Ilość: szt.
Cena:
29,99 zł 34,90 zł
Oszczędzasz:
4,91 zł (14%)
U dostawcy
Wysyłamy w 24h
Autor:
Wydawca: Wydawnictwo Czarne
Okładka: miękka
Data premiery: 2013-04-17
Inne wydania: Cena:
okładka miękka  29,99 zł
ebook

16 lat empik.com, ulubione produkty do 80% taniej! Całą ofertę znajdziesz TUTAJ.

Uwaga! Oferta ważna do 23:59 29 września 2014 roku lub do wyczerpania zapasów.
  • Opis
  • do góry

    Opis

    Książka Macieja Wasilewskiego pt.: "Jutro przypłynie królowa" opowiada o Pitcairn, skrawku małego lądu na Oceanie Spokojnym, leżącym piętnaście tysięcy kilometrów na południowy wschód od Londynu. Historia tej wyspy rozpoczyna się w 1790 roku, kiedy to do brzegów wyspy przybił brytyjski okręt Bounty, na którym znajdowali się buntownicy.

    Obecnie żyje tam kilkadziesiąt osób. Sześć razy do roku w pobliże wyspy podpływa jacht lub statek, jednak mieszkańcy niechętnie patrzą na obcych, nikogo nie wpuszczają, a nawet grożą ciekawskim. Czasem pozwolą obcym zejść na ląd… Jedną z takich osób był Maciej Wasilewski, który dostał się na wyspę podstępem, podając się za antropologa badającego żeglarskie sagi. To, co odkrył, okazało się jeszcze bardziej skomplikowane, niż przeczuwał...
  • Przeczytaj fragment
  • do góry

    Przeczytaj fragment

    W szarawym świcie ledwo dostrzegalna, złudna, tak że nie sposób ocenić, jakie ma kształty. Tylko krzyk, który odbija się od ścian i wraca echem, nakazuje myśleć, że nie będzie łatwego podejścia. Żadnej plaży, doku, piaszczystej ławicy. Tylko para, wszędzie para, której nie zdążyło jeszcze wessać słońce. Sól drażni oczy, wilgotne powietrze wgryza się w płuca. Silnik zgasł, statek zakotwiczył w bezpiecznej odległości. Tam dalej są głazy, szpiczaste, wyskakują spod fali. Głazy jak miny. Czekamy na poranek, na tych kilka rozbłysków, które zabarwią widnokrąg, które rozświetlą te zdradliwe dwieście metrów

    dzielących nasz statek od wyspy. Przypłynie łódź, kobieta i dwunastu mężczyzn.

    Ona będzie pytać, sprawdzać paszporty, ustalać, kto ma wstęp na ląd.

    Oni są po to, żebyś przypadkiem nie zechciał dyskutować. Ale najpierw pytania, grad pytań, pytania się powtarzają: kim jesteś, co wiesz o Pitcairn, jaki jest cel twojej podróży. No bo przecież, żeby pokonać te szesnaście tysięcy kilometrów, trzeba mieć jakiś cel. I jeśli nie jesteś dziennikarzem albo reporterem, to masz prawo wskoczyć na łódź, i płyniecie w stronę brzegu. Powiększa się pole widzenia, z mgły wybija się kontur, wreszcie widać profil wysokiej na dziesięć pięter turni. Niełatwo się tu dostać. Statek zawija w pobliże wyspy sześć razy do roku, czasem przypłynie jacht. Nic więcej. Żaden

    samolot nie wyląduje na Pitcairn, żaden helikopter nie doleci.

    Pitcairneńczycy wierzą w doskonałą komunę, odgradzają się od świata, nie zbudowali portu.

    Ludzie morza mówią: „samotny kamień Oceanu Spokojnego”, „wyspa twierdza” – cztery kilometry kwadratowe na środku Pacyfiku.

    Do najbliższego lądu dwie doby żeglugi.

    Ta niedostępność działała na wyobraźnię hipisów. Ci, którym udało się tu dotrzeć, opowiadali o zwierzętach, których nie płoszyła obecność ludzi, i sadach mandarynkowych owocujących dwa razy do roku. Ale z jakichś powodów szybko opuszczali Pitcairn.

