Kazimiera Szczuka POLECA książkę "Radość picia"
Pić trzeba umieć. Na alkoholu się znać. Zamiast wlewać w siebie –przeczytać "Radość picia" Barbary Holland.
Rozpoczynając "Radość picia", swoją wszechstronną minimonografię alkoholu w dziejach ludzkości, autorka przedstawia swój własny dom "na porośniętym chaszczami zboczu górskim w północnej Wirginii". Z brzoskwiń, których tu niezmierzona obfitość, miejscowi od stuleci produkują brandy. Daje ona ludziom znacznie więcej przyjemności niż jedzenie owoców!
Holland konstruuje swoją opowieść jako humanistyczno- hedonistyczny traktat złożony z anegdot, historyjek, faktów. Pokazuje, jak alkohole związane są z miejscem, z klimatem, z ludźmi, jak budują społeczne więzi i motywują postęp wiedzy. Jak, gdzie i z kim pijano jabłecznik, gin, piwo, burbon,
rum, wódkę, a nawet ajrag mongolski i burukutu z Nigerii. Amerykańskie krucjaty religijne na rzecz abstynencji i epoka prohibicji jedynie motywowały ludzi do tym bardziej zawziętego picia, bo bez niego – uważa Holland – po prostu nie bylibyśmy w pełni ludźmi.
Trudno – mimo zastrzeżeń – odmówić racji myśleniu autorki, pokazującej, jak napiętnowanie palenia i picia spotęgowało współczesną alienację i… chorobę otyłości. Oto, w epoce komercyjnej propagandy na rzecz picia niezdrowego w istocie mleka – a na mleko ludzie raczej nie zapraszają się wieczorami – i apoteozy ośmiu szklanek wody dziennie, jedzenie zostało ostatnim bastionem przyjemności zatomizowanego społeczeństwa.
Kazimiera Szczuka
-
Brak komentarzy
-





Strona główna



