Jak gdybyś tańczyła (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (3): Cena:
okładka miękka, 2017 35,49 zł
empik

Sprzedaje empik

Cena:
35,49 zł
Cena:
39,90 zł
Oszczędzasz:
4,41 zł (11%)
Koszt dostawy:
Salon empik - 0,00 zł
Produkt u dostawcy
Wysyłka  w  24 godziny
Dodaj do koszyka Kup teraz
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.
dostępność w salonie empik
Dodaj do listy

Dodaj ten produkt do jednej z utworzonych przez Ciebie list i zachowaj go na później.

Opis

Czy kłamstwo lepsze jest od najgorszej prawdy? Czy wydarzenia z przeszłości mogą wpłynąć negatywnie na przyszłość? Czy rodzina może nas skrzywdzić? Jak pogodzić się z prawdą?

Molly ma fajne życie, ciekawą pracę, kochającego męża i… pilnie strzeżoną tajemnicę z przeszłości. Ich rodzina wkrótce się powiększy – pojawi się w niej adoptowane dziecko, tymczasem Molly walczy z niepewnością i lękiem. Czy pokocha maleństwo, którego nie urodziła? Czy będzie dobrą matką? Uświadamia sobie, że prawdziwa rodzina powinna być zbudowana na prawdzie. Dwadzieścia lat wcześniej w tragicznych okolicznościach straciła ukochanego ojca. Nigdy nie wybaczyła bliskim kłamstw, jakimi ją karmili. Odeszła z domu i przed światem udawała sierotę. Teraz musi wyznać mężowi, że jej matka wcale nie umarła na raka, a jej krewni wciąż mieszkają w Morrison Ridge, małej miejscowości w Karolinie Północnej. Co więcej, Molly ma dwie matki – adopcyjną i biologiczną. I obie nigdy o niej nie zapomniały. Molly boi się teraz, że wyznanie prawdy przekreśli jej największe marzenie, by zostać matką i zrujnuje jej małżeństwo. Skoro pragnie być dobrą mamą, musi jednak znaleźć sposób, by pogodzić się ze swoją przeszłością i uwierzyć w przyszłość. 

Diane Chamberlain w swojej pełnej empatii, poruszającej i intrygującej powieści odkrywa przed czytelnikiem najgłębsze zakamarki ludzkiego serca, przypomina o tym, jak złożonym i kruchym tworem jest rodzina i jak bardzo zawikłane i niszczące może być kłamstwo.

"Bardzo poruszająca historia, która będzie trzymać czytelnika w napięciu do ostatniej strony."
"RT Book Reviews"

"Jak gdybyś tańczyła to wielowarstwowa, wzruszająca powieść. Chamberlain pisze ze znawstwem o problemach rodzinnych, o miłości, szacunku i stracie i nieprzewidywalności naszego życia."
"Booklist"

Dane szczegółowe

Tytuł: Jak gdybyś tańczyła
Autor: Chamberlain Diane
Tłumaczenie: Juszkiewicz Michał
Wydawnictwo: Prószyński Media
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Ilość stron: 504
Numer wydania: I
Data premiery: 2017-01-12
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 202 x 43 x 131
Indeks: 20548216