    Pierwszy raz usłyszałem o tej wyspie w 2004 roku. W internecie natrafiłem na fotografie przedstawiające wszystkich jej mieszkańców. Było ich czterdzieścioro ośmioro. Dwa lata później zdjęcia zniknęły. Żadnego śladu, żadnej twarzy.

    Zapamiętałem te zdania:

    „Pitcairn jest miejscem naturalnej selekcji. Żyją tam ludzie niezłomni, gotowi poświęcić życie dla wspólnoty”.

    Kapitan Adam Jasser dowiedział się, że statki towarowe pływające z Nowej Zelandii do Panamy zahaczają o wyspę. Poleciałem do Auckland. Codziennie chodziłem do portu, wypatrywałem ładunków. Pod wieczór zaglądałem do Domu Żeglarza w nadziei, że spotkam kogoś, kto weźmie kurs na Pitcairn.

    Statki zmieniły szlak.

    Ostatnią szansą był prywatny frachtowiec Claymore II. Odpływał sześć razy do roku z Mangarevy, jednej z tych turystycznych wysepek Polinezji Francuskiej. O tym, kto mógł się dostać na pokład, decydowali Pitcairneńczycy. Para z Niemiec, Nicola i Hendrik, dotarli na wyspę, ale szybko uciekli – nie dowiedziałem się dlaczego. Australijczycy Mollie i Alan postanowili osiąść tam na stałe. Przez rok czekali na drewno do budowy domu. Statek z deskami podpływał wiele razy, jednak zawsze podczas sztormu, więc nie sposób było dokonać rozładunku. W końcu zrezygnowali. Na wyspę dotarł jeszcze socjolog z Nowej Zelandii, nie chciał ujawnić nazwiska. Napisał książkę o Pitcairneńczykach, ale nigdy nie została wydana. Podobno Kościół Adwentystów Dnia Siódmego groził mu ekskomuniką.

    Komu zależało, by wstrzymać druk? Wyspiarzom? Czy mają aż taką władzę? Kościołowi? Dlaczego? A może Brytyjczykom – wyspa jest terytorium zamorskim Królestwa. Wszyscy, jakby umówieni, pielęgnowali ciszę.

    W 2002 roku Pitcairneńczycy deportowali angielskiego dziennikarza: przypłynął wynajętym jachtem, nawet nie zszedł na ląd. Kilka lat później odesłali francuskiego autora książek podróżniczych. Pewna reporterka usłyszała: „Powiesimy cię, jeśli o nas źle napiszesz”.

    Potem straszyli korespondentkę australijskiego „The Independent”. Na forum internetowym zrzeszającym przyjaciół Pitcairn zamieszczono post: „Kathy Marks powinna być zastrzelona”. Napisałem do konsulatu Pitcairn w Auckland, że interesuję się antropologią, badam sagi żeglarskie. Pytania i podejrzenia –

    człowiek kaja się bardziej niż w ambasadzie Stanów Zjednoczonych. W końcu urzędniczka wysłała papiery na Pitcairn. Po dwóch tygodniach dostałem pozwolenie na przyjazd.

    * * *

    Statek ekspedycyjny Claymore II stanął dziobem do wybrzeża. Długi na czterdzieści osiem metrów, szeroki na dziesięć, osiąga prędkość do dziewięciu węzłów na godzinę. W przeszłości opływał Arktykę, teraz przerzuca towary z Oceanii do Ameryki Południowej. Kajuty cuchną ostrygami i ropą. Przez osiem miesięcy w roku są domem ośmiu marynarzy, którzy teraz, po sześciu tygodniach żeglugi, schodzą na ląd w Mangarevie.

    W porcie od razu robi się gwarno. Młode Polinezyjki wypatrują mężczyzn, wabią ich głośnym sapaniem, ciasno opiętymi stanikami. Rumieniec wstydu, wbijające się w skórę ramiączka, opary perfum – to wszystko rodzi pragnienie, by rozebrać kobiety do naga, przycisnąć do poduszki. Jest duszny, piekący dzień.

    * * *

    Próbuję objąć spojrzeniem widnokrąg: iluzja, ocean zlewa się z niebem. Po dwóch godzinach żeglugi od Mangarevy jesteśmy samotni na szlaku. Odtąd żaden statek nie przetnie nam drogi, a każda mewa będzie jak zabłąkana wariatka. 

