Historia pszczół (okładka twarda)

Autor:
Wszystkie formaty i wydania (3): Cena:
okładka twarda, 2016 39,99 zł
empik

Sprzedaje empik

Cena empik.com:
39,99 zł
Cena:
44,90 zł
Oszczędzasz:
4,91 zł (11%)
Koszt dostawy:
Salon empik - 0,00 zł
Produkt w magazynie empiku
Wysyłamy w 24 godziny
Kup teraz
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.
dostępność w salonie empik
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Opis

Jeden z największych norweskich bestsellerów ostatnich lat. Książka, którą jeszcze przed premierą zakupiło 15 krajów.

Trzy intrygujące historie, zwyczajni, a jednak niezwykli bohaterowie, pszczoły i walka o przyszłość naszej cywilizacji.

Epicka w swoim wymiarze, rozgrywana na trzech płaszczyznach czasowych, opowieść, której spoiwem są… pszczoły.

Anglia, rok 1857. William marzył o karierze naukowca przyrodnika. Los jednak chciał inaczej. Żona, gromadka dzieci i sklep z nasionami. Poczucie życiowej porażki sprawiło, że William pogrąża się w depresji. Ponowne natchnienie przychodzi wraz z dawnym naukowym wywodem na temat życia pszczół. William postanawia zbudować ul. Ul, który przyniesie jemu i jego potomkom zaszczyty i sławę. Nie wie jednak, że równolegle nad tym projektem pracuje inny wynalazca...

Stany Zjednoczone, rok 2007. George jest hodowcą pszczół i właścicielem kilkuset uli. Chce rozwijać swoją farmę, by przekazać ją w spadku jedynemu synowi. Cóż z tego, skoro jego marzenia są tak dalekie od marzeń żony i syna. W dodatku wśród pszczelarzy coraz częściej pojawiają się pogłoski o niewyjaśnionej śmierci setek tysięcy owadów.

Chiny, rok 2098. Jedyne miejsce na ziemi, które poradziło sobie z katastrofą. Młoda kobieta Tao całymi dniami ręcznie zapyla drzewa owocowe, które są podstawą gospodarki Chin. Rozpaczliwe chce dać synkowi szansę lepszego życia - życia nadzorcy. Niespodziewanie jednak dziecko znika w tajemniczych okolicznościach, matka zaś wyrusza w podróż, by go odszukać...

"Historia pszczół" to do bólu prawdziwa powieść doskonale ukazująca meandry ludzkiej psychiki, napięcia między rodzicami i dziećmi, dojmującą szarość dnia codziennego i pasję, która daje siłę do walki o lepsze jutro. Maja Lunde porusza te wszystkie tematy snując równoległą i porywającą opowieść o niezwykłych owadach, ich miejscu w przyrodzie i ludzkiej cywilizacji.

Dane szczegółowe

Tytuł: Historia pszczół
Tytuł oryginalny: Bienes Historie, roman
Autor: Lunde Maja
Tłumaczenie: Marciniakówna Anna
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Język wydania: polski
Język oryginału: norweski
Ilość stron: 520
Numer wydania: I
Data premiery: 2016-04-13
Rok wydania: 2016
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 38 x 103 x 190
Indeks: 19072630

Recenzje

Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,4
5
47
4
15
3
9
2
0
1
2
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
54 recenzje
24-08-2017 o godz 09:33 Kucka dodał recenzję:
Historia zatacza koło. Nie jest to koło okrągłe, ale potłuczone i krzywe, jak zużyta miłka do gry. Jednak historie zawarte w książce dają do myślenia - czy tak na prawdę chcemy zmierzać w tym, określonym kierunku.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-07-2017 o godz 19:31 Anonim dodał recenzję:
nuda nuda i jeszcze raz nuda!!! nie da się tego czytać!!! dotrwałam do 200 strony....
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-05-2017 o godz 22:09 Anonim dodał recenzję:
nuda nuda i jeszcze raz nuda....
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-05-2017 o godz 19:52 nataliaxsiema dodał recenzję:
Autorka bardzo ciekawie przedstawiła świat z 1852, 2007 oraz 2098 r, przy czym ten ostatni rok jest przerażającą wizją przyszłości ludzkości. Bo umówmy się, pszczoły są nam bardzo potrzebne i to wiadomo nie od dziś. Te małe stworzonka zapylają rośliny, aby te mogły wydać plony, a plony to między innymi żywność, która jest potrzebna ludziom do przetrwania. Pomimo tego, że jest to książka obyczajowa, znajdziemy w niej mnóstwo naukowych faktów. Maja Lunde ma lekkie pióro, co sprawia, że książkę czyta nam się bardzo przyjemnie. Naukowe pojęcia, jakie tam znajdziemy, w żadnym stopniu nie wpływają na negatywny odbiór tekstu. Przyznam szczerze, że jestem aż zaskoczona poziomem jaki zaprezentowała sobą ta lektura. Jest pouczająca, ciekawa, wzruszająca oraz co najważniejsze- prawdziwa. A mówiąc ,,prawdziwa" mam na myśli to, że ukazuje jak te małe owady są nam potrzebne. Nikt tak naprawdę nie zdaje sobie sprawy z tego jak by wyglądało nasze życie, gdyby pszczoły wymarły. Niestety o tym się mówi bardzo rzadko albo wcale. Ostatnim razem słyszałam cokolwiek na ten temat mniej więcej dwa lata temu, a kto wie czy tych pszczół od tamtego czasu nie wyginęło znacznie więcej? Zdaję sobie sprawę, że w roku 2098 najprawdopodobniej ludzie zostaną już niemal całkowicie zastąpieni przez maszyny, ale tak czy siak wizja jaką opisała Maja Lunde jest straszna i jeszcze kilka lat temu, byłaby jak najbardziej prawdopodobna. Nie byłabym sobą, gdybym o tym nie wspomniała, a mianowicie książka została wydana PRZEPIĘKNIE. Wciąż nie mogę się napatrzeć na tą okładkę, jest po prostu obłędna. Stoi sobie na mojej półce z innymi książkami, ale jest niczym prawdziwa gwiazda wśród tych wszystkich miękkich okładek. Uważam, że jest to książka dla wszystkich. Każdy powinien po nią sięgnąć, choćby ze względu na to, że jest napisana bardzo dobrze i czytając ją możemy się z niej naprawdę dużo dowiedzieć. inthefuturelondon.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
01-02-2017 o godz 22:54 Karo dodał recenzję:
Często sądzimy że problemy dzisiejszego świata są przesadzone, że ekolodzy rozgłaszają bezpodstawne tezy. Niestety większość z tych przypuszczeń jest bardzo prawdopodobna. Autorzy często piszą o tych problemach, ale nie było jeszcze książki mówiącej tak wiele o problemie wymierania pszczół w tak intrygujący sposób. Opowiadanie przedstawione w bestsellerze Maji Lunde „Historia Pszczół” jest porywającą opowieścią o życiu każdego z nas. Dotyka ona poważne problemy nie tylko związane z pszczołami, ale też te ludzkie, zwyczajne i dzisiejsze. W pierwszej chwili bohaterowie wydaja się zwyczajni, tacy jak my, ale to jednak niezwykłe, skomplikowane i dopracowane postaci. Autorka ukazuje zwykłe szare życie ludzi w różnych czasach: 1852 rok - Williama, czyli człowieka, który traci chęć do życia, lecz ponownie napełnia go motywacja, związana z dawną tezą na temat życia pszczół. Planuje zbudowanie rewolucyjnego Ula, który przyniesie przyszłość, sławę jemu i jego dzieciom... 2007 rok - Georga, który nie potrafi porozumieć się ze swoim jedynym synem, ale chce aby ten przejął rodzinną hodowlę pszczół. Młody Tom ma jednak inne ambicje. Okazuje się też, że pszczoły giną w tajemniczy sposób... 2098 rok – Tao, bardzo mądrej kobiety, pragnącej przekazać wiedzę swojemu synkowi, aby nie podzielił jej losu i nie musiał pracować nad zapylaniem kwiatów w świecie pozbawionym pszczół. Nieoczekiwanie, mały Wei-Wen znika, a przejęta Tao wyrusza go odszukać. Wszystkie te historie pozornie bardzo się różnią, lecz są ze sobą subtelnie połączone, nie tylko wątkiem pszczół, ale i też w pewien specyficzny sposób, którego nie umiem określić. Powieść jest bardzo poruszająca, budzi w nas nieoczekiwane emocje, często doprowadza do łez lub rozśmiesza czytelnika. Odpowiada ona na wiele pytań, lecz jeszcze więcej ich zadaje, przez co zmienia nasze życie, poglądy i nakłania do refleksji. Ta historia dzieje się na naszych oczach, dotyka naszych współczesnych problemów, pokazuje co było kiedyś i wysnuwa przypuszczenia prawdopodobnej przyszłości. Jest to tez bardzo wszechstronna opowieść trafiająca do wielu czytelników, znajdą w niej coś dla siebie fani książek futurystycznych, ale też historycznych, czy filozoficznych. Łączy więc ona wiele dziedzin literatury i życia. Przeczytamy w niej o różnych historiach w różnych kontekstach i wymiarach, zmieniającej się cywilizacji, a jednak fabuła łączy się w spójną i logiczną całość dzięki pszczołom i chęci walki o naszą przyszłość. Kiedy zginą pszczoły, zginiemy też my... ?
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-12-2016 o godz 09:48 lapsoft dodał recenzję:
Ciekawa wizja świata bez pszczół, odrobina wiedzy o tych niesamowitych owadach oraz dwie ciekawe historie, jedna średnia i jedna lekko nudnawa.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-12-2016 o godz 22:57 garbnik dodał recenzję:
Spodziewałam się po niej czegoś więcej. Owszem jest inna niż większość książek ale po przeczytaniu odczułam niedosyt.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-11-2016 o godz 23:43 SkrytaKsiążka dodał recenzję:
Autorka w tej powieści przedstawiła nam historię na przełomie trzech warstw czasowych. Poznajemy Williama, męża i ojca, żyjącego w przeszłości - a dokładnie w roku 1852. George'a, prowadzącego rodzinną hodowlę pszczół, w roku 2007 (teraźniejszości). I Tao - 2098, która żyje w przyszłości pozbawionej pszczół.

Nie zdajemy sobie nawet sprawy, jak ważna w naszym życiu jest przyroda. Ludzie bardzo często nie szanują otaczającej nas natury. Bez zgody ze środowiskiem grozi nam samozagłada, co idealnie pokazuje historia Tao, z roku 2098. Kobieta od rana do nocy pracuję nad zapylaniem kwiatów, razem z innymi mieszkańcami i ogromnie pragnie, aby jej ukochany syn uniknął jej losu.

Pszczoły są ogromną wartością całego świata. Bez nich - nic nie byłoby takie samo, a nam - ludziom, groziłoby unicestwienie. Książka w świetny sposób pokazuje, dzięki różnym epokom działanie/lub też nie działanie tych małych owadów. Historia jest złożona, składa się z wielu wątków i dzięki temu jest taka niepowtarzalna.

Nie spotkamy w tej pozycji niesamowitych zwrotów akcji lub pędzącej fabuły. Wszystko dzieje się w bardzo spokojnym tempie, ale nie jest to absolutnie minus. Nawet mimo braku szaleńczego przebiegu wydarzeń, całą powieść chłonie się za jednym tchem. Jestem absolutnie oczarowana tą spokojną, ciekawą i jakże oryginalną historią.

Jest to książka wielowątkowa, która demonstruje nam wiele ciekawych aspektów. George chce, aby jego syn Tom poszedł w jego ślady i objął po nim gospodarstwo. Student jednak ma inne plany: kocha pisanie i to chce robić w przyszłości, z czym kompletnie nie może się pogodzić nasz bohater. Relacje rodzinne są wątkiem poruszanym w każdym z opowiadań, a więzy rodzinne poszczególnych bohaterów przechodzą niemałe zamieszanie.

Tao chce spędzać więcej czasu ze swoim dzieckiem; Williamowi zależy bardziej na synu, od reszty jego dzieci; wywieranie presji na Tomie, przez Georga w związku z przyszłością syna (o których już wspominałam) - to wszystko splata się w problemy, które nie chcą opuścić naszych bohaterów. Niby tak autentyczne, ale bolesne dla postaci drugoplanowych, których poznajemy w książce.

Maja Lunde wykreowała poszczególnych bohaterów, w bardzo barwny i interesujący sposób. Ich wady i zalety zlewają się w jedno, tworząc magiczną osobowość. Nie prawdą byłby fakt, gdybym napisała, iż zżyłam się z nimi, jednak prawda jest taka, każdy z nich miał w sobie coś wyjątkowego. Chłonęłam ich historię z ogromnym zainteresowaniem.

