Kraina miłości i zatracenia - Yanique Tiphanie

Kraina miłości i zatracenia (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (3): Cena:
okładka miękka, 2017 34,99 zł
empik

Sprzedaje empik

Cena:
34,99 zł
Cena:
39,90 zł
Oszczędzasz:
4,91 zł (12%)
Koszt dostawy:
Salon empik - 0,00 zł
Produkt u dostawcy
Wysyłka  w  24 godziny
Dodaj do koszyka Kup teraz
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.
dostępność w salonie empik
Dodaj do listy

Dodaj ten produkt do jednej z utworzonych przez Ciebie list i zachowaj go na później.

Opis

Barwna powieść pulsująca karaibskim rytmem, kusząca nutą magii i poruszająca ciężkim losem

Kraina miłości i zatracenia to wzruszająca saga rodzinna w postaci wielokrotnie nagradzanego debiutu tętniącego magicznymi rytmami karaibskich Wysp Dziewiczych.
Kiedy rozpoczyna się XX wiek, nadchodzi kres panowania Danii nad Wyspami Dziewiczymi, a władzę w tym miejscu przejmują Stany Zjednoczone. Na Morzu Karaibskim tonie statek. Śmierć bezlitośnie zbiera żniwo. Dwie osierocone siostry wraz z przyrodnim bratem stają w obliczu niepewnej przyszłości i trudnej do zidentyfikowania tożsamości. Każde z dzieci jest w posiadaniu niezwykłej aparycji oraz… wyjątkowego daru, który może być dla nich błogosławieństwem albo przekleństwem.

Na kartach Krainy Miłości i zatracenia zapisane są losy trzech pokoleń klanu zamieszkującego tropikalne wyspy. Pełna kontrastów saga to jednocześnie nietuzinkowa kompozycja, łącząca w sobie prozę życia oraz pozazmysłowe doświadczenia. Jest to wyjątkowa książka, w której odbijają się echa stylu Gabriela Garcíi Márqueza, a jednocześnie czuć silny wpływ mistycznej karaibskiej magii. Rytm miłości i tego, co na pierwszy rzut oka niewidoczne pulsuje z każdej strony, wprawiając czytelnika w niemy zachwyt. Sześćdziesiąt lat dziejów rodziny Bradshaw niesie za sobą wiele osobowości, zakazane romanse, klątwy, magiczne rytuały i dary, próby lojalności, narodziny, śmierci, porażki i zwycięstwa. Kraina miłości i zatracenia to wspaniały, barwny debiut wykreowany przez pełną potencjału, młodą pisarkę.

Nazwa wysp dziewiczych nie odzwierciedla przeżyć jej mieszkańców – bynajmniej nie są czyste i nieskalane złem

Płyń z całych sił albo utoniesz. To hasło przewodnie tej nadmorskiej, magicznej, tropikalnej i familijnej powieści.

Tiphanie Yanique urodziła się w 1978 r. na Wyspach Dziewiczych. Studiowała w Houston, a następnie wykładała na uniwersytecie, ucząc kreatywnego pisania. Jej debiutancka powieść Kraina miłości i zatracenia zebrała liczne nagrody – przez National Public Radio została uznana za najlepszą powieść 2014 roku. Obecnie mieszka na Brooklynie, w Nowym Jorku z mężem, synem i córką.

Dane szczegółowe

Tytuł: Kraina miłości i zatracenia
Tytuł oryginalny: Land of love and drowning
Autor: Yanique Tiphanie
Tłumaczenie: Skowron Monika
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Ilość stron: 548
Numer wydania: I
Data premiery: 2017-02-23
Rok wydania: 2017
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 137 x 43 x 206
Indeks: 20688097

