Heather
Dane
Nick użytkownika
Heather
Publiczny e-mail:
brak
Imię:
brak
Nazwisko:
brak
Siedem sióstr - Riley Lucinda
Siedem sióstr Riley Lucinda
Książki  | Oprawa zintegrowana
  • 5
Siedem sióstr
Lucinda Riley przekonała mnie do swojej twórczości przez powieść "Róża Północy", która mnie zaczarowała. Dawno już nie czytałam tak subtelnej i jednocześnie obrazowo pięknej historii. Po "Siedem sióstr" sięgałam przez to z wielkimi oczekiwaniami i przyznaję - wszystkie zostały spełnione. Pa Salt, niezwykle intrygujący człowiek, zdecydował się na adopcje siedmiu dziewczynek z różnych stron świata i nadał im imiona na cześć mitologicznych Siedmiu Sióstr z konstelacji. Niestety udało mu się odnaleźć zaledwie sześć dziewcząt podczas swojego życia, by idealnie pasowały do charakteru konstelacji, po której otrzymały imię. Powieść rozpoczyna się w momencie śmierci Pa Salta co niezwykle rozczarowuje, bo chciałoby się poznać historie tego zagadkowego mężczyzny od samego początku, bo to on nadaje klimatu tajemnicy - to jednak zaleta całej serii, o czym przekonacie się na własnej skórze. Pierwszy tom to również historia pierwszej z sióstr, najstarsze Mai. Pa Salt po swojej śmierci pozostawił córką zagadkowe instrukcje jak mogą odnaleźć rodzinę i miejsce, z którego się wywodzą. Nic dziwnego, że Maja decyduje się na krok w nieznane i wyrusza na poszukiwanie swoich korzeni, bo ojciec zadbał o to,by zbudować niezbędną dozę niepewności i motywacji do działania. Ten człowiek pozostaje dla mnie zagadką, którą w końcu rozwiążę i nie ukrywam, że jest moją misją w kontynuowaniu serii - stworzył sześciu dziewczynkom niewiarygodnie piękne miejsce do życia, gdzie w zameczku Atlantis zostały otoczone miłością ze strony obcego im człowieka i obdarzone bogactwem, które jednocześnie wymuszało na wszystkich działanie a nie spoczywanie na laurach. To jednak nie Pa Salt jest centralnym punktem powieści "Siedem sióstr" a Maja, która wyrusza do Rio by odnaleźć swoich krewnych. Jej postać jest bardzo rozbudowaną metaforą strachu przed nieznanym, gdzie błędy z przeszłości kazały jej zamknąć się w urokliwym miejscu i nie otwierać na świat. Dopiero śmierć ojca i pozostawione przez niego wskazówki motywują ją do działania co przyjęłam z ulgą, bo im bardziej Maja otwierała się na to co jej się przydarzyło, tym więcej inspiracji mogłam czerpać z jej postaci. Dziewczyna poznając historię swojej prababki, babki i w końcu matki - zaczyna przekładać ich doświadczenia na własne życie, by móc poukładać to co się popsuło. Jednocześnie znajduje miłość, której się nie spodziewała, a od której uciekała przez czternaście lat. Fabuła została podzielona na trzy części, by czytelnik nie pogubił się w zawiłości rozgrywanych wydarzeń. Najpierw pojawia się sama główna bohaterka i jej początki podróży, gdzie wyrusza do Rio i na miejscu poznaje pisarza z którym utrzymywała dotąd kontakt mailowy. To on staje się jej przyjacielem i powiernikiem, który podtrzymuje ją na duchu w podróży do miejsc jej dzieciństwa. Gdy decydują się odwiedzić legendarną posesję jednego z najbardziej cenionych rodów w Rio poznają zgorzkniałą staruszkę i jej służącą. Także w tym miejscu rozpoczyna się druga część historii - podróż do przeszłości w której prababka Mai - Izabela Bonifacio - w listach do swojej służącej opisuje historią swojego życia, pełną nieprzychylności losu, cierpienia, ale również wielkiej miłości. Historia Bel zajmuje w powieści honorowe miejsce i nic dziwnego, bo lektura jej listów to pełna pasji opowieść o ludzkich słabościach, przewrotności losu i trudnych wyborach. Przyznaję, że czuję się niezwykle oczarowana jej życiem i trudno było mi na nowo wrócić do wydarzeń z teraźniejszości i do Mai. Dopełnieniem opowieści jej trzecia część książki - relacja służącej zamieszkałej wraz ze swoją panią w podupadłej willi, która przytacza opowieść niegdyś opowiedzianą przez jej matkę. Wówczas całość nabiera znaczenia i Maja łączy elementy układanki - a czytelnik bez żadnych wątpliwości wie, że otrzymał jedną z najpiękniejszych historii jakie przyszło mu poznać. Lucinda Riley czaruje słowem, którym stwarza wyjątkowe obrazy w umyśle czytelnika. Jak mało kto potrafi powołać do życia bogato obdarzone wieloma indywidualnymi cechami charakteru postacie, opisać bajkowe miejsca w których chciałoby się żyć i opowiedzieć historię, która wzrusza, intryguje i wciąga do swojego świata. Jednocześnie wiem, że "Siedem sióstr" to dopiero preludium. Autorka zahipnotyzowała mnie swoją opowieścią, ale pozwoliła mi również poczuć, że w dalszych tomach pojawi się jeszcze więcej tajemnic i sekretów - przede wszystkim za sprawą wciąż nieodgadnionej postaci samego Pa Salta. Innymi słowy - żyję tą historią od momentu przeczytania pierwszego zdania i już teraz przygotowuję się na magię kolejnych sześciu tomów. Wiem, że czeka mnie coś wyjątkowego i proszę - nie pozwólcie przejść tej powieści bez echa. Jest warta każdego słowa zachwytu!
