Czarodziej kina - Andrzej Wajda
„Miłośnicy kina uważają go za jednego z najwybitniejszych reżyserów w historii filmu, twórcę, który wielokrotnie kierował uwagę świata w stronę kina europejskiego. Starając się pokazać najszlachetniejsze wzloty i najmroczniejsze zakamarki europejskiej duszy, inspirował nas wszystkich do zastanowienia się nad własnym człowieczeństwem. Wajda przynależy do Polski, lecz jego filmy stanowią część kulturalnego dziedzictwa ludzkości” - Steven Spielberg.
Powyższy cytat pochodzi z listu wybitnego amerykańskiego reżysera do członków amerykańskiej Akademia Filmowej, wystosowanego jako rekomendacja kandydatury Andrzeja Wajdy do nagrody Oscara w 2000 roku. I w zasadzie ujmuje on syntetycznie to wszystko, co można by napisać o twórczości jednego z najznakomitszych polskich twórców filmowych. Może też stanowić uniwersalne uzasadnienie licznie spływających na reżysera artystycznych splendorów i nagród, zarówno zagranicą, jak i w Polsce. Łącznie z najnowszą nominacją do Oskara, czy tegorocznym Honorowym Asem empiku.
Z garnizonu do filmówki
Andrzej Wajda urodził się Suwałkach. Jego ojciec - Jakub był oficerem Wojska Polskiego, matka, Aniela, nauczycielką. Byli typowym przedwojennym inteligenckim małżeństwem, rozumiejącym swoją misję jako pracę dla innych. Jako syn zawodowego żołnierza Andrzej Wajda często zmieniał wraz z rodziną miejsce zamieszkania, w zależności od tego gdzie stacjonował jego ojciec. Pierwsze lata dzieciństwa spędził w Suwałkach, następne w Radomiu. W czasie wojny Jakub Wajda brał udział w kampanii wrześniowej i jako kapitan 72 Pułku Piechoty trafił do sowieckiej niewoli. Zginął w Katyniu (tabliczkę na grobie rodzinnym z informacją o miejscu jego śmierci można było umieścić dopiero pod koniec lat osiemdziesiątych). Po śmierci ojca 14-letni Andrzej musiał się ukrywać, okupację spędził, więc mieszkając u swojego stryja i pracując w jego zakładzie ślusarskim w Krakowie.
Po wojnie, w 1946 roku Wajda podjął studia na krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, którą po trzech latach zmienił na nowopowstałą wtedy Łódzką Szkołę Filmową.
Pierwsze kroki w zawodzie stawiał u boku Aleksandra Forda, przy produkcji filmu „Piątka z ulicy Barskiej”, a jego samodzielnym debiutem reżyserskim jest ekranizacja powieści Bohdana Czeszko - „Pokolenie”.
Człowiek z marmuru i inni
Andrzej Wajda uważany jest za sztandarowego przedstawiciela rodzimej kinematografii oraz jednego z najważniejszych twórców „polskiej szkoły filmowej”. Jego filmy, w większości reprezentujące tzw. kino autorskie, są różnorodne i trudne do zaszufladkowania. Reżyser tworząc swoje dzieła czerpie zarówno z malarstwa i literatury ojczystej jak i polskiej oraz europejskiej tradycji kulturowej. Wszystkie te walory jego twórczości zostały dostrzeżone i docenione, a w efekcie zaowocowały szeregiem nagród i nominacji na festiwalach filmowych. Począwszy od 4 nominacji do Oscarów („Ziemia obiecana”, „Panny z Wilka”, „Człowiek z żelaza”, „Katyń”) poprzez Srebrną i Złotą Palmę w Cannes („Kanał” i „Człowiek z żelaza”), francuskiego Cezara („Danton”), Srebrną Muszlę w San Sebastian („Wesele”), rodzimego Lwa Gdańskiego („Ziemia obiecana”), aż po nagrody za całokształt twórczości: europejskiego Feliksa, francuską Złota Palmę, Złotego Niedźwiedzia w Berlinie oraz oczywiście amerykańskiego Oscara.
Wielu zarzuca dziś Andrzejowi Wajdzie koniunkturalizm. Wypomina mu się fałszujące wojenną historię Polski „Pokolenie” i „Lotną” ukazującą bezsens romantycznego mitu polskiej kawalerii. Ba, nawet odważny na tamte czasy „ Popiół i diament” budzi niejednoznaczne oceny. Sam reżyser tłumaczy, że ówczesne pokolenie młodych filmowców nie liczyło na upadek nowego ustroju, a ich walka nie była walką o możliwość pokazania wszystkiego, tylko o przesunięcie granicy wolności i cenzury, o której to granicy było wiadomo, że w tamtejszych warunkach i tak nie może być całkowicie zniesiona.
