Fragment
Czytaj
Endgame. Tom 1. Wezwanie - Frey James, Johnson-Shelton Nils

Endgame. Tom 1. Wezwanie (okładka miękka)

Inne wydania: Cena:
okładka miękka 25,83 zł
Ilość:
szt
Cena:
25,83 zł
36,90 zł
Oszczędzasz:
11,07 zł (30%)
Dostawa:
od 0,00 zł
Dodaj do koszyka
lub
Zaloguj się i kup
Wysyłamy w 24h
Produkt sprzedawany
i dostarczany przez empik
dostępność w salonie empik
Dodaj do schowka

Opis

Książka? Nie, to przyszłość rozrywki!

Projekt Endgame to multimedialne doświadczenie, w którym rzeczywistość przeplata się z fikcją.
Trzy powieści, jedna gra dla miliardów graczy.
No i 3 000 000 $ nagrody!

Przyszłość nie została jeszcze określona.
Dopiero Endgame ją zweryfikuje.

W Ziemię uderza seria meteorytów. Tylko garstka jest świadoma tego, co to oznacza…

W ich żyłach płynie krew starożytnych cywilizacji.
W ich umysłach odzywa się głośne wezwanie.
W ich rękach znajduje się los świata.

Nie mają nadprzyrodzonych zdolności. Nie potrafią latać, nie posługują się magią. Od dziecka szkolono ich, by stali się zabójcami idealnymi.

Nadszedł czas.
Usłyszeli wezwanie.
Rozpoczyna się Endgame!

Czytaj książkę. Odszukuj wskazówki. Rozwiązuj łamigłówki.
Zwycięzca może być tylko jeden!

Przybyli przed dwunastoma tysiącami lat. Zeszli z gwiazd pośród dymu i ognia, stworzyli ludzkość i pokazali nam, jak żyć. Pragnęli złota i zbudowali pierwsze cywilizacje, aby im go dostarczyły. A kiedy dostali już to, czego chcieli, opuścili nas. Odchodząc, obiecali, że któregoś dnia powrócą, a gdy tak się stanie, rozpocznie się gra. Gra, która zadecyduje o naszej przyszłości.
Oto Endgame.

Przez dziesięć tysięcy lat żyli w ukryciu. Dwanaście starożytnych ludów. Każdy z nich musiał wybrać swojego Gracza. Szkolono ich z pokolenia na pokolenie, pokazano, jak posługiwać się bronią, językami, historią, taktyką, kamuflażem. Jak zabijać. Razem Gracze reprezentują sobą wszystko: siłę, dobroć, okrucieństwo, lojalność, mądrość, głupotę, brzydotę, pożądanie, niegodziwość, kapryśność, piękno, wyrachowanie, lenistwo, entuzjazm, słabość. Są dobrzy i źli. Jak ty. Jak my wszyscy.
Oto Endgame.

Kiedy rozpocznie się gra, będą zmuszeni odnaleźć trzy klucze ukryte gdzieś na Ziemi. Jedyną regułą Endgame jest brak reguł. Ktokolwiek znajdzie klucze, wygrywa. Endgame. Wezwanie opowiada o poszukiwaniach pierwszego z nich. Ale to nie tylko historia o początkowym etapie zmagań Graczy, to także zagadka. Zaprasza czytelnika do wzięcia udziału w jego własnym Endgame i podjęcia próby rozwikłania tajemnicy. Komu się powiedzie, odnajdzie skrzynię pełną złota.

Książce towarzyszy rewolucyjna gra na urządzenia mobilne, opracowana przez należące do firmy Google Niantic Labs, która pozwoli ci rozpocząć własne Endgame, dołączyć do jednego z ludów i stanąć w szranki z innymi czytelnikami.

Czy entuzjazm pokona siłę? Głupota okaże się silniejsza od dobroci? Lenistwo zgniecie piękno? Czy zwycięzca będzie dobry? A może zły? Istnieje tylko jeden sposób, aby się o tym przekonać.

Dane szczegółowe

Tytuł: Endgame. Tom 1. Wezwanie
Tytuł oryginalny: Endgame. The Calling
Seria: Endgame
Autor: Frey James, Johnson-Shelton Nils
Tłumaczenie: Czartoryski Bartosz
Wydawnictwo: Wydawnictwo SQN
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Ilość stron: 512
Numer wydania: I
Data premiery: 2014-10-07
Rok wydania: 2014
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 62 x 206 x 142
Indeks: 15516114

Recenzje

Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,4
5
56
4
30
3
11
2
2
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
88 recenzji
26-02-2017 o godz 17:49 Anonim dodał recenzję:
Książka czasami przypominała mi "Igrzyska śmierci". Sama do końca nie wiem, czy to dobrze, czy źle. Powieść bardzo mi się spodobała, więc wydaje mi się, że podobieństwo to atut "Endgame". Zaczynając czytać tę książkę uświadomiłam sobie, że nie mam pojęcia o czym ona jest. Nie wiedziałam nawet jaki to gatunek. Spodziewałam się jakiejś fantastyki, a otrzymałam coś zupełnie innego. Jak dłużej pomyślę ta książka to jedna wielka gra. "Zrób to i wygraj. Zwycięż dla mnie!" Na początku powieści poznajemy niektórych Graczy. Dowiadujemy się jak rozpoczyna się Endgame. Od pierwszych stron wiedziałam, że to będzie niesamowita książka. Nie myliłam się. Świetnie wykreowani bohaterowie, genialne opisy przyrody. Najbardziej wciągnęłam się w historię Sary, Jago i Christophera. Przygoda tej trójki to mnóstwo akcji, niespodziewanych sytuacji oraz decyzji, które trzeba podjąć. Ciągle powtarzam sobie pytanie: Co będzie dalej? Jak zakończy się ich historia? Długo musiałam czekać, aby poznać odpowiedź na małą cząstkę pytania. "Krew za krew, bracie. Krew za krew." Zakończenie pierwszej części "Endgame" jest nieprawdopodobne. Czytając ostatnie zdania miałam ochotę od razu sięgnąć po kolejną część. Niestety jeszcze jej nie mam. Mam nadzieję, że szybko ją zdobędę, ponieważ świat, który tu poznałam jest warty każdej sekundy.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-02-2017 o godz 17:45 Anonim dodał recenzję:
Pełna akcji, łez, krwi. "Endgame" opowiada o Graczach, od których zależy przyszłość świata. 12 osób na których spoczywa los świata oraz niewinnych ludzi. Tylko jeden z Graczy przeżyje. Reszta musi zginąć. Jak potoczy się los bohaterów? Dowiesz się tego czytając "Endgame. Wezwanie". http://wysnioneksiazki.blogspot.com/2017/02/36-endgame-wezwanie-james-frey-nils.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
21-02-2017 o godz 17:40 Z herbatą wśród książek dodał recenzję:
W Ziemię uderza seria meteorytów. Giną tysiące ludzi. Nadchodzi koniec. Jednak dla dwunastki rozproszonych po całym świecie nastolatków koniec oznacza początek - początek Endgame. Tylko oni wiedzą, co się dzieje i co to oznacza dla nich - do tego momentu przygotowywali się całe życie. Są potomkami starożytnych cywilizacji, które stworzyły ludzkość. Szkoleni od dziecka, są silni, szybcy, sprytni i bezwzględni. Na każdym z nich ciąży odpowiedzialność za los swojego ludu, ale zwycięzca może być tylko jeden. Rozpoczyna się Endgame! “Endgame to zagadka życia, powód śmierci. Zawiera się w niej początek wszystkich rzeczy i koniec wszystkich rzeczy.” Nazywają ich Ludźmi Niebios. Przed tysiącami lat przybyli na Ziemię, stworzyli ludzkość i przekazali jej niezbędną do przeżycia wiedzę, a następnie odeszli. Zapowiedzieli jednak, że powrócą, kiedy ludzka rasa przestanie zasługiwać na to wszystko, co od nich otrzymała i przestanie szanować swoją planetę. Wtedy rozpocznie się Endgame - 12 Graczy z 12 ludów otrzyma Wezwanie do udziału w brutalnej grze, której celem jest odnalezienie ukrytych gdzieś na Ziemi trzech kluczy: Klucza Ziemi, Niebios i Słońca. Każdy z Graczy otrzyma wskazówkę, po czym będzie zdany tylko na siebie. Jedyną zasadą jest brak zasad - przy życiu pozostanie jedynie zwycięzca. “Jesteście nieświadomymi miliardami. Niewinnymi, biernymi gapiami. (...) Publiką śledzącą grę, która zadecyduje o waszym losie. My jesteśmy Graczami. Waszymi Graczami.” Akcja książki rozpoczyna się w momencie, kiedy na Ziemię spada 12 meteorytów, oznajmiając dwunastce młodych ludzi, w wieku od 13 do 20 lat, nadejście momentu, do którego przygotowywani byli całe życie. W odpowiedzi na Wezwanie udają się do Chin, gdzie rozpoczyna się gra, która zaważy na losie ludzkości. Każde z nich jest inne, posiada różne cechy i umiejętności, różne strategie, różne słabości. Jedni pragną rozlewu krwi, inni chcą go uniknąć. Część Graczy dąży do konfrontacji, aby wyeliminować jak najwięcej przeciwników, inni wolą obserwować wydarzenia z dystansu, pracując nad swoją wskazówką. Wszyscy jednak dążą do tego samego celu, a śmierć towarzyszy im na każdym kroku. “Endgame” napisane jest w czasie teraźniejszym, w trzeciej osobie, za pomocą krótkich, konkretnych zdań, przez co książkę czyta się bardzo szybko. Rozdziały również są krótkie, co dla mnie jest zaletą - nie lubię rozdziałów ciągnących się przez kilkadziesiąt stron. Narrator przeskakuje między bohaterami, przedstawiając czytelnikowi wydarzenia z perspektywy konkretnych Graczy. Chociaż mamy ich aż dwunastkę, akcja skupia się na dwójce z nich - Sarze i Jago, których tymczasowy sojusz zaczyna przeradzać się w coś więcej… Nie jest to książka dla ludzi o słabych nerwach, bo trup ściele się gęsto i muszę przyznać, że zaskoczyła mnie brutalność niektórych opisów. Ale jeśli lubicie mocne wrażenia i nie przeszkadza Wam lejąca się krew, oderwane kończyny, czy od czasu do czasu jakaś dekapitacja, to “Endgame” będzie dla Was w sam raz. “Endgame” to jednak coś znacznie więcej niż tylko książka - to multimedialny projekt, w którym może wziąć udział każdy czytelnik, pobierając mobilną aplikację i wirtualnie stając się Graczem wybranego ludu. Najlepszym elementem i gratką dla miłośników łamigłówek jest jednak możliwość rozwiązania zagadki - w całej książce znajdujemy różne formy wskazówek i łamigłówek, podążanie za którymi może doprowadzić wytrwałego czytelnika do odkrycia tajemnicy i zdobycia nagrody pieniężnej. Chociaż wydaje mi się, że konkurs już się zakończył, warto jednak spróbować swoich sił i przetestować możliwości własnego umysłu. Zagadki nie wpływają jednak w żaden sposób na treść samej powieści, więc czytelnik może je po prostu zignorować. Podsumowując, “Endgame” okazało się być nie do końca w moim klimacie, ale podziwiam autorów za nowatorski pomysł stworzenia książki, która wykracza poza ramy literatury i angażuje czytelnika na wielu płaszczyznach. Polecam tę powieść fanom “Igrzysk śmierci”, “Więźnia labiryntu” czy serii “Gone”.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-02-2017 o godz 15:08 Ania Kotlewska dodał recenzję:
Myślę, że dobrze wykorzystuję moment, w którym mój umysł szuka w książkach raczej odpoczynku i rozrywki niż życiowych lekcji oraz tematów do rozmyśleń. Nadrabiam pozycję z nurtu fantastyki młodzieżowej, które kiedyś uznałam za warte mojej uwagi i czekałam tylko, aż szum wokół nich ucichnie, a do przeczytania przekonają mnie nie tylko pozytywne recenzje innych blogerów, ale również moje własne chęci. Odpowiedniego momentu doczekało się właśnie Endgame. Wezwanie Jamesa Freya i Nilsa Johnsona-Sheltona. Świeżo po lekturze muszę przyznać, że trochę nie rozumiem utyskiwań niektórych na jej wady, bo dla mnie są one bardziej zaletami. W jednym momencie na ziemię spada dwanaście meteorytów, niosących śmierć i zniszczenie. Zaledwie garstka, rozsianych po całym świecie osób wie, co to oznacza. Rozpoczyna się Endgame, w którym zawalczą o uratowanie swojego ludu przed konsekwencjami apokalipsy. Ich zadaniem jest odnalezienie trzech Kluczy ukrytych gdzieś na naszej planecie, a zasady nie istnieją. Właśnie w tym momencie muszą ruszyć na poszukiwanie pierwszego z nich, Klucza Ziemi. Mogę zgodzić się z opinią, że nie jest to lektura najwyższych lotów i naprawdę wiele brakuje jej do arcydzieł literatury, jednak bardzo ją polubiłam. Mogę z czystym sumieniem polecić Endgame. Wezwanie czytelnikom spragnionym czegoś ekscytującego, wciągającego i wypełnionego po brzegi akcją oraz tajemniczymi zagadkami, z czym potem będzie trudno się rozstać. Nie odczuwałam nawet momentów, w których przechodziłam od jednego bohatera do drugiego, ponieważ bardzo przyjemnie mi się czytało. Fabuła przebiegała płynnie i była idealnie wyważona w kwestii opowieści o postaciach, ich rozważaniach nad samą istotą uczestnictwa czy zagadkami oraz scenami, w których działo się zdecydowanie więcej. Najbardziej podobały mi się bardzo dokładnie opisane sceny walki wręcz czy z pomocą przeróżnych broni, zależnych od kultury danego Gracza. Przy tworzeniu książki autorzy bardzo postarali się o zebranie interesujących, rzetelnych informacji na wszystkie potrzebne im tematy, a elementy z dziedziny fantastyki naukowej, które dołożyli mieszczą się w granicach zdrowego rozsądku i wyglądają wiarygodnie. Dzięki temu fabuła nabiera niepowtarzalnego charakteru i klimatu, w którym idealnie się odnalazłam. Endgame to nie tylko rywalizacja o przetrwanie, ale również rozważania autorów na temat naszej przeszłości, religii, życia po śmierci czy cywilizacji pozaziemskich, genialnie wplecione w pozornie niewinną historię o nastolatkach, na których barkach spoczywają losy całego świata. Ponarzekać mogę jedynie w sprawie bohaterów, ponieważ brakowało mi się wśród nich kogoś, kto skradnie sobie moje serce i będę mogła mu kibicować od początku do samego końca. Frey i Johnson-Shelton nie obrali nikogo z całej dwunastki na główną postać, która poprowadziłaby czytelnika swoimi oczami przez całą tą rywalizacje. Oddają głos wszystkim uczestnikom Endgame, co na początku może wprowadzić w dezorientacje, bo trudno zapamiętać, kto jest kim, ale bardzo szybko się w tym odnalazłam i przede wszystkim, dzięki temu nie sposób od razu domyślić się, kto zwycięży. Gracze to przede wszystkim zbiór ciekawych osobowości, dzieciaków wychowanych do wzięcia udziału w tym całym procederze. Są młodzi, gniewni, bezlitośni i pewni swego, potrafią zabić niewinnego człowieka bez mrugnięcia okiem. Od najmłodszych lat trenowano i nauczano ich do roli nadludzi, którzy będą w stanie to wszystko przetrzymać. Jednak w tym wszystkim pojawia się spory minus, który nie przeszkadzał mi aż tak bardzo, jak w przypadku innych pozycji z tego gatunku. Kolejni autorzy zdecydowali się wprowadzić wątek miłosny, a nawet dwa. W ich liczbie znalazła się również miejsce dla nieśmiertelnego trójkąta miłosnego. Jestem w stanie to przeboleć tylko dlatego, że akcja aż tak bardzo się na tym wszystkim nie skupiała i bohaterowie potrafili powściągnąć swoje emocje, nie ulegać im w najważniejszych momentach ani nie popadać w bezsensowne i przydługie rozważania na ten temat. Endgame. Wezwanie okazało się czymś kompletnie odmiennym od pozycji, do których zdarzało mi się słyszeć porównania. Na pewno nie są drugimi Igrzyska Śmierci, tylko czymś zdecydowanie lepszym, stworzonym z większym rozmachem. Ma niewielkie braki w kreacji bohaterów, jednak nadrabia to wszystko innymi elementami. Przede wszystkim świetnie wyważoną akcją oraz genialnym researchem. Młodzi miłośnicy literatury fantastycznej bądź też starożytnych cywilizacji powinni być zachwyceni i ukontentowani, podobnie jak ja.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
24-01-2017 o godz 11:12 joannaz dodał recenzję:
Przyszłość to przeszłość. Co ma być to będzie. Rozpoczyna się Endgame. Gra stworzona przez nadludzkie istoty, Annunakich, Ludzi Niebios, Bogów. Dwunastu uczestników, reprezentantów prastarych rodów, zostaje wybranych, aby dzielić losy tysięcy innych graczy. Graczy, którzy walczą o przetrwanie zarówno swoje jak i swojego ludu. Endgame to przekleństwo, przeznaczenie, życie i śmierć, miłość, kłamstwa, zdrada i walka. Marcus Loxias Megalos, Minojczyk, znudzony szesnastolatek, który jest w stanie poświęcić swoje życie Endgame. Chiyoko Takeda, Mu, niema siedemnastolatka, mistrzyni żeglarstwa i nawigacji, zwinna alpinistka, biegła w symbolach, językach i słowach, zabójczyni. Sarah Alopay, Cahokianka, przykładna osiemnastoletnia absolwentka szkoły średniej, reprezentantka stanu w piłce nożnej i biegach, wzorowa uczennica, zabawna, miła i niebezpieczna. Alice Ulapala, Koorianka, urocza Australijka o potężnej, muskularnej budowie. Aisling Kopp, Latenka, wysoka, rudowłosa, oschła i poważna. Baitsakhan, Donghu, trzynastolatek, najmłodszy Gracz, najokrutniejszy morderca. Jago Tlaloc, Olmek, dziewiętnastoletni Gracz 21 ludu, silny, bezlitosny, szanowany. An Liu, Szang, światowej klasy haker i ekspert od materiałów wybuchowych. Shari Chopra, Harappanka, piękna dziewczyna o skórze koloru ochry. Kala Mozami, Sumeryjka, drobna dziewczyna o hipnotyzującym, zielonym spojrzeniu. Maccabee Adlai, Nabatejczyk, szesnastolatek o posturze 10 lat starszego dziesięcioboisty, ikona zabójczego stylu. Hilal ibn al.-Salt, Aksum, brat wszystkich braci, nadzieja pośród niesprawiedliwości świata. Kto z nich zdobędzie Klucz Ziemi? Które z nich zginie? Jak potoczą się losy Endgame? Pierwszy tom cyklu opisuje walkę nastoletnich Graczy. Wojnę ze światem, przeciwnikami, nadludzkimi istotami oraz własnymi słabościami. Każda postać charakteryzuje się wyjątkowymi cechami, umiejętnościami i dojrzałością (a czasem jej brakiem), przez co, fabuła, która podzielona jest na rozdziały, gwarantuje różnorodność. Idea gry odrobinę przypomina Igrzyska śmierci, z tym, że w przypadku Endgame, uczestnicy nie są ograniczeni przestrzenią, bronią, pożywieniem czy regułami. Dzięki temu rozwiązaniu, autorom udało się zachować pozory rzeczywistości, które choć niewyobrażalne, wywołują obawę przed nadchodzącymi wydarzeniami. Czy Endgame stanie się naszą przyszłością? Czy mijające nas dzieci, to w rzeczywistości wyszkoleni zabójcy? Zazwyczaj brak ładu i estetyki przyprawia mnie o ból głowy, jednak tym razem, celowy brak akapitów oraz nietypowy układ tekstu przyciąga uwagę i zmusza do myślenia. Czy dzięki temu będziemy w stanie znaleźć ukryte wskazówki? Ciężko jest określić poziom tłumaczenia, ponieważ w tym wypadku, istotny jest oryginał. Myślę, że pozostawienie nieodmienionych liczebników porządkowych oraz niektórych nazw własnych ma swój cel, choć muszę szczerze przyznać, że poza intrygującym formatem, nie widzę w nim nic szczególnego. Endgame jest książką nieszablonową, tajemniczą i w pewnym sensie prowokującą. Dlaczego? Z bardzo prostej przyczyny. Każdy ambitny czytelnik marzy o rozwiązaniu fascynującej zagadki, ukrytej między wierszami. Ukryte wskazówki, linki prowadzące do rozmaitych stron oraz nieodgadnione znaczenie liczb są w stanie doprowadzić do szaleństwa, jeśli nie uświadomimy sobie, że wygranie Endgame byłoby wręcz niemożliwe. Przynajmniej jeśli chodzi o mnie. Pomijając wątek gry, autorzy wpletli w fabułę kilka ciekawych i poruszających historii, które dodatkowo umilają lekturę. Muszę przyznać, że Endgame mnie nie porwało, jednak z chęcią i niecierpliwością sięgnę po kolejne tomy, które zapowiadają się równie intrygująco, a może nawet bardziej!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-08-2016 o godz 16:53 Dominika Jachimowska dodał recenzję:
Na Ziemię spada katastrofa w postaci serii śmiercionośnych meteorytów, jednak tylko dla niewielu ludzi to wydarzenie oznacza coś więcej niż tragiczny zbieg okoliczności. Dwunastka niezwykle niebezpiecznych przedstawicieli starożytnych cywilizacji otrzymuje Wezwanie. Od wielu pokoleń Gracze czekali na tę wiekopomną chwilę. Od urodzenia byli przygotowywani do chwili, kiedy staną do walki przeciwko swoim wrogom, aby zdobyć trzy Klucze, potrzebne do ocalenia ludzkości. Rozpoczyna się mordercza walka o przetrwanie i władzę. Rozpoczyna się Endgame.

Pierwszą myślą, jaka przychodzi mi do głowy, kiedy myślę o Endgame, jest to, że książka ta jest całkowicie różna od wszystkich, jakie do tej pory czytałam. Czytelnik nie jest w niej tylko postronnym obserwatorem, mogącym co najwyżej wyobrazić sobie wydarzenia rozgrywające się w powieści. Dzięki licznym łamigłówkom, ukrytym na kartach książki, sami bierzemy udział w prawdziwej grze o realną nagrodę. Wskazówki przyjmują postać zdjęć, filmów, stron internetowych lub współrzędnych geograficznych - wszystko to daje nam szansę na zagłębienie się w historię i wygranie sumy pieniędzy. Ta oryginalna strona książki, która wyróżnia ją spośród tłumu, sprawia, że Endgame jest wyjątkowa i ma w sobie coś niezwykłego.

Odchodząc od tematu wyzwania postawionego przed czytelnikami, nie mogę nie wspomnieć o charakternych bohaterach, obecnych w książce. Najbardziej trafnym porównaniem, jakie przychodzi mi na myśl, jest dwunastu Jasonów Bourne'ów zmuszonych do walki przeciwko sobie. Doskonale wyszkoleni mordercy, bezwzględni zabójcy, śmiertelnie niebezpieczni wybrańcy znający rozmaite techniki walki. Każda potyczka między nimi była jak emocjonujący film akcji, który wbija w fotel z wrażenia. Wielokrotnie zachwycałam się niewiarygodnymi umiejętnościami Graczy i ich niepokojącą żądzą mordu.

Moją sympatię najbardziej zaskarbiła sobie chińska niemowa Chiyoko, która imponowała mi swoim opanowaniem i mądrością. Nie potrzebowała słów, aby szybko rozprawić się z przeciwnikiem, przy czym wielokrotnie wykazywała się odwagą i sprytem. Jej późniejszy los był dla mnie bardzo smutny, jednak nie chcę niczego zdradzać.

Wielkim plusem powieści jest wartka akcja pełna zwrotów i tajemniczych wątków. Przez całą dosyć długą, bo liczącą prawie pięćset stron lekturę, ani raz się nie nudziłam i nie miałam ochoty zamknąć książki z trzaskiem. Autorzy sprawnie operują narracją, często zmieniając perspektywę, z jakiej toczy się akcja, dzięki czemu stale przyciągają uwagę czytelnika.

W zasadzie jedyną rzeczą, jaka przeszkadzała mi w Endgame, był jeden z bohaterów - Hilal ibn Isa al-Salt - który był zwyczajnie irytujący i niezrozumiały dla mnie. Wprowadzał nieskładny bełkot, który nieco mnie drażnił. Część książki prowadzona z jego punktu widzenia była jedynym momentem, w którym miałam ochotę jak najszybciej skończyć rozdział. Na szczęście, fragmenty, w których śledzimy Hilala nie są częste i zajmują co najwyżej kilka stron.

James Frey napisał pasjonującą powieść o grupie wybrańców, w których rękach spoczywa los całego świata. To niepokojąca wizja przyszłości, przedstawiona na kartach emocjonującej i pełnej akcji powieści, która będzie doskonałą lekturą dla wszystkich miłośników filmów o Jasonie Bournie jak i fanów Igrzysk Śmierci. Umieram z niecierpliwości, aby poznać dalsze losy dwunastki zawodowych zabójców w drugim tomie Endgame, pod tytułem Klucz Niebios!

booksofsouls.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-08-2016 o godz 12:42 ANDROID_USER dodał recenzję:
12 uczestników, walka na śmierć i życie, gra ostateczna, zagadki warte 3000000$. Książka, której gra rozgrywa się nie tylko na kartach powieści, ale również w życiu realnym. Dziś o "Endgame. Wezwanie", zapraszam!

Pierwszy tom trylogii wprowadza nas do Endgame, w której 12 uczestników, przedstawicieli pradawnych rodów walczą, aby rozwiązać zagadki i ocalić swój lud. Każdy z nich od dziecka szkolony jest na zabójcę idealnego. Są szybcy, inteligentni i bezlitośni. To od każdego z nich zależy, kto przetrwa tę grę.

"-Czemu wierzymy w Chrystusa, Mahometa, Buddę, skoro widzieliśmy prawdziwe siły, które kreują życie oraz wiedzę?
(...)
-Ponieważ, (...) wierzymy, że jeden człowiek może coś zmienić."

Powieść składa się z bardzo krótkich rozdziałów. Każdy z bohaterów staje się narratorem powieści. Przez ten zabieg autor nie do końca sugeruje czytelnikowi, komu powinniśmy kibicować (jednak ja wyczuwam szczególne podejście do pewnej pary). Nie można też zapomnieć o cudownej złotej okładce powieści.

W powieści pojawiają się również zagadki dla czytelnika. Pierwsza osoba, której uda się rozwiązać wszystkie, wygra 3000000$. Jednak zagadki są na tyle trudne, że nadal nie udało się to nikomu. Jeśli chcecie się podjąć, to czas macie do października tego roku. :)

"Endgame to zagadka życia, powód śmierci. Zawiera się w niej początek wszystkich rzeczy i koniec wszystkich rzeczy."

Akcja książki toczy się bardzo szybko, więc czytelnik nie ma czasu na nudę. Sama do końca książki nie mogłam wybrać swojego faworyta. Każdy miał w sobie coś godnego podziwu, ale też coś odrażającego.

Jeśli chodzi o wady, to brak wcięć akapitowych utrudnia czytanie, ale krótkie rozdziały i tak pozwalają na szybsze przeczytanie powieści. Widoczne jest też podobieństwo do "Igrzysk śmierci", ale w porównaniu z tą serią w "Endgame" pojawiają się zabójcy rasowi, perfekcyjni i brutalni. Na pewno nie jest to książka dla młodszych czytelników.

"Jesteśmy ludźmi. Mamy jedno życie i powinno się je szanować. Dlatego zabijanie musi być przemyślaną, świadomą decyzją."

Podsumowując, jest to jedna z lepszych serii jakie dotychczas czytałam. Książkę polecam szczególnie fanom "Igrzysk śmierci", ponieważ tematyka jest podobna. Fabuła rozwija się z imponującą szybkością, tak, że czytelnik nie ma czasu na nudę. Bardzo polecam tę pozycję spragnionym szybkiej akcji. Ja na pewno sięgnę po kolejny tom, a Was zachęcam do przeczytania "Endgame. Wezwanie".

Na więcej recenzji zapraszam na swojego bloga pomiedzy-ksiazkami.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-08-2016 o godz 16:49 Ewa Dudzik dodał recenzję:
Zatrzymaj się na chwilę. Oczyść umysł i zastanów się co byś uczynił, gdyby dalszy los Twojego rodu zależał właśnie od Ciebie. Jak byś się zachował, gdyby na Twoich barkach spoczywała odpowiedzialność za każde ludzkie istnienie, za Twoich krewnych, rodzinę, przyjaciół.

Z takim przeznaczeniem muszą zmierzyć się uczestnicy Gry. Zostali oni doskonale przygotowani do swojej roli. Szkoleni z pokolenia na pokolenie są żadni krwi i zwycięstwa gdyż zwycięzca może być tylko jeden.

Od tysięcy lat każdy lud wypatruje tajemniczego znaku, który będzie zapowiedzią Gry. I tak oto, w najmniej oczekiwanym momencie ludzkość staje oko w oko z katastrofą, która zbiera swe żniwo.

Przed Graczami pierwsze wyzwanie - muszą odnaleźć jeden z kluczy, Klucz Ziemi. Aby tego dokonać, dwunastu nieprzypadkowych śmiałków podąża ścieżką wskazówki, którą pewna tajemnicza postać zaszczepiła w ich umysłach. Każde słowo, każdy przecinek, kropka czy liczba może mieć znaczący wpływ na rozwiązanie zagadki, ale... Nie musi.

Jedyną regułą Gry jest... Brak reguł. Wszystkie chwyty dozwolone, bowiem rozpoczyna się "Endgame"!

Zbliża się koniec świata. Zbliża się Zdarzenie. Kto wygra wyścig ze śmiercią? Kto stanie z nią twarzą w twarz? Kto zdobędzie klucz?

Autorzy powieści już od pierwszej strony uzmysławiają czytelnikowi, że czeka go wielogodzinna rozrywka w której fikcja przenika rzeczywistość. Akcja prowadzona jest dość szybko, a wszelkie walki, pościgi czy choćby wątki miłosne dodatkowo budują wyjątkowość książki.

"Endgame" zrobiło na mnie ogromne wrażenie i bez wątpienia długo pozostanie w mej pamięci. Z zapartym tchem śledziłam poczynania bohaterów próbując razem z nimi odszyfrować wszystkie wskazówki, a samo zakończenie zmroziło mi krew w żyłach.

A czy Ty podejmiesz wyzwanie/wezwanie „Endgame”?

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non!

e-bookmoment.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-05-2016 o godz 12:48 mrdraco1920 dodał recenzję:
Zapraszam na bloga:
http://swiat-ksiazkowych-recenzji.blogspot.com/

„Jesteśmy ludźmi. Mamy jedno życie i powinno się je szanować. Dlatego zabijanie musi być przemyślaną świadomą decyzją.”

W końcu udało mi się dorwać do książki, którą planowałem przeczytać, kiedy tylko pojawiła się na sklepowych półkach. Niestety z braku czasu i przez to, że czytałem inne książki Endgame musiało czekać, aż do teraz. Może to i dobrze, wciągnąłem się strasznie w tę historię, mimo małej czcionki i dużej ilości stron, pochłonąłem ją w niespełna dwa dni.

Nie ukrywam, że okładka książki bardzo mi się podoba. Przyciąga uwagę odbiorcy, krzyczy, weź mnie, przeczytaj. Prosty znak, na złotym tle, niczego więcej nie potrzeba, tak znowu poleciałem na okładkę, na szczęście się nie zawiodłem.

Po przeczytaniu tego co jest napisane na odwrocie książki nie do końca wiedziałem, czego mogę się spodziewać. Gdzieś w podświadomości myślałem, że może to być taki Więzień Labiryntu, czy Igrzyska Śmierci, powiem wam, że nie do końca i jestem pozytywnie zaskoczony, mało tego, jestem zaintrygowany pomysłowością tej powieści. Endgame to gra. Może przeżyć tylko jeden Gracz, który musi zdobyć trzy klucze. Ogólnie w grze bierze udział 12 ludzi, którzy pochodzą z różnych zakątków świata i na różne sposoby próbują rozwikłać tę zagadkę. Książka nabiera rozpędu z rozdziału na rozdział, żeby na koniec dać nam taką petardę. To co dzieje się wtedy trochę mnie zaskoczyło, bo inaczej to sobie wyobrażałem. Historia jest bardzo wciągająca, praktycznie od samego początku nie mogłem się od niej oderwać, ciągle myślałem co będzie dalej.

Lubie książki wielowątkowe. Endgame pokazuje nam historię kilku Graczy z ich perspektywy. Rozdziały książki nie są długie, przyjemnie się je czyta. Oczywiście jak to zawsze bywa mam swoich pupilków, więc rozdziały z nimi najlepiej mi się czytało. Książka jest tak fajnie napisana, że mimo wszystko losy wszystkich bohaterów są ze sobą połączone i przeplatają się.

Pomysł na urozmaicenie książki zagadkami był genialny, szkoda tylko, że są one (przynajmniej dla mnie) trudne. Myślę, że nagroda 500 000 $ jest tego warta. Podobał mi się również sposób, w jakim autor przedstawiał nam przypisy, musieliśmy szukać w internecie odpowiedzi - pomysł, myślę oryginalny.

Cieszę się, że mogłem przeczytać tę książkę. Jest zupełnie inna niż wyżej wymienione przeze mnie tytuły, myślę, że nawet lepsza. Na szczęście nie rozstaje się z Endgame na długo, na półce czeka już na mnie druga część. Niech ta gra wciągnie was, tak samo jak mnie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-01-2016 o godz 12:11 Janusz Stafiej dodał recenzję:
Książka super! Strasznie wciągająca, przez to muszę kupić 2 tom :/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
13-01-2016 o godz 12:31 książko miłości moja dodał recenzję:
Endgame to książka przesycona akcją, nie sposób się z nią nudzić. Mimo że jest przede wszystkim książką fantasy, zawiera mnóstwo życiowych cytatów. Myślę, że warto w niej przeczytać ponad to, co jest napisane, a dostrzeżemy znacznie więcej. Ktoś pomyśli, że oszalałam, bo doszukuję się głębi w fikcyjnej opowieści. Może i oszalałam, ale to wszystko za sprawą Endgame.
więcej---> http://ksiazkomiloscimoja.blogspot.com/2016/01/endgame-wezwanie.html#comment-form
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-01-2016 o godz 08:41 piotr wiewióra dodał recenzję:
książka, która wprowadza Cię drogi czytelniku w świat przygód oraz niesamowitych zwrotów akcji. Rzeczywiście, książka godna polecenia
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
04-01-2016 o godz 18:49 Łukasz Marciniak dodał recenzję:
http://hrosskar.blogspot.com/2015/12/endgame-wezwanie.html

James Frey to znany i ceniony pisarz amerykański. Jego debiutancka powieść Milion małych kawałków była jednym z najgłośniejszych skandali literackich ostatnich lat. Przetłumaczono ją na ponad 30 języków, w tym na polski. Jest to poruszająca książka, oparta na motywach autobiograficznych - odwyku autora. James Frey jest również autorem takich powieści jak Mój przyjaciel Leonard, Jasny słoneczny poranek, Ostatni testament oraz Endgame. Ta ostatnia niedawno wpadła w moje ręce i postanowiłem ją czym prędzej przeczytać.

Pewnego zwyczajnego i spokojnego dnia w Ziemię uderza seria meteorytów. Jedynie garstka osób na świecie jest świadoma tego, co to oznacza… W ich żyłach płynie krew starożytnych cywilizacji. W ich umysłach odzywa się głośne wezwanie. W ich rękach znajduje się los świata. To dwanaście młodych osób w wieku od 13 do 20 lat. Nie mają żadnych nadprzyrodzonych zdolności. Za to od dziecka szkolono ich, by stali się zabójcami doskonałymi i takimi też się stali. Rozpoczyna się Endgame! Gra, która przesądzi o dalszych losach całego świata. Gracze muszą odnaleźć trzy starożytne klucze: Ziemi, Niebios i Słońca, zostawionych przez istoty pozaziemskie, które stworzyły ludzką rasę i pchnęły ją do rozwoju. Zwycięzca w tej grze może być tylko jeden! A wygraną jest nie tylko ocalenie swojego życia, ale również swojego ludu.

Ponadto Endgame to niezwykłe multimedialne doświadczenie, w którym rzeczywistość przeplata się z fikcją. Bowiem w książce zostawiono szereg wskazówek, które mają nas naprowadzić na rozwiązanie zagadki. Czym ona jest, tego nikt nie wie... Ale warto spróbować swoich sił, ponieważ na zwycięzców 3 zagadek czeka łącznie 3 000 000 $ nagrody! Jeśli myślicie, że są one łatwe, to jesteście w błędzie! Uwierzcie mi na słowo, że są trudne! Ja kompletnie nie mam pomysłu jak się za nią zabrać...

Natomiast jeśli chodzi o aspekt fabularny książki, jest on rodem z hollywoodzkich filmów - pełny zwrotów akcji, napięcia, oraz wydarzeń następujących jedne po drugich w bardzo szybkim tempie. Endgame czyta się ją niemalże z zapartym tchem śledząc losy poszczególnych Graczy w drodze do rozwiązania zagadki. Momentami bardzo ciężko było mi oderwać się od niej i wrócić do rzeczywistości! A to nie zdarza mi się tak często. Nie sposób nudzić się w trakcie lektury!

W pierwszej chwili, gdy zobaczyłem, że będzie aż 12 bohaterów i każdy z nich będzie miał swoje rozdziały, pomyślałem sobie, że to nie może wyjść dobrze. Zbyt wielu, zbyt rozczłonkowana fabuła, zbyt dużo do spamiętania... Nic bardziej mylnego! Co prawda nie wszystkim bohaterom zostaje poświęcony ten sam czas w książce, jednak za to nie mamy wrażenia przesytu i przytłoczenia nadmiarem informacji. Każdy z Graczy jest bardzo odmienny od swoich rywali - nie ma możliwości pomylić jednego z drugim. Małym kłopotem może być z początku spamiętanie ich imion, ponieważ są one czasami dość mocno egzotyczne. Do kreacji bohaterów nie mam żadnych zastrzeżeń i pod tym względem jest bardzo duży plus.

Skoro już była mowa o plusach, przyszła pora na kilka minusów, a raczej takich moich zastrzeżeń do książki. Pierwszym z nich jest dość łatwo nasuwające się skojarzenie z Igrzyskami Śmierci - 12 zawodników i 12 Graczy, w obu jeden tylko może przeżyć, osoby biorące udział nie mają wyboru i muszą walczyć, w obu również jest ktoś silniejszy, kto niejako zarządza grą. Jednakże w trakcie czytania nie mamy uczucia, że to takie inne Igrzyska Śmierci. Od czasu do czasu niektóre aspekty książki mogą nam się raptem nieco skojarzyć. Drugim jest dość duża liczba rozdziałów Gracza, który zdobędzie pod koniec książki pierwszy z kluczy. Niestety może to nieco spojlerować uważnemu czytelnikowi zakończenie. Natomiast Ostatnią kwestią są zbyt wszechstronne i zbyt zaawansowane umiejętności Graczy. Ja rozumiem, że ćwiczyli od urodzenia itp., ale mają po kilkanaście raptem lat. Do tego dochodzi również ogromna wiedza. Być może te wszystkie umiejętności można nabyć w takim wieku, nie mówię, że nie, ale mnie osobiście ten aspekt książki momentami wydawał się nieco przesadzony.

Endgame: Wezwanie to książka na pewno wyjątkowa, która podbije serca wielu czytelników. Zarówno pod kątem prezentowanej fabuły, jak również ze względu na zagadkę czekająca na rozwiązanie na kartach powieści. Jestem oczarowany tą książkę i na pewno sięgnę po kolejny tom - jestem niezwykle ciekawy jak potoczą się dalsze losy bohaterów oraz kto zwycięży w Endgame! Polecam!