Gałęziste - Urbanowicz Artur
Gałęziste Urbanowicz Artur
Książki  | Oprawa miękka
  • 5
Gałęziste
Fabuła oparta jest na pogańskich wierzeniach, w których demony odgrywają główną rolę. Sprawa naprawdę fajna, bo przypomina powieści z dawnych czasów, najmroczniejsze horrory, które bazują na wewnętrznym lęku i w licznych dialogach czułam tą czystą, ludzką lękliwość i pewność co do swoich racji. Karolina i Tomek - główni bohaterowie, wpadają w sam środek tego jakby zaściankowego świata, próbując się odnaleźć w całej sytuacji. Ich postacie są dość szczegółowo opisane w historii, ale to chyba znak rozpoznawczy autora - lubi przekazywać czytelnikowi jak najwięcej. Dowiedziałam się więc o tych bohaterach naprawdę sporo, przez co ich historia była mi bliższa. "Gałęziste" to mocna powieść z dreszczykiem, którą koniecznie należy czytać po zmroku. Wówczas klimat będzie gwarantowany! I choć jest w niej atmosfera przydługich opisów, to nie zmienia faktu, że książka jest naprawdę dobrą historią. Jestem pod sporym wrażeniem całokształtu i dopracowania, ale to klimat zdobył moje największe uznanie. Brakowało mi ostatnio takiej mrocznej historii, zdecydowanie jest ich za mało. Polecam!
Manwhore. Tom 2. Manwhore + 1 - Evans Katy
Manwhore. Tom 2. Manwhore + 1 Evans Katy
Książki  | Oprawa miękka
  • 5
Manwhore
Po niezwykle emocjonującym zakończeniu pierwszego tomu, za nic nie mogłam przepuścić przeczytania kontynuacji. Znacie ten problem, gdy finał doprowadza niemal do szału, bo za nic nie wiadomo co wydarzy się dalej, a do premiery drugiej części pozostało jeszcze trochę czasu? Tak właśnie było w moim przypadku, gdy sięgnęłam po pierwszy tom serii Manwhore. Katy Evans nieźle namieszała mi w głowie, bo pozostawiła mnie w rozsypce po tym, jak zakończyły się losy Malcolma i Rachel. Przyznaję, że nie tego spodziewałam się sięgając po jej serię - miała to być przyjemna lektura do poczytania, odłożenia na półkę i pewnie zapomnienia w późniejszym czasie. A jednak Evans naprawdę mnie zaskoczyła pisząc powieść miłosną z zabarwieniem erotycznym, która przede wszystkim ciekawiła swoją treścią i wydarzeniami. Losy bohaterów wciągnęły mnie do tego stopnia, że całą historię przeczytałam w jeden wieczór, podobnie z resztą jak i drugi tom, który okazał się kontynuacją na dokładnie takim samym poziomie. W całej historii największym atutem bez wątpienia są bohaterowie. O dziwo role się odwróciły i to nie postać męska okazała się tą złą, bo główną winowajczynią wydarzeń z pierwszego tomu była Rachel. I to ona miała za zadanie odpokutować w kontynuacji. Oczywiście Malcolm miał swoje za uszami, okazał się typowym bohaterem, który przypomina odrobinę Greya - wycofany, ale waleczny i dążący do swoich celów biznesmen, który ma kieszenie pełne pieniędzy. I który ma wszystkie kobiety świata na zawołanie. A jednak decyduje się obdarzyć pierwszą i niepodważalną miłością właśnie Rachel, która nie wyróżnia się niczym szczególnym na tle innych kandydatek startujących do roli jego księżniczki. Właśnie taka kreacja tych bohaterów mnie do siebie przekonała - proste osobowości, które popełniają błędy, ale które zostały obdarzone przez autorkę takimi charakterami, które nie drażnią czytelnika a zdobywają jego sympatię. Polubiłam Malcolma, który jest chyba moim ulubionym męskim charakterem w powieściach erotycznych, bo wie czego chce i jednocześnie nie zamęcza swoim nabuzowanym testosteronem. To samo dotyczy Rachel - dziewczyna popełniająca błędy, która reflektuje się i reorganizuje swoje cele, ale nie nudzi, nie drażni i nie irytuje. Miło czyta się o losach takich bohaterów, którzy doskonale odnaleźli się w fabule i zostali przyjemnie wykreowani. Ale to dopiero połowa sukcesu. Żeby wrzucić dobre postacie do jeszcze lepszej fabuły, trzeba się trochę napracować, a Evans postawiła raczej na grey'owy schemat (bogaty biznesmen i zagubiona dziennikarka). Jednak ten był widoczny mocno w pierwszym tomie, bo "Manwhore +1" to historia prowadzona już w innym świetle. Wydarzenia praktycznie opierają się tylko na odbudowie