Recenzje

Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,7
5
15
4
6
3
0
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
20 recenzji
13-06-2017 o godz 16:42 knigoholiczka dodał recenzję:
Od lat niecierpliwie wypatruję premier książek Diane Chamberlain. Ta autorka potrafi wywoływać w czytelniku niesamowite emocje. W swoich powieściach łączy sensację/ kryminał z wątkami mającymi poruszyć nasze serca. Nie są jej obce trudne tematy. Już sama okładka najnowszej, wydanej w listopadzie powieści przyciąga wzrok. Gdy już ją otworzymy- przenikamy do świata bohaterów. Aiden i Molly to małżeństwo, które pragnie dziecka, jednak nie jest im dane cieszyć się rodzicielstwem. Postanawiają je adoptować decydując się na adopcję otwartą (taką, w której rodzic biologiczny bierze czynny udział w życiu dziecka, a ono samo ma wiedzę, że jest adoptowane, niczego się przed nim nie ukrywa). Przy okazji wysyłania dokumentów Molly wspomina swoje dawne przeżycia, myśli o domu rodzinnym. Od początku wiemy, że istnieje jakaś tajemnica. Poznajemy ją, jednak dopiero w toku lektury dowiadujemy się więcej szczegółów. Co się wydarzyło? Czy Molly sobie poradzi? Chyba za dużo czytam książek, w których są "trzęsienia ziemi", emocje bo niestety w przypadku tej powieści zabrakło mi tego szybszego bicia serca, zwłaszcza po tym co nam na początku zdradzono. Spodziewałam się po prostu czegoś więcej... Nie rozumiem głównej bohaterki i jej zachowania. Nie wiem dlaczego odsunęła się od bliskich. Powinna okazać im wsparcie, uwierzyć, poświęcić czas. Być może wszystko potoczyłoby się inaczej, wyjaśniono by sobie nieporozumienia. Uważam, że tajemnice mogą mocno krzywdzić. Książka opowiada o trudnych przeżyciach, o życiu z nieuleczalną chorobą, na wózku inwalidzkim (bez możliwości ruchu, sparaliżowanym). Ojciec Molly jest chory na stwardnienie rozsiane. Co się wydarzy? Dlaczego Molly odsunie się od rodziny? Jak widać- powieść to prawdziwy misz - masz emocjonalno- wątkowy. Książkę mimo wszystko polecam, a już niedługo (8 czerwca! ) premiera kolejnej powieści napisanej przez Diane Chamberlain.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
11-06-2017 o godz 17:53 Małgorzata Szustkiewicz dodał recenzję:
Chamberlain znów podjęła się trudnego tematu, właściwie dwóch. Adopcji oraz choroby bliskiej osoby, jej straty. Nigdy nie miałam do czynienia z osobami, które są adoptowane bądź adoptowały dziecko. Domyślam się jednak, że chociaż kocha się takie dziecko i wychowuje jak swoje, to często mogą pojawiać się problemy. Zwłaszcza, gdy biologiczna matka jest znana i pojawia się w życiu dziecka. Autorka ukazała dylematy takiej rodziny. Z jednej strony wielką miłość i troskę, z drugiej lęk adopcyjnej matki o bycie mniej kochaną niż rodzicielka. Pobłażać pociesze, by była wiecznie zadowolona i faworyzowana, by nie czuła się gorsza, czy jednak wychowywać w zgodzie z własnymi poglądami dla jej dobra? Powieść naładowana jest jeszcze większymi emocjami, gdyż Molly przeżywa śmierć ojca, z którym była blisko związana. Dorastała z wiedzą, iż jej ojciec cierpi na stwardnienie rozsiane. Od kiedy tylko sięgała pamięcią, jeździł na wózku. Wraz z upływem czasu choroba postępowała, zabierając mu zdolność poruszania rękami, pogarszając wzrok. Nie była jednak gotowa na jego śmierć, o którą obwiniała swoją adopcyjną matkę. Jego odejście było niczym punkt zapalny w jej życiu. Uciekła od bliskich, nie mogąc pogodzić się z tym, iż nie okazują należnego smutku, że okłamują ją. Tymczasem sama budowała swoje nowe życie na kłamstwie… W powieści poruszane są naprawdę ważne i ciężkie wątki, jednak całość nie przytłacza, nie przygnębia, nie ma się poczucia, jakby zawisły nad tobą ciemne chmury. Jak gdybyś tańczyła to nie tylko dylematy, ale również historia o miłości i poszukiwaniu szczęścia, dzieleniu się uśmiechem. W retrospekcjach, które są przytaczane, widziałam jak Molly stara się uprzyjemnić życie choremu ojcu, wywołać radość i śmiech. Jej rodzice kochali ją i każde na swój sposób to okazywało. Jak gdybyś tańczyła to poruszająca historia o tym, jak wielką siłą destrukcyjną ma kłamstwo, jak wiele serca i troski trzeba włożyć w szczęście rodziny. To również opowieść o wybaczaniu i dojrzewaniu, gdyż nigdy nie jesteśmy za starzy, aby nauczyć się nowych rzeczy. Jak zawsze Diane Chamberlain stanęła na wysokości zadania, nie zawiodłam się na lekturze.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-03-2017 o godz 12:02 milka dodał recenzję:
Dawno nie czytałam książki, która tak mną poruszyła. Przepiękna!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
25-03-2017 o godz 12:22 zksiazkawreku dodał recenzję:
http://z-ksiazka-w-reku.blogspot.com/ _______________________________________________________________________ Diane Chamberlain jest jedną z moich ulubionych autorek, a każdą jej książkę czytam z zapartym tchem. Autorka przyciąga mnie trudnymi tematami, czasami wręcz kontrowersyjnymi, ale także pięknym i lekkim językiem. Czy „Jak gdybyś tańczyła” - najnowsza powieść autorki, spełniła moje oczekiwania? Główną bohaterką książki jest Molly. Ma ciekawą pracę, kochającego męża i przeszłość, którą skrupulatnie strzeże. Małżeństwo z racji tego, że nie może mieć swoich dzieci, planuje je adoptować (na zasadzie adopcji otwartej). Molly jednak ma pewne obawy. Boi się, że nie pokocha dziecka, że będzie złą matką. Zdaje sobie sprawę również z tego, że nie może budować rodziny na kłamstwie. Kiedy Molly była dzieckiem w tragicznych okolicznościach straciła ojca, i do chwili obecnej nie może wybaczyć bliskim tego, jakimi kłamstwami ją karmili. Zerwała wszelkie kontakty z rodziną i udawała sierotę. Teraz jednak musi wyznać mężowi prawdę, że gdzieś tam mieszka jej rodzina. Co więcej, Molly ma dwie matki - adopcyjną i biologiczną. Kobieta boi się teraz, że wyznanie prawdy zrujnuje jej małżeństwo i marzenia o byciu matką. Jak każda książka tej autorki tak również i ta porusza trudny temat, zmuszający do refleksji. Diane Chamberlain przedstawia nam w książce pojęcie otwartej adopcji, czyli takiej, w której dziecko utrzymuje kontakt ze swoimi biologicznymi rodzicami. Nie jest to łatwy temat, zdecydowanie zmusza do refleksji. Oprócz otwartej adopcji autorka obrazuje nam również wątek miłości młodzieńczej i szalonej, miłości ojca i córki, a także aspekt ciężkiej choroby, jaką jest stwardnienie rozsiane. Ta zaś towarzyszyła ojcu Molly. Chamberlain przedstawia nam etapy tej choroby oraz walkę z nią. W książce można wyróżnić dwie płaszczyzny - przeszłość i teraźniejszość. W przeszłości towarzyszy nam Molly jako dziecko. Poznajemy jej miłość do chłopaka, bezgraniczną miłość do ojca oraz relacje z obiema matkami. Natomiast w teraźniejszości mamy już do czynienia z dorosłą Molly, mężatką, która chce mieć dziecko. Po raz kolejny jestem pod wrażeniem lekkości pióra autorki. Uwielbiam jej książki nie tylko za oryginalne tematy poruszane w książce, ale także za język - przyjemny i lekki. Jej książki czyta się niezwykle szybko, zatracając się w nich w 100%. Pomimo wielu zalet, jakie posiada „Jak gdybyś tańczyła” uważam, że nie jest to najlepsza książka tej autorki. Chamberlain tym razem nie zaskoczyła mnie zakończeniem oraz oryginalnością fabuły - a szkoda. Książka nie wzruszyła mnie tak, jak inne książki tej autorki, nie wstrząsnęła mną, po prostu mnie nie porwała. Nadal moim numerem jeden pozostaje „W słusznej sprawie” i to właśnie tę książkę polecam, jeśli chcecie zacząć swoją przygodę z twórczością Chamberlain. Podsumowując, „Jak gdybyś tańczyła” to bardzo dobra powieść obyczajowa, która emanuje ciepłem, miłością i nadzieją. To książka o miłości rodzicielskiej, kłamstwach i o życiu z ciężką chorobą. Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-03-2017 o godz 13:35 gosza_sz dodał recenzję:
Czy kłamstwo lepsze jest od najgorszej prawdy? Czy wydarzenia z przeszłości mogą wpłynąć negatywnie na przyszłość? Czy rodzina może nas skrzywdzić? Jak pogodzić się z prawdą? W powieści "Jak gdybyś tańczyła" autorka przeplata wydarzenia głównej bohaterki Molly z przeszłości, gdzie dziewczyna miała ciężkie życie, ale pomimo trudnośći jakie ją spotykały bardzo lubiła je lubiła i była szczęśliwa. Jako czternastolatka próbowała radzić sobie z problemami dojrzewania. Buntowała się przeciw nadgorliwej ochronie rodziców. Często miała im za złe, że nie ma większej swobody. Była trochę naiwna i wielu rzeczy nieświadoma, ale to dobrze, bo dzięki temu jako dziecko mogła czerpać z dzieciństwa, to co najlepsze. Przyjaźń ze Stacy nie wpłynęła na nią dobrze. Dziewczyna wciągnęła ją do świata, w którym dziewczynka zatraciła samą siebie i straciła na swojej niewinności. Była jeszcze dzieckiem, więc sama nie rozumiała dorosłego świata i nie miała sie kogo poradzić, dlatego podjęła wiele złych decyzji, których potem bardzo żałowała. Molly bardzo kochała swojego tatę. Ich relacja była taka idealna, dobrze się dogadywali, wspólnie spędzali dużo czasu. Dziewczynka uwielbiała pomagać mu w pracy i robiła wszystko, by po prostu był szczęśliwy. Bardzo mi się podobała relacja między nimi. Niestety nie wszystko było takie idealne, ponieważ tata Mollly był chory. Choroba z jaką się mierzył odbierała mu siły do życia, bardzo cierpiał, ale był silny dla swojej córeczki. Z drugiej perspektywy poznajemy wydarzenia z teraźniejszości, kiedy Molly jako dorosła kobieta wraz ze swoim mężem stara się o otwartą adopcje. Pragną dziecka w swojej rodzinie, ale nie mogą go mieć, ponieważ Molly ma problemy z zajściem w ciążę. Bohaterka ukrywa przed mężem swoją przeszłość, w której stało się coś okropnego o czym ona nie chce mu powiedzieć, ponieważ boi się wyznania prawdy. Najbardziej obawia się, że jeżeli jej tajemnica ujrzy światło dzienne jej życie diametralnie sie zmieni. Molly w swoim dzieciństwie przeżyła wiele problemów. A mianowicie miała dwie matki - biologiczną i adopcyjną. Sama do końca nie rozumie co kierowało jej matką, gdy ją porzuciła i zostawiła pod opieką ojca i jego nowej żony, która zaadoptowała Molly. Kiedy przychodzi czas, kiedy wraz z mężem stara się o adopcje jej tajemnice i burzliwa przeszłość dają o sobie znać. Dziewczyna musi się zmierzyć z okrutną prawdą, by pogodzić się z życiem teraźzniejszym. Z twórczością Diane Chamberlain spotkałam się po raz pierwszy. Bardzo mnie zaskoczyła w pozytywny sposób. Książka okazała się niesamowicie wciągająca lekturą. Autorka pokazuje nam jak wyniszczająca jest chorba stwardnienie rozsiane, która odebrała tacie Molly zdolność kontrolowania własnego ciała. Temat chorób w książce jest zawsze trudny, niesie ze sobą smutek, który odczuwa czytelnik podczas czytania. W piękny sposób pokazała jak krucha jest rodzina. Jak kłamstwo może wszystko zniszczyć. I miłość, która daję nadzieję, w najtrudniejszym momencie życia. Bohaterowie są dobrze wykreowani, każdy z nich ma określone i bardzo znaczące zadanie w książce. Serdecznie Wam ją polecam. Cudowna opowieść o budowaniu wspólnego zaufania, o budowaniu rodziny. Spędzicie z nią miło czas. Na pewno sięgnę po inne tutyły tej autorki. Książką "Jak gdybyś tańczyła" zdobyła moje serce. I oficjalnie dołączam do jej grona wiernych fanek.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-03-2017 o godz 17:35 podróżdokrainyksiążek dodał recenzję:
Tematyka oraz gatunek książki nie należą do tych, po które najczęściej sięgam właściwie to robię to bardzo rzadko. Dlatego też miałam dość spore obawy, zanim po nią sięgnęłam, że za bardo mi nie przypadnie do gustu. Sięgnęłam po nią z tego powodu, że miałam ochotę na coś zupełnie innego. Na szczęście się nie zawiodłam. W środku znajdziemy nawet dość zabawnie skonstruowaną mapę, która jest bardzo prosto zbudowana. Już od pierwszych stron historia Molly, jej męża oraz ich wielkich starań o wymarzone dziecko poruszyła mnie niezwykle mocno. Poznajemy Molly, która przeżywa bardzo trudne chwilę w swoim życiu. Skrywa w sobie tajemnicę oraz ogromny lęk przed tym, że nie będzie w stanie pokochać adoptowanego dziecka po stracie jej własnego. Ta pozycja cudownie poruszy swojego czytelnika i wywoła wiele emocji, których każdy z nas pragnie. Zawiera w sobie tak wiele ciepła i wzrusza nas w wielu sytuacjach. Wprost idealna, aby wieczorem po ciężkim dniu zagłębić się w lekturze i zapomnieć o całym świecie. Mimo trudnych tematów w niej poruszanych czyta się nią niezwykle szybko. Śledzimy losy bohaterki, która zmaga się z przeszłością, przyszłością, a do tego wszystkiego pojawia się jeszcze choroba. Śmiało możecie sięgnąć po tę pozycję, a na pewno się nie zawiedziecie. Zwłaszcza jeśli pragniecie dużych emocji.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-02-2017 o godz 18:20 Sophie Salvatore dodał recenzję:
Kolejna książka Diane Chamberlain za mną. Nawet nie jestem w stanie wyrazić słowami jakie emocje wywołała u mnie ta powieść. Doprowadziła mnie do łez i kilkudniowego kaca książkowego. Nikt nie potrafi pisać takich powieści jak Diane Chamberlain. Jej książki są cudowne i niezapomniane, a historie w nich zawarte niepowtarzalne. (...) Diane Chamberlain w swoich książkach porusza trudne problemy obyczajowe. Tym razem spotykamy się z tak zwaną otwartą adopcją i skutkami jakie ona niesie. Autorka porusza również kwestię choroby i niepełnosprawności - dokonuje analizy z kilku punktów widzenia. Pomiędzy wierszami możemy dostrzec też burzliwy temat eutanazji. (...) Cała recenzja na blogu : http://recenzje-sophie.blogspot.com/2017/02/recenzja-jak-gdybys-tanczya.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-02-2017 o godz 12:01 Katarzyna dodał recenzję:
Otwarta adopcja wydaje się idealnym rozwiązaniem - okazją do stworzenia dla malucha dużej, kochającej rodziny. Ale czy tylko plusy ma taka sytuacja? Podjęcia decyzji o tego typu adopcji obawia się Molly, bo jej doświadczenia z dzieciństwa dowodzą, że nie wszystko układa się bezproblemowo... Choć trzeba przyznać, że jej sytuacja była naprawdę nietypowa: biologiczna matka mieszkająca nieopodal, w domu należącym do rodziny ojca, biologiczny ojciec w związku z inną kobietą, poważna choroba ojca wymagającego pomocy właściwie w każdej czynności. Ale przecież jego stan nie sugerował, że odejdzie tak prędko... Śmierć ojca jest ciosem dla czternastolatki (bo powieść przenosi nas także do dzieciństwa bohaterki) - dramat jest jeszcze większy, bo Molly podejrzewa, że jej matka przyczyniła się do tej śmierci... Czy wydarzenia sprzed lat da się jeszcze rozwikłać? Czy prawda wyjdzie na jaw? Jak zakończy się starania Molly i jej męża o adopcję? Ciekawa, wciągająca książka, do tego zaznajamiająca polskiego czytelnika z wieloma realiami dotąd nieznanymi.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-02-2017 o godz 16:06 Pinko dodał recenzję:
Aidan i Molly to zgodne małżeństwo, pragnące tylko jednego- dziecka, które rozświetliłoby ich dobre, acz nieco smutne życie. Jako, że własnego mieć nie mogą, zdecydowali się na adopcję. I choć Molly bardzo kocha swojego męża, to nie wszystko, co powiedziała mu o swojej przeszłości, jest prawdą... Sama przez lata walczyła z jednym wspomnieniem- matki, która zabija jej chorego na stwardnienie rozsiane ojca. Czy można żyć z tak dużą tajemnicą? A może... przeszłość wcale nie jest taka, jak wydaje nam się dziś? Diane Chamberlain- pisarka, która swymi powieściami porywa tysiące czytelników na całym świecie. Owszem, może czasem niektóre historie są nieco zbyt rzewne, może delikatnie oderwane od rzeczywistości (zdania są różne), dla mnie to nie ważne. Zawsze z ciekawością sięgam po kolejne jej książki i jak do tej pory czuję się czytelniczo usatysfakcjonowana. Patrząc z mojej perspektywy, dzieciństwo Molly określiłabym jako pogmatwane. Owszem, miała kochającego ojca, wiecznie zamartwiającą się matkę, ale... w jej przypadku matki były dwie. I mieszkały niespełna kilometr od siebie. Dziwne? Główna bohaterka od najmłodszych lat wiedziała, że Nora to jej matka adopcyjna, zaś Amalia- biologiczna. Jej życie upływało pod znakiem beztroski, miłości i zrozumienia. Kobieta nigdy jednak nie zastanawiała się nad tym, jak wyglądały pewne aspekty życia jej rodziców. Zawsze wierzymy temu, co widzą nasze oczy, słyszą nasze uszy. Reagujemy, bo tak zostaliśmy nauczeni. Zrywamy kontakty, bo pewne osoby budzą w nas zbyt wiele bólu. Nie dajemy wiary w to, że istnieje inna odpowiedź na zadawane setki razy pytanie. Czasem zbyt dużo czasu mija, nim dotrze do nas RACJONALNOŚĆ. Nikt z nas nie może się pochwalić zbyt dużą ilością czasu; mamy go ograniczoną ilość, sami nie wiedząc, kiedy przyjdzie nam się pożegnać z tym światem. A mimo to wolimy odwrócić się i uciec, niż stanąć twarzą w twarz z prawdą. Bo wmawiane sobie codziennie kłamstwo jest bezpieczniejsze, lepsze? Może. Postawmy się w roli Molly- wraca do domu po odwiedzinach u babci, dowiaduje się, iż jej ukochany ojciec nie żyje. Śmierć naturalna, powiedzieli. Ale co w takim razie przy jego łóżku robi pudełko, w którym matka- pielęgniarka gromadziła dziwne tabletki, ukrywając je w kuchennej szafce? Wniosek jest prosty- zabiła go. Bo miała dość zniedołężniałego męża, dość jego specyficznej więzi z Amalią. Tak miało być łatwiej. Ale... czy to na pewno prawda? Wiecie, na podstawie tej lektury wysnułam taką drobną refleksję. Dawanie komuś drugiej szansy boli, ale nie znając całości sytuacji, może czasem warto zaryzykować? Molly porzuciła to, co kocha. Minęło wiele lat odtrącenia obu matek. Starannej obrony przed tym drugim wyjściem. Lat straconych, których cofnąć się już nie da. Czasem prawda boli, ale przyjmując ją, powstrzymujemy się przed krzywdzeniem innych.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-02-2017 o godz 22:02 Katarzyna Olech dodał recenzję:
Tajemnice z przeszłości w końcu nas dopadną i chociaż zdajemy sobie sprawę że gdybyśmy odcięli się od przeszłości grubym murem, to w końcu wszystko wyjdzie na jaw. I właśnie wydarzenia z przeszłości dopadły Molly. Gdy była dzieckiem miała kochającą się rodzinę – ojca i matkę(i). I chociaż dopadła ich choroba – ojciec Molly był niemal całkowicie sparaliżowany – to dziewczyna nie wymieniłaby swojego życia na żadne inne. Kochała bliskich, ale gdy okazało się że ją okłamali, odeszła i zerwała z nimi kontakt. W sercu przez niemal dwadzieścia lat nosiła urazę i nie wybaczyła bliskim tego co zrobili. Teraz Molly, wraz z mężem, postanawia adoptować dziecko, ponieważ w wyniku powikłań, nie może ich mieć. W głowie kobiety krąży tysiące pytań – nie wie czy uda jej się pokochać maleństwo? Molly będzie musiała uporać się z przeszłością, od której oddzieliła się grubym murem. Jak gdybyś tańczyła to jedna z najlepszych powieści Chamberlaine. Ta książka nie tylko wzrusza – autorka, w sposób znany swoim czytelnikom porusza każdą najczulszą strunę naszych emocji. Stosuje chwyty, które podczas lektury rozbijają na łopatki. Autorka powoli buduje napięcie – kolejne fakty z przeszłości Molly wyjawia powoli, strona po stronie, nie przyśpieszając i nie zwalniając tempa. Podczas czytania chciałam przeskoczyć kilka stron bo to napięcie było nie do wytrzymania. Miałam ochotę przebierać nogami ze zniecierpliwienia, a nawet krzyknąć, co dość wyraźnie obrazuje poziom moich emocji podczas lektury. Nawet nie zauważyłam jak łzy zaczęły płynąć po moich policzkach, a ja czytałam dalej, pomimo późnej godziny na zegarku. Nie mogłam się oderwać od książki, a jednocześnie silne emocje chcą, aby odłożyć ją chociaż na chwilę na bok, aby zaczerpnąć oddech i odpocząć. Molly z przeszłości i Molly z teraźniejszości to dwie różne osoby. Chociaż wiele je łączy, jeszcze większa jest między nimi przepaść. Pomimo, że kobieta odcięła się od przeszłości i zamknęła za sobą wszystkie furtki, wydarzenia z przeszłości wychodzą każdą najmniejszą luką. Walka z tym co się wydarzyło jest bardzo męcząca i właśnie przez to Molly się zmienia. Posiadanie dziecka jest dla niej wręcz bolesne, ale nie może pozbyć się lęku i obaw, które zagnieździły się w jej głowie. I chociaż nie polubiłam Molly to powoli szala mojej sympatii podczas czytania, zaczęła przychylać się na jej stronę. Spotkałam się z opiniami że Jak gdybyś tańczyła to najlepsza książki w dorobku Chamberlaine. I chociaż przed lekturę tej powieści byłam do tego stwierdzenia nieco sceptycznie nastawiona to teraz dołączam do grona tych osób. Jak gdybyś tańczyła to książka brutalna, ale także przepełniona ciepłem domowego ogniska. To historia o rozczarowaniu, o bólu który powoduje że odcinamy się od wszystkiego, o tęsknocie, którą od siebie odrzucamy. Diane Chamberlaine za pomocą słów przekazała swoim czytelnikom wiele prawd. Jeżeli potrzebujecie książki grającej na emocjach, poruszającą każdą strunę w naszym sercu to sięgnijcie po Jak gdybyś tańczyła, a się nie zawiedziecie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-02-2017 o godz 12:39 booksofmeworld dodał recenzję:
Od niedawna dopiero zaczęłam czytać powieści Chamberlain i może jeszcze nie mam jakiegoś wielkiego zarysu odnośnie jej powieści, bo przecież tyle już ich napisała, a ja mam za sobą, o ile się nie mylę, ze cztery. Zauważyłam jednak, że jedne z jej książek są tak dobre, że od samego początku nie można się od nich oderwać, inne nie są tak ciekawe, jak mogłoby się wydawać, a jeszcze inne rozkręcają się dopiero na końcu. Molly wychowała się w Morrison Ridge, małej miejscowości w Karolinie Północnej, gdzie otoczona była tylko swoją rodziną, pięknymi widokami i lasem. Dziewczyna ma dwie matki, biologiczną i adopcyjną, ojca, który choruje na stwardnienie rozsiane i wydaje jej się, że tak będzie zawsze. Niestety pewnego dnia jej ojciec odchodzi, a Molly oskarża swoją adopcyjną matkę, że do zabiła. Po tym odcina się od całej swojej rodziny, przestaje się odzywać do nich, w końcu zakłada własną rodzinę, lecz życie jej nie rozpieszcza. Po tym, jak poroniła musiała przejść zabieg, po którym nie może mieć dzieci i jedyne co pozostaje Molly i jej mężowi to adopcja. Niestety demony przeszłości dopadają wreszcie Molly i będzie się musiała z nimi zmierzyć. Niestety ciężko mi było zainteresować się na początku całą tą historią. Trochę mnie denerwowało trochę te ciągłe skoki w czasie, ponieważ powieść toczy się dwutorowo, a autorka opisuje dzieciństwo Molly oraz jej dorosłe życie. Więcej było rozdziałów dotyczących dzieciństwa dziewczyny, pewnie dlatego, że w późniejszym czasie miały one posłużyć jako opowiadana mężowi historia jej życia, ale to właśnie te rozdziały bardziej mnie zaciekawiły. Kiedy wreszcie przyzwyczaiłam się do tych przeskoków bardziej poczułam się zainteresowana tym, co wydarzyło się w dzieciństwie Molly, niż to, jak się układa jej dorosłe życie i próby adoptowania dziecka. Jak gdybyś tańczyła to książka poruszająca ważne tematy. Zaczynając od stwardnienia rozsianego i tego z czym muszą się zmagać osoby chore, a także ich bliscy oraz eutanazji. Nie wyobrażam sobie podjęcia decyzji związanej z uśmierceniem kogoś żeby zaoszczędzić mu bólu, wydaje się to czymś normalnym, ale podjęcie przez najbliższych takiej decyzji nie wydaje się niczym prostym. Autorka również opisuje etapy jakie należy przejść, aby adoptować dziecko. Cała powieść przesycona jest trudnymi tematami, momentami można się poczuć odrobinę przytłoczonym. Ta powieść Chamberlain należy do trzeciej grupy, którą wcześniej opisywałam. Owszem, wciągnęłam się po jakimś czasie i byłam naprawdę zainteresowana dzieciństwem głównej bohaterki, ale tak naprawdę najwięcej działo się pod koniec powieści. Już na samym początku książki Chamberlain zdradziła, że Molly uważa, iż to jej matka zabiła jej ojca, ale tak naprawdę trzeba było czekać prawie do ostatnich stron żeby to wszystko zostało wyjaśnione tak, jak należy, co właściwie wzmagało zainteresowanie dalszym czytaniem. Może Jak gdybyś tańczyła nie powaliła mnie na kolana, ale było w niej coś, co sprawiało, że chciało się poznać losy wszystkich bohaterów. Naprawdę dużo się w książce dzieje i jak już się przebrnie przez początek, który mnie osobiście trochę nudził, to później już jest tylko lepiej.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-02-2017 o godz 12:06 Livingbooksx dodał recenzję:
Główna bohaterka Molly to kobieta, która w swoim dzieciństwie przeszła przez wiele problemów. Miała dwie matki - biologiczną oraz adopcyjną, miała kontakt z obiema, jednakże nigdy tak naprawdę nie dowiedziała się, dlaczego jej rodzinna sytuacja wygląda właśnie tak, a nie inaczej. Co kierowało jej biologiczną mamą w momencie, w którym była w stanie oddać swoją córkę innej kobiecie? Na domiar złego, Molly miała niepełnosprawnego ojca, który jeździł na wózku inwalidzkim i nie poruszał żadną częścią ciała, jedynie głową. Był człowiekiem niezwykle zdolnym, dlatego też młoda Molly stale pomagała mu w pisaniu jego psychologicznych powieści, poradników, służyła pomocą w różnych trasach autorskich oraz dbała, aby ojciec po prostu był szczęśliwy. Nie zawsze było to proste, jednak za wszelką cenę starała się, aby ludzie wokół niej byli zadowoleni z życia i z tego, co mają, pomimo że sama kryła w sobie wiele tajemnic. Wszystkie wspomnienia, problemy, tajemnice a także krzywdy, jakie zaznała w młodym wieku wracają do Molly w momencie, w którym to ona pragnie zostać matką. Czy wydarzenia z przeszłości mogą negatywnie wpłynąć na przyszłość? Powieść "Jak gdybyś tańczyła" podzielona jest na dwa człony - Molly jako młoda, dojrzewająca dziewczyna, poznająca prawdę o świecie i przede wszystkim o sobie samej - oraz Molly jako dorosła kobieta, mężatka, borykająca się ze swoimi tajemnicami z przeszłości oraz z decyzją o adoptowaniu dziecka. Zabieg ten został niezwykle interesująco zastosowany, ponieważ rozdziały z różnych etapów życia głównej bohaterki przeplatają się i czytelnik ma możliwość poznać dwa segmenty w jednym czasie. Początkowo wydarzenia te nie mają ze sobą zbyt wielkiego powiązania, wydarzenia z przeszłości nie wydają się ściśle związane z przyszłością, jednakże dopiero na sam koniec przekonujemy się, że wiele rzeczy, które początkowo były niezauważalne, miały potem ogromne znaczenie w losach Molly. Autorka jest mi znana z jej poprzedniej powieści "W cieniu" , której tajemnice bardzo mnie urzekły i wciągnęły na długie godziny. Miałam nadzieję, że z tą książką będzie tak samo, a autorka zabierze mnie w świat, w którym tajemnice mają wielkie znaczenie. Nie myliłam się, a "Jak gdybyś tańczyła" okazała się równie wspaniałą, zaskakującą i porywającą opowieścią. Istotne sa tu więzy rodzinne, sekrety, które wychodzą na światło dzienne w nieodpowiednich momentach a także troska, którą młoda bohaterka stara się otulić swojego zrezygnowanego, niepełnosprawnego ojca. Czy kłamstwo jest lepsze od najgorszej prawdy? Każdy z przedstawionych bohaterów ma w powieści swoje unikalne zadanie, niektórzy wprowadzają zamęt, inni złą atmosferę, niektórzy natomiast łagodzą zło i walczą o sprawiedliwość oraz dobro. Całość jest niezwykle zrównoważona, a tajemnice mające miejsce na kartach tej powieści okazują się bardzo, ale to bardzo znaczące. "Jak gdybyś tańczyła" to powieść pełna miłości, walki o szczęście, troski o bliskich, a także tajemnic i intryg, które odgrywają istotną rolę w przyszłym życiu Molly. Książkę czytało mi się przyjemnie, chwilami nie potrafiłam się od niej oderwać, a przedstawiona historia często pojawiała się w moich myślach. Diane Chamberlain po raz kolejny pokazała, że potrafi stworzyć powieść, która ma wiele barw i każdy czytelnik znajdzie w niej coś osobliwego i znaczącego. Jestem pozytywnie zaskoczona i wiem, że w przyszłości muszę sięgnąć po poprzednie dzieła autorki.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-01-2017 o godz 14:16 Mechaniczna Kulturacja dodał recenzję:
Diane Chamberlain, autorka takich hitów jak Chcę cię usłyszeć, czy Dobry ojciec, po raz kolejny pokazuje, że nie boi się trudnych tematów. Tym razem poczytna pisarka na warsztat wzięła adopcję oraz miłosierne morderstwo. Molly i Aidan są zgranym małżeństwem przed czterdziestką. Chcą mieć dziecko, lecz z powodów zdrowotnych, Molly nigdy nie zajdzie w ciążę. Para decyduje się więc na adopcję. Jednym z etapów weryfikacji rodziny do przysposobienia, jest wywiad środowiskowy. Podczas niego dowiadujemy się, że Molly nie mówi prawdy o swojej rodzinie; jest nieszczera nie tylko w stosunku do pracownika opieki społecznej, ale i swojego męża. Nikt, oprócz niej, nie wie, dlaczego całkowicie odcięła się od swojej adopcyjnej oraz biologicznej matki, ani dlaczego opuściła rodzinne miasto w Karolinie Północnej. Niestety, po dwudziestu latach przeszłość wraca, a Molly jest zmuszona stawić czoło wspomnieniom o sparaliżowanym, chorym na stwardnienie rozsiane ojcu, młodzieńczym, gorzkim buncie oraz dziwnej, zazdrosnej relacji pomiędzy żoną swojego ojca, a jego byłą kochanką. Pierwsze, co mogę stwierdzić, to to, że amerykańska autorka po mistrzowsku wręcz żongluje uczuciami czytelników. Okoliczności przedstawionych wydarzeń oraz wewnętrzne rozterki głównej bohaterki opisane w powieści są w dobrym, wcale nie przesadzonym, stopniu nacechowane emocjami. Z przedstawionymi postaciami czytelnik jest w stanie utożsamiać się na tyle, aby w odpowiednim momencie się roześmiać bądź wzruszyć. Na szczególną uwagę zasługują właśnie te ostatnie, melancholijne momenty, kiedy czytelnik dostaje od autorki impuls, aby się nad czymś głębiej zastanowić, czy dogłębnie przeanalizować. Chamberlain, jak już wspomniałam, nie boi się pisać o ciężkich, ludzkich tematach. Wątek adopcji poprowadziła naprawdę dobrze, szczegółowo, widać więc, że rzetelnie przygotowała się do tego tematu. Innym zagadnieniem, dość kontrowersyjnym, jest skrócenie przez rodzinę głównej bohaterki, cierpień umierającego ojca. Tutaj czytelnik sam podejmuje decyzję, czy krewni postąpili etycznie, czy też nie. Ma też on szansę dowiedzieć się, jak wygląda życie codziennie ze śmiertelnie chorą osobą. Uważam, iż autorka podołała zadaniu i zaprezentowała oba zagadnienia w sposób przejrzysty oraz nienachalny. Umiejętnie przekazała istotę problemu, pozwalając czytelnikowi na samodzielną ocenę działania przedstawionych bohaterów. Zdecydowaną zaletą jest również okładka najnowszej książki Diane Chamberlain. Ujmuje ona swoim symbolizmem oraz wiele znaczącym cytatem, umieszczonym na dole. Historia w Jak gdybyś tańczyła jest nostalgiczna, lecz zakończona szczęśliwie. Podobno nigdy nie pamiętamy szczęśliwych zakończeń, ponieważ jest ich zbyt wiele, lecz myślę, że to pozostanie z czytelnikiem na długo. http://www.mechaniczna-kulturacja.pl/2017/01/diane-chamberlain-jak-gdybys-tanczya.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-01-2017 o godz 13:26 I czerwone szpilki dodał recenzję:
Molly i Aidan to wzorowe małżeństwo przed czterdziestką, mają dom, pracę, pieniądze, ale nie mają najważniejszego. Nie mają dziecka. Nie mogą mieć dzieci biologicznych, dlatego też starają się o adopcję. Ufając sobie bezgranicznie decydują się na otwartą adopcję, za podstawę udanego ich związku przypisują sobie szczerość ponad wszystko. Mimo to, Molly ma tajemnicę z przeszłości, którą stara się wyprzeć ze wszystkich sił. Idzie w zaparte i udaje, że przeszłości nie ma. Ma też swoje powody, by ona na jaw nie wyszła, zwłaszcza teraz, gdy są tak blisko przysposobienia dziecka. Książka napisana jest z dwóch perspektyw. Powoli i kolejno poznajemy dzieciństwo, przeszłość Molly oraz bierzemy udział w wydarzeniach teraźniejszych. Bardzo lubię dobra dwutorową akcję, tutaj autorka spisała się genialnie. więcej na http://iczerwoneszpilki.blogspot.com/2017/01/jak-gdybys-tanczya.html Autentyczna i wzruszająca, przypomina nam jakie życie jest kruche. Miłość, szacunek, odwaga, zdrowie, naiwność, wsparcie, kłamstwa, ból, żałoba, złość i wiele innych aspektów poruszyła autorka w swojej powieści. Lekka i zarazem ciężka historia o życiu, codzienności, lekko przewidywalna i zaskakująca jednocześnie. Nie mogłam się oderwać od tej powieści, strony uciekały jedna po drugiej. Meritum przeszyło mnie o dreszcze i łzy. Polecam każdemu, komu przydałoby się trochę pokory, a brakuje jej nam wszystkim.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
25-01-2017 o godz 11:39 Sol dodał recenzję:
Bardzo lubię powieści tej autorki. Niesamowicie mnie wciągają i każda z nich niesie ze sobą pewne mądrości, nad którymi rozmyślam po zakończeniu lektury. A najlepsze jest to, że każda jest wyjątkowa. I nie spotkałam się jeszcze z jakimś jej tytułem, który by mi się nie spodobał, a to już coś znaczy. Przynajmniej dla mnie. "Jak gdybyś tańczyła" to dwie historie jednej bohaterki. Jedna toczy się w przeszłości, Molly jest nastolatką, która nie ma łatwego życia, ale jednocześnie jej życie jest szczęśliwe. Dziewczyna radzi sobie z problemami dojrzewania i żyje, jakby pod kloszem - ochroną rodziny. Wielu rzeczy nie jest świadoma, ale może to i lepiej, bo jako czternastolatka czerpie z dzieciństwa to co najlepsze, nie mącąc sobie umysłu. Niestety pod wpływem pewnych osób, traci na swojej dziecinności i niewinności, która powinna jeszcze trwać. Nastoletnia Molly bardzo kocha swojego tatę, ich relacja jest wręcz bajkowa, bardzo mi się podoba. Jest taka szczerość w tym wszystkim, oddanie i moc miłości - coś pięknego. Szkoda tylko, że jest też pewien smutek, który ciąży nie tylko na ich relacji, ale na całej rodzinie... A przede wszystkim na ojcu Molly, który nie może sobie poradzić ze śmiertelną chorobą, z którą i tak dzielnie sobie radzi. Druga historia, toczy się w rzeczywistości na bieżąco. Dorosła Molly wraz ze swoim mężem pragnie mieć dziecko. Niestety nie mogą mieć go w sposób naturalny, dlatego też postanawiają postawić na adopcję otwartą. Poznajemy Molly zupełnie z innej strony. Kobieta ukrywa przed swoim mężem swoją przeszłość, w której wydarzyło się coś okropnego, a o czym sam czytelnik dowiaduje się z biegiem fabuły. I chociaż można się powoli domyślać o co chodzi, to i tak koniec końców jest zasmucony finałem... Autorka świetnie pokazała nam, jaka okropna jest choroba wyniszczająca krok po kroku człowieka i jego człowieczeństwo. A jest nią stwardnienie rozsiane. Okropne cholerstwo, którego nie da się wyleczyć, a i żyć z tym naprawdę ciężko. Wzruszyłam się niejeden raz, kiedy pewne momenty były wprost nie do opanowania łez. Autorka wie, jak wzruszyć czytelnika. Zwłaszcza jeśli ten miał doświadczenie z daną sytuacją. Kolejny motyw to adopcja i problemy z jej, że tak powiem - sfinalizowaniem. Chamberlaine zgrabnie pokazuje nam jej trudy, ale również te słodkie i ważne momenty. W książce tej jest wiele ciepła, ale i smutku. Główni bohaterowie są prawie namacalni... Autorka bardzo fajnie ich wykreowała i muszę przyznać, że każda z postaci mi się podobała. "Jak gdybyś tańczyła", to powieść emocjonująca... mówi nam o sile miłości, sile przetrwania, ważnych wyborach, żalach, stracie, dokonywaniu ważnych wyborów, przebaczeniu... Mogłabym tak wymieniać i wymieniać. Najlepiej będzie, jeśli sami sięgniecie po nią i przekonacie się na własnej skórze. Ja gorąco Wam polecam lekturę "Jak gdybyś tańczyła", jest naprawdę wspaniała. sol-shadowhunter.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-01-2017 o godz 16:55 Ruda Recenzuje dodał recenzję:
Swoje życie Molly zbudowała na sekretach, których broni niczym lwica. Ciężar przeszłości nie pozwala jej jednak czerpać z codzienności pełnymi garściami, a tajemnice aż się proszą, by ujrzeć światło dzienne. Czy kobieta zdecyduje się wyjawić je ukochanemu mężczyźnie? Czy w końcu rozliczy się z przeszłością?