    – Co za diabeł prowadzi cię na Pitcairn? – przerywa milczenie Rob, pierwszy kapitan. Palimy papierosy na rufie. Rob nie czeka na odpowiedź: – Dwa razy zszedłem tam na ląd. Mówię ci, ta wyspa jest przeklęta. Ludzi łączy tylko współodpowiedzialność za zbrodnię.

    – Mówisz o Bounty? – pytam, ale nie odpowiada.

    Przysłuchuje nam się Budd, mechanik pokładowy.

    – Alkohol przeżarł ci mózg, prawda, Rob? – Mężczyźni ścinają się wzrokiem i każdy odchodzi w swoją stronę.

    Claymore II ledwo kołysze się na długich falach, łagodny wietrzyk wzdyma szorty schnące na lince. Przez kolejnych pięć godzin nie wydarzy się nic, żadnej skały, żadnego skrzydlatego pomyleńca. Co jakiś czas przemknie tylko statek widmo. 

    – Duch Willy’ego Harta przypomina o sobie. Płynął na Pitcairn, roztrzaskał się o rafę. Jego ciało nigdy nie wypłynęło – wyjaśnia Budd. – Wiele statków poszło na dno Pacyfiku. Niejeden rozbił się u wybrzeży Pitcairn. Żeglarze pokonywali bezkresne wody, by umrzeć sto metrów od brzegu. Mówili na wyspę Port Nadziei. Zbliża się wieczór, kiedy Ricky, drugi kapitan, przywołuje mnie do sterowni i wskazuje palcem na lewą stronę:

    – Patrz, wieloryby! Nic nie widzę, o szybę rozbryzgują się fale. Wybiegam na zewnątrz i też nic. Ricky jest mną wyraźnie zainteresowany, wypytuje:

    – Rob nie oszalał. Po co ci ta wyspa? Czy naprawdę jesteś antropologiem?

    Noc przejrzysta – jak można się było spodziewać po tak pogodnym dniu. Gwiazdy wyraźne, zawieszone nisko, czuła chwila. Sięgam po kolejne szklanki rumu jak po wodę. Nie zasnę. Myślę o Veronice, o naszym pierwszym spotkaniu w Nowej Zelandii.

    * * *

    Mówi:

    – Spójrz, jaka superspódnica. Można regulować w pasie. Odkąd pamiętam, skacze mi waga, bo człowiek z nieszczęścia najpierw tyje, a potem chudnie.

    – Ładna – przyznaję.

    – Ale czy się nada? Pytam, bo nie mam doświadczenia. Na co dzień ubieram się wyzywająco: miniówka i dekolt na wierzchu.

    Albo na chłopaka: szerokie spodnie, bluza XL, choć zmieściłabym się w emkę.

    – Jest idealna na tę okazję.

    – Nie wiem, nie jestem przekonana. Wyglądam w niej jak dziewczyna z kościoła. Nie potrafię zdecydować. Zdecyduj za mnie.

    – Bierzemy ją.

    – Przed spotkaniem z tobą też przewróciłam wszystko, już miałam nie wyjść. Zawsze potrzebuję kogoś, kto mi powie, co mam robić. Zobacz, pomalowałam paznokcie. Ładnie?

    – Na czerwono, pasuje do koloru szminki.

    – Nie potrafię się malować. Billy, mój eks, dostawał furii, kiedy siedziałam przed lustrem. Mówił: „To twoje pitcairneńskie rozmemłanie!”. A ja we wszystkim czułam się źle. Nie żałuję go. Był taki zasadniczy i sztywny, jakby połknął kij. Przepraszam cię za tę godzinę spóźnienia.

    – Pantofle, nie zapomnij o pantoflach.

    – Sam widzisz, pamięci też nie mam. Od dzieciństwa. Muszę wszystko zapisywać. Mój notes, gdzie jest notes? Patrz, nawet to musiałam zapisać. Ładnie zapisałam?

    – Dziś jest twój wielki dzień.

    – Pewnie nic z tego nie będzie, właściwie mogę nie iść. Zobaczą mnie i każą spadać na drzewo.

    – Długo czekałaś.

