz jednym słowem – było by nim skromność. Ogromna pokora i spokój, z którym ta niezwykła kobieta przeszła przez życie jest uderzająca, szczególnie w połączeniu z wydarzeniami, o których opowiada. Zofia, więźniarka Auschwitz nr 7566 nie popada w gniew, nie pała mściwą nienawiścią, nie wątpi w sens życia i istnienie Boga. Zofia, numer 7566, stara się krok za krokiem, oddech za oddechem, dzień za dniem, radzić sobie w sytuacji, która ją zastała i przeżyć. A potem, lecząc własne rany, pisze o tym co ją spotkało. W sposób mało oczywisty, co nie wszystkim przypadało do gustu. Lecz celem jej pisarstwa nie jest akceptacja czytelników. Jest nim potrzeba oczyszczenia, wyrzucenia z siebie traumy. Przekazania prawdy i świadectwa o wojennych zbrodniach nazistowskich Niemiec. O upodleniu człowieka do granic ludzkiej wyobraźni. Zofia Posmysz trafiła do Auschwitz w maju 1942 roku. To szokujące miejsce, opisane później w wielu jej dziełach, jawiło się jej jako nierealny, zamglony świat. Wszystko co ją otaczało służyło tylko jednemu celowi – złamać człowieka. Upokorzyć go. I to upokorzenie towarzyszyło jej co dnia, w nagości, w głodzie, w chorobie, w biciu, w strachu i w końcu w obojętności. Los okazał się dla niej na tyle łaskawy, że nie zabił jej ani tyfus ani medyczne eksperymenty doktora Mengele. Zrządzeniem losu dostaje przydział do lżejszej pracy w obozowej kuchni, później przy obozowej buchalterii. Tu pracuje pod nadzorem SS-Aufseherin Annelise Franz, z którą pozostawała w dziwnej i skomplikowanej relacji. W zależności ofiary od oprawcy i oprawcy od ofiary. Dzięki temu zajęciu udaje jej się przetrwać w obozie aż do jego ewakuacji w 1945 roku, a jej znajomość z Anneliese stanie się kanwą „Pasażerki”, radiowego słuchowiska adaptowanego później jako film, powieść a nawet opera. To, co nieodmiennie łączy historię Zofii Posmysz z historiami innych ocalałych z nazistowskich obozów koncentracyjnych to zadawane przez wielu – w tym powojenne, ludowe władze – pytanie, co takiego zrobiłaś, że udało Ci się przeżyć? Bo gdybyś nie robiła nic złego, pewnie nie miałabyś tyle szczęścia, umarłabyś jak wielu innych. Zofia ma na to prostą i pełną wdzięczności odpowiedź – ocaliło mnie wielu ludzi, z których wielu nie przeżyło, pomagali mi święci ludzie z Auschwitz. I Boska opatrzność. Pani Zofia opisuje swoje przeżycia w sposób prostolinijny i szczery, nie epatując grozą, śmiercią, nadmiernie epickim językiem czy zbędną egzaltacją. I ta prostota wyrazu, pokora w stosunku do własnych przeżyć sprawia, że jej opowieść jest tak łatwa w odbiorze i ma szanse trafić do szerszej publiczności. Dzięki tej wspaniałej zdolności ta niezwykła kobieta zdobyła rzesze czytelników i słuchaczy na całym świecie. I do dziś dzień, mimo zaawansowanego wieku, poświęca swój czas i resztki sił na dzielenie się historią i obozowymi przeżyciami.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
23-02-2017 o godz 11:32 heroska dodał recenzje:
Niezwykły wywiad, niezwykła historia Zofii Posmysz to triumf nadziei i jej ostatecznego zwycięstwa nad śmiercią. To inne spojrzenie na obóz, dostrzeżenie nielicznych, optymistycznych chwil , które dodawały otuchy i siły do dalszego funkcjonowania w obozie. Gdyby nie nadzieja, Zofia Posmysz – nie przeżyłaby. Jako dziewiętnastolatka trafia do Auschwitz, otrzymuje nr 7566. Na początku nie wie czego ma się spodziewać, nie wie jakie potworności dzieją się tam, gdzie zmierza. Szok zastępuje początkowy optymizm. Wiadomość, że Niemcy zabijają, nie mieści jej się w głowie. Pierwsze przesłuchanie, pierwsze pobicie, brutalne zetknięcie się z przemocą gestapo skłania ją do zadawania pytań: „dlaczego? za co?”. W odpowiedzi dostaje jedno słowo: Oświęcim. W obozie panuje atmosfera otępienia i skoncentrowania przede wszystkim na przeżyciu. Zofia Posmysz dostrzega przekroczenie u siebie granicy szoku i powstanie u niej czegoś w rodzaju odporności, a w dalszym ciągu braku reakcji, przyzwyczajenie do łagrowych warunków. „Człowiek się przystosowuje, ale to się dzieje poza nim. Nikt nie zna reguł, ta nauka przychodzi z czasem. Chłonie się atmosferę, wyciąga wnioski. Każde wydarzenie jest nauką. Jeśli boli to kolejny ruch, kolejną czynność wykonasz inaczej”. Myślała, że śmierć jej tam nie spotka. Bardzo pomagało jej może często na siłę, szukanie optymistycznego wytłumaczenia. W niektórych esesmanach widziała ludzi, którzy nie trafili tam „z przekonania”, którzy nigdy nikomu niczego złego nie zrobili. „Cały czas mi się wydawało, że mój optymizm zwycięży.” Z czasem pojęła, że tzw. „stary numer” w obozie to doświadczony więzień i ktoś „lepszy” od „nowych numerów”. Zauważyła pewną prawidłowość w Auschwitz: cios raz zadany uruchamia lawinę, uderzenie musi mieć ciąg dalszy. Bijąc na śmierć więźnia strażnicy dobijali w milczącym i niereagującym tłumie resztki człowieczeństwa, absolutny brak reakcji. Auschwitz było miejscem, gdzie łamał się najtwardszy organizm i najtwardszy charakter człowieka. Poczucie ciągłego upokorzenia, wykonywanie bezsensownych rozkazów wydawanych dla samych tylko poleceń, od których zależał ich los. To był sprawdzian tego, kim jesteś. Żeby przetrwać trzeba było przestawić sobie w głowie porządek: zapomnieć o wolności, o regułach obowiązujących za drutami i dostosować się do reguł panujących w obozie. Koleżanka Zofii Posmysz – Ptaszka nie mogąc w całości pojąć piekła, którego doświadczały wyraziła Auschwitz słowami: „Królestwo za mgłą”, gdzie esesmani byli rycerzami, a obóz królestwem zatopionym we mgle. Wyższe uczucia w obozie były dostępne tylko w sytuacji oswojenia, kiedy człowiek uświadomił sobie, że „tu i teraz jest moje życie. Nie wiem kiedy stąd wyjdę, ale póki żyję, to muszę tak żyć, jakby to była norma”. Zofia Posmysz doświadczyła czegoś, co nie przytrafiało się często w obozach- nietykalności, niecodziennej relacji z esesmanką Anneliese Franz, o której dzisiaj mówi, że uratowała jej życie dzięki przeniesieniu do magazynu z żywnością i zrobieniu z niej swojej sekretarki. Był to rodzaj gry między katem a ofiarą. Pomimo, że autorka pisząc na temat Auschwitz (książki: Pasażerka czy Wakacje nad Adriatykiem) oswoiła te przeżycia, to jednak nigdy się ich nie wyzbyła. Wciąż w niej są. I będą do końca. W jakimś stopniu zamieniła je w literaturę, uwolniła lęki. Zapytana: „co to jest szczęście?” odpowiada: „Pewnie chwilami bywamy w życiu szczęśliwi. Miewamy satysfakcję. Ale czy istnieje pełne szczęście? Nie wiem. Szczęście chyba ma się w sobie. A jeśli się go nie ma to znaleźć je trudno. Od zbyt wielu okoliczności zależy. Od stanu zdrowia, od urody, od przynależności do środowiska, od sukcesów w nauce, pracy zawodowej.” „Obóz zabrał mi młodość, ale ubogaca starość.” Mając 93 lata Zofia Posmysz nadal prowadzi spotkania z młodymi ludźmi w Oświęcimiu i przestrzega ich: bądźcie czujni także wobec tych, którzy nienawidzą innych tylko dlatego, że nie myślą tak samo jak oni. Ale nie odpłacajcie im tym samym: nienawiścią. Zwiedzając Muzeum Auschwitz-Birkenau czy inne obozy zagłady, przywołujcie w pamięci słowa Zofii Nałkowskiej: „Ludzie ludziom zgotowali ten los…”.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-02-2017 o godz 10:23 Melody dodał recenzje:
„Wydaje się, że taki był cel tego bezkarnego bicia. Zastraszyć nas, ale i zmusić do absolutnego braku reakcji. Normalnie człowiek by zareagował. Tu nie mogłyśmy drgnąć. Każda spuściła oczy i modliła się w duchu, aby kolejny cios był ostateczny. (...)”. Zofia Posmysz, przeżyła piekło na ziemi. Wyszła z niego jednak z silną wolą dalszego życia, która jest wręcz zadziwiająca. Numer „7566” na zawsze odcisnął piękno nie tylko na ciele, ale i na duszy. Niebywałą siłą trzeba dysponować, aby opowiedzieć o najkoszmarniejszych wydarzeniach ze swojego życia. Pani Zofia zrobiła to perfekcyjnie, dzięki jej wspomnieniom oraz twórczości pamięć ofiar nazizmu zostanie zachowana w pamięci następnych pokoleń. Forma „wywiadu rzeki” zawsze była dla mnie atrakcyjna, więc format tej książki absolutnie mnie nie przeraził. Lubię napisane w ten sposób książki, mam wtedy wrażenie, że osoba, która udziela odpowiedzi bezpośednio zwraca się do czytelnika. „Królestwo za mgłą” jest obszerną pozycją, jednak wciąga czytelnika bez pamięci. Rozmowa pomimo tego że jest o niebywale trudnych sprawach, poprowadzona została w sposób prosty, ale treściwy. Czym był obóz koncentracyjny Auschwitz-Birkenau, nikomu chyba nie trzeba tłumaczyć. Masowa zbrodnia na niewinnych dokonana w imię czego? Bezsensownej ideologii. Historie opowiadane przez Panią Zofię są pełne emocji. Jednak pokazuje ona nie tylko świat ofiar, lecz możemy poznać także świat oprawców. Nie wszyscy byli potworami. Odniosłam wrażenie, że jako ofiara zachowała na tyle obiektywizmu, aby zapamiętać tamten świat takim, jaki naprawdę był. Polecam Wam tę książkę, z pewnością pozostanie w Waszej pamięci na długi czas... A ja tym czasem sięgam po wznowienie „Wakacji nad Adriatykiem”!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-02-2017 o godz 02:31 niewinni-i-ja dodał recenzje:
Książka to wywiad rzeka przeprowadzony przez Michała Wójcika z Zofią Posmysz - więźniarką obozów Auschwitz, Raensbruck i Neustadt-Glewe, numer 7566. Do obozu trafiła w wieku 19 lat, przeżyła pobyt w karnej kompanii, eksperymenty medyczne i Marsz Śmierci. W książce opowiada o rzeczywistości "za drutami", walce o przetrwanie i życiu po wojnie, kiedy była m.in. dziennikarką Polskiego Radia. Sposobem na pewnego rodzaju pogodzeniem się z nieludzkimi przeżyciami, których doświadczyła, było dla niej pisanie, którego wynikiem jest m.in. "Pasażerka" i "Wakacje nad Adriatykiem" - szokujące i zmieniające oblicze literatury obozowej pozycje. Książka jest podzielona na 15 rozdziałów, a każdy z nich jest zapisem jednego spotkania z Zofią Posmysz. Kobieta opisuje świat obozowy takim, jaki był - ze wszystkimi okropnościami, głodem, zimnem, nieludzkimi warunkami sanitarnymi i ogólnym upodleniem człowieka, ale także z tymi lepszymi momentami, które rzadko, ale jednak się zdarzały. Historia jest wręcz wstrząsająca, tym bardziej, że pani Zofia trafiła do Auschwitz mając zaledwie 19 lat, za kolportaż ulotek, z którym tak naprawdę nie miała nic wspólnego. Za cel postawiła sobie przeżycie i osiągnęła go. Uderzająca jest szczerość tego wywiadu-rzeki. Kiedy patrzy się na fotografie zamieszczone w książce, nie chce się wierzyć, że przedstawiona na nich starsza pani przeżyła w najlepszych latach swojego życia piekło na ziemi. Mimo iż upłynęło ponad 70 lat od zakończenia II wojny światowej, niektóre przeżycia do tej pory są dla niej zbyt bolesne. Mimo to pani Zofia nie boi się porzucić mitu wyłącznie zdegenerowanych i bestialskich Niemców oraz wyłącznie uciśnionych Polaków, Żydów i przedstawicieli innych nacji. Na podstawie własnych doświadczeń i obserwacji opowiada o zdarzających się ludzkich odruchach wśród SS-manów i o tym, że więźniowie obozu tworzyli swego rodzaju społeczeństwo klasowe. Przy tym wszystkim nie pozostawia jednak wątpliwości, kto był winowajcą. Po przeczytaniu "Królestwa za mgłą" nie dają mi spokoju dwie rzeczy. Po pierwsze postać Anneliese Franz. Pani Zofia, dzięki pełnieniu funkcji jej sekretarki, kreśli niesamowicie ciekawy, choć niepełny portret psychologiczny SS-manki. Druga rzecz to opis mgły unoszącej się nad obozem i przenikającej go. Ta mgła to jedyna pozostałość po palonych ciałach, stąd zapach śmierci był nieodzownym towarzyszem więźniów. Chyba nawet nie jestem w stanie wyobrazić sobie czegoś takiego. Oczywiście tytuł nawiązuje do tej właśnie mgły. Tak widziała rzeczywistość Ptaszka - przyjaciółka pani Zofii. Obóz był królestwem, a SS-mani Rycerzami Trupiej Czaszki. Ten opis, makabryczny wręcz w swoim porównaniu daje do myślenia. Choć tematyka II wojny światowej jest mi bliska, nigdy nie sięgałam po literaturę obozową. Wydaje mi się, że był to mój błąd, bo mimo że minęło tyle lat od zakończenia wojny, temat obozów jest jak najbardziej aktualny i powinien być przybliżany zwłaszcza młodemu pokoleniu, czego dowodzi obecna działalność pani Zofii. "Królestwo za mgłą" jest książką, którą warto przeczytać, gdyż skłania do refleksji i uświadamia pewne istotne - z punktu widzenia historii i przede wszystkim człowieczeństwa - aspekty.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-02-2017 o godz 09:37 Monika Wiśniewska dodał recenzje:
Sięgając po"Królestwo za mgłą" początkowo myślałam, że kolejna z książek o tematyce stricte obozowej. Jednak zaledwie po kilku stronach stwierdziłam, ze w moje ręce trafiła książka wyjątkowa. Wywiad rzeka Michała Wójcika z więźniarką obozów Auschwitz, Ravensbruck i Neustadt-Glewe przesiąknięty jest niezwykle dogłębnymi przemyśleniami. Bohaterka stara się nie oceniać współwięźniów, nie powtarza zasłyszanych historii, nie stawia sądów na tematy, których świadkiem nie była. Rozmowa dotyka również czasów przedwojennych i powojennych dopełniając niezwykłą historię Pani Zofii. A zawarte w niej fotografie wzbogacają całość. Książka godna polecenia.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
14-02-2017 o godz 01:29 barbadoks dodał recenzje:
Od książki nie mogłam się oderwać. Od pierwszych jej stron przeniosłam się myślami do Oświęcimia ,w którym byłam, gdy miałam 19lat. Do dziś nie mogę zapomnieć tego specyficznego klimatu. Książka odkurzyła moja pamięć i ukazała to miejsce na nowo, oczami autorki. Nie ma słów,które mogą opisać to co działo się w tamtych latach. Wiele emocji towarzyszyło mi podczas czytania tej książki. W rozmowie z Michałem wójcikiem autorka powraca do wspomnień, które na stałe zagościły w jej życiu mimo upływu tylu lat. Każdy kolejny dzień był dla niej cudem. Literatura zdecydowanie godna polecenia każdemu. Dziękuje Wydawnictwu Znak za możliwość przeczytania tego typu literatury. Obyśmy nigdy nie zapomnieli o tym co się wydarzyło.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-02-2017 o godz 07:19 Spark dodał recenzje:
Gdy Wydawnictwo Znak Literanova napisało do mnie z propozycją tej książki nie zastanawiałam się nawet minuty. Tematyka obozowa to coś, co porusza. Każdy Polak słyszał o tym miejscu zagłady, o Auschwitz. Wywiad z Zofią Posmysz to pokazanie tego miejsca zupełnie innymi oczami. Oczami więźniarki, która w oprawcy próbowała znaleźć namiastkę człowieczeństwa. Jest to pozycja obowiązkowa dla każdego Polaka, niezależnie od opcji politycznej, od poglądów, od przekonań. Obowiązkowa, dlatego, że jest Polakiem, bo Auschwitz to historia, to dramat, który miał miejsce w naszym kraju, który dział się, bo Polska była okupowana przez III Rzeszę. Bo jesteśmy Polakami i musimy o tym pamiętać, ale nie rozpamiętywać. Bo Auschwitz odcisnęło swoje piętno na każdej, polskiej rodzinie. Wywiad z Zofią Posmysz rozpoczyna się od części pierwszej zatytułowanej „Bajka” i słów „Dawno, dawno temu…”. Jednak to nie jest opowieść o bajkowym życiu i swobodzie. To opowieść o dramacie, walce o życie i psychologicznej bitwie, gdzie ofiara próbuje znaleźć i wykorzystać słabe strony kata. Z okładki spogląda na nas starsza pani z dobrotliwym uśmiechem, za którym kryje się zupełnie inna historia, bardziej dramatyczna. Zofia Posmysz ze szwajcarską dokładnością w wywiadzie opowiada o tym jak dokładnie wyglądało życie w Auschwitz. To wszystko jest straszne. Zhańbione kobiety, obdarte z jakiejkolwiek godności, bite, poniżane, pracujące ponad ludzkie siły za marną miskę zupy. W tym wszystkim było okropieństwo. Jednak w tym okropieństwie było życie i walka o każde piętnaście minut, a potem kolejne i kolejne. Brak planów na przyszłość, brak marzeń, ale Zofia Posmysz miała coś więcej. Miała nadzieję, że wróci do domu, do bliskich i tylko ta nadzieja utrzymywała ją przy życiu. Przez cały wywiad z Zofią Posmysz nie ma nawet zdania o oskarżaniu czy nienawiści swoich oprawców. Owszem mówi, że faszyzm, obozy koncentracyjne to było zło, ale w swoich katach próbowała dostrzec ułamki człowieczeństwa. Więcej chleba, gęstsza porcja zupy, lekki uśmiech czy brak kary za drobne przewinienie – to były te oznaki, które dawały nadzieję na przeżycie do jutra. Są książki, które trzeba przeczytać z jednego powodu. Tylko, dlatego, że jest się Polakiem. Tylko to zmusza nas do zapoznania się z tymi pozycjami. „Królestwo za mgłą” właśnie do takich książek należy. Jesteśmy Polakami, to działo się w naszym kraju, pod okupacją innego państwa, ale dotyczyło nas. I nim ktoś powie, że o Auschwitz już nie warto rozmawiać niech po prostu przeczyta tę książkę, a przekona się, że warto. Nie warto obwiniać o to, co było nowych pokoleń, ale warto pamiętać. „Zmarłym – pamięć, żyjącym – pojednanie” – takie słowa przeczytałam w kościele, do którego chodzę i uważam, że w tej sprawie i wielu innych masowych mordach, które miały miejsce bardzo ono pasuje. Moim jedynym zarzutem jest to, że Michał Wójcik zbyt mocno odwoływał się do książek Zofii Posmysz. A nie każdy czytelnik miał okazję się z nimi zapoznać albo o nich wiedział. Bardzo mnie to irytowało, bo czasami czułam się kompletnie poza tematem. Kilka lat temu była w Auschwitz. Zabrała mnie tam rodzin koleżanki, u której była. To nie było zwiedzanie, a szaleńczy bieg. Jednak te kilkadziesiąt minut w tym miejscu pozwoliło mi wyczuć smutek i strach ludzi, którzy tam zginęli. Będę chciała tam pojechać jeszcze raz, aby móc spokojnie i bez pośpiechu przejść po miejscu tej ogromnej tragedii. Prawdopodobnie tam zginął tata mojej babci, mój pradziadek. Ośmielę się stwierdzić jak we wstępie, że obozy koncentracyjne odcisnęły piętno na każdej polskiej rodzinie. Oceniam spotkanie z tą książką, jako wartościowe i pełne nauki, ale również bardzo emocjonalne. Pełne refleksji i nadziei, że nigdy więcej taka tragedia nie będzie miała miejsca. "Pewnie chwilami bywamy w życiu szczęśliwi. Miewamy satysfakcję. Ale czy istnieje pełne szczęście? Nie wiem. Szczęście chyba ma się w sobie. A jeśli się go nie ma, to znaleźć je trudno." ~Zofia Posmysz [w:] Królestwo za mgłą, Zofia Posmysz, Michał Wójcik, Kraków 2017, s. 376.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-02-2017 o godz 03:36 magdag dodał recenzje:
Królestwo za mgłą, czyli rozmowa Michała Wójcika z Zofią Posmysz, to książka obok której nie można przejść obojętnie. Historia traktuje nie tylko o pobycie Zofii Posmysz w obozach Auschwitz, Ravensbrück i Neustadt-Glewe, ale i opisuje życie po II wojnie światowej. Szokujące może wydawać się to, że obozowa rzeczywistość porównana została do tej baśniowej, a sam obóz koncentracyjny nazywany jest Królestwem za mgłą. Ale czy sama idea istnienia obozów zagłady nie jest szokująca? Warto zaznaczyć, że w odróżnieniu od większości literatury tzw. obozowej, tu realia obozowe opisane są ze szczególnej perspektywy - perspektywy osoby, która nie ocenia, nie potępia swoich katów, lecz stara się odnaleźć w nich ludzki pierwiastek, zrozumieć, co kryło się za ich czynami i decyzjami. Obozowe przeżycia odcisnęły trwałe piętno na życiu Zofii Posmysz - wszak nie sposób zapomnieć piekła, jakie się przeżyło wiele lat temu - a jednak brak tutaj wartościowania i jednoznacznego potępienia zbrodniarzy wojennych. To książka bardzo cenna, bo stanowi zapis bolesnej prawdy historycznej, o której powinniśmy pamiętać my i przyszłe pokolenia. Lektura - choć niełatwa - obowiązkowa!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
11-02-2017 o godz 07:59 Kama dodał recenzje:
Zofia Posmysz to była więźniarka obozu Auschwitz-Birkenau. Numer 7566. Trafiła do obozu w wieku 19 lat, za udział w tajnych kompletach, “za ulotki”, za nic. Była ofiarą eksperymentów medycznych Anioła śmierci – doktora Mengele. Przeżyła. Dziś, ponad siedemdziesiąt lat po wojnie, opowiada o czymś, co wydawało jej się nieopisywalne. O czymś niewyobrażalnym. Na książkę składa się 15 długich rozmów Michała Wójcika ze współautorką “Pasażerki”. Poznajemy obozowe życie, codzienną walkę o przetrwanie, głód, obozowe realia, choroby, bicie, a także życie po wojnie, – pracę w Polskim Radiu (pani Zofia jest autorką słuchowiska “W Jezioranach”), współpracę z Andrzejem Munkiem przy scenariuszu “Pasażerki”. Książka zawiera także aneks, a w nim, m.in. obozowe wiersze Zofii Posmysz. Wyważona, trudna i bolesna lektura. Nie da się jej czytać jednym tchem. Co nie znaczy, że nie wciąga. Daje do myślenia. Każe przystanąć w naszym cdziennym pędzie. Pomyśleć. Przerażająca książka. I bardzo potrzebna. Królestwo za mgłą to pozycja pięknie wydana. Świetny pomysł z miejscowym lakierowaniem na okładce – gratuluję grafikowi.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-02-2017 o godz 03:22 marychetka dodał recenzje:
Zofia Posmysz – pisarka, dziennikarka radiowa, autorka – miedzy innymi – popularnego słuchowiska „W Jezioranach” i książki, na kanwie której powstał scenariusz głośnego filmu Andrzeja Munka „Pasażerka”. Więźniarka Auschwitz i Ravensbrück, rocznik 1923, obozowy numer 7566. W momencie wybuchu II wojny światowej miała niecałe 17 lat, w momencie osadzenia w obozie – 19; w chwili przeprowadzania właśnie opublikowanych wywiadów – 93, i… pogodę ducha niedostępną dla niejednego młodego człowieka. „Królestwo za mgłą” jest pokłosiem rozmów przeprowadzonych wiosną 2016 roku podczas szesnastu spotkań z Michałem Wójcikiem, historykiem i dziennikarzem, konsekwentnie docierającym do niewielu już naocznych świadków II wojny światowej (rozmawiał między innymi z Lucjanem Wiśniewskim ps. „Sęp”, jednym z „likwidatorów” Kedywu AK, co zaowocowało późniejszym wydaniem książki „Ptaki drapieżne”). Zofia Posmysz okazała się być rozmówczynią bardzo, jak na swój wiek… zabieganą: w chwili obecnej konsultuje zagraniczne realizacje opery „Pasażerka”, uczestniczy w wielu memoriałowych spotkaniach, często skierowanych do młodzieży, wyjeżdża, telefonuje, pisze… W tej pracowitej, serdecznej, uśmiechniętej staruszce ciężko jest zobaczyć bitą, poniżaną, maltretowaną więźniarkę Auschwitz. Tylko ten wytatuowany numer… Tylko ta opowieść. Tylko jej książki. (...) „Królestwo za mgłą” to książka, po którą powinni przede wszystkim sięgnąć ludzie młodzi: nie tylko ze względu na prymarny obowiązek kultywacji pamięci, ale również po to, żeby zobaczyć, jak – i jakim językiem (w dzisiejszej epoce tzw. „hejtu”, uprzedzeń i nienawiści wobec drugiej osoby) można mówić o rzeczach bolesnych. Jako przesłanie wypływające z opowieści Posmysz należy również traktować pokazanie niezachwianej wiary i pokory wobec niebagatelnych (wojna!) przeciwności losu, w perspektywie których dzisiejsze problemy jawią się niczym błahostki. „Królestwo za mgłą” aktualnie pretenduje do najważniejszych książek roku 2017, a warto także nadmienić, że Znak Literanowa planuje wznowienie powieści pisarki (za chwilę ukazują się „Wakacje nad Adriatykiem”). Lektury – z wielu przyczyn – obowiązkowe.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-02-2017 o godz 10:52 shersken dodał recenzje:
W maju zeszłego roku razem z narzeczonym pojechaliśmy do Auschwitz. Chcieliśmy doświadczyć tego jako dorośli, świadomi ludzie- w latach szkolnych były oczywiście organizowane wycieczki, ale czy wtedy rozumieliśmy tę tragedię? Zwiedzaliśmy w kompletnej ciszy, w niemym przerażeniu, że przecież to „ludzie ludziom…”. Do domu wracaliśmy też w ciszy, bo nie wiedzieliśmy jakie słowa będą odpowiednie, żeby opisać to, co zobaczyliśmy. Te włosy. Buty. Walizki. Zdjęcia. Miałam wrażenie, że ten pył, który unosił się z pieców krematoryjnych, cały czas jest- wgryzł się w cegły, jest w korzeniach drzew, osiadł na liściach. Byłam przerażona, bo przecież uczyłam się o tym w szkole, czytałam mnóstwo książek na ten temat, ale mimo to nie pojmowałam jak mogło do tego dojść? Skąd się wzięła taka nienawiść? I jak można było przeżyć pomimo niej? Nie umiem pogodzić się z myślą, że jeden człowiek mógł eksterminować drugiego człowieka. To dla mnie niepojęte. Literatury obozowej jest dużo i każda z tych pozycji jest przejmującym świadectwem. Każda z nich pokazuje jaką tragedią był Holokaust i każda z nich mówi „Nigdy więcej”. Nie inaczej było z książką pani Zofii Posmysz „Królestwo za mgłą”, którą można nazwać wywiadem-rzeką z autorką „Pasażerki”. To, o czym mówi pani Zofia zrobiło na mnie kolosalne wrażenie. Skończyłam czytać i przez cały dzień nie mogłam dojść ze sobą do porządku, próbowałam ułożyć sobie w głowie wszystkie te emocje, wydarzenia, cały ten koszmar. Jak wielki hart ducha trzeba mieć, by przeżyć piekło Auschwitz, eksperymenty medyczne, głód, bicie, choroby i ten ciągły strach o życie, a ostatecznie dalej widzieć po prostu ludzi w obozowych strażnikach? Nie umiem znaleźć słów, by opisać mój podziw dla tej kobiety. Dla jej delikatności, wyważenia, dla jej braku nienawiści. Przecież ona przeżywała koszmar na długo po wojnie- przez eksperymenty medyczne, które były przeprowadzane na więźniarkach, nie mogła mieć dzieci, a mimo to nie epatuje negatywnymi uczuciami. Oczywiście, można powiedzieć, że pani Zofia ma teraz 94 lata, miała dużo czasu, żeby ułożyć się ze swoimi emocjami i przeżyciami. Miała czas, jak najbardziej. Ale pozwolę sobie zacytować autorkę „(…) my nigdy z Auschwitz się nie wyzwoliłyśmy. Bo ja, mimo że pisząc na ten temat, oswoiłam jakby te przeżycia, nigdy się ich nie wyzbyłam. Wciąż we mnie są. I będą. Do końca.” Szczerze podziwiam panią Zofię- za to absolutne człowieczeństwo, które w sobie nosi; za dostrzeganie człowieka nawet w oprawcy; za fenomenalną pamięć w wieku 94 lat; za światło, które czuć podczas czytania. Ta książka to porażająca spowiedź człowieka, który przeszedł przez piekło na ziemi i dalej był przekonany, że ten świat jest, mimo wszystko, dobry.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-02-2017 o godz 09:54 nicole72 dodał recenzje:
To bardzo ważna książka.Każdy powinien ją przeczytać.Żeby pamięć nie odeszła,bo świadków już coraz mniej. Wstrząsająca historia,opowiedziana przez jej bohaterkę.Dla mnie tym bardziej bliska,że dzieciństwo spędziłam mieszkając prawie w tym samym miejscu,w którym wychowała się autorka. Osobiście mam jedno wydarzenie z mojej młodości,które związane jest z obozem w Brzezince.Przez dwa tygodnie w czasie wakacji mieszkałam w budynku,będącym dawną komendanturą obozu.Myślałam wtedy jakie mam szczęście,że będąc w tym strasznym miejscu,jestem tam w innym czasie. Obyśmy nigdy nie zapomnieli.I docenili to,co mamy.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-02-2017 o godz 05:46 Aga Budyta dodał recenzje:
Jak przetrwać Auschwitz, a potem żyć ze świadomością tamtych doświadczeń? Zofia Posmysz, autorka powieści i scenariuszy, w rozmowie z Michałem Wójcikiem opowiada historię swojego życia ze szczególnym uwzględnieniem lat spędzonych w obozie. Ta opowieść nie epatuje zwierzeniami o brutalności i okrucieństwie esesmanów wobec więźniów, raczej skupia się na psychologicznych aspektach pobytu w Auschwitz. Mówi o poniżaniu i upadlaniu więźniarek najpierw golonych przez obcych ludzi, a potem bezwstydnie często obserwowanych pod prysznicami przez bezkarnych esesmanów. O traktowaniu przez nadzorców podległych ich ludzi jako stada własnych zwierząt? rzeczy? Porusza też szereg prozaicznych aspektów życia w obozie jak kwestie higieny czy fizjologii. Najciekawsze jest jednak stwierdzenie, że aby przetrwać, nie należy snuć dalekosiężnych planów ani marzyć o wolności, tylko trzeba myśleć o przeżyciu każdej kolejnej godziny, wykonaniu kolejnego zadania. Taka postawa, jak twierdzi Zofia Posmysz, pozwoliła jej nie załamać się w najcięższych chwilach czy to w chorobie czy w czasie pobytu w karnym komando. Dużo miejsca poświęcone jest Anneliese Franz, esesmance, u której sekretarzem w obozie została Zofia Posmysz i która chroniła swoją podopieczną z pewnością ułatwiając jej przeżycie. W innych obozach okryta złą sławą, tu Niemka jawi się jako osoba, którą razi okrutna segregacja na rampie czy brutalne postępowanie wobec więźniów. Posmysz stwierdza nawet, że w razie ewentualnego procesu zamierzała stanąć po stronie obrońców tej kobiety. Jest więc to opowieść całkowicie wymykająca się schematom znanym z innych wspomnień obozowych. Ostatnie rozdziały poświęcone są życiu autorki po wojnie, przełamywaniu lęków, złych wspomnień i wreszcie decyzji o pisaniu na ten temat. Bo jak stwierdza Zofia Posmysz, Auschwitz zawsze w niej pozostanie. Mimo wszystko książka tchnie optymizmem i wiarą w siłę i godność człowieka.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-02-2017 o godz 03:21 zolzowata_franca dodał recenzje:
W latach dziewięćdziesiątych zwiedzałam obóz w Auschwitz. To co zobaczyłam pozostanie już ze mną na zawsze. Kiedy spotkałam się z możliwością przeczytania "Królestwa za mgłą", nie zastanawiałam się ani chwili. Bardzo chciałam poznać historię Pani Zofii Posmysz, więźniarki 7566, która przeżyła obóz. Książka napisana jest w formie spotkań, wywiadu z Michałem Wójcikiem, dziennikarzem i historykiem, współautorem książek "Ptaki drapieżne" oraz "Made in Poland". Przyznam, że forma z początku trochę mnie drażniła, ale z czasem nie mogłam sobie wyobrazić, by mogła być inna. Autorka Zofia Posmysz trafiła do Auschwitz za kolportaż ulotek, których de facto nie kolportowała. Trafiła do Auschwitz jako młoda kobieta, zgarnięta podczas tajnych lekcji, których udzielała. Książka podzielona jest na 15 spotkań, ułożonych w kolejności chronologicznej. Pani Zofia wspomina w nich swoją rodzinę, dorastanie, pobyt w Auschwitz, osoby bliskie jej w obozie, oraz katów. Dla mnie książka jest w dwójnasób ciekawa, po pierwsze opisuje życie więźniarek w Oświęcimiu, po drugie przedstawia pozytywy i negatywy życia obozowego. Autorka potrafi odnieść się pozytywnie do SS-manów, wskazując na fakt, iż większość z nich była normalnymi ludźmi, którzy niechętnie wykonywali swoje obowiązki. Pierwszy raz spotkałam się z takim podejściem. Nie ma nacji wyłącznie dobrych oraz wyłącznie złych. Niech wreszcie upadnie przekonanie o złym Niemcu i dobrym Polaku, bo nijak to się ma do prawdy. Co oczywiście nie umniejsza winy tych, którzy ludobójstwa dokonali. Zofia Posmysz nazywa Auschwitz Królestwem za Mgłą, a SS-manów złymi rycerzami. Jedna z jej obozowych koleżanek, Ptaszka, tak właśnie wyobrażała sobie to straszne miejsce. Czytając opowieść Pani Zofii, starałam się wyobrazić sobie, czy jej historię można by przełożyć na taśmę filmową. Mam jednak wrażenie, że nie z wszystkim by się udało. Są rzeczy, które nawet nasza wyobraźnia ma problemy ogarnąć. Z całej książki najbardziej zapamiętam mgłę, stworzoną z ludzi, gęsty biały dym palonego mięsa i kości... Nie chcę rozpisywać się na temat zawartej treści, byłoby to nie na miejscu. Każdy powinien tę podróż odbyć sam, by w spokoju przeżyć wraz z autorką i Michałem Wójcikiem wspominane przez nią chwile. Książka trudna, zmuszająca do przemyśleń. Nie bójcie się podjąć wyzwania. Warte przeczytania, bo zrozumieć się tego ogromu zła nijak nie da.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-02-2017 o godz 01:57 Barbara dodał recenzje:
"Królestwo za mgłą" to wywiad rzeka, który Michał Wójcik przeprowadził z Zofią Posmysz, więźniarką Auschwitz, Ravensbruk i Neustadt - Glewe. Pani Zofia jako 19-latka trafiła do niemieckiego obozu zagłady Auschwitz. W książce opowiada o codziennym życiu za drutami. "Auschwitz to jedno wielkie upodlenie. Nie tylko fabryka śmierci, ale dla tych co żyją nadal - ciąg upokorzeń i zniewag. Ciągła hańba". Jednak nie ocenia oprawców. Próbuje znaleźć w nich pozytywne cechy, jakieś przebłyski człowieczeństwa, za co jest krytykowana przez innych więźniów. Po wyzwoleniu potrafiła się podnieść po tych strasznych przeżyciach. Skończyła studia, pracowała w Polskim Radio. Jest autorką słuchowiska " W Jezioranach". Swoje przeżycia obozowe opisała w książkach, m.in. "Wakacje nad Adriatykiem", "Pasażerka", którą sfilmował Andrzej Munk.  Książkę polecam każdemu, kto interesuje się tematyką wojenną i obozową. Każdemu kto dba o to, by pamięć o ofiarach Holokaustu nie umarła. Kto nie godzi się na to, aby niemieckie nazistowskie obozy zagłady były nazywane "polskimi".
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-02-2017 o godz 10:20 Katarzyna Semko - Wojciechowska dodał recenzje:
„Królestwo za mgłą” to zapis rozmów Michała Wójcika z Zofią Posmysz, dziennikarką, autorką między innymi „Pasażerki” oraz „Wakacji nad Adriatykiem”, więźniarką Auschwitz i innych obozów koncentracyjnych. Rozmowy te dotyczą całego życia bohaterki: jej dzieciństwa, czasów wojny (w tym pobytu w obozach) oraz lat powojennych, powrotu do normalnego życia, odnajdywania się w nowej rzeczywistości. Dla mnie najbardziej poruszające były części dotyczące obozów koncentracyjnych. Wydawało mi się, że jestem przygotowana na tę lekturę - bo przecież wiem, czego się spodziewać, uczyłam się, czytałam, oglądałam filmy o holocauście. Tymczasem to jednak ciągle jest coś, czego nie jestem w stanie pojąć – że „ludzie ludziom zgotowali ten los” (cytat z „Medalionów” Z. Nałkowskiej). Zazwyczaj czytam szybko, nawet bardzo szybko, niełatwo poddaję się emocjom. Z tą książką było inaczej. Potrzebowałam oddechu, przerwy. Niektóre zdania nie pozwalały o sobie zapomnieć i przejść dalej. Czytaniu towarzyszyło uczucie zimna, szczególnie częściom książki opisującym obozową codzienność, ze śmiercią wpisaną w rozkład dnia, powietrzem przesyconym pyłami z krematoriów, dymem z komór gazowych. Miejsce jakby nie z tego świata, co przejmująco oddaje metafora Królestwa – taką wizję obozu miała przyjaciółka Zofii Posmysz, Zosia Jachimczak. Obóz był dla niej miejscem z okrutnej, strasznej, dziwnej baśni. Królestwem, którym rządził Zakon Rycerzy Trupiej Czaszki. Być może taka wizja pomagała jej oswajać rzeczywistość – temu przecież służą baśnie. Przetrwanie Pani Zofii w obozach (bo to nie tylko Auschwitz, ale również Ravensbrück i Neustadt-Glewe) to zarówno zbiegi okoliczności, umiejętność przestrzegania niepisanych zasad obozowych, planowania najbliższych godzin i nieliczenie na cud, czasem czyjaś dobra wola i pomoc ale też – jej zdaniem - jakaś siła wyższa (o której mówi - Ręka Pana Boga). Mimo codzienności nieludzkiej i przerażającej , upokarzającej i potwornej dla więźniów, mimo doświadczenia głodu, chorób, pracy ponad siły, eksperymentów medycznych, Zofia Posmysz opisuje ludzi bez uogólniania, nie nazywając katem każdego Niemca ale też nie wybielając esesmanki, która w pewien sposób jej pomogła. Relacja między nią a wspomnianą esesmanką, Anneliese Franz jest tematem jednej z części książki, stała się również inspiracją do napisania „Pasażerki”. Czy trzeba mówić o Auschwitz? Myślę, że tak. Ciągle próbujemy zrozumieć jak to jest możliwe, że zwyczajni ludzie stają się oprawcami. Być może dzieje się tak dlatego, że ślepo posłuszni wobec autorytetów, władzy, uwikłani w machinę zabijania i jednocześnie w pewnym sensie anonimowi zaczynają traktować innych przedmiotowo. Zofia Posmysz w trakcie spotkań z młodzieżą często bywa pytana, co robić, aby historia się nie powtórzyła. W odpowiedzi przestrzega ona młodych ludzi przed ideologiami, których źródłem jest wyższość, pycha, pogarda i zachęca do czujności wobec tych, którzy nienawidzą innych za to, że mają inne poglądy. Zachęcam do przeczytania „Królestwa za mgłą”, choć nie jest to lektura łatwa i bezbolesna. Myślę jednak, że warto się z nią zapoznać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-02-2017 o godz 07:48 Marta dodał recenzje:
Książka jest zapisem 15 rozmów Michała Wójcika z Zofią Posmysz - pisarką, scenarzystką, reportażystką, w czasie wojny więzioną w Auschwitz. Posmysz doświadczenia wojenne w swym życiu przełożyła na język literatury. Obóz śmierci w swojej twórczości zamieniła na Królestwo za mgłą, nawet w oprawcach potrafiła dostrzec ludzkie odruchy i uczucia. Pisarka mówi o traumie, ale nie odsłania przed czytelnikami wszystkich swych przeżyć, na zadawane pytania potrafi stanowczo powiedzieć, że o danym temacie nie chce rozmawiać. Przywołuje z pamięci swoje uczucia, niepewność i niewiadomą związaną z uwięzieniem, bo ona nie wiedziała za co spotkała ją ta kara i nie zdawała sobie długo sprawy z tego, że znalazła się w miejscu zagłady. Posmysz opisuje upokorzenia, znęcanie się, wyczerpującą pracę ale też zjawiska nieprawdopodobne w takim miejscu jak prowadzenie chóru i orkiestry - tak obozowa orkiestra przygrywała wyruszającym do pracy więźniarkom. "Życie? W tej bajce życia nie ma. W królestwie tez go nie było. Tam się spędzało czas. Czas ten nie miał ani przeszłości, ani przyszłości. Było tylko teraz" "W obozie najszybciej wykańczają się ci, którzy żyją nadzieją". "Auschwitz to jedno wielkie upodlenie. Nie tylko fabryka śmierci, ale dla tych, co żyją nadal - ciąg upokorzeń i zniewag. Ciągła hańba" Oprócz wojny i Auschwitz w książce poruszony jest temat twórczości Zofii Posmysz, perypetie jej książek, zwłaszcza "Pasażerki", która została także sfilmowana a nawet przedstawiona w operze. Lata powojenne to przede wszystkim zdobywanie wykształcenia, praca w radiu, pisanie i liczne spotkania z młodzieżą ukazujące im dramat wojny. Książka jest niezwykle ciekawa, to może być jeden z ostatnich głosów tego okrutnego czasu.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-02-2017 o godz 07:11 vAnitas dodał recenzje:
„Mnie wówczas do głowy nie przyszło, że mogłabym o obozie napisać. To moim zdaniem było nieopisywalne.”* Ostatnią książkę związaną z II Wojną Światową przeczytałam w 2015 roku i był nią „Pianista” Szpilmana. Wcześniej styczność z literaturą obozową miałam rzecz jasna w liceum i muszę przyznać, że były to pozycje, po które sięgałam z ciężkim sercem. Z jednej strony były to lektury niesamowicie ciężkie, zawierające w sobie ogromne pokłady bólu i cierpienia, z drugiej zaś – wciągające, ale przede wszystkim zawierające historie, o których nigdy nikt nie powinien zapomnieć. Pamiętam swój szok i niedowierzanie po przeczytaniu opowiadań Borowskiego, powieści Krall, Nałkowskiej, Szpilmana, Herlinga-Grudzińskiego, czy Sołżenicyna. Słynny cytat z „Medalionów” – „Ludzie ludziom zgotowali ten los” towarzyszy mi chyba przy każdej lekturze powiązanej z wydarzeniami, które miały miejsce podczas II Wojny Światowej. Rozbrzmiewał w mojej głowie także podczas czytania „Królestwa za mgłą”. Na przeczytanie oraz recenzję książki zgodziłam się z jednej przyczyny. Literatura obozowa zawiera w sobie te kategorie książek, które naprawdę bardzo chciałabym czytać, jednak po które boję się sięgać. Gdy byłam w liceum wyżej wymienione pozycje czytałam pośrednio przez obowiązek, dopiero po „Pianistę” sięgnęłam z własnej woli. We wszystkich przypadkach książki te zgotowały mi parę sennych koszmarów oraz wiele godzin przemyśleń na temat wojny i holocaustu. – Nie zniechęcam w tym momencie do czytania literatury obozowej. Wręcz na odwrót, chciałabym do tego zachęcić. Wiem, że nie są to łatwe i przyjemne tematy. Książki o IIWŚ to nie pozycje, które czytamy „dla odstresowania i zrelaksowania się”. Książki te powinno się czytać, by wiedzieć i nie zapomnieć. Wiedzieć o Auschwitz, o Holocauście. By nie zapomnieć o tym, do czego zdolni są ludzie. By pamiętać o tych wszystkich ludziach, którzy już za życia znajdowali się w zbudowanych przez swoich bliźnich piekle. „Królestwo za mgłą” nie jest powieścią, a rozmową pomiędzy Zofią Posmysz a Michałem Wójcikiem. Skróconą, zaledwie 400-stronicową historią kobiety, której udało się przeżyć obóz koncentracyjny. A samo Królestwo Za Mgłą – porównanie obozu zagłady do królestwa z bajki, katów do rycerzy, mgły unoszącej się z kominów do czegoś magicznego – upiorne, fascynujące, druzgocące, niesamowite? – Każdy powinien zadecydować sam. (Z mojej strony radzę przeczytać początkową opowieść o Królestwie Za Mgłą dwa razy. Pierwszy – zgodnie z postępującą akcją, kartka po kartce. Drugi raz – po zakończeniu lektury. Łatwiej jest wtedy zrozumieć, co miała na myśli Ptaszka oraz pani Posmysz.) Książka podzielona jest na piętnaście rozdziałów. Każdy z osobnego spotkania, każdy zawierający główny temat przewodni. W tle przeplatają się wspomnienia rodzin, przyjaciół, ludzi, których poznała pani Zofia. Nie brakuje także wspomnień wspaniałych ludzi, wierszy, pieśni, cytatów z wielu książek, filmów, słuchowisk oraz wywiadów, które były poświęcone tematyce II Wojny Światowej. Te ponad 400 stron to prawdziwa kopalnia wiedzy oraz fascynujący obraz życia kobiety, która nigdy się nie poddała. Muszę przyznać, że także w przypadku tej książki powróciła do mnie emocja, która towarzyszyła mi podczas czytania literatury obozowej, a mianowicie – niedowierzanie. Opisy brutalnych i przykrych scen, którym były poddawane kobiety oraz sama pani Zofia są wprost nie do opisania. „To nie jest fikcja. Mój Boże, to nie jest fikcja. To historia.” – brzmi jakiś posępny głos w mojej głowie. Ciężko jest mi napisać recenzję powyższej książki. Z jednej strony, nie chcę, żeby dominowały w niej zachwyty, jaki jest to dobry wywiad, jaka wspaniała opowieść, jak dużo ukazuje. Z drugiej zaś, chciałabym w prosty sposób, bez nadmiernego zdradzania opisów oraz streszczania wydarzeń sprawić, by ludzie jednak zdecydowali się sięgać po książki z tej kategorii. Czy „Królestwo za mgłą” zasługuje na przeczytanie? – bez zastrzeżeń, każdy powinien poznać historię tak wspaniałej osoby. Czy jest to książka ciężka i trudna? – oczywiście, lektury o tej tematyce nigdy nie będą łatwe. Czy zmusi czytelnika do przemyśleń? – niewątpliwie, szczególnie, że pokazuje parę aspektów życia w obozie ze stron, które nie były ukazane chociażby podczas omawiania literatury obozowej w szkołach. Czy warto? – tak, tak i jeszcze raz tak. Powiem więcej. Po tej książce należałoby także sięgnąć po całą twórczość pani Zofii, szczególnie po „Pasażerkę” oraz „Wakacje nad Adriatykiem”, by zrozumieć wszystko, o czym mówiła podczas wywiadu. Cieszę się, że pani Zofia Posmysz jest osobą, która nie tylko zdecydowała się opisywać swoją przeszłość na kartach wielu książek, powieści i opowiadań, ale także (pomimo sędziwego wieku) wciąż odbywa spotkania z ludźmi, jest w stanie opowiadać o przeszłości, o tragicznych wydarzeniach z Auschwitz, o rodzinie i przyjaciołach, którzy odeszli. Do tego potrzeba ogromnych pokładów odwagi oraz siły, którą posiada ta drobna kobieta z okładki. * - str. 208
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-02-2017 o godz 07:11 vAnitas dodał recenzje:
„Mnie wówczas do głowy nie przyszło, że mogłabym o obozie napisać. To moim zdaniem było nieopisywalne.”* Ostatnią książkę związaną z II Wojną Światową przeczytałam w 2015 roku i był nią „Pianista” Szpilmana. Wcześniej styczność z literaturą obozową miałam rzecz jasna w liceum i muszę przyznać, że były to pozycje, po które sięgałam z ciężkim sercem. Z jednej strony były to lektury niesamowicie ciężkie, zawierające w sobie ogromne pokłady bólu i cierpienia, z drugiej zaś – wciągające, ale przede wszystkim zawierające historie, o których nigdy nikt nie powinien zapomnieć. Pamiętam swój szok i niedowierzanie po przeczytaniu opowiadań Borowskiego, powieści Krall, Nałkowskiej, Szpilmana, Herlinga-Grudzińskiego, czy Sołżenicyna. Słynny cytat z „Medalionów” – „Ludzie ludziom zgotowali ten los” towarzyszy mi chyba przy każdej lekturze powiązanej z wydarzeniami, które miały miejsce podczas II Wojny Światowej. Rozbrzmiewał w mojej głowie także podczas czytania „Królestwa za mgłą”. Na przeczytanie oraz recenzję książki zgodziłam się z jednej przyczyny. Literatura obozowa zawiera w sobie te kategorie książek, które naprawdę bardzo chciałabym czytać, jednak po które boję się sięgać. Gdy byłam w liceum wyżej wymienione pozycje czytałam pośrednio przez obowiązek, dopiero po „Pianistę” sięgnęłam z własnej woli. We wszystkich przypadkach książki te zgotowały mi parę sennych koszmarów oraz wiele godzin przemyśleń na temat wojny i holocaustu. – Nie zniechęcam w tym momencie do czytania literatury obozowej. Wręcz na odwrót, chciałabym do tego zachęcić. Wiem, że nie są to łatwe i przyjemne tematy. Książki o IIWŚ to nie pozycje, które czytamy „dla odstresowania i zrelaksowania się”. Książki te powinno się czytać, by wiedzieć i nie zapomnieć. Wiedzieć o Auschwitz, o Holocauście. By nie zapomnieć o tym, do czego zdolni są ludzie. By pamiętać o tych wszystkich ludziach, którzy już za życia znajdowali się w zbudowanych przez swoich bliźnich piekle. „Królestwo za mgłą” nie jest powieścią, a