Recenzje

Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 3,7
5
3
4
6
3
4
2
2
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
16 recenzji
27-06-2017 o godz 16:14 malyneczka dodał recenzję:
"Kraina miłości i zatracenia" Tiphanie Yanique to historia dwóch sióstr Bradshow i ich przyrodniego brata Jacoba zaczyna się w zasadzie w okresie ich dzieciństwa. Niestety Eona i Anette muszą szybko dorosnąć, bowiem ich ojciec - kapitan statku - ginie podczas jednej z wypraw. Starsza Eona jest zmuszona zająć się młodszą siostrą. Żeby przeżyć sprzedaje rodzinną posiadłość i obie żyją na granicy ubóstwa. Gdy Anette wchodzi w okres dojrzewania pojawiają się pierwsze miłości, co szybko staje się utrapieniem Eony. Tym bardziej, że Anette decyduje się na błyskawiczny ślub i rodzi pierwsze dziecko... Powieść absolutnie nie wieje nudą. Wręcz przeciwnie poleciłabym ją do lektury nad zimnym Bałtykiem. W magiczny sposób przenosi ona nas na barwne, kipiące miłością Karaiby.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-06-2017 o godz 20:36 dobrerecenzje.pl dodał recenzję:
Sięgając po "Krainę miłości i zatracenia" spodziewałam się przeczytać lekką powieść romantyczną umiejscowioną na tle przepięknych Karaibów. Jakże wielkie było moje zdziwienie kiedy otrzymałam książkę tak zaskakującą, jak chyba jeszcze żadna. Kiedy w XX wieku Stany zjednoczone przejmują władzę nad karaibskimi Wyspami Dziewiczymi, na morzu karaibskim tonie statek. Nikt nie wychodzi cało z tej okrutnej katastrofy poza dwoma siostrami i ich przyrodnim bratem. Osieroceni ludzie stają na brzegu niepewnej przyszłości, czekając na rozwój wypadków. Każde z dzieci jest obdarzone niesamowitą i niezwykłą urodą, posiadają również dar, który mimo, że wyjątkowy, może być dla nich przekleństwem lub błogosławieństwem. Autorka opisuje Karaiby w sposób tak magiczny, że podczas lektury tej książki niemal czułam zapach morza, słyszałam szum fal i dotykałam rozgrzanego piasku. Słychać gwar ludzi sprzedających przeróżne dobra, słychać każde zwierze i każdy szept. Odczucia, które wzbudziła we mnie autorka są wprost niesamowite. Poleciłabym tę książkę chociażby ze względu na te wspaniałe opisy. Ale na szczęście nie jest to jedyny powód dla którego warto sięgnąć po tę lekturę. Tiphanie Yanique równie niesamowicie opisuje rodzinę Bradshaw, której losy są skomplikowane, jak w niewielu innych książkach. Relacje opisane w tej powieści rodzą sprzeczne uczucia- od obrzydzenia i zniesmaczenia po rozczulenie i rozbawienie. Czytając tę powieść doznajemy całego wachlarza uczuć, przez co naprawdę warto sięgnąć po tę lekturę. Aby w pełni pochłonęła nas ta książka należy przyjąć, że wierzymy w magię i rzeczy niedające się wytłumaczyć w racjonalny sposób. Autorka łączy w tej opowieści zarówno fakty historyczne, jak i mity oraz legendy, które nadają całości niesamowitego wymiaru. "Kraina miłości i zatracenia" to powieść zmuszająca czytelnika do zastanowienia się nad głębszymi jej aspektami. Wywołująca sprzeczne emocje, ale zapewniająca przeżycie historii o jakiej nie będzie łatwo zapomnieć. Wrócę do tej powieści jeszcze nie raz. Zaskoczeniem okazuje się również narracja, którą autorka wprowadziła do powieści. Wciąż mamy wrażenie, że co kawałek opowieść przejmuje inna osoba. Na początku jest to mylące i ciężko się odnaleźć w tej narracji, ale po czasie zyskuje ona na wyjątkowości. Polecam tę książkę każdemu- nie tylko kobietom, które lubują się w mitach oraz legendach zatopionych w teraźniejszym świecie. Polecamy, zespół dobrerecenzje.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
02-06-2017 o godz 13:49 Desari dodał recenzję:
Sagi rodzinne mają to do siebie, że zawsze sięgam po nie z wielkim optymizmem. Uwielbiam rodzinne historie i perypetie, w których mogę utonąć. Co może być bardziej interesującego od życia, takiego jak nasze? W dodatku cieszę się, gdy dzieje się to na innym kontynencie i mogę poznać kulturę innego kraju. Tak właśnie było w przypadku książki „Kraina miłości i zatracenia”. Moją szczególną uwagę zwróciły wyspy dziewicze, na których to osadzona jest historia. Karaiby od zawsze owiane są tajemnicą, którą chcielibyśmy poznać. Dlatego, gdy zaczynam pisać o tej książce, muszę wspomnieć o tym cudownym regionie świata. Autorka zachwyciła mnie opisami tamtejszej kultury. Możemy ją poznać od podszewki, co bardzo mi się spodobało. Zawsze chciałam podróżować, i chociaż nie mogę zrobić tego w prawdziwym życiu, to cieszę się, że książki mogą mnie przenieść właśnie w miejsca, które chciałabym odwiedzić. Zaczytując się w tej historii, miałam wrażenie jakbym leżała na karaibskiej plaży, wpatrując się w przeźroczystą wodę morza. Z książki bije niesamowity klimat, którego nie da się nie odczuć. Oczywiście żadna powieść nie obejdzie się bez bohaterów. W tym przypadku muszę powiedzieć, że niestety nie zachwycili mnie tak bardzo, jak bym chciała. Sagi rodzinne to przede wszystkim bohaterowie, którzy powinni nas oczarować. To właśnie oni napędzają całą historię i pokazują, jak ciężkie może być życie. Tutaj natomiast wydawali mi się oni po prostu dziwni, jakby nie wiedzieli, co mają zrobić ze swoim życiem. Niby wszyscy się od siebie różnią, ale są tak samo płascy i niewyraźni. I jeszcze do tego te „wyjątkowe dary”, które niby posiadają. Dla mnie nie były one wcale wyjątkowe. Dla mnie były przerysowane i na wyrost. Tak jak by autorka na siłę chciała dodać do książki coś innego, czego jeszcze nie było. Szkoda tylko, że poszło to na jej niekorzyść. Nie mogę pominąć pewnego tematu, który w innych przypadkach mi się podobał i miałam przy nim dreszczyk emocji, a tutaj czułam tylko niechęć. Jest to kazirodztwo, które występuje w tej powieści. Mamy już na rynku powieści, które poruszają ten temat w mniejszym lub większym stopniu. Tutaj jest go naprawdę sporo. Jeżeli już autor lub autorka chce poprowadzić taki wątek, to powinien on być delikatny, aby w żaden sposób nie uraził czytelnika i nie wywołał w nim niechęci lub obrzydzenia. Tutaj niestety wyglądało to w sposób „każdy z każdym robi dosłownie wszystko”. Czułam przez to niechęć, której być nie powinno. Wydaje mi się, że autorka chciała żeby to było wyraziste, a wyszło za bardzo na przerost. Na korzyść książki z pewnością przemawia język, jakim posługuje się autorka. Jest taki miękki i lekki. Dzięki temu powieść czyta się w zadziwiającym tempie i nim się obejrzymy, jesteśmy już przy końcu. Tiphanie Yanique zauroczyła mnie swoim bogatym słownictwem i tym jak przyjemnie czyta się tą historię. Jest to naprawdę dobry początek, musi jednak przestać tak kombinować, bo staje się to sztuczne. Książkę mogę polecić osobom, które szukają czegoś na leniwe wieczory. Nie jest to lektura, która zapadnie wam w pamięć, ale mimo wszystko warto ją przeczytać. Szczególnie polecam ją tym, którzy lubią dziwne i nierealne zjawiska, oraz sagi rodzinne.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-03-2017 o godz 16:14 AngelineCaligo dodał recenzję:
'Wyspy Dziewicze... musiałam wyguglować, gdzie to się znajduje, a potem przejść do grafiki, by trochę powzdychać do tamtejszych krajobrazów. Umiejscowienie fabuły, historii książki w takim miejscu było pierwszym plusem tej historii. Poczułam podmuch lata, trochę niepokojący, ale nadal był to letni wiaterek. Do tego doszła stylizacja całości, dodawanie ułamków w postaci tamtejszych ciekawostek. To bardzo ważne, ponieważ można napisać: XYZ jest na Wyspach Dziewiczych. A można sprawić, że i czytelnik szybko tam się znajdzie. To właśnie udało się autorce tekstu.' http://gorszysort.blogspot.com/2017/03/recenzja-kraina-miosci-i-zatracenia.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
24-03-2017 o godz 18:33 Joanna Niedzielska dodał recenzję:
Szum oceanu w muszli, piękne krajobrazy. W taki cudowny świat zabierze nas autorka książki „Kraina miłości i zatracenia” Tiphanie Yanique. Książka jest pełna namiętności, tajemnic i miłości, czasami jest to uczucie zakazane i nieakceptowane również we współczesnym społeczeństwie. Autorka zabiera nas w podróż na wyspy Dziewicze, gdzie przedstawia nam historię rodziny Bradshaw. Akcja rozpoczyna się, kiedy na wyspie zaczynają rządzić Amerykanie. Przejmują tam władzę i wprowadzają swoje zmiany. Rodzinę, której sagę mamy przyjemność czytać poznajemy na samym początku. Jest to ojciec, czyli Owen – kapitan, jego żona Antoinette oraz córki Eeonę i Anette. Owen to człowiek mocno związany z morze. Pływa na statku, niestety ginie na morzu. Owen to również ojciec i mąż, który oprócz żony ma kochankę, a właściwie dwie. Utrzymuje on bowiem zakazany związek ze swoją córką Eeone. Ta, kiedy dowiaduje się, że matka jest w ciąży, rzuca na ojca przekleństwo i jego statek rozbija się, a on i jego załogą giną. I tu dowiadujemy się, że nasi bohaterowie nie są tak całkiem zwyczajni. Eeone ma dar rzucania przekleństw i uroków. Owen ginie na morzu, okazuje się, że jego kochanka jest również w ciąży. Kiedy Antoinette rodzi córkę, na świat przychodzi również syn jej męża Jackom. Anette nie wie jednak o istnieniu swojego brata. I tu zaczyna się plątanina wielu wydarzeń i nitek, które chcą połączyć ze sobą rodzeństwo. Czy to się uda? A może to doprowadzi do tragedii? Matka dziewczynek po śmierci męża zostawia młodszą Anette pod opieką starszej i wyjeżdża do Ameryki. Nakazuje jednak żeby ta strzegła siostrę przed Jackobem. W książce dominująca rolę odgrywa realizm magiczny. Ta granica między rzeczywistością a realnym światem jest tu bardzo cienka. W powieści możemy poznać wiele legend i podań z wiązanych z miejscem akcji. Czyta się je jednak z wielką przyjemnością, ponieważ one idealnie wplatają się w fabułę książki. Sama fabuła również nie pozwala nam się nudzić. Jest to saga, więc poznajemy bohaterów, kiedy są dziećmi i idziemy z nimi przez kolejne lata ich życia. Potem na świat przychodzi Anette. Dziewczyny dojrzewają i stają się dojrzałymi kobietami. Niestety życie rodziny Bradshawów jest pełne kłamstw, kontrowersyjnych związków. Książka jest dość gruba, liczy sobie bowiem ponad 500 stron. Co w zasadzie przy gatunku, jakim jest saga nic złego. Jednak mam wrażenie, że autorka tak stara się nas przeprowadzić przez książkę, że ta ilość strona nie wydaje się zbyt duża. Jeśli lubicie książki z odrobiną magii, legendy i tajemniczości. Jeśli lubicie książki trochę kontrowersyjne, zakazana miłość między ojcem i córką. Ta książka jest dla Was.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
11-03-2017 o godz 19:03 jezyna122 dodał recenzję:
Ostatnio bardzo polubiłam książki z tłem historycznym, dlatego z ogromną ciekawością sięgnęłam po tę powieść. O Wyspach Dziewiczych nie wiedziałam zbyt wiele i pomyślałam sobie, że to będzie bardzo dobry wstęp do tego, by je troszkę bliżej poznać. Jest początek XX wieku, po Dani nadchodzi czas panowania w tym rejonie Stanów Zjednoczonych. Na Morzu Karaibskim rozgrywa się tragedia, tonie statek wraz z kapitanem, głową rodziny Bradshaw. Pozostawia on dwie córki i syna w ogromnie trudnej i niepewnej sytuacji. Rodzeństwo charakteryzuje się tym, że każde z nich posiada fantastyczną urodę i niezwykły dar, który może wykorzystać tylko dla nich. To co uderza w tej powieści to problem kazirodztwa. Znany już z historii zarówno egipskich, jak i greckich czy rzymskich, tutaj ma ogromny wpływ na bieg całej fabuły. Duże znaczenie ma również mitologia tego obszaru, pewne obrzędy i tajemnice. Dla mnie trochę kłopotliwa była mnogość występujących bohaterów, powieść trzeba było czytać naprawdę w skupieniu aby nie pomieszać ich losów. Na początku przytłoczyła mnie też ilość wątków, jednak stopniowo fabuła nabierała przejrzystości. Magia przeplata się z rzeczywistością, mnóstwo retrospekcji, wszystko to daje nam obraz nie tylko miejsca, ale i historii rodziny Bragshaw, wzajemnych relacji, a przede wszystkim ukazuje losy rodzeństwa, które musiało w ogromnie trudnym czasie poradzić sobie nie tylko z przeciwnościami losu, lecz również z samym sobą. Mnóstwo kontrastów, zakazane romanse,walka z przeznaczeniem, realizm magiczny, to tylko niektóre wybijające się z fabuły wątki. To jedna z tych powieści, z którą mamy na początku troszkę problem by się w nią wciągnąć, a potem nie możemy się od niej oderwać. Autorka piękne oddała klimat miejsca, Wyspy Dziewicze jawią się czytelnikowi jako trochę fantastyczne, lekko nierealne miejsce. Bohaterowie świetnie się w nie wkomponują , a czytelnikowi z kolei ma pomóc postać dodatkowego bohatera- narratora. I być może to był dobry zabieg, ponieważ autorka stale zmieniała czas i miejsce akcji, powodując tym lekki chaos w fabule. Zdecydowanie dla mnie minusem jest zakończenie, które nie daje wyjaśnienia wielu wątkom, a nie zapowiada ciągu dalszego. Jakby nie było jest to saga rodzinna, przedstawiona na kanwie sześćdziesięciu lat i czytelnik chciałby poznać choć niektóre rozwiązania. Czasem odnoszę wrażenie, że autor uważa, że im bardziej skomplikowanie ukaże fabułę, tym bardziej będzie ona interesująca. Tutaj jednak to się nie sprawdza. Prostsze jej przedstawienie na pewno pozwoliłoby na przyjemniejszą i pełniejszą lekturę.