relacji między dwójką głównych bohaterów i szukaniu wzajemnego porozumienia. W tle przejawia się wątek problemu z redakcją magazynu "Edge" w którym pracuje Rachel, ale to jedynie krótki wątek bardziej wprowadzający przeszłość Malcolma do fabuły niż jakiś nieoczekiwany obrót wydarzeń. Dlatego uważam, że drugi tom utrzymany jest stylem i kreacją bohaterów na równie dobrym poziomie co część pierwsza, ale już fabułą tym razem bardziej zyskuje w oczach czytelnika. I co najważniejsze - same sceny erotyczne nie balansują na granicy i nie gorszą, są bardziej przerywnikiem niż centralnym punktem. "Manwhore +1" to przyjemna kontynuacja, która usatysfakcjonowała mnie rozwojem wydarzeń. To dla wstrzymującego dech zakończenia sięgnęłam po drugi tom, ale wciągnęłam się do historii tak bardzo, że już wyczekuję trzeciego - finałowego tomu. To naprawdę dobra seria, może nie idealna, bazująca na znanych schematach, ale bardzo przyjemna i umilająca wolny czas. Intrygujący bohaterowie (to najważniejsze!), przemyślane rozwinięcie wydarzeń i ciekawa fabuła to połączenie dobrej serii, po którą naprawdę warto sięgnąć. Ze swojej strony - polecam!
Nigdy nie jesteś sama - Adwent Renata
Nigdy nie jesteś sama Adwent Renata
Książki  | Oprawa miękka
  • 5
Nigdy nie jesteś sama
Lubicie historie bardzo niepozorne, a jednak warte przeczytania? Takie, które na pierwszy rzut oka przypominają lekką powieść, a jednak niosą ze sobą burzę emocji? W takim razie powinniście zwrócić szczególną uwagę na powieść Renaty Adwent, bo "Nigdy nie jesteś sama" należy właśnie do takich lektur. Główna bohaterka - Aniela, zbudowała swoje dzieciństwo na własnych zasadach. Żyjąc w cieniu trzech sióstr, w tym dwóch bliźniaczek, musiałam nauczyć się iść po swoje z uporem i odwagą. Dlatego zawsze była niepokorna, waleczna, różniąca się od innych, a więc z indywidualnymi cechami charakteru. Poznając jej przeszłość krok po kroku budowałam sobie w głowie obraz bohaterki, która zasługuje na szczególną uwagę - dziecko żyjące gdzieś poza granicami wyznaczonymi przez rodzinę. Aniela przeżyła w swoim życiu wiele, a to przełożyło się na karb jej demonów przeszłości od których uciekała, a które uparcie za nią goniły. Aniela to bardzo ciekawa postać. Poprzez swój dynamizm i zadziorny temperament zjednała sobie uwagę i sympatię czytelnika, w tym mnie samej, bo przyznaję, że z wielką przyjemnością śledziłam jej historię. Jednak nie obeszło się też bez przerażenia, które kryło się gdzieś w mojej głowie, gdy próbowałam poskładać wszystkie wspomnienia głównej bohaterki w jedną całość. Dziewczyna bardzo długo walczyła o pozycję w swojej rodzinie, która okazała się zupełnie inna niż ta dająca radość i szczęście. Po latach wyszły na jaw wszystkie problemy, które trafiły w Anielę z siłą pocisku i sprawiły, że przełożyło się to na jej zachwianą psychikę. To trudny motyw tej powieści - rodzina o przeklasyfikowanych wartościach, która zamiast dawać oparcie, zraniła swojego najważniejszego członka. Przełożyło się to na dalsze życie dziewczyny i jej wybory, które przez całe rodzinne zmieszanie nie zawsze były łatwe. Trudno jednak zrozumieć ten motyw, jeśli nie pozna się go na własnej skórze, bo rodzina Anieli miała swoje mocne i słabe strony, ale gdy patrzyło się na nią z zewnątrz, nie była potworem. To rodzinne relacje względem samej osoby Anieli zawiniły i spowodowały to wszystko. Choć można by przypuszczać, że powieść zbudowana została na filarach trudnego tematu - będzie smucić i martwić. Wbrew pozorom wcale tak nie jest. To ciepła powieść o tym co w życiu liczy się najbardziej i jest w niej pewne przesłanie - nie zawsze to co właściwe, może być dobre. Aniela swoją osobą pokazała, że więzi rodzinne mogą być interpretowane na swój własny sposób i choć są trudne - jednocześnie stanowią oparcie. Musicie pamiętać, że cała powieść oparta jest na interpretacji głównej bohaterki, nie samej problematycznej rodzinie, więc całość postrzegamy jej oczami a nie zasadami moralnymi. W tym wszystkim oczywiście nie mogło zabraknąć miłości. Uciekając