Przez długi czas myślałam, że najlepszą autorką powieści dla kobiet jest Jodi Picoult i nie istnieje pisarka mogąca stanowić dla niej konkurencję. Musiałam zmienić zdanie, kiedy poznałam książki autorstwa Chamberlain, nie ustępującej tej pierwszej na krok. Emocjonalne, wzruszające, traktujące o ważnych tematach, pięknie pokazujące świat kobiet. Najlepsze.

Nie od razu poczułam klimat znany mi z powieści Chamberlain. Choć liczba stron niepostrzeżenie malała, miałam wrażenie, że czytanie idzie mi dosyć opornie. Ważne tematy nie sprawiły, że od razu doceniłam powieść, a lektury nie ubarwiali mi także sympatyczni bohaterzy. Niespodziewanie jednak zalała mnie fala wzruszeń, tematyka przygniotła swoją powagą, a książkowe postacie stały mi się bliskie.

Autorka znana jest z tego, że nie obawia się problemów trudnych, spraw smutnych, tematów tabu. Akcja każdej jej powieści zbudowana została w oparciu o takie kwestie. Tym razem nie mogło być inaczej. Na pierwszy plan wysuwa się temat adopcji. Podoba mi się, że Chamberlain potraktowała ten problem wielotorowo, pokazując z jednej strony jak ciężko jest rodzicom, a z drugiej jak trudno jest dziecku. Co więcej, w powieści pojawia się hasło adopcji otwartej- pozwalającej biologicznemu rodzicowi na udział w życiu dziecka. Nie kojarzę, żebym z kwestią tą spotkała się w innej powieści, a jest ona bez wątpienia intrygująca i dająca do myślenia.

