

Czas dostawy: wysyłamy w 48 godzin
Sting zadedykował nowy album swojej ulubionej porze roku - zimie. "In On a Winter's Night..." zabiera słuchacza w prawdziwie zimową, nastrojową i refleksyjną podróż, której tematem przewodnim jest zniewalający urok tej pory roku. Na płycie znalazły się ulubione utwory Stinga, wywodzące się z tradycyjnej muzyki Wysp Brytyjskich. Artysta wraz z gościnnie występującymi muzykami (wśród których znalazł się m.in. ceniony producent i aranżer Robert Sadin oraz wieloletni przyjaciel Stinga - gitarzysta Dominic Miller) prezentują nowe interpretacje angielskich piosenek, kolęd i kołysanek. Na albumie pojawiają się też zupełnie nowe wcielenia znanych utworów. “Temat zimy jest niezwykle inspirujący” – mówi Sting. “Poprzez wykorzystanie na tym albumie różnorodnych form i stylów stworzyliśmy, mam nadzieję, coś zupełnie nowego i ożywczego". Album w polskiej cenie!
|
Muzyka
Cena: 34,49 zł
|
Muzyka
Cena: 34,49 zł
|
Muzyka
Cena: 41,99 zł
|
Muzyka
Cena: 34,49 zł
|
Muzyka
Cena: 33,49 zł
|
Muzyka
Cena: 34,49 zł
|
Ostatnio oglądane produkty:
Ostatnio oglądane kategorie:
xyz
Jestem oczarowana nową płytą Stinga. To muzyka w sam raz na długie, zimowe wieczory. Polecam!:)
LukasoEmpik
Nowa płyta Stinga zaczarowała mnie od pierwszej sekundy. Po pierwsze jestem fanem muzyki celtyckiej, a po drugie, cenię Stinga za jego twórczość. Płyta ta dedykowana jest jego ulubionej porze roku – zimie. Utrzymana w klimacie wyspiarskim, jest jakby powrotem do korzeni i jednocześnie czymś zupełnie nowym. Cała płyta przepełniona jest niezwykłą magią i sprawia, że wydaje się nam, iż jesteśmy dokładnie w tych miejscach które opisuje Sting. Dzięki tej płycie zima dla wielu z was przestanie kojarzyć się tylko z odgarnianiem śniegu sprzed domu i jak zwykle nieprzygotowanych drogowcach. Od tej pory zakochacie się w zimie. Płyta prezentuje o niebo lepszy poziom twórczy od poprzednich. Stanowi zupełnie nową jakość dla samego Stinga. I mimo iż tego samego dnia premierę ma równie dobra płyta zespołu Hey, Kucz-Kulka oraz pożal się boże Chylińska, jak również przy moim poparciu dla polskiego przemysłu muzycznego, wybieram Stinga. Po prostu zaczarował moje uszy ;)