Książkę wygrałem w konkursie organizowanym przez profil na facebooku: Nie jestem statystycznym Polakiem, lubię czytać książki. Serdecznie dziękuje!
Natomiast fundatorem nagrody było Wydawnictwo Sine Qua Non! Dziękuje!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-12-2015 o godz 16:40 Karolina Matecka dodał recenzję:
W Endgame nie ma miejsca na nudę. Wszystko dzieje się bardzo szybko przez co książka traci trochę an wartości. Nie mamy szansy wciągnąć się w historię tylko od razu jesteśmy wrzuceni w wir wydarzeń, których początkowo nie rozumiemy. Spodobało mi się to, że akcja nie jest ograniczona do Ameryki jak to jest w większości powieści tego typu, a została rozszerzona na cały świat. Sam pomysł końca świata jest bardzo ciekawy. Powieść jest owiana aurą tajemniczości i klimatem ciągłej rzezi. Bohaterowie tutaj nie maja żadnych zahamowań aby zabijać. Musimy być przygotowani na sceny pełne krwi.
Wszystko jest skupione tylko i wyłącznie na akcji i nawet kiedy autorzy chcą skupić się na romansie bądź innym wątku mimowolnie jest on pomijany bo taka jest natura tej książki.
W Endgame mamy 12 głównych bohaterów. Jedni z nich są bardziej dopracowani drudzy mniej. Moim zdaniem jest ich zdecydowanie za dużo i autorzy pogubili się w kreowaniu ich wszystkich. Bardzo duża ich część jest nijaka i od razu było widać, że niektórzy zostali specjalnie stworzeni aby ich zabić. Momentami po prostu się gubiłam w tych wszystkich imionach i nie wiedziałam o kim jest teraz mowa i kogo wreszcie zabili, a kogo nie. Nie grozi nam tu rozpacz po śmierci postaci, bo nie da się z nimi zżyć na tyle by się o to martwić. Po mimo tego mam kilku swoich ulubieńców, którym kibicuję, ale są to raczej ci, o których autorzy myślą w ten sam sposób :)
Autorzy piszą lekkim, młodzieżowym językiem. Nie szczędzą nam szczegółowych opisów krwawych scen, których jest tu multum. Rozdziały są podzielone ze względu na uczestnika, którego w tym momencie śledzimy.
Lubią.
Pisać.
W.
Ten.
Sposób.
Co może denerwować, jednak mnie się podobało, bo jest dość specyficzne i pasuje do Endgame :)
Na początku rzuca się w oczy piękna, złota okładka. Jest wyjątkowa co pasuje do klimatu powieści. Co kilka stron jest jakiś obrazek lub ciąg liczb bądź liter, co jest prawdopodobnie związane z akcją , o której możemy przeczytać na końcu książki. Akapity zostały usunięte i tekst jest miejscami chaotyczny i zdawałoby się kompletnie nie obrobiony. Całość robi bardzo dobre wrażenie i zdecydowanie przykuwa wzrok :)
Po mimo wad spędziłam bardzo miło czas czytając Endgame i zdecydowanie Wam polecam, bo książka wciąga, a zakończenie pozostawia wielki niedosyt!

Recenzja z bloga: http://love-ksiazki.blogspot.com/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-12-2015 o godz 22:30 Ada Puszkarska dodał recenzję:
O czym jest ta książka?:
Książka? Nie, to przyszłość rozrywki!
Projekt "Endgame" to multimedialne doświadczenie, w którym rzeczywistość przeplata się z fikcją.
Trzy powieści, jedna gra dla miliardów graczy.
No i 3 000 000 $ nagrody!
Przyszłość nie została jeszcze określona.
Dopiero "Endgame" ją zweryfikuje.
W Ziemię uderza seria meteorytów. Tylko garstka jest świadoma tego, co to oznacza…
W ich żyłach płynie krew starożytnych cywilizacji.
W ich umysłach odzywa się głośne wezwanie.
W ich rękach znajduje się los świata.
Nie mają nadprzyrodzonych zdolności. Nie potrafią latać, nie posługują się magią.
Od dziecka szkolono ich, by stali się zabójcami idealnymi.
Nadszedł czas.
Usłyszeli wezwanie.
Rozpoczyna się "Endgame"!
Czytaj książkę. Odszukuj wskazówki. Rozwiązuj łamigłówki.
Zwycięzca może być tylko jeden!

Książka bardzo mi się podobała. Do przeczytania jej zachęciły mnie inne recenzje, ale także okładka i opis znajdujący się na jej tyle. Pomyślałam, że fajnie będzie się czytało taką książkę. I wcale się nie myliłam!
Język jakim posłużyli się autorowie bym w pełni zrozumiały dla czytelnika. Treść była bardzo wciągająca, przez co pochłonęłam to tomisko w dość krótkim czasie. Dodatkowo szybsze przeczytanie książki umożliwiły litery, które były dość duże.

"Endgame. Wezwanie" to mieszanina akcji i science fiction. Występuję dużo ciekawych akcji, gdzie autorzy cały czas rzucają graczom jakieś przeszkody pod nogi. Czasami kończy się to nawet postrzałami, ranami kłutymi i ciętymi, urwaniem kończyn czy odcięciem palców. Są też momenty, gdzie dochodzi do zmiażdżenia czaszki, a nawet przerwania rdzenia kręgowego.

Dobrym plusem tej książki byli też gracze. Każdy miał jakieś charakterystyczne cechy wyglądu i charakteru. Tylko jedna rzecz była wspólna dla każdego gracza. Domyślacie się jaka? Wiara we własne możliwości i dażenie do celu bez poddawania się. Gracz upadnie, nic się nie stało! Wstaje i rusza dalej.

Czytając książkę nie liczyłam wcale czasu. Zapomniałam o rzeczywistości, o tym, że trzeba rano wstać do szkoły. Przeniosłam się do gry i czułam się jakby wszystko działo się wokół mnie.
Moim zdaniem pozytywem tej książki było też to, że do samego końca, nie wiedziałam kto wygra. Dzięki temu cała książka była ciekawa, a nie tylko połowa.

Podsumowując książkę mogę Wam z czystym sercem polecić. Z przyjemnością sięgnę po drugi tom "Endgame. Klucz niebios".
Przeczytaliście już "Endgame. Wezwanie? A może Was zachęciłam? Co sadzicie o tej książce?
Czytaliście już może "Endgame. Klucz niebios"? Polecilibyście tą książkę?
Zapraszam do dyskusji w komentarzach!




Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Sine Qua Non.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
09-12-2015 o godz 23:44 Sophie dodał recenzję:
Przybyli przed dwunastoma tysiącami lat. Zeszli z gwiazd pośród dymu i ognia, stworzyli ludzkość i pokazali nam, jak żyć. Pragnęli złota i zbudowali pierwsze cywilizacje, aby im go dostarczyły. A kiedy dostali już to, czego chcieli, opuścili nas. Odchodząc, obiecali, że któregoś dnia powrócą, a gdy tak się stanie, rozpocznie się gra. Gra, która zadecyduje o naszej przyszłości. Oto Endgame. Przez dziesięć tysięcy lat żyli w ukryciu. Dwanaście starożytnych ludów. Każdy z nich musiał wybrać swojego Gracza. Szkolono ich z pokolenia na pokolenie, pokazano, jak posługiwać się bronią, językami, historią, taktyką, kamuflażem. Jak zabijać. Razem Gracze reprezentują sobą wszystko: siłę, dobroć, okrucieństwo, lojalność, mądrość, głupotę, brzydotę, pożądanie, niegodziwość, kapryśność, piękno, wyrachowanie, lenistwo, entuzjazm, słabość. Są dobrzy i źli. Jak ty. Jak my wszyscy. Kiedy rozpocznie się gra, będą zmuszeni odnaleźć trzy klucze ukryte gdzieś na Ziemi. Jedyną regułą Endgame jest brak reguł. Ktokolwiek znajdzie klucze, wygrywa. Endgame.

Gdy tylko zaczęłam czytać Endgame, miałam wrażenie, że skądś znam tą historię. I nagle mnie olśniło – Igrzyska śmierci! 12 rodów = 12 dystryktów. W Endgame gracze mają od 13 do 17 lat, podczas kiedy przedział wiekowy w Igrzyskach to 13-18 lat. Wygrywa jedna osoba. Podczas czytania miałam wrażenie, że czytam słabą podróbkę dzieła Suzanne Collins, chociaż muszę przyznać, że gdzieś tak w połowie naprawdę się wciągnęłam. Niestety Endgame jest dla mnie trochę za krwawe. Wierzę, że dałoby się to opisać w inny sposób, bo prawdę mówiąc, niektóre momenty napawały mnie obrzydzeniem. Po skończeniu pierwszej części, czułam niedosyt. Jest to jedna z tych historii, w którą jak się wciągniesz, to masz problem się wydostać. Kiedy emocje opadły podsumowałam niektóre rzeczy i wybrałam ocenę. Jest ona taka, a nie inna, ponieważ niektóre rzeczy są całkowicie niedopracowane. Ale o tym zaraz.

Język nie należy do najprostszych. Przynajmniej nie na tyle, żeby Endgame czytało się szybko. Zajęło mi to całe dwa tygodnie. I chociaż kilka razy miałam ochotę odłożyć tą powieść, to później się wciągałam i nadal z chęcią to czytałam. Najgorszą rzeczą z tych wszystkich była ilość bohaterów i przygód które im się zdarzały. Pod koniec nadal nie wiedziałam kto, co, gdzie i jak. Znaczy pamiętałam trójkę bohaterów: Jago, Sarah i Chiyoko. Mam wrażenie, że to na ich kreacji autorzy skupili się najbardziej. Za dużo rzeczy, za dużo wydarzeń, za dużo osób. Nie nadążałam, ale udało mi się dotrwać do końca i orientować mniej-więcej o co chodzi.

Mimo tego, że autorzy skupili się głównie na wyżej wymienionych postaciach, nie mogę powiedzieć, że inni sią niedopracowani. Każdy ma przyporządkowaną jakąś cechę rozpoznawczą. Na przykład Baitsakhan, którego łatwo rozpoznać po brutalności. W każdym razie dzięki temu, wszystko nie było czarno-białe i czasami można było się domyślić o kogo chodzi. Jejku, tak tu dużo bohaterów, że nie wiem na kim się skupić!

Nie uważam, że Endgame to nie wiadomo jak dobra książka. Niektóre rzeczy są więcej, inne mniej przewidywalne. Ale łączy je jedno. Ta powieść naprawdę potrafi wciągnąć, chociaż pierwsze 100, 150 stron jest okropne. Nie zmienia to faktu, że z chęcią sięgnę po kontynuację, gdyż naprawdę jestem ciekawa jak to wszystko się rozwinie. Mam nadzieję, że skończy się to tak, jak sobie wyobrażam. Jeśli nie przeszkadzają ci podobieństwa do innych książek, a szukasz dobrej literatury przygodowej to z czystym sercem mogę Ci polecić Endgame.

6/10

„Endgame to zagadka życia, powód śmierci. Zawiera się w niej początek wszystkich rzeczy i koniec wszystkich rzeczy.”


http://boook-reviews.blogspot.com/2015/12/frey-shelton-endgame.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-12-2015 o godz 16:12 Maadziuulekx3 dodał recenzję:
"Przybyli przed dwunastoma tysiącami lat. Zeszli z gwiazd pośród dymu i ognia, stworzyli ludzkość i pokazali nam jak żyć. Pragnęli złota i zbudowali pierwsze cywilizacje, aby im go dostarczyły. A kiedy dostali już to czego chcieli opuścili nas. Odchodząc, obiecali, że któregoś dnia powrócą, a gdy tak się stanie, rozpocznie się gra- gra, która zadecyduje o naszej przyszłości. Oto Endgame."

Dwunastu graczy. Ich ścieżki wybrano przed tysiącami laty. Od tamtej pory przygotowują się na to co ma nadejść. Gdy rozpocznie się gra, będą zmuszeni porzucić dotychczasowe życie, które w mniejszym lub w większym stopniu sobie ułożyli, na rzecz rozmyślania, rozszyfrowywania różnych zagadek, zabijać. Być w ciągłym ruchu i nie dać się tak szybko wykluczyć z gry. Ci, którzy przygotowani są gorzej od reszty zginą na samym początku. Mają ponad trzynaście, ale nie więcej niż dwadzieścia lat. Nie posiadają nadnaturalnych mocy, są śmiertelnikami, do których należy rozwiązanie Wielkiej Zagadki Zbawienia i jedno z nich musi tego dokonać, inaczej wszyscy będą zgubieni. Razem są wszystkim, lecz nie są razem. Nie są przyjaciółmi. Są rozdzieleni, porozrzucani po całym świecie. Od narodzin byli szkoleni i wychowywani na ostrożnych, rozważnych, przebiegłych, bezlitosnych i okrutnych. Nie cofną się przed niczym, gdy przyjdzie na to pora oddadzą ostateczny cios, aby odnaleźć klucze do Wielkiej Zagadki. Nie mogą przegrać, bo porażka oznacza niechybną śmierć, koniec wszystkich i koniec wszystkiego.

Na ziemię spada dwanaście odłamków meteorytu, które sieją ogromne spustoszenie w różnych zakątkach świata. Życie każdego z mieszkańców planety zmienia się diametralnie. Nikt już nie jest bezpieczny. Trupy, panika, przerażenie, strach. Jedynie garstka jest świadoma tego co nadchodzi. ENDGAME. Czy entuzjazm pokona siłę? Głupota zwycięży dobroć? Lenistwo piękno? Czy wygra dobro, czy zło? Istnieje jeden sposób żeby się dowiedzieć. Przekonaj się sam...

Legenda głosiła, że zapowiedź tego co ma nadejść będzie efektowna. Świadomi tego co ich czeka wyczekiwali, wypatrywali i przygotowywali się do Endgame przez całe swoje życie. Niektórzy z oczekiwaniem czekali na rozpoczęcie gry jak wybawienia od nudy, inni zapomnieli o ich przeznaczeniu ciesząc się tym co mieli, co osiągnęli, życiem, spełnianiem marzeń. Czekali na dwudzieste urodziny z utęsknieniem, bo gdy one nadejdą każdy będzie wolny od przeznaczenia. Rozpocznie resztę swojego życia, gdyż przestanie spełniać warunki. Jednak pewnego dnia ziszcza się to o czym mówili. ENDGAME. Ktokolwiek znajdzie klucze, wygrywa.

Wiele słyszałam na temat książki ''Endgame", że przypomina powieść Suzanne Collins, którzy wszyscy bardzo dobrze znają. Chciałam bardzo zapoznać się z tą konkretną książką, gdyż musiałam się przekonać ile w tych opiniach skrywa się prawdy i śmiem stwierdzić, że ''Endgame'' bije o głowę ''Igrzyska śmierci''. Posiadają nieliczne wspólne cechy, jednak wiele rzeczy ich od siebie różni z czego każda z nich jest wyjątkowa w swoim rodzaju, dlatego tak bardzo nas pochłaniają.

Więc jak ja oceniam tę powieść? Zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Spodziewałam się zupełnie czegoś innego, a otrzymałam coś niezwykłego. Od pierwszej strony zostałam rzucona na głęboką wodę. Akcja biegnie w zawrotnym tempie, nie byłam w stanie zatrzymać się ani na moment, wydarzenia wciąż parły do przodu przyciągając mnie coraz bardziej w swoje sidła. Książka jest niesamowicie dopracowana, dopieszczona, dobrze przemyślana, od pierwszej strony. Zawiera w sobie wielu bohaterów, każdy z nich przedstawiony jest indywidualnie z czego możemy bez problemu towarzyszyć im, obserwować ich zmagania, emocje, przeżycia.

Autorzy stworzyli niesamowity świat. Przerzucają nas z jednego miejsca do drugiego, wciągają w wir wydarzeń, który zamiast zwalniać, wciąż przyspiesza. Autorzy kluczą, wodzą nas za nos byśmy wraz z nimi odkrywali tajemnice, które przed nami zaszyfrowali. Rzucają mylne poszlaki, doprowadzają nas do obłędu, dzięki czemu nie jesteśmy w stanie oderwać się od powieści. Chcemy poznać za wszelką cenę co takiego w sobie skrywa. Poznać ich barwnych i charakterystycznych bohaterów, którzy odkrywają przed nami swoją historię. Każdy z nich mniej lub bardziej stara się zwrócić naszą uwagę, tak byśmy ich polubili i kibicowali w podążaniu przez Endgame.

Strasznie przeżywałam tę powieść. Czułam przerażenie, strach, ból, który przeszywa mnie na wskroś. Miałam ciarki na plecach. Wszystko chłonęłam szeroko otwartymi oczami. Rozwiązywałam zagadki, które doszczętnie przegrzewały mi mózg. Grałam, miałam nadzieję, że wszystko potoczy się po mojej myśli. Kibicowałam ulubionym bohaterom, gryzłam paznokcie, gdy coś nie szło po mojej myśli. Książka pochłonęła mnie do granic możliwości. Nie mogę się doczekać kolejnej części! Gorąco polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
04-12-2015 o godz 23:00 czasdlaksiazki dodał recenzję:
Nadeszła chwila, w której nie mogę się przyczepić do przesytu wątku miłosnego w książce!

W dzisiejszej recenzji powiem co nie co o książce "Endgame. Wezwanie" czyli pierwszym tomie cyklu Endgame. Jaka jest moja opinia o tej książce? Czy spełniła ona moje oczekiwania?
Tego dowiecie się poniżej.

W ziemię uderza seria meteorytów. Dla zdecydowanej większości ludności jest to nieszczęśliwy przypadek, jednak garstka - a dokładnie dwanaście osób uznaje to za rozpoczęcie czegoś, na co ich ludy czekały tysiące
lat - Endgame.

Nadszedł czas.
Usłyszeli wyzwanie.
Rozpoczyna się Endgame!

Dwanaście osób w wieku od trzynastu do dwudziestu lat. Każde z nich od najmłodszych lat przygotowywało się do owego zdarzenia. Reprezentują swój lud i nie mają przeciwwskazań do zabijania. Zwycięzca jest przecież tylko jeden. Na ziemi pozostanie wyłącznie lud zwycięzcy.

Nie chcę wam zbyt wiele o niej opowiadać, wolałabym abyście poznali tę książkę podczas czytania.
Fabuła "Endgame" to jedno wielkie WOW! Już za sam pomysł autorzy dostają ode mnie plusa. Zauważamy coś odrobinę podobnego do Igrzysk Śmierci, jednak równocześnie całkowicie innego. Przeczytajcie i zrozumiecie o co mi aktualnie chodzi.

Ta książka zdobywała naprawdę wiele bardzo pozytywnych opinii, ale nie spodziewałam się czegoś tak świetnego! Tyle akcji, dobry wątek miłosny - definitywnie jest to coś dla mnie!

Możliwość spojrzenia na historię z perspektywy każdego z graczy - jest to kolejny plus dla tej książki. Bardzo lubię również to, że autorzy nie faworyzują żadnego z nich i każdy jest stawiany na równi.

Kiedy zakończyłam ją czytać pragnęłam od razu sięgnąć po kolejny tom. Historia mnie tak pochłonęła, że nie potrafiłam przestać o niej myśleć. Pisząc ten post nadal mam w głowie końcowe sceny.


Okładka
Czy można o niej powiedzieć coś negatywnego? Jest P-R-Z-E-P-I-Ę-K-N-A!

Fabuła
Jak już wspominałam wyżej - fabuła tej książki jest moim skromnym zdaniem fantastyczna. Nie ma możliwości, aby przy czytaniu się nudzić, ta książka to jedna wielka akcja! A do tego autorzy nie oszczędzają nam szczegółowych opisów krwawych walk, które momentami nieco obrzydzają.

Bohaterowie
Tutaj was zdziwię. Zawsze czepiałam się bohaterów. Często znajdował się chociaż jeden, który działał mi na nerwy. W tej książce o dziwo nie znalazłam takiej postaci. Szczerze mówiąc nie mam pojęcia, czy jest to plus, czy minus. Jestem jednak pewna, iż jest coś ze mną nie tak. Czytając opinie innych recenzentów dowiedziałam się, iż chętnie zabiliby pewne osoby. Może wreszcie oddaliła się ode mnie ta wrogość do niektórych kreacji literackich? A może po prostu tak kocham tę książkę, że żaden bohater mi zbytnio nie przeszkadza?
Moim ulubieńcem jest jeden z graczy, o których pisze się w tej powieści najwięcej - Jago.♥
Zazwyczaj ograniczam emotikony w recenzjach, ale Jago definitywnie zyskał moją ogromną sympatię i w jego przypadku to serduszko trzeba zaakceptować...

Moja ocena książki:
★★★★★★★★★★

Wiecie co jest najgorsze? Prawdopodobnie nie zakupiłabym tej książki z własnej inicjatywy, ponieważ jakoś specjalnie mnie do niej nie ciągnęło. Intrygowała mnie, lecz opis aż tak nie zachęcał, abym od razu biegła do księgarni.
Więc jeśli jeszcze nie przeczytaliście tej książki - zaufajcie mi. Zaufajcie mi i jak najszybciej po nią sięgnijcie! Jeżeli chociaż w najmniejszym stopniu zaciekawiła was ta historia i tak jak ja lubicie mnóstwo akcji, w których przeplata się mały wątek miłosny, z całego serca polecam wam Endgame. Wezwanie!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-11-2015 o godz 12:49 Izabela Starosta dodał recenzję:
Obawiałam się Endgame. Obawiałam się kopii Igrzysk Śmierci. Obawiałam się… Tja, długo by wymieniać. W końcu się zdecydowałam i dzięki wydawnictwu Sine Qua Non, książka wpadła w moje łapki. I co? I brawo ja!

W Ziemię uderza seria meteorytów. Tylko garstka ludzi jest świadoma tego, co to oznacza… Nadszedł czas. Usłyszeli wezwanie. Rozpoczyna się Endgame!
W ich żyłach płynie krew starożytnych cywilizacji. W ich umysłach odzywa się głośne wezwanie. W ich rękach znajduje się los świata. Nie mają nadprzyrodzonych zdolności. Nie potrafią latać, nie posługują się magią. Ale od dziecka szkolono ich, by stali się zabójcami idealnymi.

Zarys fabuły może i lekko przypomina ten z Igrzysk Śmierci, ale zagłębiając się bardziej, da się wyczuć spore różnice. Są igrzyska, zwycięzca może być tylko jeden. I na tym koniec. Wydarzenia poznajemy z przybliżeniem osoby każdego z dwunastu bohaterów, co dla mnie jest na plus. Okej, może wolałabym ich trochę mniej (Sarah i Jago?), jednak lepsze to, niż uparte trzymanie się tylko jednego. I to w tej powieści! Zbyt dużo się dzieje, aby jedna postać to ogarnęła. Odkrywamy psychikę bohaterów, poznajemy fakty z przeszłości, które nie są mało istotne. Śledzimy ich poczynania i zmagania z napotkanymi łamigłówkami. I choć są brutalni, niekiedy nawet bezlitośni, to niektórzy potrafili zaskarbić sobie moją sympatię.
Cieszy mnie również to, że pomiędzy brutalnością, a rozlewem krwi autorzy znaleźli miejsce na umieszczenie miłości. Szkoda, że to taki trochę typowy trójkąt, nie mniej jednak i tak mnie to raduje. Zawsze to trochę ciepła na serducho, gdy czyta się o zaufaniu, przyjaźni i miłości. :)
Największym plusem dla mnie w Endgame są historie tajemniczych budowli i pradawnych rodów. Lubię takie smaczki. Czuję wtedy, że autorzy konkretnie przyłożyli się nawet do najdrobniejszych szczegółów. Gdyby tego zabrakło i wątek ten został potraktowany po łebkach, czułabym niedosyt. A tak?! Tadam! <3

Endgame to wspaniała książka! Chcę jeszcze i jeszcze. Szkoda, że całość wydana jest bez akapitów i wyjustowania, co trochę męczy. Jednak jestem w stanie to zrozumieć – siła wyższa. Na początku jest informacja, że układ akapitów i wcięć w tekście jest narzucony wydawcy przez autora (niezależnie od wersji językowej).
Zdaję sobie sprawę, że wielu miłośników IŚ tę książkę uzna za odgrzany kotlet. Dla mnie jest jednak arcydziełem. IŚ mnie rozczarowały, Endgame mnie powaliło. Rozłożyło na łopatki. Zafascynowało i pozostawiło z takimi emocjami, że musiałam ochłonąć, zanim mogłam cokolwiek racjonalnie o tej książce napisać.

Warto dodać również, że książka ta, poza tym, że jest świetną historią, jest również zaproszeniem dla czytelników, do dołączenia do ogólnoświatowej gry, w której celem jest odnalezienie trzech ukrytych kluczy, doprowadzających wybrańca do prawdziwego skarbu. Jak je zatem odnaleźć? W książce natrafiamy na różnego rodzaju wskazówki. Może układ akapitów i brak wcięć również ma z tym coś wspólnego?
Uczestnictwo w zabawie wymaga dostępu do książki (nie musisz kupować, wystarczy pożyczyć z biblioteki), dostępu do Internetu oraz własnego standardowego konta internetowego Google. Na początku musisz dokonać rejestracji na stronie internetowej, której adres URL jest rozwiązaniem pierwszej zagadki w książce i podać wszystkie niezbędne w tym celu dane. Nagroda Główna zostanie przyznana pierwszej osobie, która rozwiąże wszystkie zagadki i zostanie pozytywnie zweryfikowana przez organizatorów przed 20 października 2017 roku.

Dla mnie – bomba! <3
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
25-11-2015 o godz 13:07 dobrerecenzje.pl dodał recenzję:
Jedna nagroda, jeden zwycięzca z 12 młodych i prężnych wybrańców. Zaczyna się Endgame, ginie cała masa ludzi, jest tylko jeden wybraniec ze starożytnego ludu. Na Ziemię spadają kolejno 12 meteorytów, każdy w inny zakątek świata, począwszy od Stanów Zjednoczonych, aż po skraje Azji. Sześciu chłopców i sześć dziewczyn, zaczyna niebezpieczną grę z ogniem, rozpoczyna się walka o przetrwanie nie tylko swoje lecz i ludu.
Gra bez żadnych zasad, czy ograniczeń można zawierać różnorakie sojusze, a nawet w pojedynkę polować na siebie. Już przy pierwszej okazji mają doświadczyć widoku skrajnie znanemu im boga, jednego z Ludzi Niebios. Każde z nich dostaje wskazówki dotyczące trzech kluczów. Jak na razie mają wypełnić pierwsze zadanie, czyli zdobyć Klucz Ziemi, będący schowany gdzieś na ludzkiej planecie. Nie mają żadnych nadnaturalnych mocy, są to dzieciaki doświadczone przez los, przygotowywane przez starszych na początek właśnie śmiertelnej gry o życie, wygraną, bądź śmierć. Niestety już na pierwszym spotkaniu dochodzi do zabójstwa jednego z wybrańców i zostaje już ich tylko 11. Niektórzy z nich to dzieci, które dopiero co skończyły 12 lat, w górnej granicy wieku do 18. Wyćwiczeni, dobrze wyszkoleni, odporni na ból. Lecz jeden uczestnik będący dziewczyną o nietypowej urodzie nie chce uczestniczyć w grze, przejęła dziedzictwo po bracie, który dopiero co umarł, ćwiczyła przez przeszło cztery lata, gdy miała wygłaszać mowę końcową wielki meteoryt spadł na Zimie i pozabijał wszystkich dookoła. Ona przetrwała, musiała zostawić rodziców, szkołę, przyszłość i chłopaka, którego kochała ponad życie.
Wszyscy musieli w swoim życiu poświęć wszystko, żeby wyruszyć w drogę i walczyć o przetrwanie bliskich. Każdy z nich ma przypisany własny kamień i symbol. W ich żyłach płynie starożytna krew przodków. W sowich rękach dzierżą losy i przyszłość świata.
Książka bardzo zagadkowo napisana. Występują w niej wszystkie mieszanki uczuć jakie są nam znane. Miłość, śmierć, zazdrość, ból, to główne wartości kierujące naszych bohaterów do zakończenia śmiertelnej gry rozpoczętej przez bogów.
Muszę przyznać, że moimi faworytami w tej książce są dwoje nastolatków, którzy po namyśle zawarli ze sobą sojusz, który później przemienił się w głęboka miłość i przywiązanie. Ona czysta i piękna, on natomiast mroczny, znaczony przez los bliznami. Pozostali również są bardzo interesujący.
Czytając można szukać wskazówek i na ilustracjach rozszyfrowywać poszczególne zagadki związane z książką.
Na końcu można wziąć udział w konkursie i wygrać nagrodę ofiarowaną przez autorów książki. Okładka cała pokryta jest jakby złotem i robi piorunujące wrażenie.
Każdy powinien tę książkę przeczytać.
Ocena: 10/10

Polecamy, zespół dobrerecenzje.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-11-2015 o godz 08:36 reni007 dodał recenzję:
Tajemnicza książka z zagadką na końcu .... świetnie się czyta oczekując z niecierpliwością dalszych części
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
13-11-2015 o godz 11:59 fil-mon-87 dodał recenzję:
Współistnienie odrębnych wcześniej gałęzi rozrywki, czyli gier komputerowych i książek zostało właśnie nierozerwalnie złączone i kształtuje nasz świat oddziałując na życie. Wielka idea, ogromne środki finansowe zaangażowane przez twórców i realizatorów. To już jest hit poza granicami Polski, u nas to tylko zależy od nagłośnienia całej sprawy.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-11-2015 o godz 15:47 dorota-serafin dodał recenzję:
Książka o wybrańcach reprezentujących najstarsze ludy świata, którzy poszukują tajemniczych kluczy, aby ocalić ziemię przed zagładą. Prawdę powiedziawszy więcej niż książka, ponieważ wsparcie multimedialne i bonusy dla czytelników i graczy są ogromne.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-11-2015 o godz 14:06 Kuba Szulczewski dodał recenzję:
Gra, która zadecyduje o naszej przeszłości.. Oto Endgame. Dwanaście starożytnych ludów. Każdy z nich musiał wybrać swojego Gracza. Szkolono ich z pokolenia na pokolenie, pokazano, jak posługiwać się bronią, językami, historią, taktyką, kamuflażem. Jak zabijać. Są dobrzy i źli. Jak ty. Jak my wszyscy. Kiedy rozpocznie się gra, będą zmuszeni odnaleźć trzy klucze ukryte gdzieś na Ziemi. Ktokolwiek znajdzie klucze, wygrywa. Powieść opowiada o poszukiwaniach pierwszego z nich. Jedyną regułą Endgame jest brak reguł. Zagraj. Przetrwaj. Rozwiąż zagadkę. Ludu Ziemi. Rozpoczyna się Endgame.

Książce towarzyszy o wiele, wiele więcej. Rewolucyjna gra na urządzenia mobilne, która pozwoli czytelnikom rozpocząć własne Endgame. To multimedialne doświadczenie, w którym rzeczywistość przeplata się z fikcją. Trzy powieści, jedna gra dla miliardów graczy - i 3 miliony dolarów nagrody!

Uwielbiam jak powieść jest wydana - piękny złoty kolor. Wręcz oczy mi się świeciły, jak widziałem w księgarniach tę książkę. Od bardzo dawna chciałem przeczytać książkę, ale jakoś zawsze nie nadarzała się okazja do lektury - aż do teraz! Mogę się trochę przyczepić do tego, iż pozycja bardzo łatwo się niszczy. Nawet przy wyciąganiu książki z paczki trochę się porysowała. Niestety mimo pięknej oprawy, uległa minimalnemu zniszczeniu w formie kilku rysek.

Od samego początku, gdy usłyszałem o tej powieści skojarzyły mi się Igrzyska Śmierci. To straszne, że do każdej powieści, w której ktoś się zabija muszę mieć takie skojarzenia. Jednak to zupełnie dwie odmienne powieści, odrębne totalnie! Jeśli chodzi o fabułę o wiele bardziej polubiłem dzieło Freya. Między innymi dzięki podróżom dookoła świata naszych bohaterów - może taki fetysz syna geografa. Tutaj mamy walkę w Chinach, a już w następnym rozdziale jesteśmy w tropikalnej Etiopii.

Bardzo spodobał mi się fakt, że teraźniejszość w tej powieści przeplata się z średniowiecznymi obrzędami i historią danego ludu, z którego wywodzi się dany bohater. Możemy dowiedzieć się wiele dość znaczących faktów, tym bardziej jak od małego są oni wychowywani na prawdziwych zabójców. Zagadki - jakie świetne zagadki! To dość ważny aspekt tej powieści. Uwielbiam książki, w których można rozwikływać jakieś łamigłówki, ale tym razem okazały się jak na mnie zbyt trudne.

Według mnie najlepsi w tej całej pozycji są postacie. Dwanaście trybutów Graczy, wszyscy są od siebie inni, wszyscy są inteligentni. Wszyscy potrafią zabijać. Są w naprawdę różnym wieku - najmłodszy ma 13 lat, a najstarszy 19. Oczywiście już od samego początku książki zacząłem obstawiać kto może sporo osiągnąć i namieszać w tej nieczystej grze. Ale niestety, w zakładach nie byłbym dobry - mój faworyt zginął jako pierwszy (ci co czytali mogą się trochę zdziwić). Ale nowi faworyci na szczęście przeżyli, alleluja!

Nie ukrywam, że pierwsze sto stron poszło mi naprawdę źle. Myślałem, że się nie wciągnę i książka będzie okropna. Jednak przy drugim podejściu do lektury zakochałem się. Może to zależało od mojego nastroju, a może od mojego nastawienia i dość wysokich oczekiwań? Nie wiem i pewnie się nie dowiem. Po upływie tych dwustu stron już wiedziałem, że będę wniebowzięty co do tej powieści i będzie kac książkowy (trwa aż do dziś..).

Wypadałoby kilka słów na temat świetnych bohaterów tej powieści. Widać, że autorzy głównie skupili się na duecie Sarah i Jago, fakt są okej, ale są po prostu ciekawsi bohaterowie. Jak na przykład przebiegła Chiyoko, czy Baitsakhan (działa mi na nerwy aa!). Zaintrygował mnie wątek Aisling oraz Shari, jedna z nich kreuję się na moją faworytkę. Polubiłem Maccabeego oraz An Liu. Nie polubiłem natomiast Hilala, Kalę i Baitsakhana. Według mnie źle został poprowadzony wątek durnego Christophera, dobrze, że potoczyło się to tak jak się potoczyło.

Podsumowując Endgame to naprawdę dobra książka, która jest idealnym początkiem dobrze zapowiadającej się trylogii. Bardzo spodobali mi się bohaterowie oraz podróże dookoła całego świata. Nie mogę doczekać się kolejnego tomu!

Moja ocena: 8/10
czytamboczytam.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
09-11-2015 o godz 17:35 dobra.ksiazka dodał recenzję:
Spadające meteoryty w dwunastu różnych miejscach, to znak dla dwunastki uczestników, że dla nich i ich rodów zaczyna się Endgame. Od dziecka przechodzili brutalne szkolenia, by w odpowiednim momencie wejść do Gry. Niektórzy z nich oczekiwali tego z niecierpliwością, a dla innych oznaczało to koniec względnie normalnego życia. Po odpowiedzi na tak zwany Zew otrzymują wskazówki do rozwiązania, dzięki którym będą mogli odnaleźć trzy klucze: Ziemi, Niebios i Słońca. Dzięki nim ich ród zostanie ocalony od czekającej ludzkość zagłady, a zaznaczyć trzeba, że zwycięzca może być tylko jeden.
Opinie na temat tej pozycji były tak skrajnie różne, że nie pozostawało mi nic innego, jak tylko przekonać się na własnej skórze, czy książka przypadnie mi do gustu. I tak się stało! Choć przyznam, że na początku trudno mi było wgryźć się w przedstawioną nam fabułę, a mnogość bohaterów, których poznawaliśmy już na pierwszych stronach przyprawiała o ból głowy. Jednak im dalej zaczytywałam się w "Endgame", to tym bardziej doceniałam niecodzienny pomysł autorów. W miarę rozwoju wydarzeń przywiązywałam się do postaci, lub je nienawidziłam. Mogłam ich wszystkich bliżej poznać, dzięki temu, że każdy kolejny rozdział był pisany z perspektywy każdego z nich. Takim to oto sposobem najbardziej do gustu przypadła mi Sara, Jago, Chiyoko i Christopher mimo że nie był Graczem. Kolejnym ogromnym plusem, o którym muszę wspomnieć jest wartko rozwijająca się akcja. Czytelnik nie ma prawa się nudzić, bo na każdej stronie pojawia się zagrożenie, a mordercze starcia między zawodnikami nie raz przyprawiały o dreszcze. Spektakularne walki również były czymś, co przyciągało moją uwagę, a przebiegłość i inteligencja bohaterów nie znała granic.
Tak, jak wyżej wspomniałam książka jak najbardziej mi się podobała. Początkowy chaos został szybko zastąpiony niecodziennymi przygodami, jakie przynosi Endgame i bohaterami, którzy głęboko zapadają w pamięć. Dlatego, jeśli macie ochotę na coś niespotykanego, a zarazem porywającego to zachęcam gorąco do sięgnięcia po tę pozycję, bo naprawdę warto.
Źródło recenzji dobraksiazka1.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-11-2015 o godz 19:56 Cynamonkatiebooks dodał recenzję:
Przybyli przed dwunastoma tysiącami lat. Zeszli z gwiazd pośród dymu i ognia, stworzyli ludzkość i pokazali nam, jak żyć. Pragnęli złota i zbudowali pierwsze cywilizacje, aby im go dostarczyły. A kiedy dostali już to, czego chcieli, opuścili nas. Odchodząc, obiecali, że któregoś dnia powrócą, a gdy tak się stanie, rozpocznie się gra. Gra, która zadecyduje o naszej przyszłości.

Oto Endgame.

Przyszłość nie została jeszcze określona. Dopiero Endgame ją zweryfikuje. W Ziemię uderza seria dwunastu meteorytów. Tylko garstka jest świadoma tego, co to oznacza…wezwanie...W ich żyłach płynie krew starożytnych cywilizacji. W ich rękach znajdują się losy świata. Od dziecka szkolono ich, by stali się zabójcami idealnymi. Aż wreszcie nadszedł czas. Usłyszeli wezwanie. Rozpoczyna się Endgame! Kiedy rozpocznie się gra, gracze będą zmuszeni odnaleźć trzy klucze ukryte gdzieś na Ziemi. Jedyną regułą Endgame jest brak reguł. Ktokolwiek znajdzie klucze, wygrywa...

Już od dłuższego czasu miałam ogromną ochotę przeczytać coś nowego, innego, wyjątkowego. Jednakże w dzisiejszych czasach, ciężko znaleźć jest pozycję, która będzie zupełnie oryginalna i niepowtarzalna... Prawda? Ha! I tu Was mam, bo jednak jest to możliwe, a "Endgame" jest tego najlepszym dowodem.
Powiem Wam, że dosłownie przed chwilą skończyłam czytać tę książkę i po prostu nie mogę się pozbierać. Z góry przepraszam, bo coś mi się wydaje, że ta recenzja będzie bardzo chaotyczna, ale te emocje :D Pewnie będę się cały czas zachwycać...zaczynając od początku... Słyszłam o "Endgame" mnóstwo przeróżnych opinii. Jedni mówią, że jest niezwykle pomysłowa, inni, że naciągana i słabo napisana. Jednak ja, jasnowidz, wiedziałam, że książka przypadnie mi do gustu, tylko nie spodziewałam się tego, że aż TAK!!!

Rozpoczęło się Endgame (tak, uwielbiam to słowo, więc pewnie pojawi się jeszcze jakieś milion razy :D). Dwanaścioro graczy z różnych kontynentów, musi odpowiedzieć na Wezwanie. Od dziecka przygotowywano ich do wzięcia udziału w grze, której stawką jest przetrwanie cywilizacji. Każdy uczestnik wywodzi się ze swojego ludu. Jeżeli wygra zapewni przetrwanie sobie i swoim bliskim. Ale wygrana nie jest taka prosta. Gdzieś na świecie ukryte są trzy klucze - Klucz Ziemi, Klucz Niebios i Klucz Światła. Zwycięzca musi odnaleźć wszystkie trzy klucze. Rozpoczyna się walka na śmierć i życie. Każdy gracz zrobi wszytko, aby tylko zapewnić przetrwanie swojemu ludowi. Jednak po czasie okazuję, że Endgame rządzi się według swoich zasad i nie pozwoli się przechytrzyć...

To taki mały wstęp, czy tylko moim zdaniem pomysł na książkę jest fantastyczny? Teraz najlepsza część, czyli bohaterowie ^^. Książka prowadzona jest narracją
3-osobową z perspektywy każdego z bohaterów, dlatego mamy możliwość dobrze zaznajomić się ze wszystkimi postaciami. Od razu muszę zaznaczyć, że uwielbiam wszystkich, choć moimi faworytami zawsze byli Jago i Sarah. Nie chcę się na ich temat zbytnio rozwodzić, bo jak zacznę to będę pisać i pisać. Chciałam tylko dodać, że mamy tutaj bohaterów, przeróżnych, najróżniejszych. Na pewno znajdą się tacy co ich pokochamy, za równo tacy, których znienawidzimy... No dobra był tutaj taki jeden Christopher, który niesamowicie dział mi na nerwy, ale jakoś tak dopiero pod koniec, zdałam sobie sprawę, że jednak go lubiłam. Najlepsze jest to, że wkrada się tutaj również wątek miłosny... Więc naprawdę każdy znajdzie coś dla siebie. A jeżeli chodzi o zakończenie to po prostu WOW. Cieszę się, bo skończyło się dokładnie tak jak chciałam, ale to w jaki sposób do tego doszło... Tutaj nic nie jest takie jakie się wydaje i autorzy zaskakują nas w najmniej oczekiwanych momentach.

Podsumowując: Tutaj znajdziemy po prostu wszystko, WSZYSTKO. Jejku, tak się zachwycam, ale to dlatego, że już dawno nie czytałam tak dobrej książki i wiecie co? Nigdy nie sugerujcie się czyimiś opiniami, bo gdybym ja tak robiła, nie sięgnęłabym po Endgame. A nóż, może akurat Wam przypadnie do gustu tak jak mnie :).

cynamonkatiebooks.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-11-2015 o godz 15:59 Zaczytana bez pamięci dodał recenzję:
"-Co robisz? - panikuje mężczyzna.
-Gram - odpowiada spokojnie Baitsakhan.
- Ale w co? Dlaczego? - dopytuje Łom.
Chłopak przykłada nóż do gardła mężczyzny i otwiera je jednym ruchem.
- To Endgame - mówi. - Tu nie ma dlaczego."