Żeby było jeszcze trudniej i jeszcze ciekawiej między wierszami pisarka ukryła drugi wyjątkowo wartościowy moim zdaniem temat. Nieco subtelniej skupiła się na kwestiach życia i śmierci, próbując uchwycić odpowiedzi na pytania, z jakimi część z nas musiała się zmierzyć lub stanie przed tą koniecznością w przyszłości. W tej powieści życie i śmierć spotykają się w niepokojącym tańcu i tylko od nas zależy, jak go ocenimy.

Chamberlain ma niezwykły talent do budowania powieści emocjonalnie skomplikowanych. Obok jej książek nie można przejść obojętnie, akcja nas porusza, sprawia, że w głowie kłębią nam się pytania, a do oczu napływają łzy. Choć na początku nie potrafiłam odnaleźć się w książkowym klimacie, z upływem kolejnych stron zaczęły we mnie narastać emocje, z którymi niełatwo było mi się uporać. Niektóre sceny ściskały mnie za gardło, sprawiając, że z trudem powstrzymywałam łzy, choć nie należę do osób, które przesadnie się roztkliwiają podczas lektury.

Bohaterzy to istoty z krwi i kości, walczące o lepsze jutro i dobro własnej rodziny. Nie każdy przypadnie czytelnikowi do gustu, bo nie wszyscy są dobrzy i prostolinijni. O niektórych jednak nie łatwo będzie nam zapomnieć. Fragmenty dotyczące ojca Molly przywodziły mi na myśl mojego własnego tatę i to właśnie ta postać zrobiła na mnie największe wrażenie.

Ta powieść nie byłaby jednak tak dobra, gdyby nie styl autorki. Lekka narracja sprawia, że książkę czyta się szybko, a upływ kartek wciąż nas zaskakuje. Pilnie i niecierpliwie śledzimy każde jej słowo, by dowiedzieć się, co wydarzyło się w życiu bohaterki, kiedy była młoda. A tworzenie atmosfery rodzinnych sekretów i napięć to jedna z cech charakterystycznych powieści Chamberlain. Nikt tak jak ona nie potrafi spokojnie odkrywać kart, kiedy w czytelniku buzują emocje i napięcie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
09-01-2017 o godz 11:32 Aneta Wiśniewska dodał recenzję:
Diane Chamberlain powraca z nową powieścią i po raz kolejny stawia czytelnika pod ścianą zadając niełatwe pytania.

Molly miała dzieciństwo nieco inne niż swoi rówieśnicy. Była kochana, szczęśliwa, rozpieszczana, uczona szacunku do pracy i pieniędzy – i miała dwie mamy: biologiczną i adopcyjną. Powiecie nic dziwnego? Być może, jednak rzadko kiedy zdarza się, że te kobiety żyją obok siebie każdego dnia dzieląc się uwagą i miłością małej dziewczynki.

Molly nigdy nie uważała tego za nic złego czy nadzwyczajnego, dopóki, jako nastolatka, nie zaczęła się nad tym bardziej zastanawiać. Szczególnie, po kilku sugestiach swojej koleżanki…

Jednak to inne wydarzenie sprawi, że jej świat się zawali – śmierć ukochanego ojca.

Ukochana córeczka tatusia. W niczym nie przeszkadzało jej to, że ojciec jest niepełnosprawny. Była jeszcze za młoda, żeby zrozumieć, że choroba postępuje i jej ojciec może całkowicie stracić sprawność. Wymyślała różne aktywności, tylko, aby z nim być. Dlatego, gdy niespodziewanie wchodzi do domu i widzi w sypialni ojca, z którym jeszcze przed godzinami żartowała, matkę, która ze spokojem tłumaczy, że jej tatuś odszedł, wpada w szał. Jest przekonana, że nie była to śmierć natura, że pomogła mu w tym mama – jednak nikt nie bierze jej słów na poważnie. Czuje się zdradzona i odchodzi całkowicie odcinając się od swojej rodziny.

Teraz jest dorosła i rozważa otwartą aborcję. Choć jest sceptycznie nastawiona, to zgadza się, wiedząc, że jest to jej jedyna opcja na spełnienia marzenia o macierzyństwie. Jednak, aby zacząć coś nowego, trzeba zamknąć stare rozdziały. Więc może na początek przyznać się mężowi, że jej rodzina żyje? Wliczając w to obydwie matki…

Zawsze uważałam, że adopcja to piękny dar. To szansa, aby podzielić się swoją miłością z małym człowiekiem, któremu jej zabrakło. A otwarta adopcja? To dopiero jest wyzwanie.

Potraficie sobie wyobrazić “dzielenie się” dzieckiem między dwie matki, dwie rodziny? A co, jeśli tamtą polubi bardziej? A jeśli będzie chciała odzyskać dziecko? Molly jest pełna wątpliwości, co do tej formy, mimo, że przez lata sama nie widziała w tym zupełnie nic złego.

Przyznam szczerze, że nie miałam pojęcia o czymś takim jak “otwarta adopcja” przed czytaniem tej książki. Co o tym myślę? Nie jestem pewna, czy potrafiłabym się na to zdobyć. To nie może być proste. To wyzwanie, ogromne wyzwanie, które prawdopodobnie by mnie przewyższyło.

“Jak gdybyś tańczyła” stawia sporo interesujących pytań. O wybaczenie, o sens cierpienia choroby, odejście bliskich czy właśnie o szeroko rozumiane macierzyństwo.Wszystkie książki autorki niosą ze sobą refleksje i każą na chwilę przystanąć, nie inaczej więc jest z tą.

Z książkami Diane Chamberlain jest jeszcze jeden kłopot – naprawdę ciężko mi określić, która z nich podoba mi się najbardziej. Za każdym razem, gdy pojawia się nowa powieść, jestem nią zachwycona i polecam ją każdemu, kogo spotkam. Autorka mocno trzyma poziom i przyzwyczaiła czytelników, że nie spotkamy u niej niedociągnięć czy historii, które tracą na autentyczności. Czytając, skupiasz się na bohaterach, ich życiu i nigdy nie potraktowałam tego jak kolejnej bajki wyssanej z palca. To historie, które naprawdę mogłyby się zdarzyć bądź zdarzają, choć nie mamy o tym pojęcia.

Jedna z najlepszych książek!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
09-01-2017 o godz 09:01 Bookendorfina Izabela Pycio dodał recenzję:
"...popędziłam główną drogą, przed siebie, wciąż przed siebie, byle dalej od tych ludzi, od wszystkich, których znałam - i których kochałam - dopóki nie zyskałam całkowitej pewności, że już nic nas z powrotem nie połączy."

Niezwykle wzruszająca i ciepła powieść, mocno nasycona emocjami, z ogromną przyjemnością zagłębiamy się w nią. Towarzyszymy głównej bohaterce podczas trudnego oczyszczania przeszłości z bolesnych wspomnień, zdobywania wiedzy na temat własnej tożsamości, silnego pragnienia rozpoczęcia nowego etapu życia w spokoju, spełnieniu i radosnej gotowości do ofiarowania miłości nowemu członkowi rodziny. Decyzja o adopcji wywołuje mnóstwo obaw, czy jest się dostatecznie dojrzałym, odpowiednio przygotowanym, albo wystarczająco dobrym, aby zaopiekować się dzieckiem. W tym naturalnym procesie upewniania się co do swojej wartości, z pewnością nie pomagają skrywane tajemnice, chronione sekrety, poczucie krzywdy, wyrzuty sumienia czy zerwane na kilkanaście lat więzi z bliskimi. Przyjmując do domu i serca dziecko, powstaje wewnętrzna potrzeba uporządkowania dotychczasowych spraw, pogodzenia się z tym co nieodwracalne, odrzucenia negatywnych emocji związanych z obciążającymi psychikę echami wydarzeń sprzed wielu lat. Bo czyż oferując komuś miłość nie powinniśmy postępować w zgodzie z jej przekonaniami i tanecznym rytmem uczuć?

