Fak maj lajf (okładka miękka)

Ilość:
szt
Cena:
34,99 zł
37,90 zł
Oszczędzasz:
2,91 zł (8%)
Dostawa:
od 0,00 zł
Dodaj do koszyka
lub
Zaloguj się i kup
Wysyłamy w 24h
Produkt sprzedawany
i dostarczany przez empik
dostępność w salonie empik
Dodaj do schowka

Opis

Młody jeszcze nigdy nie napisał prawdy, Papa robi zdjęcia, które mogą skompromitować pół Warszawy, Gambit sprzedałby własną żonę dla słupków oglądalności, a Nora – no cóż, potrafi wykorzystywać swoją urodę i jest zdeterminowana. Tylko Trzeźwy wie, jak funkcjonuje ten świat, i potrafi pociągać za odpowiednie sznurki. W końcu przez lata robił w polityce. Różnią się od siebie wszystkim, a jednak ich ścieżki się przetną. Bo to działa na każdego. Władza, pieniądze, sława. Są ludzie gotowi zapłacić za nie każdą cenę. I zapłacą.

Żadna z postaci w tej książce nie jest prawdziwa. I żadne wydarzenie nie miało miejsca. A jednak powieść Kąckiego pokazuje współczesność lepiej niż niejeden reportaż. Powstała ze strzępów informacji, niedopowiedzeń, plotek i miejskich mitów. To, co nas fascynuje i wydaje się zamknięte w bezpiecznej przestrzeni monitora czy gazety, wysącza się i zmienia nas niepostrzeżenie. I to lubimy. Przerażające? Witamy w nowym wspaniałym świecie.

Dane szczegółowe

Tytuł: Fak maj lajf
Autor: Kącki Marcin
Wydawnictwo: Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Numer wydania: I
Data premiery: 2017-03-29
Rok wydania: 2017
Forma: książka
Indeks: 20993597

Recenzje

Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 3,6
5
4
4
9
3
3
2
1
1
2
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
17 recenzji
25-07-2017 o godz 22:47 Monika Panfil dodał recenzję:
Lajf is brutal Życie nie jest łatwe – wiadomo nie od dziś. Mamy za sobą jakąś, nieraz trudną, przeszłość, a przed sobą nie zawsze optymistyczną przyszłość. Próbujemy odnaleźć się w rzeczywistości, nieustannie szukamy szczęścia. Naszymi krokami kieruje moralność lub jej brak. O tym w gruncie rzeczy jest książka „Fak maj lajf” Marcina Kąckiego. Reporter w swojej debiutanckiej powieści przygląda się światu i mechanizmom, które nim rządzą. Stworzona przez autora rzeczywistość jest oczywiście fikcyjna, choć łudząca podobna do tej, w której żyjemy. „Fak maj lajf” to diagnoza współczesnej Polski z perspektywy ludzi zdeterminowanych, gotowych, żeby osiągnąć zamierzony cel. Wykreowany przez Kąckiego świat rządzi się prawem silniejszego, sprytniejszego i bogatszego. Nie ma w nim miejsca na słabości, a każda porażka zostaje przekuta w sukces kogoś innego. Kącki opisuje świat ludzi młodych, pozbawionych często ideałów i skrupułów. W tym świecie większy biust = lepsze życie, a każda, nawet najbardziej bzdurna, idea może przerodzić się w ideologię porywającą tłumy. Czy nie przypomina to tego, co zewsząd nas otacza? Autor do opisu rzeczywistości używa języka prostego, brutalnego, bezpośredniego. Próżno tu szukać poetyckich porównań czy wyszukanych przenośni. Język jest blisko człowieka – tego, co sobą reprezentuje i wyznaje. Jest taki, jak bohaterowie książki Kąckiego. Wnikliwa analiza świata polityki, prasy brukowej, prawideł rządzących zachowaniami tłumu sprawiają, że książkę Kąckiego czyta się przyjemnie. W „Fak maj lajf” nie ma miejsca na cukierkową przesadę. Nie ma też miejsca na happy end i dziejową sprawiedliwość. Jest za to cwaniactwo i troska o własne cztery litery. Podczas lektury z tyłu głowy wciąż pojawia się pytanie: skąd ja to znam? I to chyba największa wartość tej powieści. Prawda – choć zamaskowana – jednak zaskakująco bliska. Dobry debiut!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-07-2017 o godz 21:34 dobrerecenzje.pl dodał recenzję:
Przeczytałam ostatnio książkę Marcina Kąckiego „Fak maj lajf” i muszę przyznać że jestem wstrząśnięta i zmieszana. Autor pokazuje codzienne życie ludzi z pierwszych stron gazet, ale gazet brukowych, polityków artystów i tych którzy o takim życiu marzą ,za co oddaliby wiele. Bohaterowie to przede wszystkim ludzie młodzi, choć nie tylko, gangsterzy i celebryci. Świat w którym żyją kieruje się brutalnymi, bezwzględnymi zasadami. Przestrzegasz ich , możesz pójść w górę, nie przestrzegasz, w niebyt lub giniesz. W czasie lektury tej książki często zadawałam sobie pytanie czy tak jest naprawdę , bo świat przedstawiony w powieści na szczęście nie jest moim. Najbardziej podobał mi się fragment w którym pokazano pracę dziennikarzy brukowca, jak powstają informacje zamieszczane w tego rodzaju gazecie i skąd się biorą pikantne zdjęcia. Opis tego jak z podrzędnego polityka z zapyziałej miejscowości zrobiono nieomalże lorda otoczonego kochającą i jakże stylową rodziną, jest jak dla mnie mistrzostwem świata. Mam wrażenie niestety, że ten opis odzwierciedla prawdziwe mechanizmy powstawania podobnych reklam. Media, internet a przede wszystkim media społecznościowe mają ogromną siłę i przy ich pomocy można zrobić prawie wszystko: wykreować polityka lub gwiazdę serialu, zebrać ogromne pieniądze czy nawet wywrzeć nacisk na organy ścigania. W książce widzimy postacie, które z samego szczytu spadają w otchłań tylko dlatego, że media przestały się nimi interesować. Często oznacza to koniec kariery, bankructwo a nawet rozwód, bo w świecie w którym główną wartością są pieniądze i władza, ci którzy je tracą, tracą także przyjaciół i żony. Polecam wszystkim goniącym za władzą, pieniędzmi i sławą, żeby mogli przekonać się dokąd taka gonitwa prowadzi i do jakiego świata chcą się za wszelką cenę dostać. Autor podpowiada nam po cichu co tak naprawdę jest ważne, jego bohaterowie w chwilach słabości tęsknią za prawdziwą miłością i przyjaźnią, akceptacją i zrozumieniem. Gdyby to wszystko mieli, może nie byliby tak bezwzględni i okrutni, a przede wszystkim byliby szczęśliwi. Książka dobra do tego żeby puknąć się w głowę, otrzeźwieć i spróbować odpowiedzieć na pytanie co jest cenne i co daje mi szczęście. Polecam również czytelnikom wszelkiej maści brukowców, zobaczą jak powstają wszystkie gorące wiadomości i ile w nich prawdy. Polecamy, zespół dobrerecenzje.