I mówiąc kolokwialnie „coś jest na rzeczy”. Być może bez „Pokolenia” nie mógłby powstać wstrząsający „Kanał”, wyświetlany później i nagrodzony Srebrną Palmą na festiwalu w Cannes. Film, który pokazał światu dramat powstańców warszawskich, nie tylko w wymiarze militarnym, ale też (a może przede wszystkim) i ludzkim. Należy również pamiętać o tym, że przecież filmy Andrzeja Wajdy, ale nie tylko one, bo także spektakle teatralne, które reżyserował, częstokroć były przedmiotem ingerencji cenzury.
Zresztą oceniając „Pokolenie” z pominięciem wymiaru ideologicznego, trzeba zauważyć, że jest to zaskakująco dobry, zwłaszcza jak na reżyserski debiut i tamte lata, film. Trudno zapomnieć wyraziste kreacje Tadeusza Łomnickiego, Zbyszka Cybulskiego i Urszuli Modrzyńskiej. Trudno też pominąć jakże cenny i nietypowy efekt niedomówienia. Rzadki w czasach, gdy kino zalewały wzorowane na radzieckiej kinematografii „produkcyjniaki”, gdzie wszystko musiało być podane łopatologicznie. żeby widz nie miał bodźca do refleksji.
I dla serca i dla rozumu
I tu przechodzimy do sedna sprawy. Filmy Andrzeja Wajdy zmuszają do myślenia. Niezależnie od tego czy mamy do czynienia z adaptacją prozy Iwaszkiewicza („Panny z Wilka”, „Brzezina”), wielkim, epickim dziełem („Popioły”, „Katyń”), kameralnym dramatem psychologicznym („Niewinni czarodzieje”, „Bez znieczulenia”), czy obrazami dotykającymi cynizmu i nieprawości epoki stalinizmu i PRLu („Człowiek z… I i II”), zawsze to, co widzimy na ekranie, zmusza nas do zastanowienia się, nie tylko nad opowiedzianą historią, ale i nad kondycją człowieka w ogóle. I właśnie ten aspekt sprawia, że filmy Wajdy, chociaż często osadzone w typowo polskich realiach i przepojone specyficznym klimatem, są tak dobrze przyjmowane zagranicą. Kino Andrzeja Wajdy nie przemawia jednak tylko do rozumu. Raczej umiejętnie łączy intelekt i emocje, rzadko pozostawiając widza obojętnym na to, co widzi na ekranie. Zwłaszcza, że oprawa jego opowiadanych kamerą historii często swoją malowniczością zdradza artystyczne proweniencje twórcy.
Na koniec jeszcze jeden cytat, tym razem z przemówienia Andrzeja Wajdy, wygłoszonego podczas oscarowej gali w 2000 roku:
„Będę mówił po polsku, bo chcę powiedzieć to, co myślę, a myślę zawsze po polsku. Przyjmuję tę zaszczytną nagrodę jako wyraz uznania, nie tylko dla mnie, ale dla całego polskiego kina. Tematem wielu naszych filmów były okrucieństwa nazizmu, nieszczęścia, jakie niesie komunizm. (…) Gorąco pragnę, aby jedynym ogniem, którego doświadcza człowiek, był ogień wielkich uczuć - miłości, wdzięczności i solidarności.”
Cytat ciągle aktualny i miejmy nadzieję proroczy w kontekście nominacji „Katynia” do tegorocznej nagrody Oscara.
Iza Jarska
Korzystano z materiałów zamieszonych na oficjalnej stronie internetowej Andrzeja Wajdy.
-
Brak komentarzy
-
-

2008-01-22, 15:09
Katyń nominowany do Oscara!
„Katyń” Andrzeja Wajdy znalazł się wśród pięciu obcojęzycznych filmów ostatecznie nominowanych do tegorocznych Oscarów. Polską kinematografię, w kategorii: „Film animowany” będzie również reprezentowała powstała w koprodukcji z Wielka Brytanią bajka: „Piotruś i wilk”. Trzecim rodzimym akcentem jest nominacja Janusza Kamińskiego za zdjęcia do obrazu „Motyl i... Więcej
-

2007-11-09, 14:49
Andrzej Wajda w Krakowie - fotorelacja
Andrzej Wajda był 7 listopada gościem krakowskiego empiku na Rynku Głównym. Wizyta była związana z promocją albumu poświęconego filmowi „Katyń”. Więcej
-

2006-03-12, 11:50
Andrzej Wajda w Juniorze
Andrzej Wajda – bohater książki: Wajda. Portret mistrza w kilku odsłonach – oraz jej autor Tadeusz Lubelski, będą gośćmi Empiku, w warszawskim Juniorze. Więcej





Strona główna