    – To rzeczywiście mili ludzie. Przez telefon pani miała ciepły głos. Mówiła, że są takie śliczne i ufne. Może oddadzą mi jedno?

    – Weź pantofle i chodźmy do kasy.

    – Nie będziemy czekać w kolejce. Pójdę w czymś innym. Wyjdźmy stąd! Porządny butik, a kolejka jak po dary. Nienawidzę kolejek, nienawidzę, gdy ktoś stoi mi za plecami. Wiesz co? Pójdę, jak jestem. Albo oddadzą to szczenię, albo nie. (...)

    do góry

    Recenzje

    Napisz recenzję Przeczytaj wszystkie 19
  • Recenzje Napisz recenzję
  • niewiarygodna
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    Magdalena Raczkowska 28 lipca 2014
    Czytałam i rzucałąm . Przyciągała jak magnes. Kilka razy sprawdzałąm , czy to naprawdę się wydarza . Wielkie ukłony dla autora za odwagę podróży w miejsce , jak ze złego snu
    Ekspert empiku poleca
    • 5
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    Ekspert Empiku 24 czerwca 2014
    Niesamowity, ale i przerażający opis z podróży w nieznane autorstwa polskiego reportażysty Macieja Wasielewskiego. Wstrząsające studium natury ludzkiej. Autor opowiada o odległej wspólnocie zamieszkującej wyspę Pitcairn. Przybliża historię społeczności złożonej z buntowników ze statku Bounty i tubylców. Ujawnia mroczne tajemnice grupy liczącej kilkudziesięciu członków, która zatraciła swoją ludzką naturę na rzecz nowego ładu społecznego. Opowieść o tym, jak lata izolacji doprowadziły do wynaturzenia i zaniku norm moralnych. Lektura niełatwa, lecz zdecydowanie godna polecenia.
    Dominika Sominka, empik Poznań
    bardzo dobra książka
    • 5
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    Maria Włodarska 21 kwietnia 2014
    Muszę przyznać, że kiedy brałam książkę do ręki nie miałam pojęcia o czym jest. Lubię te momenty, kiedy coś odkrywam po kolei i po swojemu. Znałam tylko jeden fragment, który raz rzucił mi się w oczy. I to jest naprawdę przerażający reportaż bo mówi nie tylko o tej jednej, małej wyspie, ale pokazuje trochę prawdy o nas wszystkich. Bardzo poruszająca, wstrząsająca i potrzebna książka. Dodajmy do tego, że styl Wasilweskiego idealnie się wpasował, wszystko jest na swoim miejscu. To warto znać i warto się zastanowić
    Ekspert empiku poleca
    • 5
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    Ekspert Empiku 19 lutego 2014
    Wstrząsający reportaż odzierający Pictairn, wysepkę zamieszkałą przez potomków buntowników z Bounty, z jej romantycznej legendy. Oszczędna w środkach wyrazu relacja z pobytu autora w zdawałoby się rajskiej, maleńkiej społeczności, która oderwana od świata i zazdrośnie pilnująca swojego zamknięcia, dopuściła do obrzydliwego zwyrodnienia obyczajów i patologii. Mocny reportaż o raju utraconym. Mimo ciężaru tematyki, wart przeczytania.
    Maciej Jankowski, empik Olsztyn
    Wyspy Owcze kontra Pitcair 1:0
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    anonymous 09 stycznia 2014
    Jutro przypłynie królowa to książka reklamowana często jako szokujący materiał o grupie ludzi zamkniętej na małej wyspie, gdzie nie dociera cywilizacja.
    Lubię reportaże, opis wydawał mi się intrygujący, a autor kusił, jako że książka, którą współtworzył, o Wyspach Owczych, niezwykle mnie urzekła, toteż wszystko wskazywało na to, że muszę sięgnąć po 'Jutro przypłynie królowa'.

    Napisana bardzo dobrym językiem, sprawiła mi pod tym względem dużo przyjemności. Niestety nie tylko język się liczy, największe znaczenie ma treść.