od tego co złe Aniela trafiła w objęcia mężczyzny, który przyniósł jej ukojenie w najważniejszym momencie jej życia. Uczucie, które się między nimi zrodziło, pomogło dziewczynie przeredagować swojej życie i na nowo wszystko zrozumieć. To piękny motyw szczęścia w nieszczęściu, które skutecznie przegoniło demony przeszłości i pomogło dziewczynie wrócić do rodzinnych stron z nowym nastawieniem. "Nigdy nie jesteś sama" to bez wątpienia pięknie napisana, przejmująca powieść o przytłoczeniu życiem i najbliższą rodziną. Napisana z urokiem i lekkością zapewnia jednocześnie pouczającą lekcję dla każdego czytelnika. Nie wyobrażam sobie, by ta historia przeszła bez echa - jest warta poznania i rozgłosu, bo kryje w sobie piękno. Polecam!
Całkiem obcy człowiek - Stead Rebecca
Całkiem obcy człowiek Stead Rebecca
Książki  | Oprawa miękka
  • 5
Obcy człowiek
Rebecca Stead napisała powieść dla młodzieży opartą na zasadach przyjaźni. Trzy dziewczyny - Bridge, Tabithy i Emily ustanowiły w dzieciństwie tylko jedną zasadę: żadnych kłótni. Kierują się nią także dziś, w nastoletnim życiu, które jak wiadomo niesie ze sobą tyle samo dobrych momentów, co niepowodzeń. Trzymają się jednak razem i starają się wspólnie rozwiązywać problemy jednocześnie tworząc ładną definicję przyjaźni: ponad wszystko. To nie jest tak, że przyjaźń musi być idealna, a dziewczyny właśnie to potwierdzają. Każda z nich jest inna i kieruje się w życiu różnymi zasadami. To urozmaicenie w fabule, bo autorka stworzyła trzy żywioły o różnych osobowościach - każda z nich spodoba się innemu czytelnikowi a utożsamienie się z jakąś bohaterką jest jeszcze łatwiejsze. Wszystkie trzy weszły na drogę, która pomoże zdefiniować im w pełni swoją osobowość oraz wybrać pomysł na siebie w przyszłości. To zaskakujące, jak wiele może wydarzyć się w takim prostym życiu, ale nie mogę przez to powiedzieć, że nudziłam się z dziewczynami. Emily mierzy się z konsekwencjami nieprzemyślanego czynu. Bridge marzy o spotkaniu wielkiej miłości, która pomoże jej zrozumieć dlaczego wciąż żyje, chociaż uczestniczyła w tragicznym wypadku. Tabithy kieruje się ściśle ustalonymi zasadami młodej kobiety, która chętnie służy pomocą, ale nie zawsze jej to wychodzi. Ile bohaterek - tyle wątków, albo i jeszcze więcej. To bardzo prosta książka jeśli chodzi o styl, nastawienie, czy same przygody bohaterek. Jednak niesie ze sobą ciekawe przesłanie - miłość nie zawsze idzie w parze z przyjaźnią, ale można ją łatwo zweryfikować przez błędy, które popełniamy. A które są nam wybaczane właśnie przez przyjaciół. Bez wątpienia to mądra książka, bardzo lekka, przyjemna, a jednak wartościowa. To spory atut, bo skierowana jest przede wszystkim do młodzieży, która łatwo znajdzie swoją ulubioną postać i będzie podążała jej tropem. Nie wiem co myśleć o tej historii, bo pierwszy rzut oka na opis kazał mi zakwalifikować ją do typowych powieści młodzieżowych. A wcale tak nie jest. Zgoda, grupa docelowa na pewno znajdzie w niej więcej ciekawych motywów niż dojrzały czytelnik, ale to nie oznacza, że ten drugi będzie się gorzej bawił podczas lektury. Wręcz przeciwnie, mam wrażenie że to powieść dla każdego - rodziców i ich dzieci, bo świetnie pokazuje proste wartości z naprawdę szczerą definicją: miłość, przyjaźń i nawet kłamstwo. A ku uciesze czytelników szukających nie tylko dobrej lektury, ale i nuty tajemnicy autorka zaserwowała coś wartego uwagi - rozdziały przeplatające się z podstawową fabułą, zatytułowane "Walentynki" i wprowadzające nowy wątek: intrygującej tajemnicy zwieńczonej całkiem niezłym finałem. "Całkiem obcy człowiek" to niepozorna powieść, ale z dobrą historią. Jest w tej książce wszystko co istotne: ciekawi bohaterowie w niczym nie odbiegający od normalnych nastolatków, problemy życia codziennego i humor, potrzebny do rozładowania sytuacji w czasie konfliktów. Innymi słowy: można nie tylko wyciągnąć z niej wartości, ale przy tym szczerze się pośmiać. Jestem mile zaskoczona historią napisaną przez autorkę i liczę na więcej podobnych powieści.
