2007-03-16, 11:50
Polski dramat sądowy już w kinach - fotogaleria
Na początku lat 90. wrocławianami wstrząsnęła informacja o śmierci Martyniki Ł. - młodej, ładnej dziennikarki telewizyjnej. Sąd skazał jej kochanka, realizatora telewizyjnego, Jana Sz., na 25 lat więzienia. Proces budził ogromne kontrowersje: policjanci na miejscu zbrodni popełnili mnóstwo błędów, nie znaleziono żadnych dowodów przeciwko oskarżonemu. Tylko poszlaki świadczyły przeciwko niemu. Po 11 latach Jan Sz. został ułaskawiony przez prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Zabójca Martyniki nie został jednak nigdy schwytany. W 2006 roku Wiesław Saniewski, twórca głośnego Nadzoru, zrealizował na motywach tego wydarzenia film Bezmiar sprawiedliwości. Obraz znakomity (może tylko nieco za długi) ze świetną rolą Jana Frycza. Zadziwiające, że film Saniewskiego został zignorowany zarówno przez Polską Akademię Filmową, jak i przez jurorów Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Film Saniewskiego pokazuje kulisy głośnej sprawy Martyniki Ł. i Jana Sz. w formie dramatu sądowego. Widz może obserwować kontrowersyjny proces z trzech punktów widzenia: obrońcy, oskarżyciela i sędziego. Wszystkie trzy postaci gra Jan Frycz. Jest to bodaj najwybitniejsza kreacja w dorobku artystycznym tego krakowskiego aktora. Oprócz Frycza w Bezmiarze sprawiedliwości występują m.in. Artur Żmijewski, Jan Englert, Danuta Stenka, Bożena Stachura, Artur Barciś i Robert Gonera.
- Dla mnie najważniejsze były natura ludzka i moralność osądzających. Chciałem pokazać, kim są ludzie, którzy decydują o nas, o naszych znajomych, bliskich, nieznajomych, o ich losie, o tym, że ktoś będzie unicestwiony w jakimś sensie, m.in. cywilnym. To był główny temat filmu - mówi Saniewski. - Chciałem też pokazać mechanizm sądzenia w przypadkach szczególnych: gdy proces jest poszlakowy i nie ma bezpośrednich dowodów. Nie wyrokuję, czy oskarżony zabił czy nie, ale mówię tak: w tym przypadku człowiek powinien być uniewinniony, ponieważ nie mamy dowodu, że zabił. Czy to będzie sprawiedliwe? Czy bardziej sprawiedliwe jest osadzenie w więzieniu człowieka, który być może jest niewinny? Jest to próba zadania pytania sobie samemu i sprowokowania widza do postawienia sobie podobnych pytań. Do roli oskarżonego wybrałem sympatycznego aktora i to może mieć wpływ na odbiór. Jest w tej osobie jakaś tajemnica. Oskarżony mówi: „jestem niewinny”, ale nie broni się w sposób dramatyczny, jak gdyby kogoś krył. Być może ukrywa prawdziwego sprawcę zbrodni - podpowiada reżyser i scenarzysta Bezmiaru sprawiedliwości.
Wiesław Saniewski oraz występujący w tej produkcji aktorzy - Danuta Stenka, Bożena Stachura, Jan Frycz, Artur Żmijewski i Marieta Żukowska - gościli 7 marca w salonie EMPiK Nowy Świat w Warszawie. Spotkanie prowadził dziennikarz radiowej Trójki Ryszard Jaźwiński.
W najbliższym czasie odbędzie się jeszcze jedno spotkanie z twórcami filmu w salonie EMPiKu:
10 marca (piątek), godz. 14.00 - Kraków
EMPiK Megastore, Rynek 5
Goście: reżyser Wiesław Saniewski; aktorzy: Artur Barciś, Tomasz Schimscheiner, Marieta Żukowska, Robert Olech
Magdalena Walusiak, fot. Paweł Raźniewski
Na początku lat 90. wrocławianami wstrząsnęła informacja o śmierci Martyniki Ł. - młodej, ładnej dziennikarki telewizyjnej. Sąd skazał jej kochanka, realizatora telewizyjnego, Jana Sz., na 25 lat więzienia. Proces budził ogromne kontrowersje: policjanci na miejscu zbrodni popełnili mnóstwo błędów, nie znaleziono żadnych dowodów przeciwko oskarżonemu. Tylko poszlaki świadczyły przeciwko niemu. Po 11 latach Jan Sz. został ułaskawiony przez prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Zabójca Martyniki nie został jednak nigdy schwytany.
.
-
Brak komentarzy
-





Strona główna
