Endgame. Tom 3. Reguły gry (okładka miękka)

empik

Sprzedaje empik

Cena empik.com:
32,99 zł
Cena:
36,90 zł
Oszczędzasz:
3,91 zł (11%)
Koszt dostawy:
Salon empik - 0,00 zł
Produkt u dostawcy
Wysyłka w 24 godziny
Kup teraz
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.
dostępność w salonie empik
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Opis

Graj, aby zwyciężyć. Walcz, aby przetrwać.

Czytaj książkę.
Szukaj wskazówek.
Rozwiązuj łamigłówki.
Zwycięzca będzie tylko jeden.
Endgame jest prawdziwe.
Endgame dobiega końca.

Najsilniejsi i najsprytniejsi z Graczy dotarli do końcowej fazy Endgame. Klucz Ziemi oraz Klucz Niebios już odnaleziono, ukryty pozostał ostatni klucz do wygranej i ocalenia świata – Klucz Słońca. Zwycięzca może być tylko jeden!

Maccabee gra, by wygrać. Posiada Klucz Ziemi i Klucz Niebios, teraz zrobi wszystko, by zdobyć Klucz Słońca. Ale w Endgame nic nie jest stałe. Maccabee musi grać ostrożnie i bacznie pilnować pleców. An Liu gra dla śmierci. Jego celem jest powstrzymanie Endgame i zagłada całego świata. Aisling porzuciła Grę i zdecydowała się walczyć po stronie życia.

Aisling, Sarah, Jago, Shari i Hilal nie chcą dopuścić do zakończenia Endgame. Klucz Słońca nie może zostać odnaleziony. Tych pięciu Graczy postanowiło ustanowić własne reguły Gry.

Wszystkich łączy jedno: są gotowi umrzeć, by osiągnąć zamierzone cele. Doprowadzą sprawy do końca, ale na własnych zasadach.

"Określenie tego multimedialnego, wykorzystującego rzeczywistość wirtualną projektu książką może być krzywdzące."
Antyweb.pl

"Endgame to przyjemna, emocjonująca lektura na wieczorne odmóżdżenie. A jeśli dodamy świetną zabawę z zagadkami i całą mitologię wokół tego, to... jest naprawdę dobrze."
Paweł Opydo

"Jeśli lubicie książki, w których jest bardzo dużo akcji, to ta powieść na pewno spełni wasze oczekiwania."
Game Exe

Dane szczegółowe

Tytuł: Endgame. Tom 3. Reguły gry
Tytuł oryginalny: Endgame. Rules of The Game
Seria: Endgame
Autor: Frey James, Johnson-Shelton Nils
Tłumaczenie: Czartoryski Bartosz
Wydawnictwo: Wydawnictwo SQN
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Ilość stron: 352
Numer wydania: I
Data premiery: 2017-01-11
Rok wydania: 2017
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 207 x 38 x 144
Indeks: 20720223