Alcatraz
Alcatraz Smedry ma w życiu sporego pecha jak na swoje trzynaście lat. Wędrując od rodziny do rodziny, nigdzie nie może zagrzać miejsca. W dodatku ma tendencje do psucia wszystkiego co wpadnie w jego ręce i pakowania się w kłopoty. Więc nikogo już nie powinno dziwić, gdy przez zupełny przypadek pali kuchnię swoich zastępczych rodziców. To przełamuje czarę goryczy i oznacza jedno - ponowną adopcję. Ale w drzwiach domu zamiast kuratora pojawia się staruszek, przedstawiający się jako dziadek Alcatraza z przestrogą, by strzec odziedziczonego po zmarłych rodzicach woreczka z piaskiem. Tylko, że ten zaginął... Tak, fabuła przypomina trochę pokręconą powieść przygodową. I przede wszystkim przedstawia bibliotekarzy w zupełnie nowym - ba! - złym świetle. A przyznaję, że to naprawdę pomysłowe, bo kto by pomyślał, że ze strony bibliotekarzy może grozić komuś wielkie niebezpieczeństwo? To nie koniec zaskakujących motywów tej krótkiej historii, bo autor wcale nie czuł się w obowiązku stawiania swojego bohatera w pozytywnym świetle. Zrobił z niego postać fatalną, totalną ofiarę losu, która nie radzi sobie z niczym. A przecież zawsze mamy idealizację głównych bohaterów, więc jak tak można? Okazuje się, że wcale nie jest to takie trudne a Brandon Sanderson ma wielki dystans do swoich historii oraz szczere poczucie humoru. Zaowocowało to w zaskakującą powieść, ale w najlepszym znaczeniu tego słowa. Myślę, że największą przyjemność z lektury będzie miała młodzież, a nawet jeszcze młodsi czytelnicy. Seria zachwyci na pewno nie jedną osobę, bo i ja sama przyznaję, że chociaż z wiekiem nie kwalifikuję się do grupy docelowej - doceniam wszystkie atuty tej lektury i nie dostrzegam w zasadzie żadnych minusów. A nawet jestem zadowolona z grafik podpierających fabułę - ładnie się komponują i pobudzają wyobraźnię. Autor jest niezwykle pomysłowy i widać to nie tylko w tej serii, ale i cyklu, który przecież stał się serią uwielbianą przez czytelników na całym świecie ("Ostatnie imperium"). Przyznaję, że sama nie znam tej serii, ale jeśli jest ona dopracowana i pomysłowa tak jak pierwszy tom cyklu Alcatraz kontra Bibliotekarze, będę musiała się nią bliżej zainteresować. Bo tak naprawdę to podstawowy atut tej serii: pomysłowość. Autor wyszedł jakby na przekór wszystkim znanym nam do tej pory powieściom przygodowo-fantastycznym kierowanym do młodzieży i poprzekręcał wszystko co możliwe: bibliotekarzy osadził w roli tych złych, głównego bohatera zmienił w osobowość sarkastyczną, niechlujną i psującą wszystko co wpadnie w niej ręce (ale przy tym zaskakująco zabawną!) choć przecież tak naprawdę to jeszcze dziecko. I jest w tym wszystkim jakiś urok, bo wciągnęłam się w historię i chętnie poznam kolejny tom serii. Takiej książki jeszcze nie czytałam i jestem pewna, że także Was zaskoczy. Wiem, że pojawią się słowa sprzeciwu: powieść dla dzieci, nic ciekawego, nie dla mnie - a ja Was proszę, dajcie jej szansę. Owszem, nie jest to historia szczególna, nie niesie ze sobą żadnego przesłania cz morału, ale za to prowadzi do jednej podstawowej wartości: dobrej zabawy, której tutaj na pewno nie zabraknie.
