Fragment
Czytaj
Fragment
Czytaj

Firstlife. Pierwsze życie (okładka miękka)

Inne wydania: Cena:
okładka miękka 34,99 zł
Ilość:
szt
Cena:
34,99 zł
37,99 zł
Oszczędzasz:
3,00 zł (8%)
Dostawa:
od 0,00 zł
Dodaj do koszyka
lub
Zaloguj się i kup
Wysyłamy w 24h
Produkt sprzedawany
i dostarczany przez empik
dostępność w salonie empik
Dodaj do schowka

Opis

Żyje się tylko raz? Nie w tym świecie, tutaj prawdziwe życie zaczyna się dopiero po śmierci.

Jesteś pełnoletni? A więc pora zdecydować, czy będziesz wyznawać zasady Trojki, czy Miriady. Te dwie frakcje toczą zaciekłą walkę o dusze Niezwerbowanych i prawie nigdy nie grają czysto.

Tenley została naznaczona już w chwili narodzin. Jest obdarzona wielką mocą. I Trojka i Miriada nie cofną się przed niczym, by ją przeciągnąć na swoją stronę.

Wciąż nie zdecydowała się, dokąd chce trafić po śmierci... a nie wie, że los przygotował dla niej kilka niemiłych niespodzianek.

ksiazka

Dane szczegółowe

Tytuł: Firstlife. Pierwsze życie
Autor: Showalter Gena
Tłumaczenie: Żuławnik Jacek
Wydawnictwo: Harper Collins
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Ilość stron: 432
Numer wydania: I
Data premiery: 2017-03-15
Rok wydania: 2017
Forma: książka
Indeks: 20941802