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-05-2017 o godz 23:43 Kama dodał recenzję:
“Fak maj lajf” to pierwsza powieść Marcina Kąckiego, reportażysty i dziennikarza. Naprawdę niezłe. Sprawnie napisane, akcja wartka. Postaci wyraziste. Język potoczysty, czasami wręcz dosadny. Dobrze i szybko się czyta. Zasysa. Prawie jak tabloidy - te papierowe i te wirtualne. Wścibskie i bezwstydne podglądanie. Głównie ludzi znanych z tego, że są znani. Niby każdy jest ponad to, ale kto czasami się nie skusi? To historia o wielkiej sile mediów i wpływie jaki mają na nasze życie. Historia o kreowaniu rzeczywistości, niewiele mającej wspólnego z prawdą. Historia o manipulacji i bezwzględności. Nie jest to lekka i przyjemna lektura. Długo “siedzi” w człowieku i daje do myślenia. Mimo zapewnień autora, że żadna z postaci (ani wydarzeń) nie jest prawdziwa, to udało mu się stworzyć bardzo rsugestywną i mocno osadzoną w realiach opowieść. Lekko przerażającą. Smutne, że tak wyglada ten współczesny świat. Aż chciałoby się uciec w przysłowiowe Bieszczady… Mimo, że jednak wolę Marcina Kąckiego w wersji non-fiction, to “Fak maj lajf” zdecydowanie polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
25-05-2017 o godz 14:11 Barbara dodał recenzję:
"Fak maj lajf" Marcina Kąckiego to książka bardzo specyficzna. Autor zaznacza, iż przedstawione w niej postaci i sytuacje są fikcyjne. Jednak ukazuje on bardzo dobitnie naszą rzeczywistość. Bohaterowie tej powieści to ludzie brutalni, po trupach dążą do osiągnięcia swoich celów. Żądza władzy i pieniądza kieruje każdym z nich. Język tej powieści również jest bardzo specyficzny. Autor nie unika wulgaryzmów, brutalnych scen. Nie jest to książka dla każdego.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
04-05-2017 o godz 22:47 Anonim dodał recenzję:
Na wstępie muszę powiedzieć, że nie lubię pisać negatywnych recenzji. Nawet bardzo. To, w jaki sposób odebrałam tę książkę jest kwestią, z jaką nie mogę się pogodzić. Niestety, na próżno szukałam czegoś wartościowego, kartkując kolejne strony książki o interesującym tytule „Fak maj lajf”. Ja nie przeczytałam, ja zmęczyłam tę książkę. Mimo to zdaję sobie sprawę, iż jest to tylko moja subiektywna opinia i może dobrze, bo przecież każdy z nas ma inny gust czytelniczy. „Fak maj lajf” niefortunnie „trafiło” w mój gust, niczym przysłowiową kulą w płot. Wszystkie postacie w tej powieści są negatywne, nie posiadają ani jednej pozytywnej cechy, choć starałam się, aby je odnaleźć choćby w jednym z bohaterów. Doceniam i rozumiem koncepcję Kąckiego – starał się ukazać świat i rządzące nim zasady szczerze do bólu, dobitnie, odarte z wszelkiej obłudy. Jednak samo wykonanie jest co najmniej złe. Niektóre fragmenty, na przykład ta, w której Fifi, młody mężczyzna o homoseksualnej orientacji, wykonuje lewatywę, są zwyczajnie obrzydliwe. A zapewniam, że nie jest to jedyny raz, kiedy wielka gula podeszła mi do gardła i to nie z powodu nieokiełznanego wzruszenia. Coś, co bardzo mnie razi we współczesnej literaturze to nadużywanie przekleństw, inwektyw i stereotypów. Niestety, ta pozycja jest nimi przesycona. Ja wiem, że czasami zwyczajnie trzeba „rzucić łaciną”, ale naprawdę czasem nie powinno zamieniać się w często. Książka traktuje o losach przypadkowych osób, które jednak spotykają się na swoich życiowych drogach. Żadnemu z bohaterów nie jest obcy ani jeden z siedmiu grzechów głównych. Gambit, wschodząca gwiazda srebrnego ekranu, to seksoholik bez skrupułów dążący po trupach do celu. Potrafi być też sadystyczny i bezwzględny. Wspomniany już Fifi, Monia i Nora, to trójka młodych osób, które dla sławy, jaką cieszy się Gambit, potrafią zrobić dosłownie wszystko. Imię Erica, który nigdy niczego nie osiągnął, zwykłym zbiegiem okoliczności i szczęścia nie schodzi z ust całej Polski. Jednak on ma własny plan, w jaki sposób wykorzystać ten niespodziewany uśmiech losu. Trzeźwy, jako jedyny wydaje się uczciwy, ale i on nie odczuwa wyrzutów, by niesprawiedliwie zdegradować na niższe stanowisko osobę, wyznaczoną przed Pierwszego. Papa i Lebioda to po prostu zwykli parszywcy, którzy dla pieniędzy sprzedaliby własne rodziny. Naiwny Młody, który odbywa staż w gazecie Lebiody, stara się coś zmienić, gdy odkrywa, jak naprawdę działa ta machina, w której jest tylko nic nie znaczącym trybikiem. Mimo tego wcześniej wykonuje każde polecenie przełożonych bez mrugnięcia okiem. Żaden z bohaterów nie prezentuje sobą niczego pozytywnego i niczego takiego nie można się po żadnym z nich spodziewać. Ich zepsute umysły i serca nie są w stanie wykreować niczego, co nie służy ich własnym interesom i pobudkom. Przykra to wizja. Jednak, gdyby została przedstawiona trochę inaczej, może trochę innym językiem, byłaby interesująca. A tak, mamy mały kataklizm zawarty na 317 stronach. Czytając tę książkę myślałam „Ach, to tak bawi się Warszawka...” Jeśli TAK faktycznie bawi się Warszawka, to jestem bardzo zadowolona, że mieszkam w moim rodzinnym, spokojnym województwie podkarpackim, gdzie, parafrazując autora, mieszkają najbardziej katoliccy katolicy. http://annakucharska-autorka.blogspot.com/2017/05/fak-maj-lajf-marcin-kacki-receznja.html