Fatalna lista - Vivian Siobhan
Fatalna lista Vivian Siobhan
Książki  | Oprawa miękka
  • 5
Fatalna lista
Mount Washington High to liceum, które na pierwszy rzut oka wygląda jak każde inne. A jednak coś je wyróżnia na tle pozostałych - każdego roku, we wrześniu pojawia się lista najbrzydszych i najpiękniejszych dziewcząt z danego rocznika. To najbardziej wyczekiwany dzień w całym roku: poznanie odpowiedzi na pytanie kto jest zwycięzcą a kto przegranym. Tego roku także nie zabrakło listy z ośmioma nazwiskami - po jednej piękności i brzydocie na każdy rocznik. Brzmi strasznie prawda? Dla jednych bohaterek powieści to spełnienie marzeń, dla innych z kolei wyrok do końca szkoły. A może i dłużej. Strach pomyśleć co robią dziewczęta by uplasować się na danej pozycji i zyskać szacunek oraz uznanie. Fabuła bardzo szybko przekonała mnie, że to nie byle jaki pomysł i choć do końca nie wiedziałam czego mogę się spodziewać w perspektywie rozwinięcia akcji - na pewno nie spodziewałam się kierunku jaki obiorą dalsze wydarzenia. Wchodząc do świata licealnych potyczek nie spodziewałam się, że jednocześnie otrzymam powieść zaskakującą, wciągającą i bardzo intrygującą. Bo choć zapowiadało się na przyjemną lekturę młodzieżową to nie spodziewałam się, że przekona mnie do siebie pomysłowością rozgrywanych wydarzeń i przyjemnymi bohaterkami - to wszystko połączyło się w całkiem przekonującą całość, która trzymała mnie przy tej historii do ostatniej kartki. Głównych bohaterek jest osiem. Tak, to wszystkie panie z tegorocznej listy, czyli: Danielle, Abby, Candace, Lauren, Sara, Bridget, Jennifer oraz Margo. Na początku może wydawać się to trochę zastanawiające czy przy takiej ilości bohaterek autorka będzie w stanie nadać im odrębne charaktery i indywidualne zestawy cech, by dziewczęta nie zlały się w jedną bezkształtną masę. Na całe szczęście Siobhan Vivian podołała wyzwaniu i to w zaskakująco dobrym stylu (po serii Ból za ból wiedziałam, że ma ciekawe pióro). Dziewczyny przewinęły się przez karty powieści na różne sposoby - raz ciekawiły, raz złościły, ale zawsze dawały się poznać bliżej i polubić przez konkretne cechy, które je kształtowały. A jak wiadomo, znalazły się na tej liście nie bez powodu, więc każda z nich wyszła naprzeciw czytelnikowi z konkretną historią. I to nie tylko dotyczącą przeszłości, ale i teraźniejszości, bo fatalna lista miała swoje konsekwencje, przez co wpłynęła na życie bohaterek na różne sposoby. Nie brakuje w tej książce pomysłowości. Po prawdzie "Fatalna lista" to przede wszystkim typowa powieść młodzieżowa, z bohaterkami zbliżonymi do zwykłych licealistek i z problemami typowymi dla ich wieku. Ale jest w tym wszystkim pewien przekąs - jakby autorka chciała pokazać, że nie wszystko jest takie piękne czy brzydkie jak nam się wydaje, a pozory potrafią wodzić za nos nie jednego. Jednak przesłanie zawarte w finale tej historii trafi do każdego inaczej, o czym musicie już przekonać się na własnej skórze. Wyraziste postacie, intrygująca treść i zaskakujące zwroty akcji sprawiają, że "Fatalna lista" nie jest pierwszą lepszą powieścią młodzieżową. Wciąga, intryguje, bawi i ciekawi do tego stopnia, że nie da się od niej oderwać, a poznawanie kolejnych losów głównych bohaterek staje się koniecznością. Jestem mile zaskoczona powieścią Siobhan Vivian i mogę śmiało napisać, że to kolejna dobra historia, która wyszła spod pióra autorki. Oby było ich więcej!
Przeczucia. Tom 2. Intuicja - Bartol Amy A.
Przeczucia. Tom 2. Intuicja Bartol Amy A.