Recenzje

Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 3,6
5
8
4
26
3
14
2
8
1
1
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
60 recenzji
15-07-2017 o godz 20:40 Anonim dodał recenzję:
Możesz sobie wyobrazić, że zdecydujesz o swoim losie pośmiertnym? Przed takim wyborem staje Tenley główna bohaterka powieści „Firstlife. Pierwsze życie” – młoda dziewczyna, dopiero co wchodząca w dorosły świat. W równoległej do życia ziemskiego rzeczywistości toczy się walka o ludzi – Niezwerbowanych – i ich pośmiertny los. W książce Geny Showalter dwie sfery – Trojka i Miriada, z zupełnie innymi regułami próbują zdobyć Tenley, która w momencie urodzenia została obdarzona niezwykłymi właściwościami. Dziewczyna zostaje poddawana wielu testom mającym sprawdzić jej lojalność. Od głownej bohaterki zależy jak wykorzysta swój dar. Jest jednak świadomo jednego, że chce dokonać tego wyboru sama. „Firstlife. Pierwsze życie” to także opowieść o trudnym dorastaniu, o tym jak odkryć siebie i nie ulegać wpływom innych osób. Dynamiczna akcja jest ogromną zaletą, gdyż niektóre historie fantasy potrafią skutecznie znudzić. W powieści Geny Showalter wciąż coś się dzieje. Ciekawa pozycja dla fanów fantasy z elementem miłosnym w tle, idealna dla młodzieży, która staje przed trudnymi wyborami; pouczająca historia o dojrzewaniu i poszukiwaniu samego siebie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
25-05-2017 o godz 16:12 Magia słowa dodał recenzję:
Mamy tutaj jedną główną bohaterkę i dwóch też dość ważnych bohaterów. Zacznę może od Tenley. Rozumiem, że jest troszkę... poszkodowana. Trafiła do miejsca, w którym najlepiej nie jest, wręcz jest tam okropnie, ale i w naszym świecie dajmy przykład młodzież trafia do różnych placówek opiekuńczych itp. Nie wnikajmy za co i dlaczego, ale w takich ośrodkach wcale nie jest lepiej. Ileż to razy, zastanówcie się proszę, słyszymy w radiu bądź telewizji, że wychowankowie w takich miejscach byli bici, poniżani czy molestowani? Takich przykładów jest masa. Głównie chodzi mi o to, by zobrazować troszkę świat Ten. Tak naprawdę niewiele się różnią te światy pod tym względem. Jednak coś mi tu nie pasowało. Bohaterka ogromnie mnie drażniła. Swoim niezdecydowaniem przede wszystkim. Raz tak, raz siak. Ja wiem, że kobieta jest zmienną, ale bez przesady. Odniosłam wrażenie, że dziewczyna jest rozpieszczona, sama nie wie czego chce, a w takiej chwili, w jakiej ona jest postawiona powinna myśleć jasno. ALE nie, trzeba się upierać, wszytko komplikować. Niesamowicie mnie to drażniło, dlatego też nie bardzo polubiłam się z nią i mam nadzieję, że w kolejnych tomach odpokutuje swoje zachowanie. Mamy tutaj dwóch też dość ważnych bohaterów ze świata Trojki i Miriady. Archer i Killian. Bardzo polubiłam chłopaków, chociaz też pierwszy też mnie irytował swoim zachowaniem i... przemianą. Ale za to Killian... Tak się zastanawiam, czy mogę mieć kilku książkowych mężów? Bo on trafiłby jako kolejny na tą listę, jakbym mogła ją stworzyć. :D Jego charakter, upór - skupiły uwagę i obdarzyły sympatią. Wiem, on również jest pełen wad, ale kto nie jest ich pozbawiony? Jestem w nim zakochana i nie mogę doczekać się kontynuacji, by móc dowiedzieć się, co tam ciekawego u niego. Ogólnie ciesze się, że bohaterowie są zróżnicowani, wzbudzają emocje - bo to o to chodzi. Papierowi bohaterowie to dno, a tutaj nie ma na co narzekać.(miałam się nie rozpisywać, ale jak zwykle wyszło inaczej...) Akcja tutaj jest, na ten aspekt poskarżyć się również nie możemy, Cieszę się, bo dzięki temu nie miałam czasu na nudę. Mogłam podążać za bohaterami, chwilami musiałam za nimi biec by nadążyć za tym, co się działo. Emocje były głównie odczuwalne między bohaterami, ale nie było ich przesadnie dużo. Jestem zadowolona, że jednak się pojawiły, a nie spodziewałam się ich. Miłe zaskoczenie. Jest to świat fantasy, coś niemożliwego, jak strzałki czy inne sprzęty, przepowiednie - ten magiczny świat w wydaniu Showalter przypadł mi do gustu. A jak wiecie, ciężko jest sprostać moim skromnym wymaganiom - bo nie siedzę ciągle w rejonie fantasy. Spodobała mi się również sama forma książki - nie tylko same rozdziały, ale i fragmenty maili. To również fajny środek, który urozmaica całość. No i oczywiście dodatkowy, największy atut - podzielenie świata przedstawionego na dwa. Trojki i Miriada - światy walczące ze sobą, ale i chwilami współpracujące. Ludzie różni, kierujący się innymi zasadami... To jest dość ciekawy i fajny zabieg, dzięki czemu czyta się z rosnącą ciekawością.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-05-2017 o godz 15:49 Marta Korytkowska dodał recenzję:
Do tej książki zdecydowanie przyciągnęła mnie okładka, ale gdzieś o uszy obiło mi się, że «Firstlife» podobne jest trochę do «Igrzysk śmierci». Powieść Showalter mignęła mi też kiedyś na zagranicznych bookstagramach, więc moja ciekawość została wzmożona i musiałam się zapoznać z tą książką. Czy treść dorównuje genialnej okładce? W świecie Tenley Pierwsze Życie jest tylko krótkim wstępem do Wiecznego Życia, a ludzie muszą wybrać jedną z dwóch sfer, w której spędzą życie po śmierci - Trojkę lub Miriadę. Jeśli nie podpiszą umowy z żadną z nich, trafią do przerażającej krainy Wielu Końców. To jednak wcale nie wywiera na Ten presji i dziewczyna wciąż nie potrafi podjąć decyzji, z którą sferą powinna się sprzymierzyć. Wcale nie pomaga fakt, że zostali jej przydzieleni dwaj zabójczo przystojni Robotnicy, których zadaniem jest przeciągnąć dziewczynę na swoją stronę. A tym bardziej nie pomaga zamknięcie w okropnym więzieniu i tortury, mające na celu wymuszenie na Ten podpisanie umowy z Miriadą. Ale więzienie to dopiero początek. «Firstlife» to pierwsza książka Geny Showalter, którą czytałam, więc nie jestem przyzwyczajona do pióra pisarki i muszę przyznać, że nieco mnie ono denerwowało. Sama historia jest z jednej strony świetna, oryginalna i wciągająca, ale z drugiej wydaje mi się bezsensowna - w pewnym momencie zaczyna walić się cały świat, a mimo to Tenley wciąż nie jest w stanie podjąć decyzji, z którą sferą się sprzymierzyć. Mogą zginąć wszyscy jej najbliżsi, ale i tak będzie się wahać i odkładać decyzję na później. Serio to aż taki ciężki wybór? Pomijając jednak właściwie sedno fabuły powieści, pomysł na to, że mamy wybór, do którego ‘nieba’ trafić, bardzo mi się podoba, a w samą historię wciągnęłam się na poważnie mniej więcej po stu stronach. Wracając do pióra pisarki. Irytowały mnie nieco niektóre dialogi, odkrywcze myśli Ten, ale już najbardziej rzekomy humor. W tej książce jest zbyt dużo dialogów z podtekstem seksualnym, co wcale mnie nie śmieszyło, ale wręcz żenowało. Niewiele brakowało, aby przyczyniły się one do mojej negatywnej opinii, ale na szczęście fabuła obroniła tę powieść. Fabuła i dwóch męskich bohaterów: Killian (Miriada) i Archer (Trojka) są genialni i uwielbiam ich obydwu. Razem z Ten tworzą świetne trio i nadrabiają słaby humor. Nie jest to jakaś wybitna powieść, ale czytało mi się ją bardzo przyjemnie. Rzadko się zdarza, aby jakaś seria mocno mnie wciągnęła, zwłaszcza jeśli mowa o fantastyce młodzieżowej, ale końcówka «Firstlife» zdecydowanie mnie zaintrygowała i już nie mogę się doczekać kolejnych tomów serii «Everlife».
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-05-2017 o godz 17:05 Wiktoria Rówińska dodał recenzję:
Gena Showalter jest znaną autorką w Polsce głównie z „Kronik Białego Królika”, które na mnie wywarły pozytywne wrażenie. W wyżej wymienionej serii przekształciła zombie w istoty, z którymi walczyć można jedynie w postaci duchowej, co całkowicie zmieniło mój pogląd na ich byt. W swojej nowej powieści autorka także porusza kwestię związaną z duchowością, pisze o świecie, w którym panuje życie doczesne oraz to, które jest nierozerwalnie z nim złączone - pośmiertne. Od decyzji podjętej zaraz po osiemnastych urodzinach zależeć będzie dalszy los człowieka zarówno jeszcze wśród żywych jak i potem. Dość przerażająca wizja wielkiej odpowiedzialności i możliwych konsekwencji powstałych w wyniku jednej decyzji, prawda? „Nie ma większego zła niż to, które obleka się w szaty cnoty” Z taką właśnie odpowiedzialnością boryka się główna bohaterka - Tenley, o którą ostro zabiega Trojka i Miriada. Dziewczyna jest jednak niewiarygodnie uparta i pozostaje wciąż Niezwerbowana. Jej niezdecydowanie nieraz mogło przyprawiać o ból głowy, do tego ciągnęło się ono przez prawie całą książkę. Jedynym usprawiedliwieniem może być zaciekła rywalizacja o Ten prowadzona przez obydwie frakcje - nie znają granic, są gotowe zrobić wszystko, by pozyskać dla siebie jej duszę. Wytaczają swe najlepsze działa, a co jest najefektywniejszym sposobem do przekonania dziewczyny? Faceci - i tutaj największą rolę odgrywa Killian wraz z Archerem, oczywiście oboje z przeciwnych sobie obozów. Uczynienie duchowości świata tak ważnym elementem powieści okazało się dobrym ruchem ze strony Geny Showalter. Stworzenie przez nią takich realiów pozwoliłoby tej powieści wybić się spośród innych, ponieważ taki motyw daje niepowtarzalną szansę na zaciekawienie i przyciągnięcie Czytelnika. Byłoby cudownie, gdyby nie to, że jednak nie do końca wszystko zostało przemyślane: zabrakło mi w tej historii większego nacisku na przedstawienie obu frakcji, zostały one delikatnie odsunięte na drugi plan zaraz za poważnymi rozterkami Panny Niezwerbowanej. Niestety, wspomniane niezdecydowanie głównej bohaterki może działać na nerwy i odejmuje to trochę uroku historii. „Prawda zawsze powinna być taka sama, powinna być podstawą, na której mogę się wesprzeć” Nie twierdzę, że „Firstlife. Pierwsze życie” to jakaś klapa, bo autorka nie wykorzystała swojego potencjału i uczucia postawiła na pierwszym miejscu. Myślę, iż Gena Showalter po prostu mogła już nie nadążać z ilością swoich pomysłów, które chciała zrealizować w tej książce i w pewnym momencie lekko zmieniła swój zamysł odnośnie akcji. Jest to typowa powieść skierowana do młodzieży z przystępnym językiem oraz humorem. Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu HarperCollins! https://oxu-czytanie.blogspot.com/2017/05/firstlife-pierwsze-zycie-gena-showalter.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
25-04-2017 o godz 13:53 Co warto przeczytać? dodał recenzję:
W świecie, w którym żyje Tenley każdy ma dwa życia. W trakcie trwania pierwszego trzeba zdecydować, czy po śmierci dołączy się do jednej z dwóch frakcji: Trojki lub Miriady, czy może do końca pozostanie się Niezwerbowanym. Tenley jest obdarzona niezwykłymi zdolnościami, dlatego Trojce i Miriadzie bardzo zależy, aby dziewczyna zasiliła właśnie ich szeregi. Robią wszystko, by ją przekonać i nie zawsze stosują czyste reguły gry. Nim Tenley dokona wyboru spotka ją wiele nieprzyjemnych niespodzianek, a jej życie zawiśnie na włosku. Po przeczytaniu pierwszych 50 stron napisałam do Znajomej: " Firstlife jest super! Na pewno Ci się spodoba." Byłam zachwycona rozwijającą się fabułą, polubiłam dwóch męskich bohaterów i dowcip, jaki w niektórych fragmentach książki odnalazłam. Zapowiadało się świetnie. Z każdym kolejnym rozdziałem jednak zaczęłam czuć narastającą irytację. Denerwowały mnie wyrażenia głównej bohaterki, jak i ona sama. Dla mnie w połowie książki wybór był już oczywisty, a on wciąż się wahała i nie wiedziała czego chce. Myślała jedno, robiła drugie, nie było w jej zachowaniu logiki. Gena Showalter miała w głowie mnóstwo pomysłów na poprowadzenie akcji, ale niestety, wszystkie te pomysły postanowiła wykorzystać w "Firstlife". Efektem jest niewyobrażalny chaos na kartach powieści. Ciągle coś się dzieje, ale nie w sensie pozytywnym. Wiele z tych zdarzeń wcale nie jest potrzebne i tylko sztucznie zapycha powieść, mając prawdopodobnie za cel trzymanie czytelnika w napięciu. Mnie się, niestety, tylko żyłka z nerwów napinała. Ostatecznie czytałam tę powieść prawie miesiąc! Jest to egzemplarz recenzencki, więc nie wyobrażałam sobie go nie przeczytać do końca, ale z recenzją naprawdę grubo się spóźniam. Poczułam ogromną ulgę, że wreszcie przez tę książkę przebrnęłam. Spowodowała u mnie niewiarygodny zastój czytelniczy! To nie była powieść dla mnie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
21-04-2017 o godz 16:21 Redakcja Essentia dodał recenzję:
Bywają w życiu takie chwile, że człowiek w skrytości ducha zastanawia się, co znajduje się po drugiej stronie i czy owa „druga strona” faktycznie istnieje. Temat ten od dawna wywołuje rozliczne dysputy i gorące kłótnie, bo uderza w najczulszy ludzki punkt – wiarę. W tej całej niepewności niezaprzeczalne jest tylko jedno, a mianowicie to, że każdy człowiek ma wolną i nieprzymuszoną wolę. To nasze decyzje wpływają na naszą przyszłość, a z całej reszty kiedyś z pewnością zostaniemy rozliczeni. Tytuł: Firstlife. Pierwsze życie Cykl: Everlife (tom 1) Autor: Gena Showalter Wydawnictwo: Harper Collins Polska Tenley Lockwood mimo swojego młodego wieku od zawsze rozumiała, że wolna wola jest rzeczą bezcenną – na tyle, że postanowiła nie ulegać sugestiom, namowom czy nawet szantażom ze strony otoczenia i nie opowiadać się za żadną z dwóch stref, do których – w razie śmierci – miałaby trafić jej dusza. Jej upór sprawił, że została gwałtownie wyrwana ze swojego znajomego otoczenia i osadzona w zakładzie dla umysłowo chorych, gdzie siłą i przemocą starano się wymóc na niej zmianę nastawienia. Kiedy wydaje się, że będzie ona zmuszona spędzić resztę z Pierwszego Życia w tym koszmarnym miejscu, pojawia się światełko w tunelu w postaci Killiana i Archera – dwóch nieziemsko przystojnych i niesamowicie zawziętych wysłanników Miriady i Trojki, i chociaż ich głównym zadaniem jest nakłonienie dziewczyny do zawarcia przymierza z jedną lub drugą sferą, to zaobserwowawszy, z jakim oddaniem Ten broni swoich przekonań, przestają traktować ją jak rozpuszczonego i niezdecydowanego dzieciaka, mało tego – wieszając na szali własne kariery, postanawiają jej pomóc, by w spokoju mogła dotrwać do swoich osiemnastych urodzin i wtedy podjąć decyzję dotyczącą własnej wieczności. Ale czy taki luksus jak spokój będzie jej dany? Szczerze mówiąc, na samym początku nie bardzo orientowałam się, o co chodzi w tej całej historii – być może dlatego, że brakowało mi dłuższego wprowadzenia dotyczącego dziejów sfer (drobny element, a jednak taka nieścisłość spowodowała, że miałam w głowie mały mętlik), jednak z każdą kolejną stroną coraz więcej rozumiałam i coraz bardziej wsiąkałam w ten niezwykły świat, w którym najważniejsza jest wieczność, a teraźniejszość jest tylko drobnym przystankiem w wędrówce. Mieszane odczucia miałam również co do samej głównej bohaterki. Przyznam nawet, że przez pierwsze kilkadziesiąt stron strasznie irytowała mnie nieustępliwość Tenley – co więcej, do teraz zastanawiam się, co w tej dziewczynie było takiego niezwykłego, że tak się o nią wszyscy bili. Na szczęście nie dałam się ponieść zgubnym emocjom (i dobrze!), ponieważ okazało się, że aby ją zrozumieć i polubić, trzeba ją po prostu poznać, a nie od razu spisywać na straty. Nie mogę nie wspomnieć o Killianie i Archerze. Chociaż zaliczyłabym ich do typów – przystojni, napakowani i śmiertelnie niebezpieczni – to dzięki ich tajemniczości, oddaniu sprawie i niezwykłej umiejętności wnikania do ludzkich serc nie da się ich nie lubić. Śmiem nawet twierdzić, że bez nich cała ta opowieść byłaby niepełna. Firstlife nie jest jednak opowieścią wyłącznie o tym, jak wybór jednego człowieka może rzutować na życie innych, ale także o poczuciu dominującego strachu, cierpienia, bólu, straty i zdrady, ale także rodzącym się zaufaniu, przyjaźni czy miłości. Dzięki temu czytelnik nie będzie miał czasu się znudzić i nie będzie zwracał uwagi na niewielkie niedociągnięcia, o których wspomniałam wyżej. Niemałe wrażenie zrobiła również na mnie okładka – oryginalna w swojej prostocie i przez to oddająca z niezwykłą precyzją charakter książki. Mam nadzieję, że już wkrótce będę mogła sięgnąć po następną część cyklu Everlife.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-04-2017 o godz 10:55 Gorkek dodał recenzję:
Już na pierwszy rzut oka zaciekawiła mnie okładka tej książki i wiedziałam, że chce ją przeczytać jak tylko nadarzy się ku temu okazja. Dzisiaj mam dla Was recenzję książki Firstlife. Pierwsze życie i mam nadzieję, że choć trochę Was zaciekawię tą pozycją. Nie masz tylko jednego życia, masz dwa. Pierwsze, to które kończy się wraz z nadejściem śmierci oraz to drugie wieczne. Z tym, że teraz masz wybór. Możesz wybrać gdzie chcesz spędzić swój drugi żywot. Trojka i Miriada dwa odmienne zaświaty, które coraz zacieklej walczą o dominację nad zmarłymi duszami. Ten nie jest w stanie się określić, gdzie chciałaby należeć, a sama jeszcze nie wie, że jest cennym nabytkiem dla obu świtów. Nikt nie cofnie się przed tym aby zwerbować Ten. Musze przyznać, że już dawno nie miałam okazji czytać książki z alternatywnym światem w tle, która zawiera drobne elementy dystopii i o dziwo stwierdzam, że trochę mi brakowało takiej książki. Niedawno, kiedy był na to taki boom, to omijałam tę tematykę szerokim łukiem, ale teraz… myślę, że fajnie sobie odświeżyć tę tematykę. Nie powiem, żeby to była jakaś wybitna książka, ale rozważając wszystkie jej plusy i minusy jestem zdecydowanie na tak! Zaczęłam ją czytać w pociągu, a że był mocno opóźniony, to właśnie ta historia uratowała mnie przed śmiertelną nudą. Tak się zaczytałam, że nie wiedziałam kiedy przeleciał mi ten czas i już trzeba było wysiadać. Od pierwszych stron zaintrygował mnie styl autorki. NIby nic nadzwyczajnego ale jednak bardzo mi przypadł do gustu. Mam ostatnio trochę mało czasu na czytanie, ale jak zaczęłam to szukałam każdej nadarzającej się okazji, żeby choć trochę móc przeczytać. I taki sposobem 3 dni i miałam książkę całą przeczytaną. Jak to bywa z tego typu książkami główna bohaterka czasem mnie denerwowała, choć i tak musze przyznać, że przez zdecydowaną większość czasu była bardzo dobrze stworzoną bohaterką, więc to były bardziej epizody niż ciągłość bohaterki. Postaci jest sporo, większości z nich nie jesteśmy w stanie poznać choć trochę bliżej, ale nie przeszkadzało mi to jakoś specjalnie. Czołowe postacie były stworzone z pomysłem i mam wrażenie, że z taką „świeżością” z jaką już dawno nie miałam okazji się spotkać. Podoba mi się to w jaki sposób zostały stworzone te dwa, konkurujące ze sobą światy. Zupełnie się od siebie różniące, każde z nich rządzi się swoimi prawami, ale tak naprawdę chodzi o to samo, aby zwerbować jak najwięcej ludzi na swoją stronę. Ciekawe jest to, że każdy ze światów w książce ma swoje odzwierciedlenie. Trojka, jest to biblijny Raj, a Miriada to Olimp czy Walhalla. W sumie na początku lektury nie wpadłam na to, dopiero jak zostało two stwierdzone w tekście to mnie oświeciło. Fabuła nie należy do najbardziej oryginalnych, ale ostatecznie bardzo mi się podobała. NIe mogę się doczekać kiedy będę mogła zabrać za następną część, a jak narazie to gorąco Wam polecam, abyście sięgnęli po tę pozycję bo warto!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-04-2017 o godz 15:49 Angelika dodał recenzję:
Z piórem Genny Showalter miałam okazję się zmierzyć przy powieści Alicja w krainie Zombi,było to dość dawno,ale bardzo dobrze pamiętam tą powieść.Poprzednia publikacja była dla mnie zaskoczeniem ciekawi bohaterowie,powieść była napisana w lekkim stylu ,co sprawiło,że książkę czytało się naprawdę szybko.Czy ta książka będzie również dla mnie niespodzianką? Tenley pochodzi z rodziny,w której zaraz po urodzeniu została naznaczona.Jestem bardzo utalentowana,ale dopiero po pełnoletności nabiera Tenley swoją moc.Dziewczyna jest umieszczona w szpitalu dla psychiatrycznym,w którym przechodzi istny horror.Tenley stoi pod podjęciem bardzo ważnej decyzji.Jaką decyzję podejmie bohaterka? Zapoznając się z powieścią ,byłam wręcz pewna,że będzie to wielkie "ŁAŁ"zaskoczenie ,a powieść z czystym sumieniem będę mogła Wam polecić.Niestety jestem rozczarowana powieścią.Pomysł na główną fabułę powieści był dość ciekawie opracowany,gorzej w wykonaniem.Do książki podchodziłam kilka razy i w większości czasu męczyłam się ,ale dotrwałam do końca. Sami bohaterowie byli dość dobrze skonstruowani jednak dialogi i starcia między nimi były niezbyt ciekawe.Bohaterowie pomiędzy sobą tworzyli dziwną grę słów,która może być nużąca dla czytelnika. Podejście bohaterów,a zwłaszcza Tenley było to dość irytujące.Sądzę jednak,że warto wyrobić swój własny gust odnośnie do książki.Jeśli macie odwagę i chęć przeczytać książkę zapraszam do lektury. Pozdrawiam Angelika
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-04-2017 o godz 12:48 Fantasy World dodał recenzję:
Kiedy żyjesz w świecie pozbawionym skrupułów, w którym toczy się odwieczna walka między dwoma, werbującymi dusze frakcjami, już wiesz, że twoje Pierwsze Życie nigdy nie będzie łatwe. Grunt jednak, to dobrze zdecydować, tak, abyś twoje Wieczne Życie spędził tam, gdzie twoje miejsce. Właśnie dlatego Ten nie potrafi się zdecydować i postanawia zostać Niezwerbowaną. Ani Trojka, ani Miranda nie zamierzają jednak odpuścić i postanawiają dalej toczyć walkę o duszę dziewczyny. Do kogo zdecyduje się dołączyć Ten? I co się stanie, gdy obie frakcje dadzą się poznać z zupełnie innej perspektywy? Gena Showalter i jej pierwsza, wydana w Polsce powieść Alicja w krainie zombie nie tak dawno szturmem zdobyły rynek i sądzę, że nie przesadzę, kiedy powiem, że różnorodne opinie widziałam dosłownie wszędzie. Mimo ciekawości, nigdy jednak nie sięgnęłam po serię, za to, kiedy pojawiła się możliwość zapoznania z trochę bliższą mi tematycznie dystopią, zdecydowałam, że muszę się przekonać, czy i mnie urzeknie styl pisania i świat wykreowany przez autorkę. Więcej na: http://faaantasyworld.blogspot.com/2017/04/liczy-sie-tylko-wieczne-zycie-firstlife.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-04-2017 o godz 09:41 Wąchając książki dodał recenzję:
http://www.wachajac-ksiazki.pl/2017/04/firstlife-pierwsze-zycie-gena-showalter.html Z twórczością Geny Showalter jestem już obeznana na wystarczającym poziomie, żebym mogła wyrazić odpowiednio rzeczowe zdanie o jej powieściach. Do tej pory, autorka wywierała na mnie tylko dobre wrażenie, więc bez cienia niepokoju podeszłam do jej nowej serii. Nie oczekiwałam po „Pierwszym życiu” szalonych pomysłów, wartkiej jak górska rzeka akcji i bohaterów głębokich jak pustynna studnia. Przechodząc do sedna sprawy, książka ta okazała się średniakiem, co mówię z najprawdziwszym bólem serca. Na początku książka wydawała się naprawdę świetna, pierwsze kilka stron rozbawiło mnie do łez, więc nastawiłam się na zabawną, lekko sarkastyczną historię. Nie, nie powiem, że taka nie była, ale wiele spraw pozostawiam do dalszego przemyślenia. Pierwszą wadą i czymś, co nie dawało mi spokoju, to główna bohatera, o której za moment napiszę więcej. Drugim niuansem, bo chyba mogę to tak nazwać, to świat przedstawiony. Nie był on jakiś straszny czy coś o podobnych klimatach, ale mimo wszystko do końca nie zrozumiałam o co tak naprawdę chodzi, oprócz oczywistego wyboru i przekazu. Tak bardzo wiele spraw zostało niewyjaśnionych lub niedostatecznie przystępnych. Tenley była strasznie irytująca. Naprawdę, nie mogłam doszukać się w jej charakterze te lekkości Showalter, z którą potrafi wykreować naprawdę genialnych bohaterów. Dziewczyna była „twarda”, a piszę to słowo z najwyższą pogardą, ponieważ nienawidzę, kiedy ktoś próbuje mi wmówić, że bohater jest taki, siaki i owaki, a w gruncie rzeczy jest beznadziejny i całkowicie przeciętny. Decyzja, który świat ma wybrać zajęła jej całą powieść, co jest po prostu śmieszne, a przy okazji jej wahanie nie było zbyt dobrze uargumentowane. Nie będzie zaskoczeniem, kiedy napiszę, że całą powieść uratowali jedynie męscy bohaterowie, którzy po prostu zwalali mnie z nóg. Archer był zabawny, sarkastyczny i przez chwilę myślałam, że tylko ja dopowiadam mu te fantastyczne cechy. Drugi, Killian, był bardziej brutalny i jak się okazało, bardziej ckliwy, ale mogłabym mu to wybaczyć, ponieważ jego zatargi z Archerem, to po prostu był strzał w dziesiątkę. „Pierwsze życie” ma w sobie tą pewną dozę lekkości, za którą tak cenię Showalter, ale jednak jest stosunkowo za mało, żebym mogła cieszyć się w pełni lekturą. Irytująca bohaterka i niezbyt zrozumiały świat to bardzo duże nie udogodnienia, żebym mogła przejść po nich do normalnego cieszenia się lekturą. Dla bardzo wymagających czytelników: nie polecam tej powieści, można się poważnie rozczarować.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
13-04-2017 o godz 11:17 Sauron dodał recenzję:
Wolny wola, możliwość decydowania o własnym losie, poznawania, błądzenia i uczenia się. Prawo decydowania o samym sobie to wartość nadrzędna. Pragnienie wolności od zawsze motywowało ludzkość do rzeczy wielki, od ponadczasowych odkryć, do głośnych rewolucji czy krwawych buntów. Dla nas to sprawa oczywista. A co by było, gdyby najważniejszą decyzję próbowali podjąć za nas inni? Prośby, groźby, szantaże czy przekupstwo? Co by podziałało? I czy w ogóle? Chociaż Firstlife to powieść fantastyczna, stanowi też próbę odpowiedzi na jedno z ważnych pytań. Ile warta jest wolna wola? Życie to nie wszystko, a śmierć jest dopiero początkiem. Dopiero w tym momencie dusza zaczyna istnieć „pełną piersią”. Ale nie tak szybko. Przed swoim pewnym zgonem człowiek musi zdecydować, do której frakcji chce należeć. Ma do wyboru pełną zasad, ale i sprawiedliwości Troje albo nieobliczalną i nieokiełzaną Miriadę. Są jednocześnie zupełnie różne, jak i niesamowicie podobne. Wybór wcale nie jest taki prosty. Tym bardziej że obie strony toczą ze sobą zaciekłą walkę o dominację. Walkę, w której biorą udział również ludzie. Rodzina, przyjaciele, nawet przypadkowo spotkani nieznajomi, każdy z nich będzie próbował przeciągnąć Cię na swoją stronę. Zaczyna się przyjemnie, zachęty i propozycje. A kończy na... torturach. Tenley trafia do jednego z ośrodków, które siłą próbują przekonać do podjęcia decyzji. Ona jednak wciąż nie chce wybrać. Wacha się i doprowadza tym wszystkich do szewskiej pasji. Tym bardziej że jej osoba jest... bardzo cenna. I obie frakcje nie zawahają się zrobić wszystko, by przekabacić ją na swoją stronę. Dosłownie... wszystko. Czujecie się zdziwieni, zaskoczeni, a może macie mętlik w głowie? Zastanawiacie się, o co chodzi w książce? Jeszcze przez długi czas od zaczęcia lektury będziecie zadawać sobie te pytania. Autorka rzuca nas w samo centrum wydarzeń zupełnie nowej rzeczywistości. Początkowo ciężko zorientować się jakimi prawami rządzi się ten świat. Pierwsze wyjaśnienia podawane są skwapliwie i mimochodem. Cenne informacje pojawiają się w bardzo różnych momentach, dlatego czytelnik przez cały czas musi zachować czujność. I to aż do samego końca. Miałam wrażenie, że świat opisany w Firstlife cały czas skrywa przede mną sekrety. Wciąż dowiadywałam się czegoś nowego i to w najmniej oczekiwanym momencie. Tak bardzo skomplikowana rzeczywistość z jednej strony była zaletą, z drugiej zaś czasami utrudniała odbiór powieści. Przez cały czas można było się spodziewać niespodziewanego. Zwroty akcji w tej powieści są na porządku dziennym, czytelnik jest nieustająco zaskakiwany nie tylko przebiegiem wydarzeń, ale również nowymi mechanizmami, o których wcześniej nie miał pojęcia. I zasada ta bywała niestety nadużywana przez autorkę. Nie zliczę, ile razy ktoś komuś wyskoczył zza pleców, okazało się, że niemożliwe jednak jest możliwe, albo wyszło na jaw, że znowu nie wiemy wszystkiego. Momentami bywało to męczące. Aż w końcu dałam sobie spokój z ogarnięciem tego wszystkiego swoim umysłem i popłynęłam dalej z akcją. Do połowy książki, kiedy bohaterzy poruszają się po jednej lokalizacji, wszystko da się jeszcze uchwycić. Akcja płynie dynamicznie, wartko i wciąż na nowo przykuwa uwagę czytelnika. A potem okazuje się, że był to jedynie początek. W pewnym momencie „coś” puszcza, a to, co uważałam za dynamiczną akcję, okazuje się ledwie rozgrzewką. Gdyby Firstlife było grą komputerową, idealnie pasowałoby określenie Hack and slash. Nasi bohaterzy biegają jak poparzeni, skaczą, walczą, zdobywają nowe umiejętności, znowu walczą, kopią, gryzą, uciekają i atakują. Nie usiądą nawet na chwilę. A jeśli już zamykają oczy to wyłącznie dlatego... że tracą przytomność. Ani chwili spokoju, dosłownie! W książce kryje się jeszcze sporo ciekawych relacji międzyludzkich. Obydwie frakcje robią wszystko by zdobyć Ten. W tym celu wysyłają swoich przedstawicieli. Układy z nimi to kwestia bardzo płynna. Nastawienie Ten cały czas się zmienia, a to trzyma czytelnika w niepewności. Autorka wciąż mnoży argumenty to za jedną, to za drugą stroną. Ciekawe są również postacie drugoplanowe, chociaż niektóre wątki można byłoby rozszerzyć. Przykładowo nigdy nie dowiadujemy się, co skłoniło strażników do takiej... hm... pracy. Firstlife zaskoczyło mnie i „rzuciło na kolana”. Jest tym, co uwielbiam w młodzieżowej fantastyce, czyli nieskrępowanym powiewem świeżości. W wykreowanym przez autorkę świecie nic nie jest typowe, oklepane czy skopiowane. Każdy mechanizm, każda prawidłowość to twór jej wyobraźni. A trzeba przyznać, że nie ma ona żadnych ograniczeń. I chociaż momentami przesadzała z akcją czy nagromadzeniem zwrotów wydarzeń, całość czyta się lekko i z rosnącym zainteresowaniem. Co będzie dalej? Do samego końca wszystko jest możliwe. A nawet... później. Firstlife to dopiero pierwszy tom przygody, w której każdy ma drugie życie. Z pewnością sięgnę po następny!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-04-2017 o godz 22:33 Anonim dodał recenzję:
Książkę czyta się bardzo lekko, chociaż z ciężkim sercem przeżywałam sytuacje przytrafiające się bohaterce. Lektura ta nie jest skomplikowana i łatwo odnaleźć sens. Powiem szczerze, że bardzo zżyłam się z Ten i dwoma towarzyszącymi jej przyjaciółmi, którzy narażali dla niej wieczne życie. Autorka doskonale się spisała w swojej nowej serii. W całej fabule wyczuwalna jest jej lekka ręka do tworzenia świata fantastycznego i niezwykłego pod każdym względem, a kłębiące się emocje trafiają do czytelnika z ogromną siłą, przez to nie sposób nie polubić tego dzieła za pomysłowość i wyobraźnię. Dodam, że z początkiem każdego rozdziału natykamy się na doskonałe cytaty, które zachęcają nas do większego wgłębienia się w lekturę. Muszę również wspomnieć o cudowniej szczacie graficznej okładki. Klepsydra znajdująca się w centrum ukazuje dwa tak różniące się od siebie krainy, które z pozoru wydają się wręcz idealne. Występująca kolorystyka tła, jaką są odcienie błękitu idealnie komponuje się z centrum. Śmiało mogę przyznać, że owa pozycja zachęciła mnie nie tylko treścią, ale również okładką. Nie znając autorki, mam ochotę przeczytać wszystkie dotychczasowe oraz kolejne jej książki, no i oczywiście dokończyć tą cudowną serię jaką jest Firstlife. http://mojpowodbyoddychac.blogspot.com/2017/04/zyje-sie-tylko-raz-nie-w-tym-swiecie.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-04-2017 o godz 19:50 Triskel dodał recenzję:
„Firstlife. Pierwsze życie” to rewelacyjna pozycja, która wyszła spod pióra Geny Showalter. Przeczytałem ją z dużą przyjemnością i wsiąknąłem w wykreowany przez autorkę świat. Historia jest wielowątkowa, umiejąca nie raz zaskoczyć, sprawiając, że od lektury wręcz nie będziemy mogli się oderwać. Amerykańska pisarka wdarła się szturmem na nasz rynek czytelniczy i wygląda na to, że pozostanie na nim przez dłuższy czas. Z czego jak najbardziej się cieszę, gdyż jej twórczość jest naprawdę godna uwagi. Podczas lektury przeniesiemy się do świata, gdzie śmierć nie oznacz końca naszego życia. Gdy dana osoba wchodzi w wiek pełnoletni, zostaje przydzielona albo do Trojki, albo do Miriady. Poznamy również główną bohaterkę Tenley, która od dnia swych narodzin została naznaczona ogromną mocą. Frakcje Trojki oraz Miriady zrobią wszystko, aby przeciągnąć dziewczynę na swoją stronę. Tenley jeszcze nie wie, gdzie chce trafić po śmierci, nie przypuszcza nawet, że los szykuje dla niej kilka nieprzyjemnych atrakcji. Powieść w swojej konstrukcji jest bardzo podobna do cykli „Niezgodna” oraz „Igrzyska śmierci". Jeżeli akurat jesteście zagorzałymi fanami tego rodzaju twórczości książka Geny Showalter powinna jak najbardziej przypaść Wam do gustu. Akcja jest szybka, bohaterów całkiem sporo, a wykreowany świat potrafi zaciekawić. Zawiłość fabuły może na początku przeszkadzać, jednak z biegiem czytania, pewne kwestie powinny nam się nieco naprostować. Główna bohaterka potrafi przykuć uwagę i możemy ją nawet polubić. Czytałem o jej losach z wypiekami na twarzy od pierwszej do ostatniej strony. Mam nadzieję, że powstanie kolejny tom przygód Tenley, gdyż zostałem zauroczony tą postacią. „Firstlife. Pierwsze życie” jest lekturą typowo młodzieżową, która powinna również przypaść do gustu starszemu czytelnikowi. Szybka akcja i niesztampowe zwroty fabularne sprawiają, że od lektury wręcz nie można się oderwać. Jest to książka warta przeczytania, wnosząca powiew świeżości do książek tego rodzaju. Gena Showalter posługując się językiem barwnym i lekkim, sprawia, że lektura ta, to prawdziwa przyjemność. Gorąco polecam. http://fantasy-bestiarium.blogspot.com/2017/04/firstlife-pierwsze-zycie-gena-showalter.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-04-2017 o godz 01:35 Marta mama chłopców - Książeczki synka i córeczki dodał recenzję:
Mamy tutaj upartą, niezdecydowaną i niezwykle wytrwałą dziewczynę, mamy dwóch niesamowitych przystojniaków, którzy zrobią dla niej wszystko i którzy stali się jej prawdziwymi przyjaciółmi, a może i kimś więcej... Mamy także ośrodek pełen bydlaków znęcających się nad dzieciakami w nim siedzącymi, mamy też ucieczkę i kogoś kto zdecydowanie chce się pozbyć naszej głównej bohaterki. Przetrwanie nie będzie wcale tak proste jakby mogło się wydawać, a śmierć będąc Niezwerbowaną okaże się gorsza niż można sobie wyobrazić w najgorszych koszmarach. Jak sądzicie, czy Ten uda się rozwiązać te wszystkie pokręcone sprawy, w które jest wplątana? Czy znajdziemy tutaj happy end? Zdradzę Wam, że nie! Raczej nie często mi się to zdarza, ale tutaj mogę Wam to powiedzieć ponieważ koniec tej książki nie jest wcale końcem tej historii. Będzie bowiem kolejna część i przyznam, że nie mogę doczekać się kontynuacji. Jestem ogromnie ciekawa co będzie dalej! Historia Tenley, a także jej przyjaciół wciągnęła mnie na maksa i naprawdę bardzo żałowałam, że musiałam tak często przerywać czytanie z braku odpowiedniej ilości czasu. Byłam i nadal jestem ciekawa co wydarzy się dalej. Zdecydowanie będę wyczekiwała kolejnej części z tej serii. Choć przyznam, że i na film nakręcony na podstawie tej książki jak najbardziej bym się skusiła ;)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
11-04-2017 o godz 17:53 Lucecita dodał recenzję:
17-letnia Tenley Lockwood nie jest zwyczajną nastolatką. Posiada moc, która czyni ją niezwykle ważnym narzędziem dla dwóch zwalczających się frakcji, kierujących życiem pozagrobowym – Miriady i Trojki, które nie cofną się przed niczym, by przeciągnąć ją na swoją stronę. Tenley jest jedną z Niezwerbowanych, czyli takich osób, które jeszcze nie zdecydowały do której ze stref chcą należeć, będąc świadomym zalet i wad obu z nich. Jej rodzice, oddani zwolennicy Miriady, która kusi niezależnością i obietnicą spełnienia najśmielszych zachcianek, by zmusić ją do zawarcia przymierza z ich frakcją, umieszczają ją w zakładzie dla obłąkanych, gdzie zostaje poddana licznym torturom przez sadystycznego doktora Vansa, który za wszelką cenę pragnie złamać jej opór. Dziewczyna nie wie jednak, gdzie chce spędzić swoje Wieczne Życie, mimo iż zdaje sobie doskonale sprawę, że nie podejmując żadnej decyzji może trafić do trzeciej sfery, w której spełniają się najgorsze koszmary… Gena Showalter jest bestsellerową autorką licznych książek z gatunku paranormal romance oraz young adult, a serca polskich czytelników zdobyła popularną serią dla młodzieży, „Kroniki Białego Królika”. Do tej pory nie miałam szansy zapoznać się z jej twórczością, dlatego gdy nadarzyła się ku temu okazja, nie wahałam się ani chwili. „Firstlife. Pierwsze życie” to pozycja, która skusiła mnie przede wszystkim obiecującym zarysem fabuły, dlatego nie mogłam się doczekać jej lektury, mając nadzieję, że autorce uda się spełnić moje oczekiwania. Dzieło amerykańskiej pisarki wciągnęło mnie od pierwszych stron; historię Ten śledziłam z zainteresowaniem, a świat przedstawiony w tej książce, mimo iż momentami nieco zagmatwany, okazał się być największym atutem tej pozycji. Już dawno nie miałam w rękach książki młodzieżowej z tak oryginalną i intrygującą fabułą, mimo iż autorce nie udało się uniknąć typowych błędów dla tego gatunku; mam tu na myśli przede wszystkim kreację głównego męskiego bohatera, który jest chodzącym schematem oraz banalny i przewidywalny wątek miłosny. „Firstlife. Pierwsze życie” to obiecujący początek ciekawie zapowiadającej się trylogii dla młodzieży, w której nie brakuje humoru, akcji i nieprzewidzianych zwrotów. Gena Showalter zaskakuje kreatywnością, tworząc niezwykle fascynujący i złożony świat, który wciąga i intryguje. Pomimo kilku mankamentów, moje pierwsze spotkanie z autorką uważam za całkiem udane i z pewnością sięgnę po kontynuację, która, mam nadzieję, ukaże się już niedługo. Jeżeli jesteście fanami twórczości amerykańskiej pisarki albo macie ochotę na lekką i przyjemną lekturę z nietuzinkową fabułą, to sięgnijcie po tę pozycję!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
11-04-2017 o godz 15:58 Layla A. dodał recenzję:
" Nazywam się Tenley Lockwood. Wkrótce będę martwa. Oto moja historia - lecz mój koniec jest dopiero początkiem. " Żyje się tylko raz? Nie w tym świecie, tutaj prawdziwe życie zaczyna się dopiero po śmierci. Jesteś pełnoletni? A więc pora zdecydować, czy będziesz wyznawać zasady Trojki, czy Miriady. Te dwie frakcje toczą zaciekłą walkę o dusze Niezwerbowanych i prawie nigdy nie grają czysto. Tenley została naznaczona już w chwili narodzin. Jest obdarzona wielką mocą. I Trojką, i Miriada nie cofną się przed niczym, by ją przeciągnąć na swoją stronę. Wciąż nie zdecydowała, dokąd chce trafić po śmierci, a nie wie, że los przygotował dla niej kilka niemiłych niespodzianek. Jeżeli kiedykolwiek słyszeliście o Gena Showalter, to z pewnością ze znanego cyklu Kroniki Białego Królika. Jest to bardzo znana seria, która ma fanów na całym świecie, jednak ja nie miałam tej przyjemności się z nią zapoznać, a szkoda, może wtedy poznałabym się już na stylu pisarki i nie byłabym tak rozczarowana jej kolejną nową książką Firstlife. Pierwsze życie. Ale może zacznijmy od początku. Główną postacią książki jest Tenley, która żyję w dość dziwacznym świecie, a mianowicie jest to świat w którym rządzi podział. I może nie było by to dla nas jakimś zaskoczeniem czy oryginalnym pomysłem, jednak ta książka jest bardzo oryginalna. Otóż nie jest to jakiś normalny podział, który dzieli nas na bogatych czy biednych, mądrych czy dobrych. Otóż w świecie, który wykreowała nam autorka jest przekonanie, ze prawdziwe życie zaczyna się dopiero po śmierci na ziemi, i właśnie za tego życia, ludzie wybierają sobie, gdzie chcą trafić. Nie mają wiele opcji do wyboru, czeka ich Trójka, Miriada a dla tych niezdecydowanych istnieje coś całkowicie innego. Nasz bohaterka od dziecka jest przyciskana przez rodziców do wybrania Miriady, do której także i oni należą, z drugiej strony jest Trójka, która również walczy o Tanley. Naciskana dziewczyna nie może się zdecydować, a czas biegnie, coraz szybciej. Zdesperowani rodzice wysyłają dziewczynę do zakładu więziennego, oddają ją w ręce ludzi, aby przekonali ją do wyboru Miriady. Nie wiedzieli jednak, że ich córka jest silna nie tylko psychicznie, ale również i fizycznie. Tanley nie pozwala się zastraszać, i z całych sił walczy o wolny wybór, jednak zdaję sobie również sprawę, że czas biegnie a ona musi dokonać wyboru, zanim umrze. Mimo że Tanley jest taką postacią jakie lubię, odważną, walczące o swoje, pełną zapału i wigoru, to nie zapałam do niej przyjaznymi uczuciami. Była bardzo denerwującą postacią, mimo że szanowałam ją za jej decyzję. jednak jej zachowanie w momentach doprowadzało mnie do szału. Bardzo za to polubiłam Killiana, jego zachowanie i słowa sprawiały, że czytanie tej książki wciągało mnie coraz bardziej. " -Wiem, wiem. Problem w tym, że nigdy nie lubiłem dzielić się zabawkami. " Moim błędem było, że zaufałam popularności jej poprzedniej serii i zbyt mocno się nastawiłam na tą powieść. Nie zrozumcie mnie źle, jest to dobra książka z oryginalną fabułą, ciekawymi postaciami, jednak nie przemówił do mnie styl pisania autorki. Książka mnie nużyła, mimo że ciąg dalszy mnie interesował. Gena Showalter miała genialny pomysł, jednak nie wykorzystała całego potencjału jaki miała. Mam nadzieję, że będzie ciąg dalszy, gdyż z milą chęcią poznałabym dalszy przebieg historii Tanley i innych bohaterów, ale mam również nadzieję, że kolejne tomy będą ciekawsze. http://in-my-different-world.blogspot.com/2017/04/nie-bedy-cie-definiuje-lecz-uczucia.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
11-04-2017 o godz 14:05 Livingbooksx dodał recenzję:
W "Firstlife" nic nie jest zwykłe i przewidywalne. Od samego początku klimat książki jest niespotykany i dość tajemniczy. Życie, jakie wiodą bohaterowie, bardzo różni się od znanej nam codzienności. Ich świat to ciągła walka między dwiema frakcjami, od lat ze sobą igrającymi. Każda osoba po ukończeniu osiemnastu lat musi wybrać, do której z grup chce się przyłączyć i gdzie chce trafić po śmierci. Pokolenia przemijają, stale panują te same zasady, dopóki na świecie nie pojawia się Tanley, dziewczyna inna niż wszystkie. Ma w sobie nieposkromioną moc, która jednych napawa strachem, a dla innych jest upragnionym darem. Obie frakcje chcą mieć ją po swojej stronie, a oprócz zwykłej walki rozpoczynają się potyczki o Tanley - ważną, przyszłościową kobietę. Ma przed sobą trudne do wypełnienia zadania, jednakże aby tego było mało - po drodze los płata jej figle i niejednokrotnie utrudnia wszystko. "Firstlife" to powieść, która wywołała we mnie wiele różnych emocji. Muszę przyznać, że zauważyłam w niej kilka podobieństw z innymi pozycjami, które od lat przewijają się przez moją biblioteczkę. Motyw frakcji, wielka moc, ciężki wybór, walka o dusze... Jednak pomimo kilku znanych mi wcześniej motywów, ta książka ma w sobie coś jeszcze. Ogromną rolę odgrywa tutaj wybór, który dokonują bohaterowie za życia po to, aby po śmierci zacząć "życie" tam, gdzie chcą. Wszystko owiane jest nutką tajemnicy i mrocznych zakamarków, a przedstawione nam frakcje nie zawsze nastawione są przyjaźnie. W powieści zdarzają się momenty, które wbijają czytelnika w fotel i przynoszą ogrom emocji, nie zawsze uśmiech i radość. Książka zaskoczyła mnie w wielu momentach, ponieważ zwroty akcji, jakie w niej nastąpiły, momentami wręcz mnie zszokowały. Pomimo, że sama tworzyłam sobie swoje zakończenie - autorka zaserwowała mi coś zupełnie innego, świeżego i jak dla mnie, lepszego. Wymieszanie kilku znanych wcześniej motywów wyszło wspaniale, a całość perfekcyjnie się ze sobą zazębiła. Początkowo, po samym opisie, byłam do książki nastawiona dość sceptycznie i nie miałam wobec niej wygórowanych oczekiwać (choć miałam nadzieję na fajerwerki). Zostałam bardzo mile zaskoczona i muszę przyznać, że spędziłam przy owej powieści wiele miłych, emocjonujących i wciągających chwil. Dużym plusem jest również sama okładka, która swoją prostotą i minimalizmem bardzo przyciąga wzrok; ma w sobie coś, co wzbudziło we mnie ogromną ciekawość lektury.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
11-04-2017 o godz 10:20 Weronika Z. dodał recenzję:
Którą stronę wybierzesz? Jesteś pełnoletni? Już czas, aby zadecydować, do której frakcji będziesz należeć. Trojka i Miriada zaciekle walczą o Niezwerbowanych. Szczególnie o Tenley, która obdarzona jest wyjątkowym darem. Dziewczyna przebywa od ponad roku w zakładzie dla obłąkanych, gdzie jest torturowana i poniżana. Wysłani przez Trojkę oraz Miriadę Robotnicy, mają na celu przekonać ją i włączyć w szeregi wybranej grupy. Którą frakcję wybierze Ten? Firstlife. Pierwsze życie to najnowsza powieść autorstwa Geny Showalter, która na swoim koncie ma już wiele bestsellerowych tytułów - między innymi serię o Alicji. Zaintrygowana opisem i zachęcona wieloma pozytywnymi opiniami, postanowiłam poznać historię Tenley. Przygotujcie się na podróż do świata, gdzie życie zaczyna się dopiero po śmierci... Firstlife. Pierwsze życie nie zachwyciło mnie i pozostawiło niezbyt pozytywne wrażenia. Gena Showalter skupiła się na problemach miłosnych i dywagacjach głównej bohaterki, zaniedbując przez to pozostałe - znacznie ciekawsze - wątki. Liczyłam na porywającą lekturę, której niestety nie otrzymałam. Czy polecam lekturę Firstlife? Niekoniecznie. Wybór pozostawiam jednakże Wam. Pełna recenzja znajduje się na stronie: http://weronine-library.blogspot.com/2017/04/firstlife-pierwsze-zycie-gena-showalter.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
11-04-2017 o godz 09:14 Klaudia Mordarska dodał recenzję:
Kto powiedział, że żyje się tylko raz? A gdyby prawdziwe życie zaczynało się dopiero po śmierci? Wyobraź sobie alternatywną rzeczywistość, rządzoną przez prawa wyznawanej frakcji. Nieprzerwane szczęście, życie we wspólnocie i wszystko, co tylko najlepsze. Opcje są dwie. Życie z zasadami lub bez nich. Jedna decyzja, na której ważą się losy wieczności. Tylko od Ciebie zależy, gdzie trafisz. Jak wybrać właściwie i nie znaleźć się wśród wrogów? Z twórczością Geny Showalter zapoznałam się przy okazji czytania serii Kroniki Białego Królika, która całkiem mi się podobała. Do Firstlife przyciągnął mnie motyw drugiego życia po śmierci w wybranych przez siebie frakcjach. Pomysł bardzo intrygujący. Chyba nie da się tego zepsuć, prawda? Trojka i Miriada. To dwie możliwości wyboru. Obie drastycznie się różniły: jedna pokryta mrokiem, druga oparta na świetle. Spodobał mi się pomysł ze Skorupami, które skrywały dusze posłańców. Cena przegranej był zbyt wysoka, więc każda ze stron musiała dać z siebie wszystko, nie zawsze grając czysto. Nie zabrakło akcji, specyficznego klimatu i szaleńczej walki o Niezwerbowanych. Język autorki był prosty i lekki, momentami przepełniony charakterystycznym humorem. Bohaterowie byli całkiem dobrze wykreowani. Jedyna rzecz, która mnie raziła to fakt, że byli aż nazbyt wyidealizowani. Olśniewający, nieziemsko przystojni i utalentowani. Momentami aż nierealni tak jak Archer i Killian. Archera od pierwszej chwili polubiłam za jego sympatyczne nastawienie. Kompletnie rozłożył mnie na łopatki swoimi powiązaniami z Bow. Jeśli chodzi o Killiana, to na początku nie mogłam go znieść, jednakże stopniowo zyskiwał w moich oczach. Może nie na tyle, by polubić jego porywczą i nieokiełznaną naturę, ale koniec końców nie był taki zły. Z kolei Tenley wyróżniał pociąg do liczb. Potrafiła niemalże wszystko zamienić na cyfry i odnaleźć w nich pewien schemat. Ale jej charakter nie do końca mi spasował. Były sytuacje, gdy irytowała mnie swoim niezdecydowaniem i tendencją do wpadania w coraz to większe bagno. Wątek romantyczny był bardzo skomplikowany. Momentami ciężko było odróżnić zwykłą manipulację, od prawdziwego zaangażowania w związek. W końcu walka toczyła się o duszę Ten i wszystkie chwyty były dozwolone. A co może być lepszym sposobem na przychylność niż przywiązanie emocjonalne? Spodobało mi się to, że autorka nie robiła na siłę trójkątu miłosnego, a postawiła bardziej na przyjaźń Tenley i jej chłopców. Oczywiście głębszej relacji również nie zabrakło, ale jej rola była raczej drugoplanowa... Podsumowując, Firstlife. Pierwsze życie to opowieść o niekończącej się walce o dusze młodych ludzi. Autorka wykreowała dwie kontrastujące ze sobą rzeczywistości, rządzące się własnymi prawami. Nie mogło obejść się bez akcji, miłości i poświęcenia. Nie jest to może nic wybitnego, bohaterowie potrafili irytować, ale ogólnie rzecz mówiąc całość nie wypadła źle. Duży plus za zakończenie. Jestem ciekawa dalszych losów Tenley. Myślę, że powinna spodobać się fanom Geny Showalter i każdemu, kto szuka czegoś lekkiego z pewną dawką fantastyki.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-04-2017 o godz 23:45 Zatracona w słowach dodał recenzję:
W świecie Tenley prawdziwe życie zaczyna się dopiero po Pierwszej Śmierci. Jeśli jesteś pełnoletni, musisz zdecydować, do jakiej frakcji chcesz przystąpić. Masz tylko dwa wybory, jednym z nich jest Trojka, drugim natomiast Miriada, które od dawna toczą ze sobą zaciekłe walki o dusze Niezwerbowanych. Ten została naznaczona już w chwili narodzin. Dziewczyna jest obdarzona wielką mocą i żadna z frakcji nie cofnie się przed niczym, aby mieć ją po swojej stronie. „Firstlife. Pierwsze życie” to moje pierwsze spotkanie z twórczością Geny Showalter. Na pewno kojarzycie jej wcześniejszą serię „Kroniki Białego Królika”, o której swego czasu było dość głośno. Ja nie miałam okazji po nią sięgnąć i szczerze nie ciągnie mnie nawet do tych książek, szczególnie że opinie na ich temat były bardzo różne. Kiedy jednak usłyszałam o koncepcji jej nowej historii, byłam nią bardzo zainteresowana, więc niesamowicie się ucieszyłam, kiedy dotarła do mnie wiadomość, że zostanie wydana w Polsce. Podeszłam do tej książki z entuzjazmem, ale i z rezerwą, ponieważ już dawno przekonałam się, że im mniej wymagamy od książki, tym bardziej może ona nas zachwycić. Gena Showalter nie bawi się w stopniowe wprowadzanie czytelnika w swoją historię, tylko od razu rzuca go na głęboką wodę. Przez całą powieść tempo akcji nie zwalnia, a w niektórych momentach wręcz przyspiesza. Nieustanie pojawiają się nowe postacie, zostają wprowadzane nowe wątki, a historia się rozwija. Bohaterowie również nie stoją w miejscu, nie zatrzymują się, tylko bez przerwy działają i wpływają na rozgrywające się wydarzenia. Podział społeczeństwa nie jest niczym nowym, jednak mimo to spodobał mi się pomysł autorki z życiem po śmierci i założeniem, że dopiero wtedy rozpoczyna się prawdziwe, wieczne życie. Ludzie nie powinni przykładać wielkiej wagi do Pierwszego Życia, by móc skupić się na wyborze, gdzie będą wiedli życie po śmierci, w miejscu, gdzie panują określone zasady, czy może tam, gdzie króluje większa swoboda. Spodobała mi się ta koncepcja, jednak wykonanie już trochę mniej. Nie poznałam tak wiele szczegółów na temat świata wykreowanego przez autorkę, jakbym chciała. Zdaję sobie jednak sprawę, że jest to dopiero pierwszy tom, dlatego mam nadzieję, że Gena Showalter rozwinie temat w kolejnych częściach. Główne skrzypce w całej historii gra siedemnastoletnia Tenley Lockwood, na której skupiają się wszystkie wydarzenia. Dziewczyna jest bardzo specyficzną bohaterką, pełną kontrastów i sprzeczności. Z jednej strony Ten jest niezwykle odważna i wierna swoim przekonaniom, gdyż nawet tortury nie są w stanie wymusić na niej zmiany decyzji. Choć cechuje ją inteligencja, to jednak potrafi być również niezwykle łatwowierna. Nie potrafi dostrzec oczywistych i jasnych faktów, dlatego często porusza się na ślepo i postępuje bardzo głupio. W jednej chwili potrafi się zachować niezwykle dojrzale, by po pewnym czasie zrobić coś nieprzemyślanego i nieodpowiedzialnego. „Firstlife. Pierwsze życie” nie jest książką zaskakującą, ani szczególnie odkrywczą. Ma zarówno wady jak i zalety, jednak mimo wszystko czyta się ją bardzo szybko. Wciąga ze względu na wartką akcję i jej zwroty, a przez większość czasu trzyma w napięciu. Polecam ją jednak głównie nastoletnim czytelnikom, którzy na pewno lepiej zrozumieją główną bohaterkę i może będą mogli się z nią utożsamić. Choć nie jestem wybitnie zachwycona tą książką, to jednak czekam na kontynuację, ponieważ jestem bardzo ciekawa, jakie konsekwencje przyniosą decyzja i działania głównej bohaterki. http://someculturewithme.blogspot.com/2017/04/zyje-sie-tylko-raz-ale-czy-na-pewno.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-04-2017 o godz 22:38 Kulturalna szafa dodał recenzję:
Znacie ten schemat. Masz wielkie wyobrażenie o powieści. Czujesz, wiesz i po prostu chcesz, żeby to była świetna i niepowtarzalna, jedyna w swoim rodzaju przygoda. Jednak tak to nie działa, bo nawet jeśli się pomodlisz, powieść nie staje się lepsza. Więc zaczęłam się modlić. Ale nie na początku. Ogólnie jeśli właśnie zaczniemy od fabuły, to mamy tutaj naprawdę coś… specyficznego. Świat, który stworzyła autorka przyciąga i po prostu wciąga do siebie, bo kto z nas nie zastanawiał się nad życiem po śmierci? Showalter tworzy totalnie nowy, unikalny sposób na postrzeganie tej kwestii, który naprawdę doceniam. Jednak miał on kilka luk, ale przymknęłam na nie oko. Idąc dalej, fabuła dość mocno leży. Leży dlatego, że autorka miała milion pomysłów i całą historię, tak naprawdę, oparła na rozdwojeniu głównej bohaterki pomiędzy dwie odrębne frakcje. Co nie okazało się dobrym pomysłem. Bo nawet jeśli coś się dzieje i jest akcja, strzelają się i biegają w około, to jednak coś tutaj umyka. Umyka nam całe napięcie, a tego niestety autorce nie przebaczę. Nasza główna bohaterka, z początku naprawdę fascynująca, w połowie zaczyna być męcząca. Nie potrafiłam jej znieść. Naprawdę, starałam się, jednak jej dialogi, jej (często) głupkowate myślenie czy naprawdę bezsensowne przemyślenia, doprowadzały mnie do szału. Towarzyszą jej dwie, niby oryginalne, ale jednak nie, postacie męskie, które obrazują rozdwojenie głównej bohaterki na dwie frakcje. I tak jak pokochałam Ashera, bo jest naprawdę niestandardowym wyborem, jeśli chodzi o charakter, to Killian mnie totalnie od siebie odrzucił, jest tak bardzo powtarzalnym, tak schematycznym i po prostu nudnym bohaterem, że naprawdę brak mi słów. Autorka chciała zastosować nie tyle język młodzieżowy, co humorystyczny, jednak, moim zdaniem, średnio jej to wyszło. Często zamiast śmiać się miałam zniesmaczoną minę i po prostu zirytowaną. Miałam duże wymagania, nie będę tego ukrywać. Chciałam czegoś oryginalnego, niepowtarzalnego i po prostu niesamowitego, a dostałam dość schematyczną, często przewidywalną i nudną historię. Chyba po prostu Showalter mi się przejadła. Jednak jeśli podobała Wam się Alicja w krainie zombie, to warto sięgnąć, bo może akurat trafi ona w Wasze gusta.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-04-2017 o godz 21:55 Mała Czytelniczka dodał recenzję:
Tenley pewnego dnia zostaje umieszczona przez własnych rodziców w ośrodku, który ma na celu przekonać ją do podjęcia najważniejszego wyboru. Nasi bohaterowie muszę wybrać pomiędzy Trójką, a Miriadą. Są to strefy, na które dzieli się świat i gdy przychodzi pełnoletność trzeba podpisać umowę z którąś ze stref. Dziewczyna nie ma łatwego życia w ośrodku, szczególnie że zawsze czyha na nią niebezpieczeństwo czy też może stracić ważne swojemu sercu osoby. Pewnego dnia do ośrodka przybywa nowy chłopak, który od razu przyciąga wzrok Tenley. Niebezpieczny przystojniak od razu pragnie zbliżyć się do głównej bohaterki, by nawiązać z nią nieco bliższy kontakt. Nie jest jednak takie łatwe jakby się mogło wydawać! A co z wyborem? Będzie w stanie podpisać kontrakt? To moje pierwsze spotkanie z tą autorką. Kojarzyłam Genę Showalter z książki "Alicja w krainie zombie", ale mimo wszystko nigdy nie miałam okazji tej historii przeczytać! Czy szkoda? Sama nie wiem! Ostatnio książki opowiadające o dystopii okropnie mnie nudzą. Niestety na rynku pojawia się coraz więcej lektur tego typu i nie byłoby to takie złe, gdyby autorzy nie kierowali się jednym torem. Czy tak samo postąpiła nasza autorka? W pewnym stopniu niestety tak... Główni bohaterowie książki niestety wydawali się nijacy. Na początku Tenley zwróciła na siebie uwagę, ale do czasu...dopóki nie pojawił się przystojniaczek, na którego widok od razu zapomniała o wszystkich tragediach jakie wydarzyły się w jej życiu, czy o kłopotach towarzyszących jej w danej chwili. Oczekiwałam tutaj, że otrzymam bohaterkę z "jajami", która powali mnie na kolana i nie da o sobie zapomnieć przez długi czas. Niestety tutaj spotkało mnie dosyć duże rozczarowanie... Jeżeli chodzi o to ciasteczko, które pojawiło się nie stąd ni zowąd - gdybym przeczytała tę książkę rok temu to myślę, że szalałabym za nim. Teraz? Koleś stał się dla mnie po prostu obojętny. Muszę jednak przyznać, że w wielu momentach to tylko on napędzał nieco akcję książki i czytałam ją z większym zainteresowaniem. Autorka myślała, że wstawiając niesamowitego chłopaka nadrobi zaległości, ale niestety nie na wszystkich to działa... Cały pomysł na książkę uważam za dość ciekawy. Oczywiście świat podzielony na kilka części nie są nowością w dystopii, ale myślę, że Gena poprowadziła to w interesujący sposób. Otoczenie z jakim mamy do czynienia w "Pierwszym życiu" jest bardzo ładnie opisany, mimo że ja osobiście dodałabym jeszcze kilka szczegółów, dzięki którym czytelnik mógłby w większym stopniu poznać strefy z jakimi mamy tutaj do czynienia. Książkę nie mogę uznać za złą, ale nie jestem też do końca przekonana. Oczekiwałam czegoś innego, a otrzymałam inną historię, którą po prostu miło się czytało. Wielka szkoda, ponieważ po długiej przerwie od dystopii myślałam, że Gena stworzy coś nowego, a jak już pisałam na początku poszła nieco na łatwiznę i stworzyła historię podobną do wielu innych powieści, więc za nowość uznać tego nie mogę.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-04-2017 o godz 19:16 Dominika P. dodał recenzję:
Żyje się tylko raz? Nie w tym świecie, tutaj prawdziwe życie zaczyna się dopiero po śmierci. Poznajemy główną bohaterkę, czyli zadziorną Tenley Lockwood. Od jakiegoś czasu przebywa ona w zakładzie Prynne, który śmiało można porównać do naszych zakładów dla niesfornej młodzieży. W jej świecie obowiązkiem jest wybrać do której z dwóch frakcji chcemy przejść po Pierwszej Śmierci. Jak można się domyślić, Ten nie ma zamiaru wybierać pomiędzy tymi dwoma frakcjami, a zawalczyć o swoją wolność. Brzmi podobnie, prawda? Frakcje, główna bohaterka inna niż wszyscy, rozpoczyna prawdziwą wojnę o wolność, wyjątkowa... Wiem jak to brzmi. Trochę "Igrzysk śmierci", szczypta "Niezgodnej" i voilà, mamy "Firstlife". Pomimo tego, że zdawałam sobie sprawę z podobizny tej lektury do innych powieści miałam na nią ogromną ochotę. Jeszcze nie znudził mi się ten cały klimat, wręcz przeciwnie - uwielbiam go. Pierwsze życie jednak rozczarowało mnie po całości. Nie jest to dobra młodzieżówka w stylu tych wyżej wymienionych. Choć pomysł i ogólny zamysł powieści wydawał mi się bardzo interesujący, to bohaterowie, jak i sama akcja niestety mnie zawiodły. Tenley była kompletnie nudna. Po prostu była wszystkim co już znam. Nie było w niej nic nowego, świeżego. Sama akcja pędziła jak mustang i zabrakło mi czasu na zrozumienie i pogłębienie wiedzy na temat świata naszych postaci. Z biegiem czasu książkę tę czytało mi się coraz ciężej, a dotrwanie do końca było prawdziwym katuszem. Nie polubiłam się z tę powieścią, niemniej jednak chciałabym zapoznać się z kolejnymi jej tomami z nadzieją, że przeoczyłam coś cholernie dobrego.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-04-2017 o godz 14:31 Zakładka dodał recenzję:
Jeśłi chodzi o autorkę, kojarzyłam jej nazwisko z popularną serią o Alicji. Niestety nie miałam okazji jej czytać, choc chciałąm, więc Firstlife jest moim pierwszym spotkaniem z tą pisarką. Zatem, z wielką chęcią zabrałam się za czytanie. Natrafiłąm tu na wielowątkową historię, która pędziła jak szalona. Przy czym nie było możliwości by się pogubić. Poza tym pomysły autorki były bardzo ciekawe. Nieraz dziwiłam sie zawiłościom i komlikacjom w wykreowanym przez nią świecie. Jednak jeśłi już o owym świecie mowa, mam pewne "ale". brakowało mi tu bowiem szerszego opisania problematyki danego świata. Zwykle w książkach tego typu mamy choć w małym stopniu opisane co, jak i dlaczego się dzieje. W przypadku "Firstlife" miałam wrażenie, jakbym wpadła w środek akcji i miała już na starcie wiedzieć już wszystko, oczekując jedynie tego co wydarzy sie w życiu głownej bohaterki. Sam zamysł frakcji, ogromnie podobał mi się, choć zdecydowanie przypominał mi "Niezgodną". Niestety, tak zdarza się juz w wielu przypadkach, gdzie społeczeństwo jest podzielone na różne ugrupowania. Po tym fenomenie, ciężko jednak będzieo nieporównywanie do niego. Niestety, jeśli chodzi o głowną bohaterkę, nie moge powiedzieć nic spcjalnego. nie wyróżniała sie dla mnie niczym specjalnym. To że odgrywała głowną rolę, nie wystarczyło. Nie miała żadnych innych cech, które by spowodowały, iż wyróżniałaby się znacząco. Ogromnym plusem w tym wypadku jest okładka. Chyba jedna z lepszych tego roku. Świetnie odwzorowuje to co dzieje się w książce. Poza tym, jak zwykle w przypadku tego wydawnictwa, książka jest bardzo dobrze i starannie wydana. Jednym słowem, "Firstlife" jest niezaprzeczalnie warte przeczytania. To ciekawa młodzieżówka, w klimatach popularnych serii i potrafiąca zainteresować czytelnika.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-04-2017 o godz 09:27 Embers dodał recenzję:
Link do pełnej recenzji: https://www.youtube.com/watch?v=FWXCX9Gd5kI&feature=youtu.be Raz się żyje? Nie w tej książce! Taki właśnie jest świat, w którym żyje Tanley Lockwood. Gdy kończy się 18 lat trzeba dokonać wyboru, mianowicie określić, gdzie uda się Twoja dusza po Pierwszej śmierci. Do frakcji Trojki, czy Mirandy? Nasza główna bohaterka ma 17 lat i siedzi w więzieniu. Tam posłali ją rodzice, ponieważ nie chce należeć do żadnej z wcześniej wymienionych frakcji. Chce zostać Niezwerbowaną. Czeka na dzień, w którym stanie się 18latką i będzie mogła żyć po swojemu, ALE… Okazuje się, że ma ona niezwykłe zdolności(to ci niespodzianka), które są bardzo mile widziane u Trojki i Mirandy. Obie frakcje będą o nią walczyć. Mamy tu pewne oczywistości: - wyjątkowa główna bohaterka, - podział na frakcje, - dwóch kolesi, którzy walczą o naszą Tanley, - w dodatku również jej upór, bohaterstwo i odwaga - rewolucja, walka Taki szablon powoli zaczyna mnie nudzić, jednak... Z drugiej strony mamy genialny pomysł na życie po śmierci. W tej książce wpierw żyje się krótko, a wręcz można nazwać to "poczekalnią", w której przygotowujemy się do kolejnej (dłuższej) rundy. Akcja toczy się bardzo szybko, jakbyśmy oglądamy film akcji. To zarazem plus (ciągle coś się dzieje), ale też minus. Fabuła leci, a my ciekawi otoczenia i tego świata nie dostajemy odpowiedzi na wiele pytań. Jest też naładowana emocjami i to lubię, chociaż czasami wydawało mi się, że czytam bardzo "szablonową i przewidywalną młodzieżówkę". Bankowo sięgnę po kolejną część, bo chce wiedzieć coś więcej o tym świecie, a przy okazji znać odpowiedź na pytanie: CO DALEJ? Ale mam nadzieję, że autorka bardziej "ogarnie" i "złoży" tło tej historii. Odejdzie od tych szablonów, które aktualnie są modne i za często spotykane w młodzieżówkach. Tu może powstać coś NIESPOTYKANEGO. Pokładam nadzieję w drugiej części :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
09-04-2017 o godz 21:23 Sylwia N dodał recenzję:
Przed przeczytaniem tej recenzji lojalnie ostrzegam, że może być ona bogata w świeże, jeszcze ciepłe odczucia polekturalne, rozchwianie emocjonalne i całą tonę zagubienia i zdezorientowania rasowego książkoholika. Z miejsca zaznaczam, że zwalniam się z odpowiedzialności, jeśli ktoś zdecyduje się na przeczytanie Firstlife, po czym będzie starać się o odszkodowanie za uraz psychiczny, rozniesienie epidemii, a na oskarżonych postanowi powołać Genę S. i mnie. Ja nie mam z tym nic wspólnego, ja tylko mówię jak jest. CO TO BYŁO? Tak, jeśli jeszcze ktoś się nie zorientował, powiem to jeszcze raz, dosłownie chwilę temu odłożyłam najnowszą powieść Geny Showalter i... woah! Dobra, Syla, uspokój się, wdech, wydech, zbierz się do kupy i spróbuj chociaż trochę poprawnie opowiedzieć o fabule... A więc. O czym to ja miałam?... A tak! Logicznie opowiedzieć o Firstlife, hahahahah, jakby ta powieść miała cokolwiek wspólnego z logiką! Powiedziałabym, że to bardziej jak rozładowanie elektryczne, błyskawica na milisekundę przed uderzeniem, jak spojrzenie Dolores Umbridge. Nie, nie zbaczam z tematu, to naprawdę było t a k mocne! Okej, nie przesadzajmy. (Ale i tak było świetnie). W świecie Ten (spokojnie, wygląda niemal w zupełności jak nasz) są dwie opcje do wyboru. Albo Trojka, albo Miriada. Do jednej z tych sfer trafi się po Pierwszej Śmierci, to tam spędzi się Drugie Życie (aka Wieczne Życie). No, chyba że ktoś na poważnie bierze pod uwagę trzecią opcję, czyli Wiele Końców, co, jak wynika z samej nazwy, może cię przyprawić o wieeele końców. Bardzo bolesnych końców. Tenley jest córką Miriadczyków, więc wedle ich myśli, sama również powinna powierzyć swoją duszę Miriadzie. Ale dziewczyna nie chce jeszcze podejmować wyboru, chce się nad nim zastanowić, chce, by podjęta decyzja nie była dyktowana żadnymi czynnikami zewnętrznymi. I tak trafia do Prynne, zamkniętego ośrodka, w którym "pomaga się" takim jak ona, wszystkie wymyślne tortury, zarówno psychiczne, jak i fizyczne, są przecież "dla jej dobra". Każdy człowiek ma swojego RT (Robotnika Trojki) i RM (Robotnika Miriady), którzy mają pomóc w dokonaniu decyzji - oczywiście korzystnej dla danej sfery. Pewnego dnia Tenlyn zostaje przydzielona współlokatorka do celi, Bow (która później okazuje się chłopakiem, Archerem (RT), ukrywającym się w ludzkiej Skorupie), a niedługo po tym w ośrodku pojawia się Killian (RM). A jeszcze chwilę po tym następuje totalna lawina zdarzeń, na której opisanie zabrakłoby mi tutaj miejsca. Słowem, nie spodziewałam się czegoś tak wciągającego. Gdzieś już przewinęła mi się przed oczami recenzja tej powieści, niezbyt pochlebna, i podeszłam do książki standardowo, bez jakichś wyobrażeń i nadziei, co będzie, to będzie. I tak się jakoś stało, że już od samego początku powieść Geny owinęła wokół mnie ciasno swoje macki. I nie wypuściła, aż do samego końca. Czy jest tutaj na co narzekać? Jeszcze się pytacie?! Oczywiście, że tak! Momentami brak logiki, działania bohaterów czasami bardzo... hmm, żywe (dziewczyna zjeżdża innego bohatera z góry do dołu, to źle, dlaczego, jak to się mogło stać, nie wybaczę ci... na co postać mówi o cieście czekoladowym, które na nią czeka obok, a ona reaguje jak pięciolatka na widok lunaparku, jak... książkoholik na wyprzedaże nowości!). Pewnie udałoby się wymienić całe dziesiątki słabszych punktów, ale tym, co właśnie mnie trzyma w tej chwili, jest burza emocji, jaka mnie roznosi po lekturze i wszystkie te szczęśliwe minuty spędzone przy powieści. Firstlife nie jest książką wybitną i, jak wspomniałam, znajdzie się trochę błędów, jeśli wziąć ją na chłodno. Ale nie pamiętam, kiedy ostatnio tak mocno i tak szybko wciągnęłam się jakąś powieść, gdzie nie mogłam oderwać się od lektury, czytałam w każdej możliwej chwili, z nieodpartym tchem śledziłam poczynania bohaterów i zastanawiałam się ile jeszcze rozdziałów zakończonych zawałem uda mi się przeżyć. Przepadłam zarówno jeśli chodzi o świat wykreowany przez Showalter, gdzie mamy dwie odmienne od siebie sfery, w jednej dominuje światło, w drugiej ciemność; mamy pomysł z Drugim Życiem, z Wiele Końców, z Norą... a także przy bohaterach. Zastanawiałam się, czy w którymś momencie Ten, która jest narratorką, zacznie mnie irytować, ale wszystkie jej reakcje, odzywki z czasem stawały się dla mnie coraz śmieszniejsze, ta dziewczyna nadawała wszystkiemu smaku; jej humor. Jak na młodzieżówkę, to było tutaj naprawdę oryginalnie! I, tak, jest tu dwójka chłopaków, ale właściwie jeden wyraźnie jest tylko dobrym przyjacielem Ten, sama określiła go bardziej jako rodzinę, a ten drugi jest kimś więcej. pozostała część recenzji na http://ravenstarkbooks.blogspot.com/2017/04/firstlife-pierwsze-zycie-recenzja.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
09-04-2017 o godz 16:59 Nevermore dodał recenzję:
Gena Showalter bardzo szybko trafiła na listę autorów, których darzę szczególną sympatią, właściwie, już po pierwszym tytule jej autorstwa, który wpadł w moje ręce. Chodzi oczywiście o znaną pewnie większości z Was "Alicję z Krainie Zombie". Wszystkie części tej serii bardzo cenię sobie przede wszystkim za świetne poczucie humoru autorki - jakkolwiek absurdalnie nie brzmiałby pomysł na przeniesienie baśniowej Alicji do świata opanowanego przez Zombie, Gena Showalter stworzyła coś niesamowitego i godnego polecania. Pojawianie się na mojej półce "Firstlife" było jedynie kwestią czasu - nazwisko autorki wystarczająco do mnie przemawia. Musze jednak wspomnieć o przecudownej okładce, która przykuwa uwagę. Większość z nas jest wzrokowcami i jest przekonana, że nie jestem jedyną osobą, która zachwyca się tą grafiką. Jeżeli natomiast chodzi o opis na okładce, to... przemawia do mnie nieco mniej. Nie chodzi o to, że jest zły - po prostu nie byłam w stanie wyobrazić sobie fabuły. Nie pozostało więc nic innego, niż jak najszybciej zapoznać się z książką i sprawdzić, czy jest równie udana jak poprzednia seria autorki. Główną bohaterką jest Tenley. To wyjątkowa dziewczyna - została naznaczona, a co za tym idzie jest łakomym kąskiem dla obu Frakcji. Co to oznacza? Otóż w świecie, w którym żyje nasza bohaterka wszysycy oczekują, że opowiesz się po jednej ze stron. Jeśli jesteś zbyt oporny, zarówna Trojka, jak i Miriada nie zamierzają przebierać w środkach, jeśli ma to przyspieszyć decyzję. Niestety, Tenley to naprawdę twarda sztuka - jeszcze nie zdecydowała, a "twarde argumenty" zdają się nie robić na niej wrażenia. Przebywa więc w specjalnym ośrodku, do którego wysłali ją własni rodzice i codziennie musi znosić tortury mające na celu przyspieszenie decyzji. Gdybym miała określić "Firstlife" jednym słowem, powiedziałabym: "dziwna!". Tak, to z pewnością powieść nietypowa, a autorka miała niesamowicie oryginalny pomysł. Nie inaczej jest również z realizacją. Jednak ta "dziwność" nie pozwala mi krzyknąć: "To świetna książka, koniecznie musicie ją przeczytać", ponieważ... sama nie wiem, co o niej myśleć. Przeczytałam przecież ponad 400 stron, a dalej nie jestem w stanie ocenić na ile mi się podobała... Co mogę powiedzieć? Główna bohaterka jest jak najbardziej interesująca. Język, dokładnie tak jak spodziewałam się po autorce jest prosty, jednak pełen zabawnych komentarzy. Wszystko to sprawia, że "Firstlife" czyta się po prostu dobrze, nawet jeżeli, tak jak ja, sami nie wiecie, co myśleć o fabule. Nie pozostaje mi więc nic innego, niż czekać na kolejny to - być może wtedy będą w stanie ocenić tę serię.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
09-04-2017 o godz 16:06 erin97 dodał recenzję:
Po książkę chciałam sięgnąć jak tylko przeczytałam zarys fabuły. Poruszenie tematu życia po śmierci mnie zainteresowało. Nie jestem osobą religijną, ale ciekawią mnie spekulacje na ten temat. Świat przedstawiony przez Gene Showalters spodobał mi się. Jest pewnym powiewem świeżości. O takim wyobrażeniu drugiego życia jeszcze nie słyszałam. Lektura zafascynowała mnie i wciągnęła już od pierwszej strony. Wszystko było tam takie nowe. Z każdą kolejną kartką poznawałam tę fantastyczną krainę i jej bohaterów i zatracałam się w niej. Należy jednak pamiętać, że nie było to błogie zatracenie, bo świat, w którym przyszło żyć Ten nie jest idyllą. Jego specyfika sprawia, że jest to miejsce pełne praw i zasad, od których nie ma odstępstw. Ludzie na stanowiskach mogą zrobić wszystko by osiągnąć swój cel. Co więcej Trójka i Miriada walczą ze sobą w ten sposób od lat i na pokój się nie zanosi. Ze względu na warunki trudno mi ocenić bohaterów. Ich kreacje były dopracowane. Podobają mi się ich osobowości, bo są one charakterystyczne. Jesteśmy w stanie ich zapamiętać. Jednak nie powiem, że ich polubiłam. Ten i Bow raczej nie stały by się moimi kumpelami. Dla mnie były zbyt oschłe. Brak im ciepła, kobiecości i pozytywnych uczuć, ale wybaczam im to, bo tam obowiązywała inna moralność. Jeśli chciały przeżyć musiały takie być. I w tym momencie dochodzimy do tego, co mi się nie podobało. Ta książka była dla mnie zbyt okrutna. Kilka pierwszych stron czytałam bardzo szybko. Tutaj należą się brawa za styl autorki. Jednak kolejne rozdziały dla mnie były męczarnią. Wielokrotnie odkładałam tę powieść, bo nie potrafiłam dalej jej czytać. Wracałam do niej by poznać zakończenie tej sceny i znów odkładałam by ochłonąć i... nie zwymiotować. Ja delikatna nie jestem i nie łatwo mnie obrzydzić, ale nie lubię jak co chwilę mam słyszeć dźwięk łamanych kości i wyobrażać sobie łamanie czaszki oraz wypadanie gałek ocznych z oczodołu. Ble, ble i jeszcze raz ble. Dla mnie to jest przesada. Ten motyw bardzo mi przeszkadzał i skutecznie zaniżył moją ocenę tego dzieła. Natomiast oprawa graficzna skradła moje serce. Jestem okładkową sroką o czym już doskonale wiecie a ta okładka jest boska. Nie da się zaprzeczyć, że ma w sobie to coś. Uroku jej nie brakuje. Podsumowując, książkę tę uznaję za hmmm... dobrą młodzieżówkę, bo starszy czytelnik raczej by po nią nie sięgał. Jednak jako tytuł dla młodszego odbiorcy posiada ona wadę w postaci brutalności i zbyt dużego rozlewu krwi. Jeśli ktoś lubi masakryczne klimaty to polecam. Powinien być zadowolony. Ja tę historię cenię za podjęcie tematu życia po śmierci i jego nową interpretację.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-04-2017 o godz 23:17 Książki według Wiktorii dodał recenzję:
http://ksiazki-wiktorii2.blogspot.com Gena Showaler to autorka dla mnie dosyć znana, czytałam jej serię "Kroniki Białego Królika" z Alicją w Krainie Zombi. Wielu osobom seria ta, do gustu nie przypadła, jednak mi jak najbardziej. Z tego też powodu postanowiłam przeczytać i tą powieść autorki. I powiem tak: Nie żałuje. Sama okładka zachwyca i zachęca do przeczytania tej książki, a treść od rozpoczęcia czytania, ani trochę nie psuję wrażenia, które tworzy oprawa. "Mówisz, że u sąsiada trawa zawsze jakby zieleńsza. Owszem - bo ją podlewa. - Trojka." Żyje się tylko raz? Nie w świecie Tenley, gdzie prawdziwe "życie" zaczyna się dopiero po śmierci. W osiemnaste urodziny musimy wybrać do której z krain chcemy trafić po naszej śmierci do Trójki czy Miriady. Każda z Krain zachęca innymi zasadami, w Trójce niezmienne zasady, w Miriadzie zmienne, w Trojce rodzinna, a w Miriadzie bogactwo. Dla wielu decyzja bardzo trudna, a dla nielicznych prawie niemożliwa. I jedną z nielicznych jest nasza główna bohaterka, Tenley. Dziewczyna nie potrafi wybrać do której z Krainy po śmierci chce się udać, mimo tortur, mimo nacisku rodziny, dalej trwa niezłomna w postanowieniu, że decyzja będzie tylko i wyłącznie jej, nie będzie impulsem, którego potem będzie żałować. Trójka i Miriada zawsze prowadzą zacięty bój o dusze Niezwerbowanych i zawsze grają nieczysto. Tenley została naznaczona ogromną mocą w chwili narodzin i obie Krainy nie cofną się przed niczym, aby zwerbować dziewczynę na swoją stronę. Dziewczyna niezdecydowana, nie wie, że los przygotował dla niej kilka niemiłych niespodzianek, z którymi będzie musiała się zmierzyć. "Strach utrzymuje cię przy życiu. Strach przypomina ci, że żyjesz. - Miriada" "Firstlife. Pierwsze życie" to młodzieżówka. Autorka miała jednak świetny i co najważniejsze nowy pomysł na powieść. Ciężko napisać książkę o czymś czego nie było, zwłaszcza, że w tych czasach książki powstają nawet o papierze toaletowym. Autorka wprowadziła do typowej historii o dwóch światach swoją historię. Za co ogromny plus! Kolejną rzeczą która mi bardzo przypadła do gustu, to fakt, że przed każdym rozdziałem, dodawała złote myśli każdej z Krain, co mnie urzekło kompletnie. Bohaterowie posiadają głębie psychologiczną, nie są puści w środku, każdy z nich zawiera swój indywidualny element, który zapada nam głęboko w pamięci. Osobiście Tenley wywołała u mnie szacunek do siebie już na starcie. Dziewczyna bita, poniżana wiele razy obrażana, naciskana z każdej strony, aby przyłączyła się do Midiady, nie dała się. Walczyła, stawiała czoła swoich oprawcom, zawsze z uniesioną głową, mimo że nie raz było to zadanie bardzo trudne do wykonania. Nie wiem, czy sama miałabym tak wiele silnej woli. " Bez nas nie masz nic. - Miriada " Historia Tenley jest nieprzewidywalna, nie raz zostałam zaskoczona czy zdziwiona. Całość została bardzo porządnie przemyślana, a bohaterowie dopracowani. Książka sama w sobie nie jest bombą emocjonalną, która wywołuje w nas od płaczu po śmiech. Mimo to czyta się przyjemnie i dosyć szybo. Polecam gorąco! "Możesz zmienić to, co widzisz bądź czujesz. - Trojka"
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-04-2017 o godz 18:12 Świat Książkoholiczek dodał recenzję:
Tenley jest wyjątkowa. Ma wielką moc, o którą walczą Trojka i Miriada - frakcje, z których można wybrać tylko jedną, by spędzić tam Drugie Życie po Pierwszej Śmierci. Dziewczynie jednak nie spieszy się zbytnio, by dokonać wyboru, mimo że obie frakcje sięgają po najcięższe działa, by tylko ją zdobyć. Tenley nie ufa nikomu po tym, jak jej właśni rodzice umieścili ją w Prynne - ośrodku, w którym za pomocą tortur fizycznych i psychicznych, ma podjąć decyzję, gdzie trafi po śmierci. Czas bowiem nie jest jej sprzymierzeńcem, a sytuacji nie ułatwiają nowe nieprzyjemne niespodzianki oraz pojawienie się Killiana i Bow. Jest to moja pierwsza książka Geny Showalter, ale przyznaję, że już wcześniej chciałam sięgnąć po twórczość tej autorki. Podeszłam do tej powieści na luzie, z nadzieją na dobre młodzieżowe post-apo. Rzeczywistość natomiast okazała się zupełnie inna... Większość historii poznajemy dzięki opisom głównej bohaterki. Wiemy tylko tyle, co ona, ale niektórych rzeczy możemy domyślić się szybciej. Mamy też przytoczone wymiany wiadomości między tajemniczym Archerem i Killianem a przywódcami ich frakcji. Dzięki temu możemy zagłębić się w strukturę Trojki i Miriady oraz lepiej poznać motywy, które kierowały naszymi cudownymi chłopcami w trakcie wykonywania zadania. Tenley w założeniu chyba miała być silną dziewczyną, która jest niepewna swojej przyszłości. Niestety, wyszła nam może i silna, ale ciągle zmieniająca zdanie, mało inteligentna i powtarzająca słowo WOW osóbka. Jej postępowanie było dla mnie totalnie niezrozumiałe. Konsultowałam je też z kolegą, streszczając mu fabułę, ale on też stwierdził, że postać głównej bohaterki zachowuje się nielogicznie. Doskwierał mi także brak dokładnego opisu jej wyglądu - wiemy tylko, że to straszne chucherko, w którym zakochują się wszyscy jak leci. Natomiast chłopcy... ach, ci chłopcy! Oficjalnie deklaruję się jako Trojkanka, mająca słabość do Archera. Wszystko w nim wydawało mi się delikatnie i szczere. Killian oczywiście nie ułatwia wyboru między nimi, bo jest totalnym przeciwieństwem mojego "łucznika". W postaci tego mrocznego manipulatora urzekła mnie dynamiczność tego bohatera. Pięknie zostało pokazane, jak Killian uświadamia sobie, kim naprawdę jest i co czuje. Historia tych dwóch chłopaków wielokrotnie się przeplata i jest niezwykle zawiła, co czyni ich osobowości jeszcze bogatsze. Bohaterowie drugoplanowi dzielą się na bardziej i mniej dopracowanych. Jedni są jednopłaszczyznowi, inni natomiast zaskakują czytelnika różnymi cechami swojego charakteru. Sam pomysł wykreowania dwóch walczących ze sobą frakcji jest bardzo ciekawy. Z wywiadu z autorką wiemy, że został zaczerpnięty z Biblii. Podziwiam autorkę za to, że każda z frakcji miała coś ciekawego do zaoferowania i nikt nie był całkowicie zły lub całkowicie dobry. Pod tym względem jest to bardzo realistyczne - świat składa się bowiem z różnych odcieni szarości. Zabrakło mi jednak jakiegoś konkretnego wprowadzenia w historię. Zostajemy brutalnie wrzuceni do świata, o którym wszyscy coś wiedzą, tylko nie my. Czytelnik musi sobie jakoś poradzić w tej sytuacji, ale nie ukrywam, że nawet na końcu powieści miałam pewne wątpliwości, jak, co i dlaczego zachodzi w Trojce, Miriadzie i Wielu Końcach. Odniosłam też wrażenie, że coś nie wyszło autorce w relacjach Tenley, Archera i Killiana. Być może nie miał być to typowy trójkąt miłosny, ale tak to wyglądało. Dziewczyna nazywała ich swoimi przyjaciółmi, ale moim skromnym zdaniem ich zażyłość była na zbyt wysokim poziomie, jak na przyjaciół. Jak już wspomniałam, główna bohaterka nadużywa słowa WOW (kiedy już widziałam któreś kolejne WOW, chciałam rzucić książką i nigdy jej nie podnieść) oraz Zero, które jest jej przekleństwem. Obsesja Tenley na punkcie liczb jest natomiast fascynująca. Gra słów, wykorzystanie ich wieloznaczności oraz tajemnicza piosenka, którą dziewczyna ciągle nuci - te zagrywki językowe zostały znakomicie wymyślone i użyte w powieści. Oprócz tego pojawiło nam się wiele nowych zwrotów i terminów, których znaczenie albo jest wytłumaczone, albo musimy dojść do tego sami. Nie będę jednak zatajać, że mimo początkowej przyjemności, jaką sprawiło mi odkrywanie nowych smaczków w świecie Tenley, późniejsze niejasności robiły się męczące. Wydaje mi się też, że środkowa część książki jest najsłabsza - za dużo w niej wahań, zmiennych decyzji i zagadek. Na końcu akcja natomiast gna na łeb, na szyję i czyta się to z zapartym tchem, mimo że akcja rozgrywa się na wielu płaszczyznach życia i śmierci. Okładka jest cudowna! Wydawnictwo zachowało tę z wydania oryginalnego i jest to jedna z najpiękniejszych w mojej biblioteczce. Piękna kolorystyka, interesujący motyw klepsydry z przedstawieniem obu frakcji... śliczności! W wydaniu można znaleźć troszkę malutkich błędów, ale jest to bardziej wina korekty niż tłumaczenia. Polecam tę książkę osobom o mocnych nerwach i dużej cierpliwości. Przyda się też chęć przeżycia niezwykłych przygód! Mimo przewidywalności, warto to przeczytać!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-04-2017 o godz 16:37 SkrytaKsiążka dodał recenzję:
Siedemnastoletnia Tenley Lockwood, która posiada niezwykłą moc, od ponad roku przebywa w więzieniu Prynne, do którego wysłali ją rodzice przez to, że dziewczyna nie chciała dokonać wyboru, do której z dwóch frakcji jej dusza ma trafić po śmierci. Dwie walczące ze sobą frakcje - Trojka i Miriada zaciekle toczą bitwę o jej duszę. Jednak Ten decyduje się zostać Niezwerbowaną, gdyż w każdej z frakcji widzi mnóstwo zalet, jak i wad.. i ostatecznie nie chce wybierać. Żadna ze stron nie poddaje się. Chcą mieć Tenley po swojej stronie, więc wysyłają własnych Robotników, aby zwerbowali dziewczynę na swoją stronę. Gena Showalter stworzyła bestsellerową serię o Alicji w krainie zombi, której nie miałam okazji jeszcze przeczytać, przez co było to moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki i zostałam pozytywnie zaskoczona. To co spotkało mnie na kratach tej powieści było zaskakujące. Co prawda książka nie będzie stanowiła mojego ulubieńca, jednak spodziewam się wiele w kolejnych częściach.. ponieważ TAK, TAK, TAK widziałam już zagraniczny opis drugiego tomu i zapowiedź trzeciego. Mam nadzieję, że to żadna pomyłka i serio tak będzie. Nie polubiłam się zbytnio z główną bohaterką. Mimo, że narracja jest przeprowadzona tylko i wyłącznie z jej perspektywy, to zdecydowanie inne postacie interesowały mnie bardziej niż ona. Jeśli chodzi o Tenley - czasami była w porządku, bywały momenty kiedy irytowała mnie niesamowicie, ale podsumowując sądzę iż jest mi obojętna. Była bo była, chciała postawić na swoim i postawiła, buntowała się, ostatecznie chciała dobrze chociaż znów nie zawsze. Mam o niej mieszane zdanie. Została wykreowana na taką typową nastolatkę, którą często spotkamy w dystopiach młodzieżowych - dziewczyna silna, może wszystko, podbije świat. Właśnie taka ona jest. Mnie nie oczarowała, chociaż podziwiałam ją za odwagę i za to, że mimo wszystko nie ulegała. Za to męscy bohaterowie są po prostu obłędni. Co prawda moje serce podbił Archer i od początku na sam widok jego imienia uśmiechałam się mimowolnie, to Killian też był niesamowitym gościem. Pomińmy, że oboje są urodziwi i mają cudowne, fantastyczne i genialne charaktery - bo tak jest i nie da się tego ukryć.. ale żadnemu z nich nie kibicowałam w związku z Tenley. Co jest najdziwniejsze - jeden z nich stał się bardziej przyjacielem, a drugi kimś więcej dla głównej bohaterki i nie wyniknął żaden trójkąt miłosny. Też jestem w szoku. Na początku książki Ten przebywa w Prynne, w więzieniu gdzie jest bita i poniewierana. Jest tam też jedna dziewczyna o imieniu Sloan, która będzie miała swoje momenty w całej historii. Sloan polubiłam mimo tego jakie podejmowała decyzje. Wiem, że była bardzo zagubiona, zraniona i zrobiłaby wszystko aby osiągnąć sprawiedliwość dla samej siebie. Poznałam również Deacona, Claya, Kayle i Reeda (naprawdę świetne osoby) i chciałabym aby było więcej momentów z nimi w kontynuacji. Pomysł na fabułę jest naprawdę intrygujący. Zaskoczyło mnie to, że cała historia ma drugie dno, w końcu porusza temat życia po śmierci. Bohaterowie mają dwie szanse na życie - Pierwsze Życie i Wieczne Życie zanim osiągną Spoczynek. Każda z frakcji ma swoje plusy, minusy i swoje racje. Ja od połowy książki wiedziałam jaką frakcję bym wybrała, nie tylko ze względu na bohatera który był po jej stronie, ale dlatego, że podzielam jej wartości. Historia wciąga a akcja pędzi. Autorka ma płynny i plastyczny styl, który pochłania nas całkowicie. Rozdziały kończyły się w taki sposób, że nie dało się przetrwać czytania. Przypadło mi to do gustu, ponieważ czytając nie nudziłam się, tylko pochłaniałam kolejne strony. Oprawa książki jest cudowna, ogromnie podoba mi się grafika i cieszę się, że wydawnictwo postanowiło zostawić zagraniczną okładkę. Wydanie również jest świetne w środku, gdyż czytając rozdziały na pewno rzuci/lub rzuciło wam się w oczy co piszę pod każdym rozdziałem. Ma to związek z frakcjami. Więcej nie zdradzę. Dam wam szansę, abyście sami poznali tą książkę. Zakończenie nie zdziwiło mnie pod jednym względem, bo troszkę podejrzewałam, że tak to może się skończyć. Jednak nie uważam aby było ono przewidywalne, ponieważ Tenley ma świetne relacje z obojgiem chłopców i ciężko stwierdzić co wybierze, jeśli w ogóle wybierze. Zranił mnie jeden moment, który nie wiem czy wybaczę autorce. Zobaczę co będzie w kolejnych tomach, bo nie tracę nadziei, że Gena Showalter wynagrodzi mi mój ból, który wstrząsnął mną na koniec. Firstlife. Pierwsze życie jest świetną i wyciągającą dystopią młodzieżową. Bohaterowie są genialni a cały pomysł na historię ma przesłanie, drugie dno, które sami musicie odkryć. Książka ma zapewnić rozrywkę, ale dać też trochę do myślenia. Ja z niecierpliwością będę wyczekiwała drugiego tomu, ponieważ wiele spraw nie zostało wyjaśnionych a kontynuacja zapowiada się jeszcze lepiej niż część pierwsza.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-04-2017 o godz 16:10 Girl-from-Stars dodał recenzję:
Większość z Was Gene Showalter kojarzy z serii przygód „Alicji w Krainie Zombie”. Nie miałam jeszcze okazji sięgnąć po jej twórczość, ale słyszałam wiele pozytywnych opinii o wspomnianej wyżej serii. Gdy na rynek wydawniczy trafiła jej najnowsza książka „Firstlife. Pierwsze życie”, stwierdziłam, że to idealna okazja by w końcu dowiedzieć się co w trawie piszczy … Żyje się tylko raz? Nie w tym świecie, tutaj prawdziwe życie zaczyna się dopiero po śmierci. Jesteś pełnoletni? A więc pora zdecydować, czy będziesz wyznawać zasady Trojki, czy Miriady. Te dwie frakcje toczą zaciekłą walkę o dusze Niezwerbowanych i prawie nigdy nie grają czysto. Tenley została naznaczona już w chwili narodzin. Jest obdarzona wielką mocą. I Trojką, i Miriada nie cofną się przed niczym, by ją przeciągnąć na swoją stronę. Wciąż nie zdecydowała, dokąd chce trafić po śmierci, a nie wie, że los przygotował dla niej kilka niemiłych niespodzianek. Pierwszą zaletą tej książki jest oryginalna fabuła. Mimo tego, że spotkałam się już z wieloma historiami, gdzie społeczeństwo podzielone jest na różnorodne frakcje, to jednak Showalter w ciekawy sposób ukazała życie pośmiertne – stworzyła dwa różne światy, opierające się na pewnych zasadach i wyznające odmienne wartości. Przyczepić się jednak muszę do zbyt wolnego rozwoju akcji. Pomimo tego, że książkę czytało mi się przyjemnie, to jednak momentami czułam lekkie znużenie. Na szczęście z każdą, kolejną stroną było coraz lepiej. Do chwili obecnej nie potrafię określić mojego stosunku do głównej bohaterki. Z jednej strony biła od niej ogromna siła i odwaga, przez co postać ta bardzo mi imponowała. Z drugiej jednak strony jej nieuzasadniona buntowniczość, która w zasadzie nie do końca została wyjaśniona, sprawiała, że nie postrzegałam jej już jako dojrzałej i ambitnej kobiety. Irytowały mnie niesamowicie te jej okrzyki: „Zero!”. Pełniły one funkcje zamienników przekleństw itp. Mnie jednak strasznie dekoncentrowały. Początkowo nie mogłam do nich przywyknąć, co nie było znowu takie dziwne, ponieważ numery, cyfry to w tej powieści „chleb powszedni”. Cała ta numerologia i wszelaka symbolika zawarta w tekście napędza całą fabułę i sprawia, że to powieść jest na swój sposób wyjątkowa. Wracając do bohaterów wykreowanych przez autorkę, niestety znów muszę przyznać, że moje serce skradła dwójka męskich postaci – Killian i Archer. Nie myślcie jednak, że są oni jakoś szczególnie wyjątkowi , wręcz przeciwnie – zostali stworzeni na podstawie klasycznego schematu idealnego faceta książkowego: przystojni, niesamowicie męscy, odważni i do tego zabawni! Żyć nie umierać! Ogromne oklaski należą się grafikowi, który stworzył tą świetną okładkę. To w zasadzie dzięki niej w ogóle sięgnęłam po tą książkę. To o czym zapomniałam napisać, a o czym warto tutaj wspomnieć to to, że w książce pełno jest brutalnych i makabrycznych scen, dzięki którym w jakimś większym stopniu przeżywałam tą historie. Nie ma tutaj tej całej cukierkowej otoczki, którą możemy spotkać w większości książek tego typu. Podsumowując, „Firstlife. Pierwsze życie” jest lekką, choć bardzo dobrą młodzieżówką z ciekawą i oryginalną fabułą, która niesamowicie wciąga i nie wypuszcza ze swych objęć dopóki nie ujrzymy ostatniej strony. Z chęcią sięgnę po inne książki pióra tej autorki i oczywiście z niecierpliwością będą oczekiwała kolejnej części. Polecam! Moja ocena: 8/10
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-04-2017 o godz 22:15 ola2998 dodał recenzję:
O Genie Showalter usłyszałam przy "Kronikach Białego Królika", ale po przekartkowaniu kilku pierwszych stron "Alicji..." dałam sobie spokój. Jednak "Firstlife" zapowiadało się o wiele bardziej obiecująco i nie potrafiłam sobie odmówić przyjemności, jaką było przeczytanie tej książki. Pomysł faktycznie nietypowy. Rzeczywistość, gdzie ziemskie życie staje się jedynie wstępem do tego wiecznego, gdzie Robotnicy Trojki oraz Miriady toczą walkę o duszę i starają się zwerbować na swoją stronę jak największą ilość osób - może miejscami to brzmi tandetnie, ale jak obiecująco! Szkoda tylko że pomiędzy to wszystko włożono kilka tak oklepanych wątków, które psuły nieco efekt i dawały wrażenia odgrzewanego kotleta. Zamiast postawić na coś zupełnie nowego, Gena Showalter decyduje się na powielanie, ale oprawione w atrakcyjniejsze i odrobinę nowe opakowanie. Niezbyt to rozbudowane, ale jednak dostajemy lekki zarys świata, który pozwala na zasianie ziarna ciekawości. Trzeba jeszcze dodać, że historia nadrabia płynną akcją, która nieustannie nam towarzyszy, krwawymi opisami i kilkoma brutalnymi scenami. Na początku "Firstlife" wprost mnie oczarowało. Tanley miała w sobie trochę charakteru, nie była potulną dziewczynką. Przyszło jej zmagać się z osamotnieniem, stratą bliskich i torturami, a mimo to daje sobie radę i trzyma się swoich racji. Rozumiałam jej niepewność w podjęciu wyboru, dlaczego się buntowała, ale z czasem zrobiło się to nieco irytujące. Ten chyba sam a nie wiedziała, czego chce, autorka wykreowała ją na heroinę, która wiecznie się buntuje i mimo że udaje twardą babkę, to oczywiście ma złote i miękkie serducho. Nie lubię takiej idealizacji bohaterów. A Tenley dodatkowo ma tendencję do częstego wzdychania do pewnego chłopaka, którego podobno powinna nienawidzić. W ogóle jej zachowanie przy Killianie jest, za przeproszeniem, żałosne. W jego obecności od razu pojawiały się motyle w brzuchu, dostawała małpiego rozumu i cała topniała pod jego spojrzeniem. Ogólnie rzecz biorąc, męscy bohaterowie byli dosyć słabo wykreowani, nie wyróżniali się niczym szczególnym, choć mieli w sobie potencjał. I tak oto dochodzę do wniosku, że po obiecującym początku gdzieś musiało się coś popsuć i "Firstlife" stało się nieco oklepaną książką z ciekawym światem - to właśnie on wraz z wartką akcją są największymi zaletami tej książki. Czy polecam książkę? Zależy komu. Jeśli szukasz czegoś wyjątkowego i myślisz, że "Firstlife" wniesie coś świeżego, po części masz rację, pamiętaj jednak, że nie znajdziesz tu nic ponad to,co zazwyczaj oferują młodzieżówki.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-04-2017 o godz 17:57 Królewskie Recenzje dodał recenzję:
Często zastanawiamy się gdzie nasza dusza trafi po śmierci. Może do nieba, a może do piekła, a może po prostu zniknie. W tym świecie życie to dopiero początek, przedsmak prawdziwego życia. Po pierwszym życiu można trafić do jednej z dwóch frakcji- Trojki bądź Miriady. Obie te krainy rządzą się swoimi prawami tak bardzo różnymi od siebie i od niepamiętnych czasów toczą ze sobą wojnę. Trojka jest krainą światła, gdzie każde życie ma największą wagę. Miriada zaś jest krainą ciemności, gdzie najważniejsza jest siła, a wygrani są uwielbiani. Każda osoba musi opowiedzieć się po którejś ze stron. W przeciwnym razie pozostanie Niezwerbowanym i trafi do Krainy Wielu końców, gdzie będzie cierpieć po nieskończoność. Ten już od urodzenia wzbudzała wielkie zainteresowanie zarówno Miriady jak i Trojki ze względu na swe wielkie moce. Obie frakcje walczą o nią zaciekle, bowiem ona ma decydujący wpływ na wojnę, która toczy się od tak dawna. Tenley jednak pochopnie podejmować decyzji, która zaważy na jej dalszym wiecznym życiu. Wkrótce jednak okaże się, że zwlekanie z decyzją to nie był najlepszy pomysł. Na dodatek czekają ją konsekwencje i wiele pułapek. Gena Showalter jest autorką takich powieści jak "Alicja w kranie zombie", "Alicja królowa zombie". O jej książkach słychać wiele dobrego. Sama jednak nie miałam jeszcze przyjemności spotkać się z jej twórczością. Nowa książka Geny Firstlife przykuła moją uwagę nietypowym tytułem i niebywale oryginalną okładką. Z tego też powodu wiele spodziewałam się po tej książce. Niestety do końca spełniła ona moje oczekiwania... Najbardziej raziła mnie sama Tenley, która była bardzo niezdecydowana. Ciągle wahała się, po której stronie się opowiedzieć. Nie chciała przyłączyć się do Trojki i sama ne wiedziała dla czego. Jeszcze bardziej wzbraniała się przed wstąpieniem do Miriady również nie wiadomo z jakich powodów. Autorka również nie poradziła sobie z kreacją sfer, a wielka szkoda, bo akurat bardzo mnie zainteresowały i były dla mnie dużą nowością, jeżeli chodzi o książki fantastyczne. Pobieżne informacje i krótkie cytaty charakteryzujące Miriadę i Trojkę, a także krótkie wiadomości wymieniane pomiędzy Robotnikami,a ich zwierzchnikami to zdecydowanie za mało. Jednak książka nie była zła. Przede wszystkim pomysł na fabułę był bardzo oryginalny. Akcja cały czas pędzi i można się w niej zatracić. Wszystko jest okraszone niesamowicie zabawnymi komentarzami i dialogami, w taki sposób, że w niektórych momentach nie mogłam się opanować i zaczynałam się śmiać. Pomimo, że książka nie do końca spełniła moje oczekiwania, liczę na kontynuację. Jestem szalenie ciekawa dalszych losów Tenley. Mam nadzieję również, że dowiem się coś więcej o Trojce i Miriadzie, a także słaby wątek romantyczny nabierze kształtów.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-04-2017 o godz 15:57 czytatnik dodał recenzję:
Tenley żyje w świecie, gdzie śmierć nie oznacza końca. To drugie życie jest równie ważne, jeśli nie ważniejsze, niż pierwsze. Dlatego decyzja, którą ze stron wybrać, należy do tych najważniejszych. Trojka i Miriada nieustannie walczą o to, by zwerbować w swoje szeregi jak największą liczbę osób. Jednak przypadek Ten jest wyjątkowy… Tutaj już nie chodzi tylko o jeszcze jedną zwerbowaną duszę. Dziewczyna jest wyjątkowa i każda z frakcji chciałaby wykorzystać ją do swoich celów. Jak pod taką presją podjąć właściwą decyzję? I skąd wiadomo, że właśnie ta będzie właściwa? Całość recenzji dostępna pod adresem: http://zapach-ksiazek.pl/firstlife-pierwsze-zycie/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
04-04-2017 o godz 07:58 Dominika Pyza dodał recenzję:
Tenley żyje w świecie, w którym prawdziwe życie zaczyna się po śmierci. W dniu swoich narodzin została przeznaczona przez rodziców do życia w Miriadzie. Ona się jednak na to nie zgadza i trafia przez to do zakładu, w którym ma się nauczyć posłuszeństwa. Powolnymi krokami zbliżają się jej 18 urodziny, kiedy oficjalnie ma wybrać jedną z dwóch frakcji. Miriadę albo Trojkę. W tym celu zostaje wysłanych dwóch Robotników, po jednym z każdej frakcji, do zwerbowania jej na swoją stronę. Ale najpierw dziewczyna musi przeżyć... Czytając pierwsze 50 stron miałam wrażenie, że ja to skądś znam. Nie potrzebowałam dużo czasu, żeby uświadomić sobie, że chodzi mi o "Dotyk Julii" i "Niezgodną". Schemat był bardzo podobny. Wytrzymałam, nie przerwałam lektury i teraz wiem, że to był dobry krok. Dość ciepło wspominam serię "Alicja w krainie zombi". Owszem, może było cukierkowo, przerysowanie, ale coś w niej było. Ogromna w tym zasługa języka i pióra autorki. Tym razem nie było inaczej. Poziom pisanie Geny Showalter zdecydowanie się podniósł od mojego ostatniego spotkania. Co do fabuły, to jest opisana dość prosto. Nie trzeba ogromnego trudu, żeby znaleźć się w nowym świecie. Opisy są na tyle plastyczne, że czasami zamykałam oczy i oczyma wyobraźni byłam w Miriadzie. Świat przedstawieniowy w "Fistlife" nie jest czarno- biały. Nic nie jest do końca takie, jak się wydaje. Wszystko się rozwija, z czasem ewoluuje. Nie będę opisywać bohaterów, bo to będzie trudne. Oni są wielowymiarowi. Powiem Wam, czym przyciągnęła mnie ta książka do siebie. Zaczepistą okładką i opisem. Tak właśnie. Więc te dwa aspekty są na duży plus. A teraz czas na minusy, bo takie znalazłam. Po pierwsze błędy logiczne. Kiedy odsunęłam emocje, które towarzyszyły mi przy czytaniu, i spojrzałam surowszym okiem na tekst, znalazłam kilka rzeczy niedopracowanych. Akcja w książce pędziła na łeb na szyję, ale decyzji głównej bohaterki długo nie było. Ja naprawdę polubiłam Ten, ale po dwusetnej stronie i jej niezdecydowaniu w mojej głowie pojawiła się myśl: "Serio? Ile jeszcze można?". Podsumowując książkę, mogę powiedzieć, że z czystym sercem ją Wam polecam. Mogę ją ocenić na 8/10 gwiazdek. Ja już z niecierpliwością czekam na kontynuację, bo po prostu musi być. Najlepiej, żeby była jak najszybciej.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
04-04-2017 o godz 07:40 addictedtobooks dodał recenzję:
Czy zastanawialiście się kiedyś co tak naprawdę dzieje się z duszą po jej śmierci? W tym świecie pierwsze życie to dopiero początek przygody, która jest nieporównywalnie krótka z tym, co czeka nas po naszej śmierci. To właśnie wtedy możemy trafić do jednej z dwóch frakcji – Trojki lub Miriady, które rządzą się zupełnie innymi zasadami oraz od wielu lat toczą pomiędzy sobą zaciekłą walkę o dusze. Trojka to kraina światła, dla której najważniejsza jest równość oraz sprawiedliwość. Miriada z kolei to królestwo ciemności, które wyznaje zasadę: siła to potęga. Każda osoba powinna tuż przed swoją śmiercią zapisać się do którejś z tych frakcji, w przeciwnym razie może trafić do Wielu Końców, krainy w której przebywają osoby nazywane Niezwerbowanymi. Przez to, że nigdy nie chciały lub też nie zdążyły wybrać żadnej frakcji ich dusze będą w tym miejscu skazane na wieczną udrękę… „Zwycięzców się wielbi, do przegranych czuje odrazę.” Siedemnastoletnia Tenley już od najmłodszych lat żyła w dużym dostatku wraz ze swoją rodziną. Wszystko się zmienia, gdy dziewczyna odmawia wstąpienia w szeregi Miriadczyków tak jak jej rodzice. Zdesperowany ojciec wysyła Tenley do pewnego ośrodka, który torturami oraz wieloma radykalnymi metodami ma za zadanie zmusić ją do zmiany decyzji oraz pójścia w ślady rodziców. Każdy dzień jest dla dziewczyny prawdziwym koszmarem pełnym bólu oraz ogromnego cierpienia. Będąc świadkiem zadawanego w tym miejscu okrucieństwa Tenley zdaje sobie sprawę, że jej życie już nigdy nie będzie takie jak przedtem, a powrót do codzienności wręcz niemożliwy. Dziewczyna nadal nie zdecydowała za którą frakcją tak naprawdę się opowiedzieć. Czy Tenley ugnie się i wstąpi do Miriady? A może to właśnie wyznawane przez Trojkę zasady są najbliższe jej sercu? „ – Życie nie równa się przetrwanie. A przynajmniej nie powinno.” Siedemnastolatka nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, że w chwili swoich narodzin została naznaczona, stając się tym samym jedną z najbardziej pożądanych dusz zarówno przez Trojkę jak i Miriadę. Każda z tych frakcji nie cofnie się przed niczym, żeby przeciągnąć ją na swoją stronę. Wszystko się zmienia, gdy życie dziewczyny staje się zagrożone. Ktoś obrał ją sobie za cel i za wszelką cenę pragnie wysłać ją do Wielu Końców, zanim Tenley wybierze którąś z frakcji. Już wkrótce dziewczyna stanie przed niezwykle trudnym wyzwaniem, które będzie prawdziwym testem jej odwagi oraz determinacji. W pewnej chwili odróżnienie wroga od przyjaciela może okazać się niemożliwe, przez co Tenley będzie musiała zaufać jedynie swojemu instynktowi. Jaką decyzję podejmie dziewczyna? Czy uda jej się odkryć oraz zlikwidować źródło zagrożenia? „Strach to wróg, który stoi za twoimi plecami i trzyma ci nóż na gardle.” Gena Showalter to autorka książek takich jak „Alicja w krainie zombie” oraz „Alicja i Lustro Zombie”. Sama nie miałam jeszcze przyjemności czytania żadnej z tych pozycji, jednak słyszałam o nich naprawdę wiele dobrego. Nowa książka autorki „Pierwsze życie” od razu przykuła moją uwagę swoim niezwykle intrygującym opisem oraz jedną z najpiękniejszych okładek, jakie widziałam. Jednak czy książka spełniła wszystkie moje oczekiwania? Bardzo podobało mi się to, że już od pierwszych stron bardzo dużo się dzieje, przez co czytelnik nie nudzi się ani przez chwilę. Główna bohaterka to bardzo ciekawa postać i muszę przyznać, że ogromnie spodobała mi się jej mała obsesja na punkcie liczb, która odgrywa potem dość ważną rolę. Sam pomysł podzielenia świata na frakcje mimo, że nie był dla mnie czymś nowym, to i tak uważam, że autorce zgrabnie udało się uniknąć schematyczności oraz stworzyć bardzo ciekawy koncept. Książka zyskała by jeszcze więcej, gdyby Gena Showalter trochę bardziej je dopracowała oraz poświęciła im więcej uwagi. „Pierwsze życie” to naprawdę bardzo obiecujące rozpoczęcie całej serii, które pomimo lekkich niedociągnięć zdecydowanie zasługuje na chwilę uwagi. Autorka przenosi nas do zupełnie innego świata, który z jednej strony zachwyca swoją unikalnością, a z drugiej nieco przeraża bezwzględnymi zasadami oraz okrucieństwem. Książkę jak najbardziej polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-04-2017 o godz 22:57 KobieceRecenzje365 dodał recenzję:
Na samym początku muszę przyznać szczerze, że twórczość Geny Showalter była mi do tej pory nieznana. Oczywiście wiem, że napisała słynną serię „Kroniki białego królika”, która jest bardzo zachwalana przez czytelników na całym świecie, jednak mnie nigdy do tych książek nic nie przyciągało. Więc gdy nadarzyła się okazja, bym zrecenzowała „Firstlife. Pierwsze życie” właśnie jej autorstwa, stwierdziłam, że nadszedł czas, by poznać jej twórczość i przekonać się, czy to autorka, która usatysfakcjonuje mój czytelniczy gust. Zapraszam na recenzję. Nastoletnia Tenley już od ponad roku przebywa zakładzie dla obłąkanych, w którym umieścili ją rodzice, za to, że nie potrafiła wybrać, do jakiej frakcji chce należeć po pierwszej śmierci. Do wyboru dziewczyna miała Trojkę i Miriadę, jednak żadna z nich jej nie odpowiadała. Chciała zostać Niezwerbowaną, ale ani Trojka, ani Miriada nigdy się nie poddają i w nieczysty sposób walczą o każdą z dusz. A mają o co walczyć, gdyż Tenley została naznaczona już w chwili narodzin i posiadła ogromną moc. Żadna z frakcji się nie podda i na wszelkie możliwe sposoby będzie chciała przeciągnąć dziewczynę na swoją stronę. Komu się to uda? Czy Tenley zdoła wybrać jedną z nich? Przekonajcie się sami. „Gena Showalter to autorka powieści znajdujących się na liście bestsellerów New York Times i USA Today. Jej ulubione gatunki literackie to paranormal, współczesny romans, a także opowiadania kierowane do młodych ludzi. Umiejętnie łączy zmysłowe opisy z wątkami sensacyjnymi, a przy tym daje ujście swemu poczuciu humoru. To sprawia, że od jej powieści trudno się oderwać.” „Firstlife. Pierwsze życie” to powieść typowo dla młodzieży i choć lubię taką literaturę, bo nieraz trafiają się świetne perełki, to ta książka do mnie nie trafiła. Osobiście lubię znaleźć w lekturze trochę głębszych przemyśleń, trochę zawiłości, wychodzi na to, że jestem po prostu za stara na powieści, które wychodzą spod pióra Geny Showalter, ale muszę przyznać, że z czystej ciekawości sięgnę po kolejny tom, by sprawdzić, czy będzie lepszy, tym bardziej że dynamiczna akcja, jak i samo zakończenie daje na to nadzieję. Myślę, że niejeden młody czytelnik będzie zafascynowany tą historią, tym bardziej, że napisana jest bardzo prostym stylem i czyta się ją bardzo szybko. Nie ma w niej nic skomplikowanego ani zawiłego, więc to książka idealna na zrelaksowanie i odprężenie po męczącym dniu w szkole. To, co najbardziej raziło mnie w tej powieści, to wiele niedomówień i błędów logicznych (czasami zostaje zmieniony wygląd bohaterów i to w odstępie kilku godzin), zabrakło mi też dokładnej charakterystyki Tenley, bo przez całą książkę dowiadujemy się o niej naprawdę niewiele. Pomysł na książkę fajny jednak coś poszło nie tak i uważam, że wybredny czytelnik może mieć z tym problem. Jednak mam nadzieję, że kolejny tom okaże się dużo lepszy, bo pisanie niepochlebnych recenzji to nic fajnego i nie chcę tego więcej robić. ;) Uważam, że jest to kolejna powieść z typu... kochasz albo nienawidzisz, chociaż ja jeszcze w stu procentach nie potrafię wybrać i poczekam na kolejną część. Oczywiście niech każdy z Was oceni tę książkę po swojemu, bo to jest moja własna opinia, a wiem, że każdemu podoba się coś innego i każdy może mieć odmienne zdanie. Muszę wspomnieć o okładce, która jest po prostu piękna i od razu przykuwa wzrok. Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-04-2017 o godz 19:07 dobra.ksiazka dodał recenzję:
Tenley Lockwood przebywa w Prynne, ośrodku dla trudnej młodzieży, która została tam umieszczona z wielu powodów. W tym miejscu młodzi ludzie poddawani są okrutnym torturom, by wreszcie ugięli się pod wolą rodziców i przyłączyli do poszczególnej frakcji. Świat, w którym dorasta Ten jest podzielony na Miriadę, Trojkę i Wiele Końców. Jej ojciec przyzwalając na tortury chce w ten sposób osiągnąć sukces i sprawić, że córka przyłączy się do Miriady. Jednak póki co Ten pozostaje w grupie Niezwerbowanych, choć po śmierci wiąże się to z przebywaniem w krainie pełnej zła. Życie doczesne nie jest tutaj traktowane jak coś niezwykle ważnego, raczej jako wędrówka, która szybko się kończy. Istotne jest życie pośmiertne, gdy dusza trafia do jednej z tych trzech krain. Zarówno Miriada jak i Trojka rywalizują o swoich członków i obie pragną mieć u siebie Tenley, dlatego na drodze dziewczyny stają Archer i Killian. Obu poznaje jeszcze w Prynne i każdy z nich w odmienny sposób próbuje przeciągnąć dziewczynę na swoją stronę. Jednak czy Ten jest gotowa podpisać umowę z frakcją? Gena Showalter zyskała moją sympatię z każdym kolejnym tomem "Alicji w krainie zombi", dlatego z wielką chęcią zabrałam się za jej nową powieść. Autorka tym razem skupiła się na tak zwanym Pierwszym życiu bohaterów, dając jednocześnie przedsmak tego, co go czeka po śmierci. Chyba jeszcze nie miałam do czynienia z tego typu historią, jestem zatem miło zaskoczona tym pomysłem. Jednak oprócz tego powieść miała kilka mankamentów. Przede wszystkim postać głównej bohaterki niekiedy doprowadzała mnie do szału. Tenley z pewnych powodów jest ważna dla obu frakcji, więc miała wokół siebie mnóstwo ludzi próbujących ją przekonać do umowy, jednak nastolatka kompletnie nie wie, czego chce od życia. Nieprzemyślane decyzje i działania często przynosiły więcej szkody niż korzyści. Jej niezdecydowanie było bardzo męczące, dlatego wolałam skupić się na śledzeniu przygód Archera, Killiana i Sloan. Pani Showalter po raz kolejny wykreowała ciekawe męskie postaci, o zróżnicowanych charakterach i podejściu do różnych spraw. Jedyne, co mnie irytowało to ich trójkąt miłosny z Ten, który jest już za bardzo oklepanym schematem w powieściach dla młodzieży. Wykreowany świat przypomina mi ten, który poznałam w "Niezgodnej", niemniej jednak mam nadzieję, że w kolejnej części frakcje zostaną nam bliżej przedstawione. Styl Geny Showalter się raczej nie zmienił, nadal stawia bardziej na ekspresywne dialogi, niż nudne opisy i to jest kolejny plus tej powieści. Podsumowując "Firstlife" nie jest idealną pozycją i troszkę szkoda, że nie została bardziej dopracowana, gdyż ma potencjał. Sądzę jednak, że tak jak w przypadku Alicji każdy kolejny tom będzie lepszy od poprzedniego.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-04-2017 o godz 17:06 IPHONE_USER dodał recenzję:
W tej powieści nic nie jest proste ani zwyczajne. Występuje w niej podział na Miriadę i Trojkę, dwie przeciwne, walczące ze sobą frakcje. Ich zasady różnią się zasadniczo. Trojka kieruje się pokojem i miłością do bliźniego, traktując każdego z szacunkiem... do czasu aż nie zajdą jej za skórę. Miriada jest wrogo nastawiona do hmm, chyba wszystkiego. Lepiej się im nie stawiać i robić wszystko po myśli jej wyznawców, inaczej lepiej brać nogi za pas i więcej im się nie pokazywać. Ważniejsze od tego, co wiesz i czujesz, jest to co robisz. ~ Trojka Strach utrzymuje cię przy życiu. Strach przypomina ci, że żyjesz. ~ Miriada Każdy musi podjąć decyzję, po której stronie chce się opowiedzieć. Tych, którzy nie stoją po żadnej stronie, nazywa się Niezwerbowanymi. Trafiają do Wielu Końców. Innymi słowy, czeka ich wieczne cierpienie. Główna bohaterka, Tenley, wciąż mieszka na ziemi - w Krainie Żniw. Wciąż nie wie, które zasady są jej bliższe sercu i nie wie gdzie chciałaby się znaleźć w Drugim Życiu. Z tego powodu rodzice wysłali ją do Prynne, zakładu, w którym pewien doktor Vans ma ją upewnić w tym kim naprawdę jest. Ludzie uważają jego metody za skuteczne, ale czy tortury na pewno rozwiązują sprawę? Nienawidzę kłamstwa niemal tak mocno, jak nienawidzę Vansa. ~ Tenley Z początku książka może wydawać się dość skomplikowana, ale łatwo jest się we wszystkim odnaleźć i lektura naprawdę sprawia przyjemność. Czyta się bardzo szybko i ciężko powstrzymać się przed kolejną stroną czy rozdziałem. Autorka pisze w bardzo przystępny sposób, aczkolwiek bawiły mnie niektóre sformułowania. Podejrzewam jednak, że mogły powstać w wyniku tłumaczenia. Momentami powieść kojarzyła mi się z "Niezgodną", więc jeśli czytaliście lub oglądaliście i Wam się podobała, to z tą książką na pewno będzie tak samo. Serdecznie polecam i mam nadzieję, że się nie zawiedziecie. - Ktoś, kto odmawia ujrzenia prawdy, zaakceptuje kłamstwo.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-04-2017 o godz 17:01 Eviline dodał recenzję:
Życie zaczyna się dopiero po śmierci, dla tej historii właśnie taka jest rzeczywistość, tylko umiera się szybciej, a każdy musi do dnia swojej śmierci wybrać frakcję do której dołączą- Trojkę, lub Miriadę, obie toczą zażarty bój o Niezwerbowanych. Tenley od zawsze posiadała ogromny dar, moc tak wielką, że obie frakcje pragną mieć ją po swojej stronie. Mimo wszystko Ten nie chce opowiedzieć się za żadną stroną, a niedługo ma się przekonać, że takie niezdecydowanie i zwlekanie przynosi niekoniecznie dobre skutki. Trójkąt miłosny! Tak, nikt by się nie spodziewał, że to już tryliardowa powieść z trójkątem miłosnym (bo przecież przy każdej nastolatce zawsze kręci się dwóch chłopaków, tak?). Poznajcie Kiliana i Archera, dwóch adonisów, którzy kręcą się wokół naszej głównej bohaterki. Kilian jest aroganckim, zapatrzonym w siebie egoistą, a Archer... Hem... Archer też jest przystojny. Kogo wybrała Tenley? Oczywiście Kiliana, co możemy poznać po większym skupieniu się na jego osobie i cechach w książce. Tak, dobrze się czyta książki z trójkątem miłosny, ale to jest temat wałkowany od lat i nic nowego nam to już nie wniesie. Możemy jednak zawsze skoncentrować się na głównej bohaterce, która nie grzeszy inteligencją, jest bardziej łatwowierna niż dziecko, a mimo to uważa, że jest dość aspołeczna i zamknięta na innych. Cóż, z większą sprzecznością się jeszcze nie spotkałam Powieść jaką jest "Firstlife" z pewnością przynosi wiele sprzeczności, między innymi dlatego, że bardzo kojarzy się z wieloma innymi książkami, przykładowo z "Niezgodną" V. Roth, albo z "Plagą samobójców" S. Young, co mówi nam, że nie jest łatwo napisać książkę bez (nawet przypadkowego) wzorowania się na tym co przeczytaliśmy. Pozytyw jest taki, że jeśli ktoś jest fanem wymienionych powyżej książek, to może po tę sięgnąć bez wahania, inaczej jest z tymi, co jeszcze mają lekkie uprzedzenia. Historia, która jest zawarta w tej książce, nie mówi nam praktycznie nic. Często błądziłam i szukałam odniesienia do tego, co autorka wymyśliła i nam podała na tacy, jednak dla mnie motyw przewodni był niemal niewyczuwalny, niezbyt było wiadomo o co chodzi samej autorce, a bohaterka chyba nie wiedziała nic o tym, co robi. Tak, dostajemy świetną akcję, ciągle coś się dzieje, nie ma momentu, byśmy się nudzili, jednak ona do niczego nie prowadzi. Do teraz nie mam pojęcia o co chodziło (a może po prostu nie umiem czytać ;) ). W dodatku jeśli myślicie, że przez całą książkę poznacie moc głównej bohaterki, to jesteście w błędzie, nie znajdziecie wzmianki o tym, a przecież książka nie należy do tych króciutkich. Nie wiem dlaczego autorka nam tego nie zdradziła, ale przecież nie opisała też dokładnie świata w jakim się poruszamy., czasami zmieniała wygląd bohaterów (a szkoda), nie mamy pojęcia też o ludziach odpowiedzialnych za frakcje. Jedyne co muszę przyznać, to fakt, że zakończenie książki sprawiło, że moja ocena jest wyższa, ale mnie łatwo przekonać samymi zakończeniami, bo wiadomo, że dobrze napisane zakończenie jest większością sukcesu, ludzie po prostu je najbardziej zapamiętują i dlatego strasznie oddziałuje to na ocenę końcową. Podsumowując: książka wciąga mimo swoich błędów, zmarnowany potencjał książki, bohaterowie naiwni i płytcy, w dodatku mamy standardowy trójkąt miłosny, historia nie należy do najlepszych, ale za to okładka jest przepiękna. Wyczuwam, że to kolejna książka z tych, które albo się kocha, albo nienawidzi. Cóż, ja się bardziej skłaniam ku tej drugiej opcji, a wy? Inwazja Czytadełek
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-04-2017 o godz 01:16 millawia dodał recenzję:
„Firstlife. Pierwsze życie” to fascynujący romans paranormalny, który czytałam z dużą przyjemnością. Dawno nie sięgałam po powieści Geny Showalter, a przecież jeszcze kilka lat temu byłam totalnie zauroczona jej twórczością. Lektura najnowszej na polskim rynku publikacji Amerykanki potwierdziła, że to zdecydowanie „moja” autorka. Showalter perfekcyjnie trafia w mój gust czytelniczy, wywołując swymi powieściami szybsze bicie serca. Powieść „Firstlife. Pierwsze życie” jest utworem modelowo wykorzystującym charakterystyczne schematy romansów paranormalnych. Mamy więc nastoletnią bohaterkę, która okazuje się kimś wyjątkowym. Mamy ekspresową miłość od pierwszego wejrzenia i typowy dla gatunku trójkąt, w którym o względy bezustannie wpadającej w kłopoty heroiny walczą zły i dobry chłopiec. Wydaje się, że banał goni banał, ale czy na pewno? Gena Showalter kreuje nietuzinkowy świat, w którym ziemskie istnienie stanowi jedynie preludium do Drugiego Życia. Ludzie nie muszą obawiać się śmierci, gdyż doskonale wiedzą, co czeka na nich po drugiej stronie – hedonistyczny świat Miriady lub harmonijny świat Trojki. Jedynym problemem jest wybór, bo tutaj o tym dokąd trafi człowiek po pierwszej śmierci nie decyduje sposób życia, ale kontrakt zawierany w wieku 18 lat z przedstawicielami jednej z dwóch frakcji. Tenley „Ten” Lockwood jest siedemnastoletnią Niezwerbowaną mającą szczególną wartość dla obu walczących o dusze grup. Trojka i Miriada zrobią wiele, by dziewczyna wybrała właściwą – z ich punktów widzenia – frakcję. Dwóch Robotników zostaje wysłanych do ośrodka, w którym przebywa buntowniczka, by namówić ją do podjęcia decyzji. Czy argumenty wysłanników sfer skłonią nastolatkę do przyłączenia się do którejś grupy, czy wręcz przeciwnie podsycą jeszcze panujący w jej umyśle chaos? Ten, nie wiedząc o tym, trzyma w swych rękach przyszłość obu sfer. Pierwszy tom serii „Everlife” okazał się interesującą, dynamiczną lekturą, która dostarczyła mi solidnej porcji rozrywki – właśnie tego szukałam sięgając po ten tytuł.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
02-04-2017 o godz 15:14 BookParadise dodał recenzję:
"Każdy może się potknąć. I kiedy pewnego dnia się potkniesz, a na pewno się potkniesz, bez dwóch zdań, wtedy ktoś będzie musiał pomóc ci wstać. Czy znajdzie się ktoś taki? Czy może ustawi się kolejka tych, którzy będą chcieli skopać cię, póki leżysz?" Po jakże fenomenalnej serii "Kroniki Białego Królika" Geny Showalter moje serduszko pękło na pół i długo nie mogło pozbierać się po skończeniu przygody z jej twórczością. I kiedy zobaczyłam, że jej kolejna książka pojawiła się w zapowiedziach musiałam ją zdobyć. Nie było nawet innej opcji. I z całą pewnością nie żałuję swojej decyzji. Gena ponownie zawładnęła moim sercem. Łamała je, rozrywała i sklejała. "Firstlife. Pierwsze życie" przenosi nas do zakładu psychiatrycznego, w którym znajduje się główna bohaterka Tenley. Dziewczyna trafiła tam, ponieważ nie chce zrobić tego, co nakazują jej rodzice, dla których ważniejsze od dziecka są dobra materialne oraz drugie życie, te które otrzymają po śmierci. Życie ludzkie składa się z dwóch etapów, tego ziemskiego i pozaziemskiego. W "Firstlife" jesteśmy zabierani do  świata, gdzie dwa pozaziemskie miejsca toczą ze sobą wojnę. Trojka oraz Miriada walczą wzajemnie ze sobą o dusze, bowiem kiedyś ktoś musi wygrać w ostatecznym starciu. Tym razem stawką jest Tenley, która nie jest niczego świadoma. Ten bowiem jest pewna, że nie pójdzie do żadnego z tych miejsc i trafi do Wielu Końców. Jest to jej jedyna alternatywa, a pogłoski mówią, że jest to straszne miejsce, pełne cierpienia i okrucieństwa. "- No co? Mój zegar żołądkowy głośno tykał. Miałam ochotę zajść w ciążę spożywczą. - W takim razie dobrze, że zrobiłem dziury w cieście." Trojka jest miejscem okutym dobrą sławą, gdzie każdy ma takie same prawa. Jest to piękne miejsce, gdzie dobro jest dobrem, a zło to zło. Podstawową wartością jest równość. Ale nie ma przecież miejsca idealnego, prawda? Miriada natomiast jest miejscem, które jest przepełnione intrygami, a Miriadczycy aby pozyskać nowe dusze są w stanie wiele oferować. Miejsce to owiane jest złą sławą. Tutaj jest pełno luksusów, ale otoczenie jest brzydkie. Jednak każdy kij ma dwa końce... Czy ludzie mówią prawdę o tych miejscach? A może to tylko plotki? W "Firstlife" życiem ludzkim władają istoty, które żyją poza śmiertnie. Każdy może trafić do jednego z tych miejsc, jednak musi wybrać za życia swoją drogę. Jednak aby tam trafić należy podpisać pakt lub wyrazić zgodę na trafienie do tamtego miejsca. Prawda nie jest pewna, bowiem obie pozaziemskie rasy rozsiewają na swój temat plotki. Czy umieszczenie fabuły w takim świecie podobało się mi? Oczywiście, że TAK! Ta fabuła jest taka wyjątkowa, niepowtarzalna i pomysłowa, że przepadłam całkowicie w świecie wykreowanym przez Showalter. Zacznijmy jednak najpierw od psychiatryka. TOTALNA MIAZGA! Będąc tam i czytając myśli głównej bohaterki, która jest niepoczytalna, całkowicie wczułam się w jej rolę. W pewnym momencie byłam nią i czułam wszystkie jej emocje. Miałam wrażenie, jakbym to ja znalazła się w psychiatryku i była niespełna rozumu. No dobra, może i główna bohaterka nie do końca jest taka świrnięta. Owszem, ma trochę w głowie nie po kolei, ale do jej stanu doprowadził ją rok spędzony w tym miejscu. Aby przetrwać musiała mordować, bić się, po prostu walczyła o swoje. Jednak jej myśli często przerażały mnie. Ona łyżeczką potrafiła zabić! Panował totalny chaos, który mimo wszystko podobał się mi, ale doprowadzał także do momentów, że gubiłam się w fabule. Przemyślenia Tenley przez większość czasu nie miały żadnego ładu i składu. Jej obsesja na punkcie liczb czasami mnie irytowała, ale to tylko małe wady. Jednak najważniejszym atutem Ten jest jej silna wolna, której najokrutniejsze tortury nie potrafią złamać. W książce jest także dwóch głównych bohaterów Archer oraz Killian. Archer jest chłopakiem o dobrym sercu. Jest idealnym przyjacielem, który potrafi poświęcić bardzo wiele dla drugiej osoby. Killian natomiast jest typowym złym facetem o ukrytym dobru. Oczywiście dwóch chłopaków polubiłam, bo są naprawdę zabawni w swoich przepychankach słownych, ale mają także dobre serce. "Naukowcy udowodnili, że dwie (lub więcej) lampki wina dziennie w znacznym stopniu ograniczają ryzyko zawracania sobie dupy rzeczywistością." W "Firstlife" bardzo dużo dzieje się. Nie brakuje emocji i momentów napięcia. Tortury, jakim poddawane są osoby stacjonujące w psychiatryku robią wrażenie i są naprawdę wstrząsające. Miejsce to okute jest złą sławą i łamie silną wolę. Bardzo podobała się mi także walka między Miriadą i Trojką. Zdecydowanie robiła wrażenie. Nieco zaskoczyło mnie, że książka ma mieć kolejny tom, bo obawiam się, że może to być nadmiar, ale okaże się wszystko później. W pierwszym tomie autorka czasami skupiała się na mało ważnych sprawach, ale nie odebrało to uroku książce. Wyjątkowy i niepowtarzalny klimat zdecydowanie są jej atutem, a psychiczne rozterki bohaterów wprawiają w osłupienie. Zachęcam do sięgnięcia po książkę, zdecydowanie was zaskoczy.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
01-04-2017 o godz 10:36 redgirlbooks dodał recenzję:
Każdy z nas pragnie decydować o swoim życiu. Niekiedy rodzice mają wobec nas inne plany. Jak sobie z tym poradzić? ‘’Podobno historię piszą ci, którzy przeżyli, ale wiem, że to nie zawsze prawda. Nazywam się Tenley Lockwood. Wkrótce będę martwa. Oto moja historia - lecz mój koniec jest dopiero początkiem.’’ W świecie Ten przed osiągnięciem pełnoletności musisz zdecydować do jakiej frakcji chcesz należeć. Są dwie - Trojca i Miriada. Obie zaciekle walczą o duszę Niezwerbowanych. Tenley Lockwood ma siedemnaście lat. Rodzice chcą przymusić dziewczynę, aby wstąpiła do Miriady. Jednak Ten pragnie, aby to ona mogła decydować o swoich wyborach i nie reaguje na ich prośby. Kiedy się urodziła jej rodzice podpisali cyrograf z Miriadą. Głosi on, że zanim dziewczyna osiągnie pełnoletność przymierzy się z ich frakcją. W przeciwnym razie stracą wszystko co osiągnęli. Pieniądze, prestiż i sławę. Jej ojciec, który jest senatorem nie może na to pozwolić. Wysyła dziewczynę do ośrodka dla obłąkanych z nadzieją, że to złamie dziewczynę. Jest torturowana, poniżana, ale i to nie zmienia jej decyzji. Obie frakcje wysyłają do niej swoich Robotników. Archer i Kellan za wszelką cenę mają zwerbować dziewczynę do swojej. Dla nich obu przekonanie dziewczyny jest sprawą najwyższej rangi, gdyż dziewczyna jest kimś rzadkim, cennym i potężnym. Tenley jest niezdecydowana i obawia się, że podejmie zły wybór. Jednak dziewczynie nie jest dany wystarczający czas. Obie frakcje są zniecierpliwione czekaniem, a jedna z nich nie zamierza dłużej czeka. Tenley grozi niebezpieczeństwo. Jednak to dopiero początek jej problemów. Wiedziałam, że ta książka może być intrygująca. Przed jej premierą miałam ochotę ją przeczytać. Niestety na początku trudno było mi się w nią wczuć. Jest to raczej spowodowane tymi dziwnymi nazwami w których nie mogłam się połapać. Dopiero gdzieś w połowie książki wiedziałam już mniej więcej co i jak. Sama bohaterka jest dość silną osobą, ale jednocześnie zagubioną i niepewną. Pragnie sama decydować o swoim życiu i być kochana. Miała wielki żal do rodziców o zgotowanie jej takiego losu. Z drugiej strony wiedziała, że te przeżycia ją wzmocniły. Naprawdę polubiłam Tenley, ale z czasem zaczęło irytować mnie to jej niezdecydowanie. Już nie tylko w kwestii wyboru frakcji, ale i pomiędzy Archerem i Kellanem. No kurczę, miałam wrażenie, że się nimi bawi i testuje ich cierpliwość. Moim zdaniem męskie postacie są dobrze wykreowane. Autorka stworzyła dwa przeciwieństwa siebie. Dobry i wyrozumiały Archer, oraz Kellan mroczny i zazwyczaj biorący to czego chce. Trudno mi stwierdzić, którego polubiłam, bo oboje są świetni. Jeśli chodzi o fabułę było różnie. Raz zanudzała, by za chwilę czytelnik nie mógł się oderwać od historii. Jednak takich momentów na szczęście nie było dużo, bo bohaterowie wciąż uciekali przed niebezpieczeństwem. Dzięki temu ta powieść przez większość stron była dynamiczna. Nie zabrakło też nieoczekiwanym zwrotów akcji i momentów, które wciskają w fotel. Nie mogę zaprzeczyć, aby końcówka mnie nie zaskoczyła. Naprawdę nie wiedziałam, że książka skończy się w tak napiętym momencie! Autorka stworzyła lekką, młodzieżową fantastykę. Jest bardzo ciekawa i miała parę słabszych momentów, ale warto po nią sięgnąć. To opowieść o miłości, przyjaźni i wyborach. O poszukiwaniu siebie i własnego miejsca w świecie w którym żyjemy. W książce są takie momenty, które czytelnika rozbawią, a czasem zwyczajnie zmuszą do zastanowienia. Mam nadzieję, że prędko będzie druga część. Jestem ciekawa dalszych losów bohaterki, oraz Kellana i Archera. I całego świata jaki autorka wykreowała, bo chcę poznać bliżej, to drugie życie. Obym nie musiała długo czekać! ''Firstlife. Pierwsze życie'' może okazać się interesującym cyklem, który pewnie jeszcze nas zaskoczy.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-03-2017 o godz 18:09 Paulina Lipka-Bartosik dodał recenzję:
Nie cierpię trafiać na złe książki. Nie znoszę tępych bohaterów, absurdalnej akcji i kalekiego stylu ich autorów. Mają one jednak jeden atut - wzbudzają emocje (chociaż niekoniecznie te pozytywne). Wiecie, jakich książek nie lubię jeszcze bardziej? Nijakich. Dokładnie takich jak nowa powieść Genny Showalter. Carpe diem, YOLO, live boldly - w końcu życie masz tylko jedno. Co jednak, jeśli nie do końca jest to prawdą? Jeśli Pierwsze Życie to tylko krótki przystanek przed tym Wiecznym, a ty już zaraz będziesz musiał zdecydować, gdzie je spędzisz? Trojka czy Miriada - po której stronie się opowiesz? A może zostaniesz Niezwerbowanym i jak Tenley postanowisz grać (i żyć) według własnych zasad...? Genna Showalter zasłynęła serią książek o przygodach Alicji i stada zombie. I chociaż nie czytałam jej Kronik Białego Królika, to entuzjastyczne o nich opinie sprawiły, że (troszkę bezpodstawnie) uważałam Showalter za dobrą autorkę i z ogromnym zapałem zabrałam się za "Firstlife". Czytałam, czytałam i czytałam, a mój zapał topniał szybciej niż Big milk w pełnym słońcu. Dawno nie trafiłam na tak nijaką (albo wręcz byle jaką) książkę. Wszystko było w niej nie tak i na nic nie czekałam tak bardzo jak na dotarcie do jej ostatniej strony i skrócenie swej męki. Tenley nie jest irytująca. Nie jest głupia. Jest po prostu tak tępa, pozbawiona logiki i konsekwencji, że odchodząca od Christiana Ana to przy niej mistrzyni zdecydowania. Została okrzyknięta Wybranką, przez co stała się obiektem, który posiąść chce każda z obu sfer. Nie wiemy jednak, co sprawia, że Ten jest wyjątkowa, nie wiemy również na czym polegać ma jej dziejowa misja, wiemy za to, że do przekupienia jej i zrobienia z mózgu papki wystarczy czekolada w dłoni i kaloryfer na brzuchu. Uparcie odmawia przystania do Trojki i ucieka przed Miriadą, chociaż nikt - a już najmniej ona sama - nie ma pojęcia, z jakiej to właściwie przyczyny. Jestem w stanie zrozumieć wszystko, że można (a czasem nawet trzeba) się buntować, ale bunt dla samego tylko buntu jest z lekka absurdalny. Uważam też, że autorka nie do końca poradziła sobie z kreacją sfer - daje nam tylko pobieżne informacje o nich, a krótkie wstawki (motta? przykazania?) przed niektórymi rozdziałami, choć ciekawe, to trochę za mało, by na ich podstawie wyrobić sobie opinię czy to na temat Trojki, czy Miriady. Jednym z bardziej interesujących (i niestety nielicznych) fragmentów były króciutkie listy, które władze sfer wymieniały ze swoimi robotnikami, Archerem i Killianem. Ci zaś to bodaj jedyni bohaterowie z potencjałem - sarkastyczni, inteligentni i z jakimikolwiek wartościami. I chociaż Showalter musiała zarzucić banałem przy tworzeniu ich wyglądu zewnętrznego - bo obaj są nad wyraz przystojni, atletyczni i wręcz do schrupania- to można na to przymknąć oko. W całym gąszczu minusów jest to naprawdę drobnostka. Do szału doprowadzało mnie powtarzane do znudzenia przez Tenley "Zero!" - ni to przekleństwo, ni okrzyk zdumienia, najczęściej rzucane przez nią w zupełnie randomowych sytuacjach. Zresztą cała akcja prowadzona była niesamowicie chaotycznie, a następujące po sobie wydarzenia bardzo często nie miały ze sobą absolutnie żadnego związku przyczynowo-skutkowego. Brak logiki, brak ciekawych zwrotów akcji i brak polotu - tak oto, w najprostszy sposób, podsumować można "Firstlife. Pierwsze życie". Najgorsza książka, na jaką można trafić to zdecydowanie nudna książka. Taka, która niczym nie intryguje, a jej czytanie można porównać do stąpania po rozżarzonych węglach - ani to przyjemne, ani potrzebne. Książka, która nudzi, irytuje i męczy, i skutecznie zniechęca do innych powieści jej autora. Właśnie taką pozycją okazało się "Firstlife. Pierwsze życie" Genny Showalter. I całe szczęście, że jest już za mną, a ja nie mam zamiaru sięgać po jej kontynuację. Bo wszystko ma swoje granice. Nawet mój masochizm.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-03-2017 o godz 15:09 Agnieszka Michalska dodał recenzję:
Kojarzycie serię Alicja w krainie zombie, która przed paroma laty była rozchwytywana przez czytelników? Otóż po długim czasie oczekiwania, Gena Showalter powraca z kolejną książką. Tym razem autorka postanowiła przenieść nas w zupełnie inną rzeczywistość. I chociaż do tej pory nie mogłam się oderwać od twórczości Showalter, tak Firstlife. Pierwsze życie nie było do końca tym, czego się spodziewałam. Być może, moje zbyt wygórowane oczekiwania wobec tej powieści spowodowały, że źle się do niej zabrałam. Zamiast po prostu spędzić przy niej miłe popołudnie, krzywiłam się nad każdym nielogicznym błędem. Pomimo tego, nadal pozostaje ona przyjemną lekturą. Za chwilę się o tym przekonacie. Ciąg dalszy: http://jar-of-books.blogspot.com/2017/03/firstlife-pierwsze-zycie-gena-showalter.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-03-2017 o godz 18:54 hasacz93 dodał recenzję:
Zdecydowanie lepiej wyszła ta seria autorce, niż to co usiłowała zrobić w serii Kranik Białego Królika. Tam, jak miałam wrażenie, chyba się potykała o klawiaturę, kiedy to pisała. Tutaj jednak jest lepiej dopracowana narracja, jest dużo ciekawszy świat i bardziej przyjemne w odbiorze postacie, które nie wysyłają człowieka na onkologię swoim tokiem myślenia. Bo i tak autorka potrafi zrobić. Z kolei zamysł frakcji, rozdzielności i tak dalej, chcąc nie chcąc mocno kojarzył mi się z tą nieszczęsną Niezgodną Veronici Roth, która prześladuje mnie jako ten duch złego bliźniaka, którego niechcący zabiłeś podczas zabawy w płetwonurków, ale tak naprawdę w ogóle tego nie żałujesz, bo się ciulowi należało. Tak się dokładnie czuje, za każdym razem kiedy to porównanie jawi mi się we łbie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-03-2017 o godz 17:38 Książkowe Zacisze dodał recenzję:
„Wolę, żebyś była moim szczęśliwym wrogiem niż smutnym przyjacielem.” Wielokrotnie miałam przyjemność, niekiedy wątpliwą, kroczyć umysłem i wzrokiem po dystopijnych stepach, więc wiem, jak trudno znaleźć w tej schematycznej dżungli coś oryginalnego. Kiedy stale napotkasz na swej drodze epidemie, rozpacz czy władców-rzeźników, stopniowo zaczynasz uodparniać się na płacz wdów i smutne spojrzenia sierot, a z każdej kolejnej podróży, do zdegradowanych światów, przywozisz coraz większe słoiki irytacji. Mimo sporej kolekcji takich słoików, nadal kocham historie o podzielonych społeczeństwach, walczących z systemem i chętnie odwiedzam każdy nowo otwarty, dystopijny przybytek. Z mojej ostatniej wyprawy, oprócz małego słoiczka irytacji, przywiozłam, ku własnemu zaskoczeniu, wiadro dobrego dowcipu i banana na twarzy! Niczego nieświadoma, otworzyłam "Firstlife. Pierwsze życie" i BUM! Na powitanie zostałam zdzielona trojkańsko-miriadzkim humorem i połaskotana pozytywnie głupawymi żarcikami. Szok i niedowierzanie! W końcu książka, która zaskakuje i pachnie świeżością od pierwszych stron. Muszę przyznać, że Gena Showalter zapunktowała, aranżując moje spotkanie z główną bohaterką w lokalnym wariatkowie oraz przedstawiając mi ją, jako zdrowo stukniętą ofiarę rodziny i systemu. Polubiłam Ten, liczbową maniaczkę, choć na przyjaźń z pewnością jeszcze za wcześnie. Spodobało mi się wprowadzenie do gry męskich przedstawicieli Trojki i Miriady, którzy mieli ją zwerbować i na pierwszy rzut oka wydało mi się, że "Firstlife" będzie czymś Genialnym, przez duże G. I było tak przez całkiem sporo stron, aż tu nagle, coś jakby powiedziało autorce: już czas popsuć humor tej naiwnej istocie, która zwierzyła ci skrawek swojego pierwszego życia. A autorka, niestety, posłuchała tego głosu... Przekombinowała. I to porządnie. Wszystko szło dobrze, humor tryskał z każdego rozdziału, akcja nie zwalniała nawet na moment, panowie werbowali, jak mogli, a mimo to… zaczęłam gubić wątek. Czytam, czytam i w pewnej chwili zadałam sobie pytanie: czy ta historia ma jeszcze jakikolwiek sens? Nie ukrywam – zwątpiłam. Zalała mnie tak wielka fala akcji, że aż mój mózg przestał ogarniać, co się dzieje. Do tego główna bohaterka, pod wpływem męskiej obecności, dostała małpiego rozumu i zaczęła trochę przypominać pustą, stereotypową nastolatkę. A jakby tego było mało, panowie zaczęli walczyć o stanowisko samca alfa, czym również mnie denerwowali. Szczerze powiedziawszy, autorka jakoś niespecjalnie przyłożyła się do wykreowania tych męskich postaci i chwilami miałam problem z odróżnieniem, niby kontrastowych panów. Co dziwne, ani Archer, ani Killian mnie w sobie nie rozkochali, przez co czuję niedosyt, bo zwykle znajduję swojego faworyta w pojedynku miłosnym. Zresztą, jak tak głębiej się nad tym zastanawiam, to mam wrażenie, że z kreacją świata autorka też nie poszalała, bo te wszystkie zasady Trojki i Miriady po pewnym czasie zaczęły mi się mieszać, przez co trochę się pogubiłam. Miałam wrażenie jakby to wszystko żarło, żarło, narobił nadziei i zaczęło zdychać. Myślałam, że trzeba będzie spisać książkę na straty, mimo świetnego, pierwszego wrażenia, ale Gena Showalter, pod koniec, przystąpiła do reanimacji i... udało się! Końcówka naprostowała ścieżki bohaterów, rozjaśniła mi w głowie i sprawiła, że bardzo chcę poznać dalsze losy Ten. "Firstlife" może nie spełniło moich oczekiwań w stu procentach, ale mimo wszystko nie odczuwam, że zmarnowałam przy nim życie. Urzekła mnie młodzieńcza głupawka, wymieszana ze zwariowanym humorem, której opary, towarzyszyły mi nawet w tych słabszych momentach historii. Sądzę, że piętą Achillesa książki, okazali się niedoszlifowani bohaterowie i nieco zamotany wątek miłosny. Powieść jest bardzo lekka i zabawna, ale chwilami brakowało mi jednak większego uziemienia i konkretnego celu w tym wszystkim. "Firstlife. Pierwsze życie" to zdecydowanie pozycja dla młodzieży i to takiej, bardzo wyluzowanej. Nie brak tu podtekstów i przyczernianego humoru, wzruszyć się raczej nie można, chociaż końcówka odrobinę zmiękczyła moje wymagające serce. Nie rozkłada na łopatki, lecz przyjemnie odpręża. Ostatecznie autorce udało się mnie zwerbować i już dziś deklaruję gotowość powrotu do świata Ten, w kolejnej części. „Czasem można dać człowiekowi drugą szansę. Ale czasem nie powinno się tego robić.”
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-03-2017 o godz 17:02 Kamila Orłowska dodał recenzję:
Bardzo lubię dystopie, powieści młodzieżowe z wątkiem romantycznym jak i paranormalnym. To istna uczta dla duszy, zgadzacie się? Kiedy zdecydowałam się przeczytać "Firstlife" po samym opisie nie mogłam się spodziewać, że ta książka zrobi na mnie tak ogromne wrażenie. Dosłownie przebiła moje wszelkie oczekiwania. Czy Wam polecam tę historię? Tak! Już, teraz! Cudowna, piękna, niesamowita! Koniecznie szybko sięgajcie i czytajcie! Bo drugi tom już czeka i mam nadzieję, że równie szybko pojawi się u nas. "Firstlife" to opowieść, która od samego początku niesamowicie wciąga. Akcja tak pędzi, że dosłownie do samego końca miałam wrażenie, że nasi bohaterowie biegną. Tak! Cały czas biegną! Niespodziewane zwroty akcji i szokujące wydarzenia, tego Wam nie zabraknie. Poznajemy 17-letnią Tenley, która ma niesamowitą obsesję na punkcie liczb i nie bez przyczyny mówią do niej Ten, bo dziesiątka oznacza coś pełnego. Było to bardzo ciekawym urozmaiceniem, gdyż na każdym kroku gdzie tylko pojawiały się liczby, Ten serwowała nam ciekawostki i ukryte znaczenie poszczególnych elementów.Dziewczyna żyje na Ziemi, która nazywana jest Krainą Żniw, gdzie każdy człowiek spędza swoje Pierwsze Życie. Podczas tego ziemskiego życia musi wybrać gdzie chce spędzić Drugie Życie. W strefie Trojki czy Miriady. Są to dwa zwaśnione światy, które werbują do siebie ludzi i tak budują społeczeństwo. Kiedy człowiek osiągnie wiek 18 lat, musi wybrać gdzie pragnie później żyć. Niestety Tenley na razie nie chce wybierać. Tym sposobem niszczy plany swoim rodzicom, którzy już dawno powierzyli swoje życie Miriadzie, a Ten również ma do niej należeć. Ale dlaczego? Co się za tym kryje? Jak się okazuje Ten urodziła się w bardzo ważnym czasie. Jedni mówią, że jest Generałem a inni, że Anulantem, i właśnie którąś z tych ról ma pełnić w Drugim Życiu. Tak rozpoczyna się walka o dziewczynę, bowiem każda ze sfer pragnie deklaracji Ten. Dziewczyna jest niezwykle cenna dla Trojki jak i dla Miriady. Kogo wybierze? Każda ze sfer ma własne prawa i zasady, jednak Ten nie może się zdecydować i potrzebuje czasu...dużo czasu. Najlepiej to w ogóle by nie wybierała, ale wtedy byłaby Niezwerbowaną a to grozi trafieniem do Wielu Końców...krainy tak przyjaznej niczym piekło. Wszystko byłoby dobrze, gdyby żadna ze sfer tak nie naciskała na decyzję dziewczyny. Ale niestety stawka jest zbyt wysoka i tak rodzice Ten oddają ją do specjalnego zakładu, w którym dzięki torturom powinna w końcu się przełamać i wybrać Miriadę. Czy im się to uda? Powiem Wam, że polubiłam Ten. To silna dziewczyna, odważna i wytrzymała. Jednak nie pochwalam jej wszystkich decyzji. Gdyby choć raz postąpiła tak jak ją o to proszono, jeżeli chodziło o jej zdrowie, to myślę, że niektóre sytuacje potoczyłby się zupełnie inaczej, ale pewnie wtedy nie powstałaby tak emocjonująca historia. Istnieje też pewna zasada. Każdemu człowiekowi przydzielony zostaje Robotnik Trojki i Robotnik Miriady, ich zadaniem jest przekonanie danej osoby do wyboru sfery, którą reprezentuje. Tak Ten zostaje przydzielony niesamowity Killian z Miriady oraz cudowny Archer z Trojki. I jak tu się nie zakochać, skoro to tak niesamowici chłopcy i w dodatku z niezwykłymi zdolnościami? I tu jest kolejny problem, Ci robotnicy zrobią wszystko by tylko wykonać zadanie, inaczej czeka ich kara. Zatem cóż to dla nich rozkochać w sobie ziemską dziewczynę i tym sprawić, że przyłączy się do ich sfery? Nic trudniejszego, ale Ten dobrze wie jak to jest i za żadne skarby nie da się omamić. Czekają nas bardzo zabawne momenty, hipnotyzujące spojrzenia i miłość. Ale czy można uwierzyć Killianowi? Kocha Ten, czy to kolejny podstęp? Pojawia się również nowa przyjaciółka Bow, która jest dość specyficzną osobą. Koniecznie musicie ją poznać i odkryć jej tajemnicę 🙂. Czeka Was wiele emocji, walk, miłość, poświęcenie, cierpienie oraz ból. Ten wiele przeżyje a Killian i Archer będą towarzyszyć jej na każdym kroku. Każdy z nich będzie o nią niezwykle dbał, a także przedstawiał swoją sferę w jak najlepszym świetle. Jednak rywalizacja pomiędzy nimi będzie niezwykle widoczna, na dodatek młodzieńców łączy wspólna przyszłość. Cóż takiego zatem się wydarzyło?Autorka stworzyła niesamowity świat, w którym najważniejsza jest walka o ocalenie istnienia. Na każdym kroku ktoś czyha na życie dziewczyny, zatem musi ocalić nie tylko siebie, ale i bliskich. Czy jej się uda? Obaj chłopcy stają się jej bardzo bliscy. Dużo razem przeszli i wiedzą, że mogą na siebie liczyć. Jednak dziewczyna wie, że wybierając jedną ze sfer wówczas będzie wrogiem dla tej drugiej... Tajemnice, podstępy i sekrety, tego również tu nie zabraknie. Bo znajda się takie osoby, które zrobią dosłownie wszystko by tylko zrealizować swój cel. Będziemy świadkami przemian bohaterów, każdy z nich w wyniku wydarzeń pokaże swoje prawdziwe ja, i teraz system nie będzie już mógł ich pokonać. Dalsza część recenzji na camilleshade-books.blogspot.com Zapraszam :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-03-2017 o godz 14:40 Amanda dodał recenzję:
Tekst pochodzi z bloga: http://amandaasays.blogspot.com ŻYCIE ZACZYNA SIĘ PO ŚMIERCI, CZYLI ŚWIAT PRZEDSTAWIONY Było już wiele książek, które traktowały o wizji przyszłości i walce o przetrwanie, jednak nie spotkałam się jeszcze z historią, która tak bardzo skupiała się na życiu po śmierci. Aż do momentu, gdy przeczytałam Firstlife. W tej książce, życie doczesne jest tylko okresem przejściowym, a cała zabawa zaczyna się po śmierci, gdy dusza człowieka trafia do jednej z trzech krain. I nie, nie jest to niebo, piekło bądź czyściec, ale za to Trojka, Miriada i Wiele Końców. Pierwsza z nich stawia na zasady, pracę, rodzinę i przyjaźń. Druga - dobrą zabawę, uciechy i zwycięstwo, osiągnięte nawet za wszelką cenę. Zaś ostatnia - jest krainą dla Niezwerbowanych i wszystkim jawi się jako okrutne i przerażające miejsce pełne potworów. Człowiek w czasie pierwszego życia wybiera, z którym światem najbardziej się utożsamia i do którego chce dołączyć po swojej śmierci. Jak pewnie się domyślacie, Trojka i Miriada są ze sobą skłócone i walczą o dusze, a zwłaszcza te, które wydają im się cenne, by pokonać wroga. Bardzo podobało mi się takie rozwiązanie, a także historia powstania tych krain i uważam to za kluczowy plus powieści. I jak w tej części mogliśmy jedynie podejrzeć nieco te światy, tak czuję, że w kontynuacji akcja przeniesie się już konkretnie do którejś frakcji i moja rosnąca ciekawość zostanie zaspokojona. ARCHER I KILLIAN Czyli kolejne zalety książki. Postacie męskie były ciekawie przedstawione i nie chodzi tylko o wygląd, ale także ich charaktery i ich rozwój w trakcie trwania powieści. Archer należy do Trojki, Killian - do Miriady. Dlaczego wybrali te krainy? Co nimi kierowało? I czy istnieją jeszcze inne powody dla których tak bardzo się nie lubią? Historia tych postaci momentami bardziej napędzała całą fabułę, niż wątek głównej bohaterki, jednak ani trochę mi to nie przeszkadzało, gdyż Archera i Killiana polubiłam, czego niestety nie można było powiedzieć o Tenley. TEN, CZYLI IRYTUJĄCE DZIEWCZĘ Tenley Lockwood poznajemy na kilka miesięcy przed jej 18 urodzinami, gdy zamknięta jest w Prynne - ośrodku dla trudnych nieletnich, gdzie nastolatkowie poddawani są okrutnym torturom, by skłonić ich do poddania się woli rodziców lub podjęcia wyboru frakcji, do której dołączą po śmierci. Rodzice Ten umieszczają ją w ośrodku, gdyż dziewczyna nie chce nawiązać umowy z Miriadą, której ważnym członkiem jest jej ojciec. Dodatkowo, okazuje się cenna dla obu frakcji, które za wszelką cenę chcą ją pozyskać. I gdyby tylko dziewczyna była zdecydowana, czego chce od życia, kibicowałabym jej w walce o przetrwanie, jednak nasza bohaterka sama nie wie, czego chce i jej niezdecydowanie potrafi doprowadzić człowieka do szału. Zwłaszcza, gdy jej kolejne działania, a właściwie brak decyzji, pogarszają całą sprawę. Wiem, że gdyby nie to, nie istniałaby cała fabuła i całe szczęście, Ten pod wpływem swoich przeżyć zaczyna się w pewien sposób zmieniać, ale i tak nie obdarzyłam jej sympatią. Może zmieni się to w drugim tomie. TRÓJKĄT MIŁOSNY? Archer i Killian pojawili się w życiu Tenley jeszcze w czasie pobytu w Prynne, jako wysłannicy, mający zwerbować ją do swojej frakcji. Każdy z nich przyjmuje inną strategię i z ciekawością śledziłam ich poczynania. I tu oczywiście pojawia się pewna odmiana trójkąta miłosnego, jednak sprawę ratuje fakt, iż nie robi się mdło i niezdecydowanie bohaterki nie dotyczy również tego, którego chłopaka chce wybrać. Relacja między bohaterami jest dosyć specyficzna i o dziwo, podobało mi się rozwiązanie zaserwowane przez autorkę, więc dostaje ode mnie kolejnego plusa. SLOAN Bohaterka, o której może zbyt wiele Wam nie napiszę, ale zdecydowanie zasługuje na chwilę uwagi. Wykreowana na postać złożoną i niejednoznaczną. Nigdy nie wiesz, jak postąpi i co tak naprawdę siedzi w jej głowie. Jej relacja z Ten ewoluuje kilka razy w trakcie powieści i cieszy mnie taki obrót sprawy. Mam nadzieję, że w kontynuacji będzie odgrywała znaczącą rolę, gdyż czuję, że może jeszcze niejednokrotnie zaskoczyć czytelnika. STRUKTURA I NARRACJA Książka podzielona jest na rozdziały, a niektóre z nich poprzedzone są wiadomościami wymienianymi między Archerem i Killianem, a ich przełożonymi. Było to miłe urozmaicenie treści, zwłaszcza, że wkradały się tam momentami elementy humorystyczne. Dodatkowo, każdy rozdział rozpoczyna jakaś złota myśl z nauki Trojki lub Miriady, co pozwala nam lepiej poznać ich zasady. Narracja natomiast, prowadzona jest przez Ten, jednak autorka kieruje nią tak zgrabnie, że dowiadujemy się naprawdę dużo i nie pojawiają się żadne luki w fabule, nawet, jeśli nasza bohaterka nie znajduje się w dokładnym miejscu wydarzeń. PODSUMOWUJĄC Firstlife. Pierwsze życie, to interesujące rozpoczęcie trylogii. Zaciekawiło mnie światem przedstawionym i chętnie dowiem się o nim czegoś więcej w dalszych tomach serii. I chociaż nie obyło się bez wad, to lekturze nie można odmówić tego, że czyta się lekko i przyjemnie, bez większyc
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-03-2017 o godz 10:19 PolecamGoodBook dodał recenzję:
Od samego początku mamy do czynienia z okropnym ośrodkiem, w którym przebywają ludzie bez podjętej decyzji, do jakiego miejsca chcą należeć. Tutaj przyszła mi na myśl Niezgodna. Poznajemy zbuntowaną bohaterkę – Ten oraz jej towarzyszy, którzy na początku są zwerbowani do planu, aby przekonać ją, by wybrała daną sferę. Oczywiście będą to niezmiernie przystojni chłopcy, choć jeden na początku was zaskoczy. Styl pisania autorki nie jest najgorszy. Jednak nie podobają mi się wcięcia takie jak "Osuszam kieliszek i wstaję. No co? Chce mi się pić". Nikogo to nie obchodzi? Nikt się nie zastanawiał, czemu bohaterka osuszyła kieliszek, więc nie rozumiem po co to głupie pytanie "no co". Nie lubię tego w książkach. Opisy są w porządku, akurat to mi nie przeszkadzało. Jednakże dialogi – tutaj średnio jestem zadowolona. Czułam się czasem znudzona wymianą zdań między bohaterami. Nie zawsze. Albo wiem, że autorka zastosowała żart, ale wcale nie był zabawny, choć postać się śmiała. Fabuła całej książki nie podobała mi się, chociaż po opisie, myślałam, że będzie lepiej. Nie czuję przekazu autorki. Są akcje, coś się dzieje, ale nie tak, bym była zainteresowana na dłużej. Dlatego nie sięgnęłabym drugi raz po tę książkę. Lecz nie oceniam jej jako złej. Nie jest zła. Nie jest po prostu dla mnie i sądzę, że innym mogłaby się bardziej spodobać. Na przykład ja polubiłam Killiana oraz Archera, ale nie przepadam za główną bohaterką. Czytanie jej myśli wydawało mi się nudne i do niczego nie prowadzące, a czasem wręcz irytowało. Nie jest głupia. Jest po prostu denerwująca. Podsumowując powiem, że książka nie wejdzie w kanon moich ulubionych powieści, ale nie była najgorsza i nie wyleję na nią kubła nienawiści. Nie. Raczej stwierdzę, że Firslife było "przeciętne".
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-03-2017 o godz 21:26 iza dodał recenzję:
Czasem trudno dokonać wyboru, bo każdy wydaje się być zły. Czasem człowiek stoi nad przepaścią i choć może w każdej chwili spaść nadal jest niezdecydowany, w którą stronę zrobić krok. Jak możemy się przekonać czy nasz wybór będzie dobry? Cóż nie możemy, ale czasem los przyśpiesza decyzję niezdecydowanego. Rodzice Tenley chcą ją zmusić aby przystąpiła do Mirady i dlatego umieszczają dziewczynę w zakładzie psychiatrycznym, gdzie jest torturowana. Ten nie wie do której strefy lepiej dołączyć Trojki czy Miriady. Obie chcą ją mieć w swoich szeregach, dlatego wysyłają swoich Robotników do przekonania Niezwerbowanej. Tenley przez cały czas uważa także, że nie istnieją Krańce, do których trafiają Niezwerbowani, aż sama tam trafia i przekonuje się, że niezdecydowanym lepiej nie umierać. Czy Tenley dokona wyboru i swoje Drugie życie zacznie w jednej ze stref? Autorka wykazała się kreatywnością tworząc powieść. Życie mamy jedno...na tym świecie, a później mamy drugie, wieczne (prawie) i w trakcie tego pierwszego życia trzeba dokonać wyboru na drogę po śmierci...Bohaterowie mogą wybrać światło lub ciemność - odrobinę przypomina to wybranie drogi dobra czy zła. Trojka to bardziej dobra strona, tam rządzą prawo i dobroć. Miriada tutaj zasady i prawa są zmieniane względom okoliczności.Jest jeszcze świat dla Niezwerbowanych - bardzo niebezpieczna kraina. Powieść nie należy do ckliwych, delikatnych czy cukierkowych utworów. Literatka stworzyła kilka makabrycznych scen i przedstawiła je obrazowo. Twórczyni niestety postawiła na obrazowość, klimat a zapomniała o dynamice. Chwilami - szczególnie początkowe rozdziały są - nudne. Literatka za szczegółowo, za wolno przechodzi do konkretów. W późniejszym etapie jest lepiej, ale nadal dynamiczna część powieści kuleje. Autorka do życia powołała interesujących bohaterów. Ten jest waleczną postacią, upartą ale też ma dobre serce. Niestety nie polubiłam obsesji dziewczyny do liczb, które analizuje, łączy i sumuje.Ten też nie wykazuje się mocą, którą ponoć ma w sobie. Decyzje jakie podejmuje są czasem drętwe, sztuczne - nieprzemyślane. Killian i Archer to bohaterowie...właściwie słabo obrysowani. Niby wyrobiłam sobie o nich zdanie, ale jakoś nie są dla mnie "wyraźni". Autorka trochę skacze tymi postaciami. Raz są nagle ich nie ma, za chwile wracają. Bohaterowie drugoplanowi są barwi, ale niestety literatka przydzieliła im bardzo krótkie role. Większość z nich, po odegraniu swojej kwestii znika. Czytanie początkowo było męczące. Etap dotyczący pobytu Ten w zakładzie był nużący. Trochę mnie to zaskakuje, ponieważ autorka przez cały czas stara się "posuwać" fabułę do przodu, ale jakoś koślawo to idzie. Im dalej w treść tym fabuła mocniej mnie wciągała, szkoda tylko, że nie było szału. W trakcie czytania nie odczułam żadnych emocji. Watek romantyczny jest za mało romantyczny. Przypomina bardziej początkową fazę, zarys tego co może być, lub tego co można skomplikować. Mam bardzo mieszane odczucia względem powieści "Fristlife - Pierwsze życie". Otóż fabuła zapowiadała się powalająco, ale...autorka nie w pełni wykorzystała potencjał pomysłu. Postawiła na złego konia. Treści brakuje dynamicznej akcji, która wzburzyłaby adrenalinę u czytelnika, natomiast środka nasennego jest za dużo. Powieść nie jest zła - bohaterowie są ciekawi, w utworze mamy coś nowego, oryginalnego, ale brakuje mu życia...Mam nadzieję, że kolejny tom będzie bardziej energiczny. [ http://niebo-pieko-ziemia.blogspot.com/2017/03/firstlife-pierwszw-zycie.html#more ]
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-03-2017 o godz 15:49 kastepien dodał recenzję:
szumiabooki.blogspot.com Nazwisko Geny Showalter mignęło mi już parę razy przy okazji przeglądania blogów i portali literackich. Nie miałam jednak okazji przeczytać nic jej autorstwa. Aż do teraz, kiedy to nakładem wydawnictwa Harper Collins ukazało się Firstlife. Pierwsze życie z urzekającą, przyciągającą wzrok okładką. Co kryje środek? Tenley ma 17 lat i przebywa w zakładzie Prynne dla nieposłusznych nastolatków. To właśnie w ten sposób rodzice ukarali ją za niechęć do podjęcia decyzji i przystąpienia do Miriady, pośmiertnej krainy. Nie chce jednak dołączyć też do Trojki, jest Niezwerbowana. W zakładzie poddaje się ją torturom – fizycznym i psychicznym, by zmusić Ten do szybkiego podjęcia decyzji. Nakłonić do tego, choć już w bardziej przyjacielski sposób, starają się również Bow z Trojki oraz Killian z Miriady. Którą sferę wybierze Ten? Świat stworzony przez autorkę jest bardzo ciekawy. Zainspirowana Biblią podzieliła go na Pierwsze Życie, ziemskie, oraz drugie, po Pierwszej Śmierci. To od ludzi zależy, gdzie trafią, a decyzję muszą podjąć już w wieku 18 lat. Od decyzji tej nie mogą się odwrócić. W myśl zasad wybranej sfery muszą żyć na Ziemi. Jednym z wyborów jest Trojka – sfera światła i dobroci, w której najważniejsza jest miłość, przyjaźń i rodzina. Nie dbają o dobra materialne. Drugim – Miriada, sfera, w której panuje ciemność, a ludzie po podpisaniu wiążącej umowy otrzymują wszelkie bogactwa – pieniądze, luksusowe domy i sportowe samochody. Obie sfery kuszą. Porównać je można do Nieba i Piekła, ale autorka nie przedstawia Trojki jako krainy wiecznej szczęśliwości, a Miriady jako miejsca ciągłych tortur. Obie sfery mają wady i zalety, choć w miarę rozkręcania się fabuły dostrzegamy coraz więcej minusów wynikających z przystąpienia do jednej z nich. Trojka i Miriada to nie tylko miejsca, ale przede wszystkim zasady życiowe oraz wyznawane wartości i ideały. Przystępując do którejś z nich, należy kierować się akceptowanymi regułami. Autorka skłania więc do refleksji nad własnym życiem. Nad własnymi wyborami pomiędzy dobrem i złem, światłem i ciemnością, duchowością i materialnością. Firstlife. Pierwsze życie ma jednak sporo minusów. Głównym z nich są słabo wykreowane relacje pomiędzy postaciami. Uczucia pojawiają się szybko. Wręcz za szybko. Dlatego też momentami ciężko dostrzec logikę. Tą też rzadko kieruje się główna bohaterka – początkowo intrygująca, później irytująca. Czasem ciężko zrozumieć jej zachowanie. Raz jest dojrzałą osobą, która wiele w życiu przeszła, a później zakochaną nastolatką zapominającą o wszystkim, co przed chwilą postanowiła. W jej kreacji ciekawe jest jednak zainteresowanie liczbami. We wszystkim próbuje doszukać się cyfr i ich symboliki. Powieść Geny Showalter umieściłabym na granicy pomiędzy dystopią dla młodzieży a paranormal romance. To ciekawa książka, poruszająca ważne tematy, skłaniająca nastolatków (i nie tylko) do zastanowienia się nad wyznawanymi wartościami. Pozostaje jednak schematyczne, momentami podobna do Dotyku Julii, Niezgodnej czy Upadłych. Polecam ją szczególnie tym, których interesują powieści tych gatunków. Sama, mimo odnalezieniu wielu wad, z pewnością sięgnę po kolejny tom, by przekonać się, jak potoczyły się losy Ten. Może tym razem autorce uda się wprowadzić do literatury młodzieżowej powiew świeżości.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-03-2017 o godz 15:13 Miasto Książek dodał recenzję:
Twój pobyt na ziemi jest średnio ważny. To po prostu Pierwsze Życie. Prawdziwe życie zaczyna się po śmierci. Każdy obywatel po skończeniu osiemnastu lat może wybrać, do której frakcji chce przynależeć: Trojki, która ceni siebie równość lub Miriade, gdzie ważna jest siła. Jeżeli ktoś umrze zanim podejmie decyzję, wtedy trafia do Wielkich Końców, a tam nie jest przyjemnie. Ten przebywa w ośrodku, ponieważ nie chce podpisać umowy na oddanie się Miriadzie. Wszystko jednak zmienia się gdy do ośrodka przybywa Bow (Trojka) I Killiam (Miriada). Dziewczyna musi jak najszybciej podjąć decyzję, która zmieni jej życie na zawsze... "Pański ząb mądrości to proteza, prawda?" Książka przyciąga czytelnika nie tylko ładną okładką, ale i bardzo intrygującym opisem. Jednak czy tak książka jest równie dobra wewnątrz, jak i na zewnątrz? Z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że TAK! Przyznam się, że ostatnio mam naprawdę jakąś niechęć do książek fantastycznych. Bardzo je krytykuje i dużo rzeczy mi w nich nie pasuje, możecie się o tym przekonać przy recenzji Diaboliki :) Ale z Pierwszym życiem było inaczej.. "Jeśli chodzi o przyszłość, nie ma 'podobno', tylko 'na pewno'." Od samego początku coś się dzieje. Jesteśmy wciągnięci do tego świata i tak naprawdę, nie chcemy z niego wychodzić. Autorka zaczerpnęła trochę z innych powieści, dodała coś swojego i oto powstało Pierwsze Życie. Podczas lektury cały czas miałam w głowie, że skądś to znam i teraz przypomniałam sobie, że Niezgodna mi świtała. Wiecie frakcje, wybór przynależności po osiągnięciu jakiego wieku i walki. Jednak to nie przeszkadza. Bohaterów bardzo polubiłam. Tutaj każda postać jest inna i dobrze nakreślona. Każda ma swoje cele, marzenia i plany do zrealizowania. Nie ma tutaj takiego czegoś, że jedno wydarzenie zmienia myślenie o 180 stopni. Dla fanów Ognistego pocałunku też coś się znajdzie, bo autorka tak wykreowała męskie postacie, że mamy twardy orzech do zgryzienia komu kibicować. Sama nie raz miałam dylemat (jednak jak się zdecydowałam na jednego, to oczywiście Ten musiała wybrać drugiego). Akcja powieści jest bardzo dobrze wyważona. Autorka podzieliła rozwój tak, by czytelnik się nie nudził, a tylko chciał wiedzieć więcej. Dodatkowo styl pisania jest genialny. Nie ma tutaj zbędnych opisów, tylko konkrety. No i coś co muszę koniecznie wspomnieć, cytaty. Ja nie wiem jak to się stało, ale tutaj znalazłam tyle wartościowych myśli, takich króciótkich zdań, a z jakim przesłaniem. Nie wiem jak to się stało, ale połowa książki jest w zakładkach indeksujących :D "Strach utrzymuje cię przy życiu. Strach przypomina ci, że żyjesz." Moim zdaniem Pierwsze życie to bardzo dobre wprowadzenie do ciekawej trylogii. Końcówka pozostawia czytelnika z mnóstwem pytań, bez odpowiedzi i sprawia, że chcemy tylko więcej. Dlatego jeżeli macie ochotę na książkę z dobrą fabułą, indywidualnymi bohaterami, trójkątem miłosnym, w którym wszystko jest możliwe, przeznaczeniem którego spełnienie wcale nie jest łatwe, no i książkę z mnóstwem świetnych cytatów, to nie czekajcie i sięgnijcie po Firstlife. Pierwsze życie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-03-2017 o godz 11:16 Elenkaa dodał recenzję:
Twórczość Giny Showalter nie była mi dotąd znana, choć słyszałam o jej słynnej serii pt. "Kroniki białego królika" o Alicji w Krainie zombie. Niestety ta seria mnie nie interesowała, jednak gdy tylko zobaczyłam okładkę "Firslife", zakochałam się w niej z miejsca. Opis fabuły zapowiadał bardzo ciekawą dystopię dla młodzieży... Główną bohaterką jest siedemnastoletnia Tenley Lockwood, która od ponad roku przebywa w więzieniu Prynne. Umieścili ją tam rodzice, a było to karą za to, że nie potrafiła dokonać wyboru pomiędzy dwoma frakcjami werbującymi dusze po Pierwszej śmierci. Musi wybierać pomiędzy Trojką lub Miriadą, jednak Ten postanowiła zostać Niezwerbowaną, gdyż w zasadach obu frakcji widzi mnóstwo wad. Czeka aż osiągnie pełnoletność i będzie mogła żyć, tak jak będzie chciała. Żadna z frakcji nie rezygnuje jednak z Tenley, która posiada niezwykłą moc i obie grupy za wszelką cenę chcą ją mieć u siebie, w wyniku czego wysyłają własnych Robotników, aby pozyskać ją na swoją stronę. Jedną z zalet tej powieści jest niezatrzymująca się akcja, ani an chwilę. Ciągle pojawiają się nowe wątki, nowe wydarzenia wpływające na dalszą fabułę i miałam wrażenie, jakby bohaterowie ciągle biegali i nie zatrzymywali się w miejscu. Takie skojarzenie przyszło na myśl właśnie przez tą galopującą akcję. Podobała mi się również historia i świat wykreowany przez autorkę, jednak wykonanie już trochę mniej. Nie dowiedziałam się aż tak dużo o tym świecie, jakbym chciała. Ale rozumiem, że to dopiero pierwszy tom, więc nie można wszystkiego od razu zdradzić. Przede wszystkim podobało mi się ukazanie życia po śmierci, tzn. że pierwsze życie jest bardzo krótkie i bohaterowie powinni bardziej skupić się na tym, gdzie będą wiedli życie wieczne: w świecie gdzie panują określone reguły i zasady, czy może w bardziej otwartym. To jest miła perspektywa, mieć taki wybór... Należy wspomnieć jeszcze o przepięknej okładce! Jest naprawdę śliczna i przyciąga wzrok, a o ile to w ogóle możliwe, drugi tom ma jeszcze ładniejszą okładkę. Tenley jest dosyć trudną bohaterką do opisania. Z jednej strony jest bardzo odważna, trzyma się swojego zdania i nawet tortury nie zdołają ją przekonać do jego zmiany, wierzy w swoją sprawę bezgranicznie. Ale z drugiej strony jest bardzo łatwowierna, nie widzi oczywistych faktów, mimo że jest bardzo mądrą osobą i czasami zachowuje się po prostu bardzo nieodpowiedzialnie i głupio. Ale tak właściwie, czy nie takie są właśnie nastolatki? W młodych dziewczynach buzuje tyle emocji, że czasem zachowują się bardzo głupio z niezrozumiałych względów, a czasem całkiem jak dorosła, poważna osoba. Za to bardzo polubiłam dwóch Robotników, tzn. Killiana i Archera, którzy zostali zesłani po to, aby przekonać, naszą bohaterkę do wyboru strony. Przez całą powieść zastanawiałam się, którego faktycznie dziewczyna powinna wybrać i który świat jest tym lepszym. Jak można się domyśleć chłopcy nie pałali o siebie zbytnią sympatią, więc ich starcia były naprawdę ciekawe. Książka ma sporo plusów, ale nie obyło się również bez minusów. Wydaje mi się, że faktycznie jest przeznaczona bardziej dla nastolatków, niż osób dorosłych. Może oni bardziej by się odnaleźli w tym galimatiasie uczuć i zachowań bohaterki. Jednam nie zmienia to faktu, iż zakończenie sprawia, że bardzo chętnie przeczytam kontynuację, bo w końcu Ten podjęła decyzję! I jestem ciekawa, jakie będą tego konsekwencje.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-03-2017 o godz 10:15 Ósemkowy Klub Recenzenta dodał recenzję:
Gena Showalter jest autorką wielu interesujących książek m. in. powieści „Alicja w krainie zombi”, ale moim zdaniem „Firstlife” zasługuje na szczególną uwagę. Akcja rozgrywa się na Ziemi wśród ludzi podzielonych na dwie frakcje - zwolenników Trójki oraz Miriady. Każdy człowiek w ciągu swojego pierwszego życia musi podjąć decyzję, gdzie chce spędzić życie po śmierci. Dla tych, którzy się nie zdecydują, przeznaczone jest spełnienie najgorszych koszmarów w Krainie Wielu Końców. Główną bohaterką jest Tenley - uparta dziewczyna z zamiłowaniem do liczb, o niezłomnej duszy, okrutnie porzucona przez rodziców, usilnie starająca się zachować bezstronność, co jest niezwykle trudne, kiedy dwie potężne i zupełnie różniące się od siebie frakcje próbują ją do siebie przekonać. Pomyśl, że może być jeszcze gorzej, kiedy wiesz, że jeśli nie podejmiesz żadnej decyzji, to do końca wiecznego życia będziesz tułać się po Krainie Wielu Końców - krainie, w której małpopająki chcą cię rozszarpać, ptaki jak z horroru chcą cię pożreć i mrówki gustujące w ludzkim mięsie liczą na kolacje z ciebie. Ten jest rozdarta między jedną frakcją a drugą oraz między chęcią pozostania bezstronną. Będzie musiała dokonać wyboru, który zaważy nie tylko na jej pierwszym - ale co ważniejsze - na tym wiecznym życiu po pierwszej śmierci; niestety jej los jest ściśle związany z losem wielu innych i ta decyzja wpłynie również na nich… Wojna wisi w powietrzu i zachowanie neutralności staje się niemożliwe. Którą drogą pójdzie Tenley? Czy będzie się kierować miłością, czy zdrowym rozsądkiem? A może nie podejmie żadnego wyboru i będzie wiecznie cierpieć za swoje ideały? Książkę czytało się łatwo, choć z ciężkim sercem patrzyłam na cierpienia tej wspaniałej postaci. Szczerze mówiąc bardzo zżyłam się z Tenley i dwoma chłopakami, którzy narażali dla niej wieczne życie… (nie zdradzę imion, żeby nie zepsuć niespodzianek). Dostrzegam pewną analogię (do której przyznała się sama autorka) do religii chrześcijańskiej. Pani Gena jednak pokazała możliwości pośmiertne na swój własny, niepowtarzalny sposób i w żaden sposób nie jest to obraźliwe. Jednocześnie wyjątkowo zgrabnie nawiązała do motywu reinkarnacji. Bardzo spodobało mi się to, że przyjaźń odgrywa w tej powieści ogromną rolę. Każdy człowiek potrzebuje wsparcia i każdy na nie zasługuje. Myślę, że każdy czytelnik podświadomie przypisuje się do Trójki lub Miriady zależnie od własnych preferencji. Podobała mi się ta książka i polecam ją młodzieży i każdemu dorosłemu. OB, lat 17 źródło: osemkowyklubrecenzenta.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-03-2017 o godz 17:14 Dominika Jachimowska dodał recenzję:
W świecie, w którym żyje Tenley, prawdziwe życie zaczyna się po śmierci. Dwie istniejące frakcje, Trojka i Miriada, nieustannie toczą bój próbując zjednać sobie Niezwerbowanych. Do czasu osiągnięcia pełnoletności każdy musi opowiedzieć się za jedną ze stron. Tenley już od urodzenia obdarzona była wielką mocą. Zarówno Trojka, jak i Miriada, nie spoczną, dopóki nie przeciągną jej na swoją stronę. Ten nie chce jednak podjąć decyzji i nie wie, dokąd trafi po śmierci. Wkrótce okazuje się, że granie na zwłokę ma swoje konsekwencje, a los przygotował dla Tenley kilka niemiłych niespodzianek. Podczas czytania zawsze staram się tworzyć szybkie notatki i zapiski, które chcę uwzględnić w późniejszej recenzji. Zwykle są to chaotyczne i mało logiczne słowa lub zwroty, które wpadają mi do głowy w trakcie lektury. Przy żadnej książce nie zdarzyło mi się napisać tak dużo, jak przy Firstlife. Ta powieść wywoływała we mnie bardzo różne emocje, które czym prędzej przelewałam na papier. Niestety, zdecydowana większość moich notatek nie jest pozytywna. Ale od początku... Pierwsze rozdziały nieustannie przywodziły mi na myśl jedno skojarzenie - Plaga samobójców Suzanne Young. Jeśli czytaliście tę powieść, to mogę być prawie w stu procentach pewna, że też zauważylibyście podobieństwo miejsca, w którym rozpoczyna się akcja, czyli szpitala psychiatrycznego, oraz imion bohaterów, bowiem pojawiają się James oraz Sloan. Niewiele jestem w stanie powiedzieć o samej akcji tej książki. Przyznam, że nie do końca rozumiem motyw przewodni tej powieści. Często zastanawiałam się, o czym ona właściwie opowiada. Nie potrafiłam znaleźć głównego wątku tej książki i chociaż jest ona pełna akcji, wydarzenia wydawały mi się kompletnie losowe i takie... niespójne. Skoro już o tym wspomniałam, to rozwinę tą myśl: mimo wszystkich wad tej książki, do których przejdę później, nie mogę nie zauważyć, że Gena Showalter nieustannie rzuca nam pod nogi kolejne trzymające w napięciu zdarzenie. Akcja właściwie się nie zatrzymuje, co jest ogromnym plusem. Szczególnie ostatnie pięćdziesiąt stron podniosło poziom tej powieści i mocnym akcentem zakończyło książkę. Teraz pora na nieco krytyki. W książce, ku mojej irytacji, pojawia się kilka niedomówień i błędów logicznych. Na przykład bohater, który jednym razem jest opisany jako chudy mężczyzna, zaledwie chwilę później staje się postawny i umięśniony. Brakowało mi bardziej szczegółowego opisu świata, w których umieszczona jest akcja książki. Chciałabym dowiedzieć się, dlaczego właściwie Tenley jest tak ważna, na czym polega jej moc i jaka miałaby być jej rola jako dowódcy każdej z frakcji. Wyglądało to trochę tak, jakby autorka miała ogólny zarys powieści, ale nie potrafiła wymyślić logicznych szczegółów. Najwięcej emocji wzbudzali we mnie bohaterowie. Od bardzo długiego czasu nie spotkałam się z tak... głupią postacią jak Tenley Lookwood. Tak, najzwyczajniej w świecie, była ona głupia. Chociaż w niektórych momentach prezentuje wręcz heroiczną odwagę i butność, to poza tym zachowuje się jak totalna idiotka. Warto wspomnieć o dwóch bohaterach, którzy kręcą się wokół Ten: Killian i Archer. Każdy z nich reprezentuje jedną z frakcji. Oczywiście, każdy z nich jest nieziemsko przystojny, po prostu chodzący bóg! Aż chce mi się przewrócić oczami... Killian dodatkowo jest aroganckim dupkiem, co jednak nie przeszkadza Ten w zadurzeniu się w nim. I tutaj pojawia się pierwszy element jej bezmyślności: sama Tenley uważa siebie za osobę zamkniętą na innych i dosyć wrogo nastawioną, jednak leci do Killiana jak ćma do światła, stając się łatwą i ufną dziewczyną, której można wmówić każdą głupotę. Krew mnie zalewa na myśl o takich bohaterkach! Wystarczy, żeby facet pojawił się na horyzoncie, a one już stają się bezmózgimi nastolatkami. To kolejna sprawa: Killian i Archer próbują przekonać Ten do sprzymierzenia się ze swoją frakcją, Trojką lub Miriadą. Nasza bohaterka nieustannie lawiruje pomiędzy sferami, chcącymi ją zwerbować uciekając się do manipulacji, a ona bezmyślnie na wszystko się nabiera. Jest niezwykle łatwowierna, a wydawałoby się, że po ogromie zła, jakiego doświadczyła, powinna mieć trochę więcej rozumu. Ten, kto w jednej sekundzie jest wrogiem Tenley, w kolejnej jest już uznawany przez nią za przyjaciela. Bardzo łatwo jest zaskarbić sobie jej zaufanie. Czasem wystarczy po prostu... ciasto czekoladowe! Jedynym pozytywnie odebranym przeze mnie aspektem charakteru Tenley była jej fascynacja liczbami. Chociaż było to niezwykle interesujące, bardzo żałuję, że nie wykreowała całej osobowości Tenley z taką samą fantazją. Jako zaletę można uznać też wydanie książki. Okładka jest naprawdę śliczna i pasuje do treści książki. Idealnie odzwierciedla przemijanie czasu i życie, które czeka na bohaterów po śmierci. Niestety, bohaterowie stworzeni przez Genę Showalter zdołali skutecznie zdusić potencjał, jaki miała w sobie ta historia. Starałam się początkowo ignorować ich wady i skupić się na wydarzeniach, jednak im dalej
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
25-03-2017 o godz 15:26 wiktoria dodał recenzję:
Cała recenzja: https://wiktoriaczytarazemzwami.blogspot.com/2017/03/84-pierwsze-zycie-przygotowuje-grunt.html#comment-form Niech będzie dla ciebie pociechą to, że nasze prawa są niezmienne po wsze czasy. ~Trojka Masz Drugie Życie, ale nie drugą szansę. Dokonaj mądrego wyboru. ~ Miriada Zgłębiam historię, czyli jej plusy i minusy. ✔ Wam też podoba się tak bardzo ta okładka? Jest tajemnicza, co mnie zaintrygowało do zapoznania się z opisem, który nie spodobał mi się. Niestety od razu nasunęło mi się, że będzie schematycznie. Jednak z ciekawości przeczytałam jej fragment (link) i tak mnie zaciekawił, że wiedziałam, że będę chciała ją przeczytać. Jeśli chodzi o wnętrze tej książki to czcionka jest dość duża, historia podzielona jest na rozdziały (niektóre prowadzone w formie maili), a każdy rozpoczęty jest ciekawym cytatem mówiący coś o danej sferze. (Jak te dwa umieszczone wyżej.) ✔✘ Pomysł na historię odbierałam różnie. Niektóre rzeczy mi się podobają, inne niekoniecznie. Przybliżę wam cały zamysł tak w skrócie (na tyle ile udało mi się go zrozumieć). Nasze Pierwsze Życie polega na podjęciu decyzji do jakiej sfery po śmierci chcielibyśmy się dostać: Miriada, Trojka. Pierwszą z nich cechują zabawy, dowolność w podejmowaniu decyzji, ale i życie w ciemności. Trojka to uporządkowana sfera, która bardzo ceni życie i ład. Każda z nich ma Robotników, którzy na ziemi w Skorupach starają się przekonać do swojej sfery człowieka. Jednak zawsze pojawia się ktoś kto nie chce wybrać, nazywa się ich Niezwerbowanymi, rodzice większość z takich dzieci wysyła do tzw. więzienia. A tam siłą przekonuje się by dokonali wyboru. Jeśli jednak umrzesz, a nie jesteś zwerbowany trafiasz do Królestwa Wielu Końców (tak jak mówi sama nazwa, umierasz tam wielokrotnie w wielkich męczarniach). Jak sami widzicie jest to troszkę skomplikowane, ale ja sama zaintrygowana czytałam każdą stronę i dowiadywałam się jeszcze więcej o tym świecie. ✘ Coś co chyba najmniej mi się podobało to główna bohaterka. Nie jestem do końca pewna, o co chodziło autorce tworząc jej taki charakter. Ona jest taka wkurzająca! Ale zacznijmy od początku. Tenley to Niezwerbowana, która została wysłana przez rodziców do więzienia, codziennie musi się tam zmagać z przemocą. Pewnego dnia do jej celi trafia Bow (zwolenniczkę Trojki), a w stołówce zauważa nowego chłopaka Killiana (zwolennika Miriady). Tenley nawiązuje z nimi pewnego rodzaju więź, jednak bardzo często ma wahania nastroju. Cały czas zastanawia się gdzie się przyłączyć i jak jest z jednym to myśli, by się przyłączyć do tej sfery jaką on wybrał, a jak z drugim to, że jednak sferę tej osoby. Sama miałam ochotę ją czasami walnąć, żeby się ogarnęła. Takie jej zachowanie przysłoniło wszystkie jej pozytywne cechy jak silną wolę, zaparcie w dążeniu do celu. Naszą bohaterkę wyróżnia miłość do liczb i wierszy. W książce wiele razy spotkacie się z przyrównywaniem różnych liczb do wydarzeń albo rzeczy i pojawia się też wiele intrygujących wierszy, które mają głębszy sens. ✔ Pokochałam za to pozostałych bohaterów, którzy mają ciekawe poczucie humoru i intrygujące osobowości. W pewnym momencie dzieję się coś z jednym z bohaterów, tego się nie spodziewałam. (Nie jest to śmierć, chociaż jej tutaj nie brakuje.) Nie przepadam za rodzicami głównej bohaterki, ale oni tak właśnie są wykreowani. Kto skazuje swoje dziecko na tortury? ONI. Niby dla jej dobra, a tak naprawdę to podpisali umowę z Trojka, że ich dziecko ich wybierze i dzięki temu dostali kasę i pławią się w luksusie. To wszystko psuje tylko Tenley, które niekoniecznie chce wybrać Trojke. (To nie jest spojler). ✔ Chciałabym też zwrócić uwagę na światy w jakich dzieje się akcja ponieważ są one wielkim plusem. Na początku jest to więzienie, jednak jak można się domyśleć zmienia się to. Na plus dla autorki, że udało jej się wykreować tyle ciekawych miejsc i tak bardzo różniących się oo siebie. ✔ Akcji w tej historii nie brakuje i jak na początku opornie mi się czytało, to po pewnym czasie tak mnie pochłonęło, że przeczytałam do samego końca. Duży wpływ mógł mieć na to styl autorki, który tak trudny świat przedstawiła nam w tak prosty sposób. Chociaż nawet po przeczytaniu nie wiem wszystkiego, dzięki temu czuje się zaintrygowana do przeczytania następnego tomu, jak tylko się pojawi. ✔ Zakończenie to było coś na co tak długo czekałam. Moim zdaniem było troszkę sztucznie przedłużane, wolałabym skończyć ją troszkę wcześniej i tam zawrzeć to co znajduje się na ostatniej stronie. Ale nie było źle i naprawdę do ostatniej strony nie byłam pewna co się wydarzy. Podsumowując historia bardzo ciekawa, której nie da się przewidzieć. Jestem pewna, że nie wpadlibyście chociażby na połowę wydarzeń, która tam się stała. Główna bohaterka jest bardzo denerwująca, ale dla pozostałych postaci warto wytrwać. A intrygujące zakończenie zachęca do wyczekiwania na kolejny tom. Za książkę dziękuję HarperCollinsPolska
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
13-03-2017 o godz 16:32 singwithme dodał recenzję:
„Firstlife. Pierwsze życie” to nowa propozycja od Geny Showalter, autorki bestsellerowej serii o Alicji w krainie zombi. Jest to także pierwsza część kolejnego cyklu powieściowego tej autorki. Książka, wpisująca się w kanon fantastyki, spodoba się miłośnikom gatunku – a w szczególności ich młodzieżowej części. Główną bohaterką powieści „Firstlife. Pierwsze życie” Geny Showalter jest Tenley, nastolatka obdarzona niezwykłą mocą. Przez ukończeniem 18 lat dziewczyna musi zdecydować, gdzie jej dusza trafi po śmierci. Dwie zwalczające się frakcje, Trojka i Miriada, za wszelką cenę chcą ją zwerbować. Są gotowe na wszystko, by osiągnąć cel. Tenley trudno jest podjąć tę decyzję. Nie wie, że w międzyczasie czeka ją jeszcze wiele niespodzianek… Akcja w powieści „Firstlife. Pierwsze życie” Geny Showalter jest wartka i wciągająca. Autorka we właściwym sobie stylu barwnie opisuje świat, w którym dzieją się wszystkie wydarzenia. Fani fantastyki młodzieżowej będą zachwyceni. „Firstlife” to znakomita zapowiedź obiecującego cyklu.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-02-2017 o godz 19:44 Maja Sadowska dodał recenzję:
Bardzo fajna książka. Dostałam w przedsprzedarzy. Mnie się bardzo podobała i myślę że wam też się spodoba.
Czy ta recenzja była przydatna? 2 0
Załaduj więcej recenzji Pokaż mniej recenzji