Cała opowieść jest stworzona tak pasjonująco i intrygująco, że nie sposób się od niej oderwać. To bardzo mądra książka, która budzi przerażenie, ale również podziw. Przedstawia wartość marzeń, pasji, jak i wyborów. Całość splata się ze sobą w zaskakujący sposób, a czytelnik ostatecznie czuje tylko satysfakcje.

"Historia pszczół" to książka fenomenalna, przy której można zanurzyć się we własne, głębokie refleksje i wysnuć swój osobisty wniosek. Zostajemy zabrani w powieść o relacjach rodzinnych, dążeniu do swoich pragnień i marzeń, utraconych nadziejach, ale również o przyrodzie i pszczołach. Poznajemy też ludzką psychikę i skutki tego, co mogłoby się stać gdyby pszczoły wyginęły.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
04-11-2016 o godz 21:48 SzmytMarek dodał recenzję:
Książka porusza bardzo ważny i ciekawy problem jakim jest miejsce pszczół w naszym ekosystemie. Już Einstein mówił o tragicznych konsekwencjach jakie niesie ze sobą wymieranie tego gatunku. Dodatkowo pokazane relacje między rodzicami, a dziećmi dodają gdzieś drugie dno, każda z rodzin jest dysfunkcyjna na swój własny sposób.
Nieco zawiodłem się pewnymi oczywistościami, ale ogólnie oceniam książkę na plus.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-10-2016 o godz 09:51 Anna Łuczyńska-Sopel dodał recenzję:
Myślałam,że będzie o hodowli i historii pszczół, ale to beletrystka. Ciekawa, jednak to nie to
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
23-10-2016 o godz 12:43 Sitrea dodał recenzję:
„Historia pszczół to do bólu prawdziwa powieść doskonale ukazująca meandry ludzkiej psychiki, napięcia między rodzicami i dziećmi, dojmującą szarość dnia codziennego i pasję, która daje siłę do walki o lepsze jutro. Maja Lunde porusza te wszystkie tematy snując równoległą i porywającą opowieść o niezwykłych owadach, ich miejscu w przyrodzie i ludzkiej cywilizacji.”
Teorii o końcu świata słyszeliśmy już naprawdę dużo. Na temat wielu z nich nakręcono filmy, inne opisano w książkach. Jedne są mniej prawdopodobne (atak obcych cywilizacji), inne bardziej (np. ta opisana w filmie The Day After Tomorrow z 2004 roku czy The Happening z 2008 roku). Te drugie wzbudzają w nas o wiele większy strach, jeśli uświadomimy sobie, że zmiany, które mogą doprowadzić do danej katastrofy, zagłady ludzkości, dzieją się już teraz, na naszych oczach. To tylko my w pędzie życia ich nie dostrzegamy. Książką, która porusza temat nieuchronnego upadku cywilizacji, niewątpliwie zmuszającą do przemyśleń, jest powieść Mai Lunde, Historia pszczół.
Akcja toczy się na trzech odległych od siebie płaszczyznach czasowych; poznajemy historię Williama żyjącego w Anglii (1857 r.), George’a ze Stanów Zjednoczonych (2007 r.) oraz Chinki Tao (2098 r.), których jednakże łączy to samo – pszczoły. Każde z nich zabiera nas w swoistą podróż do świata, którego jest częścią; stają się pewnego rodzaju przewodnikiem czasów, w których przyszło im żyć i rzeczywistości, z którą muszą się zmierzyć.
Wizja świata przedstawionego w powieści, a szczególnie tego z czasów Tao, jest szczególnie niepokojąca ze względu na realne zagrożenie, jakie niesie za sobą wyginięcie pszczół. Zjawisko masowego ginięcia pszczół (CCD – Colony Collapse Disorder) obserwujemy już dzisiaj i choć prowadzone są badania w tej sprawie, dotąd nie stwierdzono jednoznacznej przyczyny. Autorka przybliża nam niezwykle malowniczo i w sposób bardzo spokojny kolejne aspekty świata, z którego znikają pszczoły, zmusza czytelnika do refleksji, zastanowienia się nad tym, czym tak naprawdę są dla nas te małe, skrzydlate stworzenia i czy jesteśmy im odpowiednio wdzięczni za to, co dla nas robią. A robią naprawdę dużo!
W książce akcja toczy się leniwie i spokojnie, nie znajdziemy tu szybkich zwrotów akcji. Mimo to nie nuży, ponieważ odnajdziemy w niej malownicze opisy oraz bogate opisy przeżyć wewnętrznych bohaterów. „Historia pszczół” pokazuje, jak duże znaczenie ma w życiu każdego człowieka pasja, która też nieraz może stać się przekleństwem, a także jak ważne w tym wszystkim są relacje między członkami rodziny, wsparcie, porozumienie, zaufanie.
„Historia pszczół” to powieść niezwykła, zmuszająca czytelnika do przemyśleń. Zdecydowanie wywarła na mnie duże wrażenie. Była lekturą, której zdecydowanie nie chciałam przeczytać w pośpiechu. Temat realnego problemu z pewnością na długo utkwi mi w głowie, a możliwe konsekwencje będą mi przypominać, jak bardzo należy dbać o pszczoły!

„Jedna pszczoła bowiem jest niczym, cząstką tak małą, że całkiem pozbawioną znaczenia, natomiast razem z innymi jest wszystkim. Bo razem stanowią pszczelą rodzinę.”

http://zanialania.blogspot.com/2016/10/historia-pszczo-maja-lunde.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-09-2016 o godz 11:11 Paulina Frankiewicz dodał recenzję:
Jestem uczulona na użądlenie pszczoły. Mimo tego pokochałam Historię pszczół Mai Lunde i mam przeczucie, że jeszcze długo będzie brzęczeć mi od niej w uszach…

Co łączy z pozoru oddzielne losy Williama, Gorge’a i Tao? Tytułowa historia pszczół. To społeczność pszczół, jeden wielki organizm zachwyca Williama i skłania go do budowy ula. To wokół niezwykłych landrynkowych uli oscyluje życie George’a a broniący się przed pszczelą tradycją rodzinną Tom postanawia wykorzystać swoje wykształcenie i pomagać ojcu na farmie, po czym opisać swoje doświadczenia. To Ślepy pszczelarz pomaga Tao w rozwiązaniu zagadki, co stało się Wei – Wenowi a życie w ulu odzwierciedla życie w Chinach.

Pszczoły – ich „złoty wiek”, Zapaść i nieoczekiwany powrót. Ludzie – ich frustracje, satysfakcja, poszukiwanie sensu. Rodzina – zbiorowość czy indywidualność, rodzicielstwo i małżeństwo, różnorodność i skomplikowanie relacji. Wykształcenie – wartość wiedzy, jej użyteczność, jej zbędność lub konieczność. O tym wszystkim traktuje debiutancka, niezwykle wrażliwa powieść Lunde, którą czyta się jednym tchem.

PRZECZYTAJ CAŁĄ RECENZJĘ NA BLOGU: http://dodziela.com.pl/2016/09/09/historia-pszczol-maja-lunde/ .
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
21-09-2016 o godz 08:49 Ines Liszka dodał recenzję:
Naprawdę polecam ta książkę , szczególnie jesli chcesz przeczytac coś innego niż każda książka ma .
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-09-2016 o godz 21:47 Barbara Lasota dodał recenzję:
polecam, szybka dostawa. Książkę kupiłam na prezent, obdarowany zadowolony, ładnie wydana.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-09-2016 o godz 09:07 Zakładka dodał recenzję:
Ta książka zapowiadana była jako prawdziwy bestseller i ogromna gratka dla książkoholika. Na to też się nastawiałam. Niestety troszkę się zawiodłam. Ale nie był to taki całkowity zawód. Książka niewątpliwie była dobra, ale chyba spodziewałam się czegoś odrobinę lepszego. Ale zacznijmy od początku.

Na samym starcie poznajemy troje różnych bohaterów. Każdy reprezentuje określony czas w historii i zajmuje się w życiu czymś zupełnie innym. Każdy sam jest narratorem swojej historii i przedstawia nam ją w ciekawy sposób. I tu z samego początku pojawił mi się problem. Bo jakkolwiek Tao jako kobieta się wyróżniała, to dwaj pozostali mężczyźni mi się mylili. Po czasie, oczywiście, wszystko mi się poukładało, ale do pewnego momentu, co raz zerkałam na opis z tyłu, bu przypomnieć sobie, z kim wiąże się jaka historia.

Jednakowoż, czytanie o losach bohaterów było bardzo przyjemne. Styl autorki był lekki i odpowiednio prosty, by każdy mógł to przeczytać bez większego trudu. Dzięki temu też, czytało się to bardzo szybko i sprawnie. Jeśłi chodzi o uniwersalność całej tej powieści, to muszę przyznać, iż autorka stworzyła naprawdę zlepek historii, które mogą trafić do każdego, niezależnie od wieku i pochodzenia. Historia jest całkowicie realna i podczas jej poznawania miałam wrażenie, iż sytuacje, które ich spotykają są całkowicie mi znane z życia.

Jednak jedno mi się tu nie podobało. Historie te rozwijały się bardzo wolno i mozolnie. Oczywiście rozumiem, iż jako powieś c obyczajowa, książka nie będzie się charakteryzować się akcją jak z kryminału, ale niestety były momenty, które mnie nużyły i powodowały, że zastanawiałam się czy kiedykolwiek nastąpi moment, w którym powiem że całkowicie wiem o co tu chodzi.

Wiele razy podczas czytania zastanawiałam się czy te historie będą miały ze sobą jakiś większy związek niż to, iż w ich życiu są wątki związane z pszczołami. Jak się okazało, takowy był. Niemniej był lekko szokujący i smucący. Dopiero po zakończeniu czytania książki, zorientowałam się o co w zasadzie tu chodziło i jak wielki problem ona porusza. Wcześniej zupełnie nie zdawałam sobie z tego sprawy.

Mamy tu tez cały przekrój jeśli chodzi o bohaterów. Młodzi, starzy, uczniowie i pszczelarze. W zasadzie ciężko mi stwierdzić, co podobało mi się w nich najbardziej, lub kto według mnie jest najlepiej dopracowaną postacią.

Ogromnie podoba mi się również wykonanie książki. Już sama okładka jest cudowna. Nie tylko poprzez ten minimalizm, ale również kolorystyka. Idealnie pasuje do treści książki, a jest w dodatku twarda! Strony są starannie sklejone, wystarczająco grube, zatem po jej przeczytaniu, wygląda ona dosłownie identycznie jak przed.

Widać chyba, że książka mi się podobała. Miała swoje małe wady, ale w ogólnym rozrachunku, jest całkiem dobra i potrafi zainteresować swoją tematyką. A zwłaszcza kiedy pozna się już to zakończenie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-09-2016 o godz 12:54 danuta dodał recenzję:
Niezwykle interesująca opowieść! przesłanie do ludzi, zmusza do zastanowienia nad życiem, nad kierunkiem w którym zmierza świat. Książka wciąga, nie można się oderwać. Bohaterowie bardzo realistyczni, prawdziwi. Polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-09-2016 o godz 00:00 Wiktoria Kurowska dodał recenzję:
Historia zakupu tej książki jest zabawna. Zaczęło się od mojego kuzyna, który kilka lat temu postanowił zacząć hodować pszczoły. Całej rodzinie wydało się to z lekka szalone, ale Artur się uparł. Zaczął czytać, poznał jakichś pszczelarzy i własnoręcznie zbudował kilka uli. Wyszło i teraz uznanym hodowcą. A ja poznałam smak prawdziwego miodu. Książkę kupiłam właśnie dla niego i... Nieopatrznie zajrzałam. Nie byłam w stanie przestać czytać, więc czytałam starając się nie otwierać jej zbyt szeroko, żeby obdarowany nie zauważył czytania. Mniej więcej po połowie, wiedziałam, że tej książki już nikomu nie oddam. Jest niezwykła i zostanie juz u mnie. Artur dostanie drugą
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
02-09-2016 o godz 21:30 Truskawek dodał recenzję:
Czyta się ją jednym tchem. Współczesna, daje do myślenia. Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-08-2016 o godz 15:38 Magdalena Edvardsen dodał recenzję:
Polecam ta ksiazke kazdemu. Jest w niej cos wyjatkowego, jakis cel i przekaz, ktory kazdy powinien uslyszec. Z poczatku jej nie docenilam, ale po skonczeniu bylam naprawde pod wrazeniem. Zdecydowanie wyroznia sie wsrod innych ksiazek.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-07-2016 o godz 18:35 basia dodał recenzję:
Na początku nie mogłam się trochę połapać i stwierdziłam, że książka jest przereklamowana, ale im dalej czytałam, tym bardziej otwierałam oczy i chłonęłam książkę, jak gąbka wodę. Trzyma w napięciu i skłania do przemyśleń.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
23-07-2016 o godz 00:00 zakirika dodał recenzję:
Piękna, przepełniona mądrością książka na którą natknęłam się a przypadkiem. Wcześniej słyszałam trochę że taka książka się ukazała i że zbiera pozytywne opinie. Po przeczytaniu i ja dołączę do tego grona zadowolonych czytelników. Tak naprawdę temat pszczół nie jest zbyt powszechny, a szkoda, bo można dowiedzieć się, jak bardzo niezbędne są światu te maleńkie, słynące z pracowitości owady. Zawarto tu trzy historie, z których każda na swój sposób jest niezwykła, pouczająca, budząca refleksje o świecie natury. I to jest w książce Mai Lunde najlepsze, najwięcej dające do myślenia o pszczołach i o świecie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-07-2016 o godz 13:50 www.lottaczyta.blox.pl dodał recenzję:
Nawet małe dzieci wiedzą, że pszczoły są niezwykle potrzebne. Dzięki pszczołą mamy jedzenie. Małe i pracowite stworzonka zapylają kwiatki, a one przeradzają się w nasze ukochane warzywa i owoce. Co jednak się stanie gdy ich zabraknie? Czy ludzie będą w stanie sobie poradzić bez nich? Taką wizje próbowała przedstawić Maja Lunde.

