Tomasz Raczek POLECA "Zaczarowaną"
Wytwórnia Walta Disneya ma równorzędne osiągnięcia w produkcji filmów animowanych i aktorskich, przeznaczonych dla całej rodziny czyli wszystkich pokoleń. Były to jednak dotąd dwa działy konkurujące ze sobą. „Zaczarowana” w inteligentny sposób pozwoliła połączyć dorobek i warsztatową sprawność twórców z obu tych dziedzin kina. Mamy tu piękną Giselle, dziewczynę z bajkowej kreskówki, która w przededniu ślubu z ukochanym zostaje przez złą królową wysłana do pozbawionej magii rzeczywistości. W ten sposób pojawia się nagle na ulicy… Nowego Jorku.
Nasz świat nie wydaje się bajkowej panience pociągający, ale jej niczym niezachwiany optymizm pozwala wierzyć, że ukochany wkrótce odnajdzie ją tutaj i zabierze ze sobą z powrotem do rysunkowej baśni. Jednak życie to nie bajka, nie wszystko układa się tak prosto i nie wszystko można w nim przewidzieć.
Czy zawsze uśmiechnięta Giselle o naiwnych oczach i dziewczęcej urodzie mogła przypuszczać, że napotkany w realnym świecie cyniczny adwokat okaże się jej przyjacielem? I że pomoże jej w kłopotliwej sytuacji? A wreszcie stawi czoła złej królowej, która osobiście pojawi się w Nowym Jorku, by dopilnować skuteczności wygnania Giselle?
Królowa pojawia się zresztą w ekspresyjnej postaci Susan Sarandon. Tak mówiąc między nami – kto by się tam bał Susan Sarandon, jednej z najsympatyczniejszych i najinteligentniejszych aktorek Hollywoodu? Ale „Zaczarowana” to przecież bajka więc przymykamy na to oko i przyjmujemy, że królowa jest potężna i straszna. A potem przymykamy drugie oko i bez wahania wierzymy w prawdziwość wielkiej miłości, która niespodziewanie wybucha między Giselle a… zgadnijcie kim! Ten film poprawia nastrój i działa na widzów jak wielkie naiwne oczy Giselle: sprawia, że mamy ochotę uwierzyć we wszystko. Nawet w to, że świat jest dobry i piękny!
Tomasz Raczek
-
Brak komentarzy
-






Strona główna








Regulamin