Czy ta recenzja była przydatna? 2 0
01-05-2017 o godz 07:33 Joanna Hilińska dodał recenzję:
"Żadna z postaci w tej książce nie jest prawdziwa. I żadne wydarzenie nie miało miejsca. A jednak powieść Kąckiego pokazuje współczesność lepiej niż niejeden reportaż. Powstała ze strzępów informacji, niedopowiedzeń, plotek i miejskich mitów" Marcin Kącki, do tej pory znany jako reporter (autor m.in. "Białystok. Biała siła, czarna pamięć") postawił sobie nie lada wyzwanie. Jako reporter i pracownik gazet postanowił zmierzyć się ze światem brukowców, celebrytów i polityki. Poznajemy tutaj plejadę postaci, jakich nie mało w mediach, prasie, czy na bilbordach. Młody - karierowicz w prasie brukowej, jest mistrzem w wymyślaniu artykułów na poczekaniu. Papa to stary wyjadacz. Paparazzi, który nie cofnie się przed niczym, by zdobyć zdjęcia za które otrzyma wysokie honorarium. Gambit - aktor, prezenter, który dla słupków popularności nie cofnie się przed niczym, pnie się w górę nawet kosztem swojej żony. Nora - aktoreczka, która potrafi odpowiednio użyć wdzięków, aby osiągną korzystne dla siebie wejścia tu, czy tam. Trzeźwy w całym tym towarzystwie potrafi się odnaleźć w świecie kłamstw, pozorów, ustawek, ale i jemu powinie się noga, w końcu bycie politykiem ma swoje ciemne strony. Wszyscy oni biorą udział w pewnego rodzaju grze, która nie ma zasad. Każdy ruch powoduje lawinę zdarzeń, a przypadkowe osoby mogą oberwać rykoszetem tylko dlatego, że znalazły się w nieodpowiednim miejscu i czasie. Jaki jest świat znany nam, zwykłym obywatelom z pierwszych stron gazet? Czy wszystko co piszą brukowce ma podłoże tylko u plotek, czy jest gdzieś jakieś maleńkie ziarenko prawdy. Muszę przyznać, że spodziewałam się mocnej lektury. I nie zawiodłam się. Opowieść przedstawiona tutaj niesie za sobą pewnego rodzaju dramatyzm. Po raz kolejny został we mnie wzbudzony bunt przeciwko takiej wizji świata. Mam nadzieję, że nie wszystko i nie zawsze tak wygląda, nawet za cenę sławy, pogoni za pieniądzem, czy korzyści wynikających z pięcia się po szczeblach kariery. Jest to na szczęście fikcja literacka, choć ziarnko niepewności i tak zostało zasiane, bo jeśli reporter podejmuje się takiej tematyki to coś w tym musi być. Poza wszystkim Kącki w dosyć ordynarny, bo odzierający ze złudzeń sposób przedstawia nasze polskie piekiełko. Świat celebrytów, blasku fleszy, polityki, marzeń, mrzonek i innych ułudnych elementów życia na pokaz. Jest to odrażające. A jednocześnie tak mogą wyglądać kulisy brukowców i mediów w ogóle. Byle by cena, jaką przychodzi zapłacić za bycie na szczycie, nie okazała się zbyt wysoka... Polecam zapoznanie się z tą nowością. Premiera książki była 29 marca. Jest to temat nie tyle ważny, ile szokujący, śliski, nieoczywisty.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
24-04-2017 o godz 22:48 wera22 dodał recenzję:
,,Fak maj lajf" to pierwsza powieść reporterska Marcina Kąckiego - dziennikarza Gazety Wyborczej, zdobywcy, m.in. tytułu Dziennikarza Roku 2007, laureata dwóch nagród Watergate, a także autora książki,,Białystok. Biała siła, czarna pamięć", która w 2016 roku była nominowana do nagrody Nike. Historia pokazana w powieści Marcina Kąckiego przedstawia otaczającą nas rzeczywistość w jak najgorszym świetle. To świat, w którym wszystko można kupić i sprzedać, świat bez zasad, wartości i moralności, świat w którym ludzie to życiowi nieudacznicy, fajtłapy albo karierowicze, świat w którym liczą się tylko pieniądze, kariera, znajomości, świat, w którym każdego można zniszczyć, poniżyć byle tylko osiągnąć swój cel. Generalnie świat przedstawiony w powieści Kąckiego to jedno, wielkie bagno, a ludzie w nim żyjący są zakłamani, bezlitośni, okrutni i dwulicowi. Nie wiem co mogę więcej napisać. Książka mnie zmęczyła i znudziła. Przerysowane, banalne postacie (nie ma żadnego, pozytywnego bohatera!) nadmiar wulgaryzmów, brak jakiekolwiek puenty (przynajmniej ja jej nie znalazłam). Ani śmiesznie, ani strasznie ani szokująco. Przeciętna telenowela. Na koniec pragnę podziękować Wydawnictwu ZNAK, za udostępnienie książki do recenzji.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
23-04-2017 o godz 21:36 evkowe dodał recenzję:
Bohaterów powieści jest pięciu: Młody (nigdy nie napisał prawdy), Papa (paparazzi), Gambit („sprzedałby własną żonę dla słupków oglądalności”), Nora (świadoma swoich wdzięków i zdeterminowana) i Trzeźwy, który rozumie reguły, które rządzą współczesnym światem, ponieważ przez wiele lat zajmował się polityką. Pozornie różni, niewiele mają ze sobą wspólnego poza tym, że żyją w tym samym czasie, a jednak Kącki sprawi, że ich ścieżki się ze sobą przetną i… będzie ciekawie. Najbardziej zainteresowała mnie tutaj historia redaktora jednego z brukowców (zgadnij, który to bohater?), który nie cofnie się przed niczym, byle tylko wzbudzić kontrowersje i sprawić, że jego gazeta będzie kupowana. Umieszcza zdjęcia zwłok, im więcej golizny, tym lepiej, słowem: przegięcie. Zabawnie (dla mnie, dla Ciebie, dla innych bohaterów) robi się wtedy, kiedy ktoś postanawia zabić go jego własną bronią: zakłada stronę internetową o sugestywnym adresie upolujgnoja.pl Właściciel strony zachęca ludzi, żeby robili Lebiodzie (bo tak się nazywa) i jego rodzinie zdjęcia, a następnie przesyłali je do administratora. Za każdą fotografię obiecuje nagrodę. Pieniężną. Chyba nie muszę Ci mówić, jak wielkie poruszenie to wzbudza. Niebawem jego syn nie może spokojnie chodzić do szkoły, bo wszystkie dzieci fotografują go, żeby dorobić do kieszonkowego. Jego żona czuje się niemalże jak gwiazda hollywood, bo gdzie się nie ruszy, tam gonią ją tłumy z aparatami. Zwykły, szary człowiek pewnie powie, że chciałby się znaleźć na jego miejscu i posmakować swoich pięciu minut sławy, jednak on ma wszystko – pracę, pieniądze, rodzinę i błysk fleszy nie jest mu do niczego potrzebny, więc reaguje na to zamieszanie złością. Delikatnie mówiąc. Wścieka się do tego stopnia, że atakuje pewnego chłopca na ulicy, kiedy wydaje mu się (a może nie?), że ten chce mu zrobić zdjęcie. W odpowiedzi na ten odruch dostaje pięścią od rozjuszonego tatusia, a przez spanikowaną mamusię zostaje nazwany zboczeńcem, pedofilem i potencjalnym gwałcicielem. Przyznam, że kiedy czytałam ten fragment w tramwaju, tak głośno parsknęłam śmiechem, że chyba wyszłam na niezrównoważoną. Tym bardziej, że przez dłuższą chwilę nie mogłam się opanować i nawet, kiedy schowałam książkę do torebki, żeby trochę ochłonąć, to jeszcze przez jakiś czas prychałam pod nosem. Ciekawe przeżycie, nie powiem. Jeżeli chodzi o fabułę książki, to więcej Ci nie zdradzę, jeżeli Masz ochotę, jeżeli przyjmujesz wyzwanie, to dowiesz się samodzielnie. A co ja myślę o całości? „Fak maj lajf” jest pozycją specyficzną. Nie jest to typowa powieść, która opowiada historię jednego czy kilku bohaterów, która zawiera jakiś morał, która wzrusza, wzbogaca czytelnika i sprawia, że nagle stanie się wielkim znawcą literatury. Jest to natomiast książka, która skłania do refleksji nad tym, jak wygląda obecny świat, jak wygląda życie: moje, Twoje, naszego pokolenia. Czy jesteś w stanie się z tym zmierzyć – decyzja należy tylko do Ciebie. Bohaterowie Kąckiego są bardzo wyraziści, jednakże posiadają wszelkie możliwe… złe cechy. Są chciwi, podli, brutalni, pozbawieni skrupułów, egoistyczni, liczy się dla nich tylko sława i pieniądze. Warto podczas lektury zastanowić się, jak Ty, oczywiście czysto teoretycznie, zachowałbyś / zachowałabyś się na ich miejscu, jednak jestem przekonana, że w wielu przypadkach dopiero życie zweryfikowałoby takie gdybanie. To, co podobało mi się w tej powieści właściwie najbardziej, to fakt, że Kącki dobitnie pokazał, jak wielką rolę w dzisiejszym świecie i w ludzkiej świadomości odgrywają media. Jak bardzo może różnić się obraz danej sytuacji u osób, które czytają inne gazety, czy oglądają inne programy w telewizji. Teoretycznie to wszystko wiemy, ale jednak inaczej jest, kiedy przeczytamy to w książce, która fabularnie jest tak bardzo zbliżona do naszego życia, a inaczej, kiedy próbujemy obiektywnie spojrzeć na to w rzeczywistości. Ostatnia kwestia, na którą warto zwrócić uwagę to język tej powieści. Nie jest to polszczyzna typowo literacka. Kącki posługuje się wulgaryzmami, jego język jest prosty, ale jednocześnie taki, którym posługujemy się na co dzień. Nie jest wydumany, nie jest przeznaczony tylko dla osób, które ukończyły studia wyższe, bo i życie na tym świecie nie jest przewidziane tylko dla nich. Przyznam, że początkowo czytało mi się ciężko, jednak kiedy już się przyzwyczaiłam, to dotarło do mnie, że właśnie ten styl, właśnie ten język, który został w „Fak maj lajf” zastosowany, nadaje tej książce prawdziwości, więc warto było ponarzekać. Podsumowując: na pewno nie jest to książka dla wszystkich. Zdecydowanie powinni się jej wystrzegać wielbiciele (czy wielbicielki) romansów, osoby, które od literatury wymagają wzruszeń, emocji i mocnych wrażeń. A kto powinien po nią sięgnąć? Obowiązkowo osoby, które chociaż trochę interesują się współczesnym światem, przynajmniej od czasu do czasu oglądają wiadomości i nie boją się podjąć refleksji, a może nawet dyskusji na temat tego, dokąd my właściwie zmierzam
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
22-04-2017 o godz 12:37 Anna Kaczmar dodał recenzję:
Fak maj lajf to powieść brutalnie demaskująca zakłamanie w którym żyje każdy z nas. Z perspektywy autora, który jako dziennikarz śledczy doskonale zna wszystkie sekrety kolegów oraz przedstawicieli tzw. elity, poznajemy wszystkie grzeszki i tajemnice gazetowego biznesu. Redaktorzy w zdobyciu popularności i poczytności nie cofną się przed niczym, a balansowanie na cienkiej linie kończy się dla Lebiody niezbyt dobrze. Również świat znanych i podziwianych celebrytów okazuje się bagnem, w którym grzęzną osoby do tego nie przygotowane. Ciągła walka o popularność i uwagę mediów sprowadza się bowiem do zasady ,,nieważne co piszą, ale ważne, że piszą”. Marcin Kącki obnaża kłamstwa, którymi karmią nas media i ukazuje zgrabnie prowadzony proces manipulacji informacjami, którzy może przynieść bardzo poważne skutki, które można sprowadzić do stwierdzenia, że w dobie Internetu, ten kto posiada informację, ten posiada władzę. A jak wiadomo, im bardziej soczyste, nieprawdopodobne, szokujące i wzbudzające skrajne emocje, tym lepiej. Co prawda, powieść autorstwa dziennikarza ,,Gazety Wyborczej” jest wciągająca, ale muszę ostrzec potencjalnego czytelnika. To kawał porządnej literatury, która miejscami jest obsceniczna, obrazoburcza i wstrząsająca. Dlatego, jeśli macie ochotę na lekturę lekką, łatwą i przyjemną, to lepiej nie sięgajcie po Fak maj lajf. Natomiast jeśli interesują Was historie nietuzinkowe, oparte na prawdziwym życiu i w dodatku komentowane w tonie sarkastyczno-ironicznym, to książka jak najbardziej dla Was. Wybór należy do Ciebie, czytelniku :-)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-04-2017 o godz 12:50 emciak dodał recenzję:
Podobno można kupić każdego, wszystko zależy od ceny.. i tak tez to się ma w debiutanckiej powieści Marcina Kącika. Jego bohaterowie to cala gama postaci, kierujących się w życiu tylko własnym ja, działaniem i korzystaniem z efektu tu i teraz, nie licząc się z tym, że mogą później ponieść tego konsekwencje. Sprawie zbudowana książka, niby fikcyjna, ale bardzo realistyczna, posługująca się schematami showbiznesu. Oprócz dziennikarzy i fotografów opiniotwórczej gazety, w której więcej zdjęć i wymysłów niż faktów, mamy też tutaj polityka, bandę gangsterów, niezbyt inteligentną dziewczynę, która wyrwała się do wielkiego miasta ze wsi, gwiazdy i gwiazdeczki. Akcja toczy się w chwili gdy następuje lekki zwrot sprawy i to redaktor gazety staje się czyjąś ofiarą. Nakręca to pewien tok zdarzeń. Nie będę zdradzać więcej, po prostu polecę tą książkę.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
11-04-2017 o godz 18:46 Izabela Cicha dodał recenzję:
„FAK MAJ LAJF” Marcina Kąckiego to obraz współczesnej rzeczywistości, której przeciętny obywatel stara się nie dostrzegać. Jest tam pokazana manipulacja wiadomościami, którymi karmią nas brukowce, świat gejów, polityków. Wszystko przedstawione w sposób bardzo wulgarny, obrzydliwy. I to powiedziałabym zniechęca do czytania. Dzięki temu, że pojawiają się również bardziej przystępne urywki, głownie pokazujące zdarzenia z przeszłości bohaterów istnieje chociaż minimum równowagi w przekazie tej „ciemnej strony” życia. Owszem opisy są bardzo szczegółowe, rzeczywiste, to mimo wszystko ten wulgaryzm powoduje pewny niesmak. Myślę, że te wszystkie zdarzenia można było przedstawić w bardziej „kulturalny” sposób i również zachować wiarygodność. Jeżeli czytelnikiem jest osoba dorosła to będzie umiała odrzucić to co wydaje się zbyt przejaskrawione, niestety młody czytelnik wchłonie cały obraz tak jak jest przedstawiony, a to może w niekorzystny sposób odbić się na jego postawie, zachowaniu i myśleniu, ze lepiej być cwanym, wulgarnym, brutalnym.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-04-2017 o godz 10:13 Avaeable dodał recenzję:
To moje pierwsze spotkanie z Marcinem Kąckim, zarówno jeśli chodzi o książki, jak i gazety (z którymi jakoś nigdy nie było mi po drodze), dlatego zupełnie nie wiedziałam czego się spodziewać po tej pozycji o wiele obiecującym tytule. Otwarta kompozycja powieści pozwala uczestniczyć czytelnikowi tylko w niewielkim (choć burzliwym) wycinku życia bohaterów. Autor wrzuca nas na krótką chwilę do świata celebrytów – zarówno tych związanych z polityką czy filmem, jak i osób ledwie pretendujących do tego miana - czyli prosto na okładki kolorowych magazynów. Poznajemy telewizyjne gwiazdki, które zrobiłyby wszystko, by nie schodzić z przed obiektywów paparazzi i polityków, który oddaliby sporo, żeby owych paparazzi uniknąć. Naciągaczki i krętaczy marzących o sztucznych piersiach i lepszym życiu. Paparazzi gotowych sprzedać wszystko i każdemu kto tylko da wyższą cenę, którzy bez najmniejszych skrupułów, kilkoma zdjęciami niszczą innym życie i dziennikarzy, którzy jeszcze odrobinę wierzą w etykę i prawdę. Kontakty, układy, pogoń za medialną sensacją (nie ważne, czy prawdziwą, czy kompletnie zmyśloną) i niesamowity wpływ, jaki wywierają media – nie bez powodu nazywane „czwartą władzą”. Okrutna gra losu i ludzi na wysokich stanowiskach. A z drugiej strony prosty, niewyedukowany odbiorca, który z przyjemnością o takiej medialnej sensacji poczyta (a jeszcze chętniej posłucha, bo w końcu kultura czytanie odchodzi już do lamusa). Siła mediów i internetu, portali społecznościowych, mocnego hasła i umiejętnej manipulacji – siła słowa. Karykaturalnie przerysowana, a jednak coś w tym jest. A przynajmniej brzmi jakoś znajomo. Prowadzona z kilku perspektyw narracja ukazuje zepsuty świat sławy z kilku perspektyw – telewizyjnej gwiazdy i oszusta, dziewczyny ze wsi i młodego reportera, polityka i paparazzi – ponury świat, w którym nastąpiło kompletne przewartościowanie podstawowych wartości, a każdy myśli tylko o tym, żeby jak najwięcej zagarnąć dla