12 tysięcy lat temu 12 starożytnych ludów dało początek ludzkości, a następnie zniknęło. Jednak przez cały ten czas każda z nich wybierała po jednym Graczu, który miałby reprezentować dany lud w chwili rozpoczęcia Endgame. Nie mogli mieć mniej niż 13 lat ani więcej niż 20. Od momentu wybrania do gry, byli szkoleni na zawodowych zabójców. Nie znali bólu czy strachu, nie mówiąc już o litości. Gdy przekraczali górną granicę wieku, na ich miejsce wybierano nową osobę. I tak w kółko. Wszystko kończyło się, gdy na Ziemię spadł deszcz meteorytów. To było dla Graczy wezwanie, które musieli podjąć.

Marcus. Chiyoko. Sarah. Alice. Aisling. Baitsakhan. Jago. An. Shari. Kala. Maccabee. Hilal.
12 Graczy, którzy rozpoczęli bój o przetrwanie.
Zwycięzca może być tylko jeden.
Kto z nich zdobędzie wszystkie klucze i stanie się bohaterem?

Endgame może przypominać Igrzyska śmierci. Uczestnicy Gry walczą na śmierć i życie. Zawiązują sojusze, lecz wiedzą, że w ostatecznej fazie tylko jedna osoba może zostać zwycięzcą. Większość z nich jest bezwzględna i budzi strach. Trudno im się dziwić, w końcu od małego byli przygotowani na to, co się stanie, i wiedzieli, jak duża odpowiedzialność na nich ciąży. Nie mogą nikomu oddać swojego zadania. Do Endgame nie zgłaszają się ochotnicy.

Ta książka liczy sobie 500 stron, jednak pochłonęłam ją w ciągu jednego dnia. Siedziałam jak na szpilkach, śledząc akcję. Kilka momentów zaparło mi dech w piersiach. Zakończenie wgniotło mnie w fotel. Czegoś takiego się nie spodziewałam. Jestem głodna kolejnych wrażeń i już ostrzę sobie zęby na kolejną część.

James Frey i Nils Johnson-Shelton stworzyli niezwykłe uniwersum. Endgame to coś więcej niż książka. Czytelnicy naprawdę mogą wziąć udział w Grze, która rozpoczęła się 7 października 2014 roku, a skończy 7 października 2016. Nagroda główna wynosi 500 000 $. Kusi, prawda? Nie myślcie jednak, że tak łatwo zgarnąć tę okrągłą sumkę. Trzeba się nad tym sporo nagłowić.

Jestem pod ogromnym wrażeniem. Ta książka jest nowatorska. Nie widziałam wcześniej czegoś takiego. Sporo w niej odnośników do stron internetowych i zagadek. Wielbiciele liczbowych łamigłówek na pewno znajdą tu coś dla siebie. Kiedy przeglądałam książkę po tym, jak ją dostałam, nieco przestraszyłam się tych wszystkich cyferek, ale teraz wiem, że mają one sens i nie zostały tu umieszczone przez przypadek.

Ogromnym plusem jest sposób prowadzenia narracji. Wszechobecny narrator to był strzał w dziesiątkę. Opowieść z perspektywy jednego bohatera byłaby niepełna. Gdyby mówili wszyscy - zrobiłby się chaos. Teraz było idealnie. Miałam wrażenie, że siedzę w kinie i oglądam film akcji. Bardzo chciałabym, żeby ktoś podjął się przeniesienia tej powieści na szklany ekran. Biegłabym na Endgame w podskokach i nie odpuściłabym premiery, nawet gdyby to oznaczało siedzenie w pierwszym rzędzie.

Zabrakło mi nieco informacji o mitologii i o tym, co działo się w dawnych czasach. Liczę na to, że kolejne powieści uzupełnią te braki. Wtedy obraz świata będzie kompletny.

"Żyjcie, umierajcie, kochajcie, zdradzajcie, mścijcie się. Cokolwiek chcecie. Endgame to zagadka życia, powód śmierci. Grajcie. Co ma być, to będzie."
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-11-2015 o godz 20:38 Książkomaniacy dodał recenzję:
ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com

LUDU ZIEMI. ROZPOCZYNA SIĘ ENDGAME!
Koniec świata jest motywem niezwykle popularnym i pożądanym. Istnieją przeróżne teorie, wyobrażenia o zagładzie, ale o tym, która z nich ziści się nikt nie ma pojęcia. Czy koniec świata jest dla wszystkich dokładnie taki sam? A może część ludzi będzie musiała walczyć i poświęcić wszystko co ma, by przetrwać w podupadającym świecie? To czas, kiedy nie tylko umiejętności zostaną wystawione na próbę. Czy w takiej chwili łatwo jest zachować resztki człowieczeństwa?




Przybyli przed dwunastoma tysiącami lat. Zeszli z gwiazd pośród dymu i ognia, stworzyli ludzkość i pokazali nam, jak żyć. Pragnęli złota i zbudowali pierwsze cywilizacje, aby im go dostarczyły. A kiedy dostali już to, czego chcieli, opuścili nas. Odchodząc, obiecali, że któregoś dnia powrócą, a gdy tak się stanie, rozpocznie się gra. Gra, która zadecyduje o naszej przyszłości. Oto Endgame.

W Ziemię uderza seria meteorytów. Tylko garstka jest świadoma tego, co to oznacza…

W ich żyłach płynie krew starożytnych cywilizacji.
W ich umysłach odzywa się głośne wezwanie.
W ich rękach znajduje się los świata.

Nie mają nadprzyrodzonych zdolności. Nie potrafią latać, nie posługują się magią.
Od dziecka szkolono ich, by stali się zabójcami idealnymi.

Nadszedł czas.
Usłyszeli wezwanie.
Rozpoczyna się "Endgame"!


"Aby wygrać musicie zdobyć trzy klucze, w odpowiedniej kolejności. Klucz Ziemi. Klucz Niebios. Klucz Słońca. Wszystkie trzy ukryte są tutaj, na Ziemi."

12 Graczy, którzy reprezentują 12 cywilizacji. Nie potrzeba żadnych wojsk, armii czy całej ludzkości do walki. Potrzeba jednego gracza, który uratuje świat, który zapewni szczęśliwe życie swoim ludziom. Gracza, który nie ma więcej niż 20 lat. Czy poświęcenie życia dla dobra ludzkości ma jakiś sens? Czy nastolatek jest w stanie wyeliminować przeciwników i zaprowadzić porządek na świecie?

"Nigdy nie widziałam, jak ktoś biega po ścianie. Tylko w filmach"


Zwyczajny nastolatek nie ma żadnych szans. Ale to starcie tych, którzy od dziecka szkoleni byli na bezlitosnych zabójców, od dziecka poznawali przeróżne techniki zabijania, zdobywali coraz to nowe umiejętności przygotowujące do gry, w której nie ma żadnych reguł, a jedynym celem jest wygrana.


"-Czyli zabijamy pozostałych.
-Aż nie zostanie żaden.
-Prócz ciebie.
- I ciebie."

Nie wiedzieli, że Endgame nastąpi właśnie teraz, nie wierzyli, że przekazywane z pokolenia na pokolenie informacje mogą być prawdą. Ale stało się. Deszcz meteorytów zaburzył ich dotychczasowe życie. Wszystko się zmieniło. Zmieniły się priorytety. Rozpoczęła się walka o życie.
Czy teraz każdemu można zaufać?
Czy apokaliptyczny świat pozwoli zapomnieć o najbliższych i uleczy rany?
Czy miłość, przyjaźń i rodzina mają jeszcze jakieś znaczenie?
Czy są ważniejsze od ryzyka?


"Endgame", mimo że jest książką niepowtarzalną, swoją tematyką łudząco przypomina trylogię "Igrzyska Śmierci". Według mnie udało jej się przebić ten literacki fenomen. Zachwyciła mnie na tyle, że nie mogłam się od niej oderwać i przeczytałam ją w niecałe 2 dni.
Styl pisania z pewnością i Wam przypadnie do gustu. Krótkie zdania jeszcze bardziej rozkręcają i tak wartką już akcję i zwiększają tempo czytania.
"Endgame" jest powieścią typowo młodzieżową. Znaleźć tu można wątek miłosny, motyw walki i rywalizacji.

Autor wyjątkowo dobrze wykreował postacie. Dał nam szansę na poznanie historii każdego z osobna. Każdy bohater jest inny, nad każdym krążą inne duchy przeszłości. Pozwolił nam poznać emocje, które towarzyszyły im od początku do końca. Wyprowadził nas z ich małego świat, z którym musieli się pożegnać i wprowadził do świata, który zwiastował koniec.

Chciałabym powiedzieć Wam coś o wątku miłosnym, a właściwie poskarżyć się. Nie mogę jednak tego zrobić bo zepsuję wszystkim całą przyjemność czytania. Nie mogę zdradzić całej fabuły, moim zadaniem jest jedynie ją przybliżyć. W każdym bądź razie wątkowi miłosnemu mówię stanowcze NIE - prawie mnie wykończył.. :D Nawet w tej chwili, po kilku godzinach od ukończenia powieści wszystko się we mnie gotuje! :D

Podsumowując..
Ta książka to prawdziwy skarb. Nie musicie poznawać treści, żeby się o tym przekonać. Sama okładka lśni niczym sztabka złota. Przyznam szczerze, że to ona przyciągnęła moją uwagę. Oceniłam książkę po okładce i nie zawiodłam się - jestem wręcz zachwycona!


KSIĄŻKA, KTÓREJ ŚWIAT NIE WIDZIAŁ

Projekt Endgame -to multimedialne doświadczenie, w którym rzeczywistość przeplata się z fikcją. Trzy powieści, jedna gra dla miliardów graczy.
13 000 000 $ nagrody! Czytaj książkę. Szukaj wskazówek. Rozwiązuj łamigłówki.

Nagroda została już zgarnięta, więc Wam pozostaje już tylko świetna zabawa!
Swoją drogą..brawa dla osoby, która jest w stanie rozwiązać chociaż jedną z tych łamigłówek.. :D

Izabela Nestioruk
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
04-11-2015 o godz 19:35 liliannamai dodał recenzję:
http://majkabloguje.blogspot.com/2015/11/recenzja-78-james-frey-oraz-nils.html

„Endgame. Wyzwanie” zaczęłam czytać jakiś czas temu, ale kiedy trafiłam do szpitala totalnie się wkręciłam i nie mogłam oderwać od lektury. Przeczytałam większą połowę wciągu jednej nocy i czekaniu na zabieg dnia następnego. Jestem tą książką zachwycona i ja się pytam co to za książka!? Świetna.

ZAGRAJ.
PRZETRWAJ.
ROZWIĄŻ ZAGADKĘ.
LUDU ZIEMI.
ROZPOCZYNA SIĘ ENDGAME.

A kiedy po podjęciu wyzwania rozwiążesz zagadkę, czeka na ciebie nagroda. Jaka? 3 000 000 $. Wskazówki? Rozsiane po całej książce. Tutaj nie ma możliwości o tym żeby był jakiś schemat. Musisz wykazać się sprytem, musisz mieć szczęście, a dodatkowo musisz być pierwszy, a to już nie jest takie proste zadanie. To nie tylko książka, została stworzona gra, przez autorów. Z takim czymś się jeszcze nie spotkałam. Autorzy książki mają naprawdę łeb nie od parady, że napisali taką powieść, w której najważniejszym punktem jest to by nikt nie wiedział o co chodzi i zbyt szybko nie domyślił się prawidłowej odpowiedzi. Powieść rozpoczyna się od tego, że na Ziemię spada 12 meteorytów, które powodują panikę, nowe teorie spiskowe, koniec świata. 12 meteorytów oznacza dwunastu Graczy, którzy dowiadują się w ten sposób, że rozpoczyna się Endgame, a to jest ich wezwanie. Na Endgame czekali swoje życie, ale wymogiem tego by mogli być częścią tej wielkiej jest wiek, który nie może przekraczać 20 lat. Wtedy już się nie nadajesz. Niestety, przykro mi. Czym jest Endgame? Sama nie wiem, wokół tego oplata się tajemnica i tego tylko i wyłącznie można się domyślić, co może to znaczyć. Wywnioskować tylko można tyle, że jest to gra, w której zwycięzca może być tylko jeden, który ratuje swój ród i rozpoczyna on nową cywilizację. Ile w tym prawdy, sama nie wiem. Wiem na natomiast, że to książka, która jest nieprzewidywalna momentami.

Przeznaczeniem każdego Gracza jak już wspomniałam jest udział w Endgame i są oni nastolatkami. Mieszkają w zwykłych społecznościach i prowadzili dość spokojne życie. Jednak na początku coś mi się tutaj nie składało - skoro są tacy zwyczajni, to dlaczego oni? Przecież taki Gracz musi się czymś wyróżniać. Potem jednak zostałam zaskoczona. Dziewczyna, której nie widać; chłopak tworzący ogień z lodu, walczący z dzikimi i krwiożerczymi bestiami gołymi rękoma; czy totalne pokraki, które dają sobie obciąć rękę. Jednak niektóre rzeczy nie były miłe jak fakt, że bohaterowie nie wiedzieli kilku istotnych faktów, które zna każdy. Taki minus, który jednak zakuł mnie w oczy. Mimo to i tak jestem pod wrażeniem pomysłu na fabułę książki.

Wezwanie pojawia się nagle i szybko, nie ma czasu na to by się na to przygotować, ale zauważyłam, że autorzy chyba mieli bardzo dużo pomysłów i sami już nie wiedzieli co zawrzeć w pewnym momencie. Jednak mimo to nie wychodzi to jakoś kiepsko i akcja ma swoje miarowe tempo, które w moim odczuciu na całe szczęście nie zwalnia. W książce dzieje się naprawdę wiele: wybuchy, strzelaniny, krew i walkę. Czy spodziewam się filmu na podstawie książki? Tak, chciałabym zobaczyć Endgame, jako ekranizację. Chciałabym ją zobaczyć, jednak moje doświadczenie z ekranizacjami jest słabe, bo nigdy mi się nie podobają. Zagadki i wskazówki zawarte w książce mają pomóc czytelnikom w odnalezieniu głównej nagrody. Jeśli ktoś z was uwielbia łamigłówki, zagadki, rebusy i inne gry słowne, to myślę, że na pewno spodoba wam się ta książka. Tutaj jest tego tyle, że głowa mała i na pewno nie będziecie się nudzić. Ja lubię takie logiczne zagadki, ale też nie jestem ich jakąś wielką fanką. Jednak podoba mi się to w tej książce i bardzo chętnie mi się czytało i zastanawiało nad tym wszystkim.

Jedynym minusem dla mnie jest skład i tekst, który dla mnie był z początku sporym utrudnieniem. Nie lubię wyjustowanego tekstu, braku akapitów. Bolały mnie oczy z początku i nie mogłam się przyzwyczaić. Jednak jeśli wydawca oryginału tak zarządził, no to co my możemy na to poradzić... w sumie to nic.

Pomysł na książkę oceniam jako bardzo dobry, zamiar autorów chyba został osiągnięty. Pierwszy raz spotkałam się z książką która łączy literaturę i rozrywkę w jednym. Ale to dobrze. Potrzebne są i takie powieści. Mimo że wszystkie schematy co do fantastyki zostały powielone, bardzo chcę się dowiedzieć co jest w kolejnym tomie. Polecam tę książkę każdemu kto lubi takie klimaty, bo tu trzeba zaznaczyć, że nie każdemu może spodobać się ta pozycja. Jeśli jesteście ciekawi, bierzcie śmiało w ciemno. Ja nie wiem jak mogłabym wam streścić tak fabułę by nie zdradzić o co w tym wszystkim chodzi. Chociaż z drugiej strony dalej zastanawiam się nad wieloma rzeczami, które są zawarte w „Endgame. Wezwanie”.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
25-10-2015 o godz 14:58 czubekweronika dodał recenzję:

Od jakiegoś czasu nie potrafiłam przejść w księgarni obojętnie obok tej pozycji. Wiele o niej nie wiedziałam - zagadki, gra i wielka nagroda, a to wszystko owiane tajemnicą. Nic więc dziwnego, że w końcu ją zdobyłam. Czy rzeczywistość dorównała oczekiwaniom? Tego dowiecie się już za chwilę.


Podobnie jak w przypadku Kręgu, wartka akcja rozpoczyna się już w pierwszym rozdziale. W Ziemię uderza seria meteorytów powodując liczne szkody. Tylko garstka wybrańców, ludzi pochodzących ze starożytnych ludów wie, że nie jest to zwyczajna katastrofa. To Wezwanie do Engame. W takiej sytuacji nietrudno się wciągnąć i zapomnieć o Bożym świecie. Jest to istotne, zwłaszcza, że w dzisiejszych czasach o atrakcyjności i kupnie książki może zadecydować jedynie jej pierwszych kilka stron.



I znowu nasuwa mi się podobieństwo do Kręgu, ponieważ tutaj również mamy do czynienia z wieloma (aż dwunastoma) głównymi bohaterami. Prawie każdy z nich był od dziecięcych lat szkolony na zabójcę bez skrupułów, każdy z nich chce wygrać i ocalić swój lud. Od początku zwiastuje to krwawą jatkę. Nietrudno się jednak domyślić, że autor faworyzuję pewną dwójkę i to na nich powinniśmy zwracać szczególną uwagę. Mi, osobiście, najbardziej przypadła do gustu Chiyoko - stuprocentowo profesjonalna i gotowa na wszystko, niema Azjatka.



Czy czytając moją recenzję świta Wam tytuł innej trylogii? I prawidłowo, ponieważ nie da się ukryć, że podobieństwo do Igrzysk śmierci jest znaczne - gra, wyszkoleni zabójcy i wysoka nagroda za zwycięstwo. Na szczęście James Frey nie poszedł w tę samą stronę co Suzanne Collins, dzięki temu nie rzuca się ono tak bardzo w oczy. Ale tak czy siak, za to minusik.



Endgame jest nie tylko książką. To "multimedialne doświadczenie, w którym rzeczywistość przeplata się z fikcją". Na kartach tej powieści ukryte są niezliczone wskazówki, takie jak numery, znaki, ilustracje i współrzędne geograficzne. A po co to wszystko? A dla nagrody, i to niemałej, ponieważ aż pół miliona dolarów za część pierwszą, półtora za drugą i okrągłe dwa za trzecią! Stawka jest warta gry. Zawsze byłam dobra w te klocki, jednak czytając książkę doszłam do wniosku, że to dla mnie za dużo, a z resztą i tak wiadomo, że mi się nie uda. Pomijając moją rezygnację, uważam, że autor wykazał się dużą kreatywnością i matematycznym umysłem.


Podsumowując, uważam, że Endgame jest książką wartą uwagi. Chociażby dla samego uczucia, które towarzyszy przy czytaniu powieści będącej tak wielkim projektem na światową skalę. Nie zabraknie tu miejsca na akcję, miłość, zdradę czy wzruszenia. Może życia Wam nie zmieni, ale na pewno miło spędzicie czas przy jej czytaniu.


★★★★★★★☆☆☆



Za możliwość przeczytania dziękuję serdecznie Wydawnictwu SQN.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
22-10-2015 o godz 15:27 Pani Lecter dodał recenzję:
Jamesa Freya kojarzę z poruszającego ''Milion małych kawałków'' i szczerze mówiąc nie widziałam go jakoś w ''normalnej'' powieści. Właściwie, nie pomyliłam się dużo. Po otwarciu książki od razu widać, kto był autorem. Nierówności. Od króciutkich wersów, bo epopeje. Od pustych stron do zakaligrafowanych kart. Szybki, wartki język. Bardzo przystępny. Rwąca akcja, która nie zatrzymuje się nawet na moment. Doskonale zarysowane postacie... Cały Frey.

Niestety, podejrzewam, że Nils Johnson-Shelton nie przyczynił się do pisania, ale do rysowania. Obrazków jest sporo. W jakim celu? Niby po to, by czytelnik mógł spróbować rozwikłać zagadkę samodzielnie, ale... Nie oszukujmy się. Miały pomóc w zwiększeniu objętości i usprawnić czytanie. Może dlatego nazywamy tę książkę szybką? Nie wiem. Ani to ładne, ani pożyteczne. Wątpię, by więcej niż kilka procent czytelników jakoś szczególnie się nimi zajęło.

Niemniej... Jest to książka warta uwagi. Jeśli nie zafascynuje was wnętrze, to ładnie zaprezentuje się na półce. Okładka przyciąga wzrok, mieni się przeróżnymi kolorami. Samo zakończenie pozycji... Trochę mnie zawiodło, liczyłam na coś innego, ale pozostaje mieć nadzieję, że w drugiej części Frey się zrehabilituje i osiągnie jeszcze większy sukces... A przy okazji pozwoli nam trochę bardziej poznać bohaterów i zainterweniuje w wątek miłosny, który niby płonie... Ale słabym ogniem.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-10-2015 o godz 11:25 Anna Lutomska dodał recenzję:
W Ziemię uderza masa meteorytów. Rozpoczyna się piekło. Tylko 12 osób wie co robić. Są one od urodzenia szkolone, by zabijać i niszczyć. Dlatego też to właśnie one biorą udział w Endgame. Ale zwycięzca może być tylko jeden. Gracze muszą rozwiązać wiele zagadek, by odnaleźć klucz: ziemi, niebios i słońca. A osoba, która wygra Endgame zapewni bezpieczeństwo swojemu rodowi.

Książka ta bardzo przypomina trylogię Igrzysk Śmierci. Aczkolwiek tam było jasno określone kto jest dobry, a kto zły. Tutaj mamy do czynienia z dwunastoma różnymi bohaterami. Jednych lubimy bardziej, innych mniej. Lecz właśnie ta różnorodność sprawia, że nie potrafimy ocenić kto tak naprawdę jest głównym bohaterem i komu powinniśmy kibicować. Czasem dziwiło mnie, iż niektórzy z nich zawiązują sojusze, bo przecież i tak będą musieli się ze sobą bić. James Frey daje nam również pewien wybór: uczucia czy wygrana.

Powieść jest napisana prostym językiem, a akcja jest tak dynamiczna, że naprawdę czytelnik nie może się nudzić. Książka ta jest również bardzo, ale to bardzo nieprzewidywalna, bo nikt nie wie co będzie działo się dalej, co się stanie i czy ktoś umrze. Powiem szczerze, że obawiałam się, całkowitej kopii Igrzysk, ale całe szczęście to tylko ich inna, miła odmiana.

Na koniec chciałabym powiedzieć, że ten kto rozwiąże zagadki związane z niesamowitymi obrazkami w książce, wygra nagrodę! Oczywiście jeśli kogoś to zainteresuje, niech tylko napisze, a wyślę mu link do całego konkursu.

Powieści tej pomimo tego, że jest świetna, muszę odjąć kilka punktów za wtórność fabuły. Ale uwierzcie mi, czyta się ją genialnie i polecam wszystkim bardzo gorąco :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-10-2015 o godz 15:24 martad87 dodał recenzję:
Żyjemy w czasach, gdzie na naszych oczach dokonuje się niezwykły rozwój technologiczny. Kto np. 20-25 lat temu pomyślałby, że jedno małe urządzenie, jakim jest smartphone, zastąpi nam całą masę innych? Postęp nie omija również książek. Książka, by wyróżniała się spośród innych, musi zapewniać nam nie tylko przyjemność płynącą z lektury. Książka musi zaangażować czytelnika, sprawić, by poczuł się częścią przedstawionego w niej świata. "Endgame" to nie tylko lektura, to także interaktywna rozrywka, która zawiera w sobie zagadki. Autor obiecuje, że kto je rozwiąże, wygra jak najbardziej prawdziwe pieniądze.

Przed dwunastoma tysiącami lat na Ziemię przybyli Oni. Stworzyli dwanaście ludów i nauczyli ich, jak żyć. Obiecali, że wrócą, gdy ludzie przestaną zasługiwać na to, co otrzymali. Nastanie wówczas Endgame.
Na Ziemię spadają meteoryty. To sygnał dla potomków starożytnych ludów. Dwunastu Graczy, szkolonych od najmłodszych lat do zabijania, stawia się na Wezwanie. Wygra ten z nich, który znajdzie i zdobędzie Klucz Ziemi, Klucz Niebios i Klucz Słońca. Zapewni tym samym przetrwanie sobie i swojego ludu. Reszta zginie. Zaczyna się gra, w której nie obowiązują żadne zasady.

"Endgame" to książka, która przyciąga wzrok swoją okładką. Złoty kolor, wytłoczone litery i symbol - na pewno przykułyby Waszą uwagę w księgarni. Wnętrze książki jest równie interesujące. Rozdziały są krótkie, każdy z nich przenosi nas do poszczególnych graczy. Tekst w książce nie jest wyjustowany, co początkowo może dziwić, ale z czasem można się do tego przyzwyczaić. Niektóre ze stron zawierają intrygujące grafiki, które być może stanowią część zagadki dla czytelnika. Na końcu książki znajdziemy listę linków do stron, które mają związek z zagadką. Przewidziano również miejsce na notatki.

Pomysł na książkę jest po prostu świetny. Podoba mi się zarówno treść samej książki, jak i idea nagrodzenia czytelnika, który rozwiąże ukryte na kartach powieści łamigłówki. Widziałam niejeden komentarz o "rzekomej wygranej", widziałam również i głosy o sporej trudności zagadki. Sama chciałam chociaż spróbować ugryźć temat, ale okazało się, że niewiele ponad tydzień temu ktoś rozwiązał zagadkę i podjął nagrodę. Czyli jednak, co wróżyło wielu, nie było w tym grama fałszu. Zdjęcia z tego wydarzenia pojawiły się na stronie endgamegold. Wygrana padła, jednak nic straconego. Autor zaplanował powstanie trzech książek. Każda z nich to inna zagadka, a kolejna startuje już 20 października.

Akcja książki kojarzy mi się z powiedzeniem o filmach Hitchcocka. Co prawda "Endgame" zaczyna nie trzęsienie ziemi, a katastrofy spowodowane przez meteoryty, ale potem napięcie faktycznie nie spada. Poczynania Graczy nieraz mnie zszokowały. By zdobyć Klucz Ziemi, nie cofną się przed niczym. Wzajemne sojusze, eliminowanie przeciwników, zabijanie postronnych, kradzieże - naprawdę nie można się nudzić. Każdy z graczy ma inny sposób na to, jak rozegrać swoje Endgame. Akcja powieści przenosi się pomiędzy nimi, czym daje nam możliwość, by poznać ich - polubić lub znienawidzić. Obserwujemy, jak radzą sobie oni z pozostawionymi im wskazówkami, jakie podejmują kroki, by zdobyć Klucz Niebios. Na pewnych postaciach autor skupił się bardziej, niż na innych. Trudno się dziwić, dwanaście osobowości to naprawdę dużo. Szybko można zyskać swoich faworytów i to im kibicować podczas czytania. Książka odkrywa przed nami nie tylko tajemnice bohaterów. Poznajemy trochę faktów na temat Ludzi Niebios - tych, którzy zgotowali Graczom Endgame. Kim są, skąd przybyli, dlaczego każą ludziom grać? Uczestnicy starają się również na te pytania znaleźć odpowiedzi.

Zakończenie wbiło mnie w fotel. Działo się tak wiele, tyle rzeczy było zaskoczeniem, że po prostu nie mogę doczekać się, by sięgnąć po kolejną część, ponownie zanurzyć się w świecie "Endgame: i przekonać się, jak to wszystko potoczy się dalej.

"Endgame" to naprawdę świetna powieść, która trzyma w napięciu od początku do końca. Jeśli lubicie klimaty science-fiction, zagadki i akcję, która nie zwalnia ani trochę, to ta książka jest dla Was. Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
04-10-2015 o godz 01:09 milkusiax dodał recenzję:
12 starożytnych ludów, które musiały wybrać swojego Gracza. Zostali wyszkoleni na profesjonalnych zabójców. Są tacy jak my wszyscy. Dobrzy i źli. W ziemię uderzają meteoryty. Rozpoczyna się Endgame. Gracze muszą odnaleźć trzy klucze w odpowiedniej kolejności, aby ocalić swój lud.

Endgame jest to książka, która od dłuższego czasu chciałam przeczytać. Muszę przyznać, że trochę się bałam tego, iż może za bardzo przypominać Igrzyska śmierci. Myliłam się. Jedynie co mają ze sobą wspólnego to Gracze, nic więcej.
Książka już na samym wstępie wydaje się opowiadać historię, która ma się w przyszłości wydarzyć. Przynajmniej ja odczułam takie wrażenie. Od razu poczułam dreszczyk. Zaczęłam się wtedy zastanawiacie co muszą czuć bohaterowie, gdy ich życie tak naprawdę zmienia się całkowicie. Życie, które my normalnie prowadzimy w jeden dzień zmienia się u nich w walkę o życie nie tylko swoje, własnej rodziny, ale też ludzi należących do ich ludu.
Historia jest inna, oryginalna. Bardzo mile jestem zaskoczona, bo jak już wspominałam trochę się bałam. Spodobało mi się to, że akcja rozgrywa się w naszych czasach. Ludzie prowadzą sobie normalne życie i nie zdają sobie sprawy, że trwa walka o przetrwanie, któregoś z ludów, i że nadchodzi koniec świata.
W książce znajduje się wiele zagadek do rozwiązania. Została do niej stworzona gra na urządzenia mobilne, opracowana przez należące do firmy Google Niantic Labs, która pozwala rozpocząć własne Endgame. Jest to bardzo fajny dodatek do książki moim zdaniem.
Powieść jest bardzo fajnie napisana. Każdy rozdział poświęcony jest innym bohaterom. Wydaje się to męczące, lecz przez styl pisania autorów, bez problemu idzie przypomnienie sobie, co dany bohater robił w poprzednich rozdziałach.
Każdy z bohaterów był inny. Każdy miał jakiś słaby punkt. Każdy pochodził z innego miejsca. Każdy bohater zafascynował mnie w inny sposób, pomijając bardzo denerwującego chłopaka jednej z dziewczyn. Czekałam tylko na ten moment, w którym mu się coś stanie, On był największym minusem tej książki i raczej też jedynym. Rozlew krwi został przedstawiony w rewelacyjny sposób, trochę brutalny, ale mi się to bardzo podobało. Lubię jak w książkach i na filmach jest pełno krwi. Dzięki temu bardziej wbijam się w powieść i trudno mi się jest od niej oderwać.
Endgame jest książką przygodową, akcji. Jest oryginalna. Akcja trwa od pierwszych stron, aż do samego końca. Pisząc tą recenzję, jestem świeżo po lekturze i naprawdę książka moim zdaniem jest tak genialna, że aż brak słów żeby to wszystko opisać. Trzeba to samemu przeczytać i się przekonać. Mnie do tego zachęcił sam opis, a po przeczytaniu wstępu książka skradła moje serce i nadal nią żyje. Zakończenie sprawia, że mam ochotę na więcej. Bardzo ciekawi mnie jak potoczą się dalsze losy bohaterów. Mam nadzieję, że w przyszłości powstanie film na podstawie tej trylogii, bo z chęcią bym chciała obejrzeć ekranizację.

http://alotofpage.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-09-2015 o godz 23:42 musicJackob dodał recenzję:
http://nieortodoksyjny.blogspot.com/2015/09/endgame-wezwanie-recenzja.html

Przyznam, że dawno żadna książka nie wywołała u mnie tak sprzecznych emocji. Z jednej strony "Endgame" okazało się rozczarowaniem, a z drugiej... ma w sobie coś ma i warto ją polecić odpowiednio dobranej grupie czytelników.

Zacznijmy może od pozytywnych aspektów, do których niewątpliwie należy oprawa graficzna. Okładka książki wygląda, jakby zrobiona była ze szczerego złota, dzięki temu wyróżnia się na tle innych powieści znajdujących się w mojej biblioteczce. Wewnątrz również nie jest gorzej, ponieważ znajduje się tam wiele grafik ilustrujących zagadki i łamigłówki z którymi czytelnik będzie miał do czynienia podczas czytania. Chociaż "Endgame" liczy sobie ponad 500 stron, to powieść tę czyta się stosunkowo szybko, ze względu krótkie rozdziały, prostą konstrukcję zdań i fakt, że książka napisana jest z perspektywy wielu postaci, co znacznie ubarwia całość. Na plus zasługuje również szybkie tempo akcji, które można dostrzec już na pierwszych stronach powieści. Wiele z zawartych w "Endgame" scen pościgów, czy chociażby imponujących scen walki często kojarzyło mi się z tak kultowymi filmami jak "Matrix", czy chociażby "Kill Bill". Swoją drogą ta książka to dobry materiał na ekranizację, która przy odpowiednim potraktowaniu przyciągnęłaby do kin tłumy dzieciaków (i nie tylko). Już sam pomysł połączenia książki z multimedialnym wyzwaniem, dzięki któremu ktoś na świecie ma okazję zgarnąć 3 000 000 $, jest czymś wartym uwagi.

Skoro była mowa o zaletach, to jak wiadomo muszą być i wady, a obok nich niestety nie mogę przejść obojętnie. "Endgame" to przede wszystkim twór skierowany do młodzieży, ale na tle jej podobnych książek nie radzi sobie aż tak dobrze. Opiera się na dosyć łatwym do przewidzenia schemacie, w tle którego przewija się tani wątek miłosny w postaci (niestety) trójkąta. Choć bohaterów jest tutaj dość sporo, to większość z nich wydawała mi się po prostu identyczna i aż do ostatnich stron kilkoro z nich było dla mnie wciąż nie do odróżnienia. Jeżeli już mowa o postaciach, to irytujące były ich zachowania, podejmowane decyzje i rozmowy. Tak jakbym momentami do czynienia miał z bandą nieokrzesanych gimnazjalistów, a nie młodymi reprezentantami starożytnych cywilizacji, którzy całe swoje życie szkoleni byli do Endgame. Przez to cała powaga sytuacji, w jakiej znajdowali się poszczególni bohaterowie, ulatywała gdzieś w tle. Patrząc na tę książkę jako na ogół, nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że wszystko to już było. Trójkąt miłosny, trudne wybory, śmiertelna gra, którą może wygrać tylko jedna osoba. "Igrzyska Śmierci"? Ten tytuł wiele razy przewijał się w mojej głowie podczas czytania książki Jamesa Frey'a, co jest zarówno ujmą jak i komplementem.

Podsumowując, "Endgame" nie jest złą książką. Mnie osobiście nie porwała tak, jakbym tego oczekiwał. Być może miałem co do niej zbyt wygórowane wymagania. Sięgnąć po nią powinni na pewno ci, którzy dotąd nie mieli okazji przeczytania zbyt wielu młodzieżówek. "Endgame" skierowana jest raczej do młodszych czytelników, którzy liczą na dużo akcji przy jak najmniejszym nagromadzeniu zbędnych opisów. To także książka idealna dla odkrywców, którym nie straszne są zagadki i wszelkiego rodzaju łamigłówki. Jeżeli więc chcecie podjąć wyzwanie, dołączyć do jednego ze starożytnych ludów i wygrać nagrodę, koniecznie sięgnijcie po tę książkę!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-09-2015 o godz 13:48 Książkożercy dodał recenzję:
James Frey, autor popularnej powieści Milion małych kawałków i założyciel firmy producenckiej CEO Full Fathom Five (odpowiedzialnej za wydanie bestsellerowej powieści Jestem Numerem Cztery), miał wybór – mógł napisać świetną powieść sci-fi, przepełnioną starożytnymi znakami i tajemnicami, lub stworzyć międzynarodowe epickie przedsięwzięcie i zmusić czytelników do odkrycia, gdzie kończy się prawda a zaczyna fikcja. Do swojego projektu zaprosił Nilsa Johnson-Sheltona, autora książek dla młodzieży, i tak oto powstało Endgame.Wezwanie. Książka, jakiej świat nie widział.
ZAGRAJ. PRZETRWAJ. ROZWIĄŻ ZAGADKĘ. LUDU ZIEMI. ROZPOCZYNA SIĘ ENDGAME.
W Ziemię uderza dwanaście meteorytów, siejąc zniszczenie. Dwanaścioro graczy otrzymuje znak, że oto Gra się zaczęła. Są tacy jak Ty, tyle że przez całe życie trenowali. Mają własne lęki i słabości, zwycięstwa i porażki, wrogów i wielkie miłości, ale teraz muszą pokonać rywali. Ich zadaniem będzie zdobycie trzech kluczy, nagrodą natomiast ocalenie krewnych przed wielką katastrofą. Od samego początku wiedzą, że są Graczami, nie wiedzą jednak, w co grają oraz jak grać, by wygrać. Wiedzą jedynie, że pochodzą od starożytnych ludów, namiestników ludzkości, a Gra została stworzona przez Stwórców. Rozpocznie się, kiedy Stwórcy uznają to za konieczne – na przykład, kiedy będziemy na granicy doprowadzenia Ziemi do ruiny. Rozpocznie się teraz albo nigdy. Nie, Endgame już się rozpoczęło.
Jesteście zaintrygowani? Bardzo słusznie.
Już sama okładka przykuwa uwagę. W Endgame jest sporo niecodziennych zabiegów, ale najważniejszym z nich jest przeniesienie procesu czytania na innowacyjny, wyższy poziom. Już na pierwszej stronie czytamy kolejno, że nie wszystko w książce jest fikcją. Każda litera, każde słowo, każda linijka może być podpowiedzią (aczkolwiek nie musi). Do czego? Do gry. No właśnie, autorzy, pisząc tę powieść, postanowili, że będzie ona wymagała znacznie więcej zaangażowania, niż można by przypuszczać. Ciężko przejść obok obojętnie, kiedy wydawca gwarantuje 500 000 dolarów amerykańskich za znalezienie rozwiązania zagadki ukrytej w powieści lub gdziekolwiek indziej na świecie. Na stronie internetowej książki (tutaj) znajdziecie specjalny regulamin, według którego w grze możecie wziąć udział jeśli macie minimum 13 lat. W ramach akcji stworzono dodatkowo specjalną aplikację Google, która umożliwia uczestniczenie w Endgame.
Tak więc jako czytelnik masz wybór. Możesz:
1. Grać w grę
2. Czytać książkę

Nie można zaprzeczyć, że Endgame jest powieścią specyficzną, wydaną w zaskakujący sposób. Brak akapitów, dziwne przypisy, tajemnicze znaki i rysunki jedynie podkreślają jej enigmatyczność. Autorzy stają niemal na rzęsach, starając się przekonać czytelnika, że to o czym piszą, jest najszczerszą prawdą. Nasza uwaga ma zostać przykuta na tysiąc różnych sposobów i faktycznie tak się dzieje – dynamika powieści sprawia, że bardzo ciężko się od niej oderwać. Jednak traktowanie tej powieści jako specjalnego projektu, którego rozwiązaniem rzekomo ma być odkrycie starożytnego złota, jest błędne. Możemy skupić się na samej treści książki i potraktować ją jako świetną rozrywkę, albo analizować każdy szczegół w nadziei, że zostaniemy tymi szczęśliwcami, którzy w mgnieniu oka staną się niebotycznie bogaci. Możliwe, że wydanie w taki sposób tej książki stanowi jej największy minus, a sama otoczka tajemnicy jest zbyt przytłaczająca. Bo na samym końcu należy postawić pytanie: ile pozostaje książki w książce?

Okazuje się, że całkiem sporo (jeśli podejdziemy do tego we właściwy sposób). Endgame to solidnie napisana fantastyka, pełna zagadnień. Przeplatane relacje – ponad – dwanaściorga bohaterów stanowią ciekawy zabieg. Styl pisania jest jak najbardziej przykuwający. Autorzy umiejętnie konstruują fabułę, sprawiając, że książkę ciężko odłożyć choćby na chwilę. Czułam się coraz bardziej zaintrygowana z każdą kolejną stroną. Właściwie ciężko kibicować nastawionym przeciwko sobie bohaterom: czytelnicy są jedynie bierną widownią i biernie mogą obserwować game show, którego stawką jest świat. Krew się leje, determinacja wzrasta, odpowiedzi przybywa, a zagadka nadal nie rozwiązana… W dodatku ma ona związek z wydarzeniami sprzed kilku tysięcy lat, z czasów, o których możemy jedynie przypuszczać. Nigdy nie możemy być pewni. Czy Ziemia, jedyna planeta, którą mamy, jest faktycznie nasza? A nawet jeśli, to czy została nam dana za zawsze?

Engame polecam wszystkim fanom science fiction i tajemniczości, a także tym, którzy lubią dociekać. Możecie grać lub czytać, to bez znaczenia – ta powieść i tak gwarantuje świetną zabawę na kilka godzin. Pozycja, która zdobyła niepotrzebny rozgłos nie za sprawą treści, a nierozwiązanej tajemnicy i obietnicy wielkiej nagrody, a szkoda, bo sama treść jest doprawdy pyszna.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-09-2015 o godz 19:07 Detektyw Książkowy dodał recenzję:
Koniec świata prędzej czy później i tak nadejdzie, i zabierze, że sobą wszystko co zbudowaliśmy i stworzyliśmy do tej pory. Wobec sił wyższych i natury jesteśmy bezsilni i nie mamy żadnych szans na wygraną. Tak naprawdę trudno jest wyobrazić sobie apokalipsę. Nie wiemy jak może ona wyglądać i jakie będą jej skutki. Może pewnego dnia Słońce wygaśnie, Księżyc zniknie albo w ciągu jednej minuty wszystkie żywioły obrócą się przeciwko człowiekowi.


