
„Dla dzieci trzeba pisać tak, jak dla dorosłych, tylko lepiej” – twierdził Maksym Gorki.
Rafał Kosik musiał wziąć sobie to do serca, gdyż pisze istotnie znakomicie, traktując młodych odbiorców w pełni poważnie – czyli bez wygładzania rzeczywistości, zamiatania problemów pod dywan i traktowania dzieci jak istoty niższe ewolucyjnie.
W
„Buncie maszyn”, podobnie jak w całej serii (liczącej już osiem tomów) nie brakuje spraw poważnych: Nika wciąż wymyka się systemowi, szkole brakuje funduszy, a „wymiar sprawiedliwości” jest sprawiedliwy tylko z nazwy. Konpopoz – robot sprzątający – musi sprzątać, gdyż jest tak zaprogramowany, ale zarazem nienawidzi swojej pracy. Aż pewnego dnia w jego elektronicznym „mózgu” pojawia się pytanie: „A gdybym przestał? Mam przecież wybór! Mogę przestać!”. Myślący w ten sposób odkurzacz przestaje być odkurzaczem, zaczyna być osobą, a „ostateczne wyłączenie” to dla niego po prostu śmierć.
Taki jest początek tytułowego buntu maszyn. Ciarki chodzą po blasze... Zarazem jednak całość jest pełna po brzegi humoru doskonałej jakości i podczas lektury nie można powstrzymać chichotania. Mimo dramatycznych sytuacji, w jakie wplątuje bohaterów autor, niezachwianie wierzymy, iż wszystko na pewno skończy się dobrze.
Kosik w mistrzowski sposób łączy powagę z humorem, jego książki są jednocześnie poważne i niewymownie zabawne. Przygody Felixa, Neta i Niki cieszą się popularnością równą Jeżycjadzie i doganiają powoli Harry’ego Pottera. Podobnie jak u Rowling, jest trójka wiernych przyjaciół: dwóch chłopaków i jedna dziewczyna – prymuska, zamiast czarów technika i tysiąc elektronicznych gadżetów, w miejsce klasycznego ducha – sztuczna inteligencja zamieszkująca globalną sieć internetową; jeśli pojawiają się wątki magiczne, bliżej jest im do psychotroniki aniżeli klasycznych zaklęć. Nastoletni konstruktor, haker i telekinetyczka potrafią zmierzyć się niemal ze wszystkim. A wszystko dzieje się nie za granicą, a tu i teraz, w Polsce, w Warszawie, na ulicach, którymi chodzą także czytelnicy. Może właśnie za tę bliskość i za dowcip tak bardzo pokochaliśmy cykl FNiN?
Już na jesień zapowiadana jest premiera filmu na podstawie tomu
„Felix, Net i Nika oraz teoretycznie możliwa katastrofa”.
Ewa Białołęcka