Recenzje

Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,3
5
21
4
14
3
5
2
1
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
31 recenzji
16-05-2017 o godz 19:07 Wiktor Bury dodał recenzję:
"Reguły gry", mimo że wciągają i angażują czytelnika, to przede wszystkim jednak rozczarowują. Brak tu pomysłu na fabułę, odpowiedniego napięcia i logiki w postępowaniu bohaterów. Trylogia duetu Frey/Johnson-Shelton wyróżnia się oryginalnością i nietypowym podejściem do poprowadzenia fabuły, jednak w ostatnim tomie to wszystko gdzieś zanika. Co prawda książka dostarcza rozrywki i pozwala na chwilę odprężenia, jednak nie wywołuje u czytelnika żadnych emocji. Ostatecznie nie jest to książka zła, lecz jedynie rozczarowująca i zwyczajnie przeciętna. A szkoda, bo poprzednie części zapowiadały ciekawy i co najmniej widowiskowy finał. Cała recenzja do poczytania na stronie: http://mybooktown.blogspot.com/2017/05/endgame-reguy-gry-james-frey.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-05-2017 o godz 11:44 Ola Miazek dodał recenzję:
Przyszłość ludzkości staje pod znakiem zapytania. Cały świat opanowuje chaos, a tylko kilka osób może zmienić przebieg historii. Najwytrwalsi ze wszystkich pozostali w grze. Jedni z nich dążą do wygranej, inni do zatrzymania gry, a następni do zagłady. Jak zakończy się gra o życie i jak drastyczne skutki przyniesie? Nadeszło zwieńczenie serii "Endgame". 12 uczestników, 3 klucze, a nagrodą jest życie. Bezlitośni zabójcy walczą o los całego społeczeństwa. 2 klucze zostały już zebrane. Co stanie się dalej? Co stanie się, jeśli reguły Endgame zmienią się całkowicie? Czy stwórcy opanują grę, którą sami stworzyli, a może to właśnie gracze przejmą kontrolę nad światem? "Reguły gry" są odpowiedzią na wszystkie pytania, które zadajemy sobie od czasu opublikowania pierwszego tomu. "Prawda jest taka, że nie ma różnicy, co mówią przepowiednie, życie jest po to, aby go doświadczać." Narracja w utworze jest niestandardowa. Każdy z graczy oddzielnie opowiada nam swoją historię. Czytelnik nie jest nakierowany na osobę, której powinien kibicować. Autorzy wielokrotnie wpuszczają nas w przysłowiowy kanał. Nasi ulubieńcy nagle stają się wrogami, a wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie. Autorzy areną gry uczynili cały świat. Bohaterowie zmierzają do miejsc świetnie nam znanych. Stonehenge, czy Mnisi kopiec to niewielka namiastka tego, gdzie możecie się znaleźć czytając "Reguły gry". "Mówi o tym jak trudno było się przemieszczać z miejsca na miejsce, Grać i zabijać, ranić ludzi łącznie z sobą. O tym, jak nietrudno było zadawać ból i go odczuwać, pogodzić się z nim. Mówi o bólu, którego nie sposób nieść na barkach" Seria "Endgame" nie jest jednak przeznaczona dla młodszych czytelników. Krew przelewa się na kartach kolejnych tomów, a autorzy nie oszczędzają nikogo. W historię wplątane są nawet niewinne dzieci. Zabójcy nie cofną się przed niczym. Brutalnie mordują wszystkich, którzy stają im na przeszkodzie i walczą, aby doprowadzić grę do końca. Trylogia Jamesa Fraya to połączenie świata realnego z fikcyjnym. Autor angażuje czytelnika nie tylko w akcję powieści, ale także w zagadki przewijające się na kolejnych stronach. Rozwiązanie zagadek stanowi nie lada wyzwanie nawet dla najtęższych umysłów. Jednak warto poświęcić na to trochę swojego czasu, ponieważ na tego, który rozwiąże wszystkie zagadki czeka wysoka nagroda pieniężna. Jeśli nabraliście ochoty na dodanie kilku zer do swojego salda, to czas macie do 10. lipca tego roku. "Ślepo i przeciw czasom swoim żyj." Książki z serii "Endgame" nie osiągnęły jednak takiej popularności, jak "Igrzyska śmierci" czy "Niezgodna". Dlaczego? Nie wiem, dla mnie to jedno z największych książkowych przedsięwzięć. Akcja, która nie ustaje w żadnym momencie książki, brak czasu na nudę i do tego wymyślne zagadki, to wszystko znajdziecie na kartach tych powieści. Mam nadzieję, że sięgniecie po nią i również dacie się porwać tej wspaniałej historii.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
21-04-2017 o godz 12:12 Zakładka dodał recenzję:
Na to czekałam miesiącami! Spektakularne zakończenie serii, która jest dla mnie do tej pory zagadką. Przyznam jednak że niemałym zawodem, był dla mie rozmiar książki. Jest ona znacznie cieńsza od swoicch poprzedniczek i sądziłam że przez to może być dość uboga w tresć. Jak się okazało, autorzy wcale mnie nie zawiedli. Pokazali jedynie, jak wielki jest ich talent i jak owocnie potrafią współpracować. Jeśli chodzi o akcję, była ona wartka i płynna. Autorzy postarali się byśmy się tu nie nudzili. Porównując ilość bohaterów, występujących w pierwszej części a w tej, można by dojść do wniosku, że tym razem, nie będzie tak wielu wątków. wręcz przeciwnie! Jak sie okazuje, zadbano również o to. Na każdej stronie nie brakowało coaz to nowych faktów, dzięki którym cała powieść zyskiwała na aktrakcyjności czytelniczej. Momentami wprost nie mogłam się oderwać od czytania, pomimo, iż otaczały mnie zewsząd inne ważniejsze obowiązki. Pomysłowość twórców nie zna w tym przypadku granic. Szczerze muszę przyznać, że spodziewałam sie po objętości książki, że będzi to takie szerokie podsumowamnie i zakończenie serii. I oczywiście tak było. W dodatku było ono tak spektakularne i zadziwiające, żę w pewne jego aspekty, nadal nie mogę uwierzyć. Dodali oni też tu sporo nowych znaczących wątków. Dzięki temu, całość zyskała na atrakcyjności. Ważnym elementem jest to, że rozdziały są tu dość któtkie, dzięki czemu akcja przyspiesza, a my jako czytelnicy mamy możliwość na bieżąco obserwowania tego do dzieje się u poszczególnych bohaterów. Jednym słowem, skonstruowali to tak, byśmy mogli czerpać jak największą przyjemnosć z czytania, tym samym poznając wszelkie najważniejsze przymoity związane z wątkami. Czy warto przeczytać "Reguły gry"? Jełsi zapoznaliście sie już z dwoma poprzenimi tomami serii, po prostu nie m acie wyboru. Musicie koniecznie poznać zakończenie. Tylko uprzedzam- przygotujcie sie na prawdziwy szok.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-04-2017 o godz 17:13 Wąchając książki dodał recenzję:
http://www.wachajac-ksiazki.pl/2017/04/reguy-gry-james-frey.html Można powiedzieć, że „Reguły gry” to jedna z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie zwieńczeń trylogii. Dość długo czekałam na powieść, która jak się okazało, kiedy wzięłam ją do ręki, ma niewiele stron w porównaniu z dwoma poprzednimi tomami, nie spełniła moich oczekiwań, co do rozwoju losów wszystkich bohaterów. Od samego początku powtarzam, że historia napisana przez Freya jest mocna, brutalna i zabójczo dobra, co więc kierowało autorem, że zakończył serię tak, a nie inaczej? Nie mam bladego pojęcia, mogłabym tylko gdybać, że nie miał pomysłu. Mam nadzieję, że nie uznacie, że książka jest zła, bo nadal jest pełno zaskakujących zwrotów akcji, brutalności, którą tak cenię w „Endgame”. A mimo to jestem rozczarowana obrotem akcji, skutkami, które miałam okazję poznać, a nie mogę ich przytoczyć ze względu na to, że byłby to po prostu spoiler. Obawiam się napisać cokolwiek o bohaterach, żeby nie zdradzić nic z fabuły, ale chciałabym podkreślić, że mimo wszystko, nadal jest ich sporo, więc spokojnie można znaleźć swojego ulubieńca. Moimi faworytami są Jago oraz Sara, co niezmiennie utrzymało się od czasów pierwszego tomu. Byłam nastawiona na mnóstwo wydarzeń z tą dwójką, ale zdradzę Wam, że się nie doczekałam… A tak bardzo marzyłam o kolejnych słownych potyczkach, walce i uczuciu między tą parą. Sama nie wiem, co jeszcze miałabym napisać, ponieważ wciąż nie mogę wyjść z szoku, że autor w tak niesamowicie zły sposób zakończył tę serię. I nie chodzi tu o narrację czy bohaterów, ponieważ w tych kwestiach wszystko zostało dopięte na ostatni guzik, ale jednak jako ogół po prostu złamało mi serce. Nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Chciałam przypomnieć, że najzwyczajniej w świecie zakończenie czy też zamysł autora mi nie podszedł. Mimo wszystko z ręką na sercu mogę polecić dwa pierwsze tomy, były naprawdę świetne. Trzeci, czyli „Reguły gry” zdecydowanie docenią czytelnicy o stałych sercach, chłodnych umysłach i uwielbiający nieprzewidywalne zakończenia. Serio, kto by się tego spodziewał? Na pewno nie ja!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-04-2017 o godz 09:08 Zaczytany w Książkach dodał recenzję:
James Frey – amerykański pisarz; założyciel CEO Full Fathom Five, firmy producenckiej odpowiedzialnej za bestsellerową serię dla młodzieży „Dziedzictwa Planety Lorien”, której pierwsza część („Jestem numerem cztery”) doczekała się ekranizacji. Także jego pozostałe powieści, „Milion małych kawałków” czy „Ostatni testament”, osiągnęły status międzynarodowych bestsellerów. Nils Johnson-Shelton – autor bestsellerowych powieści dla dzieci i młodzieży („No Angel: My Harrowing Undercover Journey to the Inner Circle of the Hells Angels, Otherworld Chronicles”). Wielki fan gier wideo, wspinaczki i długich spacerów.* Od pierwszego tomu pokochałem tę serię, toteż zniecierpliwiony czekałem na kolejny tom. Czy pisarzom udało utrzymać się dobry poziom? Klucz Ziemi i Klucz Niebios zostały już odnalezione. Jeszcze tylko trzeba znaleźć Klucz Słońca i… świat zostanie ocalony. Maccabee jest w posiadaniu tych dwóch kluczy. Czy zdoła znaleźć i trzeci? Zagrożeniem może być An Liu. Są osoby, które grają dla wygranej, śmierci i zakończenia Endgame. Jak zakończy się gra i co stanie się ze światem? I w tym tomie autorzy posługują się lekkim językiem. Akcja momentami przyśpiesza, a czasem zwalnia, jednakże nie przynudza. Wciąż coś się dzieje, zawiązywane są różne pakty i rodzą się konflikty. Czasami jest krwawo, zaś niekiedy spokojnie. Został zastosowany częsty zabieg, mianowicie są krótkie rozdziały, które nierzadko kończą się zdaniem tajemniczym lub intrygującym, powodując, że czytelnik jest zmuszony czytać dalej, bo inaczej nie wytrzyma. Ta trylogia to nowość na polskim rynku wydawniczym, która była potrzebna. Minusem jest natłok bohaterów oraz ich dziwaczne imiona i nazwiska, które ciężko jest wymówić i zapamiętać. Rozumiem, że muszą one takie być, bo akcja rozgrywa się m.in. w Chinach, jednakże przydałby się spis na końcu utworu, który by to wszystko zebrał i umożliwił przypomnienie czytelnikowi postaci, bo ja niektórych nie pamiętałem. Przyczepić muszę się też do wydania, które nie pasuje do poprzednich tomów. Wizualnie niezbyt dobrze to wygląda. Świetnym urozmaiceniem jest zagadka, którą czytelnik może rozwiązać i wygrać 250000 dolarów. Seria jest bardzo oryginalna. Jest tak dzięki specjalnemu wydaniu, tj. bez akapitów, bez justowania tekstu itp. Poza tym zaangażowanie czytelnika należy do czegoś nowego. Nie słyszałem o książkach, które również by tak robiły. Pomysł i jego wykonanie to majstersztyk. Utwór ten jest emocjonalny. Emocje bohaterów są łatwe do wyczucia. Teraz możemy spojrzeć na ich drogę, którą przeszli od momentu dołączenia do gry i zauważyć jak ich to zmieniło. Endgame zostawia tak jakby mocny odcisk na duszy uczestników. Akcja gna do przodu niczym rozpędzony rumak na wyścigach konnych, trzyma w napięciu i zaskakuje. To najlepsza część trylogii. Zakończenie zaskakuje, wbija w fotel i pozostawia lekki niedosyt. Książkę polecam miłośnikom fantastyki oraz osobom, które chcą przeżyć ciekawą, literacką przygodę i stać się Graczem, który walczy na śmierć i życie. Za przekazanie egzemplarza do recenzji dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non. Tytuł: „Endgame. Reguły Gry” Tytuł oryginału: „Endgame. Rules of the Game” Autor: James Frey i Nils Johnson Shelton Wydawnictwo: Sine Qua Non Cykl: Endgame (tom III) Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski Redakcja i korekta: Sonia Miniewicz, Kamil Misiek, Marta Pustuła Adaptacja okładki: Paweł Szczepanik Wydanie: I Oprawa: miękka (ze skrzydełkami) Liczba stron: 343 Data wydania: 11.01.2017 ISBN: 978-83-7924-572-7 * Źródło – skrzydło książki.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
23-03-2017 o godz 15:59 Triskel dodał recenzję:
Powracamy do cyklu „Endgame” za sprawą trzeciego już tomu, który po raz kolejny zabierze nas w sam gąszcz licznych niebezpieczeństw. Tylko najsilniejsi i najsprytniejsi Gracze będą mogli przetrwać i doczekać fazy końcowej Endgame. Reguły gry się zmieniają, a każdy z Graczy posiada własne cele i ambicje, które trzymają go przy życiu. Zwycięzca może być tylko jeden. Niech się zaczną igrzyska! Klucze Ziemi i Niebios zostały odnalezione, teraz Gracze starają się pozyskać Klucz Słońca. Jednak nie będzie to takie proste. Maccabee pragnie wygrać tę Grę, więc musi mieć się na baczności, jeżeli nie chce stracić życia. Aisling pragnie żyć i porzuca rywalizację, a An Liu postanowiła grać dla śmierci. Gracze posiadają zupełnie odmienne cele i dążenia, ustanawiając swoje własne reguły Gry. Komu uda się odnaleźć Klucz Słońca i zrealizować własne cele w Endgame? Powieść potrafi zaciekawić i miejscami wzbudzić ciarki na plecach. Strony przewraca się w szybkim tempie, za sprawą szybkiej akcji i ciekawych bohaterów. Świat powieści został stworzony niesztampowo i z pomysłem, dzięki czemu wsiąkniemy w realia świata dość szybko. Nietypowy układ graficzny może z początku trochę utrudnić czytanie, ale po pewnym czasie możemy się do niego przyzwyczaić i kontynuować lekturę bez większych kłopotów. Atmosfera niepewności i wielu niebezpieczeństw sprawia, że mocniej zabije nam serce, wręcz doprowadzając niejednokrotnie do zawału. Wydarzenia rozgrywają się jeszcze szybciej niż w tomach poprzednich, dzięki czemu na pewno nie będziemy się nudzić. „Endgame. Reguły Gry” jest tomem zwieńczającym trylogię, z rozmachem i dużą dawką akcji zamyka cykl „Endgame". Nie nudziłem się podczas czytania i miło wspominam również lekturę tomów poprzednich. Podczas czytania można się zżyć z bohaterami, starożytne tajemnice budzą ciekawość, a balansowanie na granicy życia i śmierci jest chlebem powszednim Maccabee oraz An Liu. Z pewnością sięgnę jeszcze nie raz po książki autorstwa Jamesa Freya, gdyż stwierdzam, że jak najbardziej warto. Polecam. http://fantasy-bestiarium.blogspot.com/2017/03/endgame-reguy-gry-james-frey.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-03-2017 o godz 22:14 Marta Jac dodał recenzję:
Trylogia "Endgame", już od pierwszych stron, stała się jedną z tych, które bardzo polubiłam i wiedziałam, że będę dobrze wspominać. Liczyłam więc na genialne zakończenie serii. Zamknięcie jej w efektowny sposób, z wielkim boom! Ale nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli, prawda? Tak stało się w tym przypadku. Niestety muszę to napisać - mimo, iż trzecia część nie jest tragiczna, jest najgorszym ogniwem trylogii. Problem z tą książką jest taki, iż ciągle się tutaj coś dzieje. Jest wiele zwrotów akcji oraz niespodziewanych wydarzeń, ale to wszystko wcale nie angażuje czytelnika. Podczas czytania poprzednich części wcześniej wymienione aspekty działały na mnie, sprawiały, że się denerwowałam, śmiałam, bałam, czasem nawet wzruszałam. Trzecia część niestety nie budzi żadnych emocji. Jej czytanie przywodzi na myśl spokojne siedzenie na skraju jeziora i czekanie, aż ryby 'zaczną brać'. Nie za bardzo rozumiem dlaczego autorom nie udało się to tym razem, skoro poprzednio sukcesywnie osiągali bardzo wysoki poziom zaangażowani czytelnika w historię. Nie mogę jednak powiedzieć, że brak jakichkolwiek emocji sprawił, iż książka mi się nie podobała. Na największy plus zasługuje początkowa część książki, która jest nieco bardziej żywa od jej reszty. To tutaj podejmowane były bardziej spontaniczne i drastyczne decyzje. Działo się o wiele więcej, a i styl okazał się być lepszy. Zakończenie książki bardzo mnie rozczarowało. Po tej trylogii oczekiwałam czegoś naprawdę genialnego. Ale kiedy przyszło co do czego i historia doszła już do punktu kulminacyjnego - nie zrobiło to na mnie żadnego wrażenia. Pomijam fakt, że mniej więcej od połowy książki przewidziałam jak zostanie zakończona trylogia. Oczywiście zdarzyły się małe chwile, które w jakiś sposób zbiły mnie z tropu, ale to za mało. Całość mnie ciekawiła, mimo, że czytanie szło mi opornie, a to dlatego, iż ciągle miałam nadzieje na rozbudzenie akcji. Muszę też przyznać, że wracałam do "Endgame" chętniej motywowana ciekawością. W tej części skupiamy się na mniejszej ilości bohaterów, mimo, iż pojawia się kilka całkiem nowych postaci. Pomaga to w lepszym poznaniu postaci oraz łatwiejszym ulokowaniu swojej sympatii, co wiąże się z ostatecznym wyborem - komu kibicujemy. Niestety i na tym polu autorzy zaliczają potknięcie - niewiele postaci jest naprawdę godnych uwagi. Bohaterowie, którzy w poprzednich częściach byli co najmniej ciekawi - już ostatecznie tracą na swojej wartości. Tylko w przypadku kilku postaci, na szczęście tych, które grają największą rolę, dobry poziom ich wykreowania pozostaje zachowany, a nawet jest w pewnym sensie ulepszony. Z jednej strony szkoda mi postaci, które zaliczyły spory upadek, ale z drugiej w ten sposób autorzy podbudowali inne, a to mi się podobało. Jest to tytuł, który budzi kilka sprzeczności. Jestem bardzo niezdecydowana jeśli chodzi o jego ocenę. Mimo widocznego ogromu włożonej pracy, poświęconych godzin spędzonych na weryfikowaniu danych, na odnajdywaniu sporej liczby źródeł, niezłym kombinowaniu oraz wypijaniu kolejnych kubków kawy, widać w ostatniej części sporo niedociągnięć, których nie było w poprzednich dwóch częściach. Może autorzy po prostu gdzieś w trakcie tworzenia stracili wątek i nie mogli się odnaleźć. Może zakończenie trylogii od początku miało tak wyglądać, ale wkradł się jakiś błąd, który zlekceważony narobił niezłego i niepotrzebnego bałaganu. Cóż więcej mogę napisać? Trylogię będę wspominać dobrze. Mając w pamięci poprzednie tomy, spoglądam na ostatni z pobłażliwością i przymrużeniem oka, ponieważ cenię pracę włożoną w przygotowanie tej serii. Ode mnie to wszystko, ale pragnę jeszcze dodać, iż warto przeczytać tę książkę dla tych kilku postaci i dosyć dobrego początku oraz dla zaspokojenia ciekawości. Moja ocena: 3/6.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
22-02-2017 o godz 17:43 Ania Kotlewska dodał recenzję:
Reguły Gry to trzeci i zarazem ostatni tom serii Endgame, która pomimo wtórnego pomysłu, niesamowicie do mnie przemówiła. Nie umiem powiedzieć, czy bardziej jestem zadowolona, że mogłam na raz poznać wszystkie części, czy raczej powinnam była je sobie powoli dawkować, żeby móc jak najdłużej cieszyć się wykreowanym przez autorów światem, bo oparty był na starożytnych cywilizacjach, w których jestem wprost zakochana. Jednak wreszcie musiałam skończyć ją czytać, poznać zakończenie i wyrobić sobie zdanie o całości, które jest pozytywne, choć jeden, bardzo ważny element mnie zawiódł. Klucz Niebios został odnaleziony i połączony z Kluczem Ziemi, co przyspieszyło proces końca świata. Abbadon nie spadnie za dziewięćdziesiąt dni, jak na początku zapowiadano, a za dokładnie trzy. Większość Graczy nie chce już zwycięstwa dla swojego ludu, a jedynie ocalenia całej ludzkości. Jedynie Nabatejczyk pozostał w Grze i jest bardzo blisko triumfu. Czy mu się uda? Początkowo byłam okropnie zawiedziona, że po raz kolejny uczestnicy takiego turnieju, zamiast w uczciwej walce starać się zachować życie, buntują się przeciwko jej twórcom, choć tym razem mają oni nie tylko władzę absolutną, ale również są wszechmocni. Im dalej brnęłam w lekturę, tym jednak coraz lepiej rozumiałam ich motywacje do uratowania nie tylko swojego ludu, ale również całej ludzkości. To kolejny dylemat wagonika, w który zostajemy wprowadzeni w trakcie czytania Endgame - skoro życie małej dziewczynki nie jest mniej warte od życia całej ludzkości, to dlaczego życie jednego ludu ma być wartościowsze? Choć pałam ogromną sympatią do Maccabee'ego, muszę powiedzieć, że Sarah, Jago, Aisling, Hilal oraz Shari zasługują na większą. Przede wszystkim za to, że nie brnęli ślepo do zwycięstwa za wszelką cenę, tylko nauczyli się doceniać ludzi bez względu na to kim są i z jakiego ludu pochodzą. Najbardziej nie podobało mi się zakończenie. Choć gdzieś w głębi serca miałam nadzieję, że jednak James Frey i Nils Johnson-Shelton mnie zaskoczą do tego stopnia, że nie tyle polubię tą serię, a wręcz ją pokocham za powalający finał. Niestety wszystko skończyło się tak, jak się spodziewałam, na dodatek w dość sztampowy i mdły sposób. Zaakceptowałam bym je jeszcze, gdy nie ten epilog. Większość bohaterów, jak pisałam wyżej, wywarła na mnie całkiem dobre wrażenie. Bardzo ich polubiłam, a nawet będę wspominać z sympatią, tylko że znalazła się postać, której za nic nie mogłam polubić i chyba już nigdy nie znajdę w sobie takiej siły. Jestem nim An Liu z ludu Shang. Całkowicie rozumiem jego tragiczną przeszłość, ciężkie dzieciństwo oraz utratę największej miłości, ale przecież każdy z Graczy przeszedł praktycznie to samo. Mordercze treningi, nadprogramowy materiał do nauki oraz zabijanie od najmłodszych lat. Każdy z nich już przed rozpoczęciem Endgame miał na sumieniu kilka żyć, ale żaden nie zachowywał się w tak irracjonalny, irytujący i bezmyślny sposób. Żaden z nich nie oszalał do tego stopnia. Ostatecznie Endgame zasila pulę moich ulubionych serii i może kiedyś do niej wrócę, choć jestem kompletnie nie podobało mi się zakończenie całości, bo oczekiwałam, że autorzy naprawdę mnie zaskoczą. Tymczasem otrzymałam kolejne słodko-gorzkie zakończenie. Jednak bez ze względu na nie, bardzo polubiłam pomysł, wykonanie, większość bohaterów oraz inspiracja starożytnymi cywilizacjami. Serdecznie polecam ją wszystkim fanom pełnej akcji literatury fantastycznej w młodzieżowych klimatach.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-02-2017 o godz 22:32 Megan dodał recenzję:
Najsilniejsi i najsprytniejsi z Graczy dotarli do końcowej fazy „Endgame”. Cel jest jeden – zdobyć Klucz Słońca. Maccabee gra, by wygrać. Posiada Klucz Niebios i Klucz Ziemi, teraz zrobi wszystko by zdobyć ten ostatni… Jednak nic w „Endgame” nie jest stałe. Maccabee musi uważać i grać ostrożnie. An Liu gra dla śmierci. Jego jedynym celem jest powstrzymanie „Endgame” i zagłada całego świata. Aisling porzuciła Grę i decydowała się walczyć po stronie życia. Wraz z Sarah, Jago, Shari i Hilal próbują nie dopuścić do zatrzymania Endgame. Klucz Słońca musi pozostać w ukryciu. Tych pięciu Graczy ustanawia nowe reguły Gry. Wszystkich łączy jedno: są gotowi umrzeć, by osiągnąć zamierzone cele. Moje pierwsze skojarzenie, gdy czytałam dwa poprzednie tomy – dobry film akcji. Z zawrotnym tempem, doprowadzającym do zawrotów głowy i ciągłych pytań: ale… JAK TO? DLACZEGO? Gdy weszłam do świata Endgame, nie miałam ochoty z niego wychodzić nawet na chwilę. Porywający, trzymający w napięciu, pobudzający szare komórki do pracy. Taki jest świat Endgame. Wiele osób mówiło mi, że cała seria przypomina trochę „Igrzyska Śmierci” Susanne Collins. W pewnych aspektach, może trochę, choć nie do końca. Gracze walczą o zdobycie najwyższej nagrody a i finały są zaskakujące. W trzecim tomie cyklu, znów spotykamy się z bohaterami, których poznaliśmy w poprzednich i wyruszamy w podróż, która zdaje się być kolejnym rollercosterem… Kto wygra? Czy w ogóle komuś jeszcze zależy na tym, by zdobyć Klucz Słońca i zakończyć tę Grę? Tak. Znajdzie się kilku, którzy zrobią wszystko dla wygranej. Ale czy warto? Może lepiej zostawić wszystko własnemu biegowi i pozwolić by Gra sama się zniszczyła? Dla niektórych Graczy to byłoby idealne rozwiązanie. Jednak nic w Endgame nie jest stałe i oczywiste. Wszystko się zmienia. „Reguły Gry” to świetna kontynuacja naprawdę dobrej serii, która mnie zmiotła i wgniotła w fotel. Choć nie jestem fanką tego typu literatury i rzadko po nią sięgam, to tutaj doznałam bardzo przyjemnego szoku. Jednak książki z gatunku dystopii i walki o przetrwanie nie muszą być pisane na jedno kopyto. Panowie Frey i Sheldon udowodnili mi to bardzo dosadnie. Na pewno ta seria wpisała się w grono jednych z moich ulubionych i jak znajdę chwilę czasu, pewnie jeszcze do niej wrócę i spróbuję bardziej wnikliwie przeanalizować wszystkie wskazówki tam zawarte. Nie mogę nie wspomnieć o naprawdę świetnej szacie graficznej książki, która oddaje w pełni jej treść i sprawia, że czytelnik czuje się częścią Gry. Sposób zapisu też nie jest przypadkowy, gdyż dzięki niemu, każdy rozdział czyta się szybko a te kilkaset stron znika szybciej, niż zdążymy pomyśleć. Jak zawsze, wielkie gratulacje dla Wydawnictwa SQN za oddanie klimatu tej lektury. Bez szaty graficznej, ta książka nie miałaby racji bytu. Podsumowując, „Reguły Gry” są książką ciekawą, porywającą od pierwszej strony i zapraszająca nas, czytelników, do świata, w którym teoretycznie nie ma reguł. Jest tylko gra. Polecam każdemu, kto lubi klimat „Igrzysk Śmierci” czy „Więźnia Labiryntu”. Dobra zabawa i dreszczyk emocji gwarantowane. A jeśli lubicie łamigłówki, to na końcu książki znajdziecie przypisy oraz miejsce na swoje własne przemyślenia i notatki.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-02-2017 o godz 11:36 Mechaniczna Kulturacja dodał recenzję:
Gra wchodzi w końcową fazę. Najlepsi z najlepszych, którzy wciąż pozostali przy życiu, zrobią wszystko, żeby osiągnąć zamierzone cele i zakończyć Grę. Problem polega na tym, że koniec nie dla każdego oznacza to samo, reguły przestają mieć znaczenie, a Gracze gotowi są do najwyższych poświęceń, aby dopiąć swego. Trzymajcie się mocno, bo oto nadchodzi zwieńczenie trylogii Endgame, czyli Reguły Gry. Czytelnik na dzień dobry zostaje wrzucony bezpośrednio w wir zdarzeń. Nie ma wstępu, nie ma prologu - jest akcja. A ponieważ cała seria głównie na akcji bazuje, to jest dobrze. Wymarzony początek? Nie, bo tak już będzie do samego końca. Przez 350 stron fabuła nie zwalnia ani na moment, nie brakuje tu też niespodziewanych zwrotów akcji, serwowanych w momencie, gdy wydaje nam się, że zbliża się finał i wszystko zostanie wyjaśnione. W Grze pozostała siódemka Graczy. Jeden z nich bliski jest zwycięstwa, pozostali, na różne sposoby i w ramach różnych motywacji, będą chcieli mu w tym przeszkodzić. Nie zdziwi chyba nikogo, że to wciąż te same, mało atrakcyjne i pozbawione głębi postacie. Nie sposób odmówić autorom konsekwencji - od początku do końca trzymają się jednej konwencji w kreowaniu swoich bohaterów. Być może takie właśnie było założenie: nie liczą się Gracze, liczy się sama Gra. Jeśli tak, udało się to założenie zrealizować w stu procentach, ponieważ wciąż właśnie fabuła jest największym plusem powieści, podobnie jak było w przypadku Wezwania i Klucza Niebios. Zakończenie nie rozwiązuje wszystkich zagadek, jakie dane nam było poznać podczas czytania trylogii. Szczerze mówiąc, nawet nie oczekiwałem, że autorzy zdecydują się rozwiązać wszystkie te kwestie, z pewnością nie przy projekcie na taką skalę. Ale momentami tych niedopowiedzeń i znaków zapytania było po prostu zbyt dużo. Nie powiem, że jestem rozczarowany, bo byłoby to niewłaściwe słowo. Na pewno jednak cierpię na poważny niedosyt i, prawdopodobnie, będę obserwował dalsze losy projektu Endgame. Nie będę wracał ponownie do tematu specyficznego wydania książek, bo pozostał on bez zmian. Warto jednak nadmienić, że każda z części trylogii opatrzona była solidnymi, prostymi acz eleganckimi okładkami, minimalistycznymi ilustracjami i przyjemną dla oka czcionką. Wydawnictwu Sine Qua Non należą się wielkie brawa za kawał porządnej roboty, jaką wykonało przy dystrybucji na naszej ziemi tej serii. Niewiele więcej da się napisać na temat Reguł Gry, bo jest to najkrótszy z trzech tomów. Czy zakończenie książkowej serii wybiło się ponad poprzedników i przyćmiło ich swoim blaskiem? Nie, tego powiedzieć nie można. Rzekłbym, że trzymał on poziom dwóch wcześniejszych tytułów, raził w oczy tymi samymi wadami i zachwycał tymi samymi zaletami. Dlatego, zarówno Reguły Gry, jak i cała trylogia Endgame warta jest uwagi. Nie dla ważkich przemyśleń czy też poważnych, ludzkich problemów, ale dla intrygującej fabuły i wartkiej akcji, która serwuje rozrywkę na naprawdę dobrym poziomie. http://www.mechaniczna-kulturacja.pl/2017/02/endgame-reguy-gry-recenzja.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-02-2017 o godz 10:21 dobra.ksiazka dodał recenzję:
Endgame trwa i zbiera swoje żniwo wśród graczy. Z dwunastki została zaledwie garstka, a zwycięzca może być tylko jeden. Obecnie przewagę ma Maccabee, który wszedł w posiadanie Klucza Niebios i Klucza Ziemi i jest zmobilizowany, by zdobyć ostatni, czyli Klucz Słońca. Z kolei An Liu jest jedynym, który pragnie zniszczenia i śmierci, sam ciągle powtarza, że gra dla śmierci. Z kolei reszta uczestników, w tym Aisling, Sarah i Jago sprzymierzyli się, aby powstrzymać tę brutalną grę i nie dopuścić do końca świata. Ich głównym celem jest postawienie się Stwórcom i w ten sposób tworzą własne reguły Endgame. Kto z nich zwycięży, a kto polegnie w walce? Minęło sporo czasu, odkąd czytałam tę serię, więc zapomniałam mnóstwo istotnych rzeczy. Szkoda, że na początku tego tomu nie mieliśmy przypomnienia kilku kwestii, gdyż byłoby to bardzo pomocne. Zamiast tego już od pierwszych stron zostaliśmy wrzuceni w wir akcji, co spowodowało, że czułam się zagubiona. Co prawda bohaterowie w swoich dialogach nawiązują do poprzednich części, ale nie zmienia to faktu, że czułam się przytłoczona. Liczyłam na to, że po kilku rozdziałach świat Endgame znów mnie porwie, jednak tak się nie stało. Bohaterowie nagle stali mi się obcy, o ile wcześniej uwielbiałam Sarah i Jago, tak teraz byli mi wręcz obojętni. Co do reszty postaci też trudno było mi znów zapałać do nich sympatią. Fabuła została poprowadzona inaczej niż to było w tomie pierwszym i drugim. Wtedy bohaterowie byli skupieni na rozwiązywaniu zagadek i szukaniu kolejnych Kluczy. Teraz była to głównie walka z czasem i przygotowywanie się do ostatecznego starcia. Jeśli chodzi o samo zakończenie to autorom udało się mnie zaskoczyć, ale nie do końca pozytywnie. Od samego początku tej serii miałam swoich faworytów i żałuję, że trylogia nie zakończyła się tak, jakbym sobie tego życzyła. "Reguły gry" nie były tak porywające jak dwa poprzednie tomy, a szkoda, bo przy tamtych bawiłam się bardzo dobrze. Trudno mi ocenić tę książkę, gdyż w porównaniu do "Wezwania" i "Klucza niebios" wypadła słabo. Nie mniej jednak jest to seria, która wciąga i oferuje czytelnikowi brutalną historię, która na dłużej zostaje w pamięci.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-02-2017 o godz 23:09 Patrycja Telega dodał recenzję:
Cieszę się, że książka zakończyła się tak, jak się zakończyła, bo myślę, że nic innego nie byłoby odpowiednie. Po przeczytaniu mam ciągle mętlik i kaca książkowego. Oczywiście to Endgame i już się skończyło, więc serdecznie zachęcam wszystkich fanów łamigłówek, szybkiej akcji, brutalnych momentów i mnóstwa wrażeń do przeczytania trylogii "Endgame". http://odkryc-tajemnice-ksiazek-recenzje.blogspot.com/2017/02/102-endgame-reguy-gry-james-frey-nils.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-02-2017 o godz 16:48 Pani Lecter dodał recenzję:
Dwoma pierwszymi tomami Endgame byłam niezwykle zauroczona. Recenzowałam je TUTAJ i TUTAJ. Pisałam wtedy: Pozostaje mi tylko liczyć na to, że trzecia część na wysokim poziomie zakończy całą trylogię. A może być ciężko. No i wykrakałam. Pierwsze, co rzuca się w oczy - okładka. Piękna, ale w ogóle nie pasuje do pozostałych. Pomijam fakt objętości. To nie wina wydawnictwa i nie ma po co dmuchać książki i płacić za nią więcej. Niestety, finał liczy ponad połowę stron mniej od poprzednich części. Pierwszy i drugi tom mieni się, błyszczy i na słońcu robi takie cuda, że aparat płacze, gdy pstryka. "Reguły gry" są czarno-białe, matowe i odróżniają się od poprzedniczek. Różnicę da się zauważyć nie tylko pod względem wizualnym. Frey goni z akcją, ale w ogóle nie potrafił mnie zainteresować. O ile jego starsze książki pochłaniałam i czekałam tylko na chwilę wolnego, by się do nich dobrać, to najnowsza była dla mnie oporniejsza od lektury. Zakończenie jest... takie typowe! Aż ciężko mi krytykować Jamesa Freya i jego powieść, bo ubóstwiam tego autora za "Milion małych kawałków", "Endgame", resztę literackiego dorobku i samą osobowość, ale nie mogę tutaj kłamać i wychwalać nudnej powiastki, która byłaby dobrą ekranizacją, ale strasznie zaniża poziom serii. Zastanawiam się czy jest we mnie tyle jadu dlatego, że moi faworyci (i nie tylko moi) zostali uśmierceni w dwóch zdaniach i nie wywołało to w książce żadnego poruszenia (więc po co przez trzy książki byli wystawiani nad wszystkimi i poświęcano im najwięcej uwagi?!) , ale nie. Nawet gdyby przeżyli, a książka zakończyłaby się w taki sposób, to ja się na to nie zgadzam! Tego nie pisał tajemniczy James Frey, który stworzył międzynarodowe multimedialne show! Jeśli zaczęliście tę serię, czytajcie "Reguły gry". Nie zaszkodzi wam. Może będziecie tak samo zniesmaczeni zaprzepaszczeniem cudownego pomysłu jak ja, a może spodoba wam się taki plan rozegrania trylogii.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-02-2017 o godz 20:17 Zaczytana bez pamięci dodał recenzję:
Kiedy rok temu w moje ręce wpadł Klucz Niebios, nie mogła się doczekać dnia, w którym poznam Reguły Gry. Gotowi na to, by zakończyć Endgame? W grze pozostali najlepsi gracze. Klucz Ziemi i Klucz Niebios zostały odnalezione. Teraz na odkrycie czeka Klucz Słońca. Wtedy zakończy się Gra. Nie wszystkim graczom jest to jednak na rękę. Reguły gry są nieustannie przez nich zmieniane. Co z tego wyniknie? Czy ostatni z Kluczy zostanie odnaleziony? Sięgając po tę książkę byłam święcie przekonana, że doskonale wiem, jak się zakończy. Mniej więcej 70 stron przed zakończeniem cyklu dostałam od autorów obuchem w twarz. Siedziałam z powieścią na kolanach i nie mogłam uwierzyć w to, co czytam. Cała moja cudowna wizja legła w gruzach. Autorzy ze mną wygrali. Endgame to nieprzewidywalny cykl. Rzuca czytelników na kolana i długo nie pozwala z nich wstać. Ostatnia część jest idealnym dopełnieniem całości. Nieprzewidywalnym i trzymającym w napięciu. Wywołuje też sporo emocji. Ja w pewnym momencie niemal zalałam się łzami, nie chcąc przyjąć do wiadomości tego, co właśnie przeczytałam. Miałam ochotę krzyczeć, że przecież nie tak miało się to skończyć. Żałuję, że moja przygoda z tymi bohaterami dobiegła do końca. Wielu z nich musiałam z bólem serca pożegnać. Byłam na nich czasem wściekła za wybory, których dokonywali, ale tak naprawdę nie wiem, jak zachowałabym się na ich miejscu. Chylę czoła przed autorami za stworzenie tego cyklu. Szacun za to, że udało im się utrzymać w każdej z części równie wysoki poziom. Autorzy zadbali o każdy szczegół. Miałam wrażenie, że wraz z bohaterami przenoszę się do ich świata, który na naszych oczach zaczynał rozpadać się na kawałki. Co gorsza, do końca nie jesteśmy pewni tego, czy zagładę uda się powstrzymać. Po odłożeniu książki na półkę czuję pustkę. Zostawiam za sobą kawał dobrej historii i jest mi przykro, że to już jest koniec. Pewnie jeszcze kiedyś powrócę do tego cyklu, ale będzie mi brakowało tego wyczekiwania na kolejny tom i zastanawiania się, co tym razem zaserwują mi autorzy. Dziękuję im za przeniesienie mnie do innego świata. Chociaż nie wiedziałam, co mnie w nim czeka, nie żałuję tej podróży i zachęcam Was do wybrania się w nią. www.czytelnia-mola-ksiazkowego.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-02-2017 o godz 11:30 Maadziuulekx3 dodał recenzję:
W końcu w moje ręce trafiła wyczekiwana ostatnia część Endgame, którą szczerze pokochałam. Długo jednak musiałam czekać, by poznać dalsze perypetie bohaterów oraz to, jak ich wspólna historia dobiegnie końca. Nie lubię zbytnio czytać serii. Gdy lektury wychodzą w różnych odstępach czasowych, często zapominam jakie wydarzenia wcześniej miały miejsce. I tutaj tak było z ,,Regułami gry". Ponad rok temu przeczytałam ,,Klucz niebios", więc nim zabrałam się za ostatnią część musiałam przypomnieć sobie, co było wcześniej. Dlatego teraz dopiero przychodzę do was z opinią lektury. W grze pozostali tylko ci najsilniejsi i najsprytniejsi. Gracze dotarli prawie do końca. Klucz Ziemi oraz Klucz Niebios zostały zdobyte, teraz do odnalezienia pozostał tylko ostatni klucz, klucz do ostatecznej wygranej i ocalenia tych, których się kocha. Zwycięzca może być tylko jeden. Kto wygra? Sensacyjne wątki, adrenalina, intrygujące przygody, napięcie trzymające czytelnika do samego końca, zaskakujące zwroty akcji. To tylko wierzchołek góry lodowej tego, co zapewnia nam opowieść. Kolejny raz mamy zapewnione niesamowite wydarzenia, które wbijają w fotel, szokują, zadziwiają, podnoszą ciśnienie, doprowadzają do złości. Przy tej książce nie sposób się nudzić, gęsia skórka, co chwilę nam towarzyszy, przez co nie sposób oderwać się od lektury. Tajemnice, zagadki, szyfry i kody, które trzeba rozwiązać, ciekawie poprowadzone losy bohaterów, które obserwujemy z zapartym tchem. Mamy swoich ulubieńców, jedni przeżywają, drudzy giną, ale kto zwycięży? Książka kolejny raz zapewnia niezapomnianą przygodę w świecie, gdzie katastrofa i zagłada czyhają tuż za rogiem. Niebezpieczeństwo, strach i walka o przetrwanie, by zdobyć upragniony cel przez uczestników wyścigu. To wszystko sprawia, że lektura porywa do niesamowitej historii pełnej grozy, do świata, gdzie trzeba pobudzić szare komórki do działania, by odnaleźć rozwiązanie i zwyciężyć. Stawka jest bardzo wysoka, czy zaryzykujesz, by zapewnić sobie i swojemu ludowi bezpieczeństwo? Sensacyjna gra, która wciąga w swoje sidła od samego początku i trzyma w swojej mocy do samego końca. Akcja ani na moment nie zwalnia, lecz pnie się do przodu, doprowadzając czytelnika do granic możliwości. Emocje buzują, tworzą istny chaos w ciele jak i w umyśle. Do samego końca nie wiadomo jak opowieść się zakończy. W chwili, gdy myślimy, że historia doczekała się upragnionego finału nastaje nagły zwrot akcji. Nadzieja zanika i wiara w oczekiwane szczęście umiera. Nic nie jest pewne i to jest niesamowite. Niczego nie można się spodziewać. Podsumowując całą serię jestem z niej bardzo zadowolona. Zapewniła mi niezapomniane wrażenia, dużo dreszczyku, emocji, gęsiej skórki, pobudziła szare komórki do działania,by rozwikłać zagadki, które zapewniali nam autorzy książki. Wyśmienicie wykreowany świat, po którym chętnie stąpałam, którego z przyjemnością poznawałam i obserwowałam z niebywałym zachwytem. Jedynie zakończenie trzeciego tomu zbytnio mnie nie usatysfakcjonowała tak jak tego oczekiwałam, jednak pod kątem całości jestem zachwycona. I na pewno nie raz powrócę do tej opowieści, do tych graczy, adrenaliny i tajemnic. Gorąco polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-02-2017 o godz 19:39 Sophie dodał recenzję:
Maccabee gra, by wygrać. Posiada Klucz Ziemi i Klucz Niebios. Teraz zrobi wszystko, by zdobyć Klucz Słońca. Ale w Endgame nic nie jest stałe. Maccabee musi grać ostrożnie i bacznie pilnować pleców. An Liu gra dla śmierci. Jego celem jest powstrzymanie Endgame i zagłada całego świata. Aisling porzuciła Grę i zdecydowała się walczyć po stronie życia. Aisling, Sarah, Jago, Shari i Hilal nie dopuszczą do zakończenia Endgame. Klucz Słońca nie może zostać odnaleziony. Wszystkich łączy jedno - są gotowi umrzeć, by osiągnąć zamierzone cele. Tych pięciu Graczy postanowiło ustanowić własne reguły Gry. Endgame poznałam dwa lata temu. I choć pierwsza część nie spodobała mi się aż tak bardzo, z chęcią sięgnęłam po kontynuację oraz zakończenie. Byłam ogromnie zaskoczona, gdy okazało się, że Reguły gry są tak cieniutkie w porównaniu do poprzedniczek! Mimo tego, czytanie zaczęłam z wielkim entuzjazmem, a także myślą, jak zakończy się Endgame. Myślałam o wielu scenariuszach, ale żaden nie uwzględniał tego, co tu się wydarzyło. Ciągle coś się działo, znów podróżujemy po całym świecie, czego bardzo mi brakowało w drugiej części. Jednak w pewnym momencie zorientowałam się, że autorzy chcą szybko to zakończyć. Zmiana nie jest widoczna w sposobie pisania, ale nagle akcja gna na łeb na szyję, a czytelnik stara się za tym nadążać, trzymając kciuki za wybraną osobę. Zakończenie mną wstrząsnęło, a sytuacja niektórych Graczy mnie zasmuciła. Mimo tego, nie zawiodłam się. Historia kończy się w sposób jakiego można było się spodziewać po autorach - z rozmachem. Endgame jest dobrą trylogią, brutalną, ale pełną akcji i "inteligentną" (o ile można tak powiedzieć o książkach). Do tego dochodzą prawdziwe zagadki, w które osobiście się nie bawiłam, ale zawsze można spróbować. Wątpię, że wrócę do tych powieści, nie zmienia to jednak faktu, że była to ciekawa i porywająca lektura. http://boook-reviews.blogspot.com/2017/02/reguly-gry.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-02-2017 o godz 11:12 joannaz dodał recenzję:
An Liu, Shang, jest zrozpaczony po utracie miłości swojego życia. Miłości, która dawała ukojenie jego lękom, ciału oraz duszy. Miłości, której szczątki do tej pory nosi przy sobie. Gra dla Chiyoko, dla śmierci. Światowej klasy haker, specjalista od bomb, który nie zważa na żadne okoliczności. W pogoni za zrealizowaniem swojego celu, pomszczeniu Chiyoko oraz zakończeniu całej tej farsy, nie zahamuje się przed niczym. W końcu udaje mu się osiągnąć to, do czego zmierzał, jednak w sposób, którego nie przewidział. Sarah Alopay, Cahokianka, po chwilowym załamaniu i zagubieniu się w całym szaleństwie związanym z Endgame, powraca do gry silniejsza, odbudowana i zmotywowana. Po zmierzeniu się z targającymi nią wyrzutami sumienia, udaje jej się przebrnąć przez bestialstwo, które próbuje zawładnąć światem. Z nowym nastawienie, nie cofnie się przed niczym, by powstrzymać to co rozpoczęła. Jago Tlaloc, Olmek, zakochany w dziewczynie pragnącej powrotu do szarej rzeczywistości sprzed Endgame. Wyrzekając się okrucieństwa narzucanego przez rodzinę, decyduje się na walkę przeciwko Stwórcom, zawierając sojusz z innymi graczami. Czy miłość będzie w stanie pokonać śmierć? Czy idea Endgame przestanie istnieć? Aisling Kopp, Celtka, która sprzeniewierzyła się regułom własnego ludu, po to, aby zakończyć nieobliczalną masakrę, szykowaną przez Bogów. Odwracając się od dziadka, który w obliczu Endgame, nie cofnie się przed morderstwem z zimną krwią, postanawia zaufać innym. Czy razem mają większe szanse? Czy sojusz jest w stanie cokolwiek zmienić? Maccabee Adlai, Nabatejczyk, pretendent do zwycięstwa. Gracz posiadający dwa z trzech kluczy. Zawzięty zawodnik dążący do celu po trupach. Trupach przyjaciół, rodziny, wrogów i przypadkowych ofiar, które miały nieszczęście napotkać go na swojej drodze. Czy mała dziewczynka o niesamowitych zdolnościach będzie w stanie wpłynąć na postępowanie Gracza? Shari Chopra, Harappanka, zrozpaczona dziewczyna, która straciła sens życia. Po okrucieństwie, które spotkało cały jej lud, jej rodzinę, musi zmierzyć się z kolejnym losem. Stwórcy, którzy bezlitośnie uczynili jej córkę Kluczem Niebios, dążą do jej śmierci. Czy matczyny instynkt będzie w stanie wpłynąć na jej tożsamość Gracza? Czy nie przesłoni wszystkiego pogrążając tym samym szansę na zatrzymanie Endgame? Hilal Ibn Isa al-Salt, Aksum, jedyny, który zrozumiał czym tak naprawę jest Gra. Ten, który prawie poświęcił życie, jedynie po to, aby ją przerwać. Sprawiedliwy, miłosierny, hojny i winny, jednak gotowy odkupić swoje przewinienia. Czy poświęcając wszystko, uda mu się doprowadzić całą tę farsę do końca? Reguły Gry uległy zmianie. Każdy ruch jest dozwolony, każda ze stron działa według własnych zasad. Klucz Słońca czeka na odnalezienie. Endgame zbliża się ku końcowi. Czy zakończy je zwycięstwo jednego z uczestników czy może walka o jego zaprzestanie? Ostatni tom cyklu Endgame spełnił swoją rolę. Wszystkie działania powzięte w poprzednich częściach zostały doprowadzone do końca. Sojusze zawarte ku zaskoczeniu Stwórców toczą się własnym, nieprzewidywalnym torem. Wydarzenia następujące jedno po drugim są coraz bardziej nieprawdopodobne. A Gra ujrzy swój finał w ten czy inny sposób. Reguły gry są najbardziej niedopracowaną częścią serii, przynajmniej w moim odczuciu. Fabuła przybiera coraz bardziej nielogiczną formę, a niektóre rozwiązania zaproponowane przez autorów często wydają się wymuszone i nieprzemyślane. W szaleńczym biegu ku końcowi Endgame, cały styl poprzednich tomów oraz pomysł na jego finał zanika. Jednak zupełnie nie przeszkadza to wyobraźni, która w Regułach gry może w końcu rozwinąć swoje skrzydła na całą ich rozpiętość. Nie potrafię ocenić, czy efekt ten był celowy, czy niedopracowanie miało na celu umożliwienie czytelniom fantazji, którą z pewnością przeżyją. Jednak uważam, że seria Endgame dużo lepiej sprawdziłaby się na ekranie. Wymyślne kreacje bohaterów, nietypowa, choć odrobinę powtórzona fabuła (nie ukrywając mojego zdystansowanego podejścia do fantastyki, które z każdym dniem przeradza się w zaintrygowanie), która zrobiła na mnie wrażenie oraz kreatywne i piekielnie trudne wskazówki ukryte w cyklu, wydają się wspaniałym materiałem na serial. Pomimo, że Endgame nie trafi na listę najlepszych książek, które udało mi się do tej pory przeczytać, uważam, że jest to seria intrygująca, zaskakująca i przyjemna. Zatem polecam każdemu, kto czuje się do niej przekonany!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
01-02-2017 o godz 19:46 Kuba Szulczewski dodał recenzję:
Najsilniejsi i najsprytniejsi z Graczy dotarli do końcowej fazy Endgame. Klucz Ziemi oraz Klucz Niebios już odnaleziono, ukryty pozostał ostatni klucz do wygranej i ocalenia świata - Klucz Słońca. Zwycięzca może być tylko jeden. Maccabee gra by wygrać, musi grać ostrożnie i bacznie pilnować pleców, gdyż An Liu depcze mu po piętach. Chłopak gra dla śmierci. Pozostali Gracze nie chcą dopuścić do zakończenia Endgame. Klucz Słońca nie może być odnaleziony. Aisling, Shari, Hilal, Jago i Sarah postanowili ustanowić własne reguły Gry. Mają zamiar doprowadzić sprawę do końca, ale na własnych zasadach. Miałem dosyć wysokie oczekiwania wobec tej książki, z racji, że dwie poprzednie części były naprawdę rewelacyjne. Dystopia w najwyższej formie, a w ostatnich latach pojawiło się zbyt wiele książek z tego gatunku i niełatwo było wyłuskać te najlepsze. Na dodatek czekałem na tę powieść ponad rok, więc to przechyla szalę, po prostu musiałem to przeczytać. Zacznijmy od okładki, która moim zdaniem jest najlepsza z całej trylogii. Poprzednie dwie były dosyć ubogie i średnio do mnie trafiały, w przeciwieństwie do tej, która przykuwa wzrok. Co więcej, idealnie pasuje ona do treści, po prostu przeczytajcie, a się zorientujecie. Książka jest dosyć krótka, jednak odnoszę wrażenie, że autorzy przekazali nam wszystko w tych prawie czterystu stronach. Powiem tak - powieść ta diametralnie różni się od poprzednich tomów. Możliwe, że rzeczy za które polubiliście tę trylogię nie będą tutaj tak ważne, jednak nie zrażajcie się, wydarzenia z ostatnich stron tej pozycji Wam to zrekompensują. Fabuła książki opiera się głównie na próbach znalezienia sposobu na zakończenie Endgame, cóż - nie ma tutaj zbyt wiele akcji, jednak jakimś trafem idzie się wciągnąć. Więcej zaczyna dziać się bliżej końcówki, o której powiem Wam trochę później, jednak moim zdaniem brak akcji jest minusem. W zakończeniu takiej trylogii powinno się ciągle coś dziać, natomiast tutaj wszystko zwalnia. A jeśli już coś ma nas zainteresować, raczej nuży. Wyczułem również pewną zależność, mam wrażenie, że książka była pisana z lekka na siłę. Czytając tę powieść, nie wierzyłem, że poprzednie dwie są z tego samego pióra. Przemiany wewnętrzne bohaterów. To było naprawdę dobre! Frey i Johnson-Shelton sprawili, że postacie, o których czytamy nie są płaskie. Cieszę się z tego powodu, gdyż zmieniłem swoje zdanie na temat Hilala i Shari, dzięki przytoczeniu ich historii mam prawo zmienić zdanie o tych osobach. Niestety z lekka przejechałem się na Anie Liu, który w tej części nadal jest psychopatycznym świrem oraz na Aisling. Dziewczyna była moją faworytką w boju o zwycięstwo, jednak jakoś moja sympatia nieco zelżała. Jeśli chodzi o Sarę i Jago - nadal ich lubię, choć wszystkie osoby, które miały już okazję przeczytać tę powieść wiedzą, że zwieńczenie ich wątku było dosyć osobliwe. Warto wspomnieć o narracji z perspektywy keplera 22b, czyli twórcy Endgame. Uwielbiam czytać o jakichś wymyślonych cywilizacjach, więc chętnie sięgnąłbym po twór dotyczący historii tych istot. Należy pamiętać o podstawowym celu tej trylogii - podczas lektury można rozwiązywać zagadki i ostatecznie wygrać 250 tysięcy dolarów. Ja albo jestem zbyt nieuważny, albo zbyt leniwy, ale nie miałem okazji rozszyfrować ani jednej grafiki. I tutaj minus, bo w porównaniu do Wezwania i Klucza Niebios jest ich tutaj zdecydowanie mniej. A szkoda, gdyż zawsze jest to miły dodatek do niekiedy nużącej lektury. Być może to syndrom syna geografa, ale jak zwykle podobały mi się momenty podróży. Fragment z przelotem samolotem z Tajlandii do Stanów Zjednoczonych dla mnie, osoby, która nigdy nie była w przestworzach była naprawdę ciekawą opcją. Na kartach tej powieści jesteśmy w Japonii, Australii, Indiach, a to tylko kilka państw z całej puli. Lektura trylogii Endgame to prawdziwa gratka dla fanów podróży i kultur innych cywilizacji. Czas przyjrzeć się zakończeniu całej serii. Cóż, od razu mówię, że to nie było zakończenie z moich marzeń. Spodziewałem się czegoś z decka innego, jednak po chwili zastanowienia można stwierdzić, że nie jest ono aż takie złe. Działo się? Działo. Choć niekoniecznie tak, jakbym chciał. Fakt, zakończenie było, przynajmniej dla mnie, lekko przewidywalne i już od połowy książki wiedzieliśmy gdzie ona zmierza. Mimo wszystko są jakieś pozytywy tego zwieńczenia, przede wszystkim epilog, który mnie naprawdę usatysfakcjonował. Nie chcę zdradzać Wam, jakie postacie pozostały przy życiu, ale ja byłem naprawdę szczęśliwy z takiego obrotu spraw. Dlatego też mam mieszane odczucia na temat tej książki. Reguły gry to wbrew pozorom naprawdę dobra powieść, mój sentyment do trylogii Endgame po prostu krzyczy mi, żebym ocenił tę książkę znacznie wyżej. Niestety, są tutaj błędy, większe lub mniejsze - po prostu zawadzają. Jeśli dwa pierwsze tomy Wam się spodobały, to sięgnijcie po kontynuacje - mam wrażenie, że ciekawość Was nie zwiedzie. Moja ocena: 8/10
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-01-2017 o godz 06:57 Bookendorfina Izabela Pycio dodał recenzję:
"Patrzą na diagramy starożytnych budowli, alfabet z linii i kropek, rzędy matematycznych formuł, konstelacje, spirale i siatki złożonych systemów... długie linijki niemożliwych do odszyfrowania glifów... nakreślone przez czas i przestrzeń." Podoba mi się rozplanowanie intrygujących przygód, równoległe prowadzenie wielu sensacyjnych wątków, trzymanie czytelnika w napięciu, włączanie zaskakujących zdarzeń w niemal każdy mini rozdział powieści. Przy tej książce nie sposób się nudzić, bardzo dynamiczna akcja, ciekawie przeplatające się losy bohaterów, mnóstwo mitologicznych nawiązań, tajemnic, sekretów, zagadek, szyfrów i kodów do rozwiązania. Specyficzna forma narracji mocno podsyca zainteresowanie przedstawianym światem stojącym w obliczu przerażającej katastrofy i nieuchronnej zagłady. Naznaczone niebezpieczeństwem i ryzykiem losy uczestników walki toczonej o ogromną stawkę. Przewidywanie charakteru nowej ery ludzkiej egzystencji na planecie Ziemia. Powieść zapewnia przyjemną podróż czytelniczą, z łatwością dajemy wciągnąć się w zmieniające się zasady sensacyjnej gry. Co prawda liczyłam na bardziej rozbudowane zakończenie trylogii, więcej wyjaśniające i porządkujące wiedzę o Stwórcach, ale i tak jestem mocno usatysfakcjonowana wrażeniami z lektury. Czasem trzeba pozostać w lekkim niedosycie, bo fantastyka lubi dawać wiele swobody dla kreatywności czytelnika, tym bardziej, kiedy pokaźna finansowa nagroda za rozwiązanie łamigłówki czeka w realnym świecie. W trzecim tomie ludzie starają przygotować się do upadku gigantycznego asteroida. Zamknięto elektrownie atomowe i zakłady chemiczne, zabezpieczane są systemy informatyczne, wojsko opracowuje strategie walki, służby medyczne szykują się do podjęcia nadzwyczajnych zadań, ogarnięci przerażeniem mieszkańcy miast uciekają w poszukiwaniu schronienia, siły porządkowe próbują zapanować nad ogólnym chaosem. Na tym tle równolegle rozgrywa się brutalna i bezwzględna batalia o losy świata w ramach Endgame, kolosalnego wyzwania, którego zwycięzca uratuje od zagłady swój lud, a przegrany zostanie szybko zapomniany. Po odnalezieniu Klucza Ziemi i Klucza Niebios, najsprytniejsi i najwytrwalsi biorący udział w grze stają do wyścigu o zdobycie Klucza Słońca. Podróżują po Ameryce Północnej, Indiach, Chinach, Japonii i Tajlandii. Obserwujemy nawiązanie się swoistego sojuszu, którego podwaliny wydają się zbyt kruche i trwałe, aby zdołał on przetrwać, podtrzymać pomosty zaufania, pomocy i przyjaźni. Dlaczego ktoś dokonuje zniszczenia starożytnych budowli, pomników dawnych ziemskich cywilizacji? Co zawiera tajemnicza stara księga chroniona z narażeniem życia? Jakie umiejętności posiadła pradawna rasa Ea? Czym tak naprawdę okazuje się być Bractwo Węża? I najbardziej nurtujące pytanie, kto wygra w rywalizacji Endgame, zagadce życia i powodzie śmierci? bookendorfina.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-01-2017 o godz 19:20 Wybebeszamy_książki dodał recenzję:
Długo czekaliśmy na zakończenie serii. Dni dłużyły się w nieskończoność, gdy czekałam na nadejście upragnionej paczki. Dwa poprzednie tomy charakteryzowała niezwykła objętość, która wynikała z liczby Graczy i zaawansowania Gry. Tom trzeci jest o wiele krótszy, a jednak nie mniej treściwy. ZAGŁADA Pozostała już zaledwie garstka Graczy. Reguły pozornie trwają niezmienione, jednak w świadomości uczestników Gry narodził się bunt. Zostały nawiązane sojusze. Narodziło się uczucie. Pojawiła się skrucha, strach i żądza, ale nawet ona nie jest już taka sama. Gracze stanęli na krawędzi i zostali z niej zepchnięci. Kepler 22b posunął się o krok za daleko. Gra przybrała niespodziewany obrót. Śmierć... zginąć ma tak wielu, że w umysłach narodziło się pytanie. Dlaczego? Przyznam, że Endgame nigdy nie przestanie mnie zaskakiwać. Autorzy akcentują zmianę, jaka zachodzi w bohaterach. Jest zarówno fizyczna jak i psychiczna. Kompleksowa i nieodwołalna, ponieważ prócz buntu i niepożądanych pytań przynosi także świadomość, że Gra służy jedynie kontroli, a ci, którzy w niej uczestniczą, pełnią rolę pionków. Wizja zagłady świata ma w sobie, w tym przypadku, nieskończoną ilość biernej agresji. Pochodzi ona nie tylko ze strony keplera 22b i Stwórców, ale przede wszystkim od uczestników Gry. Przez całą serię śmierć goni śmierć. Nie ma litości. Jest tylko mordercza mgła, która pozwala Graczom zignorować człowieczeństwo i całkowicie poświęcić się głównego celowi. Wygranej. Tak wiele nie zależy od nich. Tak niewiele wiedzą. Wewnątrz siebie zdają sobie sprawę ze swojej bezradności. To generuje agresję - tą aktywną i bierną, której skutkiem jest ciągłość Gry, a w rezultacie apokalipsa. JEST BLISKO Autorzy bardzo sprawnie malują świat. Bohaterowie są w ciągłym ruchu, więc jest to nie lada wyzwanie. W opisach trzeba zawrzeć nie tylko przyrodę, zniszczenia i aktualne otoczenie, ale również znaki szczególne i małe, ale bardzo znaczące, elementy krajobrazu, które nadają poszczególnym sceneriom oryginalności i czynią je rozpoznawalnymi. W tym kompleksowo rozrysowanym świecie, moglibyśmy zanurzyć się w codzienności każdego Gracza, lecz teraz wszystko się zmieniło. Uczestnicy nie są już samotnymi wilkami. Przemieszczają się w grupach. Zmieniają reguły. Grają dla życia. Nie dla śmierci. Z tego względu zmieniły się także obrazy walk. Są bardziej rozbudowane i jest ich mniej. Ograniczony rozlew krwi został nam wynagrodzony poprzez komplikacje relacji pomiędzy bohaterami. Teraz nie strzelają już na ślepo. Każda śmierć niesie ze sobą dodatkowy bagaż jakim jest powstała znajomość i, być może, zażyłość pomiędzy uczestnikami. RATUJCIE SIĘ W Grze chodzi o zdobycie trzech kluczy: Ziemi, Nieba i Słońca. By wygrać Endgame trzeba złożyć je w wyznaczonej świątyni. Każdej ze świątyń autorzy nadali iście mistyczny charakter. Miałam wrażenie, jakbym to ja skradała się po schodach lub schodziła w głąb wodnej toni, by dostać się do środka. Każdemu z tych świętych niegdyś miejsc poświęcono należytą ilość uwagi. Precyzja jest słowem, które pozwala opisać sposób, w jaki je scharakteryzowano. Czytelnik czytając "Endgame. Reguły Gry" godzi się nie tylko na wrażenia fizyczne, których doświadczamy stając się Graczami, ale także wrażenia wizualne. Nasza wyobraźnia pracuje bez wytchnienia tworząc zadziwiające obrazy pochodzące z całego świata. SZYBKO! "Endgame. Reguły Gry" to ostatni tom serii, który pozwala czytelnikowi spojrzeć szerzej na Grę i jej uczestników. Z lotu ptaka obserwujemy świat, który powoli rozpada się na kawałki. Do ostatnich stron drżymy zastanawiając się, czy miejsce tak dobrze nam znane może zostać uratowane. Ważymy postawy Graczy, piętnujemy ich, współczujemy. Próbujemy rozszyfrować ich dusze, choć nie jest to łatwe, ponieważ im więcej odczuwają ludzkich uczuć, tym bardziej stają się skomplikowani. Zamknięci. Mordercza prostota do samego końca cechuje tylko Shanga. To świetne zakończenie - mocne i emocjonujące. Pełne żywych kolorów, krwi, krzyków, skruchy i odkupienia, a także żądzy zemsty. "Endgame. Reguły Gry" zapewnia wyjątkowe doznania, których nie oczekiwaliście nawet podczas Śnienia.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-01-2017 o godz 10:41 Magdalena Senderowicz dodał recenzję:
Reguły Gry, wielki finał serii Endgame, która okazała się być czymś więcej niż zwykłym cyklem powieści. Na myśli przychodzą mi słowa, że to takie rozleglejsze Igrzyska śmierci i myślę, że nie będzie to błędne stwierdzenie. W Grze pozostali Ci najsilniejszy i najsprytniejsi. Końcowa faza Endgame zbliża się wielkimi krokami. Odnaleziono już dwa klucze: Klucz Ziemi oraz Klucz Niebios. Klucz Słońca czeka w ukryciu na tego, kto będzie w stanie go odnaleźć. Zwycięzca może być tylko jeden, ale niektórzy Gracze nie chcą dopuścić do zakończenia Gry. Ustalają własne reguły, a każdy gotowy jest umrzeć, aby osiągnąć postawiony sobie cel. Ponieważ mamy do czynienia z zakończeniem serii, to postaram się ocenić nie tylko samą tę część, ale sagę jako całość. Na wielkie uznanie zasługuje pomysł autorów, a także umiejętna skrupulatność i konsekwencja. Do samego końca trzymali czytelników w napięciu, zapewniali niesamowitą przygodę oraz ufundowali im możliwość stania się jednym z Graczy. Szalone zwroty akcji, niedopowiedzenia i tajemnice – tego nie brakuje w żadnym tomie, a Reguły Gry utrzymują poziom poprzednich części. Wiecie, to nie zdarza się zbyt często, aby cała seria była utrzymywana na tak samo dobrym poziomie. Tutaj nie można wyróżnić najlepszego i najgorszego tomu, bowiem stanowią one tak nierozerwalną całość, tak logiczny ciąg wydarzeń, że gdyby nie ich objętość, to można by je wydać jako jedność. Na początku napisałam, że Endgame przypomina mi rozleglejsze Igrzyska śmierci… Bo tak jest. O ile w twórczości Suzanne Collins mamy do czynienia z pewnym ograniczeniem miejsca i trafiamy do w pełni dystopijnego świata, tak tutaj jest nieco inaczej. Gracze muszą przemierzać cały glob ziemski w poszukiwaniu wskazówek, które mają ich ostatecznie doprowadzić do Kluczy, w przypadku trzeciej części jest to Klucz Słońca. Nie wiem, czy możemy tutaj mówić o wizji niedalekiej przyszłości, bowiem czytając tę sagę miałam wrażenie, jakby mogło się to dziać tu i teraz. Oczywiście za plecami zwyczajnych ludzi, którzy są tylko pionkami. Czy to możliwe, aby ktoś aż tak mógł decydować o losach świata? Jak najbardziej. Dodatkowo w żadnym punkcie tej historii nie odczułam wrażenia, jakoby autorzy chcieli nas przenieść do pozbawionego realizmu uniwersum. Tutaj wszystko jest bardzo rzeczywiste! Niestety, nie było mi dane przez cały ten czas zżyć się z którymś z bohaterów. Owszem, z zaangażowaniem śledziłam ich losy i kierowała mną ciekawość dotycząca ostatecznego zakończenia tej historii, ale z nikim nie poczułam specjalnej więzi. Byłam tylko i wyłącznie biernym obserwatorem i nie czułam potrzeby wchodzenia głębiej w tę historię. Autorzy zdecydowanie postawili na akcję, tajemnicę i wątek przewodni, a kreacja bohaterów pozostała gdzieś w tyle. W sumie jeżeli jest ich tak dużo, to nie można się temu aż tak dziwić. Oni mają po prostu swoją rolę do odegrania i chyba nie musimy poznawać ich tak bardzo, aby się z nimi zaprzyjaźnić. Jednakże bardzo ciekawą osobistością jest Kepler 22b, którego w Regułach Gry nie brakuje. Staje się wręcz namacalny. A czy samo zakończenie jest satysfakcjonujące? Być może ja obrałabym nieco inny kierunek, ale myślę, że fani serii będą zadowoleni. Ja to zawsze czuję niedosyt, pragnę czegoś więcej, jakiegoś tragizmu czy lekkiego uczucia niepewności, które gdzieś tam by we mnie siedziało i nie pozwalało zapomnieć o całej historii. Choć sama nie brałam udziału w Grze jako takiej, mimo że w książkach pojawiały się odnośniki do stron, ilustracje i zagadki, tak uważam, że jest to bardzo oryginalne połączenie powieści z intrygującą zabawą. Nawet chwilami żałowałam, że do niej nie dołączyłam. Cała seria zdecydowanie zasługuje na uwagę i będzie istną gratką dla tych, którzy kochają takie klimaty. Wydawnictwu należą się szczere wyrazy uznania, za tak dobre wydanie całości i świetną oprawę graficzną. Reguły Gry to pozycja obowiązkowa dla tych, którzy czytali dwa poprzednie tomy, a serię z czystym sumieniem mogę polecić, nie tylko ze względu na oryginalność, ale i dobre wykonanie. www.bookeaterreality.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-01-2017 o godz 21:33 dobrerecenzje.pl dodał recenzję:
Seria „Endgame” zawładnęła całym światem, każdy z różnych zakątków świata zna ją i jest graczem, lub obserwującym. Dzięki czytaniu i zagadkom zamieszczonym na każdej ze stron, czytelnik może odszyfrować zakodowane wiadomości i spokojnie zgłosić się do konkursu na stronie autorów. Nagroda natomiast jest przyjemna i bardzo obfita. W trzeciej części, kontynuacji serii, dowiadujemy się o dalszych losach tych bohaterów, którzy przetrwali i walczą do końca. Zbliża się powoli koniec gry, są dwie grupy – jedna grająca dla życia, druga dla śmierci. Kiedy już wiadomo kim jest Klucz Niebios, uczestnicy muszą odnaleźć ostatnią i decydującą rzecz - Klucz Słońca. Dzięki niemu gracz zapewni sobie i własnemu plemieniu przetrwanie w chwili zniszczenia świata przez obcych. Tym samym nad Ziemią trwają obrady istot, które wymyśliły Endgame. W zniecierpliwieniu czekają na wyłonienie się następcy, aby później osobiście powitać go wśród ostatnich ocalałych. A to co spróbują z nim zrobić jest jedną wielką tajemnicą, która zresztą nie kończy się dobrze. Pewnego razu jedna z grup uczestników dowiaduje się o broni, która wykańcza pozaziemskich twórców. Decydują się na odnalezienie jej, tylko że na samym końcu będąc w posiadaniu tejże rzeczy umierają. Kto w takim razie uratuje świat przed zagładą? A najważniejsze jaki wynik będzie miał Endgame – śmierć, czy życie? Z wielkim smutkiem stwierdzam, że ta książka kończy całą serię, przykro mi ponieważ bardzo polubiłam Endgame i ciężko jest mi się pogodzić z zakończeniem. Przede wszystkim „Reguły gry” bardzo mnie zaskoczyły, nie zdawałam sobie sprawy, że ostatnia część tak bardzo się zmieni i tak bardzo mnie rozczaruje. Myślałam, że fabuła będzie dłuższa, ale niestety jest ona najkrótsza ze wszystkich napisanych. Dołączmy do tego śmierć kilkorga bohaterów, którzy bardzo przypadli mi do gustu, a musiałam się z nimi pożegnać. Na początku byłam ciekawa jak autorzy postanowili rozstrzygnąć ostateczne losy świata. Jednak odmienność tej książki od innych jest ciekawa i podoba mi się. Dla mnie każdy uczestnik Endgame powinien ją przeczytać. Polecamy, zespół dobrerecenzje.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-01-2017 o godz 12:05 milkusiax dodał recenzję:
Dość długo czekałam na trzeci tom tej wspaniałej trylogii. Zakochałam się w Endgame od pierwszych słów. Z jednej strony byłam bardzo ciekawa dalszych losów bohaterów i przebiegu gry, a z drugiej nie chciałam się żegnać z tą historią. Akcja cały czas biegnie, nie zwolniła ani na moment. Zostało już niewielu głównych bohaterów, ale pojawiają się także nowi, którzy mają kluczowe znaczenie dla przebiegu Endgame. Tworzą się nowe sojusze, dwie drużyny. Każda z nich ma inny cel. Nadało to fabule nieco rozpędu. Ostatnich Graczy poznajemy z lepszej strony, ze strony ludzkiej. Bohaterowie jednoczą się i widać więź, która zaowocowała między nimi. Byli wstanie oddać życie, aby cel, do którego dążyli został osiągnięty. Oprócz nowych bohaterów, pojawiają się także nowe przedmioty, które również mają wpływ na dalszy przebieg akcji. Myślałam, że dzięki nim dowiemy się czegoś więcej na temat Endgame oraz Stwórcy, tak jak wskazywała na to fabuła, ale niestety Endgame nadal pozostawiło pewne, nieodkryte tajemnice. Być może był to specjalny zabieg, aby ciągle czuć niedosyt po skończonej lekturze. Autorzy zaoferowali nam wiele szokujących momentów. Gdy byłam pewna dalszego przebiegu wydarzeń, za każdy razem pojawiały się zaskakujące zwroty akcji. Jeden z nich złamał mi serce. Doznałam wtedy lekkiego szoku, bo bohaterowie, którym kibicowałam zginęli. Po tym co się wydarzyło, musiała minąć chwila, aby to do mnie dotarło. Nigdy bym się nie domyśliła, że ich los tak się potoczy. Z racji tego, że jest to już ostatni tom, muszę wspomnieć o zakończeniu, które nie wywarło na mnie tak ogromnego wrażenia. Po tych wszystkich wydarzeniach mrożących krew w żyłach i niespodziewanych zwrotach akcji, spodziewałam się czegoś innego, lepszego. Sądziłam, że dostaniemy trochę szczegółów na temat bohaterów, co dalej się z nimi stało, ale niestety moje przypuszczenia okazały się trochę mylne. Czytając zakończenie nie czułam żadnych emocji, które towarzyszyły mi przez całą książkę. Zabrakło mi w nim wielu rzeczy i moim zdaniem autorzy mogli to lepiej dopracować. Podsumowując Reguły gry, to bardzo dobra kontynuacja trylogii. Niestety nie jestem zadowolona z zakończenia, ale wynagradzają mi to wszystkie chwile spędzone z Endgame. Jest to oryginalna seria z intrygującymi bohaterami, którzy są gotowi by zabijać. Trylogia jest jedną wielką zagadką, która pozostawia po sobie nieodkryte tajemnice. Jestem szczęśliwa, że mogłam zapoznać się z tymi książkami i spędzić z nimi czas, wypełniony wieloma emocjami. Jeśli nie znacie jeszcze Endgame, to sięgnijcie po tę trylogię, obiecuję, że nie będziecie żałować.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
23-01-2017 o godz 17:32 Agnieszka Michalska dodał recenzję:
Nadeszła pora, aby Endgame dobiegło końca. Ta fenomenalna multimedialna przygoda zawładnęła nie tylko wielbicieli dobrej fantastyki, ale również graczy na całym świecie. W końcu kto nie oprze się pokaźnej sumce 3 000 000 $, którą można zgarnąć za niewielki wysiłek umysłowy. Wystarczy trochę pomyśleć, a pieniądze zasilą wasze konto. Ale trylogia Endgame to nie tylko łamigłówki i zagadki do rozwiązania. To również opowieść o dwunastu graczach, w rękach których spoczywają losy całego świata. Do tego książka opatrzona jest wieloma ilustracjami, mających za zadanie nakierować uczestników zabawy na odpowiedzi niezbędne do ukończenia wyzwania. Już samo to powinno wystarczyć, aby sięgnąć po tę niezwykłą książkę. Bardzo długo czekałam na zakończenie trylogii. Byłam ciekawa, jak potoczą się losy poszczególnych Graczy. Czy uda im się zwyciężyć, czy też dzielnie zginą w walce. Ostatni tom zatytułowany Klucz niebios pozostawił po sobie same pytania, na które miałam nadzieję uzyskać odpowiedzi w tej części. Reguły gry, bo właśnie o nich tutaj mowa, to pełna nieustającej akcji i trzymająca w napięciu do ostatniej strony powieść o rywalizacji zmierzającej ku końcowi. Kiedy wydaje nam się, że wszystko idzie już gładko, nagle coś wysiada i zostajemy z wielkim zdziwieniem wymalowanym na twarzy. To też sprawia, że Endgame czyta się z zapartym tchem, jak rasowy kryminał, gdzie mordercą okazuje się zupełnie ktoś inny. Jest tak wciągająca, że zanim się obejrzymy zamykamy ostatnią stronę. A niektóre tajemnice wciąż zostają nierozwiązane. Po eliminacji zawodników na przestrzeni dwóch tomów, w grze pozostało tylko siedmioro uczestników. Dopiero teraz zaczyna się prawdziwa walka o zwycięstwo, w której stawka jest naprawdę wysoka. Każdy z Graczy zdaje sobie sprawę z tego, że reguły pozostają nieubłagane, ale i tak próbują rozegrać wszystko po swojemu. Wychodzi im to z różnym skutkiem. Endgame dobiega końca, a my o samej grze i jej Stwórcach dowiadujemy się niewiele. Dalej istnieje wiele nierozwiązanych kwestii, jednakże czymże byłaby ta książka, gdyby nagle wszystkie tajemnice zostały podane nam na tacy. Zdaje mi się, że autorzy celowo pozostawili nas z mętlikiem w głowie. Być może odpowiedzi są na wyciągnięcie ręki, a my musimy się nieco wysilić, żeby po nie sięgnąć. Kilka słów podsumowania o całej trylogii. Jest to niewątpliwie wspaniały multimedialny projekt, mający na celu poruszyć nasze szare komórki. Wymaga od nas myślenia i uważnego śledzenia fabuły, a także zapamiętywanie najważniejszych faktów niezbędnych do ukończenia gry. Tylko od nas zależy, czy podejmiemy rękawice i spróbujemy rozwiązać zagadki, czy pozostaniemy tylko wiernymi obserwatorami. Obie te rzeczy zapewniają świetną zabawę i na pewno nie będziecie się nudzić. Dla mnie najlepszym tomem pozostaje Wezwanie, które rozpoczyna całą przygodę. Jest chyba najbardziej skomplikowaną częścią, gdzie wszystko dopiero nabiera tempa, a krew bezustannie zalewa ziemię. Jeszcze długo będę rozpamiętywać Endgame. Niewątpliwie kiedyś wrócę do tej trylogii, aby odkryć kolejne tajemnice w niej zawarte. Na razie jednak muszę odetchnąć od tych wszystkich zagadek, które przez ostatni czas zaprzątały mi głowę. Czekam na kolejne książki w podobnym stylu. Może duet James Frey i Nils Johnson-Shelton niedługo zaskoczy nas czymś nowym. Mam taką nadzieję!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
23-01-2017 o godz 11:59 bookmoment dodał recenzję:
Wyobraź sobie wszechogarniającą ciszę. Nie słyszysz zupełnie niczego, aby zaraz otrzymać wystrzał niczym z armaty – właśnie w ten sposób mogę podsumować „Reguły Gry”. Endgame jest pasjonującą i wciągającą serią przy której nie zaznasz nudy. Endgame to najgłośniejsza przygoda multimedialna ostatnich lat. Jej fenomen polega na świetnej zabawie, która została przeniesiona na płaszczyznę realizmu. Projekt jest dopracowany pod każdym względem – wartka akcja, tona zagadek, walka, rywalizacja, pogoń za zwycięstwem, mitologia i poznawanie ciekawych zakątków świata. Tutaj czas płynie zdecydowanie za szybko, a każda minuta przybliży Cię do poznania wielkiego finału, który notabene jest fenomenalnie zaskakujący. W Endgame nie ma litości. Endgame to Życie. Endgame to Śmierć.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
22-01-2017 o godz 12:44 Anna Lutomska dodał recenzję:
,,Reguły gry" to już trzeci tom trylogii Jamesa Freya i Nilsa Jonhona-Sheltona. Jeśli chcecie poczytać co nieco o wcześniejszych częściach, to zapraszam do moich poprzednich recenzji. Jak dobrze wiecie, jest to jedna z najlepiej sprzedających się publikacji. Seria ta zdobyła miliony fanów i jeszcze więcej sprzedanych książek. Idealnie łączy niezdrową rywalizację graczy z postapokaliptycznym klimatem. To historia, którą będzie można polecać nie tylko znajomym czy rodzinie, ale też wszystkim, którzy wahają się z jej kupnem. Jeśli chodzi o zakończenie serii - akcja pędzi jeszcze szybciej niż w poprzednich tomach, bohaterowie co rusz natrafiają na nowe przeszkody, a czytelnik siedzi po nocach nie mogąc się oderwać. Jednakże mam dwa wielkie żale: -brak wyjaśnień niektórych sytuacji, -okładka. Pomimo tego, że fabuła jest płynna, to jednak nie otrzymałam odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Być może autorzy zrobili to specjalnie, by czytelnik miał ciągły niedosyt lektury...nie wiem. Ale liczę, że pojawi się jeszcze jeden tom, który ukaże wszystkie tajemnice Endgame. Okładka - no cóż...poprostu mi się nie podoba. W porównaniu do poprzednich, nie dorasta im do pięt. Przynajmniej wg mnie. Ale ogólnie, czytało się bardzo fajnie i myślę, że miło będzie wrócić do tej lektury za jakiś czas.Polecam
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
21-01-2017 o godz 09:38 Anonim dodał recenzję:
Graj, aby zwyciężyć. Walcz, aby przetrwać. Najsilniejsi i najsprytniejsi z Graczy dotarli do końcowej fazy Endgame. Klucz Ziemi oraz Klucz Niebios już odnaleziono, ukryty pozostał ostatni klucz do wygranej i ocalenia świata – Klucz Słońca. Zwycięzca może być tylko jeden! Maccabee gra, by wygrać. Posiada Klucz Ziemi i Klucz Niebios. Teraz zrobi wszystko, by zdobyć Klucz Słońca. Ale w Endgame nic nie jest stałe. Maccabee musi grać ostrożnie i bacznie pilnować pleców. An Liu gra dla śmierci. Jego celem jest powstrzymanie Endgame i zagłada całego świata. Aisling porzuciła Grę i zdecydowała się walczyć po stronie życia. Aisling, Sarah, Jago, Shari i Hilal nie dopuszczą do zakończenia Endgame. Klucz Słońca nie może zostać odnaleziony. Tych pięciu Graczy postanowiło ustanowić własne reguły Gry. Wszystkich łączy jedno. Są gotowi umrzeć, by osiągnąć zamierzone cele. Doprowadzą sprawy do końca, ale na własnych zasadach. Nareszcie po paru miesiącach czekania, doczekałem się i mogłem przeczytać moją upragnioną kontynuację "Klucza Niebios". Mimo, że wszyscy mówią, że ta część jest najlepsza, a mi spodobała się najmniej to uważam, że było warto poczekać. Tak jak w poprzednich częściach, książka trzyma nas w napięciu od pierwszych stron. Kiedy zaczynamy ją czytać nie możemy się od niej oderwać i takim sposobem przeczytałem ją w jeden dzień. Genialni bohaterowie, świat. Rzeczy, które podobają mi się w tej książce mógłbym wymieniać godzinami. Same plusy... No dobra może znajdzie się taki jeden minus - "Reguły Gry" to taka chudzinka! To, aż biednie wygląda kiedy stoi na półce obok takich grubasków czyli poprzednich tomów! Chcę więcej! Zazwyczaj kiedy piszę recenzje książek i inne posty to staram się być opanowany, ale recenzje tej trylogii zawsze wychodzą beznadziejnie. Po prostu nawet jakbym odczekał miesiąc to dalej nie mógłbym pozbierać swoich myśli na temat każdej części z tego cyklu dlatego wszystkie recenzje są takie chaotyczne haha. Wiem jedno - każda z nich jest genialna! Dużo osób mówi, że jest to podróba "Igrzysk Śmierci", ale pewnie takie osoby nawet nie przeczytały w całości całej trylogii. Ja też tak na samym początku uważałem (chociaż nie sprawiało mi to żadnego problemu), ale nim dalej się wkręcamy w serię tym coraz bardziej uświadamiamy sobie jak bardzo się myliliśmy mówiąc, że to nic innego jak "Igrzyska". Dla kogo polecam tą serię? Dla każdego. Dla nastolatka i dla dorosłego. Dla osoby, która uwielbiam fantastykę czy książki przygodowe. No i dla fanów Igrzysk Śmierci oczywiście!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-01-2017 o godz 16:57 booksofmeworld dodał recenzję:
Endgame to specyficzna seria, która wciąga do świata stworzonego przez autorów. Można w niej znaleźć wiele, bo mnóstwo zwrotów akcji, wizję zagłady świata, gdzie przetrwają członkowie tylko jednego ludu, Abaddon mający uderzyć w ziemię, morderstwa i intrygi. A dla tych bardziej ambitnych, którzy podczas czytania chcą rozwiązywać zagadki czeka nagroda pieniężna. Czego chcieć więcej? Maccabee posiada Klucz Ziemi i Klucz Niebios dzięki czemu jest najbliżej wygrania całego Endgame. Pozostało jeszcze sześcioro innych graczy, którzy mogą mu w tym przeszkodzić. Okazuje się jednak, że niektórzy już nie chcą wygrać, a zakończyć Endgame. Dociera do nich, że cała ta gra nie ma sensu, dlatego postanawiają się sprzymierzyć i najpierw odnaleźć Klucz Niebios, który dla jednego z graczy jest szczególnie ważny, a następnie stawić czoło Stwórcy. Niestety jest wielu, którzy będą chcieli im w tym przeszkodzić, a to oznacza jeszcze więcej ofiar. Reguły gry to trzeci, ostatni tom serii Endgame, w którym akcja nie zwalnia nawet na chwilę. Od samego początku czytelnik czuje się tak zaciekawiony, że od razu chciałby przeczytać całą powieść żeby dowiedzieć się, co stanie się na samym końcu. W momencie, gdy ma się wrażenie, że wszystko ułoży się po myśli bohaterów, uda się tym, którym się kibicuje od samego początku, nagle wszystko bierze w łeb, ponieważ autorzy postanowili sobie trochę poigrać z czytelnikami. W pewnym momencie byłam nawet zła na autorów, ponieważ bohaterowie, którym kibicowałam od samego początku zostali tak brutalnie potraktowani, że przez chwilę nawet myślałam, że reszta powieści już mnie nie interesuje. Oczywiście to nie była prawda, zaraz zaczęłam czytać z jeszcze większym zaciekawienie, bo jeśli nie moi faworyci to kto? Zwrotów akcji było naprawdę wiele, pojawiali się nowi bohaterowie, którzy sporo wnosili do całej historii. Pojawiła się nawet osoba, która myślałam, że wiele wyjaśni w związku z samym Endgame, niestety, gdy zaczęło się robić ciekawie i już miała powiedzieć, pewnie jakieś ważne rzeczy, ale autorzy znowu zaczęli sobie igrać. Tak się nie robi, choć z drugiej strony takie zabiegi wzmagają ciekawość i trzeba czytać dalej. Z drugiej strony im bardziej wstrząsające zwroty akcji, tym dłużej daną powieść będzie się pamiętało, bo nie tak łatwo wyrzucić z głowy książkę, która tak bardzo zakorzeniła się w naszych myślach. Jest to ostatni tom, więc warto wspomnieć o zakończeniu, po którym spodziewałam się naprawdę wiele. Niestety nie było ono dla mnie aż tak emocjonujące jak początek czy środek książki. Na samym końcu spodziewałam się jakiegoś wielkiego "wybuchu" czy choćby odpowiedzi na wiele pytań, które się pojawiały w trakcie czytania trzech tomów. Miałam nadzieję, że wyjaśni się trochę więcej rzeczy związanych z samym Endgame, tym co Stwórcy mieli w planach, dlaczego każdy z kluczy był akurat takim kluczem, a nie innym. Na tak dobrą serię brakowało mi niezłego kopa w zakończeniu całości, chociaż zdaję sobie sprawę, że autorzy zdradzili tyle, ile uznali za stosowne, jednak pewien niedosyt pozostaje. Reguły gry to ciekawa i wciągająca powieść, w której naprawdę wiele się dzieje i choć nie wszystko zostaje wyjaśnione to czytanie zarówno tej części, jak i całej trylogii sprawia naprawdę wielką przyjemność. Od samego początku aż chce się dowiedzieć, jak całość się zakończy, a w między czasie pojawia się wiele zaskakujących wątków.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-01-2017 o godz 18:15 Miasto Książek dodał recenzję:
Endgame już prawie dobiega końca. Do odnalezienia pozostał tylko Klucz Słońca. Gracze stają przed bardzo trudnym wyborem. Jaką decyzję podejmą? Jaką cenę będą musieli za to ponieść? I kto zdobędzie wszystkie trzy klucze?
Wielki finał! Wyczekiwany przez wszystkich fanów. Podejrzewam, że zakończenia Klucza Niebios nikt się nie spodziewał. W Regułach gry nieoczekiwanych zwrotów akcji będzie jeszcze więcej!