Autorka w swojej książce przestawiła historie trzech osób żyjących w różnych czasach. Osób powiązanych z pszczołami. Pomimo, że historie Williama, Georga oraz Tao przewijają się naprzemiennie przez całą powieść nie ma możliwości pogubienia się. Zręczność Mai Lunde sprawia, że czytelnik odnajduje się bez problemu. Dzięki zestawieniu różnych światów można zauważyć, nie tylko zmieniający się świat, lecz również to jak łatwo człowiek zapomina, jak ważne są pszczoły.

William, który żyje w najwcześniejszych czasach, żyje blisko z przyrodą. Chce by pszczoły miały jak najlepiej. Rozumie jak ważne one są dla społeczeństwa. George żyjący na początku XXI wieku również docenia istote tych małych owadów. Żyje natomiast w strachu ponieważ dochodzą go głosy, że pszczoły giną. Nie wyobraża sobie świata bez nich. Tao niestety wie jak wygląda świat bez małych stworzeń. Całymi dniami ludzie zapylają rośliny. Praca ta jest niezwykle ciężka. Nie wiadomo jak długo uda się tak żyć.

Moim zdaniem jest to książka, która powinien przeczytać każdy. Dlaczego? By przypomnieć sobie znaczenie pszczół. Niestety w dziesiejszych czasach giną one. Nie chciałabym abyśmy kiedyś musieli żyć jak Tao. Ta wizja apokalipsy przeraża mnie. Może dzięki takiej książce docenią te niezwykle pracowite stworzenia.

Dodatkowo warto zaznaczyć, że tej powieści się nie czyta. Po niej się płynie, nią się żyje. Niezwykle przystępny język. Lekkość pióra. Książke doceniła również moja mama. Była nią oczarowana. Pochłoneła ją bez reszty.



Moja ocena: *****

Skala ocen: * nie polecam ** nie moja bajka *** daje radę **** dobra ***** bardzo dobra ****** lotta poleca

www.lottaczyta.blox.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
08-07-2016 o godz 13:27 Agnieszka Lis dodał recenzję:
książka jest zmyślnie skonstruowana , 3 wątki połączone 1 elementem - pszczołami, i miłość jest i przyroda i trochę nauki. każdy znajdzie coś dla siebie,
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-07-2016 o godz 11:23 Małgorzata Zielińska dodał recenzję:
Bardzo fajna lektura, jako początkujący pszczelarz nie mogłam sobie odmówić zakupu tej pozycji. Polecam
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-06-2016 o godz 18:53 Diane Rose dodał recenzję:
Historia pszczół zdecydowanie nie jest powieścią pełną wartkiej akcji. Autorka powoli snuje swoją historię, przeplata ze sobą trzy różne rzeczywistości. Sprawia, że czytelnik się gubi i musi skupić się nad powieścią, żeby nic mu nie umknęło.

Lunde zaczyna od wizji naszego świata, pozbawionego pszczół, następnie płynnie przechodzi do czasów, w których pszczół było pod dostatkiem, a ludzie dopiero uczyli się podstaw ich hodowli, wreszcie poznajemy naszą teraźniejszość, w której pszczoły wymierają w tajemniczych i zupełnie niezrozumiałych okolicznościach. Historia została ciekawie zbudowana. Od początku znamy finał tej historii. Wiemy, że pszczoły wyginęły, ale dopiero później autorka przedstawia nam dlaczego, co do tego doprowadziło i czy to nieodwracalne problemy.

Pszczoły to jednak nie jedyny temat tej powieści, z ich historią nierozerwalnie związana jest historia ludzi - Tao, Williama i George'a, a także ich rodzin. Autorka przedstawia nam trudne relacje, jakie łączą rodziców z dziećmi, ale także niesie pocieszenie pokazując, że są one niezniszczalne bez względu na wszystko.

Historia pszczół to ciekawa powieść, która dzięki leniwemu stylowi autorki idealnie nadaje się na relaksujące popołudnie. Książkę czyta się szybko, a historia ludzi i pszczół nie nudzi, zawiera w sobie drugie dno, które powinno nas czegoś nauczyć. Historia pszczół to także opowieść o trudnych relacjach dzieci i rodziców. Różnica pokoleń, pasja, słownictwo, marzenia, to wszystko dzieli, zamiast łączyć. Lunde pokazuje jednak, że więź pomiędzy rodzicem, a dzieckiem jest w stanie przetrzymać wszystko.

Moim zdaniem to naprawdę wartościowa powieść. Warto się z nią zapoznać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
23-06-2016 o godz 20:54 Dziewczyna z książkami dodał recenzję:
Większość z nas nie zdaje sobie sprawy, z tego jak fundamentalną rolę w funkcjonowaniu życia na Ziemi mają pszczoły - te małe, często kojarzone negatywnie owady. Wielu również nie wie, że na świecie tych istot jest coraz mniej. Dla ludzi zarówno teraz, jak i w późniejszych okresach, może wiązać się to z bardzo poważnymi konsekwencjami. Od 2003 roku masowe ginięcie pszczół stało się coraz częściej rejestrowanym zjawiskiem. Trzy lata później zyskało ono nazwę - Colony Collapse Disorder. Od tego czasu sytuacja się nie poprawia, pszczoły w dalszym ciągu, z nie do końca znanego dotąd powodu znikają z uli, pozostawiając nielicznych, niezdolnych do samotnego przeżycia przedstawicieli swojego gatunku. Wizję przeszłości bez pszczół, w części swej powieści przedstawia nam Maja Lunde. Pozostaje mieć nadzieję, że te spowodowane masowym wymieraniem pszczół, wyobrażenia nie znajdą nigdy odniesienia w rzeczywistości.

Maja Lunde w swej powieści, łączy przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, by ukazać swym czytelnikom prawdę na temat pszczół, ich wagi w przyrodzie oraz konsekwencjach towarzyszącym ich wymarciu. „Historia pszczół” nie jest jednak książką opowiadającą jedynie o owadach. To studium relacji między rodzicem, a dzieckiem, psychiki oraz siły, jaką cechuje się człowiek w trudnym dla niego okresie. Dzieło norweskiej autorki jest kawałem świetnej literatury, który nie jest jedynie miłym umileniem kilku wieczorów, lecz podjęciem trudnego, wielu osobom nieznanego tematu. To oplecione w ludzie historie przedstawienie problemu wymierania pszczół oraz ich niezastąpionej roli w przyrodzie.

Osobiście niewiele było mi wiadomo na temat CCD. Nie zdawałam sobie sprawy, jak groźnym i globalnym problemem jest to zjawisko. Nie zastanawiałam się nad jego konsekwencjami, uznając pszczoły za niezmienny element krajobrazu. Ludzie mają to w zwyczaju, że z góry uznają pewne rzeczy za pewne. Jak się okazuje niesłusznie. Wizja przyszłości bez pszczół, przedstawiona w jednej z narracji powieści była poniekąd abstrakcyjna, jednak po zapoznaniu się z faktami, wyobrażenie to traci na swej nierealności. Zaintrygowana lekturą, zaniepokojona problemem sięgnęłam do źródeł pragnąc dowiedzieć się więcej na temat poruszanych przez Maję Lunde wydarzeń. Cenię w powieściach to, że nie zajmują one jedynie mojego umysłu oraz czasu podczas lektury, lecz zmuszają do pogłębiania swojej wiedzy, intrygują i zmuszają do myślenia.
„Historia pszczół” była właśnie taką książką.

Bohaterowie wykreowani przez autorkę byli bardzo wyraziści. Ich przedstawieniu zostało poświęcone naprawdę wiele czasu. Mimo, sugerującego tematykę książki tytułu, to właśnie oni - ludzie, stanowili główny temat historii. Losy pszczół były tłem i idealnie wręcz przeplatały się z perypetiami narratorów książki i ich bliskich. Bardzo wpływały na ich życie, czyniąc z siebie tym samym bohaterów drugoplanowych. Osobiście największą przyjemność odczuwam czytając książki, których akcja rozdzielona jest na rozrzuconych w czasie bohaterów, których łączy jeden wspólny mianownik. Nie muszą być to sagi rodzinne, choć i te zawsze znajdują wyjątkowe miejsce w mojej biblioteczce. W książce Mai Lunde, tym mianownikiem były oczywiście pszczoły. Odnajdywanie powiązań, między postaciami, poznawanie historii ludzi jak i pszczół było naprawdę wartym pamięci doświadczeniem.

Styl pisania autorki, choć nie nazbyt niezwykły, sprawiał, że lektura książki przebiegała sprawnie oraz szybko. Maja Lunde swym delikatnym piórem wprowadziła mnie w różne zakątki świata i zamieszkujące je rodziny. Jestem bardzo zadowolona podziałem narracji na trzy czasy oraz trzech narratorów, którzy idealnie wprowadzili nas w świat pszczół oraz własnych problemów. Najbardziej jednak zachwycona byłam podróżą do dziewiętnastowiecznej Anglii, jaką zafundował mi Wiliam. Tutaj pojawiały się najciekawsze postacie. Jednak w poszukiwaniu większej dozy akcji trzeba udać się do końca XXI wieku, do Chin, gdzie podróż Tao w poszukiwaniu syna, osadzona jest w usianej dynamiką fabule.
Historia angielskiego botanika, jest bardziej stonowana, choć pozostawia czytelnikowi wiele niewiadomych, ciekawi oraz przedstawia intrygujący obraz życia w czasach wiktoriańskiej Anglii. Pozostają również czasy współczesne o najwolniej rozwijającej się akcji. Historia ta pozostawiła we mnie jednak pewien niedosyt.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
16-06-2016 o godz 16:06 Wiedźma dodał recenzję:
Akcja w "Historii pszczół" jest niespieszna, lecz jednocześnie powieść czyta się bardzo szybko. Została napisana przyjemnym, lekkim językiem, a opisywane w niej naukowe aspekty dotyczące życia pszczół nie noszą znamion naukowego bełkotu. Książka autorstwa Mai Lunde po prostu wciąga czytelnika niespotykanym podejściem do tematu, uniwersalnymi kwestiami, o jakich opowiada w ten piękny, literacki sposób, a także wielopoziomowością, dzięki której Historię pszczół można odczytywać na kilka różnych sposobów.