    Chwilami książka zawodzi, brak powiązania między kolejnymi jej częściami. Wyszła trochę opowieść o małej złej wspólnocie, gdzie każdy jest od każdego zależny, a część wykorzystuje siłę, by wywierać wpływ na innych. Wspólnota, która zrodziła się z buntu ma problem, żeby zbuntować się po raz kolejny. Chyba najbardziej zabrakło mi podsumowania i to wpłynęło na treść. Niemniej, przyznaję, że czyta się dobrze, ale chyba spodziewałam się czegoś więcej, stąd zawód.
    Jutro przypłynie królowa
    • 5
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    Jolanta  21 października 2013
    Maciej Wasilewski odkrywa przed czytelnikiem tajemnicę wyspy Pitcairn leżacej na Oceanie Spokojnym i stanowiąecej terytorium zamorskie Wielkiej Brytanii. Mieszkańcami wyspy są potomkowie buntowników z brytyjskiego statku Bounty wraz z uprowadoznym Tahitańczykami kórzy przybyli na wyspę pod koniec XVII w. Założona przez mieszkanców osada Adamstown to jedyna miejscowość na wyspie. Z pozoru społeczność wyspy to mili, uczynni ludzie wrogo jednak nastawieni do obcych, za których uwarzają każdego spoza wyspy. Obcy nie ma prawa dostać się na wyspę bez zgody mieszkańców. Co sie za tym kryje? Tego właśnie próbuje dowiedzieć się autor reportażu przedostając się na wyspę jako antropolog badający żeglarskie sagi. Obserwując życie wspólnoty prowadzi śledztwo reporterskie i tym samym odkrywa tajemnicę wyspy, która okazuje się piekłem dla jej mieszkańców. Jeszcze bardziej zaskakujące okazują się natomiast reakcje społeczności na odkryte fakty. Intrygująca pozycja którą warto przeczytać.
    Ta recenzja przydała się 1 raz
    wyspa twierdza
    • 4
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    Chip 16 października 2013
    Słyszałem o tej ksiażce duzo dobrego, wiec postanowiłem kupić. W sumie polecam, ale.... Historia jest wstrząsająca, aż nie chce się wierzyć, ze to się dzieje współcześnie, że naprawdę jest takie miejsce i są tacy ludzie. Momentami wciaga jak thriller, ale... drażnią pewne nieścisłości... Mimo wszystko warto przeczytać!
    Jutro przypłynie królowa, albo nie
    • 5
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    RollerBoy 02 października 2013
    Jutro przypłynie królowa to bardzo ciekawa książka, trochę kojarzy mi się momentami z „Tajemniczą Wyspą”. Książka to tak naprawdę reportaż Macieja Wasilewskiego z jego podróży na tajemniczą wyspę Pitcairn, leżącą na Oceanie Spokojnym. Zamieszkujący ją ludzie są dziwni, odizolowani od świata i bardzo niechętni wszelakim odwiedzinom. Dlatego reportaż jest tak intrygujący. Wasilewski powoli pozwala czytelnikowi odkrywać kolejne tajemnice i uroki wyspy Pitcairn. Nie chcę zdradzać za dużo, żeby nie psuć wam przyjemności czytania, ale niektóre fragmenty o tym, co mieszkańcy wyspy robią was zaszokują. Polecam miłośnikom podróży i egzotycznych klimatów.
    Przerażająca rzeczywistość!
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    zygi 01 września 2013
    Podobało mi się „81:1. Opowieści z Wysp Owczych”, więc bez wahania kupiłem „Jutro przypłynie królowa”. Absolutnie tych dwóch książek nie da się porównać, ale trzeba powiedzieć że p. Marek Wasilewski odwalił w obu przypadkach kawał dobrej roboty! Historia Pitcairn i mieszkającej tam wspólnoty jest wstrząsająca i na długo pozostaje w pamięci. Warto ja przeczytać!
    Średnia
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    Kami 27 sierpnia 2013
    O książce usłyszałam niesamowite historie w trójce, w porównaniu z recenzjami książka rozczarowuje. Nie jest zła ale nie zapada w pamięć.
    Genialna książka
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    ja_wiem_lepiej 11 sierpnia 2013
