2007-10-12, 12:31

Viagra nadal zakazana - wywiad z Przemkiem Borkowskim z
KMN

W trzeciej dekadzie października Kabaret Moralnego Niepokoju wyruszy w swoją pierwszą dużą trasę zatytułowaną Babilon Tour. Premiera najnowszego programu odbędzie się 20 października w salonie EMPiK Megastore Junior w Warszawie. Początek widowiska o godz. 14.00.


- Co ostatnio najbardziej moralnie pana niepokoi?

- Ogólny stan polskiej polityki.

- Czy troszeczkę to pana śmieszy, czy bardziej przeraża?

- Myślę, że nie ma w tym nic śmiesznego, to raczej jest przerażające. Śmieszność jest przyjemna i przyjazna, a w sytuacji, gdy dzieją się rzeczy żałosne, żenujące, a nawet groźne, to nie jest śmieszne.

- Co, pana zdaniem, powinno się wydarzyć, żeby było bardziej śmiesznie niż przerażająco?

- Powinno minąć jeszcze ze dwadzieścia lat, żeby wszystko się uspokoiło i żebyśmy poczuli się sami sobą znudzeni.

- Sugeruje pan, że Polacy powinni przejść etap czterdziestoletniej wędrówki przez pustynię?

- Uważam, że to, co się dzieje, to choroby wieku dziecięcego, jak odra czy szkarlatyna. Oczywiście trzeba pamiętać, że takie choroby mogą też zabić, ale mam nadzieję, że do tego nie dojdzie.

- Czy ktoś taki jak błazen umiałby znaleźć odtrutkę na polskie życie polityczne?

- Myślę, że nie. Błaznów mieliśmy już kilku w polskim życiu politycznym i nie stanowili oni żadnej odtrutki. Wręcz przeciwnie, zatruwali poniekąd polskie życie, więc raczej nie tędy droga. Może kabareciarz nie powinien tego mówić, ale powinniśmy to wszystko traktować poważnie i odpowiedzialnie.

- Czy w pracy kabaretowej jest pan człowiekiem poważnym i odpowiedzialnym?

- (śmiech) Wiadomo, że w pracy kabaretowej chodzi głównie o to, żeby ludzie się śmiali, ale - jak do każdej pracy - trzeba do niej podchodzić także odpowiedzialnie: zarówno do tego, co się robi, jak i do widza. Dawać za każdym razem jeśli nie 100, to przynajmniej 80 procent z siebie. Nie spóźniać się, nie gwiazdować, wykonywać swoją robotę i tyle.

- Na stronie internetowej Kabaretu Moralnego Niepokoju zastrzegacie się, że zespół nie używa takich słów jak „viagra”, a tymczasem przygotowując nowy program Babilon Tour bawili się panowie skojarzeniami, które podobno stawały się z czasem coraz bardziej niesmaczne. Jak w takim razie wygląda program? Pojawia się w nim viagra?

- Nie, absolutnie nie (śmiech). Ze słowem viagra, jak z kilkoma innymi modnymi słowami, jest tak, że w momencie pojawienia się ich w obiegu publicznym wszyscy nagle zaczynają ich używać, także wszyscy kabareciarze. Kiedy pojawiła się viagra, każdy musiał żartować na jej temat, kiedy pojawiła się owieczka Dolly, wszyscy kpili z owieczki. Jeśli któryś z polityków powiedział coś głupiego, natychmiast powstawały na ten temat komentarze. Nasz kabaret stara się od takiej bieżącej działalności uciekać jak najdalej, bo wiemy, że to szybko się zdezaktualizuje.

- Ale czy trzeba uciekać aż do Babilonu?

- To rodzaj żartu, ponieważ przypomina trasę zupełnie innego zespołu, pod który chcielibyśmy się podpiąć, trochę żartobliwie oczywiście. Stąd Babilon Tour.

- A więc to tak! A ja sądziłam, że chodzi raczej o mamonę.

- Poniekąd również (śmiech), ale raczej nawiązujemy do zjawiska muzycznego. Generalnie chodzi o to, że z przymrużeniem oka udajemy gwiazdy.

- Skoro Babilon Tour i muzyka dyskotekowa lat 70., to zapewne program będzie zawierał niemało elementów tanecznych?

- O nie, nie, nie! Nikt z nas, może z wyjątkiem Kasi, nikt nie umie tańczyć. Na pewno w żadnym z programów typu „Taniec z gwiazdami” nie przetrwalibyśmy nawet pół odcinka. A jeśli chodzi o nowy program, to na pewno jest w nim trochę dobrej muzyki i dobrych piosenek, natomiast nie tańczymy, bo byłoby to żałosne, a nie śmieszne.

- Czego jeszcze, poza dobrą muzyką i tekstami, może spodziewać się widz, który wybierze się na widowisko w ramach Babilon Tour? Polska premiera już 20 października w warszawskim salonie EMPiK Megastore Junior.

- Widz, który przyjdzie na nasz koncert, raczej się nie zawiedzie (śmiech). Z doświadczenia wiem, że ludzie raczej śmieją się na naszych występach. Program Babilon Tour zdążył już sprawdzić się w boju, a dodatkowo dośmieszniliśmy go kilkoma naszymi starymi przebojami. Mogę zagwarantować, że będzie śmiesznie. Nikt nie wyjdzie zawiedziony, chyba że jest Węgrem.

- Podobno program prezentowaliście już w Londynie?

- Tak, prezentowaliśmy Polakom w Wielkiej Brytanii próbkę tego programu. Po tych występach wyciągnęliśmy bardzo poważne wnioski, więc program powinien być jeszcze śmieszniejszy.

Rozmawiała Magdalena Walusiak

.

Do kolekcji

Komentarze

  • Brak komentarzy