Całość na: http://wiedzma-czyta.blogspot.com/2016/06/maja-lunde-historia-pszczo.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-06-2016 o godz 08:52 Katarzyna Miąskowska dodał recenzję:
Wspaniała, wciągająca książka, nie tylko dla przyrodników. Trzy równoległe opowiadania w różnych przedziałach czasowych ukazujące jak ważne dla ludzkości są te małe owady.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
13-06-2016 o godz 11:05 Paulina Kaleta dodał recenzję:
Był piękny lipcowy dzień. Niedziela. Siedziałam w pokoju i czytałam książkę. Ale moją uwagę zwróciło cichutkie bzyczenie. Przez otwarte okno wleciała pszczoła. Niestety już od dziecka nie przejawiałam sympatii do żadnego robactwa, więc zaczęłam piszczeć. Wbiegł mój biedny, przerażony tato. Krzyknęłam „Pszczoła, pszczoła! Zabij ją! Tato ze stoickim spokojem westchnął, odsunął firankę i po paru sekundach już jej nie było. Jakież było moje zdziwienie, że ot tak ją wygonił, bo przecież teraz ugryzie kogoś innego. Na to tato odpowiedział, że bez pszczół nie będzie życia, więc trzeba je chronić. Nawet nie wiecie, jak bardzo poczułam się urażona, że wybrał pszczołę, zamiast mnie, swoją 10-letnią córkę.
Natomiast dzisiaj wspomnienie to powróciło do mnie niczym bumerang ze zdwojoną mocą podczas czytania „Historii pszczół”. Maja Lunde to norweska pisarka, która jest autorką książek dla dzieci i młodzieży. „Historia pszczół” okazała się fenomenem, za który została uhonorowana Norweską Nagrodą Księgarzy.
Na kartach powieści autorka zabiera nas w podróż w czasie (brzmi już bardzo ciekawie, prawda?). Przenosimy się do roku 1852, aby poznać Williama, przyrodnika, który wpada na pomysł, jak zrewolucjonizować konstrukcję ula. William to człowiek pełen pasji, który ma chwile zarówno wzlotów, jak i upadków, natomiast jest niezrozumiały przez otoczenie. Otrzymuje jednak wsparcie od osoby, od której tego nie oczekuje. W 2007 roku poznajemy George’a, który prowadzi rodzinną hodowlę pszczół i wkłada w nią całe serce. Jednak pewnego dnia jego świat rozpada się na drobne kawałki, bo pszczoły znikają. Tao to bohaterka z przyszłości. Rok 2098 – świat pozbawiony jest pszczół, a życie kobiety kręci się wokół jej syna. Kiedy chłopiec znika Tao robi wszystko, aby go odnaleźć.
Powieść jest bardzo oryginalna. Spoiwem łączącym te trzy historie są pszczoły – malutkie, niepozorne, ale bardzo pracowite owady. Choć w pewnym stopniu zawdzięczamy im życie to często je ignorujemy i ich nie doceniamy. Autorka ukazuje problemy bliskie każdemu z nas. Marzenia, które pragniemy spełnić, ale nie zawsze możemy. Rodzinę i ich członków, z którymi nie zawsze możemy dojść do porozumienia. Relację zarówno rodziców i dzieci, ale także małżonków, które są bardzo trudne. Mówi także o rozczarowaniu, bolesnej stracie, ale także nadziei, która z biegiem czasu może nadejdzie.

Książka bardzo mi się spodobała. Czytając czułam się wyciszona i spokojna. Słyszałam bzyczenie pszczół, smakowałam złoty i słodki miód, czułam zapach kwiatów, przechodziłam między pięknymi, drewnianymi ulami, a nawet wyciągałam z nich ramki. Powieść ta zadziałała na wszystkie moje zmysły. Natura została pokazana w całej swojej okazałości, dzika, instynktowna, mądra i piękna.

Jednak po przeczytaniu troszkę się przeraziłam. Autorka zasiała w moim serduszku ziarenko niepokoju. Co się z nami stanie, jeśli faktycznie zabraknie pszczół? Nie znamy przyszłości, nie wiemy co ze sobą niesie i co nas czeka… Czy radość? Spokój? Dobrobyt? A może właśnie brak pożywienia, ciągła praca i walka o byt?

Lektura wywarła mnie głęboko poruszyła, ale też wprowadziła w nastrój nostalgii. Dlatego serdecznie ją polecam!
http://reading-mylove.blogspot.com/2016/06/egzemplarz-recenzencki-lunde-historia.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-06-2016 o godz 14:22 Renia dodał recenzję:
Wybrałam tą pozycję ze względu na wiele dobrych recenzji i komentarzy na jej temat i niestety mocno się rozczarowałam. Książka jest łatwa, lekka i mało przyjemna. Język prosty, czasem zbyt prosty i mam wrażenie, że wiele stracił na tłumaczeniu. Zdecydowanie można przewidzieć zakończenie i jej treść po przeczytaniu pierwszych kilku stron. Nie polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-05-2016 o godz 23:11 monweg dodał recenzję:
Remedium to trzecia i ostatnia część Programu, chociaż w sumie powinna być pierwszą. Seria kończy się początkiem dziwnej epidemii, której ofiarami padają młodzi ludzie. Epidemii, która prawie zawsze kończy się samobójczą śmiercią „chorego” nastolatka. Program został wdrożony, żeby zapobiec tym niepotrzebnym śmierciom. Remedium opowiada historię sprzed powstania Programu.

Quinlan to niezwykła i empatyczna nastolatka, którą polubiłam od pierwszych stron powieści. Dziewczyna jest zatrudniona jako „pocieszycielka” rodzin zmarłych nastolatków. Chociaż słowo pocieszycielka, nie oddaje tego, co robi Quinlan – jest sobowtórem. Pomaga rodzinom pogodzić się ze straszną stratą i na krótką chwilę zajmuje miejsce ich dziecka. Przyjmuje ich wygląd, a dzięki licznym zdjęciom i filmom potrafi się dosłownie przeobrazić w zmarłą. Dzięki niej rodziny mogą pogodzić się z odejściem dziecka i pożegnać się, kończąc w ten sposób pewien etap żałoby. Najgorsze jest jednak to, że w każdym momencie może zatracić siebie. Musi uważać, by rola, w którą wchodzi, nie zdominowała jej dotychczasowego życia.

"Sobowtór musi przejawiać empatię i zrozumienie w stosunku do swoich klientów. Musi zawsze zachowywać się profesjonalnie, zwłaszcza gdy jest w trakcie realizacji zlecenia (…) celem jest wykorzystanie wspomnień klienta do zamknięcia pętli żałoby. Chodzi o umożliwienie klientowi pogodzenie się z nową sytuacją życiową. Sobowtór pomaga klientom odnaleźć swoje miejsce w nowym świecie, w którym zabrakło zmarłej bliskiej osoby i zachować przy tym kruchą równowagę między wyparciem a akceptacją."

Niestety, dobrze naoliwiona maszyna, którą jest Quinlan, zaczyna szwankować, gdy nastolatka przeistacza się w Catalinę. Zaczyna się dziać coś niedobrego. Dziewczyna odczuwa dziwną więź z chłopakiem zmarłej. Między nastolatkami iskrzy i pojawiają się silne emocje. Emocje, których nie powinno być.
Ludzie zwykle uważają, że najbardziej boli złamane serce. Brzmi to chyba bardziej romantycznie, ale tak naprawdę za cierpienie odpowiada umysł, a ten da się oszukać.

Remedium, mimo obaw jakie miałam, dorównuje poziomem wcześniejszym częściom
Programu. Ciężar opowiadanej historii jest znaczący. Śmierć, żałoba, rozpacz… Jednak wszystkie części cyklu czyta się bardzo dobrze, co jest niewątpliwie zasługą lekkiego pióra i stylu pisania Suzanne Young. Będę obserwowała nowości, żeby nie przegapić kolejnych powieści tej autorki. I sądzę, że większość czytelników, którzy zetknęli się z Programem, z chęcią sięgną po kolejne książki tej amerykańskiej pisarki.

Tymczasem polecam zerową część Programu tym, którzy nie boją się trudnych tematów. Tym, którzy lubią dystopijne powieści. Wszystkim, którzy czytali dwie wcześniejsze części, chociaż sądzę, że akurat wielbicielom cyklu polecać jej nie trzeba. Sami będą jej poszukiwać. I nie obawiajcie się. Mimo, iż to powieść młodzieżowa, jest napisana bardzo dojrzale, więc z pewnością i starszym czytelnikom przypadnie do gustu.

"Wzrost liczby samobójstw popełnianych jako efekt naśladownictwa nie był niczym nowym. Jedno samobójstwo stawało się inspiracją dla kolejnego, przy czym nie obserwowano żadnych innych przyczyn poza potrzebą naśladownictwa. Przypominało to efekt domina. Właśnie dlatego unikano podawania w wiadomościach szczegółów dotyczących takich przypadków – po prostu nie chciano dawać złego przykładu odbiorcom. Czyżby teraz wydział żałoby właśnie do tego wykorzystywał sobowtóry? Mieliśmy wpływać na to, jak postrzega się śmierć w społeczeństwie?"
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-05-2016 o godz 22:43 monweg dodał recenzję:
Trzy historie, trzy opowieści, trzy płaszczyzny czasowe… ale wszędzie najważniejsza jest rodzina, relacje między jej członkami i pszczoły. Rewelacyjna powieść, przy której bardzo miło spędziłam czas, a czytając miałam okazję posłuchać zapylających kwiaty pszczół.

Czy faktycznie pszczołom grozi wymarcie? Część naukowców jest zdania, że właśnie taki koniec czeka te wyjątkowe owady. Rodzi się pytanie, jak ludzie poradzą sobie bez pożytecznych i bardzo pracowitych pszczół? Czy czeka nas taki los, jak w powieści Mai Lunde? Już teraz obserwuje się na świecie zwiększone wymieranie pszczół (CCD – Colony Collapse Disorder). Podobno główną winę ponoszą używane na szeroką skalę pestycydy. Może należałoby pomyśleć już teraz, gdy jest jeszcze czas na to, aby zmienić tez stan rzeczy.

"Trzęsły mi się ręce, kiedy unosiłam plastikowy pojemnik z drogocennym pyłem. Wszyscy musimy pracować, by zdobywać pożywienie, mówiono nam, musimy sami wyhodować to, co będziemy jeść. Każdy musi wnieść swój wkład, nawet dzieci. Ba na co komu wykształcenie, kiedy magazyny zbożowe świecą pustkami? Kiedy porcje z każdym miesiącem stają się mniejsze i mniejsze? Kiedy człowiek kładzie się spać głodny?"

Historia pszczół jest mądrą i ważną powieścią, którą ciężko sklasyfikować. Jest prawdziwym tyglem literackim, mieszczącym różne gatunki od dystopii do powieści psychologicznej. Maja Lunde snuje naprzemiennie trzy opowieści o trzech rodzinach, których życie związane jest z pszczołami. I w ten sposób przenosimy się do Anglii drugiej połowy XIX wieku, pierwszych lat wieku XXI w Stanach Zjednoczonych i do wcale nie tak odległej przyszłości, bo do 2098 roku w Chinach. Poznajemy trzech głównych bohaterów: Williama, George’a, Tao i ich rodziny. Zgłębiamy świat w jakim przyszło im żyć. Przenikamy przez historie tych osób, które nie są do pozazdroszczenia, zwłaszcza opowieść o Tao i jej poszukiwaniu ukochanego trzyletniego synka.

Nie wiedziałam czego spodziewać się po tak tajemniczym tytule jak Historia pszczół, który mógłby z powodzeniem być tytułem podręcznika do biologii. Nie żałuję ani jednej minuty spędzonej z tą książką. Nie rozerwałam się, bo to nie jest powieść czysto rozrywkowa. Udzielało mi się napięcie, które towarzyszy każdej z trzech opowiadanych historii. Ale też udzielał mi się wyjątkowy spokój, który towarzyszy wszystkim zajmującym się tymi owadami.

"Jajeczka mają nie więcej niż półtora milimetra długości. Jedno w każdej komórce, szarawe na tle żółtego wosku. Po trzech dniach wykluje się larwa, ona, bo najczęściej to właśnie jest ona, traktowana jak rozpieszczone dziecko. Potem następują doby wzrostu, zanim komórki zostaną zamknięte warstwą wosku. W środku larwa tworzy kokon, oplata go wokół siebie. Będzie to kostium chroniący przed wszystkim i wszystkimi (…) No i nareszcie staje się pszczołą-zbieraczką. Wylatuje z ula sama, jest wolna, pozwala, by skrzydła niosły ją od jednej rośliny do drugiej, zbiera z kwiatów słodki nektar, pyłek i wodę. Pokonuje kilometr za kilometrem…"

"Kiedy pszczoła zniknie z powierzchni Ziemi, człowiekowi pozostaną już tylko cztery lata życia. Skoro nie będzie pszczół, nie będzie też zapylania. Zabraknie więc roślin, potem zwierząt, wreszcie przyjdzie kolej na człowieka..." Te słowa Charlesa Darwina wydają się dzisiaj prorocze i do nich również odnosi się powieść Lunde, choć znajduje rozwiązanie w postaci zapylających kwiaty ludzi. Pozostaje mieć nadzieję, że jednak nie czeka nas taki koniec, gdy będziemy, zamiast pszczół przemierzać liczne gałęzie, jak bohaterka jednej z opowieści Tao.