Pewnego dnia dwanaście meteorytów uderza w Ziemię. Giną niewinni ludzie. Ci którzy przeżyli snują teorie spiskowe, ale prawdę znają tylko nieliczni, ponieważ w ich żyłach płynie krew starożytnych cywilizacji i tylko oni mogą przystąpić do walki i odpowiedzieć na wezwanie.
Z każdego ludu został wybrany jeden Gracz, który od dziecka był szkolony na doskonałego zabójcę i sprytnego stratega. Trzeba spełnić tylko jeden warunek mieścić się w przedziale wiekowym od 13 do 20 lat. Umiera gracz, umiera cały jego lud. W tej grze jest tylko jedna zasada - jej brak. Czy jesteś gotowy na Wezwanie?

Wyjątkowo zacznę od okładki, która z każdym kolejnym spojrzeniem podoba mi się coraz bardziej. Gdy pierwszy raz zobaczyłam zapowiedź "Endgame. Wezwanie" to właśnie ona przyciągnęła moją uwagę. Najbardziej spodobało mi się to, że nie mogłam po niej odgadnąć o czym może być ta powieść . Wielki srebrny znak umieszczony na złotym lśniącym tle nie zdradzał za dużo,a ja nie należę do osób cierpliwych dlatego szybko postanowiłam zapoznać się z opisem. I wtedy już wiedziałam, że ta książka jest dla mnie stworzona. Tak nieraz bywa, że po kilku zdaniach mamy już pewność czy dana lektura jest dla nas czy nie. W "Endgame. Wezwanie" zakochałam się od pierwszego wejrzenia, lecz czy to uczucie przy bliższym poznaniu nie wygasło? Absolutnie nie. Jestem totalnie zauroczona historią jaką stworzył James Frey i będę ją przez długi czas wspominać. Pewnie zastanawiacie się dlaczego. Spokojnie, już Wam wszystko wyjaśniam.
Po pierwsze ta powieść jest jedną wielką chodzącą zagadką, a ja jako prawdziwy Detektyw uwielbiam łamigłówki. Z wypiekami na twarzy śledziłam losy bohaterów i próbowałam ich przechytrzyć. Oczywiście nie było mi łatwo, ponieważ wystartowałam z biegu, a oni się do tego przygotowywali się przez kilkanaście lat, ale chociaż próbowałam. Nawet nie wiecie ile frajdy sprawiło mi tropienie, szukanie i analizowanie tego wszystkiego. A gdy do akcji dołączyły szyfry, liczby, litery i pradawne rysunki poczułam się jakbym była w raju. Musiałam wczytywać się bardzo uważnie, ponieważ każdy szczegół był na wagę złota, a jedna chwila nieuwagi mogła zakończyć się śmiercią. Nawet nie wiecie jak się cieszę, że udało mi się dotrwać do końca tej walki! Teraz mam czas na regenerację i mam nadzieję, że za jakiś czas ponownie stanę do pojedynku z naszymi Graczami :)

Muszę przyznać, że nie zazdroszczę bohaterom. To co oni musieli przejść nie mieści mi się w głowie, a autorzy wcale im nie ułatwiali zadania. O nie! Co rusz rzucali im kłody pod nogi albo wystawiali na ciężkie próby. Co chwilę musieli ze sobą walczyć i rywalizować. Nie obyło się też bez zdrad, intryg i kłamstw.
Każdy z uczestników był przybiegły, silny, bezlitosny, ale nie można zapomnieć o tym, że byli tylko ludźmi z różnymi lękami i słabościami. Na każdym kroku towarzyszyła im presja i wielki ciężar odpowiedzialności. Jeden zły ruch i nie żyjesz, a razem z tobą cały twój lud i bliscy. Naprawdę zawodnicy nie mieli łatwego ani przyjemnego życia. Musieli starać się funkcjonować normalnie, a przy okazji przygotowywać się do czegoś co mogło, ale nie musiało nadejść.
Cieszę się, że autorzy nie poszli w schematy i stworzyli pełnokrwiste i wyraziste postaci. Każdy był inny, ale żaden nie został wyidealizowany. Z pośród dwunastu Graczy ciężko było mi wybrać jednego faworyta. I skończyło się na tym, że kibicowałam wszystkim po trochu - wiem, to było strasznie dwulicowe, ale wierzcie mi czy nie, każdy w jakimś stopniu złapał mnie za serce, nawet Ci najbardziej okrutni Gracze.


Historia stworzona przez Jamesa Freya tak mnie wciągnęła,że dopiero pod koniec zauważyłam brak akapitów. W tej powieści nic nie jest przypadkowe, więc niewyjustowany tekst musi coś znaczyć. Możliwe za tym kryje się coś więcej i kto wie może jest to cenna wskazówka dla czytelnika w dalszym rozwiązywaniu zagadki. Jestem bardzo ciekawa czy taki zabieg zostanie wykorzystany w drugiej części.

Tak niesamowitej książki dawno nie czytałam. Zgadzam się w stu procentach ze stwierdzeniem, że jest to "Książka jakiej świat nie widział". Powieść od początku do samego końca zaskakuje i trzyma w napięciu. Nie znajdziemy tutaj utartych schematów i nie ma w niej miejsca na nudę czy przewidywalność. Jestem pewna, że każdy czytelnik znajdzie w tej powieści coś dla siebie. Nie mogę się doczekać kolejnej części i mam nadzieję, że utrzyma poziom swojej poprzedniczki.

Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-09-2015 o godz 18:38 Layken dodał recenzję:
Koniec świata to temat iście gorący. Bo ile już było tych terminów? Ale jak widać żaden się nie sprawdził. Jednak wizji początku końca jest wiele. Choćby i reżyserów, autorów lub nawet zwykłych ludzi fantazjujących o tym z braku lepszego zajęcia. Wątpię jednak czy któremuś z wyżej wymienionych, udało się wykombinować coś tak skomplikowanego, tak oryginalnego i tak świetnego jak James Frey i Nils Johnson-Shelton. Co powiecie na początek końca w postaci walki nastolatków na śmierć i życie? "Igrzyska Śmierci!" pomyśleliście pewnie. Otóż nie! To coś zupełnie innego.

Na Ziemię spada dwanaście różnych meteorytów w dwanaście różnych miejsc. Przy okazji zabijają i ranią tysiące niewinnych ludzi. Ludzi, którzy być może znaleźli się w nieodpowiednim miejscu w nieodpowiednim czasie. Bo każdy meteoryt podążał do jednej wybranej osoby. Gracza. Gdy świat pochłaniała panika przed rychłym końcem, Gracze wiedzieli, że to bynajmniej nie koniec. Jeszcze nie. Rozpoczęło się Endgame. Czekali na to całe życie. Przygotowywali się do tego w pocie czoła, marząc, by to ich dostąpił ten zaszczyt. By to oni wygrali. Bo nagroda będzie sowita. Lecz tylko jeden może zwyciężyć w śmiertelnie niebezpiecznym wyścigu, który zapoczątkował koniec. 'Co ma być, to będzie.'

Nigdy nie spotkałam się jeszcze z taką książką jak ta. I to w tym dobrym znaczeniu. Sposób pisania i osobliwy klimat były naprawdę niezwykłe.Podczas czytania musiałam być naprawdę bardzo skupiona, aby zrozumieć to co czytam. Bo Engame nie to nie banał, który czytamy ot tak, bo znudziły nam się poważniejsze lektury. Engame jest właśnie taką poważniejszą lekturą, tyle, że przy niej nie da się nudzić. Z każdą stroną i z każdym zdaniem dzieje się coś wartego uwagi i istotnego dla fabuły. To właśnie mi się podobało - jedno wynikało z drugiego. Autorzy nie zahaczali o nic nieznaczące wątki, aby powiększyć objętość książki. Skupili się na tym, co mieli do przekazania i genialnie im to wyszło.


Wspomniałam już o tym, iż Endgame zostało napisane w dość specyficzny sposób. A pisząc 'dość specyficzny' mam na myśli to, że na próżno szukać tu akapitów. Chwila minęła zanim przyzwyczaiłam się do ich braku, ale patrząc na to teraz, wiem że przez to Endgame będzie dla mnie wyjątkowe i niepowtarzalne. Możemy się za to doszukać bardzo skomplikowanych i niezbyt oczywistych obrazków, które albo mają, albo nie mają związku z tajemniczym zadaniem ukrytym w książce, za którego rozwiązanie wyznaczono nagrodę. Jednak moim zdaniem to już wyższy poziom rozumowania.

W książce mamy do czynienia z bohaterami o zupełnie różnych osobowościach. Są tu i bezwzględni zabójcy, i perfekcyjni mordercy, i niewidzialni prześladowcy. Lecz nie brak również takich o cechach bardziej pozytywnych, jak współczucie, troska, miłość i zwyczajna ludzka dobroć względem drugiego człowieka. Nie wszyscy uczestnicy z niecierpliwością wyczekiwali Endgame. Sara Alopay została Graczem przez zrządzenie losu, jakim był wypadek jej brata - ówczesnego Gracza. Dziewczyna miała nadzieje nigdy nie przeżyć Endgame i ułożyć sobie spokojne życie u boku chłopaka, którego kochała. Jednak nie było jej to dane. Wyruszyła w świat zostawiając wszystko za sobą, zdecydowana spróbować wygrać dla tych, których kocha. Dla jej miłości. Chiyoko Takeda była kolejnym Graczem. W mojej ocenie najbardziej perfekcyjnym. Nie zostawiała za sobą śladów, potrafiła śledzić innych bez ujawnienia się. Była naprawdę dobra w tym co robiła i do czego została stworzona. I nie była zadufana w sobie, a miała szacunek do przeciwnika. Wszyscy bohaterowie byli idealnie wykreowani i charakterystyczni, przez co każdy z osobna i wszyscy razem zapadli mi głęboko w pamięci, mimo iż na początku nie mogłam ich spamiętać.


Zdanie widniejące na okładce, które głosi "Książka inna niż wszystkie!" jest jak najbardziej prawdziwe. Nigdy nie miałam okazji czytać takiej książki. Książki, która ma idealnie wyważone proporcje. Jest akcja, która ani na chwilę nie zwalnia. Jest tajemnica, ba - tajemnice!, których rozwiązanie bywało zaskakujące, a nawet okrutne. Jest oryginalność, na którą jestem ostatnio bardzo cięta i wszystkie książki tak oryginalne jak ta natychmiast trafiają do mojego serca. I w końcu jest wątek miłosny, który nie przesłania bohaterom całego świata. Ten wątek występuje w postaci dobrze już nam znanych trójkątów miłosnych, co mnie ciut rozczarowało, jednak tutaj jest w tym coś innego. Coś nieszablonowego.


Polecam tę książkę tym, którzy szukają czego innego w każdym tego słowa znaczeniu, i nie boją się zgłębić tajemnicy początku końca.

Zapraszam na:
secretsofbooks.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-08-2015 o godz 12:45 Słownik Sztuki dodał recenzję:

Oto Endgame.
Walka warta milionów istnień na ziemi. Warta wyzwolenia i władzy.
Wyzwolenia, które uratuje tylko jedną z 12 ras ludzkich na ziemi.
Walka, którą stoczy 12 przedstawicieli ludów.
Cahokianka, Olmek, Latenka. Aksum, Nabatejczyk, Donghu. Szang, Harappanka, Minojczyk. Sumeryjka, Koori, Mu.
Los świata, nad którym panują potężni kosmici spoczywa na ich barkach. Bo przeżyje tylko jeden lud, który zawładnie wszystkim co zostanie nienaruszone i od nowa zaludni ziemię.
Więc walka nie będzie pokojowa. Wręcz przeciwnie.
Oto Endgame. Tutaj nie ma zasad.
Jest tylko jedna- znaleźć Klucz Ziemi, Niebios i Słońca.
Zwycięzcą będzie ten, który zdobędzie je wszystkie.

Start!
Ta recenzja będzie bardziej chaotyczna niż wszystkie, a to wszystko przez zamieszanie, które teraz szarżuje po mojej głowie. Endgame to wydana w 2014 roku książka- eksperyment od początku do końca stworzona przez James'a Frey'a i Nilis'a Johnson'a-Shelton'a, która jak żadne inne książki sprawiła, że nie wiem co mam o niej myśleć i jak ją ocenić. Dlaczego? No cóż, to książka o kosmitach i apokalipsie. Nie przepadam za nimi, tak samo jak nie lubię filmów o zombie. Takie wątki są często wykorzystywane w innych książkach i po prostu odrzuca się powtarzalność. Ale sięgnęłam w końcu, mimo wewnętrznego grymasu, po książkę w złotej oprawie i wciągnęłam się bez reszty w ten mistyczny zlepek słów i liczb na pierwszy rzut oka kompletnie bezsensownych.
Ta książka, ma bardzo, ale to bardzo dobrze poprowadzoną fabułę, poprzeplataną tajemnicą i dziwnymi szyframi. Każda wskazówka, w postaci zdjęć i obrazów dodaje autentyczności opowiadanej historii, mimo tego że jesteśmy pewni, że to fikcja literacka. Autorzy za wszelką cenę chcieli nas przeciągnąć w stronę wykreowanego świata przedstawionego, uczynić wszystkowiedzącymi świadkami zdarzeń. Kiedy ma się tak dobrze rozwinięty plan powieści, jej treść nawet średnia, nie wydaje się kłuć w oczy.

Dwunastka wybrańców
Większość współczesnych książek dla młodzieży/science-fiction opiera się na życiu jednego lub kilku (do 4) bohaterów. Tamci zawsze są odseparowani linią charakterów i zachowań- zupełnie jak w tej kosmicznej historii, z tą różnicą, że postaci "głównych" jest tutaj aż 12, a trochę mniej ważnych tylko kilka. Ponadto każde z nich jest zadbane przez autora, otrzymuje od niego odpowiednią historię i powiązanie z innym bohaterem. Rozdziały są dosłownie nazywane nazwiskami bohaterów. ich obecnym położeniem na mapie. To stwarza otoczkę mini-inwigilacji, którą steruje autor.

Wśród nastoletnich wybrańców znajduje się dwóch- ulubieńców Frey'a. Ich rozdziały są najczęściej spotykane w tym morzu imion i szyfrów. To Cahokianka Sarah Alopay i Olmek Jago Tlaloc, którzy o dziwo spotykają się jeszcze przed rozpoczęciem Endgame. Zawierają sojusz. I to teraz na nich opiera się rozwiązanie zagadki, bo mają coś co pozwoli im ją odszyfrować.
Przyznam, że nie zwracałam na nich uwagi, tak jak na resztę bohaterów- bo ci wydawali mi się bardziej interesujący niż <dwójka nastoletnich bohaterów łącząca siły w walce o śmierć i życie, w którym wygrać może tylko jedno>. Brzmi znajomo?
Dodam, że Sarah ma również dylemat, którego z jej ukochanych wybrać.
No, teraz coś powinno wam się nasuwać na język*.

Mimo tego, że autorowi zdarzyło się coś takiego, nie sądzę, że bohaterowie są niedopracowani. Są jednym z atutów powieści, jeśli nie najlepszą jej stroną zaraz po fabule wdzierającej się w świat realny. A jeśli chcecie wiedzieć komu kibicowałam przedzierając się przez pierwszą część historii Endgame to odpowiem wam, że trzymałam kciuki z Chiyoko, bo podobała mi się jej niewiarygodna inteligencja i mądrość oraz oddanie.

Zagadki, szyfry i mnóstwo dziwnych liczb
Niektóre z nich przypominają prace szalonych matematyków albo miłośników teorii spiskowych, toteż dodają książce cudacznego charakteru. Na pierwszy rzut oka widzimy, że autor przykuł uwagę do tych dziwnych zagadek i opracował je od początku do końca. Rozwiązanie szarad jest podobno nagradzane aż 3 000 000 dolarów i podobno to prawdziwa gra. Przyznam, że udało mi się w jakiś sposób wpaść na trop jednej z zagadek, zupełnie przez przypadek, ale postanowiłam tego nie rozwlekać i wrócić do czytania. Przez nie czuję strasznie głupia.
Poczytałam trochę o książce na internecie i okazuje się, że bohaterowie Endgame (nie wszyscy) posiadają konta na Facebooku, gdzie publikują strony internetowe związane ze swoimi ludami albo z bezpośrednio z Endgame. Wydawnictwo źródłowe postarało się, aby urzeczywistnić wizję nadchodzącego końca i wybrańców. Jeśli chodzi o takie bawienie się fabułą, jestem na tak!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-08-2015 o godz 15:38 silence dodał recenzję:
Siedzę. Wertuję. Oglądam. I po raz kolejny – przepadam.

"Endgame" tworzą wielkie rzeczy. To gra od Google na urządzenia mobilne w trybie rzeczywistości rozszerzonej. To seria filmów która wyprodukowana zostanie przez 21st Century FOX. To coś, co łączy media społecznościowe, YouTube, telefony, internet z jednym, ponadczasowym i ponad wszelką technologią rdzeniem: literaturą. To trzy powieści, trzydzieści opowiadań, trzy filmy. Każda z książek to seria zagadek, zagadek, doprowadzających do klucza, który otworzy skrytkę z wielkim hajsem. Pięćset tysięcy dolarów. Drugi tom – milion, a trzeci, półtora miliona dolarów. W złocie.

A ja przepadam raz jeszcze.

Nie dlatego, że mam zamiar zgarnąć Wam wszystkie pieniądze, co złego to nie ja! Dlatego, że sam pomysł jest – jak dla mnie – przełomowy. Komercyjny też, swoją drogą, ale na razie skupmy się na superlatywach. A jest co wymieniać.

Zarys fabuły jest, rzecz jasna, iście amerykański. Dwanaście meteorytów uderza w różne miasta: Nowy Jork między innymi, Addis Abeba, stolica Etiopii a nawet jeden niedaleko Warszawy. Reakcja świata? Zupełnie przewidywalna. Reakcja dwunastki nastolatków już niezupełnie. To potomkowie pradawnych cywilizacji, wyszkoleni zabójcy w wieku od lat trzynastu do dziewiętnastu, którzy od urodzenia czekali na ten dzień. Na Wezwanie. To czas walki na arenie całego świata, w imię własnej cywilizacji i dla własnej cywilizacji – wygrana zapewnia przetrwanie w chaosie przyszłości, bóg wie czym w zasadzie, enigmatycznym końcu ludzkości, który owiany jest tajemnicą. Wszystko to pachnie zupełnie jak "Igrzyska Śmierci", ale samo konsumowanie jest czymś zupełnie innym. To doświadczenie całkowicie absurdalne i niespotykane, bo rozgrywające się w realiach świata, w którym żyjemy, przerażające zatem i fascynujące jednocześnie.

"Endgame" jest książką napisaną z rozmachem, zdecydowanie. Pisaną dla oklasku, skazaną na podziw i komentarze pełne uniesień. I ja im to daję. Daję, ponieważ mam totalnego hopla na punkcie historii, starożytnych budowli i pradawnych cywilizacji. A tego akurat jest sporo (co prawda nie wiem na ile to wiarygodne, ale przecież nikt nie musi wiedzieć). Sporo jest również bohaterów, których imiona są nie do zapamiętania i nie do wypowiedzenia. Warto więc na stronie 92 włożyć sobie zakładkę, ponieważ nazwy to najbardziej problematyczna cecha książki, z biegiem czasu oczywiście coraz łatwiej, ale początki mieliśmy niezbyt udane.

Gwarantuję Wam też sympatię od pierwszego przeczytania. Tutaj albo się kogoś lubi od początku do końca, albo nienawidzi. Rywalizacja mimo wszystko jest nieco bardziej drapieżna od "Rywalek" (sic!), ale tu też są romanse, podstawianie nóg czy raczej łamanie, trochę strzelanin i walki na gołe pięści. Jest podstępna technologia, są chipy namierzające, sojusze, góra złota i kamuflaże. Przygodami niektórych bohaterów byłam tak zaabsorbowana, że gdy ich wątek był na moment w zawieszeniu – przerzucałam kartki i czytałam do przodu. Uwielbiałam ich. Zwrotów akcji jest tak dużo, że w pewnym momencie można mieć już dość. Sama powieść zaczyna się z przytupem, niestety potem na wznowienie wartkiej treści trzeba chwilę poczekać. To nie jest czekanie nużące, bo zrównoważone przedstawieniem bohaterów, dość specyficznym klimatem, jednak dopiero za jakiś czas, wszystko biegnie w opętańczym biegu, serce łomocze, policzki płoną a temperatura czterdziestu stopni Celsjusza za oknem wydaje się w tym momencie prześmiewczo niska.

James Frey to jednak geniusz. Wyczuwam go w niewyjustowanych akapitach, w jego stylu, manii minimalizmu, ale jakże zasobnych w informacje i poruszających wyobraźnię opisach. Frey i Johnson-Shelton stworzyli własne "Igrzyska Śmierci", tylko tysiąc razy bardziej niepokojące, bo obsadzone w realiach ludzkich. To powieść z dawką opisów starożytnych budowli, powieść w gruncie rzeczy oparta na rywalizacji, w której też zdarzają się przebłyski przyjaźni albo nawet i sama miłość, sprawiające, że książka wywołuje jeszcze więcej nowych, sprzecznych i pełnych frustracji uczuć. "Endgame" trzyma w niegasnącym napięciu i wbija w fotel. "Endgame" niepokoi, zaskakuje i intryguje, ale przede wszystkim, "Endgame" dostarcza należytą dawkę emocji, którą zaspokoić może tylko lektura kolejnego tomu.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-08-2015 o godz 12:19 hasacz93 dodał recenzję:
W ziemię uderza seria meteorytów. Dla jednych to początek końca, dla innych wezwanie. Budzi się pradawna krew, spuścizna po starożytnych cywilizacjach. Jednak wezwanie rozbrzmiewa tylko w głowach garstki wybrańców. Od dziecka szkolonych by zabijać. Tu nie ma nadprzyrodzonych mocy jak w komiksach. To czysty zew, który sprawia, że w rękach wybrańców leży los całego świata. Tylko dla nich ta apokalipsa jest wezwaniem do przebudzenia. Nadszedł już czas. Wezwanie rozbrzmiało. Rozpoczyna się Endgame.

Pisząc do wydawcy z zapytaniem, czy mogłabym dla nich zrecenzować Endgame byłam nastawiona do tej książki z dużym dystansem. Słyszałam o niej wiele. Same pozytywy – na dobrą sprawę. Przysiadłam i oto jestem. Zmieszana z błotem, wykończona i oczarowana. Endgame to książka, która ma zachęcać do czytania tych nieczytających. Patrząc na ilość stron – pomysł wydaje się zupełnie poroniony. Jednak wykorzystano tu pewien bardzo przemyślany chwyt. Otóż wystarczy przekartkować książkę, żeby zainteresowały czytelnika te wszystkie zagadki i łamigłówki. Rozwiązując je, będziecie coraz bliżej odnalezienia klucza, który jest ukryty gdzieś na Ziemi. A nagroda jest naprawdę wysoka. Pytanie jednak czy podołasz temu wyzwaniu? Czy usłyszałeś wezwanie?
Endgame. Wezwanie to książka, która z powodzeniem mogłaby konkurować z takimi książkami jak Więzień Labiryntu czy Angelfall. Fakt, to trochę inne książki od Endgame, ale ta książka jest o wiele bardziej warta uwagi czytelnika, zwłaszcza tego, który nie lubi czytać. Ta książka to odpowiednik filmu akcji czy dopracowanej gry na PC. Wciąga człowieka i nawet nie wiemy kiedy kończy się spotkanie z tą książką. Dlatego – drogi czytelniku – odłóż komputer i sięgnij po Endgame. Czy przeżyjesz wyprawę? Czy zdobędziesz nagrodę? Przekonaj się sam…
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-08-2015 o godz 16:27 Klaudia Mordarska dodał recenzję:
Koniec świata jest nieunikniony. Nikt nie wie, kiedy nadejdzie, ani w jaki sposób. Ale jedno jest pewne: zniknie rzeczywistość, która jest nam wszystkim tak dobrze znana. Może całą Ziemię zaleje woda. Może słońce wysuszy całą planetę i wszyscy umrzemy z pragnienia. Może Ziemia tak po prostu wybuchnie. Albo po prostu spadną meteoryty i zniszczą wszystko. A wtedy Oni zaczną działać.

Pewnego dnia na Ziemię zaczynają spadać meteoryty. Ludzie umierają, część świata zostaje zniszczona. Ale tylko garstka wybranych jest świadoma, co to dla nich oznacza. Bo są potomkami starożytnych cywilizacji, które dawno zostały zapomniane. To właśnie oni muszą podjąć wezwanie, bo w ich rękach są losy świata. Do tego zadania byli szkoleni przez całe swoje życie i dzięki temu stali się zabójcami, którzy są zdolni zrobić wszystko, by wygrać. Ale zwyciężyć może tylko jeden. Ten, kto zdobędzie wszystkie trzy klucze... Do czego będą zdolni Gracze, by to osiągnąć? Komu uda się przetrwać tę morderczą zagrywkę?

Do przeczytania tej książki zachęcił mnie nietypowy pomysł. Bo to nie tylko powieść, ale także multimedialna gra dla ludzi z całego świat. Szczerze powiedziawszy, to spodziewałam się czegoś nieco innego. Bo to jest jedna wielka zagadka, pełna szyfrów i niezrozumiałych obrazków. Próbowałam jakoś to rozwiązać, jednakże okazało się, że ta gra to dla mnie czarna magia i nie mam zielonego pojęcia, jak to zrobić. Pozostało mi tylko śledzić losy bohaterów i zastanawiać, kto pierwszy zdobędzie klucz. I tak zrobiłam.

Na samym początku bardzo ciężko było mi się wciągnąć w tę książkę. Czasami było tak że odkładałam ją po kilku, czy kilkunastu stronach. Nie mogłam się przyzwyczaić do tego nietypowego zapisu i braku akapitów. A poza tym gdzieniegdzie pojawiały się dziwne liczby, czy jakieś pojedyncze zdania, które nie nawiązywały do fabuły. Jednak potem ta historia zaczęła mnie coraz bardziej ciekawić i zapomniałam o początkowym zniechęceniu.

Bohaterów było wielu i każdy z nich miał odmienny charakter. Była niema dziewczyna, chłopak z dziwną chorobą i wielu innych, ale czasami nie mogłam się połapać kto jest kim i jakie ma umiejętności. Jednakże dalej czegoś mi w nich brakowało. Byli zbyt płascy i za mało uczuciowi. Rozumiem, byli szkolonymi zabójcami, ale człowiek powinien przecież więcej czuć. I w efekcie wyszło nieco sztucznie. Nawet jeśli któryś umarł, to zbytnio mnie to nie obeszło, bo nie potrafiłam się do żadnego z nich przywiązać. Miałam wrażenie, jakby autorzy poświęcili im zbyt mało czasu.

Poza tym czasami nie mogłam się połapać o co chodzi w tej książce, ponieważ fabuła była momentami nieco chaotyczna. A wszystko komplikowały dziwne znaki i przypisy, których nie rozumiałam. Na okładce pisze, że to książka, jakiej świat nie widział. I faktycznie tak jest: to najbardziej skomplikowana i nietypowa powieść, jaką miałam okazję przeczytać.

Podsumowując, "Endgame. Wezwanie" to bardzo odmienna książka. Jest w niej mnóstwo szyfrów i niezrozumiałych słów, co jest częścią gry, w której może wziąć udział każdy. Ale chyba postawiłam jej zbyt duże wymagania, bo okazała się dosyć średnia. Czegoś mi w niej brakowało. Jednakże wcale nie jest taka zła. Na początku ciężko się wciągnąć, jednak potem robi się coraz lepiej. A zakończenie sprawiło, że poczułam pewien niedosyt i dlatego też jestem ciekawa, co będzie dalej. I mam nadzieję, że autorzy bardziej się postarają i druga część będzie lepsza.
____________________
http://zagubiona-wslowach.blogspot.com/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-08-2015 o godz 14:02 Clevleen dodał recenzję:
12 meteorytów spada na Ziemię. Zaczynają pojawiać się teorie spiskowe i różne domysły. Tylko 12 osób jest świadoma tego co się ma zdarzyć. Nazywa się ich Graczami. Trenowali oni do tego wydarzenia od urodzenia. Trenowali, aby stać się zabójcami idealnymi, aby wygrać i, aby zapewnić dalszy byt na planecie swojemu ludowi. Rozpoczyna się Endgame.

Ale w książce zamieszczone jest również wyzwanie dla Ciebie. Przeczytaj książkę, rozwiąż zagadki i wygraj 3 000 000 $.

Koniec świata jest ostatnio bardzo popularny, szczególnie w literaturze młodzieżowej. Jednak bardzo lubię ten temat i chyba nigdy mi się nie znudzi, dlatego od tej powieści oczekiwałam wiele. Czy się zawiodłam? Nie. Ale zachwycona również nie jestem.

Akcja rozpoczyna się już na pierwszej stronie i leci na łeb, na szyję już do końca powieści. Nie daje czytelnikowi chwili na odpoczynek, zawsze coś się dzieje, co jest dla mnie niewątpliwym plusem. Nie mogłam oderwać się od tej książki, akcja była wciągająca i ciekawa, chociaż trochę przewidywalna.
Rozdziały w książce są napisane z perspektywy 12 bohaterów, więc gdyby nie to, że na górze jest imię i nazwisko bohatera, którego losy są opisywane to z pewnością bym się pogubiła. Kartka z rozpiską Graczy również ułatwia sprawę, chociaż nie wstawiłabym jej w środku książki tylko na jej początku.

Zawiodłam się jednak bardzo, gdy mniej więcej w połowie powieści pojawił się klasyczny trójkącik. Czy on musi występować we wszystkich książkach tego typu? Czy naprawdę tak ciężko jest wymyślić coś innego, coś nowego? Dobrze, że przynajmniej nie wysuwał się na pierwszy plan i zakończył się niebanalnie. Skoro już jesteśmy przy więziach między bohaterami to wspomnę, że dziwne było to, że każdy bohater miał z kimś sojusz. Nawet ci najbardziej egoistyczni i brutalni. Piszę, że było to dziwne, bo nie przeszkadzało mi to jakoś bardzo, ale sprowadzanie bohaterów do jednej kategorii po prostu nie spodobało mi się.

Kolejna rzecz, która strasznie mnie denerwowała i utrudniała czytanie, to dokładność bohaterów. Podawanie rozwinięcia liczby pi przez pięć linijek, czy szybkie ocenianie np. odległości przez graczy do piątej cyfry po przecinku nie było dobrym zagraniem. Wydaje mi się, że miało to dodać bohaterom takiej wyuczonej idealności, ale nie przekonało mnie to. Skoro każdy wspominał tylko o treningu fizycznym to w tym kierunku należałoby ich wyidealizować.

Oprawa graficzna książki jest jedną z największych jej zalet. Okładka bardzo mnie zaskoczyła, gdyż wydaje się świecić i być zrobiona ze złota. A wytłoczony znak, tytuł i nazwiska autorów tylko dodawały jej uroku. Litery są dosyć duże, jednak przeszkadzał mi brak akapitów narzucony przez pisarzy. W czytaniu przeszkadzały mi również wstawiane co chwilę zagadki czy tajemnicze grafiki. No i często wersy nie dobiegały do końca strony, co wyglądem przypominało wiersz. Nie wiem co autorzy mieli na myśli, stosując taki zabieg, ale przez to czuję, że te 512 stron są bardzo nad wyraz.

Postacie zostały bardzo dobrze wykreowane. To, że bardzo różnili się ze sobą dodawało im wiarygodności. Szkoda tylko, że potem zostali "wrzuceni do jednego worka" zawiązując między sobą, wspomniane wcześniej, sojusze. Nie nawiązałam więzi z żadnym z bohaterów, gdyż rozdziały były bardzo krótkie i opisywane ze strony różnych bohaterów. Polubiłam tylko jedną bohaterkę - Sarah Alopay, która jako jedyna nie chciała brać udziału w Endgame. I jest ona jednym z nielicznych powodów dla których chciałabym przeczytać kontynuację tej książki.

Podsumowując. Akcja i fabuła, a nawet bohaterowie bardzo mi się podobali. Jednak cały efekt zepsuły wmuszone schematy wplecione w książkę. Kilka rzeczy, pewnie należących do gry dla czytelnika, również ujęło na wartości tej książki, nie mniej jednak polecam. I z chęcią sięgnę po kontynuację tej serii.

Recenzja również na: blog--ksiazkoholiczki.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-08-2015 o godz 21:45 beemyangel dodał recenzję:
Zastanawialiście się kiedyś skąd pochodzi ludzkość? Skąd wzięły się piramidy w Gizie, Stonehenge, Gobekli Tepe? Po co one powstały? Jak będzie wyglądał koniec świata? Autorzy "Endgame" przedstawili swoją wizję naszych początków. I to bardzo ciekawą.


Nasze życie, naszą cywilizację zawdzięczamy pozaziemskim istotą. Przybysze nauczyli nas wszystkiego i zniknęli. W zamian ze te nauki 12 starożytnych ludów musi przygotować 12 Graczy w wieku 13-20 lat. To oni będą musieli stanąć do walki podczas Gry Ostatecznej. Nikt jednak nie wie kiedy ona nadejdzie. I jak będzie wyglądać. Dlatego też przedstawiciele przygotowani są od tysięcy lat. I tak do czasów współczesnych, kiedy spada 12 meteorytów. Oznaczają one Wezwanie, a zarazem początek Endgame. Wszyscy Gracze udają się do miejsca spotkania w Chinach by odpowiedzieć na Zew. Każdy dostaje od Istoty wskazówkę, gdzie może znaleźć wszystkie trzy klucze, dzięki którym nie tylko ocali własne życie, ale również swój lud. Ale muszą się spieszyć. Na świecie nie ma miejsca dla przegranych.


Każdy gracz jest inny. Mamy do czynienia z psychopatycznym trzynastolatkiem, królową balu, genialnym hakerem, przebiegłą i niemą Azjatką i kilkoma innymi dziwnymi postaciami. Ale każdy z nich jest wyszkoloną maszyną do zabijania. Potrafią zrobić to z zimną krwią, bez mrugnięcia okiem.


Wydarzenia osiągają prędkość światła. Na każdej stronie czyha niebezpieczeństwo, ktoś kogoś zabija lub torturuje, strzela lub zakochuje się, choć nie powinien, zdradza lub mści się. Dla mnie ogromnym plusem było podzielenie na rozdziały z punktu widzenia kolejnych Graczy. Możemy wiedzieć co o danej sytuacji myśli kolejny, kolejny, kolejny bohater. Dodatkowo, pomimo ogromnej ilości akcji, są zagadki zostawione w głowach Graczy. Każdy stara się rozwiązać swoją, dzięki czemu fabuła toczy się w starożytnych miejscach w Anglii, Włoszech, Chinach, Australii... które zaczynają mieć dla nas inne znaczenie niż do tej pory. Pojawiają się kolejne zagadki, ukryte przejścia i tajemnicze wiadomości.


"Endgame" jest też sam w sobie książką-zagadką dla nas, czytelników. Graczy z prawdziwego świata. Na jej kartkach ukryte jest rozwiązanie tej zagadki, dzięki której możemy dostać się do Złota Endgame. Osoba, która pierwsza rozgryzie łamigłówkę, dostanie klucz do skrytki w Caesars Palace i wygra w ten sposób aż 500 000 dolarów!


Jednakże, książka ma też swoje minusy. Czasami zrozumienie tego, gdzie i dlaczego podróżuje dany Gracz jest strasznie trudne. Nie mamy pojęcia co chce tam odnaleźć i w czym mu to pomoże. Można się trochę pogubić w akcji. Podobnie ilość zbiegów okoliczności, niesamowitych ocaleń i tak dalej jest troszeczkę irytująca.


Koniec końców "Endgame: Wezwanie" zdobywa zaszczytne miejsce na mojej półce wspaniałych książek. I choć na pewno nie uda mi się rozwiązać zagadki i zdobyć takiej ilości złota (a szkoda), na pewno sięgnę po kolejne części niesamowitej trylogii. Wam także je polecam. Naprawdę warto, bo może właśnie komuś z Was uda się wygrać? W końcu Polak potrafi!


Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-07-2015 o godz 11:41 Książkocholiczka dodał recenzję:
Recenzja pochodzi z bloga : zaczytana-w-krainie-ksiazek.blogspot.com

Siedzicie spokojnie w domu przed telewizorem. Oglądacie z rodziną jakiś teleturniej, przy okazji rozmawiając. Nagle słyszycie huk, a świat za oknem się przejaśnia. Podchodzicie do okna, ale zaraz cofacie się o krok. Niebo przecina deszcze meteorów, które za chwilę wbiją się w ziemię, niszcząc domy, samochody i pozbawiając życia ludzi. Nie wiecie czemu tak jest. Ale dwunastka ludzi, rozrzucona po świecie wie. Rozpoczęło się Endgame.

Apokaliptyczna wizja świata od paru lat budzi wielkie zainteresowanie w świecie literatury. Początkujący autorzy, jak i „starzy wyjadacze” chętnie sięgają po ten temat, cieszący się tak dużym zainteresowaniem. Większość z nas prawdopodobnie nie dożyje końca świata, więc może to dlatego, tak lubimy o nim czytać? Moje zainteresowanie tym tematem wzrosło, kiedy usłyszałam o „Endgame”. Zaintrygował mnie opis, więc kiedy nadarzyła się okazja, jak mogłam nie sięgnąć po tę powieść?

Co rozdział opisywana jest podróż innego z dwunastu graczy. To dość rzadki pomysł, jak na książkę o charakterze apokaliptycznym. Są to osoby które mają więcej niż trzynaście lat, ale mniej niż dwadzieścia. Od lat szkoleni na perfekcyjnych zabójców, by w czasie Endgame zabijać swych wrogów i wygrać, zdobywając chwałę. To potomkowie dwunastu starożytnych ludów, którzy usłyszeli Wezwanie do gry.
Od pierwszych stron, akcja kojarzy mi się trochę z „Igrzyskami Śmierci”. Dwunastka osób, mająca się zabijać, kto zostanie ostatni ten wygrywa? Nie wiem jak wam, ale ten zarys brzmi mi podobnie. Tylko, że w tej powieści, Areną jest cały świat. Razem z graczami, podróżujemy po kontynentach, odwiedzamy miejsca o których nam się nawet się nie śniło. Z radością wsiadałam do samochodów, samolotów razem z uczestnikami Endgame i poznawałam nowe miejsca. Dzięki temu zabiegowi, nie musiałam wychodzić z domu, by choć trochę poznać świat, poza granicami naszego kraju.

Muszę z przykrością stwierdzić, że nie zżyłam się jednak z żadnym z bohaterów. Wszyscy brzmieli dla mnie podobnie, i tylko nieliczne postaci przyciągnęły moją uwagę. Mamy tutaj również do czynienia z nietypową narracją – a mianowicie, poznajemy historię za pomocą narracji trzeci osobowej, w czasie teraźniejszym. Na początku trudno mi było przywyknąć do tej narracji, ponieważ czułam się jakbym czytała scenariusz a nie książkę. Wszystko opisane jest bardzo „dobitnie”. Zwykle nie lubię takich zagrań w książkach, jednak wpasowało się to idealnie w klimat „Endgame”.

Jak wcześniej wspomniałam, trudno mi było zżyć się z kimkolwiek. Przez narrację, miałam wrażenie, że jestem „obok” bohaterów, i w sumie obojętne mi było czy ktoś umrze czy nie, co nie zmienia faktu, że trzymałam za niektórych kciuki.

Ze wszystkich postaci, chyba najbardziej do gustu przypadła mi Sarah. Nie chciała być wybrana i odliczała dni, godziny do swoich dwudziestych urodzin. Dziewczyna nie prosiła się o bycie graczem, a ja wcale się tego nie dziwie. Wyrwana ze swojej rutyny, musi stawić czoła nie tylko innym zawodnikom ale samej sobie. Odkrywa ona na nowo siebie. Jest zdeterminowana by osiągnąć swój cel. Musi wyrzucić z głowy dotychczasowe życie. Porzucić przeszłość, żyć teraźniejszością i walczyć o przyszłość.
„Endgame” to nie tylko książka. Zawarte są w niej zagadki. Dla tego kto je rozwiąże i przyśle rozwiązanie czeka niezła suma pieniężna. Nie próbowałam sobie nawet łamać głowy na tych zadaniach, i zamiast tego skupiłam się na lekturze. Obietnica pieniężna szybko uczyniła z tej książki bestseller. Czy bez nagrody, książka by się obroniła?

Tak. Mimo, że jest tu naprawdę dużo szablonowych postąpień, oraz pewna przewidywalność, książka to naprawdę dobry pochłaniacz czasu. Można się wciągnąć w lekturę, nie zżywając się z postaciami. Przewracałam strony, chcąc poznać zakończenie , nie mogąc się go doczekać. Nie jest to nowe, ani nowatorskie, ale jeśli gustujecie w powieściach tego typu, nie będziecie zawiedzeni. Czekam na kolejny tom, by poznać dalsze losy uczestników „Endgame”.