    Chwilami ta opowieść wydawała mi się tak nierealna, że aż trudno uwierzyć, ze to nie jest fikcja literacka. Zamorskie terytorium W.Brytanii gdzieś na Oceanie Spokojnym , dwie doby żeglugi od stałego lądu, żyjący tam wyizolowani ludzie skrzętnie skrywający straszne tajemnice, panująca zmowa milczenia. Tej książki po prostu nie da się odłożyć!Polecam!
    Tajemnica Pitcairn
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    Janek 11 lipca 2013
    Pitcairn na Oceanie Spokojnym, to terytorium Wielkiej Brytanii, choć oddalone od Londynu o tysiące mil. Jej mieszkańcy stanowią malutka, tajemniczą i zamkniętą społeczność, niechętnie patrzącą na nowoprzybyłych. Maciej Wasilewski podjął próbę zgłębienia tajemnicy tych ludzi, potomków więźniów z „Bounty” i w dużym stopniu mu się to udało! Polecam, rewelacyjna książka.
    Ekspert empiku poleca
    • 5
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    Ekspert Empiku 09 lipca 2013
    Wciąż nie mogę uwierzyć, że jest to reportaż, a nie książka beletrystyczna. Oto wyspa Pitcairn, najdalej wysunięte dobra Jej Królewskiej Mości Królowej Brytyjskiej. O wyspie krążyły legendy: że jest to miejsce z jak z bajki, wręcz skrawek raju na ziemi, że mieszkają tam kobiety niezwykłej urody... Miało to być miejsce idylliczne, obiekt westchnień hipisów i "wolnych ludzi". Ale, jak często z legendami bywa, dalekie były one od prawdy. Wasielewski, który dotarł na wyspę i podaje nam na talerzu obdarty ze skórki "owoc historii" tego miejsca, nie pozostawia złudzeń. Jego książka mogłaby stanąć w jednym szeregu z "Jądrem ciemności" i "Dżumą". Myślę, że to najlepsza rekomendacja dla tej pozycji. Uwaga, przypominam, to reportaż - wszystko wydarzyło się naprawdę.
    Justyna Żukowska, Empik Stargard Szczeciński
    Ekspert empiku poleca
    • 5
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    Ekspert Empiku 09 lipca 2013
    Najnowsza książka Macieja Wasielewskiego to reportaż z wyspy Pitcairn - niepozornego skrawka lądu na Oceanie Spokojnym, z dala od szlaków turystycznych i handlowych, którego nietypowa izolacja stała się przyczyną terroru rozgrywającego się poza świadomością reszty świata. Wasielewski dzięki rozmowom z mieszkańcami, a także byłymi rezydentami Pitcairn odkrywa straszliwą prawdę o tym pozornym raju. Jest to odważna książka o ludzkim zezwierzęceniu, o bólu i beznadziejności życia, o okrucieństwie, które ludzie potrafią sobie wzajemnie zgotować. Zgrabnie napisany reportaż rozpaczy.
    Jakub Serafin, Empik Wrocław
    Ekspert empiku poleca
    • 5
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    Ekspert Empiku 08 lipca 2013
    Historię opisaną przez Wasilewskiego trafnie porównano do wstrząsającego "Władcy much". Wyspę Pitcairn położoną na Oceanie Spokojnym zamieszkuje kilkadziesiąt osób, potomków buntowników, którzy pod koniec XVIII wieku przypłynęli tu brytyjskim okrętem Bounty. Wokół tego, w jaki sposób żyją i co robią, krąży wiele kontrowersyjnych opowieści, a wszyscy przybywający z zewnątrz traktowani są jak intruzi. Autorowi udało się pozostać na wyspie dziesięć dni zanim go wyrzucono. To, czego zdążył się dowiedzieć, stawia pod znakiem zapytania istotę człowieczeństwa i każe zadać sobie pytanie o granice kultury. Porywająca.
    Adam Sieńko, Empik Kraków
    Kapitalna książka
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    Wasyl 19 czerwca 2013
    To jedna z książek, przy której oczy robią się okrągłe ze zdziwienia i niedowierzania. Nie sadziłem, że na świecie są takie miejsca jak Pitcairn!Wielki szacun dla autora za odwagę i wytrwałość i brawa za bardzo dobry warsztat! Całość pochłonąłem w jeden wieczór! Gorąco polecam, niesamowita historia!