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
11-03-2017 o godz 08:49 Magdalena Wrocławska dodał recenzję:
Rodzina Bradshawów od pokoleń zamieszkiwała Wyspy Dziewicze. Byli na wyspach jeszcze przed Dniem Transferu, kiedy to ich teren został przejęty przez Stany Zjednoczone. Familia ta jest pełna magii i tajemnic. Skrywa sekret, który w przyszłości przysporzy problemów wielu następnym pokoleniom. Zapraszam was do "Krainy miłości i zatracenia" Tiphanie Yanique. Długo przymierzałam się do tej książki. Pierwszy raz bowiem miałam do czynienie z tą autorką, ba... po raz pierwszy czytałam sagę rodziny. Czy podobało mi się? Na początku tej długiej historii poznajemy Owena Arthura, kapitana statku, męża, ojca i, jak się później okazało kochanka. Bradshaw to silny mężczyzna, który kocha wszystkie kobiety, córkę pokochał bardziej niż ojciec powinien kochać swe dziecko. Eeona - śliczna dziewczynka, urzekająca swoją urodą wszystkich wyspiarzy, wzbudzająca zazdrość nawet w swojej matce Antoinette. Mała kocha ojca jak on ją, miłością nie rodzinną - miłością kochanków. W momencie gdy matka rodzi drugie dziecko - Anette, papa nie ma już tyle czasu dla Eeony, skupia się na żonie oraz córce. Nie ma wówczas już czasu nawet dla swojej kochanki i ich nieślubnego dziecka. Zraniona córa rzuca wtedy klątwę na ojca - kapitan ginie. Czytając powieść po tym wstępie towarzyszymy siostrom w okresie ich dorastania, widzimy jak najpierw tracą ojca, potem matkę. Jak Eeona, starsza zajmuje się młodszą, wprowadza ją w dorosłe życie, uczy być damą, kobietą godną zainteresowania. Widzimy z jakimi mężczyznami wiąże się Anette, rodzi dzieci ze swoich związków. Klątwa rodziny wychodzi na jaw gdy dziewczyna poznaje Jacoba Esau, zakochuje się w nim, nie wiedząc, że ów młodzieniec to jej przyrodni brat. Jakie skutki przyniesie rodzinie ich miłość? Powieść czytało mi się dobrze. W prawdzie odniosłam wrażenie, że akcja przyspieszyła dopiero na koniec, ale mimo to, każda chwila z tą książką była dla mnie przyjemna. Pani Tiphanie w swej historii urzekła mnie jednym zabiegiem - ciągłą zmianą narracji. Raz historię opowiadają "zabobonniczki", za moment mówi do nas Eeona, Anette, Owen czy Jacob. Skaczemy trochę po osi czasu, raz opowiadając o przeszłości, za moment o wydarzeniach bieżących. Z początku ciężko było zorientować się kto w tej chwili jest narratorem, ale po dłuższym zapoznaniu się z bohaterami, szło już całkiem sprawnie, i - przyznam szczerze - pierwszy raz miałam do czynienia z takim zabiegiem w książce, ale podobało mi się to(...) więcej na http://jeszczetylkorozdzial.blogspot.com/2017/03/15-kraina-miosci-i-zatracenia-tiphanie.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-03-2017 o godz 11:15 Dominika Dolecka dodał recenzję:
Kraina miłości i zatracenia to książka, podczas której czytania poczujecie się, jakbyście wylegiwali się na karaibskiej plaży, otoczeni ciepłem i pięknem Wysp Dziewiczych. Wspaniały klimat miejsca akcji i wciągająca historia pewnej rodziny sprawi, że nie będziecie w stanie oderwać się od lektury. Historia zaczyna się w czasach, kiedy Stany Zjednoczone przejmują władzę nad Wyspami Dziewiczymi. Poznajemy rodzinę Bradshaw, ojca, matkę i córkę, która zniewala swoją niezwykłą urodą. Z czasem do opowieści dołączają kolejni członkowie rodziny, której perypetie są tak zawiłe i skomplikowane, że czasem od tego wszystkiego kręci nam się w głowie. Mijają kolejne lata, podczas których towarzyszymy losom Eony, Anette i Jacoba i z każdą kolejną stroną robi się coraz ciekawiej. Powiem szczerze, że przez kilkadziesiąt pierwszych stron byłam sceptycznie nastawiona do całej tej książki, choć nie umiem dokładnie powiedzieć dlaczego. Miałam wrażenie, że tylko się wynudzę, choć oczywiście niesamowicie się pomyliłam. Klimat Wysp Dziewiczych oddziaływał na mnie bardzo mocno, niemal słyszałam szum morza, delikatny powiew wiatru i gwar ludzi, sprzedających na targu najróżniejsze dobra. Wszystko to tylko świadczy o tym, że świat przedstawiony w Krainie miłości i zatracenia przedstawiony został w sposób, który wpłynął na moją wyobraźnię, a to ogromny plus dla autorki książki. Jeśli chodzi o bohaterów – niesamowita kreacja osobowości. Rodzina Bradshaw była naprawdę skomplikowana, a relacje pomiędzy nimi nieraz budziły we mnie najróżniejsze uczucia, od zniesmaczenia po rozbawienie. W ich życiach wiele się działo, za równo dobrego jak i złego, a każda z tych sytuacji miała ogromny wpływ na ich charaktery. Posiadali pewne dary, które, jak napisane jest na okładce książki, okazały się zarówno ich błogosławieństwem jak i przekleństwem. Różnili się od siebie w niemal każdym calu, a jednak wciąż łączyły ich wspólne losy, których nie mogli zmienić. Książka napisana w dość prostym stylu, aczkolwiek pojawia się tu jeden dziwny zabieg, który na początku nieco mnie irytował. Mianowicie ciągła zmiana narracji – raz pojawiała się trzecioosobowa, za chwilę pierwszoosobowa, czasami można było pogubić się w tym, kto opowiada historię. Na szczęście po jakimś czasie przyzwyczaiłam się do tego i nie przeszkadzało mi to już tak bardzo. Czytając Krainę miłości i zatracenia musimy dopuścić do siebie istnienie magii oraz rzeczy niemożliwych, które nie raz będą nas zaskakiwać. Wszystko to jednak ma niesamowity wpływ na odbiór książki, do której myślami jeszcze nie raz będę wracała. Książka łączy w sobie zarówno fakty historyczne jak i mity czy legendy, które nadają jej ciekawego wymiaru. Do tego wielki plus za słowniczek na końcu, który wyjaśnia nam kilka niezrozumiałych pojęć pojawiających się podczas całej lektury. Ogólnie rzecz biorąc, pomimo kilku niedociągnięć, jestem zadowolona i mogę polecić tą pozycję.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-03-2017 o godz 23:22 wielopokoleniowo dodał recenzję:
http://www.wielopokoleniowo.pl/2017/03/kraina-miosci-i-zatracenia-recenzja.html Wyspy Dziewicze na początku XX wieku. Odległe miejsce i równie odległe dla nas codzienne zwyczaje i obyczaje ludzi zamieszkujących je. Czy oby jednak aż tak bardzo różniące się od naszych codziennych spraw? Czy ludzie ci zupełnie inaczej od nas kochają, nienawidzą, zdradzają i przeżywają swoje dni? Czy serce ich bije innym, egzotycznym rytmem, czy jest może dokładnie takie same jak nasze? Co prawda serce sercu nierówne, ale z pewnością większość z nas nie doświadcza takich przeżyć jak główni bohaterowie tej egzotycznej powieści. Dwie siostry, niby skrajnie różne, a jednak podobne ze względu na magiczne zdolności, jakie posiadają. Obie pragną miłości, ale w obydwu przypadkach ta wymarzona i idealna miłość jest poza ich zasięgiem, niemożliwa do spełnienia, żeby nie powiedzieć- destrukcyjna i niemoralna. Życie sióstr przeplata się ze sobą, mimo licznych prób przecięcia łączących węzłów. Jednak nie tak łatwo rozerwać to, co nierozerwalne. Jest też i brat, co prawda przyrodni, mający z siostrami jedynie (albo aż) wspólnego ojca, ale... w końcu to brat, a jego los, mimo usilnych prób trzymania go na dystans i ukrywania rodzinnych powiązań, od najmłodszych lat dziwnie splata się z losem z jednej z sióstr. To powieść pełna magii i nieziemskich zdolności, jakie posiadają główni bohaterowie. Ta magia nie jest tu jednak czymś nadzwyczajnym i osobliwym, tylko zupełnie swobodnie wpleciona jest w narrację. Idealne czytanie w myślach, kierowanie wydarzeniami, które mają się zdarzyć, rzucanie klątw na ludzi - to tylko niektóre umiejętności, jakie są w posiadaniu bohaterów. Każda główna postać ma w tej książce prawo głosu i snucia własnych opowieści - w jednym rozdziale opowiada starsza siostra, w kolejnym młodsza, czasami brat, pojawia się również zwykły narrator, tj. obserwator, którym jest moim zdaniem jeden z mieszkańców Wysp. Ta różnorodna narracja nie powoduje jednak chaosu i nie wprowadza zamętu i niejasności, a przyjmuje się ją zupełnie naturalnie. To powieść, którą albo czyta się jednym tchem, ślęcząc nad nią po nocach, albo odkłada się na bok już po kilku pierwszych stronicach. Jest inna, specyficzna, niebanalna, wymagająca i z całą pewnością nie każdemu przypadnie do gustu. Nie spodobać może się tematyka (sporo kontrowersyjnych wątków), styl snucia historii lub też występujący w książce realizm magiczny. Przeciwnej grupie natomiast spodobać może się dokładnie to samo ;-) Ja zdecydowanie należę do drugiej grupy (w przeciwieństwie np. do mojej mamy, która oddała mi książkę po przeczytaniu kilku pierwszych rozdziałów) i od książki nie mogłam się oderwać. Jeśli niestraszne Wam egzotyczne i nieco inne powieści, nie powinniście przejść wobec tej książki obojętnie. Duże emocje gwarantowane!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-02-2017 o godz 21:34 Królewskie Recenzje dodał recenzję:
Jest początek XX wieku. Nadchodzi kres panowania Danii nad Wyspami Dziewiczymi, a władzę w tym miejscu przejmują Stany Zjednoczone. Szykują się wielkie zmiany na wyspie. Nikt nie wie czego się spodziewać. Wśród tego wszystkiego jawi się niezwykła rodzina Bradshawów owiana magią, tajemnicami, związana wieloma przepowiedniami... Niebawem od tych wydarzeń na Morzu Karaibskim tonie statek, a wraz z nim kapitan Bradshaw, ojciec trójki- Eeony, Anette i Jacoba. Dwie osierocone siostry oraz ich przyrodni brat są pod wpływem niewyobrażalnych mocy i klątw. Stają też w obliczu niepewnej przyszłości i trudnej do zidentyfikowania tożsamości. Dwie matki muszą stać na straży swoich dzieci. Jednak pani Bradshaw będzie musiała złożyć ten obowiązek na barki swej pierworodnej córki. O tej chwili losy młodego pokolenia Bradshawów ciągle będą się ze sobą splatać, pomimo usilnych starań Eeony i kochanki jej zmarłego ojca... Ciężko jednoznacznie określić z czym mamy w tej książce do czynienia. Na samym początku spotykamy się z mężczyzną, który kocha i pożąda swojej córki. Córka ta również odwzajemnia jego uczucia jak i pragnienia. Do tego jej matka jest dosyć dziwna. Przeżywa swoje, jak je nazywa, epizody, podczas których zachowuje się jak wariatka. Do tego zabija każde swoje dziecko zanim się jeszcze narodzi. A przy tym wszystkim uważa się za wielką damę. Anette z kolei jest bardzo niezdecydowana, skacze z kwiatka na kwiatek, wydaje się głupiutka i bardzo nieodpowiedzialna. Przyznam szczerze, że nie polubiłam żadnego z bohaterów na tyle, aby utożsamić się z którymś z nich. Niemniej jednak każdego z nich po części rozumiałam i z całego serca żałowałam jego losu. Jednak pomimo tego książka ma coś w sobie. Pomimo, tych dziwnych bohaterów czy dziwnych wątków, zwrotów akcji, jest w niej coś magicznego. Coś przez co ciężko jest się od niej oderwać. Tego nie da się wyjaśnić, tego nie da się opisać. To trzeba przeczytać, to trzeba przeżyć Kraina Miłości i zatracenia to kontrowersyjna historia obfitująca w przeplatające się nawzajem wątki. To pełna kontrastów saga rodziny Bradshawów. To także niesamowita historia zakazanych romansów, magicznych rytuałów naznaczonych pasmem narodzin i śmierci, miłości i żalu, prób wierności i walki z przeznaczeniem, które nie zawsze kończą się wygraną...
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
24-02-2017 o godz 20:59 Girl-from-Stars dodał recenzję:
Gdy sięgałam po „Krainę miłości i zatracenia”, sądziłam, że czeka mnie podobna historia jak w powieści „U stóp bogini”, którą wspominam bardzo dobrze. Klasyczna saga rodzinna, błędy i sekrety, które odbijają się na losach dalszego pokolenia, no i oczywiście miłość. Zamiast tego dostałam opasłe tomisko opisujące najobrzydliwszy obraz miłości … Kiedy rozpoczyna się XX wiek, nadchodzi kres panowania Danii nad Wyspami Dziewiczymi, a władzę w tym miejscu przejmują Stany Zjednoczone. Na Morzu Karaibskim tonie statek. Śmierć bezlitośnie zbiera żniwo, a na wraku znajdują się rodzice głównych bohaterów. Dwie osierocone siostry wraz z przyrodnim bratem stają w obliczu niepewnej przyszłości i trudnej do zidentyfikowania tożsamości. Każde z dzieci jest w posiadaniu niezwykłej aparycji oraz… wyjątkowego daru, który może być dla nich błogosławieństwem albo przekleństwem. Próbowałam pominąć fakt, iż jestem katoliczką i spojrzeć na tą książkę obiektywnie. Niestety nie udało mi się. Przejdę od razu do rzeczy – książka ta, nie zawiera klasycznego wątku miłosnego. W tej powieści mamy do czynienia z … kazirodztwem. Niestety, historia ta, mimo iż jest napisana bardzo dobrze, to wzbudza we mnie głównie obrzydzenie. Nie potrafię do końca określić gatunku tej książki. Jest to taki „misz masz” wszystkiego: połączenie romansu z powieścią obyczajową, wraz z wplecionymi wątkami fantastyki. Jest to dość dziwna, jak dla mnie, mieszanka wątków i różnorodnych pomysłów, których ja nigdy bym ze sobą nie połączyła. Dwie rodziny - niby obce, ale jednak spokrewnione – których członkowie nawzajem ze sobą sypiają, tworząc nowe, kazirodcze pokolenie? Jasne! Czemu nie? Kobieta z nogą zwierzęcia i kopytem zamiast stopy? Odwracająca się o sto osiemdziesiąt stopni stopa? Normalka! Jeśli już zdecydujecie się na tą powieść, to przygotujcie się na takie dziwactwa. Tak jak już wcześniej wspomniałam, styl pisania autorki jest naprawdę dobry. Pani Yanique świetnie oddała karaibski klimat Wysp Dziewiczych. Wszelakie opisy i dialogi są napisane w bardzo ciekawy sposób. Niestety, fabuła całkowicie mnie rozczarowała. Prawdopodobnie dlatego, że fabuła ta jest całkowicie sprzeczna z zasadami, którymi ja kieruję się w życiu. Wykreowani przez autorkę bohaterowie nie zyskali zbyt wiele mojej sympatii. Nie polubiłam żadnej postaci do tego stopnia, by się z nią utożsamiać. Większość bohaterów uważałam po prostu za dziwaków, których często nie mogłam zrozumieć. Wydawać by się mogło, że ich dziwactwo czyni ich oryginalnymi, jednak jest zupełnie odwrotnie. Prawdopodobnie w przyszłym tygodniu nie będę pamiętała nawet ich imion. Szata graficzna tej powieści zasługuje na duże brawa. Kolorowa, oryginalna, nawiązująca do kultury zachodniej. Trochę to zabawne, a z drugiej strony smutne, że okładka zrobiła na mnie bardziej pozytywne wrażenie niż treść całej książki. Podsumowując, „Kraina miłości i zatracenia” osobiście dla mnie była niewypałem. Kazirodztwo jest dla mnie temat tabu, który zdecydowanie nie powinien być poruszany w książkach, zwłaszcza przeznaczonych dla młodzieży. Całościowo powieść ta nie była zła. Być może dla Was będzie ona strzałem w dziesiątkę. Mnie jednak do siebie nie przekonała. Moja ocena: 4/10 kochajacaksiazki.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
24-02-2017 o godz 09:08 DeVi dodał recenzję:
Wszystko zaczyna się od tego, że Anette to piękna kobieta, która rodzi cudowną córkę. Mieszkają w pięknej willi wraz z ojcem kapitanem statku i żyją szczęśliwie. Jednakże już od dziecka dziewczynka skrywa pewne tajemnice przed światem. Nawet przed matką. Jednak gdy rodzi się drugie dziecko wszystko zaczyna się psuć. Nie ma ojca, nie ma matki. Są tylko one: siostry. I nie byłoby nic złego gdyby nie fakt, że niedaleko mieszka ich brat z nieprawego łoża. Pytanie brzmi co teraz, skoro cała trójka wyróżnia się niesamowicie ze społeczności Wysp Dziewiczych? Tak naprawdę cała historia jest bardzo skomplikowana, pełna różnych mniejszych i większych wątków. Na szczęście każdy jest wyjaśniony odpowiednio aż do samego końca, gdy otrzymujemy pytanie: co dalej? Jestem bardzo zadowolona tą powieścią. Pomimo jej specyficzności trzymała w napięciu i sprawiała, że moja cierpliwość została sprawdzona nie raz. Niektóre fakty, o jakich się dowiedziałam w trakcie czytania, wstrząsnęły mną, a niektóre zaskoczyły. Ot, tak po prostu. Podobało mi się to. Bardzo. Tego właśnie chciałam. Prawdy, oryginalności, pytań i pełnej gamy uczuć. Bohaterów jest trzech. Rodzeństwo. Lecz jest wiele innych osób, które odegrały główną rolę w ich życiu: matki, ojcowie, mężowie, kochankowie, dzieci. Ale jeśli stanę chwilkę i spojrzę na te trójkę mogę dostrzec pewne atuty i wady. Po pierwsze każde z nich jest inne. Każdy ma marzenia. Pragną miłości. Pragną bogactwa. Pragną żyć. Poza tym ich osobowości doprowadzają do tego, że sprowadzają na siebie jeszcze większe nieszczęście. Bo kiedy jest się konserwatywnym do końca. Nie chce się mówić prawdy – skrywanej, ukrytej - a chce się bronić przed złem. Wiadomo jest jak się to skończy, prawda? Źle. Mogłabym się rozpisywać nad Eoną, Anette i Jacob'ie. Ale napiszę coś innego. Chociażby to, że Anette jest rówieśniczką Jacoba. Mają tych samych ojców. Wychowywani są w kłamstwie. Kończy się to ich wspólną tragedią. Eona to osoba, która żyła marzeniami. Tak jak jej matka. Poza tym doświadczona przez ojca, nie potrafi do końca zrozumieć wszystkiego. Ponadto jest inna. Piękna, niepowtarzalna. I ma epizody, doprowadzające ją do szaleństwa. Myślicie, że to nic? A co gdy wspomnę o pedofilii, filmach pornograficznych, zabieraniu ziem przez Amerykanów, traktowanie ludzi z Wysp Dziewiczych jak swoich i nie swoich jednocześnie, bo są „murzynami”? Jeszcze mało? Jeśli wspomnę o zdradach, wierności, miłostkach, niezrozumianych uczuciach i popędach? O magi legend i siły kobiecej wiedzy o ziołach? Gdy to wszystko w wieku XX ma moc większą od rodzącej się legendy o coca-colii i hollywoodu? Co z kobietami na początku XX wieku? Nie zamężna? Z dzieckiem? Chyba jest coś nie tak. Przystojny ale bez żony? O co tu chodzi? Dlaczego wyjeżdżasz ukochany? Dlaczego odchodzisz? Czemu się stajesz zjawą, która pojawia się i znika? Czemu się nie postarałeś? Czemu nie odpisywałeś? Dlaczego nie czekałaś? Cóż