Bartosz Żurawiecki POLECA "Easy Rider" (Swobodny
jeździec)
Film Dennisa Hoppera "Easy Rider" z roku 1969 to sztandarowe dzieło czasów kontrkultury, a zarazem elegijny hymn żegnający tych wszystkich pięknych, długowłosych idealistów, którzy wierzyli, że można uczynić świat lepszym miejscem do życia. Dwóch bohaterów filmu – introwertyczny Wyatt (Peter Fonda) oraz impulsywny Billy (Dennis Hopper) – po dokonaniu korzystnej transakcji narkotykowej rusza na swych motorach w podróż przez Amerykę. Chcą dotrzeć na Mardi Gras (czyli po naszemu, Ostatki) w Nowym Orleanie. Po drodze zatrzymują się w rolniczej komunie, zabierają ekscentrycznego adwokata-pijanicę (pierwsza znacząca rola i pierwsza nominacja do Oscara Jacka Nicholsona), przede wszystkim zaś spotykają się z wrogością farmerów, właścicieli moteli i knajp, mieszkańców małych miasteczek. Tubylcom nie podoba się wygląd hipisów, a na głoszoną przez nich ideologię powszechnej miłości odpowiadają agresją.
Określenie „easy rider” weszło na stałe do słownika popkultury. To wolny strzelec, ktoś, kto nigdzie nie może zagrzać miejsca, nie poddaje się rygorom społecznym i kulturowym hierarchiom. Ktoś, kto sam jest sobie panem.
Dzisiaj, oprócz przyjemności, jaką daje swobodna forma tego filmu (proszę zwrócić uwagę na zdjęcia Laszlo Kovacsa próbujące uchwycić specyfikę wciąż zmieniających się krajobrazów Ameryki), uderza jego fatalistyczny ton. Obecne już od pierwszych kadrów przeczucie śmierci – ceny, którą trzeba zapłacić za prawdziwą wolność.
Bartosz Żurawiecki „Film”
-
Brak komentarzy
-





Strona główna