Książki  | Oprawa miękka
  • 5
Intuicja
Pierwszy tom serii Bartol zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. Dawno już nie sięgałam po lektury z gatunku paranormal fantasy i nie wiedziałam, czy czasem nie wyrosłam już z podobnych historii, ale nie! Twórczość autorki szybko trafiła w mój gust a jej styl w pełni mnie do siebie przekonał. Więc z ciekawością sięgnęłam po kolejny tom i zastanawiałam się czy i tym razem mnie oczaruje. Największym atutem tej serii jest styl, który kreuje przed czytelnikiem piękne obrazy rozgrywanych wydarzeń. Autorka umiejętnie gra słowem i pobudza wyobraźnię, na tyle, że nie miałam najmniejszej ochoty odkładać "Intuicji" aż do przeczytania ostatniej strony. Sekret tkwi w uczuciach, które wychodzą na jaw przy opisach, dialogach i scenach, które czasami mrożą krew, czasami chwytają za serce a jeszcze w innym momencie - zaskakują. Ale niezależnie od tego co działo się aktualnie w życiu bohaterów miałam poczucie, że w pełni im towarzyszę. Nie byłam niechcianym obserwatorem a niemym bohaterem, a historie które umożliwiają mi taką przygodę cenię najbardziej. Gatunek paranormal fantasy przeszedł już w zapomnienie. Dawniej na bazie "Zmierzchu" powstawały co raz to nowsze historie, jedne mniej, drugie bardziej ciekawe, ale wszystkie podbijały serca wielu czytelników. Dla mnie to gatunek po który sięgam teraz przede wszystkim z sentymentu, ale seria Przeczucia przypomniała mi wszystkie pozytywy tych lektur. Co prawda fabuła została oparta na utartych już schematach aniołów oraz walki między dobrem a złem, co znamy już między innymi z sagi "Szeptem", ale sam wątek został już pociągnięty w innym kierunku. Evie, główna bohaterka, to dziewczyna o wielkiej odwadze i pomyśle na siebie, która w żadnym stopniu nie przypomina roztrzęsionych bohaterek zapatrzonych w siebie. Mając w garści swój życiorys i znając po części swoją przeszłość, mogłaby szczycić się dumą od której wielu czytelników (w tym ja sama) uciekłoby z daleka. A jednak dziewczyna sama nie wie co począć z wiedzą którą posiada ani z przyszłością, która nie jest do końca jasna a którą odkrywa razem z czytelnikiem. Nie ukrywam, że to zbliża do postaci, szczególnie że Evie nie da się nie lubić. W czasie lektury miałam przeczucie, że nie czytam dla samej przyjemności czytania, ale także dlatego, by wesprzeć główną bohaterkę w jej wyborach. I choć postać Evie przypadła mi do gustu, byłoby wielkim nietaktem, gdybym nie wspomniała o jej przyjaciołach. Nie wiem, czy ich postacie zostały odwzorowane na rzeczywistych charakterach czy tylko tak pomysłowo stworzone od podstaw, ale charyzmy i indywidualizmu na pewno im nie brakuje. Bez nich historia nie byłaby taka sama - cenię ich za szczerość, otwartość, wiarygodność i - najbardziej! - za poczucie humoru. Doskonale bawiłam się śledząc ich dalsze przygody, obserwując kąśliwe dialogi czy bawiąc się komizmem poszczególnych sytuacji. Bo choć tematyka utrzymana jest w poważnym tonie (w końcu mówimy o pojedynku między dobrem a złem) to lekkość tych scen dodały całej fabule potrzebnego uroku. Nie zabrakło też istotnego motywu dla tego gatunku, czyli miłosnego dylematu głównej bohaterki. Trójkąt miłosny, który od dawna ma tyle samo zwolenników co przeciwników wypadł tutaj naprawdę imponująco, bo trudno było mi zdecydować za Evie - polubiłam obu chłopców dokładnie tak samo. "Intuicja" to kontynuacja o jakiej warto mówić. To przede wszystkim kontynuacja, po jaką warto sięgać! Doskonale bawiłam się podczas lektury i nie zawiodłam się na ani jednym wątku. A musicie wiedzieć: jest ich naprawdę sporo. Walka między światem ziemskim i krainą nieśmiertelności przyprawia o zawrót głowy, nie przeszkadza to jednak obecności dylematów związanych z wyborem największej miłości. Wszystko to okraszone poczuciem humoru i po prostu historią: dobrą, ciekawą, wartą uwagi, od której po prostu nie da się oderwać. Polecam!