W tym tomie mamy czasu na nudę i odpoczynek. Tutaj bohaterowie co chwila się przemieszczają, muszą walczyć lub uciekać. Czas nie jest ich sprzymierzeńcem i z każdą chwilą jesteśmy coraz bliżej wielkiego finału! Powiem szczerze, ze żaden mój domysł nie sprawdził się choć w najmniejszym stopniu. Tym którym kibicowałam zginęli, sprawę z każdą stroną obierały coraz gorszy i straszniejszy scenariusz. Sam koniec sprawił, że nie mogłam uwierzyć w to co przeczytałam.

Autorzy postawili sobie bardzo wysoką poprzeczkę ponieważ ta trylogia z kolejnym tomem jest coraz lepsza i bardziej emocjonująca! Z każdym rozdziałem historia pochłania nas coraz bardziej i nawet nie zdajemy sobie sprawy jak szybko uciekają strony.

Ta trylogia jest bardzo oryginalna. Choć pierwszy tom sprawia wrażenie innej wersji igrzysk śmierci, to im dalej zagłębiamy się w ten świat, tym bardziej zdajemy sobie sprawę jak bardzo się myliliśmy. Bardzo intrygujący bohaterowie, których nie da się porównać z innymi. To naprawdę wielkie osiągnięcie, że ja nie potrafię porównać, np. Jago do jakiegoś bohatera z literatury. Oni są wyjątkowi i unikatowi, a to się ceni. Dopracowanie całościowe też jest mistrzowskie. Autorzy stworzyli coś swojego. Samą zagadką nie jest akcja książki, ale ona sama i wskazówki w nich zawarte. Przecież my mamy swój własny Endgame. Możemy rozwiązać łamigłówkę i zgarnąć dużą nagrodę.