siebie (sławy, pieniędzy, władzy), nie przejmując się za bardzo skutkami jakie odczują inni. Zgorzkniała satyra, w której próżno szukać małych bohaterów wygrywających z systemem, czy szczęśliwego zakończenia, obnażająca absurdy manipulacji społeczeństwem. I trudno uniknąć porównania z Syzyfem pchającym kamień pod stromy szczyt tylko po to, by ten z łoskotem stoczył się w dół. I choć bohaterowie są świadomi bezsensu swojej pracy, choć wieczorem ogarnia ich nostalgia, od rana na nowo zaczynają pchać swój kamień. I choć książka nie rzuciła mnie na kolana i chyba nie zaszokowała tak bardzo jak miała, to jednak czytało się dobrze i dała trochę do myślenia. Chociaż daleko mi do utożsamiania się z którymkolwiek z bohaterów, a raczej niesamowicie mnie irytowali (już ja bym ich wychowała!), to jednak mimo wszystko trochę mi ich żal. Chyba każdego z nich. Pewnie gdybym oglądała telewizję i czytała plotkarską prasę, to po tej książce zaprzestałabym tej czynności i może taki był jej cel. Tylko czy fani długaśnych seriali, obecnych wydań „Wiadomości” i artykułów o ludziach, którzy „Nie śpią, bo trzymają sufit” sięgają po książki? Nawet pod tak chwytliwym tytułem? Za lekturę dziękuję Wydawnictwu Znak Literanowa. https://lewkanapowy.wordpress.com/2017/04/05/czas-na-czytanie-fak-maj-lajf-marcin-kacki/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
01-04-2017 o godz 19:50 Urszula Minarczuk dodał recenzję:
Stażysta w magazynie plotkarskim; fotograf, który dla dobrego ujęcia zrobi wszystko; popularny aktor; niedoszła gwiazda, która chce zaistnieć w wielkim świecie show biznesu bynajmniej nie dzięki talentowi czy inteligencji; do tego kilku najważniejszych polityków w państwie; były mafioso i młody narkoman. Towarzystwo, które z reguły wydaje się być tak zupełnie różne łączy jedno – wszyscy z nich chcą władzy, sławy oraz pieniędzy i zrobią wszystko, żeby dojść do celu. Wszystkie chwyty dozwolone, a nieczyste zagrania i intrygi oplatają wszystkich coraz mocniej. Jeśli ktoś szuka lektury łatwej i przyjemnej, przy której spędzi dwa-trzy miłe wieczory powinien omijać Fak maj lajf szerokim łukiem. Debiutancka powieść Marcina Kąckiego to książka, która zabiera czytelnika w świat iście rynsztokowy. Zagrania bohaterów wydają się „wystawać z lektury” i zostawiać po sobie brudne ślady, których nie tak łatwo się pozbyć. Nie można przejść obok pozycji zaserwowanej przez pana Marcina obojętnie. Historia stworzona przez autora to obraz bardzo dosadny, wulgarny i niestety tak bardzo realny. Postacie wykreowane przez Kąckiego posiadają wszystkie najgorsze ludzkie cechy. Są podli, brutalni, pozbawieni empatii idą po trupach do celu i nie mają żadnych skrupułów, żeby bogacić się cudzym kosztem. Trudno pałać do nich jakąkolwiek sympatią, ale z drugiej strony nie sposób oddać się chwili refleksji – do czego może posunąć się człowiek w walce o władze i pieniądze. Autor zwrócił uwagę na jeszcze jedną, bardzo ważną kwestie, mianowicie moc jaką w dzisiejszych czasach mają media. Każdy z nas przynajmniej raz w życiu czytał jakieś typowo plotkarski artykuł/magazyn/stronę. Już same tytuły potrafią wywołać uśmiech na naszych ustach, ale większość z tych historii to bujda na resorach. Nie jest istotne czy to prawda czy nie, najważniejsze, żeby się sprzedawało a co najlepiej się rozchodzi – najbardziej absurdalne, pikantne i osobiste sprawy. Czytelnik się pośmieje, ale rzadko kiedy pomyśli o konsekwencjach dla „bohatera” takich durnych artykulików. Złamane życie, „zepsuta” psychika, zniszczone rodziny, wykluczenie... Niestety, w XXI wieku bardzo łatwo wszystkim oceniać innych, nie zastanawiając się nad tym kim my tak naprawdę jesteśmy, żeby potępiać, piętnować czy oczerniać. Styl autora jest prosty i jak najbardziej adekwatny do treści. Tutaj nie ma miejsca na zbędne upiększanie, tuszowanie czy pudrowanie – kawa na ławę. Dlatego też Kącki nie boi się używać wulgaryzmów czy umieszczać brutalnych scen. Nie znajdziemy tutaj rozwodzenia się nad psychologicznymi motywami popełnionych zbrodni czy skonstruowanych intryg. Mimo, że pan Marcin nie skupia się na rozbudowanych opisach, podczas lektury nie ma się wrażenia „suchości”. Na dostrzeżenie zasługuje również konsekwencja w spolszczaniu obcojęzycznych słówek. Czasem autorzy raz stosują polonizację, a za kilka kartek wplątują angielski wyraz, co jest w moim odczuciu jest po prostu zaniedbaniem i z ich strony i ze strony wydawnictwa. Na szczęście tutaj nic takiego nie miało miejsca. Fak maj lajf nie jest lekturą dla wszystkich. To książka brudna, brutalna, oddająca szarą rzeczywistość, ale przy tym wszystkim jest naprawdę dobra. Marcin Kącki wykreował bohaterów mocnych, wyrazistych, którzy są zobrazowaniem najgorszych ludzkich cech i pobudek. Jeśli nie boisz się pobrudzić, to koniecznie daj szansę debiutanckiej powieści autora!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-03-2017 o godz 19:39 jutka dodał recenzję:
Pierwszy wniosek jaki nasuwa się po przeczytanie książki – dobrze, że nie oglądam polskich tasiemców typu serial czy Taniec z kimś na czymś, bo omija mnie zastanawianie się jak nazywa się ta co grała koleżankę tej żony co ma brata lekarza. Tyle na wesoło. „Fak maj lajf” wyszło spod pióra reportera Marcina Kąckiego, znanego czytelnikom „Gazety Wyborczej”. Popełnił pierwszą powieść. Świat przedstawiony jest zwyczajnie okropny i czasami niedorzeczny. Redakcja brukowca, w której stażysta nigdy nie napisał prawdy a swoje artykuły podpisuje zmyślonym imieniem i nazwiskiem. Paparazzi, który kieruje się zasadą „po trupach do celu”. Dziewczyny, które marzą o życiu w mieście i myślą tylko o tym aby kupić sobie nowy lakier do paznokci czy nowe piersi (dosłownie!). Skorumpowani politycy wchodzący w gangsterskie układy. Homoseksualiści szukający lepszego życia. Aktorzyna, kibole, nastolatka która lubi koty… Jest ponuro. I choć czasem zabawnie, to uśmieszek pozostawia niesmak. Wszystko okraszone satyrą i dobitną krytyką. Dzięki lekkiemu stylowi, jest dobrze. I przy tym niezbyt przyjemnie. Auto zapewnia, że żadna z tych postaci nie istnieje, że żadne z wydarzeń nie miało miejsca. Mimo to stworzył plastyczne odwzorowane współczesnego świata. Mam mieszane uczucia, nie potrafię określić w ramach polecam/nie polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 1
27-03-2017 o godz 22:11 Margarita dodał recenzję:
„Młody jeszcze nigdy nie napisał prawdy, Papa robi zdjęcia, które mogą skompromitować pół Warszawy, Gambit sprzeda własną żonę dla słupków oglądalności, a Nora – no cóż, potrafi używać urody i jest zdeterminowana. Tylko Trzeźwy wie, jak funkcjonuje ten świat i potrafi pociągać za odpowiednie sznurki. W końcu przez lata robił w polityce. Różnią się od siebie wszystkim, a jednak ich ścieżki się przetną. Bo to działa na każdego. Władza, pieniądze, sława. Są ludzie gotowi zapłacić za to każdą cenę. I zapłacą.” Takie oto streszczenie widnieje na tylnej okładce powieści Marcina Kąciki „Fak Maj Lajf”. Okładkowe streszczenie nie oddaje w pełni tego, z czym przyjdzie się zmierzyć czytelnikowi. Po przeczytaniu tej zajawki pomyślałam, że będzie to lekka i łatwa lektura, w czasie której nie raz uśmiechnę się pod nosem – jakże daleka byłam od prawdy. Autor w dość brutalny sposób przedstawia wzajemne powiązania świata mediów popularnych, show biznesu, celebrytów, polityków i „zwykłych” zjadaczy chleba. Czy zastanawialiście się kiedyś jak powstają newsy w „kolorowych” gazetach? Czy żałowaliście kiedyś celebrytów, że im paparazzi żyć nie dają? Jeśli choć na jedno pytanie odpowiedzieliście tak, to ta książka obedrze was ze wszystkich złudzeń, mimo, że autor zarzeka się, że żadne wydarzenie nie miało miejsca i żadna z przedstawionych postaci nie jest prawdziwa. Kolorowa prasa, żyje z kompromitujących zdjęć wielkich i znanych tego świata. Przypomniała mi się historia Larry’ego Flynta, gdy wydawany przez niego Hustler opublikował zdjęcia nagiej Jacqueline Kennedy Onassis opalającej się na plaży. W latach 70-tych takie zdjęcia były czymś nie do pomyślenia i wywołały wielki skandal społeczny, a dziś? Zdjęcie wyrzuconych na brzeg zwłok kilkuletniego uchodźcy obiega cały świat w ułamku sekundy, ale dla większości ludzi jest to tylko zdjęcie – przecież mnie to nie dotyczy. Poklną na polityków, świat i idą dalej. Każdy z nas ma komórkę i każdy z nas może stać się twórcą news-a o gwieździe-celebrycie, wystarczy, że pstryknie fotkę, wyrwaną z kontekstu, czy wręcz ustawioną pod publiczkę. Czy naprawdę jest tak, jak przedstawia autor, że nie ważne jak mówią byle mówili? Czy naprawdę staliśmy się społeczeństwem podatnym na manipulację kolorowych pism, gdzie teksty są pisane prostym językiem, bez dużej ilości skomplikowanych słów? A prawda jest tym co wymyśli redaktor, bo prawda jest zbyt nudna i nikogo nie obchodzi. Ludzie, w opinii redaktorów „szmatławców” nie chcą prawdy, chcą sensacji. Chcą przez chwilę oderwać się od swojej smętnej rzeczywistości i pożyć życiem wielkich, nawet jeśli te życie zostało wymyślone. To jedna strona medalu przedstawionego przez Kąckiego, dla mnie – najmniej interesująca. Celebryta też człowiek i nie potrzebna mi do szczęścia informacja kto z kim, kiedy i dlaczego. Bardziej przerażający jest świat polityki, jego powiązań z biznesem (nawet tym nie do końca legalnym) i mediami. Trzeźwy – jeden z bohaterów powieści, jest człowiekiem od kreowania wizerunku, od dbania, abyśmy postrzegali polityków w taki sposób w jaki sobie życzą. On i jego sztab rzeczników prasowych, osób do kontaktów z mediami, dbają, abyśmy myśleli i robili tak jak chcą politycy. Trzeba wywołać skandal z udziałem opozycji, żeby przykryć ten we własnych szeregach – proszę bardzo – od tego są. Liczą się tylko słupki popularności, nic więcej. Po przeczytaniu książki zadałam sobie pytanie, czy sytuacje „win-win” odeszły już do lamusa? Czy żeby ktoś mógł być na górze, ktoś inny musi spaść? Czy ludzie skłonni są do każdej podłości i skłonni zapłacić każdą ceną za tę chwilę sławy? Czy jest to tego warte? Czy nie warto być po prostu przyzwoitym? Kącki pisze brutalnym językiem. Nie unika przekleństw, scen gwałtów i tortur. Postaci są dość plastyczne, choć mocno karykaturalne. Książkę czyta się dobrze, mimo, że nie jest to lekka lektura i bez happy endu. Patrząc na współczesny świat – nie ma prawa być happy endu. Polecam przeczytać.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
27-03-2017 o godz 19:46 Melody dodał recenzję:
„Fak maj lajf” o debiutancka powieść Marcina Kąckiego, dziennikarza „Gazety Wyborczej”, któremu nie straszne są tematy społeczne lub historyczne. Jest także laureatem wielu prestiżowych nagród między innymi Grand Presss w kategorii dziennikarstwo śledcze. Skąd pomysł napisania powieści? Nie wiem, ale czy wszystko muszę wiedzieć? Raczej nie. Historia, którą autor nam przekazuje, jest tak brutalna i pełna nieczystych zagrywek, że można śmiało rwać włosy z głowy (opcja dla mniej odpornych na stres). Mix ludzkich charakterów nastawionych tylko i wyłącznie na osiągnięcie celu, nieważne jakim sposobem i kosztem. Brutalny świat nieznający litości, w którym szansa dla jednej osoby, oznacza klęskę drugiej. Ale taka właśnie jest ta opowieść, bezprecedensowa, dosadna i przede wszystkim... wciągająca bez reszty! Książka została napisana lekkim stylem, nie znajdziemy w niej homeryckich porównań. Niejednokrotnie mocny język, nadaje jej pazura, który subtelnie wkomponowuje się w całokształt dodając całości blasku. Odradzam nastawianie się na szczęśliwe zakończenie. Niestety tego tutaj nie znajdziecie. Książkę absolutnie odradzam do czytania na głos w towarzystwie najmłodszych, chyba nie chcemy zapoznać ich z mocnymi scenami np. tortur czy gwałtów... Nie będę dłużej rozpisywać się, ponieważ uważam, że najlepsze wnioski można wyciągnąć samemu po przeczytaniu tej powieści. W tym przypadku sama sobie jest doskonałą rekomendacją :) Mocna rzecz, naprawdę polecam !
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
24-03-2017 o godz 10:51 czytalski.pl dodał recenzję:
Brudne życie Marcin Kącki jest reporterem, redaktorem "Dużego Formatu" i autorem kilku książek z gatunku literatury faktu. Teraz jednak zadebiutował jako autor powieści. Młody jest stażystą w redakcji brukowca, Papa fotografem polującym na najbardziej kompromitujące ujęcia. Gambit dla poprawy rozpoznawalności zrobi wszystko, a Nora kupczy swoją urodą, bo nic innego nie ma do zaoferowania. Do tego dochodzą politycy, gangsterzy i żądza - pieniędzy, sławy, władzy. W takiej sytuacji nikt nie jest bez winy. Kiedy zabierałem się za lekturę tej książki nie spodziewałem się czegoś takiego. Jest ona tak "brudna", że ma się ochotę myć ręce po każdym z nią kontakcie. Autor w historii zawarł obraz tak ociekający zawiścią, brutalnością, żądzą władzy i pieniądza, że trudno nad tym przejść do porządku dziennego. I choć momentami można stwierdzić, że to nie możliwe, że tak nie może się dziać, że nikt nie jest na tyle zwyrodniały, aby przyszły mu do głowy takie rzeczy, to w następnej chwili przypominam sobie ostatnie wydanie wiadomości czy pierwszą stronę gazety widzianej w kiosku. I dochodzę do wniosku, że jednak moja wyobraźnia jest jednak ograniczona. I to mocno. Do tej książki nie można podejść kompletnie bez emocji, bo po prostu nie da rady. Marcin Kącki w mocny sposób przedstawił proces powstawania "artykułów" typu "Nie śpię, bo trzymam kredens" czy "Znana gwiazda bez majtek". Sam staram się unikać tego typu "niusów", ale w środowisku, gdzie jesteśmy dosłownie bombardowani informacjami, gdzie najważniejsza jest zasada "nie ważne jak o tobie mówią, byleby nie przekręcali nazwiska" tak się po prostu nie da. Jest też wątek jak szybko z kogoś zrobić celebrytę i symbol walki z systemem. Bardzo trafna jest też historia wydawcy brukowca, który z myśliwego staje się zwierzyną dla każdego, gdy za dowolne jego zdjęcie zostaje wyznaczona wysoka cena. I choć wszystkie postaci są zmyślone, to w pewnych przypadkach możemy się jest określić na kim pewne cechy były wzorowane. Przez karty książki przewija się spora grupa postaci, ale nie jest to problemem, a podkreśla, jak wiele osób jest od siebie zależnych i jak ktoś, kogo nie znamy może mieć wpływ na nasze życie. Styl w jakim została napisana powieść jest prosty i dopasowany do społecznego pochodzenia większości bohaterów, wobec czego znajdziemy tu sporo wulgaryzmów, jak i określeń niepoprawnych politycznie, szczególnie w odniesieniu do osób homoseksualnych. Opisów nie jest zbyt dużo i w większości prezentują przeszłość postaci w formie retrospekcji. Ostrzegam jednak, że autor nie powstrzymuje się od brutalnych scen gwałtów lub tortur. Nie ma też happy endu, bo w takiej historii być go nie może.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
Załaduj więcej recenzji Pokaż mniej recenzji

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Trzecia Stachula Magda
30,99 zł
36,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Idealna Stachula Magda
28,99 zł
34,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Swing Time Smith Zadie
36,99 zł
49,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Przeczucie Honda Tetsuya
33,49 zł
39,90 zł
 

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Lepperiada Kącki Marcin
31,99 zł
34,90 zł
strona produktu - rekomendacje Lepperiada Kącki Marcin
19,83 zł
24,90 zł
strona produktu - rekomendacje Other Moyet Alison
52,99 zł
56,99 zł
strona produktu - rekomendacje Białystok Kącki Marcin
36,99 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Dżuma Camus Albert
22,99 zł
24,90 zł
strona produktu - rekomendacje Igły Łuszczyna Marek
27,93 zł
34,90 zł
strona produktu - rekomendacje Siostrzyca Harding John
31,49 zł
33,90 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanych

 zamknij  korzyści