Moja ocena to : 7/10
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
02-07-2015 o godz 19:54 Julia Alaska dodał recenzję:
Przyszłość nie została jeszcze określona.
Dopiero "Endgame" ją zweryfikuje.
W Ziemię uderza seria meteorytów. Tylko garstka jest świadoma tego, co to oznacza…
W ich żyłach płynie krew starożytnych cywilizacji.
W ich umysłach odzywa się głośne wezwanie.
W ich rękach znajduje się los świata.
Nie mają nadprzyrodzonych zdolności. Nie potrafią latać, nie posługują się magią.
Od dziecka szkolono ich, by stali się zabójcami idealnymi.
Nadszedł czas.
Usłyszeli wezwanie.
Rozpoczyna się "Endgame"!

W 12 miejscach w tym samym czasie spadły meteoryty, które rozpoczęły Endgame - walkę o przetrwanie. Jednak tylko nieliczni wiedzą co to oznacza. 12 nastolatków od dziecka uczyło się jak zabijać bez mrugnięcia okiem. Gracze muszą dotrzeć do Chin gdzie zacznie się śmiertelna - nie tylko dla wybranych, ale także dla całego świata - gra.

Koniec świata jest bardzo częstym tematem we współczesnej literaturze. Jeśli na Ziemie nie spadnie meteoryt, nie wybuchną epidemie lub klęski żywiołowe ominą Nas szerokim łukiem to zawsze pozostaje inwazja kosmitów. Może to być zielony stworek z antenkami bądź ogromny robot. Zdarzają się także dusze, według których najlepszym miejscem do założenia domu jest ludzki mózg. W Endgame także mamy kosmitów tylko trochę innych. To własnie oni wieki temu stworzyli znany Nam świat. Przez 12 ludów są uważani za Bogów kierujących Ziemią. I to przez nich rozpoczęło się Endgame.

Na początku miałam dość duże problemy z połapaniem się kto jest kim. Nawet fakt, że na początku każdego rozdziału byli wypisani główni bohaterowie danej części książki miałam trudności z rozpoznaniem wszystkich 12 osób. Właściwie 13, ponieważ przez całą powieść Graczom towarzyszył chłopak jednej z wybranych, Christopher.

Podczas czytania Endgame momentami czułam się jakbym czytała historię nie 13 osób, a maksymalnie 8. Najczęściej rozdziały dotyczyły Sarah i Jago, dwójki rywalki, którzy połączyli siły. Jednak moją faworytką zostanie na zawsze Chiyoko Takeda. Dziewczyna była silna, odważna, niezależna. Sama potrafiła o siebie zadbać. Przypominała mi ona w pewien sposób Limukki z Czerwone jak krew. Obie bohaterki nie lubiły być w centrum uwagi i potrafiły trzeźwo myśleć w każdej sytuacji.
Minusem powieści jest niedopracowanie bohaterów. Było ich wiele i żadnego z nich nie poznaliśmy bliżej. Tylko najważniejsze informacje. Zamiast tego autorzy skupili się na dopracowywaniu akcji co wyszło im naprawdę dobrze.

Endgame nie jest zwykłą książką. Jest to połączenie fikcji z rzeczywistością. Pod koniec każdego rozdziału możemy znaleźć obrazek-zagadkę lub szyfr. Na końcu książki znajdują się linki do stron internetowych gdzie znajdziemy różne informacje, które mogą pomóc rozwiązać zagadkę i wygrać 3 000 000 $ w złocie. Ja co prawda skupiłam się bardziej na samej książce niż na łamigłówce, ale myślę, że pomysł na tę powieść jest dość oryginalny. Panowie Frey i Johnson-Shelton sporo główkowali nad tą pozycją, żeby wszystko układało się w jedną, logiczną całość.

Podsumowując, Endgame to dobrze dopracowana powieść z końcem świata w tle. Zagadki, dość okrutne opisy walk, to właśnie największe zalety książki. Do tego łamigłówki, które pozostawili Nam do rozwiązania autorzy podwyższają moją ocenę.
Największą wadą są słabo wykreowani bohaterowie, których tak na dobrą sprawę nawet nie znamy.
Lektura jest warta polecenia i jestem pewna, ze podczas czytania Endgame nie znudzicie się, a może nawet rozwiążecie zagadkę ?

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non.

http://moje-buki.blogspot.com/ <-------------- ZAPRASZAM :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-06-2015 o godz 15:19 klaudia2325 dodał recenzję:
Meteoryty uderzają w Ziemię, a z całego świata zostaje wybranych dwunastu Graczy. Są tak różni, jak tylko się da... Jest dziewczyna, która dopiero co ukończyła liceum, która ma najprzystojniejszego chłopaka w szkole i świetlaną przyszłość przed sobą. Jest niemowa i nastolatek, który uwielbia zabijać. Jest chłopak z dziwnymi tikami nerwowymi. Jest nastoletnia matka i żona. Jest ich dwunastu.
Zostają wyrwani z swojego dotychczasowego życia i wezwani do Xi'an w Chinach. W miejscu spotkania każdy z nich otrzymuje informacje od niejakiego keplera 22b. Od tej pory ich celem jest to, by nie dać się zabić i zdobyć ukryty gdzieś na świecie Klucz Ziemi.
Zabierając się za tą lekturę nie do końca wiedziałam czego mam się spodziewać. Napis na okładce, który głosi, że jest to książka, jakiej świat nie widział był dla mnie swego rodzaju obietnicą i jednocześnie napawał pewnym niepokojem. Wystarczyło, że przekartkowałam tą ładnie wyglądającą, błyszczącą cegiełkę, by zorientować się, że to rzeczywiście nie jest typowa książka. Napotkałam znaki i strony zadrukowane obrazkami, jak się po chwili okazało zagadkami... Zabrałam się do lektury...
Pierwsze kilkanaście stron było dla mnie ciężkie głównie dlatego, że ciężko było mi zrozumieć co tam się właściwie dzieje. Im dalej w las, tym więcej postaci poznawałam, tym więcej ich historii się pojawiało, tym więcej pytań i zagadek... Szybkiej niż się spodziewałam udało mi się wejść do świata Endgame, pojąć o co tam chodzi, zrozumieć relacje rodzące się między Graczami, które w zamierzeniu Organizatorów nie powinny mieć miejsca. Gdzieś spomiędzy dwunastki głównych bohaterów i jednego dodatkowego bohatera "na gapę" wyłonili się moi faworyci, dwójka młodych ludzi, których obdarzyłam sympatią i zaczęłam im kibicować, a także martwić się o ich życie! Poznawałam ich wszystkich z strony na stronę coraz lepiej, a także kłaniałam się w duszy Autorom za to, czego dokonali! Po raz pierwszy spotkałam powieść, w której wystąpiłoby połączenie tak diametralnie różnych osobowości! Chyba nikt nie byłby w stanie wskazać mi książki, w której dziewczyna z zimną krwią odcina przeciwnikowi głowę bumerangiem, a inna odbija zakładnika z jadącego samochodu przeciwników tak sprawnie, jak gdyby robiła to każdego dnia! Czy znajdziecie w literaturze trzynastolatka, który czerpie przyjemność z zabijania? Czy znajdziecie powieść w której kobiety są tak samo odporne na ból jak mężczyźni, w której są w stanie znieść odcinanie ręki i nie pisnąć z bólu?
"Endgame: Wezewanie" opowiada o młodych ludziach, lecz nie jest powieścią odpowiednią dla wszystkich nastolatków. Tam przelewa się krew, tam jest brutalność i śmierć, tam bohaterowie są, a za chwile ich nie ma, bo zostają pokonani. Operują jak zawodowcy najróżniejszymi rodzajami broni: pistoletami, łukami, nożami czy wspomnianymi wyżej bumerangami. Tu nic nie jest typowe, tu nie ma oklepanych schematów! Nasi bohaterowie walczą o przetrwanie swojego rodu pośród normalnego życia zwykłych ludzi! Porzucili wszystko by staną do Endgame! Podróżują po całym świecie w poszukiwaniu Klucza Ziemi, napotykają trudne do rozwiązania zagadki, przeszkody i niebezpieczeństwa z którymi tylko oni są w stanie sobie poradzić.
Tym bohaterom towarzyszy wartka akcja, niesamowite tajemnice, odkrycia o jakich czytelnikowi się nie śniło! Ta książka jest pełna wiedzy, pełna cennych informacji! A co najważniejsze... pozwala czytelnikowi na rozegranie własnego Endgame!
Warto zagłębić się w tą historię! Warto poznać "Endgame: Wezwanie", bo jest to powieść niesamowicie oryginalna, niesamowicie wciągająca i porywająca! Tam cały czas coś się dzieje, tam nie ma chwili na nudę, tam leje się dużo krwi, tam rozgrywa się walka o przetrwanie! Książka sama w sobie jest wydana pięknie, duet autorski stworzył najprawdziwszy majstersztyk, który w żadnym razie nie przypomina "Igrzysk Śmierci" Susan Collins! To jest zupełnie nowa, zachwycająca historia, która jest kwintesencją wszystkiego, czego do tej pory na próżno było szukać w innych książkach! Przy tej lekturze trzeba się skupić od samego początku, bo przez kilkanaście stron można mieć problem z rozeznaniem się w historii, ale później lektura to sama przyjemność - co brzmi nieco wątpliwie przez fakt sporej brutalności i rozlewu krwi - POLECAM!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
24-06-2015 o godz 11:39 GaleriaKsiążek dodał recenzję:
Kilkadziesiąt tysięcy lat temu na Ziemię przybyły mistyczne istoty, które stworzyły ludzi i nauczyły ich rzeczy potrzebnych im do przetrwania, jednocześnie zapowiadając Endgame - zdarzenie, które zrestartuje świat, kiedy ludzie zapomną o istocie życia i zmarnują daną im szansę. Ale Endgame nie zrobi się samo. Los świata będzie zależał od Graczy, potomków dwunastu już nieistniejących, starożytnych ludów. Rola Gracza przechodzi z pokolenia na pokolenie, a żaden z tych obecnych nie wierzy, że to jemu przypadnie rola uczestnictwa w Endgame. Bo niby dlaczego teraz? Dlaczego teraz, a nie za kolejne kilka tysięcy lat? Mimo, że wszyscy Gracze są przygotowywani do Gry od wczesnego dzieciństwa i są wyszkolonymi zabójcami, których inteligencja i umiejętności są ponadprzeciętne, to jednak nie wszyscy chcą brać udział w Grze. Sarah po skończonym liceum miała zamiar iść na studia, marzeniem Shari jest dbanie o domowe ognisko, a Maccabee najchętniej nadal prowadziłby życie rozpustnego bogacza, podróżując po świecie i sącząc martini. Ale Stwórcy mieli inne plany. 12 odłamków meteorytu rozbiło się w tym samym czasie w różnych miejscach świata. To może oznaczać tylko jedno: Wezwanie. Endgame się rozpoczęło.

Pomysł na fabułę od razu mi się spodobał. 12 nastolatków musiało porzucić swoje plany i marzenia, by stanąć do walki o przetrwanie swoje i swojego ludu. Każdy z nich nastawiony na zabijanie i oswojony z bólem. Przygotowany na śmierć. Tu nie zadaje się pytań, tu się gra. Książka Jamesa Freya to takie "Igrzyska śmierci" dla dorosłych. Co rusz ktoś dostaje jakichś urazów, a krew leje się strumieniami. Przed chwilą straciłeś rękę? Mówi się trudno i żyje dalej! Nikt ci nie podrzuci uzdrawiającej maści. Starasz się nie zemdleć z powodu zbyt dużej utraty krwi i idziesz naprzód, prosto w stronę wygranej.

Niewątpliwym plusem tej książki są bohaterowie. Narracja jest trzecioosobowa, a zdarzenia poznajemy z perspektywy dwunastu bohaterów. Nie brzmi zachęcająco? A powinno, bowiem każdy bohater jest inny i wydaje się być ważny dla całej historii. Poszczególni Gracze mają charakterystyczne cechy, inny sposób na wygraną, inne priorytety i pochodzą z innej kultury, dzięki czemu łatwo ich zapamiętać i rozróżniać. Autorzy książki nie narzucają nam z góry, komu powinniśmy kibicować, co jest naprawdę dużym plusem. Myślę, że wybór ulubionego bohatera będzie zależał od osobowości czytelnika, choć zapewne prawie każdy polubi pewną dwójkę, której autorzy poświęcają dużo uwagi. Ale oprócz tej dwójki nie sposób nie kibicować jeszcze kilku innym bohaterom. Mi do gustu szczególnie przypadła Chiyoko - piękna, przebiegła i tajemnicza azjatka-ninja, która jest niemową. Rozdziały z jej udziałem były niezwykle klimatyczne. W myślach od razu stawały mi obrazy z filmu "Wyznania Gejszy" albo "Przyczajony tygrys, ukryty smok". Oczywiście z dodatkiem najnowszych cudów techniki.

Podczas czytania książki nie ma czasu na nudę. "Endgame' porywa i wciąga czytelnika bez reszty. Bohaterowie starają się zrozumieć dane im wskazówki, zabijają, giną, próbują nie myśleć o bliskim im osobach i zawiązują sojusze, których sami się nie spodziewali. Niektórych połączyło uczucie, niektórych podobny sposób na wygraną. Starają się nie myśleć o tym, że zwycięzca może być tylko jeden. W 'Endgame' akcja goni akcję. Cały czas dzieje się coś nieprzewidywalnego i niczego nie można być pewnym. Podczas czytania miałam wrażenie, że książka jest jedną wielką zagadką, że autorzy czegoś nam nie mówią. Wydaje mi się, że niektórzy bohaterowie wiedzą o Endgame coś, czego my nie wiemy, a prawdziwa istota Endgame nie jest taka oczywista.

Podsumowując: Książka Jamesa Freya i Nilsa Johnsona-Sheltona to pozycja idealna dla fanów książek przygodowych i pasjonatów rozwiązywania zagadek. Pełno tu nieprzewidzianych zwrotów akcji, niedopowiedzeń, które dają do myślenia oraz barwnych bohaterów, którzy działają na naszą wyobraźnię. Podczas czytania ledwo odrywałam się od lektury - nie ma tu bowiem takiego momentu, w którym spokojnie można by było przerwać czytanie i nie zastanawiać się "jeju, co tam się wydarzyło? Czy on/ona przeżyje?". Gorąco polecam wszystkim tę książkę, przy niej na pewno nie będziecie się nudzić. Chyba nie doczekam się kontynuacji, która, tak na marginesie, ma pojawić się jesienią tego roku.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-06-2015 o godz 23:15 niepokonana0944 dodał recenzję:
Frey naprawdę nieźle się postarał by stworzyć coś takiego!. Po obejrzeniu opisu można by pomyśleć, że to coś rodzaju "Igrzysk Śmierci" lub "Niezgodnej". No trochę macie racji, bo owszem jest podział ludzi ze względu na Lud od którego się wywodzi i wybierani są z nich Gracze. Jednak to co się dzieje w książce w niczym nie przypomina wymienionych wcześniej pozycji. Ona jest wyjątkowa sama w sobie. Styl autora jest ciekawy i oryginalny. Nie pisze wymyślnie i tak bardzo naukowo, ale jednak bardziej poważnie.


Fabuła:
No tak jak w zwiastunie było tu nie ma co dodawać. Na ziemię spada seria meteorytów. Nikt nie wie jak do tego doszło, prócz wybranych, którzy są Graczami Endgame. Dwanaście osób musi podjąć próbę i znaleźć trzy klucze ukryte gdzieś na świecie. Tylko oni wiedzą co nastąpi to zakończeniu Endgame i to nie jest przyjemne.

Zalety:
* książkę czyta się bardzo szybko (mówi to osoba co ją prawie dwa tygodnie czytała) i jest bardzo ciekawa,
* jest pełna akcji i jej zwrotów co sprawia, że jest dynamiczna,
* usadzone między stronami zagadki i podpowiedzi są mega ciekawe i powodują, że szukamy tych wskazówek podczas czytania,
* rozdziały są krótkie i każdy jest o innym Graczu, więc każdego można poznać i się zżyć.

Wady:
* z góry da się założyć kto jest ten dobry, a kto ten zły

Podsumowanie:
Książka jest wyjątkowa i bardzo ciekawa. Zagadki, które tam znajdziemy, są trudne. Tak próbowałam się z nimi uporać. Nie wyszło. Niespodziewane zwroty akcji dawały tej książce dynamiki i ciekawych zdarzeń. Nie spodziewałam się takiego zakończenia i śmierci pewnych postaci :( Tak mogę spokojnie powiedzieć, że z niecierpliwością czekam na kolejne części! <3
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-05-2015 o godz 22:34 Książkoholiczka w sieci dodał recenzję:
Dwunastu graczy, z dwunastu ludów usłyszało Wezwanie. Na ziemię spadły meteoryty, rozpoczęło się Endgame. Szkoleni przez całe swoje życie, przygotowywani do tego dnia, urodzeni zabójcy będą walczyć o losy świata. Nadszedł czas, zwycięzca może być tylko jeden!

Koniec świata to temat ubóstwiany zarówno przez autorów, jak i wydawców. Bo co ta za książka, w której światu nie grozi apokalipsa, a trupy nie padają gęsto. Przecież ludzkość potrzepuje porządnego kopa w postaci kilku meteorytów, które przyniosą nie wiadomo, jakie zniszczenie. Autorzy, czyli James Frey i Nils Johnson - Shelton postanowili pójść o krok dalej i przenieść akcję z książki do prawdziwego świata, tworząc tym samym trylogię, której pierwszy tom nosi tytuł "Wezwanie".

Endgame to gra, a jak to w grze bywa pojawiają się również gracze. W książce pojawia się ich dwunastu, z czego każdy wywodzi się z innego starożytnego ludu, który reprezentuje w walce o przetrwanie. Śledzimy losy każdego z graczy, dlatego co rozdział zmienia się nasz punkt widzenia na całą historię. Nie trzeba daleko jechać, żeby zwiedzić różne zakątki świata, ponieważ w "Endgame" skaczemy z miejsca na miejsce. Jesteśmy w Azji, w Ameryce, potem przenosimy się do Europy i tak przemierzamy świat. Na kartach książki, poznajemy nie tylko różne kultury, ale także miejsca, z których istnienia mogliśmy nie zdawać sobie sprawy.

Z powodu dużej liczy bohaterów, nie jest łatwo się z nimi zżyć, a przynajmniej mnie się to nie udało. Nie mówię, jednak, że nie kibicowałam nikomu, bo kibicowałam. Trzymałam kciuki za kilku bohaterów, kilku przeżyło, inni zginęli, ponieważ James Frey nie boi się uśmiercać Graczy, którzy w gruncie rzeczy są do tego przeznaczeni. Wręcz uwielbia dodawać im cierpienia, nieustannie rzucając kolejne kłody pod nogi. Co można wyraźnie zauważyć, autor od początku zwraca szczególną uwagę na pewną parę graczy. Rozdziały z ich udziałem pojawiają się zdecydowanie najczęściej, tak, jakby mówił, że to właśnie im powinniśmy kibicować.

Najbardziej irytującą i nieznośną postacią, która doprowadzała mnie do szału, był chłopak, a raczej były chłopak jednej z uczestniczek Endgame. Nie wiem, co ona w nim widziała. Oczywiście, jak można przypuszczać, jest to przystojny, wysportowany chłopak, kapitan drużyny footballowej, którego mądrym bym raczej nie nazwała. Poza tym jest tak zaborczy, że postanawia śledzić swoją dziewczynę, mimo że ta kazała mu o niej zapomnieć. Od początku wiedziałam, że to zrobi, to było akurat do przewidzenia, ale mimo wszystko był tak nieznośny, że jak najszybciej chciałam przebrnąć przez jego rozdziały.

Nie mogę powiedzieć, że ta książka nie jest wtórna. Jest strasznie wtórna, ale równie interesująca i niesamowicie wciągająca. Przez całą powieść można się doszukać wyraźnych podobieństw do Igrzysk Śmierci, jednak, czy był to minus? Wszystko zależy od czytelnika, czy przywiązuje szczególną wagę do podobieństw, czy w czasie czytania nieustannie porównuje dwie historie. Mnie to nie przeszkadzało, po prostu przymknęłam na to oko, by móc dać się w pełni pochłonąć "Endgame".

"Endgame. Wezwanie" to pierwszy tom trylogii, o tyle niezwykłej, że czytelnik może w pełni w niej uczestniczyć, rozwiązując zagadki pojawiające się na kartach książki. To niezwykle kreatywny projekt stworzony dla fanów zagadek logicznych i łamigłówek, ale także niezobowiązująca powieść, zapewniająca wielogodzinną rozrywkę.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
23-05-2015 o godz 18:06 Wybebeszamy_książki dodał recenzję:
Technologia? Nauka? Wzory, równania, historia, wiara... Co jest prawdą? Gdzie leży rozwiązanie? Kim jesteśmy? Gracze Wiedzą. Znają prawdę. Zostali powołani nie do życia, a do walki, mordu i zwycięstwa. Nie ma między nimi litości. Emocje są słabością, sojusze-kłamstwem, zdrada-codziennością. Bo gdy zaczyna się Gra, gdy rozpoczyna się Endgame nie ma odwrotu. Zwyciężasz, przegrywasz, ratujesz, giniesz.
Ludy, które znają prawdę, miliardy bezbronnych ludzi i Nastolatkowie, w których dłoniach spoczywa Świat. Są wybawieniem, ponieważ jest szansa na ratunek. Jednak to jest Gra, a w niej zawsze byli, są i będą pionkami. Kto stoi u sterów? W czyich dłoniach spoczywa kostka? Jakie są zasady?
U sterów stoją Oni.
W Ich dłoniach.
Nie ma zasad. Jest tylko Endgame.
Wiecie co? Zaczynałam czytać i spodziewałam się kolejnej postapokaliptycznej pozycji, nasyconej miłością, zdradą i kochankami. Znacie te klimaty, wiele takich książek namnożyło się po sukcesie "Igrzysk śmierci". Niektóre dobre, inne złe, a jeszcze inne tragiczne. "Endgame.Wezwanie" jest czymś nowym i szalonym.
Tak, szalonym, ponieważ nic nie jest logiczne. Nie ma przewidywalności w tej książce. Wszystko jest zaskoczeniem, prawdziwą zagadką. Jeśli pragnęliście mdłej fabuły, przewidywalnych bohaterów i nudy lepiej odłóżcie "Endgame".
Zacznijmy od tego, że naprawdę zadziwiłam się mnogością bohaterów. Oczywiście, niektórzy jak Sarah i Jago zostali wypchnięci trochę dalej na pierwszy plan, ale ogólnie poznajemy każdego z nich. Dogłębnie zagłębiamy się w ich psychikę, charakter, marzenia, słabości. Jesteśmy nimi, a oni nami. Osobiście czytając odczuwałam smutek, gdy widziałam jak młodzi są ci Mali Herosi, ale również wściekłość na to jak bardzo można skrzywdzić dziecko i niedowierzanie na okrucieństwo, które niektórzy mamy we krwi.
Po dłuższym zastanowieniu dochodzę do wniosku, że każdy z bohaterów przedstawia sobą, bardziej lub mniej, jakąś silną cechę ludzką, na przykład miłosierdzie, czy siłę w najczystszej z postaci.
Muszę zaznaczyć dla dziewczyn, które będą szukały tu silnego wątku miłosnego, że takowy nie istnieje. Zdarzają się sceny pełne uczuć, oddania i miłości między bohaterami, lecz nie jest to romans. Tutaj ludzie gotowi są zabić nawet najbliższe im osoby. Śnią o tym, bo często śmierć jest lepsza niż to, co czeka na nich, jeśli przetrwają do końca Gry.
Świat, który stworzyli autorzy jest realistyczny, prawdziwi. To jest nasz świat. to my jesteśmy ludźmi, którzy żyją, umierają, kochają i śmieją się nieświadomi prawdy. Dlatego jeszcze dotkliwiej godzi w nas ta historia. Świadomość, że wszystko jest kłamstwem, a może lepiej zabrzmi-ułudą. Natomiast prawda może być różna, niebywała, całkowicie niespodziewana.
"Endgame" istnieje również w rzeczywistości. Powstała gra, w której posługując się wskazówkami z książki możemy zawalczyć o główną nagrodę. Czy warto? Polecam spróbować chociażby po to, aby podszkolić angielski na filmikach i poszerzyć swoją wiedzę.
Książka, która wciągnęła mnie całą i wypluła dopiero, gdy przeczytałam ostatnie zdanie. Nie było chwili zawahania. Nie było innych książek. Było tylko "Endgame.Wezwanie". Zaczęłam ją wczoraj wieczorem, skończyłam dzisiaj-23.05.2015, jakoś o 17:05.
Jeśli to coś dla Was znaczy, sięgnijcie po nią. Pozwólcie sobie na chwilę zapomnienia w świecie walki i przetrwania.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-05-2015 o godz 18:36 Fruksia dodał recenzję:
W Ziemię uderza seria meteorytów. Tylko garstka jest świadoma tego, co to oznacza...

W ich żyłach płynie krew starożytnych cywilizacji. W ich umysłach odzywa się głośne wezwanie. W ich rękach znajduje się los świata. Nie mają nadprzyrodzonych zdolności. Nie potrafią latać, nie posługują się magią. Od dziecka szkolono ich, by stali się zabójcami idealnymi.

Mimo, że od polskiej premiery "Endgame" minęło już sporo czasu a o samej książce napisano już wiele opinii postanowiłam jednak, iż muszę sama zmierzyć się z tą pozycją. W końcu po co bazować na opiniach innych kiedy można mieć własne zdanie? (...)
Endgame. Wezwanie" to książka, która od premiery przykuwała moją i nie tylko moją uwagę. Powieść ta miała nie tylko niezwykle dobrą promocję, ale równie dobre recenzje. To właśnie te zachwalające opinie przekonały mnie do sięgnięcia po tą książkę. Muszę przyznać, że dzieło James'a Frey'a nie do końca mnie usatysfakcjonowało. (...)
Jak przystało na książkę science fiction "Endgame" od pierwszej strony ukazuje śmierć, zniszczenia i katastrofę. Autorzy ca cel postawili sobie szybką akcję i udało im się to osiągnąć. Myślę, że ta pozycja jest dobrą gratką dla fanów pościgów, potyczek i zamachów. Pomimo, iż bohaterami są nastolatkowie a czasami nawet dzieci to autorzy potraktowali ich jak dorosłych. Są to młodzi ludzie, którzy są wręcz perfekcyjnymi zabójcami i szpiegami. Nasi bohaterowie całkiem nieźle radzą sobie z trudnościami, które podstawiają im pod nogi autorzy. (...)
Cóż spróbujcie, sięgnijcie po "Endgame" przekonajcie się sami. Być może wam przypadnie do gustu bardziej niż mnie. Ile ludzi tyle gustów, każdy ma prawo do lubienia czegoś innego.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-05-2015 o godz 12:26 Agnieszka dodał recenzję:
Zagraj. Przetrwaj. Rozwiąż zagadkę. Ludu Ziemi. Rozpoczyna się Endgame. Grudzień 2012 roku był tym czasem, gdy torpedowano opinie publiczną tezą, iż czeka nas koniec świata, który już wieki temu został przewidziany przez Inków. Miliony ludzi przygotowywało się na ten dzień w taki sposób, aby móc przeżyć pod ziemią, w schronach. Miliony dolarów zostały przeznaczone na ten cel. Nawet dziś oglądałam program, w którym właściciel takiego schronu, znajdującego się w USA, chełpił się technologią, możliwościami oraz zaopatrzeniem dla osób, które będą mogły zamieszkać w takim nowym "domu". Ludzkość nadal boi się kataklizmów, kolizji naszej planety z jakąś kosmiczną kometą. Obawa przed zagrożeniem nagłym, nieprzewidywalnym nie zniknie nigdy. Takie poczucie niebezpieczeństwa jest pobudką do realizacji licznych filmów, tworzenia gier, czy pisania powieści, gdzie żniwo śmierci zbierane jest przez ogień, mrozy, radioaktywne opary, wybuchy, kataklizmy natury itp. Mimo rozwoju nauki człowiek nie do końca jest w stanie potwierdzić w 100% źródło pochodzenia człowieka. Teoria darwinizmu stale się ściera z religiami świata. James Frey na łamach swojej książki "Endgame.Wezwanie" snuje inną teorię. I choćby, ta teoria była tylko wymyślona, stworzona na potrzeby literackie budzi tyle emocji, tyle zagadkowych domysłów oraz poszukiwań trzech ukrytych kluczy. Po co? A po to , by przetrwać, przeżyć. A kto ma szukać? Otóż, poszukiwaczy, czyli Graczy jest dwunastu. Są to nastolatkowie, między trzynastym a dziewiętnastym rokiem życia. Ci nastolatkowie są potomkami kosmitów, którzy według nauk, które im wpojony przed tysiącami lat przybyli na Ziemie, by stworzyć człowieka. Dwanaście rodów, a każdy z nich wybiera Gracza którego się szkoli w różnych dziedzinach, ale głównie w sztuce wojennej. Od nabytych umiejętności zależy los przedstawicieli ich ludu, ale przede wszystkim życie samego gracza. Przeżyje tylko zwycięzca. Inni umrą prawdopodobnie jeszcze w czasie trwania samej gry, Gracze pochodzą z wielu zakątków Ziemi. A są to Hilal (Etiopia), Shari (Indie), Marcus (Turcja), Chiyoko (Japonia), Sarah (USA), Jago (Peru), Baistsakham (Mongolia), Aisling (USA), Alice (Australi), Maccabee (Żyd), An (Chiny) oraz Kaza (Persja) Jedni czekają na Wezwanie z utęsknieniem, z niepohamowaną żądzą rywalizacji, zadania innym bólu, a inni odliczają dni do urodzin, by być w końcu wolnym. Jednak TEN DZIEŃ nadchodzi. Czas porzucić dom, rodzinę, ukochanych, by wsiąść w pociąg, samolot i udać się na spotkanie Graczy. GRĘ CZAS ZACZĄĆ..... "Endgame. Wezwanie" jest nowym, świeżym pomysłem w literackim świecie. Nie jest to zwyczajna książka. To gra dla czytelnika. Na jej podstawie ma powstać ekranizacja, ale i gra. Przewidziana jest dla czytelnika-gracza gratyfikacja finansowa. Autor stworzył książkę, która nafaszerowana jest emocjami, przygodą, ucieczką, poszukiwaniami, ale i opisami śmierci, okrucieństwa, bólu. To nie jest "grzeczna" pozycja dla młodzieży. To opis dramatycznego w skutkach łańcucha wydarzeń. Żniwo śmierci sieje chaos, ale i popycha do przodu kolejnych graczy. Autor porusza tyle wątków, liczne opisy ale i perfekcyjnie nakreślone cecha bohaterów pozwalają czytelnikowi poczuć, co do niektórych nić sympatii. Osobiście współczułam Sarah, która odliczała już dni, aby przestać nosić na sobie brzemię bycia Graczem. Zdolna, zakochana dziewczyna chciałaby żyć normalnie. Niestety w dniu zakończenia szkoły dochodzi do uderzenia meteorytu i dziewczynka musi patrzeć na śmierć swoich przyjaciół (przyjaciółka traci rękę), czy brata (był wcześniej Graczem). Musi pozostawić swojego ukochanego chłopaka (który podąża za nią, by ją chronić). Taka młoda , zdecydowanie odróżniająca się od swoich współgraczy. Ciekawi jesteście, jak sobie poradzi? "Endgame.Wezwanie" zdecydowanie wyróżnia się nie tylko zarysem fabuły, ale i piękną złotą okładką. Przypuszczam, że nie umknie ona nikomu, kto będzie się poruszam wśród półek księgarni, w poszukiwaniu doskonałej literatury z gatunku fantasy. Jest ona naprawdę godna uwagi. W mojej ocenię rosnące napięcie, które funduje nam autor jest podstawową zaletą tejże lektury.

Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-05-2015 o godz 10:47 Niedopisana Recenzja dodał recenzję:
Książki angażujące czytelnika w coś więcej niż tylko czytanie nie trafiają się często. Oprócz popularnej ostatnio serii "Zniszcz ten dziennik" lub powieści z wątkiem kryminalnym w tle "Pamiętnik Cathy" Sean Stewart, nie przychodzi mi do głowy nic innego z czym można porównać pomysł James'a Fray i Nils'a Johanson-Shelton na "Endgame". Dzieło łączące w sobie "Igrzyska śmierci" oraz znaną każdemu grę w podchody.

Od wieków ludzkość różnych wyznań przygotowywała się na ten dzień. Dzień Sądu Ostatecznego, któremu towarzyszyć będą znaki na niebie oraz ziemi, kataklizmy, a w efekcie ponowne spotkanie ze Stwórcą. Dwanaście pierwotnych plemion w każdym z pokoleń, szkoli jednego reprezentanta do gry. Kiedy nadejdzie odpowiedni czas, młodzi wybrańcy odpowiedzą na wezwanie by rozpocząć walkę na śmierć i życie. Wygrana zapewni ciągłość egzystencji jednemu z rodów. Kto zwycięży? Letanie, Sumeryjczycy, Minojczycy, Mu, a może ktoś inny? Rozpoczyna się Endgam.

Największym fenomenem, a także powodem, dla którego o książce "Endgame: wezwanie" zrobiło się głośno jest nie sama fabuła lecz dodatkowa zawartość zachęcająca odbiorcę do sięgnięcia po tę konkretną powieść. Podobnie jak uczestnicy gry o przetrwanie, czytelnik także poddawany jest próbie. Rozwiązywanie zagadek zawartych w treści trzech tomów przez amerykańskich autorów, umożliwia wygranie sporej sumy pieniędzy każdemu, kto wpadnie na odpowiedni trop. Ozdabiające strony ilustracje nie stanowią tylko wartości estetycznej ale przede wszystkim składają się na wskazówki, które mają przybliżyć nas do rozwiązania.

Zachęta w postaci góry gotówki nie stanowi jednak czynnika wpływającego na odbiór tej zabójczej historii. Akcja goni akcję, trupy ścielą się już od pierwszych stron książki. James Fray i Nils Johanson-Shelton z dużym rozmachem opisują nam wydarzenia towarzyszące zagładzie ludzkości. Szczegółowe relacje krwawych rzezi, zapierający dech w piersi wyścig z czasem, a nawet wątek romantyczny. W tej powieści można znaleźć wszystko. Dzięki dwunastce różniących się charakterem bohaterów, każdy z czytelników ma możliwość wybrania swojego ulubieńca i kibicowania mu do ostatnich stron pierwszej części trylogii. "Endgame: wezwanie" stanowi zbiór ubogich w realizm, aczkolwiek wciągających wydarzeń. Fabuła powieści stworzona została niczym filmowy scenariusz, rysując przed oczami czytelnika obrazy podobne do tych, które można zobaczyć w "Szklanej pułapce" lub innej produkcji tego gatunku. Niczego nie można przewidzieć, a autorzy raz po raz rzucają odbiorcy i wykreowanym przez siebie bohaterom przeszkody utrudniające wygranie gry.

Wspomniałam już o braku realizmu, który występuje w powieści "Edndgame: wyzwanie" i moim zdaniem to jedyna ale rażąca wada. W widoczny sposób obdziera wydarzenia, a w szczególności bohaterów z autentyczności pozostawiając wiele do życzenia. W sytuacjach grozy "wybrańcy" będący nastolatkami zachowują się w odrealniony sposób, niewzruszeni otaczającą ich z każdej strony śmiercią. Osoby pozbawione człowieczeństwa być może nie ujawniają swoich emocji przy tak traumatycznych przeżyciach, jednak postacie wykreowane na ludzkie, powinny w dużo większym stopniu zwracać uwagę na otaczające je zło oraz tragedię.

Powieść "Endgame" bez wątpienia, spodoba się większości odbiorców, którzy odetną się od niesłusznego oskarżenia James'a Fray i Nils'a Johanson-Shelton o plagiat, rzekomo dokonany na twórczości Suzanne Collins. Amerykańscy autorzy poruszają zupełnie inne aspekty tej samej rzeczywistości krwawych igrzysk, a dzięki kipiącej akcji i brutalności, zjedna sobie przede wszystkim serca osób poszukujących w książkach zapierającej dech w piersi przygody.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-04-2015 o godz 22:37 Paulina dodał recenzję:
Sięgnęłam po tę książkę kierowana pochlebnymi recenzjami i wewnętrznym przeczuciem, że może mi się spodobać. Opis z okładki niewiele nam zdradza, więc nie wiedziałam czego mam się spodziewać. Endgame to powieść o nadchodzącym końcu świata, o starożytnych cywilizacjach, o szaleńczych ucieczkach po świecie, o brutalnych walkach między graczami, o życiu, śmierci i woli przetrwania. Czego chcieć więcej?
Książka jest jedyna w swoim rodzaju - już na pierwszych stronach możemy zauważyć mnóstwo wskazówek, kodów, zagadek, map, szyfrów itp. Powieść skrywa swoją tajemnicę, którą każdy czytelnik może samodzielnie odkryć dekodując i interpretując napotkane podczas czytania łamigłówki.
Bohaterów jest dwunastu, a rozdziały opisują kolejne losy każdego z nich. Wielkim plusem jest to, że przy każdym rozdziale imię i nazwisko oraz miejsce w którym aktualnie znajduje się dany bohater. Dzięki temu się nie pogubimy. :)
Jest to dość długa powieść, ale naprawdę nie mam pojęcia jakim cudem tak szybko ją przeczytałam. Akcja rozkręca się coraz szybciej i szybciej, aż w pewnym momencie stwierdzamy, że przeczytaliśmy 100 stron, chociaż chcieliśmy doczytać tylko do końca rozdziału... No, ale cóż, ciągła atmosfera tajemniczości, katastrofy lotnicze i usiłujący się nawzajem zabić gracze skutecznie skupiają naszą uwagę na czytaniu...
Na początku fabuła przypominała mi trochę "Igrzyska Śmierci" (motyw jednego zwycięzcy, określona ilość graczy...). W Endgame bohaterowie starają nie tylko przeżyć, ale równocześnie szukają wskazówek, dzięki którym znajdą sposób na ochronę swojego ludu. Nie sądziłam, że to kiedyś powiem, ale Endgame podobało mi się o wiele bardziej niż np. Igrzyska.

"Endgame to zagadka życia, powód śmierci. Zawiera się w niej początek wszystkich rzeczy i koniec wszystkich rzeczy."

Podsumowując - książka mnie urzekła i to pod każdym względem, więc jak najszybciej trafia do listy moich ulubionych. Apokalipsa, intrygi oraz walka na śmierć i życie - jeśli też lubicie takie klimaty - to coś dla was! Polecam ją wszystkim, bo zdecydowanie jest to książka warta uwagi i przeczytania.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
01-04-2015 o godz 06:44 olshia dodał recenzję:
skuszona autorem zakupiłam książke- Książka podobna tematyka do igrzysk śmierci. świetnie się czyta.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
24-03-2015 o godz 10:58 EksperymentZycie dodał recenzję:
Czy zdarzyło Wam się kiedyś zaryzykować i sięgnąć po książkę, która na pierwszy rzut oka nie wpisywała się w wasze upodobania? Ja tak ostatnio zrobiłam. Lubię czasami w ramach odświeżenia, przeczytać coś, co całkowicie różni się od innych książek z mojej półki. Tym razem zdecydowałam się na dość intrygującą, jak dla mnie, pozycję czyli "Endgame- Wezwanie" autorstwa James Frey i Nils Johnson- Shelton wydawnictwa SQN. Osobiście nie przepadam za gatunkiem si-fi, dlatego też nigdy nie sięgnęłam po takie pozycje jak Harry Poter czy Igrzyska Śmierci. Co jednak spowodowało, że Endgame wylądowało u mnie w biblioteczce? Po pierwsze obietnica, że jest to książka jakiej świat nie widział, a po drugie zapewnienie że bohaterowie nie są obdarzeni nadprzyrodzonymi mocami, na co jestem szczególnie uczulona. Nie zawiodłam się. Lekturę pochłonęłam w kilka wieczorów. Zaszokował mnie również styl w jakim Endgame jest napisane. Jeszcze nigdy na nic podobnego się nie natknęłam. A i jeszcze zanim przejdę do samej treści, muszę Wam napisać, że Endgame to cały multimedialny projekt, w którym do wygrania jest 3 000 000 $. Pomiędzy kartami powieści znajdują się wskazówki, które pomogą rozwiązać zagadkę i stać się członkiem jednego z dwunastu pradawnych ludów.

Dosyć tych wstępów czas na konkretną treść. Historia opisana w książce zaczyna się od uderzenia w Ziemię meteorytów, a dokładnie 12 meteorytów w 12 różnych częściach świata. Tylko nieliczni są świadomi tego, że nie jest to przypadkowe zdarzenia, a wezwanie to rozpoczęcia gry o losy świata. Młodzi ludzie, którzy są przedstawicielami dwunastu starożytnych cywilizacji, wyruszają na spotkanie Endgame- walki na śmierć i życie. Od dziecka byli szkoleni, aby stać się zabójcami doskonałymi. Aby wygrać gracze muszę dostarczyć keplerowi22b trzy klucze. Wygrać może tylko jeden z nich, a wszelkie metody są dozwolone. Mogło by się wydawać, że w takim razie jest to książka, w której krew leje się strumieniami a trup się ściele się gęsto. No i tak jest ja jednak dostrzegłam tam coś więcej. Jest w niej wiele emocji i uczuć zwłaszcza miłości, trudnych wyborów. Również stosunki i relacje między dwoma graczami, którzy zdecydowanie wybijają się na pierwszy plan historii, są mocno elektryzujące. Na duży atut opowieści trzeba zaliczyć, iż akcja rozgrywa się w rzeczywistych miejscach, zabytkach, które są dziedzictwem kulturowym ludzkości, między innymi Stonehenge.