Nie pozostaje mi nic innego, jak gorąco polecić powieść Mai Lunde wszystkim, którzy szukają czegoś więcej niż rozrywki. To naprawdę wyjątkowa, bardzo ciekawa historia, dotykająca, oprócz pszczół oczywiście, tematu rodziny, więzi i stosunków między rodzicami i dziećmi. To powieść ukazująca subtelności ludzkiej wytrzymałości i psychiki. Polecam z czystym sumieniem.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
25-05-2016 o godz 14:38 Barbara Kadłubowska dodał recenzję:
Świetna książka, nie można przestać czytać. Jedna z lepszych jaką miałam przyjemność ostatnio czytać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
22-05-2016 o godz 15:53 Marzena P. dodał recenzję:
Pszczoła. Niby nic takiego. Ot, mały, bzyczący owad, który najczęściej kojarzy nam się z żądleniem i miodem. Jednak pojedyncza pszczoła nic nie znaczy - to we wspólnej pracy, w pszczelim społeczeństwie tkwi siła tego pasiastego roju. Współpraca, organizacja, a często także poświęcenie - to właśnie w tych wartościach ukrywa się sens pszczelego życia. Ludzie nauczyli się hodować pszczoły i pozyskiwać miód z ich ciężkiej pracy. Zaczęli tworzyć ule, najpierw prymitywne, słomiane, w których każda próba uzyskania miodu kończyła się śmiercią wielu owadów - potem nowocześniejsze, bardziej przyjazne, łatwiejsze w obsłudze. Jednak nagle zaczęło się dziać coś niepokojącego...

W 2007 roku w Stanach Zjednoczonych zaczęły masowo ginąć pszczoły. Następnie na całym świecie. Sztuczne nawozy? Nowy rodzaj szkodników? Co tak naprawdę było powodem ogólnoświatowej katastrofy? W 2045 na świecie nie ustała się ani jedna pszczoła. Świat oszalał. Roślinność obumarła, zwierzęta nie miały czym się żywić, nastało globalne ocieplenie. Po raz pierwszy w historii ludzi zaczęło ubywać. Tylko w Chinach, gdzie kwiaty zapylano ręcznie, korzystając z tysięcy par rąk, ludzie zdołali przetrwać. Jest rok 2098.

Historia pszczół to opowieść z trzech epok.
Przenosimy się do roku 1852, gdzie William Atticus Savage próbuje stworzyć przełomowy ul. Następnie do roku 2007, na farmę George'a, gdzie zaczynają dochodzić informację o wymieraniu pszczół. W końcu rok 2098 i Tao, matka, której dziecko znika w tajemniczych okolicznościach i która za wszelką cenę chcę je odnaleźć.

Maja Lunde maluje przed oczami czytelnika obraz globalnej katastrofy, świata bez pszczół. Przybliża nam pszczele tajemnice, które zaskakują, fascynują, o których czytelnik wcześniej nie miał nawet pojęcia. Życie pszczół jest niezwykłe, to skomplikowany organizm, wspólnota, prawdziwe społeczeństwo, w którym każdy ma określoną rolę. Książka ta nie jest jednak naukowym wywodem i choć od początku wiadomo, że to wokół pszczół kręcić się będzie cała fabuła, w powieści Lunde znajdujemy historię l u d z i, ich problemy, rozterki, zmagania i wewnętrzne przeżycia. To nie tylko opowieść o pszczołach - ale przede wszystkim o nas, o człowieku.

Mimo to żaden z bohaterów nie zdobył mojej sympatii. Nikt nie wydał mi się wystarczająco barwny, interesujący i trójwymiarowy. Nie potrafiłam się przywiązać ani do Tao, której jedyną cechą była macierzyńska troska, ani do Williama, który wydawał mi się po prostu żałosny, ani do George'a, choć z całej tej trójki to właśnie on był najbardziej normalny. Postacie stworzone przez autorkę są zbyt płaskie, a ich problemy - zbyt do siebie podobne. Momentami czułam się, jakby ta nasza trójeczka była w rzeczywistości jednym człowiekiem. Choć Maja Linde stara się przedstawić nam często trudne relacje między rodzicami i dziećmi, a także skalę upadku, jaki może spotkać człowieka - tak naprawdę czułam, że wszystko to jest nierealne, oderwane od rzeczywistości, daleko ode mnie. Pod względem psychologicznym, życiowym, nie znalazłam w Historii pszczół niczego wartościowego czy wartego uwagi. Niczego dla siebie.

Sporo też zabrakło stylowi autorki, która pisze denerwująco prosto. Frazesy na frazesach, banalne metafory, bark polotu, czegoś charakterystycznego, intrygującego. I choć sam pomysł na książkę jest świetny, akcja płynie szybko, przez co czytelnik nie nudzi się choćby przez chwilę, a historie bohaterów wbrew pozorom są dość ciekawe, to zbyt prosty język autorki trochę mnie irytował.

Nie jestem zachwycona ani oczarowana Historią pszczół. Nie mogę jednak powiedzieć, że jest to pozycja niewarta uwagi, wręcz przeciwnie! Autorka stworzyła wizję świata bez pszczół, zainteresowała mnie życiem tych małych, fascynujących stworzeń, pokazała, jak wielkie znaczenie ma dla całej Ziemi ich istnienie. Napisała historię, która pochłania czytelnika i która ani na chwilę nie zwalnia tempa, odkrywając przed nami dalsze losy bohaterów, którzy może nie są zbudowani z krwi i kości, ale po pewnym czasie przestają być nam tak całkiem obojętni. Prosty styl pisania autorki pozostawia wiele do życzenia, to fakt. Faktem jest też, że Historia pszczół w zasadzie jest jedynie interesującą, ale przeciętną pozycją, którą się "fajnie" czyta na wieczór czy podczas jazdy autobusem. Ale mimo wszystko - warto.

Na koniec wspomnę o wspaniałym wydaniu tej powieści przez wydawnictwo Literackie - zachwycałam się nim przez dobrą godzinę, gdy przybyła do mnie paczuszka. Twarda okładka, piękny grzbiet - można nacieszyć oko, a na półce prezentuje się rewelacyjnie.

http://zaczarrowana.blogspot.com/2016/05/przesza-terazniejsza-i-przysza-historia.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-05-2016 o godz 23:20 Nerw Słowa dodał recenzję:
Niezwykła opowieść o świecie zmierzającym do katastrofy i radzącego sobie po niej, pokazana przez pryzmat nieheroicznych bohaterów. I choć język mnie nie powalił, to sugestywność wizji Lunde i opowiadana przez nią historia tego dokonały. Polecam!

A po bardziej szczegółową recenzję zapraszam na Nerw Słowa:

http://nerwslowa.blogspot.com/2016/05/ksiazka-sugestywna-apokalipsa-czyli.html#more
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-05-2016 o godz 19:49 Elle666 dodał recenzję:
Wspaniała, klimatyczna powieść, skonstruowana w oparciu o ciekawy pomysł - trzy historie, których wspólnym motywem są pszczoły.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-05-2016 o godz 12:57 olcia_smock dodał recenzję:
Fantastycznie przemyślana powieść, szczerze zazdroszczę autorce wyobraźni i literackiego sprytu. Trzy pozornie niezwiązane ze sobą historie okazują się mieć wspólny punkt przecięcia. Piękna książka, niejednokrotnie zachwycająca, świetnie opisuje skomplikowany świat ludzkich emocji. Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-05-2016 o godz 20:36 Marta Moskalik dodał recenzję:
Wciągające historie trzech bohaterów, które od pierwszych stron nie pozwalają się oderwać od książki. Tematyka bardzo na czasie. Na prawdę polecam wszystkim!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-05-2016 o godz 12:38 Ginger dodał recenzję:
Wspaniała opowieść. Trochę mroczna, trochę straszna. Bardzo poruszająca i dająca do myślenia.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
09-05-2016 o godz 21:05 Caroline Livre dodał recenzję:
Anglia, rok 1852. William to przyrodnik, który od lat fascynuje się życiem pszczół. Niestety, wszystkie jego dotychczasowe odkrycia, okazują się fiaskiem, a jego kariera naukowa staje w miejscu. Jednak dzięki pomocy córki w końcu udaje mu się zbudować ulepszoną wersję ula. Nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, że nad tym samym przedmiotem pracuje już ktoś inny, a jego praca może tym samym pójść na marne.

Za to w Stanach Zjednoczonych (rok 2007) George od lat hoduje pszczoły, które stanowią główne źródło jego utrzymania. Marzy o tym, by jego syn - Tom, w przyszłości przejął rodzinny biznes. Szybko okazuje się jednak, że ten nie ma najmniejszego zamiaru poświęcić się temu zajęciu. Co więcej, owady dotyka tajemnicza choroba...

"Pszczoły [...] W nich jest twoja przyszłość. Tylko daj im szansę. Daj szansę tej przyszłości."

Dokładnie 91 lat później, w Chinach nie ma już pszczół. Kwiaty roślin są sztucznie zapylane przez robotników takich jak Tao, która godzinami ciężko pracuje, by zapewnić swojej rodzinie utrzymanie. Gdy pewnego dnia nieoczekiwanie otrzymuje wolny dzień, postanawia spędzić go razem z synem i mężem na łonie natury. Jednak chwila nieuwagi skutkuje zniknięciem małego Wei-Wena...

Od jakiegoś czasu bardzo interesuje mnie Skandynawia. Szwecja, Norwegia i Finlandia to kraje, o których odwiedzeniu marzę od dawna. Nic więc dziwnego, że uwielbiam pisarzy tamtejszych regionów. Ich twórczość zwyczajnie ma w sobie to coś, co sprawia, że trudno oderwać się od lektury, która najczęściej niesie wraz z sobą wiele przemyśleń i refleksji. I właśnie dlatego już przed premierą zainteresowała mnie najnowsza książka Maji Lunde, którą czym prędzej postanowiłam przeczytać.

Jak zwykle, zacznę od pomysłu na fabułę, który bardzo mnie zaskoczył. Przed rozpoczęciem czytania, zwyczajnie nie wiedziałam, że część akcji toczy się w przyszłości... W tej książce znajdziemy trzy historie, nie, trzy zupełnie różne historie, które dotyczą zupełnie innych osób i których wydarzenia rozgrywają się w zupełnie odmiennych czasach. A jednak, jest coś, co spaja je wszystkie, a mianowicie pszczoły, które w każdej z historii odgrywają kluczową rolę. Powieść Maji Lunde, pomimo niezbyt dobrze kojarzącego się dla mnie tytułu, czytało się naprawdę miło i przyjemnie. Nawet dłuższe opisy danych miejsc, sytuacji czy też uczuć bohaterów nie zniechęcały mnie, a wręcz przeciwnie - zapraszały do dalszego poznania świata powieści.

Po ukończeniu tej książki najpierw byłam zadowolona z lektury, chociaż nigdy nie użyłabym słów niesamowita ani tym bardziej nietuzinkowa w odniesieniu do niej. Jednak jakiś czas później, po gorączkowych rozmyślaniach zauważyłam prostą prawdę, która wcześniej mi umknęła. Autorka umyślnie wybrała temat pszczół nie tyle po to, by przybliżyć nas do natury i uwrażliwić na jej piękno. Nie, moim zdaniem, że zależało jej przede wszystkim na tym, by przypomnieć ludziom o tym, że naszym małym przyjaciółkom, które dzielnie wytwarzają dla nas miód, grozi śmierć.

"Życie pojedynczego człowieka, jego ciało, jego krew, płyny fizjologiczne, impulsy nerwowe, myśli, lęki i marzenia nie znaczą nic."

"Historia pszczół" to naprawdę interesująca książka łącząca dzieje trzech z pozoru całkowicie różnych osób żyjących w zupełnie odmiennych czasach i miejscach, a jednak mających ze sobą nadzwyczaj wiele wspólnego. Każda z opowieści skłania nas do przemyśleń na nieco inne tematy i dlatego uważam ją za wartą uwagi.

Recenzja pochodzi z bloga www.przygody-mola-ksiazkowego.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-05-2016 o godz 14:11 Meggie dodał recenzję:
Pszczoły – małe, niepozorne, ale bardzo pracowite owady, bez których świat mógłby wyglądać zupełnie inaczej. Od niepamiętnych czasów ludzie zajmują się ich hodowlą. W 1852 roku William pracuje nad ulepszeniem konstrukcji ula. Jego pasja natrafia na wiele chwil zwątpienia. Czy po wielu próbach odzyska spokój i osiągnie sukces? W 2007 roku w Stanach zaczynają ginąć pszczoły. George prowadzi rodzinną hodowlę i z niepokojem śledzi wydarzenia w obawie o interes, który prowadzi. Czy w jego ulach będzie nadal słychać przyjemny, pszczeli szum? W świecie Tao w 2098 roku nie ma pszczół, a zapylaniem kwiatów zajmują się ludzie, pracując niestrudzenie od świtu do nocy. Brakuje żywności i nadziei. Gdy pewnego dnia jej dziecko znika wszystko nabiera innych barw. Kobieta postanawia za wszelką cenę odnaleźć syna. Czy Tao odzyska dziecko? Dlaczego na świecie brakuje pszczół? Jak te trzy historie się łączą?