rozmową pomiędzy Zofią Posmysz a Michałem Wójcikiem. Skróconą, zaledwie 400-stronicową historią kobiety, której udało się przeżyć obóz koncentracyjny. A samo Królestwo Za Mgłą – porównanie obozu zagłady do królestwa z bajki, katów do rycerzy, mgły unoszącej się z kominów do czegoś magicznego – upiorne, fascynujące, druzgocące, niesamowite? – Każdy powinien zadecydować sam. (Z mojej strony radzę przeczytać początkową opowieść o Królestwie Za Mgłą dwa razy. Pierwszy – zgodnie z postępującą akcją, kartka po kartce. Drugi raz – po zakończeniu lektury. Łatwiej jest wtedy zrozumieć, co miała na myśli Ptaszka oraz pani Posmysz.) Książka podzielona jest na piętnaście rozdziałów. Każdy z osobnego spotkania, każdy zawierający główny temat przewodni. W tle przeplatają się wspomnienia rodzin, przyjaciół, ludzi, których poznała pani Zofia. Nie brakuje także wspomnień wspaniałych ludzi, wierszy, pieśni, cytatów z wielu książek, filmów, słuchowisk oraz wywiadów, które były poświęcone tematyce II Wojny Światowej. Te ponad 400 stron to prawdziwa kopalnia wiedzy oraz fascynujący obraz życia kobiety, która nigdy się nie poddała. Muszę przyznać, że także w przypadku tej książki powróciła do mnie emocja, która towarzyszyła mi podczas czytania literatury obozowej, a mianowicie – niedowierzanie. Opisy brutalnych i przykrych scen, którym były poddawane kobiety oraz sama pani Zofia są wprost nie do opisania. „To nie jest fikcja. Mój Boże, to nie jest fikcja. To historia.” – brzmi jakiś posępny głos w mojej głowie. Ciężko jest mi napisać recenzję powyższej książki. Z jednej strony, nie chcę, żeby dominowały w niej zachwyty, jaki jest to dobry wywiad, jaka wspaniała opowieść, jak dużo ukazuje. Z drugiej zaś, chciałabym w prosty sposób, bez nadmiernego zdradzania opisów oraz streszczania wydarzeń sprawić, by ludzie jednak zdecydowali się sięgać po książki z tej kategorii. Czy „Królestwo za mgłą” zasługuje na przeczytanie? – bez zastrzeżeń, każdy powinien poznać historię tak wspaniałej osoby. Czy jest to książka ciężka i trudna? – oczywiście, lektury o tej tematyce nigdy nie będą łatwe. Czy zmusi czytelnika do przemyśleń? – niewątpliwie, szczególnie, że pokazuje parę aspektów życia w obozie ze stron, które nie były ukazane chociażby podczas omawiania literatury obozowej w szkołach. Czy warto? – tak, tak i jeszcze raz tak. Powiem więcej. Po tej książce należałoby także sięgnąć po całą twórczość pani Zofii, szczególnie po „Pasażerkę” oraz „Wakacje nad Adriatykiem”, by zrozumieć wszystko, o czym mówiła podczas wywiadu. Cieszę się, że pani Zofia Posmysz jest osobą, która nie tylko zdecydowała się opisywać swoją przeszłość na kartach wielu książek, powieści i opowiadań, ale także (pomimo sędziwego wieku) wciąż odbywa spotkania z ludźmi, jest w stanie opowiadać o przeszłości, o tragicznych wydarzeniach z Auschwitz, o rodzinie i przyjaciołach, którzy odeszli. Do tego potrzeba ogromnych pokładów odwagi oraz siły, którą posiada ta drobna kobieta z okładki. * - str. 208
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
04-02-2017 o godz 11:39 czytalski.pl dodał recenzje:
Dyskusje o obozach koncentracyjnych trwają nadal. Zofia Posmysz jest jedną z osób, która przeżyła koszmar Auschwitz. Jest autorką kilku artykułów i książek o tematyce obozowej. "Królestwo za mgłą" to zapis piętnastu spotkań jakie z byłą więźniarką odbył Michał Wójcik (współautor "Ptaków drapieżnych"). Rozmowy dotyczyły nie tylko samego pobytu w obozie, lecz również tego co się działo po wyzwoleniu. Zofia Pomysz do obozu w Auschwitz trafiła po aresztowaniu w trakcie tajnych lekcji. Nie była członkiem żadnej organizacji, ale jeden z zatrzymanych razem z nią miał przy sobie ulotki - gazetki "Orzeł Biały". Okupantowi to w zupełności wystarczyło, aby wysłać ją do obozu koncentracyjnego, gdzie została oznaczona numerem 7566 (jeżeli spojrzymy na okładkę książki pod odpowiednim kątem to będzie on na niej widoczny). Jak sama mówi - do takich miejsc człowiek trafiał z wyrokiem. Nie wiedział jakim, kiedy ma być wykonany, ale był. Jej pobyt za drutami nie był łatwy - była w karnym komandzie, chorowała na tyfus i była poddawana eksperymentom medycznym. To, co przekazuje Zofia Posmysz jak najbardziej potwierdza fakt, że o tym co się działo w Auschwitz i podobnych mu miejscach należy mówić i to mówić głośno, gdyż nie można dopuścić do powtórzenia takiego ogromu okrucieństwa. Trzeba też głośno mówić, kto stał za stworzeniem sieci obozów koncentracyjnych. Tym bardziej, że niektórym oprawcom ich zbrodnie uszły na sucho. Jak wcześniej napisałem, książka jest podzielona na piętnaście części. Tematy w nich opisane są w miarę chronologicznie, choć już w trakcie samych rozmów pojawiają się wtrącenia dotyczące innych spraw i wydarzeń z innego okresu. Poznajemy najpierw dzieciństwo spędzone w Prokocimiu i podziały niemal klasowe związane ze strukturą społeczną tego miejsca, gdzie mieszkało wiele rodzin kolejarskich. Następnie przechodzimy przez okres wojenny, pobyt w Auschwitz, Ravensbrück i Neustadt-Glewe. Spora część jest poświęcona jednej ze strażniczek - Anneliese Franz i jej ekranowej wersji z filmu "Pasażerka" nakręconego na podstawie książki o tym samym tytule. Autorką jej jest właśnie Zofia Posmysz. Nie jest to jej jedyne dzieło literackie - napisała również m.in. "Wakacje nad Adriatykiem". Ostatnie rozmowy to wspomnienia z okresu PRL i dyskusja o obecnych sprawach związanych z działalnością rozmówczyni w muzeum oświęcimskim. Dodatkowo na końcu znajdziemy artykuł o "katach z Belsen", wiersze obozowe Zofii Posmysz oraz bardzo szeroką bibliografię, która wskaże, gdzie szukać więcej informacji. Michał Wójcik często się do tego odnosił w trakcie zadawania pytań i uzupełniał również wypowiedzi swojej interlokutorki. Ponadto w środku są dwie wstawki ze zdjęciami m.in. obozowymi. Przyznam, że lektura książki o obozach śmierci nie jest łatwa - kiedy ma się świadomość, że to nie jest żadna fikcja tylko zapis prawdy historycznej. Jeżeli macie taką możliwość to odwiedźcie jeden z nich. Ja kilka lat temu byłem w Stutthof (obecnie Sztutowo - około 40 kilometrów od Elbląga) i wiem, że nie chciałbym przeżyć tego co więźniowie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
02-02-2017 o godz 09:16 Urszula Minarczuk dodał recenzje:
Od wyzwolenia Auschwitz minęło 72 lata. 72 lata – wydawać się może, że to czas w którym można już zapomnieć o tym co się działo wówczas, ale pani Zofia pamięta wszystko dokładnie. Jej przeżycia są nadal żywe i mimo, że nauczyła się z tym żyć nam nie wolno o tym zapomnieć. To co wydarzyło się to coś strasznego, coś co nigdy w nie powinno było się wydarzyć i my, żyjący teraz w czasach rzekomego spokoju i równowagi musimy pamiętać po to, żeby znów nie powtórzyć tego błędu. Historia, w tym konkretnym przypadku nie może zatoczyć koła. Jesteśmy tylko i aż ludźmi i pamiętajmy o tym… Lektura obowiązkowa!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
02-02-2017 o godz 04:44 Joanna Woldan dodał recenzje:
Tematyka wojenna, obozowa jest mi bardzo bliska i należy do moich ulubionych w literaturze. Uważam, że mimo iż minęło już ponad 70 lat od wojny, wciąż warto o tym mówić, mieć w pamięci dawne zbrodnie i okazywać wielki szacunek, tym, którym udało się to wojenne piekło przetrwać. Przykładem jednej z takich akcji, wspierającej kombatantów była tegoroczna „Kartka do Powstańca”, w którą zaangażowało się bardzo dużo znanych osób, głównie z obsady „Czasu Honoru”. Chodziło o to, by na poczcie pobrać darmową kartkę, wypełnić ją i wysłać do Powstańców, by pokazać im, że Pamiętamy. Książka, którą właśnie skończyłam czytać, nie była o Powstaniu, jednakże dalej pozostaje w klimacie II wojny światowej. W moje ręce trafił 400 stronicowy wywiad rzeka Michała Wójcika z Zofią Posmysz – byłą więźniarką Auschwitz – Birkenau. Aresztowano ją w 1942 roku za rzekomy kolportaż ulotek, chociaż w rzeczywistości była niewinna. Po prostu chodziła na tajne komplety razem z ludźmi z kolportażu. Wygarnięto ich wszystkich. W bardzo szczerej rozmowie z Michałem Wójcikiem opowiada jak wyglądała obozowa rzeczywistość z punktu widzenia kobiety, o pracy ponad siły, braku podstawowych warunków higienicznych, wyniszczającym głodzie i przerażeniu, ale też o tym, że nie wszyscy esesmani byli źli. Głównym tematem ich rozmowy są utwory pani Zofii, z których najsłynniejszy „Pasażerka” doczekał się wielokrotnych adaptacji teatralnych, filmowych i operowych. Zofia Posmysz zasłynęła w literaturze właśnie nieszablonowym opisem obozu. Pokazywała, że wśród zwyrodnialców byli też normalni, zwykli ludzie, którzy po prostu dostali przydział do pracy w Auschwitz. Wójcik konfrontuje jej opisy obozu z rzeczywistością, Docieka co było prawdą a co fikcją literacką. Rozmawiają o osobach, które w życiu pani Zofii odegrały tak ważną rolę, ukształtowały ją i pomogły przetrwać