Podsumowując osobiście jestem bardzo pozytywnie zaskoczona książką, bardzo zżyłam się z niektórymi bohaterami, co na początku wydawało mi się absurdalne. I nie wierzę w to co zaraz napiszę, ale z niecierpliwością czekam na kolejną część trylogii Endgame.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
23-03-2015 o godz 11:05 Anna Sikorska dodał recenzję:
„Endgame. Wezwanie” to książka zmuszająca aktywnego czytelnika do sprawdzania linków, myślenia, szukania rozwiązań w grze, która wyłoni zwycięski lud, by na nowo mógł nastać początek Ziemi. Dlaczego? Taki mają kaprys Ludzie Niebios, którzy bawią się ludźmi jak zwierzątkami w klatce, które muszą być posłuszne. W przekonaniu dwunastu bohaterów biorących udział w Endgame i ich rodzin Ludzie Niebios to postacie, które w religiach i legendach przybrały imiona bogów, którzy pewnego dnia zniszczą Ziemię. Z większości tych religii (nie ważne czy religia wielka czy sekta) ocalą tylko wybrani, którzy zapoczątkują nowe życie, a reszta zginie w męczarniach. „Endgame” zaczyna się pierwszymi ofiarami z ludzi. Niezidentyfikowana kometa przechodzi przez ziemską atmosferę i trafia w miejsca w pobliżu zamieszkania wybrańców. Do tego elementy zawierają wskazówki dla wybrańców, którzy muszą ze sobą rywalizować. Wyćwiczona dwunastka to prawdziwe maszyny do zabijania, przez co krew poleje się szerokim strumieniem, dlatego mam mieszane uczucia, kiedy czytam, że jest to książka dla młodzieży.
Książka jest wstępem do większego projektu, jakim jest gra, w której można wygrać sumkę zachęcającą do gry. Samo rozwiązywanie zagadek jest już atrakcją, a tu jeszcze czytelnik i gracz może rozpocząć od nowa swoje życie.
„Endgame. Wezwanie” przypomina wiele filmów, których akcję rozpoczynają tragiczne wydarzenia mające doprowadzić do końca istnienia życia na naszej planecie, która staje się zabawką w rękach obcych, których słuchają wybrani. Niemal na każdej stronie dochodzi do przelewu krwi. Giną nie tylko uczestnicy gry, ale i przypadkowi ludzie, którzy nie są świadomi czekającej ich zagłady. Sami gracze (jak na dobrze wyszkolonych wojowników przystało) działają bardzo automatycznie. Różnią się niewiele (raczej defektami), a jeden cel i odpowiedzialność za życie własnego plemienia wyłącza w nich refleksję. Im mniej myślą nad swoimi czynami, im więcej działają tym mają większe szanse na wygraną, do której byli przygotowywani przez większość swego życia.
Można śmiało stwierdzić, że James Frey i Nils Jonson - Shelton to nie tylko dobrzy pisarze, ale też osoby znakomicie znające nasze realia. Połączenie książki z grą, filmem, serialem i reality show skutecznie przyciąga odbiorców. Można by powiedzieć: dla każdego coś dobrego.
„Endgame. Wezwanie” jest pomieszaniem książek akcji z science fiction. Narracja prowadzona behawioralnie: ważne jest to, co widzimy, a nie to, co czuje bohater. Po ich zachowaniach możemy stwierdzić, jakimi byli ludźmi. Pozycję tę polecam osobom, które lubią książki o ewentualnej zagładzie oraz miłośnikom gier komputerowych.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-03-2015 o godz 23:44 Anna Lewandowska dodał recenzję:
12 graczy z 12 ludów zostało przygotowanych do walki. W ich żyłach płynie krew starożytnych cywilizacji. Od nich zależy los całego świata.
Nadeszła walka, śmierć i ocealenie.

Może na początek zadajmy sobie pytanie co to jest Endgame? Jest to walka o przetrwanie jednego ludu, który wybiera jednego Gracza, czyli osobę, która będzie ich reprezentowała. Szkolono ich od małego dziecka. Uczono ich bezwzględnej walki, zabijania, posługiwania się bronią itp. Zabójcy idealni. Nadejdzie dzień kiedy będą oni musieli stoczyć wojnę. Tylko jeden lud może przetrwać.

Książkę przeczytałam dosyć szybko. Muszę przyznać, że na początku mnie nie porwała. Dopiero w środku historii coś zaczęło się dziać. Akcja zaczęła się rozwijać i było coraz ciekawiej. Bohaterzy są naprawdę bardzo intrygujący i mają wyjątkowe charaktery.
Podejrzewam, że każdy kto czyta tą powieść ma swoich faworytów. Moimi ulubieńcami przez cały czas byli Sara i Jago, ale z wielkim bólem serca muszę powiedzieć, że nie mogę wam nic więcej zdradzić o fabule, aby nie psuć wam przyjemności z czytania.

Co mi się podoba w tej pozycji? Przede wszystkim pomysł! Niektórzy porównują tę historię do hisotrii opowiedzianej w książce ''Igrzyska śmierci'', ale zapewniam, że to zupełnie coś innego. Kolejnym dużym plusem ''Edgame'' jest język jakim jest napisana. Jest on bardzo ambitny, ale nie przytłaczający, ciekawy, ale nie przesadzony. Lektura jest genialnie przemyślana. Każdy szczegół jest dopracowany i za to podziwiam autorów. Oczywiście warto tu też wspomnieć o wyglądzie samej książki. Jest niesamowita! Grafika mnie zachyca i jestem pod wielkim wrażeniem.

Ale nie ma książki idealnej. W każdej pozycji można znaleść jakiś minus. W powieści James'a Frey'a i Nils'a Johnson-Shelton'a czegoś mi brakuje. Nie ma w niej większego nawiązania relacji czytalnika z bohaterami. Były powieści, które bardziej wciągały mnie do świata głównych postaci.

UWAGA!
Największym fenomenem książki jest to, że rozwiązując ukryte zagadki w powieści można wygrać skrytkę z 500 000 dolarów w złocie! Cała zabawa została zaprojektowana w taki sposób, że wystarczy nam tylko dostęp do książki i Internetu.
Sama próbowałam pobawić się w to trochę, ale niestety wszystkie wskazówki tekstowe, wziulane, w formie kodów itp. nie są proste!
James'owi Frey'owi chodziło głownie o to, aby stworzyć książkę, która daje rozrywkę na kilka godzin. Czy mu się to udało? Jak najbardziej. Polecam każdemu, kto ma ochotę przeczytać coś intrygującego, jak i dającego masę zabawy.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
09-03-2015 o godz 16:36 Alicja Krzywicka dodał recenzję:
Niby jest dwunastu bohaterów, ale tak na prawdę cała ta historia jest w większości skupiona tylko na 3-4 Graczach i dodatkowej osobie - Christopherze Vanderkampie, czyli chłopaku Sary.
Cała opowieść jest intrygująca i chce się poznać jej ciąg dalszy, ale w pewnym momencie coraz częściej pojawiają się podobne sceny, słowa i przez to czytanie się ciągnie. Nasi bohaterowie muszą odnaleźć trzy klucze: Klucz Ziemi, Klucz Niebios oraz Klucz Wód. Nie jest to łatwe, ponieważ mają w swoich głowach wskazówki, które nie jest od samego początku jasne, czytelne. Muszą sami rozwikłać co one oznaczają, co chcą przekazać.
Jak już wspominałam cała ta opowieść jest skupiona głównie na 3-4 osobach. Tymi osobami są Sarah Alopay, Jago Tlaloc, Chiyoko Takeda i od czasu do czasu An Liu. Historia głównie jest opowiadana z ich perspektywy, z ich odczuciami. Nie jest to złe, ale na taką ilość stron mogli rozłożyć rozdziały równomiernie, tak aby każdy bohater miał z 2-3 rozdziały dla siebie.
Drugą sprawą są imiona. Fakt An Liu czy Alice Ulapala jest łatwo zapamiętać, jak i wymówić, ale Hilal ibn Isa al-Salt, no bez przesady! Rozumiem, że pochodzili oni z różnych krai, ale na pewno są tam jakieś normalne imiona.
Czas na trzecią i ostatnią sprawę. Liczba stron. Nie robi mi różnucy czy dana książka ma 500 czy 700, a nawet 1000 stron. Chodzi o to, że bez niektórych elementów w tej książce byłaby ona krótsza i na pewno by się ją lepiej czytało, z większym zaciekawieniem i nie nudziłaby nas od połowy.

Ah! Zapomniałabym... Niektórzy porównują tę książkę do Igrzysk Śmierci. Fakt! Na początku też miałam takie wrażenie, ale po wgłębieniu się w lekturę zmieniłam zdanie. Niektóre książki mają podobną fabułę, czy też kilka podobieństw w niej, ale nie oznacza to, że jest ona gorsza.

Reasumując: Książka aż tak bardzo nie porywa, ale jest dobra.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-03-2015 o godz 20:09 Izabela Czuba dodał recenzję:
Endgame to gra, do której dochodzi wtedy, kiedy ludzie nie szanują życia na Ziemi, niszcząc ją i siebie nawzajem. Wtedy Gracze zmuszeni są walczyć o przetrwanie własne i swojego ludu.

"Endgame. Wezwanie" opowiada o 12-tce młodych ludzi, których przeznaczeniem jest udział w Endgame, do której są szkoleni od pokoleń. To osoby w wieku 13-20 lat. Poddawane wyczerpującym treningom fizycznym i umysłowym po to, aby wygrać. Każdy z nich wywodzi się od pierwszych pokoleń zamieszkujących Ziemię, potomków "Ludzi z Niebios".

Głównych bohaterów poznajemy w momencie, w którym Endgame się zaczyna. Niektórzy czekali na ten dzień od urodzenia, a inni wyczekiwali dnia, kiedy przekroczą wiek zwalniający ich z obowiązku udziału w grze i ustąpią miejsca młodszym pokoleniom. W pierwszej części bohaterowie muszą odnaleźć Klucz Ziemi. Dotarcie do Niego jest bardzo trudne, ponieważ Gracze muszą przemierzać świat, aby rozszyfrować zagadki, będące wskazówką co do jego położenia.

W książce znajdujemy bohaterów pozytywnych jak i takich, którzy nie zaskarbią sobie naszej sympatii. Gra wymusza na nich bycia bezwzględnym, wyzbycia się ludzkich odruchów, uczuć, gdzie zabójstwo człowieka to coś normalnego. Całe życie byli szkoleni na morderców, szpiegów, geniuszy, który rozwiążą niejedną zagadkę. Ponieważ może wygrać tylko jedna osoba, jest to dla nich walka na śmierć i życie. Jedynym celem jest wygrana, niejednokrotnie kosztem innych. To wszystko dla własnego Ludu, który od pokoleń pokłada wielkie nadzieje w młodych osobach, których szkoli, po to aby przetrwać. Każdy z Graczy ma opracowaną własną taktykę, która niekiedy zmienia się ona wraz z przebiegiem gry.

"Endgame. Wezwanie" to książka napisana z rozmachem, to nie tylko zwykła fantastyka, to gra do której sami możemy się przyłączyć. Chociaż nie jest to literatura wysokich lotów, jest to książka, która na pewno nie zawiedzie.

Niektóre wydarzenia, czy nawet sami bohaterowie są mało prawdopodobni, ale to w końcu fikcja, gdzie nie możemy traktować wszystkiego zbyt dosłownie. Dzięki stylowi w jakim została napisana książka, możemy doświadczyć czegoś nowego na miarę widowiskowego filmu, pełnego napięcia i zwrotów akcji. Fabuła jest dynamiczna, dzięki czemu nie nudzimy się podczas lektury. Znajdujemy się w środku akcji, gdzie w napięciu czekamy na kolejne wydarzenia..

"Endgame. Wezwanie" to książka jakiej jeszcze nigdy nie czytałam. Było to dla mnie niesamowite doświadczenie. Losy bohaterów niezwykle mnie wciągnęły i strasznie nie mogę doczekać się kontynuacji.

Z niecierpliwością będę wyglądać kontynuacji tej serii.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-03-2015 o godz 16:53 Marta Jac dodał recenzję:
W blogosferze o "Endgame" huczało. Zdania były podzielone, ale większość z nich, zdecydowana większość, pozytywne i bardzo przychylne. Książka oczarowała bardzo dużą liczbę czytelników na całym świecie, a ja nie miałam dotąd okazji poznać fenomenu "Endgame". Teraz ją mam, przeczytałam i, szczerze, ciągle nie mogę przestać o niej myśleć. Cudowna!
Jeden i niepowtarzalny pomysł jaki zrodził się w głowach autorów jest prześwietny. Ukazanie tak, jak dla mnie, bardzo trudnego tematu jakim jest możliwy koniec świata jest bardzo ciężki do napisania, ale twórcy wspaniale sobie poradzili. Niektórzy mogą stwierdzić, że książka jest beznadziejna i napisana dla pieniędzy. Nie wiem jak było naprawdę, ale za nic w świecie się z tym nie zgodzę! "Endgame" zasługuje na dobre opinie, bo nie ustępuje poziomem równie genialnym książką o podobnej tematyce.
Nie wiedziałam czego oczekiwać, co spotkam we wnętrzu książki. Teraz wiem, że jest to coś niesamowitego. Każdy rozdział opisuje przygody danego Gracza. I nie ma tutaj nudy. Ciągle się coś dzieje i z zawrotną prędkością odwracałam kartki. Muszę przyznać, że zakończenie po prostu zostawiło mnie z otwartą szeroko buzią i wielkimi oczyma. Zupełnie pozytywny i zaskakujący punkt kulminacyjny, który nie pozwala o sobie zapomnieć, a przede wszystkim ciągnie do kolejnej części!
Urzekły mnie niesamowite, charakterystyczne i oryginalne postacie. Oczywiście, pewnie jak większość, odnalazłam swoich ulubieńców i bardzo im kibicowałam. Ale nie to było najlepsze. Najlepsze było idealnie opisane każde ich uczucie, myśl w stosunku do całego Endgame. Autorzy ofiarują nam, czytelnikom, możliwość zapoznania się z bohaterami w nietuzinkowy sposób. Wiemy o nich dużo, poznajemy ich i na podstawie tych informacji lokujemy naszą sympatię w ich kierunku. Lecz tu pojawia się kolejne 'ale'. Ale za każdym razem, po przeczytaniu następnego rozdziału zmieniają się nasze odczucia w stosunku do niektórych postaci. Miałam tak kilka razy. Autorzy lawirują pomiędzy cienką granicą dobra i zła. Ta droga postaci pomiędzy tą granicą także ciekawi i czytelnik chce wiedzieć jak wszystko potoczy się dalej. "Endgame" czasem jest brutalna, krwawa i ukazuje złe, wręcz maniakalne zachowanie graczy. Lecz z drugiej strony są sceny, w których postacie odkrywają przed nami swoje drugie twarze. Twarze potrafiące kochać, szanować i okazywać swój honor.
Nie przeczytałam w życiu bardzo wielu książek, ale jestem pewna, że nie ma takiego drugiego dzieła jak "Endgame". Książki, która ukazuje granice między normalnością a stawaniem się maniakiem. Odsłania różne ludzkie słabości i, na swój dziwny sposób, miłość, choć nie jest ona większym wątkiem. Jednak mogłam zauważyć wiele życiowych decyzji podejmowanych przez maszyny przeznaczone do zabijania. Wątek walki i poświęcenia, przyjaźni i honoru. W tej książce zawiera się naprawdę dużo jeśli nie prawie wszystko.
Nie jest ani trochę przesłodzona, jest krwawa kiedy tego potrzeba i bardzo naturalistyczna. Idealna. Polecam ją z pełną odpowiedzialnością, ponieważ jest to dzieło niepowtarzalne i wyjątkowe. Oczywiście z utęsknieniem czekam na kolejną część.
Moja ocena: 6/6.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
25-01-2015 o godz 13:38 Anna Trawczyńska dodał recenzję:
Endgame. Wezwanie- James Frey& Nils Johnson- Shelton

Temat końca świata jest dobrze znany w literaturze jak i na wielkim ekranie. Panowie Frey i Johnson- Shelton stworzyli coś cudownego na prostym fundamencie znanym wszystkim.

Na ziemi pojawili się kosmici; stworzyli ludzi i nauczyli ich życia. Odchodząc zostawili na naszej planecie 12 ludów.
Na ich znak, muszą stanąć do walki, aby w końcu przesądzić losy świata.
Młodzi ludzie szkoleni na zawodowych zabójców, mają jedno zadanie: wygrać. Uczeni z pokolenia na pokolenie, doskonaląc swoje umiejętności, czekając na znak od Nich.
Na swej drodze spotkają wiele skomplikowanych zagadek, które zaprowadzą ich do Trzech Kluczy.

Podczas gdy jedno z nich zdobędzie nagrodę, on i jego lud zostanie na Ziemi.
A reszta?
A reszta umrze.

''Endgame to zagadka życia, powód śmierci. Zawiera się w niej początek wszystkich rzeczy i koniec wszystkich rzeczy."

Endgame. Wezwanie zainteresowało mnie oryginalną szatą graficzną jak i zagadką. Niecodzienny projekt multimedialny to bardzo miłe zaskoczenie. Jednak w moim przypadku szybko się poddałam, ponieważ nie umiałam połączyć wszystkich liczb, numerów i długości geograficznych.

Książka charakteryzuje się nietypowym pomysłem na prowadzenie utworu jak i samym pomysłem na utwór. Można ją uznać za oryginalną samą w sobie. A co dopiero przy innych pozycjach, oklepanych wampirach czy też wilkołakach.

Język bez ceregieli, prosty i rzeczowy, co bardzo sobie cenię. Dostarczał wszystkiego co potrzebne, cedząc i pozwalając rozkoszować się odczuciami bohaterów. Bez zbędnych frazesów. Jeśli lubicie Dotyk Julii Tahereh Mafi, to Endgame powinno wam się spodobać.

Masa przygód i różnorodne emocje dwunastu bohaterów gwarantują wybuchową mieszankę. Akcja nie opuszcza postaci! Ciągle coś się dzieje. Zero przewidywalności i czysta adrenalina. Co bardzo mi się spodobało i nie mogę wyjść z podziwu dla twórców książki, iż Endgame zachwycało mnie rozwojem i szybkością wydarzeń po ostatnią stronę! Nigdy nie czytałam takiej książki. Zawsze są momenty ciekawe i ciekawsze, nudne i nudniejsze, lecz tego utworu to nie dotyczy. Do teraz pamiętam uczucie, które towarzyszyło mi podczas czytania. Ciekawość, której nie dało się powstrzymać. Autorzy bawili się moimi emocjami. Co ufundowało mi zalanie łzami na koniec historii.

Dzieło Freya i Sheltona nastawione głównie na rozwiniętą akcje, ukazuje biblijny "początek i koniec". Moim zdaniem, niektóre sytuacje miały w sobie ukryte sens. Metafory i przenośnie łechtały moją wyobraźnię oraz podsuwały drugie znaczenie wydarzenia.

W utworze pojawiła się również miłość. Choć to często spotykane uczucie, bez którego nie obejdzie się już żadna książka, to w tej historii tylko podsycała moją ciekawość. W Endgame każdy rodzaj owego uczucia jest zawarty; bez końca, szaleńców, czy też matczyna.

Trzeba też wspomnieć o brutalności tejże lektury. Nie jest ona dla młodych czytelników, bądź osób nielubiących krwawych scen. Ponoć przemoc rodzi przemoc (nawet w książce) jednak bez niej Endgame. Wezwanie nie byłoby tak świetna książką jaką naprawdę jest! Te, jakże niezbędne opisy, dostarczały niezapomnianych wrażeń z życia bohaterów.

Bohaterowie byli dopracowani i barwi. Każdy miał swoje plany i z zainteresowaniem poznawałam ich myśli, problemy i to na czym im zależało. Każdy budził to co miał budzić w czytelniku: odrazę, wstręt, litość, smutek, żal i nieodpartą chęć przytulenia (co można podłączyć pod litość).

Reasumując, pozycja ta cechuje się nieprzewidywalnymi wydarzeniami, które napędzają czytelnika do poznania dalszych przygód "zabójczych" (w dosłownym sensie) postaci. Ta mieszanka science fiction jak i motywów mitologicznych to niewiarygodnie dobra lektura. Polecam ją fanom Igrzysk Śmierci, ponieważ w niej również można spotkać motyw "gry, igrzysk", w której tylko jedna osoba może ujść z życiem. Jeśli ktoś zapyta mnie, co pamiętam z lektury Endgame, powiem bez zastanowienia, iż czysta przygoda i ciekawy rozwój wydarzeń gwarantowały mi nieprzespane noce.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
11-01-2015 o godz 13:02 Paulina Topolewicz dodał recenzję:
To gra. To koniec, a zarazem początek. Ktoś wygra, ktoś przegra.


Macie takie chwile, gdy patrzycie się w ekran i nie wiecie co napisać? Czuję się teraz dokładnie tak. Pustka. I chociaż zmuszam się do napisania czegokolwiek o tej książce, dalej w głowie mam pustkę. Dlaczego? Sama nie wiem. Może Wy wiecie? Zakładam, iż wszyscy, którzy są po lekturze Endgame wiedzą jak się czuję. Ilekroć patrzę na jej błyszczącą, złotą i przykuwająca wzrok okładkę, myślę, że ktoś kto postanowił ją napisać, mówiąc dość potocznym językiem, wygrał w życie.

Przeczytajcie wszystkie moje wcześniejsze recenzje i jeśli w jakiejkolwiek mówiłam i zachwycałam się nad oryginalnością książki, napiszcie, a usunę ten akapit. Żadna wcześniejsza lektura nie była tak pomysłowo napisana. Wykonanie i oryginalność, która bije z każdej strony, z każdego zapisu, obrazku czy rozdziału, powaliła mnie na kolana. Jeśli dane będzie mi przeczytać książkę, która przebije Endgame, zapewne będzie to już mistrzostwo Świata.


To gra. To koniec, a zarazem początek. Ktoś wygra, ktoś przegra.


Pomimo naprawdę ciekawego pomysłu i dość dobrego wykonania, niestety książka nie wciągnęła mnie tak bardzo. Potrafiłam odłożyć ją na dość długi okres czasu i po prostu nie tęsknić. Nie ciągnęło mnie tak bardzo, aby powrócić do tego świata. Często musiałam zmuszać się do czytania. Oczywiście po przeczytaniu większej liczby stron, wsiąkałam w Endgame, jednakże zostawienie książki i powrót do szarej rzeczywistości nie było dla mnie problemem.

Kolejnym minusem tej pozycji, było lekkie wywieranie presji na czytelniku. Rozumiem oryginalność, jaką jest wymyślenie zagadki ukrytej w książce i nagrodzenie osoby, która ją rozwiąże, lecz nie do końca mnie to przekonało. Każdy z chęcią wygrałby tę dość dużą sumę pieniędzy, jednakże z początku zabiera to frajdę czytania. Zapewne tylko nie ja przeceniłam swoje umiejętności i spróbowałam rozgryźć wszystkie wskazówki zawarte w książce. Sprawiło to, że nie za bardzo skupiałam się na treści oraz musiałam czytać pewne fragmenty kilka razy. Po setnej stronie dałam sobie z tym spokój i rozwiązywanie zagadek pozostawiłam innym.

To Endgame.

Książka nie jest wielkim bestsellerem, a przynajmniej ja nie zaliczam jej do takich. Bardzo oryginalna, pomysłowa, a zarazem tajemnicza, sprawia, że aż chce się ją przeczytać. Nie spełniła moich oczekiwań, nie wciągnęła mnie bez reszty. Po otworzeniu okazała się przeciętna. Nie sprawiła, iż zacznę odliczać do premiery kolejnego tomu, lecz nie znienawidziłam jej za to. Dobrze się z nią bawiłam, jednak liczyłam, że zaciekawi mnie i sprawi, iż nie będę jeść, pić oraz spać, tylko czytać. Tak się niestety nie stało. Sami na swojej skórze musicie przekonać się, czy Endgame trafi do Waszego gustu czytelniczego, jednak ja zostałam po prostu lekko zawiedziona i musicie sami przygotować się na coś takiego.

MOJA OCENA: 7/10
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-01-2015 o godz 00:37 Natalia Patorska dodał recenzję:
Szum medialny wokół przyciągającej wzrok, pozłacanej książki o niepozornym tytule Endgame przyciągnął i mnie. Endgame to nie tylko powieść - to też gra, rozrywka, której częścią jesteśmy. Dosłownie: i w części fabularnej, gdzie ludzkość i ratowanie świata to rozrywka dla Ludzi Niebios, i w przenośni - bo wygrać można sporo pieniędzy, jeśli rozwiąże się zagadkę.

Oceniać będę fabularną stronę Endgame, bo nie biorę udziału w wyścigu szczurów, chociaż chcąc nie chcąc chyba rozwiązałam jedną albo dwie zagadki - może się mylę, ale sprawdzać nie będę. Od początku, od kiedy tylko zaczęłam poznawać reguły Endgame, w mojej głowie kołatała się irytująca myśl, że taki klimat, kosmici, UFO, istoty nie z tego świata - skądś kojarzę. Kojarzę taki styl pisania, budowania napięcia, kreacji postaci. I nagle olśniło mnie podczas czytania skrzydełek: James Frey jest związany z Dziedzictwem Planety Lorien (pierwsza część to Jestem numerem Cztery), serią o kosmitach właśnie. Na poziomie kreacji i stylu podobieństw jest wiele, na szczęście fabularnie poza kosmitami - niewiele.

Fabuła nie poraża szczególną oryginalnością - motyw walki na śmierć i życie przypomina ten z Igrzysk śmierci, tylko że areną jest cała Ziemia, a Graczy jest dwunastu. Walczą oni nie tylko o swoje życie, ale i o życie swojego ludu. Szkoleni przez lata do tej roli, wydają się być żądnymi krwi wykwalifikowanymi zabójcami. Tymczasem nie wszyscy pragną mieć krew na rękach - Gracze są różni. I odkrywają różne sekrety dotyczące historii powstania naszego świata. Sekrety, które muszą pozostać tajemnicą, a które mogą zmienić losy... ludzkości.

Graczy jest dwunastu i autorzy zdecydowali, by każdy rozdział śledził losy innych bohaterów, dzięki czemu możemy obserwować krwawą walkę z różnych perspektyw. Chociaż Gracze wychowani zostali w podobny sposób - pół albo i więcej swojego życia spędzając na wyczerpujących, brutalnych treningach, przygotowując się na nadejście Endgame, ucząc rozwiązywania zagadek, języków obcych żywych i martwych, zabijania z zimną krwią - to nie są tacy sami. Każdy z nich ma inne priorytety i inne spojrzenie na całą tę grę, w którą zostali wplątani. To nie lada wyzwanie prowadzić jednocześnie dwanaście postaci, nie pogubić się przy tym i nie stworzyć dwunastu takich samych klonów, jednak autorzy podołali zadaniu i chociaż nie nazwałabym bohaterów Endgame oryginalnymi, to nie byli tacy sami. Zdecydowanie nie.

Jednych Graczy polubiłam, a jednych obecność była niesamowicie irytująca, zwłaszcza, kiedy ich losy przerywały śledzenie tych ciekawszych i sympatyczniejszych postaci. To podkreśla różnorodność bohaterów: wszyscy byli okrutni i bezwzględni, ale tylko niektórzy nie zapomnieli, że są ludźmi, a nie zwierzętami na polowaniu. Ich zagadki były interesujące, chociaż rozwiązywali je dosyć szybko i bez wielu tłumaczeń i problemów - jednak trudno się dziwić, byli szkoleni właśnie do tego.

Endgame to powieść... nieszczególnie odkrywcza. Przypomina nieco filmy akcji, w których chodzi o to, żeby było widowiskowo, a niekoniecznie sensownie. Chociaż muszę przyznać, że autorzy musieli niezwykle szczegółowo przygotować się do napisania tej powieści, stworzenia zagadek dla Graczy, a potem jeszcze zagadek dla nas, Czytelników. Jest jednocześnie oryginalna, bo nikt wcześniej chyba nie wpadł, by stworzyć powieść, dzięki której można wygrać niezłą sumkę, ale jednocześnie dość schematyczna - chociaż nie nudna. Znów jak z filmem akcji: oglądamy wybuchy, widowiskowe pościgi i wiemy, że to i to się stanie, a i tak miło się tę rozróbę ogląda.

Nie spędziłam swojego czasu źle, czytając Endgame. Wezwanie. Nie jest to dobra książka, którą polecałabym wszystkim, a pomijając brak akapitów i justowania - co wybaczam, jako że być może to część zagadki dla Czytelników - czytało się szybko i bezboleśnie. Wątpię jednak, by Endgame było czymś więcej niż kilkugodzinną, średnią rozrywką. Nie zamierzam narzekać, bo i fabuła dosyć logiczna, bohaterowie całkiem ciekawi (Jago i Sara!), a o kosmitach wiele się nie pisze. Jednak książka nie porywała jakoś szczególnie, nie czytało się jej tak dobrze jak inne z powodu dosyć specyficznego stylu (urywane, krótkie zdania, skąpe opisy) i jakoś tak... nie zapada w pamięć.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-12-2014 o godz 12:11 Maximum Książek dodał recenzję:
Na Ziemię spada dokładnie 12 meteorytów, każdy w innym miejscu. Większość ludzi nie rozumie czemu coś takiego się wydarzyło, jednak garstka ludzi, wie o co chodzi. Ta mała cząstka ludzkości czekała na to od setek lat. 12 nastolatków z całego świata od urodzenia ćwiczyła. po to żeby zwyciężyć Endgame. Od teraz każde z nich musi dotrzeć do Chin, a tam cała 12 będzie ze sobą walczyć. Stawka jest wysoka - przeżyją ludzie tylko z jednego z 12 ludów, reszta umrze.
W książce jest wielu bohaterów, z początku problemem jest połapanie się, kto jest kim. Z czasem wszystko się wyjaśnia. Pierwsze rozdziały są najcięższe. Nie pomaga nawet to, że na początku każdego fragmentu są wypisani najważniejsi bohaterowie. Jednak tylko początek jest trudny do przebrnięcia, później bohaterów jest mniej. Tak naprawdę można uznać, że w kółko pojawiają się te same postaci- przedstawiciele 12 ludów i Chris Vanderkamp.

Endgame nie jest zwyczajną książką.Jest ona inna niż wszystkie, zdecydowanie oryginalna. Oprócz samej lektury, każdy rozdział kończy albo obrazek-zagadka albo szyfr. Także dodane są linki do stron internetowych, gdzie możemy dowiedzieć się więcej. Ja skupiłam się na samej książce, która mimo tego, że miała dodane dużo "bajerów" była ciekawa. Treść była dopracowana, patrząc choćby na opisy jak bohaterzy umierali, można zauważyć, że autorzy z wielką precyzją pisali powieść.

Minusem, który bardzo rzucił mi się w oczy były opisy bohaterów. Było ich wielu, każdy został po krótce opisany, ale żadnego nie mogliśmy poznać bliżej.Musiało nam starczyć to co o nich wiemy, autorzy zdecydowanie skupili całą swoją uwagę na akcji, wydarzeniach, które były ze sobą ściśle powiązane. Od początku do końca miały one sens, nic nie wydarzyło się przez przypadek. A bohaterzy? Zostali trochę pominięci, nie mogliśmy się z nimi zżyć.
Podsumowując, pomysł na książkę był i został dobrze zrealizowany. Dopracowany ciąg wydarzeń, ciekawa fabuła, a także zagadki, które sami mogliśmy rozwiązywać, zdecydowanie podziałały na korzyść powieści. Największym minusem są słabo dopracowani bohaterowie, których nie mamy szansy poznać. Kończąc, lektura jest warta uwagi, zdecydowanie oryginalna, po prostu polecam Wam Endgame.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
23-12-2014 o godz 11:08 Zaczytany w Książkach dodał recenzję:
W Ziemię uderza seria meteorytów. Tylko garstka jest świadoma tego, co to oznacza...

W ich żyłach płynie krew starożytnych cywilizacji.
W ich umysłach odzywa się głośne wezwanie.
W ich rękach znajduje się los świata.

Nie mają nadprzyrodzonych zdolności.
Nie potrafią latać, nie posługują się magią.
Od dziecka szkolono ich, by stali się zabójcami idealnymi.

James Frey jest amerykańskim pisarzem. Jego książki: "Milion małych kawałków" i "Mój przyjaciel Leonard" są bestsellerami.

Nils Johnson-Shelton – autor bestsellerowych powieści dla dzieci i młodzieży (No Angel: My Harrowing Undercower Journey to the Inner Circle of the Hells Angels, Otherworld Chronicles). Wielki fan gier video, wspinaczki i długich spacerów.


Nadszedł czas.
Usłyszeli wezwanie.
Rozpoczyna się Endgame!

Książka została napisana lekko, zawiera dużo opisów, sprawia przyjemność z czytania. Styl – tak jak język – jest niepowtarzalny. Nie jest podzielona tak jak większość książek na rozdziały, tylko co kilka stron zaczyna się akcja, widziana z perspektywy innej osoby, w której dowiadujemy się co ta konkretna osoba robi i myśli.

Jesteśmy dobrem i złem.
Jak ty.
Jak wszyscy.

Utwór ten jest oryginalny pod wieloma względami. Po pierwsze: nie zawiera wcięć akapitowych, a rodzaj przypisów i sposób zapisu liczb został narzucony przez wydawcę oryginału. Po drugie: fabuła jest jedyna w swoim rodzaju. Jeszcze nigdy nie spotkałem się z książką o podobnym pomyśle.

Powieść zawiera dużą liczbę bohaterów, ale dokładniej przyglądamy się trzynastu, choć w grze bierze udział dwunastu. Jest tu wiele wątków, a miłosny, został wystawiony na główny plan. Jedna miłość, która została tu przedstawiona jest czyta materialnie, druga szczera, a trzecia zdradliwa.W całym utworze chodzi o to, że dwunastu bohaterów musi zdobyć trzy klucze, które pomogą im ocalić swój lud. Każdy z nich chce wygrać, dlatego będą musieli się zabijać. Niektórzy tworzą koalicje, ale i tak wiedzą, że cały czas one nie będą trwać i na każdym kroku próbują "uśpić" drugą osobę, aby móc ją wyeliminować. Tu nie ma miejsca dla słabych. To Endgame.

Endgame to zagadka życia, powód śmierci. Zawiera się w niej początek wszystkich rzeczy i koniec wszystkich rzeczy.

Podsumowując książka jest na pewno warta przeczytania. Wspaniałą okazją do jej kupna są zbliżające się Święta Bożego Narodzenia, więc warto pamiętać ten tytuł.

Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
22-12-2014 o godz 12:03 Ines Lavender dodał recenzję:
Zbliża się koniec świata. Na Ziemię spadają meteoryty. Tylko garstka wybrańców wie, co to oznacza. To Zew. Wezwanie. Muszą na nie odpowiedzieć, bowiem zaczyna się Endgame. Ta gra jest końcem i początkiem. Z dwunastu Graczy zwyciężyć może tylko jeden. Tylko jeden starożytny ród przetrwa. Reszta ludzkości zginie, bo tak zdecydowali Oni. Świat jest przeludniony, ludzie nie troszczą się o Ziemię. To powód, by zacząć grać. Każdy z Graczy otrzymuje wskazówkę, zawiły kod liczbowy, dziwny rysunek, niezrozumiały dla zwykłego człowieka ciąg liczb i znaków. Jednak oni rozumieją. Zostali wyszkoleni, by wygrać. A żeby wygrać, muszą pokonać innych. Muszą zabijać, rozwiązywać, podróżować. Muszą przetrwać. Zwyciężyć. Do tego się urodzili i tak umrą. Grając w Endgame.

Wizji końca świata w literaturze nie brakuje. Autorzy prześcigają się w coraz to nowych pomysłach, teoriach. Frey i Johnson-Shelton postanowili dołączyć do tego wyścigu. Stworzyli dystopijną powieść na miarę największych bestsellerów, takich jak chociażby "Igrzyska Śmierci". Jednak "Endgame" zasadniczo różni się od innych powieści gatunkowych. To prawdziwa perła tego gatunku. Nie jestem pewna, czy jakakolwiek inna powieść może ją pokonać. Jak na razie jest najdoskonalszą, najlepiej napisaną. Z wielkim rozmachem, ponieważ towarzyszy jej realna rozgrywka, w której nagrodą jest ponad 500 tys. dolarów amerykańskich. Jak coś takiego może równać się z "Igrzyskami Śmierci", czy też "Niezgodną"? Tym bardziej, że autorom przyświecają zupełnie inne cele, inne wątki stawiają na pierwszym miejscu.

Przyznać trzeba na samym początku, że Frey i Johnson-Shelton mieli wspaniały pomysł na fabułę. Wizja rychłego końca świata jest już nam znana, ale gdyby zrobić z tego grę o przetrwanie jednego z wielu pradawnych rodów? Gdyby ta Gra odbywała się ku czci i uciesze Istot wyższych, tak niesamowitych i potężnych, że żaden ludzki umysł ich nie ogarnie? A gdyby tej Grze towarzyszyła pełna zagadek, rzeczywista rozgrywka? "Endgame" jest właśnie czymś takim. Mieszaniną dystopijnej wizji, zadziwiającej dbałości o szczegóły, ogromnej ilości zagadek i wspaniale wykreowanych bohaterów. A wszystko to w doskonałej oprawie doświadczonego stylu autorskiego. Frey i Johnson-Shelton potrafią pisać, tego zarzucić im nie można.

Jeżeli już mówimy o bohaterach, to należy powiedzieć, że są unikatowi, w ani gramie swojej osoby nie są papierowi. Każdy z nich ma zupełnie inny zestaw cech, kierują nimi inne pobudki. Znajdą się bezlitośni, jak Baitsakhan (jeżeli ktoś wie, jak wymawiać to imię, to bardzo proszę o wskazówki), skryci i trzymający się na uboczu jak Chiyoko, ale również tacy, którzy nie do końca wierzą, że Endgame trwa i nie chcą być jej uczestnikami, jak Sarah. W każdym bądź razie, każdy z nich jest inny. Każdy dostał inną wskazówkę i każdy musi zmierzyć się z własnymi problemami. Każdy chce wygrać.

Szybka akcja i krótkie rozdziały, podzielone na osoby, opowiadane w trzeciej narracji, sprawiają, że nie można się oderwać od książki. U mnie było tak, że kiedy już udało mi się odłożyć to tomiszcze, przez dłuższy czas nie miałam ochoty na czytanie. Dopóki znowu nie wzięłam w ręce tej niesamowitej książki i nie zanurzyłam się w jej świecie. Wtedy przepadałam. Minuty zamieniały się w godziny, a ja dalej czytałam. Ta książka naprawdę wciąga.

Niesamowite jest to, że pomiędzy walki o przetrwanie, na śmierć i życie, okrutne sceny, poszukiwanie Klucza Ziemi, autorom udało się włożyć bardzo subtelny płomyk miłości, przyjaźni, zaufania. Pomiędzy bohaterami (nie powiem, którymi) zaczyna rodzić się to delikatne uczucie, zagłuszane przez otaczającą ich potyczkę. To bardzo mi się spodobało, ponieważ według mnie, bez uczuć innych niż nienawiść, chęć zemsty i pragnienie wygranej, książka byłaby sucha, trochę nawet przewidywalna. A tak na każdym kroku mamy wielkie zaskoczenia.

Zanim przejdę do dwóch niewielkich minusów książki, muszę wspomnieć jeszcze o jednym. Bardzo fascynującą częścią tej fascynującej książki były historie pradawnych rodów oraz wielu tajemniczych budowli starożytnego świata. Autorzy przyjęli jedne z wielu teorii o ich powstaniu, naginając je do swojej opowieści. Dzięki temu udało im się utworzyć aurę mistycyzmu i wzbudzić w nas podziw dla budowli, o których istnieniu często nie zdajemy sobie sprawy, a które odcisnęły znaczące piętno na naszej historii. Są to budowle, które powstały tysiące lat przed naszą erą. Wielu uważa, że nie mogły zostać zbudowane przez człowieka, ponieważ są zbyt wspaniałe jak na tamte czasy.