Maja Lunde – norweska pisarka, spod której pióra wyszło szereg książek dla dzieci i młodzieży. Powieść „Historia pszczół” zyskała dużą popularność i za nią pisarka otrzymała Norweską Nagrodę Księgarzy. Opis książki intryguje, a oprawa graficzna przyciąga wzrok swoją prostotą. Pierwsze wrażenia miałam więc bardzo pozytywne i krok po kroku utwierdzałam się w tym przekonaniu.

Wizja świata przedstawiona przez pisarkę jest niepokojąca głównie poprzez realizm, z jakim zostały przedstawione poszczególne wydarzenia. Trudno przewidzieć, co szykuje nam przyszłość i w książce możecie poznać jedno z jej oblicz. Świat bez pszczół, brak pożywienia i ciągła praca, by starczyło go chociaż na przeżycie. Zjawisko masowego ginięcia pszczół, czyli CCD (Colony Collapse Disorder) występuje także w naszej rzeczywistości i nadal nie została stwierdzona jego jednoznaczna przyczyna. Ciekawe, że zazwyczaj zachodzi ono nocą. Pszczoły opuszczają ul, pozostawiając larwy i królową i nigdy już do niego nie wracają. Jednego dnia jest pełen, szumiący tysiącami skrzydełek, by następnego poranka nastała cisza. Trochę przerażające i tajemnicze zjawisko.

Fabuła splata trzy historie, których motywem przewodnim są pszczoły. Każda z opowieści jest jak podróż w czasie do przeszłości i do przyszłości. Historie oscylują wokół jednej tematyki, ale obrazują ją z różnych perspektyw, co sprawia że obraz ten jest pełen. Poznajemy losy trójki bohaterów, żyjących w innych czasach. William, człowiek pełen pasji i jego walka przerywana naprzemiennie chwilami zwątpienia i radości, by stworzyć coś niepowtarzalnego, innowacyjnego i równocześnie pożytecznego. Często napotyka na brak zrozumienia, a wsparcie ma cały czas od jednej osoby, chociaż nie tej, od której oczekuje. George jest pszczelarzem, a hodowla jest jego ostoją i wkłada w nią całe serce. W pewnym momencie zaczynają na świecie ginąć pszczoły. Dla niego to koszmar. Wreszcie Tao. Kobieta, której cały świat obraca się wokół dziecka. To dla niego pracuje, jemu oddaje swoje pożywienie i miłość. Gdy w wyniku nieszczęśliwego splotu wydarzeń chłopiec znika, głównym jej celem staje się jego odnalezienie, co nie w pełni jest akceptowalne przez jej męża Kuan'a. Te trzy historie z pozoru różne splatają się, ukazując na zakończenie spójny i ciekawy obraz.

W książce nie znajdziecie rwącej do przodu akcji i spektakularnych jej zwrotów, gdyż nie taki jest jej cel. Zawiera za to duży ładunek emocjonalny i niebanalne, poruszające historie ludzi żyjących w różnych czasach, ale połączonych historią pszczół. Obrazuje znaczenie pasji w życiu, która potrafi chwilami stać się przekleństwem i powodem frustracji. Ukazuje relacje pomiędzy rodzicami i dziećmi, a także współmałżonkami. Uzmysławia znaczenie tych małych, pracowitych owadów, które często są niedoceniane i traktowane jak intruzy.

„Historia pszczół” to książka, która wywarła na mnie duże wrażenie. To nietuzinkowa lektura, która zarazem porusza, jak i napawa niepokojem. Wizja świata bez pszczół na długo zagości w mojej pamięci. Opowieść ubarwiają wyraziści bohaterowie oraz ciekawy, lekki sposób przedstawienia fabuły. Z niecierpliwością będę oczekiwała kolejnych książek pisarki.

http://ksiazki-moj-maly-swiat.blog.pl/2016/05/08/historia-pszczol-maja-lunde/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-05-2016 o godz 21:59 Atena Emerle-Meisinger dodał recenzję:
Znakomicie napisana książka! Prawdziwa , wciągająca!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
02-05-2016 o godz 06:30 Bookendorfina Izabela Pycio dodał recenzję:
"Jedna pszczoła bowiem jest niczym, cząstką tak małą, że całkiem pozbawioną znaczenia, natomiast razem z innymi jest wszystkim. Bo razem stanowią pszczelą rodzinę."

Pszczoły wyniszczane są przez pajęczaki, wirusy, niestabilną pogodę i... człowieka. Stosowane w rolnictwie pestycydy przyczyniają się do masowego wymierania tych owadów. Ale to właśnie również człowiek potrafi podporządkować swoje życie ich hodowaniu, dbaniu o pasieki i cieszeniu się pozyskiwanym miodem. Z jednej strony bardzo uzależnieni jesteśmy od przyrody i jej mieszkańców, a z drugiej bezowocne wydają się wysiłki natury przeciwstawieniu się dewastowaniu planety w imię nadrzędnych potrzeb ludzkości. To nie delikatna nić powiązania człowieka z pszczołami, ale silna współzależność istnienia gatunków, bowiem historia apis to także nierozerwalna z nią historia homo sapiens.

Autorka w spokojnym tonie, sprzyjającym głębszym przemyśleniom, niezwykle malowniczo i z uczuciem, przybliża czytelnikowi fragmenty z życia trzech głównych postaci, Williama, Georga i Tao. Widzimy jak niezwykle wrażliwe są ludzkie losy, w których początkowo wydawałoby się mało znaczące zdarzenie potrafi silnie wpłynąć na decyzje i zachowania odmieniające życie wielu osób. To wzajemne zazębianie się urywków przeszłości, rok 1852, teraźniejszości, rok 2007, i przyszłości, rok 2098. A wszystko zabarwione nutami złocistego miodu, lekkiego pyłku kwiatów, słodkiego nektaru, naturalnego wosku, drewnianych uli, ramkowych plastrów i wspaniałego brzęczenia, kwintesencji życia i tworzenia. Żmudna, mozolna i instynktowna praca, podporządkowanie jednostki całej społeczności, naturalny cykl istnienia.

Ludzkie pragnienia i marzenia zderzają się z bolesną rzeczywistością, jednak pasja i nadzieja nie pozwalają im umrzeć, to właśnie bez nich stajemy się nikim. Ogromne znaczenie rodziny i wzajemne relacje między jej członkami, kształtowane przez lata doświadczeń życiowych, wyzwań losu i osobistych dążeń. Często trudno o porozumienie, wyrażenie prawdziwych emocji, zaufanie drugiej osobie, nieprzelewanie własnych ambicji na bliskich, ale takie są właśnie zawiłości i barwy codziennego dnia, warto od czasu do czasu poświęcić im spokojną chwilę refleksji, przeprowadzić wewnętrzną rozmowę i wyciągnąć właściwe wnioski. Poruszająca powieść, oryginalnie osadzona w naturze, zarazem delikatna i dosłowna, słodka i gorzka, radosna i smutna, niosąca pozytywne przesłanie i wyraźne ostrzeżenie.

bookendorfina.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-04-2016 o godz 20:10 Sylwia Czekańska dodał recenzję:
Książka bardzo mnie zaskoczyła i to w pozytywny sposób. Nie wiem sama, czego się spodziewałam, ale na pewno nie tak pięknej, chwytającej za serce historii.

Pszczoły są elementem wspólnym kilku opowieści. Książka opowiada o losach trzech osób i ich rodzin żyjących w całkowicie różnych czasach. To bardzo specyficzny sposób prowadzenia narracji, trzeba umieć poprowadzić ją tak, aby ostatecznie połączyła się w spójną całość. Mai Lunde się to udało. Już sam ten fakt udowadnia, że mamy do czynienia z obiecującą pisarką. Dobrze wypada także jej styl – plastyczny, nieco poetycki i urzekający.

Autorka powoli, systematycznie i refleksyjnie prowadzi akcję, zaczynając od czasów, kiedy pszczołami interesowali się nieliczni, aż do chwili, kiedy wymarły. Historia pszczół to opowieść o miłości, wierze, nadziei, woli walki, godzeniu się z losem, pokonywaniu przeciwności. Na ponad pięciuset stronach zamieszczono dziedzictwo człowieczeństwa w pełnym rozumieniu tego słowa z jego jasną i ciemną stroną. Oto piękna opowieść o wszystkim tym, co czyni nas ludźmi.

Dziwi mnie to, jak bardzo Historia pszczół zapadła mi w pamięć. Nie ma w niej wyrazistych bohaterów, ogromnych nakładów emocji, zapierających dech w piersiach zwrotów akcji. To w pewnym sensie melancholijna opowieść, złożona z wielu opisów, krótkich dialogów i wspomnień. Autorka snuje rozważania, jak ciągnący się, lejący miód, który spływa z łyżeczki. Całość przypomina letni, upalny poranek na prowincji – ospały, niemal zastygły, leniwy. A jednak jest w niej coś takiego, co dotyka, pochłania i nie daje o sobie zapomnieć.

Tej książki się nie czyta, przez nią się brnie. Mam wrażenie, że opowieść Mai Lunde nie spełnia po prostu tylko roli rozrywkowej, a aspiruje do jakiejś wyższej rangi kultury. To ten rodzaj książki, którą dawkujemy sobie, poznajemy rozdział po rozdziale, aż docierając do końca odczuwamy… oczyszczenie. A później odkładamy ją na półkę z myślą, że przebyliśmy długą drogę, aby poznać treść. Spędziliśmy z nią wiele czasu, poświęciliśmy jej mnóstwo uwagi, ale… było warto.

Zachwyciłam się tą pozycją w ten dziwny, irracjonalny sposób, który trudno wyrazić słowami. Czytanie jej było cudowną podróżą, która wzruszała i skłaniała do myślenia. Klimat i konstrukcja, co jakiś czas przywodziła mi na myśl Atlas chmur mimo, że niewiele rzeczy było podobnych. Bardzo podoba mi się ukazanie, jak decyzje jednego pokolenia wpływają na losy kolejnych ludzi. Poruszenie problemu wymierania pszczół było strzałem w dziesiątkę. Z jednej strony to ciekawy pomysł na elementy dystopijne, a z drugiej możemy już teraz obserwować, jak ta wizja się spełnia, więc to, co wydaje się fantazją autorki, okazuje się jak najbardziej realne. I przeraża podwójnie.

Historia pszczół to pozycja specyficzna i nietypowa. To ten typ literatury, który ocenia się przez pryzmat trafności spostrzeżeń i wielowymiarowości treści. Pytam więc siebie: Czy ta historia cię poruszyła? I odpowiadam bez wahania: Tak. Ale jeśli ktoś będzie chciał uzyskać konkretne wyjaśnienie: dlaczego? Prawdopodobnie nie znajdę dobrych słów, aby zaspokoić jego ciekawość.

Polecam tę książkę wszystkim gotowym na zmierzenie się z ambitną literaturą i nietypową historią. Historia pszczół to opowieść, która możliwe, że będzie was kosztować trochę energii, ale zaręczam, że warto się poświęcić. Jeśli szukacie czegoś innego, nietypowego, dziwnej mieszanki to jest to idealna lektura dla was. Zachęcam także wszystkich lubiących wyzwania, bo właśnie tym ona jest. Natomiast jeśli poszukujecie lekkiej książki do poczytania przed snem to niestety tutaj jej nie znajdziecie.

czytaj więcej: recenzentkaksiazek.blog.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-04-2016 o godz 10:06 werka777 dodał recenzję:
Trzy historie rozegrane na jakże dalekich od siebie, trzech różnych płaszczyznach czasowych. Inni bohaterowie, inne miejsce oraz inne historie. Jest jednak jeden wspólny punkt odniesienia – pszczoły, owady, dzięki którym to wszystko ma o wiele więcej wspólnego, aniżeli ktokolwiek mógłby się spodziewać. Będąc z pozoru wyłącznie elementem tła, pszczoły ogrywają tutaj jedną z najważniejszych ról. Bo niosą nadzieję, poczucie sensu istnienia, ale i stają się przyczyną ludzkich rozterek, smutku czy tragedii.