    (Bez)ludna wyspa
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    Sysia 18 czerwca 2013
    Skuszona pozytywną opinią na temat książki i całkiem niezłym poprzednim dziełem Macieja Wasielewskiego, dałam się porwać w podróż na Pitcairn (nazwa jak z bajki) - wyspę na Oceanie Spokojnym, będącą pod jurysdykcją Wielkiej Brytanii. Wyspa pozornie wydawałaby się bezludna, gdyby nie zamieszkiwało jej kilkadziesiąt osób, które zaciekle bronią swojego terenu. Ten kto zdoła postawić nogę na jej lądzie może uważać się za szczęśliwca. Takim szczęśliwcem jest niewątpliwie Maciej Wasielewski, który pod maską antropologa badającego żeglarskie sagi rysuje czytelnikowi obraz lądu abstrakcyjnego, który mógłby stać się pomysłem na świetny film, jednak każde słowo i opis są autentyczne do szpiku kości.
    "Piekło oblepione miodem"
    • 5
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    Małgorzata Szlachetko 30 kwietnia 2013
    O książce usłyszałam w Programie Trzecim Polskiego Radia. Autor - Maciej Wasielewski opowiadał o tym co przeżył na Pitcarn, o okolicznościach powstania książki, o wątpliwościach, o strachu i szybkim opuszczeniu wyspy. Opowiadał to w taki sposób, że zaraz po audycji zamówiłam książkę! W tym przypadku spontaniczność się opłaciła, ponieważ jest jedna z ciekawszych, intrygujących pozycji książkowych jaką miałam możliwość przeczytać. "Jutro przypłynie królowa" wydana przez wydawnictwo "Czarne" (co również daje jej sporo punktów, bo uważam że to co się ukazuje pod "banderą" CZARNE, zawsze jest warte uwagi) to książka o najczarniejszej stronie ludzkiej duszy, o ludzkim strachu. Wyspa - raj o słodkim miąższu mandarynek, o wielobarwnych drzewach okalających ogród kwiatowy, o słodkiej wodzie płynącej po deszczu w bruzdach ciepłej ziemi. Raj, w którym "<<polowanie na gekony>> nie ominęło nikogo, przeszło przez każdy dom". Jedno z pierwszych pytań usłyszanych na na Pitcarn brzmi "Komu ufasz?"...
    Bunt na Bounty
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    marty2002 25 kwietnia 2013
    Czy każda łódź, pomimo dobrej farby ,drewna –taka nieprzepuszczalna nie zacznie przeciekać? Wyspa oddalona od nas 20tys.km skrywa mroczne historie, których większość wyspiarzy nie jest w stanie opowiedzieć. Wyspa prawie odcięta od świata z której nie można uciec. Niepowtarzalna przyroda zdominowana smutnymi wątkami.Jednak z wiarą i nadzieją na lepsze jutro.Może...
    zwiń
    Zamknij
    Dziękujemy za dodanie recenzji
    Podziel się na Facebooku
    Jutro przypłynie królowa - Wasielewski Maciej
    Jutro przypłynie królowa
    Książka Macieja Wasilewskiego pt.: "Jutro przypłynie królowa" opowiada o Pitcairn, skrawku małego lądu na Oceanie Spokojnym, leżącym piętnaście tysięcy kilometrów na południowy wschód od Londynu. Historia tej wyspy rozpoczyna się w 1790 roku, kiedy to do brzegów wyspy przybił brytyjski okręt ...
    Zamknij
    Napisz recenzję i oceń produkt
    Oceń produkt:
    Tytuł: * pole wymagane
     
    Recenzja: ** minimum 50 znaków
     
    W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
    * pole wymagane
    ** minimum 50 znaków
    Napisz recenzję i wygraj 100 zł na zakupy w empik.com! Szczegóły konkursu, regulamin oraz zwycięzców z poprzedniego miesiąca znajdziesz TUTAJ.
  • Dane szczegółowe:
  • do góry

    Dane szczegółowe:

    Tytuł: Jutro przypłynie królowa
    Seria: Reportaż
    Autor:
    Wydawca: Wydawnictwo Czarne
    Numer wydania: I
    Data premiery: 2013-04-17
    Język wydania: polski
    Język oryginału: polski
    Ilość stron: 168
    Rok wydania: 2013
    Forma: książka
    Indeks: 12836048