obóz. Bardzo istotna była dla niej wiara i wielokrotnie podkreśla to, że gdyby nie wiara w Boga i nadzieja na to, że uda jej się przeżyć a wojna kiedyś się skończy, nie przetrwałaby w obozie. „Królestwo za mgłą” to właśnie takie poetyckie określenie obozu wymyślone przez przyjaciółkę autorki - Ptaszkę. Auschwitz było właśnie takim świetnie prosperującym królestwem władanym przez złego króla. Na nim świat się kończył, życie poza drutami było czymś nierealnym. Samo królestwo też czasem przybierało nierealistyczny wygląd, gdy w mroźne dni dym z krematorium osiadał nisko nad ziemią, tworząc mgłę tak gęstą, że nic nie było przez nią widać. Było to już moje drugie spotkanie z Michałem Wójcikiem i muszę przyznać, że „Królestwo za mgłą” jest znacznie lepsze niż „Ptaki drapieżne”, które czytałam w zeszłym roku. Tę książkę po prostu trzeba przeczytać, bo jak mówi sama Zofia Posmysz – nie da się dobrze opisać tego, co działo się w obozie. Nie ma w języku takich słów, by to wyrazić. Większość więźniów nigdy nie wyszła z obozu, towarzyszył im do końca życia. Zofii Posmysz się to udało – głównie dzięki temu, że spisywała swoje przeżycia, pozbywała się trucizny. Do tej pory jednak nie może słuchać Straussa. Mnie też brakuje słów, żeby jakoś opisać moje wrażenia po tej książce. Myślę, że każdy może wyciągnąć z niej nieco inne refleksje. Urzekła mnie też okładka. Na pierwszy rzut oka - zwyczajna. Gdy jednak przyjrzymy się lepiej, pod światło, ukaże się ledwo widoczny numer 7566 - numer wytatuowany Zofii Posmysz w obozie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
02-02-2017 o godz 02:36 Gaudencjusz dodał recenzje:
"Królestwo za mgłą" to rozmowa Zofii Posmysz z Michałem Wójcikiem utrzymana w konwencji baśni, gdzie tytułowym Królestwem jest obóz koncentracyjny Auschwitz. Bohaterka opowiada historię z niekłamanym upodobaniem przedstawiając słodko gorzkie wydarzenia ze swojego życia, którym towarzyszą wiersze, fragmenty piosenek i pozostałe twórczości obozowych więźniów. Posmysz nie ocenia historii, oddaje jej sprawiedliwość, nawet jeśli trzeba przyznać, że Niemiec jest dobry, lecz jednocześnie podkreśla, że Auschwitz nigdy się nie opuszcza, że zostaje w Tobie na zawsze. Książka w sposób niekonwencjonalny opowiada o temacie, który wydaje się, że został wyczerpany. Ta pozycja literacka udowadnia, że jest inaczej, że nie powinniśmy zapomnieć o tym aspekcie historii i że można opowiadać o niej w inny sposób nie uwłaczając jej.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
02-02-2017 o godz 01:29 Anka dodał recenzje:
Niezwykły wywiad, który pozwala poznać coś więcej niż statystyki i suche historyczne fakty. Osobiste przeżycia, najcięższe życiowe doświadczenia, wydawałoby się ponad ludzkie siły, takie, po których już nic nie ma, stają się punktem wyjścia do opowiedzenia o życiu z traumą i o próbie wychodzenia z niej. Piękna, ciepła, niesamowicie mądra osoba, która postanowiła podzielić się z czytelnikami opowieścią o swoim życiu najpierw w swoich literackich utworach, teraz opowiada o sobie otwarcie i wprost. To obowiązkowa lektura dla tych wszystkich, których interesuje nie tylko historia, ale i psychologia jednostki czy po prostu dla tych, którzy lubią ciekawe, nietuzinkowe biografie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
02-02-2017 o godz 12:58 aangela.k dodał recenzje:
„Królestwo za mgłą” to niezwykła historia życia niezwykłej Osoby – Pani Zofii Posmysz - napisana w formie dialogu z autorem Panem Michałem Wójcikiem (podobnie jak „Ptaki drapieżne...”). Na okładce widnieje numer: 7566. To numer obozowy, bo Pani Zofia była więźniarką obozu Auschwitz, Ravensbrück i Neustadt-Glewe. Jednak nie zakwalifikowałabym tej książki do typowej literatury obozowej. Rozmowa podzielona jest na 15 spotkań, z których każde dotyczy nieco innego tematu lub innej osoby. Oczywiście osnową całej historii jest II Wojna Światowa i życie obozowe, ale pokazane z nieco innej perspektywy. Mąż Pani Zofii stwierdził, że w Jej książce („Pasażerka”) jest „za mało rzeczywistości obozowej” i w tej książce podobnie. Skupia się Ona bardziej na relacjach międzyludzkich i psychologicznej stronie przytoczonych sytuacji i zachowań, była świadkiem ludzkich zachowań esesmanów. Przeczytałam już różne książki różnych autorów nawiązujące do tematu wojny czy obozów i każda z nich jest inna, widać w nich zupełnie inny charakter osoby opisującej swoje przeżycia. Pani Zofia starała się żyć najbliższą chwilą, nie wybiegać w przyszłość, nie snuć planów, które mogłyby się nie zrealizować, nie liczyć na koniec wojny, który mógłby nie nadejść wystarczająco szybko. Nie wiem, czy w Jej podejściu przejawia się bardzo silny charakter, czy jednak najgorsze przeżycia pozostawiła w głębi serca, postanawiając się od nich odciąć. W książce wspomina, że była ofiarą eksperymentów paramedycznych, jednak o tym mówić nie chce… Dowiadujemy się tylko, że wiele lat musiała się leczyć i cierpieć z powodu efektu tych eksperymentów. Pani Zofia opowiada, co stało się dalej, po odzyskaniu wolności. O budowaniu życia na nowo, zdobywaniu wykształcenia, pracy, sytuacji w Polsce po wojnie (wspomina o „wyzwolicielach radzieckich”, o religianctwie, wpływie ówczesnej władzy). Mną najbardziej wstrząsnęła historia Pani Marty. Nie tej z powieści, ale tej prawdziwej – koleżanki Pani Zofii. Doświadczona boleśnie w obozie, ułożyła sobie życie, by znów zostać potwornie skrzywdzoną przez los. To się w mojej głowie nie mieści. Powiedziałabym, że po przeżyciu piekła obozu człowiek powinien być już nietykalny, że limit cierpień został już wielokrotnie przekroczony. A tymczasem to wcale nie musi być koniec… Porównanie obozu do królestwa, a całej obozowej historii do baśni jest niezwykle szokujące, ale jakże trafne. Przecież to przekracza nasze najśmielsze wyobrażenia. Pani Zofia żyje dalej, wyszła z obozu fizycznie i mentalnie. Wygrała z oprawcami. Można tylko podziwiać Jej hart ducha i mieć nadzieję, że piekło, które przeżyła nigdy nie powróci.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
01-02-2017 o godz 11:38 Dorota Jaroszewska dodał recenzje:
Zofia Posmysz "Królestwo za mgłą" (Nowość na rynku wydawniczym. Wydawnictwo Znak'2017) To nie jest najłatwiejsza lektura, ale bardzo ciekawa, choć nie znam twórczości Pani Posmysz i nigdy nie widziałam filmu "Pasażerka". Ta książka to literatura obowiązkowa dla wszystkich, którzy lubię biografie i których interesuje tematyka II Wojny Światowej (w książce jest bardzo wiele odwołań do tze."literatury obozowej") W "Królestwie za mgłą", który ma formę wywiadu rzeki, bardzo interesujące i rozbudowane są zarówno pytania (zadawane przez Michała Wójcika) jak i odpowiedzi Pani Zofii. Pani Zofia opowiada o swoim życiu przed i po wojnie, ale najwięcej miejca poświęca wspomnieniom z Oświęcimia. Dzieli się z czytelnikami swoimi obozowymi przeżyciami, zachowując jednocześnie lekki dystans i przemilczając taktownie to, co najboleśniejsze (jak np. doświadczenie eksperymentów paramedycznych). Książka nie epatuje cierpieniem, nie jest zapisem bólu ani poszukiwaniem winnych. Pani Zofia nie ocenia, wręcz przeciwnie - mówi o tym, że codzienność w Auschwitz (mimo koszmarnych warunków, ciężkiej pracy i nieustannego zagrożenia życia) nie była czarno-biała i nie wszyscy Niemcy byli katami... Już rozdział pierwszy książki, zatytułowany "Bajka" nadaje wspomnieniom Pani Zofii wyjątkowości; nie często zdarza się przecież porównanie essmanów do rycerzy i rycerek, a oświęcimskiego obozu zagłady do "Królestwa za mgłą". To poetyckie określenie nabiera szczególnej, dramatycznej wymowy, gdy w dalszych rozdziałach książki Autorka tłumaczy skąd brała się owa tytułowa mgła... Drugi rozdział, który zrobił na mnie największe wrażenie nosi tytuł "Muzyka"... Mało mówi się i pisze o muzyce w Auschwitz, a już szczególnie w kontekście "dobrych chwil"; Pani Zofia wspomina: "Nieraz to były prawdziwe koncerty muzyki poważnej (...) To były te chwile w Auschwitz, których nie zapomnę, ale nie z powodu koszmaru, tylko piękna. Piękna" Mimo bardzo poważnej i trudnej tematyki z całej książki i z zamieszczonej w nich fotografii Pani Zofii bije ciepło, optymizm, a przed wszystkim prawda. Słowa Pani Zofii: "Auschwitz zabrał mi młodość, ale wzbogaca moją starość" są dla mnie mottem całej powieści i całego życia Pani Posmysz.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
01-02-2017 o godz 10:34 Imarba dodał recenzje:
Nie ma w Polsce rodziny, której nie dotknęłaby w jakiś sposób sprawa obozów koncentracyjnych. Mojej także to nie ominęło, dwie z sióstr mojej babci były w tych samych obozach co autorka książki, toteż odbieram ten wywiad rzekę bardzo osobiście i wierzę, ze wszelkich sił mojej wiary, że o obozach trzeba mówić, nadal, wciąż i jeszcze raz od nowa. One nie odeszły, one są, trwają jeszcze w pamięci rodzin, w snach ofiar, we wspomnieniach. One się „nie przeterminowały” niestety, taka jest natura człowieka, nadal istnieją gdzieś w Korei, gdzieś w Chinach, może w innych nieznanych zakątkach globu i będą tam nadal. Powstaną nowe, tak toczy się świat i tego uczy historia, zapominanie tylko jej ułatwia zadanie. Ta książka, ten niesamowity wywiad to bardzo ciekawa opowieść o tym, że można mimo pamięci żyć nadal, nie wszystkim się to udało, wielu więźniów wybrało samobójstwo nie mogąc uporać się z przeszłością, bo tę przeszłość, to królestwo za mgłą zabrali ze sobą zamiast z niego wyjść. Autorka opowiada o tym co w obozie było życiem, o ciągłym, nieustającym trwaniu. O tym jak bardzo istniało tylko tu i teraz, o teraźniejszości bez przeszłości, bo za bardzo boli i bez przyszłości bo może jej nie być. Mówi o obozowych katach trochę inaczej, nie całkiem i nie zawsze źle, co wzbudza niechęć innych byłych więźniów obozu. Robi tak w imię prawdy, bo taka właśnie była ta jej prawda, której nie chce się zaprzeć. Jej niezgoda na generalizowanie, na utożsamianie każdego Niemca z bestią bardzo ją rożni od innych więźniów, mimo tego co przeżyła, nieludzkie warunki, koszmarnie ciężką pracę, wszechobecny głód, bestialstwo, rewir, brak leków i wiele chorób. Przeszła przez karną kompanię i medyczne eksperymenty, a mimo to, potrafi dostrzec też dobre chwile, jakie jej zdarzały się w Auschwitz. Pamięta o dobroci, której doznała, o ulotnych mgnieniach radości… Bardzo pięknie napisana książka, poetycka choć tragiczna, w żadnym razie nie roszczeniowa, co często się zdarza u ofiar takich tragedii, pozytywna w swojej okrutnej wymowie, książka, którą czyta się jak tragiczną baśń, ale też przeczytać trzeba. Wywiad, dodajmy że świetnie przeprowadzony, kulturalny i pozbawiony współczesnej nam nachalności, za pomocą której dziennikarze często wyciskają ze swoich rozmówców „ciekawe kąski” dotyczy nie tylko obozów, ale i czasów powojennych. Życia, śmierci, trwania, pisania i tworzenia, a także tego jak akt twórczy terapeutycznie może wpływać na zranioną dusze i pomóc jej uciec zza mgły, z królestwa za mgłą, z imperium strzeżonego przez rycerzy w czarnych mundurach. Warto przeczytać!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-01-2017 o godz 11:21 Zofia Jakóbczak dodał recenzje:
7566 to nie jest numer PIN do karty debetowej, ani kod do domofonu na strzeżonym osiedlu… to jest numer, który wyryto, bez pytania o zgodę i bez przyzwolenia, na życiu młodziutkiej, dziewiętnastoletniej Zosi Posmysz. Numer, którego nie zapomni do końca życia, tego możemy być pewni. Tego numeru nie można zapomnieć także nam, jak i nie wolno nam zapomnieć o tym, co wydarzyło się w Auschwitz. Dziś chcę wam polecić trochę inną książkę traktującą o czasach zagłady i tragedii II Wojny Światowej. Wywiad rzeka, do którego autor – Michał Wójcik, zaprasza nas jako świadków, świadków rozmowy i świadków tamtych wydarzeń, a Zofia Posmysz w bardzo szczerych odpowiedziach opowiada o całym swoim życiu w i poza Królestwem za mgłą. Książka o tyle istotna, że nie ma w niej oceny, nie szafuje wyrokami, nie domaga się sprawiedliwości na tych, którzy jakoś jej uniknęli w powojennych czasach. Jest to opowieść o codzienności, o życiu za drutami i bije z tej rozmowy jedna prawda, że z Auschwitz się nie wychodzi… w tym głębszym, metafizycznym sensie. Zofia Posmysz mówi o Auschwitz jak o baśniowym Królestwie, bo tak jest prościej oswoić zło, które się wydarzyło przecież nie tylko w Auschwitz. Opowiada o obozie tak, jakby opowiadała baśń. Dawno, dawno temu… „Ten kto trafił do Królestwa, już w nim zostawał. (…) Za to ci, którzy tu trafili, dość szybko się zmieniali. Zaczynały działać czary”. I tak się to czyta, a czytając wciąż kręci się głową z ogromnym niedowierzaniem i nie takim, „że jak się to mogło stać?”, a raczej „jak można było coś takiego przetrwać???”, to niemożliwe… to niemożliwe…, niemożliwe…, niewyobrażalne! Mówi o oprawcach z Auschwitz nie tylko źle, za co jest potępiana przez byłych więźniów obozu. Czyni tak, bo taka była prawda, i mówiąc tak jest bliższa prawdy o życiu codziennym w Oświęcimiu. Oddaje sprawiedliwość i nie generalizuje, że wszyscy Niemcy to naziści, oprawcy, kaci… Zgodnie z tym, czego doświadczyła, a doświadczyła wszystkiego – przetrwała nieludzkie warunki w barakach, zbyt ciężką pracę, jak na siły młodej dziewczyny, nie nawykłej do pracy, głód, odarcie z człowieczeństwa, bestialstwo wobec współwięźniów, przetrwała rewir, brak leków i wiele chorób, przetrwała karną kompanię i medyczne eksperymenty, które na zawsze naznaczyły jej ciało, a mimo to, potrafi mówić o dobrych chwilach w Auschwitz, o dobroci, której także doznała, o momentach radości… Potrafi też mówić z pewnym rodzajem sympatii o esesmance Annieliese Franz, jako o tej, której w jakiś sposób zawdzięcza to, że żyje. Mówi o Auschwitz jak o czymś, co trzeba było przetrwać, przeczekać…, bo były wokół miejsca, gdzie było dużo gorzej. „Pamiętam, że panował tam potworny głód. Auschwitz w porównaniu do Ravensbrück to był piknik”. (…) Mówi też o tym, że nie można porównywać cierpienia. „Prawda jest taka, że tak jak my nie wiedziałyśmy, czym tak naprawdę był Ravensbrück, tak one [więźniarki z Ravensbrück] nie wiedziały, czym był Auschwitz”. Pisze i mówi szczerze o Auschwitz i to stało się jej przepustką do wolności, bo dzięki temu wyrzuciła traumatyczne doznania obozu ze wspomnień. Dzięki temu udało się jej wyjść poza bramy Królestwa… Wyrwała się ze szpon Imperium Rycerzy Trupiej Czaszki. W kontekście tej książki zrodziło się pytanie, „Czy warto jeszcze mówić o Auschwitz?”. Są tysiące opowieści tych więźniów, którym udało się przetrwać, są tysiące dokumentów, zeznań i bolesnych wspomnień. Ale są miliony innych istnień, którym się nie udało, które takiej szansy nie miały, nie doczekały, nie znalazły w sobie dość determinacji by żyć, nie trafiły w tym nieludzkim czasie na ludzkie odruchy ze strony oprawców, którzy od razu trafili w tryby machiny śmierci.. Dla nich właśnie wciąż warto o tym mówić! Dla tych, po których nie został w pamięci chociażby… numer. https://tojacipoczytam.wordpress.com/2017/01/29/7566-warum-dlaczego/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-01-2017 o godz 08:01 korni7775 dodał recenzje:
Czy książka Zofii Posmysz to kolejna książka o holokauście? Z takim nastawieniem zaczynałam czytać te książkę. I od razu odpowiem, nie - nie jest to kolejna książka, to zapiski z życia opowiedziane z pasją, żalem, smutkiem, ale i radością. Wywiad z Zofią Posmysz prowadzi ….., robi to w mistrzowski spoób. Książka składa się z kilku rozdziałów, które są jednocześnie kolejnymi spotkaniami z Zofią. Obejmują historie przed wojną, czasy wojny i pobytu w obozie oraz te powojenne. Jak to się stało, że Munk nakręcił film o Zofii, skąd w jej życiorysie Jeziorany? Książkę czyta się jednym tchem, którego wielokrotnie brakuje, a po niektórych urywkach trudno dojść do siebie. Wywiad dodatkowo wzbogacony jest wierszami, pieśniami, a także twórczością innych obozowych więźniów do których Pani Zofia dokłada komentarze o rozwija problematykę. Podsumowaniem mogą być słowa Ludzie ludziom zgotowali ten los przenosząc ich do Królestwa Mgieł …
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-01-2017 o godz 01:49 Irena Wycech dodał recenzje:
„Królestwo za mgłą” autorstwa Pani Zofii Posmysz Wydawnistwo: Znak Książka czytana jednym tchem, nie jest łatwą lekturą o przyjemnym temacie. Nie można jej przeczytać i pozostawić jej obojętnie, nie przeanalizować treści, zastanowić się, pomyśleć o Tych ludziach, którzy zginęli ale też Tych, którzy przeżyli to piekło. Pozwala spojrzeć na życie teraźniejsze z zupełnie innej perspektywy i na to co przeżyli wszyscy Ci ludzie, którzy żyli w czasie tak okrutnym i bezlitosnym. Jak bardzo my teraz nie doceniamy tego co mamy, jak bardzo narzekamy na trudy na jakie natrafiamy swoim życiu codziennym. Ten tytuł powinien stać się lekturą obowiązkową dla każdego, może otworzyłoby to oczy i pozwoliło by zobaczyć czym jest brak wolności, czym były obozy dla ludzi, tam uwięzionych. Książka przeze mnie polecana jako obowiązkowa lektura. Ta część historii nie powinna być zapomniana. Bo gdy zapomnimy to jest ryzyko, że stanie się to jeszcze raz. „Życie? W tej bajce życia nie ma. W Królestwie też go nie było.”
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Załaduj więcej recenzji Pokaż mniej recenzji

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Milczenie Endo Shusaku
30,99 zł
36,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Rok królika Bator Joanna
37,49 zł
44,90 zł
 

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Pasażerka Posmysz Zofia
22,99 zł
24,90 zł
strona produktu - rekomendacje Azyl Ackerman Diane
29,99 zł
34,90 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanych

Bez nazwy-1 Zgłoś opinię o stronie