Każda książka, nawet największy bestseller, ma jakieś minusy. Dla jednych nic nieznaczące, dla innych bardzo istotne. Mnie przeraziło okrucieństwo "Endgame", widać po nim, że autorami są mężczyźni (z punktu widzenia kobiety, oczywiście). Nie przepadam za krwawymi historiami, jak prawie każda kobieta. Jednak wiem, że tutaj to okrucieństwo jest ważną częścią fabuły. Zabrakło mi również wzmianek o opiniach naukowców, wszechobecnych przecież w naszym codziennym życiu. Ile razy słysz
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-12-2014 o godz 09:18 Magdalena Senderowicz dodał recenzję:
Jedną z teorii wyjaśniających wyginięcie dinozaurów jest to, że wielki meteoryt uderzył o Ziemię i zniszczył wszystko, co napotkał na swojej drodze (no dobra, może trochę przesadzam, ale dinozaury zniszczył!). Tym razem na Ziemię spada cała seria meteorytów, ale jej znaczenie jest całkiem inne – znane jednak tylko garstce wybranych, którzy wiedzą, że to czas wezwania. Do czego? Do walki o przetrwanie, niezależnie w jaki sposób – liczy się cel, a cel uświęca środki. Od dziecka byli szkoleni i wiedzieli, że ta chwila kiedyś nadejdzie. Nie mają żadnych wyjątkowych zdolności, a jednak ich umysły i ciała są przygotowane na zniesienie tego, co najgorsze. Rozpoczyna się Endgame.
„Endgame. Wezwanie” to książka, wobec której mam sprzeczne odczucia. Z jednej strony nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że wybitnie przypomina ona bestsellerowe „Igrzyska śmierci”, ale z drugiej strony… wow! To się stało czymś więcej niż zwykłą powieścią. Endgame stało się całym projektem, który wraz z opowiedzianą przez autorów historią niezwykle porusza wyobraźnię. Zagadka goni zagadkę, a każdy czytelnik może sam doświadczyć tego, czego doświadczają bohaterowie stworzeni przez pana Freya i Johnson-Sheltona.
W sumie… to nawet nie wiem, co konkretnego mogłabym napisać o tej pozycji. Z pewnością jest to lektura, która zapewnia nam rozrywkę na dłuższy czas, bowiem liczy sobie jakieś 500 stron. Fakt, czyta się ją lekko i przyjemnie, ale rozwiązywanie zagadki i próby dojścia do tego, co też autorzy mieli na myśli i chcieli nam zafundować jest dodatkowym urozmaiceniem, które nieco wydłuża czas zapoznawania się z tą książką. Oczywiście robi to w sposób bardzo przyjemny, bo kto z nas nie lubi projektów, które kryją w sobie coś znacznie więcej? W pewnych chwilach robiło się naprawdę ciekawie, wręcz intrygująco, a czasami również niebezpiecznie.
Poszczególne rozdziały skupiają się na konkretnych bohaterach, których jest całkiem sporo, co początkowo nie ułatwia sprawy wczucia się w ten klimat, ale już po jakimś czasie przychodzi nam to z łatwością. Dostrzegamy charakterystyczne cechy każdego z Graczy, mniej więcej wiemy, czego się spodziewać po każdym z nich, chociaż nie ukrywam, że nie raz potrafią również zaskoczyć czytelnika swoim zachowaniem. Nie mam swojego faworyta, ale cieszy mnie to, że autorzy nikogo nie zlekceważyli i każdy Gracz stanowił część spójnej całości.
Fabuła jest porywająca i charakteryzuje się dobrym tempem. Fakt, łatwo doszukać się inspiracji „Igrzyskami”, ale jednak są to dwie różne historie i miejsca akcji. Podoba mi się fakt, że w przypadku „Endgame” areną jest cały świat, a Gracze mają nieograniczone możliwości. W moich oczach powieść ta stała się czymś bardzo realistycznym, co mogłoby faktycznie odbywać się choćby w tej chwili – tuż pod naszym nosem, a my nie mielibyśmy nawet o tym najmniejszego pojęcia. Styl autorów jest dosyć niepowtarzalny, ale myślę, że dzięki niemu książka zyskuje jeszcze więcej. Podobnie jak dzięki dobrej konstrukcji zagadek, dodaniu ciągów liczbowych czy mistycznych ilustracji oraz zakończeniu, które daje sporo do myślenia i nie da się ukryć – zachęca do sięgnięcia po kolejne tomy. Autorzy pozostawili sobie spore pole do popisu, a ja odczułam niedosyt – chcę więcej.
Ta książka ma w sobie coś naprawdę niepowtarzalnego. Początkowo miałam wobec niej mieszane uczucia, może nawet negatywne i czułam się lekko zawiedziona, ale to jedna z tych pozycji, które docenia się dopiero po pewnej chwili. Jestem naprawdę zadowolona z lektury i skłaniam się ku temu, aby polecić ją każdemu, kto ma ochotę na nieco innowacji i oryginalności. Wkład autorów w ten projekt budzi podziw, bowiem stworzenie tak dogranej i logicznej historii, w której pojawia się tak wiele niewiadomych jest nie lada sztuką. I doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że nie byłam w stanie napisać wszystkiego, co bym chciała na temat „Endgame” – jest to dla mnie niewykonalne. Każdy sam musi zobaczyć, co oznacza Endgame, każdy sam musi poczuć tę atmosferę i dać się porwać wyobraźni. Dopiero wtedy będziecie w stanie zrozumieć, o co tak naprawdę chodzi i dlaczego jest we mnie pewien rodzaj pozytywnej sprzeczności dotyczący tej pozycji. Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-12-2014 o godz 21:10 Oliwia Potocka dodał recenzję:
Książka - zagadka. Bo tak naprawdę nie wiesz, czy zdanie, które właśnie czytasz nie jest kolejną podpowiedzią do zagadki, za której rozwiązanie możesz zgarnąć kupę pieniędzy. Bo tak rzeczywiście jest. Endgame to nie tylko powieść, to także konkurencja pomiędzy Graczami na całym świecie. Więc jeśli uważasz, że to właśnie ty zdołasz pokonać innych i rozwiązać zagadkę, nie czekaj, tylko czytaj natychmiast!

12 antycznych ludów. 12 Graczy. I jedno Endgame. W dwanaście miejsc na świecie spadają meteoryty. Są one znakami. Endgame, gra o przetrwanie ludów zaprojektowana przez mistycznych Ludzi Niebios właśnie się rozpoczęła i zaczęła zbierać swoje żniwo. Stawką jest przetrwanie jednego z ludów. Zadaniem zdobycie trzech kluczy i wyeliminowanie przeciwników. Konsekwencją katastrofa na skalę światową.

Od kiedy tylko dostałam Endgame w swoje ręce nie mogłam się doczekać, aż zacznę ją czytać. Przyciągała mnie cała ta tajemniczość i realna zagadka, którą mogę spróbować rozwiązać. A ja zagadki bardzo lubię. Jednak sam fakt zapoznania się z książką odwlekałam w nieskończoność, a kult Endgame rósł gdzieś obok mnie, na innych blogach, portalach. I w mojej głowie pojawiało się jedno i to samo pytanie: Co jest w tej książce takiego niezwykłego, że wszyscy tak ją uwielbiają? No i z czasem zaczęła mnie przerażać sama koncepcja zabierania się do rozwiązywania zagadek. Chciałam poświęcić temu, jak i lekturze maksimum czasu, by niczego nie przeoczyć i nie wypaść z gry. I dlatego właśnie czekałam na odpowiedni moment. Ale wyszło jak zwykle - książkę w końcu przeczytałam, a zagadek nawet nie ruszyłam.

Fabuła powieści jest przemyślana, co widać choćby w samej historii Endgame. Wszystko zaczyna się od mitu o Ludziach Nieba, którzy stworzyli świat i człowieka. Sama gra miała się rozpocząć w momencie gdy na ludzkość przestanie kierować się zasadami moralnymi, zerwie z przeszłością, której w rzeczywistości nawet nie jest świadoma. Trafiło do mnie oplecienie wątków wokół realnego świata. Sprawiło to, że całość wydała się bardziej prawdopodobna, choć trudno byłoby uwierzyć, że któreś z tych zdarzeń rzeczywiście się wydarzyły, lub wydarzą się w przyszłości.

Frey i Johnson-Shelton widocznie faworyzują dwójkę bohaterów - Sarah i Jago. Jak dla mnie byli oni (prawie) jedynymi pozytywnymi postaciami z pośród Graczy, ponieważ tak zostali przedstawieni. Podczas kiedy inni odrzucają wszelkie wartości czy zasady moralne w imię gry, oni zdają się nie tracić głowy i nie dążyć do celu po trupach. W trakcie czytania kilkoro innych bohaterów także może się spodobać, jednak ta dwójka, no po prostu nie da się ich przeoczyć. I nie mogę ukryć, że od początku bardzo chciałab żeby nawiązali jakąś bliższą relację. Nie obyło się też bez postaci strasznie irytującej i skrajnie niemyślącej. Powiem tylko, że jest to Christopher, nie zdradzę dlaczego, bo ujawniłabym za dużo.

Narracja trzecioosobowa to jak dla mnie strzał w dziesiątkę, choć czasami można było się pogubić. Nie wyobrażam sobie tego inaczej. Wszechwidzący i wszechwiedzący narrator to w tego rodzaju powieściach jedyne wyjście. Dawno nie czytałam książek prowadzonych w tej narracji. Najwidoczniej gro autorów współczesnych upodobało sobię pierwszoosobówkę i koniec, nic z tym nie zrobimy.

Wielowątkowość to także plus Endgame. Dzięki temu zabiegowi możemy jakoś ogarnąć to co się dzieje z wszystkimi Graczami, nie skupia się na jednej czy dwóch osobach, a na całej dwunastce. Daje to pełniejszy obraz wydarzeń, tego jak każdy Gracz radzi sobie z grą.

Przez całą długość książki nie mogłam pozbyć się wrażenia, że czytam coś podobnego do Igrzysk śmierci. W sumie Endgame odbywa się na podobnych zasadach, z tym, że Graczy jest 12, a areną jest cały świat. Też walczą o przetrwanie, jednak nie tylko swoje, a swego całego ludu, który reprezentują. Jednak wolę uniknąć porównywania jednej powieści do drugiej, bo to zwyczajnie nie ma sensu. To są dwie odrębne historie, każda z nich jest inna i niezależna. I niech tak zostanie.

Endgame to nie tylko powieść. To trójwymiarowa przygoda, w której mogą wziąć udział absolutnie wszyscy, bez względu na nacje czy przekonania. Rozwiąż zagadkę, a wygrasz dużo pieniędzy i tytuł Zwyciezcy Endgame. Spróbować warto. Mój zapał wyparował, ale to nie znaczy, że Tobie się nie uda. A wracając do książki, to polecam ją absolutnie wszystkim. Książka wpisuje się w gatunek dystopii, więc dla fanów takich historii Endgame będzie jak znalazł. A ja daję 10 na 10 mimo drobnych wad :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
01-12-2014 o godz 00:00 Minotta dodał recenzję:
Endgame, to pierwszy tom trylogii napisanej przez Jamesa Freya, kontrowersyjnego amerykańskiego pisarza. Ja również idąc za ciosem postanowiłam posmakować tej niesamowitej wyprawy w nieznane i zamówiłam książkę na empik.com. Jestem pod wrażeniem realizmu, profesjonalizmu i świeżości, której brakowało mi ostatnio we współczesnych publikacjach. Ja podjęłam wyzwanie, a Wy?
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-11-2014 o godz 19:54 paulaksiazkoholiczka dodał recenzję:
Wyobraźcie sobie sytuację, w której musicie wziąć odpowiedzialność za waszą rodzinę, bliskich, przyjaciół, za cały Wasz lud. Może i przygotowujecie się do tej chwili najlepiej jak potraficie od wielu lat, ale i tak odpowiedzialność ciąży niemiłosiernie na Waszych śmiertelnych plecach. Zostajecie wybrani. Przez los, Boga, a może po prostu przez przeznaczenie. Niby wiesz, że możesz stać twarzą w twarz z pozostałymi Graczami. Ale kiedy to następuje wszystko się komplikuje. Teraz masz zmienić swój dzień, życie, siebie samego. Po prostu wcielasz się w mordercę, w dzikie zwierzę, którego celem jest przeżycie. Bo Twoje życie nagle nabiera niebotycznej wartości. Już nie jesteś jednym z 7 miliardów. Jesteś Graczem. I zrobisz wszystko by wygrać. Naprawdę wszystko…
Stwierdziłam, że tak będzie łatwiej Wam wchłonąć w klimat, którym ja żyję od paru dobrych dni. Taki czar rzucają na czytelników autorzy. Ale wiem jak to jest, o wielu książkach czyta się pochlebne recenzje, a gdy osobiście zajrzy się do ‘ich wnętrza’ rozczarowanie samo ciśnie się na myśl. Dlatego uzbroiłam się w argumenty. Może to mało profesjonalne i poprawne ale i sama książka odbiega od schematu więc poczułabym po prostu, że zwykła recenzja byłaby po prostu nudna.

WiElokulturowość
Dwunastu graczy to dwanaście cywilizacji. Jak na jedną książkę to spora różnorodność.
Celem Endgame jest znalezienie trzech kluczy i uratowanie swojej ludności, swojej małej cywilizacji. Przyznam szczerze, na początku miałam problem z tak dużą liczbą bohaterów i ich różnorodnymi stylami życia. Wiecie jak to jest, nowa historia i zbyt dużo informacji do zapamiętania. Do tego wszystkiego coś cały czas szeptało mi do ucha, że to idealny zabieg, aby książka przypadła do gustu wszystkim. Nie zależnie od miejsca, w którym żyją. A jeśli coś ma podobać się wszystkim to, jak wiadomo rzadko jest czymś więcej niż sposobem na dużą kasę.
Kiedy dobrnęłam do ostatniej strony moje zdanie uległo deformacji. Do momentu aż mówimy o promowaniu słowa pisanego w taki sposób, to jestem za, ale w innych przypadkach pozostanę sceptyczna.

Narracja
W powieści Jamesa Freya i Nilsa Johnsona-Sheltona znajdujemy 13 narracji. Nie będę się powtarzać, ale prawda jest taka, że to właściwie nie możliwe, aby każda narracja, a zatem także każda postać, przypadła nam do gustu. Ta ilość jest zdecydowanie zbyt wygórowana. Wolałabym połowę mniej bohaterów, których bym zapamiętała.
Bądźmy szczerzy wchłonęliśmy w amerykański styl i wszystko co jest przez nich uwielbiane, akceptujemy bez mrugnięcia okiem.
Myślę, że nie wyróżnię się kiedy napiszę, że moje zaciekawienie książką wzrastało, kiedy na stronie pojawiało się imię Sarah czy Jago.

ProDukt marketingowy
Zanim wchłonęłam w historię, jak już wcześniej pisałam, twierdziłam, że ta książka ma za zadanie po prostu powiększyć kogoś stan konta. Już słyszałam o planach przeniesienia książki na duży i mały ekran oraz nakręcenia reality show. Karuzela się kręci, czyli wszystko gra.
I myślę, że każdy czytelnik stanie przed takim dylematem, czy biorę w tym udział i daję się porwać tej historii. Decyzja należy od Was.

NaGroda
500 tysięcy dolarów w złocie. Marzenie, prawda? Ta ‘skromna’ sumka to nagroda, którą autorzy projektu pragną nam ofiarować. Wystarczy zmierzyć się z zagadkami, które kryją się w książce. Czy tylko mi pobudza to wyobraźnię?;)

ZAgadki
Cała książka, ba, cała trylogia, to zapowiadany zbiór zagadek, ukrytych symboli czy gier słownych. W każdej części zadania do rozwiązania są inne, a samo ich znalezienie i rozwiązanie stanowi nie lada problem. W końcu pieniądze nie spadają z nieba. Tym bardziej miliony polskich złotych.
Ta książka naprawdę otwiera pewne, nieznane drzwi. Sprawia, że papierowa książka staje się przygodą 3D. Jeśli tylko chcemy wcielamy się w postać trzynastego gracza i za pośrednictwem Internetu wyruszamy w tajemniczą podróż, której efektem może być spełnienie naszych marzeń. Albo przynajmniej kwota, która bardzooo ułatwi nam zrealizować te marzenia.

PoMysł
Apokaliptyczna wizja plus duża dawka science fiction. Czy kogokolwiek te klimaty nie przyciągają? To tak samo bezpieczny grunt jak niegdyś wampiry, a jeszcze wcześniej obdarzony paranormalnymi zdolnościami nastolatek. Do tego wszystkiego dorzucimy jeszcze młodych uczestników ‘gry’, którzy na śmierć i życie walczą o zaspokojenie własnego ego oraz oczywiście, aby ratować swoich bliskich;)
Nie ma co zachwalać ogólnego pomysłu bo oprócz paru elementów, to czyste korzystanie z trendów. Ważniejsza w tym momencie jest realizacja. Scalenie wszystkich elementów, postaci no i zagadek w jedną, dobrą jakościowo całość. Tu dopiero jestem pełna podziwu.

Epickie zakończenie
Sterta trupów, złamane serce, dużo krwi, wygrana bitwa czy śmiech przez łzy. Słodko gorzko. Rozwiązanie, które ciągnie za sobą nieodwracalne skutki. Emocje jak z rollercoaster’a. To wszystko sprawia, że tę książkę się pamięta, wspomina i nie da wymazać się jej z umysłu.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-11-2014 o godz 09:04 Adam Grochocki dodał recenzję:
Za sprawą wydawnictwa Sine Qua Non w moje ręce wpadła najnowsza książka napisana przez Jamesa Freya do spółki z Nilsem Johnson - Shelton zatytułowana Endgame: Wezwanie. Jest to pierwsza część zapowiedzianej trylogii. Zarówno autorzy jak i tytuł były dla mnie zagadką przed otwarciem tego liczącego prawie 500 stron tomiszcza. Dzięki temu podszedłem do książki bez uprzedzeń i wygórowanych oczekiwań. Co dostałem? O tym w recenzji w rozwinięciu.


Mówi wam coś Erich von Daniken? Gość popełnił kilkanaście książek na temat początków naszej cywilizacji. Traf chciał, że przeczytałem chyba z pięć z nich oraz oglądałem parę odcinków programu przygotowanego przez stację History pod tytułem Starożytni Kosmici (można je też znaleźć na YouTube). Teoria Danikena mówi, że starożytne cywilizacje swój rozwój zawdzięczają przybyszom z kosmosu. Bogowie w wielu religiach świata różnią się zaledwie szczegółami, mają dość podobne opisy oraz osiągnięcia. To zdaniem Danikena dowód na to, że nasi przodkowie czcili kosmitów, a wielkie moce (np. rzucanie piorunami przez Zeusa) przypisywali im, ponieważ nie rozumieli ich technologii. Stonehage, Piramidy w Gizie, Nazca i wiele innych zagadkowych miejsc przez zwolenników teorii Szwajcara uznawana jest za budowle stworzone przez lub przy pomocy kosmicznych podróżników. Dlaczego o tym piszę? Ponieważ James Frey oraz Nils Johnson - Shelton chyba też zainteresowali się tą teorią i stworzyli wokół tego omawianą trylogię, a przynajmniej jej pierwszy tom.

Swoje istnienie zawdzięczamy istotom pozaziemskim. Przybysze nauczyli nas wszystkiego i zniknęli. 12 pierwotnych ludów w zamian za nauki musiało przygotować swoich przedstawicieli - Graczy w wieku 13-20 lat to wzięcia udziału w Endgame. Nikt nie wie czym dokładnie jest Ostateczna Rozgrywka ani kiedy nastąpi. Z tego powodu Gracze przygotowywani są od tysięcy lat. Gdy jeden z nich przekroczy 20 lat lub ulegnie jakiemuś wypadkowi na jego miejsce wyznaczony zostaje kolejny wojownik.

I tak dochodzimy do czasów współczesnych. Na Ziemię spada 12 meteorytów, zabijając tysiące ludzi. Każdy spada w pobliżu miejsca zamieszkania Graczy. Jest to tytułowe Wezwanie, znak, że rozpoczyna się Endgame. Każdy z Graczy udaje się do miejsca zbiórki w Chinach, gdzie od tajemniczej istoty dowiadują się co mają zrobić. Każdy dostaje od przybysza indywidualną wskazówkę, aby wiedział gdzie rozpocząć poszukiwanie mistycznych kamieni. Zwycięzca nie tylko zachowa życie, ale również ocali własny lud. Stawka jest niesamowicie wysoka, bo na świecie nie będzie miejsca dla przegranych!

Długi wstęp lecz trzeba było trochę rozjaśnić z czym mamy tutaj do czynienia. Opisując żonie książkę powiedziałem, że mamy tutaj trochę Danikena, trochę Tomb Raidera i trochę japońskiej mangi (Battle Royale). Wydaje mi się, że jest to najtrafjniejszy opis.
Każdy Gracz to jednoosobowa armia, wyszkolona maszyna do zabijania. Nie posiadają nadprzyrodzonych zdolności, ale każde z nich jest mistrzem sztuk walki, potrafi zabić w ciągu sekundy bez mrugnięcia okiem. Autorzy postarali się o duże zróżnicowanie bohaterów, dzięki czemu możemy ich rozróżnić. Mamy tutaj genialnego hakera, przebiegła niemą azjatkę, amerykańską królową balu i prymuskę, psychotycznego trzynastolatka i jeszcze kilka pokręconych postaci. Bardzo mangowe podejście do sprawy bohaterów, za co od fana japońszczyzny plusik.

Wydarzenia pędzą tutaj z prędkością światła. Cały czas coś się dzieje. Ktoś strzela, ktoś walczy wręcz, coś wybucha. Trup ściele się bardzo, bardzo gęsto. Niewątpliwym plusem jest podzielenie książki na rozdziały z punktu widzenia poszczególnych postaci, coś a'la Gra o Tron. Lubię ten zabieg, bo pozwala przedstawić przeżycia jednego z bohaterów, a później pokazuje co o danej sytuacji myśli następny bohater.
Jak wspomniałem akcji jest bardzo dużo, a i tak znajduje się miejsce na rozwiązywanie zagadek pozostawionych w głowach Graczy. Zagadki fajnie wplątują w wydarzenia wspomniane na wstępie starożytne budowle. Zabytki, które zwiedzamy okazują się mieć dużo większe znaczenie niż nam, zwykłym ludziom się wydaje. Pojawiają się artefakty, ukryte przejścia, zakodowane wiadomości. Stąd porównanie do gier Tomb Raider.

Oczywiście patrząc na chłodno znajdziemy też jakieś minusy. Przykładowo nie zawsze można zrozumieć ciąg przyczynowo skutkowy i motywacje poszczególnych bohaterów. Dlaczego ktoś leci do danego kraju? Co ma tam zamiar znaleźć? Zdarzało mi się zaplątać w kolejności wydarzeń. Tak samo irytowała mnie ilość zbiegów okoliczności czy szczęśliwych ocaleń, gdy ktoś już miał umrzeć. Powinno być tego troszkę mniej.

Koniec końców Endgame: Wezwanie mnie po prostu zachwyciło, pochłonęło bez reszty. przeczytałem ją w trzy dni, a liczy 500 stron. Idealnie trafia w gust gracza, miłośnika filmów i fana japońszczyzny. KAPITALNA KSIĄŻKA! Już odliczam czas do drugiego tomu!

PS. Na stronach książki znajdziemy wskazówki do zagadki przygotowanej przez autora dla czytelników. Osoba, która pierwsza ją rozwiąże otrzyma klucz do
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-11-2014 o godz 19:36 Fenko dodał recenzję:
Wszyscy znamy już Igrzyska Śmierci, Niezgodną i wiele innych książek, w których dominowała jedna biedna i słaba osóbka, do której należało ocalenie świata. Zapewne tego spodziewacie się po Endgame? Błąd. Endgame jest inne.

Dwunastu graczy pochodzi z różnych części świata. W ich rodzinach od pokoleń przekazuje się tajemnicę o Endgame i przygotowuje kolejne osoby do walki na śmierć i życie. Mimo że są to młodzi ludzie w wieku 13-20 lat, stanowią grupę wyszkolonych zabójców, łamaczy kodów i matematyków. Kiedy meteoryty spadają na Ziemię, wszyscy odpowiadają na Wezwanie. Są zmuszeni porzucić swoje dotychczasowe życie i walczyć o przetrwanie. Niektórzy nie mogli się tego doczekać, inni nienawidzą gry. Nie do nich jednak należy wybór. Zabijają się nawzajem, zawiązują sojusze, zakochują się w sobie i zdradzają.

Muszę przyznać, że historia wciągnęła mnie bardziej, niż się tego spodziewałam. Nie odniosłam wrażenia, że to głupiutka młodzieżówka, gdzie prym wiedzie zakochana para ratująca świat, choć i takiej nie brakło. Sara, jedna z uczestniczek, która wcale nie pragnęła nadejścia Endgame, zawiązuje sojusz z Jago - ramię w ramię szukają Klucza Ziemi, który jest pierwszym krokiem do zwycięstwa. Za Sarą jednak podąża jej chłopak, Christopher, który o toczącej się grze wie naprawdę niewiele. Brzmi jak kłopoty? Owszem, i przyznam szczerze, że ta trójka to moi ulubieńcy. Zakończenie ich historii nieźle mnie zszokowało, nie tego się spodziewałam!

Tym, co odróżnia Engame od innych książek tego typu, to bardzo widoczny dystans autorów do kreowanego przez nich świata. Trudno było mi utożsamić się z którymś z bohaterów (choć śmierć każdego przyprawiała mnie o drżenie podbródka), bo ich się po prostu nie da lubić. Taka grupka świrów, którzy wykonują polecenia kosmitów. I przyznam, że nadaje to smaku całej historii. Jest oryginalna. I naprawdę wyróżnia się pod każdym względem. Nawet układ graficzny jest zupełnie inny od tego, do którego przywykliśmy: tekst niewyjustowany, liczby zapisywane cyfrowo, obrazki, wykresy. Wszystko po to, by nam, czytelnikom, ułatwić rozwiązanie zagadki. Bo tajemnica zawarta jest na kartach książki. Można wygrać 500 tysięcy dolarów, uwierzycie? Ale to zagadka nie dla Fenko, czuję się zbyt głupia - ale Autorów podziwiam.

Czy polecam sięgnąć po Endgame? Tak. Mnie wciągnęło już od pierwszych stron. Różnorodne postaci, dużo akcji. Nawet ta kosmiczna otoczka zdaje się być niesamowicie realna. Minusem jest spora liczba bohaterów - dla mnie problemem było zapamiętanie i rozróżnienie ich wszystkich, co wcale nie zmienia faktu, że było mi żal, gdy ginęli. Nie mylcie Endgame z Igrzyskami śmierci! To żadna kolejna podróbka. To coś nowego. Nie mogę się doczekać kolejnych części!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-11-2014 o godz 17:53 Rosemarie dodał recenzję:
Są takie książki, o których jest głośno jeszcze na długo przed ich premierą, tym samym rozbudzają w nas jeszcze większą ciekawość i fascynację. "Endgame. Wezwanie" to właśnie taka powieść. Premierę miała tego samego dnia w kilkunastu krajach, w tym w Polsce. Chyba nikogo nie zaskoczy fakt, że wyczekiwałam tej książki z niecierpliwością. Czy zaiskrzyło? Jak najbardziej tak!

Endgame w końcu nadeszło. Dzień, którego wyczekiwali wszyscy Gracze. Następuje on, gdy w Ziemię uderza seria meteorytów i tylko garstka ludzi, wie, co to oznacza. Tymi osobami są właśnie Gracze pochodzący z 12 różnych ludów, specjalnie wyszkolonych już od momentu swoich narodzin. Nauczonych, aby w każdej chwili byli gotowi stanąć do walki na śmierć i życie. Przygotowanych na zabijanie, aby przetrwać. Bowiem tylko jeden z nich może wygrać Endgame. Przygotujcie się na prawdziwe multimedialne doświadczenie, które z każdą przeczytaną stroną będzie zaskakiwać Was coraz bardziej!

"Endgame" naprawdę nie przypomina nic, co bym wcześniej czytała. Na upartego można doszukiwać się tutaj podobieństw do "Igrzysk śmierci" Suzanne Collins, ale po co sobie psuć frajdę z czytania? Co w tej książce jest takiego oryginalnego i po prostu urzekającego? Chyba całokształt po prostu, a także sam fakt, że nie da się przeoczyć tego, ile autorzy tego dzieła włożyli pracy w swoją powieść. Naprawdę, uwierzcie mi, tutaj wszystko jest takie klarowne, dopracowane w każdym nawet najmniejszym szczególe, że nie sposób się tym nie zachwycać.

Na początku dosyć ciężko było mi się "wbić" w ten nawał informacji, który spotkał mnie już na starcie. Dużo bohaterów, dużo miejsc i ogromna ilość szczegółów, przez co "Endgame" wymaga skupienia ze strony czytelnika. Najlepiej sięgnąć po tę książkę w domowym zaciszu, z kubkiem herbaty i w spokoju delektować się tą wyjątkową lekturą, bo w istocie taka jest. Muszę przyznać, że obawiałam się o strukturę tej powieści, w której każdy z dwunastu Graczy ma swoją rolę do odegrania, skrupulatnie opisaną przez autorów. Nie da się ukryć, że przy takiej ilości osobowości ciężko jest zadbać o to, aby każda z nich czymś się wyróżniała i była na swój sposób unikalna. I to, co naprawdę najbardziej mi się w tej lekturze spodobało to właśnie bohaterowie, będący niesamowicie interesujący i świetnie zarysowani. Mają swoje cechy, które czynią ich dokładnie, tym, kim są i nawet to, że wszyscy byli w zasadzie wyszkoleni na jedną modłę: aby wygrać Engame, to wciąż pozostają całkowicie innymi charakterami. Pisarze poświęcili najwięcej czasu na wątek Sary i Jago i to są właśnie Gracze, których polubiłam zdecydowanie najbardziej. Już od pierwszych stron zapałałam do nich sympatią, a wraz z postępem w czytaniu kolejnych rozdziałów pokochałam także nietypową relację, która ich połączyła.

"Endgame. Wezwanie" to tak naprawdę nie książka, tylko projekt będący czymś, czego jeszcze naprawdę nie było i mogę to napisać z czystym sumieniem. To multimedialne doświadczenie zawierające w sobie zagadkę, za rozwiązanie której czeka oczywiście nagroda. Występują tutaj zdjęcia, które na pierwszy rzut oka wydają się niewiele mieć wspólnego z samą powieścią, ale jestem pewna, że to tylko pozory. Znajdują się tutaj także odnośniki, które można rozszyfrować wchodząc na stronę internetową "Endgame". Ja raczej skupiłam się na delektowaniu się świetną lekturą, niż na aspekcie zagadki, ale jestem pewna, że znajdą się tacy, którzy będą chcieli ją rozwikłać.

"Endgame. Wezwanie" to pierwszy tom będący początkiem nowej trylogii przedstawiającej innowacyjny pomysł w bardzo dobrym wykonaniu. Nie oczekiwałam, że aż tak mi się spodoba, bo będąc w trakcie lektury trochę sobie narzekałam na nadmiar informacji, ale ostatecznie tę książkę po prostu pokochałam, a najbardziej ostatnie dwieście stron, które wbijają czytelnika w fotel. To idealna lektura dla osób poszukujących mocnych wrażeń i lubiących niespodziewane zwroty akcji. Jeśli szukacie czegoś NAPRAWDĘ nowego i macie dość powtarzania: "przecież to już było...", to nie zwlekajcie i zanurzcie się w tej historii!

"Żyjcie, umierajcie, kradnijcie, zabijajcie, kochajcie, zdradzajcie, mścijcie się. Cokolwiek chcecie. Endgame to zagadka życia, powód śmierci. Grajcie. Co ma być, to będzie."
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-11-2014 o godz 20:50 lotusflower. dodał recenzję:
M O R D E R S T W O. Dziesięć liter i dziesięć głosek. Niby tylko wyraz, lecz niosący za sobą całą gamę skojarzeń. Chyba dla wszystkich to czyn, którego nie chcielibyśmy nigdy dokonywać - lecz co w sytuacji, gdy urodziłaś się z piętnem, które sprawia, że ciąży na Tobie odpowiedzialność nie tylko za siebie, ale i za innych ludzi? Co, jeśli zabijanie jest kluczem do przetrwania i wyjścia cało z opresji?

Dwanaście najstarszych plemion żyjących na Ziemi doskonale zdaje sobie sprawę z istnienia Endgame. To nie jest zwykła zabawa - to Gra, w której stawką jest przeżycie całego plemienia. Dwunastu uczestników, po jednym przedstawicielu każdego plemienia, musi zmierzyć się z własnymi słabościami, przeciwieństwami losu i rywalami - przetrwać mają szansę jedynie najsilniejsi, najsprytniejsi i najbardziej bezlitośni. Lepiej uważać na to, komu się ufa, bo Endgame może się skończyć śmiercią.

O Endgame już od dłuższego czasu jest bardzo głośno - a ja mam to do siebie, że lubię wiedzieć, czym się wszyscy zachwycają i czy rzeczywiście jest czym. Nuta tajemniczości towarzysząca temu złocistemu tomowi sprawiła, że przy nadarzającej się okazji nie omieszkałam z niej nie skorzystać i skusiłam się. Powiem tyle - zdecydowanie jest warte uwagi, więc warto odpowiedzieć na Wezwanie.

Z całą pewnością od razu w oczy rzuciło mi się, że książka pod względem graficznym jest całkowicie inna od wszystkich, jakie miałam okazję poznać - w tekście brakuje wyjustowania (co jest zamierzonym efektem), co początkowo było dla mnie naprawdę ciężkie i trudne do przyswojenia i minęło trochę czasu, zanim przestało mi przeszkadzać - później uznałam, że to naprawdę interesujący zabieg, który spodobał mi się.

Na pewno o oryginalności tej pozycji świadczy też język, jakim posługują się autorzy - krótkie, oszczędne i mało rozbudowane zdania i wypowiedzi to coś, czego tu mamy pod dostatkiem. Było mi to jednakże prawdziwą solą w oku, ponieważ jestem ogromną zwolenniczką rozbudowanej, pełnej ciekawych opisów i przekazującej mnóstwo emocji narracji, a tutaj miałam do czynienia ze zbytnią rzeczowością, zbytnią suchością. Ale kto wie - co dla mnie było minusem, dla Was może okazać się główną zaletą!

Dużym atutem tej książki jest różnorodność prezentowanych w niej bohaterów. Nie każdego potrafiłam polubić - ba! wielu z nich silnie znienawidziłam, ale uważam, że do tego też trzeba mieć talent, by wykreować postaci wzbudzające tyle kontrowersji u czytelnika. Co ciekawe, to nie bohaterowie biorący udział w Endgame podbili moje serca, a ktoś całkiem inny - Christopher. Jego oddanie i miłość były dla mnie tak cudne, tak poruszające i niesamowite, że aż brakuje słów, naprawdę! Przez całą książkę mocno mu kibicowałam, dlatego za zakończenie byłam gotowa dosłownie znienawidzić autorów! Choć teraz uważam, że było naprawdę piękne.

Nie jestem pewna, czy ta powieść jest dla wszystkich. To książka pełna przemocy, brutalności, bezwzględności i braku jakichkolwiek kompromisów. Prawie wszyscy działają tu na zasadzie - zabić kogoś, inaczej ktoś zabije mnie. Autorzy nie stosują tutaj polityki poprawności i łagodzenia - ma być ostro, ma być twardo. I przyznaję, że to mi się spodobało. Możliwe, że miałam już dosyć czytania przesłodzonych historii pełnych happy endów - jeśli i Wy macie podobne odczucia - sięgnijcie po tę powieść i przekonajcie się, co w niej takiego. Może to Wam uda się rozgryźć zagadkę przygotowaną przez autorów i wzbogacić się?
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-11-2014 o godz 19:07 Martha Oakiss dodał recenzję:
Zawsze miałam ochotę przeczytać książkę, która byłaby inna niż wszystkie, wyjątkowa. Ale nie liczyłam, że będę miała taką okazję, bo, nie oszukujmy się, każda opowieść musi być oparta na jakiejś fabule, bohaterach, konkretnym zarysie, który stworzy autor. Aż tu nagle pojawia się Endgame, które angażuje w swoją treść czytelnika, niezależnie od jego wieku czy narodowości i pozwala mu na całkowitą odmianę swojego życia. 500 tysięcy dolarów piechotą nie chodzi.

Zacznijmy od tego, na czym skupia się treść. Nadeszło Endgame. Dzień, na który czekano od setek lat. Kiedy stwierdzono, że ludzkość nie zasługuje na to, co ma i zmarnowała podarowaną szansę. Teraz do walki stanie 12 ludów, potomkowie dwunastu nieistniejących już cywilizacji, po jednym Graczu z każdego ludu. Tylko jedna osoba może zwyciężyć. I tylko jego lud przeżyje.

Wyjątkowo przypadł mi do gustu pomysł na fabułę. Te, pewnego rodzaju zawody, igrzyska, w których biorą udział pojedyncze osoby z całego świata. Każdy Gracz jest inny, ma odmienny charakter, inaczej postępuje i ma odrębny plan na osiągnięcie wyznaczonego celu. Będą musieli znaleźć odpowiedni sposób, by rozwiązać wszystkie ukryte zagadki i dotrzeć do mety.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
13-11-2014 o godz 09:59 booksofmeworld dodał recenzję:
Czasami wokół jednej książki robi się tak duży rozgłos, że chce się ją mieć od razu, mimo że nie można racjonalnie wytłumaczyć dlaczego. Tylko czy wszystko, co się odczuwa przed zapoznaniem z historią będzie również towarzyszyło czytelnikowi w trakcie czytania?

Cała historia zaczyna się gdy na ziemię spadają odłamki meteorytu, powodując zniszczenia w dokładnie dwunastu miejscach. Był to znak, na który czekało dwanaście rodów, znak, który miał rozpocząć Endgame, w którym mieli wziąć udział Gracze szkoleni do tego od najmłodszych lat. Gdy uczestnicy odpowiadają na Zew by dowiedzieć się, na czym ma polegać mityczna gra, dostają wskazówki, które muszą rozwiązać, aby odnaleźć trzy klucze: Ziemi, Niebios i Słońca. Wygrany może być tylko jeden, a nagrodą jest ocalenie swojego ludu. Kto wygra? Czy będzie to faktycznie jedna osoba?

Zacznę od tego, że spotkałam się z opiniami iż "Endgame. Wezwanie" porównywane jest do "Igrzysk śmierci", jednak nie do końca rozumiem dlaczego? Owszem, może elementy walki między uczestnikami i zawierane sojusze mogą przypominać trylogię Suzanne Collins, jednak "Endgame. Wezwanie" jest zupełnie inne. W tej historii Gracze mogą być w wieku od 13 do 20 lat, są szkoleni od najmłodszych lat, co już wyklucza podobieństwo do "Igrzysk śmierci", gdzie żaden z trybutów nie może być wcześniej szkolony, chyba, że robią to nielegalnie i wybierani są wbrew swojej woli. Podobieństwem może być również to, że wygranym może być tylko jeden, ale jak wiadomo Collins postanowiła nagrodzić dwoje uczestników i oprócz tego, że przeżyli warunki w ich Dystrykcie miały się odrobinę poprawić, natomiast w tej historii założeniem jest, że przeżyje tylko lud wygranego Gracza. Właśnie dlatego nie przyjmuję do wiadomości porównań do "Igrzysk śmierci", gdyż jest to zupełnie inna historia z wieloma różnicami i pełna zagadek.

Jeśli chodzi o samą powieść muszę przyznać, że udało mi się w nią wgryźć dopiero wtedy, gdy Gracze odpowiedzieli na Zew, wcześniej nie byłam w stanie w pełni się cieszyć tym, co czytam i powoli zaczęłam się obawiać, że uczucia towarzyszące w trakcie czytania będę całkiem odmienne od tych sprzed otrzymania książki. Wydawało mi się, że niektórzy bohaterowie zostali bardziej wysunięci na pierwszy plan, gdyż częściej pojawiały się rozdziały związane z ich przygodami, co wcale mi nie przeszkadzało. Muszę nawet przyznać, że wcale nie byłoby mi przykro gdyby niektórzy zostali uśmierceni już na początku książki, bo miałam wrażenie, że ich wątki były ciągnięte jakby na siłę. Co więcej, rozdziały związane z bohaterami, które pojawiają się stosunkowo często sprawiają, że mimowolnie zaczyna się czuć sympatię do niektórych, w szczególności odczułam to w stosunku do Jago i Sary, od samego początku zaczęłam właśnie im kibicować.

Zaskoczyło mnie zakończenie, a to jest ogromny plus, bo ostatnio trochę za często czytałam książki, w których domyślałam się, co się wydarzy na samym końcu. Nie spodziewałam się tego, jak postąpi Sarah ani przeznaczenia innej bohaterki, ale na ten temat nie mogę zbyt wiele powiedzieć żeby nie zepsuć przyjemności tym, którzy dopiero mają zamiar zapoznać się z książką.

Podsumowując, mimo swoich małych niedoskonałości, w tym wypadku początek i niektórzy bohaterowie, jest to naprawdę dobra książka i już się nie mogę doczekać, kiedy poznam dalsze losy bohaterów, kiedy dowiem się, co tak naprawdę stoi za całym Endgame, bo na pewno nie jest tym, czym wydaje się być.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
09-11-2014 o godz 20:29 Paulina Kukla dodał recenzję:
W Ziemię uderza kilkanaście meteorytów. Ludzie są przerażeni, ale nikt, za wyjątkiem garści wybranych osób, nie zdaje sobie sprawy, że najgorsze dopiero najedzie. Dwunastu Graczy. Dwunastu wyszkolonych zabójców. Dwunastu przedstawicieli pierwotnych ludów. To w ich rękach spoczywają teraz losy świata. Usłyszeli Wezwanie, a Endgame właśnie się rozpoczęło...

To nie jest zwykła książka. To książka absolutnie wyjątkowa! Nie tylko pod względem treści, ale także otoczki, którą wokół niej stworzono. Endgame to projekt multimedialny, w którym stawką jest nagroda - 500 000 $ w złocie za prawidłowe rozwiązanie zagadki. Pomysł jest naprawdę niesamowity i innowacyjny. Cały czas się zastanawiam, czy komuś uda się rozwikłać łamigłówkę przed upływem czasu, bo zdecydowanie nie należy ona do łatwych.