Molly, specjalistka od prawa rodzinnego, i jej mąż Aidan, zajmujący się prawem imigracyjnym, oboje tuż przed czterdziestką, po utracie własnego biologicznego dziecka czują wypełniającą ich wielką pustkę, zgłaszają się do programu adopcji otwartej, która umożliwi im zostanie rodzicami. Jednak kobieta ma duże wątpliwości, czy faktycznie dobrze robi chowając głęboko w tajemnicy okoliczności, w jakich straciła rodziców. Stopniowo uświadamia sobie, że prawdziwego uczucia i bliskości nie można budować na kłamstwie, niedomówieniach i pozorach. Zagłębiając się w przeszłość poszukuje prawdy, zrozumienia, akceptacji, pojednania i ukojenia. Czy uda się jej uporać z wrażeniem bycia oszukaną, z silnym gniewem, z potężnym lękiem przed zmierzeniem się z dawnym dramatycznym fragmentem życia? Jak bardzo zmieni nastawienie do tego, co kiedyś wywołało u niej traumatyczne przeżycia? Czy będzie potrafiła przebaczyć i jednocześnie poprosić o przebaczenie bliskie jej sercu osoby? Dlaczego powrót po dwudziestu latach do miasteczka Morrison Ridge staje się sprawdzianem jej charakteru i determinacji?

Diane Chamberlain zapewnia czytelnikowi wiele godzin wspaniałego oddawania się lekturze, prowadzi nas w przekonywującym stylu, z wyraziście wykreowanymi postaciami, wciągającą fabułą i niesamowitym klimatem. Porusza istotne zagadnienia odnoszące się do adopcji, znaczenia własnego dziedzictwa, natury miłości rodzicielskiej. Ale również mierzenia się z niepełnosprawnością, nie tylko osoby chorej, lecz także członków jego rodziny, godnością i możliwością odejścia na własnych warunkach. Z ogromnym wyczuciem, dużą wrażliwością, pełnym koszykiem emocji i inspiracjami do refleksji. Dwutorowo prowadzony scenariusz zdarzeń, zazębianie się przeszłości z teraźniejszością, interesujące wątki, prawda ukazana z różnych perspektyw, zaskakujące obroty spraw, to sprawia, że powieść pochłania się podczas jednego spotkania, nie można się od niej oderwać dopóki wszystkie aspekty nie złożą się w całość, osiągając mocno satysfakcjonujące zakończenie. Jedna z lepszych powieści tej autorki, jakie dotąd poznałam, zdecydowanie warto uwzględnić ją w planach czytelniczych.

bookendorfina.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
04-01-2017 o godz 06:58 Diane Rose dodał recenzję:
Powieść Diane Chamberlain Jak gdybyś tańczyła wywołuje wiele emocji od szczęścia, przez niedowierzanie do prawdziwego wzruszenia. Nie sięgajcie po nią jeśli nie macie w pobliżu paczki chusteczek higienicznych inaczej będziecie mieli problem z dalszym śledzeniem tekstu.

Polecam powieść z czystym sumieniem wszystkim. W niesamowity sposób bawi, uczy i wzrusza. Myślę, że powinno ją poznać naprawdę wiele osób.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-01-2017 o godz 19:15 Elenkaa dodał recenzję:
Nie jest tajemnicą, że jestem wielką fanką Diane Chamberlain, a ta książka to tylko jeden z wielu przykładów, dlaczego. Zawsze są w nich poruszane bardzo trudne tematy, często wywołujące problemy psychiczne, a na pewno emocjonalne. Takie dramaty naprawdę poruszają każdego czytelnika.

Molly i Aiden to wzorowe małżeństwo przed czterdziestką, które marzy o dzieciach, jednak nie może mieć swoich. Nie jest to jednak dla nich problem nie do przeskoczenia i szybko decydują się na otwartą adopcję. Para bardzo się kocha, ufa sobie i jest prawie idealna... No własnie - prawie. Molly od lat skrywa mroczny rodzinny sekret, którym nie podzieliła się nawet ze swoją drugą połówką. Niestety, gdy wraz z mężem starają się o adopcję, kobieta ma coraz większe obawy, że jakimś cudem prawda wyjdzie na jaw. Bohaterka coraz bardziej boi się również otwartej adopcji, bo sama w dzieciństwie miała dwie matki - biologiczną i adopcyjną i martwi się, jak to wpłynie na dziecko, które weźmie pod swoją opiekę. Kobieta boi się o swoje miejsce w życiu dziecka, musi jednak zmierzyć się z przeszłością, aby uzyskać spokój.

Aby dowiedzieć się, co Molly ukrywa przed mężem i całym światem, musimy cofnąć się w czasie do lata 1990 roku w Karolinie Północnej, do małego, idyllicznego miasteczka Morrisons Ridge, gdzie nasza bohaterka dorastała i gdzie spotkała ją największa tragedia w życiu. Poznajemy jej ojca Grahama, chorego na stwardnienie rozsiane, z którym łączą ją bardzo silne więzi oraz dwie matki - Norę i Amalię. Jakie wydarzenia spowodowały, że Molly tak bardzo zdystansowała się od przeszłości i zbudowała mur tajemnic i kłamstw całkowicie odcinając się od rodziny?
Głównym uczuciem towarzyszącym mi w trakcie poznawania tej powieści była ciekawość. Nie mogłam doczekać się rozwiązania zagadki i bardzo chciałam w końcu poznać prawdę. Co takiego strasznego wydarzyło się w tej prawie idealnej rodzinie, którą poznajemy dzięki retrospekcjom do 1990 roku? Młoda Molly przedstawia obraz bardzo szczęśliwej rodziny, pomimo choroby jej ojca, a jednak musiało zdarzyć się coś okrutnego, że dziewczyna zdecydowała nie utrzymywać kontaktów ani z rodzicami, ani z dalszą rodziną. Jej oficjalna wersja to śmierć obojga rodziców. Obojga... no właśnie, a co z drugą matką, o której nigdy nikomu nie opowiadała? Historia przeplata się bezbłędnie między nastoletnią, a dorosłą Molly. Dodam, że jest to styl, który autorce wychodzi znakomicie, a także styl, który uwielbiam. Jest to historia, która zajmuje się wieloma kwestiami: przejściem z wieku dziecinnego w nastoletni i związanymi z tym decyzjami, walką z nieuleczalną chorobą, godnością, śmiercią i tajemnicami. Rzuca również światło na otwartą adopcję, która bardzo różni się od zamkniętej. Przy tej pierwszej, dziecko może utrzymywać kontakty ze swoją biologiczną matką, co często prowadzi do wielu problemów emocjonalnych z różnych stron. Książka jest naładowana emocjami, które biją z każdej strony. Nie tylko problem adopcji jest w tej książce ważny, ale również uczucia ludzi przykutych do wózka i mogących poruszyć jedynie głową. Podobny wątek został poruszony w książce "Zanim się pojawiłeś" Jojo Moyes, więc jeżeli podobała się komuś tamta książka, ta również powinna wywołać podobne odczucia.

Powieść "Jak gdybyś tańczyła" to kolejna świetna książka w dorobku Diane Chamberlain, która porusza i zmusza do zastanowienia się nad wieloma sprawami. Dramaty wykreowane przez autorkę dotykają setki tysięcy osób, dlatego są tak wartościowe i realistyczne. Każda z nich jest wyjątkowa i warta poznania.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Załaduj więcej recenzji Pokaż mniej recenzji

Dostawa i płatność

Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

TERMIN ZWROTU

14 DNI

Z KARTĄ

30 DNI

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Lśnienie King Stephen
29,49 zł
36,00 zł
Inne z tego wydawnictwa Rebel Młynarska Paulina
31,99 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Widzę Cię Mackintosh Clare
36,99 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Carrie King Stephen
29,99 zł
32,00 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanych

 zamknij  korzyści