to naprawdę wiele, a można otrzymać jeszcze więcej. Na dodatek całkiem w składnej fabule, która toczy się tak, jakbyście nie pomyśleli. Podsumowując: Spodziewałam się czegoś innego, ale dostałam coś bardzo dobrego. Prawdy o tym co działo się kilkadziesiąt lat temu. Jak traktowano tych, którzy bez własnej woli stawali się Amerykanami. Ich życie było kompletnie inne niż tych na lądzie. Wyspy Dziewicze żyły swoim torem, swoim pędem. Wszystko było stare, chociaż wokół zmieniało się wiele. Zabobony, legendy, magia. Uczucie. To tam było. To tam istniało. Szkoda tylko, że przez ludzką głupotę wszystko zniszczyło. A może jednak nie? Może naprawiło na lepsze? Niedopowiedziane słowa i myśli. Zakazana ilość i pożądanie, a nie lepiej dobry byt i dostatek? Co wybierze kobieta, która ma nie wiele do wybrania? Na te i inne pytania znajdziecie odpowiedzi w książce. Polecam! wiecej na:http://recenzjedevi.blogspot.com/ zapraszam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-02-2017 o godz 16:20 Aivalar dodał recenzję:
Początek XX wieku, Wyspy Dziewicze, Morze Karaibskie w tle. To tutaj poznajemy rodzinę Bradshawów, rodzinę pełną sekretów, zakazanych uczuć i sprzeczności. Podczas gdy wyspy przechodzą pod władzę Stanów Zjednoczonych, ich mieszkańcy zakochują się, umierają, łamią zwyczaje, a nawet odprawiają magiczne rytuały. Wśród nich olśniewająca swoim pięknem Eeona i jej młodsza siostra Anette, która zdecydowanie nie powinna spotykać się z pewnym mężczyzną. Po „Krainę miłości i zatracenia” Tiphanie Yanique sięgnęłam z ochotą, bo naprawdę lubię sagi rodzinne, bez względu na to, gdzie rozgrywa się akcja. W tym przypadku klimat Wysp Dziewiczych przyciągnął mnie jeszcze bardziej – spodziewałam się, że to będzie coś nowego, innego. Rzeczywiście takie było, tyle że nie mogę oprzeć się wrażeniu, że książka strasznie mnie rozczarowała. W powieści dominuje realizm magiczny; pomiędzy tym, co racjonalne, a tym, co nadnaturalne, istnieje bardzo cienka granica. Autorka wplata do fabuły lokalne legendy i mity, które stworzyły niepowtarzalną atmosferę. Naprawdę z przyjemnością wczytywałam się w miejscowe podania, tym bardziej, że część z nich przenikała do opisywanych wydarzeń, tak że zastanawiałam się, czy to, co właśnie zaszło, rzeczywiście miało miejsce. Sama fabuła też jest ciekawa, nie powiedziałabym, że nudziłam się przy czytaniu, choć niektóre sceny mi się dłużyły. Eeonę poznajemy jako kilkuletnią dziewczynkę, Anette nie ma jeszcze wtedy na świecie. Czytamy zatem o ich rodzicach, którzy do świętych nie należeli, a później przyglądamy się, jak obie dziewczynki dorastają, jak stopniowo rodzi się nowe pokolenie. Upływ czasu wydaje się tu tak naturalny, że nawet się nie zorientowałam, kiedy Anette z bardzo ruchliwego niemowlaka stała się dojrzałą kobietą. Życie Bradshawów pełne jest kłamstw, intryg, zakazanych związków. Niektóre wątki były dość kontrowersyjne, zresztą to sami bohaterowie dostarczali tych emocji, wychodząc naprzeciw sensacji, podświadomie wyczekiwanej przez czytelnika. Ale... no właśnie, „ale”. Powieść liczy sobie grubo ponad 500 stron. To spora, a zarazem optymalna liczba, jeśli weźmie się pod uwagę tematykę – w końcu saga rodzinna potrzebuje wiele miejsca, żeby dało się w miarę szeroko przedstawić większość bohaterów. Niestety ciągle mi się wydawało, że fabuła w książce prowadzi donikąd. To wrażenie nasiliło się po dotarciu do ostatniej strony. Wydaje się, jakby autorka w którymś momencie stwierdziła, że czas kończyć, nie ma sensu dalej tego ciągnąć, więc dopisała ostatnie sceny. Nie znamy zakończenia wszystkich wątków – wśród których znajdują się te najbardziej interesujące – a co za tym idzie, czujemy jeden, wielki niedosyt. Tak przynajmniej było w moim przypadku. O ile rozczarowanie wywołane zakończeniem jakoś bym przełknęła, o tyle muszę wspomnieć o pewnym zabiegu, który irytował mnie przez większość czasu. Tiphanie Yanique nagminnie zmienia narrację i czas. Mamy narratora pozornie trzecioosobowego (pozornie, bo co jakiś czas pada zaimek „my”, mimo że wciąż nie wiem, kim są ci „oni”), mamy też narratorów pierwszoosobowych: czasem mówi do nas Eeona, czasem Anette, czasem Jacob, przyrodni brat obu kobiet. Do tego miesza się czas przeszły i teraźniejszy. Podejrzewam, że te wszystkie zmiany były w pełni świadome i celowe, że autorka chciała dopuścić do głosu jak najwięcej osób. To zrozumiałe, jestem przyzwyczajona do narracji prowadzonej z perspektywy różnych bohaterów, w końcu jest to już zabieg powszechny. Niestety w przypadku „Krainy miłości i zatracenia” takie modyfikacje wprowadziły chaos. Czasem łapałam się na tym, że w trakcie czytania rozdziału nie wiedziałam właściwie, kto teraz opowiada historię. A już najbardziej nie rozumiem narratora niby wszystkowiedzącego, jednak wypowiadającego się w formie zbiorowej. Jedyne, co mogę tutaj ocenić na plus, to indywidualny styl „mówienia” poszczególnych postaci. Czasem tylko to sprawiało, że orientowałam się w prowadzonej narracji. Nie potrafię jednoznacznie ocenić „Krainy miłości i zatracenia”. To absolutnie nie jest zła książka, w końcu kusi nastrojem pełnym magii, bohaterowie są dopracowani i różnorodni, a i akcja potrafi wciągnąć. Z drugiej strony czytanie nie pochłaniało mnie całkowicie, tylko miejscami angażowałam się w fabułę. Miło było poznać legendy krążące na Wyspach Dziewiczych czy poczytać o wydarzeniach historyczno-politycznych, które miały wówczas miejsce – ale to zdecydowanie za mało, żeby mnie zachwycić. Oczekiwałam czegoś więcej.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-02-2017 o godz 23:48 ola0034 dodał recenzję:
Jest początek XX wieku,Stany Zjednoczone przejmują Wyspy Dziewicze.Na morzu ginie pewien mężczyzna-ojciec trojga dzieci,które wyróżniają się wyjątkową urodą.Każde z nich posiada dar,który może okazać się przekleństwem albo błogosławieństwem.. Rozpoczynając tę powieść miałam całkiem wysokie oczekiwania.Czułam,że będzie to świetny romans,ale niestety się zawiodłam. Powieść jest prowadzona w wielu narracjach i uważam,że było tego zdecydowanie za dużo.Na początku śledzimy losy rodziców-Antoinette oraz Owena.Jednak akcja najbardziej się skupia na córkach-Eeonie i Anette.Bardzo mnie denerwowało ciągłe przeskakiwanie narracjii czasu.Styl pisania autorki był lekki,lecz mimo to,czytało mi się tę książkę opornie.Może to przez występowanie tak wielu opisów i tak mało dialogów. Tiphanie wplata w książce wiele mitów i opowieści,które chyba najbardziej podobały mi się w tej powieści.Tworzą one niesamowitą atmosferę i zachęcają czytelnika do dalszego wgłębiania się w treść lektury. Sama fabuła jest ciekawa,lecz jak już wspominałam powyżej,czytało się to dosyć ciężko.Uważam,że książka jest zdecydowanie za długa,bo ma aż ponad pięćset stron.Akcja rozgrywa się bardzo wolno i myślę,że lepiej byłoby,żeby wszystko działo się w trzystu stronach,przez co akcja nabrałaby tępa. Życie Bradshawów jest pełne kłamstw i intryg.Jednak najbardziej denerwowały mnie te wszystkie relacje,które podchodziły pod kazirodztwo.Było to po prostu męczące i nierealne. Będąc w połowie książki,czułam chęć odłożenia jej i dania sobie spokoju,ale dawałam jej szansę,bo sądziłam,że końcówka mną wstrząśnie i zmienię moje zdanie.Niestety tak się nie stało i czułam ogromny niedosyt z powodu wielu nierozwiązanych spraw. Na książce jestem zawiedziona,ale nie należy ona do najgorszych.Urzekła mnie w niej magiczna atmosfera i związek między siostrami i ich wzajemne relacje.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-02-2017 o godz 14:26 czytatnik dodał recenzję:
Kapitan Bradshaw kocha wszystkie swoje kobiety. Żonę z obowiązku. Kochankę, bo sam potrzebuje miłości. Córkę, bo jest istotą, której pragnie, choć nie powinien. Kiedy pochłania go ocean, oprócz nich pozostawia jeszcze drugą córkę oraz syna. Choć są rodzeństwem, mieszkają w innych domach i wychowują ich inne matki. Wspólna historia połączy tych dwoje, choć to nigdy nie powinno się zdarzyć. W tle tej rodzinnej sagi rozegra się wojna, przetoczy huragan, a miejscowa ludność Karaibów będzie walczyć o prawo do przebywania na własnej ziemi. Całość recenzji dostępna pod adresem: http://zapach-ksiazek.pl/kraina-milosci-i-zatracenia/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-02-2017 o godz 17:15 xpaatrysskaax dodał recenzję:
Wyobraź sobie podróż w czasie, mamy początek dwudziestego wieku. Na wyspach Dziewiczych władzę obejmują Stany Zjednoczone, co oznacza koniec rządów prowadzonych przez Danie. Podczas z jednej z wypraw na morzu Karaibskim ginie doświadczony kapitan. Osieroca trojkę dzieci wyróżniające się ośmielającą urodą. Eona, Anette i Jacob to tajemnicze osobowości będące w posiadaniu mocy, które niekoniecznie mogą okazać się dobre. Jakie konsekwencję przyniosą za sobą złe wybory? To historia przepełniona pasmem zdrad, narodzin i śmierci. Opowiada o zakazanych romansach i pokusach pełnych magicznych rytuałów. Na rynku wydawniczym pojawia się coraz więcej książek, których fabuła skłania potencjalnych czytelników do głębszej analizy tekstu wraz z odkryciem zawartego w nim sensu. To tego typu kategorii należy własnie "Kraina miłości i zatracenia", która wywołała we mnie fale dość sprzecznych emocji. Trudna, zawiła, jednak mimo to przeżyjesz historię jaką nigdy dotąd nie było dane Ci spotkać. W powieści bazujemy nad tym, co magiczne a naturalne. Pomiędzy dobrem a złe istnieje wąska granica często przekraczana przez bohaterów. Każdy z nich staje się być uzależniony od poprzedniego bez posiadania jakiejkolwiek odpowiedzialności i samodzielności. Jedno wydarzenie pociąga za sobą pasmo kolejnych. Mimo, że cała historia według mnie jest zbyt rozciągnięta i wiele razy powstrzymywałam się od nadmiernego ziewania to ogromnym plusem staje się wplecenie wątków mitologicznych. Nie potrzebnym zabiegiem jest tu opisywanie wielu tak naprawdę niczego nie wnoszących wątków, czasem miałam wrażenie, że fabuła tak naprawdę prowadzi donikąd. Jednak największym minusem całej sagi jest narracja, autorka zmienia ją wprawiając czytelnika w zagubienie. Najczęściej występuję narracja trzecioosobowa mimo to niejednokrotnie pada słowo "my" lub wprowadzone zostają wydarzenia widziane z perspektywy Anette, Jacoba lub Eony co dodatkowo powoduje nieudogodnienia. Duże zaskoczenie stanowiło dla mnie zakończenie, które w żaden sposób nie dało się przewidzieć. Język użyty w książce jest trudny, pełen wyszukanych słów. Czasem mimo oryginalnych stylów wypowiedzi bohaterów męczyłam się czytając kolejne strony. Jestem osobą gustującą w współczesny język, bardziej nowatorskim i przychylny odbiorcy. Mimo to książka ta jest warta polecenia osobą lubiącym rodzinne sagi. Pojawia się tu watek skomplikowanych relacji, jakie nie powinny łączyć ojca z córką czy siostrę z bratem. Nie potrafię jednoznacznie wyrazić opinii na temat tej książki o ile zarys fabuły jest nietuzinkowy o tyle jej dopełnienie stanowi największe mankamenty. Świetni wykreowani bohaterowie, dobrze opisana sytuacja polityczna jednak mimo to książkę odłożę na półkę pełna sprzeczności. Autor: Tiphanie Yanique Tytuł: "Kraina miłości i zatracenia" Wydawnictwo: Kobiece Data wydania: 17 luty 2017 rok Kategoria: Literatura obyczajowa, romans Moja ocena: 5,5/10
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Załaduj więcej recenzji Pokaż mniej recenzji

Dostawa i płatność

Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

TERMIN ZWROTU

14 DNI

Z KARTĄ

30 DNI

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa King Frazier T.M.
29,49 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Ladies Man Evans Katy
27,49 zł
36,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Turbulencja Whitney G.
29,49 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Manwhore Evans Katy
32,99 zł
36,90 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Incognito Kiepura Katarzyna
30,49 zł
34,00 zł
strona produktu - rekomendacje Dear Pakistan Hawke Rosanne
45,49 zł
48,29 zł
strona produktu - rekomendacje Kinky Kabuki Conway David
52,99 zł
56,78 zł
strona produktu - rekomendacje Perła w piasku Afshar Tessa
23,88 zł
29,90 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanych

 zamknij  korzyści