Wywołująca różnorakie emocje, bogata w bohaterów „Historia pszczół” to powieść płynąca powolnym rytmem, wręcz skąpiąca czytelnikowi dynamicznych obrazów akcji. Zawierająca momentami szczegółowe opisy angażuje odbiorcę, pozwalając na nieustanne refleksje czy na rozważenie każdej sytuacji, bo autorka podjęła tutaj niewątpliwie trudny temat, którego nie powinno się bagatelizować. Rodzinne niesnaski, wewnętrzne niepokoje, ale i klęska ogarniająca cały świat. Czy przyszłość kreowana w książce Mai Lunde to science fiction? A może autorka przewidziała coś, do czego wielkimi krokami przybliżamy się z każdym, kolejnym dniem?

Trudno znaleźć tutaj jeden moment kulminacyjny. Istotne wydarzenia dotyczące poszczególnych postaci zostały rozsiane po całej książce, przez co osiągnęła ona nietuzinkowy wymiar i została skropiona nutą nieprzewidywalności. Bo zdając sobie sprawę z tego, że tragedia nadeszła już na samym początku, nie mamy pojęcia czego możemy się spodziewać i dokąd to wszystko prowadzi. „Historia pszczół” to bez dwóch zdań historia wychodząca poza utarte schematy i opowieść, z którą nie stykamy się na co dzień. To, co niewątpliwie należy tutaj docenić to pomysł autorki i jego oryginalność. Nie dziwię się, że ta książka wzbudza takie zainteresowanie.

Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, wiarygodni choć fikcyjni bohaterowie, a jednak temat wciąż aktualny i tak bardzo nas dotyczący. Opierając koncepcję powieści na wspomnianych owadach, autorka wykazała się nie tylko umiejętnością tworzenia nietuzinkowych treści, ale i wiedzą dotyczącą samego pszczelarstwa. Stykając się z przedstawioną tutaj historią ma się nieodparte przekonanie, że powstawała ona wolno, a każde kolejne zdanie było przemyślane i starannie opracowane. Ów brak pośpiechu odbija się także na samym czytelniku, który delektuje się lekturą bez poczucia przymusu, by raptownie sięgnąć po kolejny rozdział. Chociaż z pewnością ostatecznie chce się dotrzeć do finału.

„Historia pszczół” to majstersztyk, jednakże nie dla każdego. To gratka dla wymagającego czytelnika, ale potrafiącego obyć się bez galopującej akcji czy podnoszących adrenalinę wrażeń. Ta fabuła zaskakuje samą tematyką i właśnie na tym polega jej kunszt, bo będąc fikcją okazuje się tak bardzo realna i prawdziwa, że aż przerażająca. Spróbujcie jej klimatu i Wy.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-04-2016 o godz 20:27 daryan dodał recenzję:
Historia utrzymana w skandynawskich klimatach, mroczna, mroźna i bardzo interesująca. Autorka przedstawi rożne historie, mające to samo spoiwo- bardzo ciekawa konwencja. Do tego same historie tez godne zapamiętania, ciekawe i bardzo pouczające.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-04-2016 o godz 21:02 PaniKa dodał recenzję:
„Historia pszczół” to książka niezwykła pod każdym względem. Napisana niezwykle lekko, intrygująco, ale przede wszystkim bardzo szczegółowo i skrupulatnie. Autorka z dużym zaangażowaniem podchodzi do tematu pszczół. Dzieli się z nami faktami z życia tych niesamowitych owadów, uświadamiając nam jak ogromne znaczenie mają one dla całego świata. Rzuca światło na globalną katastrofę i pokazuje nam jak mógłby wyglądać świat pozbawiony tych owadów.

Każdy z bohaterów zmaga się z innymi problemami. William wciąż goni za marzeniami, a pszczoły stają się jego wielką pasją. Mężczyzna chce zaimponować swojemu synowi, jednak nie jest to takie proste. Również dla Georga pszczoły są wszystkim. Pragnie aby jego syn w przyszłości poszedł w jego ślady. Nie baczy na to, że chłopak ma inne plany. Między nimi narasta konflikt, przez co coraz trudnej im się porozumieć. I w końcu Tao, która niespodziewanie traci dziecko. Dzięki matczynej miłości, sile i determinacji rusza w podróż aby odnaleźć syna i dowiedzieć się co mu się przytrafiło. Spoiwem wszystkich historii są właśnie pszczoły, które przewijają się przez całą książkę. I choć akcja rozgrywa się na trzech płaszczyznach czasowych, opowieści wszystkich bohaterów w pewnym momencie się ze sobą łączą.

Maja Lunde zabiera nas w podróż w przeszłość gdzie ludzie dopiero zaczęli badać pszczoły i ich zwyczaje. To tutaj znajdziemy najwięcej faktów i informacji o tych niezwykłych owadach. Wszystko jednak zostało opisane lekkim i przyjemnym w odbiorze językiem, tak by nie zanudzić czytelnika naukowym bełkotem. Później przenosimy się do kolejnego okresu, gdzie zaczęto hodować pszczoły i w pewnym sensie zaprzęgnięto je do pracy. Mowa tutaj również o CCD (Colony Collapse Disorder) czyli masowym ginięciu pszczół, które powoli zaczyna rozprzestrzeniać się na cały świat. Coraz więcej pszczelarzy traci swoje pszczoły i nikt tak naprawdę nie wie co jest tego przyczyną. Na koniec wyruszamy w przyszłość do świata całkowicie pozbawionego pszczół. Kryzys gospodarczy i ekonomiczny dotyka wszystkie kraje na świecie. Giną kolejne gatunki zwierząt, ludzie zmagają się z głodem i nędzą. Zmuszeni są sami zapylać rośliny aby mieć co jeść. Świat powoli chyli się ku upadkowi. Wizja przerażająca, wstrząsająca, ale jakże realna i prawdziwa. I właśnie to jest najbardziej uderzające w tej historii. Ta realność, która aż bije po oczach.

O „Historii pszczół” można by napisać osobną książkę. To powieść tak wielowątkowa i tak przepełniona treścią, że aż wydaje się to nieprawdopodobne. Widać wyraźnie jak ogromne zaangażowanie autorka włożyła w jej stworzenie. Zdaję sobie jednak sprawę, że wielu czytelników odczuje nudę podczas czytania książki. Akcja płynie dość leniwie i spokojnie, a wszystko po to abyśmy mogli delektować się tekstem i wyciągnąć z niego jak najwięcej wartości. Nie brakuje tu jednak emocji. Autorka pisze tak aby zaintrygować, zaciekawić i głęboko poruszyć czytelnika. Wie jak budować napięcie i atmosferę, która w niektórych momentach choć wydaje się duszna, to jednak jest niezwykle hipnotyzująca i urzekająca. Nie można zapomnieć o pszczołach, które stanowią najważniejszy element całej książki. Ich historia perfekcyjnie łączy się z historią każdego z bohaterów, tworząc niesamowicie obrazową wizję świata, który powoli zmierza ku globalnej katastrofie.

Maja Lunde stworzyła niezwykle ujmująca opowieść o relacjach między rodzicami i dziećmi, o dążeniu do spełnienia swoich marzeń i pragnień oraz o pasji która nadaje życiu sens. Perfekcyjnie napisana, głęboko refleksyjna i absolutnie wyjątkowa. „Historia pszczół” to prawdziwy majstersztyk. Gorąco polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
27-04-2016 o godz 18:59 arli dodał recenzję:
Symbioza, bardzo ważne słowo pasujące do relacji jakie powinny nas łączyć z przyrodą. W bardzo realistyczny sposób przedstawiona wizja przyszłości. Czas apokalipsy nadchodzi chyba ,że.... zaczniemy spostrzegać trochę więcej niż czubek własnego nosa. Przyroda, której jesteśmy częścią nas gości i pozwala na wiele, karmiąc nas i pozwalając sobą oddychać jednocześnie. Dzieli się sobą i tym co ma. Tak mądre książki jak " Historia pszczół" pokazują nam jak bardzo jesteśmy niewdzięczni matce ziemi za jej dary. Wskazują właściwy kierunek, którym powinniśmy podążać aby to co smakujemy, co cieszy wszystkie zmysły przetrwało dla przyszłych pokoleń. Może choć tak trochę przestańmy być samolubni.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-04-2016 o godz 17:27 morelka15 dodał recenzję:
Maja Lunde jest bardzo zdolną pisarką. Udowadnia to przez zróżnicowanie klimatu w tej powieści. Potrafi w sposób niezwykle wierny oddać realia i klimat zarówno XIX wieku, początku XXI wieku jak i jego końcówki. Jej wizja przyszłości (swoją drogą bardzo realna i nienaciągana) jest przytłaczająca, smutna..., żeby nie powiedzieć, że przerażająca. Te emocje pojawiają się właśnie przez realizm tej wizji i wielkie prawdopodobieństwo, że właśnie tak może wyglądać Ziemia za kilkadziesiąt lat. (W Chinach ręczne zapylanie już ma miejsce...) "Historia pszczół" nie ma w sobie żadnych romansów, niemożliwych zdarzeń, a ma naprawdę niesamowity klimat i jest pozycją bardzo wciągającą... i angażującą.

"Historia pszczół" to rewelacyjna, wielka i mądra powieść. Zgrabnie zarysowane sylwetki bohaterów, przystępny, ale nie infantylny i prostacki język. "Historia pszczół" to powieść niezwykła przez zwykłość swoich bohaterów, brak udziwniania i świetne wypośrodkowanie tempa akcji. Maja Lunde stworzyła powieść (przy pomocy naukowych informacji o pszczołach), która niejednokrotnie mnie wzruszała, a przez cały czas bardzo ciekawiła. Pozycja norweskiej pisarki to coś więcej niż powieść obyczajowa. To dzieło zmuszające do otworzenia oczu na świat i innych ludzi. Zmusza do myślenia o przyszłości - nie tylko naszej, ale także naszej planety. Ukazuje skomplikowane rodzinne relacje i zachwyca. Po prostu zachwyca.

Moja ocena: 5+/6
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-04-2016 o godz 10:22 MARTA KACZMARCZYK dodał recenzję:
To opowieść, której urok stanowią historie oparte na losach trzech rodzin osadzone w różnych czasach. Pierwsza historia zaczyna się w 1852 roku, gdzie wiedza o pszczołach dopiero zaczyna rozkwitać. Ludzie zaczynają dostrzegać walory płynące z dobroci owadów. William pracuje nad swoim genialnym pomysłem, który zrewolucjonizuje hodowlę i przemysł pszczelarski. Kolejna historia rozgrywa się już współcześnie. W roku 2007, wiedza o pszczołach jest już dość duża, lecz niespodziewanie pojawia się katastrofalne zagrożenie, które powoduje znikanie całych rodzin pszczelich. George, zapalony pszczelarz walczy zarówno o swoją rodzinę jak i o rodziny pszczół. Ostatnia z opowieści, a zarazem pierwsza w książce, to historia z 2098 roku, gdy pszczół już nie ma, a ich rolę przejęły ludzkie ręce. Tao mimo ciężkiej pracy jaką wykonuje, wyrusza w podróż, by odszukać zaginionego w niewyjaśnionych okolicznościach syna.

Obok historii pszczół, poznajemy losy trzech rodzin i ich problemy z różnych czasów, które skrzętnie są ze sobą przeplatane. Konstruując w taki sposób fabułę, autorka pozwala czytelnikowi podążać stopniowo w jednym kierunku, którym jest punkt kulminacyjny. Przy czym już na samym początku czytelnik zostaje postawiony przed wizją apokalipsy świata, aby później móc powoli uświadomić sobie zarówno skutki jak i jej przyczyny. Historia pszczół niezaprzeczalnie połączona jest z historią ludzkości. Autorka, na przykładzie owadów przedstawia nieodpartą chęć ludzkości panowania nad czymś nad czym nie można panować i decydować o dalszym losie. Człowiek staje się jednostką niemającą wpływu na losy świata. Mimo, że w nim istnieje i funkcjonuje, a niekiedy wpływa, to jednak nie ma władzy i nie może o wielu sprawach decydować.

„Historia pszczół” to obraz ludzkości i dalszych jej losów przedstawiony w subtelny, delikatny sposób, gdzie z pozoru dobra zmiana prowadzi do globalnego kryzysy, upadku ludzkości, gospodarki i zmiany ilości ludzi. To opowieść pełna emocji, ludzkiego dramatu, który w danym momencie wydaje się tylko dramatem jednej rodziny, a z czasem przekształca się na losy całej ludzkości. To tutaj losy ludzkości podzielone są na przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, a losy pszczół tylko na przeszłość, dzięki czemu pozwala to uzmysłowić czytelnikowi co nas czeka dalej.