Zacząć od nowa
Kirsty Moseley wraz ze swoimi powieściami mocno wchodzi do świata NA/YA i choć trzyma się typowych schematów gatunku - potrafi zauroczyć czytelnika swoim stylem oraz pomysłem na fabułę. Spotkałam się z nią przy powieści "Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno", która z jednej strony była miłą czytelniczą przygodą, a z drugiej zapowiedzią na coś znacznie lepszego. W kolejnej książce autorki ta zapowiedź nie jest już obietnicą a realizacją planów i przyznaję - wypadło to naprawdę dobrze, bo "Chłopak, który chciał zacząć od nowa" jest znacznie lepszą historią. To pierwsza część cyklu Fighting to Be Free co trochę odstrasza, bo nie każdy lubi bawić się w serie. Dobrze było czytać pierwszą książkę autorki, ale jeśli powstałaby kontynuacja, nie jestem pewna czy zdecydowałabym się na nią. W przypadku tej nowej historii jest trochę inaczej, bo chociaż wolę zdecydowanie powieści w jednym tomie, to z przyjemnością dam szansę kolejnym książką. Duży wpływ na moją decyzję ma sama autorka - jej lekkość pisania, łatwość kreowania rzeczywistych bohaterów i historia z życia wzięta, to coś co kusi, o czym chce się czytać. Moseley widocznie poprawiła się ze swoim stylem i to znacznie, widać że się rozwija co cieszy mnie ogromnie, bo oznacza to tylko jedno - lepsze historie z tomu na tom. Fabuła - schematyczna, niestety. To minus tej powieści, ale możemy go bardzo łatwo przeistoczyć w atut: jeśli przymkniecie oko na typowe dla gatunku nawiązania do trudnej przeszłości zauważycie, że jest w tej historii coś jeszcze. Oparta na typowych punktach wytycznych dla New Adult pokazuje, że gatunek nie charakteryzuje się wyłącznie romansem (tutaj - świetnym!), ale daje trochę do myślenia, a przecież o to tutaj chodzi prawda? Biorąc do ręki książkę młodzieżową zawsze liczę się z tym, że być może będzie podobna do tych jakie poznałam już wcześniej. Ale jeśli da mi do myślenia, jeśli zmusi mnie do zatrzymania się nad fabułą chwilę dłużej niż dla samej historii - ja to kupuję i czuję się w pełni usatysfakcjonowana. Dużym plusem jest też sama zdolność Moseley do kreowania bohaterów rzeczywistych, realnych, przyziemnych jak każdy człowiek, a jednak trochę odrealnionych, by wyróżnić ich z tłumu. Ładnie się to komponuje z normalną historią - przepełnioną bólem, problemami, masą sprzecznych emocji, ale jednak taką, w której mógłby się znaleźć każdy z nas. Jamie i Ellie to postacie, które prowadzą czytelnika przez swoją historię w dwojaki sposób: Jamie jak można się domyślić ma swoje za uszami, a kryminalna przeszłość mocno namiesza nam w fabule. I chociaż przedstawiony jest jako złodziejaszek samochodów, któremu podwinęła się noga, to jego postać intryguje i ciekawi, czego nie mogę do końca powiedzieć o Ellie - okazała się miłą, sympatyczną dziewczyną, ale to tyle. Nie mogłam kompletnie zrozumieć jej podejścia do całej sprawy, gdzie najpierw nie było mowy o związku, a kiedy jednak zmieniła zdanie: wciąż coś jej nie pasowało. Przyznaję, nie zgrałam się z jej postacią, ale to nie tak, że była zła. Po prostu nie kupiłam jej zasad życiowych. "Chłopak, który chciał zacząć od nowa" to początek ciekawej serii. Ma swoje plusy, ma swoje minusy, ale czyta się naprawdę przyjemnie i przede wszystkim - szybko. Jeden wieczór na pewno wystarczy na poznanie losów Jamiego i Ellie, więc to może świadczyć tylko o jednym: czyta się z dużym zaangażowaniem i przyjemnością. W dodatku widać, że autorka ma pomysł na siebie i swoje dalsze powieści, więc nie pozostaje mi nic innego jak poczekać na drugi tom serii, który na pewno przeczytam.
Pod presją - Falkoff Michelle
Pod presją Falkoff Michelle
Książki  | Oprawa miękka
  • 5
Pod presją
Trudny temat został napisany z perspektywy głównej bohaterki, trochę po to, by pokazać zapewne co dzieje się w głowie osoby zaangażowanej w całą tą sytuację, ale myślę, że przede wszystkim dlatego, by temat nie przytłaczał. Jest ważny i warto się przy nim na moment zatrzymać, ale nie możemy zapominać, że wciąż trzymamy w rękach powieść młodzieżową - ma być zatem lekko, przyjemnie i bez żadnej nudy. A tak w rezultacie jest, historia Kary ciekawi, skupia na sobie całą uwagę czytelnika i aż chce się czytać dalej z czystą ciekawością tego, jak zakończy się cała ta przygoda. Według mnie, "Pod presją" to powieść znacznie lepsza od pierwszej książki autorki. Wątek przewodni jest warty uwagi, ponadczasowy, na którym autorka zbudowała zaskakująco ciekawą fabułę. Najlepsze w tym wszystkim jest jednak to, że główna bohaterka tak naprawdę wcale nie jest taka idealna - czasami irytuje, czasami budzi litość, ale jednak ma się ochotę dać jej szansę. Kariera autorki idzie w naprawdę dobrą stronę i jeśli tak ma wyglądać kolejna jej książka - będę pierwsza w kolejce do przeczytania.