Podsumowując ten ton, jak i cała trylogia są bardzo wyjątkowe i warte uwagi. Naprawo nie będziecie się przy niej nudzić, bo historia Wam na to nie pozwoli. Bardzo żałuję tylko tego zakończenia, bo chciałam aby kto inny przeżył! [*]. Jednak nie narzekam, bo książka sprawiła mi wiele przyjemności i wywarła na mnie wiele emocji i bardzo cieszę się, że miałam przyjemność poznać tę historię i zagłębić w ten świat.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-01-2017 o godz 17:53 Łukasz Marciniak dodał recenzję:
Mniej więcej rok temu przeczytałem dwa pierwsze tomy cyklu Endgame i od tamtej pory z niecierpliwością wyczekiwałem premiery finałowej części oraz poznania odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Dlatego z ogromnym entuzjazmem zabrałem się do lektury Reguł gry. Książka zaczyna się bez żadnego wprowadzenia, bez żadnego prologu - tylko kontynuuje wydarzenia z Klucza Niebios. W grze pozostali już tylko najsilniejsi i najsprytniejsi Gracze, którzy dotarli do ostatniej fazy Endgame. W posiadaniu dwóch odnalezionych kluczy jest Maccabee, który pragnie odnaleźć ostatni z nich, aby zapewnić przetrwanie swojemu ludowi. An Liu gra dla śmierci a jego jedynym celem jest powstrzymanie Endgame i zagłada całego świata. Natomiast Aisling, Sarah, Jago, Shari i Hilal chcą zatrzymać Endgame i nie dopuścić, aby Klucz Słońca został odnaleziony. Wszyscy z nich są gotowi umrzeć, aby osiągnąć swoje cele i zamierzają zakończyć Endgame na własnych zasadach.

Reguły gry są książką, w której akcja ani na moment nie zwalnia i praktycznie przez całą powieść obserwujemy nieustanny wyścig z czasem i rywalizację pomiędzy Graczami. Kiedy już odnosi się wrażenie, że wszystko pójdzie po myśli bohaterów i otrzymamy upragniony finał, to dostajemy nagły zwrot akcji. To też powoduje, że ostatni tom Endgame czyta się niczym rasową powieść sensacyjną, w której do samego końca nie wiadomo jak zakończy się ta historia i czy bohaterowie przeżyją Endgame. Chociaż książka ma około 350 stron, to zanim się obejrzymy, docieramy do jej końca z poczuciem dobrze spędzonego czasu.

Z racji, że jest to ostatni tom, to należałoby choć pokrótce skomentować zakończenie książki, które w moim odczuciu ma wydźwięk bardziej gorzki, aniżeli słodki. Jest ono dobrze przemyślane i nie czuję się nim zawiedziony, ale niestety nie do końca wyjaśnia wszystkie tajemnice. Tak właściwie, to przez całe Reguły gry dowiadujemy się niewiele więcej o samym Endgame i celach Stwórców, którzy je urządzili a to ciekawiło mnie chyba najbardziej. Oczywiście, gdybyśmy poznali wszystkie odpowiedzi, to z pewnością wyglądałoby to bardzo sztucznie i nie pasowałoby do całej fabuły - bohaterowie nie mogli zwyczajnie nagle odkryć wszystkich tajemnic. Jednakże kilku momentach aż się prosiło o parę słów wyjaśnienia, zwłaszcza w ostatnim rozdziale. Żałuję, że nie mogę poznać wszystkich tajemnic, ale zdaję sobie sprawę z tego, że autorzy odpowiednio wszystko wyważyli i zdradzili tylko tyle ile mogli, co jest oczywiście dużym plusem.

Oceniając całą serię Endgame, muszę stwierdzić, że jest to niezwykły projekt i jedno z najciekawszych multimedialnych doświadczeń z jakim miałem do czynienia. Dlaczego? Ponieważ tak naprawdę każda osoba czytająca te książki, może zostać swojego rodzaju graczem. Tylko od nas samych zależy, czy podejmiemy wyzwanie i spróbujemy rozwiązać zagadki kryjące się na kartach wszystkich trzech powieści, czy po prostu będziemy się cieszyć pasjonującą lekturą. Co więcej, za rozwiązanie każdej z nich autorzy przewidzieli niemałą nagrodę i w sumie wynosi ona aż 3 milionów dolarów. Do tej pory odgadnięto jedynie pierwszą z zagadek, dwie wciąż pozostają nierozwiązane, ale bynajmniej nie są one takie proste. Cykl Endgame to także interesująca historia, która z każdym tomem nabiera rozpędu, łącząc ze sobą rywalizację pozbawioną zasad z elementami apokaliptycznymi, w postaci grążącej Ziemi zagładzie. Dla mnie osobiście najlepszym wciąż pozostaje tom pierwszy, z tego względu, iż jest w nim najwięcej zagadek rozwiązywanych przez bohaterów, najlepiej wyważona akcja oraz to właśnie w tej części najbardziej poznajemy Graczy - ich cele, utracone marzenia i plany na grę. Co nie oznacza, że druga i trzecia część są gorsze, wręcz przeciwnie. Po prostu położono w nich większy nacisk na akcję, co zresztą zostało niejako wymuszone samą fabułą. Zapewniam Was jednak, że nie będziecie się nudzić!

Reguły gry, chociaż nie dostarczają odpowiedzi na kilka z najbardziej nurtujących czytelnika pytań, to stanowią bardzo dobre zwieńczenie multimedialnego projektu jakim jest Endgame. Będę bardzo miło wspominał cały ten cykl i jeśli szukacie dynamicznej akcji połączonej z dużą dawką starożytnych tajemnic oraz zagadek, to jest to seria dla Ciebie! Polecam!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non!

hrosskar.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-01-2017 o godz 10:50 Elenkaa dodał recenzję:
Czy jest jeszcze ktoś, kto nie słyszał o Endgame - multimedialnym fenomenie, dzięki któremu można wygrać 3 000 000 $? Endgame to nie tylko trzy powieści, które na marginesie - są rewelacyjną przygodą i mile spędzonym czasem dla czytelnika, ale to coś o wiele więcej! Mam nadzieję, że wszyscy usłyszą o Endgame, bo nawet jeżeli nie chcecie rozwiązywać zagadek i łamigłówek, które są bardzo skomplikowane, to przynajmniej poznajcie historie 12 Graczy, w rękach których są losy
całego świata!

Shari, Aisling, Hilal, Sarah, Jago, An Liu, czy może Maccabee? Kto wygra Endgame? A może raczej - kto nie dopuści do zakończenia Gry o losy świata? Najlepsi uczestnicy dotrwali do ostatniego etapu - poszukiwania Klucza Słońca. Niektórzy z nich pragną wygrać i uratować swój lud, inni myślą jedynie o zemście, a reszta tworzy sojusz mający na celu przerwanie Gry i nie dopuszczenie do jej zakończenia i wygranej któregokolwiek z Graczy. Niestety do Ziemi zbliża się wielki meteoryt zwany Abaddonem i zagłada przychodzi szybciej, niż bohaterowie się spodziewali. Teraz nie tylko inni są przeszkodą, ale również skutki katastrofy, Stwórcy i inne organizacje, które mają odmienne plany, co do losów Graczy i świata. Trzeba się strzec na każdym kroku, bo nie wiadomo kto okaże się wrogiem, a kto przyjacielem...

Bardzo długo czekałam na ostatnią część serii "Endgame". Poprzednie dwa tomy zdecydowanie zachęciły do poznania zakończenia historii 12 Graczy, z których każdy pochodził z jednego ze starożytnych ludów i miał zawalczyć o ochronę swojej rasy zdobywając trzy klucze - Klucz Ziemi, Niebios i Słońca. Tym bardziej wyczekiwałam "Reguł gry", gdyż pod koniec "Klucza Niebios" wszystko mocno się skomplikowało i zmieniła się czołówka. Poprzednie tomy prowadził nas w pogoń za Graczami i ich przygodami, z tym że było ich 12, sojusze jeszcze nie były tak mocne, więc każdy rozdział opowiadał praktycznie o innym Graczu. Tutaj mamy podobnie, bo wszyscy chcą znaleźć lokalizację Klucza Słońca (z różnych powodów), jednak jest jedna spora zmiana. Tym razem kilkoro bohaterów jest ciągle razem i nie przenosimy się tak często od jednego do drugiego, bo działają wspólnie. No i liczba uczestników zmniejszyła się z 12 do 7, przez co akcja jest bardziej skupiona. Od pierwszego tomu uzyskaliśmy bardzo dużo informacji i szczegółów o Stwórcach, starożytnych ludach i powodach rozpoczęcia Endgame, dlatego jeszcze ciekawiej śledziło się fabułę, niż w przypadku dwóch pierwszych części. Pojawiły się nowe artefakty, bronie i najstarsza księga. Bohaterowie borykają się nie tylko ze swoim zadaniem, którym jest wygrana, ale również ze skutkami zniszczeń Ziemi przez meteoryt Abaddon i następstwami tego np. wybuchami wulkanów. Panuje chaos, cały świat jest na skraju załamania i zagłady i jak stwierdziła Sarah, tylko zombie brakuje.
Lektura trzeciego tomu Endgame sprawiła mi wiele radości, ale również smutku. Byłam zaskoczona śmiercią pewnej dwójki bohaterów, gdyż myślałam, że oni jednak przeżyją do końca. To pokazuje, jak bardzo autorzy potrafią zaskoczyć i wstrząsnąć czytelnikiem, nie mają litości dla żadnego bohatera. Ale to pozytywna cecha, przecież zawsze dłużej pamięta się powieści, w których ukochane postacie giną, niż żyją długo i szczęśliwie... Zakończenie mnie satysfakcjonuje, zostało naprawdę dobrze przemyślane. Do plusów dodaje również symbole ludów, które są umieszczone na początku każdego rozdziału. To bardzo dobrze wygląda i nie daje nam zapomnieć, że uczestnicy są lub powinni być wrogami. Ja właściwie żadnych wad wymienić nie potrafię, jestem w zupełności zadowolona z tego czasu, który spędziłam podczas lektury "Wezwania", "Klucza Niebios" i "Reguł gry". Co więcej - trudno mi będzie teraz sięgnąć po kolejną książkę, bo wciąż mam w pamięci uczestników śmiertelnej Gry...

Rozłożyłam sobie przyjemność czytania "Reguł gry", czyli zakończenia przygód 12 Graczy pochodzących ze starożytnych ludów, na dwa dni. Na dłużej nie byłam w stanie, bo po odłożeniu książki obsesyjnie o niej myślałam i jak najprędzej do niej wracałam, bo musiałam poznać dalszą akcję! Moja ciekawość w końcu została zaspokojona, ale co z tego, jak Endgame dla mnie się już skończyło... Czekam na kolejną serię w podobnym stylu, ale nie wiem, czy coś jeszcze może dorównać serii duetu James Frey i Nils Johanson-Shelton. Czekam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Załaduj więcej recenzji Pokaż mniej recenzji

Dostawa i płatność

Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

TERMIN ZWROTU

14 DNI

Z KARTĄ

30 DNI

James Frey jest amerykańskim pisarzem urodzonym w 1969 roku w Cleveland. To jeden z najbardziej poczytnych i kultowych twórców w USA. Jego debiutancka powieść pod tytułem "Milion małych kawałków" z 2003 roku wzbudziła wiele kontrowersji, opisując autobiograficzne doświadczenia autora, zmagającego się z uzależnieniem od alkoholu i narkotyków i sprzedała się w ponad 5 milionach egzemplarzy. Książki Freya przetłumaczono na ponad trzydzieści języków świata.

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanych

 zamknij  korzyści