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Absolwentka Hooks SJ
27,99 zł
32,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Debiutant Hooks SJ
30,49 zł
32,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Niezwykły dar Palmer Diana
34,99 zł
37,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Czarna wdowa Silva Daniel
34,99 zł
37,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Epidemia Kava Alex
34,99 zł
37,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Kruk Górski Piotr
34,99 zł
37,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Rozłąka Jefferies Dinah
36,99 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Osaczona Gerritsen Tess
33,99 zł
36,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Smak zemsty Jordan Penny
34,99 zł
37,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Ściśle tajne Kava Alex
33,99 zł
36,99 zł
 

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Replika Oliver Lauren
36,99 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Niepoliczalne Gregory Karen
34,99 zł
37,90 zł
strona produktu - rekomendacje Urok Grace'ów Eve Laure
34,99 zł
37,90 zł
strona produktu - rekomendacje Bez serca Meyer Marissa
36,99 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Bez końca Bedford Martyn
27,49 zł
39,99 zł
strona produktu - rekomendacje Uwięzione Preston Natasha
30,99 zł
37,90 zł
strona produktu - rekomendacje Tu i teraz Brashares Ann
32,49 zł
34,99 zł
strona produktu - rekomendacje Pod presją Falkoff Michelle
31,99 zł
34,90 zł
strona produktu - rekomendacje Misja 100 Morgan Kass
31,49 zł
34,90 zł
strona produktu - rekomendacje Panika Oliver Lauren
33,99 zł
36,90 zł
strona produktu - rekomendacje Cela 7 Drewery Kerry
27,49 zł
29,90 zł
strona produktu - rekomendacje Diabolika Kincaid S.J.
33,99 zł
36,90 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanych

 zamknij  korzyści