Poruszająca, niebanalna, ale też delikatna i subtelna. Książka o naszych losach.

www.lubieczytac.blogujaca.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-04-2016 o godz 12:39 Dominika Ławicka dodał recenzję:
Bez nich zginiemy... "Historia pszczół" Maja Lunde
Kto ma w rodzinie pszczelarza ten wie, jak bardzo pożyteczne i pracowite są pszczoły, bo pszczelarz potrafi godzinami o nich opowiadać, a ciągłe doglądanie pasieki jest jak misja, pszczelarz trwa na posterunku, by szybko wyeliminować ewentualne zagrożenie. Czasem bardzo trudno zrozumieć pszczelarza, jego zaangażowanie i chorobliwą wręcz fascynację tymi owadami. Pszczół nie można oswoić, ale na pewno można z powodzeniem hodować, by później cieszyć się smakiem i aromatem pysznego i zdrowego miodu. Pszczoły to delikatne owady i trzeba im stworzyć komfortowe warunki, a w razie potrzeby nawet dokarmiać. Te niezwykłe owady spędzają całe życie w pracy i kojarzymy je przede wszystkim z produkcją miodu, ale ten smakołyk to jedynie efekt uboczny ich pracy, bo najważniejsze jest zapylanie roślin. Od wielu lat obserwuje się na świecie masowe umieranie tych owadów, a w niektórych częściach świata zaczyna się stosować sztuczne zapylanie. Naukowcy biją na alarm i ostrzegają przed stosowaniem pestycydów i innych chemicznych środków owadobójczych, które przyczyniają się do śmierci pszczół. Jednak problem jest o wiele bardziej złożony, bo nie tylko o pestycydy chodzi, ale również o zmiany klimatyczne. Trwa walka z czasem, ponieważ masowe umieranie pszczół oznacza wyrok dla ludzkości, nie przeżyjemy bez tych owadów, bo na świecie zabraknie żywności i żadne syntetyczne cuda nie pozwolą nam przetrwać!
Problemem masowego umierania pszczół na świecie zainteresowała się również norweska pisarka, Maja Lunde. Jej książka, "Historia pszczół", okazała się bestsellerem, a prawa do publikacji kupiło 15 krajów. Powieść ma trzech bohaterów żyjących w różnych płaszczyznach czasowych. Tao reprezentuje rok 2098, czyli przyszłość, w której panuje głód i ludzkość jest zmuszona do sztucznego zapylania roślin. George to pszczelarz, mieszkaniec USA, żyjący w 2007 r. Pszczelarstwo jest jego pasją i źródłem utrzymania, ma nadzieję, że syn przejmie rodzinny interes, ale to może być trudne, bo młody chłopak ma inne plany na przyszłość. Pewnego dnia George zauważa, że z jego pasieki zniknęły pszczoły... Trzecim bohaterem jest Wiliam żyjący w 1852 r., człowiek zafascynowany przyrodą i owadami, pragnie stworzyć idealny ul i kiedy pomysł udaje się zrealizować otrzymuje wiadomość, która zmieni wszystko. Ale książka Mai Lunde ma jeszcze jednego bohatera, są nim pszczoły i to one scalają całą opowieść i wiele mówią o kondycji przyrody i ludzkości.
"Historia pszczół" nie jest publikacją popularno-naukową, ale powieścią obyczajową, w której losy ludzi i pszczół zostały ze sobą połączone. Powieść Mai Lunde jest jak pogrożenie palcem, zwrócenie uwagi na zbliżającą się katastrofę i konieczność odpowiedzenia sobie na pytanie, co zrobić, by zapobiec najgorszemu. Jesteśmy częścią przyrody, stanowimy jeden, wielki organizm i nie powinniśmy robić nic, co stanowi dla niego zagrożenie, bo w ten sposób sami siebie skazujemy na śmierć. Życie w zgodzie z naturą bywa trudne, bo przyzwyczailiśmy się do pewnych udogodnień, które z ekologią mają niewiele wspólnego. Czas najwyższy zrozumieć, że przyroda jakoś sobie bez nas poradzi, ale my bez niej nie i o tym, w dużym uproszczeniu, opowiada książka Mai Lunde.
Doskonały pomysł na fabułę, świetnie sportretowani bohaterowie i ważki temat okazały się kluczem do sukcesu. "Historia pszczół" to bardzo dobrze napisana powieść, która porusza najczulsze struny i nikogo nie pozostawi obojętnym. To fascynująca i niezwykle emocjonalna opowieść o ludziach, rodzinnych relacjach, miłości, przyjaźni, niespełnionych marzeniach i walce o lepszą przyszłość. Ale to również bardzo interesująca historia o życiu owadów, którym wiele zawdzięczamy, a których na co dzień nie doceniamy.
Dominika Ławicka blog: http://matkapolkaczytjaca.blox.pl/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-04-2016 o godz 10:10 jeke5 dodał recenzję:
Maja Lunde to norweska pisarka, która za powieść ,,Historia pszczół" otrzymała Norweską Nagrodę Księgarzy. Książka odniosła wielki sukces na świecie, a dzięki Wydawnictwu Literackiemu, które zakupiło prawa do wydania książki w Polsce również możemy poznać tę znakomitą powieść.

Akcja powieści rozgrywa się na trzech płaszczyznach czasowych i w trzech miejscach na świecie.
Syczuan, 2098 rok. Tao wraz z kobietami i dziećmi pracuje od rana do nocy na wielkich polach dystryktów, gdzie ręcznie, za pomocą kurzych piór zapyla kwiaty na drzewach. Panuje głód i ludzie umierają masowo z wycieńczenia. Dzieci do ósmego roku życia uczą się podstawowych rzeczy, a później już tylko pracują swoimi małymi rączkami na polach.

,,Ośmiolatki na polach, dzień po dniu, zesztywniałe drobne ciałka w koronach drzew. Pozbawione dzieciństwa takiego jakie miałam ja i moi rówieśnicy. My chodziliśmy do szkoły do piętnastego roku życia. A one? Takie nie-życie."

Syczuan był najbardziej zanieczyszczonym terenem, pszczoły zniknęły, gdyż stosowano za dużo oprysków. Rozpoczęto ręczne zapylanie kwiatów, które rozpowszechniło się po Zapaści. Ludzie w trudzie i całymi dniami pracują jak pszczoły. Tao dopiero wieczorem przez godzinę może cieszyć się obecnością trzyletniego synka Wei-Wena i porozmawiać z mężem Kuanem. Pewnego dnia Wei-Wen znika, a zrozpaczona Tao wyrusza do Pekinu, by go odnaleźć. Okolica jest wyludniona, niebezpieczna, niekontrolowana przez nikogo. To co odkrywa na miejscu jest przerażające.

Autumn Hill, Ohio, USA, 2007 rok. George hoduje pszczoły i ma nadzieję, że kiedyś rodzinny interes przejmie jego syn Tom, który uczy się w college`u. Tom jest zdolnym uczniem i nauczyciel angielskiego zachęca go do podjęcia studiów doktoranckich. Kto wtedy zajmie się farmą?
George planuje rozbudowę pszczelej farmy i nie przejmuje się za bardzo informacjami napływającymi z południa Stanów Zjednoczonych, gdzie masowo giną pszczoły i farmerzy tracą całe pasieki. Ma nadzieję, że do Ohio Colony Collapse Disorder nie dojdzie.

Maryville, Hertfordshire, Anglia, 1852 rok. William jest przyrodnikiem, prowadzi też mały sklep nasienny, by utrzymać liczną rodzinę-siedem córek, syna i żonę. Gdy zapada na niezdiagnozowaną chorobę pozbawiającą go sił, przypominającą depresję, rodzina popada w nędzę. W sklepie nie ma nasion, cebulek ani przypraw do sprzedaży, a William leży całymi dniami w łóżku. Rozmowa z synem Edmundem wyrywa go niespodziewanie z melancholii i przyrodnik odnajduje w sobie nową pasję-obserwację pszczół, budowanie uli i udoskonalanie ich konstrukcji. Ma nadzieje, że dzięki temu zdobędzie szacunek ludzi, wprowadzi nazwisko do książek historycznych, a gdy nowe ule zaczną być produkowane na masową skalę zdobędzie pieniądze na utrzymanie rodziny. Nie wie, że ktoś inny też prowadzi takie badania.

,,Historia pszczół" to opowieść o relacjach rodziców i dzieci. Każdy z rodziców ma swoje oczekiwania względem dzieci i nie zawsze są one zbieżne z planami potomków. Trudno zaakceptować rodzicom fakt, że dziecko dorasta i podąża własną drogą.
Równolegle do dziejów rodzinnych autorka opowiada historię pszczół. Przypomina o pierwszych pracach badawczych Francoisa Hubera i Francoisa Burnena nad tymi pożytecznymi owadami, prezentuje zachowania i relacje owadów w ulu. Ul jest jak dom, a pszczoły są rodziną.
Maja Lunde zaakcentowała w książce problemy współczesnego świata i pokazała, jak ludzie poprzez swoją działalność niezgodną z naturą zaburzają delikatny ekosystem, co w konsekwencji prowadzi do globalnej katastrofy.
,,Historia pszczół" to znakomita saga, dystopia i moralitet w jednym. Czyta się błyskawicznie pomimo sporej objętości, ponad pięćset stron. W tej opowieści znalazło się miejsce na codzienne życie, pasje, marzenia, utratę, desperację i smutek, ale też na nadzieję.
Fascynująca pszczela historia, którą warto poznać:)
http://magiawkazdymdniu.blogspot.com/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
11-04-2016 o godz 09:16 dorota-serafin dodał recenzję:
Super ważna i super czytająca się książka, kto by się spodziewał, że pszczoły mogą tak intrygować i wciągać w lekturę.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
25-03-2016 o godz 10:13 erka dodał recenzję:
Maja Lunde, to popularna w swojej ojczyźnie pisarka książek dla dzieci.Historia pszczół, to jej debiut, w powieściach dla dorosłych czytelników.Powieść,ta, wywołała olbrzymie zamieszanie w Norwegii, zdobywając liczące się nagrody literackie, a prawa do druku, wykupiło kilkanaście, państw.W Polsce, ukazała się nakładem Wydawnictwa Literackiego.

Trzy płaszczyzny czasowe, różni bohaterowie, których łączy niezwykły owad jakim jest pszczoła.To opowieść przede wszystkim opisująca nas jako ludzi i nasze dążenie do samozagłady.To pytanie o to kim jesteśmy i dokąd zmierzamy.

Pierwsza, z tych opowieści rozgrywa się, w połowie XIX wieku.Jest to opowieść o Williamie, którego marzenia zrujnowała rzeczywistość.Dopiero pomysł zbudowania ula, przywraca mu wiarę w siebie, a jego pszczoły przyniosą mu zaszczyt i sławę.
Druga opowieść, to wiek XXI.George, to właściciel kilkuset uli, które są jego dumą i oczkiem w głowie.George chce przekazać swoją firmę jedynemu synowi, jednak ten ma zupełnie inne spojrzenie na swoje przyszłe życie.Dodatkowo, wśród pszczelarzy, roznosi się niepokojąca wiadomość o wymieraniu całych populacji pszczół.
Trzecia opowieść, wybiega w niedaleką przyszłość, w której przedstawione są Chiny, które jako jedyne, poradziły sobie z globalną katastrofą.Młoda kobieta ręcznie zapyla setki drzewek owocowych, które są podstawą gospodarki chińskiej.Tao marzy o lepszym życiu dla siebie, oraz swojego syna.

Niezwykle ciekawa i genialnie skonstruowana powieść.Jest w niej zawarte przesłanie i niejako ostrzeżenie, że nasze działania, być może niewidoczne gołym okiem, znacząco wpłyną na życie przyszłych pokoleń.To co im przekażemy, nie napawa optymizmem, a czasu, który pozostał, aby to zmienić, jest niewiele.
Czy ta recenzja była przydatna? 2 0
Załaduj więcej recenzji Pokaż mniej recenzji

Dostawa i płatność

Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

TERMIN ZWROTU

14 DNI

Z KARTĄ

30 DNI

Lunde Maja

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Król Twardoch Szczepan
36,99 zł
44,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Morfina Twardoch Szczepan
35,92 zł
44,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Drach Twardoch Szczepan
34,32 zł
42,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Solaris Lem Stanisław
28,49 zł
34,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Rudowłosa Pamuk Orhan
35,49 zł
39,90 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Muza Burton Jessie
42,99 zł
48,00 zł
strona produktu - rekomendacje Pszczoły Socha Piotr
52,99 zł
59,90 zł
strona produktu - rekomendacje Mała Nina Scherrer Sophie
19,43 zł
23,99 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanych

 zamknij  korzyści