Kiedy zobaczyłam na Targach tę piękną złotą okładkę, wiedziałam, że książka będzie moja. Nastawiłam się na nią bardzo pozytywnie i bałam się, że przez to może mi się nie spodobać. Ale nic z tego! Już od samego początku nie mogłam się oderwać od lektury i trwało to do samego końca. Przy recenzji Policji Jo Nesbø określiłam książkę mianem czarnej dziury - jak cię wciągnie, to już się nie uwolnisz. Dokładnie to samo mogę powiedzieć o Endgame. I chyba pierwszy raz w życiu modliłam się o to, by lektura się nie kończyła. Już teraz z niecierpliwością wypatruję kolejnych tomów, bo zakończenie naprawdę wgniotło mnie w fotel.

Akcja jest tak prowadzona, że nie ma miejsca na nudę. Wciąż coś się dzieje, wydarzenia całkowicie absorbują uwagę i czyta się z zapartym tchem. Niektóre sytuacje może i są wręcz niewiarygodne, a bohaterowie mają zbyt wiele szczęścia, wychodząc z nich obronną ręką, ale w trakcie lektury się tego po prostu nie widzi. A zresztą, kartki przewraca się tak szybko, że nawet nie można się dłużej zastanowić nad niedociągnięciami.

Główna idea książki jest trochę oparta na Igrzyskach Śmierci, ale widać to jedynie w pewnych jej aspektach. Sama fabuła diametralnie różni się od świata wykreowanego przez Suzanne Collins, i to na korzyść Endgame. W IŚ czegoś mi zabrakło, podczas czytanie nie było żadnego wow. A tutaj? Zdecydowanie tak. Od pierwszej strony czułam, że ta książka będzie wyjątkowa i nadal nie zmieniłam zdania, a to o czymś świadczy. Wybaczam autorom to nawiązanie do koncepcji Igrzysk, bo wykonanie rekompensuje tę drobną wadę z nawiązką.

Bohaterowie byli naprawdę dobrze wykreowani. Może i czasem miewali zbyt wiele szczęścia, a także dokonywali niemożliwego, ale czego innego powinniśmy się spodziewać po fantastyce? Grunt, że nie byli przesadnie idealizowani, ani nie popadali w skrajności - żaden z nich nie był albo czarny, albo biały. Mieli swoje wady, słabości i problemy. Każdy miał też własną osobowość i choć niektórych poznaliśmy tylko pobieżnie, ich charakter został dosyć wyraźnie zarysowany. W książce nie brakowało także brutalności i bardzo szczegółowych opisów walk. Chociaż nieszczególnie za tym przepadam, w Endgame wcale mi to nie przeszkadzało.

Dlaczego? Bo po części tworzyło klimat, który tak bardzo mi się podobał. Jeśli do tego dodamy jeszcze aurę tajemniczości i łamigłówkę nie do rozwiązania otrzymamy naprawdę niesamowitą atmosferę. Ogromnego plusa z mojej strony dostaje też nieprzewidywalność tej powieści. Nigdy nie było wiadomo, co się zdarzy na kolejnej stronie, a ja w połowie przestałam nawet zgadywać, jak to się może skończyć. Na dodatek wszystko potęguje język. Styl autorów jest świetny, i choć trochę nietypowy, to idealnie wpasowuje się w realia książki.

W Endgame znajdziemy mnóstwo wskazówek, które mają pomóc w rozwiązaniu zagadki. Co ciekawe, nie wiadomo, czego tak naprawdę szukać. Jedna rzecz może być podpowiedzią, albo zupełnie bezużyteczną informacją. Oprócz tego znajdziemy dużo rysunków, które odnoszą się do owej zagadki i których, nawiasem mówiąc, w ogóle nie potrafię rozszyfrować. Ale co tu dużo mówić - uatrakcyjniają lekturę. Na uwagę zasługuje też układ topograficzny, bo w powieści nie ma wcale akapitów i justowania tekstu. Choć może się wydawać, że będzie to przeszkodą, z własnego doświadczenia mówię, iż już po kilku stronach nawet nie będziecie tego zauważać.

Endgame to naprawdę świetna pozycja. Nawet nie spodziewałam się, że aż tak bardzo mi się spodoba. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że nie wszystkim ta tematyka przypadnie do gustu. Jeśli jednak lubisz zagadki i jesteś gotów stanąć do walki o przyszłość, to jak najszybciej sięgnij po tę książkę. I pamiętaj - Endgame właśnie się rozpoczęło...

„Endgame to zagadka życia, powód śmierci. Zawiera się w niej początek wszystkich rzeczy i koniec wszystkich rzeczy”
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
09-11-2014 o godz 15:24 Astroo dodał recenzję:
Uff, ta książka jest tak niebywałym zjawiskiem, że gdy ją czytałem, czułem na sobie ciążącą na mnie presję. Przeczucie, że nie jest to zwykła książka, ale rzeczywistość - wezwanie dla każdego z nas do podjęcia trudu rozszyfrowania zagadki, której nagroda jest wielka! Bałem się, że nastawienie na promowanie konkursu może zaszkodzić powieści samej w sobie. Wiecie, że tak naprawdę będzie czytało ją się okropnie i moje obawy w małej części się sprawdziły...

Zacznijmy jednak od początku. Przy pierwszych stronach lektury towarzyszyła mi tak przerażająca ciekawość tego, co ona w sobie skrywa, tego świata, bohaterów, że nie mogłem się oderwać. Jednak z każdą stroną, mniej więcej do połowy, było coraz nudniej i nudniej. Akcja zaczyna się dosyć mocnym akcentem, który niebywale zaciekawia, jednak miałem wrażenie, że akcja w książce nie jest rozstawiona równomiernie. Raz mamy dużo emocji, a zaraz nudę przez kilkadziesiąt stron.

Nie zrozumcie mnie źle - Endgame czyta się dobrze, ale trudno. Podobne wrażenie miałem w trakcie czytania Czasu Żniw. Tak jakby powieść nie mogła udźwignąć bogactwa stworzonego przez autorów świata, a trzeba przyznać - wszystko stworzone jest idealnie. I tego skutkiem było właśnie to, że powieść, która z początku mnie interesowała, czytałem przez niecały miesiąc.

Na pewno nie pomagali w tym bohaterowie, którzy moim zdaniem są najgorszym aspektem tej książki. Z całej lektury zapamiętałem i zainteresowały mnie w sumie trzy osoby, no może cztery. To trochę słaby wynik jak na dwanaście ludów. A liczba dwanaście i walka nie kojarzy Wam się z inną powieścią? Te przemyślenia już zostawiam Wam, ja nie zamierzam się w nie wgłębiać.

Podsumowując, Endgame. Wezwanie nie jest lekturą złą, ani nie jest taką, wobec której mogę przejść obojętnie. Myślę, że bogactwo tej powieści zasługuje na pochwałę, ale wyróżnić trzeba także to, że jest to pierwsza taka książka, która ma rzeczywiste odwołanie w rzeczywistości. Która zaciekawia swoją zagadką i nagrodą. Komu polecam książkę? Na pewno fanom fantastyki i sci-fi. Mam mieszane uczucia do tej książki, bo z jednej strony zawiodłem się na niej, a z drugiej wiem, że ciężko byłoby stworzyć tak wielkie i idealne uniwersum, więc autorzy Endgame mają mój szacunek.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
04-11-2014 o godz 18:13 Annalin dodał recenzję:
Jedna z najbardziej intrygujących książek, z jakimi miałam okazję się zetknąć. Uznana za fenomen na całym świecie. Wielowymiarowa i mająca znaczenie i symbolikę w prawdziwym świecie. Rozpoczyna się Endgame!

12 starożytnych ludów wybrało Graczy i przez lata przygotowywało ich do starcia, tytułowego Endgame. Walka toczy się o losy świata. Grupa nastolatków w wieku od 13 do 20 lat po długim i mozolnym przechodzeniu przez brutalne próby i testy jest niemal pozbawiona sumienia. Jedyne, co się dla nich liczy to ocalenie swojego ludu, bowiem tylko lud zwycięzcy może przeżyć po zakończeniu Endgame. Gracze mają za zadanie odnaleźć klucz, do którego doprowadzić mają zawiłe zagadki, w które zaplątani są także czytelnicy.

Nasuwa się oczywiste skojarzenie z "Igrzyskami śmierci" (Suzanne Collins). Na pierwszy rzut oka fabuła rzeczywiście wygląda podobnie, ale kiedy zagłębiamy się głębiej w fascynujący świat "Endgame", przestajemy tak myśleć. Powieść Jamesa Freya i Nilsa Johnson-Sheltona idzie dalej. Obejmuje nie tylko cały świat przedstawiony, ale wciąga w Grę czytelników. Autorzy informują nas, że wszystko, każde ułożenie tekstu na stronie, zawiłe kody i dziwne symbole, może mieć znaczenie. Choć nie musi. Dzięki odnośnikom do stron internetowych, książka staje się multimedialną rozrywką. Akcja jest bardzo szybka, a wszystko napędzają krótkie, często wręcz równoważnikowe zdania. Chwilami można mieć wrażenie, jakby dosłownie czytało się film akcji.

Kolejnym plusem są bohaterowie. To postacie bardzo zróżnicowane, pochodzące z wielu zakątków świata. Każde się czymś wyróżnia, w pozytywny lub negatywy sposób (chociaż trudno o takie ocenianie postaci, bo przecież nikt nie jest po prostu dobry albo zły). Mimo, że w powieści czasami brakowało mi trochę dłuższych opisów akcji, czy większego zagłębienia się w osobowość niektórych postaci, uważam, że bohaterowie są dobrze napisani.

Wspomniałam już wyżej, że "Endgame. Wezwanie" stanowi zagadkę dla czytelników. Autorzy zachęcają do zmierzenia się z łamigłówkami zawartymi w książce. Jest to konkurs, który ma potrwać jeszcze aż dwa lata (wystartował na początku października br. niedługo po ukazaniu się powieści. Główną nagrodą jest 500 000 dolarów amerykańskich. Podjęłam się z przyjaciółką próby rozwiązania choć części zagadek. Wszystko jest okropnie zawiłe i skomplikowane, a niektóre filmiki znajdujące się pod linkami podanymi w książce trochę mnie przerażają, ale zobaczymy co nam z tego wyjdzie. Na razie nie zamierzamy się poddawać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
04-11-2014 o godz 13:06 malutka_ska dodał recenzję:
Kiedy w 2013 roku po raz pierwszy sięgnęłam po twórczość Jamesa Freya i opowiadałam Wam o jego książce pt.: "Ostatni testament", wiedziałam, że muszę uważnie przyjrzeć się twórczości tego autora. Właśnie dlatego z wielkim zainteresowaniem śledziłam promocję jego nowej książki, która nie ma nic wspólnego z sylwetką Mesjasza, wykreowaną przez Freya w jego poprzedniej powieści. Endgame to zupełnie inna jakość literatury. To cykl powieściowy, który zmusza do myślenia, zaskakuje czytelników całym mnóstwem zagadek, a przy tym może uczynić nas bogatszym o całe 500000 $. Jeśli chcecie dowiedzieć się, jak wykorzystać swój potencjał i powalczyć o niesamowitą nagrodę, koniecznie sięgnijcie po pierwszą z trzech części tego wspaniałego cyklu pt.: "Endgame. Wezwanie".

ZAGRAJ.
PRZETRWAJ.
ROZWIĄŻ ZAGADKĘ.

Endgame się zbliża. Wiedzą o tym przedstawiciele 12 starożytnych plemion, którzy przez tysiące lat czekali na ten moment. Wreszcie usłyszeli i zobaczyli znak. Meteoryty, które uderzyły w 12 miejsc na Ziemi to sygnał. Dzięki niemu wiedzą, że Zdarzenie jest bliskie. I ruszają. Z najodleglejszych zakątków świata, dziewczęta i chłopcy w wieku od 13-20 lat zmierzają do Chin, by tam, dzięki radom keplera22b zacząć swoją ostateczną misję i odnaleźć Klucz Ziemi. Przetrwa tylko jeden z nich i to on ocali cały swój lud. Reszta w trakcie gry pożegna się z życiem. Kto zasłuży na miano najlepszego wojownika? Odpowiedź na to pytanie czeka na Was na kartach tej wyjątkowej powieści.

Historia przedstawiona w Endgame przypomina nieco tę, znaną nam z "Igrzysk Śmierci". Wybrani, których losy śledzimy na kartach pierwszej powieści cyklu Freya, są podobni do bohaterów trylogii Suzanne Collins. Ich waleczność, gotowość do poświęceń i wiara w sukces kosztem innych istnień nie stanowią żadnego novum dla literatury tego gatunku. Oryginalny jest tu jednak pomysł na rozwój akcji, wprowadzenie do fabuły niespodziewanych postaci i pozorny chaos, który w miarę upływu czasu przeradza się w zręcznie utkaną opowieść. To wszystko sprawia, że lektura "Endgame. Wezwanie" to niepowtarzalna, interaktywna przygoda, którą każdy z nas może przeżyć na swój sposób.

James Frey i tym razem zaskoczył czytelników. W swojej najnowszej książce nie poprzestał na obrazoburczym wizerunku głównego bohatera. Stworzył coś znacznie ciekawszego. "Endgame. Wezwanie" na naszych oczach ze zwyczajnej powieści s-f staje się multimedialnym projektem, który zachęca każdego z nas do wzięcia udziału w grze. W 42 krajach na całym świecie ludzie, tacy jak my mogą poszukiwać Klucza Ziemi. Co więcej, żeby go odnaleźć, wcale nie muszą czytać książki. Wystarczy, że ściągną na swoje urządzenia mobilne grę, a drzwi do wygranej staną przed nimi otworem.

Nie sposób czytać tej książki bez dostępu do Internetu. Niemal na każdej jej stronie znajdziemy bowiem przypisy z adresami stron internetowych, na których aż roi się od zagadek ściśle związanych z fabułą "Endgame. Wezwanie". Trzeba niebywałej błyskotliwości i skupienia podczas lektury, by móc połączyć wszystkie wskazówki w jedną, logiczną podpowiedź. I choć nie wszystkie tajemnice będziemy w stanie odkryć, to nie można zaprzeczyć, że kroczenie śladami Wybranych to prawdziwa przyjemność i nie lada wyzwanie dla przeciętnego czytelnika tej książki.

Promocja najnowszej powieści Jamesa Freya była prawdziwym wydarzeniem dla czytelników na całym świecie. Dowodem na to może być fakt, że polskiemu egzemplarzowi recenzyjnemu tej książki towarzyszyły T-shirt, puzzle i torba ekologiczna z logotypem Endgame. Dzięki nim promowanie tego multimedialnego projektu stało się o wiele łatwiejsze i wzbudziło niemałe zainteresowanie wśród ulicznych przechodniów. Na całe szczęście "Endgame. Wezwanie" okazała się warta tej akcji promocyjnej. Ta książka to jedna z obowiązkowych pozycji dla każdego, kto szuka w literaturze czegoś więcej niż tylko przemyślanej fabuły i interesujących bohaterów. Frey oddał w nasze ręce prawdziwą perłę, która raz na zawsze zmieni nasze nastawienie do powieści s-f. Czy jesteście na to gotowi? Jeśli tak, serdecznie zachęcam do podjęcia wyzwania. Endgame nadchodzi...

Ps. Mnie niestety nie udało się rozwiązać wszystkich zagadek ukrytych na kartach pierwszej części cyklu Endgame. Historia bohaterów powieści jest jednak na tyle interesująca, że z przyjemnością poznam jej dalszy ciąg ukryty w kolejnych tomach tego multimedialnego projektu.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
01-11-2014 o godz 20:13 Czarny Kapturek dodał recenzję:
Kiedy czuję, że dany tytuł jest idealny dla mnie to tak jest i kropka. Nie ma co się ze mną spierać tylko dać mi książkę bym mogła zaspokoić swoje czytelnicze rządze. Tak po prostu, wyssę z niej wszystko i nasycę do granic swoich możliwości jak wampir krwią. Czy to tak wiele? Na ogół brakuje tylko tej odpowiedniej książki, ale nie tym razem! Trafiłam na egzemplarz, który przykuł moją uwagę już w pierwszej chwili, gdy zobaczyłam go w zapowiedziach na stronie wydawnictwa. To jest miłość od pierwszego ujrzenia. Definitywnie.

Kiedy wreszcie Endgame do mnie dotarło na świecie nie było szczęśliwszej osoby ode mnie. Złoto, które odbija w świetle książka jest tak hipnotyzujące oraz magnetyczne, że zainteresowała nie tylko mnie, ale osoby, które akurat przebywały ze mną w jednym pokoju. Ba! Książka ta zainteresowała mojego nieczytającego kolegę, kiedy jechaliśmy razem pociągiem a to już chyba coś, nie? Można powiedzieć, że Endgame posiada zwyczajną, ale niebanalną okładkę, która ma w sobie coś, co przyciąga uwagę wszystkich. To po prostu jest magiczne i nie do opisania słowami, które znam. Nie umiem określić więzi, która narodziła się między mną a tą niezwykłą historią, która została opisana na zaledwie 512 stronach. Zaledwie, bo to stanowczo za mało, a ja jestem jak prawdziwy narkoman – łaknę więcej i nie ważne, ile będzie mnie to kosztować.

Endgame to gra, w której bierze udział 12 młodych ludzi. Otrzymali pewne znaki, że właśnie się zaczęła. Nie każdy z nich jest szczęśliwy z tego powodu. Ich wiek waha się pomiędzy 13 a 20. Każdy z nich w prostej linii pochodzi od różnych starożytnych cywilizacji, życie poświęcili na szkolenia, które mają im pomóc w wygraniu tej morderczej gry. Inaczej nie da się powiedzieć, a przysłowie, które idealnie oddaje ideę tejże rywalizacji to: po trupach do celu, a w tym przypadku zapomnijcie o używaniu przenośni tylko weźcie ten frazeologizm na poważnie. Stawka, o którą walczą jest naprawdę wysoka.
Na początku autorzy wprowadzają nas w dziwny świat, który stworzyli. Było mi trochę ciężko przyzwyczaić się i wpaść w tą powieść, ale tylko na początku. Potem poszło już z górki. Gdy zaczęłam czytać tak nie potrafiłam przestać, lektura okazała się dla mnie czymś niezwykłym, czego już długo nie czułam, świetnym i zapierającym dech w piersiach. W sumie podobne odczucia miałam po lekturze Przeglądu Końca Świata, który okazał się dla mnie przełomową trylogią.

Opowieść ma dosyć dziwną formę, to znaczy narracja jest prowadzona z perspektywy różnych bohaterów. Autorzy nie skupiają się tylko na jednym z nich, ale skutecznie skaczą pomiędzy postaciami i przerywają zawsze najciekawszym momencie. Czasami czułam się jakbym oglądała film na TVN czy Polsacie, gdzie zawsze reklamy następują w najbardziej intrygujących momentach. Nie powiem, trochę mnie to irytowało, ale i tak nie potrafiłam się oderwać od lektury, bo to było po prostu COŚ. Po drugiej pozbyto się jakichkolwiek akapitów przez co powieść ta wygląda jakby nie przeszła korekty i małych zabiegów upiększających.

Uwielbiam autorów za każdą z postaci, którą stworzyli. Utwierdzili mnie w przekonaniu, że pozory mylą, nawet, gdy nie mam do czynienia z realnymi postaciami tylko książkowymi. Na początku myślałam, że pewien chłopiec jest raczej normalny i w sumie całkiem przyjazny dla świata, ale gdy zaczęłam czytać o torturach, które przeprowadzał na kimś innym trochę zaczęło mi się robić niedobrze i czułam ścisk w żołądku. Poza tym byłam pod wrażeniem przeszkód, jakie duet pisarski postawił przed bohaterami. Wybieranie między śmiercią a życiem chyba nigdy nie będzie należeć do łatwych wyborów a także zdziwiło mnie, że znaleźli miejsce na miłość. Na szczęście autorzy nie rozwijali tego wątku zbyt szczegółowo i nie zrobili z takiej dobrej książki rzewnego romansu.

Tak, Endgame to książka, jakiej świat nie widział! I nie zobaczy, bo genialność oraz blask tej powieści przytłacza inne. Nie można obojętnie obok niej przejść, rzuca się w oczy i oślepia złotem, w którą jest ubrana.

Podziękowania również należą się wydawnictwu za to, że wybierają świetne historie, które wydają na naszym, polskim rynku. Na żadnej książce wydanej pod szyldem Wydawnictwa SQN nie zawiodłam się i mam nadzieję, że tak zostanie.

Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-10-2014 o godz 21:18 Angelika dodał recenzję:
James Frey(1969)-amerykański pisarz autor powieści Milion małych kawałków(2003),Mój przyjaciel Leonard(2006),Milion małych kawałków(2011).

Nils Johnson-Shelton –amerykański autor powieści dla dzieci i młodzież.

W ostatnim czasie na rynku wydawniczym możemy dostrzec powieści dla młodzieży z gatunku science-fiction po części również są to powieści przygodowe mówię tu min.o Igrzyskach śmierci - Suzanne Collins, czy też o Mrocznych umysłach-Bracken Alexandra.Z wielkim przekonaniem mogę stwierdzić,iż powieść autorstwa Jamesa Freya oraz Nilsa Johnsona-Sheltona będzie dla każdego czytelnika czymś ciekawym i "innym" od wcześniejszych czytanych powieści.Czym się różni Endgame od pozostałych?Różni się tym,że czytelnik wkraczając w powieść współzawodniczy z innymi o kwotę trzech milionów.dolarów.Czytelnik odkrywa kody,rebusy,zagadki ukryte w powieści.Czytaj,rozwiązuj każdą łamigłówkę,która poprowadzi Cię do zwycięstwa.

Na ziemię spada deszcz meteorytów-zaczyna się Endgame.12 tysięcy lat wcześniej z pośród całego świata dwunastu graczy zostaję wybranych przez starożytną cywilizację,która żyła w ukryciu .Gracze wieku od 13do 20 lat są przedstawicielami społeczeństwa Endgame.Zawodnicy uczeni na surowych,bezlitosnych,brutalnych zabójców.Każdy z graczy wyróżnia się siłą zręcznością, przebiegłością,silnym i wytrwałym charakterem.By każdy z nich miał szansę wygrać Endgame.Zadaniem graczy jest odnaleźć trzy klucze Ziemi, Nieba i Słońca. ,które mogą być ukryte praktycznie na całym świecie.Gracze zaczynają walczyć o śmierć i życie.Gracze zdają sobie sprawę,że tylko jedna osoba przeżyję i wygra ENDGAME.Zaczyna się gra o przeżycie gra, w , której nie ma reguł.



Wszystko cały czas,każde słowo, imię,każda cyfra,każde miejsce,każda odległość, każdy kolor,każda godzina,minuta i sekunda,każda litera na każdej stronie, cały czas wszystko Każdy oddech. Tak zostało powiedziane, tak jest mówione i tak będzie. Wszystko.

Endgame powieść wyróżnia się nie tylko zagadkami, ale także ciekawie skonstruowanymi postaciami. Fabuła powieści toczy się na w różnorodnych miejscach min.Turcja,Japonia,Stany Zjednoczone,Peru,Mongolia i wielu innych lokalizacjach znajdujących się na świecie.Intrygujące dialogi,dynamiczne i skomplikowane akcję.Osoby lubiące romantyczną fabułę z pewnością w Endgame znajdą coś, co ich zainteresuję.
Warto też wspomnieć o pięknym wydaniu książki w pięknej złotej okładce z wypukłym znakiem Endgame.W książce znajdziemy interesujące motywy,szkice,plany nawiązujące do zagadki Endgame.Kto stanie na wysokości wyzwania zdoła pokonać przeszkody i uda się odgadnąć zagadkę?Kim jest ten szczęśliwiec.Przeczytajcie!




Kto pierwszy odnajdzie klucz i włoży do właściwego zamka,otrzymasz złoto.Stosy,całe sterty Starożytnego złota.


Tą książkę w swoim imieniu mogę nazwać : POWIEŚĆ ENDGAME.WYZWANIE TO NAJLEPSZA AMERYKAŃSKA POWIEŚĆ WYDANA W 2014 ROKU !!!!!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-10-2014 o godz 14:38 Elenkaa dodał recenzję:
Chyba każdy słyszał o Endgame. Bo jak można było przeoczyć ten multimedialny projekt, o którym było ostatnio tak głośno? I chyba nadal jest. Jakie szczęście, że mogę być jedną z osób w Polsce, które tak szybko po premierze, mogą zapoznać się z tą książką. Nie mogę nie wspomnieć o pięknym wydaniu powieści. Okładka mieni się złotem, a wielkie logo "Endgame" jest nieco wypukłe. Wygląda to naprawdę rewelacyjnie. W każdym rozdziale wydrukowany jest symbol cywilizacji, z której pochodzi bohater rozdziału.

Ciężko było mi napisać tę recenzję, bo nadal jestem w szoku, po przeczytaniu książki. Jak w ogóle przedstawić ogólny zarys fabuły, która jest tak rozbudowana? Ale spróbuję wam to nieco przybliżyć. 12 tysięcy lat temu, 12 starożytnych ludów stworzyło ludzkość, a następnie zniknęło. Jednak przez ten czas, każda z cywilizacji wybierała po jednym Graczu, który miał reprezentować lud podczas Endgame. Mieli oni od 13 do 20 lat i po osiągnięciu górnej granicy wieku, został wybierany nowy Gracz. Byli oni szkoleniu na bezwzględnych morderców, każdy z nich cechował się wielką inteligencją, sprytem i umiejętnością przetrwania. Na pewno nasuwa wam się skojarzenie z "Igrzyskami śmierci" - faktycznie, można Endgame nieco porównać do Głodowych Igrzysk.

Teraz, po wielu tysiącach lat, w Ziemię uderza seria meteorytów. Dla 12 Graczy jest to znak, że rozpoczęła się Gra. Narracja oczywiście jest trzecioosobowa i w pierwszych kilku rozdziałach poznajemy osobno każdego Gracza. Są to: Marcus (z Turcji), Chiyoko (z Japonii), Sarah (ze Stanów Zjednoczonych), Jago (z Peru), Baitsakham (z Mongolii), Maccabee (Żyd polskiego pochodzenia), An (z Chin), Kaza (z Persji), Alice (z Australii), Aisling (ze Stanów Zjednoczonych), Shari (z Indii) i Hilal (z Etiopii). Mają oni za zadanie znaleźć trzy klucze: Nieba, Ziemi i Słońca. W "Wezwaniu" chodzi o znalezienie pierwszego klucza, więc fabuła jest bardzo rozbudowana i nie brakuje akcji oraz przygód. Bohaterowie dostają wskazówki, którymi muszą się kierować. Niektórzy zawiązują sojusze, niektórzy działają na własną rękę. Sa bohaterowie, którzy mimo tego, że są mordercami, dają się lubić i im kibicujemy, a są bohaterowie, których nie da się polubić. Już po paru sekundach, gdy Gracze się spotykają, ginie jeden z nich. Autorzy nie oszczędzają na opisach morderstw. Wygląda to nieco brutalniej, niż w trylogii pani Collins. Tutaj Gracze nie są wybierani przez losowanie, tylko naprawdę chcą wygrać... Oprócz uczestników, jednym z głównych bohaterów jest jeszcze Christopher - zakochany w swojej dziewczynie, która jest uczestniczką Gry, postanawia ją odnaleźć i wspomóc w wygranej. Jednak ona nie jest mu wierna, myśląc, że już nigdy go nie spotka i powoli zakochuje się w innym Graczu, co nadaje historii takiej przeciętności. Bo przecież każdy człowiek ma uczucia nawet wyszkoleni zabójcy i cieszy mnie to, ze został wprowadzony mały wątek człowieczeństwa. Pod koniec książki zostaje już tylko ośmiu Graczy i gra na pewno się zaostrzy, zwłaszcza po zaskakującym zakończeniu.

"Endgame" nie jest tylko książką. To całe uniwersum. Jeśli ktoś chce, również może zagrać w Grę, a nagrodą jest 500 000 dolarów. Wskazówki są zawarte również w powieści, więc jeśli ktoś na serio bierze pod uwagę zagranie, powinien zaopatrzyć się w książkę. Ja sobie odpuściłam zastanawianie się nad zagadką. Musi być ona przecież bardzo trudna, jeśli nagroda jest tak wysoka. "Endgame. Wezwanie" jest pierwszą częścią trylogii, a ja nie mogę się już doczekać kolejnych. I oczywiście marzy mi się film... bo powieść jest wprost stworzona do ekranizacji.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
24-10-2014 o godz 11:48 kobietatrzechbarw dodał recenzję:
James Christopher Frey jest jednym z najpopularniejszych pisarzy amerykańskich. W swym zawodzie budzi wiele kontrowersji. Na swoim koncie ma bestsellery takie jak „A Million Little Pieces”, „Bright Shiny Morning” czy „My friend Leonard”. Książki te zostały przetłumaczone na kilkadziesiąt języków i rozeszły się w kilkunastu milionach egzemplarzy. Frey znany jest również z bycia współautorem znanej serii dla młodzieży: „Dziedzictwa planety Lorien”, którą tworzył posługując się pseudonimem Pittacus Lore. Jego pierwsza książka z serii „Jestem numerem cztery” została zekranizowana w 2010 roku. Prywatnie mieszka w Nowym Jorku z żoną, córką i psem.

Endgame jest książką opowiadającą historię dwunastu graczy w wieku od trzynastu do dziewiętnastu lat. Najwięcej uwagi poświęcono Sarah’rze Alopay. Początek fabuły zaczyna się deszczem dwunastu meteorytów wzywających powołanych do gry bohaterów. Uczestnicy Endgame – gry, której piętnem są naznaczeni, a która przekazywana była im z pokolenia na pokolenie od tysięcy lat po to by pewnego dnia się rozpocząć, mają na celu odnaleźć trzy klucze ukryte gdzieś na Ziemi. W tej grze nie ma reguł. Wszyscy bohaterowie zostali przeszkoleni pod względem używania broni i zabijania, szlifowano ich języki obce, uczono taktyki i historii. Wszystko po to by przeżyć i wygrać. Gracze reprezentują dwanaście starożytnych ludów, które przez wiele tysięcy lat żyło w ukryciu, aby pewnego dnia powrócić i rozpocząć grę. Wraz z przegraną któregoś z nich, giną ludzie w zasięgu tysięcy mil. Endgame jest walką o przetrwanie. Zwycięzca może być tylko jeden. Legenda głosi, że gra rozpoczęła się w momencie gdy ludzie przestali zasługiwać na życie na Ziemi.

Powieść jest inna od wszystkich tych przeczytanych przeze mnie do tej pory. Zawiera zagadki. Przepełniona jest rysunkami, a jej tekst nie został wyjustowany - co było zamierzonym celem. Już od pierwszych stron James Frey zafundował czytelnikom krwawą jatkę i bogaty opis masakry jaka spłynęła na ludzi. „Wezwanie” jest pierwszą częścią trylogii. Zachęca do podjęcia wyzwania i rozwikłania zagadki wraz z bohaterami. Ja co prawda jej nie rozwikłałam, ponieważ nie jest to takie łatwe jak mogłoby się wydawać, ale z zapartym tchem śledziłam przygodę bohaterów. Zainteresowała mnie dokładność z jaką opisywane zostały lata, odległość i inne rzeczy, które można opisać cyframi. Swoją dokładnością sięgają, nawet do pięciu miejsc po przecinku. Zastanawiałam się obsesyjnie czy są one częścią zagadki. Czytając kolejne strony ma się wrażenie, że każde słowo, liczba czy nawet przecinek jest ważny i postawiony w konkretnym celu. W książce można doszukać się nawet polskiej wzmianki (Maccabe Adlai zaczyna swą podróż w Warszawie gdzie spadł jeden z meteorytów).

„Wszystko jest tutaj. Każde słowo, imię, numer, miejsce, odległość, kolor i czas. Każda litera. Symbol, glif, na każdej stronie, w każdym chipie, w każdym włóknie. Każda proteina, molekuła, atom, elektron, kwark. Wszystko, cały czas. Każdy oddech. Każde życie. Każda śmierć. Tak zostało powiedziane, tak jest mówione i tak będzie powiedziane raz jeszcze. Wszystko jest tutaj.”

Książka nie jest tylko jedną z wielu powieści. Jest prawdziwą grą polegającą na rozwiązaniu zagadek ukrytych w tekście jak i tych przedstawionych otwarcie. Owe łamigłówki wymagają zajrzenia do Internetu oraz szukania rozwiązania w realnym świecie. Część odpowiedzi można znaleźć w mediach społecznościowych, a część w sobie. Każda z trzech części będzie zawierała ukryte wskazówki potrzebne do odnalezienia klucza. Klucz ten otwiera gablotę z kuloodpornego szkła, w której znajduje się góra złotych monet. Jej otwarcie zostanie opublikowane na YouTube. Ta łamigłówka to nie wszystko. Google’s Niantic stworzyło aplikację umożliwiającą dołączenie do Endgame by grać razem z bohaterami. Ponadto bohaterowie powieści mają swoje konta między innymi na Twisterze i Google+ - gdzie można ich obserwować.

„Endgame to zagadka życia, powód śmierci. Zawierają się w niej początek wszystkich rzeczy i koniec wszystkich rzeczy. Odnajdźcie klucze w odpowiedniej kolejności. Przynieście mi je, a wygracie. Gdy odejdę, każde z was otrzyma wskazówkę. I rozpocznie się Endgame. Zasady są proste. Znajdźcie klucze w podanej kolejności i przynieście je mnie. To jedyna zasada.”

Tak niezwykłą powieść będącą jednocześnie grą rzeczywistości alternatywnej mogli napisać wyłącznie inteligentni ludzie. Jest to książka, która zrobiła na mnie wrażenie i na długo pozostanie w mojej pamięci. Na pewno wiele z Was pomyśli: „science fiction – to nie dla mnie!” ..i wiecie co? Ja też tak myślałam. Jakże błędne jest to myślenie, kiedy sięgnie się po „Endgame”. Można by rzec, że dzieło bardziej wpasuje się w męskie gusta, ze względu na brutalność, szybką akcję i pościgi, jednak moim zdaniem niejedna kobieta znajdzie się tak jak ja w gronie zwolenników cyklu choćby ze względu na wątek miłosny, interesujących bohaterów czy całą masę zagadkowych zagrań.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-10-2014 o godz 17:18 Adriana Bączkiewicz dodał recenzję:
Są takie zapowiedzi książek, które po prostu wiesz, że musisz mieć. Opis książki oraz informacje, jakie znajdziecie w Internecie na temat Endgame przed premierą, nie są aż tak obszerne, lecz zasiewają w nas jedynie niepewność, czegóż to możemy się spodziewać po tej lekturze. Szeroko zaprawiona reklama sprawiła, że nie mogłam się doczekać, aż ta złota książka, wkręci mnie w rywalizację. Nadszedł czas, byście zasięgnęli po tę książkę i rozpoczęli walkę o 500 000 $ w złotych monetach. Gdyż oprócz dobrej lektury, jest w niej osadzone mnóstwo wskazówek i zagadek, których rozwiązanie, może Was zaprowadzić do wygrania głównej nagrody!

Na całym świecie w ziemię uderzyło dwanaście meteorytów, rozpoczynając swoiste wezwanie Graczy, do walki na śmierć i życie. Ludzie Niebios w bardzo dawnych czasach, przybyli na Ziemię, stworzyli ludzkość podzieloną na dwanaście plemion, których jednym z zadań jest trenowanie Graczy przez kolejne pokolenia do czasu, aż nadejdzie znak określający Wezwanie. Engame jest grą, w której wygrać może wyłącznie jeden uczestnik, który będzie w stanie ocalić swoich najbliższych, a resztę ludzi na świecie czeka zagłada. Kto zdobędzie pierwszy klucz?

Tak jak pisałam już wcześniej, nie wiedziałam czego się spodziewać po tej pozycji, czy będzie tutaj duży rozlew krwi, czy jakaś niedościgniona tajemnica oraz najważniejsze: Czy mnie zachwyci? Na wszystkie pytania odpowiadam: Tak. Już od samego początku katastrofa goni katastrofę, Frey i Johnson-Shelton stworzyli tak brutalną grę, w której nawet życie innych jest nic nie warte.

Na szczególną uwagę zasługują znajdujące się tu zagadki. Lecz nie sądźcie, że w książce znajdziecie: Zagadka nr: 1. O nie, tutaj sami musimy rozpocząć poszukiwania, co w tekście w ogóle jest zagadką. Znajdujemy tutaj tekst niewyjustowany, wyrównany do lewej strony, chciałam zacząć już narzekać, ale to również może być pewien specjalny zabieg: „ Układ typograficzny książki, brak wcięć akapitowych, rodzaj przypisów i sposób zapisu liczb został narzucony przez wydawcę oryginału. Może mieć to związek z rozwiązaniem zagadki, ale nie musi.”. Przyznam szczerze, podczas czytania zerkałam i zastanawiałam się, czy ta cyfra jest zagadką? A może pierwsze litery kolejnych stron stworzą jakiś wyraz? Można by rzecz, że wręcz wpadłam w mętnie paranoi. Myślę, że właśni taki był zabieg autorów, by zasiać w nas pewną niepewność, dotyczącą wszystkiego. W końcu do wygrania jest 500 000 $, zdradzę, że zauważyłam jedną zagadkę, ale chyba nie posiadam tak wielkiej inteligencji by ją rozwiązać. Ale pamiętajcie: Żeby wygrać trzeba grać, autorzy dają nam 2 lata na rozwiązanie zagadki.

Zostawmy nagrodę dla czytelników, a przyjrzyjmy się książce, jako historii. Według niej, czeka nas zagłada i nie mamy możliwości by temu zapobiec. Fabuła jest poplątaniem wielu miejsc na całej Ziemi, ogromnej różnorodności charakterów graczy, a w szczególności opisów brutalnych scen. Gracze to osoby nieobliczalne, które zostały wręcz zaprogramowane od najmniejszego do zabijania, rozwiązywania zagadek, braku empatii. Odsyłam was do finałowej sceny, która rozbiła moje serce na małe kawałki. Ci ludzie, to nie ludzie, bo jak można… A nie, nie zdradzę Wam : )

Książka spodoba się mężczyznom, gdyż wartka akcja, różne rodzaje broni, skomplikowane spiski sprawią, że nie będziecie mieli dość tej historii, a wręcz będziecie skandować o więcej. Kobiety, które uwielbiają nietuzinkowe opisy, barwne charaktery, czy lubią się wzruszać, również znajdą coś dla siebie. Te osoby, które lubią wprawnie wplatany wątek miłosny, również będą zachwycone, pomimo iż są to maleńkie epizody, to sprawiają wrażenie idealnie dołączonych perełek w tej okrutnej rozgrywce.

Historia jest przeplatana mocnymi dialogami i wspaniałymi opisami, które zazwyczaj są zdaniami prostymi, nie ma tutaj skomplikowanego języka, no chyba, że mówimy o zagadkach. Nie sposób tutaj o nich nie wspominać na każdym kroku. Na samym końcu mamy przypisy, które przekierowują nas do różnych stron, które również opatrzone są sygnaturą zagadek. Pomysł goni pomysł, zagadka ma w sobie kolejną zagwozdkę, a postacie są tak skomplikowanymi charakterami, że nie ma szans, byśmy ich nie polubili, nawet, jeżeli są okrutnymi mordercami. Tylko gdzie kryje się wygrana, jak ją zdobyć, czego szukać, najważniejsze JAK szukać? Tego dowiecie się, jeżeli sięgniecie po Endgame. Wezwanie. Polecam Wam ogromnie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-10-2014 o godz 00:00 VanderLok dodał recenzję:
Kapitalna propozycja dla wszystkich, którzy cenią sobie dobrą fantastykę, która w połączeniu z przygodówką daje niesamowite wrażenia. Endgame - tytuł bardzo znaczący, a treść pobudza wyobraźnię, jak żadna inna. Zachęcam do przeczytania, bo książka jest naprawdę wyjątkowa.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Załaduj więcej recenzji Pokaż mniej recenzji

James Frey jest amerykańskim pisarzem urodzonym w 1969 roku w Cleveland. To jeden z najbardziej poczytnych i kultowych twórców w USA. Jego debiutancka powieść pod tytułem "Milion małych kawałków" z 2003 roku wzbudziła wiele kontrowersji, opisując autobiograficzne doświadczenia autora, zmagającego się z uzależnieniem od alkoholu i narkotyków i sprzedała się w ponad 5 milionach egzemplarzy. Książki Freya przetłumaczono na ponad trzydzieści języków świata.

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Outliersi McCreight Kimberly
31,99 zł
34,99 zł
strona produktu - rekomendacje Legenda. Rebeliant Lu Marie
20,93 zł
29,90 zł
strona produktu - rekomendacje Aplikacja Miller Lauren
34,99 zł
37,90 zł
strona produktu - rekomendacje Niezrównani Alyson Noel
32,49 zł
34,99 zł
strona produktu - rekomendacje Łza Kate Lauren
30,49 zł
32,90 zł
strona produktu - rekomendacje Replika Oliver Lauren
36,99 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Cała prawda Gemeinhart Dan
27,49 zł
29,90 zł
strona produktu - rekomendacje Sen Henny Wells Artur
30,49 zł
32,90 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanych

 zamknij  korzyści